Wpisy z kwiecień, 2008

Historia Ludwiki

Historia Ludwiki ( na podstawie jej listów )W połowie lutego tego roku otrzymałam następujący list: Przeglądając różne strony internetowe, znalazłam Twoje opowiadania. Myślę, że znalazłam tę osobą, do której mogę zwrócić się o pomoc. Jest rozwódką z małego miasta w środku polski. Mam 32 lata, po studiach wyszłam za mąż, niestety urodziłam dziecko z wadą genetyczną, zmarło. Mam dobrą pracę, jestem dosyć majętna z domu. Po porodzie trochę przytyłam, przy swoim wzroście ok. 160cm ważę prawie 80kg. No i moja prośba. Załatw mi chłopa do rżnięcia.

Czytaj dalej »

Miniony tydzień

Miniony Tydzień.

Już od kilku lat mam prawie stały grafik rozkładu dni w tygodniu, w środę jest wizyta w zakładzie kosmetycznym i u masażysty. Od początku kwietnia na dziale masażu są dwaj masażyści – praktykanci, którzy doskonalą sztukę masażu, a przy tej okazji uczą się również „sztuki obcowania z kobietą”.

Czytaj dalej »

Krystyna, list nr 4

Krystyna, list nr 4

Maciej wrócił ze swojego wyjazdu, tuliłam się do niego jak porządna żona, zaraz doszło między nami do zbliżenia. Dalej czas mijał dosyć spokojnie. Przyszedł długi weekend majowy, wyjechaliśmy na działkę, prawie sielanka. Nawet zastanawiałam się, dlaczego tak długo nie pojawia się u nas Mikołaj. Przyszła sobota, 26 maja, zjedliśmy śniadanie, zasiedliśmy do kawy.

Wówczas Maciej, jakby chcąc mi to przypomnieć, stwierdził, że za tydzień, w niedzielę, 03 czerwca są jego imieniny i chciałby coś zorganizować. Stwierdziłam, że nie ma problemu, tyle tylko, że ja bym chciała cokolwiek wcześniej wiedzieć.

Czytaj dalej »

Praktykant “Zajączek”

Praktykant „Zajączek”.

Na okres Świąt Wielkanocnych i tydzień po nich wzięłam urlop, zresztą z zeszłego roku jeszcze. Wyjechałam do Rabki. Był to bardzo udany urlop pod względem wypoczynkowym i turystycznym. Pomimo zimy udało mi się zrobić kilka ciekawych wycieczek. W tym na Maciejową, Luboń Wlk i Turbacz od strony Nowego Targu. Ponadto było kilka wyjazdów do ciepłych źródeł na Orawice i do Beszanowej. Tym razem był to urlop absolutnie „postny” pod względem seksu, co jest w moim przypadku raczej „nowością”.

Czytaj dalej »

Helena w hamburgu, list nr 2

Dzień Dobry Basiu.

Minęło 7 tygodni od mojego pierwszego pobytu w Hamburgu. Taki układ wyszedł z mojej fizjologii. Mianowicie musiałam trafić w tzw. dobre dni, bo wówczas nie miałam żadnego zabezpieczenia. Więc wyliczyłam sobie, że okres przyjdzie w niedzielę, 4 marca, to też w piątek i sobotę mogę się rżnąć.

Czytaj dalej »

Helena w Hamburgu, list nr 1

Helena w Hamburgu, list nr 1. W listopadzie 2006 roku otrzymałam bardzo dziwny list: Dzień Dobry Basiu. Przeglądając Internet znalazłam Twoje opowiadania, dlatego proszę Cię, pomóż mi. Jestem wdową i potrzebuje „chłopa”, żeby mnie raz na jakiś czas zerżnął. Moja sytuacja wygląda następująco. Mam 39 lat, w ubiegłym roku w czerwcu syn zdał maturę i wyjechał do Anglii, studiuje w Manchesterze. W kwietniu tego roku mój mąż zginął w wypadku samochodowym. Zostałam sama i nie mogę sobie poradzić z moim temperamentem.

Czytaj dalej »

List od Julii, część 2

List od Julii, część 2

Już od następnego dnia zaczął przyjeżdżać po mnie pod przystanek autobusowy, aby zabrać mnie do pracy, tym samym w jego wielkim samochodzie codziennie rano uprawialiśmy seks na dzień dobry, a po pracy na godzinę zajeżdżaliśmy do hoteliku. Od tamtej pory przez dwa kolejne lata byłam jego kochanką, a on był moim kochankiem.

Czytaj dalej »

List od Julii, część 1

List od Julii, część 1

Dzień dobry Basiu. Wertując Internet w poszukiwaniu Twoich opowiadań spotkałam się z opowiadaniem Krystyny, której opowiadanie Ty firmujesz. Ja też mam wiele przeżyć za sobą, które jak zechcesz możesz również firmować. Będę Ci za to wdzięczna, bo nie za bardzo wiem, na której stronie (i jak) opublikować to co mam do przekazania.

Czytaj dalej »

Krystyna, list nr 3

Krystyna. List Nr 3.

Rok 2007 zaczęłam od rekreacji. Na imieninach Mikołaja spotkałam towarzystwo z tego Klubu, które mnie mocno zachęcało do ćwiczeń. Rzeczywiście, byłam już kobietą „po czterdziestce”, co prawda nie można było mieć zastrzeżeń do mojego wyglądu, a przede wszystkim brzucha, ale trochę ruchu na pewno by się przydało. Tym bardziej, że całe życie miałam siedzący tryb pracy.

Czytaj dalej »

Krystyna, list nr 2

Krystyna, list nr 2

Maciej ponownie był za granicą. Wyleciał już w niedzielę w południe. W poniedziałek zadzwoniłam do Instytutu pytając o Panią Jadzię. Otrzymałam informację, ze jest na konferencji za granicą. Wystarczyło, pomyślałam, pewno tak już od dłuższego czasu jeżdżą, niech jeżdżą, ja mam teraz Mikołaja. Wrócił we wtorek ok. 20-tej, przywitałam go bardzo serdecznie, a wieczorem wykazał się chęcią odbycie ze mną zbliżenia. Wpuściłam go w swoją pizdeczkę i okazało się, że jest z niego jeszcze zupełnie niezły „chłop”.

Czytaj dalej »

Następna strona »