Spółka lekarska 2
Miałam spotkanie z lekarzami zakładającymi spółkę w ostatni piątek marca. Okazało się, że oni złożyli dokumenty do sądu o zarejestrowanie ich z dniem 01 kwietnia. Historia powstania tej spółki jest mało istotna, istotne jest to, że mieli personel medyczny, nie mieli personelu pomocniczo – administracyjnego.
Spółka miała swoją lokalizację w nowo wybudowanym budynku administracyjno - handlowym. Z powierzchni, którą mieli do dyspozycji wygospodarowali trzy dość duże gabinety i kompleks administracyjno – sanitarny. Było to pomieszczenie w kształcie kwadratu 6 x 6 m, podzielone na trzy części. Od stront korytarza wejściowego było pomieszczenie administracyjne, ale tylko z szybą, a wejście od środka, obok pomieszczenie rejestracji, półotwarte, natomiast za tymi dwoma pomieszczeniami było pomieszczenie sanitarno - śniadaniowe wyposażone w WC, natrysk, blat kuchenny, stolik i trzy krzesełka. Okazało się, że Iza jest prawnikiem, pracuje w administracji samorządowej i załatwiła wszystkie sprawy formalne, merytoryczne. Był problem z personelem administracyjnym. Na początku te sprawy miała prowadzić również Iza, ale trzeba było rozejrzeć się za kimś, kto ją zastąpi i będzie również rejestratorką, jak również jeszcze jedną rejestratorką, bo poradnia ma działać od 10-tej do 20-tej oraz księgowa. Wychodząc z tego spotkania wstępnie zgodziłam się na prace u nich, mówiąc, że rozejrzę się za jeszcze jedną osobą. Życie jest pełne niespodzianek, czasami nawet miłymi. Ponieważ nie mam za dużo czasu na chodzenie po sklepach w tygodniu, wybrałam się w niedzielę do naszego centrum handlowego. Chodząc, bardziej rekreacyjnie niż handlowo w pewnym momencie spotkałam Marzenę, pracowała w jednej ze znanych mi firm w dziale organizacyjno – administracyjnym. Zaprosiłam ją na kawę i zaczęłyśmy rozmawiać. Okazało się, że firma zmieniła swój status, połączyła się z inną firmą i ona właśnie od 31 marca jest bezrobotna. W dalszej rozmowie dowiedziałam się, ze ma 37 lat, jest samotna, bo się rozwiodła z mężem i ma córkę, która w tym roku kończy gimnazjum. Słysząc to stwierdziłam, jedziemy do mnie porozmawiać. W dalszej rozmowie dowiedziałam się, że zaocznie ukończyła studia licencjackie w zakresie organizacji i zarządzania jednostkami administracyjnymi. Postawiłam na stole jakiś obiad, wyjęłam z półki wódeczkę i przedstawiłam Marzence propozycje pracy w spółce w charakterze osoby odpowiedzialnej za sprawy kadrowo – administracyjne, tych będzie niewiele, dlatego również jako pracę rejestratorki na pełnym etacie. Poinformowałam ją, gdzie to jest, okazało się, że ma bardzo dobry i szybki dojazd, więc praktycznie od ręki zgodziła się. W tym momencie stwierdziłam, że wg mnie otrzyma duże wynagrodzenie, ale może wiązać się to z pewną uciążliwością i opowiedziałam jej swoje piątkowe spotkanie. Stwierdziła, że jest problem, bo w tej chwili nie ma żadnego zabezpieczenia, ale tak w ogóle to ona lubiła seks, nawet wyrafinowany, tyle tylko, że w swoich warunkach nie ma na to możliwości. Mieszka z córką w mieszkaniu dwa pokoje z kuchnią. Miałam w domu trochę pieniędzy, to jej dałam, jako „zaliczkę” na poczet „pensji”, po czym poleciłam jej, że ma się zgłosić do „mojego” zakładu kosmetycznego i tam ma ją Karolcia odpowiednio „odświeżyć”. Dałam również telefon do innego zakładu kosmetycznego, polecając jej, że ma się wydepilować „tam też”. Popatrzyła, pytając – A Ty jesteś wydepilowana. Nie zastanawiając się rozpięłam spodnie i zsunęłam wszystko. Pierwsze, co zobaczyła to mój „Kwiatek” pytając – a to co ? Stwierdziłam, że to jest historia, możemy na ten temat kiedyś podyskutować, ale powiedziałam jej, że też ma się wziąć za swoja figurę i trochę schudnąć, a jak schudnie, to jej coś takiego załatwię. Dałam jej również telefon do Małgosi, mówiąc, że ma do niej iść, powołać się na mnie i powiedzieć, żeby z nią zrobiła porządek. Dopiłyśmy jeszcze po kieliszku i poszła do domu. Spółka została zarejestrowana dopiero 20 kwietnia, więc swoją działalność mogła rozpocząć praktycznie od 04 maja. Do tego czasu Marzenka była zatrudniona „na czarno”, oni już urzędowali w tych gabinetach, przyjmując swoich pacjentów w ramach praktyki prywatnej. Od 4 maja miała zacząć formalnie działać spółka, Marzenka na cały etat jako sekretarka – rejestratorka a ja na umowę – zlecenie jako obsługa finansowa firmy. Brakowało jeszcze jednej rejestratorki, ale umówiliśmy się, że czasowo będzie też pracowała Iza. Umówiłam się z Tadeuszem, prezesem Spółki, że będę przychodziła we wtorki i czwartki od 16-tej do 19-tej załatwiać wszystkie sprawy, no i oczywiście, w przypadku jakiejś pilnej sprawy na telefon. Można powiedzieć, że tak wyglądała spółka na zewnątrz. Ale toczyło się w niej również życie „klubowe” i na piątek 24 kwietnia zostało zwołane następne spotkanie „organizacyjne” spółki. Tym razem skład był większy, bo było 7 panów, czyli jeszcze nie komplet, bo wiedziałam, że w spółce ma pracować 8 lekarzy. Poszłam z Izą na górę rozebrać się, a przy okazji pytam ją, czy jest ustalony jakiś scenariusz, czy jest ustalona między nami jakaś kolejność. Popatrzyła, mówiąc – nie ma, oni dzisiaj będą trochę pracować, więc mniej czasu będą poświęcać nam. Ale kiedy my miałyśmy schodziłyśmy na dół, przyszedł Tadeusz, wziął mnie za rękę mówiąc – chodź ze mną, pociągając mnie w kierunku łóżka. Za nim ja zdążyłam zrobić dwa kroki w tym kierunku on był już bez slipek, sugerując – wystaw się na kolanach. Lubię tą pozycję, to też bez żadnych ceregieli wystawiłam biodra, a on po chwili był we mnie. Chwycił za biodra i zaczął bardzo mocno we mnie wchodzić. Już od połowy jęczałam z podniecenia, byłam tak spięta, że czułam każdy jego ruch, każde jego pchnięcie. Kiedy przyszedł moment spełnienia, już bardzo głośno jęczałam, odlatując w pełnym orgazmie. Tadeusz wysunął się, akcentując swoje zadowolenie symbolicznym klapsem, mówiąc – dzisiaj poznasz trzech nowych kolegów. Zeszłam na dół, a tam oprócz Damiana, Karola i Mariusza pojawili się Rudolf, Jarosław i Andrzej. Wszyscy byli to mężczyźnie w wieku do 40 lat, z pewnym doświadczeniem w seksie. Zdążyłam się z nimi przywitać, zostałam poczęstowana drinkiem, po czym Damian spojrzał na mnie, i niby to pytając się mnie stwierdził – nie zajęła byś się mną ? Usiadł w wymownej pozycji na fotelu wystawiając już nieźle podnieconego kutasa do góry. Jak to się mówi, nie dałam się prosić i po chwili, opierając dłonie na jego udach wzięłam jego kutasa w usta. Jeszcze nie zdążyłam go dobrze włożyć, a poczułam, jak mi się ktoś dobiera do pizdy. Udało mi się spojrzeć kontem oka, a to Mariusz już ładuje się we mnie. No i już zaczęła się zabawa na dwa kutasy. Nie wiem, czy oni gdzieś ćwiczą, bo po chwili złapali rytm i szedł idealny ping – pong. Co Mariusz pchnął, to Damian odbijał. Szło im to ładnie i płynnie, to tez nic dziwnego, że w pewnym momencie poczułam, jak Mateusz dochodzi do swojego szczytu i po chwili spuszcza się we mnie. Ale nie puścił mnie, tylko lekko odsunął się, tym sposobem Damian mógł dalej wsuwać swojego kutasa w moje usta. Jakoś dziwnie wpasował mi się, czułam go dość głęboko. Po chwili poczułam, że pęcznieje, jakby minimalnie wysunął się, ale za to chwycił mnie za głowę i przytrzymując z boków powiedział – wszystko Twoje i zaczął się spuszczać. Miałam na tyle luz w ustach, że część połknęłam, ale jednak wysunął się, zwalając, żeby reszta wylała się na zewnątrz. Puścili mnie, a kiedy wstawałam, dostałam od Tadeusza drinka, jak stwierdził – przepłucz usta. Było mi to potrzebne, ale miałam też chęć czegoś się napić, to też opróżniłam ją do końca, po czym poszłam na górę umyć się. Specjalnie się nie spieszyłam, ale kiedy wyszłam z łazienki czekali na mnie Rudolf i Jarosław. Byli to mężczyźni średniego wzrostu, na pierwszy rzut oka „sympatyczne chłopaki”. Stanęli obok mnie, objęli ramionami po czym przesuwając ręce wzdłuż ciała Jarek trafił na łechtaczkę a Rudolf zaczął wsuwać mi rękę od tyłu. Rozsunęłam szeroko nogi i po chwili „popłynęłam”, bo Jarek już pieścił moją łechtaczkę, a Rudolf już miał wsunięty palec w moją dziurkę i drażnił nią szyjkę. To spowodowało, że po chwili zrobiłam się mocno mokra. Wówczas uznali, że to wystarczy, dostałam symbolicznego klapsa na pupę i usłyszałam – wchodź na łóżko na kolanach. Kiedy zajęłam tą pozycję i wypięłam pupę, zorientowałam się, że Rudolf ustawia się za mną, aby wsadzić swojego kutasa w moją dziurkę, natomiast Jarek stanął naprzeciwko mnie, trzymając kutasa w ręku powiedział – wyprostuj ramiona, unieś głowę, otwórz usta. Po chwili poczułam, jak Rudolf chwycił mnie za biodra i mocno wszedł we mnie. To jego mocne wejście spowodowało, że mając ustawione usta naprzeciwko kutasa Jarka po chwili miałam go też w sobie. A ponieważ w pozycji uniesionej głowy była możliwość wsunięcia go głęboko, to też czułam go gdzieś prawie w gardle. Widać było, że są zgraną parą, bo po chwili wchodzili we mnie równo, jeden od tyłu, a drugi w samo gardło. Nie byłam w stanie nawet jęczeć, kiedy mnie tak głęboko w ustach tego kutasa. A oni jakby umówili się, równiutko, raz jeden, raz drugi wbijali się we mnie, jednak przyszedł moment, kiedy Rudolf doszedł do swojego maksymalnego podniecenia i spuścił się we mnie. W tym momencie przerwali, Jarek stwierdził – ja skończę z Tobą później i poszli. Niby do tej pory nic się nie stało, ale miałam już trzy zbliżenie w cipkę i dwa w usta. Te w cipkę nie są tak uciążliwe, jak te w usta, tym bardziej, ze były bardzo głębokie. Odpoczęłam, zeszłam na dół, tym razem spokojnie udało mi się wypić drinka i trochę herbaty. Ale nie było mi jej dokończyć, podszedł do mnie Andrzej, stwierdzając – mojemu kutasowi jest trochę zimno, z przyjemnością ogrzeje się w Twojej piździe. Andrzej jest najpotężniejszy z nich wszystkich, o dużych rozłożystych biodrach i potężnych nogach. Położył się na podłodze, wystawiając go do góry. Nie miałam wątpliwości, co mam zrobić i po chwili „ogrzewałam” tego jego kutasa w swojej cipce. Muszę przyznać, że czułam go dość mocno w sobie. Kiedy wykonał pierwszych kilka ruchów, po których było wiadomym, że już mocno na nim siedzę podeszli wszyscy pozostali do mnie, a Karol, chwytając mnie za głowę powiedział – odchyl się do tyłu i otwórz usta. Tylko łypnęłam oczami na niego i już miałam głowę odchyloną, a on wsuwał mi swojego kutasa. Pomyślałam – no ładnie mnie tu dzisiaj ładują, przecież zaraz przestanę mówić. Ale nie miałam zbyt dużo czasu na zastanawianie się, bo zaczęła się „jazda” na cztery kutasy. Dwoma byłam zakorkowana, można powiedzieć, od dołu i od góry, a dwa mocno trzymałam w rękach, kiedy zaczynałam fruwać w górę. A fruwałam coraz wyżej i coraz mocniej opadałam, aż w końcu opadłam całkiem, czując, jak jestem wypełniana. Jednak Andrzej nadal trzymał mnie za biodra, czekając, aż Karol też dojdzie do swojego końca. Na szczęście, w momencie, kiedy już miał oddać „strzał” wysunął się i wszystko spłynęło po moich piersiach. W tym samym momencie koledzy asystujący skierowali swoje pałki w kierunku moich piersi i mono nimi rozcierali po mnie spływający płyn. Ta zabawa spowodowała, że miałam dłuższa przerwę na mycie, ale też i na odpoczynek, który by potrzebny mnie, również moim partnerom. Nie bardzo wiedziałam co jest grane, bo panowie, można powiedzieć, zajęli się sprawami zawodowymi. Jak długo to trwało, nie wiem, siedziałam spokojnie w fotelu, przysłuchując się tej rozmowie. Nawet nie zwróciłam uwagi, kiedy wyszedł Andrzej z pokoju. Po chwili wraca, śmiejąc się do mnie i jednocześnie mówi do Damiana – no, rozkładaj się. Patrzę, a Damian przybiera pozycję półleżąca, stawia na sztorc swojego kutasa pokazując mi, ze mam na nim usiąść. Przeanalizowałam, rzeczywiście, jeszcze się we mnie dzisiaj nie spuścił, to też chętnie na nim usiadłam. Kiedy już dobrze siedziałam, Karol przyciągnął mnie blisko siebie, a za mną ustawia się Andrzej ze swoim kutasem. Poprawił mnie, przyciskając jeszcze bardziej płasko do Karola i po chwili czuję, jak wmontowuje swojego kutasa w moją pupę. To, co wychodził, to właśnie go nasmarował, teraz wsunął się bez problemów. On wsunął się bez problemów, ale ja miałam problem, bo czułam ich dwóch jednocześnie w sobie. Ale, co tu Kryś, jak wszędzie powinni być zawodowcy. Podłapali odpowiedni rytm, za mocno się nie wysuwali i tym sposobem, praktycznie jednocześnie obaj spuścili się we mnie. Nie da się ukryć, ze jest to bardzo miłe odczucie, kiedy obie dziurki są wypełniane. Umyłam się poszłam do kuchni naszykować sobie herbatę i o dziwo udało mi się dłuższą chwilę odpocząć. Ale w pewnym momencie odezwał się głos Tadeusza – Basiu, chodź do nas, bo chcemy przedyskutować z Tobą pewną kwestię. Idę, patrzę, a tam Jarek siedzi na kanapie, podobnie jak poprzednio Tadeusz, w pozycji prawie półleżącej i trzyma swojego kutasa równo pionowo do góry. Spojrzałam, uśmiechnęłam się, podeszłam, zrozumiałam jego gest, kiedy mi pokazał, ze ma się obrócić i tylko usłyszałam – dupcią. To też obróciłam się i podpierając się na jego udach zaczęłam siadać na tym jego kutasie. Szczęśliwie go nasmarował, to też beż większych problemów udało mi się na nim usiąść. Kiedy już byłam no niego odpowiednio nadziana, podrzucił mnie jeszcze ze dwa razy, podeszli pozostali, rozciągnęli mi odpowiednio szeroko nogi, patrzę, a do mnie zbliża się Karol, w ręku trzyma swojego kutasa, po chwili zaczyna go wbijać mi w cipkę. Zaczęłam jęczeć, bo znowu dwa kutasy jednocześnie. Jak by tego było mało Damian z Rudolfem chwycili mnie za piersi i zaczęli mocno ściskać, a Tadeusz chwycił moją głowę i pochylając się lekko wsunął mi swojego kutasa w usta. Takiej ‘zabawy” to już dawno nie miałam. Jechali we mnie równo, najpierw spuścił się o dziwo Tadeusz. Wyjmując w ostatniej chwili kutasa strzelił nim mi prosto na twarz, po nim spuścił się Karol, a na samym końcu jarek. Jęczałam po tym zbliżeniu niesamowicie mocno, bo wymagało ono bardzo dużego wysiłku, tym nie mnie było ono wyjątkowo przyjemne, poczuć, jak Ci się spuszczają trzy kutasy, jeden po drugim. Na dodatek jeszcze te pieszczoty piersi, które powodowały dodatkowe podniecenie. Ale w tym momencie pojawiła się Iza, nawet nie wiem, kiedy przyszła i pomogła mi przejść do łazienki. Umyłam się, zeszłam na dół, ponownie poszłam do kuchni, tam wdałyśmy się w rozmowę dotyczą wyposażenia socjalnego pomieszczeń przychodni. Potrzebne były czajniki bezprzewodowe, najróżniejsze naczynia i inne urządzenia sanitarne. Proponowała, abyśmy w przyszłym tygodniu umówiły się i pojechały na zakupy do „Makro”. Kiedy już prawie skończyłyśmy tą dyskusję, przyszedł Tadeusz, stwierdzając – Rudolf stęsknił się za Tobą. Idę, patrzę, no rzeczywiście, trzyma swojego kutasa na sztorc, dając mi od razu znaki, że mam się obrócić, a kiedy byłam już blisko usłyszałam – dupcią. Spojrzałam na niego, a on kiwa tylko głową. Już mnie nie dziwiło, że zaraz pojawiła się „asysta”, która zajęła się odpowiednio moimi piersiami, pojawił się również Damian, kierujący swojego kutasa prosto w moje usta. Ale to, co mnie zupełnie zaskoczyło. Podeszła również do mnie Iza, patrzę, a ona trzyma w ręku czarnego, wcale nie małego, sztucznego kutasa, lekko zagiętego do góry, który na swojej długości nabierał odpowiedniej grubości. Podeszła do mnie mówiąc – ja też chce mieć jakiś swój udział w tej zabawie, po czym zaczęła mi go wsuwać zgięciem w kierunku kutasa Rudolfa, który siedział już we mnie. Zaczęłam mocno jęczeć, bo nie był on wcale taki mały. Kiedy wsunęła go prawie ¾ włączyła wibrację. Rozdarłam się, bo miałam wrażenie, że za chwile mnie rozerwie, ale jednocześnie pojawiły się moje soki. Iza, minimalnie go wysuwając i wsuwając wbijała mi go coraz głębiej. Przyszedł moment, kiedy prawie zaczęłam się drzeć, bo poczułam mocne rozpieranie. W tym momencie chłopcy ścisnęli mi jeszcze mocniej piersi i poczułam pewną ulgę. Okazało się, że Iza wsunęła mi do całego, po czym włączyła drugą prędkość wibracji. Myślałam, ze wyskoczę do góry, ale Rudolf trzymał bardzo mocno moje biodra, aż do momentu kiedy i on jęknął, wypełniając mnie w środku swoimi sokami. Oznaczało to koniec tego zbliżenia. Jeszcze chwilę tak tkwiłam, po czym zsunęłam się z Rudolfa, a Iza powiedziała – możesz z nim iść na górę, jest Twój. Można powiedzieć, że tym razem już dowlokłam się do łazienki, czując już mocno w sobie to spotkanie. Wyjęłam wibrator, umyłam się, przyszedł Tadeusz, mówiąc – skończyliśmy na dzisiaj nasze spotkanie z Tobą. Zrozumiałam, że mogę iść do domu.. Iść, to jest mocno powiedziane, bo po „pieszczotach” Izy bardzo mocno czułam swoje podbrzusze. Ale w domu spokojnie zrobiłam sobie ciepłą kąpiel, rozgrzałam się, rozmasowałam i już dzisiaj udało mi swobodnie wstać z łóżka. Wczoraj przywiozłam z sobą również wibrator, którym pieściła mnie Iza. Po porannej toalecie wypiłam poranna kawę i ponownie poszłam do łazienki. Tam pomierzyłam ten wibrator i okazało się, że rzeczywiście ma on swoje wymiary – długość 18cm do pierwszego zgrubienia, 20cm i 24cm całkowitej długości. Natomiast interesująca jest zmienność grubości tego wibratora – główka – 2,5cm. pierwsze zgrubienie już 4cm, a drugie 6cm. Oglądałam go dłuższą chwilę i nabrałam ochoty samej nim się popieścić się. Położyłam się na łóżku, szeroko rozłożyłam nogi i zaczęłam go wsuwać. Okazało się jednak, że nadal odczuwam skutki wczorajszych pieszczot i za nim jeszcze doszłam do pierwszego zgrubienia już zaczęłam odczuwać ponownie ból. Ale można powiedzieć, że zdenerwowałam się sama na siebie – jak to, ona wsadziła, a ja nie. Poszłam do kuchni, położyłam na stołeczku ściereczkę, stanęłam okrakiem, wcześniej go lekko posmarowałam kremem, wsadziłam go w dziurkę i zaczęłam siadać. Historia powtórzyła się, ale tym razem poczułam już pierwsze zgrubienia. Ale dalej już czułam, jak mnie mocno rozpiera. Tym nie mniej byłam na tyle zdeterminowana, że postanowiłam mieć go w sobie. Uniosłam się, tak, że prawie tylko połowę miałam go w sobie, po czym pomyślałam sobie – kurwa mać, masz być mój i zdecydowanym ruchem opuściłam się w dół, siadając udami na stołeczku. Okazało się, że pewna argumentacja jest skuteczna i miałam go całego w sobie. Okazało się również, że ma on włącznik wibracji załączający się na skutek nacisku i poczułam, jak we nie zaczął wibrować. Siedząc na tym stołeczku lekko odchyliłam się do tyłu, chwyciłam za brzuch i mocno ściskając poczułam jak narasta we mnie podniecenie, aż przyszedł pełny orgazm i zrobiło mi się między nogami mokro. Ponownie poszłam do łazienki, umyłam i położyłam na łóżku. Nie bardzo wiem, kiedy usnęłam, ale kiedy się obudziłam, było już po dwunastej. To też zajęłam się różnymi pracami domowymi, a wieczorem usiadłam i napisałam tą relację.
24 kwietnia 2009r, Baśka, baska45@poczta.onet.pl
***






