Archive for November, 2007

28
Nov

Nauka tańca

   Posted by: baska   in Opowiadania

Nauka tańca.

  • Był sierpniowy dzień, kiedy otrzymałam list od Janusza, z którym byłam na naradzie w czerwcu, wyjaśniając, że przesyła mi otrzymany list od jednego z młodych ludzi, który był obecny podczas naszych tańców. Jakby po fakcie okazało się, że jeden z tych młodych ludzi dotarł, poprzez recepcje hotelu, do adresu Janusza, następnie przez biuro usług telefonicznych ustalił numer telefonu i zadzwonił, pytając, czy może napisać list. Janusz zdziwił się tą propozycją, ale wyraził zgodę i właśnie ten otrzymany list przesłał do mnie. Z listu tego wynikało, że czworo młodych ludzi, którzy włączali się w nasze tańce teraz zapraszają nas ponownie do tego Pałacu, abyśmy dalej kontynuowali naukę tańca.

Zadzwoniłam do Janusza, pytając co on na to, on stwierdził, że nie widzi problemu, poza jednym, termin. Po analizie naszych spraw i wyjazdów zawodowych okazało się, że możemy pojechać do tych ludzi dopiero w trzeci weekend września. Taki termin został zaproponowany i przyjęty. Długo nie mogłam doczekać się umówionego wrześniowego piątku, zarówno z racji spotkania z Januszem, jak i spotkania z młodymi ludźmi. Była prawie siódma, gdy dojechałam na miejsce, na parkingu stał już samochód Janusza, weszłam do recepcji, a Pan rozpoznając mnie, poinformował, że mam iść do tego samego pokoju, gdzie kiedyś byłam. Bardzo się ucieszyłam, ale w tym miejscu mała dygresja. Te osoby, które muszą dużo podróżować doskonale wiedzą, co to znaczy nie być w danym miejscu obcym, jak wiele to znaczy, kiedy wchodząc do takiego czy innego miejsca personel wita cię, jak starego znajomego. Toteż ucieszona poszłam do pokoju, a tam na stole piękny bukiet róż i chłodzący się szampan. Rzuciłam torbę i zwarliśmy się w uścisku powitania. Trwał on chwilę, podczas której spadały z nas poszczególne części garderoby, a gdy byliśmy już nadzy i chciałam już wskoczyć do łóżka, Janusz powiedział – jeszcze szampan. Otworzył, nalał do kieliszków i wzniósł toast – za nasze spotkanie i za naukę tańca. Nie kryję, że zachłannie wypiłam cały kieliszek, po którym już leżeliśmy na łóżku, usta nasze mocno do siebie przywarły a ręce szukały tych wspaniałych miejsc namiętności. Nie musiały długo szukać i kładąc się równo na wznak dałam mu znać, że już go chcę. Podnosząc się, kurtuazyjnie pocałował, a właściwie lekko przygryzł sterczące Brodawki, po czym wszedł we mnie. Oczekiwanie i stopień podniecenia spowodowały, że czułam go doskonale, każde jego pchnięcie było jakby wejściem na następny stopień drabiny, coraz wyżej i wyżej i przyszedł moment osiągnięcia celu. Strzelił we mnie, a ja cała drżałam w ekstazie orgazmu. Chwilę ochłonęliśmy i musieliśmy się zbierać, bo przecież byliśmy umówieni na godzinę 21-szą. Ja założyłam czarną jedwabną sukienkę, z gołymi ramionami, na bardzo cienkich ramiączkach, z wszytymi miseczkami, mocno opiętą w biuście i talii, z dużym dekoltem w karo, z tyłu dochodzącym do linii łopatek, odciętą w pasie, z marszczoną długą kloszową spódnicą. Pod spód założyłam mocno wycięte czarne figi. Celowo nie założyłam halki, aby był efekt przeźroczystości spódnicy. Na to założyłem cienki jedwabny szal. Janusz założył kompletny ciemno granatowy garnitur z kamizelką, lśniąco białą koszulę i elegancką niebieską dużą muszką. Tak ubrani zeszliśmy do sali. Zapraszający nas goście siedzieli przy odrębnym stoliku, rezerwując dla nas miejsca. Gdy nas spostrzegli, wstali i widać było ich twarzach radość ze spotkania, a jeden z Panów wręczył mi również bukiet pięknych róż, będę miała co wieźć do domu. Młodzi ludzie starali się dorównać nam ubiorami, Panie były w sukienkach, Panowie w garniturach. Dokonaliśmy prezentacji, przedstawiając się, okazało się, że nasi znajomi są studentami trzeciego i czwartego roku tutejszej uczelni – Monika, Małgorzata, Marek i Andrzej. Zasiedliśmy do kolacji, Marek kieliszkiem szampana wzniósł toast za wspólną zabawę i zaczęła grać muzyka. Umówiliśmy się, że pierwszy taniec zatańczymy my, oni nas będą obserwowali, w następnych będziemy się wymieniać parami Dobrze, że zrobiliśmy taką umowę, bo po pierwszych tańcach już ani jednego nie zatańczyłam z Januszem, wszystkie z Markiem lub Andrzejem, Janusz również przemiennie, to z Moniką, to z Małgorzatą. Okazało się, że ta nauka tańca nie była taka trudna i już przed północą, zarówno Panie jak i Panowie zupełnie dobrze sobie radzili. Im dłużej trwała zabawa, tym lepiej nam szło. Oczywiście, zdecydowanie prościej było z tangiem niż walcem, szczególnie kręconym w lewo, ale zabawa była bardzo przyjemna i nie bardzo wiadomo kiedy zrobiła się godzina druga. Ja na to nie zwróciłam uwagi, ale młodzi ludzie uznali, że jak na początek to wystarczy, teraz trzeba odpocząć, proponując jednocześnie powtórkę następnego dnia. Oboje z Januszem uznaliśmy tę propozycję za rozsądną i zaczęliśmy iść do pokoju. Idąc na górę, w pewnym momencie młodzi ludzie zaproponowali, abyśmy, już w luźnych strojach zeszli do nich na małą lampkę koniaku. Ja , jak to ja, zanim pomyślę, powiem, więc zapytałam – czy można w piżamach. Marek stwierdził, że nie widzi przeszkód i na tym się rozstaliśmy. Weszliśmy do pokoju, ja spojrzałam na Janusza, on na mnie i spytałam – czy w sprzyjających okolicznościach idziemy na całość. Janusz stwierdził, czemu nie. Rozebraliśmy się, szybki natrysk i gotowi. Ja założyłam krótką, jedwabną, mocno prześwitującą koszulkę, Janusz dwuczęściową piżamę – szorty i bluzkę i tak wystrojeni zeszliśmy do umówionego pokoju Był to bardzo elegancki apartament, w kącie płonący kominek, po przeciwnej stronie dwie duże sypialnie. Na meblach rozstawione były płonące świece. Andrzej podszedł z tacą niosąc napełnione kieliszki koniaku, podał nam, podał pozostałym gościom i dziękując za udany wieczór zaproponował podziękowanie nam w szczególny osobisty sposób. Tutaj znowu moja wada – zanim pomyślę – powiem, więc spytałam, jak by to miało wyglądać. Zanim otrzymałam odpowiedź Marek i Andrzej już stali przy mnie, Janusza obstąpiły dziewczyny. Owszem, podczas tańców kokietowałam chłopaków, tuląc się do ich twarzy, czy głaszcząc ich za uszami, ale nie przypuszczałam aż tak mocno to na nich podziała. Panowie wskazali mi jedną sypialnię, a Panie Januszowi drugą sypialnię, myśmy spojrzeli po sobie, parsknęliśmy śmiechem i popijając następny łyk koniaku, ruszyliśmy we wskazanych kierunkach. Co dziewczyny robiły z Januszem, mogę się tylko domyślać. Panowie delikatnie prowadząc mnie w kierunku swojej sypialni już trzymali swoje dłonie na mojej Pupie. Gdy tylko weszliśmy, obróciłam się twarzą do nich, chwyciłam koszulkę, jednym ruchem zdjęłam ją przez głowę i patrząc im prosto w oczy zapytałam – co dalej ? Patrząc, że są trochę zdziwieni zrobiłam krok do tyłu i położyłam się na łóżku. Trochę się ośmielili, ułożyli się obok mnie a ręce ich zaczęły zwiedzanie mojego ciała. Czując narastające podniecenie prawą ręką zaczęłam lekko spychać Andrzeja w dół, lewą zaś zaczęłam podciągać pałeczkę Marka ku górze. Obaj zorientowali się, o co chodzi i po chwili Andrzej już buszował językiem w Cipce, a Marek był na tyle wysoko, że lekko przekręcona mogłam wziąć jego pałkę w usta. Tym sposobem czułam obu jednocześnie. Byli to młodzi ludzie, więc nie wystawiając ich na zbyt długie czekanie, przerwałam na moment te pieszczoty, ułożyłam Marka równo przed sobą, aby móc dalej pieścić ustami jego pałkę, a samo położyłam się na brzuchu, ramiona miałam na wysokości bioder Marka, a Andrzej już moje podciągał do góry, sama mu w tym pomogłam, rozsuwając nogi. Wyczekałam moment, kiedy wszedł we mnie, wówczas ja pochłonęłam w całości pałkę Marka i zaczęła się wspaniała jazda. Co Andrzej pchnął mnie, wbijając się coraz mocniej, to Marek mu odpowiadał, wyrzucając swoje biodra w górę, tym sposobem jego pałka wpadała głębiej w moje usta. Aż przyszedł moment spełnienia, czując narastające podniecenie Andrzeja lekko zacisnęłam zęby na pałce Marka i obaj strzelili jednocześnie, wydając z siebie krzyk zadowolenia. Odczekując stosowną chwilę zostawiłam obu Panów i poszłam się umyć, a następnie ponownie wróciłam do łóżka, w momencie, kiedy oni poszli do toalety. Wrócili, niosąc napełnione kieliszki koniaku, symbolicznie się stuknęliśmy, po czym opuściłam ręce w dół, chwytając zmęczone pałeczki oby Panów. Spojrzeli, a ja, jakby nie widząc ich spojrzeń, zaczęłam klękać, aż przyszedł moment, kiedy obie pałeczki były na wysokości moich ust, więc zaczęłam je pieścić ustami. To jedną, to drugą, aż po mału zaczęły „nabierać życia”, wówczas położyłam płasko Marka, usiadłam na nim i podtrzymując rosnącą już pałkę wsadziłam w Cipkę. Gdy już miałam ja mocno w sobie i czułam, że znowu rośnie, lekko wyprostowałam się, aby móc obrócić się w kierunku pałki Marka i wziąć ja w usta. Mając mocno ją w ustach zaczął się pewnego rodzaju pionowy ping pong. Co Marek uniesie mnie na swoich biodrach, to Andrzej dociskał mnie w dół, wsuwając swoja pałkę coraz głębiej. Marka pałka wpychała się od dołu, Andrzeja pałka wpychała się od góry aż po pewnym czasie czułam ją już gdzieś bardzo głęboko. Ręce Marka obejmowały moje biodra, moje ręce obejmowały biodra Andrzeja, a jego ręce przytrzymywały moją głowę. W tym pełnym zespoleniu dojechaliśmy do końca i znowu poczułam dwa strzały, od dołu i od góry. Andrzej strzelając w moje usta lekko wysunął się, tym sposobem byłam w stanie wydać z siebie jęk radości i zadowolenia. Wychodząc z łazienki zobaczyłam wychodzącego z drugiej sypialni roześmianego Janusza, oraz roześmiane i zadowolone dziewczyny. Janusz był już ubrany w szorty i trzymał w ręku bluzkę od swojej piżamy. Ja niewiele myśląc założyłam ją na siebie i tak ubrani, biorąc po drodze kieliszki koniaku, poszliśmy do swojego pokoju. Po wejściu stuknęliśmy się nimi, a ja stwierdziłam – a nie mówiłam, że idziemy na całość. Uśmiechnęliśmy się i wtuleni w siebie usnęliśmy. Była prawie 10-ta, jak się obudziliśmy, Janusz zadzwonił po śniadanie, a ja spojrzałam, że na stoliku stoją nasze nie dopite kieliszki z koniakiem, więc po nie sięgnęłam i wznosząc toast – za pomyślność dzisiejszego dnia, wypiliśmy je do dna. Po chwili przyszedł kelner przynosząc nam śniadanie, a widząc nas jeszcze mocno w pościeli, jakby mimo chodem stwierdził, że w piwnicy jest bardzo ładna sauna i jeżeli sobie życzymy, to możemy skorzystać. Podziękowaliśmy za śniadanie i informację i wzięliśmy się do śniadania. Ale o dziwo, jakoś szybko je zjedliśmy, ja jakoś od niechcenia przeciągnęłam się w łóżku i widząc to Janusz spytał, czy może nie warto by było trochę odświeżyć się po tej nocy w saunie, tym bardziej, że byliśmy, można powiedzieć, po wstępnej toalecie. Popatrzyłam na zegarek, prawdę powiedziawszy mieliśmy cały dzień do dyspozycji, więc właściwie czemu nie mieliśmy sobie trochę odpocząć. Janusz zadzwonił, na którą mogli byśmy mieć te saunę, okazało się, że za jakieś piętnaście minut będzie wolna, bo poprzednicy już skończyli i pani kończy sprzątać. Więc dopiliśmy śniadaniowy soczek, ubraliśmy się w szlafroki i zeszliśmy do wskazanego miejsca. Było to dosyć duże pomieszczenie, w dwóch przeciwległych kątach stały piece, z na boki, z jednej i drugiej strony rozchodziły się dosyć szerokie podesty, pierwszy na wysokości kolan, drugi o około pół metra wyżej. Nie sądzę, aby to był przypadek, ale w saunie już byli nasi znajomi. Uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym ja z Januszem usiadłam na dolnym podeście, opierając ramiona o wyższy. Minęła dobra chwila, zaczęliśmy się pocić, Janusz rozcierał mnie, ja jego, aż w pewnym momencie poszliśmy pod prysznic, zmyć ten pierwszy bród i ochłodzić się. Wróciliśmy praktycznie na to samo miejsce, ja położyłam się na ławce w jedną stronę, Janusz w drugą i tak chwile leżeliśmy. Nie zwróciliśmy uwagi, że szanowna nasza młodzież wymienia miedzy sobą jakieś porozumiewawcze znaki. Ja już byłam mokra, ale nie chciało mi się ruszyć, za to wychodziła Monika i jakby od niechcenia powiedziała do mnie – chodź. Wstałam, a ona poprowadziła mnie pod prysznic. Była młodą, dobrze zbudowaną dziewczyną, stanęła naprzeciwko mnie i patrząc na moje Piersi spytała, czy może je dotknąć.Odpowiedziałam, że tak i po chwili jej ręce pieściły moje Piersi. Wykonując odpowiednie ruchy spowodowała, że za moment moje Brodawki już były bardzo wydatne. To jest trochę dziwne, bo w stosunku do całości Piersi Brodawki w stanie podniecenia są wyjątkowo duże, mocno sterczące. Minęła jakaś chwila, z sauny wyszli chłopcy mówiąc, że Małgosia już zajęła się Januszem i weszli pod ten sam prysznic, stając za naszymi plecami. Ale nam już zaczynało być chłodno, Monika wyszła pierwsza, chwyciła duży ręcznik i rozłożyła go na podłodze, po czym trzymając mnie wymownie za rękę wskazała, abym na nim usiadła, usiadła obok, za moimi plecami pojawił się Marek, pociągając je do tyłu. Tym sposobem leżałam równo na podłodze, Marek podłożył mi pod głowę złożony ręcznik klęcząc przy mnie, jego pałka znalazła się na wysokości moich ust. Natomiast Monika zwinnie się obróciła, zwinęła szybko leżący najbliżej ręcznik, podłożyła mi pod biodra i delikatnie, aczkolwiek stanowczo rozsunęła moje nogi, ja rozumiejąc jej gest, lekko je podkurczyłam, po czym ona zanurzyła swoją twarz w tej czeluści i po chwili poczułam jej języczek urzędujący w mojej Cipce. Natomiast Andrzej, odczekawszy moment, kiedy Monika „przylepi” się do mojej Cipki, podciągnął jej biodra i wszedł w nią od tyłu. Takim „tramwajem” to ja jeszcze nie jechałam, w ustach miałam pałkę Marka, w Cipce buszowała Monika, a w jej Cipkę wbijał się Andrzej. Było to niesamowite wrażenie, gdy Andrzej pchnął Monikę, ta wbijała się w moją Cipkę, powodując jednocześnie, że przesuwałam się do przodu, ale tam czekała na mnie pałka Marka, który za moment odbijał w druga stronę, starając się wejść w moje usta jak najgłębiej, ja prężąc się stawiałam opór Monice, a Monika stawiała opór Andrzejowi. Jak długo to trwało nie mam pojęcia, ale ja osiągnęłam niesamowity poziom podniecenia. Pierwszy skończył Andrzej wbijając się ze wszystkim Monice, po chwili czuję, jak pęcznieje Pałka Marka i za moment strzela w kierunku moich piersi strumieniem spermy. To już spowodowało pełny odlot, ale jeszcze Monika buszowała w mojej Cipce, przypinając się teraz do Łechtaczki. Tego już nie wytrzymałam, rzucając się w drgawkach namiętności osiągnęłam pełny orgazm. Okazało się, że nasza wizyta w saunie została uprzedzona i towarzystwo się odpowiednio przygotowało, przynosząc schłodzonego szampana i kilka butelek napoi. Wypiliśmy za wspólne pieszczoty i już „grzecznie” odbyliśmy następne wejście do sauny, następnie mycie, wycieranie i wyjście do pokoi. Przyszliśmy i nie wiem kiedy, wtuleni w siebie zasnęliśmy. Ja obudziłam się pierwsza, widząc mnie krzątającą się, stwierdził, że nie ma ochoty jeszcze wstawać i odwróciwszy się na drugi bok zaczął spać dalej. No to ja postanowiłam iść do naszych znajomych odnieść kieliszki po koniaku, ale przede wszystkim poszukać swojej koszulki nocnej, którą zostawiłam, wychodząc w nocy w Janusza bluzce. Zapukałam do drzwi i usłyszawszy zaproszenie, weszłam. Okazało się, że chłopcy są sami, bo dziewczyny pojechały do miasta, coś załatwić. Mając taką okazję, postanowiłam ja wykorzystać. Poprosiłam, aby wyszli z łóżek, i w tym momencie stwierdziłam, że są nago, bo ubranie leżało gdzieś na bokach. Stałam na środku pokoju i kiwałam palcem, aby do mnie podeszli, a gdy tylko byli w zasięgu moich rąk, chwyciłam ich pałki i zaczęłam lekko masować. Po chwili poczułam, jak pęcznieją, ale tym razem chciałam ich mieć bardzo mocnych. Aż przyszedł taki moment, że ich pałki stały bardzo mocno na baczność.Stojąc tak na środku pokoju, kazałam im się nie ruszać, a sama poszłam na moment do łazienki. Wzięłam duży ręcznik, pierwszym napotkanym kremem posmarowałam sobie dokładnie krocze, w szczególnie Pupcię i pozostawiając sobie resztkę na ręku wyszłam do nich. Kazałam Andrzejowi rozłożyć ręcznik na stole, następnie kazałam mu na nim usiąść, ale tylko na krawędzi, rozsunęłam jego nogi a stojącą pałkę lekko posmarowałam, co wzbudziło jego zdziwienie. Następnie przysunęłam bokiem krzesełko, weszłam na nie i odwróciwszy się tyłem do Andrzeja przez głowę powiedziałam mu, że ma prosto trzymać pałkę i celował w Pupę, sama zaś ostrożnie zaczęłam na nią się opuszczać. Młodzi chłopcy, bo młodzi, ale ich pałki nie do pogardzenia, szczególnie, kiedy jedna wbijała się w moja Pupę. Czułam ja bardzo dobrze, wypełniła mnie w całości. Gdy poczułam, że już całkiem weszłam dałam Markowi znać, że ma chwycić moje nogi, odsunąć krzesełko, a samemu, wykorzystując powstałe miejsce, zbliżyć się do mnie i wejść w moją Cipkę. Popatrzył na mnie i trochę speszony stwierdził – ja pierwszy raz w takiej pozycji. Uśmiechnęłam się, ręką pomogłam mu się usadowić w gniazdku, ale gdy już je poczuł, wiedział, co ma robić. Ja też to poczułam, kiedy wpychał się we mnie, a gdy już wszedł i nabrali przemiennego rytmu całą trójką odpłynęliśmy w pełnym stanie uniesienia. Wysunął się ze mnie, ja zeszłam z Andrzeja i obaj dziękując mi stwierdzili, że nie spodziewali się, aby w programie nauki tańca były takie pozycje. Dałam im po buziaku i wróciłam do pokoju. Janusz jeszcze spał, ale uznałam, że już czas się budzić, więc delikatnie zsunęłam pościel, on odruchowo położył się na wznak, dając mi tym samym możliwość dobrania się do jego pałki. Gdy już poczuł, że jest w moich ustach, lekko podtrzymując moja głowę włączył się do pieszczot, a gdy już jego pałka zrobiła się odpowiednio sztywna, weszłam na niego, zajmując pozycje na jeźdźca. Już w tym momencie się wybudził, chwycił mnie mocno za biodra i prężąc swoje doprowadził nas do stanu maksymalnego podniecenia i orgazmu. Znowu toaleta, ale tym razem grzeczna, bo oboje zgłodnieliśmy i postanowiliśmy iść coś zjeść. O dziwo, obiad wszedł nam bez problemów, a po obiedzie zarządziłam sjestę, bo od 20-tej znowu tańce w umówionym towarzystwie. Równo o 20-tej zeszliśmy do sali, a tam niespodzianka. Okazało się, że nasze towarzystwo podwoiło się. Ten wyjazd dziewczyn do miasta, to było pochwalenie się tymi tańcami i zaproszenie większej grupy znajomych. Przybyli nowi znajomi, którzy nie chcieli wierzyć, że można się bawić przez cały wieczór przy tego rodzaju muzyce i wręcz przyszli przekonać się. No i przekonali się, jak zabrzmiała muzyka i kiedy nasze trzy pary wystartowały na parkiet. Można było zauważyć na ich twarzach zdziwienie i zainteresowanie. Postanowiliśmy pomóc naszym młodym przyjaciołom i zarządziliśmy „odbijanego”. Na początku nie bardzo wiedzieli, o co chodzi, ale już za chwilę wszystko się wyjaśniło. Ja porwałam się na bardzo wysokiego chłopaka, ale okazało się, że ma on poczucie rytmy i po chwili już fruwaliśmy w obrotach walca. To samo było z innymi. Okazało się, że muzyka tamtych lat też może być interesująca i można się przy niej pięknie bawić. Widząc te rozbawione twarze trochę po północy wymknęliśmy się z sali, wróciliśmy do naszego pokoju i ponownie zatopiliśmy się w naszych pieszczotach. Tym razem prym wiódł Janusz, mocno podniecając mnie pieszcząc ustami moją Cipkę, a gdy już płynęły ze mnie strumieniem soki namiętności, wszedł we mnie, a ja czułam go doskonale. Jego powolne, systematyczne, ale jednak mocne ruchy powodowały taki odlot, jakich mało. Przyszedł moment, kiedy krzyczałam i jęczałam, aż poczułam w sobie jego strzał osiągając niezapomniany orgazm. Taki stan upojenia tańcem i zadowolenia emocjonalnego spowodował, że sen przyszedł szybko. Rano obudziliśmy się i patrząc na siebie, wiedzieliśmy, że już siebie chcemy. Tym razem położyłam się na brzuchu, a Janusz wszedł we mnie, w jednej strony robiąc to bardzo delikatnie, z drugiej strony jednak bardzo stanowczo, co dawało niesamowite czucie narastającego podniecenia, aż do momentu pełnej ekstazy. Po takim powitaniu zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i rozjechaliśmy do swoich domów. Rozstając się, Janusz spytał, czy może liczyć na następne tańce ze mną. Odpowiedziałam, że oczywiście. Niestety, minęło dziewięć miesięcy, zanim mogliśmy się spotkać. Ale gdy przyszedł czerwiec tego roku żadne z nas nie miało wątpliwości, że musimy się spotkać. No i właśnie takie spotkanie niedawno miało miejsce, tak, jak napisałam, klasyczna „pościelówa”, ale z tańcami. Sierpień 1994r, Baśka, baska@poczta.onet.pl *

28
Nov

Tango w Pałacu

   Posted by: baska   in Opowiadania

Tango w Pałacu.

  • To opowiadanie będzie zdecydowanie inne, niż te, które do tej pory napisałam. Ale to jest właśnie dowód na to, że „Kobieta Zmienną Jest”. W jeden z czerwcowych weekendów spędziłam w „Pałacu”. Było to wspomnienie pobytu z przed roku, była to klasyczna „pościelówa”, bez specjalnych atrakcji, ale za to pobyt rok wcześniej był na pewno specjalny, a jaki, za chwilę.

Ale również było to wspomnienie następnego pobytu w tym samym miejscu opisanym przeze mnie jako „Nauka tańca”. Zacznę w ten sposób. Inne walory seksu poznałam będąc już dojrzałą kobietą. Nie oznacza to, że wcześniej nie miałam kontaktów damsko – męskich. Jak zdecydowana większość z nas cnotę straciłam w średniej szkole, miałam kilku chłopaków na studiach i zupełnie udany seks z moim mężem, dopóki nie wyjechał. Po jego wyjeździe zajęłam się dodatkową nauką i pracą, co teraz procentuje. Przełom nastąpił w 1990 roku, o czym piszę w opowiadaniu „Lekcja seksu”. Rzeczywiście, podczas tych lekcji poznałam smak seksu i być może chcąc sobie wziąć odwet za lata osiemdziesiąte poszłam w seks z kilkoma partnerami, zaczynając od trójkąta z dwoma zaprzyjaźnionymi mężczyznami, co opisałam w opowiadaniu „Pierwszy trójkąt”. Te spotkania

z kilkoma partnerami były kontynuowane, chociażby opowiadania „Masażyści”, czy podczas swoich spotkań w Hamburgu. Myślę, że w najbliższym czasie puszczę serię „Hamburg”, aczkolwiek nie wiem, czy odważę się opisać wszystkie spotkania, bo tam czasami, zupełnie świadomie, idę na bardzo ostry seks. Ale to są, można powiedzieć, wybryki, bo tak, jak zdecydowana większość kobiet w moim wieku, tęsknię za „pościelówą”. Klasyczne łóżko, miły partner i rano kawa podana na „Dzień Dobry”, albo łóżko po jakimś wspaniałym wieczorze. I takie właśnie zdarzenie miało miejsce również w czerwcu ubiegłego roku. W jednym z tygodni czerwca, w czwartek i piątek odbywało się w jednym z wojewódzkich miast spotkanie dotyczące promocji branży w krajach Unii Europejskiej. Organizator przewidział wspólną kolację poza terenem miasta, w bardzo ładnym „Pałacu”. O godzinie 19-tej podjechały autokary i pojechaliśmy na umówione miejsce. Okazało się, że jest to Pałac wybudowany na przełomie XIX i XX wieku, wspaniale odrestaurowany w latach 1994- 1998, przy czym miejscem naszej kolacji nie był sam Pałac, ale taras za pałacem zadaszony specjalnym namiotem – patrz załączone zdjęcie. Zasiedliśmy do kolacji, ale mnie fascynował zarówno sam Pałac, jak i jego wnętrze. Więc poszłam do recepcji i spytałam, czy można by było, chociaż pobieżnie zobaczyć wnętrza tego Pałacu. Okazało się, że można i personel oprowadził mnie po jego wnętrzach, które są naprawdę wspaniałe. Jeżdżąc po świecie widziałam wiele obiektów pałacowych, ten naprawdę jest wspaniały. Z pomieszczeń, na które w szczególny sposób zwróciłam uwagę, to były sypialnie. Jedna z nich na załączonym zdjęciu. Wróciłam na salę, gdzie trwała konsumpcja, grała muzyczka i widać było na parkiecie kilka tańczących par. Usiadłam prze długim stole, od którego odeszłam, ale przy którym dosiadło się jeszcze kilka osób, siedząc naprzeciwko siebie. W pewnym momencie z głośników popłynęła melodia sławnego tanga Budki Suflera i jednocześnie w tej samej chwili, siedzący o cztery osoby w prawo ode mnie po przeciwległej stronie stołu Janusz dał mi znać, że prosi mnie do tańca. Ja skinęłam głową i po chwili był przy mnie. Mogę powiedzieć, że do tej pory to myśmy się prawie nie znali, owszem widzieliśmy się kilkakrotnie na różnych spotkaniach, ale jakoś do tej pory nie zawarliśmy bliższej znajomości. Janusz jest mężczyzną starszym ode mnie, prawie o głowę wyższy, ale bardzo dobrze zbudowany, przystojny i bez brzucha. Wyszliśmy na parkiet, chwycił mnie w pół i zaczął się taniec. Ja, jak to kiedyś ktoś powiedział, mam duże poczucie rytmu, z tego względu bardzo zawsze lubiłam tańczyć i sprawiało mi to przyjemność. Przekonałam się, że Janusz również jest bardzo dobrym tancerzem, świetnie się wyczuwamy i świetnie prowadził. I zaczęło się wirowanie po parkiecie. Oczywiście, na parkiecie były jeszcze inne pary, ale myśmy sobie znajdowali takie wolne miejsca, gdzie można było poszaleć. Akurat to Tango jest na tyle rytmiczne, że można było zaprezentować pięknie figury tego tańca, łącznie z przechyłami do tyłu. Ja mam dosyć długie włosy, noszone luźno, więc one jeszcze bardziej potęgowały efekt wirowania. Prowadzący tego wieczoru muzykę widocznie coś wyczuł, bo następny był walc. I znowu można powiedzieć parkiet był nasz. Zorientowaliśmy się, że taniec sprawia nam niesamowitą radość i już do końca kolacji praktycznie nie schodziliśmy z parkietu. Przyszła godzina 23 i trzeba było wracać do hotelu. Wracając autobusem, Janusz zapraszając do swojego pokoju, wyraził chęć podziękowania mi za wieczór. Ponieważ nie mam zwyczaju chodzić do innych pokoi, poprosiłam, aby Janusz przyszedł do mnie, nie koniecznie w garniturze. Okazało się, że mieszkamy na różnych piętrach, więc chwilę to trwało, zanim Janusz wrócił, ja w tym czasie zdjęłam z siebie wszystko i weszłam pod prysznic, licząc, że zdążę się przed jego przyjściem umyć. Niestety, Janusz okazał się być szybkim i wszedł do pokoju, gdy jeszcze byłam w łazience, pod prysznicem. Nie znajdując mnie w pokoju zajrzał do łazienki, ja spojrzałam na niego, po czym spokojnie powiedziałam – zamknij drzwi wejściowe i chodź umyj mi plecy. Ruchy Janusza w tym momencie były błyskawiczne i za chwilę już poczułam jego ręce na swoich plecach. Przesuwał je bardzo powoli, aż doszedł do poziomu bioder, po czym przesunął je do przodu i idąc od brzucha doszedł do Piersi, a one czując jego dotyk można powiedzieć, stanęły na baczność. Nie uszło to jego uwadze, ale ponownie zsunął je na dół, zaglądając do Cipki. Nie był w stanie wyczuć, że już jest cała mokra, bo staliśmy w strugach wody. Ja mocno przyciskając go do siebie wyczułam, jak pięknie naprężyła się jego pałka. Nie przeciągając dalej sytuacji stwierdziłam – trzeba się wytrzeć, jednocześnie wyłączając dopływ wody. Janusz wyszedł pierwszy, podał mi ręcznik i wycierając mocno przytulał się do mnie, ja wytarłam jego i szybko znaleźliśmy się w łóżku. Przytuliliśmy się, usta przykleiły się do siebie a języczki buszowały, chcąc jak najwięcej powiedzieć. Po chwili ręka Janusza zaczęła opuszczać się wzdłuż biodra, wsuwając się za moment między nogi. Nie broniłam mu dostępu i je rozsunęłam, a on, wyjątkowo delikatne zaczął przesuwać swoją dłoń po Cipce. Długo pieścił samo gniazdko, podciągnął palec i z bardzo dużym wyczuciem zaczął dotykać Łechtaczkę. Ja już w tym momencie cała gotowałam się, aż przyszedł moment, kiedy wyprężyłam się na plecach, dając mu znać, że chcę go w sobie. Mocno rozsunęłam na boki nogi a on, nie spiesząc się, jakby delektując się, systematycznie we mnie wchodził. Wzrostu to może on jest średniego, ale to co ja miałam teraz w sobie na pewno nie było „średniego wzrostu”. czułam go doskonale, każde jego pchnięcie, to jakby niesamowite uderzenie, a on nadal, nie spiesząc się, precyzyjnie i coraz mocniej wbijał się we mnie. Aż przyszedł ten jeden, jedyny moment, kiedy ja już odpływałam, poczułam, że pęcznieje w swoim końcowym akcie, strzelił i oboje osiągnęliśmy odlotowy orgazm. Przez dłuższą chwilę leżeliśmy na sobie, ale w którymś momencie trzeba było wstać i umyć się. Znowu zrobiliśmy to razem i po chwili, gdy ja już byłam w pościeli, Janusz nalał do przyniesionych z sobą kieliszków po koniaku. Wypiliśmy toast za wspólne spotkanie i wspólne tańce. Tuląc się dalej do siebie i dalej sącząc z kieliszków Janusz zapytał mnie, czy nie miała bym ochoty na powtórkę z tańcami. Spojrzałam, a on spokojnie wyjaśnił, że możemy przecież po zakończonej konferencji przejechać tam, gdzie byliśmy i zrobić sobie wieczór tańca. Słysząc to, można powiedzieć, rzuciłam się mu w ramiona, wyrażając tym swoją akceptację, ale on mnie z tych ramion już nie wypuścił. Ponownie usta nasze zwarły się w bardzo mocnym pocałunku, języki szalały, a ręce jego zaczęły najpierw pieścić Piersi, aż zsunęły się w dół, sięgając Cipki. I znowu przyszedł ten moment, kiedy z otwartością ramion pozwoliłam mu wejść we mnie, a on zrobił to nie tylko z chęcią, ale z bardzo dużą elegancją, najpierw składając na Cipce swój pocałunek. Oboje pobudzeni następnym spotkaniem szybko osiągnęliśmy stan odlotu, po którym, dopijając z kieliszków koniak, pożegnaliśmy się do następnego dnia. Rano obudziłam się wyspana, ale również niezmiernie podniecona, poszłam na śniadanie, Janusz już siedział przy stoliku, ja również nałożyłam sobie na talerzyk, okazało się, że po tej nocy jestem niezwykle głodna. Piątkowa część spotkania zaczynała się o 9-tej, o 11-tej była przerwa na kawę. Podczas tej przerwy Janusz dyskretnie podszedł do mnie, informując, że wszystko jest załatwione i po zakończonym spotkaniu mam jechać do „Pałacu”. Tak też było, spotkanie skończyło się o 14-tej, nastąpił moment oficjalnego pożegnania, po czym wszyscy zostali zaproszeni na obiad i w zależności od tego, jak się komu spieszyło, tak szybko wychodził z sali. mnie się specjalnie nie spieszyło. Janusz skończył obiad, oficjalnie się pożegnał a ja zostałam dogadując jeszcze jakieś sprawy. Po około piętnastu minutach ja też poszłam do pokoju, dopakowałam rzeczy, zeszłam na parking do samochodu. Za wycieraczkę wsunięta była kartka z trasą dojazdu. Bardzo się ucieszyłam, bo nie bardzo miałam pojęcie, gdzie mam jechać. Tym sposobem dojechałam bez większych problemów, Janusz czekał przy wejściu, widząc mnie wziął moje bagaże i poszliśmy razem do pokoju. Pokojem okazał się być mini apartament z przepięknym, olbrzymim łóżkiem, co widać na zdjęciu. Radość moja była niesamowita. Postawiłam swoje rzeczy i rzuciłam się Januszowi w objęcia. Usta nasze zwarły się w namiętnym pocałunku, w trakcie którego zaczęło z nas spadać ubranie, przy czym ja zdejmowałam ubranie z niego, on ze mnie, okazało się, że skończyliśmy jednocześnie. teraz był tylko moment zdjęcia narzuty na łóżko i już na nim leżeliśmy, oboje pieszcząc się. Tym razem ja też nie byłam wyczekującą i sięgnęłam po jego pałeczkę. Czułam, jak rośnie w moich rękach, a gdy już była odpowiednio sztywna znowu wyprężyłam się na plecach dając mu możliwość swobodnego wejścia we mnie. Ja byłam bardzo podniecona i chciałam go jak najszybciej, ale on się mną delektował, wchodził wolniutko, systematycznie powiększając swój stan posiadana. Aż osiągnął pełny stan posiadania i kontroli nade mną. Ja już płynęłam rzeka rozkoszy, a on jeszcze wysuwał i wbijał się we mnie, ja już jęczę w stanie maksymalnego podniecenia, a on dopiero nabiera rozpędu. Ale się rozpędził, dogonił mój poziom namiętności i oboje odpłynęliśmy w ekstazie rozkoszy. Chwila odpoczynku, toaleta i wyjęłam pozostawioną przez Janusza butelkę koniaku. Nie mieliśmy kieliszków, ale były szklaneczki do napojów, Janusz rozlał i wznieśliśmy toast za nasz wieczór. A zapowiadał się wspaniale, bo po wypiciu toastu Janusz zaczął zwiedzać moje ciało swoimi ustami. Poczułam, jak delikatnie, a jednocześnie mocno liże brodawki moich Piersi, które zaraz zrobiły się sztywne, następnie zajrzał w dołeczek Pępkowy, aż zsunął się miedzy nogi rozchylając językiem płatki i zanurzając go w samej jamce. Wysączywszy z niej wszystek sok przeniósł się na Łechtaczkę, którą również postawił na baczność, lekko ja ząbkami podgryzając. Ja już nie wytrzymywałam, rzucając się po tym łóżku raz na jedną, raz na drugą stronę, aż w pewnym momencie obróciłam się na brzuch. Taka sytuacja w ogóle go nie zdeprymowała, ułożył mnie równo, po czym delikatnie usiadł na mnie okrakiem, zsuwając wzdłuż kręgosłupa swoją pałeczkę. To wrażenie było niesamowite, toteż, gdy tylko doszedł do pośladków i lekko się z nich zsunął, natychmiast je uniosłam, dając mu do zrozumienia, że ma tam wejść. Lekko się odsunął, ja rozsunęłam nogi a on już swoją pałką badał moje gniazdko, poczym tym razem, zdecydowanym ruchem wszedł we mnie. Jęknęłam, czując go wspaniale, a on trzymając moje biodra, systematycznie się we mnie wbijał. Poczułam jak pęcznieje i nastąpił moment kulminacji, ale jaki. Trzymał lewą rękę na moim biodrze, a prawą ręką sięgnął po moje włosy chwycił je i może niezbyt mocno, ale stanowczo odgiął mi głowę do tyłu. Tym sposobem sama się mocno wyprężyłam dociskając się do jego bioder i można powiedzieć, tak trzymając mnie za grzywę, dojechaliśmy do końca, ja przy tym mocno krzycząc w euforii podniecenia. Oboje padliśmy obok siebie i przez dłuższą chwilę tylko na siebie patrzyliśmy oczami pełnego szczęścia. Janusz oprzytomniał pierwszy, umył się, nalał do szklaneczek, po czym podając mi moją mocno pocałował i wygonił do łazienki, bo mieliśmy zejść na kolację. Rzeczywiście dłuższą chwilę to trwało, ale doprowadziłam się do jakiegoś tam ładu, widząc, że Janusz zakłada elegancką koszulę ja też wyjęłam, można powiedzieć pół wizytową czarną sukienkę, doprowadziłam swoje włosy do porządku, poprawiłam makijaż i zeszliśmy w to samo miejsce, gdzie byliśmy poprzedniego dnia. Przy stołach było widać sporo osób, przeważało młode pokolenie, powitał nas ten sam Pan, który poprzedniego dnia puszczał płyty, nasze miejsce było zarezerwowane, zamówiliśmy sobie po drinku i poszliśmy do stołu wybrać sobie coś na przekąskę. Zdążyliśmy usiąść, puknąć się szklaneczkami wznosząc toast za nasz wieczór, po czym z głośników popłynęło to samo TANGO, co wczoraj. W oczach błysk i już byliśmy na parkiecie. Szanowna młodzież nie zdążyła się jeszcze zorientować o co chodzi, kiedy my już płynęliśmy po sali. Nie wiem, czy ich zamurowało, ale przez dłuższą chwilę nikt nie wszedł na parkiet. Po tangu „Bo do tanga trzeba dwojga” Budki Suflera Pan puścił tango argentyńskie La Comparsita ( nie wiem, czy to się tak pisze, nie znam hiszpańskiego ). No to już był sam szał. Parkiet był tylko nasz a młodzież patrzyła jak się tańczy tango mając partnerkę, która dolega całym ciałem do partnera. To było coś wspaniałego tak rozpływać się w tańcu, po tym tangu przyszły inne melodie i okazało się, że z nimi tez dajemy sobie radę. Usiedliśmy odpocząć, coś przejedliśmy, mnie bardzo smakowało jajko w szynce, po czym znowu Pan operujący płytami zrobił nam przyjemność, puszczając walca. Kto dzisiaj umie płynnie zatańczyć walca, a jeszcze w lewo, tylko starsze pokolenie. Płynęliśmy po sali a wokół nas stali młodzi ludzie patrząc, jak my to robimy. Jeden walc przeszedł w drugi – Nad pięknym modrym Dunajem. Sama klasyka, skończyliśmy, dostając od uczestników spotkania duże brawa. Znowu z głośników płynęła muzyka, myśmy cały czas tańczyli. Było już po północy, gdy przyszedł do nas Pan operujący muzyką, pytając nas, czy interesuje nas Rock - and - Roll. Nas pytać o takie rzeczy. Przecież to my jesteśmy pokoleniem wychowanym na tej muzyce. Pan powiedział, że ma kilka płyt, myśmy popatrzyli po sobie, ale poprosiliśmy Pana, aby poczekał, pójdziemy się przebrać. Tańczyć Rock - and – Rolla w wizytowej sukience się nie da. Poszliśmy do pokoju, ja założyłam obcisłą bluzeczkę bez rękawów i naprawdę mini spódniczkę, Janusz założył dżinsy i podkoszulkę i tak zeszliśmy na salę. Nie da się ukryć, zewnętrznie ubyło mam trochę lat. Po sali poszedł jeden jęk, usiedliśmy przy stoliku, stuknęliśmy się szklaneczkami, za pomyślność naszego tańca i gdy skończyła się trwająca melodia Pan puścił klasykę rock – end – rollową. Nie przypuszczałam, że po tylu latach będę tak fruwać. Przypominały mi się studenckie czasy i studenckie ubawy. Wtedy już panował Big – Beat, ale w szanujących się klubach jeszcze tańczono Rock – end – rolla. Tak, ale to było wiele lat temu, a tutaj wspaniale prowadzący Janusz i wirująca sala. Młodzież stanęła jak wryta, kiedy wyszedł nam pierwszy przerzut przez plecy, za następne dostaliśmy gromkie brawa. Nie wiem, jak długo to trwało, ale zmieniło się kilka melodii, zanim zeszliśmy z parkietu. Siedzieliśmy przy stoliku cali szczęśliwi, nie wiem, czy ktoś jest dzisiaj w stanie zrozumieć, co znaczy być upojonym tańcem. Niestety, to nie był koniec naszych tańców. W pewnym momencie do naszego stolika podeszło kilka młodych osób, jeden z młodzieńców trzymał na tacy szampana i wręczając mi tę tacę powiedział, że to dla nas za pokaz tańca, jaki im zrobiliśmy, ale również prośba, abyśmy ponownie zatańczyli tango i walca, bo oni chcieli by się nauczyć. Popatrzyliśmy po sobie i zbaranieliśmy, po czym Janusz powiedział, że dobrze, ale za chwilę, musimy iść się przebrać. W pokoju Janusz wyjął białą koszulę, no i garnitur, ja włożyłam na siebie, można powiedzieć, koktajlowa sukienkę, na cienkich ramiączkach, duży dekolt, z tyły plecy gołe po linie stanika, mocno dopasowaną, ale z bardzo dużym rozcięciem z boku. Każdy mój ruch noga powodował, że była ona widoczna aż po same biodro. Spojrzeliśmy po sobie, było ekstra i tacy zadowoleni z siebie wkroczyliśmy na parkiet. Po sali przeszło jedno wielkie „Łoł”, Pan puścił muzykę i zaczęliśmy tańczyć klasyczne tango z figurami. Przebrzmiała pierwsza melodia, poprosiliśmy naszych sponsorów próbując im wytłumaczyć, że taniec klasyczny wymaga określonej oprawy, prezentując nasze stroje. Następnie zgodnie z ich prośbą pokazaliśmy kilka podstawowych kroków, po czym Pan ponownie puścił muzykę i zaczęliśmy taniec. Podobnie, następnie pokazaliśmy podstawowe kroki walca i zaczęła grać muzyka, na przemian tango i walca. Myśmy wirowali w środku, a wokół nas kilka par młodych ludzi. I ten nieprzerwany taniec trwał aż do końca, to znaczy do godziny drugiej, kiedy już kończono pracę. Ostatnie tango było dla wszystkich, po czym, po dopiciu ostatniej lampki szampana i otrzymując brawa, odpłynęliśmy do pokoju. Tutaj, będąc w doskonałych humorach, ale potwornie zmęczeni, zrzuciliśmy z siebie ubrania i upojeni tym tańcem położyliśmy się spać. Czy doszło między nami w tym momencie do zbliżenia – NIE, bo ono nie było w tym momencie potrzebne. Szczęśliwi, przytuliliśmy się do siebie i tacy zasnęliśmy. Natomiast ranek był już zupełnie inny. Obudziliśmy się chyba jednocześnie, poprosiliśmy śniadanie do pokoju, sami robiąc w tym czasie toaletę. Wypiliśmy po kilka łyków kawy, po czym przywarliśmy do siebie niesamowicie mocno. Usta nasze nie mogły się rozłączyć, języki mówiły i mówiły i nie mogły się nagadać. Ręce zaczęły szukać miejsc, które dają tyle satysfakcji. Chyba ja pierwsza dotknęłam jego pałki, moment później on już pieścił moją Cipkę, aż przyszedł ten moment, kiedy ja się wyprostowałam, rozsunęłam nogi na bok a on już był we mnie. I podobnie jak poprzednim razem, widać było to perfekcyjne opanowanie ruchów, bo każdy czułam niesamowicie mocno, każdy dawał to narastające podniecenie, aż do całkowitego obłędnego spełnienia. Jeszcze chwilę na sobie leżeliśmy, ale przypomnieliśmy sobie, że mamy do zjedzenia śniadanie. Znowu kilka łyków kawy, zjedliśmy, to co nam dali, bo przed każdym z nas droga powrotna do domu i jakby kończąc śniadanie, stuknęliśmy się szklaneczkami z sokiem. Ten gest spowodował, że ponownie nasze usta zwarły się, nasze ręce szukały naszych miejsc namiętności, ale tym razem to ja przejęłam inicjatywę, położyłam go na plecach, po czym sama najpierw swobodnie na nim usiadłam, a poczuwszy odpowiednio jego pałkę pod moją Cipką uniosłam się, wsuwając ją sobie do środka. Janusz wyprostował ręce, pieszcząc moje piersi, po czym chwycił mnie mocno za biodra, powodując, że czułam go wspaniale. Ale tego było nam mało. Ostrożnie wyprostowałam nogi, Janusz się uniósł i przywarliśmy do siebie całymi ciałami. Trzymając mocno moje biodra systematycznie zaczął prężyć swoje, usta nasze zwarte do bólu, w efekcie czego przyszedł wspaniały efekt spełnienia. Jeszcze chwila bardzo namiętnego odpoczynku i trzeba było się zbierać. Zapakowane do samochodu bagaże, ostatnie objęcie, uścisk ramion i w drogę. Czy ta droga była trudna – nie, bo wracałam do domu mając w pamięci fantastyczny wieczór i poranek z kawą w łóżku. I to jest to, co mnie daje wyjątkowe zadowolenie i satysfakcję. Kończąc to opowiadanie chciała bym zwrócić Waszą uwagę na element przypadkowości. Już wiele razy w życiu przekonywałam się, że nie jedno zdarzenie było konsekwencją całkowitego przypadku. Tak samo było i tym razem, przecież to absolutny przypadek, że usiadłam przy tym stole, przy którym siedział Janusz, absolutny przypadek, że poprosił mnie do tańca i absolutny przypadek, że on tak dobrze tańczył. W efekcie zdarzeń przypadkowych spędziłam wspaniały, niezapomniany wieczór. I w tym momencie przypomina mi się takie powiedzonko mojej wspaniałej Babci, która zawsze powiadała „Planowanie czas stracony, los i tak da to, co ma być”.

Czerwiec 1994r Baśka, baska@poczta.onet.pl

*

28
Nov

Kuzynka Agnieszka, część II

   Posted by: baska   in Opowiadania

Kuzynka Agnieszka ( II )

  • Minął ponad miesiąc i znowu jest poczta elektroniczna od Agnieszki – czy masz chęć na przejażdżkę w dniu tym i tym. Chęć miałam i rzeczywiście pasował mi termin, więc nie było problemu, aby się spotkać. W umówionym dniu, tym razem był to piątek, przyjechałam do niej, przebrałyśmy się w „służbowe ubrania” i o umówionej godzinie pojechaliśmy „na kwaterę”.

Tam po pary minutach dołączyli do nas Igor i Wala, ponownie wypiliśmy po drinku i poszliśmy wszyscy do sypialni. Umówiłyśmy się z Agnieszką, że jeżeli będzie taka możliwość, popróbujemy poprowadzić ten wieczór w równoległych “„działaniach”, zaczynając od pozycji na jeźdźca. Po wejściu do sypialni rozebrałyśmy się, sprawdziłyśmy, jaki jest stopień gotowości naszych partnerów, oba „dyszle” były gotowe do zaprzęgu i zaproponowałyśmy uzgodnioną pozycje. Tym razem ja zaczynałam od Igora, a trzeba przyznać, że ma ten swój „dyszel” stosowny. Ułożył się w odpowiedniej pozycji, ja usiadłam na nim, uniosłam biodra, on przytrzymał swoja pałkę w moim gniazdku i zaczęłam się wolniutko opuszczać. Owszem, Cipka była mokra, ale nie była przygotowana na „aż” takiego gościa, więc wpuszczała go wolniutko. Ja jęczałam, czując, jak jestem wypełniana. To rozpieranie się pałki wewnątrz Cipki było niesamowite, a gdy już doszedł do Szyjki i zaczął na nią napierać zaczęłam jeszcze mocniej jęczeć z powodu osiągniętego podniecenia. Igor trzymał mnie mocno za biodra, z gdy wyczuł opór na Szyjce, postanowił tym bardziej mnie podniecić, wyprężając swoje do góry. W pewnym momencie usłyszałam, jak również pojękuje Agnieszka i nie wiem, czy jej pojękiwania mnie podnieciły, czy moje ją, ale nastąpił moment, w którym panowie jednocześnie podrzucali nas do góry, a my opadając, coraz mocniej wbijałyśmy się na ich pałki. Ich ruchy były coraz szybsze, nasze pojękiwania coraz głośniejsze, aż przyszedł moment spełnienia i poczułam jak strzela we nie strumień jego spermy, potwierdzając to wyjątkowo głośnym jękiem. Opadłyśmy obie na łóżko zadowolone z „przejażdżki”. i wspólnie dłuższa chwile odpoczywaliśmy. Po toalecie panowie poszli do pokoju i przynieśli nam szklaneczki z drinkiem, każde z nas łapczywie wypiło i dalej trwała „sjesta”. Ale Agnieszka miała chęć jeszcze się napić, więc wysłała panów po następnego drinka. Czekając, aż przyjdą usiadłyśmy na brzegu łóżka. Panowie podeszli, podali nam szklaneczki, ale w tym momencie okazało się, że ich pałki są na wysokości naszych ust. Więc popiłyśmy ze szklaneczek, panowie je odstawili a my dopięłyśmy się do tych pałek. Nie były jeszcze nastawione zbyt bojowo, więc swobodnie mogłyśmy je pieścić. Tym razem mnie przypadł Wala. Położył mi ręce na ramionach, a ja trzymając w swoich rękach jego pałkę regulowałam głębokość jej w moich ustach oraz wysuwając intensywnie ją oblizywałam, starając się szczególnie swoim języczkiem trafić w jego dziurkę. Na efekty takich pieszczot nie trzeba było zbyt długo czekać, pałeczki panów osiągnęły stosowną twardość, aby wejść w nasze Cipki. To też położyłyśmy się na łóżku dając możliwość im wejścia w nas. Wala najpierw się ze mną trochę drażnił, popieścił Łechtaczkę, po czym zsunął się i wszedł we mnie wbijając się z całej siły. Cipka moja należy do tych małych i wąskich i pomimo, że już wcześniej była rozpychana, stawiała jego pałce znaczący opór. Każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno, , jakby chciał przebić mnie na wylot. Aż przyszedł moment pełnego podniecenia i poczułam jak spełnia się obłędna namiętność. Niedługo po mnie dojrzała też Agnieszka i obie chwile odpoczywałyśmy, kiedy panowie poszli ponownie napełnić szklaneczki. Korzystając z chwili, że ich nie ma zapytałam Agnieszkę, czy mogę zostać na sobotę i zaprosić ich sobie na wieczór. Agnieszka nie widziała przeszkód, więc gdy przeszli, poinformowałam ich, że przyjechałam na cały weekend, więc zapraszam ich jutro na spotkanie. Popatrzyli po sobie, coś bąknęli między sobą, czego nie zrozumiałam, ale zgodzili się. Można powiedzieć, w ten sposób skończyłyśmy to spotkanie, ja mając w perspektywie następne. Pojechałyśmy do domu, poszłyśmy spać, a po śniadaniu kontynuowałyśmy życie rodzinne. Poszłyśmy z Agnieszka do jej teściów po córkę i spędziłyśmy z nią praktycznie cały dzień. Wieczorem, o stosownej godzinie ja się ubrałam i pojechałam na „kwaterę”. Panowie już czekali i razem weszliśmy do mieszkania. Chwycili mnie mocno za pośladki popychając do przodu, ale ich szybko ostudziłam, mówiąc, że mamy dużo czasu, nigdzie nie musimy się spieszyć, a dzisiaj to ja chcę zobaczyć, czy oni umieją pieścić się z Kobietą. Zrozumieli to odpowiednio i zaczęliśmy, jak zwykle od drinków, następnie przeszliśmy do sypialni, gdzie pozwoliłam panom się rozebrać, on też pozbywali się tekstyliów i położyliśmy się spokojnie w łóżeczku. Ten spokój nie trwał zbyt długo Ich ręce szybko zaczęły szukać stosownych miejsc. Igor położył swoją dłoń na Piersiach, praktycznie przykrył je, a głaszcząc spowodował odpowiedni stopień podniecenia uzewnętrzniony postawieniem się Brodawki. Zaraz się do niej przypiął ustami, jego język mocno ją drażnił, a ja zaczęłam pojękiwać z podniecenia. Ręka Wali najpierw masowała Brzuszek, zsunęła się na Wzgórek, a ponieważ tam mam odpowiedni fałd skórny, to, bo chwycił i ścisnął tak, że aż syknęłam, po czym ręka jego zsunęła się między moje nóżki, szukając wejścia do Gniazdka. Wyczuł to miejsce bez problemów, bo Cipka była już podniecona i mokra, wsunął w nią palec i zaczął ją zwiedzać. Ponieważ dłoń ma odpowiedniej wielkości, to też i palec był odpowiednio długi i gruby, więc czułam go bardzo mocno. To nie mogło trwać zbyt długo. Igor pieścił jedną brodawkę ustami, drugą ściskał palcami, Wala wyczuwszy, że Cipka jest odpowiednio mokra, wysunął palec, ale tylko po to, aby za moment wsunąć dwa i odpowiednio nimi drażnić Cipkę. Efekt był taki, że za chwilę zaczęłam już jęczeć będąc bardzo mocno podniecona. Chyba to wyczuli, bo Wala uniósł się, przesunął się za mnie i po chwili poczułam, jak jego pałka, a była zdecydowanie większa niż palce, wdziera się we mnie. Wyrzuciłam ręce do góry, Igor cały czas pieścił moje Piersi, a Wala wbijał się we mnie, próbując przebić się przez Szyjkę. Aż przyszedł moment, ja zaczęłam już pokrzykiwać dochodząc do orgazmu, on spęczniał jeszcze bardziej i również wydobywając z siebie okrzyk triumfu strzelił we mnie wyjątkowo obficie. Poleżeliśmy chwilę, najpierw on wstał, po chwili ja poszłam do łazienki, a gdy wróciłam czekała na mnie szklaneczka zimnego drinka, opróżniłam ja z przyjemnością i czas na Igora. Ale on chciał od tyłu, więc ułożyłam się na Brzuchu, a następnie uniosłam biodra do góry, rozsuwając przy tym odpowiednio szeroko nogi. Ustawił się za mną, chwilę popieścił się przesuwając pałkę w górę i w dół, aż ją pchnął z całej siły i od razu wylądował wypełnił Cipkę w całości. Poprawił ręce na biodrach i zaczął dobijanie. Każde jego pchnięcie czułam na Szyjce, a przy tym słychać było charakterystyczne klapanie naszych bioder. na dodatek tym razem Wala kucnął obok i wsunął obie ręce pode mnie, chwytając mnie za Piersi. Poczułam skurcz w podbrzuszu i doszłam do orgazmu, natomiast Igor jeszcze kilka razy wbił się we mnie, też poczułam, jak pręży się jego pałka i strzela w rozpulchniona szyjkę, co zostało potwierdzone okrzykiem zdobywcy. Po tej pierwszej fazie pieszczot nastąpiła dłuższa chwila przerwy i odpoczynku. Nie wiem, jak długo ona trwała, bo chwilę przykryci kocami leżeliśmy. Pierwszy wstał Igor i poszedł do łazienki, później Wala, ja na końcu. Gdy wyszłam, usłyszałam, że mam iść do pokoju. Panowie przynieśli z kuchni stołeczek, pokazali mi, że mam usiąść, plecami lekko opierając się o krawędź stołu, oni stanęli po bokach pokazując mi, że ich pałki, w tym momencie jeszcze w stanie zwiotczenia, są do mojej dyspozycji. Wzięłam jedna w jedną rękę, drugą w drugą rękę i na zmianę zaczęła wkładać je sobie do ust. zaczęłam normalnie ssać, jak smoczki, językiem próbując drażnić ich dziurki. To dało spodziewany efekt i pałeczki się trochę usztywniły. Wówczas oni wzięli je w swoje ręce, mnie lekko odchylili do tyłu, pokazując, że mam podtrzymywać piersi, a on zaczęli je poklepywać. jeden z jednej strony, drugi z drugiej strony, to uderzali, to dotykali czubkiem do Brodawek, to znowu poklepywali. Na chwilę przerwali, ponownie dali mi je pieścić ustami, ale już widać było, że są one nieźle usztywnione, a po chwili już prawie sztywnymi znowu zaczęli klepać Piersi i dotykać Brodawek, które w tym momencie były też już odpowiednio wyeksponowane. Czując już pełnię sił w swoich pałkach panowie podnieśli mnie ze stołka, odsunęli go, wówczas zobaczyłam, że stół, o który się opierałam jest już „nakryty”, czyli leżał na nim duży ręcznik a ja miałam się na nim położyć, pozostawiając Biodra poza jego krawędzią,. czyli klasyczna pozycja od tyłu, ale na stole. Ułożyłam się wygodnie, nawet mi pomogli ułożyć ręce, po czym zajęli miejsce za mną pieszcząc moją Cipkę swoimi rękoma. Cipka była już odpowiednio podniecona, roniła swoje łzy namiętności. Najpierw poczułam jeden palec, jak buszuje w Cipce, ale wysunął się i przesunął na gniazdko Pupy. Wówczas drugi wsunął się w Cipkę i tym sposobem dwa palce rozrabiały w moich dziurkach. Pierwszy wysunął się palec z Cipki, za moment wysunął się też palec z Pupy, ale w tym momencie czuję, że do gniazdka Pupy przystawiła się pałka i napiera. Odruchowo lekko się usztywniłam, ale chyba on na to czekał, bo pchnął i wdarł się we mnie. Nie podnosiłam głowy, bo było to bez znaczenia, który rozpiera się w mojej Pupie, faktem było, że wbijał się bardzo mocno, głośno słychać było obijanie się naszych bioder. Przyszedł moment, że pchnął bardzo mocno i poczułam strumień płynu wypełniający moje wnętrze. Jeden się wysunął, wszedł drugi, było mu trochę łatwiej, co nie oznacza, że czułam go równie mocno. To wbijanie się coraz głębiej czułam, jak by mi kto po krzyżu od wewnątrz szorował, aż poczułam, że tężeje i za chwilę wlewał się we mnie ten płyn rozkoszy. Bo wypełnienie tej dziurki jest również bardzo podniecające. Panowie pomogli mi przejść na łóżko, sami zrobili toaletę, uznając, że na dziś to koniec, bo oni muszą jutro bardzo wcześnie wstać. No cóż, ja miałam chęć na więcej, ale na chęci się skończyło, obiecali następnym razem. Poszli, ja tez się umyłam i poszłam spać. W niedzielę rano wstałam, pojechałam do Agnieszki, zrobiłam jej krótka relację, zjadłam śniadanie i wróciłam do domu. W tym miejscu można by to opowiadanie skończyć. Bo następne były bardzo podobne. Jeśli przyjeżdżałam w sobotę, to mieliśmy jedna noc pieszczot we czwórkę, jeśli przyjeżdżałam w piątek, to wtedy w piątek pieściliśmy się w czwórkę, a z soboty na niedziele już we trójkę. Ale okazało się, że w tym układzie też można jeszcze coś zmienić, ale to już następne opowiadania. 15 kwietnia 1994 r. Baśka. baska@poczta.onet.pl *

28
Nov

Kuzynka Agnieszka, część I

   Posted by: baska   in Opowiadania

Kuzynka Agnieszka – ( I )

  • Rozpoczynam cykl opowiadań pt.: „Kuzynka Agnieszka”. Znajomość z Agnieszką została odnowiona około dwóch lat temu i od tego czasu miałyśmy kilka spotkań, które systematycznie popróbuję opowiedzieć. W życiu naszym są takie sytuacje, kiedy rodzina spotyka się w większym gronie. Niestety, do takich sytuacji należą również pogrzeby. Minęło już ponad dwa lata, jak zmarła nasza dosyć daleka krewna. Na tym pogrzebie spotkałam Agnieszkę, dalszą kuzynkę, którą widziałam gdy szła do szkoły średniej, a teraz jest młodą, elegancką kobietą.

Ponieważ Agnieszka mieszka na Wybrzeżu, wymieniłyśmy wizytówki, umawiając się, że jak będzie możliwość, to powinnyśmy się spotkać. To takie standardowe zdanie przy takich okazjach, po czym w wielu przypadkach do tego spotkania nie dochodzi. Tym razem było jednak inaczej. Minęły cztery miesiące a ja miałam służbowy wyjazdu na Wybrzeże. Wobec powyższego zadzwoniłam do Agnieszki, informując ją o takiej możliwości, pytając jednocześnie o możliwość spotkania. O dziwo, Agnieszka potwierdziła chęć spotkania i umówiłyśmy się, że spotkamy się w piątek, aby móc dłużej pogadać i nie spieszyć się następnego dnia do pracy. Kupiłam kilka butelek alkoholu, bo nie wiedziałam, w czym Agnieszka gustuje i o umówionej godzinie zjawiłam się pod wskazanym adresem. Agnieszka mieszka w standardowym bloku typu „Gierek” w kupionym kilka lat temu, czteropokojowym mieszkaniu. Zastałam ładnie zastawiony stół , okazało się, że obie gustujemy w drinkach i zaczęły się ploty. Agnieszka ma 33 lata, skończyła medycynę i po skończonych studiach wyjechała razem z mężem tutaj na Wybrzeże, skąd on pochodził. Na czwartym roku studiów wyszła za mąż za Jarka, z którym mają siedmioletnią córeczkę. Po przeniesieniu się na Wybrzeże podjęła prace na Akademii Medycznej, zrobiła doktorat i jest adiunktem w jakiejś tam klinice. Ma też jakąś część etatu szpitalnego, konsekwencją czego jest pełnienie przez nią dyżurów nocnych . Mąż jej Jarek skończył Budownictwo Morskie i sześć lat temu załapał się na pierwszy kontrakt do Libii. Po okresie około dwa i pół roku nie wrócił. Okazało się, że poznał tam inna kobietę, Francuzkę i wyjechał z nią najpierw do Francji a po jakimś czasie do Australii. Przesyła ustanowioną w prawie międzynarodowym kwotę alimentów i to wszystko. Nie utrzymuje kontaktów z rodzicami ani z nią. I taki stan rzeczy trwa już ponad trzy lata. Z taką decyzją nigdy nie pogodzili się jego rodzice, prosząc ją o pozwolenie im sprawowania opieki nad ich wnuczką. Agnieszka mając z nimi bardzo dobre kontakty wyraziła na to zgodę, tym bardziej, że pracując w szpitalu jest zajęta przez dłuższą część dnia oraz ma czasami dyżury nocne, czy z racji pracy naukowej ma wyjazdy na seminaria lub konferencje. I ta pierwsza moja wizyta u Agnieszki upłynęła właśnie na relacjonowaniu różnych spraw rodzinnych, ale nie tylko, jak to u nas bywa, tzw. społecznych czy politycznych. O stosownej godzinie ja pojechałam do hotelu, a następnego dnia wróciłam do domu. Nie minęły dwa miesiące, ponownie musiałam być na Wybrzeżu. Tym razem od początku umówiłam się, że będę u niej nocowała, spotkałyśmy się z Agnieszkę u jej Teściów, wyjątkowo miłych ludzi oraz zobaczyłam jej córeczkę. Po zjedzonej kolacji Dziadkowie dali nam wolne, przeszłyśmy do mieszkanie Agnieszki, jest to odległość około dwudziestu minut, usiadłyśmy w małym pokoju o charakterze klubom w głębokich fotelach, popijając drinka plotkowałyśmy o różnych sprawach. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale jakby od pierwszej chwili nawiązała się miedzy nami nić sympatii i po którymś tam drinku zaproponowałam Agnieszce, abyśmy zaczęły mówić sobie po imieniu. Agnieszka jest wysoka, ma ok. 180 cm wzrostu, bardzo dobrze i proporcjonalnie zbudowana, jak to mówią panowie, nogi po same pachy, albo wyżej a macierzyństwo pięknie ukształtowało jej piersi biodra. Ona się z tej propozycji bardzo ucieszyła i po zwykłym stuknięciu się szklaneczkami kontynuowałyśmy jakieś dalsze dyskusje. Trudno zwalać wszystko na alkohol, ale już po północy Agnieszka w prosty i bezpośredni sposób zapytała mnie, jak sobie radzę bez męża od tylu lat. Ponieważ jej pytanie było proste i jednoznaczne, ja nie owijając wełny w bawełnę również bez zbędnych ceregieli opowiedziałam jej o mojej „Lekcji seksu”, wyjaśniając, że mam takich czy innych przyjaciół, tutaj w kraju i za granicą, z którymi się czasami spotykam. I jeżeli sobie życzy, mogę jej kilka takich spotkań opowiedzieć. Po jej potwierdzeniu w kilku zdaniach opowiedziałam o tym jak upiłam się z Andrzejem, o „Masażystach”, „Urlopie na wsi” czy „Współczesnych rozbójnikach”. Gdy skończyłam, poderwała się, przeskoczyła na mój fotel i mocno się do mnie przytuliła. Po chwili wzięłam ją za rękę, prosząc o wyjaśnienie, co się stało. Agnieszka wróciła na swój fotel, po drodze nalewając następnego drinka, po czym zaczęła swoją opowieść. Jak to ona powiedziała, już w szkole średniej nie była świętą, bo Cipka ją „mocno swędziała”. Na studiach też „była dosyć aktywna”, aż do momentu kiedy pojawił się Jarek. Przy nim się trochę uspokoiła, co zaowocowało małżeństwem. Do pewnego momentu, kiedy był Jarek, było małe dziecko, jakoś sobie radziła. ale od pewnego czasu już nie daje sobie rady. Kiedyś była na szkoleniu dotyczącym pierwszej pomocy medycznej w stanach nagłych i w czasie ćwiczeń praktycznych jej pozorantem był kadet z Akademii Marynarki Wojennej. Młody, wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna. Przy którymś następnym ćwiczeniu wsunęła mu w rękę kartkę ze swoim numerem telefonu komórkowego. Spojrzał, ale nic nie powiedział, zadzwonił po kilku dniach i umówiła się z nim na spotkanie w jednym z opuszczonych po sezonie ośrodku. Jak sama stwierdziła, spędzili cudowna noc i od tamtego czasu zaspakaja w ten sposób swoje potrzeby, tym bardziej, że czuje się być zwolniona z obowiązków wobec Jarka, aczkolwiek formalnie jest jeszcze jego żoną. W najbliższym czasie zamierza wystąpić o rozwód, aby nie ciągnąć tej fikcji dalej. Jej bardzo dobra znajoma miała mieszkanie po swojej matce, które przez większą część czasu stało puste, ponieważ było to mieszkanie przeznaczone dla jej syna, a on był marynarzem i ciągle pływał. Agnieszka, można powiedzieć wynajmowała od niej „na potrzeby” to mieszkanie, bo miała w tym zakresie podstawową zasadę – nie robiła tego w domu. Skończywszy swoją wypowiedź, jakby oczekiwała na moją reakcję. Mnie czasami się zdarza szybciej coś powiedzieć, niż pomyślę, więc stwierdziłam, że jedziemy na tym samym wózku, wiec może warto zaprzęgnąć do niego parę koni. Uśmiechnęłyśmy się po tej wypowiedzi, jakby w naturalny sposób zmieniłyśmy temat i po kilku zdaniach poszłyśmy spać. Tak, jak poprzednio wcześniej wstałyśmy, zjadłyśmy śniadanie, ja w samochód, ona do dziecka. Minął prawie miesiąc kiedy dostałam od Agnieszki wiadomość poczta elektroniczną – zapraszam Cię na przejażdżkę wozem zaprzężonym w dwa konie. Termin taki a taki. Trochę mnie ta wiadomość zdziwiła, ale po chwili uśmiechnęłam się myśląc, jak Agnieszka inteligentnie i precyzyjnie przekazała pełną wiadomość. Wieczorem, nie pytając o nic potwierdziłam termin mojego przyjazdu. Była to sobota, wspólnie zjadłyśmy obiad, po czym Agnieszka wyjaśniła mi, że pewnego razu, mając dyżur w poradni, tuż przed końcem przyszła kobieta, prosząc ją o pomoc dla swojej siostry. Kobieta słabo mówiła po polsku, zaciągając wschodem, później okazało się Ukrainka, podjęte przez Agnieszkę działania faktycznie uratowały jej życie. W dowód wdzięczności Tamara, bo tak miała na imię ta Ukrainka za niewielką opłatą sprzątała jej i „wynajmowane” mieszkanie. Dalsze szczegóły nie są istotne, ważnym jest, że przez Tamarę poznała jej pobratyńca Igora, z którym spędziła później kilka nocy. Pewnego razu, niby do pomocy Tamarze, bo miała umyć okna w mieszkaniu, przyszedł jeszcze jeden jej pobratyniec Wala, równie wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna. Jak stwierdziła Agnieszka, oko jej się zaświeciło i zrobiło jej się mokro w kroczu. Nie wytrzymała i przy najbliższej okazji, zaproponowała Igorowi, aby na następne spotkanie przyszedł z Walą, tak też się stało i od tamtego czasu spotykali się już w trójkę. To też znając moje nastawienie i doświadczenie w tym zakresie zaproponowała mi takie właśnie spotkanie. Ja oczywiście na jej propozycję przystałam, moje obawy wynikały tylko różnicy wieku. Ale Agnieszka uspokoiła mnie, że przy mojej figurze nie mam się czego obawiać i na pewno będzie nam wspaniale. O stosownej godzinie pojechałyśmy do wynajmowanego mieszkania. To mieszkanie, to trzy pokoje z kuchnią. Duży pokój „świetlica”, kanapa, regał telewizor, mały pokoik urządzony był w stylu gabinetu, bo właścicielka była nauczycielką i dużo pracowała w domu, natomiast średni pokój to klasyczna sypialnie, duże podwójne łóżko w poprzek, od strony okna szafka nocna, od strony wejścia komoda na rzeczy i na przeciwko okna, duża trzydrzwiowa szafa z lustrami. Można powiedzieć, że na potrzeby własne, za zgodą właścicielki Agnieszka wymieniła materace w łóżku oraz zrobiła dosyć duża modernizację kuchni, toalety i łazienki. Kilka minut po nas przyjechali również Igor i Wala. Weszli, Agnieszka mi ich przedstawiła, po czym weszliśmy do pokoju. Tam Agnieszka wyjęła szklaneczki, nalała po drinku, wszyscy stuknęliśmy się szklaneczkami wznosząc toast – za miłe spotkanie, po czym mnie z Igorem wysłała do sypialni, a sama z Walą pozostała w pokoju. Drzwi nie były zamknięte, więc słychać było jej chichotanie. Ja weszłam pierwsza, Igor za mną i powiem prawdę, że pierwszy raz miałam, można powiedzieć tremę. Stanęłam jak wryta, nie wiedząc, co mam robić. Igor był o ponad głowę wyższym ode mnie, dobrze zbudowanym mężczyzną, o szerokiej klatce piersiowej, dużych dłoniach W pewnym momencie pchnął mnie jakieś dwa kroki do przodu i poczułam na ramionach jego ręce, po czym wolniutko zaczął zsuwać je na dół. Ja mam szczególnie wrażliwe plecy, więc taki dotyk był dla mnie szczególnie miły. A on nie spiesząc się przesuwał swoje dłonie to w dół, aż do bioder, to w górę, aż do ramion, na efekty nie trzeba było długo czekać, zsuwając za którymś razem ręce w dół wyczuł drżenie moich pleców, więc zsunął je niżej, do bioder, przesunął do przody i odpiął guziczek przy spodniach, jednocześnie rozpinając suwak. Poluźnione spodnie zaczęły się zsuwać, ja podniosłam, raz jedna nóżkę, raz drugą i mógł je spokojnie odłożyć na bok, po czym ponownie ułożył dłonie na ramionach i ponownie zsuwał je w dół i w górę, aż przy którymś razie podciągając ręce do góry chwycił brzegi sweterka i ciągnął je tak długo, aż cały zszedł mi przez głowę. I znowu ta sama sytuacja, jego dłonie spoczęły na moich już odsłoniętych ramionach, on znowu przesunął je raz w dół, raz w górę i przy drugim razie podnosząc je w górę zręcznie odpiął mi staniczek i zsuwając ramiączka zdjął go całkiem. Ponownie ręce położył już na zupełnie gołych ramionach, zsunął je delikatnie po plecach, na których już wyraźnie czuć było drgawki i podnosząc je do góry, przesunął do przodu chwytając mnie za Piersi. Ponieważ był słusznego wzrostu, ręce miał długie a dłonie jak łopaty, więc bez większych trudności objął je i zaczął pieścić. Ja na te pieszczoty jestem szczególnie wrażliwa, więc z ust moich zaczął się wydobywać jęk uniesienia i podniecenia. On się zorientował i wolno, ale dosyć mocno je masował, a ja coraz głośniej pojękiwałam. Widząc, że jestem już mocno podniecona, prawą ręką w dalszym ciągu pieszcząc jedną pierś druga ręką zaczął zsuwać majteczki. Ja mu trochę pomogłam podnosząc po kolei obie nóżki i po chwili już stałam zupełnie nago. Odkładając moje majteczki jednym ruchem odpiął bluzę od dresu, puścił mnie, błyskawicznie ją zdjął, a następnie szybko zsunął spodnie, po czym będąc też już nagim przytulił się do mnie. Czując jego, a przede wszystkim jego zupełnie słusznych rozmiarów pałkę na swoich biodrach ponownie jęknęłaś. On stojąc za mną zaczął mnie delikatnie popychać w kierunku łóżka, mówiąc w tym momencie pierwsze słowo od czasu wejścia – na kolankach. Ja posłusznie weszłam na łóżko, on zajął pozycje za mną, rozszerzając mi nogi przystawił pałkę do mojej Cipki. Wszystkie wcześniejsze pieszczoty, pomimo bardzo dużego napięcia emocjonalnego, spowodowały, że Cipka była już odpowiednio mokra, więc czując to jednym ruchem wszedł we mnie. Ja w tym momencie jakby krzyknęłam, ale po chwili zaczął się wydobywać z moich ust jęk uniesienia. Igor chwycił mnie obiema rękoma za biodra i zaczął się coraz mocniej we mnie wbijać. Słychać było, jak odbijają się jego biodra od moich, a przede wszystkim słychać było narastający mój krzyk uniesienia i ekstazy. Aż przyszedł moment spełnienia, ja krzyczałam i on też pokrzykiwał, wlewając we mnie zawartość swojej pałki. Gdy skończyliśmy, ja opadłam na łóżko, on na mnie i tak przez moment leżeliście. Po chwili on się uniósł, mówiąc, że idzie do łazienki. Wyszedł, przynosząc mi ręcznik, Ja przepasałam nim biodra i też poszłam do łazienki. Gdy wyszłam Igor leżał już na łóżku. Chwilę poleżeliśmy, jakby trochę przyglądając się sobie, po czym usłyszałam głos Agnieszki – idę do was. Rzeczywiście, po chwili weszli, ona i Wala, ona przyniosła moja szklaneczkę, Wala Igora, ponownie stuknęliśmy się szklaneczkami, mówiąc – pomyślności. Nie bardzo wiedziałam, o jaką pomyślność chodzi, ale zachłannie piłam, bo mi zaschło w gardle. Ponieważ byliśmy w czwórkę, więc Agnieszka zarządziła, że kładziemy się w poprzek łóżka, my w środku, oni po bokach, tyle tylko, że ja z Agnieszką położyłyśmy się w przeciwnych kierunkach, po nas w tych samych kierunkach ułożyli się panowie, ale tym razem Wala położył się obok mnie. Głowę podparł na ręku i patrząc na mnie zaczął rękę przesuwać po moim ciele. Delikatnie ułożył ją na Brzuszku, przesunął w grę i zaczął pieścić Piersi, a mając wyjątkowo dużą dłoń, objął je w całości, mocno ugniatając, na końcu lekko ściskając Brodawkę. Jęknęłam z podniecenia, on zaczął opuszczać dłoń w dół, chwilę głodził mnie w okolicach Pępka i zsunął rękę między nogi. Ja je lekko rozsunęłam, tak, że jego palce swobodnie mogły poruszać się w Cipce. Gładził ją kilkakrotnie, lekko podtykał Łechtaczki, aż w pewnym momencie wsunął mi palec do środka. Miał bardzo długie palce, więc wszedł nim głęboko, bardzo mocno mnie podniecając. Z tego podniecenia zaczęłam mocno pojękiwać. Panowie chyba się umówili, bo robili obaj te same pieszczoty jednocześnie. Spojrzałam na Agnieszkę, która też już mocno pojękiwała, a po chwili patrząc na mnie powiedziała – ja już chcę, ja odpowiedziałam – ja też, po czym dałyśmy znać naszym panom, że chcemy ich mieć, jednocześnie. Odsuwając się trochę od siebie ja przesunęłam się bliżej brzegu, tak, aby Wala miał gdzie położyć kolana i po chwili już był nade mną. Delikatnie przystawił swoja pałkę do mojego gniazdka i mocno wszedł. Podciągnął mi nogi „na pagony” i przytrzymując biodra mocno się we mnie wpychał. Byłam wypełniona jego wcale nie małą pałką, a każde jego pchnięcie czułam gdzieś bardzo głęboko. Powodowało to narastające we mnie podniecenia, w pewnym momencie wyrzuciłam do góry ręce, krzycząc i jęcząc na zmianę doszłam do orgazmu. Można powiedzieć, że urządziłyśmy duet, bo ona praktycznie w tym samym czasie, co ja szczytowała. Panowie, wysunąwszy się z nas ponownie położyli się na bokach łóżka, odpoczywając. Stwierdziłyśmy, ze nam się należy dłuższy wypoczynek, więc oni zaczęli się myć, po nich Agnieszka, ja na końcu. Wychodząc z łazienki owinięta ręcznikiem usłyszałam głos Agnieszki, że mam przyjść do pokoju. Tam już czekała na mnie szklaneczka i toast – za pierwsze, ale nie ostatnie spotkanie. Każdy z nas wypił po parę łyków, po czym zaczęliśmy się ubierać. Gotowe do wyjścia, każda z nas dala po siarczystym i namiętnym pocałunku panom i tak się rozstaliśmy. Wróciłyśmy do domu, każda z nas jeszcze raz weszła do toalety, po czym siedząc w fotelach spojrzałyśmy po sobie i śmiejąc się uznałyśmy, że ta przejażdżka była dobra. Poszłyśmy spać, jak zwykle ja po śniadaniu w samochód, ona do swoich obowiązków. I rzeczywiście, była to nasza pierwsza przejażdżka „wozem zaprzężonym w dwa konie”, ale nie ostatnia. Następne w następnej części. 25 luty 1994r. Baśka. baska@poczta.onet.pl *

28
Nov

Współcześni rozbójnicy

   Posted by: baska   in Opowiadania

Współcześni rozbójnicy. Komentarz do tego opowiadania.

  • Po pierwsze – Janek był żonaty, więc była to klasyczna wpadka kochanków, dlatego nie bardzo mieliśmy możliwość podjęcia jakichkolwiek działań formalnych po tym zdarzeniu. Po drugie – ale to już po pewnym czasie, zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, że ten gwałt załatwiłam sobie na własne życzenie. Może to się wydać śmieszne, ale to jest prawda.

W tamtym czasie, a teraz też Rosjanie ściągają z zachodu wszystko, co się da. I idą transporty, również tamtym szlakiem. Ponieważ zdarzały się rozboje i kradzenie ładunków wprowadzono konwoje i eskorty. I nas załatwił jeden zespół eskortowy. Myśmy byli na tym urlopie tuż pod Suwałkami. W tym pensjonacie mieszkali również Rosjanie. Ponieważ znamy rosyjski, więc się z nimi zaprzyjaźniliśmy, wypijając nie jedną wódkę. Był taki moment, że jeden z tych Rosjan wziął Janka na ryby, ja zostałam w pensjonacie i poderwałam dwóch pozostałych. Kiedy ich podrywałam, oni zapytali, co na to mąż. Wówczas wytłumaczyłam, że to nie mąż, tylko kochanek. Kiedy przyszedł czas wyjazdu wytłumaczyli nam, żeby jechać taką boczną drogą, pokazując Jankowi gdzie ona jest. Miała to być boczna droga, mniej uczęszczana, więc miała nam się lepiej jechać. Następne późniejsze skojarzenie. Chcieliśmy jechać rano, to gospodarze naszykowali super obiad, po to, abyśmy jak najpóźniej wyjechali. Jeszcze przy tym obiedzie poczęstowali mnie wódeczką, więc byłam już lekko wstawiona. Kiedy wyjechaliśmy wydawało mi się, że jedzie za nami jakiś samochód. Ale ponieważ byłam lekko podpita, nie zwróciłam na to uwagi. Później ten samochód zniknął, po pewnym czasie daleko pokazały się jakieś inne światła, ale ja już na nie zwracałam uwagi. A chłopcy przekazali nas do następnego patrolu, ten jechał za nami, czekając na okazję. No i sama dałam im okazje, co było dalej można przeczytać. A kiedy się zorientowałam, o co chodzi postanowiłam nie stawiać oporu. Było ich trzech „mięśniaków”, żadnych szans. Baśka ***Był późny sobotni wieczór. Kończył się nasz urlop i razem z Jankiem wracaliśmy do domu. Pomimo, że był już prawie koniec września była ładna i ciepła pogoda. Janek ubrany był w podkoszulkę i krótkie spodenki, adidasy na nogach, aby prowadzić samochód. Ja też miałam na sobie koszulkę na ramiona i cienką bawełnianą spódniczkę, aby mi było swobodnie w samochodzie. Na nogach miałam zwykłe klapki. Do domu było jeszcze daleko, droga niby prosta, ale w większości przez las. W pewnym momencie na drodze pokazał się znak „Parking leśny”, ja poprosiłam, aby Janek zjechał „na siusiu”, on spojrzał, ale ja potwierdziłam, że potrzebuje. Nie jechaliśmy szybko, więc nie było problemu aby skręcić. Na parking prowadził dosyć wąski wjazd, a on sam był ok. 50 m od głównej drogi. Parking wydawał być się zadbanym, zjechaliśmy na bok, ale byliśmy widoczni z głównej drogi, były na nim drewniane stoły, a przy nich ławki. Wysiedliśmy z samochodu, jak to się mówi, rozprostowaliśmy kości, ja poprosiłam Janka o chusteczki jednorazowe i miałam zamiar iść w „Krzaki”. Janek zażartował, „zostaw majtki na krzaku, to tu wrócimy”, bo jest takie przekonanie w turystyce, że jeżeli gdzieś się coś zostawi, to wcześniej, czy później, w to miejsce się wraca. Nie przypuszczał, że ja to potraktuje serio, bo wychodząc z lasu zawołałam go po imieniu, a następnie odwróciłam się pokazując gołą Pupę. Janek uśmiechnął się, a gdy tylko podeszłam, zaczęliśmy się mocno całować, czego efektem było stwardnienie jego pałeczki, spojrzeliśmy na siebie, popatrzyliśmy wokół, wydawało nam się, że nie ma nikogo. Tutaj kilka zdań wyjaśnienia, jesteśmy dojrzałymi przyjaciółmi po czterdziestce, ale żadne z nas nie ma zbędnych kilogramów, zachowując przez to właściwe sylwetki, przy czym Janek mój należy do mężczyzn wysokich, dobrze zbudowanych, wzrostu powyżej 180 cm, ja natomiast należę do kobiet niskiego wzrostu, 150 cm, na dodatek drobnej postury. Te różnice w budowie naszych sylwetek wręcz sprzyjały uprawianiu przez nas seksu, pozwalając Jankowi ułożyć mnie w ciekawszej pozycji czy mnie w ciekawy sposób usadowić się na nim, zawsze jednak dawały o sobie znać różnice pomiędzy jego, jak na moje możliwości dużą pałką. Ja przeszłam na krótszą krawędź stołu, odwróciłam się do niego przodem, oparłam się na łokciach, a Janek podciągając spódnicę, pod którą już nie było niczego, spokojnie mógł wejść w moją Cipkę i ją mocno wypełnić, a gdy dochodzi do szczytowania, ja odjeżdżam w obłędnym uniesieniu rozkoszy. Po spełnionym wspaniałym akcie Janek podał mi chusteczki jednorazowe, dwie wsunęłam w swoje krocze, szybko poprawiłam spódniczkę, a on spodnie, przeszliśmy na bok stołu i usiedliśmy, aby trochę odreagować. Zrobiło się już dobra szarówka, więc nie od razu zobaczyliśmy, że na wjeździe na parking stoi jakiś samochód. Rzeczywiście, myśmy swoje pieszczoty robili na stole w pozycji odwróconej do wjazdu, więc nawet nie zauważyliśmy momentu jego podjazdu. Gdy już usiedliśmy, samochód ruszył, była to jakaś wersja samochodu terenowego, teraz robią się modne, podjechał blisko naszego samochodu i wysiadło z niego trzech „mięśniaków”. Trzech młodych ludzi, dobrze zbudowanych i ekstrawagancko ubranych. Spojrzeliśmy po sobie i widać było w naszych oczach zakłopotanie. Przysiedli się do nas, wyjęli papierosy, próbowali poczęstować, odmówiliśmy, sami zapalili i zaczęli o czymś rozmawiać. Na pewno dwóch z nich nie mówiło po polsku. W pewnym momencie tych dwóch właśnie wstało, obeszli stół, jakby chcieli wejść do lasu, który był za naszymi placami. Ale okazało się to tylko wybiegiem, bo jeden zaczął wpychać się między mnie a Janka, a drugi usiadł z drugiej mojej strony. Janek uniósł się, próbując zaprotestować, ale zanim zdążył ruszyć ręką, dostał łokciem w brzuch, a gdy się zwinął zostałem popchnięty i spadł z ławki. Ja próbowałam krzyknąć, ale w tym momencie ten drugi złapał mnie za włosy i włożył w usta chyba chusteczkę, kneblując, tak, żebym nie miała możliwości krzyczeć. Janek próbował podnieść się z ziemi, ale zanim się wyprostował, dostał pięścią w twarz i znowu się przewrócił. Jednocześnie podszedł do mnie ten trzeci, chwycił za rękę i wykręcił tak, że musiałam wstać. Trzymając mocno wykręconą rękę poprowadził mnie na krawędź stołu i przechylił. Podszedł drugi i wykręcił mi drugą rękę do tyłu, tym sposobem całym ciałem opadłam na stół. Odwróciłam głowę w kierunku Janka, patrząc przeraźliwie na niego, ale on leżał na ziemi zwijając się z bólu po tym uderzeniu w brzuch, nie mając możliwości zrobienia czegokolwiek, bo obok stał ten trzeci, kiwnął tylko głową potwierdzająco, chcąc dać mi znać, abym się poddała, nie stawiała oporu. Ja zrozumiałam ten gest, bo jakby swobodnie opadłam na stół. Chyba jego decyzja była zasadna, bo w momencie, gdy położyłam głowę na stole jeden z nich zadarł mi spódnice, a drugi szykował się do wejścia we mnie. Musiałam go mocno poczuć, bo energicznie uniosłam głowę, spojrzałam na Janka, przymrużyłam oczy, jakby dając mu znać, dam radę i ze moment ją spokojnie opuściłam. Oni też zrozumieli, że się poddałam, bo puścili mi ręce, które przesunęłam tak, aby oprzeć głowę i wyjęli knebel z ust. Pierwszy skończył, wszedł drugi, tym razem już spokojnie uniosłam głowę, mrugnęłam oczami i oparłam ją o stół. Przy trzecim mój gest się jeszcze raz powtórzył. Gdy już wszyscy trzej mnie przelecieli, myślałam, że dadzą nam spokój, Jankowi pozwolili się wyprostować i oprzeć o stół, mnie również pozwolili się wyprostować i poprawić spódnicę. Ale niestety byliśmy w błędzie. Panowie stwierdzili, że jeszcze nie pora zakończyć tak wspaniale rozpoczęty wieczór. Dwóch z nich chwyciło mnie z tyłu za ręce wykręcając tak, że musiałam się pochylić i zadysponowali, że ja wsiadam do ich samochodu, a jeden z nich wsiada do samochodu z Jankiem i jedzie za ich samochodem. Praktycznie nie mieliśmy wyboru, jakoś musieliśmy z tego parkingu wyjechać. Spojrzałam na Janka, kiwnął głową a ja nie stawiając oporu poszłam do tamtego samochodu, Janek do naszego. Ruszył samochód ze mną, ruszył Janek, wyjechaliśmy na główną drogę, to już było dobrze, ale po przejechaniu jakiegoś odcinka, w takich warunkach trudno ocenić odległość, skręciliśmy w jakąś podrzędna drogę, a za jakiś czas już zupełnie na drogę gruntową, wjeżdżając gdzieś w las. Po jakimś czasie w ścianie lasu zrobiła się przerwa, pojawiło się ogrodzenie i za ogrodzeniem jakaś zabudowa. W ogrodzeniu pokazała się brama otwierana elektrycznie i wjechaliśmy na teren podjeżdżając do widocznego z boku domu. Samochód, w którym jechałam wjechał do podziemnego garażu, a nasz samochód stanął na podjeździe. Jankowi polecili zostawić kluczyki w samochodzie, nie pozwolili mu również wziąć z sobą z bagażnika torby z dokumentami i telefonami. Poprowadzili nas do pokoju, był to jakby jakiś salonik, pod ścianami duża narożna kanapa, jakieś pledy, na środku ława, po bokach dwa fotele. Gdy weszliśmy, przytuliliśmy się do siebie, a w naszych oczach rysowało się pytanie, co z nami będzie ? Okazało się, że nie mamy zbyt dużo czasu na dyskusję, bo otworzyły się drzwi, wszedł jeden ze znanych już mężczyzn, przyniósł dużą butelkę wody mineralnej, ale w drugiej ręce trzymał coś w rodzaju pejcza. Tym pejczem wskazał nam drzwi, informując, że jest tam toaleta i za piętnaście minut umyta i owinięta w ręcznik mam czekać na jego przyjście. W pierwszej chwili nie zwróciliśmy uwagi, że ta dyspozycję wydał tylko w stosunku do mnie, ale oboje podeszliśmy do wskazanych drzwi. Rzeczywiście, była to średniej wielkości łazienka, z kabiną natryskową. Zdjęliśmy z siebie swoje ubrania i swoim zwyczajem, weszliśmy razem pod natrysk. Janek myjąc mnie ostrożnie dotknął mojej Cipki, pytając, czy bolało, stwierdziłam, że nie, i powiedziałam, że dobrze, że kiwnął głową, abym się poddała, bo wtedy się rozluźniłam. Długo się myliśmy, mając nadzieję, że zmyjemy z siebie to okropieństwo, uzgadniając jednocześnie, że nie będziemy stawiali oporu ich poczynaniom, przecież w którymś momencie będą musieli nas wypuścić. Rzeczywiście, na półce leżały duże, kąpielowe ręczniki, wytarliśmy się, mokre ułożyliśmy na wieszakach, a nowe suche owinęliśmy się i wyszliśmy do pokoju. Zdążyliśmy napić się trochę wody, gdy otworzyły się drzwi, wszedł nasz „nadzorca”, bo miał w ręku tego pejcza. Za nim weszło jeszcze dwóch, którzy podeszli do Janka i błyskawicznie założyli mu kajdanki na ręce, próbował się szamotać, ale wówczas nadzorca doskoczył do niego od tyłu i założył mu kajdanki na nogi, na końcu spięli go krótkim łańcuchem pomiędzy kajdankami, tak, że nie mógł się wyprostować, po czym nadzorca wskazując na mnie, kazał iść. Janek poderwał się, ale tak skuty przewrócił się na podłogę, nie mógł w żaden sposób mi pomóc. Parę kroków korytarzem i schody w dół, tak jakby do garażu, ale w drugą stronę, drzwi się otworzyły i znalazłam się w półmrocznym, bliżej nie określonym pomieszczeniu. Otworzyły się boczne drzwi i zaczęli wchodzić „nasi znajomi”, chyba też po jakiejś toalecie, bo w białych frotowych szlafrokach. Ale okazało się, że jest nowy, nieznajomy, czyli w sumie czterech. Popatrzyłam na nich, bo nie wiedziałam, co mnie czeka. Nadzorca wskazał mi stojący parę kroków przede mną stół i polecił rozłożyć na nim ręcznik. Spojrzałam, bo przecież, jak tam położę ręcznik, to zostanę naga, ale za chwilę to zrobiłam, ponieważ nadzorca w znaczący sposób podniósł tego pejcza do góry. Położyłam ręcznik na tym stole jak obrus, w tym momencie nie zwróciłam uwagi, że wymieniali między sobą jakieś zdania i stanęłam przed tym stołem. Podeszli trzej, dwóch z nich chwyciło mi ręce, a trzeci chwycił włosy na tyle głowy i mocno odchylił ją i chwycił za nos. Wówczas otworzyłam usta, wtedy czwarty podszedł z małą butelką, taką, jakie są w sprzedaży z napojami i zaczął mi wlewać do ust zawarty w niej płyn. W pierwszej chwili się zachłysnęłam, ale później wyrównałam oddech i piłam to, co on mi wlewał do gardła. Miało to smak jakiegoś napoju, ale trudno powiedzieć, jakiego. Gdy już wszystko wypiłam puścili mi głowę i ręce, abym mogła się trochę wytrzeć, bo w pierwszej chwili zachłysnęłam się. Gdy się już wytarłam dali mi znać, abym się położyła na plecach, na stole. Podeszło do mnie dwóch, jeden złapał mnie za jedną nogę, drugi za drugą i pozapinali na nich po jednym kółku od kajdanek, zaraz też zorientowałam się, że do drugiego kółka przyczepiona jest linka, która prowadzi gdzieś do ściany. Po chwili zaczęli te linki podciągać, w efekcie czego moje nogi najpierw zostały podciągnięte do góry i mocno na boki, tak, że całe moje krocze zostało wystawione na widok publiczny. Gdy już mnie ułożyli zobaczyłam jednego z nich, jak podchodzi do mnie z dużą, niebieską tubą. Byłam cała przerażona, że on chce mi tę tubę gdzieś wsadzić, ale okazało się, że jest to pojemnik z pianką do golenia. Zawsze dbałam o to, aby moje owłosienie łonowe wglądało estetycznie, ale widać tym panom to nie odpowiadało, bo wysmarowali mi całe podbrzusze pianką i zaczęli golić. Nie trwało to długo i cała moja Cipka świeciła się ogolona i czymś nakremowana, ale jednocześnie zorientowałam się, że jestem jakby odurzona, niby widzę, co się dzieje, ale nie bardzo mogę zareagować. Sądzę, że była to sprawa tego napoju, który dali mi do wypicia a sprawa golenia była tylko kwestia zwłoki czasowej. Niby chcąc obejrzeć moja Cipkę zbliżyli się wszyscy do mnie, a nadzorca trzymanym w ręku pejczem uderzył mnie w sam rowek, po czym stwierdził, dostałaś cztery razy, bo jest nas czterech, ale jak będziesz niegrzeczna, dostaniesz więcej. Na pewno nie miałam ochoty na więcej, bo po tych czterech uderzeniach Cipka mnie bolała niesamowicie. Jednocześnie zrozumiałam również, co znaczy ta przestroga, bo panowie zaczęli rozpinać szlafroki. Pierwszy wszedł we mnie nadzorca, krzyknęłam z bólu, on wbił się w moją Cipkę z całej siły, a ponieważ nie był ułomkiem, czułam go doskonale, ale nie da się ukryć, że gdy kończył czułam duże podniecenie. Po nim drugi, wcale nie gorszy, Cipka bolała mnie już mocniej a pomimo to osiągnęłam jeszcze wyższy poziom podniecenia. Gdy wchodził trzeci mocno jęczałam z bólu, on na to nie zważał, wbijał się coraz mocniej doprowadzając mnie już do orgazmu, przy czwartym jęczałam już na wejściu, bo Cipka była już mocno spuchnięta, ale on się tym nie przejął, po dłuższej chwili dobijania wlał we mnie swoją spermę, powodując, że całkowicie odpłynęłam. Skończyli, odpięli mi nogi i minęła dłuższa chwila, zanim mogła na nich stanąć. Gdy opierałam się o stół i czekałam, aż mi wróci czucie, nadzorca podał mi butelkę, mówiąc - pij. Nie da się ukryć, że po tych „ćwiczeniach” bardzo zaschło mi w gardle i praktycznie odruchowo wzięłam butelkę, przyłożyłam do ust i wypiłam. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że w tej butelce mogło być coś doprawione, ale było już za późno. Przez moment miałam nadzieję, że to koniec tej zabawy i już będę mogła iść do Janka i będziemy mogli jechać do domu. Ale moja nadzieja była przedwczesna. Panowie zaprowadzili mnie do pokoju na piętrze, który okazał się być dużą sypialnia. Pod przeciwległa ścianą stało duże łóżko, do którego było swobodne dojście z przodu i z obu boków. Panowie wskazali mi ręką - tam jest łazienka, umyj się a tam stoi picie. Jak się umyjesz, to możesz się położyć. Tyle dyspozycji, panowie wyszli. Rzeczywiście, nie czekając na nic weszłam do łazienki, puściłam prysznic, długo się myłam, szczególnie bolącą Cipkę, owinięta w świeży ręcznik wyszłam, spostrzegłam stojące butelki i już nie zastanawiając się nad konsekwencjami, wypiłam jedną do dna, podeszłam do łóżka i z dużą w nim się położyłam. Niestety, nie dane mi było zbyt długo odpoczywać, bo otworzyły się drzwi i weszli wszyscy panowie. Jeden z nich ułożył się na łóżku, na wznak, rozsunął nogi, między którymi wyraźnie piała już do góry jego pałka, dając mi znać abym idąc na rękach i nogach, do niego się zbliżyła. Gdy byłam w zasięgu jego ramion, chwycił mnie za ramiona, podciągnął tak, że jego pałka znalazła się na wysokości mojej twarzy. Wiedziałam, że mam go wziąć w usta, ale wiedziałam też, że nie będzie to takie łatwe. Podparłam się na łokciach i szeroko rozchylając usta wsunęłam go do buzi.Wówczas pozostali panowie podnieśli moje biodra tak, abym mogła oprzeć się na kolanach i aby oni mogli wejść we mnie od tyłu. Jeden z nich mocno rozsunął moje nogi i przymierzył się ze swoja pałką do mojej Cipki. Ponieważ była ona cała obolała, w odruchu obronnym próbowałam wyprostować się, ale dało to wręcz odwrotny efekt. Jego pałka zaczęła wchodzić w moją Cipkę, a ponieważ była jeszcze nie rozluźniona, miałam wrażenie, jakby mnie rozdzierał. Trzymając mocno moje biodra, co rusz do wbijał się głębiej i głębiej. Ten wbijał się do przodu a drugi trzyma za ramiona, abym nie wypuściła jego pałki z ust. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że ta sytuacja zaczyna mnie podniecać, szczególnie w tym momencie, gdy siedząca w mojej Cipce pałka doszła do oporu, powodując wrażenie kompletnego wypełnienia. Po pierwszym przyszedł drugi, jeszcze mocniej się we mnie wbijał, a ja już zaczynałam mocno puszczać swoje soki, gdy wszedł trzeci podniecona byłam tak mocno, że sama wypinałam Pupę do góry. Skończył, puścił moje biodra, pierwszy puścił moje ramion i jednym ruchem przekręcił mnie na wznak, rozsunął nogi i z wielkim impetem wszedł we mnie. Ja, mając możliwość swobodnego oddychania najpierw złapałam kilka głębokich oddechów, a po chwili zaczęłam jęczeć osiągając obłędny orgazm w momencie, kiedy on szczytował. Skończył, wstał i wyszli, mówiąc mi - idź się umyj. Zorientowałam się - to jeszcze nie koniec. Umyłam się i położyłam na łóżku, ile leżałam, nie wiem, ale po pewnym czasie pojawił się nadzorca i kazał mi iść. Zeszliśmy do salonu, gdzie na środku stał stół obstawiony krzesłami, w kącie narożnik, a w prawo od wejścia palący się kominek. Panowie lekko odsunęli krzesła na bok i kazali położyć na nim ręcznik, którym byłam owinięta. Gdy go rozprostowałam jeden z nich usiadł tak, że biodra miał na krawędzi stołu, nogi mocno rozsunięte, oparte o krzesła, a sam mocno odchylił się do tyłu, podpierając się na łokciach. Wówczas pozostali kazali mi wejść tyłem na te rozstawione krzesła, po czym wskazali, że mam siadać na tę wystawioną pałkę. Spojrzałem z niedowierzaniem i zanim zdążyłam coś powiedzieć, w ręku nadzorcy zobaczyłam pejcza, więc już nie ociągając się zaczęłam przymierzać się do tego siadania, mówiąc do tego, co stał przede mną - pomóż. On chwycił mnie za jedną rękę, druga ręką przetarłam Pupcie sokami puszczonymi przez Cipkę, natomiast pozostali, kiedy zaczęłam kucać chwycili mnie za pośladki i podudzia naprowadzając na wystającą pałę. Przyszedł moment, że dziurka w mojej Pupci oparła się na wystającej pale i wówczas okazało się, że jest ona niewspółmiernie do tej pały mała. Ale to już nikogo nie interesowało, żelazne ręce trzymających mnie panów poczęły napierać w dół, aż pałka zaczęła wchodzić do środka. Im głębiej wchodziła ta pała w moja Pupcię, tym bardziej jęczałam, czując, jak ja rozdziera. Gdy już cała siedziałam na tej pale, ten, na którym siedziałam chwycił mnie za ramiona i przyciągnął do siebie, a pozostali panowie chwycili moje nóżki i podnieśli je mocno do góry i na boki, tak, że odsłoniła się szparka mojej Cipki. Wówczas jeden przystawił się do niej i zaczął w nią wchodzić, nie było takie proste, bo w tej części brzuszka siedziała już pałka tego co na dole. Tym nie mniej jego to nie interesowało, chwycił mnie za biodra i jednym mocnym pchnięciem wszedł we mnie. Rozdarłam się na cały głos, bo myślałam, że mnie rozerwie, ale po chwili poczułam przyjemny ucisk napierającej pałki na moja szyjkę, Cipka puściła swoje soki i zrobiło się bardzo podniecająco. Im mocniej on się we mnie wbijał, tym więcej puszczałam soków, aż zaczęłam mocno jęczeć w momencie jego szczytowania. Po nim wszedł drugi, już było lepiej, bo Cipka puściła soki i się rozluźniła, co w efekcie dało mi bardzo wysoki poziom podniecenia. Przy trzecim już tylko jęczałam mocno podniecona osiągając orgazm w momencie jego szczytowania. Gdy trzeci skończył panowie zdjęli mnie z tego pierwszego, no chwycił mnie za biodra, pokazując, abym położyła się na plecach na stole, dwóch chwyciło moje nogi unosząc je do góry a on wszedł we mnie wbijając się w rozluźnioną Cipkę bardzo mocno, powodując, że znowu odjechałam w pełnym orgaźmie. Dwóch wyszło, ale dwóch zostało i gdy już zwlokłam się z tego stołu pokazali mi, że mam iść w kierunku pokoju, gdzie trzymali Janka. Ucieszyłam się, myśląc, że to już koniec. Otworzyli drzwi, Janek siedział skuty na kanapie, otulony w jakiś pled. Jeden z nich rozpiął mu łańcuch i kajdanki na nogach, po czym powiedział, możecie iść się umyć. Spojrzeliśmy po sobie, a więc to jeszcze nie koniec, nie było na co czekać, poszliśmy pod prysznic i mocno się do siebie przytuliliśmy, chciałam coś powiedzieć, ale Janek położył mi palec na ustach, mówiąc, nie trzeba i zaczął delikatnie myć. Skończyliśmy i tak, jak poprzednio usiedliśmy na kanapie owinięci w ręczniki i pledy, czekając na ciąg dalszy. Nie trwało to długo, otworzyły się drzwi, znowu stało dwóch i pokazali nam, że mamy iść, tym razem oboje. Weszliśmy do salonu, w którym już byłam, ale tym razem kazano nam podejść w kierunku kominka, przy którym siedział nasz nadzorca, a obok stał średniej wysokości stołek. Polecił mi ułożyć ręce na pośladkach, po czym jeden z panów spiął mi je kajdankami, tak, że nie miałam możliwości przełożyć ich do przodu. Wówczas nadzorca wyjął spod szlafroka jakiś przedmiot i poinformował nas, że Janek ma równo, pionowo trzymać go na stołku a ja mam, siadając, wsadzić go sobie w Cipkę. W tym momencie nadzorca podał Jankowi to coś do ręki, okazało się, że jest to wcale nie małych rozmiarów sztuczny penis. Jednocześnie nadzorca powiedział do mnie, że jeżeli podczas wsuwania wyślizgnie mi się, to będą następne baty. Jankowi wolno było rozciągnąć mi Cipeczkę. Batów to już miałam dosyć, toteż poprosiłam Janka, abym mocno trzymał. Wziął tego penisa z rąk nadzorcy, ja rozsuwając nóżki stanęłam okrakiem nad tym stołeczkiem, Janek przyklęknął przed mną, patrząc jak go ustawić. Chyba na szczęście dla mnie ten stołeczek był troszeczkę za wysoki, więc aby ta pała mogła zacząć wchodzić w moja Cipkę, musiałam lekko stanąć na palcach. Spojrzeliśmy sobie w oczy, po czym ja pisnęłam „Teraz”, podnosząc się na palcach, Jankowi udało się nakierować głowę tej pały na otwór mojej Cipki i gdy opuściłam już się na palcach, oparłam się też o te pałę. Rzeczywiście była dużego rozmiaru, więc zaczęłam trochę ruszać się na niej, ale w tym momencie Janek proszącym głosem powiedziałem „Przyj” i udało się, głowa weszła do środka. Nadzorca uważnie patrzył, ale nic nie powiedział, natomiast ja opuszczając swój ciężar ciała zaczęłam nabijać się na tę pałę. Gdy przeszła głowa, dalej już szło w miarę szybko, zaczęły się problemy, przed samym końcem, bo pała znalazła już opór wewnętrzny. Janek zaszedł mnie z tyłu, ukląkł i rękoma zaczął rozsmarowywać mój brzuszek, pomogło i oparłam się siadając na tej pale. Nadzorca kazał mu się odsunąć, kiwnęłam głową, że tak, sam też wstał, kazał mnie wstać, wsunął mi ręką między nóżki i szarpnął do góry. Jęknęłam, ale pały już głębiej nie dało się wsadzić. Wówczas pokazał mi, że mam się obrócić i uklęknąć. Nadzorca rozpiął mi kajdanki i zadbał, abym zajęła odpowiednia pozycje na kolanach, dwóch innych znalazło się z przodu, wówczas nasmarowawszy swoja pałę, zaczął wchodzić w moja Pupcię. Zaczęłam znowu krzyczeć, że ciasno, ale kleszcze mięśniaków nie pozwalały na żaden ruch, nie pozostawiały żadnej wątpliwości, on to musi dokończyć. Ale okazało się, że nie tylko on, pozostali również, tyle tylko, że co następny, to już jęczałam słabiej, bo Pupcia się rozciągnęła. Nareszcie ostatni skończył, puścili mnie, osunęłam się na podłogę. Mięśniaki poszły, nadzorca rozpiął Jankowi kajdanki i wskazał, że ma mnie podnieść i mamy iść w kierunku pokoju. Podtrzymując mnie doszliśmy do pokoju, nadzorca przekazał informację, że jak się umyjemy, to jesteśmy wolni. Tym razem już błyskawicznie skoczyliśmy pod natrysk, myjąc mnie, Janek pomógł wyjąć mi tę pałę, szybko wytarliśmy się, ubrali w to co mieli i do samochodu. Wychodząc, owinęłam w ręcznik i schowałam pod pachę te pałę, którą jeszcze nie tak dawno miałam w swojej Cipce. Wyszliśmy przed dom, tam stał nasz samochód, a za kierownica siedział jeden z mięśniaków. Gdy nas zobaczył, powiedział, że nas wyprowadzi. Janek pomógł położyć mi się na tylnym siedzeniu, sam usiadł i mięśniak ruszył. Za nami ruszył ich samochód. Rzeczywiście wyprowadził nas do głównej drogi, wysiał, Janek usiadł za kierownicą i ruszyłem ku domowi. Po kilku godzinach dojechaliśmy do domu, było niedzielne popołudnie. Po przyjeździe o dziwo, oboje byliśmy uśmiechnięci, kwitując „Nareszcie w domu”. Ja stwierdziłam, zrób herbaty, napuść wody do wanny i wykąpiemy się. I tak też było, popijając herbatę i dobre czerwone wino odreagowaliśmy. Wyszliśmy z wanny, wytarci w nasze ręczniki poszliśmy do naszej sypialni. Wieczorem Janek poszedł po nasze rzeczy, sprzątając tylną kanapę znalazł owiniętą w ręcznik ukradziona pałę. Przyniósł do domu i pokazując mi - a to po co ? Spojrzałam i stwierdziłam - może się jeszcze przyda i oboje zaczęliśmy się głośno śmiać. Niestety, co już wyjaśniłam na wstępie, nie mogliśmy tego zdarzenia zgłosić gdziekolwiek, bo była to klasyczna wpadka Kochanków, mnie nic, ale on mógłby mięć bardzo poważne kłopoty, a tego chcieliśmy uniknąć. Więc trzeba było zacisnąć zęby i przecierpieć. I jakby drugi wniosek – wybierając się na randkę z Kochankiem trzeba dobrze wybierać miejsca, kiedy się chce zatrzymać w lesie „na siusiu”. Wrzesień 1993 roku. Baśka, baska@poczta.onet.pl

*

28
Nov

Masażyści i zabawki

   Posted by: baska   in Opowiadania

Masażyści i Zabawki.

  • Od pewnego czasu chodziłam na masaże do Janka, po pewnym czasie było już trzech masażystów. Ale układ jaki mi zaproponowali, nie do końca mi odpowiadał, więc zarządziłam zmianę „dekoracji”. Ponieważ ja lubię pozycję „od tyłu”, to powiedziałam Panom, że od następnego razu, najpierw jest ta pozycja, a dopiero później „wszystko inne””.

Znowu moja wada, najpierw powiem, później pomyślę. Do tego słowa oni się później przyczepili i poniosłam konsekwencje. Tak też się stało, gdy przychodzę, idę do wanny, po tym na stół „operacyjny”, a dopiero później do sypialni. Oni wchodzą we mnie jeden po drugim „ładując mnie, ile mogą”. Tę sztafetę bardzo lubię. Jest to dla mnie odlot niesamowity, przy pierwszym już łapię orgazm, a następni go jeszcze potęgują. Po tym powitaniu jest przerwa na moją kąpiel a następnie zaczyna się dalszy ciąg pieszczot, ale to już ich działalność. Od tego momentu moi masażyści też zmienili styl. Najpierw jestem pieszczona poprzez dotykanie, całowanie, masowanie, całowanie Cipki, lizanie Pupci. Gdy tak mnie już rozniecą zaczynamy zbliżenie w układzie jednoczesnym, to znaczy jeden z nich siada na krawędzi stołu, ja siadam Pupcią na nim, a dwaj pozostali wchodzą w moją Cipkę od przodu. W pierwszej chwili nie wiedziałam jak to ma wyglądać, ale gdy mi pokazali i zaczęłam nadziewać się na pałkę jednego z nich poczułam coś niesamowitego. Coś grubego wchodziło we mnie, wypełniając mnie wewnątrz całą i powodując, że tą pałkę czułam niesamowicie mocno. Po chwili razem z tym, na którym siedziałam lekko odchyliliśmy się do tyłu po to, aby dwaj pozostali mogli się do mnie zbliżyć. Jeden wziął jedną nogę, drugi drugą, podnieśli je do góry i na boki, tym sposobem mieli swobodne wejście w moja Cipkę. No i wchodzili, tyle tylko, że nie było to takie łatwe, bo w przestrzeni brzuszka już znajdowała się jedna pałka. Toteż gdy wchodził we mnie od przodu myślałam, że oszaleję. Każde jego pchnięcie to było rozpieranie się i zdobywanie głębokości, aż w pewnym momencie ja już czułam opór, a on jeszcze napierał. Gdy miałam już obie pałki w sobie zaczynała się jazda, ten z przodu dociskał mnie, a ten z dołu odpowiadał. Po kilku ruchach moje podniecenie sięgało szczytów i zaczynałam krzyczeć w pełnym orgazmie. Nie zdążyłam ochłonąć, a wchodził drugi, było już trochę łatwiej, bo Cipka się trochę rozluźniła, ale nie do końca i gdy kończąc zaczynał wlewać we mnie swój płyn namiętności, ja odlatywałam w przestrzeń całkowitego uniesienia. Tego się wręcz nie da opisać, jak poziom podniecenia powoduje mgłę na oczach, szum w uszach a z ust wydaje się jeden ciągły jęk zadowolenia. Gdy drugi skończył i się ze mnie wysunął, ja wysuwałam się z tego trzeciego, po czym obracałam się na brzuch i kładłam na stole, a on ponownie wchodził w moja Pupcię doładowując swój płyn namiętności. W Pupce też się takie ładowanie bardzo dobrze czuje. I tak to trwało przez pewien czas, pieszczoty pojedyncze na przemian z pieszczotami jednoczesnymi. Aż w okresie przed Świętami Wielkanocnymi, po tym, jak ja „zaliczyłam” swoją pozycję od tyłu Panowie przypomnieli mi moje słowa, że po tym mogą zrobić „Wszystko inne”. Ja spojrzałam, ale rzeczywiście, coś takiego palnęłam, więc teraz musiałam być konsekwentna. Panowie zaprowadzili mnie do kuchni, tam ułożyli na brzuchu, na stole, rozsunęli na bok nóżki i zaczęli rozwiercać Pupę. Najpierw jeden swoim palcem w niej buszował, a ponieważ mają je długie, sięgał głęboko, co bardzo dobrze czułam, aż Pupa zrobiła się luźna, wtedy włączył się drugi i zaczął rozwiercać ją najpierw jednym, a później dwoma palcami. Mają oni łapy jak grabie, to te dwa palce dawały swoją szerokość i głębokość. Po odpowiednim jej rozciągnięciu, przyłożyli do niej obrane, gotowane jajko i delikatnie w nią zaczęli je wsuwać. Owszem, Pupcia była rozluźniona wcześniejszymi pieszczotami, ale nie do takiego stopnia, aby zmieściło się w niej jajko, tak mi się wydawało, tym niemniej, przy moim pewnym zdziwieniu, weszło. Okazało się, że ich jest trzech, więc mam mieć wsunięte trzy jajka. Można powiedzieć, że drugie zmieściło się też bez większych problemów, ale trzecie czułam już bardzo mocno. Gdy Pupa zamknęła się poszliśmy wszyscy na górę do pokoju, gdzie nastąpiła prezentacja osiągniętego celu. Przy moim bardzo płaskim brzuszku wyraźnie zarysowana była wypukłość, ukazując określony stopień jego wypełnienia. To było bardzo podniecające dla moich partnerów, toteż zażyczyli sobie, abym odbyła pierwsze zbliżenie z Adamem na klasycznego „jeźdźca”. Rozłożyli koc na podłodze, Adam usiadł, podparł się rękoma z tyłu i wystawiał swoja pałkę. Siadając na nim miałam bardzo duże trudności, bo nie dość, że normalnie mam Cipkę małą, to jeszcze teraz przestrzeń brzuszka była wypełniona w Pupci tymi jajkami. Czułam, jak wsuwająca się pałka wręcz rozdziera mnie wewnątrz, napotykając na bardzo duży opór. Ale ręce kolegów sprawiły, że szybko „dobiłam”, pomogli mi wyprostować nogi do klasycznego siadu, spowodowało to jeszcze głębsze osadzenie mnie na Pałce Adama i wycie z bólu rozkoszy. Jednocześnie Marek i Janek stanęli obok podając mi swoje pałki na przemian do ust. Trzymałam jednego w jednej ręce, a drugiego w drugiej ręce, natomiast Adam chwycił mnie za biodra i powolnymi ruchami sprawił, że dochodzenie do szczytu trwało odpowiednio długo, ale było wspaniałe. Skończyłam z Adamem, weszłam do łazienki umyć się. Głaszcząc się pod prysznicem z pewna satysfakcją przesuwałam rękę po dolnej części brzucha, gdzie siedziały te trzy jajka. Wyszłam w ręczniku, podszedł Marek dając mi znać, abym siadając na kocu obróciła się na kolana. Moja Cipka była już rozgrzana, to jednak nie oznaczało, że Markowi było łatwiej wejść we mnie. Przez chwilę przesuwał swoja pałkę po moim gniazdku, aż jednym, zdecydowanym ruchem wtargnął w jej wnętrze. Lekko się wyprostowałam, co wykorzystał Janek, chwycił mnie za włosy, przytrzymał głowę i wsunął mi swoja pałkę do ust. Na znak Marka obaj zaczęli ping - pong. To Janek w usta, to Marek mocno w Cipkę, aż podrywając biodra do góry. Kilka takich ruchów i odlot był oczywisty, mocno wyprężyłam się, gdy poczułam, jak Marek strzela we mnie spermą. Ponownie mycie, wyszłam, Janek wskazuje mi, że mam położyć się na kocu, normalnie na plecach, po czym podłożył mi pod biodra drugi zrolowany koc. Tym sposobem moja Cipka była dosyć wysoko, umożliwiło to Jankowi mocne wejście we mnie. Każde jego pchniecie, to jakby przesuwanie któregoś z jajek w inne miejsce, co dawało jakieś dodatkowe bodźce. W pewnym momencie wręcz położył się na mnie, przede wszystkim dociskając mnie w dół, a ponieważ miałam podłożony sztywny i twardy koc, ten docisk był szczególnie mocny. Z przodu przyklęknęli Adam z Markiem, dali mi swoje pałki w ręce i tak jechaliśmy we troje do pełnego spełnienia. Jęczałam i krzyczałam na przemian, Janek wbijał się we mnie, mówiąc, że musi zrobić jajecznice, aż jajka ulokowane w Pupie polał majonezem w Cipce. Skończyliśmy, a ja znowu, nie zastanawiając się do końca, co mówię, podziękowałam, kolegów informując, że bardzo mi się podobało a “zdobyczy” tak łatwo im nie oddam, biorę ze sobą. I o dziwo udało mi się umyć, ubrać i z „prezentem świątecznym” przyjść do domu, gdzie dopiero po kilku godzinach się go pozbyłam. Tak się zaczęła moja zabawa z „zabawkami” u masażystów. Raz na jakiś czas moi panowie szykowali mi niespodziankę. Nie sposób zrelacjonować wszystkich. Oto dwie z nich. Po pewnym czasie moi Masażyści znowu zrobili mi ćwiczenia z „zabawką”. Ale tym razem padło na Cipkę. Znowu wylądowałam w kuchni na stole, położyli mnie na plecach, podciągnęli do góry nóżki i mając już zupełny dostęp do mojej Cipki, najpierw zaczęli ją pięknie pieścić. Jeden przez drugiego dorywali się do niej swoimi językami, próbując je włożyć jak najgłębiej. Oczywiście, taki stan nie mógł zbyt długo trwać i moja Cipka puściła soki namiętności, a ja odpłynęłam w pełnym orgazmie. Gdy już złapałam w miarę normalny oddech poczułam, że zaczyna się jakieś “majstrowanie” przy mojej Cipce. Uniosłam głowę i oczy stanęły mi w słup. Jeden z nich trzymał w ręku słusznych rozmiarów świeczkę i w tym momencie wiedziałam, że jej wprowadzenie w moją Cipkę na pewno nie będzie takie proste. Ale okazało się, że ma coś w rodzaju gwintu, tak, że dociskając i obracając całą ją mi wkręcili. Gdy napierali na szyjkę miałam wrażenie, że za chwilę poczuje ją gdzieś pod brodą. Skończyli wkręcanie, po czym związali mi nogi na wysokości kolan i kostek. Nie bardzo wiedziałam, po co to wszystko, ale za chwile wszystko się już wyjaśniło. Ściśnięte nogi powodowały, że „bagaż” w Cipce czułam wyjątkowo mocno. Moi masażyści ułożyli na krawędzi stołu ręcznik, mnie na brzuchu, tak, że związane nogi zwisały do dołu. Ręce wyciągnęli do przodu, po czym Janek pierwszy zaczął się wciskać w tak wystawioną Pupę. Jego pała rozpychała się całą siłą, a dłoń ułożona powyżej Pupy całość dociskała do stołu. Czułam jakiś obłędny ucisk wewnątrz, ale również czułam, jak mimo swojego wypełnienia, puszcza soki Cipka. Janek wykonał jeszcze kilka mocnych ruchów i poczułam, jak wypełnia mnie swoimi sokami. Po nim Adam i Marek zrobili to samo. Ten element złączenia nóg powodował, że dostęp do Pupy był przez cały czas ciasny. Jednocześnie tkwiąca w Cipce świeczka opierała się o stół, dając dodatkowy ucisk na jej wnętrze i efekt dopychania, co w całości dawało odpowiedni poziom podniecenia. Skończyli, odwrócili mnie na plecy, rozwiązali nogi, unieśli ją do góry i delikatnie wyjęli „bagaż” z Cipki. O dziwo, wyszedł w miarę gładko. Umyłam się i tak się rozstaliśmy tego dnia. W drugim zdarzeniu użyty przedmiot trudno nazwać zabawką. Tak się złożyło, że nie przyszłam na dwa kolejne spotkania do moich masażystów. Gdy przyszłam po tej przerwie, niczego nie przeczuwając, rozebrałam się w łazience obok siłowni i chciałam wejść do wanny, tym bardziej, że była ona napełniona wodą. Ale tu pełne zaskoczenie. Adam chwycił mnie za rękę, pytając, dlaczego nie było mnie przez dwa spotkania. Spokojnie wyjaśniłam, że nie mogłam, na to odezwał się Marek - a telefonu to Ty nie używasz. Rzeczywiście, nie mogłam być, ale mogłam ich powiadomić, tego nie zrobiłam. Próbowałam wyjaśnić i przeprosić, na co Adam spokojnie powiedział, że aby mnie nauczyć poszanowania dla innych i ich czasu, dostanę lanie. Janek wyjął zza swoich pleców, coś, co czasami widywałam w rękach dżokei poganiających konie na wyścigach. Pomyślałam, no cóż, dzisiaj taka „zabawka”. Próbując jeszcze wybrnąć z sytuacji sugerowałam, że może ja w innym terminie „odrobię” ten stracony czas, ale moi panowie stwierdzili, że nie mamy o czym dyskutować i wskazując mi miejsce na podłodze, gdzie rozłożony był ręcznik, polecili położyć się na niej na brzuchu, poczym założyli mi na ręce kajdanki, a następnie obrócili na plecy, podeszli do mnie, Adam z jednej strony, Marek z drugiej strony, chwycili za nogi tuż powyżej stopy i zaczęli podciągać do góry, jednocześnie rozciągając je na boki. Praktycznie zawisłam w powietrzu, maksymalnie rozciągnięta na boki. Przy mojej wadze nie było to takie trudne i po chwili całe moje krocze już było odsłonięte. Ręce miałam spięte z tyłu i nie miałam żadnej możliwości obrony. Popatrzyłam na Janka błagalnym spojrzeniem, a on widząc je, krótko skomentował - zasłużyłaś na karę, poczym przyłożył mi prosto po Cipce trzy razy. Nie wiem, czy kiedyś gdzieś trenował, ale trafił równo w sam rowek, obszedł mnie z drugiej strony, koledzy rozciągnęli pośladki i dostałam znowu trzy razy, tym razem dostało się trochę mocniej Pupci, po czym opuścili mnie na podłogę, a Janek mi wytłumaczył - jest nas trzech, dwie nieobecności, w sumie sześc. Teraz możesz wejść do wanny. Niech on nie będzie taki mądry, do sześciu ja też umiem liczyć, spłakana, bo przecież mnie mocno bolało, weszłam do wanny. Siedziałam w niej długą chwilę, Adam podał mi szklankę z sokiem informując jednocześnie - czekamy na Ciebie na górze. Wypiłam całą szklankę, jak to się mówi duszkiem, tyle tylko, że był to sok z wkładką, wyszłam z wanny, lekko się wytarłam i poszłam na górę. Idąc już czułam, że mi lekko szumi w głowie i że mam Cipkę nieźle podpuchniętą, ale sama też byłam ciekawa, jak to będzie. Weszłam do sypialni, a moi masażyści byli chyba również po małym drinku, bo bardzo weseli sympatycznie przywitali mnie, mówiąc, że mają chęć się ze mną pieścić. Popatrzyłam na nich, uśmiechnęłam się i stwierdziłam - nie ma sprawy, ja też, jak zwykle weszłam na łóżko, lekko poprawiłam nogi i wypięłam się w pozycji od tyłu. Pierwszy był Janek, swoją pałką przeciągnął wzdłuż szparki, a ja zawyłam z bólu, szparka bolała mnie niesamowicie, ale on na to nie zważał, zrobił drugi ruch, a po trzecim był już w środku. Ból przenikał mnie jak to się mówi do kości, ale jednocześnie Cipka zaczęła puszczać soki i zaczęło być nieźle. Co mnie pchnął, to urażał wargi, ale za to szyjka odbijała podnieceniem. Na pewno mocno krzyczałam, ale nie był to krzyk spowodowany bólem, był to krzyk powodowany podnieceniem i bólem. Nie tylko krzyk, ale wręcz wycie rozpoczęło się, kiedy zaczął pęcznieć przed szczytowaniem. Wygięłam się mocniej w jego kierunku, aby mógł głębiej i mocniej we mnie wejść i tak odjechaliśmy w krainę niewyobrażalnego błogiego stanu rozkoszy. Leżałam długą chwilę, zanim mogłam wstać, dostałam następna szklankę soku, też podrobioną, wstałam i poszłam się umyć. Wróciłam, czekał na mnie Marek układając na łóżku poduszkę Już wiedziałam, jaka to pozycja, położyłam się na wznak, podgięłam nogi, dając mu możliwość swobodnego wejścia. Sytuacja w pewnym sensie się powtórzyła. Każde jego pchnięcie, to było oparcie się o moje opuchnięte wargi, ale każde pchnięcie, to było zanurzenie się w otchłani namiętności. I nie wiem, co bardziej czułam, czy ból urażanych warg, czy rozkosz namiętności. Jedno jest pewne, wyrzuciłam ręce do góry, wypięłam brzuch do góry, aby biodra bardziej naparły na jego podbrzusze, z którego wychodziła pałka i aby była ona we mnie jak najgłębiej. Na efekt nie trzeba było długo czekać i po chwili odlatywaliśmy w pełnym upojeniu. Wyszłam z łazienki, a Adam czekał na mnie, siedząc na stołku plecami oparty o stół. Wziął mnie za rękę i pokazał, że mam usiąść na jego udach, między którymi już wystawała jego pałka. Usiadłam, chwyciłam go za szyję, aby móc się unieść, on chwycił mnie za pośladki, podciągnął nad swoją pałkę i swobodnie opuścił. Ja osuwając się pod ciężarem swojego ciała mocno wbijałam się na niego, czując cały czas ból urażanej szparki. Gdy już w miarę całkowicie osiadłam, chwycił za biodra, samemu lekko odchylił się i prężąc swoje biodra rozpoczął ze mną taniec upojenia. Skończyliśmy, a panowie stwierdzili, że na dzisiaj dosyć. Nawet nie protestowałam, umyłam się i poszłam do domu. Długo nie mogłam w nocy zasnąć, a następnego dnia nie mogłam zsunąć nóg. Ale ten ból Cipki był również bardzo podniecający. Z pracy zadzwoniłam do Janka, że chce się z nimi spotkać wieczorem, o dziewiątej. Pytał mnie kilka razy, czy na pewno, ja potwierdzałam, że na pewno. Tak też było, przyjechałam, weszłam na górę, rozebrałam się w sypialni, położyłam na łóżku, podsuwając złożony koc pod biodra, po czym poinformowałam ich, że mają mi rozciągnąć nogi do góry i na boki, tak jak wczoraj i wchodzić we mnie po kolei szybką sztafetą. Spojrzeli po sobie, a Adam stwierdził, jeśli sobie tego życzysz, poczym zaczęła się odjazdowa zabawa. Oczywiście, Cipka bolała niesamowicie, kiedy mocno przyklepywali się do niej, ale jednocześnie wytwarzała w sobie tyle soków namiętności, że rozkosz spełnienia przychodziła niebywale szybko i niebywale mocna. Gdy już było po wszystkim, umyłam się, ubrałam, poczym każdy z nich dostał ode mnie siarczystego namiętnego całusa i powiedziałam im, że nie mam nic przeciwko temu, aby czasami zabawić się taką zabawką jak wczoraj, ale w tym przypadku chcę wiedzieć wcześniej, po czym wyszłam. Spotkaliśmy się w naszym stałym terminie i pieściliśmy się jakby nigdy nic się nie stało. Możecie wierzyć, możecie nie wierzyć, różnorodność „zabawek” jest nieograniczona i jeżeli będę miała taką możliwość, to ją Wam zaprezentuję. Czerwiec - sierpień 1993roku. Baśka, baska@poczta.onet.pl

*

28
Nov

Trzech Budrysów

   Posted by: baska   in Opowiadania

Trzech budrysów.

  • Przez pewien okres czasu chodziłam do masażysty, bo zwichnęłam nogę w kostce. Masarze odbywały się w jego prywatnym domu, gdzie miał świetnie urządzoną małą siłownię. Rzeczywiście, nogę rozmasowywał mi systematycznie, ale na pewnym etapie przeszedł na rozmasowywanie całego ciała kończące się między nami wspaniałym zbliżeniem.

Wynikało to między innymi z tego, że Janek jest dużym, dobrze zbudowanym młodym mężczyzną a ja drobną kobietą. Ale pewnego dnia w siłowni Janka, oprócz niego pojawiło się jeszcze dwóch, tak samo dobrze zbudowanych młodych mężczyzn, Adam i Marek. Janek przedstawił ich jako swoich kolegów z branży, informując przy tym, że od dziś wszyscy trzej będą się zajmować mną jednocześnie, po czym za chwilę przyniósł cztery szklanki z drinkiem, proponując toast za nową znajomość. Oc