Spotkanie z Furmanem
Spotkanie z Furmana
Na początku marcu ubiegłego roku spotkałam się w„służbowym” mieszkaniu Małgosi z Jurkiem, nazywanym Furmanem, bo powoził zawodowo w zaprzęgach. Spotkanie było o tyle „atrakcyjne”,że po pierwsze w celach„podniecających” Jurek używał swojego służbowego atrybutu, czyli bata, a po drugie pomiędzy jego nogami znajdował się „dyszel”, wg informacji pozyskanych później od Małgosi ok. 22cm długości, ale to, co jest ważniejsze, ok. 5,5cm grubości. Żegnając się, zaprosił mnie na zawody „ w terenie” oraz „na plac ćwiczeń”.
Podziękowałam, mówiąc, że być może kiedyś się jeszcze się spotkamy. Minął ponad rok no i właśnie przyszedł ten moment. Małgosia ponownie zaproponowała mi takie spotkanie. Na spotkania z mężczyznami nie mam co narzekać, bo mam „swojego” masażystę, od czasu do czasu „dopadają” mnie ratownicy na basenie, miałam kilka zbliżeń w Spółce Lekarskiej. Ale prawdę powiedziawszy nie miałam nic specjalnego „na oku” a jednocześnie byłam spragniona „mocniejszych” wrażeń, to też chętnie to zaproszenie przyjęłam. Spotkaliśmy się w piątek, 05 czerwca, zgodnie z umową równo o 20 – tej przekroczyłam próg drzwi. Jurek jest to młody mężczyzna, w wieku około 30 lat, średniego wzrostu, ale jak to się mówi krępy, mocny w sobie. Już czekał na mnie ze szklaneczkami na tacy, a kiedy tylko trochę się rozgościłam i usiadłam w fotelu, podał mi pierwszą, mówiąc, że jest to „drink Małgośki”. Wiedziałam, że Małgośka stosuje „dopalacze”. Sącząc ją zaczęliśmy rozmowę, podczas której wymieniliśmy kilka zdań na temat czasu, który minął od tamtego naszego spotkania. Kiedy już prawie wysączyłam drugą szklaneczkę zorientowałam się, że jestem coś mocno pobudzona i już jakbym chciała zacząć tę „zabawę”. Jurek też to chyba wyczuł, spojrzał na mnie mówiąc – chcesz spróbować. Nic nie odpowiedziałam, tylko kiwnęłam głową, on rozsiał się w drugim fotelu, zsunął szorty i wystawił na zewnątrz ten swój „dyszel”. W tym momencie nie był on jeszcze w stanie pełnego podniecenia, a pomimo to miałam bardzo duże trudności, aby go wziąć w usta. To też „pracowałam” na zewnątrz oblizując jego żołądź, wwiercałam się języczkiem w jego dziurkę, po czym wolniutko wpuszczałam go sobie w usta. Tym razem się udało i nawet dużo udało mi się wsunąć. Ale po chwili go wysunęłam, po czym ponownie lizałam tę błyszczącą skórkę i ponownie wwiercałam się w dziurkę. Te pieszczoty spowodowały jednak dalsze jego podniecenie i już następnym razem nie udało mi się wziąć go usta. Spojrzał na mnie mówiąc – teraz moja kolej, kładź się na stole. W tym momencie zauważyłam, że na stole rozłożony jest duży ręcznik. Posłusznie usiadłam na jego krawędzi, położyłam się na plecach i mocno rozciągnęłam nogi, chwytając je pod kolanami. Po chwili Jurek z tą swoją „armatą” stanął przede mną, lewą ręką chwycił mnie za biodro, a prawą podtrzymując ją, zaczął we mnie wbijać. Pierwsze jego pchnięcie, a ja już rozdarłam się, czując, jak mi cipkę rozdziera. Jednocześnie wyrzuciłam ręce do góry, wypinając przy tym biodra w jego kierunku. To pierwsze pchnięcie spowodowało, że weszła żołądź, to też teraz chwycił moje nogi, rozsunął je mocno na boki i zaczął się we mnie wbijać. Każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno w sobie, coraz mocniej pokrzykując. Wbił mi może 1/3 tej swojej „armaty” kiedy już rozdarłam się bardzo głośno. Jurek, jakby na moment zatrzymał się, po czym wykonując jeszcze mocniejszy ruch stwierdził – czego się kurwa drzesz. Przecież po to tu przyszłaś, żebym Ci wpierdolił. Nie da się ukryć, sama przyszłam na to spotkanie i to świadoma, jakiego Jurek ma kutasa. A pomimo to nie byłam się w stanie opanować i po każdym jego pchnięciu darłam się coraz głośniej. Kiedy wepchnął mi około połowy rozdarłam się jeszcze głośniej. Nie pamiętam, kiedy byłam tak mocno wypełniona. Ale w tym momencie stało się coś, czego nie przewidywałam. Jurek wysunął się ze mnie, wziął za rękę, ściągnął ze stołu ręcznik i rozkładając go na podłodze polecił mi – na kolana i wypnij dupę. Pomyślałam, weźmie mnie od tyłu, może będzie łatwiej. Ale pomyliłam się, Jurek stanął przede mną, po czym wydał następującą dyspozycje – oprzyj się na głowie i rozciągnij rękoma pośladki. Nie jest to zbyt wygodna pozycja, nie bardzo też wiedziałam, o co mu chodzi. Jurek gdzieś poszedł, wrócił za chwilę. Kiedy podszedł do mnie, uniosłam głowę, spojrzałam i już wszystko było jasne. Trzymał w ręku swój furmański argument, czyli bat. Zamierzył się i po chwili elastyczna część tego bata wyładowała w moim rowku. Rozdarłam się, ale ona na to kompletnie nie zwracał uwagi. Po pierwszym uderzeniu padło drugie i komentarz – moje klacze w ten sposób trenuję. Jak widać, Tobie, kurwo też Ci się należy, żebyś tę pizdę poluzowała. To mówiąc przyłożył mi jeszcze trzy razy. Nie wiedziałam, że to jest metoda na poluzowanie mojej pizdy, ale darłam się niesamowicie. Kiedy skończył, podniósł mnie, podał mi szklankę z piciem, którą opróżniłam błyskawicznie. Wówczas polecił – a tera zapierdalaj na łóżko i wystaw tę dupę, wezmę Cię od tyłu. Nawet nie dyskutowałam. Podeszłam do sypialni, weszłam na środek łóżka ponownie wypinając mocno biodra do góry. Za chwilę wszedł przyszedł Jurek, usadowił się za mną, a po chwili poczułam tego jego kutasa na wejściu dziurki. Przyłożył go bardzo precyzyjnie, po czym chwycił mnie obiema rękoma za biodra i zaczął się wbijać. Ja znowu zaczęłam się drzeć, bo po pierwsze bolał mnie cały rowek, a po drugie ponownie miałam wrażenie, że jestem rozdzierana. Wbił się we mnie prawie do połowy, to jakoś wytrzymałam, ale każde następne pchnięcie, to wyrzucałam głowę do góry, coraz głośniej pokrzykując. Jurek na to nie reagował, tylko systematycznie wbijając się we mnie komentował – a masz pizdo jedna, zachciało Ci się takiego kutasa, to masz. Rozpierdolę Ci tę pizdę dzisiaj jeszcze mocniej, na razie masz tyle. Nie wiedziałam, co oznacza masz tyle, ale kiedy skończył ten komentarz poczułam jego biodra przy swoich. Można powiedzieć, że przyjęłam to z ulgą, bo oznaczało to, że już cały wszedł we mnie. Teraz zaczęło się „ujeżdżanie”, tyle tylko, że w tym momencie pizda puściła trochę soków i trochę luźniej się we mnie poruszał. Widocznie nastąpiła całkowita zmiana sytuacji psychicznej. Poza dużym napięciem mięśniowym powodowanym rozmiarami tego kutasa zaczęło pojawiać się podniecenie. Każde jego pchnięcie powodowało, że narastało ono we mnie coraz bardziej. Pojawiła się dodatkowa ilość śluzu, to też jego pchnięcia zaczęły być coraz bardziej płynne, aż doszłam do bardzo dużego podniecenia. Skumulowało się ono we mnie, kiedy poczułam, że on też już dochodzi do swojego maksymalnego podniecenia i głośno krzyczeć potwierdziłam moment wytrysku. Jeszcze przez moment tkwił we mnie, po czym wysunął się, a ja opadłam, zwinięta w kłębek i mocno trzymająca się za brzuch, w którym jeszcze wszystko trzęsło się. Kiedy trochę ochłonęłam, poszłam do łazienki, umyłam się. Myjąc, stwierdziłam, że pizda nieźle mnie boli, zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Było to o tyle istotne, że miałam w perspektywie jeszcze jedno z nim zbliżenie. Kiedy przyszłam do pokoju czekała na mnie szklaneczka, którą szybko wypiłam, po niej drugą, nie świadoma, że jest ona zaprawiona. Nasyciłam się, kiedy wypiłam połowę trzeciej szklanki. W tym czasie zaczęła się między nami zupełnie normalna rozmowa o jego osiągnięciach w zawodach, ale to, na co w pierwszej chwili nie zwróciłam uwagi, o stajni, o nowych koniach i o stadzie kucyków, które przez ten rok nabyli. Kiedy tak sobie rozmawialiśmy, a ja byłam w połowie trzeciej szklaneczki poczułam, że się ze mną coś dzieje. Zrobiło mi się jakby ciepło, po ciele zaczęły jakby chodzić mrówki i poczułam, że pizda zaczyna być mokra. Spojrzał na mnie mówiąc – zrobiło Ci się dobrze, to chodź, przed nami drugi akt. Po czym rozłożył na stole ręcznik i polecił mi się na nim położyć, unosząc nogi rozłożone do góry. Nie da się ukryć, w takiej pozycji miał pełen dostęp do mojego krocza. Spodziewałam się że je zaraz zaatakuje tym swoim sterczącym kutasem, ale nie. On zaczął się ze mną „bawić”. Poślinił swój palec i przystawił go do łechtaczki, naciskając ją w różne strony. Nie ulega wątpliwości, że dla bardzo wielu kobiet jest to miejsce wyjątkowo wrażliwe, u mnie też. To też za chwile zaczęłam jęczeć w narastającym podnieceniu. Im ja głośniej pojękiwałam, tym on intensywniej poruszał palcem po łechtaczce, aż doprowadził mnie do bardzo dużego podniecenia. Objawiło się to pojawieniem śluzu w piździe. Wówczas przeniósł się do niej, wsuwając w nią palec. Od razu sięgnął szyjki, a ja jęknęłam. Nie dość, że sięgnął szyjki, to zaczął się w nią systematycznie wsuwać, dotykając jej. Czując, że jest bardzo mokra w pewnym momencie wsunął mi w pizdę dwa palce. Jęknęłam, bo te jego paluchy, nie dość, że długie, to odpowiednio grube. Poczułam je bardzo mocno w sobie, a on zaczął systematycznie mi je wsuwać, cały czas dobijając nimi do szyki. Nie trzeba było zbyt długo czekać, aby mnie takimi pieszczotami doprowadzić do bardzo dużego podniecenia. On to wyczuł, ale nie rozumiałam, dlaczego przerwał. Zrozumiałam za chwilę, kiedy sięgnął po swój bat. Popatrzy na mnie mówiąc – tylko się nie waż opuścić nogi. Stanął w pewnej odległości i widziałam, jak bierze zamach i jak ta elastyczna część bata spada na moja pizdę. Rozdarłam się, a on jeszcze raz i jeszcze raz. Tak dostałam pięć razy, darłam się, bo mnie przecież bolało, ale z drugiej strony kurczowo trzymałam rozłożone nogi. Obawiałam się, że jak bym puściła, to bym dostała więcej. Kiedy skończył, podszedł i ponownie zaczął mi robić klasyczna palcówkę dwoma palcami. Z jednej strony te jego palce urażały mnie, jak mnie dotykał, z drugiej strony podniecały, kiedy dotykały szyjki To było silniejsze i znowu zaczęłam jęczeć w narastającym podnieceniu. Aż przyszedł moment, kiedy byłam już bardzo podniecona, co wyrażało się moim bardzo donośnym jękiem. Słysząc to Jurek przerwał te pieszczoty palcami, wysunął je, patrzę, a on ponownie bierze do ręki bat. Spojrzałam i struchlałam. Już mnie wystarczająco bolała pizda i nie bardzo miałam ochotę na dalsze baty. Okazało się, że moje obawy są przedwczesne, ale zdarzyło się coś, czego wcześniej nie przewidywałam. Jurek odwrócił ten bat w ręku i wówczas okazało się, że jako rękojeść służy wyrzeźbiony z drewna odpowiednie wielkości kutas. Przystawił mi go do pizdy i wepchnął. Rozdarłam się, bo poczułam go bardzo mocno w sobie. Widząc i słysząc to zaczął jakby „bawić” się ze mną, wysuwając i wsuwając mi go prawie całego. Jednak po kilku pchnięciach pizda „przyzwyczaiła” się do niego, powodując narastające podniecenie, aż w pewnym momencie prawie zaczęła „pluć” swoimi sokami. Jurek widząc, że ma ją już bardzo mokrą wysunął i przesunął o „dziurkę niżej” napierając na nią. Brązowa dziurka na początku stawiała lekki opór, ale po chwili puściła i całego tego sztucznego kutasa wsunął mi do środka. Poczułam go mocno w sobie, a Jurek zarządził – wstań i połóż się na stole, będziesz pierdolona od tyłu. Dobrze, ja lubię tę pozycję, ale on miał przecież bardzo dużego tego swojego kutasa, a w pupie siedział ten sztuczny. Oparłam się o stół, Jurek podgiął lekko wystającą pozostałą część bata i zaczął się wdzierać w moją pizdę. Można powiedzieć, że zaczął się dla mnie horror. Przecież ten jego kutas ledwo mieścił się w mojej piździe poprzednio, a teraz miał jeszcze ciaśniej. Ale on na to nie zważał. Chwycił za biodra i do przodu. Pchnięcie za pchnięciem, wdzierał się we mnie coraz głębiej, a ja coraz głośniej się darłam. Czułam, jakby jakiś tłok milimetr po milimetrze wpychał się we mnie. Powodowało to uczucie pełnego wypełnienia, ale miałam wrażenie, jakbym za chwile miała się rozerwać. Od góry ugniatał mnie ten sztuczny kutas, a od dołu wdzierał się kutas Jurka. Jemu tez było trudno, bo co chwilę powtarzał – a masz, a masz, a masz. Za każdym jego takim „a masz” czułam go głębiej w sobie. Aż w pewnym momencie poczułam go całkiem w sobie, tyle tylko, że on jeszcze całkiem nie był we mnie. Dla niego nie był to problem, chwycił mnie mocniej za biodra i samemu pojękując wbijał się z całej siły, aż wbił się do końca. Ja się darłam niesamowicie, ale to nic nie dawało. On robił swoje, a kiedy już poczuł, że jest we mnie, zaczął mnie „ujeżdżać”, aż przyszedł moment spełnienia. W momencie, kiedy poczułam, że się spuszcza przeszły po mnie dreszcze pełnego orgazmu, po których cała „odpłynęłam”. On jeszcze chwilę tkwił we mnie, po czym wysunął się, wysunął również swój bat, a ja, ściągając ze stołu ręcznik, opadłam na podłogę nie mając siły stać. Dopiero po chwili, podpierając się rękoma wstałam i poszłam do łazienki. Kiedy wróciłam, Jurek podał mi szklaneczkę i stwierdził – było nieźle, ale masz przyjechać do naszej stadniny, tam Cię wypierdolę razem ze swoimi kolegami. Nie powiedziałam nic, ubrałam się i wróciłam do domu. Przez cały czas czułam „zmaltretowana” tą swoją pizdę. Tym nie mniej, po mimo tego zmęczenia, od razu świtała mi myśl wyjazdu do Jurka. Były to myśli na gorąco, czy zostaną zrealizowane, zobaczymy.
08 czerwca 2009, Baśka, baska45@poczta.onet.pl
***