Masaż u Marka
Mam biurową prace, inne zajęcia to też „nasiadówki”, więc aby zachować odpowiednią sprawność fizyczną, również dla seksu, cały czas ćwiczę. We wtorki i czwartki o godzinie 19-tej idę do centrum rekreacji, 19-ta – 19 45 gimnastyka lub siłownia, daję sobie w kość, ile się da, następnie 15 minut odpoczynku i basen, godzina w wodzie. Dobrze pływam, były z tym różne numery, ale to może innym razem. W środę natomiast są tortury u mojej znajomej kosmetyczki. To ona dba o moje kosmetyki, balsamy i te wszystkie inne przyległości, natomiast Marek masażysta rozciąga mnie na wszystkie możliwe sposoby, abym nie miała kłopotów z założeniem nogi na ucho.
Jeżeli tylko mam wolną sobotę, jeżdżę na rowerze i to bez względu na porę roku. Tutaj pewien numer. Kiedyś założyłam sobie, że będę jeździła 15 km w jedną stronę, ale kilka razy zdążyło się, że na skutek złej pogody zawróciłam z trasy. Obraziłam się sama na siebie, że tak łatwo się poddałam, więc wymyśliłam przymus. Jadę na rowerze do dworca kolejowego, wsiadam w pociąg z rowerem, jadę do wyznaczonej stacji, jest to ok. 40 km od domu, wysiadam i chcąc nie chcąc wracam. Teraz już nie mam wyboru, muszę do domu dojechać, bez względu na pogodę, a nie raz dała mi ona do wiwatu. Ten układ ćwiczeń trwa już ponad dwa lata i w pewnym momencie zaczął nabierać, można powiedzieć „intymnego” wymiaru. Mianowiccie kiedyś, było to już chyba ponad półtora roku temu podczas masażu pośladków i ud zsunął rękę między uda. Ja w tym momencie rozsunęłam nogi, pomyślałam, że będzie mu wygodniej. Natomiast on, ponieważ byłam naga, wsunął mi delikatnie rękę w kierunku cipki. Jęknęłam, kiedy dotknął łechtaczki, ale o dziwo, jeszcze szerzej rozsunęłam nogi. To go ośmieliło i po chwili miałam jego palec w cipce. Zrobił w niej kilka ruchów i okazało się, że jest bardzo mokra. Wówczas Marek poprosił mnie, abym położyła się w poprzek leżanki, samemu błyskawicznie wyskoczył z ubrania i bardzo ostrożnie, ale w zdecydowani sposób wszedł we mnie. Ma stosowny „argument” więc poczułam go mocno w sobie. Kiedy mnie wypełniał, pojękiwałam w narastającym podnieceniu, aż przyszedł pełny orgazm, w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Od tamtego czasu, w każdą środę, jak tylko byłam u niego na masażu otrzymywałam również dodatkowy „masaż cipki”. Ale jak wspomniałam, Było to dosyć dawno temu. Gdzieś pod koniec września, kiedy już byliśmy po tym zbliżeniu, obróciłam się do niego, pocałowaliśmy się bardzo namiętnie i zażartowałam, że zaczynamy zachowywać się jak stare, dobre małżeństwo. Może warto by było pomyśleć nad jakimiś atrakcjami, abyśmy nie wpadli w rutynę. Na tym się nasza rozmowa w tym momencie skończyła. Chyba po dwóch tygodniach Marek masując mi plecy jakby od niechcenia zapytał mnie, co ja miałam na myśli, mówiąc o tych ‘atrakcjach” Stwierdziłam, ze nie wiem, ale uważam, że to on jest mężczyzna i powinien nad tym się zastanowić, jak mi „podokuczać” przed naszym zbliżeniem. Uważam, że to słowo „podokuczać” ma tutaj kluczowe znaczenie. Trzy tygodnie temu masując mi przód ciała, jak zwykle masował również piesi. Nie da się ukryć, że pomimo tak długiej znajomości dotyk jego rąk powoduje, że się podniecam, to też moje brodawki zrobiły się, jak baloniki. Marek je pogłaskał, po czym powiedział – bądźcie grzeczne, później się wami zajmę, prosząc mnie, abym się w tym momencie położyła na brzuch. Nastąpiła dalsza część masażu, po czym ponownie poprosił mnie, abym położyła się na plecach. Znowu zaczął masaż rąk, ramion i klatki piersiowej. No i tu nastąpiła pierwsza „zmiana” w dotychczasowym postępowaniu. Masując piersi spowodował, że jak poprzednio, brodawki zrobiły się jak średniej wielkości truskawki. Wówczas Marek spojrzał na mnie, po czym powiedział, - chciałaś atrakcji, to je będziesz miała. Po czym sięgnął do kieszeni fartucha i wyjął z niej klip do zapinania papieru. Nacisnął dźwignie, rozchylił go i wolniutko zaczął go zbliżać do brodawki. Używam tego typu klipów w biurze i wiem, że są one dosyć mocne, więc krzyknęłam – nie. Na co marek spokojnie – chciałaś atrakcji, będziesz je miała, w tym momencie zatykając mi usta chusteczką i zapinając go na brodawce. Oczywiście, że mnie to zabolało, więc zaczęłam się drzeć. Marek na to nie zwracał uwagi i po chwili taki sam klip zapiął mi na drugiej brodawce. Popatrzył na siebie z zadowoleniem, po czym stwierdził - a teraz szeroko rozsuń nogi. Posłusznie to zrobiłam, uniosłam głowę i patrzę, a on w ręku ma następnego takiego klipa. Pogładził mnie po cipce, po czym wziął w dwa palce jedną wargę sromową i zapiął na niej jeden taki klip, na drugiej zrobił to samo. Ja jęczałam, bo mnie to przecież bolało. Ale on na to nie reagował. Kiedy skończył, wyjął mi chusteczkę z ust, zaproponował, a teraz stań przed lustrem i zobacz, jak ładnie wyglądasz. Pokój do masażu ma jedną ścianie w lustrach, więc stanęłam i popatrzyłam na siebie. Nie wiem, czy wyglądałam ładnie, ale widać było, jak na moich brodawkach zwisają te klipy i jak wystają z przestrzeni między nogami. Marek popatrzył na mnie mówiąc – to mnie bawi, a teraz się wystaw. Nie wiem, co było w tym zabawnego, ale widziałam, był bardzo podniecony, kiedy wystawiłam mu się od tyłu, natychmiast był we mnie. Czułam go bardzo mocno w sobie, ale czułam też, jak się we mnie wbijał, po bokach te klipy. Zbytnio nie przeszkadzały, Marek się systematycznie wbijał, ja o dziwo bardzo szybko się podnieciłam i kiedy się we mnie spuszczał, głośno jęczałam z zadowoleniem. Skończył, owinęłam się w ręcznik i poszłam do łazienki, tam podpinałam te klipy, biorąc je sobie na pamiątkę, umyłam się i wróciłam do domu. Siedząc przy wieczornym drinku zastanawiałam się, czy nie wywołałam „wilka z lasu”, czy nie sprowokowałam Marka do jakiś innych dziwnych „zabaw”. Ale takie dywagowanie w tym momencie nie miało sensu. Poszłam spać, w poprzednim tygodniu mnie nie było, bo byłam na wyjeździe delegacyjnym, natomiast wczoraj już sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Wczoraj, jak zwykle byłam w moim zakładzie kosmetycznym. Karolcia skończyła swoje i poszłam do Marka na masaż. Tym razem, o dziwo poprosił nie, abym położyła się na plecach i zaczął masaż przedniej części ciała. Robił to nie raz, jak zwykle, ze swoim pietyzmem dłuższą chwile masował mi piersi. Skończył, po czym poprosił, abym położyła się na brzuchu. Do pewnego momentu masaż przebiegał normalnie. Rozmasował mi ramiona, plecy, przeszedł na dolną część ciała, zaczął od stóp, następnie łydki i uda. Zrobił to raz, zrobił to jeszcze raz, ale kiedy zaczął mnie masować po raz trzeci, zaczęłam się zastanawiać, co to znaczy. Nie musiałam długo, dochodząc do ud wsunął mi rękę pomiędzy. Nie podejrzewając niczego szeroko rozsunęłam nogi, bo nie raz pieścił mi cipkę. Ale tym razem miał ręce bardzo śliskie i zsuwając się z pośladków jakby mocniej naparł na rowek, a kiedy natrafił na brązową dziurkę, wsunął w ni palec. Jęknęłam, ale nie reagowałam, bo już kilkakrotnie „pieścił” mi pupę. Wsunął go i kilka razy poruszył w przód i w tył, po czym wysunął, ale tylko po to, żeby dołożyć drugi palec i tym sposobem zaczął mi rozpierać pupę dwoma palcami. Tym razem już nie wsuwał je wzdłużnie, ale po prostu zaczął je obracać, jakby chciał coś zakręcić. W pewnym momencie zaczął robić to tak mocno, że zaczęłam jęczeć, czując, jak jestem rozciągana. Na co Marek powiedział, nie jęcz, nie jęcz, to dopiero początek. Nie wiedziałam, co to znaczy, ale po chwili zaczął mi w pupę wsuwać trzy palce, a jak je już wsunął, ponownie zaczął robić obrotowe ruchy. Jednocześnie dociskając rękę, zaczął ją obracać. Trwało to dłuższą chwilę, ale nagle przestał, poprosił mnie, abym usiadła na leżance, podał mi szklankę wody, którą łapczywie wypiłam, a kiedy odstawił, stwierdził – zaproponowałaś kiedyś, abym zaczął urozmaicać te nasze spotkania. Poprzednio Cię trochę poszczypałem, ale doszedłem do wniosku, że to nie to, kiedyś może wymyślę coś innego. Ale od dzisiaj jest zmiana zasad. Pizda jest moja i będę Cię w nią z przyjemnością rżnął, bo masz ją fajną, ale pomyślałem, że piździe należy się towarzystwo, więc od dziś coś w niej będziesz miała. Po czym sięgnął ręką do szafki i wyjął wcale nie małego sztucznego penisa. Podał mi go mówiąc – jest Twój i wsadź go sobie w dupę. Popatrzyłam na niego, a on swoje dalej - wsadź go sobie sama, bo jak nie, to ja Ci go wsadzę. Z dwojga złego, wolałam to zrobić sama. Przyklęknęłam przy stołeczku, rozsunęłam szeroko nogi i rozciągając pośladki nacelowałam się na tą pałę. Zaczęłam ja sobie wsuwać, ale szło mi to bardzo opornie. Marek, widząc to zaproponował – zmienimy pozycję, ja go ustawie na stołku, a Ty usiądziesz. Uniosłam się na wyprostowane nogi, ta pałka prawie się ze mnie wysunęła. Marek postawił na środku stołeczek, nakrył go ręcznikiem i trzymając w ręku równo pionowo tego sztucznego kutasa powiedział – siadaj. Znowu poczułam go w sobie, kiedy już miałam go sporo w sobie Marek wstał, stanął przede mną, swoją pałeczkę podał mi do ust, natomiast swoje ręce położył mi na ramionach i lekko na nie napierając powodował moje nabijanie się na tego kutasa. Przyszedł moment, że usiadłam na tym stołeczku, mając go prawie w sobie. Wówczas Marek pozwolił mi wstać, pokazując, że mam się położyć brzuchem na leżance. Robiłam to nie raz, więc i tym razem spokojnie się na niej ułożyłam. Marek ustawił się równo za mną i zaczął sprawdzać, jak daleko wszedł we mnie ten sztuczny kutas. Ponieważ jeszcze jego trochę wystawało, to go wepchnął całkowicie, aż na zewnątrz wystawała sama stopka. Ja to pchnięcie skwitowałam głośnym jękiem, na co odezwał się Marek – jęczeć to możesz dopiero teraz. W tym momencie poczułam, jak zaczyna wsuwać mi w cipkę swoją pałeczkę. Już kilka razy pisałam, że ma ją niezłych rozmiarów, to też rzeczywiście zaczęłam jęczeć, jak mi ją zaczął wsuwać. Weszła żołądź, a za nią zaczęła się wsuwać cała reszta. Wówczas poczułam, jak jestem mocno rozpierana, jak mocno we mnie wchodzi. Rzeczywiście, zaczęłam coraz głośniej jęczeć, a kiedy już był całkiem we mnie ten jęk był już bardzo mocny. Mocny, bo czułam go bardzo mocno w sobie, ale czułam też narastające we mnie podniecenie. Każde jego pchnięcie czułam w sobie, jakby miał mi gdzieś w środku brzucha wyjść. A Marek, za każdym pchnięciem tylko potakiwał – a masz ciasnoto, a masz, a wpierdolę Ci dzisiaj. Przyszedł moment, kiedy zaczął już się samemu mocno podniecać, ja zacisnęłam zęby, żeby nie krzyczeć, a kiedy doszło już do maksymalnego podniecenia i zaczął się we mnie spuszczać, nie wytrzymałam i bardzo głośno krzyknęłam. Marek się wysunął, a ja się osunęłam, nogi miałam jak z waty. Wychodząc skwitował - za jakiś czas, żebyśmy nie wpadli w rutynę, też coś wymyślę. Była to wyraźna aluzja do mojej propozycji urozmaicenia naszych spotkań. Przeszłam do łazienki, umyłam się i z prezentem od Marka wróciłam do domu. W domu przygotowałam sobie kąpiel. Może to śmieszny sposób, ale postanowiłam zemścić się na Marku i kiedy weszłam do wanny zaczęłam sobie wsuwać tego sztucznego kutasa w cipkę. Wszedł w nią nie bez oporów, czułam, jak ją rozpiera na boki, jak zaczyna napierać na szyjkę. Kiedy usiadłam na dnie wanny poczułam go w sobie na prawdę mocno. Siedziałam tak dłuższą chwilę, po czym zaczęłam dotykać łechtaczki. Nie trzeba było długo czekać, dostałam orgazmu i o dziwo, bardzo mocnego, aż mnie zabolały mięśnie brzucha. Pomyślałam sobie, że to bardzo dobra nagroda za mój trud. Tak skończyła się moja wczorajsza wizyta u Marka na masażu, jak będą wyglądały następne, nie wiem, ale jak się dowiem, to napiszę. 30 października 2008. Baśka, baska45@poczta.onet.pl






