Masażysta Adam.
Mam biurową pracę, inne zajęcia to też „nasiadówki”, więc aby zachować odpowiednią sprawność fizyczną, również dla seksu, cały czas ćwiczę. We wtorki i czwartki o godzinie 19-tej idę do centrum rekreacji, 19-ta – 19 45 gimnastyka lub siłownia, daję sobie w kość, ile się da, następnie 15 minut odpoczynku i basen, godzina w wodzie. Poza pływaniem występują na basenie również inne atrakcje z ratownikami, ale to jest odrębna historia.
W środę natomiast są tortury u mojej znajomej kosmetyczki. To ona dba o moje kosmetyki, balsamy i te wszystkie inne przyległości. Do końca ubiegłego roku był również masażysta Marek, który rozciągał mnie na wszystkie możliwe sposoby, abym nie miała kłopotów z założeniem nogi na ucho. Niestety, w tym roku właścicielka zakładu przebudowała go i stanowiska masażu już nie ma, tym sposobem straciłam „swojego” Marka. Ale jak to w życiu bywa, przypadek decyduje o pewnych sytuacjach. Działam społecznie w naszym Stowarzyszeniu i na wiosnę przestała przychodzić jedna z naszych koleżanek. Okazało się, ze się poślizgnęła, zwichnęła nogę, ma ją w gipsie. Przyszła po pewnym czasie, pytam ja o tą historię, a ona mówi, że może być tylko do tej a tej godziny, bo musi wrócić do domu na masaż. Jak usłyszałam masaż, to mi się „zapaliła żarówka” w głowie i po kilku dniach przyniosła mi telefon pana masażysty. Krótka rozmowa i przyszedł w poniedziałek o ósmej wieczorem. Był to 06 kwiecień. Okazało się, że jest to młody chłopak, około 30 lat, po wyższych studiach na Akademii Medycznej z zakresu fizykoterapii i masażu leczniczego. Gdzieś tam pracuje, ale ma chęć sobie dorobić. Zobaczył mnie, pyta, co mi dolega. Wyjaśniłam, że właściwie nic, ale mam chęć, aby raz w tygodniu ktoś mi przeprowadzał masaż taki relaksacyjny, pobudzający krążenie w całym ciele, a na dodatek ujędrniający moje ciało. Żartując, powiedziałam, że nadal chcę zakładać nogę za ucho. Spojrzał, mówię mu, że w tej chwili tego nie zrobię, bo jestem ubrana, ale kiedyś mogę mu to zaprezentować. Popatrzył się na mnie, popatrzył wokół, podszedł do stołu. Stół mam naprawdę masywny, uznał, że na tym stole może mnie masować, mam go tylko nakryć kocem i prześcieradłem. Omówiliśmy pozostałe szczegóły, poinformował mnie, jakie mam kupić preparaty do tego masażu i umówiliśmy się na spotkanie za tydzień. Tak zaczął przychodzić do mnie masażysta Adam. Od samego początku intrygowały mnie jego dłonie. Niby duże, ale takie inne, przede wszystkim wąskie, krótka dłoń, długie palce. Przeszły mi mrówki po plecach, bo już sobie wyobrażałam, jak chodzą po moim ciele. Zgodnie z umową przyszedł za tydzień. Ja przygotowałam stół, przygotowałam kosmetyki, jeszcze pan Adam zdjął z siebie kurtkę i sweter, pozostając w cienkiej podkoszulce, zdjął również buty, zakładając swoje pantofle. Poszedł do łazienki i dłuższą chwilę mył ręce. Kiedy podszedł do stołu, ja zdjęłam szlafrok i stanęłam naga przy stole, pytając, jak się mam położyć. Zorientowałam się, że go zaskoczyła moja golizna, ale po chwili już zupełnie spokojnie powiedział – na brzuchu. Posmarował ręce przygotowanym kosmetykiem i zaczął mnie masować. Pamiętając masaże Marka śledziłam jego ruchy, Okazało się, że robi to niby tak samo, a jednak inaczej, Wówczas zaskoczyłam, że różnica wynika z długości palcy. Marek miał małe dłonie, Adam ma te palce zdecydowanie dłuższe. Po pewnym czasie poprosił mnie, abym się przekręciła na plecy. Masując klatkę piersiową omijał zręcznie piersi, ale zauważył na nich moje kropeczki. Kiedy zaczął masować uda zorientował się, ze mam tatuaże i nie da się ukryć, zobaczył mojego „kwiatuszka”. Nie skomentował niczego, robił swoje. Tak było kilka razy, przy czym polecił mi, abym przed jego przyjściem nagrzała koc i prześcieradło, bo im bardziej nagrzane ciało, tym lepszy masaż. Po kilku spotkaniach, kiedy już zaczął się do mnie uśmiechać, masując mnie, w momencie, kiedy masował klatkę piersiową, chwyciłam go za rękę, mówiąc – piersi też. Spojrzał, mówiąc – następnym razem. Dopiero po czasie dowiedziałam się, że nie do końca wiedział, jak ma je masować. Ale rzeczywiście, od następnego razu już masował mi również piersi, oczywiście mnie to podniecało, brodawki robiły się duże i sztywne. Wprowadził jeszcze dodatkową czynność, a mianowicie miałam się przed jego masażem dobrze wygrzewać w wannie. To też od pewnego czasu witałam go owinięta w ręczniki i gruby szlafrok. Tak przyszedł maj, już się z Adamem zaprzyjaźniłam, kiedy przychodził, czekała na niego lampka koniaku. Nie da się ukryć, był dosyć atrakcyjnym mężczyzną więc miałam na niego chęć. Przestała go krępować moja nagość, to też postanowiłam trochę podziałać dalej. Pewnego razu, leżąc na brzuchu wystawiłam na bok rękę, przyłożyłam ją do jego spodni na wysokości rozporka. Było już ciepło, był w płóciennych spodniach. Za pierwszym razem odsunął się. Ale za tydzień ponowiłam ten manewr i już się nie odsunął, tylko tkwił, kiedy miałam ją tak przyłożoną. Po chwili poczułam go mocno, a on, patrząc na mnie zapytał – no i co dalej. Spojrzałam, mówiąc spokojnie – zdejmuj te spodnie, samej obracając się w poprzek stołu i wypinając w jego kierunku biodra. Nie musiałam na niego długo czekać, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia. Jęknęłam z zadowolenia i narastającego podniecenia, Adam natomiast chwycił mnie za biodra i robił to, co do niego należało. Nie umiem tego wytłumaczyć czym było to spowodowane, czy tym, ze było to pierwsze, nasze zbliżenie, czy tym, że miał zupełnie niezłych rozmiarów kutasa, ale czułam go wspaniale, jęczałam po każdym jego pchnięciu, a kiedy zaczął się spuszczać, wręcz krzyczałam w pełnym orgaźmie. Adam poszedł na piętro do łazienki, a ja do swojej. Kiedy spotkaliśmy się ponownie, poczęstowałam go dodatkowym kieliszkiem koniaku. Wypił połowę, po czym stwierdził – zabawa, zabawą, ale praca, pracą. Przecież nie skończyłem masażu, kładź się na plecach. Byłam w pełni zaskoczona, ale posłusznie położyłam się i zaczął mnie normalnie masować. Zaczął od nóg, stopy, łydki, uda. Następnie górę, ręce, ramiona, klatkę piersiową. Nie wiedziałam dlaczego ominął piersi, kiedy zaczął masować brzuch i podbrzusze. No i tu jest dopiero początek całej zabawy. Doszedł do wzgórka łonowego, ale nie za daleko, po czym zaczął wracać. Doszedł do klatki piersiowej, ale tym razem już dosyć mocno przypiął się do piersi, masując je intensywnie. Kiedy poczuł, że brodawki są już twarde, lewą ręką zostawił na piersi, prawą przesunął w dół, mówiąc – rozszerz nogi. Błyskawicznie wyczuł łechtaczkę i jego palec już był na niej. Popatrzył, mówiąc – zemsta będzie słodka. Miał rację, jedną ręką pieścił mi piersi, brodawki, druga ręka drażniła łechtaczkę. Tym sposobem zaczęłam być coraz mocniej podniecona. Przyszedł moment, że już byłam bardzo mokra, a on nic, tylko pieści tą perełkę i pieści. Już zaczęłam nie wytrzymywać, to zaczęłam się ruszać biodrami na boki, to zaczęłam głośno jęczeć, a on nic, tylko pieści mnie i pieści. Aż doprowadził do prawdziwego orgazmu łechtaczkowego. Przyszedł moment, że krzyknęłam bardzo głośno, nogi jakby odruchowo ściągnęły się do siebie i poczułam, jak ze mnie wręcz tryskają moje soki. Adam dał mi symbolicznego buziaka i mówiąc – do zobaczenia za tydzień błyskawicznie się ubrał i poszedł, zostawiając mnie taką rozgrzaną. Nie miałam wątpliwości, że będąc tak rozgrzaną muszę coś z sobą zrobić. Szybko poszłam na piętro, jeszcze szybciej przejrzałam swoje „zabawki”, wszedł mi w rękę „Kogut” realistyczny kutas długości całkowitej 26cm i szerokości w trzonie prawie 5cm. Kogut, bo tak ładnie lekko wygięty, jak szyja koguta. Szybko wróciłam do pokoju, przy stole stał stołeczek, narzuciłam na niego ręcznik, postawiłam „Koguta” i lekko przytrzymując go ręką zaczęłam się na niego wbijać. Do pewnego momentu szło mi dobrze, ale kiedy zaczęła się już „słuszna” szerokość” zaczęłam mieć problemy. To też rozłożyłam ręce na stole i lekko unosząc się ponownie się opuszczałam. Zaczęłam przy tym głośno jęczeć, ale nie rezygnowałam. Przyszedł moment, że poczułam go całego w sobie. Wówczas lekko uniosłam się, włączyłam wibrację i ponownie na niego z całej siły opadłam. Wibracja spowodowała spotęgowane napięcie mięśni, ale po chwili zaczęło narastać podniecenie, aż w końcu przyszedł pełny orgazm. Poczułam wypływ moich soków z szyjki i ogarnął mnie błogi stan zadowolenia. Jeszcze przez chwilę tak na nim trwałam, po czym wstałam, poszłam się umyć i położyłam się do łóżka. O dziwo szybko usnęłam i spałam aż do rana. Rano wstałam, posprzątałam i będąc w bardzo dobrym nastroju poszłam do pracy. No cóż, nie ma to, jak „spełniona” kobieta. W następny poniedziałek zaczęłam go ponownie prowokować. Wówczas Adam powiedział – poczekaj, aż skończę, pójdziemy do łóżka. Bardzo mi to odpowiadało i kilka razy było jakby klasycznie. Schodziłam ze stołu, szliśmy do sypialni i odbywali normalne zbliżenie, podczas którego czułam się całkowicie spełniona, odlatywałam w mocnym orgaźmie. Ale pewnego razu, kiedy skończył, powiedział - idziemy do łóżka. Nie było to nic nowego, tym nie mniej, w momencie, kiedy zeszłam ze stołu i zrobiłam pierwsze kroki poczułam bardzo mocnego klapsa na pupę. Spojrzałam, a on, jakby niby nic mówi – no idź. Ja ponownie stanęłam, on ponownie klepnął mnie w pośladek, spojrzałam, mówiąc – mocniej. Spojrzał, po czym spytał – chcesz naprawdę mocno, ja tylko kiwnęłam głową, po czym odwróciłam się i dostałam bardzo mocnego klapsa na pupę. Nie wiem, na czym to polega, ale te jego klapsy spowodowały u mnie duże podniecenie. Weszliśmy do sypialni, ja położyłam się na łóżku, a Adam mówi – ja wiem, że Twoja pizda jest już gotowa, ale mój kutas jeszcze nie, zajmij się nim. Chyba popełniłam pierwszy błąd, usiadłam na krawędzi łóżka, rozsunęłam szeroko nogi, on stanął przede mną też już nagi i podał mi do ust tego swojego kutasa. Rzeczywiście, nie był jeszcze w „dobrej formie’ pomijając ten fakt, że ma go trochę lepszego, niż standard. Zaczęłam go pieścić języczkiem po żółądzi, to zaczęłam go wpuszczać sobie w usta. Trwało to chwilę, nabrał już odpowiedniej wielkości, wówczas Adam chwycił mnie za głowę, mówiąc puść ręce, kiedy je opuściłam pchnął mi tego kutasa z całej siły jak najgłębiej. Odruchowo otworzyłam szeroko usta czując go gdzieś tam w krtani, szeroko otwierając oczy. Spojrzał – mówiąc – co stanęły Ci oczy w słup. Myślę, że jeszcze nie raz Ci staną. Nie wiedziałam, co ma to znaczyć, ale nie było czasu na zastanawianie się, wysunął go z moich ust, mówiąc – wypnij tą swoją pizdę do góry, tak będzie nam wygodniej. Ustawiłam się w pozycji na kolanach a on za chwilę już był za mną, jeszcze moment, już był we mnie i można powiedzieć, że moje biodra fruwały w powietrze. Adam jest rosłym mężczyzną, wzrostu ok. 180cm, bardzo dobrze zbudowany. To też przy mojej drobnej budowie ciała, w każdej pozycjo miał nade mną przewagę, a w tej w szczególności. Chwycił za biodra i wbijając się, nie dość, że mocno mnie wypełniał, ale każde jego pchnięcie czułam na swoich wargach. Jego kość łonowa, ż właściwie sobie siłą sklepywałam moje wargi. Muszę przyznać, że jest dość wytrzymałym mężczyzną i to zbliżenie trwało określony czas. Ja już odlatywałam w pełnym orgaźmie, za nim on doszedł do swojego szczytu, moment wytrysku potwierdziłam wręcz głośnym krzykiem. Wysunął się, ja opadłam, bez sił na łóżko. Można powiedzieć, że od tego dnia mam stałego partnera, przynajmniej w poniedziałki. 20 czerwca 2009r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl. ***






