Kuzyn Henryk i jego kolega.
Rodzina mojej Mamy pochodzi z zupełnie innej strony kraju, z tego też powodu moje kontakty
z tamtą częścią rodziny są dosyć rzadkie. Będąc kiedyś przejazdem w tamtych stronach odwiedziłam jedną z sióstr mojej Mamy, Ciocię Justynę. Ciocia jest o 12 lat młodsza od mojej Mamy, więc i jej dzieci są również odpowiednio młodsze. Podczas tej wizyty spotkałam się z jej synem, Henrykiem. Był on wówczas na II roku studiów.
Tuż przed Świętami zadzwoniła do mnie właśnie Ciocia Justyna, składając mi życzenia Świąteczne powiedziała, że Henryk w piątek i sobotę 4 – 5 kwietnia ma w naszym mieście szkolenie, chciałby się ze mną spotkać, czy to możliwe. Powiedziałam Cioci, że będzie mi bardzo miło gościć Henryka u siebie. Ciocia wyjaśniła, że on ma na tym szkoleniu wszystko rezerwowane i opłacone, chodzi tylko o spotkanie. Wyjaśniłam Cioci, że nie ma najmniejszego powodu aby spał gdzieś po „dziurach” skoro u mnie jest dużo miejsca, ale sam zdecyduje. Czekam na niego w czwartek wieczorem. A swoją drogą zapytałam Cioci, dlaczego Henryk w tej sprawie nie dzwoni. Ciocia wyjaśniła, że jestem starsza od niego i on się krępował wykonać taki telefon. Trochę mnie to ubawiło, ale rzeczywiście, jestem od niego starsza o całe 15 lat. Wówczas, kiedy się widzieliśmy, on miał 20 a ja 35 lat. Ale w tym momencie uświadomiłam sobie, że ja widziałam się z nim 15 lat temu, więc on nie ma już 20 a 35 lat, ja też o te 15 lat więcej. To też tym bardziej ciekawa byłam tego spotkania. Przyszedł czwartkowy wieczór i pod dom podjechał samochód, a w nim Henryk. Stanęłam na ganku, on wysiadł, wyjął z bagażnika duży bukiet kwiatów i podszedł się ze mną przywitać. Oczy zaszły mi mgłę, a w szparce zrobiło się bardzo mokro. Stał przede mną wysoki, przystojny, dobrze zbudowany, elegancko ubrany mężczyzna. Podając kwiaty powiedział „Dzień Dobry”. Nie mam pojęcia, jak to się stało, podałam mu rękę, on ją pocałował, ale ja w tym momencie przyciągnęłam ją do siebie, przyciągając również jego i wystawiając mu twarz do pocałunku. I o dziwo, on odpowiedział. Nie był to „siostrzany” pocałunek, ale usta nasze zwarły się w mocnym, namiętnym pocałunku. Niestety, nie mógł on trwać wiecznie. Po chwili jakby opanowałam się, zaprosiłam go do domu, odłożyłam kwiaty na stół, prosząc, aby samochodem wjechał za bramę. Ustawił samochód, wziął z niego swoją torbę, zaprowadziłam go na piętro, pokazując pokój, w którym będzie spał. Jednocześnie poprosiłam go, aby się odświeżył po podróży i zszedł na kolację. Sama poszłam do swojej łazienki poprawić makijaż, natomiast byłam ubrana na „dziewczynkę”, sweterek opięty z odpowiednim dekoltem, mini spódniczkę i ładne szpilki, ósemki. Zastawiłam stół, przyszedł po paru minutach elegancko ubrany w garnitur i koszule pod krawat, w ręku trzymając butelkę „Bolsa”. Zasiedliśmy, zaczynając kolację od tej wódeczki i toastów. Po kolacji przesiedliśmy się do salonu, zasiedliśmy przed kominkiem, naszykowałam po drinku i zaczęliśmy rozmawiać o „dawnych” czasach”. Wypita wódeczka przy stole, drink i atmosfera kominka spowodowała, że Henryk zaczął czuć się dosyć swobodnie, a przede wszystkim nie chciał wierzyć, że ja mam tyle lat. Niby to gestykulując kładł mi rękę na udzie, niby to wyjaśniając mi coś obejmował mnie ramieniem, próbując mnie do siebie przytulić. Ale czas szybko minął, Henryk miał mieć następnego dnia zajęcia, ja musiałam iść do pracy, więc dopijając drinka, rozeszliśmy się, każde do swojej sypialni. Rozebrałam się, założyłam króciutką, przeźroczystą nocną koszulkę nocną i prawie już kładłam się spać. Postanowiłam jednak sprawdzić, czy Henryk już się położył, więc poszłam na górę. Kołdra była dosyć „byle jak” na nim położona, więc chciałam ją poprawić. Wówczas Henryk chwycił mnie za rękę, mocno do siebie przyciągając. Praktycznie „wpadłam” do łóżka, on bardzo mocno objął mnie swoim ramieniem a usta nasze zwarły się w namiętnym pocałunku. Już nie miałam wątpliwości, o co mu chodzi, więc sama też zacząłem go pieścić. Głaskałam po twarzy, przesunęłam rękę po klatce piersiowej, zsuwając ja za chwile jeszcze niżej. Wsunęłam ją w spodnie od piżamy i wyczułam zupełnie sztywnego kutasa. Spojrzałam na niego, po czym uśmiechając się powiedziałam, pozwól mi zdjąć koszulę. On też się uśmiechnął, rozluźnił uścisk swoich ramion. Kiedy usiadłam i podciągnęłam koszulę natychmiast przystawił swoje usta do moich piersi, biorąc sterczącą brodawkę w usta i mocno ja zaczął pieścić. Kiedy opuściłam się płasko na łóżko, rozsunęłam nogi, on po chwili już był na mnie, natomiast za chwile już był we mnie. Wszedł, poczułam go głęboko w sobie, po czym nastąpiło we mnie coś niesamowitego. Nie dość, że od razu uległam bardzo mocnemu podnieceniu, to wręcz chciałam rozsuń jeszcze mocniej nogi, aby jeszcze głębiej we mnie wszedł. Wejść głębiej nie dał rady, jednak systematycznie zaczął się wbijać, jak tylko mocno mógł, ja natomiast każe jego pchnięcie kwitowałam bardzo głośnym jękiem. Moment, w którym spuszczał się był dla mnie momentem bardzo mocnego orgazmu. Oboje opadliśmy, głęboko oddychając, ja chwyciłam się za brzuch, miałam wrażenie, ze to, co we mnie pulsuje, za moment wyskoczy ze mnie. Po chwili ochłonęliśmy, ja wstałam, pocałowałam go i poszłam do swojej sypialni. Spojrzałam na zegarek, była godz. 23-cia. Położyć się do łóżka, to ja się położyłam, ale o spaniu nie było mowy. Byłam tak podekscytowana tym zbliżeniem, że cały czas jakby czułam go w sobie. Przewracałam się w tym łóżku, to na jeden bok, to na drugi bok. Zastanawiałam się, co spowodowało, że tak mocno przeżywam to zbliżenie, w ogóle nie mogłam tego zrozumieć. Miałam zgaszone światło, leżałam na boku tak, że byłam odwrócona placami do drzwi. W pewnym momencie poczułam coś na placach, była to ręka Henryka. Kiedy go zobaczyłam, odwróciłam się do niego, on objął mnie i ponownie zwarliśmy się w bardzo namiętnym pocałunku. Objęłam go ramionami, mocno całując. W przerwie, między jednym a drugim pocałunkiem Henryk szepnął mi do ucha – chcę Cię. Zrzuciłam na bok kołdrę, zrzuciłam koszulę i po chwili już był we mnie. Ponownie nastąpiło coś, co przeżywam wyjątkowo rzadko. Jeszcze dobrze we mnie nie wszedł, a ja już czułam, jak drgają moje mięśnie brzucha, ale jak mi podniosło się ciśnienie i pulsuje mi krew na skroni. Kiedy we mnie wszedł, wyrzuciłam ręce do góry, wręcz krzycząc w narastającym orgaźmie. Kiedy wykonał kilka pchnięć, szepnęłam mu, nie spiesz się. Spojrzał na mnie i tylko się uśmiechnął, po czym pokazał swoją klasę. Wolniutko, ale w sposób zdecydowany wbijał się we mnie, a ja wręcz „rozpływałam się” pod nim, tak mocno go czułam. W momencie, kiedy zaczął dochodzić do swojego szczytu wbiłam mu ręce w jego ramiona i wypinając biodra do góry jęczałam w obłędnym orgaźmie. Skończył, opadł głęboko oddychając, ja natychmiast zwinęłam się „w fasolkę”, trzymając się za brzuch jeszcze mocno jęczałam. Spojrzałam na niego, on się pochylił nade mną, dał mi buzi, mówiąc, idę spać. Umyłam się, trochę ochłonęłam po tym „rozdygotaniu” i położyłam się spać. Rano wstaliśmy „już grzeczni”, zjedliśmy śniadanie i umówiliśmy się, że jak Henryk będzie kończył zajęcia, to mi da znać. Piątek w pracy był „obłędny”, nie mogłam się doczekać jego końca, bo wiedziałam, że Henryk w pewnym momencie skończy i umówiliśmy się, że przyjedzie do mnie. Wspomnienie minionej nocy powodowało, że cały czas byłam bardzo mocno podniecona. Była godzina 15-ta, jak otrzymałam od niego telefon, że Konferencja kończy się o 18-tej, natomiast o 19-tej jest kolacja integracyjna, na którą on ma zaproszenie i na której, z różnych względów powinien zostać. W tym momencie zaskoczyłam, przecież sama nie raz brałam udział w takich spotkaniach i doskonale wiedziałam, że wcale nie rzadko są to bardzo ważne spotkania, ważniejsze, niż sama konferencja. Umówiliśmy się, że jeżeli będzie „drętwo”, to przyjedzie do mnie a jeżeli nie, to zostanie na kolacji i w hotelu, który miał rezerwowany. Była godzina 21-sza, kiedy zadzwonił, że kolacja się „rozwija”, że spotkał kolegę i zostaje w hotelu, odezwie się jutro, jak będzie się kończyła konferencja. Byłam na niego dosyć mocno „napalona”, ale stwierdziłam, trudno, jakoś trzeba to przeżyć. Miałam trochę pisania, można powiedzieć, pożytecznie wykorzystałam czas. Przyszła sobota, nie wiedziałam, kiedy będę miała jakąś informację od Henryka i chodziłam po domu trochę taka „niepozbierana”. Była godzina trzecia po objedzie, kiedy zadzwonił Henryk, mówiąc mi, że konferencja skończy się ok. 17-tej. Jest jednak problem. On na tej konferencji spotkał kolegę „ze swoich stron” i zobowiązał się, że wrócą razem do domu, kolega był bez samochodu. Wówczas zaproponowałam Henrykowi, aby rozpatrzył drugą wersję. Konferencja skończy się ok. 17-tej, do domu mają ponad 6 godzin jazdy i to nocą. Może rozważy możliwość spędzenia tej nocy, razem z kolegą u mnie, przecież jest gdzie spać, rano wstaną, zjedzą śniadanie i będą jechali „za dnia”. W tym momencie zupełnie nie myślałam o czymś innym. Henryk podziękował za tę propozycję i stwierdził, że da mi odpowiedź. Nie wiem, czy przeważył argument „jazdy za dnia”, czy inny argument, ale po 17-tej miałam telefon od Henryka, czy moja propozycja jest jeszcze aktualna. Stwierdziłam, że tak, na co Henryk odpowiedział, to oni za jakiś czas przyjadą. To, za jakiś czas trwało ponad godzinę i dobrze, bo ten czas wykorzystałam na przygotowanie „ciepłej kolacji” dla nich, ale też ubrałam się odpowiednio. Ponieważ Henryk miał wątpliwości, co do mojego wieku, to tym bardziej chciałam go „wypuścić w maliny”. Ubrałam „szkolną bluzeczkę”, granatową spódniczkę, ale prawie mini – mini, tyle, że mi pośladki zasłaniała, samonośne pończochy i cieliste stringi. Włosy uczesałam w dwie kitki. Przyjechali, weszli do mieszkania, Henryk spojrzał na mnie i aż mu głos zaparło z trudem przedstawił mi Adama, swojego kolegę. Był to bardzo przystojny mężczyzna, kruczo czarne włosy, owalna twarz, pięknie zbudowana sylwetka. Poprosiłam ich, aby rozgościli się „na górze”, ja w tym czasie przygotuję kolację. Za nim poszli się rozgościć Henryk podszedł do mnie, wręczając mi dużą siatkę, mówiąc „Cześć Maturzystko”. Rozpakowałam, a tam dwie butelki wódki, dwa soki, ale również kurczak pieczony z rożna, jeszcze bardzo ciepły. Stwierdziłam, że nie było takiej potrzeby, ale już dalej nie dyskutowałam. Wsadziłam wódkę i sok do lodówki, kurczaka do piekarnika, w którym grzałam frytki. Stół miałam nakryty, kiedy zeszli podałam to wszystko na stół, dodając jeszcze swoje „schabowe”, frytki i surówkę z kiszonej kapusty. Krzątając się koło kuchni celowo, odpowiednio wypinałam się w ich stronę, żeby ich trochę „podniecić”. Henryk był na mnie „napalony” to było widać, ale nie wiedziałam, jak się zachowa Adam. Ale on zaczął zachowywać się jak normalny mężczyzna, czyli wodził ciągle za mną wzrokiem. Kiedy siedzieliśmy przy stole celowo zakładałam nogę na nogę, a ponieważ miałam pończochy, widać było całe udo, aż do biodra. Ten stan podniecenia spowodował, że kolacja błyskawicznie uniknęła ze stołu, zaprosiłam ich do salonu, tam podałam herbatę i ciasto oraz napoje i wódeczkę. Przemieszczając się panowie pozbyli się marynarek i krawatów. W czasie kolacji poszła znaczna część butelki ( 0,7 ), to też moi panowie byli już dobrze weseli. Popatrzyłam na nich, w myślach stwierdziłam, że nie daruję sobie, aby nie „wykorzystać” takich dwóch mężczyzn. To też kiedy zasiedliśmy na kanapie i poszedł następny toast za spotkanie, stwierdziłam, że to spotkanie może mieć pewne atrakcje, jeśli sobie tego życzą. Spojrzeli na mnie, a ja już dłużej nie czekając położyłam rękę na ich rozporkach. Oni też spojrzeli i Henryk zaczął rozpinać mi bluzkę, a Adam zaczął przesuwać swoją rękę po moim udzie, coraz to wyżej podciągając spódniczkę. Henryk już całkiem rozpiął mi bluzkę, odchylając się pozwoliłam mu ją zdjąć z siebie. Zdejmując ją, jednocześnie odpiął stanik, zdjął go i zaczął pieścić moje piersi. Adam w tym czasie już się dostał do cipki i bardzo mocno poczułam jego palec na łechtaczce. Mnie w tym czasie udało się dostać do ich rozporków i poczułam bardzo sztywne już dwa kutasy. Zaproponowałam wówczas, chodźmy do sypialni. Ta droga pozwoliła na to, że wchodząc do niej ja zdjęłam spódniczkę i stringi, oni też już byli nadzy. Poprosiłam Henryka, aby położył się na łóżku, a Adamowi dałam „dyspozycję”, ja zajmę się jego kutasem, a Ty moja cipką. Nie musiałam dwa razy powtarzać, Henryk leżał z szeroko rozsuniętymi nogami, tak, że mogłam bardzo wygodnie dobrać się do jego kutasa. Natomiast Adam nie miał żadnych problemów, aby dobrać się od tyłu do mojej cipki. Tym sposobem miałam ich obu na raz. Kutasa Henryka miałam w ustach i kiedy Adam wbijał się we mnie, ja nabijałam się na kutasa Henryka. obu czułam wyjątkowo głęboko, Henryka w swoich ustach i Adama w cipce. Ale Adamowe pieszczenie było bardzo intensywne, poczułam jak do siebie dochodzi, a za chwilę, jak mnie wypełnia. Ścisnęłam mocniej rękoma kutasa Henryka, okazało się, że on też już strzela mocnym strumieniem. Poczułam go w ustach, ale szybko go wysunęłam i pozwoliłam, aby pozostała część rozpłynęła się po moich piersiach. Opadłam na podłogę, oni poszli na górę się myć, ja do swojej łazienki. Wróciliśmy do salonu, posprzątaliśmy swoje rzeczy, ale jakoś nikt nie miał ochoty ubierać się. Tak samo oni, jak i ja, owinięci w ręczniki zasiedliśmy na kanapie, dalej popijając wódeczkę. Podczas tej rozmowy zapytałam ich, skąd ta „koleżeńskość”. Okazało się, że znają się „jak łyse konie”. Chodzili wspólnie do jednej klasy w szkole podstawowej oraz w liceum. Drogi ich rozeszły się po maturze i zupełnie przypadkiem, po kilku latach, spotkali się na tym szkoleniu. Przy tej okazji wymienili miedzy sobą kilka zdań na temat różnych imprez szkolnych, a przede wszystkim na temat „prywatek”. Komentując jedną z nich stwierdzili, że właściwie to mogli by ją powtórzyć. Po czym wzięli mnie za ręce i poprowadzili do sypialni. Tam położyli na krawędzi łóżka, Adam usiadł na mnie okrakiem przesuwając się w przód, tak, że po kilku ruchach jego kutas znalazł się nad moją twarzą. Był to sygnał dla mnie, że mam go wziąć w usta. Kiedy go miałam już wewnątrz poczułam, że Henryk dobiera się do mojej cipki. Wsunął swoją głowę między moje nogi, ja je szeroko rozsunęłam, językiem dopadł łechtaczki i zaczął ją obracać na wszystkie możliwe strony. Było jasne, że takich „tortur” to ja zbyt długo nie wytrzyma. Im bardziej Henryk podniecał mnie, buszując swoim językiem na łechtaczce, tym bardziej byłam zachłanna na kutasa Adama. Aż przyszedł moment pełnego podniecenia, cipka puściła strumień soków, wówczas Henryk „zatkał” ją swoim kutasem. Tym sposobem miałam ich ponownie obu w sobie. Ale widać było, że już to kiedyś „ćwiczyli”, bo co Henryk wbijał się w cipkę, Adam wbijał się w moje usta. Tak doszłam do pełnego orgazmu, kiedy Henryk się we mnie spuszczał. Wysunął się, zszedł ze mnie również Adam, mówiąc odwracaj się. Położyłam się na brzuchu, a on „zmoczył się” tym, co wyciekało z cipki i przystawił się do brązowej dziurki. Poczułam go, jak się przystawia, ale po chwili poczułam go już w sobie. Chwycił za biodra i za chwilę zaczął rozlegać się ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Wykonał kilka bardzo mocnych pchnięć i poczułam, jak po moim wnętrzu rozpływają się te jego soki. Skończył, wysunął się, poszliśmy się umyć. Ale byliśmy jeszcze na tyle żwawi, że ponownie zasiedliśmy do wódeczki. Wówczas panowie pochwalili mi się, że kiedyś właśnie coś takiego „przećwiczyli” na swojej koleżance. Kiedy opowiadali inna swoją prywatkę wypiliśmy następne dwa kieliszki wódeczki, po czym panowie, można powiedzieć, wzięli się za mnie. Ja lekko zsunęłam się na kanapie, Henryk zaczął pieścić moje piersi. Brodawki potwierdziły, że jest im dobrze, bo za chwilę zrobiły się jak dwa baloniki. Adam natomiast spuścił rękę między moje nogi, jego palec natychmiast wyczuł łechtaczkę i zaczął ją odpowiednio pieścić. Zrobiło mi się bardzo dobrze, zsunęłam się jeszcze mocniej z kanapy, wysuwając trochę biodra za jej krawędź, mocniej rozsuwając nogi. Adam to wykorzystał, przesuwając swój palec niżej i po chwili poczułam go w samym wnętrzu cipki. Cipka była tez już mocno podniecona, więc jak wsunął ten swój palec, od razu wylądował na szyjce, co ja potwierdziłam głośnym jęknięciem. Ale można powiedzieć, że było to moje ostatnie jęknięcie na dłuższą chwilę, bo Henryk mocno przypiął się do moich ust, jednocześnie bardzo intensywnie pieszcząc piersi, a Adam mu wtórował, intensywnie robiąc mi klasyczną palcówkę dwoma palcami. Nie trwało do zbyt długo, z cipki wręcz zaczęty się lać soki. Wówczas Adam, mówiąc do Henryka, „duś ja dalej”, przesunął się i wszedł we mnie z całym impetem. Powiedzieć, że przyjęłam go z zadowoleniem, to mało, wręcz wypinałam mocno biodra do przodu, aby jak najmocniej mieć go w sobie. Ledwo oddychałam, bo Henryk objąwszy mnie ramieniem, cały czas całował, co powodowało też odpowiednie podniecenia, a Adam wbijał się we mnie raz po raz. Aż nie wytrzymałam, uwolniłam swoja twarz, bardzo głośno jęcząc, kiedy Adam się we mnie spuszczał. Wysunął się, wytarł cipkę ręcznikiem i w taką już dosyć mocno sklepana wszedł natychmiast Henryk. Mając go w sobie cały czas jęczałam w bardzo dużym podnieceniu. Głowa latała mi na wszystkie strony, a Adam przejął rolę Henryka i mocno ściskał mi piersi. Nie jestem w stanie tego w żaden sposób opisać, ale w momencie, kiedy Adam się spuszczał, przyszedł obłędny orgazm. Brzuch zrobił się twardy jak kamień, a ja wręcz wyjąc, potwierdziłam, że są doskonałymi kochankami. Na tym skończyła się ta sobotnia biesiada. Poszli na piętro spać, ja ledwo trzymając się na nogach, poszłam się umyć, posprzątałam i też położyłam się do łóżka. Kiedy usnęłam, nie wiem. Ale wiem, kiedy się obudziłam, bo poczułam, jak między moje nogi wsuwa się jakaś ręka. Otworzyłam oczy, a to Henryk już się do mnie skrada. Nie pozwoliłam mu zbyt długo czekać, widząc, że trzyma w ręku sterczącego już kutasa. Podciągnęłam do góry koszulkę, rozsunęłam nogi i już go miałam w sobie. Trudno jest takie uczucie opisać, ale miałam chęć, żeby się we mnie wtopił cały. Wypychałam te swoje biodra coraz mocniej, a on coraz mocniej w nie się wbijał, aż w pewnej chwili zatrzymał się, jakby wziął głębszy oddech, po czym wykonał trzy mocne pchnięcia i poczułam, jak mnie wypełnia. Jęczałam już w pełnym orgaźmie, kiedy jego soki rozprzestrzeniały się po moim wnętrzu. Dał mi mocnego buziaka i poszedł. Najchętniej bym sobie poleżała, ale miałam świadomość, że za chwile przyjdzie Adam. Więc szybko się podniosłam i poszłam się umyć. Ledwo to zdążyłam zrobić, już Adam stał w drzwiach sypialni. Przyszedł nago, mając przez ramię przerzucony ręcznik, trzymając w ręku sterczącego kutasa. Popatrzył na niego, po czym popatrzył na mnie, mówiąc, że on ma chęć się ze mną przywitać. Uklęknęłam, wzięłam go w usta i kilka razy wpuściłam go sobie bardzo głęboko, po chwili jednak wstałam, weszłam na łóżko, wypinając pupę. Kutas Adama za chwilę był we mnie, on chwycił mnie za biodra i rozległy się głośne pocałunki naszych bioder. One robiły się coraz mocniejsze, a ja jęczałam coraz głośniej, aż tłukąc rękoma w łóżko potwierdziłam następny, bardzo mocny orgazm, kiedy mnie wypełniał. Adam poszedł, ja się szybko pozbierałam, poszłam do kuchni, naszykowałam śniadanie. Zeszli na to śniadanie niby głodni, ale specjalnie się nie spieszyli. Tym nie mniej dopijając herbatę stwierdzili, że idą się pakować. Poszli na piętro, ja zdążyłam sprzątnąć w kuchni, kończyłam sprzątanie w salonie, patrzę, a ono schodzą z góry. Schodzą z góry, ale wcale nie ubrani, tylko przepasani ręcznikami. Śmiejąc się do mnie, stwierdzili, na górze doszliśmy do wniosku, że jeszcze musimy się z Tobą pożegnać. Po czym Henryk wziął mnie za rękę i zaczął prowadzić do sypialni. Pokazał mi, że mam się położyć, a kiedy odłożył ręcznik, już nie miałam żadnych wątpliwości. Nie wiem, czym to było spowodowane, ale kiedy ich zobaczyłam takich schodzących z pietra, zrobiło mi się „ciepło” w cipce, to też teraz już mi było „bardzo ciepło”. Henryk wbijał się we mnie systematycznie, a Adam „ugniatał” moje piersi. Taki stan nie mógł trwać zbyt długo, wyrzuciłam ręce za głowę, wypinając cały tułów tym bardziej wypinałam biodra do niego, aż głośno jęcząc potwierdziłam, ze mnie wypełnił. Wysunął się, wycierając mnie tylko ręcznikiem, pokazał, że się mam obrócić na kolana. Wypięłam pupę, a Adam już się zajął cipką. Wszedł w nią a ja czułam go bardzo mocno. Można powiedzieć, ze wziął mnie w kleszcze swoich rąk, mocno przytrzymując za biodra, po czym zaczął się systematycznie wbijać. Ale nastąpiło coś, czego, pomimo tylu lat, jeszcze nie przeżyłam. Henryk wsunął rękę od dołu i jego palec wyładował na łechtaczce. Kiedy go poczułam, wręcz zawyłam, ale oni nic sobie z tego nie robili, tylko coraz intensywniej mnie pieścili. Moment, w którym Adam spuszczał się we mnie został potwierdzony wręcz wyciem, bo w tym momencie Henryk bardzo mocno swoim palcem przycisnął się do łechtaczki. Takie dwa „bodźce” na raz spowodowały, że padłam prawie nieprzytomna. Oni poszli, a ja leżałam bez ruchu. Słysząc, ze schodzą po schodach, zarzuciłam szlafrok i na słaniających się nogach poszłam się z nimi pożegnać. Dostałam od nich po mocnym całusie. Żegnając się, poinformowali mnie, że jeżeli zostanie im zaliczone to szkolenie, na którym byli, to będą mieli następną sesję. Henryk, śmiejąc się do mnie stwierdził, będzie nam bardzo miło ponownie się z Tobą zobaczyć – Kuzyneczko. Kiedy to usłyszałam, zamachnęłam się na niego, ale oni już byli za drzwiami. Poszłam do sypialni, położyłam się na łóżku i długo jeszcze do siebie dochodziłam, po tym „porannym śniadaniu”. Nie da się ukryć, że przebieg tego spotkania z Kuzynem na pewno mnie zaskoczył. Myślę, ze jeżeli dojdzie do następnego spotkania, będzie ono równie przyjemne. Niedziela, 06 kwietnia 2008 Baśka
***






