25
czerwca

Kierownik Włodek

   Posted by: baska   in Opowiadania

Kierownik Włodek

Włodka poznałam w kwietniu 2008 roku na szkoleniu w Urzędzie Pracy. Było to szkolenie w zakresie możliwości pozyskania środków finansowych z Programu Operacyjnego „Kapitał Ludzki”. Siedzieliśmy obok siebie przy stole, ale jakaś rozmowa wywiązała się podczas przerwy kawowej.

Wówczas okazało się, ze w tym momencie jest bezrobotny. Ma wyższe wykształcenie ekonomiczne, pracował w pewnej firmie, ale firma rozwiązała się. To też rozglądając się za jakąś pracą postanowił przy okazji zapoznać się również z innymi zagadnieniami. Ja miałam zamiar napisać wniosek o dość duże pieniądze do realizacji przez półtora roku. Wniosek miął dotyczyć oczywiście budowanej przez nas Świetlicy. To też specjalnie nie zastanawiając się zaproponowałam Włodkowi – usiądź i napisz ze mną wniosek, jak przejdzie zostajesz Kierownikiem projektu ze stosownym wynagrodzeniem. Włodek o dziwo zapalił się do tego pomysłu, dużo pracował, pomagały mu koleżanki ze Stowarzyszenia, które już miały doświadczenie i w czerwcu ubiegłego roku taki wniosek, jako Stowarzyszenie złożyliśmy. Na początku września okazało się, że nasz wniosek przeszedł i dostaliśmy określone środki finansowe. Zgodnie z umową Włodek został kierownikiem projektu i tak zaczął u nas pracować, na razie w ramach projektu. Kilka zdań na temat Włodka. Jest to miły i sympatyczny młody człowiek, ma 35 lat. Ale jest jeden problem. Patrząc na niego od przodu jest to mężczyzna średniego wzrostu, bardzo dobrze zbudowany, szerokie ramiona, postawne nogi. Zupełnie inaczej sprawa wygląda od strony placów. Ma on na plecach klasyczny garb. Dzisiaj już wiem, że jest to narośl, która przez lata wrosła w przestrzenie międzykręgowe, powodując pochylenie pleców. Z racji tej ułomności Włodek do tej pory nie ożenił się, bo która dziewczyna chce „garbatego”, jak sam mówi. Ale mnie to w tym momencie nie przeszkadzało, ponieważ mieliśmy na głowie budowę i środki finansowe do wydania. Przyszedł początek roku 2009 i można powiedzieć, przeraziliśmy się, cośmy zrobili. Miała to być Świetlica Środowiskowa, a powstawał bardzo duży kompleks edukacyjny o powierzchni 1000m2 na dwóch poziomach, parter i I piętro. W kwietniu okazało się, że jedna z firm, rezerwująca sobie powierzchnię 400m2 zrezygnowała, a ponieważ była to powierzchna dolegająca do nas, ale od wewnętrznej strony budynku ( budynek I piętrowy w układzie kwadratu z „dziurą” w środku”, postanowiliśmy ją, właśnie za namową Włodka wziąć przeznaczając na rehabilitację ruchową z elementami fizykoterapii. Szybko został wykonany projekt, a jeszcze szybciej wykonawstwo i praktycznie teraz, na koniec czerwca już mieliśmy wszystko gotowe. Ale kiedy już zbliżaliśmy się do końca naszej budowy i kiedy już wyłaniały się realne kształty tego przedsięwzięcia stało się jasne, że nie może to być prowadzone przez Stowarzyszenie, że musi to być oddzielna jednostka prowadząca własną działalność gospodarczą. To też w połowie kwietnia Zarząd Stowarzyszenia podjął decyzję o powołaniu „Ośrodka Edukacyjno – Rehabilitacyjnego”, jako odrębnej jednostki, prowadzącej samodzielnie działalność gospodarczą. Ale w tym momencie pojawił się problem kierownika Ośrodka. Włodek, od czasu pokazania się u nas, bardzo ładnie wszedł w realizacje projektu obecnego, ale również wcześniejszych. Pokazał pewien swój dynamizm, ale przede wszystkim pewne zdolności organizacyjne. Dlatego też był on jakby naturalnym kandydatem na tego kierownika. Ponieważ nie mieliśmy dobrych warunków do rozmowy w Stowarzyszeniu, bo cały czas ktoś nam przeszkadzał, umówiłam się z nim na spotkanie po południu w niedzielę, 26 kwietnia. Przyszedł punktualnie o 18-tej, zasiedliśmy przy ławie, zrobiłam kanapki, wódeczka, zaczęliśmy rozmowę. Na początku zaczęliśmy od analizy naszych projektów, od stopnia ich realizacji i jakby w naturalny sposób doszliśmy do poziomu dyskusji, że pewne sprawy zmierzają szybko do końca. Wówczas przedstawiłam mu koncepcje powołania Ośrodka. Jako osoba siedząca już mocno w naszych zagadnieniach praktycznie zgodził się ze mną, że taki Ośrodek powinien powstać, zadając mi jednocześnie pytanie, jak ja chce pogodzić funkcję Prezesa z funkcją Kierownika Ośrodka. W tym momencie wyjaśniłam mu, że ja wcale nie mam zamiaru godzenia tych dwóch funkcji, że ja pozostaje na funkcji Prezesa Stowarzyszenia, a on obejmuje funkcje Kierownika Ośrodka. W pierwszej chwili nie chciał o tym słyszeć, ale zaczęłam mu przytaczać jego własne wypowiedzi, kiedy to dokładaliśmy dodatkową powierzchnię, o konieczności rozdzielenia tych dwóch organizmów. Wówczas zaczął już robić się trochę miękki, a ponieważ wypiliśmy trochę wódki, zrobiliśmy się też trochę swobodniejsi. Ja, ponieważ byłam po masażu, miałam na sobie tylko dres, bluza była dość głęboko rozpięta, tak, że mógł widzieć, że jestem bez stanika. Włodek ubrany był w koszulkę typu „Polo” oraz dżinsy. Wówczas Włodek jakby przerwał tę naszą dyskusję, mówiąc, że chciałby się nad nią zastanowić. Wówczas ja, już lekko zawiana, położyłam mu rękę na rozporku, mówiąc – jak długo będziesz się zastanawiał. Spojrzał, lekko wyprostował się, ja zsunęłam zamek i wsunęłam rękę do środka. Okazało się, że Włodek ma na sobie bokserki z rozporkiem, ja wsuwając rękę trafiłam prosto przez ten rozporek do środka, wyczuwając jego narząd. Kiedy zaczęłam go głaskać, on rozpiął pasek, następnie spodnie dając mi możliwość swobodniejszego pieszczenia jego kutasa. Na reakcję nie trzeba było czekać zbyt długo, po chwili był już mocno sztywny. Ja spojrzałam na niego, a on spokojnie – i co teraz. Nie pozwoliłam mu zbyt długo zastanawiać się, wstałam, zdjęłam bluzę od dresu, spuściłam spodnie i będąc już zupełnie naga wypięłam się w jego kierunku, układając się w odpowiedni sposób na kanapie. Włodek nie pozwolił mi zbyt długo czekać, błyskawicznie zrzucił koszulkę i jeszcze szybciej spodnie razem z bokserkami. Spojrzałam i można powiedzieć, trochę zostałam zaskoczona. Włodek był mężczyzną średniego wzrostu, bardzo dobrze zbudowanym, ale okazało się, że ten jego kutas nie jest wcale taki „średniego wzrostu”. Za moment już był za mną, jeszcze chwila i już go poczułam w sobie. Gdzie tam, poczułam w sobie, wręcz rozdarłam się, kiedy we mnie wszedł. Zrobił to wyjątkowo płynnie, wypełniając mnie do końca. Poczułam go wyjątkowo mocno, więc po chwili zaczęłam jęczeć. Chwycił mnie za biodra i wsuwał się we mnie, ale jakoś jakby inaczej. Wysuwał się, a w momencie wsuwania jakby przesuwał mnie na boki, co dawało jakieś dziwne odczucie wypełniania. Jęknęłam dość mocno, wówczas Włodek jakby lekko odsunął się, klepnął mnie w pośladek, mówiąc – czego, kurwa, jęczysz, przecież Ci robię dobrze. Rzeczywiście, było mi dobrze i narastało we mnie coraz mocniejsze podniecenia, to tez nie mogąc opanować się, dalej pojękiwałam i to coraz głośniej. Aż przyszedł moment, kiedy poczułam, że zbliża się jego wytrysk. W tym momencie nastąpiło coś, czego do tej pory jeszcze nigdy nikt mi nie zrobił. Włodek błyskawicznie wsunął mi rękę we włosy, chwycił je i ściągając mi głowę do tyłu spuści się we mnie, mocno mnie wypełniając. Ja w tym momencie aż zawyłam, wyginając się cała do tyłu. Trwaliśmy tak chwilę, puścił mnie, mówiąc – dobra jesteś, po czym wysuwając, jeszcze raz dał mi klapsa na pupę i poszedł do łazienki na piętrze. Ja poszłam do swojej łazienki, a kiedy ponownie spotkaliśmy się, Włodek stwierdził, że dziś to już omówiliśmy chyba wszystko, jest jeszcze kilka innych kwestii do omówienia, ale to innym razem. Ubrał się i wyszedł, ja natomiast jeszcze przez chwilę czułam go podwójnie, rękę we włosach i kutasa w cipce. Następne nasze spotkanie miało miejsce po dwóch tygodniach, w poniedziałek, niedzielę, 11 maja. Mogę powiedzieć, że scenariusz był bardzo podobny, ja byłam w dresie po masażu, Włodek też przyszedł w stroju sportowym. Do pewnego momentu pracowaliśmy, przeglądaliśmy dokumentację, przeglądaliśmy zakresy działania poszczególnych pracowni. Ale w pewnym momencie Włodek stwierdzi – krótka przerwa i wyciągając ręce przed siebie spuścił spodnie, po czym się wyprostował. Spojrzałam na niego, on spojrzał na mnie, po czym powiódł wzrokiem w kierunku swojego kutasa. Zrozumiałam jego zamysł i po chwili klęczałam między jego nogami. Pochyliłam się, wzięłam tego kutasa w ręce, zbliżyłam twarz i zaczęłam go oblizywać, próbując wsunąć język w jego dziurkę. Po chwili zaczęłam go delikatnie wpuszczać sobie w usta. Najpierw te moje oblizywania, a teraz to wpuszczanie spowodowało, że jego kutas zaczął nabierać odpowiedniej wielkości i zaczynałam go mocno już czuć w ustach. Wówczas Włodek chwycił mnie za boki głowy na wysokości uszu, powiedział – puść ręce, po czym samemu zaczął wbijać mi tego kutasa w usta. Rękoma przyciągał moja głowę do swojego wzgórka łonowego, a jednocześnie wykonywał biodrami ruch do przodu. To spowodowało, że jego kutas w całości znalazł się w moich ustach i czułam go gdzieś głęboko, aż w krtani. To powodowało, że jeszcze szerzej otwierałam usta, a on coraz mocniej wsuwał mi go do środka. Kiedy poczuł, że jest już cały w moich ustach, lekko się uniósł, jedną ręką nadal przytrzymywał mi głowę, drugą natomiast zaczął spuszczać wzdłuż ciała. Przesunął dłonią po całych plecach i o dziwo jego ręka sięgnęła aż do pośladków. Tam ją właśnie zatrzymał, przez chwilę ja na niej trzymał, po czym zaczął go ściskać i to tak mocno, że chciałam krzyczeć. Chciałam ruszyć głową, ale Ruszyłam głową, ale w tym momencie on przycisnął mi głową jedną trzymał mi ja bardzo mocno, za to ta druga ręka dał mi klapsa na pupę, jednocześnie mnie całkowicie puszczając. Kiedy wysunęłam z ust jego kutasa stwierdził – teraz powinien on zajrzeć do Twojej pizdy. Nie miałam co do tego wątpliwości, to też błyskawicznie wyskoczyłam z dresu, wystawiając mu biodra tak, jak poprzednim razem. I dokładnie tak samo, jak poprzednim wszedł we mnie z całą swoją mocą, a ja jęczałam już od jego pierwszego pchnięcia. Jęczałam, bo narastało we mnie niesamowicie mocne podniecenia. Czułam go wspaniale, wypełniał mnie do końca, każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno. Aż zaczął zbliżać się ponownie moment jego wytrysku i tak, jak poprzednim razem, jedną ręką trzymał mnie za biodro, druga wsunął we włosy i ciągnąć mi głowę do tyłu spuścił się we mnie. Ja w tym momencie wygięłam się w pałąk, głośno jęcząc jeszcze mocniej docisnęłam się do jego bioder. Tak trwaliśmy spięci przez moment, po czym wysunął się i dając mi mocnego klapsa na pupę poszedł się umyć. Po powrocie wróciliśmy do naszych służbowych spraw. Jeszcze prawie przez godzinę przeglądaliśmy różne dokumenty. Skończyliśmy, wypijając przy tym końcowe łyki drinka. Kiedy wstałam podszedł do mnie, objął w pół, mówiąc – nie uważasz, że powinniśmy to spotkane zakończyć we właściwy sposób. W tym momencie powiódł wzrokiem w kierunku mojej sypialni. Spojrzałam, nic nie mówiąc zaczęłam iść, kiedy byłam już blisko łóżka ponownie dostałam klapsa na pupę – usłyszałam – kładź się. Zdjęłam dres, on wyskoczył ze swoich szorów, miałam możliwość wówczas możliwość ujrzenia w pełnym wymiarze tego jego kutasa. Już teraz nie miałam wątpliwości, że jest on znacznych rozmiarów, a na pewno dość „pękaty”. Położyłam się, rozsuwając szeroko nogi i z dużym zainteresowaniem patrzyłam, jak on tego swojego kutasa kieruje w stronę mojej dziurki. Po chwili już go miała, jeszcze moment i wbił się we mnie do końca. Spojrzałam na niego, na te jego wyjątkowo ładnie wyrzeźbiona sylwetkę, która po chwili zaczęła się poruszać w bardzo rytmiczny sposób. Zaczęłam jęczeć, bo byłam bardzo mocno wypełniona, następnych kilka ruchów i już pojawiły się pierwsze skurcze orgazmu, a kiedy wykonał kilka następnych przyszedł tak potworny skurcz orgazmu, ze aż wyłam wyprężając się do góry, wyrzucając ręce za siebie, a jednocześnie mocno wypinając biodra w jego kierunku. Tak przyjęłam jego wytrysk, który czułem też bardzo mocno i który był tez nie mały. Tak skończyło się nasze drugie spotkanie. Pod koniec maja było jeszcze trzecie. Tym razem część formalna, kiedy omawialiśmy dokumenty trwała dość krótko i jakby już tradycyjnie zaczęliśmy iść w kierunku łóżka. Włodek, jakby dla ponaglenia mnie, klepnął mnie w pupę. Byłam dość mocno podpita, bo podczas masażu z Adamem wypiłam mocnego drinka i w Włodkiem również. Już się kilka razy złapałam na tym, że wówczas szybciej mówię, niż myślę, więc spojrzałam na niego mówiąc – mocniej. Spojrzał, a ja do niego – ja czasami lubię wręcz bardzo mocno. Więc kiedy weszliśmy do sypialni położyłam się przy łóżku a on stanął i przyłożył mi kilka bardzo mocnych klapsów, po których wszedł we mnie od tyłu. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale byłam wyjątkowo mocno podniecona, orgazm przyszedł prawie natychmiast, kiedy tylko mnie wypełnił. Leżałam na łóżku i waliłam w nie rękoma, kiedy tylko się we mnie wbijał. W momencie, kiedy wyczuł, że zbliża się do końca, można powiedzieć, że też już tradycyjnie chwycił mnie za włosy i ściągał głowę do tyłu, tym sposobem ja wypinałam się mocno w jego kierunku, czując bardzo mocno sam moment wytrysku. Poszedł, a ja długo nie mogłam w nocy spać, czując go w sobie. Pomimo dużego doświadczenia muszę się przyznać, ze zbliżenia z Włodkiem są bardzo specyficzne, a przede wszystkim mocne emocjonalnie. Ostatnie nasze spotkanie miało miejsce w piątek, podczas długiego weekendu. Przyszedł wczesnym popołudniem i dopięliśmy wszystkie sprawy formalne tak, aby mógł już od 01 lipca zacząć pracować jako kierownik ze wszystkimi uprawnieniami. Tradycyjnie, na stole były jakieś ciastka i zrobiłam drinka. Kiedy skończyliśmy, zaproponował – idziemy do sypialni. Nie byłam tym zdziwiona, bo dotychczasowe zbliżenia z nim były bardzo udane. W momencie, kiedy byliśmy już przy łóżku spojrzał na mnie, mówiąc - mówiłaś, że lubisz mocno, zobaczymy, rozbieraj i kładź się na brzuchu. Posłusznie zdjęłam wszystko z siebie i położyłam na brzuchu, jakby odruchowo minimalne rozsuwając nogi. Włodek wyszedł, po chwili wrócił, ściągając mnie dość nisko w dół łóżka mówiąc – rozsuń nogi. Poczułam jego rękę na swoim ciele, jak przesuwa ją od góry do dołu, zrobił to raz, po chwili drugi raz i trzeci. Kiedy za trzecim razem jego ręka minęła pośladek, usłyszałam tylko świst i poczułam na nim mocne pieczenie. Rozdarłam się, a on drugi raz, po czym powtórzył jeszcze po razie. Ja zamiast zsunąć nogi, nie wiem dlaczego rozsunęłam je bardzo szeroko. W tym momencie usłyszałam – podnieś się na kolanach. Kiedy to zrobiłam, on to wykorzystał i dołożył mi w sam środek jeszcze dwa razy. Zawyłam z bólu i kątem oka zobaczyłam w jego ręku Po chwili usłyszała kawałek klasycznego rzemienia. Pomyślałam – nieźle się zaczyna. Szczęśliwie, odłożył go na bok i sam ukląkł za mną. Moment i już go czułam w sobie. No i tutaj jest ten moment, którego nie rozumiem. Pizdę miałam sklepaną, a pomimo to, kiedy tylko zaczął wsuwać się we mnie wręcz chlusnęłam sokami podniecenia. Kiedy wszedł i chwycił mnie za biodra już jęczałam, bo przyszły pierwsze skurcze orgazmu. On to też wyczuł i zaczął się mocno we mnie wbijać. Po kilku pchnięciach już płynęłam prawie w pełnym orgazmie. Przyszedł ten charakterystyczny moment kończenia zbliżenia w tej pozycji. Chwycił mnie za głowę, ciągnął ją do tyłu, ja się darłam, bo mnie to bolało, a jednocześnie czułam skurcz brzucha i jego wytrysk. Wysunął się i poszedł się umyć. Ja nie byłam w stanie nic zrobić. Wsunęłam tylko między nogi ręcznik i tak czekałam, aż się on ubierze i zacznie wychodzić. Będąc już ubranym podszedł, przycisnął mocno do siebie, usta nasze zwarły się w bardzo mocnym pocałunku, po czym usłyszałam – za jakiś czas ciąg dalszy u mnie, będziesz miała możliwość poczuć różne rzeczy na sobie. Wyszedł, a ja jeszcze dłuższą chwilę stałam wręcz zamurowana tym, co usłyszałam. Co usłyszałam, to usłyszałam, to może kiedyś będzie. Natomiast w tym momencie zakończyły się wszystkie formalności ustanowienia Kierownika w naszym Ośrodku. Podejmując decyzję o ustanowieniu takiego stanowiska nie przypuszczałam, że jego wdrożenie będzie miało taki wymiar. 25 czerwca 2009r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***