Kierowca Janek
W firmie mamy 3 zawodowych kierowców, pan Władysław jeżdżący Fordem Mondeo, kierowca Dyrektora, Pan Krzysio, jeżdżący również Fordem Mondeo, kierowca mój i pracowników technicznych i Pan Marian, kierowca samochodu Ford – Transid. W tym tygodniu jest duża wystawa sprzętu za granicą, na którą pojechał Dyrektor, biorąc służbowy samochód i Pana Władysława oraz Pana Mariana z dużym Fordem i sprzętem, a pan Krzysio, będąc na urlopie skręcił nogę.
Teoretycznie, nie był to problem, ale jak to w życiu bywa, los spłatał nam figla. Ledwo Dyrektor wyjechał, otrzymałam zaproszenie na piątek, 15 września na spotkanie gdzieś tam. Spotkanie miało zacząć się o godzinie 9 rano, więc zasadny był przyjazd poprzedniego dnia wieczorem. Znałam ten ośrodek, zgłaszając swój udział zarezerwowałam pokój jednoosobowy dla siebie, oraz pokój dla kierowcy. Najlepiej byłoby tam dojechać samochodem, ale ja nie chciałam jechać swoim, bo wiedziałam, że na takich spotkaniach są obiady czy kolacje zakrapiane alkoholem. Był do dyspozycji samochód służbowy, ale nie było kierowcy. Firma nasza kooperuje z kilkoma innymi firmami, więc zadzwoniłam do jednej z nich, z którą jestem lepiej zaprzyjaźniona z prośbą, aby mi pożyczyli kierowcę na czwartek i piątek. Dyrektor tej Firmy wyraził zgodę i na tym temat skończyłam. W czwartek około południa zadzwonił kierownik działu administracyjno – technicznego, że jest już kierowca, ale za nim skończymy pracę, on chciałby, aby jedna z pracownic pojechała po jakieś tam zakupy. Wyraziłam zgodę, prosząc, aby o 1530 był przy garażu. Skończyłam pracę, podeszłam do samochodu stojącego przy garażu, zobaczyłam, że siedzi w nim kierowca, otworzyłam drzwi od strony pasażera i zaczęłam wsiadać, a siedzący w nim kierowca do mnie – gdzie się wpierdalasz, ja czekam na dyrektorkę, sądząc, że jest to następna dziewczyna z zaopatrzenia. Fakt, ten kierowca nigdy mnie nie widział i skąd mógł wiedzieć, że wsiadająca do samochodu drobna dziewczyna w dżinsowym ubraniu to dyrektorka. Akurat w czwartek ubrałam się w takie ubranko dżinsowe, adidasy i sportową koszulkę. Z reguły osoby na takich stanowiskach są większej postury i na taką był przygotowany. Siedziałam na siedzeniu, mając jeszcze jedną nogę na zewnątrz i trzymając w ręce niedomknięte drzwi. Popatrzyłam na niego, po czym spokojnie mu wyjaśniłam, że ta dyrektorka, na którą czeka, to właśnie ja. Trzasnęłam drzwiami, poinformowałam go, że właśnie do jutra będzie ze mną jeździł i że nie życzę sobie żadnych wulgarnych sformułowań w rozmowie ze mną. Trzeba było widzieć, jak blednie mu twarz i jak zamarł przy tej kierownicy. Spojrzałam jeszcze raz na niego, pytając, na co czeka, jedziemy do mnie do domu. Otrzeźwiał, a kiedy włączył silnik, spytałam, czy wie, jak ma jechać. Okazało się, że nie do końca, więc podpowiadając mu, dojechaliśmy do mnie. Chciałam go zobaczyć, więc poprosiłam, aby wysiadł i pomógł mi wziąć z domu przygotowana na wyjazd torbę. Z samochodu wysiadło duże, bardzo dobrze zbudowane chłopisko, kiedy obszedł samochód podałam mu rękę, ponownie przedstawiając się, też podął mi rękę mówiąc, że nazywa się Jan XXX, wszedł za mną, poprosiłam, aby usiadł w salonie i poczekał. Poszłam do sypialni, przebrałam się, wzięłam przygotowaną torbę, wyszliśmy, wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Po drodze zaczęłam z nim rozmawiać, aby się coś więcej o nim dowiedzieć. Wyjaśnienia były proste. Pochodzi z tego miasteczka, w którym jest nasz zakład, ma maturę, zdawał na studia, ale się nie dostał, interesuje się informatyką, po godzinach pracuje u swojego kolegi, instalując w komputerach oprogramowania. Ojciec jego był zawodowym kierowca w PKS-ie, więc on też od młodych lat interesował się motoryzacją. Posiada prawo jazdy wszystkich kategorii i najchętniej jeździłby TIR-ami, ale w domu jest chora matka, więc nie może wyjeżdżać na dłużej, jak dwa – trzy dni. Ma 21 lat, na wiosnę wyszedł z wojska, szukał też innej pracy, ale nie mógł znaleźć. Okazało się, że w tej firmie trzeba dodatkowego kierowcy, więc się zatrudnił.Tak dojechaliśmy na miejsce, załatwiłam formalności w recepcji, otrzymałam klucz od pokoju, okazało się, że Janek ma pokój obok. O dwudziestej była kolacja koleżeńska. Zeszliśmy razem, stoły były ustawione w podkówkę. Ja zostałam zaproszona przez kolegów do jednego stołu, Janek usiadł praktycznie naprzeciwko mnie. Pod ścianą był stół typu wiejskiego, przy tarasie ktoś robił grila. Byłam głodna, więc rzuciłam się na jedzenie, koledzy częstowali mnie wódeczka. Nie chcąc zbyt dużo pić, poszłam do baru, zamawiając sobie drinka. Towarzystwo przy kolacji rozluźniło się i w pewnym momencie po mojej prawej stronie zrobiło się trochę miejsca. Nawet nie zauważyłam, kiedy on to zrobił, ale za moment na tym wolnym miejscu zasiadł Janek i stawiając przede mną szklaneczkę, zapytał, czy może postawić mi przeprosinowego drinka, za to, że się tak niegrzecznie zachował po południu. Spojrzałam na szklaneczkę, powiedział, że to samo, co brałam, uśmiechnęłam się i gładząc go po głowie, jak syna, powiedziałam, że ja się wcale na niego nie gniewam, ale miło mi, że tak się zachował. Stuknęliśmy się szklaneczkami, spojrzałam na niego, miał piękne, niebieskie, śmiejące się oczy. Dopiliśmy drinka i ja stwierdziłam, że idę do pokoju. Janek stwierdził, że też idzie, bo on tu nikogo nie zna, więc pójdzie do pokoju, poczytać książkę. Weszłam do pokoju, przez telefon zamówiłam wódeczkę, lód i sok, naszykowałam na stoliku dwie szklanki i zadzwoniłam po Janka. Wszedł, spojrzał, a ja do niego – podobał mi się ten Twój gest z drinkiem, więc teraz drink ode mnie. Wszystko tu jest, wskazując na stół, więc nalewaj. Popatrzył z niedowierzaniem. Więc ja do niego – chyba nie pozwolisz, aby nalewała kobieta. Poderwał się, nalał do szklaneczek wódeczki, włożył po dwie kostki lodu i dolał do pełna soku. Wzięłam szklaneczkę w rękę, i stukając się z nim, stwierdziłam, że teraz czas na rewanż za jego drink. Przez chwile rozmawialiśmy coś o firmach, po czym okazało się, że w szklaneczkach ukazało się dno. Więc ponownie nalał, zaczęłam z nim rozmawiać i jego ewentualnych planach, dyskretnie zapytałam o narzeczoną. Odpowiedział, że narzeczonej nie ma, bo niedawno wyszedł z wojska i jeszcze dobrze nie zdążył się rozejrzeć. Ale też zaznaczył, że jeszcze nie czas, bo mało co sobą reprezentuje, tak się rozgląda, żeby jeszcze iść do jakiejś szkoły, bo przecież ma tylko maturę. Wypiliśmy dwa drinki, poprosiłam, aby nalał trzeciego, spojrzał, czy aby to tempo nie za duże. Potrzebował skorzystać z toalety, ja wykorzystałam ten moment, zgasiłam górne światło, paląc lampkę tylko przy łóżku. Cały czas siedziałam w sukieneczce mocno podciągniętej powyżej kolan. Widziałam, że czasami spogląda w to miejsce, szczególnie wtedy, kiedy z rozmachem przekładałam nogę na nogę. Wyszedł z toalety, wstałam podałam mu drinka i stojąc blisko niego poprosiłam, aby zapomniał, że jestem dyrektorką, a pomyślał, że ma przed sobą kobietę. Popatrzył na mnie oczami, które zrobiły się wyjątkowo duże. W tym momencie wsunęłam mu rękę za pasek. W pierwszej chwili nie bardzo wiedział, co ma powiedzieć, coś zaczął – proszę pani, ale ja już rozpinałam jego dżinsy. Jakby ochłonął, po czym wyjąkał, że dobrze, ale on ma bardzo małe doświadczenie z kobietami. Na co ja mu odpowiedziałam, że o to, to niech się nie martwi. Za moment zdjęłam z niego spodnie, koszulę, poprosiłam, aby zdjął skarpetki, został tylko w bardzo ładnych slipkach, ja jednym ruchem zdjęłam sukienkę i pociągnęłam go w kierunku łóżka. Kiedy położyliśmy się obok siebie wsunęłam rękę w jego slipki, a tam już sterczała całkiem gotowa jego pałka. Wycofałam rękę, odpięłam staniczek, zsunęłam majteczki, on widząc to też zsunął swoje i po chwili położyłam się na wznak, dając mu możliwość wejścia we mnie. W tym momencie nie widać było tego jego niedoświadczenia, bo po chwili czułam w sobie pełne wypełnienie. Zaczął bardzo szybko wbijać się we mnie i wysuwać, więc go poprosiłam, aby robił to zdecydowanie wolniej. Poskutkowało, ale na krótko, po chwili znowu przyspieszył, a za moment poczułam, jak pęcznieje. Zatrzymał się na chwile, spojrzał na mnie, ja kiwnęłam głową, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia swoimi sokami namiętności. Przytrzymałam go jeszcze chwilę nogami, po czym puszczając go powiedziałam, idź się umyj. Po moim wyjściu z łazienki czekała na mnie szklaneczka z drinkiem, ale Janek już zdążył założyć slipy. Zapytałam go, czy już wybiera się do pokoju ? Zrozumiał, przesiadł się do mnie na łóżko, wypiliśmy nasze drinki i pociągnęłam go za sobą, kładąc się na łóżku. Przytuliliśmy się do siebie, trwało to dłuższą chwilę, jakby zastanawiając się, co będzie dalej. Przesunęłam spokojnie rękę pod jego slipki, zrozumiał i unosząc biodra zsunął je z siebie. Położyłam rękę na jego pałeczce, ale była ona jeszcze „w stanie spoczynku”. Przez chwilę pieściłam ją ręką, ale po chwili uniosłam się na ramionach i przesunęłam głowę w jej kierunku. Janek położył rękę na swojej pałeczce, ja spojrzałam na niego, delikatnie tę rękę mu odsunęłam, teraz już zupełnie przesunęłam się wzdłuż jego ciała, rozszerzył nogi a ja spokojnie już mogłam zacząć pieścić ją ustami. Przez chwile był bardzo spięty, ale kiedy zaczęłam systematycznie wsuwać i wysuwać ją w usta, albo wysuniętą dokładnie oblizywać, rozluźnił się. To rozluźnienie dało pozytywny efekt, bo zaczęła nabierać wyrazistego kształtu. Czując ją w ustach dosyć mocno doszłam do wniosku, że trzeba ją już wykorzystać i zaczęłam „wspinać” się po nim, a kiedy Cipka była na wysokości jego bioder, uniosłam, ją, swobodnie wprowadzając sztywniejącą pałeczkę. Popatrzył na mnie bardzo dużymi oczyma. Oparłam się o jego klatkę piersiową i zaczęłam „ujeżdżanie” Zorientował się, o co chodzi i od pewnego momentu unosił biodra, a kiedy opuszczał, ja wbijałam się na jego pałeczkę jeszcze mocniej. Zaczął się mocniej podniecać, bo zaczął przyspieszać. Powiedziałam – wolniej, ale wyżej. Rzeczywiście, zaczął unosić biodra trochę wyżej, opuszczając je szybko. Tak doszliśmy do końcowego momentu, kiedy wyprężony wyrzucił biodra do góry, wlewając we mnie cały strumień namiętności. Kiedy opadł, przełożyłam nogi do przodu i chwytając go za ramiona, przyciągnęłam do siebie. Objął mnie mocno ramionami, ja jego też i tak tkwiliśmy dłuższą chwilę. Ale po chwili rozluźniłam i patrząc na niego zapytałam, czemu zasłaniał się ręką. Popatrzył na mnie, po czym bardzo cichutko powiedział – to było pierwszy raz. Przytuliłam się jeszcze mocniej do niego, a on mi do ucha powiedział, w takiej pozycji też pierwszy raz. Zacisnęłam na jego plecach dłoń, dając mu do zrozumienia, że usłyszałam, po czym odsuwając głowę powiedziałam – ale było dobrze. Poszedł do łazienki, a kiedy wychodził, dałam mu znać, aby do mnie podszedł. Pochylił się, dostał buziaka i powiedziałam mu – obudź mnie rano. Spojrzał, po chwili uśmiechnął się i wyszedł. Ja się też umyłam, przez chwilę pomyślałam, że dobrze by było tego młodzieńca wprowadzić w życie, ale zmęczona zasnęłam. Przebudziłam się jak zwykle ok. 6-tej, włączyłam wodę na kawę i poszłam do łazienki. Umyta i wypachniona położyłam się naga w łóżku, czekając na Janka. Spotkanie zaczynało się o dziewiątej, trzeba było jeszcze przed tym zjeść śniadanie, więc teraz właśnie był czas „na relaks” I chyba ściągnęłam go myślami, bo po chwili otworzyły się drzwi, ukazał się Janek, jeszcze w piżamie, ale kiedy się zbliżył, poczułam od niego zapach jakiejś wody kolońskiej, pogładziłam go po twarzy, był ogolony. Niby gładząc go po twarzy pociągnęłam jego głowę do siebie, drugą ręką odkładając kołdrę. Zobaczył, że jestem nago, jedną ręką zsunął bluzkę od piżamy, drugą zaczął zsuwać spodnie. Nie miałam żadnych wątpliwości, jego pałeczka już była gotowa do użycia, więc nie każąc jej dłużej czekać, wpuściłam ją do Cipki. Okazał się być chłopakiem pojętnym, bo tym razem już nie spiesząc się, systematycznie się we mnie wsuwał i wysuwał. Ja podniecając się coraz bardziej, coraz szerzej rozsuwałam nogi, lekko je unosząc. Aż przyszedł moment spełnienia, lekko przyspieszył i mocniej wbijając się, wypełnił mnie swoimi sokami. Ja jęczałam w pełnym orgazmie, wbijając swoje dłonie w jego ramiona. Położył się na mnie i przez chwile leżeliśmy, ale po chwili wysunął się i siedząc na brzegu łóżka zaczął ubierać spodnie od piżamy. Ja podniosłam się dałam mu buziaka, mówiąc – piętnaście po ósmej na śniadaniu. Założył bluzkę i wyszedł, a ja ponownie poszłam się umyć, wypiłam kawę i o umówionej godzinie zeszłam na spotkanie. Spotkanie trwało tyle, ile musiało, obiad i powrót do domu. Rozmawiając po drodze, między zdaniami, pytałam go, jaka szkoła by go najbardziej interesowała. Interesuje go informatyka i takiej szkoły chciałby poszukać, ale mówił o szkole pomaturalnej. Jadąc wiedziałam, że nie mogę go zbyt długo zatrzymywać, bo po odwiezieniu mnie do domu musi jeszcze odstawić samochód i wrócić do domu, a to też wymaga czasu. Ale z drugiej strony miałam jeszcze na niego chęć, więc zaproponowałam mu, aby wszedł na herbatę. Jednak Janek był bardziej zdecydowany, jak ja. Kiedy weszliśmy do domu, zapytał, gdzie ma zanieść torbę. Zaproponowałam, żeby do sypialni i jak to się mówi, już była musztarda po obiedzie. Chwycił mnie wpół, mocno do siebie przyciągnął i spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami. Ja kiwnęłam głową i po chwili już spadało z nas ubranie. Wsunęliśmy się na łóżko, widziałam, że jego pałka jest już mocna, ale chwyciłam go za rękę i patrząc mu w oczy zapytałam – kochałeś się z kobietą od tyłu. Kiwnął głowa, że nie, więc w dwóch zdaniach powiedziałam mu, o co chodzi, obróciłam się i wypięłam Pupę. Janek okazał się być bardzo pojętnym uczniem, bez problemów we mnie wszedł, wypełnił bardzo mocno i po chwili rozległ się odgłos odbijanych od siebie bioder. Ten odgłos jest bardzo podniecający, zaczęłam bardzo szybko się podniecać. Znowu musiałam go hamować, bo nabrał bardzo dużego tempa. Ale stopień jego podniecenia był tak duży, że po chwili przyspieszył, pchnął kilka razy bardzo mocno i wypełnił mnie sobą. Oboje padliśmy na łóżko, przez chwilę na mnie leżał, ale różnice w wielkości ciał nie pozwoliły nam tak zbyt długo leżeć. Wstał i poszedł się umyć, a ja zwinięta w fasolkę, czekałam na swoją kolej. Za nim ja zdążyłam wyjść z łazienki on był już ubrany, odprowadziłam go do wyjścia, wyciągnęłam rękę na pożegnanie, pochylił się, pocałował, po czym powiedział – Do widzenia Pani Dyrektor. Ucieszyłam się tym pożegnaniem, bo wiedziałam, że zrozumiał, co było na wyjeździe, to było, ale teraz niestety wracamy do naszej szarej rzeczywistości. Rozpakowałam torbę, zrobiłam trochę porządku, po czym zrobiłam sobie mocna herbatę, usiadłam na kanapie przed kominkiem i jeszcze raz analizowałam ten wyjazd. Było mi z Jankiem dobrze, ale czy jemu też było dobrze ??? Na to pytanie w tym momencie nie było odpowiedzi. Odpowiedź przyszła w miarę szybko. Podczas tego wyjazdu okazało się, że Janek to miły, młody człowiek, nie mający żadnego wykształcenia, goła matura. Na tym wyjeździe wyraził chęć uczenia się, ale myślał chyba o szkole pomaturalnej, ja natomiast uważałam, że powinien podjąć studia wyższe. Na tym wyjeździe również doszło między nami do zbliżenia i podświadomie czułam, że wcześniej czy później Janek będzie chciał się ze mną ponownie spotkać. Dlatego zaraz po powrocie wydzwoniłam do znajomego w jednej z wyższych prywatnych szkół, w której występowała i formatka, czy ma jeszcze wolne miejsca. Okazało się, że tak. Więc pojechałam do szkoły, zapisałam go, wpłacając czesne za pierwszy semestr. Tyle mogłam zaryzykować. Kilka dni później, w czwartek, 21.09 moje przeczucia okazały się właściwe. Janek jechał do nas z towarem i już z drogi zadzwonił, że chciałby się ze mną spotkać. Uśmiechnęłam się pod nosem, ale powiedziałam mu, że ma po przyjeździe rozładować towar, postawić samochód na naszym parkingu, a portierowi ma powiedzieć, że jedzie jeszcze do miasta coś sobie kupić, po czym ma przyjechać do mnie. Zaraz po pracy pojechałam szybko do domu, wyjęłam, co trzeba z lodówki i przede wszystkim naszykowałam obiad, bo znając tych kierowców, jadają byle co, byle gdzie, byle taniej. Sama przebrałam się w bardzo krótką sukieneczkę, żeby seksownie wyglądać. Zdążyłam to wszystko podszykować, jak przyjechał Janek z bukietem pięknych róż. Sądzę, że każda kobieta lubi kwiaty, więc bardzo mnie ucieszyło to jego zachowanie, dostał mocnego buziaka, po czym poprosiłam, aby umył ręce i zasiadł do stołu. Próbował ze mną dyskutować, że się spieszy, ale widząc moją stanowczość, zrezygnował. Kiedy już zasiadł do stołu, to nie był taki oporny i wszystko, co mu podałam, znikało z jego talerza. Podałam herbatę, proponując chwilę oddechu na kanapie, mówiąc, że mam dla niego pewną niespodziankę. Popijaliśmy herbatę, ale widzę, że już nie może wytrzymać. Więc nachyliłam się mu do ucha i poleciłam, aby wszedł na górę, do łazienki, opłukał się, a później przyszedł do mojej sypialni. Spojrzałam na niego, oczy mu się zaświeciły i zaraz wystartował. Ja też się podniosłam, w sypialni zdjęłam z siebie wszystko i wsunęłam do łóżka. Długo na niego nie czekałam, owinięty w ręcznik po chwili już był u mnie. Wsunął się z drugiej strony łóżka, ja przytuliłam się do niego i przez dłuższą chwilę tak leżeliśmy. Zaczęłam go wypytywać, jak dojechał do domu i co w domu słychać. Ten czas był potrzebny, aby on się odpowiednio podniecił. Nie trwało to zbyt długo i poczułam, że jego pałeczka jest już wystarczająco mocna. Spojrzałam na niego, szepnęłam, od tyłu, kiwnął głową i po chwili poczułam, że już we mnie wchodzi. Trzeba powiedzieć, że jest pojętnym uczniem, już tym razem wszedł bardzo płynnie, chwycił mnie za biodra, samemu lekko odchylił się i zaczął się we mnie wbijać. Tego też się nauczył, bo robił to bardzo wolno, spokojnie, ale dobitnie. Lekko wysuwał się, ale tylko po to, aby zaraz wbić się we mnie bardzo mocno. Na chwilę zastygał i znowu. I o dziwo, tym razem trwało to zdecydowanie dłużej, niż poprzednio. Ja jęczałam już bardzo głośno dochodząc do dużego podniecenia, on jeszcze miał „zapas sił” Ale i jemu „wyczerpały” się siły, doszedł do bardzo dużego podniecenia i głośno mrucząc, wypełnił mnie swoimi sokami. Przez chwile trwaliśmy w kompletnym bezruchu, po czym odwracając głowę, powiedziałam – idź na górę, umyj się, ale nie ubieraj, tylko przyjdź tutaj. Uśmiechnął się, przeciągnął mocno swoje ręce po moim ciele i poszedł. Ja również umyłam się, wróciłam do łóżka i czekałam na niego. Przyszedł, widziałam, że ma śmiejące się oczy, wtuliłam się niego i tak leżeliśmy, nie mówiąc do siebie nic. Ale po pewnym czasie uniosłam głowę i patrząc na niego zapytałam, czy było mu dobrze, kiwnął głową, więc idę dalej i pytam – czy ma chęć spotykać się ze mną, też kiwnął głową. Wówczas uniosłam się na rękach, usiadłam przy nim i głaszcząc go po twarzy, stwierdziłam, że mnie też jest z nim dobrze, że też się chce z nim spotykać, ale nie ma nic za darmo, następne spotkania będą go już kosztowało. Trzeba było widzieć, jego oczy zrobiły się jak talerze. Żeby nie trzymać go dłużej w niepewności powiedziałam mu, że będę się z nim spotykała, ale pod warunkiem, że on zacznie się uczyć. Tutaj sięgnęłam po kopertę, która leżała obok, powiedziałam, to jest dla Ciebie niespodzianka i wszystko mu wytłumaczyłam. Spojrzał na mnie, po czym zapytał – czy wszystkie kobiety muszą być „Mamusiami”. „Mama cały czas mi truje, że ma iść do szkoły, teraz to samo Ty”. Na co ja mu odpowiedziałam, że w życiu tak jest, że Mamy może nie słuchać, mnie musi, bo inaczej już się więcej z nim nie spotkam. Popatrzył, a ja do niego, że nie żartuje. Albo, albo. Coś zaczął mówić o kosztach, to mu powiedziałam, że ma pierwszy semestr opłacony, o dojazdach i noclegach, to mu też wytłumaczyłam, że są u nas pokoje gościnne, napisze podanie, to mu wyrażę zgodę. Popatrzył, pytając – czy ja zawsze mam gotową odpowiedź na zadawane pytania. Stwierdziłam, że nie zawsze, ale czasami, po czym odsunęłam kołdrę i szybkim ruchem znalazłam się przy jego pałeczce. Już nie protestował, tylko się wygodnie ułożył, a ja się nią zajęłam. Nie da się ukryć, lubię takie pałeczki, więc zaczęłam ją zmysłowo lizać, wsunęłam w usta, znowu wysunęłam, oblizałam ze wszystkich stron, znowu wsunęłam, była już dosyć twarda, więc wsunęłam ją sobie kilka razy głębiej. Była już na tyle twarda, że mogła we mnie wejść, więc uniosłam się, dałam mu znać, aby się posunął, teraz ja położyłam się wygodnie, rozsuwając mocno nogi. Nawet przez moment się nie zastanawiał, natychmiast wszedł, a ponieważ byłam mocno podniecona, czułam go bardzo dobrze. Janek też tym razem dłuższą chwilę się podniecał, zanim go poczułam mocno w sobie, ale od momentu, kiedy zrobił się już mocny do momentu spełnienia, wydawało mi się, że minęła chwila. Może to była i chwila, ale jaka radosna. Oboje głośno krzyknęliśmy, potwierdzając dojście do szczytu. Jeszcze przez chwilę we mnie tkwił, ale zaraz każde z nas musiało iść się umyć. Ja założyłam sukienkę, Janek zszedł już ubrany, spotkaliśmy się w salonie, dopił herbatę i chciał wyjść. Stanęłam przed nim, założyłam mu ręce na ramiona, na ile mogłam i patrząc mu w oczy powiedziałam – witaj mój studencie, po czym przyciągnęłam jego głowę i usta nasze zwarły się w pięknym, zmysłowym pocałunku. Kiedy już braliśmy oddech powiedział – widzę, że nie mam innego wyjścia. Całując go jeszcze raz, stwierdziłam – do zobaczenia na rozpoczęciu roku akademickiego. Janek wyszedł, a ja usiadłam na kanapie jeszcze przez dłuższą chwilę przezywając to nasze spotkanie. Przez moment zastanawiałam się, czy to jest właściwy sposób mobilizowania młodego człowieka do nauki, ale nie miałam czasu na dłuższe rozmyślanie, bo zadzwonił telefon od sąsiadki i była to już zupełnie inna kwestia. Przeczucie mnie nie myliło, Janek 30.09 był w dziekanacie i dowiedział się, że pierwsze zajęcia ma 7/8 października, o czym powiadomił mnie SMS-em. Odpowiedziałam mu, że czekam na niego po zajęciach w sobotę. Przyjechał, było po 18-tej, trochę zmęczony, ale pełen wrażeń. Poprosiłam go, aby umył ręce, przebrał w swobodniejsze ubranie, przyszedł w garniturze, bo czeka kolacja. Tym razem nie dyskutował, tylko zrobił, o co go prosiłam. Zszedł z góry w podkoszulce i szortach, zasiadając do stołu, po prostu był głodny. Po kolacji zasiedliśmy w salonie i popijając drinka opowiadał mi o programie i swoich obawach, co do swoich możliwości. Powiedziałam mu, że ma nie zawracać głowy, bo jeszcze nie zaczął. Więc co się martwić na zapas. Mówiąc mu to wsunęłam rękę w szorty. Jego pałeczka była też jeszcze „zmęczona”, więc przesuwając swoją dłoń w górę i w dół, doprowadziłam do odpowiedniej twardości. Wówczas wstałam, obróciłam się na kolana, wypinając Pupę. Nie czekałam na niego ani chwili. Wszedł pięknie, chwycił za biodra i po chwili zaczął rozlegać się odgłos odbijanych od siebie ciał. Wolno i spokojnie, ale mocno wchodził i wychodził ze mnie. Wypełniał mnie systematycznie, aż do końca. To był początek tej nocy. Po pewnym czasie ponownie zajęłam się nim, ale tym razem to on mi się odwdzięczył, wsuwając głowę miedzy moje nogi. Języczek jego szybko trafił do Łechtaczki, doprowadzając ją do stanu ronienia „łez”. Kiedy już byłam bardzo podniecona, uniósł się po to, aby móc wejść we mnie. Można powiedzieć, że już na niego czekałam. Wbijając się mocno szybko doprowadził mnie do dużego stanu podniecenia, a kiedy on osiągnął swój szczyt, ja głośno jęczałam. Przez moment leżeliśmy na sobie, czując, jak jeszcze faluje w nas osiągnięte podniecenie. Ale na tym zbliżeniu tego wieczora skończyliśmy. Przecież musiał następnego dnia iść na uczelnię. Poszedł spać do siebie, ja do siebie. Widocznie był bardzo zmęczony, bo bardzo szybko usnął. Kiedy się obudziłam, poszłam do niego, jego też obudziłam, po czym poszłam do kuchni, naszykowałam dla nas śniadanie i dla niego drugie śniadanie. Już skończyłam, on jeszcze nie zszedł. Więc weszłam do niego, a on jakby czekał na mnie w łóżku. Wsuwając się do niego, on objął mnie i przez dłuższą chwile leżeliśmy mocno do siebie przytuleni. Dało to efekt podniecenia i zaraz poczułam go w sobie. Było nam wspaniale. Po tym zbliżeniu on kończył swoje szykowanie się do wyjścia, ja zeszłam do kuchni, dokończyć szykowania śniadania. Zszedł, zjedliśmy. Kiedy dawałam mu kanapki do szkoły, stwierdziłam, że odmłodził mnie, bo tak kiedyś dawałam śniadanie synowi. Dostałam od niego mocnego, wcale nie synowski pocałunek i poszedł Od tamtego czasu minął już ponad miesiąc, co ma zajęcia w szkole, sobotę spędza u mnie i jest nam razem coraz lepiej, w najbliższą sobotę tez będzie. Czas pokaże, ale myślę, że ma właściwą motywacje do nauki w szkole, a nauka ze mną na pewno przyda mu się w życiu. Tym sposobem mam następnego studenta, którego będę chciała doprowadzić przynajmniej do licencjatu.
15 listopada 2006r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl