Wpisy z listopad, 2007

Hamburg, III poziom

Hamburg. III poziom.

W lutym poznałam I i II poziom usług erotycznych w Hamburgu, a marcu przyszedł czas na Poziom III - Swingers Klub. Są to ekskluzywne kluby dla par stałych, jak również w luźnych związkach oraz osób pojedynczych, dla których sex jest pewną formą rozrywki. Jest duża różnorodność tych klubów, od klubu klasycznego, po kluby specjalistyczne. Wejście do takiego klubu kosztuje z reguły od 300 euro w zwyż.

CZYTAJ DALEJ »

Hamburg, I i II poziom

Hamburg, I i II Poziom.

  • Pierwszy poziom lokali opisanych wcześniej to kluby typu Rura. Ale tam nie ma kontaktu z partnerką. Natomiast bardzo często gdzieś na zapleczu lub jako odrębna forma występuje Drugi poziom - nie ma tutaj innego określenia, jak domy publiczne. Tak, jak wszędzie, są domy gdzie rezydują panie, ale również są domy, gdzie rezydują panowie.

CZYTAJ DALEJ »

Hamburg struktura”usług” erotycznych

Hamburg, Struktura.

Nasze przedstawicielstwo działało już ponad pół roku, zaczął się następny rok, więc postanowiłam je odwiedzić. Załatwiłam sprawy służbowe, a po zakończeniu przewiozłam rzeczy do hotelu, z Manfredem byłam umówiona na osiemnastą. Tym razem mieliśmy dla siebie tylko jedną noc, w sobotę po południu musiałam wracać do domu, bo w niedzielę rano miałam pilne, społeczne zajęcia.

CZYTAJ DALEJ »

Hamburg I, Manfred

Hamburg 1, Manfred

  • Pewnego razu do naszej firmy przyszło zaproszenie na Targi w Hanowerze. Okazało się, że nasza produkcja budziła duże zainteresowanie zwiedzających. Wobec powyższego, będąc Kierownikiem Działu Marketingu postanowiłam zorganizować nasze przedstawicielstwo. Po pewnej analizie wybór padł na Hamburg, chodziło również o bliską odległość z Francją i Krajami Beneluxu. W samym Hamburgu w wyborze miejsca pomógł nam Polski Konsulat. Tym sposobem od kwietnia 1996r rozpoczęło działalność nasze przedstawicielstwo, a ja, z racji swojego zakresu obowiązków, nadzorowałam jego pracę.

Oczywiście, na bieżąco był kontakt telefoniczny i poprzez pocztę elektroniczna. Ale praktycznie raz w kwartale leciałam do przedstawicielstwa na rozmowę z personelem i wyjaśnianie dyskusyjnych spraw. Przedstawicielstwo nasze mieści się w budynku, gdzie mają swoje siedziby różne inne firmy, natomiast na parterze jest restauracja, z której często korzystamy. Pewnego razu, podczas kolacji z naszymi pracownikami został mi przedstawiony Manfred, pracownik jednej z niemieckich firm, mających również siedzibę w tym budynku. Manfred, kiedy go poznałam był eleganckim trzydziestoparoletnim wówczas mężczyzną, wysokim, około 185 cm wzrostu, dobrze zbudowanym, jak się później okazało, bez zobowiązań rodzinnych, był po rozwodzie. Podobno wpadłam mu w oko, bo długo nagabywał pracowników przedstawicielstwa, kiedy przyjadę następnym razem. Pracująca w przedstawicielstwie Ewa, po którymś tam jego telefonie pewnego razu spytała mnie, czy może podać termin mojego pobytu, odpowiedziałam, że tak, no i tak zaczęła się moja historia spotkań z Manfredem. Przylatywałam do Hamburga w środę rano, pracowaliśmy przez środę, czwartek i piątek, w piątek wracałam do domu. Ale stwierdziłam, że Hamburg jest interesującym miastem, które należy zwiedzić. Kilka słów o nim. Hamburg to ponad 3,5 milionowa aglomeracja położona 120 km od linii morza, a mimo to może przyjąć największe kontenerowce świata. Śródlądowe położenie, a także wspaniałe możliwości kontynuowania transportu droga kolejowa, wodną i autostradami decydują o atrakcyjności tego portu. Sam tylko obrót z krajami Morza Bałtyckiego stanowi 25% całkowitego obrotu towarowego. W Hamburgu będącym metropolią handlową i komunikacyjną ma swoja siedzibę ponad 90 konsulatów. Spośród tylko azjatyckich przedsiębiorstw aż 460 ma w Hamburgu swoja centrale europejską, bądź swój oddział. Wraz z rozwijającym się Hafencity w centrum handlowym miasta powstaje nad sama Laba nowoczesna dzielnica handlowo-przemysłowa. Hamburg ma 31 teatrów, 6 teatrów musicalowych, 10 kabaretów oraz 50 państwowych i prywatnych muzeów. Spośród 4000 restauracji 2400 serwuje potrawy zagranicznych kuchni. Brzegi Laby i Alster to idealne miejsce dla spacerowiczów. Wiele wrażeń dostarcza przejażdżka statkiem po porcie, pozwalająca zobaczyć panoramę Hamburga ze szczególnej perspektywy. W sercu miasta znajduje się wielkie jezioro Alster. Przejażdżka po Alsterze kończy się w środku miasta, gdzie można się wybrać na zakupy lub posiedzieć w jednej z ulicznych kafejek. Dzięki nowoczesnej sieci komunikacyjnej metra i autobusów można szybko i tanio dotrzeć do wybranego miejsca. Szczególnie urocze są okolice Hamburga. Tereny Altesland ze swoimi sadami i starymi wiejskimi chałupami nadają się wyśmienicie na wycieczki autobusowe i rowerowe. Do zabytkowej starówki Stade czy Lüneburga dotrzeć można w ciągu pół godziny. Samochodem lub koleją można w godzinę dojechać do Lubeki albo nad Bałtycką plażę. St.Pauli to Hamburska dzielnica rozrywki, słynna przede wszystkim z niepokojącej Reeperbahn – ulicy “tysiąca i jednej nocy”, a raczej tysiąca klubów nocnych, hoteli, salonów gry, dyskotek, barów, a także niezliczonych restauracji i imbisów oferujących specjalności kuchni niemal wszystkich regionów świata. Nie przypuszczałam wówczas, że później będę ja tak często odwiedzała. Wobec tak wielu atrakcji postanowiłam wracać do domu dopiero w niedzielę, a piątkowe popołudnie i sobotę przeznaczyć na pobyt i zwiedzanie miasta. Kierownictwo firmy jest z takiego układu zadowolone, bo cena biletu lotniczego w weekend jest niższa i to znacząco. Oczywiście, do piątku korzystam z naszych pokoi służbowych, a w piątek przenoszę się do zaprzyjaźnionego już hotelu. Nasze spotkania z Manfredem zaczęły się w rok po otwarciu naszego przedstawicielstwa, to znaczy w kwietniu 1997 roku, kiedy zaprosił mnie do pięknego, żeglarskiego klubu, gdzie było dużo piwa i dużo piosenek żeglarskich. Nie wiedział jeszcze wtedy, że uprawiam żeglarstwo od czasu szkoły podstawowej, a po studiach zdałam egzamin na kapitana jachtowego i że z tego powodu brałam udział w wielu obozach i rejsach żeglarskich. Może gdzie indziej to bym nie poszła, ale do żeglarzy, proszę bardzo. Jakież było jego duże zdziwienie, kiedy wdałam się w rozmowę z chłopakami siedzącymi przy stole, używając fachowych sformułowań. Ale jak to się mówi, wybiła północ na miejskim zegarze, po północy to już było dobrze, czas było wracać do hotelu. Taksówka i już na miejscu. Zaproponował, że mnie odprowadzi do pokoju, nie protestowałam, weszliśmy do pokoju, nie protestowałam, zaczął mnie całować, nie protestowałam i jak zaczął mnie rozbierać, też nie protestowałam. Sam też się rozebrał i po chwili byliśmy w łóżku. Oczywiście ten pierwszy raz był prosto z marszu, początkowo położył się obok pieszcząc mnie, ale nie trwało to długo, zaczął przesuwać się na mnie, ja rozsunęłam nogi i po chwili już był we mnie. Znowu ten sam problem, małej Cipki, on rosły mężczyzna, więc i jego prącie nie było też takie małe. Po kilku jego pchnięciach czułam, jak wbił się we mnie całkowicie, napierając na szyjkę, zaczęło we mnie narastać podniecenie, aż przyszedł moment szczytowania i poczułam w sobie jego spermę. Przez chwilę leżeliśmy, ale on ważył 90 kg, więc go zrzuciłam, wyrzucając do łazienki. Po pewnym czasie ja też poszłam się umyć, a jak wróciłam, okazało się, że czeka na mnie ze szklaneczką drinka. Z przyjemnością napiłam się czegoś orzeźwiającego, położyliśmy się, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Minęło trochę czasu, trudno powiedzieć ile i ręka Manfreda zaczęła poznawać moje ciało. Pierwsze zaskoczenie, to Piersi, a przede wszystkim Brodawki. Pieszcząc je podnieciłam się, a one to pokazały, stając na baczność. Długo się nimi bawił, brał w palce, aż przyssał się ustami, to starając je wessać w swoje usta, to szczypiąc je zębami. Nie przerywając pieszczot Piersi jego lewa ręka zaczęła zsuwać się coraz niżej, poprzez zagłębienie pępkowe, płynnie przebrnęła przez wzgórek łonowy i zaczęła wsuwać się między nogi sięgając szparki. Było to dla mnie miłe, więc rozsunęłam nogi, jego ręka natychmiast znalazła się w szparce, a palec środkowy na Łechtaczce. No i zaczęły się odloty. Na klatce piersiowej jego usta pieszczące moje Piersi, na dole ręka powodująca postawienie się Łechtaczki na baczność i Cipka, która już zaczęła ronić łzy namiętności. Przecież to nie do wytrzymania, więc uniosłam mu głowę z nad moich piersi, spojrzeliśmy sobie w oczy i już wszystko wiedział. Ponownie wszedł we mnie, a ja już mocno podniecona zaraz zaczęłam pojękiwać, po chwili coraz głośniej i głośniej, aż wyrzuciwszy ręce do tyłu odjechałam w pełnej ekstazie, podczas gdy on wlewał we mnie swoje soki namiętności. Chwilę ochłonęliśmy, znowu kąpiel, drink i pożegnalny pocałunek. Umówiliśmy się na następny dzień, na godzinę osiemnastą, chciałam się wyspać i wypocząć, a przede wszystkim wyskoczyć na miasto, popatrzeć trochę po sklepach za jakimś ciuchem, czy czymś w tym rodzaju. Równo o osiemnastej telefon z recepcji, gość do pani. Poprosiłam o wpuszczenie, po chwili pukanie do drzwi, otwieram, a tam najpierw bukiet ślicznych, pąsowych róż, a dopiero za nimi Manfred. Gorący pocałunek na podziękowanie, poprosił, abym się ubrała, bo idziemy na wycieczkę, mogę ubrać się sportowo. No, więc spodnie, bluza, kurtka, na nogi buty z płaskim obcasem i w drogę. Pojechaliśmy, można powiedzieć w to samo miejsce, najpierw poszliśmy do portu jachtowego oglądać jachty. Ależ niektóre były piękne, na kilku była załoga, mogłam wejść na pokład i zobaczyć wnętrze. O czym tu mówić, mesa to piękny salon, kambuz to nowoczesna kuchnia, koje to super wygodne łóżka, przyrządy do nawigacji satelitarnej. Oglądając jeden z takich jachtów należący do znajomego Manfreda stwierdziłam, że chętnie bym na takim popływała. Manfred skwitował, zapamiętam to sobie, nie przypuszczałam wówczas, że kiedyś to się spełni i poszliśmy dalej. Tym razem weszliśmy do innego klubu. Manfred spotkał tam kolegę, podobno przypadkowo, myślę, że byli umówieni, nie ważne i znowu zaczęły się rozmowy toczyć o rejsach, mocno zalewane piwkiem. Czas minął szybko i wracaliśmy do hotelu. Po kilku godzinach włóczęgi niezbędna była kąpiel. Poleciłam mu przygotowanie drinka a sama poszłam do łazienki. Wyszłam owinięta w ręcznik, dając mu znać, że teraz jego kolej. Leżałam sobie na łóżku przykryta kołdrą, on wracając zaczął się wślizgiwać do łóżka od dołu. Ręce jego posuwały się po moich nogach coraz wyżej i wyżej, aż osiągnęły podbrzusze. Wówczas zaczęła się po tych nogach też wsuwać jego głowa, a gdy doszła do spojenia nóg, mocno się zaczęła tam wpychać. Nie robiłam mu większych trudności i je rozsunęłam, a jego twarz przywarła do mojej szparki. Język jego szybko znalazł właściwe miejsce a to buszując w samej dziurce, a to drażniąc łechtaczkę. Na efekty takich działań nie trzeba było długo czekać, Cipka puściła swoje soki namiętności a on je swoim językiem rozprowadzał po całej szparce, opuszczając się do tej drugiej dziurki też. Trzymał mocno ręce na biodrach, wijąc się jak wąż podczas narastającej we mnie namiętności. Aż w pewnym momencie rzuciłam się biodrami na jedną stronę, obracając się na brzuch, przyjęłam pozycje od tyłu. On ją oczywiście natychmiast wykorzystał, podciągnął swoje nogi do moich ud, a jego penis już sięgał mojej Cipki. Wszedł, osiągając za pierwszym razem pełne wypełnienie, co powodowało, że natychmiast czułam odpowiedni napór na szyjkę i nie tylko. Każde jego pchnięcie to czułam, jakby już sięgał wewnątrz mnie, gdzieś pod mostek. Jego uderzenia były coraz mocniejsze, coraz głośniej odbijały się jego uda i moje pośladki, ta muzyka powodowała narastający stan ekstazy, który skończył się pełnym orgazmem, kiedy pouczyłam wypływającą z jego penisa spermę. Przytrzymał mnie jeszcze przez chwilę, wysunął się, a ja osunęłam się na łóżko, zwijając się w embriona i czując jak jeszcze we mnie wszystko pulsuje. Po nim ja się umyłam, położyliśmy się, próbując odpocząć. Do pewnego momentu nam się to udało, ale znowu jego ręce zaczęły mnie podniecać. Czując się już dobrze podnieconą sięgnęłam ręką w kierunku jego penisa, był on już dobrze twardy. Wówczas to ja jego ułożyłam na płask, usiadłam biodrami na jego biodrach i lekko unosząc się ustawiłam tę jego pałkę nad Cipką, po woli opuszczając się. Udało mi się nawet całkiem opuścić, czując jego biodra pod sobą, a jego penisa głęboko w sobie. Oparłam ręce o jego uda, on wypchnął swoje biodra do góry. Fruwałam jak piłka, to do góry, to na dół, jego penis bardzo mocno napierał na moją szyjkę, aż dojrzał do stanu, kiedy zrobił fontannę ze swojej spermy, a ja znowu odleciałam w pełnej ekstazie. Opadłam na niego, długo odpoczywając, ale trzeba było się ruszyć, aby się umyć. Tym razem ja poszłam pierwsza, on po mnie, a gdy przyszedł, już leżałam skulona w fasolkę. Położył się obok mnie, przytulił i tak usnęliśmy. Rano zamówiłam podwójne śniadanie, zjedliśmy je spokojnie, mieliśmy jeszcze czas na jeszcze jedno wspaniałe zbliżenie, ale to wszystko. Trzeba było się zbierać, bo ja musiałam zdążyć na samolot. Już nie przeszkadzając, pomógł mi się spakować, pojechaliśmy na lotnisko i wróciłam do domu. Tak wyglądało moje pierwsze spotkanie z Manfredem, jak się później okazało, nie ostatnie. Październik 1996 roku. Baśka. baska@poczta.onet.pl

Kuzynka Agnieszka i Wesele

Kuzynka Agnieszka i Wesele.

  • Pod koniec czerwca przyszedł od Agnieszki list, który zwalił mnie z nóg. Okazało się, że wychodzi za mąż i zaprasza na ślub i wesele, na 6-tego sierpnia. Była ona już zamężna, ale pierwszy mąż wyjechał do Libii, tam poznał inną kobietę, z którą „pojechał w świat” pozostawiając ją z dzieckiem. Jak sama napisała, już dostatecznie długo jest sama, poznała mężczyznę, który jej odpowiada i z którym zdecydowała się wziąć ślub.

W skrócie tak to mniej więcej można powiedzieć i praktycznie nie ma w tym nic specjalnego. Takie jest życie, nie ona pierwsza i nie ona ostatnia ponownie wychodzi za mąż. Miałyśmy jeszcze spotkanie na okoliczność jej „Pożegnalnego Wieczoru” i właśnie wtedy jeszcze raz prosiła mnie na ten ślub i przyjęcie, mówiąc, że będzie miała dla mnie niespodziankę. No i można powiedzieć, że mi taką sprawiła. Ślub był cywilny, bo Agnieszka jest po rozwodzie, był o godzinie 14-tej, na 1530 było zamówione przyjęcie w lokalu na 45 osób. Ja przyjechałam w piątek przed wieczorem do Agnieszki, bo umówiłyśmy się, że będę mogła skorzystać z naszego „służbowego” mieszkania i wezmę od niej klucz. Po wejściu do mieszkania okazało się, że trwa w nim kolacja rodzinna i miałam przyjemność poznać przyszłego męża, Mariusza. Nie przedłużałam swojego pobytu, wzięłam klucz i umówiłyśmy się, że będę na godzinę 12-tą, aby poprawić jej makijaż, a przede wszystkim zaopiekować się jej córką. Pojechałam do naszego mieszkania, rozgościłam się i poszłam spać. Następnego dnia, zgodnie z naszą umową przyjechałam do Agnieszki i już tylko opiekowałam się dzieckiem. Cała uroczystość przebiegła bez problemów. Było bardzo miło i sympatycznie. Dużym zdziwieniem Agnieszki było, że przyszło aż tak dużo osób. Wśród tych osób wyróżniały się dwie grupy – Tamara i jej przyjaciele oraz czterech, bardzo wesołych panów. Widać było, że się dobrze znają, bo bardzo wesoło ze sobą rozmawiali. Po zakończonej uroczystości przejechaliśmy do lokalu, goście zaczęli zajmować miejsca według przygotowanych wizytówek Okazało się, że moje miejsce jest właśnie między tymi czterema panami. Na początku byli bardzo zdziwieni takim ustawieniem stołu, ale w miarę upływu czasu i wypitego alkoholu atmosfera zrobiła się zupełnie dobra. Czas upłynął szybciej niż nam się wydawało i przyszedł czas rozstania, była dziewiąta wieczór. Wówczas okazało się, jaką niespodziankę ma dla mnie Agnieszka. Podeszła do nas, poprosiła mnie na bok – mówiąc – to są moi dawni kochankowie, dzisiaj są Twoi na całą noc, bierzesz ich do naszego mieszkania. Tam, w tym i tym miejscu jest mój list, przeczytasz, wszystko będziesz wiedziała. Widząc zdziwienie w moich oczach lekceważąco stwierdziła – znam Cię, to lubisz i dasz sobie radę. Natomiast już głośnym głosem skierowała się do tych panów i powiedziała – wam zapowiedziałam, że dla was ten wieczór nie skończy się tak szybko, jedziecie dalej z Basią, ona wam wszystko wyjaśni. Panowie, z którymi już byłam na Ty stwierdzili, nie ma sprawy i pożegnaliśmy się z Agnieszką. Zamówiliśmy taksówki, ja podałam drugiemu kierowcy adres, już pierwsza konsternacja panów, bo oni tez znali ten adres, ale wsiedliśmy, podjechaliśmy pod nasze „służbowe’ mieszkanie i weszliśmy do środka. Poprosiłam, aby usiedli w dużym pokoju, a ja poszłam do tego pokoju gabinetowego, gdzie w wyznaczonym miejscu czekał na mnie list. W tym liście Agnieszka ponownie mnie informowała, że są to jej dawni przyjaciele z którymi bywała w tym mieszkaniu, dlatego postanowiła ich tu ponownie zaprosić, ale ponieważ ona nie może sama zakończyć odpowiednio znajomości z nimi, powierza mnie tą rolę. Tutaj następuje prezentacja – pierwszy był Wojtek, jest to duży, dobrze zbudowany mężczyzna, jak go określiła, potrafi mocno wsadzić. Drugim był Tadeusz, też dosyć wysoki, z grubym argumentem, trzeci był Marek, długa pałka średniej wielkości, dobra do analu, czwarty był Krzysztof, raczej niższy, ale z masywnym kołkiem. Możesz się z nimi pieścić przez całą noc. Okazało się, że byli to lekarze z różnych placówek, z którymi Agnieszka współpracowała. Tyle w liście Agnieszki. Nie da się ukryć, lubię się bawić w zbiorowe spotkania, Agnieszka wyczuła to bardzo dobrze, więc postanowiłam działać. Wróciłam do pokoju, a widząc, że jakoś zmarkotnieli, natychmiast poszłam do kuchni po lód i sok, wyjęłam z barku wódkę a z szafki szklaneczki, zarządzając przygotowanie odpowiednich drinków, jeśli ktoś chce, kto chce samą wódeczkę, nie ma sprawy. Zaproponowałam, aby się rozluźnili, zdejmując marynarki, krawaty i muchy. Kiedy Wojtek zajął się sporządzaniem napojów ja poszłam do sypialni, szybko zdjęłam z siebie sukienkę, stanik i rajtuzy, zostając tylko w białych stringach, założyłam moja przeźroczysta tunikę wiązaną z przodu i tak ubrana wróciłam do nich. Reakcja była piorunująca, panom opadły szczęki. Nie zważając, że mają oczy jak talerze wzięłam pierwszą z brzegu szklankę, wzięłam w rękę Agnieszki list i wyjaśniłam cały problem. Stwierdziłam, że Agnieszka, będąc wolną kobieta, miała prawo mieć różne znajomości, jeśli chodzi o mężczyzn, to byli to właśnie oni, ale w życiu coś się zaczyna i coś kończy. Oczywiście, pozostaje z nimi w określonej przyjaźni, ale kwestia jej seksu z nimi już się skończyła. Natomiast, aby się nie czuli absolutnie porzuceni, można powiedzieć, poprosiła mnie o dalsze zastępstwo, czy ono będzie, czy nie, to się okaże, ale tej nocy ja jestem do ich dyspozycji. Stukając się szklaneczką z Wojtkiem zaproponowałam, aby przynajmniej w pierwszej serii zachowana była kolejność, w jakiej Agnieszka ich poznawała i wobec tego zapraszam go do sypialni, a pozostali mogą się rozgościć, ale nie spić. Słysząc to Wojtek, wziął mnie na ręce, nie miał z tym żadnych problemów i mówiąc – żegnam panów, zaniósł mnie do sypialni. Postawił mnie przy łóżku i za nim zdążyłam zrobić krok w jego kierunku on zdąży wyskoczyć za swojego ubrania. Położył się obok mnie i patrząc na mnie stwierdził, że Agnieszka to jednak bardzo inteligentna kobieta. Wymiana tych kilku zdań wystarczyła, abym poczuła w dłoni jego argument. Rzeczywiście, wypełniał przestrzeń w mojej dłoni. Czując go bardzo mocno i czując, jak Cipka robi mi się wilgotna dałam mu znać, że jestem gotowa na przyjęcie go. Uniósł się na kolana, ja uniosłam nogi do góry i po chwili poczułam, jak wciska się we mnie ta jego pałka. Agnieszka miała rację, każde jego pchnięcie było bardzo mocne, powodowało to narastające podniecenie zarówno u mnie, jak i u niego. Oddech szybko zaczął mi się przyspieszać. Zaczęłam pojękiwać, aż przyszedł ten moment, kiedy już tylko jęczałam, aż on skończył. Wywinął się ze mnie i poszedł do łazienki a ja przez dłuższą chwilę odpoczywałam. Ale po pewnym czasie i ja poszłam się umyć, a kiedy już umyta poszłam do pokoju Wojtek relacjonował przebieg zbliżenia. Ubrana w swoją przeźroczysta tunikę popatrzyłam na Tadeusza, dając mu znać, że teraz jego kolej. Podniósł się z fotela, ale jakby niezadowolony i powolnym krokiem ruszyliśmy w kierunku sypialni. Będąc już przy łóżku, spytałam, czy ma jakieś życzenie, co do pozycji. Jakby od niechcenia stwierdził – od tyły, ja ułożyłam się na kolanach, dłuższą chwilę czekając, aż się rozbierze. Odwracając głowę spojrzałam, że rzeczywiście ta jego pałka jest dosyć gruba. Więc delikatnie poprawiłam się jeszcze, rozsuwając nogi, lekko wypinając Pupę do góry. Przystawił się do mnie jakby flegmatycznie, wcale nie spiesząc się, ale za to pchnął z całej siły. Jęcząc poczułam, jak się we mnie rozpycha, wypełniając mnie do końca. Mocno chwycił mnie za biodra i powolnymi ruchami systematycznie wbijał się we mnie. Będąc wypełnioną mocno czułam te jego pchnięcia. Każde takie pchnięcie kwitowałam głośnym pojękiwaniem. Aż w pewnej chwili jedną ręką mocno przytrzymując mnie za biodro, drugą chwycił za czubek głowy i ściągając mnie jakby do siebie, dokończył to zbliżenie. Ja mocno krzyknęłam, wypięłam się w jego kierunku, przyjmując ostatni strzał. Sytuacja jakby się powtórzyła, ja przez chwilę odpoczywałam, a on poszedł się umyć. Po chwili wychodząc prawie że burknął – łazienka wolna, wziął swoje rzeczy i poszedł do pokoiku ubierać się. Ja też jakby nie spiesząc się, umyłam się i chciałam pójść do pokoju. Ale tym razem zostałam zaskoczona. Przy łóżku stał Marek, trzymał w ręku szklaneczkę z drinkiem, zapraszając mnie do niego, ale wcześniej sam się w nim ułożył, dając mi znać, że mam na nim usiąść. Chyba mi to odpowiadało, bo już po chwili siedziałam na jego biodrach. Lekko uniosłam się, a on wyprostował tę swoją pałkę, ustawiając ja prosto w moje gniazdko. Dopiero w tym momencie przypomniałam sobie list Agnieszki, która pisała, że jest długi. Nie było czasu na zastanawianie się. Zaczęłam opuszczać się, wprowadzając go w siebie. Rzeczywiście, szybko sięgnął Szyjki, a reszta, kiedy już weszła, bardzo mocno na nią napierała. Chwycił mnie mocno za biodra i zaczęła się jazda. Z racji różnicy w budowie ciał fruwałam do góry jak piłeczka, opadając mocno wbijałam się na jego pałkę. Już po chwili byłam tak podniecona, że łapiąc szybkie oddechy i mocno pojękując wyprostowałam się, wyrzucając ręce do góry. Jeszcze kilka takich podrzutów i opadłam, jęcząc i czując, jak mnie wypełnia. Zsunęłam się na bok dając mu możliwość pójścia do łazienki. Wyszedł, ale widziałam, że jest zadowolony, po czym ja poszłam się myć. Robiłam to zdecydowanie wolniej, bo już po mału zaczynałam odczuwać trud tych zbliżeń. A to był dopiero trzeci. W pokoju czekał Krzysztof. Kiedy weszłam był już w szortach i jakby poganiając mnie, abym szybciej piła swojego drinka, wziął mnie za rękę i poprowadził do sypialni. Tam prawie rozkazując powiedział – kładź się na wznak, samemu już zajmując odpowiednia pozycję. Praktycznie bez słowa, prawie z zaciśniętymi ustami wszedł we mnie. Poczułam go bardzo mocno, natomiast on, jakby mocno podenerwowany, jeszcze mocniej się we mnie wbijał. Ja już jęczała, to jego jakby zdenerwowanie też mi się udzieliło, czułam, jak narasta podniecenie, ale również jakby wewnętrzny ból. Jak szybko zaczął, tak szybko skończył i poszedł się myć. Tym razem ja też już nie spieszyłam się, wolno umyłam się, lekko odczuwając już tę sztafetę. Ubrałam się, a kiedy poszłam do pokoju zastałam niezbyt miłą niespodziankę. W składzie osobowym gości brakowało Tadeusza i Krzysztofa. Pozostał tylko Wojtek i Marek. Widząc moje zdziwienie Wojtek poinformował mnie, że tamci stwierdzili, że ich taka zabawa dłużej nie interesuje. Ja to zdanie skwitowałam, że przecież nie ma przymusu, ale wypadało chociaż się pożegnać. Marek, żartobliwie stwierdził, że chyba nie znają takiego zwyczaju, ale oni we dwóch zostali, mając nadzieję na miła dalszą wspólną zabawę. Usiadłam przy stole i popijając drinka stwierdziłam, że ja też mam nadzieję na dobra wspólną zabawę. Marek uznał, że jest lekko znużony, więc chciałby trochę odpocząć, wobec czego ja zaproponowałam, aby poszedł do pokoiku i tam się położył, natomiast Wojtka zaprosiłam do sypialni. Nie protestował odpoczęli wszyscy rozeszliśmy się. Wojtek położył się na łóżku bokiem do mnie i przez moment patrzyliśmy na siebie, po czym, nie wiem, czy odruchowo, czy celowo wyprostował się i wyrzucając ręce za siebie przeciągnął się. Wchodząc do łóżka zsunął szorty, więc teraz ukazała mi się jego pałeczka „ w stanie spoczynku” Ne zastanawiając się nawet przez chwilę zwinnym ruchem zsunęłam się w dół i po chwili miałam już ja w ustach. Wojtek, kiedy się zorientował, o co chodzi jeszcze lekko rozsunął nogi i tym sposobem mogłam sobie na nim używać. To go lizałam po czubeczku, to wsuwałam w usta robiąc pompkę. Na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. Jest to bardzo miłe wrażenie, kiedy czuje się, że ta pałeczka systematycznie pęcznieje. Doszliśmy do takiego poziomu jej sztywności, że zaproponowałam, aby wszedł we mnie. Nawet moment się nie zastanawiał, ja zdążyłam położyć się na łóżku, a on już był przy mnie. Wszedł we mnie bez żadnego kłopotu, ale im dłużej był we mnie, tym mocniej go czułam. Każde jego pchnięcie czułam coraz mocniej, narastało we mnie podniecenie, aż przeszedł ten wspaniały moment spełnienia, potwierdzony moim głośnym jęknięciem. Wysunął się i poszedł do łazienki, a ja zwinęłam się w fasolkę, czując, jak jeszcze wszystko we mnie pulsuje. Ale po chwili Wojtek już z niej wyszedł, położył się na łóżku, dając mi mocnego, namiętnego buziaka. Teraz ja wstałam, umyłam się, ale wychodząc z łazienki pomyślałam, że przecież Marek nie może być poszkodowany. Poszłam do pokoiku, a on już dobrze spał, na szczęście wyprostowany na wznak. Zsunęłam kołdrę i wsunęłam rękę od strony nogawki w jego szorty. W pierwszej chwili się poderwał, nie wiedząc, co się dzieje, ale widząc mnie, spokojnie opadł na łóżko. Ja w tym momencie chwyciłam szorty od góry, aby je zsunąć. Uniósł biodra, dając mi taką możliwość i po chwili już pieściłam ustami jego pałkę. Jeszcze ona spała, ale okazało się, że przebudzenie jest zdecydowanie szybkie, bo po chwili poczułam, jak zaczyna mi w ustach pęcznieć. Moment temu to pisałam i teraz też to powtarzam. Jest to niesamowite wrażenie i radość, kiedy czuje się w ustach napęczniała pałeczkę. A pałeczka marka zrobiła się na tyle sztywna, że zaproponowałam, aby wszedł we mnie, ale jemu wystawiłam się od tyłu. A on, jak był senny, tak natychmiast obudził się i po chwili już był we mnie. Czułam go wspaniale, każde jego pchnięcie powodowało narastające podniecenie, po paru chwilach już było słychać mój przyspieszony oddech, aż przyszedł moment spełnienia i poczułam jak we mnie wlewa się strumień jego spermy. Najpierw Marek, następnie ja umyliśmy się, ja wróciłam do sypialni i delikatnie wsunęłam się do łóżka, gdzie spał Wojtek. Chwile spokojnie leżałam i usnęłam. Obudziłam się, już dobrze świtało. Spojrzałam na zegarek, była piąta rano. Wiedziałam, że rano muszą wracać do swoich domów, na pewno Marek, bo Wojtek podobno nie ma takich zobowiązań. Wstałam, lekko się obmyłam, poszłam do kuchni i zrobiłam dla wszystkich kawę, po czym lekkim muśnięciem w policzek obu ich obudziłam, zapraszając do stołu. Szybko się zebrali i po zrobieniu toalety za chwilę siedzieli przy stole, z przyjemnością racząc się kawa. Na chwilę wyszłam do kuchni, wracając usłyszałam strzępek rozmowy o następnym razie. Ale kiedy weszłam, rozmowa urwała się. Spytałam, czemu tak szybko przerwali te rozmowę. W tym momencie obaj wstali od stołu, podeszli do mnie i trzymając mnie za ręce, jeden za jedną, drugi za drugą, zaczęli dziękować mi za miłe spotkanie. Ja patrząc na nich spytałam, czyżby już wychodzili. Oni stwierdzili, że prawie, ale jeszcze przed wyjściem chcieliby się ze mną pokochać. Ja też na to miałam chęć, więc skierowałam swoje oczy w kierunku sypialni, oni puścili moje ręce i za moment już byliśmy przy łóżku. Ale tym razem zarządziłam. Zwracając się do Wojtka powiedziałam – Ty drugi raz miałeś od przodu, to teraz masz od tyłu, a ty miałeś od tyłu, to teraz od przodu. Patrząc na nich spytałam – to który zaczyna. Okazało się, że Marek, więc ułożyłam się, aby móc go przyjąć w sobie. Pewnie ta poranna kawa podziałała na niego tak dobrze, że był bardzo twardy i mocny. Czułam bardzo dobrze każde jego pchniecie, aż mocno jęcząc doszłam do orgazmu, czując, że on szczytuje. Wojtek podał mi mokry ręcznik, trochę się podtarłam i wypięłam biodra do góry, aby dać możliwość zbliżenia się do mnie Wojtkowi. On tylko na to czekał i po chwili był we mnie. Mocno chwycił mnie za biodra i jakby mu się gdzieś spieszyło, wchodzi we mnie raz po raz. Ja rozgrzana jeszcze poprzednim spotkaniem bardzo szybko osiągnęłam wysoki stopień podniecenia, mocno jęcząc w chwili jego szczytowania. Skończył i poszedł się umyć, a ja przez chwile jeszcze leżałam, czując w sobie praktycznie te dwa szybkie strzały. Wojtek wyszedł z łazienki, poszłam ja, szybko się opłukałam, lekko przetarłam, zarzuciłam szlafroczek i wyszłam się z nimi pożegnać. Byli już ubrani, a żegnając się ze mną, Wojtek dał mi swoja wizytówkę, mówiąc, że im akurat było bardzo miło spotkać się ze mną, tutaj są jego namiary, dysponuje również odpowiednim mieszkaniem i było by im miło, gdybyśmy się jeszcze spotkali. Ja dziękując za zaproszenie nie wykluczyłam takiego spotkania. Daliśmy sobie po symbolicznym buziaku i panowie poszli. Ja wróciłam do łazienki, jeszcze przez chwile stałam pod prysznicem, po czym wytarłam się, założyłam koszulkę i położyłam się do łóżka. O dziwo usnęłam bardzo szybko i jak się później okazało, spałam dosyć długo. Obudziłam się, była druga po południu. Umyłam się troche posprzątałam, spakowałam, wsiadłam w samochód i pojechałam do Agnieszki. Tam akurat trwał poprawinowy obiad, Agnieszka przewidywała, że o tej porze mogę być, zjadłam, pożegnałam się zarówno z nią, jak i z jej mężem oraz pozostałymi gośćmi, życząc im miłego urlopu. Bo jak mi Agnieszka powiedziała podczas wesela, zaraz po przyjęciu jadą na 3 tygodnie urlopu, a ona jest w dobrym okresie i ma nadzieje, że zajdzie w ciąże, bo bardzo chcą mieć dziecko. Po tych ceremoniach wsiadłam w samochód i szczęśliwie wróciłam do domu. No cóż na tym opowiadaniu kończy się moja seria opowiadań związanych z Agnieszką, bo ewidentnym jest, że czas naszych spotkań minął bezpowrotnie. To zakończenie urządziła bardzo zmyślnie, moja zabawa z „Gośćmi weselnymi” była bardzo miła i jakby został nawiązany nowy kontakt na wybrzeżu. Tak czy inaczej w zanadrzu jest Tamara i jej kompania, są zaprzyjaźnieni studenci, z którymi do tej pory nie miałam czasu się spotkać, no i teraz nowy kontakt na Wojtka. Kiedy i czy z tych kontaktów jeszcze będę korzystała – czas pokaże.

09 sierpnia 2006r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

Kuzynka Agnieszka, Wieczór Panieński

Kuzynka Agnieszka – Wieczór Panieński.

Pod koniec czerwca przyszedł od Agnieszki list, który zwalił mnie z nóg. Okazało się, że wychodzi za mąż i zaprasza na ślub i wesele, na 6-tego sierpnia. Była ona już zamężna, ale pierwszy mąż wyjechał do Libii, tam poznał inną kobietę, z którą „pojechał w świat” pozostawiając ją z dzieckiem. Jak sama napisała, już dostatecznie długo jest sama, poznała mężczyznę, który jej odpowiada i z którym zdecydowała się wziąć ślub. W skrócie tak to mniej więcej można powiedzieć i praktycznie nie ma w tym nic specjalnego. Takie jest życie, nie ona pierwsza i nie ona ostatnia ponownie wychodzi za mąż.

Coś specjalnego zaczyna się w dalszej części listu. Agnieszka wyjaśnia mi, że po ślubie, to ona ma zamiar być wzorową żoną, ale za nim weźmie ten ślub, chce jeszcze trochę „zgrzeszyć”. Wiedząc ode mnie, że jeżdżę do Hamburga na różne swoje „pieszczoty” prosi mnie, abym jej w tym Hamburgu załatwiła coś w rodzaju pożegnalnego wieczoru w formie spotkania z kilkoma partnerami, którzy, jak to nazwała „dobrze przetrzepią jej skórę”. Będąc mocno zdziwioną tym listem, odpisałam jej, prosząc o pewne uściślenia,

a szczególnie o sprecyzowanie terminu. Agnieszka zasugerowała termin sobota, 16 lipca, bo wiedziała, że jej przyszły mąż ma planowany w tym czasie wyjazd. Po otrzymaniu takich informacji teraz ja wysłałam list do zaprzyjaźnionego klubu, pytając, czy mogą nam takie „pieszczoty” w takim to a takim terminie przygotować. Nam, bo oczywiście nie mogłam sobie pozwolić na to, aby puścić samą Agnieszkę. Po pewnym czasie otrzymałam odpowiedź, że mamy wszystko załatwione, możemy przyjeżdżać. Ponieważ miałyśmy limitowany czas tylko do soboty, ja przyjechałam do Agnieszki w piątek wieczorem, w sobotę rano wsiadłyśmy w samolot i po paru godzinach byłyśmy już w Hamburgu. No i już teraz zaczęła się nasza przygoda. Zamierzając być w Hamburgu powiadomiłam również Manfreda, chcąc skorzystać z pokoju w znanym mi już pensjonacie. Więc Manfred przyjechał na lotnisko niby po mnie, ale nie sam, z Johanem, którego już znałam. Spojrzeliśmy po sobie porozumiewawczo i już wszystko było wiadome. Pojechaliśmy do pensjonatu, tam w pokoiku już czekała na nas taca i butelka szampana. Stwierdziłyśmy, że po podróży musimy się trochę odświeżyć, więc rozpakowałyśmy nasze torby i Agnieszka pierwsza poszła do łazienki. Kiedy Agnieszka kąpała się, Manfred poinformował mnie, że umówione jesteśmy w klubie na osiemnastą, „Na dziewiątkę”, ale z racji obecności Agnieszki będzie ona lekko wzmocniona i zostali odpowiednio dobrani partnerzy. Co oznaczało – odpowiednio dobrani partnerzy, nie umiał mi powiedzieć. Natomiast uznał za zasadne, abyśmy się wcześniej rozluźniły, wiec stąd to nasze wspólne spotkanie. Uśmiechnęłam się, szczególnie na to słowo „rozluźnienie”. W tym momencie usłyszałam głos Agnieszki, weszłam do łazienki, a ona pyta mnie jak to ma być. Więc przekazałam jej ustalenia, które moment temu przekazał mnie Manfred. Odnośnie obecności Johana stwierdziłam, że tak się umówili, abyśmy się przed pójściem do klubu lekko „rozluźniły”. Agnieszka też się w tym momencie uśmiechnęła i spytała, ja z Jahanem. Zapytałam – a chcesz, stwierdziła, że tak i wyszła a ja wskoczyłam pod natrysk. Szybko odświeżyłam się, okryłam ręcznikiem kąpielowym i weszłam do pokoju, gdzie już czekały nalane kieliszki. Manfred, podając mi kieliszek, wzniósł toast – za miłe spotkanie. Sytuacja była trudna, bo Manfred i Johan nie mówią po angielsku, a Agnieszka nie mówi po niemiecku, więc trochę tłumaczyłam Agnieszce.

Wypiliśmy, spojrzałam na Agnieszkę, mówiąc – mam nadzieję, że dasz sobie radę, po czym wzięłam Manfreda za rękę i poszliśmy do małego pokoiku, tam rozłożyliśmy kanapę i zaczęliśmy się pieścić. Nie wiem, dlaczego, ale zawszę, kiedy przyjeżdżam do Hamburga jakoś tęsknie za nim, wiec teraz też już byłam mocno podniecona, kiedy mnie obejmował. To podniecenie bardzo mocno wzrosło, kiedy położyliśmy się i zaczął mnie całować, a ręka jego zaczęła pieścić Cipkę. Poczuł,

że Cipka jest mu przyjazna, spojrzeliśmy na siebie i zaczął zmieniać pozycje tak, aby we mnie wejść. Ja chcąc mieć go w sobie, szeroko rozłożyłam nogi, aby móc go mieć jak najmocniej. Tak też było. Wszedł we mnie pełny, czułam go doskonale, każde jego pchnięcie powodowało, że narastało we mnie podniecenie, aż przyszedł ten wspaniały moment spełnienia się. Ja już gubiłam oddech bardzo mocno jęcząc, kiedy on strzelał we mnie a ja odjeżdżałam w pełnej rozkoszy. Chwilę odpoczywaliśmy, on poszedł pierwszy, po chwili dał mi znać, że łazienka wolna. Kiedy ja już z niej wychodziłam spotkałam Agnieszkę, która stwierdziła – było super. Po paru minutach ponownie spotkaliśmy się w pokoju, dopijając szampana, panowie ubrali się, myśmy miały jeszcze dobrą chwilę czasu, aby odpocząć. Ale przyszła stosowna godzina, ubrałyśmy się odpowiednio, wzięłyśmy swoje szlafroczki i pojechałyśmy do klubu. Tam zostałyśmy odpowiednio powitane, szef puścił do mnie oko i poszłyśmy do wskazanego nam miejsca. Kilka razy już byłam „na dziewiątkach”, ale tego pokoju nie znałam. Dla tych, którzy nie znają moich wcześniejszych opowiadań informuje, że „dziewiątka” polega na tym, że partnerka przebywa w pomieszczeniu przez dziewięć godzin, podczas której przychodzą do niej jej partnerzy. Szkopuł polega na tym, że nie wiadomo, kiedy i ilu przyjdzie, a w pomieszczeniu, w którym się jest nie ma zegara, ani innego urządzenia pozwalającego na określenie upływu czasu. To też, jako już znawczyni tematu spokojnie weszłam z Agnieszka we wskazane nam drzwi. Okazało się, że za nimi jest bardzo okazały pokój, z prawej strony były drzwi do łazienki, natomiast pomiędzy łazienką a przeciwległą ścianą był aneks kuchenno – barowy. Przede wszystkim interesowała nas łazienka, okazała się być duża, bardzo dobrze wyposażona, z wydzieloną kabiną WC i to co było dla nas ważne w tym momencie, był natrysk i bidet, tak, że obie będziemy mogły się jednocześnie myć. Pozostawiłyśmy w niej nasze kosmetyki, przebrałyśmy się w szlafroczki i podeszłyśmy do baru, aby zrobić sobie po mocnej kawie. Natomiast w pokoju stało duże, okrągłe łóżko, pod ścianami jakieś meble, kanapki, w sumie mało istotne w tym momencie wyposażenie. Kiedy kawa już nam dobrze pachniała i zdążyłyśmy wypić po kilka łyków otworzyły się drzwi i do pokoju weszło pierwszych dwóch naszych partnerów. Ktoś musiał ich poinformować, kogo spotkają, bo od razu jeden podszedł do mnie, drugi do Agnieszki. Mój partner był tylko trochę wyższy ode mnie, ale Agnieszki był to rosły, dobrze zbudowany mężczyzna. Objęli nas ramionami i poprowadzili w kierunku łóżka. Już od tych mini pieszczot Cipka zrobiła mi się wilgotna, kiedy podeszliśmy do łóżka, oni zrzucili swoje szlafroki i ujrzałyśmy te ich argumenty. Wyglądały imponująco, szczególnie ten partner Agnieszki. Tutaj jest wyjaśnienie, co to znaczy odpowiednio dobrani partnerzy. Myśmy też zdjęły nasze szlafroczki i zaczęliśmy układać się na łóżku. Panowie pokazali nam, abyśmy ułożyły się w przeciwne strony, łóżko było na tyle duże, że nie było z tym żadnego problemu. Tym sposobem miałyśmy twarze obok siebie. Kiedy już ułożyłam się i lekko rozsunęłam nogi podszedł do mnie mój partner i już po chwili sadowił się w moim gniazdku. To co widziałam, kiedy się rozebrał, teraz czułam już w sobie. Wszedł we mnie z dużą wprawą i po chwili czułam, jak systematycznie wbija się. Narastało podniecenie, przyspieszał mi się oddech, jęczałam coraz mocniej, aż przyszedł ten wspaniały moment szczytowego podniecenia i wyrzucając ręce do góry odpłynęłam w pełnym orgazmie. Ale to samo toczyło się obok mnie. Gdy tylko partner Agnieszki wszedł w nią już jęknęła i tak już jęczała coraz głośniej, aż chwytając swojego partnera za ramiona wtuliła się w niego w momencie osiągnięcia szczytowego podniecenia. Panowie skończyli i poszli a myśmy poszły do łazienki umyć się. Zrobiłyśmy to w miarę szybko i już po chwili siedziałyśmy przy kawie. Agnieszka stwierdziła, że było wspaniale, ale co dalej. Ponieważ wiedziałam, że mamy dużo czasu, stwierdziłam, poczekaj, wszystko w swoim czasie. No i nie musiałam długo czekać, bo w drzwiach pokazało się trzech dorodnych mężczyzn, którzy skierowali się w moim kierunku i poprosili, abym poszła z nimi na łóżko. Pokazali mi, abym ułożyła się normalnie, dwóch mocno rozsunęło mi nogi na boki a trzeci wszedł we mnie z całą swoja siłą. Poczułam go w sobie tak mocno, po chwili już jęczałam z podniecenie, które systematycznie narastało, aż gubiąc prawie oddech doszłam do bardzo dużego uniesienia, kiedy on się we mnie spuszczał. Nie zdążyłam dobrze wziąć oddechu, kiedy pokazali mi, że mam się obrócić na kolana, zdążyłam się tylko wytrzeć, po czym już rozsuwali mi nogi na bok i drugi wszedł we mnie. Cipka była jeszcze rozgrzana, a pomimo to poczułam, jak się we mnie wbił. Po chwili słychać było charakterystyczne obijanie się jego bioder o moje, ja już traciłam oddech jęcząc w narastającym podnieceniu, aż przyszedł moment orgazmu, kiedy we mnie strzelał. Wysunął się, pomyślałam, że dwa szybkie strzały to może starczy, ale był ten trzeci. I pomyślałam dobrze, ale nie do końca, bo ten trzeci zaczął dostawiać się do Pupy. Próbowałam się poruszyć, ale dwaj pozostali zadbali o to, abym nie mogła i po chwili w nią się wdzierał. Tak to trzeba powiedzieć, bo ta pałka była na tyle duża, że trudno nazwać to wsunięciem się. Mięśnie Pupy puściły i poczułam ja bardzo głęboko w sobie. Każdy jej ruch w głąb to jakby chciała mnie przebić, aż przyszedł ten moment jego podniecenia i poczułam ciepło wypływającej z niej spermy. Zrobiło mi się miło, a ponieważ się wysunął, osunęłam się na łóżko, przez chwile odpoczywając. Ale zebrałam się, poszłam do łazienki, umyłam i zasiadłam w fotelu, biorąc do ręki szklankę z drinkiem przygotowanym przez Agnieszkę. Stuknęłyśmy się, stwierdziłam, że znowu było mocno, ale na dalszą dyskusje nie było czasu, bo w drzwiach ukazało się ponownie trzech nowych partnerów, ale tym razem skierowali się w stronę Agnieszki. I można powiedzieć, powtórzył się ten sam scenariusz. Najpierw w pozycji klasycznej, następnie na kolanach. Mały problem pojawił się przy jej trzecim partnerze. Agnieszka nie jest zwolenniczką analu, więc próbowała zaprotestować. Wówczas ten partner lekko się odsunął, a stojący obok partner z pierwszego zbliżenia przyłożył jej na Pupę dwa mocne klapsy. Krzyknęła z bólu, a ja jej szybko przetłumaczyłam, że zadane zostało pytanie, czy będzie grzeczna, czy mają poprawić, dodając od siebie, żeby się szybko zgodziła. Posłuchała mnie i za moment widziałam, jak również w nią wdziera się niesamowicie gruba pałka. Wiła się i pojękiwała, ale jej partner tego nie zauważał, tylko systematycznymi ruchami w nią się wbijał, aż osiągnął swój cel. Wysunął się, a Agnieszka, tak samo, jak ja opadła na łóżko, głęboko oddychając. Pomogłam jej się zebrać i poszła się umyć, a ja usiadłam w fotelu, czekając na nią z drinkiem. Stuknęłyśmy się szklaneczkami, Agnieszka pokazała mi 4 palce, ale stwierdziła, Pupa boli. Przypomniałam jej, to, co mówiłam przed wejście, że nie wolno nam się nie zgodzić na proponowane pieszczoty i niech się cieszy, że tylko na tym się skończyło. Stwierdziła, ż już będzie pamiętała, potwierdzając również, że jak na razie jest dobrze, aczkolwiek już lekko czuje te strzały w Cipkę. A ile ich jeszcze będzie? Powiedziałam, że nie wiem, popijając spokojnie ze szklaneczki drinka. Minęła jeszcze dobra chwila spokoju i w drzwiach pokazało się dwóch następnych partnerów. Podeszli do mnie, prosząc, abym poszła z nimi na łóżku i ułożyła się na plecach. Jeden z nich znalazł na kanapie pod ścianą klin poduszkowy i pokazał, abym sobie podłożyła go pod biodra. Kiedy to zrobiłam, miałam biodra znacznie wyżej, przez co, przy rozłożeniu nóg na bok, dostęp do Cipki stał się łatwiejszy. Moim partnerom pewnie o to chodziło, bo ten pierwszy wszedł we mnie bardzo mocno, wypełniając mnie do końca. Czułam go niesamowicie mocno, każde jego pchnięcie kwitowałam pojękiwaniem, oddech robił się coraz szybszy. Kiedy mój oddech robił się już bardzo szybki i czułam się cała bardzo podniecona, poczułam również, że on dochodzi, wlewając we mnie strumień spermy. Za nim zdążyłam wyrównać oddech, już był we mnie ten drugi. Był mocniejszy od tego poprzedniego i od początku czułam go bardzo mocno. Złapał rytmiczne ruchy

i przez dłuższa chwile wsuwał się i wysuwał ze mnie. Ja łapałam już rybi oddech, kiedy poczułam, że kończy. Wysunął się

i poszedł, a je przez dobrą chwilę leżałam, nie mogąc wyrównać oddechu. Po chwili wstałam i poszłam się umyć. Kiedy wyszłam z łazienki łapczywie piłam drinka, czując jeszcze w sobie te mocne pchnięcia poprzedniego partnera. Minął jakiś czas

i do pokoju weszło trzech nowych partnerów. Spojrzałyśmy po sobie, ale oni dali znać, że są gośćmi Agnieszki, wskazując jej łóżko. Ułożyli ją tak samo, jak mnie, na poduszce, po czym zaczęli z nią zbliżenia. Po drugim zbliżeniu już Agnieszka mocno krzyczała, kiedy wszedł w nią trzeci jej krzyk prawie nie ustawał do momentu, aż on skończył. Panowie poszli, a ona zwijając się z łóżka stwierdziła, że byli bardzo mocni i bardzo mocno ich czuje, pokazując dolną część brzucha. Umyła się, usiadła przez chwile patrząc na siebie stwierdziłyśmy, że jak do tej pory, to są oni wyjątkowo mocni. Nie dokończyłyśmy tej rozmowy, kiedy w drzwiach ukazał się jeden partner, prosząc mnie na łóżko. Byłam zaskoczona tym, że jest jeden. Podeszliśmy do łóżka, a on zasugerował mi, abym zajęła pozycje na kolanach, po czym po chwili zobaczyłam szykująca się do wejścia we mnie pałkę. Ale on, kiedy już zajął miejsce z tyłu, powiedział, abym się podparła głową, a rękoma rozciągnęła pośladki. W tym momencie zorientowałam się, że będzie chciał wejść w Pupę, ale kiedy kątem oka spojrzałam, miałam wątpliwości, czy to możliwe. Za mną sterczała niesamowicie duża pałka. Rozciągnęłam pośladki i poczułam, jak na mnie napiera. On chwycił mnie jedną ręka za biodro, drugą trochę sobie pomagał i pchnął tę pałkę z całej siły. Piszczałam, kiedy się we mnie wdzierał, ale po chwili już był we mnie i czułam go bardzo głęboko. Jęczałam, czując go w sobie, czułam, jak każde jego pchnięcie pałki przesuwa się we mnie, aż przyszedł moment szczytowania i poczułam ciepło jego wytrysku. Wysunął się i wyszedł, a ja poszłam się myć. Kiedy już siedziałam, popijając kawę weszło dwóch naszych partnerów. Kiedy poprosili Agnieszkę, pomyślałam, że będzie powtórka ze zbliżenia ze mną I nie pomyliłam się. Panowie poprosili ją, aby zajęła pozycje na kolanach, po czym jeden z nich rozsunął jej pośladki, drugi już w nią się wciskał. Agnieszka przez moment uniosła głowę, ale po chwili ją opuściła, wypinając jakby mocniej do tyłu Pupę. Pierwszy z jej partnerów skończył i zaczął wchodzić drugi. Po mimo, że moment wcześniej miała w Pupie pierwszego partnera, przy drugim zaczęła jęczeć, że bardzo mocny. To jej pojękiwanie narastało, aż przyszedł moment, kiedy otrzymała ostatnie pchnięcie i krótkim krzykiem potwierdziła koniec. Kiedy Agnieszka odbywała swoje zbliżenie, ja miałam chwile czasu wytchnienia. Zastanawiałam się, co będzie dalej. Ale nie musiałam nad tym długo myśleć. Kiedy Agnieszka weszła do łazienki do pokoju weszło dwóch nowych naszych partnerów i poprosili mnie na łóżko, pokazując, że mam zająć pozycję na kolanach. Dobrą chwilę to trwało, za nim, pomagając mi rozsunąć nogi, ustawili się za mną. Moment i poczułam, jak pierwszy przystawia się do Cipki. Opuściłam głowę w dół i widzę, że jest to niezłych rozmiarów pałka. Po chwili to moje wrażenie zostało potwierdzone, kiedy wpychał się we mnie. Cipka co prawda puściła swoje soki namiętności, ale czułam go niesamowicie mocno w sobie. Każde jego pchnięcie, to jakby próba przebicia mnie na wylot. Narastało we mnie podniecenie, wyrażane pojękiwaniem, ale również w nim narosło odpowiednie podniecenie, bo poczułam, jak sztywnieje i po chwili wlewa się we mnie. Krzyknęłam, osiągając ten stopień podniecenia. On przez chwile tkwił we mnie, ale po chwili wysunął się i usłyszałam – nie ruszaj się, po czym poczułam, że drugi już jest za mną. Moment i już był we mnie. Cipka była podniecona po przednim zbliżeniem, ale ten był zdecydowanie grubszy i wchodząc we mnie, mocno się rozpierał. Każde jego pchnięcie było tak silne, że aż wyrzucałam głowę do góry, mocno pojękując. Aż przyszedł moment, kiedy nie jęczałam, a wręcz krzyczałam, kiedy on wykonywał swoje ostatnie pchnięcia, po czym poczułam, jak się we mnie spuszcza. Jęknęłam, myśląc, że sobie ulżę, on się ze mnie wysunął i sobie poszedł, ja leżałam na łóżku, nie mogąc się podnieść. Było to bardzo mocne, podwójne zbliżenie. Poszłam do łazienki się umyć, a myjąc się stwierdziłam, że jest to już moje dziewiąte zbliżenie. Więc co ja się dziwię, że boli mnie całe podbrzusze. Wyszłam, usiadłam wygodnie na fotelu, wygodnie, to znaczy szeroko rozsuwając nogi i przez chwilę próbowałam odpocząć. Ja odpoczywałam, ale za to po chwili w drzwiach ukazało się trzech nowych naszych partnerów, prosząc Agnieszkę do łóżka, pokazując jednocześnie, że ma zająć postawę na kolanach. Nie sprawiło jej to kłopotu, oparła wygodnie ręce o materac, wypinając mocno Pupę. Jeden z jej partnerów usadowił się za nią, ale już po chwili był w niej. Widocznie poczuła go dobrze, bo aż uniosła głowę. Ale to był tylko początek, co on ją pchnął, ona unosząc głowę pojękiwała z zadowolenia. To pojękiwanie, po chwili, zrobiło się i częstsze i głośniejsze, aż przyszedł moment, kiedy bardzo mocno jęknęła, a jej partner zaczął szczytować. Opuściła spokojnie głowę w dół, czekając, kiedy on się wysunie, ale tu była pewnego rodzaju niespodzianka. Bo kiedy pierwszy partner z niej się wsunął, jego miejsce zajął drugi, widziałam, jak pomógł sobie trochę ręką i już w niej był. Agnieszka potwierdziła to ponownie unosząc głowę w górę, pojękując głośno. Jeszcze nie zdążyła ochłonąć po poprzednim zbliżeniu, a już następny partner wypełnił jej wnętrze, doprowadzając ją do maksymalnego podniecenia. Kiedy on kończył, ona wręcz krzyczała z uniesienia. Partner wysunął się, ale za nim czekał ten trzeci. Kiedy on już był w niej, ona z początku jęknęła, ale po chwili ten jęk przeszedł w krzyk pełnej rozkoszy. Moment, kiedy on kończył potwierdziła już bardzo wysokimi tonami. Agnieszka przez moment spokojnie leżała, ale po chwili zebrała się i idąc w kierunku łazienki z uśmiechem triumfu pokazała mi pełna dłoń, pięć palców. Zaśmiałyśmy się w tym momencie głośno. Wyszła z łazienki, już ostrożniej usiadła na fotelu, wymownie trzymając rękę na dolnej części brzucha, wzięła naszykowaną filiżankę z lekkim drinkiem i prawie całą ją wypiła. Odstawiła od ust, mówiąc, byli ostrzy, a w sumie było ich już dwunastu. Popatrzyłyśmy po sobie, po czym Agnieszka stwierdziła, że jak na razie jest zadowolona. Dobrze, że zaznaczyła, że na razie, bo po chwili weszło trzech nowych naszych partnerów. Poprosili Agnieszkę, aby ułożyła się na wznak, ale na brzegu łóżka, po czym dwóch stanęło po bokach, pomagając jej unieść nogi do góry i na boki, natomiast ten trzeci zaczął bardzo delikatnie pieścić jej Cipkę. Przesuwał rękę w górę i w dół, widziałam, jak pięści Łechtaczkę, czując, że jest wilgotna, wsunął jej palec w Gniazdko, dłuższą chwile ją tak pieścił, widać to ją podniecało, bo widać było, jak kreci głową. Stojący to tej pory obok niej partnerzy położyli się na łóżku, podtrzymując nogi, zajmowali się jej Piersiami. Obserwując te pieszczoty przez moment przeszła mi myśl, że to jest coś za dobrze, aby mogło tak dłużej trwać. I nie myliłam się. W pewnym momencie ten, który ją tak pieścił wyprostował się, zrzucił szlafrok a jej oczom ukazała się jego pałka. Zdążyła tylko krzyknąć „Kurwa mać, ale wielki” i było już po niej”. Pałka błyskawicznie zbliżyła się do jej Gniazdka i pełnym impetem wjechała w nią. Rozległ się jej donośny krzyk, ale po chwili zaczął się zmieniać w głośne jęczenie. A on, jak tłok w maszynie parowej, w tą i z powrotem. Aż przyszedł moment tego dużego podniecenia i strzelił w nią z całej siły. Zawyła, przyjmując jego finał w sobie. Skończył, podałam jej ręcznik, bo pozostali partnerzy dali mi znać, że się ma obrócić. Podciągnęła się wyżej, obróciła na kolana i wypięła Pupę. Drugi z jej partnerów szybko znalazł się za nią, jedna ręka trzymając ją za biodro, drugą ręką sobie pomagając lokował w jej Cipce ponownie wcale nie małą pałę. Agnieszka znowu jęknęła – ale wielki. Jego szybkie i rytmiczne ruchy spowodowały w miarę szybkie jego podniecenie i uderzając rękoma w łóżko, unosząc głowę i głośno krzycząc, potwierdziła, że doszła do dużego podniecenia. Ale to nie był jeszcze koniec, bo po nim błyskawicznie ustawił się za nią ten trzeci. Ja z boku widziałam, że jest on nienaturalnie duży, ale za chwile przekonała się o tym Agnieszka. Kiedy w nią wszedł, wysoko wypięła biodra, jakby chciała od niego uciec. Zdołała tylko jęknąć – ale wielki, przecież mnie rozerwie, po czym już głośno jęczała, kiedy on w nią wchodził i wychodził. To unoszenie bioder nic nie dało Jego żelazne ręce chwyciły je i co on ją pchnął, można powiedzieć, ona fruwała do góry. Spowodowało to w niej bardzo duże podniecenie, jej pojękiwanie przeszło prawie w stały krzyk, kiedy jej partner kończył to zbliżenie. Osunęła się na łóżko prawie bez ruchu, długo biorąc głębokie oddechy. Podeszłam do niej, podając rękę, aby mogła zejść z łóżka, ona popatrzyła na mnie, mówiąc – ale byli mocni. Już o własnych siłach poszła się umyć, przyszła, usiadła, szeroko rozstawiając nogi, łapczywie piła ze szklanki. Po kilku łykach popatrzyła na mnie mówiąc, że byli niesamowicie mocny. Co będzie dalej? Stwierdziłam, że nie wiem, ale póki co, masz już zaliczonych 12 strzałów. Agnieszka ponownie uśmiechnęła się, mówiąc – i o to mi chodziło. Przez chwilę byłyśmy obie rozluźnione, ale otworzyły się drzwi i weszło 3 nowych naszych partnerów. Jeden z nich podszedł do ściany, gdzie stał niepozorny, niezbyt wysoki stolik, na który nawet nie zwróciłyśmy uwagi. Jeden z nich miał już w ręku ręcznik, rozłożył go na nim, po czym samemu siadając na nim tyłem, rozsunął szlafrok, mówiąc siadasz na nim tyłem. Spojrzałam, a tam sterczy pała słusznego rozmiaru. Oparłam się rękoma o ramiona tych dwóch pozostałych, oni chwycili mnie za uda i nakierowali na właściwe miejsce. Poczułam, jak opieram się o tę pałkę, ale żeby weszła w Pupę, to nie takie proste. Stojący obok partnerzy ponownie chwycili moje pośladki, miałam wrażenie, jak by mi je chcieli rozerwać, po czym przycisnęli mnie do tej pałki. Nie było innego wyjścia, Pupa puściła i zaczęła pochłaniać i tę długość i te szerokość. Wierciłam się i kręciłam, tym sposobem po chwili już bardzo mocno czułam ja w sobie. Moi partnerzy, kiedy zorientowali się, że już całkiem siedzę, unieśli mi nogi do góry, po czym pierwszy chwycił w rękę swoją pałkę, pakując mi ją w Cipkę. Zaczęłam jęczeć, bo przecież w Pupie siedziała tamta pała, ale to nie miało znaczenia. Po chwili jego pała już była w Cipce, dobijając się do jej wnętrza. Cipka puściła swoje soki, zrobiła się luźniejsza, on to poczuł zaczął we mnie systematycznie się wbijać. Szyjki. Zrobiło mnie się miło, jemu też, bo poczułam, jak tężeje i po chwili strzela we mnie. Potwierdziłam ten poziom swojego podniecenia dużym jękiem, on się wysunął, ale w jego miejsce pchał się ten trzeci. Okazało się, że ta druga pałka nie była wcale gorsza od tej pierwszej i rozpierała mnie bardzo mocno. Jęczałam, podniecając się coraz bardziej, aż osiągnęłam wysoki jego poziom, praktycznie jednocześnie, kiedy on we mnie również strzelał. Wysunął się, ten, na którym siedziałam mocno trzymając mnie za biodra, abym się z niego nie wysunęła, obrócił mnie, położył na tym stole i zaczął we mnie systematycznie wchodzić. Po chwili słychać było charakterystyczny odgłos odbijających się od siebie ciał, aż przyszedł moment, kiedy poczułam w sobie wypływający z niego strumień. Zrobiło mi się dobrze, co potwierdziłam odpowiednim jęknięciem. Wysunął się, wszyscy wyszli a ja na drżących nogach poszłam do łazienki. Równie na drżących wróciłam, mocno usiadłam na fotelu, stwierdzając, że już mi dobrze dołożyli. Do tego momentu odbyłam 12 zbliżeń i już pobolewało mnie całe podbrzusze. Miałam cicha nadzieję, że to już koniec. Tym bardziej nie rozumiałam tego, kiedy do pokoju weszło 4 nowych naszych partnerów. Pokazali na Agnieszkę, aby się zbliżyła, po czym, ku mojemu zdziwieniu, jeden z nich położył ręcznik na tym stoliku, po czym następny wyjął z kieszeni szlafroka wcale nie małych rozmiarów korek analny w kształcie walca, ustawił go na tym stoliku, przed stolikiem ustawił niewielki stołeczek, mówiąc – siadaj. Agnieszka w tym momencie popełniła błąd. Uprzedzałam ja, że podczas tych spotkań nie wolno mówić nie. Zobaczywszy tego korka, powiedziała, że nie, nie chce. No i zaczęło się. Dwóch z nich chwyciło ją za ręce i wykręcając jej zmusili ją do tego, aby uklękła. Ja próbowałam interweniować, ale zostałam brutalnie odsunięta. Jeden z nich szybko wyszedł i po chwili wrócił, a w jego ręku zobaczyłam niewielki pejcz. Wówczas podnieśli ją, położyli na tym stoliku na plecach, jeden trzymał ją za ręce, dwóch uniosło i rozciągnęło nogi na boki i do góry, a ten czwarty przymierzył się i uderzył ja pięć razy po samym kroczu. Zaczęła się drżeć z bólu, on przestał, pytając ją, czy już będzie grzeczna. Tłumacząc jej to zasugerowałam, aby nie stawiała oporu, bo dostanie więcej, a oni i tak zrobią swoje. Zasugerowałam również, że ten korek nie jest taki duży i na pewno jej się zmieści. Zgodziła się, prosząc o możliwość napicia się wody. W tym momencie w jej partnerów wstąpiła jakaś metamorfoza, okazali się być bardzo grzeczni i uczynni, pozwolili nawet na małego drinka, ale kiedy już wypiła, ponownie wskazali jej miejsce, gdzie stał stolik a na nim ten korek. Zapytałam tylko, czy jest odpowiednio nasmarowany, stwierdzili, że tak. Agnieszka podeszła do tego stolika, weszła na stołeczek, popatrzyła, gdzie on stoi, obróciła się i rozciągając pośladki. Okazało się, że początek był w miarę prosty, ale gdzieś w połowie miała już trudności. Wówczas włączyli się jej partnerzy i popychając ją w końcu na niego się wbiła. Cały czas mówiła do mnie, że duży, że ciasno, ja jej podpowiadałam, ile jeszcze, ale kiedy już miała go całego w sobie, wzięła głęboki oddech. Partnerzy też ten moment zrozumieli, podając jej następna szklankę drinka. Kiedy się już napiła, poprosili ją, aby się swobodnie na tym stoliku położyła i podniosła do góry nogi. Oni jej w tym pomogli i po chwili leżała, z Pupy wystawał uchwyt od korka, ale powyżej, jak na dłoni, była Cipka. I to ich właśnie interesowało. Już po chwili do tej Cipki dostawił się pierwszy z jej partnerów. Pomógł sobie ręką i zaczął w nią wchodzić. Agnieszka w pierwszej chwili zaczęła krzyczeć, bo po pierwsze bolała ją Cipka, a po drugie wejście w nią było bardzo mocne. Ale po pewnym czasie ten krzyk przeszedł w znaczące pojękiwanie powodowane narastającym podnieceniem. Wzmogło się ono, kiedy jej partner zaczął szczytować. Skończył pierwszy, praktycznie pozwolili jej wziąć głębszy oddech i już był przy niej drugi. Można powiedzieć, że sytuacja się powtórzyła. Szybkie mocne wejście i dalsza seria systematycznych ruchów. Kiedy Agnieszka odbywała swoje drugie zbliżenie, pierwszy z jej partnerów wyszedł. W pierwszej chwili nie widziałam w tym nic specjalnego. Agnieszka skończyła zbliżenie z drugim i rozpoczęła z trzecim. W tym momencie otworzyły się drzwi i do pokoju wrócił pierwszy partner Agnieszki, ale nie sam, lecz z jeszcze jednym partnerem. Podeszli do mnie, dołączył do nich drugi jej partner, po czym ten pierwszy partner Agnieszki poinformował mnie, za to, że przeszkadzałaś nam w zabawie z Agnieszką sama poniosę konsekwencje. To przeszkadzanie im, to był ten moment, kiedy próbowałam w jej sprawie interweniować. Pokazali mi łóżko, mówiąc wchodź na nie i wypnij Pupę. Wiedziałam, że nie miałam co z nimi dyskutować, zrobiłam, co kazali. Wypięłam Pupę do góry, drugi z partnerów rozsunął mi mocno nogi, a ten pierwszy stanął przede mną i tym samym pejczem przyłożył mi trzy razy prosto w rowek, tak, że jego końcówka sięgnęła Cipki. Zawyłam z bólu i kiedy się odsunął osunęłam się z kolan. Wówczas ten ostatni nasz partner położył się obok mnie, dając mi znać, że mam na nim usiąść. Wolniutko pozbierałam się i usiadłam na jego biodrach mając między nogami jego pałkę. Nie mam pojęcia skąd on się wziął, a przede wszystkim jak to zrobił, że miał taką pałę, ale ja się przeraziłam, bo ewidentnym było, że będę miała z nią poważne kłopoty. Obaj partnerzy ulokowali się po bokach, dając mi znać, że się mam podnieść. Uniosłam biodra, on postawił tę pałkę tak, że znalazła się nad moją Cipką, mówiąc – siadaj. Łatwo to było powiedzieć, trudniej zrobić. Już od początku miałam kłopoty, ale jakoś na początku zaczęłam ją w siebie wsuwać. Będący obok partnerzy chwycili mnie za ręce, unosząc je do góry. Tym sposobem moje opuszczanie się regulowałam już tylko napięciem swoich ud. Ale i to za moment się skończyło, bo chwycili mnie za nogi, pokazując, że mam je wyprostować. Tym sposobem znalazłam się w klasycznej postawie siadu prostego. Był drobny problem, w Cipkę wsuwała się ta pałka. W pewnym momencie znalazł się obok nas trzeci partner Agnieszki i męczyła się ona z czwartym, ja natomiast męczyłam się z ta pałką, na której siedziałam. Ruszając minimalnie biodrami w końcu poczułam, że siedzę na jego biodrach, zareagowałam krzykiem, bo poczułam ból zbitej Cipki, ale poczułam również, że jest on bardzo głęboko we mnie. Będący obok mnie partnerzy podpierając moje plecy pokazali mi, że mam założyć ręce na ramiona i się lekko odchylić. Wówczas chwycili mnie za Piersi i w tym momencie zaczęła się jazda. Partner, na którym siedziałam wyrzucał biodra do góry, z racji różnic w budowie, leciałam w górę, jak piłeczka, po czym ponownie na niego opadałam. Opadałam jęcząc z bólu, ale również i namiętności, która we mnie narastała. Jego ruchy robiły się coraz szybsze, aż przyszedł ten moment, kiedy trzymając swoje ręce na moich biodrach wyrzucił mnie do góry bardzo mocno, po czym jeszcze mocniej wbił mnie siebie, spuszczając się we mnie. Ja skwitowałam to głośnym krzykiem osiąganego orgazmu. Zsunęłam się na bok, on wstał i patrząc na mnie stwierdził, na dzisiaj to już koniec i wszyscy wyszli. Przyznaje, że ta informacja bardzo mnie ucieszyła. Na drżących nogach zeszłam z łóżka, idąc do łazienki wyminęłyśmy się z Agnieszką, która też skończyła swoje pieszczoty, myjąc się wyjęła z Pupy swój bagaż i teraz siadała na fotelu. Ja się w miarę szybko opłukałam i dołączyłam do niej. Siedząc na fotelach i popijając drinka popatrzyłyśmy na siebie. Spytałam ja, czy ma już dosyć, czy robimy jeszcze jakąś poprawkę. Stwierdziła, że 16 strzałów, w tym 2 potrójne, 1 poczwórny to absolutnie wystarczająca ilość, aby zakończyć czas swobodnego seksu, teraz czas na spokojny seks małżeński. Ja stwierdziłam, że wykonałam normę, na „dziewiątkę” 12 strzałów, w tym jeden bardzo wzmocniony to też absolutnie wystarczająca ilość. Agnieszka zaczęła przepraszać mnie, że przez nią dostałam lanie, ale ja skwitowałam krótko, że nie jest to żaden problem, bo to nie pierwszy raz. Jeszcze przez chwilę odpoczywałyśmy, po czym poszłyśmy do łazienki, tam ubrałyśmy się w nasze wyjściowe ubrania i przeszłyśmy do pokoju, z którego wychodzi się na zewnątrz. Ale tutaj mała niespodzianka. Czekał na nas szef, stwierdził, że nasz pobyt w pokoiku trwał 10,5 godziny, że jego „pracownicy” są bardzo z nas zadowoleni, na dowód czego każda z nas otrzymuje bukiet kwiatów, według zasług. Oznaczało to, że ja otrzymałam 12, Agnieszka 16 pięknych, pąsowych róż. Dodatkowo, otrzymałyśmy bardzo eleganckie srebrne łańcuszki, na których zawieszony był medalion przedstawiający Afrodytę, na odwrocie znaczek firmowy klubu. Kierownik Klubu wręczając nam te łańcuszki powiedział, że wg mitologii Afrodyta to bogini piękności. Była też boginią miłości we wszelkich jej objawach. Było to uznanie za nasz wieczór. Podziękowałyśmy za kwiaty i za prezent, zeszłyśmy do czekającej na nas taksówki. Powiedzenie, że zeszłyśmy jest dużą przesadą, obie trzymając się poręczy człapałyśmy stopień po stopniu, szeroko rozstawiając nogi. Dojechałyśmy i już prawie bez sił padłyśmy na łóżko. Było parę minut po 3-ciej. Obudził nas o ósmej kelner przynosząc śniadanie. Ale dopiero teraz wyszło szydło z worka. Ani ja, ani Agnieszka nie byłyśmy w stanie swobodnie wstać i iść do łazienki. Obie nas wszystko bolało. Ale nie było wyjścia, trzeba było się umyć, zjeść śniadanie i zebrać się na samolot. Wolniutko, ale systematycznie, czynność po czynności została przez nas wykonana i o odpowiedniej porze taksówka zawiozła nas na lotnisko, po kilku godzinach wyładowałyśmy, a jeszcze po jakimś czasie już byłyśmy w domu. Ja do swojego domu miałam jeszcze kilka godzin jazdy samochodem, ale w tym stanie nie podejmowałam się. Pojechałam do naszego „służbowego” mieszkania przespać się i dopiero jechać dalej. Żegnając się, Agnieszka, trzymając w ręce otrzymany łańcuszek, stwierdziła – czy to może stanowić element biżuterii na ślub. Stwierdziłam, że jak najbardziej, a ja ją jeszcze, jak na ten ślub przyjadę, doposażę. Można powiedzieć, że tym akcentem skończył się Agnieszki Pożegnalny Wieczór ze stanem wolnym. Ja, po odpowiednim wypoczynku, szczęśliwie wróciłam do domu i tę relacje napisałam. 19 lipca 1996r baska45@poczta.onet.pl Baśka

***

Kuzynka Agnieszka, Powitanie Nowego Roku

Kuzynka Agnieszka, Powitanie Nowego Roku.

  • Ponieważ Agnieszka umówiła się ze swoimi teściami, że po dziecko przyjdzie w niedzielę rano postanowiłyśmy przyjąć propozycje Tamary wspólnego powitania Nowego Roku. Umówiłyśmy się z ferajną na godzinę 18-tą, ale dzwoniąc do Tamary poprosiłam ja, aby przyszła w takim stroju jak mój lub podobnym, również chłopaki aby mieli coś swobodnego.
    CZYTAJ DALEJ »

Kuzynka Agnieszka, Pożegnanie Starego Roku

Kuzynka Agnieszka, Pożegnanie Starego Roku

  • Są w życiu sytuację, kiedy bycie kobietą samotna nie jest zbyt zręczne. Dotyczy to różnego rodzaju spotkań koleżeńsko – towarzyskich, gdzie przychodzą małżeństwa. Wówczas na kobietę samotną patrzy się jak na tą, która może zagrozić ich związkowi. Już parę razy znalazłam się w takiej sytuacji, więc wiem czym to pachnie. Zbliżał się koniec roku i Sylwester. Znajomi kurtuazyjnie zadzwonili do mnie zapraszając na prywatkę. Ale wówczas znalazłabym się właśnie w wyżej opisanej sytuacji. Więc postanowiłam w tym roku to zmienić.
    CZYTAJ DALEJ »

Sierpniowy urlop

Sierpniowy urlop.

  • Maj, czerwiec i połowę lipca miałam wyjątkowo ciężką i gdy się już przewalił ten nawał pracy miałam chęć pójść na urlop. Szef mój powiedział mi, że jego znajomy ma działkę w Borach Tucholskich, gdzie są pokoje do wynajęcia i że mogła bym tam pojechać. Wykonał odpowiedni telefon i okazało się, że w połowie sierpnia, na tydzień mogę tam pojechać. Nawet faksem otrzymałam mapkę, jak trafić.

14 sierpnia, w sobotę wsiadłam w samochód i po kilku godzinach dojechałam do pewnego miejsca, ale rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana i od głównej drogi jechałam, będąc pilotowana przez telefon. Podjechałam do wskazanego mi miejsca i zaczęłam się rozglądać, gdzie ja jestem. Po zapoznaniu się gospodarz wskazał mi mój pokój. I tutaj kilka słów dotyczących „działki” Było to kiedyś wiejskie siedlisko gospodarcze, które młodzi ludzie przekształcili w gospodarstwo agroturystyczne. Powiedzenie „działka” jest umowne, bo ogrodzony teren wynosi 11 hektarów, natomiast cała własność gospodarza to 140 hektarów pół, łąk a przede wszystkim lasów. Południową granicę działki, na długości 4,5 km stanowi koryto rzeki Wdy. Gospodarze mieszkają w „Starym domu” , to znaczy w domu postawionym na obrysie starego domu, ale ze starym domem nie ma to nic wspólnego. Jest to normalny współczesny dom, z pełnym standardem. Niedaleko domu gospodarzy jest „Obora” I znowu to samo. Ze starą oborą ma to tyle wspólnego, że stoi w tym samym miejscu. Jest tam kuchnia, jadalnia dla turystów w której stał drewniany stół, przy którym mogło zasiąść 12 osób oraz duży węzeł sanitarny. Dalszy obiekt to „Stodoła” przerobiona na pokoje gościnne. Dwa pokoje dwuosobowe na dole, dwa na górze, każdy z własnym węzłem sanitarnym. Ponadto były dwa domy gościnne dla 10 osób każdy oraz dwa domki kempingowe typu „Krokus”, również wyposażone w węzeł sanitarny. Całość dopełniała okrągła wiata z paleniskiem na środku i otworem w dachu, częściowo osłonięta, że stołami, przy których mogło usiąść około 20 osób. Oprócz tego na terenie gospodarstwa był urządzony kort tenisowy, boisko do siatki i basen o wcale nie małych wymiarach 12 x 6 m. Ja zostałam zakwaterowana sama w Krokusie, co mi zupełnie odpowiadało. Rozpakowałam się, odpoczęłam i określonej godzinie poszłam na kolację. Okazało się, że w stołówkowej „Oborze”, oprócz mnie jedzą tylko goście z jednego domu oraz wczasowicze ze „Stodoły”. Pozostali goście prowadzą własne gospodarstwa. Natomiast po kolacji, przy ognisku spotkaliśmy się wszyscy. Wówczas dowiedziałam się, że w domach są małżeństwa z dziećmi, stodołę też zamieszkują pary w różnym wieku, natomiast drugiego „Krokusa” zamieszkiwało dwóch studentów, którzy dorabiali sobie w Nadleśnictwie. Gospodarz przynosząc kiełbaski na ognisko, bardzo ładnie mnie przedstawił, ja widząc, że inny przynieśli z sobą inne zaopatrzenie też poszłam do domku i przyniosłam pół litra wódki. W trakcie trwania biesiady ja jakoś wylądowałam pomiędzy studentami. Podczas rozmowy okazało się, że są z jakiejś tam uczelni i zadaniem ich jest chodzenie po lesie i identyfikowanie, jak to uczenie powiedziano „specjalnych tworów przyrodniczych”, chodzi o bobry, które zostały w ten obszar przeniesione i nie mając naturalnych wrogów plenią się w sposób niekontrolowany, powodując poważną dewastację środowiska. Dalej rozmowa toczyła się o wszystkim i o niczym, a ponieważ ja byłam trochę zmęczona podróżą, w pewnym momencie podziękowałam i poszłam spać. Następny dzień, niedziela upłynął w błogim lenistwie i wylegiwałam się w słoneczku na tarasie. Wzięłam ze sobą kilka książek, więc się nie nudziłam. Wieczorem znowu ognisko, ja już trochę zaprzyjaźniona z Towarzystwem, znalazłam się ponownie w grupie „Studenckiej”, wypytując ich o szczegóły ich pracy. To, co mówili zaczęło mi się podobać, penetrując wyznaczone przez Leśniczego kwartały lasu, dokumentując to, co znajdują. Zainteresowało mnie to i zapytałam, czy nie mogłabym z nimi pójść. Zgodzili się i umówiliśmy się, że następnego dnia pójdę z Karolem i Markiem, bo tak się nazywali. Obaj byli wysokimi, dobrze zbudowanymi młodymi mężczyznami. Rano, odpowiednio ubrana, przyszłam na miejsce zbiórki i prawie cały dzień włóczyliśmy się po lesie. Wróciliśmy do domu po południu a na wieczór zaprosiłam ich, aby im podziękować za mile spędzony dzień. Usiedliśmy przy drinku, nawiązała się sympatyczna atmosfera, podczas której zaproponowałam im mówienie sobie po imieniu. Pijąc symbolicznego bruderszafta cmoknęłam się z Karolem, ale Marek przypiął się do moich ust mocno i poczułam merdanie jego języczka. Ale na tym się skończyło i o stosownej porze rozeszliśmy się, aby być wypoczętym na następny dzień. Wtorek minął tak samo, ale wieczór już był bardziej „weselszy”. Po powrocie z lasu wzięłam natrysk i przebrałam się w bluzeczkę z dosyć dużym dekoltem oraz w krótką, zwiewną spódniczkę. Po wypiciu drinka, w ramach regeneracji utraconych sił, chłopcy siedząc obok mnie na łóżku zaczęli mnie pieścić. A to głaskali po plecach, a to po ramionach, aż doszli do kolan i jakby od niechcenia próbowali podsunąć do góry spódniczkę. Ja jednak wzięłam w znaczący sposób rękę Karola, prosząc, aby nalali do szklaneczek. Jakby moment przerwy, ale chłopcy nie rezygnowali i ponownie zaczęli zwiedzanie mojego ciała. W tym momencie zaczęło mi to sprawiać przyjemność, więc nie protestowałam, gdy Marek wsunął mi rękę za dekolt, chwytając w swoje duże dłonie moje piersi. Zorientował się, że nie jest mu zbyt wygodnie, bo ją wyjął i wsunął od dołu bluzki. Jednocześnie Karol wsunął swoją dłoń między nogi próbując dojść do samego końca. Gdy ręka jego doszła do majteczek poczuł, że są one w odpowiednim miejscu mokre, więc spojrzał na mnie i lekko mnie popychając do tyłu położył na łóżku. Czując się już mocno podniecona, odsunęłam rękę jednego i drugiego, mówiąc – poczekajcie, rozbiorę się. Rzeczywiście, wzięli ręce, ja wstałam, rozebrałam się, położyłam się na łóżku, mówiąc im jednocześnie, że dzisiaj tylko pieszczoty. Chyba zrozumieli, bo Marek całując mnie intensywnie pieścił moje Piersi, natomiast Karol długo gładząc mój Brzuszek doszedł do miejsca, kiedy mógł wsunąć swoją dłoń między moje nogi i dotknąć całej Cipki. Takie pieszczoty spowodowały, że ich pałeczki zrobiły się i duże i twarde. Wówczas usiadłam na łóżku, oni stanęli przede mną, ja chwyciłam ich pałeczki i biorąc je do ust, raz jedną, raz drugą, dalej ich podniecałam, aż przyszedł moment, że nie wytrzymali i prosto na mnie spłynęły dwa ciepłe strumienie. Podziękowałam im, mówiąc, że czas spać, bo jutro też jest dzień i czas obowiązków. Ale ta środa już była inna. Owszem, rano poszliśmy do lasu, ale gdzieś po dwóch godzinach, akurat była to jakaś przecinka, chłopcy stanęli, Karol za mną, Marek przede mną, położył mi ręce na ramionach i zaczął całować. Karol chwycił mnie za biodra, przesunął ręce do przodu, odpiął guzik od spodni, rozsunął zamek i zaczął je systematycznie zsuwać w dół. Prawdę mówiąc, już wczoraj miałam na nich chęć, to też dzisiaj się nie broniłam. Marek cały czas trzymając mnie w ramionach całował, abym nie mogła nic powiedzieć, a Karol delikatnie wsunął rękę między nogi, szukając stosownej Dziurki, a gdy ją znalazł wypełnił ją swoim palcem. Poczułam go głęboko, a gdy zaczął nim coraz mocniej napierać robiło mi się coraz przyjemniej. Aż przyszedł moment, kiedy Cipka puściła swoje soki, więc odsunęłam rękoma się od ust Marka, mówiąc – dajcie mi zdjąć spodnie. To poskutkowało, przytrzymali mnie, ja zdjęłam buty, zdjęłam spodnie, ponownie założyłam buty i opierając się rękoma o dosyć wysoki pieniek wystawiłam im swoje biodra. Pierwszy wszedł Karol, poczułam go mocno, bo pomimo młodego wieku, jego pałka nie należała do najmniejszych. Czułam, jak się dobija do mojej szyjki ulegając coraz większemu podnieceniu, aż przyszedł moment, kiedy mocno jęknęłam, czując, że on też dochodzi. Wsunęłam w krocze podpaskę, kilka mam ich zawsze w swoim plecaczku i poprosiłam o chwile oddechu, ażeby czegoś się napić. Rzeczywiście łapczywie wypiłam kilka łuków wody, którą mieli z sobą i tak samo wystawiłam się Markowi. Ta krótka przerwa spowodowała, że moja Cipka też odetchnęła, a przez to czułam go równie dobrze, jak Karola. W tej leśnej ciszy słychać było tylko obijanie się jego bioder o moje, moje pojękiwanie i jego przyspieszony oddech, aż przyszedł moment spełnienia. Ja mocno jęczałam, on prawie krzyknął i wlał we mnie całą zawartość swojej pałki. Chwila oddechu, ubieranie i poszliśmy dalej, oni wykonywać swoje obowiązki, a ja spacerować z nimi, robiąc dla siebie, co ciekawsze zdjęcia. Wróciliśmy do domu, zjedliśmy obiad i ja poszłam się położyć. Kontrast po miejskim powietrzu, atrakcje „lasu” spowodowały, że się nawet zdrzemnęłam. Obudzili mnie na kolację, a po niej znowu wylądowaliśmy u mnie. Ponieważ było ciepło, przyszli tylko w koszulkach i szortach. Tym razem ja przejęłam inicjatywę, poprosiłam Karola, aby się położył na łóżku, ale dosyć wysoko, oparłam się na jego biodrach rękoma regulując sobie głębokość zanurzania jego pałki w usta. Na Marka nie trzeba było długo czekać. Poprawił trochę ustawienie moich bioder, rozsunął lekko nóżki i już siedział we mnie. Tego chciałam, co Marek pchnął mnie z tyłu, to głębiej lądowała w moich ustach pałka Karola. On leżąc swobodnie na łóżku ręce swoje położył na moich ramionach tak, abym przypadkiem nie wypuściła jego pałki z ust. Tym sposobem czułam obu, ale niezbyt długo, bo Marek szybko się podniecił, poczułam jak tężeje, zrobiłam się też mocno podniecona i za moment poczułam jak we mnie leje zawartość swojej pałki. Karol był mocno podniecony, ale mnie się nie chciało podnieść z łóżka, więc pozwoliłam mu wstać, poprosiłam, aby sięgnął z półki w łazience krem, posmarował się i wszedł w moją Pupę. W pierwszej chwili był zdziwiony, ale gdy go pogoniłam, że szkoda czasu, zwinął się migiem i za moment poczułam, jak delikatnie smaruje moja dziurkę, po to, aby po chwili dostawić do niej swoją pałkę. Marek mu pomógł, rozciągnęli pośladki na boki i po chwili już napierał na moją dziurkę. W pierwszej chwili stawiała opór, ale niewielki i wpuściła go do środka. Czułam go bardzo mocno, jak się we mnie rozpycha, rozległ się charakterystyczny dźwięk uderzających o siebie bioder, po których poczułam, jak wypełnia mnie wypuszczona z jego pałki sperma. Pomogli mi się podnieść, dostali po dużym buziaku i poszli do siebie spać. Na czwartek ja zamówiłam sobie leniuchowanie bierne. Prawie cały dzień przeleżałam czytając i opalając się. Po obiedzie przyszedł gospodarz, usiadł na schodkach i zaczęliśmy rozmowę właściwie o wszystkim i o niczym, jak mi jest, jak mi się podoba. Wiedząc, że mam jeszcze jakieś zapasy zaproponowałam, aby wszedł i wypił ze mną po kieliszku wódki. Zgodził się, ale od razu zastrzegł, że później przyjdę do nich na ich wódeczkę. Wziął ode mnie butelkę, nalał do kieliszków, wypiliśmy po jednym. Na jednej nodze to tylko bocian umie stać, więc wypiliśmy po drugim. Uznałam, że jest miło i sympatycznie, więc zaproponowałam Bruderszaft, zaznaczając, że z żoną wypije później. Zgodził się, nalał do kieliszków, wypiliśmy i oboje wystawiliśmy usta do symbolicznego pocałunku. Ale tutaj niespodzianka. Gospodarz objął mnie ramieniem i jak się przypiął do moich ust, tak nie puszcza. Odstawił swój kieliszek na stół, następnie mój i mając wolną jedną rękę szybko spuścił ją na moje pośladki, mocno je do siebie przyciskając. Postanowiłam nie być mu dłużna i spuszczając swoją rękę w dół sprawdziłam stan jego „posiadania”. Ponieważ przyszedł w podkoszulce i szortach kontrola okazała się być skuteczna, odsuwając delikatnie jego usta od moich ust stwierdziłam – trzeba się rozebrać i położyć na łóżko. nie było żadnej dyskusji, za nim ja zdjęłam bluzkę i spódniczkę, on stał już nagi, ukazując gotową do boju swoją pałkę. Zdjęłam majteczki, staniczek i wsunęłam się na łóżko, on po chwili był już na mnie a za moment poczułam jak wdziera się we mnie jego „argument”. Był to rzeczywiście argument dojrzałego mężczyzny, co znowu przy mojej budowie dało wyjątkowo dobre wrażenie. Czułam go niesamowicie mocno, a każde jego pchnięcie dochodziła bardzo głęboko. Ten stan rzeczy spowodował, że moja Cipka szybko puściła soki, a ja cała ulegałam systematycznemu podnieceniu, osiągając wyjątkowy poziom podczas jego strzału. Chwilę na mnie poleżał, po czym wstał i powiedział – jeszcze się spotkamy. Po takiej uczcie nie bardzo miałam ochotę wieczorem na chłopaków, ich to trochę zmartwiło, ale umówiliśmy się na następny dzień, że pójdę z nimi. Piątek znowu „żarówa” lała się z nieba, ja wyszłam w bluzce, którą zaraz za płotem zdjęłam i w luźnych szortach. Po wejściu w las, wzięłam ich za ręce mówiąc, że mam chęć nadrobić wczorajszy wieczór i życzę sobie szybka sztafetę. .Reakcja była błyskawiczna i za moment już nie było na mnie nic tekstylnego. Akurat znalazło się właściwe miejsce, na którym mogłam bezpiecznie przyklęknąć, umożliwiając chłopcom wejście we mnie od tyłu. Trzeba przyznać, że spisali się dobrze, Karol był doprowadzając mnie do orgazmu, Marek ten orgazm powtórzył. Po tych „ćwiczeniach” musieliśmy chwile odpocząć i poszliśmy dalej. Chłopcy ogłosili konkurs na najładniejszą szyszkę świerkowa. Szyszki świerkowe mają taki wydłużony, cylindryczny kształt, są dosyć długie i grube. Nie zastanawiając się głębiej nad sensem tego konkursu dalej chodziliśmy po lesie, oni notowali swoje spostrzeżenia, ja próbowałam zrobić jakieś ciekawsze zdjęcie no i zbierałam te szyszki. W ten sposób doszliśmy do miejsca, gdzie miał bardzo ładne zakole leśny strumyk. Ja postanowiłam się w nim opłukać, chłopcy zresztą też, ale później trzeba było się wytrzeć. Najpierw chłopcy wytarli mnie, a później siebie. W tym ich wycieraniu postarałam się wziąć aktywny udział. W miejscu, gdzie, można powiedzieć, biwakowaliśmy był duży kamień, na którym ja usiadłam, tym sposobem mogłam mieć przed sobą ich obu, a właściwie ich wiotkie jeszcze w tym momencie pałeczki. Ale mój języczek okazał się na tyle sprawny, że po chwili ich pałeczki nabrały właściwych kształtów i sytuacja się zmieniła. Wykorzystując wysokość tego kamienia mogłam się o niego wygodnie oprzeć rękoma, wystawiając w odpowiedni sposób biodra. Tym razem Marek był pierwszy rozpychając się w mojej Cipce bardzo mocno, co spowodowało głośne moje pojękiwanie narastającego podniecenia, aż poczułam jak pęcznieje i dochodzi do wytrysku. Skwitowałam to głośnym krzykiem. Woda była, blisko, więc szybko podmyłam się, aby pałka Karola nie straciła swojej mocy, ale tym razem położyłam się na kamieniu plecami, co dało trochę więcej swobody Karolowi, a przez to mocniej go czułam, tym bardziej, że pode mną był twardy kamień. Każde jego pchnięcie czułam bardzo głęboko, przez co moje podniecenie przyszło dosyć szybko, a gdy tylko poczułam, jak tężeje przed końcowym skokiem, oboje wydaliśmy z siebie okrzyk uniesienia i zadowolenia. Już później doszliśmy spokojnie do domu. Wieczorem przyszli z własnym zaopatrzeniem, to znaczy przynieśli kilka opakowań piwa. Ja na nich popatrzyłam pytając, gdzie ich szyszki, przecież była umowa, że czyja ładniejsza ten wygrywa, a pozostali stawiają piwo. Popatrzyli na mnie stwierdzając, że oni uznali, że moje szyszki wygrywają, więc oni stawiają piwo. No dobrze, w takim razie, jaki sens był, abym ja targała po lesie kilka szyszek. Stwierdzili, że mi to zaraz wyjaśnią, póki, co, poszło po jednym piwie. Otóż rozłożyli te szyszki na stole, kazali mi wybrać dwie, wybrałam z nich dwie najdorodniejsze. No i tu wyszło szydło z worka. Chłopcy oświadczyli mi, że wybrane przeze mnie szyszki będą dzisiaj służyły nam do wzmocnienie naszych pieszczot, wyjmując z kieszeni kilka opakowań prezerwatyw. Z reguły to ja miałam zawsze z sobą najróżniejsze gumki, bo nigdy nie wiedziałam, kiedy i co mnie spotka. Widząc moje zdziwienie Karol pierwszy sięgnął po jedną z szyszek, rozpakował paczkę i zaczął na nią nakładać, najpierw jedną, następnie drugą prezerwatywę. Po chwili Marek zaczął to samo, tyle tylko, że Marek końcówkę swojej szyszki mocno naciągnął i skręcił tak, jak skręca się nadmuchany balon, po czym wyjął z kieszeni kilka centymetrów sznurka typu szpagat i pokazał mi, abym w tym miejscu ją obwiązała. Po takich przygotowaniach zapytali mnie, kto ma zaczynać pierwszy, wskazałam na Karola, bo był bliżej. On poinformował mnie, że poprzedniego wieczoru zaproponowałam mu pieszczoty w Pupę, on tego nie kwestionuje, dzisiaj ma też ochotę na takie same, ale wcześniej ubrana przez niego szyszka ma się znaleźć w mojej Cipce. Spojrzałam na niego, ale on już podał mi rękę, abym mogła wstać od stołu, położyłam się w poprzek łóżka, a on, nachylając się nade mną, zaczął mnie pieścić swoimi ustami, zsuwając się coraz niżej. Przyszedł moment, kiedy usta jego znalazły się na przy Cipce a język jego rozchylał wejście do tego gniazdka. Bardzo mnie to podnieciło, czego efektem było puszczenie przez Cipę soków namiętności. Wówczas Karol sięgnął po swoją szyszkę , przyłożył ją do gniazdka i tym grubszym końcem zaczął ją wsuwać. Cipka moja jest dosyć skromna, więc tej wielkości szyszka to było dla niej duże wyzwanie i bardzo mocno czułam, jak się w niej rozpycha, aż weszła prawie cała. Wówczas Karol podłożył mi pod biodra zwinięta poduszkę, rozsunął mocno nogi układając w pozycji „na pagony” i zaczął wsuwać się w Pupę. Jego pałka napierała bardzo mocno, wejście Pupy puściło i zaczął wsuwać się do środka. Czułam, jak się rozpiera, jak wsuwa się coraz głębiej, aż biodra jego znalazły się, przy moich. Wówczas rozpoczęło się „Ładowanie pieca”, każde jego pchnięcie czułam gdzieś wyjątkowo głęboko, aż poczułam jak wypełnia się tam przestrzeń wystrzelona z jego pałki. Powolutku wysunął się, wyjął też swoją „zabawkę”, a ja mogłam chwile odpocząć. Umyłam się, usiadłam, aby się napić, wówczas Karol poinformował mnie, że następnego dnia, w sobotę zapraszają mnie na spływ kajakowy Wdą od Wdeckiego Młyna aż do Tlenia. Rano Gospodarz nas zawiezie na miejsce wypłynięcia, po południu przyjedzie nas odebrać z Tlenia. Bardzo mi się ta propozycja spodobała, ale w tym momencie Marek skwitował krótko, spływ jutro, ale teraz to kolej na mnie i pokazując mi swoja szyszkę, tę „na uwięzi”, stwierdził, że ona ma chęć znaleźć się w mojej Pupie. Domyślałam się tego, więc weszłam na łóżko i wystawiłam Pupę do góry, Marek ją dobrze nasmarował, po czym, na szczęście tym węższym końcem zaczął ją wsuwać. Napierając silnie Pupa puściła i zaczął mi ja wsuwać do środka. Nie da się ukryć, była zdecydowanie większa, niż pałka Karola, wchodziła ciasno i bardziej wypełniała przestrzeń Pupy. Gdy już ją całą wsunął poprawił się i przystawił swoja pałkę do Cipki. Ta, mając już koleżankę u góry wpuszczała pałkę Marka z dużymi oporami. Mocno pojękiwałam, kiedy się wsuwał, ale gdy już wszedł czułam go doskonale. Każdy jego ruch, każde pchnięcie kwitowałam pojękiwaniem, które przechodziło w coraz to wyższe tony, kiedy narastało nasze podniecenie, aż zaczęłam krzyczeć, dochodząc do orgazmu. Padłam kompletnie wyczerpana. Marek delikatnie wyciągnął swoją „zabawkę”, daliśmy sobie po Buziaku i chłopcy poszli spać do siebie. Ja jeszcze chwilę leżałam, ale też zaraz umyłam się i poszłam spać. Następnego dnia z rana pojechaliśmy do na umówione miejsce, chłopcy wypożyczyli dwa kajaki, po drodze nabyli kilka opakowań piw i ruszyliśmy w drogę. Rzeczywiście, było to coś wspaniałego, fragmentami wręcz dziewicza przyroda, nie tknięta ręka człowieka. Na początku ja płynęłam z Markiem, gdzieś w połowie drogi było piękne zakole i piaszczysty brzeg, to zrobiliśmy sobie dłuższą chwile na opalanie, dalej płynęłam z Karolem. Późnym popołudniem dopłynęliśmy do stanicy PTTK w Tleniu, zdaliśmy kajaki, a na parkingu czekał na nas już Gospodarz, aby zawieść do domu. W pewnym momencie wjechaliśmy w las, ponieważ jechałam ta droga pierwszy raz, nie bardzo wiedziałam którędy jedziemy, aż gospodarz skręcił w bok, na leśny parking. Zatrzymał się, chłopcy zaczęli wysiadać, mówiąc, że matka natura ich wzywa. Rzeczywiście, po drodze wypiliśmy po kilka piw, więc zasadnym było „pójść na stronę”. Widząc, gdzie oni idą, ja poszłam w przeciwną, znacząco oddalając się od samochodu. Wracając, podeszłam do samochodu, a tutaj chłopcy stoją jeden obok drugiego, jakby na cos czekali. Ja spojrzałam na nich, ale w tym momencie usłyszałam z ust gospodarza – sama zdejmiesz majteczki, czy Ci je mamy zdjąć – wskazując jednocześnie na stojący obok niewysoki stół. Popatrzyłam, a tam stół przykryty ręcznikiem Karola już na mnie czekał. Zdjęłam posłusznie majteczki, podeszłam do stołu i się na nim położyłam. Chłopcy przyciągnęli mnie bliżej krawędzi, tak, że unosząc moje nóżki, mieli swobodne wejście w Cipkę. No i mi doładowali. Pierwszy zaczął Marek, gdy dochodził byłam też mocno podniecona i głośno pojękiwałam. Gdy wszedł Karol dostałam orgazmu już nie jęcząc, a pokrzykując. Na koniec załadował się Gospodarz ze swoim nie małym argumentem, ja już tylko krzyczałam w obłędnej ekstazie. Skończyli, ja owinęłam się w ręcznik i tak dojechaliśmy pod mój dom. Tam wysiadłam, podziękowałam za spływ i „zakończenie turnusu”, mówiąc jednocześnie, że ja już z domku nie wychodzę i wstaję dopiero na śniadanie. Weszłam do domku i padłam na łóżko. Nie da się ukryć, że takie trzy strzały, jeden za drugim mocno czułam. Dopiero po chwili wstałam, umyłam się i położyłam spać. Długo nie mogłam usnąć, czując cały czas w sobie ten potrójny szturm, aż w końcu usnęłam. Obudziłam się rano w zupełnie dobrym nastroju, co nie oznacza, że jeszcze nie czułam „wspomnień wczorajszego dnia”. Poszłam na śniadanie, po czym zarządziłam sobie błogie lenistwo do obiadu. Po obiedzie spakowałam rzeczy, pożegnałam się, wsiadłam w samochód i wróciłam do domu. Żegnając się z Gospodarzami wyraziłam swoje podziękowanie za gościnę, mówiąc jednocześnie, że będę chciała jeszcze kiedyś do nich przyjechać. Po powrocie do domu zaczęłam pewnego rodzaju analizę. Kiedyś słyszałam, że kobiety używają różnych „zabawek”, aby się podniecić podczas różnych pieszczot. Ja do tej pory tego nie stosowałam i trzeba było pojechać w Bory Tucholskie po to, aby dwaj młodzi chłopcy pieścili się „ekologicznymi zabawkami” z dojrzałą kobitą, udowadniając jej, że to też daje przyjemność. Sierpień 1995r. Baśka. baska@poczta.onet.pl *

Kuzynka Agnieszka, część IV, Misza

Kuzynka Agnieszka i Misza

  • Nic nie zapowiadało, że będzie to takie atrakcyjne spotkanie. Jak zwykle otrzymałam od Agnieszki SMS – a, przyjedź w piątek, dzień ten a ten. Przyjechałam, miałyśmy jeszcze chwile czasu, wypiłyśmy herbatę, przebrałyśmy się w „służbowe” ubrania i pojechaliśmy na spotkanie z naszymi chłopakami.
    CZYTAJ DALEJ »

Następna strona »