Czercowy weekend 07, sobota
Czerwcowy weekend 2007, sobota.
Sobota zaczęła się „normalnie”, to znaczy ja wstałam pierwsza, umyłam się i przygotowałam dla wszystkich kawę. Postawiłam im kawę na szafkach przy łóżkach, po czym wygoniłam Marka do mycia, a sama położyłam się w jego łóżku i czekałam, kiedy wyjdzie z łazienki.
Kiedy do mnie podchodził, pokazałam mu koszulkę firmową. Oczywiście, zapytał, skąd ją mam, stwierdziłam, od chłopaków i osunęłam pościel pokazując, że już jestem gotowa przyjąć go do swojego gniazdka. Nawet przez moment się nie zastanawiał, wypełnił mnie do końca. Pomimo, że znamy się kilka lat, zawsze zbliżenie z Markiem bardzo mnie podnieca. Wypełniał mnie do końca, czułam go bardzo dobrze, potwierdzając to głośnym pojękiwaniem, kiedy się we mnie wbijała. Aż naprężył się mocniej, wbił się z całej siły, wypełniając mnie swoimi sokami. Trwaliśmy chwilę w sobie, ale po chwili odsunął się umożliwiając mi pójście do łazienki. W łazience Wojtek już był po prysznicu, bo bardzo ładnie pachniał, stał przed lustrem owinięty w ręcznik i golił się. Ja szybko wskoczyłam pod natrysk, po czym owinięta w ręcznik podeszłam do niego. Odwinęłam jego ręcznik i zaczęłam „bawić” się jego pałeczką. Na efekty nie trzeba było długo czekać, jak dobrej gospodyni ciasto rośnie w rękach, tak mnie zaraz zaczął się powiększać ten jego argument, a kiedy był już odpowiednio dobry, wpuściłam go do swojego gniazdka. Zagościł w nim błyskawicznie, chwytając mnie za biodra mocno wypełnił i zaczął się rozlegać ten wspaniały odgłos odbijanych od siebie bioder. Jest to bardzo podniecające, więc nic dziwnego, że po kilku jego ruchach poczułam, jak mocno pęcznieje, a przy następnym pchnięciu, jak mnie wypełnia. Umyci, wyszliśmy do pokoju, gdzie czekała na nas zasłużona kawa. Ubraliśmy się, ja zrobiłam jeszcze dodatkowo makijaż i poszliśmy na śniadanie, a następnie na zajęcia. Plan dnia przewidywał zajęcia od 10-tej do 14-tej, obiad i oficjalne zakończenie spotkania. W zaproszeniu na konferencje była informacja, że w ramach tego samego pobytu, bez dodatkowej opłaty za nocleg, można pozostać na noc z soboty na niedzielę, wykupując tylko kolacje i śniadanie. Więc myśmy już od początku byli nastawieni na pobyt do niedzieli rana. Zajęcia skończyły się planowo, wróciliśmy do pokoju, za chwilę rozległo się pukanie. Wszedł Andrzej, informując, że oni też zostają do niedzieli rana, ale brakło im „paliwa”, czy ktoś z nas nie wybiera się do miasta. Marek popatrzył na Wojtka i stwierdził, że nam też by się przydało uzupełnić zapasy. Wiec zdecydowali się i razem z Andrzejem pojechali po zakupy. Ja wypiłam spokojnie kawę i nie bardzo miałam co robić. Postanowiłam zobaczyć, co robią pozostałe chłopaki. A oni leniuchowali na łóżkach. Poderwali mnie, widząc mnie, jednocześnie mówiąc, że Andrzej wyjechał. Stwierdziłam, że ja o tym wiem, ale ponieważ to trochę potrwa, wcale nie zamierzam sama nudzić się w pokoju. Podeszłam do łóżka Karola i zaczęłam przesuwach znacząco rękę po jego spodniach. Nie trzeba było zbyt długo czekać na efekt. Wstałam, zdjęłam sukieneczkę majteczki i mówiąc mu – posuń się ułożyłam się tak, aby mógł we mnie swobodnie wejść. Nie musiałam zbyt długo czekać. Błyskawicznie wyskoczył ze spodni, zsuwając jednocześnie szorty i już był we mnie. Trochę się spieszył, więc go uspokoiłam, złapał odpowiedni rytm, wypełniając mnie do końca, a ja zaczęłam się mocno podniecać. Jeszcze kilka jego mocniejszych pchnięć i poczułam, jak się we mnie spuszcza. Przez chwilę tkwił we nie łapiąc równy oddech, ale w końcu mnie uwolnił. Umyłam się i podeszłam do Tomka. On był z nich wszystkich najpotężniejszy. Widząc, że się do niego zbliżam, odsunął pościel, pokazując, że też jest już gotów na zbliżenie ze mną. Ale w jego przypadku wolałam od tyłu, więc wchodząc do łóżka od razu odwróciłam się, wystawiając do góry Pupę. Jemu też to chyba odpowiadało, bo chwycił mnie za biodra i po chwili rozległ się odgłos odbijanych od siebie ciął. Jest to dla mnie bardzo miły dźwięk, więc zaczęłam się szybko podniecać, aż przyszedł moment, kiedy poczułam jego mocne pchnięcia połączone z wytryskiem. Oboje opadliśmy leżąc dłuższą chwilę w bezruchu, ja pierwsza podniosłam się i wychodząc stwierdziłam, że chyba zasłużyłam na drugi komplet koszulek. Poszłam do pokoju, umyłam i czekałam na moich chłopaków. Zbyt długo na nich nie czekałam, ale wchodząc, weszli wszyscy, Andrzej trzyma w rękach olbrzymi bukiet pięknych pąsowych róż. Wycałowaliśmy się, poczym od Tomka otrzymałam oczywiście następną paczkę koszulek. Marek z Wojtkiem spojrzeli się po sobie, ale niczego nie komentowali. Po tej ceremonii Andrzej i jego koledzy wyszli, a Marek z Wojtkiem wzięli się za rozpakowywanie pakunków. Popatrzyłam, buło coś do picia, było też coś do popicia. Kiedy już to poupychali po lodówce i innych miejscach, podeszłam do nich mówiąc, że Wam to bym chciała szczególnie podziękować, co chcecie, nie podejrzewając ich o żaden podstęp. A oni na to – Twoja Pupę. Stwierdziłam, dobrze, ale za chwilę. Było mi to na rękę, bo wcześniej przecież miałam tamtych dwóch w Cipce. Rozebrałam się, wzięłam swoja kosmetyczkę i poszłam do łazienki dobrze ja umyć. Kiedy wyszłam, obaj już stali przy stole, mając gotowe swoje prącia do startu. Położyłam na stole ręcznik, wygodnie się oparłam, wypinając Pupę. Pierwszy wszedł we mnie Wojtek, czułam go bardzo głęboko, wsuwał się i wysuwał, słychać było charakterystyczny odgłos odbijanych ciał. Skończył, jego miejsce zajął marek i to samo. Dosyć długo mnie „pompował’, za nim skończył. Ale kiedy skończył, przez moment się nie wysuwał, po czym stwierdził, mamy dla Ciebie jeszcze jeden prezent. Odwróciłam głowę, patrzę, a w ręku Wojtka, który już podszedł tkwi wężowy ogórek, może niezbyt długi, ale zawsze to coś. Chciałam się unieść, ale Marek mnie przytrzymał, wysunął się a Wojtek błyskawicznie wepchnął mi w Pupę tego ogórka. Widać, że miał w tym zakresie wprawę, bo systematycznie, lekko wysuwał i mocniej wsuwał. Aż przyszedł moment, kiedy już nie mógł, wówczas puścił mnie, Marek podstawił krzesło i pokazał, że mam usiąść. Nie było to takie łatwe, ale ogórek zaczął jeszcze się wsuwać, praktycznie pochłonęłam go całego. Jęczałam przy tym bardzo mocno. Teraz nastąpił akt drugi przedstawienia. Kiedy ja się pieściłam z Markiem i Wojtkiem do pokoju, cichutko weszli pozostali. Więc jak już usiadłam, to mi się pokazali, bijąc brawo, ale Andrzej poprosił mnie, abym ponownie zajęła swoją poprzednia pozycje na stole i szeroko rozsunęła nogi. Kiedy to zrobiłam, on wyjął swój argument i zaczął wypełniać nim Cipkę. Ale przecież „na górnym piętrze” był ogórek. Nie zwracał na to specjalnej uwagi, tylko się we mnie wpychał i wpychał. Aż wszedł cały. Teraz, trzymając mnie za biodra zaczął się coraz mocniej wbijać. Cipka popuściła soki, zrobiło się trochę lżej i Andrzej dopiął swego, wypełniając mnie swoimi sokami. Skończył, puścił mnie i wówczas koleżeństwo pozwoliło mi pójść do łazienki. Usunęłam „bagaż” umyłam się i owinięta w ręcznik położyłam się na swoim łóżku, przykrywając kołdrą, co oznaczało, że nie wolno mnie ruszać. Chciałam po tych „ćwiczeniach” trochę odpocząć. Tak dotrwałam do kolacji. Okazało się, że na stołówce są wielkie puchy. Praktycznie wszyscy wyjechali, były zajęte chyba cztery stoliki. Chłopcy przynieśli „napój wspomagający” i tak minęła kolacja. Była praktycznie siódma godzina, kiedy wróciliśmy do pokoju, razem z zaproszonymi gośćmi. Ja już się dobrze czułam, wiec zaczęłam „zabawę” Poszłam do łazienki, rozebrałam się i tylko w ręczniku wyszłam do nich mówiąc, do północy jestem Wasza, ile dacie rady, tyle waszego, o północy idziemy spać, bo rano jedziemy. Popatrzyli na mnie, po czym wszyscy zaczęli się rozbierać. I zaczęło się to, co normalnie nazywa się orgią. Pierwszy ruszył Marek, już zdążył się zregenerować i „przerobił” mnie na moim łóżku. Kiedy wracałam z łazienki dopadł mnie Tomek, położył na stole i wszedł głęboko, jak mógł. Po nim Karol też „wygniatał” moje łóżko, po chwili Andrzej zastąpił Karola i tę rundę zamknął Wojtek. Chwila spokoju, bo panowie musieli się zregenerować. Ta regeneracja trwała różnie, pierwszy, o dziwo zregenerował się Tomek, położył się na moim łóżku, ale tak, abym mogła usiąść na nim tyłem, a przodem do kolegów. Koledzy oczywiście tylko na to czekali i już ich pałeczki zwiedzały moja jamę ustną w rytm nadawany ruchem bioder Tomka. Kiedy Tomek „się zmęczył”, gotów był już Andrzej i ponownie gościłam na swoim łóżku. Wojtek dogadał się z Karolem i wzięli mnie na „dwa baty”. Dosyć dawno tego „nie ćwiczyłam” ale chłopcom poszło zupełnie sprawnie. Wojtek najpierw nadział mnie na swoja pałkę, a kiedy już miał mnie odpowiednio głęboko, pokazał, że mam się na nim położyć, wówczas Karol zajął się moją Pupą. Okraszało się, że też ma niezła wprawę, wbijając się we nie maksymalnie. Kiedy Karol spuścił się we mnie, wysunął się i Wojtek mógł dokończyć, co zaczął. Zdążyłam się umyć, a już czekał na mnie Marek i tak jakoś już dalej szło. Chłopcy coraz dłużej musieli odpoczywać, aby móc znowu spotkać się ze mną. Było już dobrze po jedenastej, jak dłuższą chwilę odpoczywałam. Uznałam, że się zmęczyli, siedzieli po kątach i popijali. Ale tuż przed dwunastą jakoś dziwnie wszyscy zebrali się i podeszli do mojego lóżka. Położył się na nim Tomek, wystawiając do góry sterczącą swoją pałkę, pokazując, że jest nasmarowana, a więc mam usiąść Pupą. Przy ich pomocy Pupa dosyć głęboko wypełniła się jego pałką, po czym przesunął się na sam brzeg i kładąc się , pociągnął mnie za sobą. Jednocześnie stojący obok koledzy zadarli mi nogi do góry, tym sposobem pojawił się dostęp do mojej Cipki. No i teraz chłopcy wzięli się do pracy. Po to właśnie była ta przerwa, aby w tym momencie byli wszyscy sprawni. Zaczął Andrzej, po nim Karol, Marek i Wojtek. Nie da się ukryć, taka sztafeta trochę daje, Przy Marku już mocno jęczałam, a przy Wojtku wręcz pokrzykiwałam. Kiedy skończyli, pomogli Tomkowi mnie obrócić i na zegarze wybiła północ, jak Tomek skończył się we nie spuszczać. Wysunął się, ja opadłam na łóżko i dobrą chwile leżałam. Ale jakoś podniosłam się, zarządziłam sprzątanie i poszliśmy spać. Jest takie powiedzenie, że jak ktoś ma pecha, to mu w drewnianym kościele cegła na łeb spadnie. Obudziłam się, była siódma. Chłopcy spali, trochę pobolewał mnie brzuch po wczorajszych „ćwiczeniach”, więc postanowiłam pójść na basen. Mając na względzie wczorajszą kolację, założyłam, że na nim nie będzie nikogo, więc założyłam szlafroczek, wzięłam ręcznik, recepcjonistka otworzyła mi drzwi do szatni, zostawiłam szlafrok i ręcznik na ławce i do wody. Płynę raz i drugi, przy trzecim nawrocie słyszę głosy, ale dopływam do brzegu, odwracam się i oczom nie wierzę. Na przeciwległym brzegu stoją moje „znajome” dwa mięśniaki”.Ale udaje, że nic się nie stało, płynę w ich kierunku. Oni widząc mnie, weszli do wody i zaczynają płynąć równo ze mną. Ja płynęłam żabką, więc od razu zorientowali się, że jestem naga. Jak na razie nic się nie dzieje, przepłynęliśmy jedna długość, wracamy. Popłynęliśmy do brzegu przy szatni, patrzę, a oni wychodzą z basenu. Jakby ulżyło mi i zamiast wyjść z basenu ja popłynęłam dalej. Robię nawrót, patrzę, siedzą na brzegu. Wzięli z szatni krzesełka, usiedli i patrzą na mnie. Kiedy podpłynęłam, jeden z nich podszedł do brzegu basenu, chwycił mnie za rękę i patrząc mi prosto w oczy zapytał – wyjdziesz sama, czy mam Cię wyciągnąć. Popatrzyłam, nie mam szans, kiwnęłam głową. Puścił mi rękę, a ja zaczęłam przesuwać się w kierunku drabinki. Ledwo wyszłam z basenu, a on chwycił mnie mocno za rękę i ciągnie za sobą. Patrzę, a ten drugi wchodzi do szatni. Doszliśmy, on ciągnie mnie do swojej szatni, na środku stoi stół przykryty ręcznikiem, a ten drugi mówi do mnie, chcesz od przodu, czy od tyłu. Stwierdziłam, że od tyłu, ułożyłam się na tym stole i po chwili ten pierwszy zaczął wdzierać się w Cipkę. Okazało się, że Małgosia, moja lekarka miała w tym przypadku rację, mówiąc, że wielkość prącia mężczyzny jest proporcjonalna do jego wielkości. Prącie, które teraz wdzierało się we mnie z powodzeniem można nazwać bagnetem. Sztywny i długi wbił się we mnie, ale nie zmieścił się cały. Wówczas poprawił się, chwycił mnie za biodra i zaczął się wbijać. Czując go bardzo mocno zaczęłam krzyczeć. Wówczas ten drugi uniósł mi głowę do góry i wsadził w usta kawałek swojego ręcznika. Już teraz nikt mnie nie usłyszy, zresztą nie było wokół nikogo. A ten wbijał się we mnie z całej siły. Próbowałam się poruszać, ale gdzie tam, trzymał mnie jak żelazne kleszcze. Wbijając się we mnie praktycznie unosił mnie do góry, jakby podrzucał piłkę. Jęczałam z bólu, bo powiedzieć, że czuła go w gardle to mało. Na szczęście skończył pierwszy, ale drugi okazał się być wcale nie gorszy. Wdarł się bardzo mocno, a każde jego pchniecie, to czułam, jak się moje biodra unoszą nad stołem i opadają. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak długo to trwało, ale drugi też skończył, wzięli swoje ręczniki i poszli sobie. Ja osunęłam się na podłogę, ni mając czucia w nogach. Dobrą chwile tak leżałam, po czym na czworakach przeszłam do swojej szatni, wzięłam ręcznik, aby się wytrzeć. W momencie, kiedy dotknęłam Cipki, aż zawyłam, była tak rozbita. Wolniutko, praktycznie trzymając się ściany, doszłam do pokoju, weszłam do łazienki i dłuższą chwilę stałam pod natryskiem, omywając się ciepłą wodą. Trochę to złagodziło, wytarłam się i weszłam do łóżka. W podbrzuszu to aż mi się gotowało, tak jeszcze czułam tych „mięśniaków” i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego to właśnie ja na nich musiałam trafić, no cóż, jak pech, to pech. Tym razem ogłosiłam chłopcom, że jestem niedysponowana i to oni robią kawę. Po kawie spakowaliśmy się, zeszliśmy na śniadanie, pożegnaliśmy z naszymi „kompanami” i wróciliśmy do domu. Tak zakończył się dla mnie długi weekend czerwcowy 2007r, pomijając fakt, że jeszcze długo go czułam w sobie. 18 czerwiec 2007, Baśka, baska45@poczta.onet.pl
*