Helena w hamburgu, list nr 2

Dzień Dobry Basiu.

Minęło 7 tygodni od mojego pierwszego pobytu w Hamburgu. Taki układ wyszedł z mojej fizjologii. Mianowicie musiałam trafić w tzw. dobre dni, bo wówczas nie miałam żadnego zabezpieczenia. Więc wyliczyłam sobie, że okres przyjdzie w niedzielę, 4 marca, to też w piątek i sobotę mogę się rżnąć.

Mając już odpowiednio policzone dni, dałam znać Kurtowi, że właśnie w tym czasie chcę do nich przyjechać. Kurt potwierdził, że mogę przyjechać i wszystko już pasowało. Nie wiem dlaczego, ale wręcz cieszyłam się z tego wyjazdu. Można powiedzieć, że na początku umówiony scenariusz się powtórzył. To znaczy Kutr odebrał mnie z lotniska, zawiózł do pensjonatu, zerżnął na „Dzień Dobry”, mówiąc, że przyjedzie po mnie o dwudziestej. Będąc już „stałą bywalczynią” w tym pensjonacie rozgościłam się, odświeżyłam po podróży i położyłam, aby trochę odpocząć. Przyszła umówiona godzina, Kurt przyjechał, ale za miast pozwolić mi się ubrać, żeby wyjść, używając stosownego słownictwa, polecił mi, żebym się rozebrała. Napomknęłam, ze przecież jesteśmy umówieni, ale Kurt już ręcznie na moich pośladkach wytłumaczył mi, ze dalsza dyskusja jest zbędna. Tym razem wystawiłam mu biodra do góry i po chwili poczułam go w sobie. Nie wiem czy zaczynam lubić tego mężczyznę i jego „ręczne” pieszczoty, ale zaczęłam się szybko podniecać i kiedy mnie wypełniał, już miałam orgazm. Odświeżeni, już teraz oboje ubrani pojechaliśmy do miasta. Okazało się, że przyjechaliśmy w to samo miejsce i zaprowadził mnie do tego samego pokoju. Tutaj też mogę powiedzieć, że poczułam się dobrze, bo to pomieszczenie znałam. Pomieszczenie znałam, ale nie wiedziałam, co mnie w nim czeka. Ale nie musiałam zbyt długo czekać, otworzyły się przeciwległe drzwi, wszedł mężczyzna średniego wzrostu w białym szlafroku. Poprosił, abym położyła się na łóżku i umożliwiła mu wejście we mnie. Ja też tego chciałam, więc po chwili już go miałam w sobie, nieźle go poczułam i zaczęło się normalne jebanie. Po nim przyszedł następny, ten poprosił mnie, abym zajęła pozycję na kolanach. Z racji tej mojej „pulchności” tez wolę tę pozycję, wiec nie było problemu. Wszedł we mnie, równie mocno go poczułam. Pomyślałam sobie, że jeżeli wszyscy będą tak mocni, to ja zbyt długo nie wytrzymam. Ale nie miałam czasu na dłuższe rozmyślanie, bo mój partner chwycił mnie za biodra i ładował się we mnie z całej siły. Skończył, myjąc pizdę zdziwiłam się, że po dwóch razach już ją tak dobrze czuję, ale nic w tym momencie nie mogłam zrobić. Umyta i odpowiednio nasmarowana zajęłam miejsce na fotelu w oczekiwaniu na następnego partnera. Nie trwało to zbyt długo, wszedł, poprosił mnie, abym ułożyła się na brzuchu na stojącym obok stoliku. Rozłożyłam ręcznik, ułożyłam się wygodnie i w tym momencie poczułam, jak on rękoma rozsuwa mi pośladki, a jego sterczący kutas pcha się w moją brązową dziurkę. Tego nie przewidziałam, on jednak był do tego przygotowany, bo jego kutas był odpowiednio nasmarowany. To też naparł na mnie, dziurka się otworzyła i po chwili już siedział w moim wnętrzu. Kutasa w brązowej dziurce czuje się zupełnie inaczej, przede wszystkim jest mu się trudniej poruszać. Ale dla mojego partnera nie był to problem, chwycił za biodra i wykonując odpowiednie ruchy w przód i w tył, po pewnym czasie wypełnił mnie swoimi sokami. Jest to również miłe wrażenie. Od tego momentu, można powiedzieć, że zaczął działać pewien szablon. Zbliżenie z przodu, zbliżenie od tyłu i zbliżenie w pupę. Wszystko dobrze, ale u mnie, po trzeciej rundzie, zaczęło występować „zmęczenie materiału” Przy czwartej już mocno jęczałam, szczególnie, jak mnie rżnęli w pizdę. Ale przyszła piąta runda. Ten, co wszedł, nie wiem, czy nie miał dwóch metrów wysokości, poprosił mnie, abym ułożyła się na tym stoliku, był on wyższy, niż łóżko, podszedł, uniósł mi nogi do góry i na boki, po czym skierował tego swojego kutasa prosto w dziurkę. Kiedy tylko wchodził, już się darłam, a kiedy zaczął wbijać się we mnie , to darcie przeszło praktycznie w krzyk. Już mnie wszystko w środku bolało, ale jego to nie interesowało. Założenie było, że tyle razy będę rżnięta, więc on robił swoje. No i zrobił, kiedy skończył ledwo doszłam do łazienki. Kiedy z niej wyszłam, czekał już następny. Było to 10 mój partner chętny wypełnić moją pizdę. Chyba trochę przeholowałam, ustalając scenariusz, bo przy tym 10-tym już tylko się darłam. Ból wewnątrz był bardzo duży, Trzeba przy tym powiedzieć, że te kutasy też miały swoją wielkość, stąd ten mój ból wewnątrz. Skończył, wypełniając mnie. O dziwo, kiedy się we mnie spuszczał, pomimo całego bólu poczułam duże podniecenie. Ale, niestety, to nie był jeszcze koniec. Po wyjściu z łazienki zobaczyłam następnego, który trzymał w rękach świecącego się kutasa. Nie miałam wątpliwości, że będę rżnięta w dupę, a jego kutas, tak na oko nie wyglądał na małego. Dla dupy to było piąte rżnięcie i też już zaczynała odczuwać swoje zmęczenie. Zażyczył sobie, abym odpowiednio płasko rozłożyła się na stoliku. Był on dosyć wysoki, rzeczywiście było mi dosyć wygodnie leżeć na nim „plackiem”. Kiedy ja tak się układałam, on się ustawił za mną i mocno pchnął. Zmęczenie dupy się potwierdziło, więc dosyć głośno jęknęłam. Na nim to nie zrobiło większego wrażenia, ale ja go mocno w sobie czułam. Chwycił za biodra i rżnął. Nie wiem, czy oni mają podgląd tego pokoju, ale w czasie, kiedy byłam rżnięta do tego pomieszczenia weszło kilku mężczyzn. Nie bardzo wiedziałam, co to znaczy, ale nie miało to żadnego znaczenia, bo w tym czasie mój partner odpowiednio długo mnie rżnął. Dwóch podeszło do mnie i zaczęli mnie głaskać po plecach. Było to dziwne uczucie, z jednej strony czułam rżnięcie w dupę, z drugiej strony zaczęły po moim ciele przechodzić ciarki, na skutek tego głaskania. Reszta stała za tym, co mnie rżnął. Kiedy skończył, odsunął się, wówczas inni zaczęli „podziwiać” jak wolno zamyka się moja dziurka i że z niej zaczyna wypływać to, co mój partner we mnie zostawił. Zaniepokojona odwróciłam głowę, ale wówczas Ci, którzy głaskali mnie po plecach przycisnęli mnie do stołu, a jeden z tych, co stał za mną wyjął, nie wiem skąd, grubego sztucznego kutasa. Przesunął po jeszcze nie domkniętej dziurce, tym sposobem trochę go zwilżył i zaczął mi go wsuwać, tłumacząc, ze to na deser. Dziękuję za taki deser, jak ja miałam wrażenie, że za chwilę mnie rozerwie. Nie wiem, ile tego wsunął, ale poczułam, jak Ci, co mnie przyciskali do stołu zwolnili swoje dłonie, natomiast dwaj następni chwycili mnie pod pachy i odsuwając od stołu polecili – siadaj. Spojrzałam, rzeczywiście, za mną stoi stołeczek przykryty ręcznikiem na który jestem przez nich nakierowywana. Ale w dupie miałam tego kołka. Okazało się, ze im o to chodzi, napierając na moje ramiona zmusili mnie, żebym na nim zaczęła siadać. Obniżałam coraz bardziej biodra i czułam, że on coraz głębiej we mnie wchodzi. Ale im głębiej był, tym mocniej czułam go w sobie. Przyszedł moment, że już go czułam bardzo mocno, zaczęłam głośno jęczeć. To chyba „pobudziło dwóch następnych, bo podeszli do mnie od przodu, chwycili za brodawki i zaczęli je ściskać. Oczywiście zaczęło mnie to boleć, jakby trochę skoncentrowałam się na tych brodawkach, tym sposobem „kołek” który miałam w dupie wszedł do końca. Kiedy to stwierdzili, puścili brodawki, zwolnili napór na ramiona stwierdzając, że jeżeli będę się z nimi spotykała, to mogę się zawsze spodziewać jakiegoś „deseru”, ten jest już twój, po czym wyszli, mówiąc, ze to na dzisiaj koniec. Chciałam wstać z tego stołka, ale nogi miałam jak z waty, więc na czworakach poszłam do łazienki, puściłam ciepłą wodę i przede wszystkim wyjęłam tego kołka z dupy. Obmyłam się, opierając się o ścianę, owinięta w ręcznik poszłam „do szatni” i jeszcze przez chwilę odpoczywając zaczęłam go oglądać. Przypomniałam sobie, że w którymś twoim opowiadaniu był opis „palowania”. Myślę, że właśnie coś takiego dzisiaj miało miejsce po raz pierwszy, ale czym się skończy, nie wiem. W swojej kosmetyczce mam taki breloczek – miarkę. Po powrocie do pensjonatu zmierzyłam go, miał 20cm długości i 4cm szerokości. I o dziwo, zaczęłam się zastanawiać, jak by to było, gdyby był i dłuższy i grubszy. Ale zbyt długo się nad tym nie zastanawiałam, byłam tak zmęczona, że mając lekko zwilżony ręcznik między nogami położyłam się do łóżka. Usnęłam, wbrew pozorom nie wiem kiedy, ale nie spałam zbyt długo. Była czwarta nad ranem, a ja czuję, że „płynę”. Idę do łazienki, patrzę, nie ma wątpliwości, zaczął się okres. Umyłam się, założyłam podpaskę, nie było to takie proste, bo cała pizda, dobrze sklepana, mocno pobolewała. Ale wpadłam w panikę. Przecież na wieczór jestem umówiona na druga część spotkania. Położyłam się i jakoś dotrwałam do 10-tej rano, ale dłużej nie wytrzymałam, zadzwoniłam do Kurta. Byłam zdziwiona absolutnie, kiedy usłyszałam w telefonie, że to nie jest żaden problem, wręcz moja w tym momencie zaleta, bo będę mogła usatysfakcjonować „krwiopijców”. Powiedział mi – nie przejmuj się, przyjadę wieczorem, porozmawiamy. To mnie uspokoiło na tyle, że o dziwo usnęłam. Obudził mnie normalnie głód. Wstałam, umyłam się, nasmarowałam brzuch maścią i poszłam coś zjeść. Po obiedzie zasiadłam przy kawie i zaczęłam się zastanawiać, jak to jest. Kiedyś, nawet przed własnym mężem nie obnażałam się do końca, a teraz, nie dość, że mają mnie oglądać nagą, to jeszcze w trakcie miesiączki. Z zaistniałej sytuacji, jak zwykle były dwa wyjścia, albo trzeba było się ubrać, jechać na lotnisko i wracać do domu, albo zostać i czekać na dalszy rozwój wypadków. Zwyciężyła kobieca ciekawość i zostałam. Rzeczywiście, przed 8-smą przyjechał Kurt i wytłumaczył mi, że są takie „kluby”, w których mężczyzn w specjalny sposób podniecają zbliżenia z kobietami podczas miesiączkowania. Mam się niczym nie przejmować i zachowywać się normalnie. Ubrałam się i pojechaliśmy w zupełnie inne miejsce niż wczoraj. Był to duży, elegancki budynek, robiący wrażenie biurowca, ale był też napis „Fitnes – Club”. Weszliśmy do środka, jakiś korytarz i schody w dół. Znowu korytarz, kilkoro drzwi po drodze, zatrzymujemy się na samym końcu. Kurt stwierdza, tam się Tobą zaopiekują i odchodzi, jednocześnie otwierając mi drzwi. Za drzwiami czekał mężczyzna średniego wzrostu, poprosił mnie do środka, pokazał „gabinet”, mówiąc, tutaj się rozbierzesz, obok jest łazienka, jak się umyjesz, załóż szlafrok, ja po Ciebie przyjdę. Wyszedł, rozejrzałam się, rzeczywiście, można powiedzieć – gabinet. Kanapa, ława, dwa fotele, obok aneks kuchenny, a dalej otwarta szafa ubraniowa. Rozebrałam się, poszłam do łazienki umyłam się, założyłam na siebie szlafrok, włożyłam między uda podpaskę, przecież ze mnie jeszcze mocno „kapie”. ten stan oczekiwanie nie trwał zbyt długo, drzwi się ponownie otworzyły, wszedł ten sam mężczyzna, mówiąc – wejdź, ale zamknij oczy. Otworzył drzwi i mnie popchnął. Po chwili usłyszałam, że mogę otworzyć oczy. Ale w pierwszej chwili nic nie widziałam. Dopiero kiedy oczy dostosowały się do otoczenia zauważyłam, że jestem w niezbyt dużym pomieszczeniu, gdzie panuje bardzo duży półmrok. Ściany wymalowane były na kolor ciemnej wiśni, po chwili zauważyłam, ze w narożniku pali się autentyczny kominek, w tym momencie zorientowałam się, że w tym pomieszczeniu jest dosyć ciepło. Zaczęłam również rozpoznawać wnętrze, stał tam na środku stół, pod ścianą stała dosyć wysoka ławka, ale przede wszystkim zauważyłam kilka postaci. Byli to nadzy mężczyźni, ale wszyscy mieli maski na głowie, widać było tylko oczy i nos z ustami. Jeden z nich podszedł do mnie, poinformował mnie, że wstąpiłam do „piekła” i znajduję się wśród wampirów zachłannych na ludzką krew. „Od ciebie tylko zależy, że wyssiemy z Ciebie całą krew, czy tylko część i pozwolimy Ci wrócić do tamtego świata” – usłyszałam. Trzeba powiedzieć, że taka informacja była dla mnie dosyć stresująca, bo będąc po raz pierwszy nie bardzo wiedziałam, co to ma znaczyć. Podprowadził mnie bliżej tego kominka, po czym poinformował, że ten, co siedzi przy kominku jest „najkrwawszym” wampirem, mam mu złożyć stosowny pokłon. Kiedy tamten to mówił, zobaczyłam, że ten, co siedzi na tym na dosyć wysokim fotelu pieści rękoma swojego kutasa. Nie trudno było się domyśleć, ze powinnam go wziąć w usta. Kiedy zrobiłam następny krok, któryś z wampirów zsunął z moich ramion szlafrok mocno popychając mnie w tym kierunku. Podeszłam, pochyliłam się i opierając ręce o poręcze fotela, po chwili miałam go w swoich ustach. Któryś z wampirów pogłaskał mnie po ramionach, następnie po plecach, co spowodowało, że lekko odsunęłam się od tego siedzącego. Będąc lekko wygiętą poczułam, jak wsuwają mi ręce między nogi, mówiąc, rozsuń je, kontem oka zobaczyłam, że wyjęta podpaska ląduje w kominku. Kiedy rozsunęłam nogi, poczułam, jak jakaś ręka przesuwa się po mojej cipce, usłyszałam – mokra, a za chwile poczułam, jak w nią wciska się jakiś kutas. Nie miałam pojęcia o jego wielkości, ale poczułam go bardzo mocno w sobie. W końcu jeszcze odzywało się wczorajsze rżnięcie. Ten też nie był ułomek, wbijał się we mnie systematycznie, aż w końcu spuścił się we mnie. Dziwna rzesz, ale kiedy mnie tak rżnął, zaczęłam bardzo mocno się podniecać. Skończył, wysunął się, a ktoś mi powiedział, idź się umyj. Dobrze, idź, ale gdzie są drzwi. Ktoś powiedział mi, że na ścianie jest małe zielone światełko, tam są drzwi. Wyszłam i od razu weszłam do łazienki, bo po udach już sączyło się to, co we mnie było. Umyta, napiłam się soku i przez chwile czekałam. Usłyszałam, ze prze drzwiach warczy dzwonek. Podeszłam, pociągnęłam, otworzyły się i weszłam. Dłuższą chwile stałam, za nim wzrok przyzwyczaił się do otoczenia. Któryś podszedł i poprowadzili mnie do tego stołu, który stal na środku. Polecili mi się położyć, po chwili poczułam, że mam coś zakładane na ręce i nogi. Zorientowałam się, że są to jakieś opaski, pamiętała to z twoich opowiadań. Nie myliłam się, kiedy skończyli mi to zapinać, rozciągnęli mi ręce do góry i na boki, również podciągnęli do góry i na boki nogi. Tym sposobem mieli widok na całe krocze. Stanęło ich kilku i patrzyli się w nie przez dłuższą chwilę. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale spokojnie leżałam. Tak leżąc poczułam, że z pizdy zaczyna sączyć się krew. Oni właśnie na to czekali. Jeden z nich umoczył w niej swój palec, przeszedł na bok i zaczął nim „malować” mi cycka. Za chwilę drugi zrobił to samo. Po chwili znowu któryś zanurzył palec i wymalował mi „kółko” wokół pępka. Po tym wszystkim jeszcze przez moment stali, odczekali, kiedy znowu pojawi się większa ilość krwi, wówczas jeden z nich pojawił się przy mojej piździe ze swoim kutasem. Myślę, że są oni w specjalny sposób dobierani, bo ten kutas, którego zobaczyłam miał swoją wielkość. Przekonałam się o tym, kiedy już był we mnie. Mocno uniesione do góry i na boki nogi pozwoliły mu wejść we mnie bardzo mocno. Trwało „sklepywanie” mojej pizdy, a ja o dziwo zaczęłam się podniecać. Doszłam do dużego podniecenia, kiedy się we mnie spuścił. No i tu następny moment zaskoczenia. Nikt nawet mnie nie wytarł, tylko po tym pierwszym wszedł drugi. Podniecenie, podnieceniem, ale wczorajsze figle zaczęły dawać o sobie znać i już zaczęłam jęczeć, bo mnie zaczął brzuch pobolewać. Po drugim wbił się trzeci i już miałam zupełnie dobrze pizdę sklepaną, a moje jęczenie zaczęło przechodzić w coraz to głośniejszy pisk, powodowany bólem brzucha. Na szczęście okazało się, że tych trzech to starczy, wypięli mnie z tej uprzęży i polecili iść się umyć. Ale iść, to nie takie proste, po pierwsze po takim „zawieszeniu” nogi nie bardzo chciały mnie nieść, a po drugie trzymałam rękę na piździe, bo się wręcz z niej lało, to co oni zostawili. Ale jakoś doszłam, umyła, rzeczywiście, dobrą chwilę odpoczęłam, za nim zadzwonił dzwonek przy drzwiach. Weszłam, już od drzwi byłam pilotowana w kierunku tego samego stołu. Ale tym razem na stole siedział jeden z mężczyzn. Kiedy byłam już blisko, odsunął ręcznik i zobaczyłam na prawdę dużego, sterczącego kutasa. Pozostali mnie obstąpili, obrócili tyłem do niego, zobaczyłam, że przed stołem stoi mały stołeczek. Pokazali mi, że mam na niego wejść i dupa usiąść na tym kutasie. Od razu przypomniałam sobie wczorajszy wieczór i „deser”. Ten kutas był bardzo podobny. Stanęłam na tym stołeczku, rozciągnęłam pośladki i zaczęłam się na niego nadziewać. Nie poszło mi tak prosto, w pewnym momencie już czułam lekki opór, ale jakieś „usłużne ręce” spowodowały, że wbiłam się na niego całego. No i teraz się zaczęło. Chyba te same „usłużne ręce” uniosły moje nogi do góry i na boki, a jeden z nich pojawił się przede mną ze swoim sterczącym kutasem. Przyłożył go do pizdy i zaczął w nią wchodzić. Ja już od początku rozdarłam się, bo bolała mnie jeszcze dupa po wczorajszym dniu, a tu wciska się jakiś kutas, jak tam w środku nie ma miejsca. Ale on znalazł sobie miejsce i cały się we mnie wsunął. Powiedzieć, że jęczałam, to mało, bo czułam go bardzo mocno w sobie. On jednak na moje jęczenie nie zważał, chwycił mnie za biodra i walił z całej siły, aż się spuścił. Po nim przyszedł następny i za chwile już się we mnie ładował. Już nie jęczałam, już zaczynałam wyć, bo miałam wrażenie, ze mnie za chwilę rozerwie. Nie dość, że wbijał się we mnie mocno, to na dodatek czułam go w sobie bardzo mocno. Trochę mi ulżyło, kiedy się spuszczał. Niestety, po nim przyszedł jeszcze jeden. Niby byłam już trochę rozluźniona, a jednak już zaczęłam normalnie wyć, tak mnie wszystko bolało. A on nic, tylko wbijał się we mnie z całej siły, aż do końca. Niestety, nie był to jeszcze koniec. Nie zważając, ze już prawie ze mnie cieknie ciurkiem przyszedł czwarty i ponownie się we mnie wbił. Podczas, kiedy mnie sklepywał, ja już darłam się na całego. Głową rzucałam na wszystkie strony, ale to nic nie dawało, zjechał mnie do końca. Tym razem był to naprawdę koniec, ale w pizdę. Trzymając mnie za ręce, „usłużne dłonie” obróciły mnie tak, że znalazłam się brzuchem na stole i ten, co siedział we mnie tez jeszcze swoje dokończył. Stwierdzili, że odbyłam wstępną wizytę w tym piekiełku, sprawiłam się dobrze i zapraszają mnie na następny raz również do siebie. Nic nie odpowiedziałam, tylko poszłam się umyć. W „szatni” ubrałam się, przed domem czekała na mnie taksówka, przyjechalam do pensjonatu. Tutaj dokładnie umyłam się, zabezpieczyłam pizdę, bo dalej krwawiłam i poszłam spać. Byłam na tyle zmęczona, że szybko usnęłam. Obudziłam się dosyć późno, zjadłam śniadanie, wróciłam do pokoju spakowałam się, miałam jeszcze trochę czasu do wyjazdu na lotnisko, więc się jeszcze na trochę położyłam na łóżku. Długo nie poleżałam, bo przyszedł Kurt, przyniósł mi dodatkowy „prezent” w kopercie za mój pobyt, pomógł mi przejechać na lotnisko i pożegnał, mówiąc, że „maluchów w przedszkolu już zaliczyłaś” teraz czas na wyższy poziom edukacji. Odpowiedziałam mu, że jak tak wygląda edukacja „ w maluchach” to jak będzie wyglądała edukacja, jak dojdę do poziomu studiów. Uśmiechnął się mówiąc, sama zobaczysz. No cóż, chyb będzie trzeba tę „edukacje” podjąć. Przecież sama chciałam być rznięta i to aż do bólu, więc teraz nie mam co narzekać. Przez poniedziałek jeszcze raz analizowałam całe to spotkanie, a we wtorek usiadłam, pisząc do Ciebie list, ale również zastanawiając się, kiedy jechać następnym razem. Symboliczny dzień na pisanie takiego listu – wtorek, 08 marca – Międzynarodowy Dzień Kobiet.

Pozdrawiam. Helena

***

Jest to 2 list od Heleny. Otrzymałam go następnego dnia po napisaniu. Mogę tylko powiedzieć, że szybko wylądowała w „Piekiełku”, ale ją „ulgowo” potraktowali. Te same „Wampiry” szybko zmieniają się w „Diabły” i są zdecydowanie „groźniejsze”. Myślę, że jak tak dalej pójdzie, to szybko u nich „wyląduje” Baśka