Janek i moje urodziny.
Pięćdziesiąte urodziny to dla każdego z nas znaczące wydarzenie. Teoretycznie, jak to śpiewa Maryla Rodowicz zaczyna nam się „życia popołudnie” Nic dziwnego, że każdy z nas chce je przeżyć w sposób szczególny. Ja przeżyłam je w początkowych dniach lipca odwiedzając Hanburg i Paryż. Myślałam, że to już koniec, a jednak nie.
Na początku trzeciego tygodnia lipca otrzymałam list od mojego studenta Janka, że chciałby wpaść do mnie na weekend, 25 – 26 lipca. Okazało się, że urlop ma dopiero w sierpniu, a chciałby jeszcze przed urlopem wpaść do mnie i zrobić trochę zakupów w naszym mieście. Prawdę powiedziawszy, to się trochę za nim stęskniłam, bo jeżeli przez prawie dwa lata ma się z kimś kontakt co dwa tygodnie, po później taka przerwa powoduje pewien rodzaj tęsknoty. Więc zakładając normalne spotkanie oczywiście zgodziłam się. Umówiliśmy się na piątkowy wieczór, bo on pracuje, a musiał przejechać jeszcze ponad 80km. Przygotowałam kolację i czekałam. Byłam bardzo mocno zdziwiona i jeszcze bardziej zaskoczona, kiedy podjechał pod dom i wyjął z bagażnika przepiękny bukiet 50 pąsowych róż. Wszedł do domu, a kiedy mi je wręczył, składając życzenia urodzinowe, usta nasze spotkały się jak u najczulszych kochanków. Dłuższą chwile tkwiłam w jego ramionach mocno się w niego wtulając, a on mocno mnie tuląc. Przy tym nasze języczki latały po naszych ustaw w tą i z powrotem, jakby chciały coś jeszcze powiedzieć. Ale po chwili wypuścił mnie z tych ramion, poszedł do samochodu, przyniósł swoją torbę i bardzo dużą paczkę. Po odwinięciu jej okazało się, że jest tam bardzo wysoki wazon ukształtowany w układzie litery „X” z prostego lanego szkła. Popatrzyłam na niego, a on na mnie mówiąc – przecież wiedziałem, że nie masz tak dużego wazonu. Nalałam do niego wody, wsadziłam kwiaty, w tym czasie Janek postawił na stole butelkę prawdziwego szampana. Ponownie zawisłam na jego ramionach, a on długo mnie całował. Ten pocałunek nabrał takiej siły namiętności, że zaczęliśmy się rozbierać. Było ciepło, nie było tego dużo, po chwili nadzy szliśmy do sypialni. Kiedy kładłam się do łóżka, już drżałam z podniecenia, tak chciałam go poczuć w sobie. Natomiast kiedy już we mnie wchodził, jęczałam z pełnego podniecenia. Każde jego pchnięcie kwitowałam głośnym jękiem, a moment spełnienia oboje potwierdziliśmy głośnym krzykiem. Tan spełnieni zasiedliśmy do kolacji, wypijając lampkę za lampką najpierw szampana, a następnie chłodnej wódeczki. W tym czasie zaczęła się rozmowa na „tematy różne”. Poszedł do toalety, a kiedy wracał, chwyciłam go za rękę i pociągnęłam do sypialni. Położyłam go na łóżku, a samej wsunęłam się między jego nogi, zajmując się jego pałeczką. Bardzo to lubię, kiedy członek męski jest jeszcze bardzo miękki i kiedy na skutek moich pieszczot zaczyna „pęcznieć” tak było też tym razem. Najpierw oblizywałam go ze wszystkich stron, a kiedy już zaczynał być odrobinę sztywny, zaczęłam go systematycznie wpuszczać go sobie w usta. I tak na przemian, trochę oblizywałam już dosyć dużą główkę, to wpuszczałam go sobie głęboko w usta. Czując, że jest wystarczająco sztywny, podciągnęłam się do góry, jednocześnie odwracając się na plecy. Nie musiałam mu niczego więcej tłumaczyć, ponownie się we mnie „zatopił” a ja wysuwałam biodra do przodu, chcą mu dać z siebie jak najwięcej. Parłam do przodu, a on się we mnie wbijał, aż osiągnęliśmy ten obłędny stan orgazmu, kiedy we mnie wręcz wszystko gotowało się. Ponownie odpoczęliśmy, kończąc kolację, przewiozłam do sypialni barek i położyliśmy się do łóżka. Popijając drinka znowu zaczęliśmy rozmowę o wszystkim i o niczym. W pewnym momencie, tuląc się mocno do niego zaczęłam rozmowę, stwierdzając, że ja się bardzo cieszę z tego seksu, który jest między nami. Pochwaliłam go, że przez te dwa lata tę formę seksu opanował doskonale. Stwierdziłam, że miałam zamiar, kiedy będzie zaczynał swój trzeci rok studiów, zacząć z nim naukę seksu przy pomocy „zabawek”, ale jeżeli jest teraz to chciałabym zacząć teraz. Spojrzał na mnie, po czym poprosiłam go do łazienki, wyciągnęłam szufladę, pokazując mu ten „arsenał” zabawek, który zgromadziłam. Patrzył dłuższą chwilę, wyciągnęłam drugą szufladę, coś tam wziął w rękę. Ale w tej szufladzie leżała zgięta tak, aby się mieścić szpicruta, którą kiedyś kupiłam. Wyjął ją, obejrzał, zgiął tak, aby zmieściła się w szufladzie, odłożył, po czym stwierdził, chodź do łóżka. Wróciliśmy, wówczas Janek powiedział mi, że on też gdzieś coś przeczytał, że widział na obrazkach różne „zabawki”, że kiedyś nawet kupił kilka, ale nie śmiał nigdy ich mnie zaproponować. To też jeżeli ja nie mam nic przeciwko temu, to może byśmy zaczęli od jego „zabawek” Nie wiedziałam, co on ma, ale zgodziłam się od razu. Leżałam na jego prawym przedramieniu, mocno w niego wtulona. Moja rączka pieściła jego pałeczkę, a on zsunął swoją rękę między moje uda, wsunął palec w szparkę, pieszcząc mi łechtaczkę. Byłam ogólnie pobudzona, więc cipka natychmiast puściła soki, a on zaczął „buszować” na mojej łechtaczce, co jakiś czas spuszczając palec do dziurki, zwilżając go. Przyszedł moment, że zaczęłam być bardzo mocno podniecona, z cipki już spływały moje „krople rozkoszy” Wówczas Janek zaczął pieścić moją „dziurkę” wsuwając w nią dwa palce. Sięgał nimi szyjki, co powodowało dalszy stopień podniecenia. Kiedy się wręcz ze mnie lało, a ja odlatywałam prawie o pełnym orgaźmie, stwierdził, leż spokojnie i nie ruszaj się. Nie było go dobrą chwilę, bo musiał wejść na piętro, ale kiedy przyszedł, trzymał coś w ręku przykryte ręcznikiem. Położył się obok mnie, prosząc, abym zajęła pozycję na kolanach i wypięłam pupę. Kiedy się w tej pozycji znalazłam, on za chwile za mną. Po chwili poczułam, że coś zimnego wsuwa mi w cipkę. Po kształcie zorientowałam się, że jest to kuleczka, ale wcale nie małych rozmiarów. Weszła, jedna, po chwili zaczął wsuwać drugą. Poczułam ją w sobie, jak się we mnie przesuwają. Wówczas Janek powiedział, wyprostuj się, a kiedy to zrobiłam rozmasował mi brzuszek w miejscu, w którym czuć było te kuleczki. Skończył mówiąc, pochyl się, poczułam, że je wysuwa, ale kiedy wyjął obie, poczułam, że przystawił pierwszą do pupy i zaczyna mi ja wciskać. Kuleczka była śliska, bo cipka była śliska, więc przy odpowiednim nacisku zaczęła się wsuwać. Weszła pierwsza, weszła druga, ale w tym momencie zdziwiłam się, bo zaczął wsuwać trzecią. Kiedy już zaczął wsuwać czwartą, zaczęłam ją mocno czuć w sobie. Ale wsunął ją, pupa się zamknęła, on ponownie poprosił, abym się wyprostowała. Kiedy to zrobiłam, wyraźnie wyczuwalne były w moim brzuszku to kulki, które wsunął. Lekko je pomaskował, po czym poprosił, pochyl się. Ten czas zabawy spowodował, że się ponownie podniecił i zaczął mi swoją pałkę wsuwać w cipkę. Czułam ją bardzo mocno, bo przecież miałam te kulki w pupie. Chwycił za biodra i zdecydowanymi ruchami wszedł we mnie. Ale od tego momentu zaczęło się dziać coś niesamowitego. Każde jego pchnięcie powodowało, że „grały” kuleczki”. To znowu powodowało narastające podniecenie. Ten „koncert” trwał dobrą chwilę, za nim on się maksymalnie podniecił i zaczął we mnie spuszczać. Ja też odlatywałam, jęcząc w pełnym orgaźmie. Wysunął się ze mnie, ja zwinięta w fasolkę leżałam na łóżku, chwytając głębszy oddech. Zebrałam się i poszłam do łazienki, tam przede wszystkim pozbyłam się „bagażu” czyli wyciągnęłam te kulki z pupy Były to dwie pary srebrnych kulek o średnicy 3cm z wibrującym wkładem, który dawał taką „muzykę” podczas naszego zbliżenia. Umycie, wypiliśmy po kilka łyków napojów, bo zaschło nam w gardle i położyliśmy się spać. Było już rzeczywiście późno. Nie wiem o której się obudziliśmy, ale przebudzenie było bardzo miłe. Myślę, że dla każdej kobiety jest miłe obudzić się rano w objęciach kochanka, który wcześniej dał tyle rozkoszy. Wieczorem wypiliśmy odpowiednie ilości napojów, więc „matka fizjologia” dopominała się, aby ten nadmiar płynu z naszych ciał usunąć. Stwierdziłam, idę siusiu, na to Janek, ja idę z Tobą, też mi się chce. Weszliśmy do łazienki, a Janek mówi, wejdź do wanny i wypnij się w moją stronę. Kiedy to zrobiłam, poczułam przy cipce pałkę Janka, ale po chwili poczułam, że zaczyna z niej wypływać jego „złoty płyn”. Janek był na tyle mocny, że w tym samym momencie zaczął mi te pałkę wsuwać. Poczułam coś niesamowitego, ten jego „złoty płyn” na początku „omywał” mi cipkę, po chwili on mi tą swoją bardzo twardą pałkę wsunął w cipkę i dalej zaczął wypuszczać z niej zawartość swojego pęcherza moczowego. Było to niesamowite odczucie, kiedy miąłem cipkę „omywaną” od wewnątrz. Mój organizm też potrzebował się opróżnić i praktycznie jednocześnie też zaczęłam wypuszczać z siebie swój „złoty” płyn, omywając nasadę jego pałeczkę. To trwało dobrą chwilę, po której wysunął się ze mnie i oboje musieliśmy się umyć. Ale to mycie pod ciepłym natryskiem dało swój efekt w postaci tego, że Janek się ponownie podniecił i ponownie wszedł we mnie od tyłu. Tym razem już wbijał się we mnie systematycznie, a kiedy już oboje jęczeliśmy w pełnym podnieceniu, spuścił się, mocno mnie wypełniając. Ponownie musieliśmy się umyć, po czym owinięci w ręczniki wylądowaliśmy w łóżku. Trudno powiedzieć, co było ostateczną przyczyną, czy upuszczanie „złotego płynu” czy późniejsze zbliżenie, ale okazało się, że oboje jesteśmy znużeni i tuląc się do siebie usnęliśmy. Tym razem nie spaliśmy zbyt długo, ale ten sen dał nam taki relaks, że kiedy się obudziliśmy pałeczka Janka była odpowiednio sztywna. Natychmiast to wykorzystał, wchodząc we mnie i ponownie mnie wypełniając. Ale rzeczywiście Janek miał do załatwienia jedną sprawę, więc zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do miasta. Wróciliśmy praktycznie na obiad, ale za nim zdołałam go podać, jak tylko weszliśmy do domu, Janek zaczął mnie rozbierać. Spojrzałam na niego, ale samej tez miałam chęć na seks, więc poszliśmy do łóżka. O dziwo, nie próbował wejść we mnie od razu, ale wsunął swoją głowę między moje nogi. Rozchyliłam je mocniej i poczułam jego języczek na łechtaczce. Starałam się trzymać nogi jak najbardziej rozwarte, ale z drugiej strony narastające podniecenie powodowało, że coraz bardziej się wierciłam. Wierciłam, w cipka robiła się coraz bardziej mokra, ponieważ on dosyć często swoim języczkiem do niej zaglądał. Aż przyszedł moment prawie całkowitego podniecenia, skurcz brzucha i intensywny wypływ śluzu z cipki. Janek chyba na to czekał, bo powiedział – odwróć się na kolana i poczekaj. Czekałam cierpliwie, poszedł na górę, jak wrócił, widziałam, ze coś ma w ręku, ale nie bardzo wiedziałam co. Ponownie poczułam, że mi coś wsuwa w cipkę, wsunął dosyć mocno, ruszył kilka razy, wysunął i zaczął napierać na pupę. Wsuwając to coś w cipkę zwilżył je na tyle, że bez problemów weszło w pupę. Poczułam jakby kuleczkę, ale za chwile drugą, trzecią i następną. Rzecz w tym, że każda następna kuleczka była większa od poprzedniej, Wsuwały mi się dosyć gładko jedna za drugą, ale do pewnego momentu. Od pewnego momentu zaczęłam je czuć głęboko w pupie, ale przede wszystkim czułam, jak pupa jest rozwierana. Nie liczyłam ile ich było, ale kiedy wsunął ostatnią znowu czułam się mocno wypełniona w brzuchu. Podobnie, jak poprzednim razem, poprosił, abym się wyprostowała, rozsmarował brzuszek, te kulki się tam odpowiednio ułożyły, po czym pochylił mnie i wszedł w cipkę. Jęczałam, kiedy mnie wypełniał, a jeszcze mocniej jęczałam, kiedy chwycił mnie za biodra i wbijał się, raz za razem. Czułam go niesamowicie mocno, bo przecież w pupie siedziały te kulki. Jęczałam coraz mocniej, aż przyszedł czas spełnienia. Kiedy mnie wypełniał prawie krzyczałam, a po brzuchu latały skurcze orgazmu. W tym uniesieniu trwaliśmy jeszcze dobrą chwilę, po czym poszliśmy się myć. Idąc do mycia zabrałam opakowanie tego czegoś. Okazało się, że jest to 11 kuleczek połączonych w bardzo giętki łańcuszek o długości 20cm, średnica pierwszej kulki 1,5cm, ostatniej 3,5cm. Obiad miałam podszykowany, więc w niedługim czasie po tym zbliżeniu zasiedliśmy przy stole. Niestety, po obiedzie Janek musiał jechać do domu. Kiedy już się prawie spakował, stwierdził, teraz jadę, ale przyjadę 11 października, bo tak zaczynam zajęcia. Ale żebyś przez te dwa miesiące mnie nie zapomniała, to chodź do sypialni. Spojrzałam na niego trochę zdziwiona, bo był ubrany, ale poszliśmy. Położyliśmy się na łóżku, po czym on ukląkł między moimi nogami, sięgnął pod poduszkę i coś trzyma. Przesunął do cipki, patrzę, a tam „członek jak żywy” tyle tylko, że trochę duży. Spojrzałam na niego, a on – ja już nie mam siły, ale on mnie zastąpi. Kiedy on go włożył pod poduszkę, nie wiem, ale teraz zaczął mi go wsuwać w cipkę. Zaczęłam pojękiwać, ale on na to, nie jęcz, nie jęcz, on cały jest Twój. Tyle tylko, że jak mi wsunął ok. ¾ to już go mocno w sobie czułam. Czując opór w cipce Janek włączył wibrację, ja prawie skoczyłam do góry, a on zaczął bardzo mocno napierać, aż wsunął mi całego. Wówczas włączył drugą prędkość, a po chwili trzecią prędkość wibracji. Ja wyrzuciłam ręce w górę, prawie krzycząc, ale cipka „naddała się’ i zaczęła się „ślinić”, a ja zaczęłam się coraz mocniej podniecać, aż trysnęłam pełnym strumieniem, osiągając pełny stan orgazmu. Janek wówczas puścił go, pochylił się nade mną, dając mi buziaka, powiedział – do zobaczenia. Wstał i wyszedł, a ja jeszcze chwilę leżałam bez ruchu. Delikatnie wysunęłam go z siebie i poszłam się umyć. W łazience znalazłam opakowanie - Realistyczny wibrator z pełną regulacją drgań. Miękki i delikatny w kolorze skóry, z delikatnym zarysem żyłek. Długość 22cm, średnica 5cm. Teraz zrozumiałam, dlaczego tak mocno czułam go w sobie. Umyłam jego, sama też się umyłam, zrobiłam sobie drinka, usiadłam na kanapie i zaczęłam się zastanawiać, czy to już koniec tej mojej „pięćdziesiątki”. Czy jeszcze się komuś coś przypomni.
29 lipca 2008r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl
***






