Janek, III zjazd
Janek, III zjazd.
Wczoraj przyszedł do mnie „mój” student Janek. Mam wrażenie, że tęsknimy już za sobą, bo gdy tylko wszedł, rzucił torbę, objął mnie w pół, a usta nasze zwarły się w bardzo namiętnym pocałunku. Trwał on przez czas, kiedy niósł mnie do sypialni. Tam puścił i zaczął rozbierać,
ja jego. Byłam ubrana w sukieneczkę, rozpinana z przodu, więc gdy tylko odpiął kilka guzików, już mógł zsunąć mi ją na ramiona, dalej opadła sama.
Pod sukienka miałam półstaniczek podtrzymujący piersi, ale przede wszystkim eksponujący moje brodawki. Piersi mam niezbyt duże, ale brodawki, to tak jakby ktoś do tych piersi przylepił wcale nie małą truskawkę. To zawsze inspiruje mężczyzn, Janka też, od razu pochylił się
i poczułam na jednej z nich ciepło i ostrość jego języka. W tym czasie udało mi się odpiąć spodnie, które opadły i rozpiąć jego koszulę a kiedy go wyprostowałam, już mogłam ją z niego zdjąć. Na biodrach miałam swój czarny komplecik złożony z majteczek, paska i czarnych pończoch, on zsunął mi majteczki, ja jego slipki i po chwili znaleźliśmy się w łóżku. Jest bardzo trudno opisać taki stan podniecenia, ale położyłam się na łóżku i czekałam, kiedy we mnie wejdzie. Sam moment wejścia przyjęłąm z dużą ulgą. Jest, zaczął mnie wypełniać, aż wypełnił do końca. Nade mną był „namiot” jego torsu, obok dwa filary jego ramion, a on sam we mnie. Miałam wrażenie, jak bym chciała wypiąć się jeszcze mocniej, po to, aby on był jeszcze głębiej we nie. Czułam go bardzo mocno, a każde jego pchnięcie kwitowałam głośnym jękiem narastającego podniecenia. Każde pchnięcie, to jakby nowa fale uniesienia, uniesienia, które systematycznie narastało. To podniecenie u mnie było większe, niż u niego, bo ja już cała rozpływałam się w rozkoszy pełnego orgazmu, a on jeszcze nie kończył. Moment, kiedy poczułam końcówkę jego podniecenia był dla mnie wręcz oszałamiający, kiedy spuszczał się we mnie wręcz krzyczałam z radości i uniesienia, a brzych falował w obłędzie skurczów. Opadł na mnie, oplatając swoimi ramionami i w takim uścisku namiętności trwaliśmy dłuższą chwilę. Ale trzeba było się ruszy i umyć. Po tej niezbędnej toalecie zasiedliśmy do kolacji. Janek, jak to się mówi, kawał chłopa, cały dzień na suchym prowiancie, więc pochłaniał przygotowaną mu obiado – kolację w zastraszającym tempie. Kiedy skończył, zaproponowałam, aby odpoczął chwilę w salonie, za nim wszystkiego dalej nie przygotuje. Sprzątnęłam kuchnię i naszykowałam dla nas deser w postaci grzanego wina. Poszłam do łazienki naszykowałam dla nas kąpiel. Moja łazienka ma 14m2, wejście w narożniku, po lewej stronie szafka łazienkowa, 80- tka, dalej umywalka na obudowie, 120-tka, za nią następna szafka, 60-tka. W lewym górnym rogu wanna z hydromasażem, prostokątna, 195 x 115, wpuszczona do połowy w podłogę, tak, że nie trzeba podnosić wysoko nogi, aby do niej wejść. Po prawej stronie, ok. 1m od wejścia jeszcze jedna szafka, za nią bidet i WC. Puściłam do wanny wodę, nalałam olejków pachnących, rozstawiłam świece zapachowe i zaprosiłam Janka do kąpieli. Popatrzył na mnie, ale kiedy wszedł do łazienki, już nie dyskutował. Oboje wsunęliśmy się do wanny, poprosiłam go, aby z przygotowanego termosu nalał nam po szklaneczce wina. Stuknęliśmy się szklaneczkami, za miłe spotkanie i oboje z przyjemnością wysączyliśmy znaczną jej zawartość. Zaczęliśmy najpierw się myć, a przede wszystkim ja jego. Wzięłam gąbkę i miejsce, koło miejsca, myłam go, jak małe dziecko. Nawet nie przypuszczałam, że będzie mi to sprawiało taka przyjemność. Ciekawy moment był, kiedy poprosiłam go, aby się odwrócił. Dopóki myłam plecy i biodra wszystko było w porządku, ale kiedy wsunęłam rękę między nogi dotykając jego jąder i penisa, znacząco obrócił głowę. Ja jednak kontynuowałam, skończyłam i ponownie znaleźliśmy się w pozycji twarz w twarz. Teraz zaczęliśmy się pieścić, ja Janka, on mnie. Znalazłam pod wodą jego pałeczkę i przesuwając ją w odpowiedni sposób poczułam, jak zaczyna nabierać swojej sztywności. Janek też nie próżnował, wsunął swoją dłoń między moje nogi, jego palec błyskawicznie znalazł moją łechtaczkę i zaczął na niej „tańcować”. Zarówno jego pieszczoty, jak i moje spowodowały, że w niedługim czasie oboje byliśmy bardzo podnieceni. W tej sytuacji poprosiłam Janka, aby się odpowiednio położył, po czym zsuwając się po jego brzuchu napotkałam jego pałeczkę, którą z dużą przyjemnością wpuściłam
w cipkę. Położyłam się na nim i w takim namiętnym uścisku zastygnęliśmy na dłuższą chwilę. Po pewnym czasie Janek zaczął delikatnie unosić swoje biodra do góry, powodowało do określony ruch jego pałeczki we mnie, który w końcu doprowadził do całkowitego spełnienia. Tym razem nie musieliśmy się nigdzie spieszyć, wypiliśmy do następnej lampce grzańca delektując się swoją namiętnością. Ale wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Opukaliśmy się i Janek poszedł na górę spać. W końcu był po całym dniu zajęć i dzisiaj tez musiał iść na zajęcia. Ja posprzątałam łazienkę i też poszłam spać. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Czas biegnie nieubłaganie, godzina szósta zadzwonił budzik. Wstałam, umyłam się, podszykowałam śniadanie i poszłam budzić Janka. Spał jak małe dziecko. Odsunęłam kołdrę, odsunęłam delikatnie spodnie od piżamy, pochyliłam się i wzięłam w usta „śpiącego rycerza”. Podtrzymująć go jedną ręką zsunęłam napletek i zaczęłąm przesuwać swój język wokół jego główki. Chyba ciepło moich ust i szorstkość języka spowodowały, że śpiący rycerz zaczął się budzić z nocnego snu, co czułam mając go coraz więcej w swoich ustach. Aż przyszedł moment pełnego wybudzenia i nabrał odpowiedniej sztywności. Wówczas wsunęłam się do łóżka nie mogąc doczekać się chwili, kiedy we mnie wejdzie. Rozsunęłam szeroko nogi, czekając, aby we mnie wszedł jak najmocniej. Tak też się stało. Czułam go całą sobą. Nie tyko cipka pulsowała, doznając swojej rozkoszy, ale drżenie przechodziło po całym ciele, zamieniając się wręcz w drgawki w chwili spełnienia. Opadliśmy na siebie, dziękując sobie bardzo namiętnym pocałunkiem, po czym wstałam i zeszłam do kuchni szykując dla niego śniadanie. Janek umył się, ubrał, zjadł śniadanie i poszedł na swoje zajęcia. Umówiliśmy się na spotkanie za dwa tygodnie na, na jego następnych zajęciach. Ja usiadłam przy stole i jeszcze długo czułam go w sobie, a przywoływane w myślach momenty powodowały skurcz brzucha i „płacz” cipki. Nie mogłam zostawić jej takiej „płaczącej”. Poszłam do łazienki, wyjęłam z szuflady wibrator, którego nazywam „Miśkiem” Jest to bardzo realistyczny penis o długości 19cm i średnicy 3,5cm z delikatnym zarysem żyłek. Położyłam się na łóżku, wsunęłam go w cipkę i włączając wibrację doszłam do pełnego poziomu zadowolenia. Przez chwilę leżałam, głęboko oddychając, nie wyjmując go z siebie, po czym nie wiem nawet kiedy, zasnęłam. Obudziłam się, było po jedenastej. Posprzątałam kuchnię i postanowiłam natychmiast opisać to spotkanie..
Niedziela, 04 listopada 2007r, Baśka – baska45@poczta.onet.pl