Marzec i Furman
Przyszła sobota – 8 Marca. Kiedyś było to ważne propagandowe święto. Wydawało mi się, że już dzisiaj zapomniane, a jednak nie przez wszystkich. Byłam w czwartek na gimnastyce i na basenie. Podszedł do mnie Krzysztof, mówiąc, przyjdź w sobotę na basen, na godzinę 10-tą. Będziesz mogła sobie popływać, mamy też dla Ciebie niespodziankę.
W soboty staram się jeździć na rowerze. Ale w tę sobotę pogoda nie sprzyjała wycieczce rowerowej, więc kiedy Krzysztof zaproponował mi przyjście na basen, nie widziałam żadnego problemu. Nie wyczuwałam też żadnego podstępu. Znam Krzysztofa już jakiś czas, jest to bardzo miły i sympatyczny mężczyzna z którym miałam kilka zbliżeń. Kiedy mnie zaprosił, pomyślałam „stęsknił się za mną”, ale tego zaproszenia w żaden sposób nie kojarzyłam z 8 Marca i Dniem Kobiet. Krótko po tym, jak weszłam do basenu wypatrzył mnie Krzysztof, ale za chwilę zniknął w pokoju ratowników.






