Jarek, konkurencja Artura.
Moja Babcia, kiedy coś planowałam, zawsze mówiła – planowanie czas stracony, życie to jest zbiór przypadków które niesie los. Znowu okazało się, że miała rację. Wczoraj byłam u Małgosi. Jest to moja koleżanka z liceum, która teraz jest panią profesor - lekarzem - ginekologiem. To ona „sprawuje pieczę” nade mną i moja cipką, aby było wszystko w porządku. To ona zleca mi najróżniejsze badania. Ona też dwa lata temu założyła mi nową wkładkę, a teraz cały czas kontroluje, czy przy moich „wygłupach” z ta wkładka coś się nie stało.
Powiedziałam jej o Arturze, jego kolegach i ich sprawności. Przedstawiłam jej również swój plan urlopowy, mówiąc, że zasadnym byłoby przed nim trochę „poćwiczyć”. Przy tej okazji nawiązałam do Artura, popatrzyła na mnie, po czym stwierdziła – czemu nie mówiłaś, że masz takie zapotrzebowanie, ja też znam takiego mężczyznę i mogę Cię z nim umówić. Ja nie zastanawiając się stwierdziłam – że dobrze. Więc ona za telefon, Jarek był na miejscu, okazało się, że może „mnie przyjąć dzisiaj rano”. Nie zastanawiając się zgodziłam się, umówiliśmy się na 11-tą. Pojechałam pod wskazany adres. Okazało się, że jest to mieszkanie w starym budownictwie, praktycznie w śródmieściu miasta, na pierwszym piętrze. W drzwiach powitał mnie mężczyzna tego samego wzrostu, co Artur, zapraszając do środka. Było to małe mieszkanie, pokój z kuchnią, dosyć duży przedpokój, ale to, co najważniejsze, nie była to łazienka, był to „pokój kąpielowy” w którym była wanna narożna, w drugim narożniku natrysk, po środku duża umywalka, na przeciwległej stronie sedes, bidet i kącik wypoczynkowy, czyli mały stolik i dwa taborety. Stare budownictwo, więc powierzchnie wcale nie małe, moim zdaniem pokój miał ok. 30m2 powierzchni. Weszliśmy do środka, Jarek objął mnie ramieniem i w tym momencie okazało się, że moja twarz jest na wysokości jego brzucha. Powiedział, tutaj się rozbierz i zabawimy się. Ponieważ było bardzo ciepło, nie miałam zbyt dużo do zdejmowania z siebie, kilka ruchów i naga kładłam się do łóżka. Jarek również szybko pozbył się swojego ubrania i po chwili oboje leżeliśmy w łóżku. Jarek zaczął gładzić mnie, oczywiście natychmiast zajął się moimi piersiami, na których brodawki sterczały już na baczność. Ja zaczęłam gładzić jego prącie, które pod wpływem mojego dotyku zaczęło nabierać odpowiedniej wielkości. Kiedy już poczułam, że jest odpowiednio twardy, postanowiłam go zmierzyć, obejmując go dłonią. Objęłam go trzy razy, wystawała jeszcze znacząca część żołądzi. W domu zmierzyłam swoją dłoń w poprzek, miała prawie 6cm, a więc prącie Jarka miało ponad 20 cm, przy czym miało też odpowiednią grubość, bo ledwo je obejmowałam. Widząc moje zakłopotanie zaproponował pozycje na jeźdźca, samemu w tym momencie wyciągając się na łóżku. Propozycja była dobra, ale wykonanie jej nie było takie proste. Usiadłam na jego brzuchu, po czym przesunęłam swoje biodra w kierunku sterczącego jego prącia, a kiedy już je poczułam w cipce, zaczęłam je w nią wpuszczać. No i teraz jak ja mam opisać ten taniec, który wykonywałam, aby te pałkę wsunąć w swoją cipkę. Na początku nawet nieźle mi szło, zerkając na nią oceniłam, że mam już więcej niż połowę w sobie. Ale dopiero teraz zaczęły się kłopoty, bo zaczynałam już czuć opór. Lekko prostując się, kręcąc biodrami na wszystkie możliwe strony, a jeszcze bardziej jęcząc coraz głośniej, zaczęłam mocniej napierać na tę pałkę, więc znowu trochę się wsunęła, w końcu całkiem się wyprostowałam, ale wcale nie czułam bioder Jarka, co oznaczało, że jeszcze do końca go nie pochłonęłam. W tym momencie Jarek lekko uniósł swoje biodra i szybko opuszczając je zaczął mnie coraz mocniej wbijać. Ja jęczałam już głośno, ale w końcu cipka rozluźniła się na tyle, że oparłam się na jego biodrach. To jeszcze nie koniec. Jarek przechylił mnie na jedną stronę i wyprostował moją jedną nogę, przechylił na drugą, wyprostowała się druga noga. Podpierałam się rękoma o jego brzuch, ale w tym momencie praktycznie całkiem na nim usiadłam. Jarek wykonał kilka ruchów do góry i na dół, cipka puściła soki, zrobiło się trochę luźniej, ale wcale nie oznaczało to, że mi chociaż na moment ulżyło. Czułam go wyjątkowo mocno w sobie, a przede wszystkim bardzo głęboko. Jarek ponownie wykonał kilka ruchów, ja jęczałam coraz głośniej, bo narastało we mnie coraz mocniej podniecenie. Wyczuwając to Jarek stwierdził, że zmieniamy pozycję, pomógł mi się wysunąć. Kiedy już się wygodnie położyłam, zaczął się ponownie we mnie wsuwać. Niby cipka była już rozluźniona, ale to wcale nie oznaczało, że mógł się swobodniej we mnie wsunąć. Owszem, do pewnego momentu, można powiedzieć 3/4 wsunął się bez problemów, ale dalej to już „zaczęły się schody”. Widać było, że Jarek jest bardzo doświadczonym partnerem, wysuwał się minimalnie do tyłu i napierał mocniej do przodu. Czując, jak mnie coraz mocniej wypełnia zaczęłam coraz głośniej jęczeć, ręce wyrzuciłam do góry, a Jarek coraz mocniej mnie wypełniał. Aż osiągnął swój cel, był cały we mnie, a ja miałam wrażenie, że jeszcze jedno pchnięcie i będę miała go pod brodą. Ale on nie skończył na jednym pchnięciu. Teraz właśnie zaczął „zdobywanie” mnie. Wbijał się systematycznie, a ja podniecałam się coraz mocniej. Jarek wolno i systematycznie wsuwał i wysuwał się we mnie, ja już zaczęłam osiągać swój szczyt. Skurcze zaczęły spływać po moim brzuchu jeden za drugim, powodując jeszcze większy stopień podniecenia. Aż przyszedł obłędny skurcz pełnego orgazmu, po chwili Jarek też doszedł do swojego szczytu, strzelając we mnie mocnym strumieniem spermy. Opadliśmy obok siebie, ja głęboko dysząc, Jarek, jakby nie był zupełnie zmęczony. Popatrzył na mnie, stwierdzając, jak na pierwszy raz, to zupełnie dobrze. Jak chcesz, to przyjdź jutro na poprawkę. Stwierdziłam, że dobrze, wstałam, umyłam się i wróciłam do domu. Zaraz po powrocie zadzwoniłam do Małgosi, informując ją o przebiegu mojego spotkania. Jednocześnie zapytałam, skąd ona wytrzasnęła takiego faceta. Małgosia wyjaśniła mi, że to była tylko wstawka, bo Jarka „stać na dużo więcej”. Natomiast okazało się, że ta historia zaczęła się w czerwcu 2004r od żony Jarka. Jego żona Maria przyszła do niej, do gabinetu, skarżąc się na uciążliwość zbliżeń z nim, czemu się nie dziwię, ale powód był bardziej zasadniczy, byli już małżeństwem ponad dwa lata, od pół roku zdecydowali się na dziecko i pomimo intensywnego współżycia ona nie zachodzi w ciążę. Jak to mi przekazała, wzięła ją do kliniki, wykonali wszystkie badania i okazało się, że ona jest w porządku. Więc poprosiła, aby przyszedł jej mąż. Z oporami, bo z oporami, ale w końcu Jarek przyszedł i jak zobaczyła to jego prącie to też się przestraszyła. Ale razem z jego żoną doprowadziły do wytrysku i wzięła nasienie do badania. Po pierwszym badaniu wykonała jeszcze dwa, aby być absolutnie pewną. I tutaj jest największa ironia losu. Okazało się, że Jarek, mężczyzna wzrostu ok. 190cm ze wspaniałym prąciem jest bezpłodny. Jak wynikało z dalszego wywiadu, na etapie rozwoju hormonalnego Jarek zaczął gwałtownie rosnąć. Aby ten wzrost zatrzymać, zaczęto jakąś kuracje hormonalną wstrzymującą wzrost. Najprawdopodobniej właśnie ona spowodowała jego bezpłodność. Osiąga wzwód, osiąga wytrysk, ale w nasieniu nie ma plemników. W momencie, kiedy to się okazało prawdą Maria poprosiła go o rozwód wychodząc z założenia, że jest zdrowa kobietą, która chce urodzić normalne dziecko. On się temu nie przeciwstawiał, tym sposobem został rozwodnikiem. Po sprawie rozwodowej, na której Małgosia była biegłym sądowym Jarek trochę się podłamał, ale rozstając się z nim, zaproponowała, aby jeszcze raz przyszedł do niej do gabinetu, ale prywatnego, w domu. Tam doszło między nimi do pierwszego zbliżenia i jak to Małgosia powiedziała, po raz pierwszy podczas zbliżenia oczy zaszły jej mgłą. Od tamtego czasu spotykają się dosyć regularnie. Ale w związku z powyższym postanowiła to wykorzystać. Jarek co prawda miął swoje mieszkanie w blokach, ale okazało się, że ma również, po swojej Babci, niewielkie mieszkanie w starym budownictwie, ponieważ nie było ono nikomu potrzebne, było trochę zaniedbane. Małgosia, po jego obejrzeniu, zasugerowała, aby wziął jakiś kredyt i wyremontował je na małą garsonierę, z której będą wspólnie korzystać. Jarek ma wyższe wykształcenie mechaniczne, pracuje jako jakiś kierownik w dziale technicznym naszego przedsiębiorstwa komunikacyjnego, więc nie miał problemów z kredytem i po trzech miesiącach zainaugurowali funkcjonowanie tej garsoniery. Jak mi przekazała Małgosia, znała kilka kobiet, które były nie zaspakajane pod względem seksualnym, więc skontaktowała je z nim, a on je zapraszał do tego mieszkania i tam „prostował im oczy”. Na tej samej zasadzie i ja trafiłam do niego, spotkaliśmy się dzisiaj, jesteśmy umówieni na spotkanie jutro i we wtorek, a co będzie po moim powrocie z urlopu, zobaczymy. Niedziela, 08 sierpnia 2007r, Baśka baska45@poczta.onet.pl
*






