Krystyna, list nr 5
Krystyna, list nr 5. Czerwcowy weekend 2007 minął, moim zdaniem niezbyt udanie w kontekście tego, co było planowane, ale specjalnie się tym nie przejmowałam. W końcu poznawałam Jadwigę, wiem, jak wygląda. Trzeba przyznać, że przeżyłam duży szok, bo takich zbliżeń z kobietą jeszcze nie miałam. Przypuszczałam i nie myliłam się, że ona w tym temacie nie powiedziała ostatniego słowa.