22
czerwca

Student Janek, 21.06.08

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Student Janek, 21 czerwca 2008 roku.  We wrześniu 2006 roku poderwałam Janka, wymuszając na nim pójście na zaoczne studia licencjackie. System zaoczny, co pewien czas zjazd sobotnio – niedzielny. Od tamtego momentu mija właśnie drugi rok akademicki. Nawet nie wiadomo, kiedy minął ten czas. Podczas tych dwóch lat studiów zaprzyjaźniliśmy się, ponieważ Janek praktycznie zawsze w sobotę po zajęciach przychodził do mnie.

  •  

Tak miało być również w tą sobotę. Miał mieć o 14-tej egzamin, a po nim już wolne. To też czekałam na niego z kolacją. Przyszedł, była prawie osiemnasta i widać było, że jest trochę zmęczony, ale zadowolony, zdał na czwórkę. Był to jego ostatni egzamin w tej sesji i praktycznie od tego momentu mógł uważać się za studenta trzeciego roku. Poszedł na górę odświeżył się, zasiedliśmy do kolacji. Jak zwykle, zmiatał z talerza, ale również dzielił się ze mną swoimi przeżyciami. Kiedy zjadł, już jak by tradycyjnie zasiadł na kanapie, ja posprzątałam i z naszykowanymi drinkami przysiadłam się do niego. Chwilę siedzieliśmy obok siebie, po czym poinformowałam go, że gratulując mu ukończenia dwóch lat studiów otrzymuje ode mnie „mały” prezent. Pewnego dnia zadzwonił do mnie Prezes firmy, która komputeryzowała naszą firmę, mówiąc, ze ma w specjalnej ofercie jakieś laptopy. Pokazał, praktycznie nie potrzebowałam, ale kupiłam trzy z myślą o moich studentach, to znaczy siostrzeńcu Michale, siostrzenicy Oli i Janku. To też poszłam do swojego gabinetu i przyniosłam mu tego laptopa. Długo patrzył, nie wiedząc, co ma powiedzieć, próbował jakiejś dyskusji, ale ja mu zamknęłam usta swoimi ustami. Przywarłam do jego ust, on zdążył odłożyć tego laptopa na ławę i objął mnie ramionami. Już w tym momencie zaczęłam być podniecona. Ale Janek chwycił mocno moją głowę od tyłu, a nasze języki zaczęły swoją „rozmowę”. Nie miałam zbyt dużych możliwości poruszania się, ale kiedy nasze usta na moment rozwarły się, szepnęłam – idziemy. Nie musiałam drugi raz powtarzać. Wziął mnie na ręce i zaczął nieść do sypialni. Postawił, nie mieliśmy zbyt wiele na sobie, to też za chwilę ponownie spletliśmy się w miłosnym uścisku. Jego ręka za moment już była na mojej łechtaczce, a ja trzymałam jego mocno naprężoną już pałeczkę. Dotykając dziurki zorientował się, że jest już wyjątkowo mokra, więc zmienił pozycję aby wejść we mnie. Ja już na niego czekałam, szeroko rozsunęłam nogi, a w chwili, kiedy się we mnie. Pragnęłam go bardzo w wypychając do góry biodra chciałam, aby wszedł we mnie jak najgłębiej. A on wchodził, już się nauczył, nie spiesząc się, systematycznie wypełniał mnie. Przyszedł moment mojego pełnego podniecenia, kiedy poczułam, że Janek też już dochodzi do swojego szczytu. Mocno wypięłam biodra, chcąc wziąć od niego jak najwięcej. Poczułam wytrysk i poczułam ścisk w moim brzuchu. Przyszedł wyjątkowo mocny orgazm. Ręce moje zacisnęły się na jego ramionach, głowa latała na lewo i prawo a z ust wydobywał się przeciągły jęk spełnienia. Opadliśmy obok siebie, głęboko oddychając. Trzeba było jednak wstać i się umyć. Kiedy wstawałam z łóżka zauważyłam na prześcieradle wyraźne ślady „naszej miłości”. Wróciliśmy ponownie do łóżka, Janek przyniósł niedopite drinki, opróżniliśmy szklaneczki i zalegliśmy wtuleni w siebie. Nie wiem, jak długo to trwało, ale w pewnej chwili usłyszałam równy, miarowy oddech Janka. Uniosłam lekko głowę, patrzę – śpi. Nic dziwnego, stres egzaminem, zmęczenie i „przyjemność” zwaliły go. Położyłam się obok niego i też usnęłam. Jak długo spaliśmy, nie wiem, ale poczułam, że Janek się rusza. Przykryłam go mówiąc – śpij spokojnie. Widzę jednak, że on zaczyna wstawać i dając mi ciepłego buziaka mówi – siusiu. W tym momencie coś mi zaświtało w głowie, wzięłam go za rękę, mówiąc – chodź. Wchodziliśmy na piętro, po drodze mu wyjaśniłam – nauczyłam Cię klasycznego seksu, czas już na różne perwersje. Weszliśmy do łazienki na piętrze, zrzuciłam z siebie koszulkę, pokazałam, że ma zdjąć szorty, stanęłam w kabinie natryskowej, rozsunęłam szeroko nogi i wypinając się przodem w jego kierunku poprosiłam – umyj mi ją, w tym momencie rozchylając wargi cipki. Spojrzał i nie bardzo wiedział, co ma zrobić, wówczas mu powtórzyłam – puść ten strumień swojego złotego płynu prosto na moją cipkę. Pewnie już dłużej nie mógł wytrzymać, bo po chwili trysnęło z tego jego czubka, najpierw gdzieś na brzuch, ale po woli zszedł na samą cipkę. Szepnęłam do niego – bliżej. Przysunął się i od tego momentu ten jego strumień leciał prosto na moją łechtaczkę. Jęknęłam, po moim ciele przeszły dreszcze, a kiedy skończył, przyciągnęłam go do siebie, mówiąc – to było bardzo przyjemne. Puściłam wodę, a kiedy myliśmy się powiedziałam mu, następnym razem „umyjesz” moje brodawki. Spojrzał, uśmiechnął się i przywarliśmy do siebie w miłym, namiętnym pocałunku. Niestety, nie mogliśmy stać wiecznie pod tym natryskiem, po wytarciu się szybko zeszliśmy do łóżka już pod ciepłą kołdrą ponownie nasze usta spotkały się. Przerwał i zaczął na mnie znacząco patrzeć. Pytam, czy mu chodzi o „natrysk”, kiwnął głową, po czym zaczęłam z nim rozmowę. Wyjaśniłam mu, że są kobiety, które potrzebują klasycznego seksu, tego się wspaniale nauczył i jest wspaniałym kochankiem. Ale są też kobiety, które poza klasycznym seksem chcą jeszcze coś więcej. Dlatego będę chciała go prosić o rozszerzenie pewnych „usług” poza seks klasyczny. Popatrzył na mnie pytając – a będę umiał. Stwierdziłam, że na pewno tak, ja mu to pokaże, a on powinien wykonać to, o co ja go poproszę. Kończąc zapytałam – zgoda, stwierdził zgoda, nie wiedząc, na co się zgodził. Ta chwila rozmowy spowodowała, że Janek się lekko podniecił, to też zsunęłam się na poziom jego pałeczki i zaczęłam się nią bawić, wsuwając sobie w usta. Nie kryję, że sprawia mi to przyjemność. Leżąc w odpowiedniej pozie na łóżku podparłam się na łokciach, zaczęłam sobie „używać” na jego pałeczce, a kiedy już czułam ją odpowiednio mocną uniosłam głowę, mówiąc – chcę Cię. On spojrzał, mówiąc – ja też. Uniosłam się wystawiając pupę w jego kierunku, a on z własną sobie delikatnością „przykleił” się, wypełniając mnie. Poczułam go spaniele w sobie, czułam każde jego pchnięcie, zaczęło być słychać ten wspaniały odgłos odbijanych od siebie bioder. Ja jęczałam już głośno w narastającym podnieceniu, aż oboje doszliśmy do swoich momentów kulminacyjnych. Spuścił się we mnie, a ja głośno jęcząc potwierdziłam pełny orgazm. Był to środek nocy, więc po umyciu się ponownie wtuliliśmy się w siebie i ponownie zasnęliśmy. Było już widno za oknami kiedy ponownie zaczęliśmy  ruszać się w łóżku. Janek spojrzał na mnie, pytając, czy Twoja wcześniejsza propozycja jest aktualna. Spojrzałam na niego, dałam mu buziaka, mówiąc tak, po czym szybko sama zaczęłam biec do łazienki na piętro. Kiedy Janek tam doszedł, ja już klęczałam w kabinie natrysku i wystawiałam w jego kierunku swoje „truskaweczki”. Tym razem był już bardziej precyzyjny i „ładnie je skropił”, co powodowało moje wcale nie małe podniecenie. Kiedy opłukani ponownie wylądowaliśmy w łóżku tym razem Janek zagłębił się w czeluść między moimi nogami a jego język natychmiast znalazł moją łechtaczkę. Kiedy zaczął na niej buszować, ja zaczęłam być bardzo szybko podniecona. Moment i cipka puściła soki, które on systematycznie spijał. Jego język ciągle wędrował, to po łechtaczce, to w mojej dziurce. Aż przyszedł moment, kiedy już nie byłam w stanie dłużej wytrzymać. Ręce wyrzuciłam w górę, głowa kręciła się raz w jedną stronę, raz w druga stronę, już nie byłam w stanie utrzymać bioder w jednym miejscu. Starając się jak najszerzej rozsunąć nogi jęczałam – chodź. W końcu posłuchał, utworzył nade mną ten namiot ze swojego torsu i poczułam, jak wolniutko wsuwa się we mnie. Każdy milimetr, kiedy się we mnie wsuwał czułam, jak bym odpływała w zaświaty, a moment, kiedy swoją pałką sięgnął szyjki potwierdziłem głośnym jękiem. Każde jego pchnięcie kwitowałam głośnym jęczeniem, mięśnie brzucha już chodziły, jak fale na morzu, z góry na dół a ja starałam się jak najmocniej wypchnąć biodra do góry. Takie mocowanie się powodowało jeszcze mocniejsze moje podniecenie, przyszły skurcze brzucha, oczy zachodziły mgłą, natomiast on systematycznie wbijał się we mnie. Poczułam, jak zaczyna prężyć się w ostatnim swoim skoku, przyszły trzy szybkie pchnięcia i zaczął się we mnie wlewać. Prawie krzyczałam w pełnym orgaźmie, wręcz drżałam całym ciałem, kiedy poszczególne strumienie wlewały się we nie. Chwilę tkwiliśmy w bezruchu, po czym opadliśmy obok siebie głęboko oddychając. Mieliśmy przyspieszony oddech, ale „kurwiki” zadowolenia w oczach. Dłuższą chwilę odpoczywaliśmy, po czym Janek poszedł się myć na górę, ja u siebie. Po paru minutach spotkaliśmy się w kuchni, gdzie szykowałam śniadanie. Okazało się, że oboje, po tych „ćwiczeniach” mamy na nie dużą chęć. Po śniadaniu Janek spakował się i pojechał do domu. Miał tam zaplanowaną jakąś uroczystość rodzinną i był cały szczęśliwy, że podczas niej będzie mógł pochwalić się indeksem i prezentem, jaki ode mnie otrzymał. Ja też byłam zadowolona, bo zaczęłam wprowadzać go na „inne” ścieżki seksu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku akademickim zrobię z nim nie jedną „sztuczkę”. Ale była też inna strona tego medalu. Te „figle” z Jankiem pobudziły mnie dosyć mocno i nie bardzo wiedziałam, co mam z sobą zrobić. Była raptem 10-ta godzina. Mogłam iść do łazienki, wyjąć którąś ze swoich zabawek, ale pomyślałam, że na to mam jeszcze czas. Natomiast zawsze w „odwodzie” był ośrodek rekreacyjny i basen, na którym zawsze było minimum dwóch ratowników. Nie wiedziałam, ilu będzie dzisiaj, ale postanowiłam zaryzykować. Szczęście mi sprzyjało. Przechodząc przez salę ćwiczeń zobaczyłam, że „tłuką się tam” tylko dwie osoby, ale zobaczyłam też Marka, z którym spotkałam się podczas „meczu”. Powiedzieliśmy sobie „Dzień Dobry”, powiedziałam, że idę trochę popływać, przebrałam się w szatni i na basen. A na basenie znajomy ratownik Wojtek i jeszcze dwóch innych, których nie znałam. Przywitałam się i zaczęłam pływać. Ale już jak ich tylko zobaczyłam, zaczęła mnie brać „chcica”. Więc biorąc któryś z nawrotów kiwnęłam na Wojtka, a kiedy podszedł, zapytałam, czy sauna jest czynna? Spojrzał na mnie, oczy mu się śmiały, kiedy mówił – zobaczę. Wrócił za chwilę mówiąc i pokazując na zegar – za dziesięć minut będziesz miała wolna saunę. Spokojnie popływałam jeszcze te dziesięć minut i prosto z basenu, z rzecznikiem na ramionach poszłam do sauny. Tam już czekał na mnie Marek, za chwilę przyszedł Wojtek, po drodze w przedsionku zrzuciliśmy „ciuchy” i weszliśmy do sauny. Położyłam się na dechach, a oni zaczęli mnie masować. Kiedy byłam już odpowiednio rozgrzana, cipka również zrobiła się dobrze mokra stwierdziłam – chcę od tyłu, ale dzisiaj robicie sztafetę. Stwierdzili, dobrze, a ja zaczęłam się odpowiednio na tych dechach układać. Pierwszy wszedł we mnie Wojtek. Czułam go odpowiednio mocno i głośno jęczałam, kiedy wypełniał mnie całą. Wyczuł mnie odpowiednio, zastosował odpowiednie tępo po saunie zaczął rozchodzić się ten odgłos, który tak lubię. To wszystko powodowało, że poczułam się bardzo podniecona, a moment, kiedy mnie wypełniał potwierdziłam głośnym jękiem. Zgodnie z umową, zaraz po Wojtku wszedł Marek. Sytuacja się powtórzyła, czułam się dobrze wypełniona, czułam, jak jego pałka przy każdym pchnięciu napiera na szyjkę, co powodowało mocne podniecenie. Leżałam tak rozpostarta na dwóch stopniach tych dech, biodra lekko opierały się o przegrodę, więc każde jego pchnięcie czułam odpowiednio mocno. A ponieważ nie był on ułomkiem, zaczynałam je czuć coraz mocniej. Kiedy tak narastało we mnie to podniecenie usłyszałam jakiś szum, patrzę kontem oka, a do sauny weszli dwaj pozostali ratownicy. Widząc, co się dzieje chwycili za swoje „szable” szykując je do odpowiedniego boju. Tego nie przewidziałam, ale nie miałam wcale zamiaru z tego się wycofywać. Marek skończył i natychmiast wskoczył we mnie pierwszy z tych ratowników. Jak to na ratownika przystało, kawał chłopa, a jego „szabelka” tez nie od parady. Wbił się we mnie bardzo mocno. Już czułam trochę zmęczenia, ale nie dawałam tego do pewnego momentu po sobie poznać. Wbijał się we mnie systematycznie. Jednak kiedy któryś raz z rzędu wbił się we mnie odpowiednio mocno poczułam go bardzo mocno w sobie, głośno jęczeć. To jęczenie narastało, bo narastało we mnie podniecenie, ale również zmęczenie. Wytrzymałam jeszcze kilka takich pchnięć i poczułam, jak się we mnie spuszcza. Odetchnęłam z ulgą, wytarłam się ręcznikiem i spojrzałam na tego drugiego ratownika. Gdybym stała na nogach, to by mi się pewnie ugięły. On trzymał w ręku i kierował ku mojej cipce odpowiednio dużego kutasa. Skąd on takiego wytrzasnął, nie wiem. Wiem natomiast jedno. Byłam już „rozklepana” przez trzech facetów, a kiedy ten zaczął się we mnie wsuwać, zaczęłam się po prostu drzeć. Czułam, jak by mnie miał za chwilę rozerwać. Napierał na boki, a kiedy doszedł do szyjki i pchnął, to miałam wrażenie, że za chwile wepchnie ją do środka. Chwycił za biodra i nie zwracając uwagi na moje pokrzykiwanie, systematycznie się we mnie wbijał. Ja czułam już go bardzo mocno w sobie, czułam podniecenie, ale również pewien ból naporu na moje wnętrze. Ten ból „spiętrzył się” kiedy on zaczął dochodzić do swojego szczytu. Moment, kiedy się spuszczał był momentem mojego ciągłego krzyku, potwierdzającego przyjęcie tego strzału do środka. Skończył i wszyscy poszli sobie. Ja, ledwo trzymając się na nogach doszłam do natrysku, lekko opłukałam się i owinięta w ręcznik poszłam do szatni. Tam dłuższą chwilę siedziałam, za nim zdołałam się ubrać. Wróciłam do domu, rozebrałam i położyłam do łóżka. Nie wiem kiedy usnęłam, ale wiem, że dosyć mocno pobolewało mnie podbrzusze. Tak wyglądało uczczenie zakończenia dwóch lat studiów Janka. Ano tak to już w życiu jest, jak czasami chcąc się trochę, dostaje się dużo. 22 czerwca 2008r, Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

13
czerwca

Konsekwencje meczu

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Konsekwencje meczu  Polska drużyna piłki nożnej bierze udział w Mistrzostwach Europy. W czwartek, 12 czerwca był bardzo ważny mecz z drużyną Austrii. Ponieważ nie jestem fanka piłki nożnej poszłam na swoje ćwiczenia. Mam biurową pracę, inne zajęcia to też nasiadówki, więc aby zachować odpowiednią sprawność fizyczną, również dla seksu, cały czas ćwiczę.

  •  

We wtorki i czwartki o godzinie 19-tej idę do centrum rekreacji, 19-ta – 19 45 gimnastyka lub siłownia, daję sobie w kość, ile się da, następnie 15 minut odpoczynku i basen, godzina w wodzie. Dobrze pływam, były z tym różne numery, ale to może innym razem. W środę natomiast są tortury u mojej znajomej kosmetyczki. To ona dba o moje kosmetyki, balsamy i te wszystkie inne przyległości, natomiast Marek masażysta rozciąga mnie na wszystkie możliwe sposoby, abym nie miała kłopotów z założeniem nogi na ucho. Jeżeli tylko mam wolną sobotę, jeżdżę na rowerze i to bez względu na porę roku. Tutaj pewien numer. Kiedyś założyłam sobie, że będę jeździła 15 km w jedną stronę, ale kilka razy zdążyło się, że na skutek złej pogody zawróciłam z trasy. Obraziłam się sama na siebie, że tak łatwo się poddałam, więc wymyśliłam przymus. Jadę na rowerze do dworca kolejowego, wsiadam w pociąg z rowerem, jadę do wyznaczonej stacji, jest to ok. 40 km od domu, wysiadam i chcąc nie chcąc wracam. Teraz już nie mam wyboru, muszę do domu dojechać, bez względu na pogodę, a nie raz dała mi ona do wiwatu. Dzisiejszy czwartek wyglądał trochę inaczej. Jestem pierwszy dzień po okresie, wówczas kobieta bywa trochę słabsza, niż zazwyczaj, więc nie zamierzałam się zbytnio forsować. Poszłam do sali ćwiczeń, a tam jeden instruktor, Marek i może trzy osoby. Podeszłam się z nim przywitać, pokazując na salę, wzruszył ramionami mówiąc „mecz”. Pobiegłam trochę na bieżni, pomachałam trochę rękoma na atlasie i skończyłam. Przebrałam się w kostium poszłam na basen, a tam „puch”. Kiedy wpadłam do wody, z pokoju ratowników wyszedł Grzegorz, stwierdził – a to Ty i schował się. Po chwili wyszedł Wojtek, który się ze mną zna lepiej, przywitał się, ja pokazuję basen, a on mówi – „mecz”. Pytam, a Ty, my mamy dyżur, mamy tam radio, wskazując na pokój. Powiedziałam, że się tylko trochę rozluźnię, ale później idę leniuchować do sauny. Stwierdził, pewnie tam też nie będzie nikogo i poszedł. Rzeczywiście, popływałam tylko pół godziny, poszłam do szatni. Nie lubię „prania ciuchów” w saunie, więc mokry kostium zostawiłam w szatni, a owinięta w ręcznik weszłam do sauny. Były tam dwie dziewczyny i jeden chłopak. Położyłam się „na dechach” i dłuższy czas leżałam. Wyszła jedna dziewczyna i chłopak Jak zrobiłam się mokra, poszłam się opłukać, ponownie położyłam się „na dechach”, ale tym razem na placach, w tym czasie wyszła druga dziewczyna „ bo mecz” i przez moment byłam sama. Ale to był krótki okres czasu, bo wszedł do sauny jeden ze znajomych ratowników, Wojtek. Popatrzył na mnie, podszedł „dał buziaka” po czym zapytał – rozmasować Cię. Stwierdziłam – jak masz ochotę, czemu nie, a Ty meczu nie słuchasz. Popatrzył na mnie mówiąc – dowiem się później, teraz mam ciekawsze zajęcie. Realizując klasyczny masaż rąk, nóg zszedł do klatki piersiowej, a następnie do brzucha. Tego brzucha to ja nie mam, więc dosyć szybko „ześlizgnął się” między nogi , palec jego szybko wyczuły łechtaczkę a ja rozsunęłam szeroko nogi. Zaczęłam być już bardzo mokra, zaczęło we mnie narastać podniecenie, więc zapytałam – może usiądę i Ci pomogę. Wysunął rękę, pozwalając mi usiąść, a samemu stanął przede mną z już trochę podnieconą pałeczką. Wzięłam ja w usta i zaczęłam pieścić. Spokojnie i wolno zaczęłąm ją wpuszczać sobie w usta, to znowu ją wysuwałam, oblizując i próbująć językiem „zajrzeć” do dziurki. Te pieszczoty nie trwały zbyt długo i zaczął być wystarczająco mocny. Wysunąłem go z ust, spojrzałam na niego, mówiąc, odwrócę się tyłem. Tylko skinął głową, ja odwróciłam się mając nogi na pierwszej półce, a opierając tułów na drugiej półce. Rozsunęłam je szeroko i po chwili już go miałam w sobie. Po okresie byłam obkurczona, więc czułam go bardzo mocno w sobie. On to też wyczuł dlatego jakby zwolnił tempo, ale za to mocnymi pchnięciami doprowadził nas obojga do pełnego orgazmu. Wysunął się, wziął ręcznik i wyszedł. Ja opłukałam się i położyłam na brzuchu w błogim nastroju po spełnionym zbliżeniu. Ten spokój nie trwał zbyt długo, bo przyszedł Grzegorz, mówiąc, że podobno mam jeszcze nie rozmasowane plecy. Uśmiechnęłam się do niego, mówiąc, że ramiona również. Byłam na tyle mokra, że ręce jego ślizgały się po moim ciele, kiedy rozciągał mi kręgosłup czy rozmasowywał mięśnie ramion. Przeszedł do rozmasowywania nóg, stopy, łydki, uda, aż rozmasowując jedną ręką kręgosłup, drugą rękę spuścił pomiędzy pośladki. Rozsunęłam szeroko nogi, on mnie tylko dotknął, ja jęknęłam z podniecenia, on już wszystko wiedział. Uniosłam się na rękach i zajęłam tę samą pozycje, co poprzednio. Nie wiem, jak to jest, ale ten odgłos odbijanych od siebie bioder jest dla mnie wyjątkowo podniecający. Już po kilku pchnięciach byłam mocno podniecona, pojękując coraz głośniej. A Grzegorz, nie spiesząc się, systematycznie wbijał się we mnie, doprowadzając mnie go pełnego orgazmu, kiedy on się we mnie spuszczał. Skończył, ja płynęłam z rozkoszy spełnienia. Poszedł, ja ponownie się opłukałam i ponownie ułożyłam się na dechach, zakładając, ze trochę odpocznę i pójdę do domu. Niestety, moje założenie było błędne. Trudno mi powiedzieć, jak długo leżałam, ale otworzyły się drzwi, a w nich stoją wszyscy trzej – Grzegorz, Wojtek i Marek. Popatrzyłam na nich i jak to w tym starym Żydowskim dowcipie pytam, kto pilnuje interesu. A Marek wzruszając ramionami mówi – kartka „MECZ”. Wszystko było jasne, z Grzegorzem i Wojtkiem już miałam zbliżenie, wiec teraz czas na Marka. Podniosłam się, podeszłam do niego, wsuwając mu rękę pod ręcznik, którym był owinięty, ręcznik opadł na podłogę, a mnie ukazała się wcale nie mała, stojąca już na sztorc, jego pałka. Nie zastanawiając się, podeszłam „do dech” ponownie wypięłam pupę, a on mnie bardzo mocno wypełnił. Byłam już dosyć mocno podniecona, więc kiedy tylko go poczułam, już cipka puszczała soki, a ja czułam mocne skurcze na brzuchu. Moment, kiedy mnie wypełniał potwierdziłam bardzo głośnym jękiem zadowolenia. Zeszłam umyć się, kiedy wróciłam okazało się, że są szklanki i napój i wódeczka, bo nasza drużyna strzeliła gola. Gol golem, szklanki szklankami, z przyjemnością się napiłam, ale zastanawiałam się, co mnie czeka dalej. Nie było czasu na dłuższe zastanawianie się, bo Wojtek usiadł „ na dechach” szeroko rozsuwając nogi, a między nimi jeszcze mocno zmęczona jego pałeczka. Więc wzięłam się za nią, natomiast Grzegorz za chwile zajął się moją cipką. Jego palec wyładował na łechtaczce i doprowadził ją do stanu „płaczu”, wówczas przesunął go do cipki, sięgając szyjki. To wystarczyło, żeby zaczęła jeszcze bardziej „płakać”. W tym stanie podniecenia zaczęłam coraz mocniej poruszać biodrami, to do góry, to na boki. Jednocześnie coraz intensywniej pieściłam ustami pałeczkę Wojtka. Kiedy już zaczęłam mocno ruszać biodrami, Grzegorz odsunął się, jego miejsce zajął Marek, o dziwo już w pełnej gotowości. Kiedy go poczułam w sobie, odpłynęłam w pełnym orgaźmie. W ustach miałam już zupełnie dobrych rozmiarów pałeczkę Wojtka, a cipkę wypełnił mi Marek. Kiedy zaczęli współpracować, ja już odlatywałam w pełnym orgaźmie. Na moment, kiedy Marek się spuszcza uniosłam głowę, wręcz krzycząc w pełnym stanie uniesienia. Jeszcze chwila i poczułam, jak po udach sączy mi się mieszanina moich i Marka soków. Wstałam, umyłam się, kiedy wróciłam to wypiłam nie jedną, a dwie szklanki, tyle tylko, że nie był to czysty sok, ale zaprawiony wódeczką. Kiedy odstawiłam szklankę Wojtek zaprosił mnie, abym na nim usiadła, ale nie przodem, tylko tyłem. Rozszerzyłam szeroko nogi i lekko pomagając sobie po chwili siedziałam na nim, mając go głęboko w sobie. Kiedy już usiadłam Wojtek podrzucił mnie kilka razy, poczułam, że wypełnia mnie do końca. Przerwał na chwilę, stanął przede mną Grzegorz i tym razem jego pałeczkę miałam w ustach. Zaczęła się wspaniała jazda, którą bardzo lubię. Lekko pochylona do przodu mocno siedziałam na Wojtku, jednocześnie swoimi rękoma opierałam się o biodra Grzegorza, mając jego pałeczkę w ustach. Widać, że obaj znają się dobrze, bo błyskawicznie skoordynowali ruchy i czułam, jak jestem coraz mocniej wypełniana, raz od dołu, raz od góry. O dziwo, Grzegorz pierwszy doszedł do swojego szczytu i strzelił mi prosto w gardło, po czym po chwili wyjął tę pałkę i całą resztą oblał mi piersi. Jest to wyjątkowo miłe uczucie, po tym Wojtek przyspieszył unoszenie mnie na swoich biodrach, co po chwili dało efekt pełnego wypełnienia. Kwestia tego unoszenia. Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że wszyscy trzej moi partnerzy, to mężczyźni ok. 180cm wzrostu, bardzo dobrze zbudowani. Przy mojej filigranowej posturze nie sprawiało mu to żadnych problemów. Ponownie „otrzeźwiłam” się napojem i położyłam wyciągnięta na dechach, odpoczywając. Oni też usiedli i raczyli się napojem w rytm upływającego meczu, był to nasz pomiar czasu. Ta przerwa rzeczywiście trwała dłuższą chwilę, ale po pewnym czasie widać było, że zaczęli się nudzić. Pierwszy podszedł do mnie Marek i rozsuwając mi nogi wsunął między nie swoją głowę, a po chwili poczułam na swojej łechtaczce jego język. Kiedy zaczęłam jęczeć, pojawił się przy mojej głowie Wojtek podając mi do ust swoją pałkę, natomiast Grzegorz z półki wyżej zaczął pieścić moje piersi. No przecież to było nie do wytrzymania, chwila i już Wojtek, wysuwając się na moment, mówi, ale chlapie. Przecież to nic dziwnego, jak mnie tak podniecili. Kiedy już zaczęłam się bardzo mocno wiercić Wojtek pierwszy przerwał te pieszczoty, mówiąc do pozostałych, puśćcie ją, nie ma jej tak co dłużej męczyć. Wszyscy wysunęli się, ale Wojtek dał mi do zrozumienia, ze mam się położyć na dechach klęcząc na pierwszej półce. Tak to się zaczęło, więc się specjalnie tym nie zdziwiłam. On też pierwszy pierwszy mnie wypełnił, to o czym wspomniałam wcześniej, przy naszej różnicy w budowie ciał nie jest wcale przesadą, że moje biodra fruwały do góry, kiedy Wojtek wbijał się we mnie. Byłam na tyle mocno wypełniona, że czułam go bardzo mocno, co potwierdzałam ciągłym pojękiwaniem, które przeszło w stały jęk w momencie jego spuszczania się. Opuściłam głowę, kiedy się wysunął, myśląc, że złapie oddech, pójdę się umyć. Ale poczułam, że ktoś dotyka mnie od tyłu. To Grzegorz tylko przetarł mnie i już we mnie wchodzi. Powiedzieć, że zaczęłam jęczeć, to mało. Było to już któreś z rzędu zbliżenie i zaczynałam odczuwać mocno zmęczenie. Natomiast Grzegorz odwrotnie, jakby to było jego pierwsze zbliżenie, wszedł we mnie i z całą mocą swojego ciała zaczął mnie wypełniać. Już nie jęczałam, już prawie krzyczałam, kiedy się we mnie wbijał. Pomimo pojawiającego się zmęczenia jednak w momencie spuszczania się krzyczałam radośnie. Miałam świadomość, że za Grzegorzem jest jeszcze Marek. Myślałam, że da mi odpocząć. Nic z tego, wziął mnie zaraz po Grzegorzu. Sytuacja się powtórzyła, prawie podrzucał moje biodra do góry, kiedy się wbijał, a mój jęk przechodził na coraz to wyższe tony, im bliżej byliśmy końca. Moment, kiedy poczułam jego wytrysk potwierdziłam wyjątkowo głośnym krzykiem. Skończyli, pomogli mi przejść pod natrysk, a samemu poszli do swoich szatni. Opłukałam się, trzymając się ściany przeszłam do szatni. Nie miałam zbyt dużo na siebie do zakładania, już trochę ochłonęłam, wyszłam z ośrodka. Przed nim czekali moi partnerzy, a Marek odwiózł mnie do domu. Taki były konsekwencje meczu, który, jak się później dowiedziałam, niestety zremisowaliśmy. Ale co mnie czeka, jeśli będą grali dalej ???

13 czerwca 2008 r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

12
czerwca

Masażyści - Praktykanci

   Dodane przez: admin  w kategorii Opowiadania

Wróciłam z kwietniowo – majowego weekendu dosyć mocno zmęczona, na dodatek dostałam okres, więc przez cały tydzień odpoczywałam. Ale w następnym tygodniu wróciłam do swojego ustalonego programu, a przede wszystkim do środowej wizyty w zakładzie kosmetycznym i na masażu.

  CZYTAJ DALEJ »

9
czerwca

Targi branżowe 2008r.

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Targi branżowe 2008

Od połowy lat dziewięćdziesiątych, co dwa lata, na przemian, to w Polsce, to w Hanowerze, odbywa się wystawa – targi sprzętu naszej branży. W tym roku był to czwartek, piątek i sobota pierwszego tygodnia czerwca. Nasz zespół techniczny pojechał już w środę rano, dyrektor w środę wieczorem, ja natomiast mogłam wyjechać dopiero w czwartek rano. Dojechałam na miejsce, wystawa kończyła się o 18-tej, zjechaliśmy do naszego miejsca zakwaterowania.

CZYTAJ DALEJ »

2
czerwca

Festiwal wodny

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Festiwal wodny. Już od czasów przedwojennych jest u nas taka tradycja, że w miesiącu czerwcu mają miejsce „Dni Morza”. Pomimo nazwy „Dni Morza” różne ciekawe imprezy dzieją się w tym czasie również na śródlądziu. Moja wyprawa zaczęła się w piątek, kiedy dotarłam do xxxx. Na nabrzeżu zacumowane były statek szkolny i koszarka. Koszarka, to znaczy statek koszarowy.

CZYTAJ DALEJ »

7
maja

Weekend kwietniowo - majowy, Hanburg II

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Weekend kwietniowo – majowy, Hamburg, część 2. W szatni odpoczywałam do dziewiątej, o dziewiątej, owinięta w duży, kąpielowy ręcznik zaczęłam być prowadzona przez opiekującą się mną dziewczynę. Jedno, co się zorientowałam, szłyśmy na tym samym poziomie, po czym doszłyśmy do drzwi, otworzyła je, było to coś w rodzaju przedpokoju. Tam poleciła mi zdjąć ręcznik, po czym otworzyła drzwi i gasząc światło powiedziała – wchodź. Weszłam w pełną ciemność, to nie był nawet mrok, była to całkowita ciemność, w której nie widziałam nic.

CZYTAJ DALEJ »

7
maja

Weekend kwietniowo - majowy, Hamburg I

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Weekend kwietniowo – majowy, Hamburg, część 1. Zaraz po powrocie z wiosenno – zimowego urlopu moja „kadrówka” zawiadomiła mnie, że mam jeszcze 4 dni zeszłorocznego urlopu i zasadne by było, abym wykorzystała go do końca marca. Rozejrzałam się po swoim planie pracy i okazało się, że do końca marca to nie ma szans. Ale na koniec kwietnia to tak. Tym sposobem sprowokowała mnie do ponownego urlopu na przełomie kwietnia i maja. Wychodziło tego 9 dni wolnego. Miałam chęć odwiedzić syna w Paryżu, miał 02 kwietnia urodziny, ale z drugiej strony nie miałam ochoty „zwalać mu się na głowę” aż na tyle dni.

CZYTAJ DALEJ »

7
maja

Weekend kwietniowo - majowy, Paryż

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Weekend kwietniowo – majowy, Paryż.

Zaraz po powrocie z wiosenno – zimowego urlopu moja „kadrówka” zawiadomiła mnie, że mam jeszcze 4 dni zeszłorocznego urlopu i zasadne by było, abym wykorzystała go do końca marca. Rozejrzałam się po swoim planie pracy i okazało się, że do końca marca to nie ma szans. Ale na koniec kwietnia to tak. Tym sposobem sprowokowała mnie do ponownego urlopu na przełomie kwietnia i maja. Wychodziło tego 9 dni wolnego. Miałam chęć odwiedzić syna w Paryżu, miał 02 kwietnia urodziny, ale z drugiej strony nie miałam ochoty „zwalać mu się na głowę” aż na tyle dni.

CZYTAJ DALEJ »

26
kwietnia

Historia Ludwiki

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Historia Ludwiki ( na podstawie jej listów )W połowie lutego tego roku otrzymałam następujący list: Przeglądając różne strony internetowe, znalazłam Twoje opowiadania. Myślę, że znalazłam tę osobą, do której mogę zwrócić się o pomoc. Jest rozwódką z małego miasta w środku polski. Mam 32 lata, po studiach wyszłam za mąż, niestety urodziłam dziecko z wadą genetyczną, zmarło. Mam dobrą pracę, jestem dosyć majętna z domu. Po porodzie trochę przytyłam, przy swoim wzroście ok. 160cm ważę prawie 80kg. No i moja prośba. Załatw mi chłopa do rżnięcia.

CZYTAJ DALEJ »

23
kwietnia

Miniony tydzień

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Miniony Tydzień.

Już od kilku lat mam prawie stały grafik rozkładu dni w tygodniu, w środę jest wizyta w zakładzie kosmetycznym i u masażysty. Od początku kwietnia na dziale masażu są dwaj masażyści - praktykanci, którzy doskonalą sztukę masażu, a przy tej okazji uczą się również „sztuki obcowania z kobietą”.

CZYTAJ DALEJ »

Geil ! Beuty braces porno erotyka