Archive for listopad, 2007

28
listopada

Nauka tańca

   Posted by: baska   in Opowiadania

Nauka tańca.

  • Był sierpniowy dzień, kiedy otrzymałam list od Janusza, z którym byłam na naradzie w czerwcu, wyjaśniając, że przesyła mi otrzymany list od jednego z młodych ludzi, który był obecny podczas naszych tańców. Jakby po fakcie okazało się, że jeden z tych młodych ludzi dotarł, poprzez recepcje hotelu, do adresu Janusza, następnie przez biuro usług telefonicznych ustalił numer telefonu i zadzwonił, pytając, czy może napisać list. Janusz zdziwił się tą propozycją, ale wyraził zgodę i właśnie ten otrzymany list przesłał do mnie. Z listu tego wynikało, że czworo młodych ludzi, którzy włączali się w nasze tańce teraz zapraszają nas ponownie do tego Pałacu, abyśmy dalej kontynuowali naukę tańca.

Zadzwoniłam do Janusza, pytając co on na to, on stwierdził, że nie widzi problemu, poza jednym, termin. Po analizie naszych spraw i wyjazdów zawodowych okazało się, że możemy pojechać do tych ludzi dopiero w trzeci weekend września. Taki termin został zaproponowany i przyjęty. Długo nie mogłam doczekać się umówionego wrześniowego piątku, zarówno z racji spotkania z Januszem, jak i spotkania z młodymi ludźmi. Była prawie siódma, gdy dojechałam na miejsce, na parkingu stał już samochód Janusza, weszłam do recepcji, a Pan rozpoznając mnie, poinformował, że mam iść do tego samego pokoju, gdzie kiedyś byłam. Bardzo się ucieszyłam, ale w tym miejscu mała dygresja. Te osoby, które muszą dużo podróżować doskonale wiedzą, co to znaczy nie być w danym miejscu obcym, jak wiele to znaczy, kiedy wchodząc do takiego czy innego miejsca personel wita cię, jak starego znajomego. Toteż ucieszona poszłam do pokoju, a tam na stole piękny bukiet róż i chłodzący się szampan. Rzuciłam torbę i zwarliśmy się w uścisku powitania. Trwał on chwilę, podczas której spadały z nas poszczególne części garderoby, a gdy byliśmy już nadzy i chciałam już wskoczyć do łóżka, Janusz powiedział – jeszcze szampan. Otworzył, nalał do kieliszków i wzniósł toast – za nasze spotkanie i za naukę tańca. Nie kryję, że zachłannie wypiłam cały kieliszek, po którym już leżeliśmy na łóżku, usta nasze mocno do siebie przywarły a ręce szukały tych wspaniałych miejsc namiętności. Nie musiały długo szukać i kładąc się równo na wznak dałam mu znać, że już go chcę. Podnosząc się, kurtuazyjnie pocałował, a właściwie lekko przygryzł sterczące Brodawki, po czym wszedł we mnie. Oczekiwanie i stopień podniecenia spowodowały, że czułam go doskonale, każde jego pchnięcie było jakby wejściem na następny stopień drabiny, coraz wyżej i wyżej i przyszedł moment osiągnięcia celu. Strzelił we mnie, a ja cała drżałam w ekstazie orgazmu. Chwilę ochłonęliśmy i musieliśmy się zbierać, bo przecież byliśmy umówieni na godzinę 21-szą. Ja założyłam czarną jedwabną sukienkę, z gołymi ramionami, na bardzo cienkich ramiączkach, z wszytymi miseczkami, mocno opiętą w biuście i talii, z dużym dekoltem w karo, z tyłu dochodzącym do linii łopatek, odciętą w pasie, z marszczoną długą kloszową spódnicą. Pod spód założyłam mocno wycięte czarne figi. Celowo nie założyłam halki, aby był efekt przeźroczystości spódnicy. Na to założyłem cienki jedwabny szal. Janusz założył kompletny ciemno granatowy garnitur z kamizelką, lśniąco białą koszulę i elegancką niebieską dużą muszką. Tak ubrani zeszliśmy do sali. Zapraszający nas goście siedzieli przy odrębnym stoliku, rezerwując dla nas miejsca. Gdy nas spostrzegli, wstali i widać było ich twarzach radość ze spotkania, a jeden z Panów wręczył mi również bukiet pięknych róż, będę miała co wieźć do domu. Młodzi ludzie starali się dorównać nam ubiorami, Panie były w sukienkach, Panowie w garniturach. Dokonaliśmy prezentacji, przedstawiając się, okazało się, że nasi znajomi są studentami trzeciego i czwartego roku tutejszej uczelni – Monika, Małgorzata, Marek i Andrzej. Zasiedliśmy do kolacji, Marek kieliszkiem szampana wzniósł toast za wspólną zabawę i zaczęła grać muzyka. Umówiliśmy się, że pierwszy taniec zatańczymy my, oni nas będą obserwowali, w następnych będziemy się wymieniać parami Dobrze, że zrobiliśmy taką umowę, bo po pierwszych tańcach już ani jednego nie zatańczyłam z Januszem, wszystkie z Markiem lub Andrzejem, Janusz również przemiennie, to z Moniką, to z Małgorzatą. Okazało się, że ta nauka tańca nie była taka trudna i już przed północą, zarówno Panie jak i Panowie zupełnie dobrze sobie radzili. Im dłużej trwała zabawa, tym lepiej nam szło. Oczywiście, zdecydowanie prościej było z tangiem niż walcem, szczególnie kręconym w lewo, ale zabawa była bardzo przyjemna i nie bardzo wiadomo kiedy zrobiła się godzina druga. Ja na to nie zwróciłam uwagi, ale młodzi ludzie uznali, że jak na początek to wystarczy, teraz trzeba odpocząć, proponując jednocześnie powtórkę następnego dnia. Oboje z Januszem uznaliśmy tę propozycję za rozsądną i zaczęliśmy iść do pokoju. Idąc na górę, w pewnym momencie młodzi ludzie zaproponowali, abyśmy, już w luźnych strojach zeszli do nich na małą lampkę koniaku. Ja , jak to ja, zanim pomyślę, powiem, więc zapytałam – czy można w piżamach. Marek stwierdził, że nie widzi przeszkód i na tym się rozstaliśmy. Weszliśmy do pokoju, ja spojrzałam na Janusza, on na mnie i spytałam – czy w sprzyjających okolicznościach idziemy na całość. Janusz stwierdził, czemu nie. Rozebraliśmy się, szybki natrysk i gotowi. Ja założyłam krótką, jedwabną, mocno prześwitującą koszulkę, Janusz dwuczęściową piżamę – szorty i bluzkę i tak wystrojeni zeszliśmy do umówionego pokoju Był to bardzo elegancki apartament, w kącie płonący kominek, po przeciwnej stronie dwie duże sypialnie. Na meblach rozstawione były płonące świece. Andrzej podszedł z tacą niosąc napełnione kieliszki koniaku, podał nam, podał pozostałym gościom i dziękując za udany wieczór zaproponował podziękowanie nam w szczególny osobisty sposób. Tutaj znowu moja wada – zanim pomyślę – powiem, więc spytałam, jak by to miało wyglądać. Zanim otrzymałam odpowiedź Marek i Andrzej już stali przy mnie, Janusza obstąpiły dziewczyny. Owszem, podczas tańców kokietowałam chłopaków, tuląc się do ich twarzy, czy głaszcząc ich za uszami, ale nie przypuszczałam aż tak mocno to na nich podziała. Panowie wskazali mi jedną sypialnię, a Panie Januszowi drugą sypialnię, myśmy spojrzeli po sobie, parsknęliśmy śmiechem i popijając następny łyk koniaku, ruszyliśmy we wskazanych kierunkach. Co dziewczyny robiły z Januszem, mogę się tylko domyślać. Panowie delikatnie prowadząc mnie w kierunku swojej sypialni już trzymali swoje dłonie na mojej Pupie. Gdy tylko weszliśmy, obróciłam się twarzą do nich, chwyciłam koszulkę, jednym ruchem zdjęłam ją przez głowę i patrząc im prosto w oczy zapytałam – co dalej ? Patrząc, że są trochę zdziwieni zrobiłam krok do tyłu i położyłam się na łóżku. Trochę się ośmielili, ułożyli się obok mnie a ręce ich zaczęły zwiedzanie mojego ciała. Czując narastające podniecenie prawą ręką zaczęłam lekko spychać Andrzeja w dół, lewą zaś zaczęłam podciągać pałeczkę Marka ku górze. Obaj zorientowali się, o co chodzi i po chwili Andrzej już buszował językiem w Cipce, a Marek był na tyle wysoko, że lekko przekręcona mogłam wziąć jego pałkę w usta. Tym sposobem czułam obu jednocześnie. Byli to młodzi ludzie, więc nie wystawiając ich na zbyt długie czekanie, przerwałam na moment te pieszczoty, ułożyłam Marka równo przed sobą, aby móc dalej pieścić ustami jego pałkę, a samo położyłam się na brzuchu, ramiona miałam na wysokości bioder Marka, a Andrzej już moje podciągał do góry, sama mu w tym pomogłam, rozsuwając nogi. Wyczekałam moment, kiedy wszedł we mnie, wówczas ja pochłonęłam w całości pałkę Marka i zaczęła się wspaniała jazda. Co Andrzej pchnął mnie, wbijając się coraz mocniej, to Marek mu odpowiadał, wyrzucając swoje biodra w górę, tym sposobem jego pałka wpadała głębiej w moje usta. Aż przyszedł moment spełnienia, czując narastające podniecenie Andrzeja lekko zacisnęłam zęby na pałce Marka i obaj strzelili jednocześnie, wydając z siebie krzyk zadowolenia. Odczekując stosowną chwilę zostawiłam obu Panów i poszłam się umyć, a następnie ponownie wróciłam do łóżka, w momencie, kiedy oni poszli do toalety. Wrócili, niosąc napełnione kieliszki koniaku, symbolicznie się stuknęliśmy, po czym opuściłam ręce w dół, chwytając zmęczone pałeczki oby Panów. Spojrzeli, a ja, jakby nie widząc ich spojrzeń, zaczęłam klękać, aż przyszedł moment, kiedy obie pałeczki były na wysokości moich ust, więc zaczęłam je pieścić ustami. To jedną, to drugą, aż po mału zaczęły „nabierać życia”, wówczas położyłam płasko Marka, usiadłam na nim i podtrzymując rosnącą już pałkę wsadziłam w Cipkę. Gdy już miałam ja mocno w sobie i czułam, że znowu rośnie, lekko wyprostowałam się, aby móc obrócić się w kierunku pałki Marka i wziąć ja w usta. Mając mocno ją w ustach zaczął się pewnego rodzaju pionowy ping pong. Co Marek uniesie mnie na swoich biodrach, to Andrzej dociskał mnie w dół, wsuwając swoja pałkę coraz głębiej. Marka pałka wpychała się od dołu, Andrzeja pałka wpychała się od góry aż po pewnym czasie czułam ją już gdzieś bardzo głęboko. Ręce Marka obejmowały moje biodra, moje ręce obejmowały biodra Andrzeja, a jego ręce przytrzymywały moją głowę. W tym pełnym zespoleniu dojechaliśmy do końca i znowu poczułam dwa strzały, od dołu i od góry. Andrzej strzelając w moje usta lekko wysunął się, tym sposobem byłam w stanie wydać z siebie jęk radości i zadowolenia. Wychodząc z łazienki zobaczyłam wychodzącego z drugiej sypialni roześmianego Janusza, oraz roześmiane i zadowolone dziewczyny. Janusz był już ubrany w szorty i trzymał w ręku bluzkę od swojej piżamy. Ja niewiele myśląc założyłam ją na siebie i tak ubrani, biorąc po drodze kieliszki koniaku, poszliśmy do swojego pokoju. Po wejściu stuknęliśmy się nimi, a ja stwierdziłam – a nie mówiłam, że idziemy na całość. Uśmiechnęliśmy się i wtuleni w siebie usnęliśmy. Była prawie 10-ta, jak się obudziliśmy, Janusz zadzwonił po śniadanie, a ja spojrzałam, że na stoliku stoją nasze nie dopite kieliszki z koniakiem, więc po nie sięgnęłam i wznosząc toast – za pomyślność dzisiejszego dnia, wypiliśmy je do dna. Po chwili przyszedł kelner przynosząc nam śniadanie, a widząc nas jeszcze mocno w pościeli, jakby mimo chodem stwierdził, że w piwnicy jest bardzo ładna sauna i jeżeli sobie życzymy, to możemy skorzystać. Podziękowaliśmy za śniadanie i informację i wzięliśmy się do śniadania. Ale o dziwo, jakoś szybko je zjedliśmy, ja jakoś od niechcenia przeciągnęłam się w łóżku i widząc to Janusz spytał, czy może nie warto by było trochę odświeżyć się po tej nocy w saunie, tym bardziej, że byliśmy, można powiedzieć, po wstępnej toalecie. Popatrzyłam na zegarek, prawdę powiedziawszy mieliśmy cały dzień do dyspozycji, więc właściwie czemu nie mieliśmy sobie trochę odpocząć. Janusz zadzwonił, na którą mogli byśmy mieć te saunę, okazało się, że za jakieś piętnaście minut będzie wolna, bo poprzednicy już skończyli i pani kończy sprzątać. Więc dopiliśmy śniadaniowy soczek, ubraliśmy się w szlafroki i zeszliśmy do wskazanego miejsca. Było to dosyć duże pomieszczenie, w dwóch przeciwległych kątach stały piece, z na boki, z jednej i drugiej strony rozchodziły się dosyć szerokie podesty, pierwszy na wysokości kolan, drugi o około pół metra wyżej. Nie sądzę, aby to był przypadek, ale w saunie już byli nasi znajomi. Uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym ja z Januszem usiadłam na dolnym podeście, opierając ramiona o wyższy. Minęła dobra chwila, zaczęliśmy się pocić, Janusz rozcierał mnie, ja jego, aż w pewnym momencie poszliśmy pod prysznic, zmyć ten pierwszy bród i ochłodzić się. Wróciliśmy praktycznie na to samo miejsce, ja położyłam się na ławce w jedną stronę, Janusz w drugą i tak chwile leżeliśmy. Nie zwróciliśmy uwagi, że szanowna nasza młodzież wymienia miedzy sobą jakieś porozumiewawcze znaki. Ja już byłam mokra, ale nie chciało mi się ruszyć, za to wychodziła Monika i jakby od niechcenia powiedziała do mnie – chodź. Wstałam, a ona poprowadziła mnie pod prysznic. Była młodą, dobrze zbudowaną dziewczyną, stanęła naprzeciwko mnie i patrząc na moje Piersi spytała, czy może je dotknąć.Odpowiedziałam, że tak i po chwili jej ręce pieściły moje Piersi. Wykonując odpowiednie ruchy spowodowała, że za moment moje Brodawki już były bardzo wydatne. To jest trochę dziwne, bo w stosunku do całości Piersi Brodawki w stanie podniecenia są wyjątkowo duże, mocno sterczące. Minęła jakaś chwila, z sauny wyszli chłopcy mówiąc, że Małgosia już zajęła się Januszem i weszli pod ten sam prysznic, stając za naszymi plecami. Ale nam już zaczynało być chłodno, Monika wyszła pierwsza, chwyciła duży ręcznik i rozłożyła go na podłodze, po czym trzymając mnie wymownie za rękę wskazała, abym na nim usiadła, usiadła obok, za moimi plecami pojawił się Marek, pociągając je do tyłu. Tym sposobem leżałam równo na podłodze, Marek podłożył mi pod głowę złożony ręcznik klęcząc przy mnie, jego pałka znalazła się na wysokości moich ust. Natomiast Monika zwinnie się obróciła, zwinęła szybko leżący najbliżej ręcznik, podłożyła mi pod biodra i delikatnie, aczkolwiek stanowczo rozsunęła moje nogi, ja rozumiejąc jej gest, lekko je podkurczyłam, po czym ona zanurzyła swoją twarz w tej czeluści i po chwili poczułam jej języczek urzędujący w mojej Cipce. Natomiast Andrzej, odczekawszy moment, kiedy Monika „przylepi” się do mojej Cipki, podciągnął jej biodra i wszedł w nią od tyłu. Takim „tramwajem” to ja jeszcze nie jechałam, w ustach miałam pałkę Marka, w Cipce buszowała Monika, a w jej Cipkę wbijał się Andrzej. Było to niesamowite wrażenie, gdy Andrzej pchnął Monikę, ta wbijała się w moją Cipkę, powodując jednocześnie, że przesuwałam się do przodu, ale tam czekała na mnie pałka Marka, który za moment odbijał w druga stronę, starając się wejść w moje usta jak najgłębiej, ja prężąc się stawiałam opór Monice, a Monika stawiała opór Andrzejowi. Jak długo to trwało nie mam pojęcia, ale ja osiągnęłam niesamowity poziom podniecenia. Pierwszy skończył Andrzej wbijając się ze wszystkim Monice, po chwili czuję, jak pęcznieje Pałka Marka i za moment strzela w kierunku moich piersi strumieniem spermy. To już spowodowało pełny odlot, ale jeszcze Monika buszowała w mojej Cipce, przypinając się teraz do Łechtaczki. Tego już nie wytrzymałam, rzucając się w drgawkach namiętności osiągnęłam pełny orgazm. Okazało się, że nasza wizyta w saunie została uprzedzona i towarzystwo się odpowiednio przygotowało, przynosząc schłodzonego szampana i kilka butelek napoi. Wypiliśmy za wspólne pieszczoty i już „grzecznie” odbyliśmy następne wejście do sauny, następnie mycie, wycieranie i wyjście do pokoi. Przyszliśmy i nie wiem kiedy, wtuleni w siebie zasnęliśmy. Ja obudziłam się pierwsza, widząc mnie krzątającą się, stwierdził, że nie ma ochoty jeszcze wstawać i odwróciwszy się na drugi bok zaczął spać dalej. No to ja postanowiłam iść do naszych znajomych odnieść kieliszki po koniaku, ale przede wszystkim poszukać swojej koszulki nocnej, którą zostawiłam, wychodząc w nocy w Janusza bluzce. Zapukałam do drzwi i usłyszawszy zaproszenie, weszłam. Okazało się, że chłopcy są sami, bo dziewczyny pojechały do miasta, coś załatwić. Mając taką okazję, postanowiłam ja wykorzystać. Poprosiłam, aby wyszli z łóżek, i w tym momencie stwierdziłam, że są nago, bo ubranie leżało gdzieś na bokach. Stałam na środku pokoju i kiwałam palcem, aby do mnie podeszli, a gdy tylko byli w zasięgu moich rąk, chwyciłam ich pałki i zaczęłam lekko masować. Po chwili poczułam, jak pęcznieją, ale tym razem chciałam ich mieć bardzo mocnych. Aż przyszedł taki moment, że ich pałki stały bardzo mocno na baczność.Stojąc tak na środku pokoju, kazałam im się nie ruszać, a sama poszłam na moment do łazienki. Wzięłam duży ręcznik, pierwszym napotkanym kremem posmarowałam sobie dokładnie krocze, w szczególnie Pupcię i pozostawiając sobie resztkę na ręku wyszłam do nich. Kazałam Andrzejowi rozłożyć ręcznik na stole, następnie kazałam mu na nim usiąść, ale tylko na krawędzi, rozsunęłam jego nogi a stojącą pałkę lekko posmarowałam, co wzbudziło jego zdziwienie. Następnie przysunęłam bokiem krzesełko, weszłam na nie i odwróciwszy się tyłem do Andrzeja przez głowę powiedziałam mu, że ma prosto trzymać pałkę i celował w Pupę, sama zaś ostrożnie zaczęłam na nią się opuszczać. Młodzi chłopcy, bo młodzi, ale ich pałki nie do pogardzenia, szczególnie, kiedy jedna wbijała się w moja Pupę. Czułam ja bardzo dobrze, wypełniła mnie w całości. Gdy poczułam, że już całkiem weszłam dałam Markowi znać, że ma chwycić moje nogi, odsunąć krzesełko, a samemu, wykorzystując powstałe miejsce, zbliżyć się do mnie i wejść w moją Cipkę. Popatrzył na mnie i trochę speszony stwierdził – ja pierwszy raz w takiej pozycji. Uśmiechnęłam się, ręką pomogłam mu się usadowić w gniazdku, ale gdy już je poczuł, wiedział, co ma robić. Ja też to poczułam, kiedy wpychał się we mnie, a gdy już wszedł i nabrali przemiennego rytmu całą trójką odpłynęliśmy w pełnym stanie uniesienia. Wysunął się ze mnie, ja zeszłam z Andrzeja i obaj dziękując mi stwierdzili, że nie spodziewali się, aby w programie nauki tańca były takie pozycje. Dałam im po buziaku i wróciłam do pokoju. Janusz jeszcze spał, ale uznałam, że już czas się budzić, więc delikatnie zsunęłam pościel, on odruchowo położył się na wznak, dając mi tym samym możliwość dobrania się do jego pałki. Gdy już poczuł, że jest w moich ustach, lekko podtrzymując moja głowę włączył się do pieszczot, a gdy już jego pałka zrobiła się odpowiednio sztywna, weszłam na niego, zajmując pozycje na jeźdźca. Już w tym momencie się wybudził, chwycił mnie mocno za biodra i prężąc swoje doprowadził nas do stanu maksymalnego podniecenia i orgazmu. Znowu toaleta, ale tym razem grzeczna, bo oboje zgłodnieliśmy i postanowiliśmy iść coś zjeść. O dziwo, obiad wszedł nam bez problemów, a po obiedzie zarządziłam sjestę, bo od 20-tej znowu tańce w umówionym towarzystwie. Równo o 20-tej zeszliśmy do sali, a tam niespodzianka. Okazało się, że nasze towarzystwo podwoiło się. Ten wyjazd dziewczyn do miasta, to było pochwalenie się tymi tańcami i zaproszenie większej grupy znajomych. Przybyli nowi znajomi, którzy nie chcieli wierzyć, że można się bawić przez cały wieczór przy tego rodzaju muzyce i wręcz przyszli przekonać się. No i przekonali się, jak zabrzmiała muzyka i kiedy nasze trzy pary wystartowały na parkiet. Można było zauważyć na ich twarzach zdziwienie i zainteresowanie. Postanowiliśmy pomóc naszym młodym przyjaciołom i zarządziliśmy „odbijanego”. Na początku nie bardzo wiedzieli, o co chodzi, ale już za chwilę wszystko się wyjaśniło. Ja porwałam się na bardzo wysokiego chłopaka, ale okazało się, że ma on poczucie rytmy i po chwili już fruwaliśmy w obrotach walca. To samo było z innymi. Okazało się, że muzyka tamtych lat też może być interesująca i można się przy niej pięknie bawić. Widząc te rozbawione twarze trochę po północy wymknęliśmy się z sali, wróciliśmy do naszego pokoju i ponownie zatopiliśmy się w naszych pieszczotach. Tym razem prym wiódł Janusz, mocno podniecając mnie pieszcząc ustami moją Cipkę, a gdy już płynęły ze mnie strumieniem soki namiętności, wszedł we mnie, a ja czułam go doskonale. Jego powolne, systematyczne, ale jednak mocne ruchy powodowały taki odlot, jakich mało. Przyszedł moment, kiedy krzyczałam i jęczałam, aż poczułam w sobie jego strzał osiągając niezapomniany orgazm. Taki stan upojenia tańcem i zadowolenia emocjonalnego spowodował, że sen przyszedł szybko. Rano obudziliśmy się i patrząc na siebie, wiedzieliśmy, że już siebie chcemy. Tym razem położyłam się na brzuchu, a Janusz wszedł we mnie, w jednej strony robiąc to bardzo delikatnie, z drugiej strony jednak bardzo stanowczo, co dawało niesamowite czucie narastającego podniecenia, aż do momentu pełnej ekstazy. Po takim powitaniu zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i rozjechaliśmy do swoich domów. Rozstając się, Janusz spytał, czy może liczyć na następne tańce ze mną. Odpowiedziałam, że oczywiście. Niestety, minęło dziewięć miesięcy, zanim mogliśmy się spotkać. Ale gdy przyszedł czerwiec tego roku żadne z nas nie miało wątpliwości, że musimy się spotkać. No i właśnie takie spotkanie niedawno miało miejsce, tak, jak napisałam, klasyczna „pościelówa”, ale z tańcami. Sierpień 1994r, Baśka, baska@poczta.onet.pl *

28
listopada

Tango w Pałacu

   Posted by: baska   in Opowiadania

Tango w Pałacu.

  • To opowiadanie będzie zdecydowanie inne, niż te, które do tej pory napisałam. Ale to jest właśnie dowód na to, że „Kobieta Zmienną Jest”. W jeden z czerwcowych weekendów spędziłam w „Pałacu”. Było to wspomnienie pobytu z przed roku, była to klasyczna „pościelówa”, bez specjalnych atrakcji, ale za to pobyt rok wcześniej był na pewno specjalny, a jaki, za chwilę.

Ale również było to wspomnienie następnego pobytu w tym samym miejscu opisanym przeze mnie jako „Nauka tańca”. Zacznę w ten sposób. Inne walory seksu poznałam będąc już dojrzałą kobietą. Nie oznacza to, że wcześniej nie miałam kontaktów damsko – męskich. Jak zdecydowana większość z nas cnotę straciłam w średniej szkole, miałam kilku chłopaków na studiach i zupełnie udany seks z moim mężem, dopóki nie wyjechał. Po jego wyjeździe zajęłam się dodatkową nauką i pracą, co teraz procentuje. Przełom nastąpił w 1990 roku, o czym piszę w opowiadaniu „Lekcja seksu”. Rzeczywiście, podczas tych lekcji poznałam smak seksu i być może chcąc sobie wziąć odwet za lata osiemdziesiąte poszłam w seks z kilkoma partnerami, zaczynając od trójkąta z dwoma zaprzyjaźnionymi mężczyznami, co opisałam w opowiadaniu „Pierwszy trójkąt”. Te spotkania

z kilkoma partnerami były kontynuowane, chociażby opowiadania „Masażyści”, czy podczas swoich spotkań w Hamburgu. Myślę, że w najbliższym czasie puszczę serię „Hamburg”, aczkolwiek nie wiem, czy odważę się opisać wszystkie spotkania, bo tam czasami, zupełnie świadomie, idę na bardzo ostry seks. Ale to są, można powiedzieć, wybryki, bo tak, jak zdecydowana większość kobiet w moim wieku, tęsknię za „pościelówą”. Klasyczne łóżko, miły partner i rano kawa podana na „Dzień Dobry”, albo łóżko po jakimś wspaniałym wieczorze. I takie właśnie zdarzenie miało miejsce również w czerwcu ubiegłego roku. W jednym z tygodni czerwca, w czwartek i piątek odbywało się w jednym z wojewódzkich miast spotkanie dotyczące promocji branży w krajach Unii Europejskiej. Organizator przewidział wspólną kolację poza terenem miasta, w bardzo ładnym „Pałacu”. O godzinie 19-tej podjechały autokary i pojechaliśmy na umówione miejsce. Okazało się, że jest to Pałac wybudowany na przełomie XIX i XX wieku, wspaniale odrestaurowany w latach 1994- 1998, przy czym miejscem naszej kolacji nie był sam Pałac, ale taras za pałacem zadaszony specjalnym namiotem – patrz załączone zdjęcie. Zasiedliśmy do kolacji, ale mnie fascynował zarówno sam Pałac, jak i jego wnętrze. Więc poszłam do recepcji i spytałam, czy można by było, chociaż pobieżnie zobaczyć wnętrza tego Pałacu. Okazało się, że można i personel oprowadził mnie po jego wnętrzach, które są naprawdę wspaniałe. Jeżdżąc po świecie widziałam wiele obiektów pałacowych, ten naprawdę jest wspaniały. Z pomieszczeń, na które w szczególny sposób zwróciłam uwagę, to były sypialnie. Jedna z nich na załączonym zdjęciu. Wróciłam na salę, gdzie trwała konsumpcja, grała muzyczka i widać było na parkiecie kilka tańczących par. Usiadłam prze długim stole, od którego odeszłam, ale przy którym dosiadło się jeszcze kilka osób, siedząc naprzeciwko siebie. W pewnym momencie z głośników popłynęła melodia sławnego tanga Budki Suflera i jednocześnie w tej samej chwili, siedzący o cztery osoby w prawo ode mnie po przeciwległej stronie stołu Janusz dał mi znać, że prosi mnie do tańca. Ja skinęłam głową i po chwili był przy mnie. Mogę powiedzieć, że do tej pory to myśmy się prawie nie znali, owszem widzieliśmy się kilkakrotnie na różnych spotkaniach, ale jakoś do tej pory nie zawarliśmy bliższej znajomości. Janusz jest mężczyzną starszym ode mnie, prawie o głowę wyższy, ale bardzo dobrze zbudowany, przystojny i bez brzucha. Wyszliśmy na parkiet, chwycił mnie w pół i zaczął się taniec. Ja, jak to kiedyś ktoś powiedział, mam duże poczucie rytmu, z tego względu bardzo zawsze lubiłam tańczyć i sprawiało mi to przyjemność. Przekonałam się, że Janusz również jest bardzo dobrym tancerzem, świetnie się wyczuwamy i świetnie prowadził. I zaczęło się wirowanie po parkiecie. Oczywiście, na parkiecie były jeszcze inne pary, ale myśmy sobie znajdowali takie wolne miejsca, gdzie można było poszaleć. Akurat to Tango jest na tyle rytmiczne, że można było zaprezentować pięknie figury tego tańca, łącznie z przechyłami do tyłu. Ja mam dosyć długie włosy, noszone luźno, więc one jeszcze bardziej potęgowały efekt wirowania. Prowadzący tego wieczoru muzykę widocznie coś wyczuł, bo następny był walc. I znowu można powiedzieć parkiet był nasz. Zorientowaliśmy się, że taniec sprawia nam niesamowitą radość i już do końca kolacji praktycznie nie schodziliśmy z parkietu. Przyszła godzina 23 i trzeba było wracać do hotelu. Wracając autobusem, Janusz zapraszając do swojego pokoju, wyraził chęć podziękowania mi za wieczór. Ponieważ nie mam zwyczaju chodzić do innych pokoi, poprosiłam, aby Janusz przyszedł do mnie, nie koniecznie w garniturze. Okazało się, że mieszkamy na różnych piętrach, więc chwilę to trwało, zanim Janusz wrócił, ja w tym czasie zdjęłam z siebie wszystko i weszłam pod prysznic, licząc, że zdążę się przed jego przyjściem umyć. Niestety, Janusz okazał się być szybkim i wszedł do pokoju, gdy jeszcze byłam w łazience, pod prysznicem. Nie znajdując mnie w pokoju zajrzał do łazienki, ja spojrzałam na niego, po czym spokojnie powiedziałam – zamknij drzwi wejściowe i chodź umyj mi plecy. Ruchy Janusza w tym momencie były błyskawiczne i za chwilę już poczułam jego ręce na swoich plecach. Przesuwał je bardzo powoli, aż doszedł do poziomu bioder, po czym przesunął je do przodu i idąc od brzucha doszedł do Piersi, a one czując jego dotyk można powiedzieć, stanęły na baczność. Nie uszło to jego uwadze, ale ponownie zsunął je na dół, zaglądając do Cipki. Nie był w stanie wyczuć, że już jest cała mokra, bo staliśmy w strugach wody. Ja mocno przyciskając go do siebie wyczułam, jak pięknie naprężyła się jego pałka. Nie przeciągając dalej sytuacji stwierdziłam – trzeba się wytrzeć, jednocześnie wyłączając dopływ wody. Janusz wyszedł pierwszy, podał mi ręcznik i wycierając mocno przytulał się do mnie, ja wytarłam jego i szybko znaleźliśmy się w łóżku. Przytuliliśmy się, usta przykleiły się do siebie a języczki buszowały, chcąc jak najwięcej powiedzieć. Po chwili ręka Janusza zaczęła opuszczać się wzdłuż biodra, wsuwając się za moment między nogi. Nie broniłam mu dostępu i je rozsunęłam, a on, wyjątkowo delikatne zaczął przesuwać swoją dłoń po Cipce. Długo pieścił samo gniazdko, podciągnął palec i z bardzo dużym wyczuciem zaczął dotykać Łechtaczkę. Ja już w tym momencie cała gotowałam się, aż przyszedł moment, kiedy wyprężyłam się na plecach, dając mu znać, że chcę go w sobie. Mocno rozsunęłam na boki nogi a on, nie spiesząc się, jakby delektując się, systematycznie we mnie wchodził. Wzrostu to może on jest średniego, ale to co ja miałam teraz w sobie na pewno nie było „średniego wzrostu”. czułam go doskonale, każde jego pchnięcie, to jakby niesamowite uderzenie, a on nadal, nie spiesząc się, precyzyjnie i coraz mocniej wbijał się we mnie. Aż przyszedł ten jeden, jedyny moment, kiedy ja już odpływałam, poczułam, że pęcznieje w swoim końcowym akcie, strzelił i oboje osiągnęliśmy odlotowy orgazm. Przez dłuższą chwilę leżeliśmy na sobie, ale w którymś momencie trzeba było wstać i umyć się. Znowu zrobiliśmy to razem i po chwili, gdy ja już byłam w pościeli, Janusz nalał do przyniesionych z sobą kieliszków po koniaku. Wypiliśmy toast za wspólne spotkanie i wspólne tańce. Tuląc się dalej do siebie i dalej sącząc z kieliszków Janusz zapytał mnie, czy nie miała bym ochoty na powtórkę z tańcami. Spojrzałam, a on spokojnie wyjaśnił, że możemy przecież po zakończonej konferencji przejechać tam, gdzie byliśmy i zrobić sobie wieczór tańca. Słysząc to, można powiedzieć, rzuciłam się mu w ramiona, wyrażając tym swoją akceptację, ale on mnie z tych ramion już nie wypuścił. Ponownie usta nasze zwarły się w bardzo mocnym pocałunku, języki szalały, a ręce jego zaczęły najpierw pieścić Piersi, aż zsunęły się w dół, sięgając Cipki. I znowu przyszedł ten moment, kiedy z otwartością ramion pozwoliłam mu wejść we mnie, a on zrobił to nie tylko z chęcią, ale z bardzo dużą elegancją, najpierw składając na Cipce swój pocałunek. Oboje pobudzeni następnym spotkaniem szybko osiągnęliśmy stan odlotu, po którym, dopijając z kieliszków koniak, pożegnaliśmy się do następnego dnia. Rano obudziłam się wyspana, ale również niezmiernie podniecona, poszłam na śniadanie, Janusz już siedział przy stoliku, ja również nałożyłam sobie na talerzyk, okazało się, że po tej nocy jestem niezwykle głodna. Piątkowa część spotkania zaczynała się o 9-tej, o 11-tej była przerwa na kawę. Podczas tej przerwy Janusz dyskretnie podszedł do mnie, informując, że wszystko jest załatwione i po zakończonym spotkaniu mam jechać do „Pałacu”. Tak też było, spotkanie skończyło się o 14-tej, nastąpił moment oficjalnego pożegnania, po czym wszyscy zostali zaproszeni na obiad i w zależności od tego, jak się komu spieszyło, tak szybko wychodził z sali. mnie się specjalnie nie spieszyło. Janusz skończył obiad, oficjalnie się pożegnał a ja zostałam dogadując jeszcze jakieś sprawy. Po około piętnastu minutach ja też poszłam do pokoju, dopakowałam rzeczy, zeszłam na parking do samochodu. Za wycieraczkę wsunięta była kartka z trasą dojazdu. Bardzo się ucieszyłam, bo nie bardzo miałam pojęcie, gdzie mam jechać. Tym sposobem dojechałam bez większych problemów, Janusz czekał przy wejściu, widząc mnie wziął moje bagaże i poszliśmy razem do pokoju. Pokojem okazał się być mini apartament z przepięknym, olbrzymim łóżkiem, co widać na zdjęciu. Radość moja była niesamowita. Postawiłam swoje rzeczy i rzuciłam się Januszowi w objęcia. Usta nasze zwarły się w namiętnym pocałunku, w trakcie którego zaczęło z nas spadać ubranie, przy czym ja zdejmowałam ubranie z niego, on ze mnie, okazało się, że skończyliśmy jednocześnie. teraz był tylko moment zdjęcia narzuty na łóżko i już na nim leżeliśmy, oboje pieszcząc się. Tym razem ja też nie byłam wyczekującą i sięgnęłam po jego pałeczkę. Czułam, jak rośnie w moich rękach, a gdy już była odpowiednio sztywna znowu wyprężyłam się na plecach dając mu możliwość swobodnego wejścia we mnie. Ja byłam bardzo podniecona i chciałam go jak najszybciej, ale on się mną delektował, wchodził wolniutko, systematycznie powiększając swój stan posiadana. Aż osiągnął pełny stan posiadania i kontroli nade mną. Ja już płynęłam rzeka rozkoszy, a on jeszcze wysuwał i wbijał się we mnie, ja już jęczę w stanie maksymalnego podniecenia, a on dopiero nabiera rozpędu. Ale się rozpędził, dogonił mój poziom namiętności i oboje odpłynęliśmy w ekstazie rozkoszy. Chwila odpoczynku, toaleta i wyjęłam pozostawioną przez Janusza butelkę koniaku. Nie mieliśmy kieliszków, ale były szklaneczki do napojów, Janusz rozlał i wznieśliśmy toast za nasz wieczór. A zapowiadał się wspaniale, bo po wypiciu toastu Janusz zaczął zwiedzać moje ciało swoimi ustami. Poczułam, jak delikatnie, a jednocześnie mocno liże brodawki moich Piersi, które zaraz zrobiły się sztywne, następnie zajrzał w dołeczek Pępkowy, aż zsunął się miedzy nogi rozchylając językiem płatki i zanurzając go w samej jamce. Wysączywszy z niej wszystek sok przeniósł się na Łechtaczkę, którą również postawił na baczność, lekko ja ząbkami podgryzając. Ja już nie wytrzymywałam, rzucając się po tym łóżku raz na jedną, raz na drugą stronę, aż w pewnym momencie obróciłam się na brzuch. Taka sytuacja w ogóle go nie zdeprymowała, ułożył mnie równo, po czym delikatnie usiadł na mnie okrakiem, zsuwając wzdłuż kręgosłupa swoją pałeczkę. To wrażenie było niesamowite, toteż, gdy tylko doszedł do pośladków i lekko się z nich zsunął, natychmiast je uniosłam, dając mu do zrozumienia, że ma tam wejść. Lekko się odsunął, ja rozsunęłam nogi a on już swoją pałką badał moje gniazdko, poczym tym razem, zdecydowanym ruchem wszedł we mnie. Jęknęłam, czując go wspaniale, a on trzymając moje biodra, systematycznie się we mnie wbijał. Poczułam jak pęcznieje i nastąpił moment kulminacji, ale jaki. Trzymał lewą rękę na moim biodrze, a prawą ręką sięgnął po moje włosy chwycił je i może niezbyt mocno, ale stanowczo odgiął mi głowę do tyłu. Tym sposobem sama się mocno wyprężyłam dociskając się do jego bioder i można powiedzieć, tak trzymając mnie za grzywę, dojechaliśmy do końca, ja przy tym mocno krzycząc w euforii podniecenia. Oboje padliśmy obok siebie i przez dłuższą chwilę tylko na siebie patrzyliśmy oczami pełnego szczęścia. Janusz oprzytomniał pierwszy, umył się, nalał do szklaneczek, po czym podając mi moją mocno pocałował i wygonił do łazienki, bo mieliśmy zejść na kolację. Rzeczywiście dłuższą chwilę to trwało, ale doprowadziłam się do jakiegoś tam ładu, widząc, że Janusz zakłada elegancką koszulę ja też wyjęłam, można powiedzieć pół wizytową czarną sukienkę, doprowadziłam swoje włosy do porządku, poprawiłam makijaż i zeszliśmy w to samo miejsce, gdzie byliśmy poprzedniego dnia. Przy stołach było widać sporo osób, przeważało młode pokolenie, powitał nas ten sam Pan, który poprzedniego dnia puszczał płyty, nasze miejsce było zarezerwowane, zamówiliśmy sobie po drinku i poszliśmy do stołu wybrać sobie coś na przekąskę. Zdążyliśmy usiąść, puknąć się szklaneczkami wznosząc toast za nasz wieczór, po czym z głośników popłynęło to samo TANGO, co wczoraj. W oczach błysk i już byliśmy na parkiecie. Szanowna młodzież nie zdążyła się jeszcze zorientować o co chodzi, kiedy my już płynęliśmy po sali. Nie wiem, czy ich zamurowało, ale przez dłuższą chwilę nikt nie wszedł na parkiet. Po tangu „Bo do tanga trzeba dwojga” Budki Suflera Pan puścił tango argentyńskie La Comparsita ( nie wiem, czy to się tak pisze, nie znam hiszpańskiego ). No to już był sam szał. Parkiet był tylko nasz a młodzież patrzyła jak się tańczy tango mając partnerkę, która dolega całym ciałem do partnera. To było coś wspaniałego tak rozpływać się w tańcu, po tym tangu przyszły inne melodie i okazało się, że z nimi tez dajemy sobie radę. Usiedliśmy odpocząć, coś przejedliśmy, mnie bardzo smakowało jajko w szynce, po czym znowu Pan operujący płytami zrobił nam przyjemność, puszczając walca. Kto dzisiaj umie płynnie zatańczyć walca, a jeszcze w lewo, tylko starsze pokolenie. Płynęliśmy po sali a wokół nas stali młodzi ludzie patrząc, jak my to robimy. Jeden walc przeszedł w drugi – Nad pięknym modrym Dunajem. Sama klasyka, skończyliśmy, dostając od uczestników spotkania duże brawa. Znowu z głośników płynęła muzyka, myśmy cały czas tańczyli. Było już po północy, gdy przyszedł do nas Pan operujący muzyką, pytając nas, czy interesuje nas Rock - and - Roll. Nas pytać o takie rzeczy. Przecież to my jesteśmy pokoleniem wychowanym na tej muzyce. Pan powiedział, że ma kilka płyt, myśmy popatrzyli po sobie, ale poprosiliśmy Pana, aby poczekał, pójdziemy się przebrać. Tańczyć Rock - and – Rolla w wizytowej sukience się nie da. Poszliśmy do pokoju, ja założyłam obcisłą bluzeczkę bez rękawów i naprawdę mini spódniczkę, Janusz założył dżinsy i podkoszulkę i tak zeszliśmy na salę. Nie da się ukryć, zewnętrznie ubyło mam trochę lat. Po sali poszedł jeden jęk, usiedliśmy przy stoliku, stuknęliśmy się szklaneczkami, za pomyślność naszego tańca i gdy skończyła się trwająca melodia Pan puścił klasykę rock – end – rollową. Nie przypuszczałam, że po tylu latach będę tak fruwać. Przypominały mi się studenckie czasy i studenckie ubawy. Wtedy już panował Big – Beat, ale w szanujących się klubach jeszcze tańczono Rock – end – rolla. Tak, ale to było wiele lat temu, a tutaj wspaniale prowadzący Janusz i wirująca sala. Młodzież stanęła jak wryta, kiedy wyszedł nam pierwszy przerzut przez plecy, za następne dostaliśmy gromkie brawa. Nie wiem, jak długo to trwało, ale zmieniło się kilka melodii, zanim zeszliśmy z parkietu. Siedzieliśmy przy stoliku cali szczęśliwi, nie wiem, czy ktoś jest dzisiaj w stanie zrozumieć, co znaczy być upojonym tańcem. Niestety, to nie był koniec naszych tańców. W pewnym momencie do naszego stolika podeszło kilka młodych osób, jeden z młodzieńców trzymał na tacy szampana i wręczając mi tę tacę powiedział, że to dla nas za pokaz tańca, jaki im zrobiliśmy, ale również prośba, abyśmy ponownie zatańczyli tango i walca, bo oni chcieli by się nauczyć. Popatrzyliśmy po sobie i zbaranieliśmy, po czym Janusz powiedział, że dobrze, ale za chwilę, musimy iść się przebrać. W pokoju Janusz wyjął białą koszulę, no i garnitur, ja włożyłam na siebie, można powiedzieć, koktajlowa sukienkę, na cienkich ramiączkach, duży dekolt, z tyły plecy gołe po linie stanika, mocno dopasowaną, ale z bardzo dużym rozcięciem z boku. Każdy mój ruch noga powodował, że była ona widoczna aż po same biodro. Spojrzeliśmy po sobie, było ekstra i tacy zadowoleni z siebie wkroczyliśmy na parkiet. Po sali przeszło jedno wielkie „Łoł”, Pan puścił muzykę i zaczęliśmy tańczyć klasyczne tango z figurami. Przebrzmiała pierwsza melodia, poprosiliśmy naszych sponsorów próbując im wytłumaczyć, że taniec klasyczny wymaga określonej oprawy, prezentując nasze stroje. Następnie zgodnie z ich prośbą pokazaliśmy kilka podstawowych kroków, po czym Pan ponownie puścił muzykę i zaczęliśmy taniec. Podobnie, następnie pokazaliśmy podstawowe kroki walca i zaczęła grać muzyka, na przemian tango i walca. Myśmy wirowali w środku, a wokół nas kilka par młodych ludzi. I ten nieprzerwany taniec trwał aż do końca, to znaczy do godziny drugiej, kiedy już kończono pracę. Ostatnie tango było dla wszystkich, po czym, po dopiciu ostatniej lampki szampana i otrzymując brawa, odpłynęliśmy do pokoju. Tutaj, będąc w doskonałych humorach, ale potwornie zmęczeni, zrzuciliśmy z siebie ubrania i upojeni tym tańcem położyliśmy się spać. Czy doszło między nami w tym momencie do zbliżenia – NIE, bo ono nie było w tym momencie potrzebne. Szczęśliwi, przytuliliśmy się do siebie i tacy zasnęliśmy. Natomiast ranek był już zupełnie inny. Obudziliśmy się chyba jednocześnie, poprosiliśmy śniadanie do pokoju, sami robiąc w tym czasie toaletę. Wypiliśmy po kilka łyków kawy, po czym przywarliśmy do siebie niesamowicie mocno. Usta nasze nie mogły się rozłączyć, języki mówiły i mówiły i nie mogły się nagadać. Ręce zaczęły szukać miejsc, które dają tyle satysfakcji. Chyba ja pierwsza dotknęłam jego pałki, moment później on już pieścił moją Cipkę, aż przyszedł ten moment, kiedy ja się wyprostowałam, rozsunęłam nogi na bok a on już był we mnie. I podobnie jak poprzednim razem, widać było to perfekcyjne opanowanie ruchów, bo każdy czułam niesamowicie mocno, każdy dawał to narastające podniecenie, aż do całkowitego obłędnego spełnienia. Jeszcze chwilę na sobie leżeliśmy, ale przypomnieliśmy sobie, że mamy do zjedzenia śniadanie. Znowu kilka łyków kawy, zjedliśmy, to co nam dali, bo przed każdym z nas droga powrotna do domu i jakby kończąc śniadanie, stuknęliśmy się szklaneczkami z sokiem. Ten gest spowodował, że ponownie nasze usta zwarły się, nasze ręce szukały naszych miejsc namiętności, ale tym razem to ja przejęłam inicjatywę, położyłam go na plecach, po czym sama najpierw swobodnie na nim usiadłam, a poczuwszy odpowiednio jego pałkę pod moją Cipką uniosłam się, wsuwając ją sobie do środka. Janusz wyprostował ręce, pieszcząc moje piersi, po czym chwycił mnie mocno za biodra, powodując, że czułam go wspaniale. Ale tego było nam mało. Ostrożnie wyprostowałam nogi, Janusz się uniósł i przywarliśmy do siebie całymi ciałami. Trzymając mocno moje biodra systematycznie zaczął prężyć swoje, usta nasze zwarte do bólu, w efekcie czego przyszedł wspaniały efekt spełnienia. Jeszcze chwila bardzo namiętnego odpoczynku i trzeba było się zbierać. Zapakowane do samochodu bagaże, ostatnie objęcie, uścisk ramion i w drogę. Czy ta droga była trudna – nie, bo wracałam do domu mając w pamięci fantastyczny wieczór i poranek z kawą w łóżku. I to jest to, co mnie daje wyjątkowe zadowolenie i satysfakcję. Kończąc to opowiadanie chciała bym zwrócić Waszą uwagę na element przypadkowości. Już wiele razy w życiu przekonywałam się, że nie jedno zdarzenie było konsekwencją całkowitego przypadku. Tak samo było i tym razem, przecież to absolutny przypadek, że usiadłam przy tym stole, przy którym siedział Janusz, absolutny przypadek, że poprosił mnie do tańca i absolutny przypadek, że on tak dobrze tańczył. W efekcie zdarzeń przypadkowych spędziłam wspaniały, niezapomniany wieczór. I w tym momencie przypomina mi się takie powiedzonko mojej wspaniałej Babci, która zawsze powiadała „Planowanie czas stracony, los i tak da to, co ma być”.

Czerwiec 1994r Baśka, baska@poczta.onet.pl

*

28
listopada

Kuzynka Agnieszka, część II

   Posted by: baska   in Opowiadania

Kuzynka Agnieszka ( II )

  • Minął ponad miesiąc i znowu jest poczta elektroniczna od Agnieszki – czy masz chęć na przejażdżkę w dniu tym i tym. Chęć miałam i rzeczywiście pasował mi termin, więc nie było problemu, aby się spotkać. W umówionym dniu, tym razem był to piątek, przyjechałam do niej, przebrałyśmy się w „służbowe ubrania” i o umówionej godzinie pojechaliśmy „na kwaterę”.

Tam po pary minutach dołączyli do nas Igor i Wala, ponownie wypiliśmy po drinku i poszliśmy wszyscy do sypialni. Umówiłyśmy się z Agnieszką, że jeżeli będzie taka możliwość, popróbujemy poprowadzić ten wieczór w równoległych “„działaniach”, zaczynając od pozycji na jeźdźca. Po wejściu do sypialni rozebrałyśmy się, sprawdziłyśmy, jaki jest stopień gotowości naszych partnerów, oba „dyszle” były gotowe do zaprzęgu i zaproponowałyśmy uzgodnioną pozycje. Tym razem ja zaczynałam od Igora, a trzeba przyznać, że ma ten swój „dyszel” stosowny. Ułożył się w odpowiedniej pozycji, ja usiadłam na nim, uniosłam biodra, on przytrzymał swoja pałkę w moim gniazdku i zaczęłam się wolniutko opuszczać. Owszem, Cipka była mokra, ale nie była przygotowana na „aż” takiego gościa, więc wpuszczała go wolniutko. Ja jęczałam, czując, jak jestem wypełniana. To rozpieranie się pałki wewnątrz Cipki było niesamowite, a gdy już doszedł do Szyjki i zaczął na nią napierać zaczęłam jeszcze mocniej jęczeć z powodu osiągniętego podniecenia. Igor trzymał mnie mocno za biodra, z gdy wyczuł opór na Szyjce, postanowił tym bardziej mnie podniecić, wyprężając swoje do góry. W pewnym momencie usłyszałam, jak również pojękuje Agnieszka i nie wiem, czy jej pojękiwania mnie podnieciły, czy moje ją, ale nastąpił moment, w którym panowie jednocześnie podrzucali nas do góry, a my opadając, coraz mocniej wbijałyśmy się na ich pałki. Ich ruchy były coraz szybsze, nasze pojękiwania coraz głośniejsze, aż przyszedł moment spełnienia i poczułam jak strzela we nie strumień jego spermy, potwierdzając to wyjątkowo głośnym jękiem. Opadłyśmy obie na łóżko zadowolone z „przejażdżki”. i wspólnie dłuższa chwile odpoczywaliśmy. Po toalecie panowie poszli do pokoju i przynieśli nam szklaneczki z drinkiem, każde z nas łapczywie wypiło i dalej trwała „sjesta”. Ale Agnieszka miała chęć jeszcze się napić, więc wysłała panów po następnego drinka. Czekając, aż przyjdą usiadłyśmy na brzegu łóżka. Panowie podeszli, podali nam szklaneczki, ale w tym momencie okazało się, że ich pałki są na wysokości naszych ust. Więc popiłyśmy ze szklaneczek, panowie je odstawili a my dopięłyśmy się do tych pałek. Nie były jeszcze nastawione zbyt bojowo, więc swobodnie mogłyśmy je pieścić. Tym razem mnie przypadł Wala. Położył mi ręce na ramionach, a ja trzymając w swoich rękach jego pałkę regulowałam głębokość jej w moich ustach oraz wysuwając intensywnie ją oblizywałam, starając się szczególnie swoim języczkiem trafić w jego dziurkę. Na efekty takich pieszczot nie trzeba było zbyt długo czekać, pałeczki panów osiągnęły stosowną twardość, aby wejść w nasze Cipki. To też położyłyśmy się na łóżku dając możliwość im wejścia w nas. Wala najpierw się ze mną trochę drażnił, popieścił Łechtaczkę, po czym zsunął się i wszedł we mnie wbijając się z całej siły. Cipka moja należy do tych małych i wąskich i pomimo, że już wcześniej była rozpychana, stawiała jego pałce znaczący opór. Każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno, , jakby chciał przebić mnie na wylot. Aż przyszedł moment pełnego podniecenia i poczułam jak spełnia się obłędna namiętność. Niedługo po mnie dojrzała też Agnieszka i obie chwile odpoczywałyśmy, kiedy panowie poszli ponownie napełnić szklaneczki. Korzystając z chwili, że ich nie ma zapytałam Agnieszkę, czy mogę zostać na sobotę i zaprosić ich sobie na wieczór. Agnieszka nie widziała przeszkód, więc gdy przeszli, poinformowałam ich, że przyjechałam na cały weekend, więc zapraszam ich jutro na spotkanie. Popatrzyli po sobie, coś bąknęli między sobą, czego nie zrozumiałam, ale zgodzili się. Można powiedzieć, w ten sposób skończyłyśmy to spotkanie, ja mając w perspektywie następne. Pojechałyśmy do domu, poszłyśmy spać, a po śniadaniu kontynuowałyśmy życie rodzinne. Poszłyśmy z Agnieszka do jej teściów po córkę i spędziłyśmy z nią praktycznie cały dzień. Wieczorem, o stosownej godzinie ja się ubrałam i pojechałam na „kwaterę”. Panowie już czekali i razem weszliśmy do mieszkania. Chwycili mnie mocno za pośladki popychając do przodu, ale ich szybko ostudziłam, mówiąc, że mamy dużo czasu, nigdzie nie musimy się spieszyć, a dzisiaj to ja chcę zobaczyć, czy oni umieją pieścić się z Kobietą. Zrozumieli to odpowiednio i zaczęliśmy, jak zwykle od drinków, następnie przeszliśmy do sypialni, gdzie pozwoliłam panom się rozebrać, on też pozbywali się tekstyliów i położyliśmy się spokojnie w łóżeczku. Ten spokój nie trwał zbyt długo Ich ręce szybko zaczęły szukać stosownych miejsc. Igor położył swoją dłoń na Piersiach, praktycznie przykrył je, a głaszcząc spowodował odpowiedni stopień podniecenia uzewnętrzniony postawieniem się Brodawki. Zaraz się do niej przypiął ustami, jego język mocno ją drażnił, a ja zaczęłam pojękiwać z podniecenia. Ręka Wali najpierw masowała Brzuszek, zsunęła się na Wzgórek, a ponieważ tam mam odpowiedni fałd skórny, to, bo chwycił i ścisnął tak, że aż syknęłam, po czym ręka jego zsunęła się między moje nóżki, szukając wejścia do Gniazdka. Wyczuł to miejsce bez problemów, bo Cipka była już podniecona i mokra, wsunął w nią palec i zaczął ją zwiedzać. Ponieważ dłoń ma odpowiedniej wielkości, to też i palec był odpowiednio długi i gruby, więc czułam go bardzo mocno. To nie mogło trwać zbyt długo. Igor pieścił jedną brodawkę ustami, drugą ściskał palcami, Wala wyczuwszy, że Cipka jest odpowiednio mokra, wysunął palec, ale tylko po to, aby za moment wsunąć dwa i odpowiednio nimi drażnić Cipkę. Efekt był taki, że za chwilę zaczęłam już jęczeć będąc bardzo mocno podniecona. Chyba to wyczuli, bo Wala uniósł się, przesunął się za mnie i po chwili poczułam, jak jego pałka, a była zdecydowanie większa niż palce, wdziera się we mnie. Wyrzuciłam ręce do góry, Igor cały czas pieścił moje Piersi, a Wala wbijał się we mnie, próbując przebić się przez Szyjkę. Aż przyszedł moment, ja zaczęłam już pokrzykiwać dochodząc do orgazmu, on spęczniał jeszcze bardziej i również wydobywając z siebie okrzyk triumfu strzelił we mnie wyjątkowo obficie. Poleżeliśmy chwilę, najpierw on wstał, po chwili ja poszłam do łazienki, a gdy wróciłam czekała na mnie szklaneczka zimnego drinka, opróżniłam ja z przyjemnością i czas na Igora. Ale on chciał od tyłu, więc ułożyłam się na Brzuchu, a następnie uniosłam biodra do góry, rozsuwając przy tym odpowiednio szeroko nogi. Ustawił się za mną, chwilę popieścił się przesuwając pałkę w górę i w dół, aż ją pchnął z całej siły i od razu wylądował wypełnił Cipkę w całości. Poprawił ręce na biodrach i zaczął dobijanie. Każde jego pchnięcie czułam na Szyjce, a przy tym słychać było charakterystyczne klapanie naszych bioder. na dodatek tym razem Wala kucnął obok i wsunął obie ręce pode mnie, chwytając mnie za Piersi. Poczułam skurcz w podbrzuszu i doszłam do orgazmu, natomiast Igor jeszcze kilka razy wbił się we mnie, też poczułam, jak pręży się jego pałka i strzela w rozpulchniona szyjkę, co zostało potwierdzone okrzykiem zdobywcy. Po tej pierwszej fazie pieszczot nastąpiła dłuższa chwila przerwy i odpoczynku. Nie wiem, jak długo ona trwała, bo chwilę przykryci kocami leżeliśmy. Pierwszy wstał Igor i poszedł do łazienki, później Wala, ja na końcu. Gdy wyszłam, usłyszałam, że mam iść do pokoju. Panowie przynieśli z kuchni stołeczek, pokazali mi, że mam usiąść, plecami lekko opierając się o krawędź stołu, oni stanęli po bokach pokazując mi, że ich pałki, w tym momencie jeszcze w stanie zwiotczenia, są do mojej dyspozycji. Wzięłam jedna w jedną rękę, drugą w drugą rękę i na zmianę zaczęła wkładać je sobie do ust. zaczęłam normalnie ssać, jak smoczki, językiem próbując drażnić ich dziurki. To dało spodziewany efekt i pałeczki się trochę usztywniły. Wówczas oni wzięli je w swoje ręce, mnie lekko odchylili do tyłu, pokazując, że mam podtrzymywać piersi, a on zaczęli je poklepywać. jeden z jednej strony, drugi z drugiej strony, to uderzali, to dotykali czubkiem do Brodawek, to znowu poklepywali. Na chwilę przerwali, ponownie dali mi je pieścić ustami, ale już widać było, że są one nieźle usztywnione, a po chwili już prawie sztywnymi znowu zaczęli klepać Piersi i dotykać Brodawek, które w tym momencie były też już odpowiednio wyeksponowane. Czując już pełnię sił w swoich pałkach panowie podnieśli mnie ze stołka, odsunęli go, wówczas zobaczyłam, że stół, o który się opierałam jest już „nakryty”, czyli leżał na nim duży ręcznik a ja miałam się na nim położyć, pozostawiając Biodra poza jego krawędzią,. czyli klasyczna pozycja od tyłu, ale na stole. Ułożyłam się wygodnie, nawet mi pomogli ułożyć ręce, po czym zajęli miejsce za mną pieszcząc moją Cipkę swoimi rękoma. Cipka była już odpowiednio podniecona, roniła swoje łzy namiętności. Najpierw poczułam jeden palec, jak buszuje w Cipce, ale wysunął się i przesunął na gniazdko Pupy. Wówczas drugi wsunął się w Cipkę i tym sposobem dwa palce rozrabiały w moich dziurkach. Pierwszy wysunął się palec z Cipki, za moment wysunął się też palec z Pupy, ale w tym momencie czuję, że do gniazdka Pupy przystawiła się pałka i napiera. Odruchowo lekko się usztywniłam, ale chyba on na to czekał, bo pchnął i wdarł się we mnie. Nie podnosiłam głowy, bo było to bez znaczenia, który rozpiera się w mojej Pupie, faktem było, że wbijał się bardzo mocno, głośno słychać było obijanie się naszych bioder. Przyszedł moment, że pchnął bardzo mocno i poczułam strumień płynu wypełniający moje wnętrze. Jeden się wysunął, wszedł drugi, było mu trochę łatwiej, co nie oznacza, że czułam go równie mocno. To wbijanie się coraz głębiej czułam, jak by mi kto po krzyżu od wewnątrz szorował, aż poczułam, że tężeje i za chwilę wlewał się we mnie ten płyn rozkoszy. Bo wypełnienie tej dziurki jest również bardzo podniecające. Panowie pomogli mi przejść na łóżko, sami zrobili toaletę, uznając, że na dziś to koniec, bo oni muszą jutro bardzo wcześnie wstać. No cóż, ja miałam chęć na więcej, ale na chęci się skończyło, obiecali następnym razem. Poszli, ja tez się umyłam i poszłam spać. W niedzielę rano wstałam, pojechałam do Agnieszki, zrobiłam jej krótka relację, zjadłam śniadanie i wróciłam do domu. W tym miejscu można by to opowiadanie skończyć. Bo następne były bardzo podobne. Jeśli przyjeżdżałam w sobotę, to mieliśmy jedna noc pieszczot we czwórkę, jeśli przyjeżdżałam w piątek, to wtedy w piątek pieściliśmy się w czwórkę, a z soboty na niedziele już we trójkę. Ale okazało się, że w tym układzie też można jeszcze coś zmienić, ale to już następne opowiadania. 15 kwietnia 1994 r. Baśka. baska@poczta.onet.pl *

28
listopada

Kuzynka Agnieszka, część I

   Posted by: baska   in Opowiadania

Kuzynka Agnieszka – ( I )

  • Rozpoczynam cykl opowiadań pt.: „Kuzynka Agnieszka”. Znajomość z Agnieszką została odnowiona około dwóch lat temu i od tego czasu miałyśmy kilka spotkań, które systematycznie popróbuję opowiedzieć. W życiu naszym są takie sytuacje, kiedy rodzina spotyka się w większym gronie. Niestety, do takich sytuacji należą również pogrzeby. Minęło już ponad dwa lata, jak zmarła nasza dosyć daleka krewna. Na tym pogrzebie spotkałam Agnieszkę, dalszą kuzynkę, którą widziałam gdy szła do szkoły średniej, a teraz jest młodą, elegancką kobietą.

Ponieważ Agnieszka mieszka na Wybrzeżu, wymieniłyśmy wizytówki, umawiając się, że jak będzie możliwość, to powinnyśmy się spotkać. To takie standardowe zdanie przy takich okazjach, po czym w wielu przypadkach do tego spotkania nie dochodzi. Tym razem było jednak inaczej. Minęły cztery miesiące a ja miałam służbowy wyjazdu na Wybrzeże. Wobec powyższego zadzwoniłam do Agnieszki, informując ją o takiej możliwości, pytając jednocześnie o możliwość spotkania. O dziwo, Agnieszka potwierdziła chęć spotkania i umówiłyśmy się, że spotkamy się w piątek, aby móc dłużej pogadać i nie spieszyć się następnego dnia do pracy. Kupiłam kilka butelek alkoholu, bo nie wiedziałam, w czym Agnieszka gustuje i o umówionej godzinie zjawiłam się pod wskazanym adresem. Agnieszka mieszka w standardowym bloku typu „Gierek” w kupionym kilka lat temu, czteropokojowym mieszkaniu. Zastałam ładnie zastawiony stół , okazało się, że obie gustujemy w drinkach i zaczęły się ploty. Agnieszka ma 33 lata, skończyła medycynę i po skończonych studiach wyjechała razem z mężem tutaj na Wybrzeże, skąd on pochodził. Na czwartym roku studiów wyszła za mąż za Jarka, z którym mają siedmioletnią córeczkę. Po przeniesieniu się na Wybrzeże podjęła prace na Akademii Medycznej, zrobiła doktorat i jest adiunktem w jakiejś tam klinice. Ma też jakąś część etatu szpitalnego, konsekwencją czego jest pełnienie przez nią dyżurów nocnych . Mąż jej Jarek skończył Budownictwo Morskie i sześć lat temu załapał się na pierwszy kontrakt do Libii. Po okresie około dwa i pół roku nie wrócił. Okazało się, że poznał tam inna kobietę, Francuzkę i wyjechał z nią najpierw do Francji a po jakimś czasie do Australii. Przesyła ustanowioną w prawie międzynarodowym kwotę alimentów i to wszystko. Nie utrzymuje kontaktów z rodzicami ani z nią. I taki stan rzeczy trwa już ponad trzy lata. Z taką decyzją nigdy nie pogodzili się jego rodzice, prosząc ją o pozwolenie im sprawowania opieki nad ich wnuczką. Agnieszka mając z nimi bardzo dobre kontakty wyraziła na to zgodę, tym bardziej, że pracując w szpitalu jest zajęta przez dłuższą część dnia oraz ma czasami dyżury nocne, czy z racji pracy naukowej ma wyjazdy na seminaria lub konferencje. I ta pierwsza moja wizyta u Agnieszki upłynęła właśnie na relacjonowaniu różnych spraw rodzinnych, ale nie tylko, jak to u nas bywa, tzw. społecznych czy politycznych. O stosownej godzinie ja pojechałam do hotelu, a następnego dnia wróciłam do domu. Nie minęły dwa miesiące, ponownie musiałam być na Wybrzeżu. Tym razem od początku umówiłam się, że będę u niej nocowała, spotkałyśmy się z Agnieszkę u jej Teściów, wyjątkowo miłych ludzi oraz zobaczyłam jej córeczkę. Po zjedzonej kolacji Dziadkowie dali nam wolne, przeszłyśmy do mieszkanie Agnieszki, jest to odległość około dwudziestu minut, usiadłyśmy w małym pokoju o charakterze klubom w głębokich fotelach, popijając drinka plotkowałyśmy o różnych sprawach. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale jakby od pierwszej chwili nawiązała się miedzy nami nić sympatii i po którymś tam drinku zaproponowałam Agnieszce, abyśmy zaczęły mówić sobie po imieniu. Agnieszka jest wysoka, ma ok. 180 cm wzrostu, bardzo dobrze i proporcjonalnie zbudowana, jak to mówią panowie, nogi po same pachy, albo wyżej a macierzyństwo pięknie ukształtowało jej piersi biodra. Ona się z tej propozycji bardzo ucieszyła i po zwykłym stuknięciu się szklaneczkami kontynuowałyśmy jakieś dalsze dyskusje. Trudno zwalać wszystko na alkohol, ale już po północy Agnieszka w prosty i bezpośredni sposób zapytała mnie, jak sobie radzę bez męża od tylu lat. Ponieważ jej pytanie było proste i jednoznaczne, ja nie owijając wełny w bawełnę również bez zbędnych ceregieli opowiedziałam jej o mojej „Lekcji seksu”, wyjaśniając, że mam takich czy innych przyjaciół, tutaj w kraju i za granicą, z którymi się czasami spotykam. I jeżeli sobie życzy, mogę jej kilka takich spotkań opowiedzieć. Po jej potwierdzeniu w kilku zdaniach opowiedziałam o tym jak upiłam się z Andrzejem, o „Masażystach”, „Urlopie na wsi” czy „Współczesnych rozbójnikach”. Gdy skończyłam, poderwała się, przeskoczyła na mój fotel i mocno się do mnie przytuliła. Po chwili wzięłam ją za rękę, prosząc o wyjaśnienie, co się stało. Agnieszka wróciła na swój fotel, po drodze nalewając następnego drinka, po czym zaczęła swoją opowieść. Jak to ona powiedziała, już w szkole średniej nie była świętą, bo Cipka ją „mocno swędziała”. Na studiach też „była dosyć aktywna”, aż do momentu kiedy pojawił się Jarek. Przy nim się trochę uspokoiła, co zaowocowało małżeństwem. Do pewnego momentu, kiedy był Jarek, było małe dziecko, jakoś sobie radziła. ale od pewnego czasu już nie daje sobie rady. Kiedyś była na szkoleniu dotyczącym pierwszej pomocy medycznej w stanach nagłych i w czasie ćwiczeń praktycznych jej pozorantem był kadet z Akademii Marynarki Wojennej. Młody, wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna. Przy którymś następnym ćwiczeniu wsunęła mu w rękę kartkę ze swoim numerem telefonu komórkowego. Spojrzał, ale nic nie powiedział, zadzwonił po kilku dniach i umówiła się z nim na spotkanie w jednym z opuszczonych po sezonie ośrodku. Jak sama stwierdziła, spędzili cudowna noc i od tamtego czasu zaspakaja w ten sposób swoje potrzeby, tym bardziej, że czuje się być zwolniona z obowiązków wobec Jarka, aczkolwiek formalnie jest jeszcze jego żoną. W najbliższym czasie zamierza wystąpić o rozwód, aby nie ciągnąć tej fikcji dalej. Jej bardzo dobra znajoma miała mieszkanie po swojej matce, które przez większą część czasu stało puste, ponieważ było to mieszkanie przeznaczone dla jej syna, a on był marynarzem i ciągle pływał. Agnieszka, można powiedzieć wynajmowała od niej „na potrzeby” to mieszkanie, bo miała w tym zakresie podstawową zasadę – nie robiła tego w domu. Skończywszy swoją wypowiedź, jakby oczekiwała na moją reakcję. Mnie czasami się zdarza szybciej coś powiedzieć, niż pomyślę, więc stwierdziłam, że jedziemy na tym samym wózku, wiec może warto zaprzęgnąć do niego parę koni. Uśmiechnęłyśmy się po tej wypowiedzi, jakby w naturalny sposób zmieniłyśmy temat i po kilku zdaniach poszłyśmy spać. Tak, jak poprzednio wcześniej wstałyśmy, zjadłyśmy śniadanie, ja w samochód, ona do dziecka. Minął prawie miesiąc kiedy dostałam od Agnieszki wiadomość poczta elektroniczną – zapraszam Cię na przejażdżkę wozem zaprzężonym w dwa konie. Termin taki a taki. Trochę mnie ta wiadomość zdziwiła, ale po chwili uśmiechnęłam się myśląc, jak Agnieszka inteligentnie i precyzyjnie przekazała pełną wiadomość. Wieczorem, nie pytając o nic potwierdziłam termin mojego przyjazdu. Była to sobota, wspólnie zjadłyśmy obiad, po czym Agnieszka wyjaśniła mi, że pewnego razu, mając dyżur w poradni, tuż przed końcem przyszła kobieta, prosząc ją o pomoc dla swojej siostry. Kobieta słabo mówiła po polsku, zaciągając wschodem, później okazało się Ukrainka, podjęte przez Agnieszkę działania faktycznie uratowały jej życie. W dowód wdzięczności Tamara, bo tak miała na imię ta Ukrainka za niewielką opłatą sprzątała jej i „wynajmowane” mieszkanie. Dalsze szczegóły nie są istotne, ważnym jest, że przez Tamarę poznała jej pobratyńca Igora, z którym spędziła później kilka nocy. Pewnego razu, niby do pomocy Tamarze, bo miała umyć okna w mieszkaniu, przyszedł jeszcze jeden jej pobratyniec Wala, równie wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna. Jak stwierdziła Agnieszka, oko jej się zaświeciło i zrobiło jej się mokro w kroczu. Nie wytrzymała i przy najbliższej okazji, zaproponowała Igorowi, aby na następne spotkanie przyszedł z Walą, tak też się stało i od tamtego czasu spotykali się już w trójkę. To też znając moje nastawienie i doświadczenie w tym zakresie zaproponowała mi takie właśnie spotkanie. Ja oczywiście na jej propozycję przystałam, moje obawy wynikały tylko różnicy wieku. Ale Agnieszka uspokoiła mnie, że przy mojej figurze nie mam się czego obawiać i na pewno będzie nam wspaniale. O stosownej godzinie pojechałyśmy do wynajmowanego mieszkania. To mieszkanie, to trzy pokoje z kuchnią. Duży pokój „świetlica”, kanapa, regał telewizor, mały pokoik urządzony był w stylu gabinetu, bo właścicielka była nauczycielką i dużo pracowała w domu, natomiast średni pokój to klasyczna sypialnie, duże podwójne łóżko w poprzek, od strony okna szafka nocna, od strony wejścia komoda na rzeczy i na przeciwko okna, duża trzydrzwiowa szafa z lustrami. Można powiedzieć, że na potrzeby własne, za zgodą właścicielki Agnieszka wymieniła materace w łóżku oraz zrobiła dosyć duża modernizację kuchni, toalety i łazienki. Kilka minut po nas przyjechali również Igor i Wala. Weszli, Agnieszka mi ich przedstawiła, po czym weszliśmy do pokoju. Tam Agnieszka wyjęła szklaneczki, nalała po drinku, wszyscy stuknęliśmy się szklaneczkami wznosząc toast – za miłe spotkanie, po czym mnie z Igorem wysłała do sypialni, a sama z Walą pozostała w pokoju. Drzwi nie były zamknięte, więc słychać było jej chichotanie. Ja weszłam pierwsza, Igor za mną i powiem prawdę, że pierwszy raz miałam, można powiedzieć tremę. Stanęłam jak wryta, nie wiedząc, co mam robić. Igor był o ponad głowę wyższym ode mnie, dobrze zbudowanym mężczyzną, o szerokiej klatce piersiowej, dużych dłoniach W pewnym momencie pchnął mnie jakieś dwa kroki do przodu i poczułam na ramionach jego ręce, po czym wolniutko zaczął zsuwać je na dół. Ja mam szczególnie wrażliwe plecy, więc taki dotyk był dla mnie szczególnie miły. A on nie spiesząc się przesuwał swoje dłonie to w dół, aż do bioder, to w górę, aż do ramion, na efekty nie trzeba było długo czekać, zsuwając za którymś razem ręce w dół wyczuł drżenie moich pleców, więc zsunął je niżej, do bioder, przesunął do przody i odpiął guziczek przy spodniach, jednocześnie rozpinając suwak. Poluźnione spodnie zaczęły się zsuwać, ja podniosłam, raz jedna nóżkę, raz drugą i mógł je spokojnie odłożyć na bok, po czym ponownie ułożył dłonie na ramionach i ponownie zsuwał je w dół i w górę, aż przy którymś razie podciągając ręce do góry chwycił brzegi sweterka i ciągnął je tak długo, aż cały zszedł mi przez głowę. I znowu ta sama sytuacja, jego dłonie spoczęły na moich już odsłoniętych ramionach, on znowu przesunął je raz w dół, raz w górę i przy drugim razie podnosząc je w górę zręcznie odpiął mi staniczek i zsuwając ramiączka zdjął go całkiem. Ponownie ręce położył już na zupełnie gołych ramionach, zsunął je delikatnie po plecach, na których już wyraźnie czuć było drgawki i podnosząc je do góry, przesunął do przodu chwytając mnie za Piersi. Ponieważ był słusznego wzrostu, ręce miał długie a dłonie jak łopaty, więc bez większych trudności objął je i zaczął pieścić. Ja na te pieszczoty jestem szczególnie wrażliwa, więc z ust moich zaczął się wydobywać jęk uniesienia i podniecenia. On się zorientował i wolno, ale dosyć mocno je masował, a ja coraz głośniej pojękiwałam. Widząc, że jestem już mocno podniecona, prawą ręką w dalszym ciągu pieszcząc jedną pierś druga ręką zaczął zsuwać majteczki. Ja mu trochę pomogłam podnosząc po kolei obie nóżki i po chwili już stałam zupełnie nago. Odkładając moje majteczki jednym ruchem odpiął bluzę od dresu, puścił mnie, błyskawicznie ją zdjął, a następnie szybko zsunął spodnie, po czym będąc też już nagim przytulił się do mnie. Czując jego, a przede wszystkim jego zupełnie słusznych rozmiarów pałkę na swoich biodrach ponownie jęknęłaś. On stojąc za mną zaczął mnie delikatnie popychać w kierunku łóżka, mówiąc w tym momencie pierwsze słowo od czasu wejścia – na kolankach. Ja posłusznie weszłam na łóżko, on zajął pozycje za mną, rozszerzając mi nogi przystawił pałkę do mojej Cipki. Wszystkie wcześniejsze pieszczoty, pomimo bardzo dużego napięcia emocjonalnego, spowodowały, że Cipka była już odpowiednio mokra, więc czując to jednym ruchem wszedł we mnie. Ja w tym momencie jakby krzyknęłam, ale po chwili zaczął się wydobywać z moich ust jęk uniesienia. Igor chwycił mnie obiema rękoma za biodra i zaczął się coraz mocniej we mnie wbijać. Słychać było, jak odbijają się jego biodra od moich, a przede wszystkim słychać było narastający mój krzyk uniesienia i ekstazy. Aż przyszedł moment spełnienia, ja krzyczałam i on też pokrzykiwał, wlewając we mnie zawartość swojej pałki. Gdy skończyliśmy, ja opadłam na łóżko, on na mnie i tak przez moment leżeliście. Po chwili on się uniósł, mówiąc, że idzie do łazienki. Wyszedł, przynosząc mi ręcznik, Ja przepasałam nim biodra i też poszłam do łazienki. Gdy wyszłam Igor leżał już na łóżku. Chwilę poleżeliśmy, jakby trochę przyglądając się sobie, po czym usłyszałam głos Agnieszki – idę do was. Rzeczywiście, po chwili weszli, ona i Wala, ona przyniosła moja szklaneczkę, Wala Igora, ponownie stuknęliśmy się szklaneczkami, mówiąc – pomyślności. Nie bardzo wiedziałam, o jaką pomyślność chodzi, ale zachłannie piłam, bo mi zaschło w gardle. Ponieważ byliśmy w czwórkę, więc Agnieszka zarządziła, że kładziemy się w poprzek łóżka, my w środku, oni po bokach, tyle tylko, że ja z Agnieszką położyłyśmy się w przeciwnych kierunkach, po nas w tych samych kierunkach ułożyli się panowie, ale tym razem Wala położył się obok mnie. Głowę podparł na ręku i patrząc na mnie zaczął rękę przesuwać po moim ciele. Delikatnie ułożył ją na Brzuszku, przesunął w grę i zaczął pieścić Piersi, a mając wyjątkowo dużą dłoń, objął je w całości, mocno ugniatając, na końcu lekko ściskając Brodawkę. Jęknęłam z podniecenia, on zaczął opuszczać dłoń w dół, chwilę głodził mnie w okolicach Pępka i zsunął rękę między nogi. Ja je lekko rozsunęłam, tak, że jego palce swobodnie mogły poruszać się w Cipce. Gładził ją kilkakrotnie, lekko podtykał Łechtaczki, aż w pewnym momencie wsunął mi palec do środka. Miał bardzo długie palce, więc wszedł nim głęboko, bardzo mocno mnie podniecając. Z tego podniecenia zaczęłam mocno pojękiwać. Panowie chyba się umówili, bo robili obaj te same pieszczoty jednocześnie. Spojrzałam na Agnieszkę, która też już mocno pojękiwała, a po chwili patrząc na mnie powiedziała – ja już chcę, ja odpowiedziałam – ja też, po czym dałyśmy znać naszym panom, że chcemy ich mieć, jednocześnie. Odsuwając się trochę od siebie ja przesunęłam się bliżej brzegu, tak, aby Wala miał gdzie położyć kolana i po chwili już był nade mną. Delikatnie przystawił swoja pałkę do mojego gniazdka i mocno wszedł. Podciągnął mi nogi „na pagony” i przytrzymując biodra mocno się we mnie wpychał. Byłam wypełniona jego wcale nie małą pałką, a każde jego pchnięcie czułam gdzieś bardzo głęboko. Powodowało to narastające we mnie podniecenia, w pewnym momencie wyrzuciłam do góry ręce, krzycząc i jęcząc na zmianę doszłam do orgazmu. Można powiedzieć, że urządziłyśmy duet, bo ona praktycznie w tym samym czasie, co ja szczytowała. Panowie, wysunąwszy się z nas ponownie położyli się na bokach łóżka, odpoczywając. Stwierdziłyśmy, ze nam się należy dłuższy wypoczynek, więc oni zaczęli się myć, po nich Agnieszka, ja na końcu. Wychodząc z łazienki owinięta ręcznikiem usłyszałam głos Agnieszki, że mam przyjść do pokoju. Tam już czekała na mnie szklaneczka i toast – za pierwsze, ale nie ostatnie spotkanie. Każdy z nas wypił po parę łyków, po czym zaczęliśmy się ubierać. Gotowe do wyjścia, każda z nas dala po siarczystym i namiętnym pocałunku panom i tak się rozstaliśmy. Wróciłyśmy do domu, każda z nas jeszcze raz weszła do toalety, po czym siedząc w fotelach spojrzałyśmy po sobie i śmiejąc się uznałyśmy, że ta przejażdżka była dobra. Poszłyśmy spać, jak zwykle ja po śniadaniu w samochód, ona do swoich obowiązków. I rzeczywiście, była to nasza pierwsza przejażdżka „wozem zaprzężonym w dwa konie”, ale nie ostatnia. Następne w następnej części. 25 luty 1994r. Baśka. baska@poczta.onet.pl *

28
listopada

Współcześni rozbójnicy

   Posted by: baska   in Opowiadania

Współcześni rozbójnicy. Komentarz do tego opowiadania.

  • Po pierwsze – Janek był żonaty, więc była to klasyczna wpadka kochanków, dlatego nie bardzo mieliśmy możliwość podjęcia jakichkolwiek działań formalnych po tym zdarzeniu. Po drugie – ale to już po pewnym czasie, zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, że ten gwałt załatwiłam sobie na własne życzenie. Może to się wydać śmieszne, ale to jest prawda.

W tamtym czasie, a teraz też Rosjanie ściągają z zachodu wszystko, co się da. I idą transporty, również tamtym szlakiem. Ponieważ zdarzały się rozboje i kradzenie ładunków wprowadzono konwoje i eskorty. I nas załatwił jeden zespół eskortowy. Myśmy byli na tym urlopie tuż pod Suwałkami. W tym pensjonacie mieszkali również Rosjanie. Ponieważ znamy rosyjski, więc się z nimi zaprzyjaźniliśmy, wypijając nie jedną wódkę. Był taki moment, że jeden z tych Rosjan wziął Janka na ryby, ja zostałam w pensjonacie i poderwałam dwóch pozostałych. Kiedy ich podrywałam, oni zapytali, co na to mąż. Wówczas wytłumaczyłam, że to nie mąż, tylko kochanek. Kiedy przyszedł czas wyjazdu wytłumaczyli nam, żeby jechać taką boczną drogą, pokazując Jankowi gdzie ona jest. Miała to być boczna droga, mniej uczęszczana, więc miała nam się lepiej jechać. Następne późniejsze skojarzenie. Chcieliśmy jechać rano, to gospodarze naszykowali super obiad, po to, abyśmy jak najpóźniej wyjechali. Jeszcze przy tym obiedzie poczęstowali mnie wódeczką, więc byłam już lekko wstawiona. Kiedy wyjechaliśmy wydawało mi się, że jedzie za nami jakiś samochód. Ale ponieważ byłam lekko podpita, nie zwróciłam na to uwagi. Później ten samochód zniknął, po pewnym czasie daleko pokazały się jakieś inne światła, ale ja już na nie zwracałam uwagi. A chłopcy przekazali nas do następnego patrolu, ten jechał za nami, czekając na okazję. No i sama dałam im okazje, co było dalej można przeczytać. A kiedy się zorientowałam, o co chodzi postanowiłam nie stawiać oporu. Było ich trzech „mięśniaków”, żadnych szans. Baśka ***Był późny sobotni wieczór. Kończył się nasz urlop i razem z Jankiem wracaliśmy do domu. Pomimo, że był już prawie koniec września była ładna i ciepła pogoda. Janek ubrany był w podkoszulkę i krótkie spodenki, adidasy na nogach, aby prowadzić samochód. Ja też miałam na sobie koszulkę na ramiona i cienką bawełnianą spódniczkę, aby mi było swobodnie w samochodzie. Na nogach miałam zwykłe klapki. Do domu było jeszcze daleko, droga niby prosta, ale w większości przez las. W pewnym momencie na drodze pokazał się znak „Parking leśny”, ja poprosiłam, aby Janek zjechał „na siusiu”, on spojrzał, ale ja potwierdziłam, że potrzebuje. Nie jechaliśmy szybko, więc nie było problemu aby skręcić. Na parking prowadził dosyć wąski wjazd, a on sam był ok. 50 m od głównej drogi. Parking wydawał być się zadbanym, zjechaliśmy na bok, ale byliśmy widoczni z głównej drogi, były na nim drewniane stoły, a przy nich ławki. Wysiedliśmy z samochodu, jak to się mówi, rozprostowaliśmy kości, ja poprosiłam Janka o chusteczki jednorazowe i miałam zamiar iść w „Krzaki”. Janek zażartował, „zostaw majtki na krzaku, to tu wrócimy”, bo jest takie przekonanie w turystyce, że jeżeli gdzieś się coś zostawi, to wcześniej, czy później, w to miejsce się wraca. Nie przypuszczał, że ja to potraktuje serio, bo wychodząc z lasu zawołałam go po imieniu, a następnie odwróciłam się pokazując gołą Pupę. Janek uśmiechnął się, a gdy tylko podeszłam, zaczęliśmy się mocno całować, czego efektem było stwardnienie jego pałeczki, spojrzeliśmy na siebie, popatrzyliśmy wokół, wydawało nam się, że nie ma nikogo. Tutaj kilka zdań wyjaśnienia, jesteśmy dojrzałymi przyjaciółmi po czterdziestce, ale żadne z nas nie ma zbędnych kilogramów, zachowując przez to właściwe sylwetki, przy czym Janek mój należy do mężczyzn wysokich, dobrze zbudowanych, wzrostu powyżej 180 cm, ja natomiast należę do kobiet niskiego wzrostu, 150 cm, na dodatek drobnej postury. Te różnice w budowie naszych sylwetek wręcz sprzyjały uprawianiu przez nas seksu, pozwalając Jankowi ułożyć mnie w ciekawszej pozycji czy mnie w ciekawy sposób usadowić się na nim, zawsze jednak dawały o sobie znać różnice pomiędzy jego, jak na moje możliwości dużą pałką. Ja przeszłam na krótszą krawędź stołu, odwróciłam się do niego przodem, oparłam się na łokciach, a Janek podciągając spódnicę, pod którą już nie było niczego, spokojnie mógł wejść w moją Cipkę i ją mocno wypełnić, a gdy dochodzi do szczytowania, ja odjeżdżam w obłędnym uniesieniu rozkoszy. Po spełnionym wspaniałym akcie Janek podał mi chusteczki jednorazowe, dwie wsunęłam w swoje krocze, szybko poprawiłam spódniczkę, a on spodnie, przeszliśmy na bok stołu i usiedliśmy, aby trochę odreagować. Zrobiło się już dobra szarówka, więc nie od razu zobaczyliśmy, że na wjeździe na parking stoi jakiś samochód. Rzeczywiście, myśmy swoje pieszczoty robili na stole w pozycji odwróconej do wjazdu, więc nawet nie zauważyliśmy momentu jego podjazdu. Gdy już usiedliśmy, samochód ruszył, była to jakaś wersja samochodu terenowego, teraz robią się modne, podjechał blisko naszego samochodu i wysiadło z niego trzech „mięśniaków”. Trzech młodych ludzi, dobrze zbudowanych i ekstrawagancko ubranych. Spojrzeliśmy po sobie i widać było w naszych oczach zakłopotanie. Przysiedli się do nas, wyjęli papierosy, próbowali poczęstować, odmówiliśmy, sami zapalili i zaczęli o czymś rozmawiać. Na pewno dwóch z nich nie mówiło po polsku. W pewnym momencie tych dwóch właśnie wstało, obeszli stół, jakby chcieli wejść do lasu, który był za naszymi placami. Ale okazało się to tylko wybiegiem, bo jeden zaczął wpychać się między mnie a Janka, a drugi usiadł z drugiej mojej strony. Janek uniósł się, próbując zaprotestować, ale zanim zdążył ruszyć ręką, dostał łokciem w brzuch, a gdy się zwinął zostałem popchnięty i spadł z ławki. Ja próbowałam krzyknąć, ale w tym momencie ten drugi złapał mnie za włosy i włożył w usta chyba chusteczkę, kneblując, tak, żebym nie miała możliwości krzyczeć. Janek próbował podnieść się z ziemi, ale zanim się wyprostował, dostał pięścią w twarz i znowu się przewrócił. Jednocześnie podszedł do mnie ten trzeci, chwycił za rękę i wykręcił tak, że musiałam wstać. Trzymając mocno wykręconą rękę poprowadził mnie na krawędź stołu i przechylił. Podszedł drugi i wykręcił mi drugą rękę do tyłu, tym sposobem całym ciałem opadłam na stół. Odwróciłam głowę w kierunku Janka, patrząc przeraźliwie na niego, ale on leżał na ziemi zwijając się z bólu po tym uderzeniu w brzuch, nie mając możliwości zrobienia czegokolwiek, bo obok stał ten trzeci, kiwnął tylko głową potwierdzająco, chcąc dać mi znać, abym się poddała, nie stawiała oporu. Ja zrozumiałam ten gest, bo jakby swobodnie opadłam na stół. Chyba jego decyzja była zasadna, bo w momencie, gdy położyłam głowę na stole jeden z nich zadarł mi spódnice, a drugi szykował się do wejścia we mnie. Musiałam go mocno poczuć, bo energicznie uniosłam głowę, spojrzałam na Janka, przymrużyłam oczy, jakby dając mu znać, dam radę i ze moment ją spokojnie opuściłam. Oni też zrozumieli, że się poddałam, bo puścili mi ręce, które przesunęłam tak, aby oprzeć głowę i wyjęli knebel z ust. Pierwszy skończył, wszedł drugi, tym razem już spokojnie uniosłam głowę, mrugnęłam oczami i oparłam ją o stół. Przy trzecim mój gest się jeszcze raz powtórzył. Gdy już wszyscy trzej mnie przelecieli, myślałam, że dadzą nam spokój, Jankowi pozwolili się wyprostować i oprzeć o stół, mnie również pozwolili się wyprostować i poprawić spódnicę. Ale niestety byliśmy w błędzie. Panowie stwierdzili, że jeszcze nie pora zakończyć tak wspaniale rozpoczęty wieczór. Dwóch z nich chwyciło mnie z tyłu za ręce wykręcając tak, że musiałam się pochylić i zadysponowali, że ja wsiadam do ich samochodu, a jeden z nich wsiada do samochodu z Jankiem i jedzie za ich samochodem. Praktycznie nie mieliśmy wyboru, jakoś musieliśmy z tego parkingu wyjechać. Spojrzałam na Janka, kiwnął głową a ja nie stawiając oporu poszłam do tamtego samochodu, Janek do naszego. Ruszył samochód ze mną, ruszył Janek, wyjechaliśmy na główną drogę, to już było dobrze, ale po przejechaniu jakiegoś odcinka, w takich warunkach trudno ocenić odległość, skręciliśmy w jakąś podrzędna drogę, a za jakiś czas już zupełnie na drogę gruntową, wjeżdżając gdzieś w las. Po jakimś czasie w ścianie lasu zrobiła się przerwa, pojawiło się ogrodzenie i za ogrodzeniem jakaś zabudowa. W ogrodzeniu pokazała się brama otwierana elektrycznie i wjechaliśmy na teren podjeżdżając do widocznego z boku domu. Samochód, w którym jechałam wjechał do podziemnego garażu, a nasz samochód stanął na podjeździe. Jankowi polecili zostawić kluczyki w samochodzie, nie pozwolili mu również wziąć z sobą z bagażnika torby z dokumentami i telefonami. Poprowadzili nas do pokoju, był to jakby jakiś salonik, pod ścianami duża narożna kanapa, jakieś pledy, na środku ława, po bokach dwa fotele. Gdy weszliśmy, przytuliliśmy się do siebie, a w naszych oczach rysowało się pytanie, co z nami będzie ? Okazało się, że nie mamy zbyt dużo czasu na dyskusję, bo otworzyły się drzwi, wszedł jeden ze znanych już mężczyzn, przyniósł dużą butelkę wody mineralnej, ale w drugiej ręce trzymał coś w rodzaju pejcza. Tym pejczem wskazał nam drzwi, informując, że jest tam toaleta i za piętnaście minut umyta i owinięta w ręcznik mam czekać na jego przyjście. W pierwszej chwili nie zwróciliśmy uwagi, że ta dyspozycję wydał tylko w stosunku do mnie, ale oboje podeszliśmy do wskazanych drzwi. Rzeczywiście, była to średniej wielkości łazienka, z kabiną natryskową. Zdjęliśmy z siebie swoje ubrania i swoim zwyczajem, weszliśmy razem pod natrysk. Janek myjąc mnie ostrożnie dotknął mojej Cipki, pytając, czy bolało, stwierdziłam, że nie, i powiedziałam, że dobrze, że kiwnął głową, abym się poddała, bo wtedy się rozluźniłam. Długo się myliśmy, mając nadzieję, że zmyjemy z siebie to okropieństwo, uzgadniając jednocześnie, że nie będziemy stawiali oporu ich poczynaniom, przecież w którymś momencie będą musieli nas wypuścić. Rzeczywiście, na półce leżały duże, kąpielowe ręczniki, wytarliśmy się, mokre ułożyliśmy na wieszakach, a nowe suche owinęliśmy się i wyszliśmy do pokoju. Zdążyliśmy napić się trochę wody, gdy otworzyły się drzwi, wszedł nasz „nadzorca”, bo miał w ręku tego pejcza. Za nim weszło jeszcze dwóch, którzy podeszli do Janka i błyskawicznie założyli mu kajdanki na ręce, próbował się szamotać, ale wówczas nadzorca doskoczył do niego od tyłu i założył mu kajdanki na nogi, na końcu spięli go krótkim łańcuchem pomiędzy kajdankami, tak, że nie mógł się wyprostować, po czym nadzorca wskazując na mnie, kazał iść. Janek poderwał się, ale tak skuty przewrócił się na podłogę, nie mógł w żaden sposób mi pomóc. Parę kroków korytarzem i schody w dół, tak jakby do garażu, ale w drugą stronę, drzwi się otworzyły i znalazłam się w półmrocznym, bliżej nie określonym pomieszczeniu. Otworzyły się boczne drzwi i zaczęli wchodzić „nasi znajomi”, chyba też po jakiejś toalecie, bo w białych frotowych szlafrokach. Ale okazało się, że jest nowy, nieznajomy, czyli w sumie czterech. Popatrzyłam na nich, bo nie wiedziałam, co mnie czeka. Nadzorca wskazał mi stojący parę kroków przede mną stół i polecił rozłożyć na nim ręcznik. Spojrzałam, bo przecież, jak tam położę ręcznik, to zostanę naga, ale za chwilę to zrobiłam, ponieważ nadzorca w znaczący sposób podniósł tego pejcza do góry. Położyłam ręcznik na tym stole jak obrus, w tym momencie nie zwróciłam uwagi, że wymieniali między sobą jakieś zdania i stanęłam przed tym stołem. Podeszli trzej, dwóch z nich chwyciło mi ręce, a trzeci chwycił włosy na tyle głowy i mocno odchylił ją i chwycił za nos. Wówczas otworzyłam usta, wtedy czwarty podszedł z małą butelką, taką, jakie są w sprzedaży z napojami i zaczął mi wlewać do ust zawarty w niej płyn. W pierwszej chwili się zachłysnęłam, ale później wyrównałam oddech i piłam to, co on mi wlewał do gardła. Miało to smak jakiegoś napoju, ale trudno powiedzieć, jakiego. Gdy już wszystko wypiłam puścili mi głowę i ręce, abym mogła się trochę wytrzeć, bo w pierwszej chwili zachłysnęłam się. Gdy się już wytarłam dali mi znać, abym się położyła na plecach, na stole. Podeszło do mnie dwóch, jeden złapał mnie za jedną nogę, drugi za drugą i pozapinali na nich po jednym kółku od kajdanek, zaraz też zorientowałam się, że do drugiego kółka przyczepiona jest linka, która prowadzi gdzieś do ściany. Po chwili zaczęli te linki podciągać, w efekcie czego moje nogi najpierw zostały podciągnięte do góry i mocno na boki, tak, że całe moje krocze zostało wystawione na widok publiczny. Gdy już mnie ułożyli zobaczyłam jednego z nich, jak podchodzi do mnie z dużą, niebieską tubą. Byłam cała przerażona, że on chce mi tę tubę gdzieś wsadzić, ale okazało się, że jest to pojemnik z pianką do golenia. Zawsze dbałam o to, aby moje owłosienie łonowe wglądało estetycznie, ale widać tym panom to nie odpowiadało, bo wysmarowali mi całe podbrzusze pianką i zaczęli golić. Nie trwało to długo i cała moja Cipka świeciła się ogolona i czymś nakremowana, ale jednocześnie zorientowałam się, że jestem jakby odurzona, niby widzę, co się dzieje, ale nie bardzo mogę zareagować. Sądzę, że była to sprawa tego napoju, który dali mi do wypicia a sprawa golenia była tylko kwestia zwłoki czasowej. Niby chcąc obejrzeć moja Cipkę zbliżyli się wszyscy do mnie, a nadzorca trzymanym w ręku pejczem uderzył mnie w sam rowek, po czym stwierdził, dostałaś cztery razy, bo jest nas czterech, ale jak będziesz niegrzeczna, dostaniesz więcej. Na pewno nie miałam ochoty na więcej, bo po tych czterech uderzeniach Cipka mnie bolała niesamowicie. Jednocześnie zrozumiałam również, co znaczy ta przestroga, bo panowie zaczęli rozpinać szlafroki. Pierwszy wszedł we mnie nadzorca, krzyknęłam z bólu, on wbił się w moją Cipkę z całej siły, a ponieważ nie był ułomkiem, czułam go doskonale, ale nie da się ukryć, że gdy kończył czułam duże podniecenie. Po nim drugi, wcale nie gorszy, Cipka bolała mnie już mocniej a pomimo to osiągnęłam jeszcze wyższy poziom podniecenia. Gdy wchodził trzeci mocno jęczałam z bólu, on na to nie zważał, wbijał się coraz mocniej doprowadzając mnie już do orgazmu, przy czwartym jęczałam już na wejściu, bo Cipka była już mocno spuchnięta, ale on się tym nie przejął, po dłuższej chwili dobijania wlał we mnie swoją spermę, powodując, że całkowicie odpłynęłam. Skończyli, odpięli mi nogi i minęła dłuższa chwila, zanim mogła na nich stanąć. Gdy opierałam się o stół i czekałam, aż mi wróci czucie, nadzorca podał mi butelkę, mówiąc - pij. Nie da się ukryć, że po tych „ćwiczeniach” bardzo zaschło mi w gardle i praktycznie odruchowo wzięłam butelkę, przyłożyłam do ust i wypiłam. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że w tej butelce mogło być coś doprawione, ale było już za późno. Przez moment miałam nadzieję, że to koniec tej zabawy i już będę mogła iść do Janka i będziemy mogli jechać do domu. Ale moja nadzieja była przedwczesna. Panowie zaprowadzili mnie do pokoju na piętrze, który okazał się być dużą sypialnia. Pod przeciwległa ścianą stało duże łóżko, do którego było swobodne dojście z przodu i z obu boków. Panowie wskazali mi ręką - tam jest łazienka, umyj się a tam stoi picie. Jak się umyjesz, to możesz się położyć. Tyle dyspozycji, panowie wyszli. Rzeczywiście, nie czekając na nic weszłam do łazienki, puściłam prysznic, długo się myłam, szczególnie bolącą Cipkę, owinięta w świeży ręcznik wyszłam, spostrzegłam stojące butelki i już nie zastanawiając się nad konsekwencjami, wypiłam jedną do dna, podeszłam do łóżka i z dużą w nim się położyłam. Niestety, nie dane mi było zbyt długo odpoczywać, bo otworzyły się drzwi i weszli wszyscy panowie. Jeden z nich ułożył się na łóżku, na wznak, rozsunął nogi, między którymi wyraźnie piała już do góry jego pałka, dając mi znać abym idąc na rękach i nogach, do niego się zbliżyła. Gdy byłam w zasięgu jego ramion, chwycił mnie za ramiona, podciągnął tak, że jego pałka znalazła się na wysokości mojej twarzy. Wiedziałam, że mam go wziąć w usta, ale wiedziałam też, że nie będzie to takie łatwe. Podparłam się na łokciach i szeroko rozchylając usta wsunęłam go do buzi.Wówczas pozostali panowie podnieśli moje biodra tak, abym mogła oprzeć się na kolanach i aby oni mogli wejść we mnie od tyłu. Jeden z nich mocno rozsunął moje nogi i przymierzył się ze swoja pałką do mojej Cipki. Ponieważ była ona cała obolała, w odruchu obronnym próbowałam wyprostować się, ale dało to wręcz odwrotny efekt. Jego pałka zaczęła wchodzić w moją Cipkę, a ponieważ była jeszcze nie rozluźniona, miałam wrażenie, jakby mnie rozdzierał. Trzymając mocno moje biodra, co rusz do wbijał się głębiej i głębiej. Ten wbijał się do przodu a drugi trzyma za ramiona, abym nie wypuściła jego pałki z ust. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że ta sytuacja zaczyna mnie podniecać, szczególnie w tym momencie, gdy siedząca w mojej Cipce pałka doszła do oporu, powodując wrażenie kompletnego wypełnienia. Po pierwszym przyszedł drugi, jeszcze mocniej się we mnie wbijał, a ja już zaczynałam mocno puszczać swoje soki, gdy wszedł trzeci podniecona byłam tak mocno, że sama wypinałam Pupę do góry. Skończył, puścił moje biodra, pierwszy puścił moje ramion i jednym ruchem przekręcił mnie na wznak, rozsunął nogi i z wielkim impetem wszedł we mnie. Ja, mając możliwość swobodnego oddychania najpierw złapałam kilka głębokich oddechów, a po chwili zaczęłam jęczeć osiągając obłędny orgazm w momencie, kiedy on szczytował. Skończył, wstał i wyszli, mówiąc mi - idź się umyj. Zorientowałam się - to jeszcze nie koniec. Umyłam się i położyłam na łóżku, ile leżałam, nie wiem, ale po pewnym czasie pojawił się nadzorca i kazał mi iść. Zeszliśmy do salonu, gdzie na środku stał stół obstawiony krzesłami, w kącie narożnik, a w prawo od wejścia palący się kominek. Panowie lekko odsunęli krzesła na bok i kazali położyć na nim ręcznik, którym byłam owinięta. Gdy go rozprostowałam jeden z nich usiadł tak, że biodra miał na krawędzi stołu, nogi mocno rozsunięte, oparte o krzesła, a sam mocno odchylił się do tyłu, podpierając się na łokciach. Wówczas pozostali kazali mi wejść tyłem na te rozstawione krzesła, po czym wskazali, że mam siadać na tę wystawioną pałkę. Spojrzałem z niedowierzaniem i zanim zdążyłam coś powiedzieć, w ręku nadzorcy zobaczyłam pejcza, więc już nie ociągając się zaczęłam przymierzać się do tego siadania, mówiąc do tego, co stał przede mną - pomóż. On chwycił mnie za jedną rękę, druga ręką przetarłam Pupcie sokami puszczonymi przez Cipkę, natomiast pozostali, kiedy zaczęłam kucać chwycili mnie za pośladki i podudzia naprowadzając na wystającą pałę. Przyszedł moment, że dziurka w mojej Pupci oparła się na wystającej pale i wówczas okazało się, że jest ona niewspółmiernie do tej pały mała. Ale to już nikogo nie interesowało, żelazne ręce trzymających mnie panów poczęły napierać w dół, aż pałka zaczęła wchodzić do środka. Im głębiej wchodziła ta pała w moja Pupcię, tym bardziej jęczałam, czując, jak ja rozdziera. Gdy już cała siedziałam na tej pale, ten, na którym siedziałam chwycił mnie za ramiona i przyciągnął do siebie, a pozostali panowie chwycili moje nóżki i podnieśli je mocno do góry i na boki, tak, że odsłoniła się szparka mojej Cipki. Wówczas jeden przystawił się do niej i zaczął w nią wchodzić, nie było takie proste, bo w tej części brzuszka siedziała już pałka tego co na dole. Tym nie mniej jego to nie interesowało, chwycił mnie za biodra i jednym mocnym pchnięciem wszedł we mnie. Rozdarłam się na cały głos, bo myślałam, że mnie rozerwie, ale po chwili poczułam przyjemny ucisk napierającej pałki na moja szyjkę, Cipka puściła swoje soki i zrobiło się bardzo podniecająco. Im mocniej on się we mnie wbijał, tym więcej puszczałam soków, aż zaczęłam mocno jęczeć w momencie jego szczytowania. Po nim wszedł drugi, już było lepiej, bo Cipka puściła soki i się rozluźniła, co w efekcie dało mi bardzo wysoki poziom podniecenia. Przy trzecim już tylko jęczałam mocno podniecona osiągając orgazm w momencie jego szczytowania. Gdy trzeci skończył panowie zdjęli mnie z tego pierwszego, no chwycił mnie za biodra, pokazując, abym położyła się na plecach na stole, dwóch chwyciło moje nogi unosząc je do góry a on wszedł we mnie wbijając się w rozluźnioną Cipkę bardzo mocno, powodując, że znowu odjechałam w pełnym orgaźmie. Dwóch wyszło, ale dwóch zostało i gdy już zwlokłam się z tego stołu pokazali mi, że mam iść w kierunku pokoju, gdzie trzymali Janka. Ucieszyłam się, myśląc, że to już koniec. Otworzyli drzwi, Janek siedział skuty na kanapie, otulony w jakiś pled. Jeden z nich rozpiął mu łańcuch i kajdanki na nogach, po czym powiedział, możecie iść się umyć. Spojrzeliśmy po sobie, a więc to jeszcze nie koniec, nie było na co czekać, poszliśmy pod prysznic i mocno się do siebie przytuliliśmy, chciałam coś powiedzieć, ale Janek położył mi palec na ustach, mówiąc, nie trzeba i zaczął delikatnie myć. Skończyliśmy i tak, jak poprzednio usiedliśmy na kanapie owinięci w ręczniki i pledy, czekając na ciąg dalszy. Nie trwało to długo, otworzyły się drzwi, znowu stało dwóch i pokazali nam, że mamy iść, tym razem oboje. Weszliśmy do salonu, w którym już byłam, ale tym razem kazano nam podejść w kierunku kominka, przy którym siedział nasz nadzorca, a obok stał średniej wysokości stołek. Polecił mi ułożyć ręce na pośladkach, po czym jeden z panów spiął mi je kajdankami, tak, że nie miałam możliwości przełożyć ich do przodu. Wówczas nadzorca wyjął spod szlafroka jakiś przedmiot i poinformował nas, że Janek ma równo, pionowo trzymać go na stołku a ja mam, siadając, wsadzić go sobie w Cipkę. W tym momencie nadzorca podał Jankowi to coś do ręki, okazało się, że jest to wcale nie małych rozmiarów sztuczny penis. Jednocześnie nadzorca powiedział do mnie, że jeżeli podczas wsuwania wyślizgnie mi się, to będą następne baty. Jankowi wolno było rozciągnąć mi Cipeczkę. Batów to już miałam dosyć, toteż poprosiłam Janka, abym mocno trzymał. Wziął tego penisa z rąk nadzorcy, ja rozsuwając nóżki stanęłam okrakiem nad tym stołeczkiem, Janek przyklęknął przed mną, patrząc jak go ustawić. Chyba na szczęście dla mnie ten stołeczek był troszeczkę za wysoki, więc aby ta pała mogła zacząć wchodzić w moja Cipkę, musiałam lekko stanąć na palcach. Spojrzeliśmy sobie w oczy, po czym ja pisnęłam „Teraz”, podnosząc się na palcach, Jankowi udało się nakierować głowę tej pały na otwór mojej Cipki i gdy opuściłam już się na palcach, oparłam się też o te pałę. Rzeczywiście była dużego rozmiaru, więc zaczęłam trochę ruszać się na niej, ale w tym momencie Janek proszącym głosem powiedziałem „Przyj” i udało się, głowa weszła do środka. Nadzorca uważnie patrzył, ale nic nie powiedział, natomiast ja opuszczając swój ciężar ciała zaczęłam nabijać się na tę pałę. Gdy przeszła głowa, dalej już szło w miarę szybko, zaczęły się problemy, przed samym końcem, bo pała znalazła już opór wewnętrzny. Janek zaszedł mnie z tyłu, ukląkł i rękoma zaczął rozsmarowywać mój brzuszek, pomogło i oparłam się siadając na tej pale. Nadzorca kazał mu się odsunąć, kiwnęłam głową, że tak, sam też wstał, kazał mnie wstać, wsunął mi ręką między nóżki i szarpnął do góry. Jęknęłam, ale pały już głębiej nie dało się wsadzić. Wówczas pokazał mi, że mam się obrócić i uklęknąć. Nadzorca rozpiął mi kajdanki i zadbał, abym zajęła odpowiednia pozycje na kolanach, dwóch innych znalazło się z przodu, wówczas nasmarowawszy swoja pałę, zaczął wchodzić w moja Pupcię. Zaczęłam znowu krzyczeć, że ciasno, ale kleszcze mięśniaków nie pozwalały na żaden ruch, nie pozostawiały żadnej wątpliwości, on to musi dokończyć. Ale okazało się, że nie tylko on, pozostali również, tyle tylko, że co następny, to już jęczałam słabiej, bo Pupcia się rozciągnęła. Nareszcie ostatni skończył, puścili mnie, osunęłam się na podłogę. Mięśniaki poszły, nadzorca rozpiął Jankowi kajdanki i wskazał, że ma mnie podnieść i mamy iść w kierunku pokoju. Podtrzymując mnie doszliśmy do pokoju, nadzorca przekazał informację, że jak się umyjemy, to jesteśmy wolni. Tym razem już błyskawicznie skoczyliśmy pod natrysk, myjąc mnie, Janek pomógł wyjąć mi tę pałę, szybko wytarliśmy się, ubrali w to co mieli i do samochodu. Wychodząc, owinęłam w ręcznik i schowałam pod pachę te pałę, którą jeszcze nie tak dawno miałam w swojej Cipce. Wyszliśmy przed dom, tam stał nasz samochód, a za kierownica siedział jeden z mięśniaków. Gdy nas zobaczył, powiedział, że nas wyprowadzi. Janek pomógł położyć mi się na tylnym siedzeniu, sam usiadł i mięśniak ruszył. Za nami ruszył ich samochód. Rzeczywiście wyprowadził nas do głównej drogi, wysiał, Janek usiadł za kierownicą i ruszyłem ku domowi. Po kilku godzinach dojechaliśmy do domu, było niedzielne popołudnie. Po przyjeździe o dziwo, oboje byliśmy uśmiechnięci, kwitując „Nareszcie w domu”. Ja stwierdziłam, zrób herbaty, napuść wody do wanny i wykąpiemy się. I tak też było, popijając herbatę i dobre czerwone wino odreagowaliśmy. Wyszliśmy z wanny, wytarci w nasze ręczniki poszliśmy do naszej sypialni. Wieczorem Janek poszedł po nasze rzeczy, sprzątając tylną kanapę znalazł owiniętą w ręcznik ukradziona pałę. Przyniósł do domu i pokazując mi - a to po co ? Spojrzałam i stwierdziłam - może się jeszcze przyda i oboje zaczęliśmy się głośno śmiać. Niestety, co już wyjaśniłam na wstępie, nie mogliśmy tego zdarzenia zgłosić gdziekolwiek, bo była to klasyczna wpadka Kochanków, mnie nic, ale on mógłby mięć bardzo poważne kłopoty, a tego chcieliśmy uniknąć. Więc trzeba było zacisnąć zęby i przecierpieć. I jakby drugi wniosek – wybierając się na randkę z Kochankiem trzeba dobrze wybierać miejsca, kiedy się chce zatrzymać w lesie „na siusiu”. Wrzesień 1993 roku. Baśka, baska@poczta.onet.pl

*

28
listopada

Masażyści i zabawki

   Posted by: baska   in Opowiadania

Masażyści i Zabawki.

  • Od pewnego czasu chodziłam na masaże do Janka, po pewnym czasie było już trzech masażystów. Ale układ jaki mi zaproponowali, nie do końca mi odpowiadał, więc zarządziłam zmianę „dekoracji”. Ponieważ ja lubię pozycję „od tyłu”, to powiedziałam Panom, że od następnego razu, najpierw jest ta pozycja, a dopiero później „wszystko inne””.

Znowu moja wada, najpierw powiem, później pomyślę. Do tego słowa oni się później przyczepili i poniosłam konsekwencje. Tak też się stało, gdy przychodzę, idę do wanny, po tym na stół „operacyjny”, a dopiero później do sypialni. Oni wchodzą we mnie jeden po drugim „ładując mnie, ile mogą”. Tę sztafetę bardzo lubię. Jest to dla mnie odlot niesamowity, przy pierwszym już łapię orgazm, a następni go jeszcze potęgują. Po tym powitaniu jest przerwa na moją kąpiel a następnie zaczyna się dalszy ciąg pieszczot, ale to już ich działalność. Od tego momentu moi masażyści też zmienili styl. Najpierw jestem pieszczona poprzez dotykanie, całowanie, masowanie, całowanie Cipki, lizanie Pupci. Gdy tak mnie już rozniecą zaczynamy zbliżenie w układzie jednoczesnym, to znaczy jeden z nich siada na krawędzi stołu, ja siadam Pupcią na nim, a dwaj pozostali wchodzą w moją Cipkę od przodu. W pierwszej chwili nie wiedziałam jak to ma wyglądać, ale gdy mi pokazali i zaczęłam nadziewać się na pałkę jednego z nich poczułam coś niesamowitego. Coś grubego wchodziło we mnie, wypełniając mnie wewnątrz całą i powodując, że tą pałkę czułam niesamowicie mocno. Po chwili razem z tym, na którym siedziałam lekko odchyliliśmy się do tyłu po to, aby dwaj pozostali mogli się do mnie zbliżyć. Jeden wziął jedną nogę, drugi drugą, podnieśli je do góry i na boki, tym sposobem mieli swobodne wejście w moja Cipkę. No i wchodzili, tyle tylko, że nie było to takie łatwe, bo w przestrzeni brzuszka już znajdowała się jedna pałka. Toteż gdy wchodził we mnie od przodu myślałam, że oszaleję. Każde jego pchnięcie to było rozpieranie się i zdobywanie głębokości, aż w pewnym momencie ja już czułam opór, a on jeszcze napierał. Gdy miałam już obie pałki w sobie zaczynała się jazda, ten z przodu dociskał mnie, a ten z dołu odpowiadał. Po kilku ruchach moje podniecenie sięgało szczytów i zaczynałam krzyczeć w pełnym orgazmie. Nie zdążyłam ochłonąć, a wchodził drugi, było już trochę łatwiej, bo Cipka się trochę rozluźniła, ale nie do końca i gdy kończąc zaczynał wlewać we mnie swój płyn namiętności, ja odlatywałam w przestrzeń całkowitego uniesienia. Tego się wręcz nie da opisać, jak poziom podniecenia powoduje mgłę na oczach, szum w uszach a z ust wydaje się jeden ciągły jęk zadowolenia. Gdy drugi skończył i się ze mnie wysunął, ja wysuwałam się z tego trzeciego, po czym obracałam się na brzuch i kładłam na stole, a on ponownie wchodził w moja Pupcię doładowując swój płyn namiętności. W Pupce też się takie ładowanie bardzo dobrze czuje. I tak to trwało przez pewien czas, pieszczoty pojedyncze na przemian z pieszczotami jednoczesnymi. Aż w okresie przed Świętami Wielkanocnymi, po tym, jak ja „zaliczyłam” swoją pozycję od tyłu Panowie przypomnieli mi moje słowa, że po tym mogą zrobić „Wszystko inne”. Ja spojrzałam, ale rzeczywiście, coś takiego palnęłam, więc teraz musiałam być konsekwentna. Panowie zaprowadzili mnie do kuchni, tam ułożyli na brzuchu, na stole, rozsunęli na bok nóżki i zaczęli rozwiercać Pupę. Najpierw jeden swoim palcem w niej buszował, a ponieważ mają je długie, sięgał głęboko, co bardzo dobrze czułam, aż Pupa zrobiła się luźna, wtedy włączył się drugi i zaczął rozwiercać ją najpierw jednym, a później dwoma palcami. Mają oni łapy jak grabie, to te dwa palce dawały swoją szerokość i głębokość. Po odpowiednim jej rozciągnięciu, przyłożyli do niej obrane, gotowane jajko i delikatnie w nią zaczęli je wsuwać. Owszem, Pupcia była rozluźniona wcześniejszymi pieszczotami, ale nie do takiego stopnia, aby zmieściło się w niej jajko, tak mi się wydawało, tym niemniej, przy moim pewnym zdziwieniu, weszło. Okazało się, że ich jest trzech, więc mam mieć wsunięte trzy jajka. Można powiedzieć, że drugie zmieściło się też bez większych problemów, ale trzecie czułam już bardzo mocno. Gdy Pupa zamknęła się poszliśmy wszyscy na górę do pokoju, gdzie nastąpiła prezentacja osiągniętego celu. Przy moim bardzo płaskim brzuszku wyraźnie zarysowana była wypukłość, ukazując określony stopień jego wypełnienia. To było bardzo podniecające dla moich partnerów, toteż zażyczyli sobie, abym odbyła pierwsze zbliżenie z Adamem na klasycznego „jeźdźca”. Rozłożyli koc na podłodze, Adam usiadł, podparł się rękoma z tyłu i wystawiał swoja pałkę. Siadając na nim miałam bardzo duże trudności, bo nie dość, że normalnie mam Cipkę małą, to jeszcze teraz przestrzeń brzuszka była wypełniona w Pupci tymi jajkami. Czułam, jak wsuwająca się pałka wręcz rozdziera mnie wewnątrz, napotykając na bardzo duży opór. Ale ręce kolegów sprawiły, że szybko „dobiłam”, pomogli mi wyprostować nogi do klasycznego siadu, spowodowało to jeszcze głębsze osadzenie mnie na Pałce Adama i wycie z bólu rozkoszy. Jednocześnie Marek i Janek stanęli obok podając mi swoje pałki na przemian do ust. Trzymałam jednego w jednej ręce, a drugiego w drugiej ręce, natomiast Adam chwycił mnie za biodra i powolnymi ruchami sprawił, że dochodzenie do szczytu trwało odpowiednio długo, ale było wspaniałe. Skończyłam z Adamem, weszłam do łazienki umyć się. Głaszcząc się pod prysznicem z pewna satysfakcją przesuwałam rękę po dolnej części brzucha, gdzie siedziały te trzy jajka. Wyszłam w ręczniku, podszedł Marek dając mi znać, abym siadając na kocu obróciła się na kolana. Moja Cipka była już rozgrzana, to jednak nie oznaczało, że Markowi było łatwiej wejść we mnie. Przez chwilę przesuwał swoja pałkę po moim gniazdku, aż jednym, zdecydowanym ruchem wtargnął w jej wnętrze. Lekko się wyprostowałam, co wykorzystał Janek, chwycił mnie za włosy, przytrzymał głowę i wsunął mi swoja pałkę do ust. Na znak Marka obaj zaczęli ping - pong. To Janek w usta, to Marek mocno w Cipkę, aż podrywając biodra do góry. Kilka takich ruchów i odlot był oczywisty, mocno wyprężyłam się, gdy poczułam, jak Marek strzela we mnie spermą. Ponownie mycie, wyszłam, Janek wskazuje mi, że mam położyć się na kocu, normalnie na plecach, po czym podłożył mi pod biodra drugi zrolowany koc. Tym sposobem moja Cipka była dosyć wysoko, umożliwiło to Jankowi mocne wejście we mnie. Każde jego pchniecie, to jakby przesuwanie któregoś z jajek w inne miejsce, co dawało jakieś dodatkowe bodźce. W pewnym momencie wręcz położył się na mnie, przede wszystkim dociskając mnie w dół, a ponieważ miałam podłożony sztywny i twardy koc, ten docisk był szczególnie mocny. Z przodu przyklęknęli Adam z Markiem, dali mi swoje pałki w ręce i tak jechaliśmy we troje do pełnego spełnienia. Jęczałam i krzyczałam na przemian, Janek wbijał się we mnie, mówiąc, że musi zrobić jajecznice, aż jajka ulokowane w Pupie polał majonezem w Cipce. Skończyliśmy, a ja znowu, nie zastanawiając się do końca, co mówię, podziękowałam, kolegów informując, że bardzo mi się podobało a “zdobyczy” tak łatwo im nie oddam, biorę ze sobą. I o dziwo udało mi się umyć, ubrać i z „prezentem świątecznym” przyjść do domu, gdzie dopiero po kilku godzinach się go pozbyłam. Tak się zaczęła moja zabawa z „zabawkami” u masażystów. Raz na jakiś czas moi panowie szykowali mi niespodziankę. Nie sposób zrelacjonować wszystkich. Oto dwie z nich. Po pewnym czasie moi Masażyści znowu zrobili mi ćwiczenia z „zabawką”. Ale tym razem padło na Cipkę. Znowu wylądowałam w kuchni na stole, położyli mnie na plecach, podciągnęli do góry nóżki i mając już zupełny dostęp do mojej Cipki, najpierw zaczęli ją pięknie pieścić. Jeden przez drugiego dorywali się do niej swoimi językami, próbując je włożyć jak najgłębiej. Oczywiście, taki stan nie mógł zbyt długo trwać i moja Cipka puściła soki namiętności, a ja odpłynęłam w pełnym orgazmie. Gdy już złapałam w miarę normalny oddech poczułam, że zaczyna się jakieś “majstrowanie” przy mojej Cipce. Uniosłam głowę i oczy stanęły mi w słup. Jeden z nich trzymał w ręku słusznych rozmiarów świeczkę i w tym momencie wiedziałam, że jej wprowadzenie w moją Cipkę na pewno nie będzie takie proste. Ale okazało się, że ma coś w rodzaju gwintu, tak, że dociskając i obracając całą ją mi wkręcili. Gdy napierali na szyjkę miałam wrażenie, że za chwilę poczuje ją gdzieś pod brodą. Skończyli wkręcanie, po czym związali mi nogi na wysokości kolan i kostek. Nie bardzo wiedziałam, po co to wszystko, ale za chwile wszystko się już wyjaśniło. Ściśnięte nogi powodowały, że „bagaż” w Cipce czułam wyjątkowo mocno. Moi masażyści ułożyli na krawędzi stołu ręcznik, mnie na brzuchu, tak, że związane nogi zwisały do dołu. Ręce wyciągnęli do przodu, po czym Janek pierwszy zaczął się wciskać w tak wystawioną Pupę. Jego pała rozpychała się całą siłą, a dłoń ułożona powyżej Pupy całość dociskała do stołu. Czułam jakiś obłędny ucisk wewnątrz, ale również czułam, jak mimo swojego wypełnienia, puszcza soki Cipka. Janek wykonał jeszcze kilka mocnych ruchów i poczułam, jak wypełnia mnie swoimi sokami. Po nim Adam i Marek zrobili to samo. Ten element złączenia nóg powodował, że dostęp do Pupy był przez cały czas ciasny. Jednocześnie tkwiąca w Cipce świeczka opierała się o stół, dając dodatkowy ucisk na jej wnętrze i efekt dopychania, co w całości dawało odpowiedni poziom podniecenia. Skończyli, odwrócili mnie na plecy, rozwiązali nogi, unieśli ją do góry i delikatnie wyjęli „bagaż” z Cipki. O dziwo, wyszedł w miarę gładko. Umyłam się i tak się rozstaliśmy tego dnia. W drugim zdarzeniu użyty przedmiot trudno nazwać zabawką. Tak się złożyło, że nie przyszłam na dwa kolejne spotkania do moich masażystów. Gdy przyszłam po tej przerwie, niczego nie przeczuwając, rozebrałam się w łazience obok siłowni i chciałam wejść do wanny, tym bardziej, że była ona napełniona wodą. Ale tu pełne zaskoczenie. Adam chwycił mnie za rękę, pytając, dlaczego nie było mnie przez dwa spotkania. Spokojnie wyjaśniłam, że nie mogłam, na to odezwał się Marek - a telefonu to Ty nie używasz. Rzeczywiście, nie mogłam być, ale mogłam ich powiadomić, tego nie zrobiłam. Próbowałam wyjaśnić i przeprosić, na co Adam spokojnie powiedział, że aby mnie nauczyć poszanowania dla innych i ich czasu, dostanę lanie. Janek wyjął zza swoich pleców, coś, co czasami widywałam w rękach dżokei poganiających konie na wyścigach. Pomyślałam, no cóż, dzisiaj taka „zabawka”. Próbując jeszcze wybrnąć z sytuacji sugerowałam, że może ja w innym terminie „odrobię” ten stracony czas, ale moi panowie stwierdzili, że nie mamy o czym dyskutować i wskazując mi miejsce na podłodze, gdzie rozłożony był ręcznik, polecili położyć się na niej na brzuchu, poczym założyli mi na ręce kajdanki, a następnie obrócili na plecy, podeszli do mnie, Adam z jednej strony, Marek z drugiej strony, chwycili za nogi tuż powyżej stopy i zaczęli podciągać do góry, jednocześnie rozciągając je na boki. Praktycznie zawisłam w powietrzu, maksymalnie rozciągnięta na boki. Przy mojej wadze nie było to takie trudne i po chwili całe moje krocze już było odsłonięte. Ręce miałam spięte z tyłu i nie miałam żadnej możliwości obrony. Popatrzyłam na Janka błagalnym spojrzeniem, a on widząc je, krótko skomentował - zasłużyłaś na karę, poczym przyłożył mi prosto po Cipce trzy razy. Nie wiem, czy kiedyś gdzieś trenował, ale trafił równo w sam rowek, obszedł mnie z drugiej strony, koledzy rozciągnęli pośladki i dostałam znowu trzy razy, tym razem dostało się trochę mocniej Pupci, po czym opuścili mnie na podłogę, a Janek mi wytłumaczył - jest nas trzech, dwie nieobecności, w sumie sześc. Teraz możesz wejść do wanny. Niech on nie będzie taki mądry, do sześciu ja też umiem liczyć, spłakana, bo przecież mnie mocno bolało, weszłam do wanny. Siedziałam w niej długą chwilę, Adam podał mi szklankę z sokiem informując jednocześnie - czekamy na Ciebie na górze. Wypiłam całą szklankę, jak to się mówi duszkiem, tyle tylko, że był to sok z wkładką, wyszłam z wanny, lekko się wytarłam i poszłam na górę. Idąc już czułam, że mi lekko szumi w głowie i że mam Cipkę nieźle podpuchniętą, ale sama też byłam ciekawa, jak to będzie. Weszłam do sypialni, a moi masażyści byli chyba również po małym drinku, bo bardzo weseli sympatycznie przywitali mnie, mówiąc, że mają chęć się ze mną pieścić. Popatrzyłam na nich, uśmiechnęłam się i stwierdziłam - nie ma sprawy, ja też, jak zwykle weszłam na łóżko, lekko poprawiłam nogi i wypięłam się w pozycji od tyłu. Pierwszy był Janek, swoją pałką przeciągnął wzdłuż szparki, a ja zawyłam z bólu, szparka bolała mnie niesamowicie, ale on na to nie zważał, zrobił drugi ruch, a po trzecim był już w środku. Ból przenikał mnie jak to się mówi do kości, ale jednocześnie Cipka zaczęła puszczać soki i zaczęło być nieźle. Co mnie pchnął, to urażał wargi, ale za to szyjka odbijała podnieceniem. Na pewno mocno krzyczałam, ale nie był to krzyk spowodowany bólem, był to krzyk powodowany podnieceniem i bólem. Nie tylko krzyk, ale wręcz wycie rozpoczęło się, kiedy zaczął pęcznieć przed szczytowaniem. Wygięłam się mocniej w jego kierunku, aby mógł głębiej i mocniej we mnie wejść i tak odjechaliśmy w krainę niewyobrażalnego błogiego stanu rozkoszy. Leżałam długą chwilę, zanim mogłam wstać, dostałam następna szklankę soku, też podrobioną, wstałam i poszłam się umyć. Wróciłam, czekał na mnie Marek układając na łóżku poduszkę Już wiedziałam, jaka to pozycja, położyłam się na wznak, podgięłam nogi, dając mu możliwość swobodnego wejścia. Sytuacja w pewnym sensie się powtórzyła. Każde jego pchnięcie, to było oparcie się o moje opuchnięte wargi, ale każde pchnięcie, to było zanurzenie się w otchłani namiętności. I nie wiem, co bardziej czułam, czy ból urażanych warg, czy rozkosz namiętności. Jedno jest pewne, wyrzuciłam ręce do góry, wypięłam brzuch do góry, aby biodra bardziej naparły na jego podbrzusze, z którego wychodziła pałka i aby była ona we mnie jak najgłębiej. Na efekt nie trzeba było długo czekać i po chwili odlatywaliśmy w pełnym upojeniu. Wyszłam z łazienki, a Adam czekał na mnie, siedząc na stołku plecami oparty o stół. Wziął mnie za rękę i pokazał, że mam usiąść na jego udach, między którymi już wystawała jego pałka. Usiadłam, chwyciłam go za szyję, aby móc się unieść, on chwycił mnie za pośladki, podciągnął nad swoją pałkę i swobodnie opuścił. Ja osuwając się pod ciężarem swojego ciała mocno wbijałam się na niego, czując cały czas ból urażanej szparki. Gdy już w miarę całkowicie osiadłam, chwycił za biodra, samemu lekko odchylił się i prężąc swoje biodra rozpoczął ze mną taniec upojenia. Skończyliśmy, a panowie stwierdzili, że na dzisiaj dosyć. Nawet nie protestowałam, umyłam się i poszłam do domu. Długo nie mogłam w nocy zasnąć, a następnego dnia nie mogłam zsunąć nóg. Ale ten ból Cipki był również bardzo podniecający. Z pracy zadzwoniłam do Janka, że chce się z nimi spotkać wieczorem, o dziewiątej. Pytał mnie kilka razy, czy na pewno, ja potwierdzałam, że na pewno. Tak też było, przyjechałam, weszłam na górę, rozebrałam się w sypialni, położyłam na łóżku, podsuwając złożony koc pod biodra, po czym poinformowałam ich, że mają mi rozciągnąć nogi do góry i na boki, tak jak wczoraj i wchodzić we mnie po kolei szybką sztafetą. Spojrzeli po sobie, a Adam stwierdził, jeśli sobie tego życzysz, poczym zaczęła się odjazdowa zabawa. Oczywiście, Cipka bolała niesamowicie, kiedy mocno przyklepywali się do niej, ale jednocześnie wytwarzała w sobie tyle soków namiętności, że rozkosz spełnienia przychodziła niebywale szybko i niebywale mocna. Gdy już było po wszystkim, umyłam się, ubrałam, poczym każdy z nich dostał ode mnie siarczystego namiętnego całusa i powiedziałam im, że nie mam nic przeciwko temu, aby czasami zabawić się taką zabawką jak wczoraj, ale w tym przypadku chcę wiedzieć wcześniej, po czym wyszłam. Spotkaliśmy się w naszym stałym terminie i pieściliśmy się jakby nigdy nic się nie stało. Możecie wierzyć, możecie nie wierzyć, różnorodność „zabawek” jest nieograniczona i jeżeli będę miała taką możliwość, to ją Wam zaprezentuję. Czerwiec - sierpień 1993roku. Baśka, baska@poczta.onet.pl

*

28
listopada

Trzech Budrysów

   Posted by: baska   in Opowiadania

Trzech budrysów.

  • Przez pewien okres czasu chodziłam do masażysty, bo zwichnęłam nogę w kostce. Masarze odbywały się w jego prywatnym domu, gdzie miał świetnie urządzoną małą siłownię. Rzeczywiście, nogę rozmasowywał mi systematycznie, ale na pewnym etapie przeszedł na rozmasowywanie całego ciała kończące się między nami wspaniałym zbliżeniem.

Wynikało to między innymi z tego, że Janek jest dużym, dobrze zbudowanym młodym mężczyzną a ja drobną kobietą. Ale pewnego dnia w siłowni Janka, oprócz niego pojawiło się jeszcze dwóch, tak samo dobrze zbudowanych młodych mężczyzn, Adam i Marek. Janek przedstawił ich jako swoich kolegów z branży, informując przy tym, że od dziś wszyscy trzej będą się zajmować mną jednocześnie, po czym za chwilę przyniósł cztery szklanki z drinkiem, proponując toast za nową znajomość. Oczywiści panowie zaproponowali bruderszaft i poznałam smak ich ust, nie powiem, całowali pięknie. W tym momencie nie zwróciłam jeszcze uwagi na to, że szklanki są kolorowe, każda innego koloru, moja ciemno niebieska. Po wypiciu prawie całej szklanki, jak zwykle rozebrałam się i poszłam do wanny, przyszedł Marek i dłuższą chwilę rozmasowywał mnie w ciepłej wodzie, po czym uznał, że dosyć, poprosił abym wyszła i przeniósł mnie na stół. Tam pozostali panowie rzeczywiście się mną zajęli, każdy miał swój fragment, ich ręce chodziły jak w zegarku, o dziwo, wiedzieli co który ma robić i nawzajem nie przeszkadzali sobie. Kończąc masaż wzięli przyniesiony przeze mnie balsam do ciała i równo nabalsamowali. Te wszystkie ich zabiegi spowodowały, że byłam wyjątkowo podniecona, zakładając, że oni skończą i zostanę z Jankiem. Ale okazało się, że jest inaczej. Taką nabalsamowaną owinęli w ręcznik, wziął mnie Adam na ręce i zaczął nieść na górę, do sypialni, położył ostrożnie na łóżku, informując, że od dziś, na zakończenie masażu będziemy się pieścili w trójkę. Widząc ich dzisiaj w siłowni, w pewnym momencie przeszło mi przez myśl, że może się to tak skończyć, ale nie przypuszczałam, że tak od razu. Spojrzałam na Janka, oczekując jakiegoś wyjaśnienia, ale on, bez zająknięcia poinformował mnie, że pierwszy jest Marek – „klasycznie”, on jest drugi – „od tyłu”, a Adam jest trzeci w pozycji „na jeźdźca”. Nie zdążyłam ochłonąć po tym, co Janek powiedział, a już Marek się do mnie dobierał. Podłożył mi poduszkę pod biodra i rozsuwał na boki nogi, mówiąc – „podnieś”. Prawie odruchowo uniosłam je do góry, a on już we mnie wchodził. Owszem, Cipka była mokra po tym ich masażu, ale rozmiar jego pałki był też słuszny. Toteż zaczęłam jęczeć, gdy on systematycznymi pchnięciami wbijał się we mnie. Ja już czułam pełne wypełnienie, a on jeszcze się we mnie wbijał. Ale nie ukrywam, że wraz z tym wbijaniem narastało podniecenie, Cipka robiła się coraz przychylniejsza. Janek z Adamem przyklęknęli po bokach. Janek chyba wyszedł z założenia, że jego pałkę już znam, więc zajął się moimi piersiami, pieszcząc je i całując, natomiast Adam chwycił moją głowę od dołu i obracając ją w swoją stronę nakierował na swoją pałkę. Mając wolną rękę od jego strony lekko ją chwyciłam i wprowadziłam do ust. Nie da się ukryć była duża, ale Adam powoli ją wsunął i jeszcze wolniej wysunął, chyba po to, abym się nim lepiej delektowała. Toteż ruszyłam natychmiast językiem drażniąc jego dziurkę. Zaskoczyło na chwilę, ale znowu zaczął napierać i tym razem już wszedł mocniej. W ten sposób zaczął się pierwszy odlot. Marek systematycznie ładował mnie w Cipkę, Adam chwyciwszy przemienny rytm, wpychał się w moje usta, a Janek jedna ręką ściskał jedną pierś, druga miał w ustach drażniąc brodawkę językiem. Nie wiem, czy jest jakaś dziewczyna, która by taki odjazd wytrzymała długo. Gdy Marek zaczął dochodzić do swojego szczytu, ja wyrzuciłam ręce na boki, odlatując w pełnej ekstazie. Marek też przez chwilę zamarł w bezruchu, dopiero po dobrej chwili wysunął się ze mnie. Ja jeszcze w pełnych emocjach sięgnęłam po szklaneczkę, pociągnęłam kilka łyków, dopiero wówczas wstałam i poszłam się umyć. Wracając, ponownie pociągnęłam kilka łyków i spokojnie położyłam się na łóżku, czekając na Janka, ale on spokojnie powiedział, że musimy jeszcze poczekać na Marka, który się myje. Rzeczywiście, po chwili przyszedł Marek, można powiedzieć prosto z wody, świeży i pachnący. Obaj z Jankiem położyli się na łóżku, Marek wysoko przy wezgłowiu, prawie siedząc, szeroko rozsunął nogi i stosownym gestem wskazał mi, że mam się odwrócić i wziąć jego pałkę w usta. Był krótko po zbliżeniu ze mną, więc jego pałka była jeszcze niezbyt duża. Położyłam się na brzuchu i przesuwając się do góry doszłam do jego bioder, swoje ręce rozsunęłam na boki i mając swobodne dłonie spokojnie wzięłam jego pałkę w usta, zaczynając od delikatnego oblizywania. Po chwili Janek podsunął mi rękę pod brzuch, dając znać, że mam się unieść na kolana, jednocześnie rozsuwając mi mocno nogi na boki. Chwilę się poprawiałam, aby nie wypuścić Marka z ust i poczułam, jak jego ręka przesuwa się po moim kroczu, od Cipki do Pupci i z powrotem. Cipka była już wilgotna więc za moment ten sam ruch zrobił swoją pałką, mocno mnie podniecając, po czym pchnął, o mało nie wypuściłam Marka pałki z ust. Pchnął jeszcze dwa razy, czułam go już w sobie bardzo dobrze, poczym spytał Marka – „Jedziemy?”, Marek odpowiedział, że tak. Nie bardzo wiedziałam, co to oznacza, ale za chwilę wszystko było już jasne. Marek delikatnie, aczkolwiek stanowczo odsunął moje ręce ze swojej pałki i chwyciwszy mnie z tyłu głowy za włosy dosyć mocno docisnął tak, że moje usta oparły się o jego kość i zaczęli jazdę. Janek wbijał się we mnie od tyłu, a Marek prężąc swoje biodra, wbijał swoją pałkę we mnie od przodu. Tak znowu zaczęła się obłędna jazda, w trakcie której pałka Marka zaczęła znacząco rosnąc w moich ustach. Na szczęście Janek już zaczął dochodzić i czując obkurczające się mięśnie pochwy poczułam jego wystrzał. Marek puścił moją głowę i mogłam na reszcie wziąć swobodny oddech, padając mocno wyczerpana, ale zadowolona na łóżko. Wzmocniło mnie dopiero kilka łyków ze szklaneczki, umyłam się i gdy już wracałam czekał na mnie Adam. Usiedliśmy przy stoliku a Adam spokojnie wyjaśnił mi, że oni zmęczyli moją Cipkę, on jej nie będzie zbyt mocno męczył, sama to zrobię. życzy sobie zajrzeć również do mojej Pupci. Spojrzałam, ale nie było nad czym się zastanawiać, wstał, położył się na łóżku i pokazał, że mam się do niego zbliżyć odwrócona plecami i zająć przysługujące mi w tym momencie miejsce na jeźdźca, ale w odwróconej pozycji, plecami do niego. Najpierw kucnęłam na nim, a czując już dobrze jego pałkę pod swoja Cipką lekko uniosłam się i trochę pomagając sobie ręką wprowadziłam ją do Cipki. Adam w tym momencie zrobił kilka ruchów prężąc biodra, aż oboje poczuliśmy, jak Cipka puszcza swoje soki namiętności. Czując, że mam już mokro ponownie uniosłam biodra a Adam ustawił pałkę pod Pupcią. Ja zaczęłam się opuszczać, a gdy trochę opornie minęłam już pierwsza bramkę, wręcz wpadłam, pochłaniając ją w całości. Czułam ją wyjątkowo mocno. Adam zrobił kilka ruchów, abym się lepiej usadowiła, za moment koledzy pomogli mi wyprostować nogi. Klasyczny siad płaski tylko na niezłej pałce. Adam dodatkowo chwycił moje biodra, mocno dociskając mnie do siebie. Deklaracja Adama, że życzy sobie pieścić się ze mną w tej pozycji była dosyć złudna. Adam chwycił mnie za ramiona i pociągnął do siebie, Janek dociskając biodra i rozsuwając mi nogi na boki pilnował, aby jego pałka siedziała głęboko w mojej Pupie. Włączył się Marek, przełożył moje ręce do góry i przypiął się do moich piersi, liżąc je. Podniecona całym układem, mocno czując pałkę Adama w Pupie i ssaniem moich brodawek przez Marka nie zwróciłam uwagi na Janka, a ten, nie wiem skąd znalazł się między moimi nogami, trzymając w ręku pokaźnej wielkości silikonowego penisa. Przystawił mi go j dziurce i zaczął wciskać. Jęczałam i czułam każdy pchnięcie, ale jednocześnie czułam jak moja Cipka puszcza soki, wyrażając przez to swoja akceptację. Doszedł do oporu poczym dał znać Adamowi i rozpoczęli wspólny taniec. Adam podrzucał swoje biodra wypychając mnie do góry, Janek dociskał swoją pałką w dół, Marek wręcz gryzł moje brodawki. Im dłużej to trwało, tym bardziej mój jęk przechodził w krzyk zadowolenia, uniesienia i ekstazy. Tak zakończył się pierwszy masaż z udziałem Trzech Masażystów. Kilka następnych było bardzo podobnych, tylko zmieniała się kolejność partnerów. Ale taki układ nie do końca mi odpowiadał, więc zarządziłam zmianę „dekoracji”. Ponieważ ja lubię pozycję „od tyłu”, to powiedziałam Panom, że od następnego razu, najpierw jest ta pozycja, a dopiero później wszystko inne. Tak też się stało, gdy przychodzę, idę do wanny, po tym na stół „operacyjny”, a dopiero później do sypialni. Oni wchodzą we mnie jeden po drugim „ładując mnie, ile mogą”. Tę sztafetę bardzo lubię. Jest to dla mnie odlot niesamowity, przy pierwszym już łapię orgazm, a następni go jeszcze potęgują. Po tym powitaniu jest przerwa na moją kąpiel a następnie zaczyna się dalszy ciąg pieszczot, ale to już ich sprawka. Od tego momentu moi Masażyści też zmienili styl. Najpierw jestem pieszczona poprzez dotykanie, całowanie, masowanie, całowanie Cipki, lizanie Pupci. Gdy tak mnie już rozniecą zaczynamy zbliżenie w układzie jednoczesnym, to znaczy jeden z nich siada na krawędzi stołu, ja siadam Pupcią na nim, a dwaj pozostali wchodzą w moją Cipkę od przodu. W pierwszej chwili nie wiedziałam jak to ma wyglądać, ale gdy mi pokazali i zaczęłam nadziewać się na pałkę jednego z nich poczułam coś niesamowitego. Coś grubego wchodziło we mnie, wypełniając mnie wewnątrz całą i powodując, że pałkę czułam niesamowicie mocno. Po chwili razem z tym, na którym siedziałam lekko odchyliliśmy się do tyłu po to, aby dwaj pozostali mogli się do mnie zbliżyć. Jeden wziął jedną nogę, drugi drugą, podnieśli je do góry i na boki, tym sposobem mieli swobodne wejście w moją Cipkę. No i wchodzili, tyle tylko, że nie było to takie łatwe, bo w przestrzeni brzuszka już znajdowała się jedna pałka. Toteż gdy wchodził we mnie od przodu myślałam, że oszaleję. Każde jego pchnięcie to było rozpieranie się i zdobywanie głębokości, aż w pewnym momencie ja już czułam opór, a on jeszcze napierał. Gdy miałam już obie pałki w sobie zaczynała się jazda, ten z przodu dociskał mnie, a ten z dołu odpowiadał. Po kilku ruchach moje podniecenie osiągało szczytów i zaczynałam krzyczeć w pełnym orgazmie. Nie zdążyłam ochłonąć, a wchodził drugi, było już trochę łatwiej, bo Cipka się trochę rozluźniła, ale nie do końca i gdy kończąc zaczynał wlewać we mnie swój płyn namiętności, ja odlatywałam w przestrzeń całkowitego uniesienia. Tego się wręcz nie da opisać, jak poziom podniecenia powoduje mgłę na oczach, szum w uszach a z ust wydaje się jeden ciągły jęk zadowolenia. Gdy drugi skończył i wysunął się ze mnie, ja wysuwałam się z tego trzeciego, poczym obracałam się na brzuch i kładłam na stole, a on ponownie wchodził w moją Pupcię doładowując swój płyn namiętności. W Pupce też się takie ładowanie bardzo dobrze czuje. To była wersja pieszczot jednoczesnych, ale były też pieszczoty po kolei z każdym, jakie może kiedyś Wam opowiem. Podsumowując, powiem tak, gdy w seksie dasz sobie „popalić”, problemy dnia codziennego widzi się w zupełnie innych kolorach. Maj – Wrzesień 1993 roku. Baśka, baska@poczta.onet.pl

*

28
listopada

Masażysta

   Posted by: baska   in Opowiadania

Masażysta.

  • W tzw. warunkach zimowych zwichnęłam nogę w kostce, pojechałam na pogotowie, po prześwietleniu okazało się, że rzeczywiście jest tylko zwichnięcie, założono mi gips i otrzymałam informację, że za trzy tygodnie mam się zgłosić na jego zdjęcie do rejonowego chirurga. Zaraz po przyjściu do domu ustaliłam, gdzie jest ta poradnia i zapisałam się na stosowną wizytę. Po upływie określonego czasu poszłam do poradni, wściekły tłum, ale odczekałam swoja kolejkę i weszłam do gabinetu. Pracujący tam lekarz w średnim wieku popatrzył na kartkę z pogotowia, posadził mnie na stole, wziął specjalne nożyczki i zdjął gips. Po tych trzech tygodniach moja noga wyglądała dosyć dziwnie.

Poruszał ją na różne sposoby, kilka razy zabolało i powiedział, że mam w domu ją moczyć w ciepłej wodzie z solą, a najlepiej by było, gdybym wzięła kilka masaży. Dał mi nawet skierowanie. Wyszłam z gabinetu, podeszłam do rejestracji, a tam okazało się, że najbliższy wolny termin jest za tydzień, wróciłam do tego lekarza z pytaniem, co z tym zrobić, on wzruszył ramionami mówiąc – „Kasa chorych”, po czym dał mi wizytówkę do jakiegoś fitnesklubu, abym tam się skontaktowała z Panem Jankiem. Wydzwoniłam, okazało się, że Pan Janek jest instruktorem w tym klubie, ale z wykształcenia jest rehabilitantem i masażystą. Nie prowadzi żadnego gabinetu, ale może się umówić ze mną u siebie w domu, aby mi tę nogę rozmasować. Ponieważ cena nie była wygórowana, szybko zgodziłam się i następnego dnia wieczorem poszłam pod wskazany adres. Za bardzo eleganckim ogrodzeniem był domek jednorodzinny, widać było, że jest w niego włożona niezła kasa. Zadzwoniłam, zabrzęczał domofon i weszłam, otworzyły się drzwi a na progu powitał mnie młody, bardzo dobrze zbudowany Pan Janek. Przywitaliśmy się, poprosił, abym zdjęła kurtkę i zeszliśmy do pomieszczenia niewielkiej siłowni. Na środku stał niewielki stół, w rogu atlas, po przeciwnej stronie ławeczka z wózkiem i bieżnia. Pan Janek poprosił mnie, abym usiadła, wziął zdjęcie z pogotowia, wziął moje skierowanie na rehabilitację, chwilę w to wszystko popatrzył i stwierdził, że jest dobrze, a za dwa tygodnie będzie Pani mogła tańczyć. Jestem kobietą dosyć żywiołową i czasami zanim pomyślę, coś już powiem. Tak też było i tym razem, nie zastanawiając się długo, powiedziałam – „Dobrze, to za dwa tygodnie, a co teraz”. Pan Janek uśmiechnął się i powiedział – „Teraz trzeba wstać, proponuję, aby zdjęła Pani spodnie i rajtuzy, pójdziemy do łazienki, tam rozgrzeję Pani nogę pod ciepłą wodą, następnie wrócimy tu na stół i spróbuję Pani ją rozmasować”. Trzeba powiedzieć, że wypowiedź była krótka i zwięzła, tyle tylko, że praktycznie miałam się prawie całkowicie przed nim rozebrać. Właściwie nie miałam się czego wstydzić, co prawda mam 45 lat, ale na tyle nie wyglądam z racji mojej bardzo dziewczęcej sylwetki. Dlatego nie zastanawiając się dłużej zdjęłam kurtkę, zdjęłam również sweterek, w siłowi było ciepło, zostając w samej bluzeczce, zdjęłam spodnie i rajtuzy, owinęłam się dla przyzwoitości w przyniesiony ręcznik i poszłam do łazienki. Nie wierzyłam, nie była to łazienka a pokój kąpielowy, duży przestronny, w rogu wanna z hydromasażem, po środku umywalka, przy przeciwległym boku niewielki stolik i dwa fotele. Pan Janek posadził mnie na krawędzi wanny i sterując słuchawką od natrysku omywał mi nogę strumieniem ciepłej wody. Nie trwało to zbyt długo, wyłączył i zanim się zorientowałam wziął mnie na ręce i zaczął nieść w kierunku pomieszczenia siłowni. Odruchowo wzięłam go za szyję, mocno do niego przytulając się. A było do czego. Dobrze zbudowany tors, szerokie ramiona, przedramię szersze niż moje udo. Wyglądałam na tych rękach, jak maskotka. Pan Janek przeniósł mnie na stół, na którym leżał wcześniej rozłożony ręcznik, Ja odruchowo przykryłam się swoim ręcznikiem Pan Janek poprosił mnie, abym zdrową nogę podciągnęła do góry i lekko odwiodła w bok, wówczas będzie mu wygodniej masować tę drugą nóżkę. Jakby nie zastanawiając się podciągnęłam ją odsuwając na bok, ale w tym momencie ręcznik, który leżał na moich kolanach zsunął się na biodra, ukazując moje białe majteczki. Pan Janek jakby na to nie zwrócił uwagi, wziął z półki jakiś krem i miejsce koło miejsca, roztasowywał całą stopę, zaczynając od paluszków, poprzez całe śródstopie, aż doszedł do stawów skokowych, przy tym wykręcając mi nogę kilka razy w różne strony. Czasami syknęłam, bo zabolało, ale ogólnie było wspaniale, widać było, że robi to profesjonalnie. Skończył, ja uregulowałam należność, umówiliśmy się za dwa dni. Po dwóch dniach ponownie zjawiłam się na masaż, już bez zbędnych ceregieli zdjęłam, co miałam zdjąć i poszłam do łazienki. Pan Janek tym razem napuścił do wanny trochę wody, polecił mi usiąść na brzegu i obiema nogami, jak to powiedział „mącić wodę”, rozsuwając i zsuwając nogi na boki. Gdy uznał, że wystarczy wziął mnie na ręce i zaniósł na stół. Nie kryję, że tym razem już się celowo do niego mocno przytuliłam, on tego jakby nie zauważył. Położył mnie na stole, stanął przy krótkim boku i zaczął masować mi stopę, ale tą zdrową, ja spojrzałam, a on stwierdził, że będzie mi się lepiej chodziło, gdy będą obie rozmasowane. Już nie protestowałam, masaż się skończył, zapytałam o zapłatę, usłyszałam, że to samo i wyszłam. Umówiliśmy się ponownie, ale było to za trzy dni. Po tych trzech dniach okazało się, że jest pewnego rodzaju komplikacja, bo muszę być w mieście, gdzie muszę być ubrana w sukienkę, znalazłam stare, niezbyt wysokie buty i nie zdążę do domu, aby się przebrać. Dlatego wzięłam w torbę koszulkę, spodnie i addidasy, w to miałam się ubrać po masażu. Spotkanie, na którym byłam trochę się przedłużało, więc zadzwoniłam, pytając czy mogę się spóźnić pół godziny. Pan Janek odpowiedział, że tak, ale on też przedłuży o pół godziny. Nie wiedziałam, co to znaczy, ale odpowiedziałam – „Zgoda”. Przyszłam, wszystko wyglądało, że jest tak samo, rozebrałam się ze sweterka, ściągnęłam rajtuzy, widząc, że nie ma Janka zdjęłam szybko sukienkę i założyłam podkoszulkę, owinęłam się na biodrach ręcznikiem i weszłam do łazienki. Tutaj pierwsze zaskoczenie, wanna była napełniona, a na wierzchu unosiła się pachnąca piana. Spojrzałam na Pana Janka a on, zachowując stoicki spokój spytał mnie czy wejdę do wanny nago, czy chcę przy tej okazji zrobić pranie bielizny, bo dzisiaj jest masaż całego ciała. Nie da się ukryć, zaniemówiłam, Pan Janek chwycił za podkoszulkę, jednym ruchem zdjął ją ze mnie zmuszając mnie do tego, abym uniosła ręce, rzucając ją na stolik, odwrócił, odpiął stanik i bardzo wprawnym ruchem rąk też go zdjął, rzucając w to samo miejsce, co podkoszulkę, ja już nie czekałam dłużej i sama zaczęłam zdejmować majteczki, tym samym ruchem rzuciłam na stół, po czym szybko weszłam do wanny. Rzeczywiście, było wspaniale, cieplutka, pachnąca woda dała mi dużą ulgę po całym dniu latania. Pan Janek, ubrany w eleganckie szorty swoimi ogromnymi w stosunku do mnie rękoma zaczął mnie masować, zachowując dużą dyskrecję, czyli nie powodował rozdmuchiwania piany, jak również delikatnie omijał moje intymne miejsca. Najpierw przód, potem odwróciłam się na plecy. Gdy uznał, że starczy stanął przy wannie trzymając w rękach piękny, biały frotowy szlafroczek, prosząc mnie, abym wyszła. Stanęłam w wannie tyłem, założył na moje ramiona, poczym taką ociekającą pianą, przeniósł na stół, położyłam się na brzuchu, wziął z półki duży ręcznik i systematycznie wycierając mnie, zsuwał ze mnie ten szlafrok, aż w pewnym momencie leżałam już zupełnie naga, odłożył mokry ręcznik, przykrył suchym i zaczął najprawdziwszy masaż. Ja osłupiałam, a on miejsce koło miejsca, przesuwając te swoje ogromne ręce ugniatał i masował. Zaczął od góry, ręce, ramiona, plecy, następnie przeszedł na druga stronę, rozmasował nogi, szczególnie dużo czasu poświęcając tej chorej, następnie uda, lekko je rozchylając i zaczął bardzo delikatnie masować pośladki. Ja myślałam, że oszaleje, podniecenie moje osiągało już szczytów, Cipka była już całkiem wilgotna, a on nie przestawał. Nie mogąc wytrzymać sama obróciłam się na plecy, Pan Janek spojrzał i bez słowa ponownie przemasował nogi, ręce, bardzo delikatnie klatkę piersiową i przesunął ręce na brzuch, bardzo dokładnie rozmasowując go z dołu do góry, zaczynając od wzgórka łonowego. Ja myślałam, że już nie wytrzymam, przecież gdy rozchylę nogi zobaczy jak jest nabrzmiała moja Cipka. Ale on nie reagował, jeszcze dwa razy mocno przeciągnął ręce i poinformował mnie, że na dzisiaj dosyć. Usiadłam, zakrywając się ręcznikiem, a on przyniósł mi moje rzeczy. Szybko ubrałam się, spytałam o zapłatę, odrzekł, tyle, co zawsze i umówiliśmy się na następne spotkanie za dwa dni. Trzeba przyznać, że Pan Janek miał bardzo dużą zaletę, albo wadę. Był bardzo oszczędny w słowach. Porozumiewanie się między nami polegało na wydawanych przez niego komendach. Po dwóch dniach sytuacja powtórzyła się całkowicie, pod koniec masażu już cała kipiałam, podświadomie czując, że zbliżenie z takim facetem byłoby na pewno fantastyczne. Toteż zdziwił mnie moment, gdy Pan Janek, po skończonych masażach poprosił, abym jeszcze przez moment nie schodziła ze stołu. Wszedł do łazienki i za chwile z niej wyszedł, ale ubrany w taki sam biały frotowy szlafrok. Podszedł do stołu, poprosił, abym obróciła się w kierunku jego brzegu i spuściła nogi na dół, po czym pochylił się, chwycił obie nogi powyżej kostki w swoje ręce, uniósł je do góry, mocno przy tym rozchylając na boki i przywarł do mojej Cipki swoimi ustami. Były one mocne i mięsiste, jego język natychmiast zagłębił się w moją szparkę robiąc w niej totalne spustoszenie. Nie da się ukryć, że Janek był bardzo dobrym obserwatorem i doskonale wiedział, że jego masaż mnie bardzo mocno podnieca, toteż teraz wykorzystał ten moment, pieszcząc mnie ustami. Myślałam, że nie wytrzymam, próbowałam poruszać się, ale jego żelazne ręce mocno mnie trzymały. Jego język w pewnym momencie przeniósł się na moją łechtaczkę. To już był koniec, wyrzuciłam ręce do tyłu głośno jęcząc, bo podniecenie moje zaczęło osiągać szczyty wytrzymałości, aż wyprężyłam się do góry i zaczęłam wręcz krzyczeć osiągając orgazm. Janek w tym momencie podniósł się i stanął przede mną. Znowu zaczęłam krzyczeć, bo zobaczyłem jego pałę. Mając świadomość skromności mojej Cipki oczami wyobraźni już wiedziałam, co będzie. I nie pomyliłam się. Janek oparł moje nogi o swoje ramiona, przyciągnął mnie do siebie i zaczął się we mnie wbijać. Pomimo, że Cipka już wcześniej puściła swoje soki nie chciała tej pałki tak łatwo wpuścić. Ale byłyśmy bezradne, Janek napierał i wchodził coraz głębiej, a ja jęczałam coraz głośniej, czując jak mi ją rozdziera. Wszedł i zaczęła się „odjazdowa jazda bez trzymania”, jego posuwiste ruchy wbijały się we mnie powodując, że znowu zaczęłam odlatywać, a gdy zaczął pęcznieć przed szczytowaniem odpadłam całkowicie, wydając z siebie jeden wielki jęk ekstazy, gdy się we mnie spuszczał. Po chwili powiedział – „Dziękuję”, wysunął się i poszedł do łazienki, wyszedł z niej w swoich poprzednich szortach, mówiąc – „Łazienka wolna”. To, że łazienka była wolna nie oznaczało, że ja mam siłę się ruszyć, ale wolniutko zebrałam się, lekko się obmyłam i ubrałam. Wychodząc, spytałam, kiedy mam przyjść. Janek odpowiedział, że noga jest już w porządku, ale zasadnym jest, aby kontynuować ogólny masaż ciała, proponując jednocześnie stały dzień w tygodniu, wtorek, godzina dziewiętnasta. Powiedziałam, dobrze i wyszłam. W domu długo czułam, jak mi pulsuje całe podbrzusze. Przyszłam w umówionym terminie, zaproponowałam, abyśmy sobie od tej chwili mówili po imieniu, powiedział, dobrze, informując mnie jednocześnie, że proponuje dzisiaj od razu mokrą formę masażu. Zgodziłam się bez zastrzeżeń, nie przewidując, tego, co miało mnie spotkać. Rozebrałam się i weszłam do łazienki, jak zwykle świecił się dyskretnie boczny kinkiet, wanna była napełniona wodą, na powierzchni unosiła się piana, a w łazience unosił zapach tlącego się gdzieś kadzidła. Po chwili wszedł Janek niosąc tacę, a na niej dwa kieliszki i schłodzonego szampana. Postawił na stoliku, elegancko otworzył, nalał do kieliszków, podszedł do mnie mówiąc „Bruderszaft bez szampana, to żaden bruderszaft”, podał mi kieliszek i wzniósł toast „za zdrową nóżkę”, puknęliśmy się kieliszkami i wypiliśmy ich zawartość do dna. Postawił nasze kieliszki na stole i zaczął mnie masować, zaczynając od rąk, ramion, klatki piersiowej, nie pomijając piersi. Wbrew pozorom, przy moich niezbyt dużych piersiach mam dosyć duże brodawki, które nagle zrobiły się sterczące, a każdy ich dotyk powodował, że zaczynałam coraz szybciej oddychać. Nie wiedząc, jak wybrnąć z tej sytuacji, stwierdziłam, że zaschło mi w gardle. Janek wstał, napełnił ponownie kieliszki i pukając się, szybko wypiliśmy. Odstawił kieliszki, usiadł z drugiej strony wanny i dalej kontynuował masaż, zaczynając od stóp, poprzez łydki, podudzia, aż po brzuszek. Ręce jego chodziły to w tą, to z powrotem, aż w pewnym momencie, przesuwając ręce po udach coraz wyżej i wyżej, aż doszedł do Cipki, jedną rękę położył dosyć mocno na brzuszku, a drugą, mówiąc, rozsuń nogi, położył na Cipce, po czym dociskając coraz mocniej, coraz więcej w nią wsuwał swój palec, aż w pewnym momencie już siedział w niej cały, a ponieważ jego ręce nie należały do najmniejszych, palce też miały swój wymiar, co teraz czułam. Jedną ręką przytrzymywał brzuszek, dużym palcem drugiej ręki wbijał się coraz mocniej i mocniej, a ponieważ sięgnął szyjki, ja już odlatywałam z podniecenia. Widząc, co się dzieje, wyjął palec, przesunął dwa czy trzy razy po Cipce całą dłonią, po czym przesuwając rękę do góry rozsunął swoje palce tak, że wskazujący i środkowy były razem i zaczął je wsuwać w Cipkę. Wypięłam brzuch do góry, ale to spowodowało, że wsadził je jeszcze głębiej, kciukiem jednocześnie zaczął dotykać łechtaczki. Nie dało się długo wytrzymać, orgazm przyszedł taki, że chciałam wyskoczyć do góry. Janek wstał, nalał do kieliszków, podał mi mój mówiąc – „Proszę”, było to jego pierwsze słowo, od chwili bruderszaftu, wypiłam, a on poprosił, abym odwróciła się na brzuch, po czym systematycznie zaczął masować moje ramiona, plecy, aż doszedł do pośladków. Tutaj przeszedł na drugą stronę wanny i zaczął masować nogi, aż w pewnej chwili położył obie dłonie na pośladkach, rozmasowując je od dołu do góry, zrobił tak kilka razy, aż w pewnym momencie mocno rozsunął je na boki i duży palec prawej ręki najpierw położył na wejściu do pupci, poczym zaczął go wsuwać. Próbowałam ścisnąć nogi, ale jego palec już siedział głęboko, rozpychając się na wszystkie strony. Z tej racji, że był duży czułam go niesamowicie, jak błądził gdzieś w środku, szczególnie dotykając mnie aż pod kręgi. Wiłam się, jak robak na haczyku, nie mogąc uwolnić się od jego palca, ale jednocześnie jęczałam z podniecenia, aż jęknęłam – „Pić” i to zadziałało. Wstał, nalał całą pozostałą zawartość do mojego kieliszka, spojrzał na butelkę i stwierdził – „Dla mnie brakło, przyniosę” i zanim zdążyłam coś powiedzieć, wyszedł. Wrócił, przyniósł i otworzył następna butelkę, nalał sobie, napiliśmy się, poczym stwierdził, że mogę już wstać. Nałożył mi szlafrok na ramiona, powiedział, abym wzięła butelkę i kieliszki, on wziął mnie na ręce, zaniósł do siłowni i posadził na stole. Wziął ode mnie butelkę, znowu napełnił nam kieliszki, wziął swój i trzymając go w ręku i stojąc przede mną spytał – „W jakiej pozycji chcesz się ze mną dzisiaj kochać?”. W pierwszej chwili mnie zamurowało, ale nie zastanawiając się długo stwierdziłam – „Ciekawej”, sama po chwili zastanawiając się, co powiedziałam. Ale on w tym momencie stuknął się ze mną kieliszkiem i powiedział – „Choć”, poszliśmy ponownie do łazienki, Janek rozłożył na podłodze duży, kąpielowy ręcznik, po czym stanął przede mną, mocno mnie objął i pochyliwszy głowę zaczął mocno całować. Jedną ręką trzymał mnie na wysokości pleców, drugą rękę przesunął do przodu, wsuwając palce do mojej Cipki. Ja nie chcąc być gorszą też spuściłam rękę, chwytając jego pałkę, która już była nieźle nabrzmiała. Janek obrócił mnie plecami do siebie i naciskając moje ramiona, zaczęliśmy razem siadać, on usiadł wcześniej, a ja zorientowałam się, że mam usiąść na stojącą już jego pałkę. Najpierw przykucnęłam, poczułam ją w samym rowku, po czym podniosłam się na udach, ustawiłam nad samą jamką i zaczęłam się opuszczać. Powtórzyła się sytuacja z poprzedniego razu, wsuwałam się na tę pałkę, ale miałam wrażenie, że zaraz Cipka się rozerwie, bo ta jego pałka była dla mnie strasznie duża. Oparłam ręce na udach, próbując jeszcze trochę amortyzować to wsuwanie, ale Janek chwycił mnie za biodra, dociskając do oporu. Jęcząc z podniecenia wyprostowałam się, nogi jeszcze bardziej rozsunęły się na boki, a jego pałkę poczułam gdzieś bardzo głęboko. Janek polecił mi, abym pochyliła się do przodu, kładąc się na jego nogach, po czym zaczął wyprostowywać moje nogi, rozsuwając je mocno na boki. Gdy już mnie tak ułożył chwycił mnie za biodra i zaczął mocno do siebie przyciągać, jednocześnie prężąc się samemu do góry. Tym sposobem, za każdym razem jakby wbijał się coraz mocniej we mnie, a ja, nie mogąc wytrzymać tego naporu unosiłam tułów do góry nieświadoma, że jeszcze bardziej przez to nabijam się na jego pałkę. Już odjeżdżałam w pełni orgazmu, a on jeszcze i jeszcze się we mnie wbijał, aż też osiągnął ten moment, gdy zaczął pęcznieć i dochodził do wytrysku. To było coś szalonego, ja wygięta na fokę wyję z pełnym orgazmie, a on piszczy spuszczając się we mnie. Po chwili oboje padliśmy, leżąc w odwróconych pozycjach. Nie da się ukryć, że pierwszy ruch powinien należeć do mnie, ale nie miałam kompletnie siły. Jednak uniosłam się i zsunęłam nogi na bok, Janek usiadł, podał mi rękę, usiadłam i o dziwo przytuliłam się do niego na dłuższą chwilę, mówiąc, że rzeczywiście było ciekawie. Wstał pierwszy, podał mi rękę, abym też się podniosła, poczym podeszliśmy pod prysznic, lekko opłukując się. Janek wyszedł prędzej, wytarł się i poszedł do siłowni, gdy ja do niego doszłam, czekał na mnie kieliszek z szampanem, stuknęliśmy się, poczym Janek powiedział, że jeżeli będę sobie życzyła, to następne nasze spotkania mogą być równie ciekawe. Zaintrygowana stwierdziłam, że chyba skorzystam, poczym ubrałam się i szybko wróciłam do domu. Jakie one były? Są opisane w opowiadaniu „Trzech Budrysów”. Luty 1993 roku. Baśka, baska@poczta.onet.pl *

28
listopada

Weekend na wsi

   Posted by: baska   in Opowiadania

Weekend na wsi.

  • W czerwcu spędziłam uroczy urlop na wsi. Ale przyszła też Piękna Złota Polska Jesień i zatęskniło mi się za lasem, w którym spędziłam tyle wspaniałych chwil. Postanowiłam te miejsca odwiedzić. Zadzwoniłam do gospodarzy, czy nie mogłabym wpaść do nich na weekend. Okazało się, że pokoik, który wynajmowałam jest wolny i mogę spokojnie przyjechać.

Przyjechałam po południem, bardzo mile i sympatycznie przywitałam się z gospodarzami Magdą i Tadeuszem, poczęstowana zostałam takim trochę późniejszym obiadem i poszłam do pokoju odpocząć. Zdążyłam się rozpakować, trochę odświeżyć a tu pukanie do drzwi i stoi Magda, mówiąc - chodź ze mną. Poszłyśmy do pomieszczenia obróbki mleka, tego, w którym się kiedyś pieściłyśmy. W pomieszczeniu była już Krystyna. Potężna kobieta, na pierwszy rzut oka, ponad o głowę ode mnie wyższa, ale bardzo dobrze zbudowana, o szerokich biodrach, ale przede wszystkim wydatnym biuście. Magda przedstawiła mnie, a ponieważ przyniosła z sobą butelkę, nalała do kieliszka, podała mi go, wznosząc toast, za miłe spotkanie, następnie podała kieliszek Krystynie, na końcu wypiła sama. Krystyna widząc moje zainteresowanie jej wydatnym biustem nie zastanawiając się, rozpięła bluzkę, podniosła stanik spod którego wylały się dwie piękne, jędrne półkule. W stosunku do moich Piersi były one ogromne. Popatrzyła na mnie mówiąc - dotknij, a ja aż z zachwytem wyciągnęłam ręce i podtrzymując je od dołu, próbowałam je objąć. Były one na wysokości mojej twarzy. Krystyna jedną ręką przyciągnęła mnie do siebie, a drugą ręką podtrzymując Pierś zaproponowała - chcesz pocałować. I zanim zdążyłam coś powiedzieć moje usta przywarły już do jej Piersi. Widocznie ją to podnieciło, bo w moment jej Brodawka zrobiła się tak duże, jak dojrzała, duża truskawka. Wzięłam ją w usta z dużą ciekawością, a czując jej miękkość na języku zaczęłam się też podniecać. Magda, stojąc za mną, początkowo zaczęła mnie głaskać po ramionach, ale widząc, z jakim zapałem zaczynam ssać Krystyny Pierś, zaczęła zdejmować ze mnie sukienkę, odpięła stanik i zaczęła pieścić moje Piersi. Wówczas Krystyna spuściła swoją rękę w dół, wsuwając mi ją między nogi. Nie dało się ukryć, za chwilę byłam bardzo mocno podniecona. Wówczas Marta odsuwając mnie od Krystyny powiedziała - zobacz, co my tu mamy. Sięgnęła gdzieś na bok i wyjęła, można powiedzieć „Pięknego Penisa”. Był to wystrugany z drzewa penis słusznych rozmiarów. Nie czekając na moje pytanie Magda powiedziała, że przyjeżdża tu na wczasy pewien pan, który umie rzeźbić i wystrugał im kilka różnych „zabawek”. Tan akurat jest dla Krystyny. W tym momencie Krystyna zdjęła spódnicę, majtki, stanęła w rozkroku i jednym zdecydowanym ruchem wsadziła go sobie w Cipkę, co nieco pojękując przy tym. Po chwili Magda wykonała ponowny ruch wyciągając drugiego takiego penisa i pokazując mi go stwierdziła - mamy tu też coś dla Ciebie, ściągaj majtki. Bez chwili zastanowienia, jakby odruchowo, zdjęłam majtki, Magda podała mi go do rąk, pokazując, że mam go sobie wsunąć. Stanęłam w lekkim rozkroku, i przyłożyłam go do swojej Cipki, podeszła Magda i zdecydowanym ruchem wepchnęła mi go do środka. Poczułam go niesamowicie mocno. Obok nas stał duży, solidny stół, Krystyna położyła się na nim, rozchylając swoje potężne biodra, pokazując, że mam się na nie położyć. Podeszłam i wsunęłam się, moja twarz była na wysokości jej Piersi a moje biodra wpasowały się w jej. Wówczas ścisnęła je, jakby zamykając kleszcze, rękoma chwytając moje pośladki, a ja swoimi rękoma układałam się na jej Piersiach, ponownie biorąc to jedną, to druga brodawkę w usta. Będąc tak ułożoną doskonale czułam ciepło jej ciała, każdy ruch jej bioder, tym bardziej, że w mojej Cipce siedział ten drewniany penis. Magda, stojąc za nami, w pewnym momencie włożyła ręce między moje nogi i chwyciwszy obie pałki, zaczęła je w nas dodatkowo dociskać. Te ruchy spowodowały u mnie tak duże podniecenie, że po chwili zaczęłam mocno jęczeć. Wówczas Krystyna, jakby poprawiając się, jeszcze mocniej chwyciła moje pośladki, ale za moment poczułam, że je rozciąga na boki. Próbowałam się unieść, ale Magda położyła mi rękę na plecach, mówiąc leż, po czym poczułam, jak mi coś zaczyna wsuwać w Pupę. Zaczęłam się wiercić, ale Magda stwierdziła - leż spokojnie, dostaniesz uszczelniacza, po czym zaczęła wsuwać mi coś w Pupę. Wciskając, czułam, jak napiera na moje wnętrza, przecież w Cipce już siedziała tamta pałka. Wsunęła mi całkiem, po czym ponownie zaczęła nas obie dociskać tymi pałkami, które w nas siedziały, aż doszłam do takiego stanu podniecenia, że, unosząc ramiona, zaczęłam jęczeć i krzyczeć w stanie kompletnego odlotu. Puściła mnie, nogi miałam omdlałe, więc osunęłam się na podłogę, a siadając jeszcze bardziej wbiłam w siebie przede wszystkim tego penisa, czując jednocześnie bardzo mocno w Pupie te drugą wkładkę. Magda nalała do kieliszka wódki i dając mi go powiedziała - te zabawki są Twoje, możesz sobie je wziąć Podała mi rękę, podniosłam się, Krystyna też podniosła się z tego stołu, przyciągnęła do siebie, dziękując, powiedziała, że bardzo namiętnie pieściłam jej Brodawki, sama wysuwając swoją pałkę ze swojej Cipki. Ja patrząc na nią i na Magdę, spytałam, czy mają więcej takich zabawek. Odpowiedziały, że kilka jeszcze by się znalazło, jak nie takich, to innych. Nie wykazując zainteresowania jakie to są przyszłam do pokoju, weszłam do łazienki, myjąc się wyjęłam z siebie te otrzymane zabawki. Rzeczywiście, Penis był wystrugany ze wszystkimi szczegółami z drewna i dlatego, że był taki sztywny, dawał taki nacisk podczas pieszczot, natomiast uszczelniaczem okazał się być zwykły drewniany walec średniej wielkości. Umyłam się owinęłam się w pościel i chyba zasnęłam, bo w pewnym momencie obudził mnie krzyk - kolacja. Kolacja, w obecności gospodarzy i ich pracowników, przebiegała w bardzo przyjemnej atmosferze, lekko zakrapianej wódeczką. Zjadłam, podziękowałam, wstałam od stołu i poszłam do pokoju. Przebrałam się w koszulkę nocną i położyłam do łóżka. Po paru minutach pukanie do drzwi, otwieram, a tam stoją trzej pracownicy gospodarzy, trzymając w ręku tacę, a na niej wódeczka, kieliszki i talerz grubych kiełbasek na zagrychę. Pytają, czy mogą. Popatrzyłam na zegarek, nie było wcale późno, zresztą nie miałam gdzie się spieszyć, więc ich zaprosiłam. W pokoiku był stolik, ale tylko dwa krzesła, więc jeden z nich usiadł ze mną na łóżku, pozostali na krzesełkach, polali po kieliszku i wznieśliśmy toast, za miłe spotkanie. Tutaj pewnie popełniłam błąd, bo stwierdziłam, że znowu się widzimy, a tak naprawdę nie wiem, jak się nazywają. Więc ja proponuje, aby mi mówili po imieniu, przy tym wstając z łóżka, oni oczywiście ten toast podchwytują, ale sugerują, że powinien to być toast dla mnie specjalny, po czym już sięgają po moją koszulkę i stoję przed nimi nago, oni też w tym momencie zaczęli się rozbierać. Tego ruchu nie przewidziałam. Pierwszy był Kazimierz, czyli Kaziek, wypiliśmy klasyczny bruderszaft, a on, pokazując łóżko, mówi, że on chce na jeźdźca, póki mam siłę. Rzeczywiście w tym momencie jeszcze mi w głowie nie szumiało, Kazik położył się na łóżku, ja usiadłam na nim, po czym uniosłam biodra, ustawiłam jego sterczącą pałkę w Cipce i zaczęłam opadać, pochłaniając ja w siebie. Nie było to takie proste, bo pałka miała swój wymiar. Na dodatek Cipka odczuwała jeszcze wcześniejsze pieszczoty, ale chwycił mnie za biodra, lekko unosząc swoje, szybko je opuścił, tak, że wbiłam się na niego całkowicie, czując go gdzieś pod żebrami. Koledzy widząc ten moment podali mi kieliszek wódki, a po nim rozpoczęłam jazdę, uwieńczoną pełną moją ekstazą i pełnym jego wytryskiem. Drugi był Adam, czyli Adaś, wypiliśmy wódkę, a Adaś pokazuje mi, że on chce od tyłu. Ułożyłam się na łóżku i za moment czuję jak we mnie się wpycha. Dobił do końca tak mocno, że aż uniosłam głowę. Na to tylko czekał Kazik, podstawił mi kieliszek pod usta i wlał mi go prosto do gardła. Udało mi się szczęśliwie przełknąć, a Adaś już dobijał do końca. Czując to ja też już zaczęłam odpływać, aż czując jego strzał sama zaczęłam jęczeć w pełnym orgazmie. Trzeci miał na imię Wojtek, czyli Wojtuś. Przepiliśmy po kieliszku, mnie się już w tym momencie zaczęło kręcić w głowie, ale rozłożył mnie w pozycji klasycznej, wszedł, a ja już rozpalona do czerwoności, tylko pojękiwałam, gdy dobijał się do mojej Szyjki, aż czując jego końcowy moment sama doszłam też do orgazmu wydając z siebie krzyk pełnego uniesienia.Chłopcy poszli, ja umyłam się, owinęłam w pościel i usnęłam, kiedy, naprawdę nie wiem. Rano przyszła gospodyni i położyła na stole tacę, a na niej pieczywo, trochę nabiału, gorące mleko i kubek gorącej pachnącej kawy zbożowej. Kto dzisiaj w mieście wie, że kiedyś była kawa zbożowa, która miała ten swój specyficzny, niezapomniany zapach. Natychmiast wzięłam się za śniadanie, zjadłam, sprawdziłam na tarasie, jaka jest pogoda, ubrałam się w podkoszulkę, szorty, adidasy i zeszłam do kuchni, znosząc tacę ze śniadaniem oraz tacę z „późnej kolacji”. Gospodarze byli już po śniadaniu, bo dla nich rano to zupełnie inna godzina, gospodarz zaproponował mi przejażdżkę wozem konnym po gospodarstwie. Słysząc przejażdżkę od razu się zjeżyłam, ale wóz konny, to co innego. Weszłam na górę, wzięłam swój plecak i zeszłam na dół. Razem z gospodarzem poszliśmy pod budynek gospodarczy, gdzie stał już zaprzężony wóz. Za kozła służyła dosyć szeroka kanapa z oparciami po bokach. Gospodarz wyjaśnił mi, że w gospodarstwie ma dwa konie, raczej dla fantazji, niż z potrzeby i do różnego rodzaju przejażdżek są wykorzystywane. Nawet do wsi woli jechać wozem niż samochodem. Ponieważ sprzyjała nam pogoda, zrobiło się cieplutko, gdy tylko wyjechaliśmy z gospodarstwa zdjęłam koszulkę, zostając tylko w samym staniczku. Tadeusz spojrzał, ale nic nie powiedział, tym nie mniej widziałam, jak spogląda na mnie, moje nogi, a teraz na piersi. Z poprzedniego przyjazdu pamiętałam, że miał niezłą charakterystyczną pałkę, niezłej wielkości, zakrzywioną do góry. Gdy wjechaliśmy głębiej w pola postanowiłam sprawdzić, czy nic się nie zmieniło od poprzedniego przyjazdu. Prawą ręką objęłam go za ramiona a lewą położyłam na brzuchu, powoli opuszczając w spodnie. Spojrzał na mnie i jakby wziął wdech, aby moja ręka łatwiej mogła wsunąć się pod jego spodnie, wyczuwając pęczniejącą już pałkę. Zapytałam, czy nie moglibyśmy gdzieś tu się zatrzymać. Patrząc, wskazał miejsce, mówiąc - pod lasem. Rzeczywiście droga zaczęła prowadzić wzdłuż młodego, ale dość gęstego lasu, gospodarz zsiadł, zawiązał lejce przy najbliższym drzewie i odwrócił się do mnie. Ja założyłam mu ręce na ramiona i starając się namiętnie całować, powiedziałam - odepnij spodnie. Opuścił ręce, odpiął pasek i guzik oraz spuścił zamek w spodniach. Ja trzymając go jedną ręką, drugą rękę spuściłam w szorty, wyczuwając jego wspaniałą pałkę. Nie dość, że miał dużą, to jeszcze lekko zakrzywioną. Powiedziałam, chodźmy na wóz, ja wyjęłam z plecaka swój koc, zdjęłam z siebie wszystko, mówiąc jednocześnie do gospodarza, aby się rozebrał. Pokazałam mu, że ma usiąść na koźle, a ja szybko wzięłam mocno już wystająca pałkę w swoje rączki i zaczęłam namiętnie lizać i wkładać do ust. Zrobił się bardzo mocny, wówczas pokazałam mu, że ma mnie obejść i wziąć mnie od tyłu. Wszedł we mnie, a ja aż jęknęłam, nie dość, że duży, to jeszcze zakrzywiony. Zaczął się we mnie wbijać, a Cipka moja natychmiast puściła soki powodując narastający stopień podniecenia, aż oboje doszliśmy do szczytu, w momencie jego wytrysku ja dostałam niesamowicie silny orgazm. Podałam mu ręcznik, a on stwierdził, żeby się całkiem nie ubierać, pojedziemy nad strugę, tam się umyjemy. Odwiązał konia i po paru minutach dojechaliśmy do skraju lasu, a tam w niewielkiej odległości płynęła leśna struga. Piękna, czyściutka, źródlana woda, ale zimna. Przemogłam się i weszłam, zanurzyłam ręce i opłukałam się. Gospodarz też to zrobił, po czym starałam się dokładnie wytrzeć jego pałkę, aby mogła być znowu sprawna. Słońce było już dosyć wysoko, też nas dogrzewało, więc nie było nam zimno. Weszliśmy na wóz, on usiadł na koźle, ale nogami do skrzyni, a ja usiadłam na jego kolanach, mocno się do niego tuląc. Na efekty tego tulenia nie trzeba było długo czekać, jego pałka już robiła się duża. Uniosłam się lekko do góry, on przytrzymał ją prosto i po chwili już była we mnie. Czułam ją doskonale, gospodarz mocniej chwycił moje biodra, ja lekko się odchyliłam do tyłu i wbiłam się do samego oporu. Co on się naprężył, to ja czułam skurcz w środku, aż poczułam już, że zaczyna szczytować. Tym bardziej odchyliłam się do tyłu, aby być w nim jak najgłębiej i wziąć od niego wszystko, co może mi dać. No i strzelił, ja z radości i podniecenia zaczęłam aż krzyczeć. Znowu trzeba było, chociaż trochę się opłukać i wróciliśmy do domu. Wracając, gospodarz powiedział mi, że po kolacji ma dla mnie coś specjalnego. Popatrzyłam, ale już nie było czasu na rozmowę, ja przechodząc przez kuchnie dałam dużego buziaka gospodyni, uśmiechnęła się, chyba domyślając się, co było i poszłam do swojego pokoju, umyłam się i położyłam, aby odpocząć po przejażdżce i przed obiadem. Kończąc obiad, gospodyni powiedziała do mnie, idź odpocząć, później przyjdę do Ciebie. Owinęłam się w pościel i w łóżko. Myślałam, sprzątnie po obiedzie i przyjdzie na ploty. Ale gdzie tam, zupełnie co innego. Nawet udało mi się trochę podrzemać, gdy przyszła Magda i poprosiła, abym poszła z nią. Widząc, że jestem rozebrana, spojrzała, stwierdzając - załóż szlafrok. To mnie zaintrygowało. ale owinęłam się w szlafrok, wskoczyłam w swoje klapki i poszłyśmy do znanej już z poprzedniego pobytu obory, poszliśmy do tego samego boksu, gdzie stał byczek, a tam czekali na nas nasi chłopcy. Magda stwierdziła, że podczas poprzedniego pobytu tuliłam się do byczka, to teraz będę mogła lepiej poznać szorstkość takiej skóry, pokazując mi ręką stojący obok stół, a na nim rozłożoną, dużą wołową skórę. Adam pokazał mi, że mam się na niej położyć na brzuchu, po czym trzymając w ręku też kawałek takiej skóry zaczął przesuwać ją po moich ramionach, plecach, Pupą zajął się Wiesiek, a Kazik nogami. Możecie wierzyć, albo nie, ale wrażenie jest niesamowicie podniecające. Uznając, że osiągnęli odpowiedni poziom mojego podniecenia, przekręcili mnie na wznak i zaczęli pieścić przód. I znowu Adam ramiona, ale również Piersi, a tu wrażenie niesamowite, brodawki stanęły na baczność, natychmiast Wiesiek - brzuszek i wzgórek łonowy, a ponieważ jestem wydepilowana, dotykanie taką skórką doprowadzało do tego, że Cipka zrobiła się mokra. Natomiast Kazik, można powiedzieć „froterując” uda spowodował ich szerokie rozchylenie się. Tak podnieconą, na znak gospodyni zaczęli całować, Adaś - piersi, szczególnie „podgryzając” brodawki, Wiesiek - brzuszek, szczególnie drażniąc pępek, a Kazik wpiął się w Cipkę robiąc rozbój w samym gniazdku oraz drażniąc łechtaczkę. Gospodyni stała za mną, głaszcząc mnie po twarzy mówiła - to jeszcze nie wszystko. Przyszedł moment, kiedy Kazik swoim językiem doprowadził mnie do maksymalnego podniecenia, a widząc, że zaczęłam się cała kręcić każdy z nich zintensyfikował swoje pieszczoty doprowadzając mnie do pełnego orgazmu. Po dłuższej chwili usiadłam a gospodyni podała mi szklankę i kieliszek, wznosząc toast - za dalsze udane pieszczoty. Zobaczyłam, że wszyscy trzymają kieliszki i jednym haustem wypiliśmy, popiłam jakimś napojem i w tym momencie gospodyni dała mi znać, że mam się ponownie położyć, chłopcy pomogli jej przesunąć mnie na krawędź stołu, podnieśli nogi na bok i do góry, wówczas zobaczyłam, że gospodyni trzyma coś w dłoni. Podeszła do mnie i mówiąc - a teraz zobaczysz jak smakuje prawdziwy byczek, pokazała mi lekko zakręcony róg, przyłożyła go do dziurki w Cipce i zaczęła wpychać. Może nie był taki duży, ale był dosyć gruby, więc wciskając czułam, jak mi ją rozsadza, ale z drugiej strony taki stan powodował narastające podniecenie, Cipka puściła soki i zrobiło mi się dobrze. Gospodyni pokazała, abym wstała, wówczas okazało się, że ten róg tuż przed końcem jest przewiercony, a w otwór wprowadzony jest rzemyk, którego teraz oba końce zwisają z mojej Cipki. Magda chwyciła je, pokazała, że mam się obrócić, po czym dociągając, zawiązała mi je na biodrach, mówiąc jednocześnie, że to jest dla mnie prezent od chłopaków, będę mogła sobie go wziąć, ale teraz do wieczora mam go mieć w sobie. Przyłożyłam dłonie do Cipki i poczułam, jak we mnie siedzi, ale to uczucie posiadania czegoś takiego było niesamowite. Zanim zdążyłam nad tym się dłużej zastanowić, gospodyni ponownie obróciła mnie przodem do siebie, popchnęła na stół, chłopcy błyskawicznie unieśli mi nogi do góry, a ona stwierdziła - no, do roboty. Okazało się, że mają wypieścić moja Pupę, po pieszczotach ze mną byli mocno podnieceni, więc nie stanowiło to dla nich większego problemu. Problem miałam ja, bo Pupcia ma trochę inną dziurkę, ale to dla nich nie miało większego znaczenia. Jeden po drugim wchodzili we mnie, mocno rozpychając się w środku, co powodowało narastające podniecenie. Na dodatek w Cipce był ten róg i każde pchniecie powodowało dalsze jego dopychanie. Odlot zaczął się szybko. Na dodatek gospodyni pochyliła się nade mną, pieszcząc swoimi Piersiami moje piersi, to znowu podając mi je do ust. Skończyli, opuściłam nogi, chwilę poleżałam, podniosłam się, Adam podał mi kieliszek wódki a gospodyni wzniosła toast - oby nam tak dalej było dobrze, a do mnie powiedziała - tym Twoim rogiem to zajmie się mój stary, ale wieczorem, teraz możesz iść odpocząć. Założyłam szlafrok, wróciłam do pokoju, weszłam pod prysznic, opłukałam się, owinęłam w pościel i położyłam do łóżka. Myślałam, że się trochę zdrzemnę, ale gdzie tam, siedzący w Cipce „bagaż” nie pozwalał o sobie zapomnieć, cały czas czułam się podniecona. Tym nie mniej wtuliłam się i chyba się jednak trochę zdrzemnęłam, bo w pewnym momencie usłyszałam - kolacja.Założyłam majteczki, to znowu spowodowało pewne pobudzenie mojej Cipki, sukienkę i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli przy stole, spokojnie jedząc, jak by nic się nie stało. Ja prawdę powiedziawszy, po tak sytym obiedzie nie byłam głodna. Na stole był placek drożdżowy własnego wypieku, więc wzięłam tego placka i napiłam się herbaty. Widząc, że mi to jedzenie nie idzie, siedzący obok gospodarz powiedział - to idź na górę, ja po Ciebie przyjdę. Wzięłam herbatę i poszłam do pokoju. Nie wiem, ile minęło czasu, przyszedł gospodarz i mówi - chodź. Wstałam z łóżka, spojrzałam po sobie, on stwierdził, że może być i poszliśmy z powrotem do tej samej obory, znaleźliśmy się w tym samym miejscu. Byli tam już chłopcy. Gospodarz stwierdził, że po południu ćwiczyłam na martwej skórze, wskazując na stół, teraz będę ćwiczyła na żywej skórze, wskazując na stojącego obok byczka. Znalazła się buteleczka i kieliszki, gospodarz polał i wypiliśmy za pieszczoty, po czym rozebrali mnie do naga, gospodarz odwiązał rzemyki i uwolnił mnie od tego „bagażu”. Ponownie zostały nalane kieliszki, wypiliśmy i wówczas Adam z Wieśkiem związali mi ręce jakąś linką, drugi koniec przerzucili przez grzbiet byczka. Adam przeszedł na drugą stronę i za chwilę poczułam, że jestem wciągana na jego bok. Moje piersi i brzuch ocierały się o ciepłą skórę byczka, To samo wrażenie, co kiedyś, ciepła, szorstka skóra powodowała już duży stopień podniecenia. Leżałam, można powiedzieć, tak przewieszona, gospodarz z Wieśkiem rozsunęli mi nogi na bok, a Kazik wszedł w moja Cipkę. Przechowywanie „bagażu” przez ten okres spowodowało, że czułam go dosyć luźno, co wcale nie oznacza, że jego pałka nie była w stanie mocno mnie podniecić. Po nim zajął miejsce Wiesiek, następny był Adam a na końcu wszedł we mnie gospodarz tą swoją zakrzywioną pałką. Po mimo rozluźnienia spowodowanego poprzednimi partnerami poczułam go doskonale, a czym mocniej we mnie wchodził, tym bardziej mój jęk namiętności przechodził w krzyk uniesienia i orgazmu. Panowie skończyli swoje pieszczoty i opuszczając, podłożyli pode mnie coś w rodzaju małej platformy, ale na kółkach. Była ona przykryta ładnym, czystym ręcznikiem. Rzeczywiście, te pieszczoty spowodowały, że miałam trochę miękkie nogi, mając już uwolnione ręce, jakby z zadowoleniem przyjęłam możliwość położenia się. Ale to była ta specjalna niespodzianka gospodarza, bo podtrzymując za ręce i nogi panowie zaczęli przesuwać mnie w kierunku byczka, ale od strony jego łba. Podciągnęli mnie na belkę, przechodzącą wzdłuż ściany i lekko zwolnili linkę trzymającą nozdrza byka. Gospodarz czymś prysnął ma moją Cipkę a byczek zaczął ją lizać.Takiego lizania nie da się opisać, nie dość, że szorstki to jeszcze zwinny, wiedział, gdzie ma liznąć, aby sięgnąć łechtaczki. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Moje podniecenie sięgnęło zenitu i po chwili, trzepocząc się jak ptak na uwięzi, wyłam pełnym krzykiem ekstazy. Wówczas gospodarz dał znać, chłopcy poluzowali linkę na moich rękach, mając już swobodę poruszania się sama ułożyłam się na tej już z własnej woli, dając im znać, że chce się pod niego wsunąć. Pomogli mi przesunąć nogę na druga stronę i gdy już mogłam je rozłożyć w dużym rozkroku zaczęli przesuwać mnie w kierunku byczkowej pałki. Gospodarz prysnął czymś byczkowi w nos i zaczęła się wysuwać ta czerwonokrwista pałka. Poprzednim razem, można powiedzieć, byłam zmuszona się na nią nadziać. Tym razem sama chciałam ją mieć w sobie, więc wysunęłam ręce do przodu, szeroko rozsunęłam wejście do Cipki, a Adaś zaczął ją na nie ja nakierowywać. Kiedy już oparła się o jej wejście, poprosiłam chłopców, aby mnie wciskali. Przyklęknęli za mną, przyłożyli swoje ręce na wysokości moich bioder i zaczęli mnie dociskać. Cipka była bardzo rozluźniona po prawie całodniowych „ćwiczeniach”, tym nie mniej na początku stawiała opór, ale po chwili, sama puszczając wyjątkowo dużą ilość soków, wpuściła pałkę do siebie. Wypełniała ją do samego końca, bardziej napierając na boki, niż w kierunku szyjki. Gospodarz ponownie czymś plusnął byczkowi w nos, pałka byczka dostała obłędnej wibracji i poczułam w sobie wystrzał jego spermy, jednocześnie wydając z siebie głośny krzyk zadowolenia. Po chwili chłopcy opuścili moje nogi na podłogę i pomogli wydostać się z tej „pułapki na własne życzenie”. Gospodarz pomógł mi stanąć na nogi, było to umowne stanie, raczej trzymanie się niego, wypiliśmy po kieliszku, pomógł mi przejść do domu, umyłam się, położyłam się do łóżka, długo leżąc jeszcze przeżywałam te „bycze” pieszczoty. Rano przyszła gospodyni, przyniosła śniadanie, ja wstałam, dałam jej siarczystego buziaka i poprosiłam, aby mi nie przeszkadzano, bo chce dalej spać. Napiłam się pachnącej kawy z mlekiem, owinęłam się w pościel i o dziwo usnęłam. Wszystkie te przeżycia spowodowały, że nareszcie byłam jakby zadowolona i rozluźniona, to też sen był też głęboki. Wstałam dopiero na obiad, smakował mi niesamowicie, poszłam do pokoju spakować się i musiałam wracać do miasta. Pożegnałam się z gospodarzami, którzy wyrazili życzenie, abym odwiedzała ich jak najczęściej. Podczas pożegnania kazało się, że w korytarzu czekają na mnie paczki z kiełbasami, serami, butelki z mlekiem i piękny drożdżowy placek upieczony przez gospodynię. Przed domem, przy samochodzie stali chłopcy z naręczem pięknych polnych kwiatów. Żegnając mnie wręczyli mi moją „zabawkę”, czyli byczy róg oraz zwiniętą w rulon skórę, na której się pieściłam, mówiąc jednocześnie, abym o nich nie zapominała i jak najszybciej przyjeżdżała ponownie. No i jak myślicie, byłam ponownie na wsi, czy nie. Myślcie dalej, może coś wymyślicie.Wrzesień 1992 roku Baśka, baska@poczta.onet.pl *

28
listopada

Urlop na wsi

   Posted by: baska   in Opowiadania

Jesteśmy z Jankiem przyjaciółmi od wielu lat i z różnych racji nie zawsze udawało nam się wyjeżdżać razem na urlop. Ale w tym roku tak się ułożyło, że mieliśmy taką możliwość.

Dlatego, gdy tylko pojawiła się sposobność wspólnego urlopu, postanowiliśmy ją wykorzystać, ale nie mieliśmy ochoty na żadne kurorty, chcieliśmy zaszyć się gdzieś z dala od miejskiego zgiełku. Janek znalazł gospodarstwo agroturystyczne, które oferowało nam bardzo dobre warunki. Wykonaliśmy stosowny telefon, na miejscu okazało się, że wszystko jest jak trzeba. Gospodarstwo prowadziło małżeństwo w średnim wieku. Mogliśmy mieć duży pokój na piętrze

z łazienką, obok pokoju, w korytarzu coś w rodzaju aneksu kuchennego ze stołem, krzesłami, kuchnią na gaz i lodówką. Na dodatek, pomimo, że była to druga połowa czerwca, była bardzo ładna, ciepła pogoda.

Można powiedzieć, że przez pierwsze trzy dni nie wychodziliśmy z łóżka, co oczywiście jest nieprawdą, wręcz odwrotnie, nareszcie mieliśmy możliwość bezkarnego włóczenia się po lesie, korzystając z każdej możliwości, aby się do siebie zbliżyć. Dwa miejsca były szczególnie przez nas preferowane. Na brzegu jeziora znaleźliśmy duży kamień narzutowy, po prostu głaz, natomiast

w lesie, w jednym miejscu znaleźliśmy pieniek po ściętym drzewie, dosyć wysoki, na którym można było spokojnie usiąść.

Znaleziony przez nas głaz był na tyle duży, że ja, aby na nim usiąść, musiałam być podniesiona przez Janka. Toteż, gdy mnie na nim usadowił, to pochylając się nade mną, zaczął mnie mocno całować. W pewnym momencie jego twarz zaczęła opuszczać się, a gdy znalazła się na wysokości moich bioder wsunął swoje duże ręce pod spódnicę i energicznym ruchem zsunął moje majteczki. Jego twarz wylądowała przy mojej Cipce, ja rozchyliłam szeroko nogi, a on, swoim szorstkim językiem doprowadził ją do momentu, kiedy puściłam soki namiętności. Wówczas przeniósł swój język na łechtaczkę i doprowadził mnie do orgazmu. Podniósł się, zdjął szorty

i wszedł we mnie z całą swoją mocą.

Z racji różnic we wzroście, była również różnica w naszych narządach płciowych. Ja miałam w miarę małą, trochę wąską Cipkę, on za to miał słusznych rozmiarów pałkę. Toteż od początku naszej znajomości, po dziś dzień, jego wejście w moja Cipkę zawsze powodowało, że czułam go bardzo mocno, miałam wrażenie, że wypełnia cały mój brzuszek.

Tak było również i tym razem, ja leżałam na lekko w tym miejscu zaokrąglonym kamieniu, a on wypełniał mnie do granic możliwości. Dodatkowy efekt wypełnienia powodowało moje położenie, bo na tej krzywiźnie, ja się lekko osuwałam w dół, a on podrzucał mnie do góry. Osiągając górny poziom uniesienia wyrzuciłam ręce do góry, a on kilkoma bardzo mocnymi pchnięciami dopełnił aktu całkowitego odlotu.

Ale na kamieniu zdarzyła się też inna historia. Janek rozebrał mnie, posadził na kamieniu

i zaczął bardzo mocno pieścić, szczególnie moją Cipkę. Gdy puściła już mocno swoje soki namiętności, uniósł się i chwyciwszy mnie w pół, obrócił na brzuszek, rozsunął mocno nóżki, po czym powiedział, poczekaj chwilę, sięgnął do plecaka, wyjął krem i nasmarował swoja pałkę,

a zbliżając się do mnie, lekko przesunął rękę po moim rowku, zostawiając w nim resztki kremu. Stanął za mną, rękoma rozciągnął pośladki i wsunął mi swoja pałkę do Pupy. Owszem, kilka razy zdarzało się, że ktoś pieścił moją Pupę palcami, ale nawet Janek do tej pory nie zbliżał się do mnie w ten sposób.

To też gdy go w swojej Pupie poczułam, to się najpierw mocno przestraszyłam, a później zaciekawiłam. A on wchodził we mnie i wchodził, efekt tego wchodzenia był potęgowany przez twarde podłoże kamienia. Z całą siłą wbijał się we mnie, a ja miałam wrażenie, że za chwilę zrobię się zupełnie płaska, natomiast wspaniale czułam jak się we mnie przesuwał i doskonale, gdy we mnie wlał wszystkie swoje soki namiętności. Podniósł mnie, obrócił i bardzo mocno zaczął całować. Gdy się już ocknęliśmy, stwierdziłam, że mnie mile zaskoczył, co Janek skwitował stwierdzeniem, że może mu się uda jeszcze czymś mnie zaskoczyć, ale to się okaże później.

Analogicznie było ze wspomnianym już pieńkiem, tyle tylko, że tutaj role się odwróciły.

Przechodząc obok Janek spytał, czy nie mogli byśmy na nim usiąść i odpocząć. Na swoje spacery braliśmy ze sobą niewielki plecak, w którym był średniej wielkości ręcznik, butelka z piciem, jakieś drobiazgi i krem nawilżający. To też rozłożyliśmy na pieńku ręcznik, Janek na nim usiadł a ja usiadłam mu na kolanach, przylegając do jego klatki piersiowej. On pochylił się nade mną i zaczął głaskać moja głowę, natomiast ja w tym momencie poczułam, jak pęcznieje jego pałka. Ostrożnie zaczęłam się zsuwać w dół, Janek lekko się uniósł, ja zsunęłam się razem z jego szortami

i obnażyłam całą jego męskość. Zawsze ta jego pałka mnie intrygowała, ale tym razem wydawała mi się wyjątkowo duża. Otworzyłam usta, wsunęłam go do środka a Janek opierając się rękoma

o krawędź pieńka, lekko odchylił się i wykonał ruch do przodu. Tego się nie da opisać, miałam wrażenie, że jego pałka wychodzi mi z drugiej strony głowy, kilka takich ruchów i Janek zorientował się, że jest już mocno podniecony.

Chwycił mnie za ramiona, podciągnął do góry, dając znać, abym po drodze zdjęła spódniczkę i majtki, po czym posadził mnie na sobie tak, że jego pałka natychmiast znalazła się

w mojej Cipce. Swoimi dużymi dłońmi chwycił moje pośladki i przyciągnął do siebie. Tym razem miałam wrażenie, że za chwile jago pałka wyjdzie z mojej drugiej strony, gdzieś pod łopatką.

A Janek raz za razem dociskał, sam przy tym lekko prężąc się, aż oboje osiągnęliśmy stan całkowitej rozkoszy potwierdzony moim głośnym jęczeniem i jego wytryskiem we mnie.

Ponieważ oboje mamy pogodna naturę, w miarę szybko zapoznaliśmy się z naszymi gospodarzami i już czwartego dnia wieczorem siedzieliśmy u nich na wspólnej kolacji. Szczególnie ja nawiązałam miły kontakt z Gospodynią. Oczywiście rozmowa zeszła na dzieci. Okazało się,

że jest dwoje, ale są gdzieś w internatach, bo się uczą i do domu przyjeżdżają tylko na sobotę

i niedzielę. Janek nawiązałem kontakt z Gospodarzem. Z rozmowy wynikało, że gospodarstwo jest dosyć duże, nastawione na produkcje wołowiny. Ma podpisany kontrakt na hodowle krów do 100 kg wagi, otrzymuje cielęta, a sprzedaje po osiągnięciu przez nie tej wagi. Stąd jeszcze

w gospodarstwie pracowało trzech młodych mężczyzn pomagających w gospodarstwie.

Jakby za dwa dni wracając z wieczornego spaceru zajrzeliśmy do obory, a tam po jednej

i drugiej stronie długi rząd boksów, a w nich krowy. No to poszliśmy zobaczyć co słychać

w drugiej oborze, a tam praktycznie to samo. Ale w tej oborze, tak na końcu był wyodrębniony boks, a w nim stał dorodny byczek. Oboje z zainteresowaniem zaczęliśmy się mu przyglądać, a w szczególności jego „dzwonom”, które były pokaźnych rozmiarów. Jakby odruchowo przesunęłam rękoma po jego grzbiecie, odwróciłam się do Janka mocno przylegając do boku byczka. Po namiętnych pocałunkach i pieszczotach, kiedy moja sukienka już leżała obok a moja Cipka zrobiła się już mokra, odwróciłam się i przylegając całym ciałem do boku byczka wystawiłam swoją Pupcię. Miękka sierść i ciepło ciała byczka spowodowały, że dotykając je swoimi piersiami byłam wyjątkowo podniecona.

Chcąc wejść we mnie lekko odciągnął moje biodra, ja mocno rozstawiłam nogi i mógł on wprowadził swoją pałeczkę w moją Cipkę. Ale ten ruch spowodował, że osunęłam się trochę w dół i tym sposobem moja rączka sięgnęła byczkowych dzwonów. Ja głaskałam dzwony byczka, a on wbijał się coraz mocniej w moją Cipkę i tak w pewnym momencie osiągnęłam orgazm, wydając

z siebie stosowne pomruki. Szybko wróciliśmy do domu i po krótkiej toalecie znowu zaczęliśmy się pieścić.

Następnego dnia rano w samym szlafroczku zeszłam do gospodyni po mleko. Okazało się, że mleko jest w pomieszczeniu przy oborze i gospodyni zaproponowała, abyśmy tam razem poszły. Gospodyni ubrana była w lekką podomkę i widać było, że pod spodem nie ma nic. Poszłyśmy razem do tego pomieszczenia, przy czym po drodze Gospodyni wykazywała wyjątkowo dobry nastrój, co udzieliło się również mnie. W pomieszczeniu tym jakby niechcący stwierdziłam, że jest ona w bardzo dobrym humorze. Gospodyni nie zaprzeczyła informując mnie jednocześnie, że jest jej bardzo dobrze, bo „wczoraj w nocy stary mnie mocno przeorał”. Widząc moje zdziwienie rozpięła sukienkę, zsunęła ją prawie do bioder i odwróciła się nimi do mnie. Ja zrobiłam wielkie oczy, bo na plecach wyraźnie widać było ślady mocnych zadrapań. A Gospodyni spokojnie stwierdziła, że wziął mnie od tyłu, a jak zaczął szczytować, to przesunął mi swoje „grabie” po plecach.

Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Gospodyni wyjęła z kieszeni sukienki pudełko

z kremem prosząc mnie, abym jej te plecy nakremowała. Ja, jakby jeszcze w szoku, wzięłam to pudełko i po roztarciu kremu na rękach zaczęłam ostrożnie rozprowadzać go po plecach gospodyni. W dalszym ciągu zdziwiona spytałam, czy to nie boli, ale usłyszałam, że owszem, boli, ale jakie jest podniecające. Gospodyni zsunęła całkiem swoją sukienkę i lekko pochyliła się do przodu. Ja smarując jej plecy przysunęłam się do niej, tak, że jej pupa znalazła się na wysokości moich bioder, a ponieważ w trakcie tych zabiegów pasek przy moim szlafroczku się rozplątał, doszło do bezpośredniego naszego dotyku tych części ciała. W pierwszej chwili jakby nie zorientowałam się, ale gdy już dosyć długo głaskałam plecy Gospodyni spostrzegłam, że do niej w taki sposób dolegam.

Wówczas Gospodyni wyciągnęła ręce w tył i napotykając moje biodra, zaczęła w możliwy sposób dotykać dół mojego brzuszka,. Moje ręce zamarły na jej plecach, ale nie usunęłam się, więc ona zaczęła coraz śmielej mnie dotykać. Aż przyszedł moment, kiedy się wyprostowała, obróciła

i zakładając mi swoje ręce na ramiona, spytała, czy może mi za to smarowanie podziękować. Widząc w moich oczach zawahanie spuściła ręce na biodra i przycisnęła mnie do siebie.

Okazało się, że byłyśmy praktycznie tego samego wzrostu, nasze Piersi są na tej samej wysokości i biodra też. Najpierw przyciągnęła mnie do siebie, tak, że w pewnym momencie nasze Wzgórki Łonowe dolegały do siebie, a następnym ruchem wyjęła jedną rękę i podtrzymując swoją pierś przyłożyła ją do mojej. Prawie odruchowo ja zrobiłam to samo. I patrząc na siebie zaczęłyśmy się śmiać mocno dotykając się biodrami i ocierając piersiami.

Aż po chwili przypomniałam sobie, po co przyszłam i zabierając garnek z mlekiem poszłyśmy do domu. Na progu domu Gospodyni spytała mnie „Czy jutro posmarujesz mi plecy?” Odpowiedziałam „Tak”.

Przyszłam do naszego pokoju, ale byłam jakaś „spłoszona”. Janek spytał, czy coś się stało, odpowiedziałam, że nie, po czym po śniadaniu bardzo mocno kochaliśmy się i to jak rzadko, ja byłam tą osoba wiodącą, łącznie z naszą wizytą wieczorem u byczka.

Następnego dnia ja również szłam po mleko i znowu wróciłam taka trochę inna. Ale do południa poszliśmy na spacer, na kamieniu Janek znowu najpierw doprowadził mnie do odlotu wysysając ze mnie wszystkie soki, po czym wszedł i wlał ogromna ilość swoich soków, doprowadzając mnie do całkowitej ekstazy. Po obiedzie, jakoś trochę się zachmurzyło, więc stwierdziłam, że najpierw się zdrzemniemy, a później zobaczymy.

I rzeczywiście ja usnęłam, czy Janek spał nie wiem, obawiam się, że nie, bo gdy zaczęłam się już trochę ruszać na łóżku przylgnął do mnie bardzo mocno, zaczął mnie obcałowywać, zsuwając się na krawędź łóżka po to, aby móc lepiej wypieścić swoimi ustami moja Cipkę. Gdy już się do niej przyssał, a ona puściła swoje soki, podniósł się, położył obok i zapytał, czy nie miała bym ochoty na trochę mocniejszy seks. Natychmiast się zgodziłam, mając w pamięci jego wcześniejszą wypowiedź, że będzie chciał mnie jeszcze czymś zaskoczyć.

Janek wstał, po coś sięgnął, po czym położył mnie płasko na łóżku, mocno rozciągnął na boki nóżki i samemu się między nie wsunął, ukląkł i zaczął mnie pieścić swoimi wielkimi rękoma, przesuwając je coraz niżej, aż jego palce zaczęły penetrować moją Cipkę. W pewnym momencie odchylił się, po coś sięgnął i za moment ujrzałam w jego rękach słusznej wielkości klasyczny silikonowy prosty penis. Mocno się zdziwiłam, skąd on go wziął. Ale nie miałam czasu na zastanawianie się.

Najpierw przyłożył mi go do ust, przesuwając po wargach raz w jedną stronę, raz w drugą stronę, po czym zaczął tym penisem przesuwać po moich piersiach, długo jakby przytykając do brodawek, dalej bawił się w zagłębieniu pępkowym, po czym zsunął się do samej Cipki, przesuwając go to w dół, drażniąc wejście do Pupy, to w górę. Moja Cipka, już wcześniej pobudzona, rozchyliła swoje listki, tak, że przesuwał się on bez żadnych oporów, powodując odpowiedni stopień jego nawilżenia.

Janek robił to bardzo wolno, za każdym razem, to dłużej drażniąc Pupcię, to znowu drażnił wejście do Cipki. W pewnym momencie polecił mi obrócić się na brzuszek, ułożyłam się podkładając ręce pod głowę, a Janek rozsunął moje nogi, tam się usadowił, po czym zaczął tę sama procedurę głaskania mnie po plecach, wzdłuż kręgosłupa, aż doszedł do samego rowka między pośladkami. W pewnym momencie włożył rękę pod brzuszek, dając mi do zrozumienia, abym uniosła się na kolana.

Okazało się, że obok, na łóżku leży krem, zdjął wieczko, umoczył go w tym kremie

i dopiero teraz zaczęła się jazda. Przyciskając go lekko drażnił od spodu moja Cipkę, prawie go wsuwając, po czym wyjmował i przenosił się w obszar wejścia do Pupci, coraz to mocniej go przyciskając. Taka zabawa trwała już dłuższą chwilę a ja robiłam się coraz mocniej podniecona, bo Janek tego penisa już prawie całkiem wsuwał w Cipkę, a gdy tam trochę narozrabiał, a ja zaczynałam jęczeć, przykładał go do Pupci, jakby rozwiercając jej wejście.

Przez moment już dłuższą chwilę rozpychał się w mojej Cipce, po czym wyjął przyłożył do Pupci i mocno pchnął. Krzyknęłam, ale było już po wszystkim, Janek systematycznie wciskał mi go w Pupę. W pewnym momencie syknęłam, czując wyraźny opór, ale nie zdążyłam nic powiedzieć, bo Janek lekko uniósł się i wsuwał swoją pałkę w moją Cipkę.

Teraz dopiero zaczęła się przepychanka, w Pupci siedział penis, zajmujący dużą przestrzeń w tej części brzuszka, a tutaj wciska się wcale niemała pałka. Co jeden ruch głębiej, to ja głośniej, aż wszedł prawie cały. Przez moment się zatrzymał, po czym pochylił się nade mną i trzymając moje biodra w swoich rękach zaczął się we mnie wsuwać i wysuwać. W tym momencie okazało się, że wystająca część penisa opiera się o Janka kość łonową i co on na mnie naprze, to napiera jednocześnie swoja pałką i tym penisem.

Lekko uniosłam się na rękach, ale to spowodowało jeszcze większe naprężenie. Pałka bardzo napierała na szyjkę, co powodowało skurcze mięśni macicy, penis napierał na wewnętrzna część brzucha. Od pewnego momentu z moich ust wydobywał się dźwięk narastającej rozkoszy, aż do osiągnięcia pełnego orgazmu, kiedy Janek wstrzelił we mnie wszystkie swoje soki. Wysuwając się, wyjął również sztucznego penisa, a ja, jak zwykle, zanim pomyślę, już powiem, powiedziałam, odłóż, jeszcze się przyda, a później długo leżałam przytulona do niego, przeżywając jeszcze raz to, co się chwile wcześniej stało.

Gdy znowu następnego dnia też wybrałam się po mleko, Janek bardzo ostrożnie poszedł za mną. Dotarł do tego pomieszczenia, stanął za oknem, ja już smarowałam plecy Gospodyni,

a ponieważ obie byłyśmy już nago, miał na co popatrzeć. Postanowił tą sceną zainteresować gospodarza. Znalazł go w garażu i mówiąc mu po drodze, co jest grane, podeszli pod okno, podglądając nasze igraszki.

My byłyśmy już po fazie kremowania, a w fazie wspólnych pieszczot. Gospodarz wymyślił, żeby nas związać. Poszedł i szybko wrócił z długim sznurkiem. Zrobili z niego pętle i Janek otworzył szybko drzwi, a on wpadł i tę pętlę zarzucił na nas. Pętla przeleciała przez nasze ramiona

i została ściśnięta na biodrach. Tym sposobem nie miałyśmy możliwości już się rozdzielić. Koniec sznura został przywiązany tak, abyśmy nie mogły się ruszać. Najpierw były jakieś nasze krzyki, ale, gdy zobaczyłyśmy, że oni się też rozbierają, ogarnęło nas zdziwienie, mając nas „uwięzione” zaczęli też nas pieścić, to dotykając naszych ramion, pleców, ud i pośladków.

Po jakimś czasie Gospodarz dał znać, aby się zamienić i tym sposobem Janek wylądował za Gospodynią, a on za mną. Ponieważ byłyśmy mocno związane, nasze biodra przylegały mocno do siebie postanowili zająć się naszymi Pupciami. Gospodarz wziął garnek z mlekiem i polał moją Pupcię a potem podał garnek mężowi. On zrobił to samo i mając już mleczko na Pupciach zaczęli na nich “robić masło”. Okazało się, że ten pomysł wcale nie był taki dla nas uciążliwy i w efekcie końcowym dał satysfakcję nam i im.

Po zakończeniu tych pieszczot poszliśmy do swojego pokoju i po myciu pospaliśmy się jak bąki. Po południu poszliśmy do lasu na długi spacer. Wracając natknęliśmy się na gospodarzy, którzy zaprosili nas na kolację, ale tak trochę później, ok. 21-szej. Obowiązujący strój - piżama.

Wzięliśmy butelkę wódki i o umówionej godzinie zeszliśmy na tę kolację. Oboje ubrani byliśmy w jakieś piżamy. W pokoju stół był bardzo ładnie zastawiony, ale jakby od niechcenia wchodząc do pokoju można było zobaczyć uchylone drzwi sypialni i ładnie zaścielone duże łoże. Gospodarz miał na sobie jakąś dwuczęściową piżamę, ale Pani ubrana była w bardzo zwiewną przeźroczystą, wyjątkowo krótką koszulkę.

Po kilku kieliszkach atmosfera się rozluźniła do tego stopnia, że już byliśmy porozbierani,

a ponieważ jedzenie nie bardzo nas interesowało Gospodarz zaproponował przejście do sypialni, aby poprawić ranne pieszczoty. No i wylądowaliśmy na łożu, panie w środku, panowie na zewnątrz, ale z zamienionymi partnerkami. Najpierw poszły pieszczoty w tym układzie, później wróciliśmy do właściwych układów, później znowu były różne mieszanki, pojedyńcze i podwójne. Trudno powiedzieć, która była godzina, ale w pewnym momencie już nikt z nas nie miał na nic siły. Poszliśmy spać.

Myślałam, że następnego dnia rano Janek będzie jakoś na mnie krzywo patrzeć, ale okazało się, że wszyscy traktujemy zaistniałą sytuacje normalnie i tajemnica nocy jest tajemnicą.

Około południa wracając ze spaceru poprosiłam, abyśmy poszli popieścić się przy byczku. Ponieważ na spacerze zachowywaliśmy się grzecznie, więc nie widziałam w tym większego problemu. I tak jak poprzednio poszliśmy do boksu z byczkiem , ja zdjęłam z siebie sukieneczkę

i jakby najpierw chciałam poocierać się o niego. To przodem, przesuwając swoje piersi po jego skórze, to tyłem, jakby szczególnie ocierając rejon lędźwiowy. Gdy tylko mogłam, wysuwałam rękę w dół, aby dotknąć jego dzwonów. Janek cały czas starał się pieścić mnie, aż przyszedł moment,

w którym oparłam się swobodnie o bok byczka, wysuwając o pół kroku do tyłu swoje biodra, tak, aby mógł swobodnie we mnie wejść. No i wszedł i było nam wspaniale.

Skończyliśmy, a tu okazuje się, że obok nas stoi trzech młodych ludzi, którzy pomagali

w gospodarstwie. Nie byli to ludzie dla nas obcy, myśmy już ich widywali, mówiliśmy sobie „Dzień Dobry”, zjadaliśmy czasami z nimi jakiś posiłek, ale sytuacja, w której się znaleźliśmy była dwuznaczna. Zanim któreś z nas zdążyło wykonać jakiś gest panowie obstawili nas, a jeden z nich zaproponował: „Może pomóc?”.

Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie ja, jak to u mnie bywa, szybciej mówię, niż pomyślę, spytałam: „A umiesz?”. Młodzieniec odpowiedział: „Zobaczymy”, zdecydowanym ruchem odepchnął Janka i już był we mnie. Już wspominałam, że jestem kobietą drobną, moja Cipka też nie jest za duża, a tutaj było trzech młodych, dobrze zbudowanych mężczyzn. Pozostali panowie ustawili się po bokach przytrzymując moje rączki na boku byczka.

Nie mając jakby możliwości porozumieć się ze mną w tej sytuacji, Janek poszedł dookoła, tak, aby widzieć moją twarz. Spojrzał, a ja, mocno pojękując namiętnie, z przymrużonymi oczami kiwnęłam głową, że dobrze. Młody człowiek mocno już we mnie siedział, a każdy jego ruch był taki, jakby chciał mnie przerzucić na drugą stronę. Aż przyszedł moment, że oboje wydaliśmy z Siebie duży jęk uniesienia.

Dotychczasowy mój partner odsunął się, a jego miejsce zajął drugi, ale ten obrócił mnie tak, że stałam plecami do byczka. Podszedł, złapał mnie w pół, jakby podniósł do góry, po czym opuszczając nadział na wyraźnie wystający swój argument. Nie mając innej możliwości, jakby wychyliłam się do tyłu, dając tym samym możliwość mocniejszego wejścia w siebie. A gdy już tak oboje prawie leżeliśmy na tym byczku, on wykonując rytmiczne ruchy wyraźnie podrzucał mnie do góry, jakbym za chwilę miała odlecieć. I tak też się stało, jeszcze chwila i z moich ust wydostał się głośny krzyk zadowolenia i namiętności. Niestety, w kolejce czekał jeszcze ten trzeci, który się już na mnie szykował. Janek dał mu znać, że się obrócę, sam gdzieś usiadł, na jakiejś skrzynce, ja przylgnęłam do jego kolan, biorąc jego pałeczkę w swoje usta, on mocno trzymał mnie za ramiona, a tamten trzeci wszedł we mnie od tyłu.

Był we mnie bardzo głęboko i przez dłuższą chwilę zdawało się, że nie skończy. A jednak, gdy już dobijał sięgnął ręką po moje włosy na głowie, ja prawie wyprostowałam się i razem zaczęliśmy ten krzyk rozkosznego upojenia.

Wstał, wszyscy trzej panowie grzecznie ukłonili się, „polecając swoje usługi na przyszłość”. Myśmy byli tym wszystkim tak zaszokowani, że nie umieliśmy nic odpowiedzieć, tylko tuląc się do siebie przyszliśmy do pokoju i poszliśmy spać.

Przed kolacją zapukał do drzwi gospodarz i poprosił, abyśmy na moment zeszli na dół. Oboje jeszcze leżeliśmy w łóżkach, bo po przedpołudniowych harcach zrobiliśmy sobie długą kąpiółkę, później Janek zrobił mi dokładne smarowanko, szczególnie brzuszka, bo obawiał się, że może mnie boleć. Spytał mnie nieśmiało, czy wszystko w porządku, oświadczyłam, że było mocno, ale dobrze. Przytuliliśmy się do siebie i usnęliśmy.

Dlatego, gdy gospodarz zapukał nie bardzo chciało się nam wstać. Ale wobec jego nalegania zebraliśmy się i zeszliśmy na dół. W pokoju stół był nakryty, jak do kolacji. Gospodarz zaprosił nas do stołu. Mając w pamięci przedpołudniową przygodę i wcześniejsze doświadczenia ze wspólnej kolacji, nie bardzo mieliśmy ochotę siadać. Ale zasiedliśmy do stołu, gospodarz rozlał wódkę

w kieliszki, po czym poinformował nas, że wie o zajściu, jakie miało miejsce przed południem

w jego oborze, że jest mu niezmiernie przykro, że coś takiego nas spotkało, a w szczególności mnie i że bardzo prosi o przyjęcie przeprosin i wypicie kieliszka na zgodę.

Ja spojrzałem na Janka, on na mnie, a ponieważ wcześniej uznałam, że było „dobrze” to ten kieliszek wódki wypiliśmy. W tym momencie nastąpiło coś, co nas absolutnie zaskoczyło. Gospodarz zawołał „Hej” i ze znanej nam sypialni wyszli znani nam już młodzi ludzie, każdy

z nich trzymał piękny bukiet kwiatów. Na ich widok odruchowo wstaliśmy, a oni po kolei podchodzili do mnie, klękali na jedno kolano i mówiąc do mnie „Przepraszam” wręczali te bukiety.

Ten gest rozbroił mnie zupełnie, tym bardziej, że bardzo lubię kwiaty, przyjęłam je,

a gospodarz spytał, czy mogą z nami zasiąść przy stole. Stwierdziliśmy, że będzie nam miło, a on nalał po następnym kieliszku wódki. Wypiliśmy, wtedy gospodarz wyjaśnił nam, że ci panowie

w tym gospodarstwie to nie tylko pomagają przy obrządku, ale również wykonują inne czynności,

o charakterze wyjątkowo osobistym. Okazało się, że gospodyni jest bardzo namiętną kobietą,

a ponieważ on sam nie jest w stanie jej zaspokoić, wszedł w porozumienie z tymi panami. Stąd oni widząc nas w określonej pozycji jakby czuli się upoważnieni do spełnienia określonej roli wobec nas. Ot i wyszło szydło z worka.

Nie da się ukryć, że to wyjaśnienie spowodowało u nas zmianę oceny faktu i w moich oczach pokazał się błysk zalotności. Poprosiłam, aby usiedli przy stole i napili się z nami wódki. Po pierwszym przyszedł drugi kieliszek, a po drugim oczy moje już żarzyły się pełnią mojej namiętności i chęcią spłatania tym młodym ludziom figla, a zarazem zrobienia sobie frajdy. Spojrzałam na Janka, pytając go na ucho, czy mogę zrobić im seksualnego figla. Odpowiedział - oczywiście tak. Wówczas ja wstałam i spytałam gospodarza, czy może z nimi przejść do sypialni. Wzięłam za rękę Janka, gospodarza i gospodynię, a trzem młodym ludziom kazałam czekać, zastrzegając, że nie wolno im się upić.

Poprosiłam, aby Janek i gospodarz rozebrali się. Ułożyłam się na łóżku na plecach, pozwalając Jankowi zbliżyć się do mnie w tej pozycji. Nie da się ukryć, że ogólne podniecenie spowodowało, że tym razem wyjątkowo długo czekałam, aż mnie wypełni, ale za to było to

i mocno i dużo. Po mnie ułożyłam gospodarza na łóżku i sama usiadłaś na nim, on chwycił mnie za biodra i wbijał, jak mógł, aż w którymś momencie prostując się, wyrzuciłam ręce w tył w pełni rozkoszy.

Po tych zabiegach zeszłam z łóżka, zażyczyłam sobie kieliszek wódki, wypiłam go jednym haustem, a następnie biorąc ze sobą butelkę, stając przed tymi młodymi chłopcami, stwierdziłam „Idziemy”. Chłopcy z niedowierzaniem spojrzeli na Janka, ale widząc, że kiwa głową odwrócili się i poszli.

Natomiast gospodarz poszedł do pokoju, przyniósł następną butelkę, kieliszki, nalał, gospodyni wzięła kieliszek i podeszła do Janka, mówiąc „pijemy, a później będziesz mój”. Wypili

i gdy odstawili kieliszki gospodyni wsunęła rękę w jego szorty, szybko znajdując to, co trzeba. Zsunęła je ręką i lekko popychając na łóżko, objęła jego jeszcze małą pałeczkę ustami. Język jej był na tyle sprawny, że już niedługo jego pałeczka zaczęła nabierać właściwych rozmiarów. Będąc coraz bardziej podniecony wyrzucił ręce do góry, unosząc biodra. Gospodyni, to lizała jego główkę, to połykała go w całości tak, że czuła go mocno w gardle.

W pewnym momencie gospodarz wszedł w nią od tyłu i zaczęli normalny ping - pong. Co jeden ruch od dołu, to drugi ruch od góry, a ponieważ jego pałeczka robiła się coraz większa, coraz bardziej były rozwarte usta gospodyni. Aż wyczuli z gospodarzem moment spięcia i jednocześnie pchnęli z obu stron, po czym obaj wlali wszystko, co mieli, Popuszczając głowę gospodyni zobaczył jej mętne namiętności oczy i odruch oblizywania się po jego mleczku. Gospodarz wstał

i znowu nalał w kieliszki wódki, wypili rozchodnika i poszedł spać.

Gdzieś nad ranem przyszłam, lekko zawiana, mówiąc, że już ich wykończyłam. Widząc moje zdziwienie wyjaśniłam, poszliśmy do obory, tam zdjęłam szlafrok i stojąc przed nimi nago stwierdziłam „No panowie, do rana jestem wasza”. Oni patrzyli z niedowierzaniem, aż ich popędziłam, mówiąc „No, na co czekacie?”. Dopiero w tym momencie zorientowali się o co chodzi i zaczęli się rozbierać. Ja też dopiero teraz zorientowałam się, na co się porwałam. Owszem, już miałam z nimi kontakt, ale dopiero teraz widziałam ich w pełnej krasie, byli to młodzi, dobrze zbudowani mężczyźni. Zarządziłam „karuzelę”, każdy po kolei w każdą dziurkę. Pierwszy w Cipkę, drugi w Pupcie, a trzeci w „Dziób”. No i po pierwszej kolejce zmiana. Mieli pewne trudności, trochę im musiałam pomóc, ale z wszystkimi trzema zaliczyłam pełną karuzelę.

Następnego dnia Janek wstał wcześniej a ja odsypiałam noc. Po południu poszliśmy na spacer, Janek wziął mnie na naszym kamieniu, a wracając zaproponował, abyśmy jeszcze raz zajrzeli do krówek. Byłam przekonana, że zupełnie przypadkowo spotkaliśmy tam naszych dobrych młodych znajomych. Ale gdy podeszliśmy bliżej zobaczyłam, że na ich stoliku stoi butelka wódki

i są naszykowane również dla nas kieliszki.

Janek odłożył plecak i wyjaśnił mi, że był tu rano i umówił się z Panami na pożegnalny wieczór. Jeden z młodzieńców nalał do kieliszków, podał wszystkim, tyle tylko, że z racji panującego tam półmroku ja nie zauważyłam, że panowie mają znacznie mniej w kieliszkach niż ja, a kieliszki też nie należały do najmniejszych. Janek wzniósł toast „Za pożegnalne spotkanie”. Po pierwszym został nalany drugi, na druga nogę, tyle tylko, że panowie pilnowali, abym ja i jeden

i drugi wypiła do dna. Ja w tym momencie nie miałam najmniejszego pojęcia, że pod hasłem „pożegnalne spotkanie” kryje się pewnego rodzaju zasadzka na mnie.

Po wypiciu tych kieliszków Janek zaproponował, abyśmy się przeszli i pożegnali z moim byczkiem. Nawet to mi się podobało, więc wolnym krokiem ruszyliśmy w tym kierunku. Nie zwróciłam uwagi, że idziemy jakoś wolno, ale przecież nikomu nigdzie się nie spieszyło. Gdy doszliśmy do tego miejsca, ja pogłaskałam byczka z jednej i z drugiej strony, dyskretnie spoglądając na jego dzwony i gdy już odwracałam się, aby wracać, Janek stwierdził, że „Panowie również chcą się z Tobą pożegnać”.

Spojrzałam na Janka, ale w tym momencie jeden z nich, stojący z tyłu zaczął unosić moją bluzeczkę do góry, a on tylko skinął głowa, mówiąc, rób to, o co Cię proszą. Po nim drugi zdjął moją spódniczkę, a trzeci majteczki. Janek podszedł, rozpiął mi staniczek i też im podał. Nie bardzo miałam możliwość stawiać opór, bo już mi w głowie szumiała wódeczka i ta sytuacja zaczęła mnie podniecać.

Wówczas jeden z nich podszedł do mnie, pokazał, że mam złożyć równo dłonie, po czym związał mi je mocno sznurkiem i przywiązał do kółka na belce przy ścianie. Drugi podszedł do mnie od tyłu, chwycił mnie za biodra i odsunął tak daleko, jak tylko mógł. Wówczas trzeci przeciągnął pod moim brzuszkiem szeroki pasek zakończony kółkiem. Przez to kółko przeciągnęli linkę i zawiązali. Okazało się, że drugi koniec tej linki jest przełożony przez belkę u góry, toteż jej naciągniecie powodowało lekkie uniesienie moich bioder do góry. W tym czasie moi panowie się już porozbierali i byli gotowi się ze mną zmierzyć.

Dokładnie tak, bo dwóch rozciągnęło mi mocno nogi na boki a pierwszy trzymając w ręku coś w rodzaju krótkiego bacika, przyłożył mi w samą szparkę, po czym wszedł we mnie z dużym impetem, a ponieważ ich pałki były nie byle jakie, wyłam z podniecenia, to samo powtórzył drugi

i trzeci. Po tych trzech panach moja Cipka była mocno obolała i w taką właśnie wszedł mój Janek, dobijając mnie do absolutnego obłędu.

Janek skończył, ale okazało się, że to jeszcze nie koniec. Mając związane ręce i nogi, położyli mnie na takiej platformie na kółkach, przykrytej ręcznikiem. Nawet się przez moment ucieszyłam, bo mi nogi zrobiły się miękkie, ale zbyt wcześnie się ucieszyłam. Oni na tej platformie przewieźli mnie do innego pomieszczenia, gdzie stał nasz znajomy byczek i podsunęli mnie pod niego. Rozwiązali ręce, natomiast nogi odciągali na boki i do góry, a stanąwszy za mną, ułożyli swoje ręce na ramionach i popychali do przodu.

Psiknęli coś w nos byczkowi, ten się podniecił i wystawiła swoją czerwonokrwistą pałę. Gdy już była odpowiednio wysunięta, pokazali mi, że mam ją nakierować na swoją Cipkę, a oni będą mnie popychać. Próbowałam protestować, ale w zamian otrzymałam na pośladki dwa uderzenia batem i zrezygnowałam, koncentrując się, aby ustawić tę pałę prosto w Cipkę. Gdy już była ustawiona, pchnęli. W pierwszej chwili ta pała zaparła się, ale po chwili zaczęła się wciskać.

Nie wiem, ile tego weszło, ale patrząc wydawało mi się, że strasznie dużo. Po pewnym czasie psiknęli mu ponownie w nozdrza i jak u mężczyzny poczułam, że twardnieje. Zaczęłam krzyczeć, bo wbrew pozorom, coś tam czułam, kiedy on wyrzucił z siebie ogromną ilość spermy. Odwiązali mi nogi, opadły na podłogę, teraz dopiero nie mogłam się podnieść. Skończywszy, okazało się, że mogę ubrać się tylko w bluzeczkę, bo staniczek, majteczki i spódniczkę panowie biorą sobie na pamiątkę. Po jakimś czasie Janek mi pomógł, poszliśmy do domu, długo myłam się pod prysznicem, na końcu, już zupełnie padnięta, położyłam się spać.

Następny dzień był ostatnim dniem naszego urlopu. Rano spakowaliśmy się i szykowaliśmy do wyjazdu, przed tym jednak poszliśmy pożegnać się z gospodarzami, okazało się, że w korytarzu czekają na nas paczki z kiełbasami, serami, butelki z mlekiem i piękny drożdżowy placek upieczony przez gospodynię. Na pożegnanie stawili się również nasi młodzi przyjaciele, przynosząc mi ogromny bukiet złożony z polnych kwiatów.

Pożegnań nie było końca, ale trzeba było jechać. Dojechaliśmy szczęśliwie do domu, tam ja spytałam Janka, czy jeszcze kiedyś będziemy mogli wspólnie spędzić taki urlop, na co on odpowiedział, że nie widzi żadnych przeszkód.

Opowiadanie moje jest prawdziwą relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

 

Sierpień 1992 roku.Baśka, baska@poczta.onet.pl

 

*