Kierownik Włodek 2.
Po prawie miesiącu pracy Włodek zaprosił mnie na rozmowę. Mówi – mamy te dodatkową powierzchnie na rehabilitację, mój kolega prowadzi taki zakład, może byśmy pojechali zobaczyć. Stwierdziłam, że dobrze, ale kiedy ? Proponuję w piątek, na godz.20-tą i tu padł adres. W pierwszej chwili nie bardzo wiedziałam, gdzie to jest, ale w domu ustaliłam, że prawie w Śródmieściu, na ulicy, której nazwę zmieniono.
Równo o 20-tej stanęłam przed budynkiem, na którym był napis „Ośrodek Odnowy Biologicznej. Zakład Fizykoterapii. Masaże”. Ale była też informacja, że zakład czynny do godziny 20-tej. Po naciśnięciu dzwonka w drzwiach pojawił się bardzo wysoki mężczyzna, który wpuścił mnie do środka. Poprowadził w głąb korytarza i otworzył drzwi do pokoju, w którym był Włodek i jeszcze jeden mężczyzna. Włodek przedstawił ich – Marek, kierownik działu odnowy biologicznej i rehabilitacji ruchowej i Dominik - kierownik działu fizykoterapii. A całość był to zakład odnowy biologicznej dla studentów jednej z prywatnych naszych uczelni. Mark był bardzo wysokim mężczyzną, może ok. 190cm, mocno zbudowanym, natomiast Dominik był jego przeciwieństwem, niewiele wyższy ode mnie, drobny. Miałam wrażenie, że kiedy mi podął rękę, była to ręka chłopca, ale po uścisku poczułam, że jest to jednak męska dłoń, aczkolwiek bardzo drobna. Po tym przedstawieniu się Włodek stwierdził – chcesz urządzić nasza rehabilitację, popatrz, jak wyglądają gabinety. Rzeczywiście, dostaliśmy dodatkowe 400m2 i przeznaczyliśmy je na rehabilitację. Z góry nie zakładałam zabiegów mokrych, ale wszystkie inne związane z rehabilitacją ruchową tak. Obejrzeliśmy sobie wszystkie gabinety, łącznie z niewielkim basenem do ćwiczeń w wodzie, saunę i całą fizykoterapię. Stwierdziłam – poproś panów, opracują projekt i będziemy się zastanawiali nad jego realizacją, ale to już było w drodze do gabinetu Marka. Tam zasiedliśmy przy stoliku, była kawa, jakieś ciastka no i oczywiście wódeczka. Po kieliszeczku i nadal rozmowa toczyła się na temat sprzętu i zasad jego zastosowania, to samo przy drugim i trzecim. Po czwartym, było gdzieś około 10-tej, całe towarzystwo było już wesołe, wówczas Włodek stwierdził – a teraz wyskocz z tych swoich ciuszków a my zaprezentujemy Ci możliwości użytkowe części naszych urządzeń. Mówiąc to podał mi ręcznik i podsunął klapki kąpielowe. Było ciepło, to też niewiele było tego rozbierania, zrzuciłam bluzeczkę, spódniczkę, majteczki i staniczek, owinęłam się w ręcznik i zaczęliśmy iść korytarzem, po czym otworzył drzwi do dość dużego pomieszczenia, a którym były „klatki” do rehabilitacji ruchowej. Podszedł do mnie, zdjął ze mnie ręcznik pokazując, że mam usiąść na takim podeście między tymi ramkami. Podest był chyba przygotowany, bo leżał na nim drugi ręcznik. Kiedy już usiadłam, okazało się, że naszykowane są również „oczka” z linkami, które zostały mi założone na nogi i ręce, po czym Marek je odpowiednio naciągnął. Tym sposobem praktycznie leżałam z szeroko rozłożonymi, nieco wysuniętymi do przodu biodrami. Podeszli wszyscy trzej, popatrzyli. Włodek z uznaniem stwierdził – ma tyle lat, a zobaczcie, jaka ma ładną pizdę i jak ładnie „udekorowana”, myślę, że za jakiś czas my ją też trochę udekorujemy. Sama mówiłaś, że lubisz mocno, dzisiaj zobaczymy, czy z tej strony też. W domu sklepał mi dupę, teraz miął mnie rozciągniętą i wyeksponowaną pizdę. Marek podał mu chyba ten sam rzemień, który miał u mnie i zaczął nim okładać mi pizdę. Rozdarłam się, bo zaczęło boleć i piec, ale on na to nie zważał, tylko równiutko tym rzemykiem przyłożył mi pięć razy po piździe, po czym pokazując głową na Dominika stwierdził – teraz jest Twoja. Jeszcze dobrze nie skończył to mówić, a Dominik zsunął błyskawicznie spodnie i ujrzałam jego kutasa. Była to całkowita ironia losu, Dominik, bardzo drobna postura wyjął ze swoich spodni wcale nie małych rozmiarów kutasa. Po chwili był już przy mnie, a po następnej już w mojej piździe. Moja ocena wzrokowa całkowicie potwierdziła się, był to wcale nie mały kutas, który teraz z określoną częstotliwością, systematycznie wbijał się we mnie. Chwycił mnie rękoma za biodra i pokazywał swoją siłę, mocno dobijając swoje biodra do moich. Znowu ironia losu, ta jego postura zaprzeczała sile, którą wkładał w każde pchnięcie. Wykazał się jeszcze jednym walorem, nie spiesząc się przedłużał to zbliżenie „ w nieskończoność” Ja już dawno osiągnęłam odpowiedni poziom podniecenia, jęcząc coraz mocniej, a on nie wykazywał wcale oznak „zmęczenia”. Ale i on osiągnął swój poziom maksymalnego podniecenia, spuszczając się obficie we mnie. Wypięli mnie i poszli, pokazując, gdzie jest łazienka. Umyta wróciłam do pokoju, tam ponownie wypiliśmy po kieliszku, po czym Włodek powiedział – idziemy. Wszyscy wstali, ja też i zaczęliśmy iść ponownie tym samym korytarzem. Tym razem otworzył drzwi z drugiej strony, gdzie w dość dużym pokoju stały trzy stoły o różnej wysokości. Generalnie, było to pomieszczenie do masażu. Włodek podszedł do jednego ze stołów, po czym powiedział – kładź się na plecach, tam są uchwyty, możesz się nich trzymać, szeroko rozsuń nogi. Położyłam się, szeroko rozsuwając nogi i przez moment zastanawiałam się, czy to będzie tylko kutas Włodka, czy coś jeszcze. Miałam pizdę wystarczająco sklepaną, więc nawet ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że Włodek zbliża się ze swoim kutasem. Jego kutasa już znałam i wiedziałam, że za chwilę będę „pełna po uszy i jeszcze więcej”. Wbił się we mnie z całej siły, nie dość, że sięgał głęboko, to na dodatek był bardzo gruby. To też już od pierwszego pchnięcia jęczałam, mając wrażenie, że za chwilę mnie rozsadzi. Nie wiem, jak to określić, ale miałam wrażenie, że zarówno Dominik, jak i Włodek postanowili wyładować na mnie wszystkie swoje siły, bo jego pchnięcia były potwornie mocne. Nie dość, że czułam go w sobie, to bardzo mocno poczułam jego kość łonową sklepującą moja pizdę od zewnątrz. To też już od początku prawie wyłam, jak się we mnie wbijał. On natomiast chwycił mnie za biodra i raz za razem we mnie wchodził. Kiedy już dochodził do swojego szczytu i zaczął się we mnie spuszczać, ja wręcz darłam się zarówno z dużego podniecenia, która na mnie naszło, ale również z bólu, jaki czułam od zewnątrz. To też kiedy skończył leżałam dłuższą chwilę, za nim poszłam się umyć. Po powrocie z łazienki łapczywie piłam wszystko, co mi dali. Znowu był kieliszek wódeczki, ale było też dużo zimnego picia, które z ochota wlałam w siebie. Widząc, że już „wyrównałam” oddech znowu wstali, ja już nie czekałam na zaproszenie i ponownie przeszliśmy do pokoju ze stołami. Pokazując mi inny trochę stół powiedział – połóż się na brzuchu i rozsuń nogi, u góry masz uchwyty. Był to podobny stół, jak poprzedni, ale o wiele węższy, leżałam na nim prawie swoim tułowiem. Na początku klepali mi pizdę, była ona już nieźle opuchnięta, obawiałam się, że teraz Włodek zacznie wyżywać się na mojej dupie. Ale okazało się, że jestem w błędzie, za to patrząc z boku zobaczyłam Marka i jego kutasa. Po chwili już był za mną i pomagając sobie ręką już we mnie wchodził. Powiedzieć, że we mnie wchodził, to mało. Marek chyba połączył w sobie oba kutasy Dominika i Włodka, bo nie dość, że gruby, to jeszcze długi. Już się rozdarłam, kiedy zaczął we mnie wchodzić, ale to był początek. Będąc już częściowo we mnie chwycił za biodra i zaczął się wbijać. Przy różnicy masy ciała ponad dwa do jednego po prostu fruwałam do góry. Trzy pierwsze pchnięcia i już był we mnie, a później to było tylko systematyczne wbijanie się we mnie. Kiedy już wypełnił mnie do końca, ja miałam ważenie, że jego pchnięcia czuję aż pod mostkiem. Na dodatek był równe mocny, co dawało swój odpowiedni efekt w obijaniu pizdy od zewnątrz. Na szczęście, chyba dlatego, że tak długo czekał, spuścił się we mnie bardzo szybko. Puściłam klamry które trzymałam i osunęłam się na podłogę. Wówczas Włodek powiedział – tam jest jakuzy, możesz iść odpocząć. Nawet nie zastanawiałam się dłużej. Wzięłam ręcznik, poszłam pod wskazane miejsce i szybko zanurzyłam się w wodzie i mając szeroko rozsunięte nogi dłuższą chwilę odpoczywałam. Ale chciało mi się pić, to też po pewnym czasie wróciłam do pokoju łapczywie pijąc napoje. Dostałam również następny kieliszek wódeczki i wiedziałam, że to już jest koniec, bo czułam się już nieźle podpita. Moi partnerzy też odpoczęli, wstali, ja też. Ponownie przeszliśmy do pokoju ze stołami i ponownie miałam się położyć na „wąskim” stole. Kiedy już leżałam, mając odpowiednio rozsunięte nogi pojawił się Włodek i pokazując mi swój rzemyk stwierdził – chyba nie sądziłaś, ze bez tego się obejdzie. Sklepali mi na początku mocno pizdę, więc myślałam, ze to już koniec, okazało się, że nie, po chwili poczułam, jak opada na moje pośladki, ale również jak „ładnie wpasowuje się” w środek, sięgając pizdy. Darłam się, ale to chyba go jeszcze pobudzało, bo z odpowiednią siłą spadał ten rzemień to na pośladki, to na pizdę. Skończył i za nim zdążyłam wziąć głębszy oddech już wsadzał mi swojego kutasa Dominik. Pamiętałam go z pierwszego zbliżenia, ale teraz to było zupełnie co innego. Miałam „na świeżo” sklepaną pizdę, a on od razu wbił się tak, że był cały we mnie no i na dodatek swoja kością łonową dobijał się do zewnętrznej strony pizdy. Od razu rozdarłam się i tak bardzo głośno jęczałam, jak się we mnie systematycznie wbijał. Nie wiem, skąd to się wzięło, ale w pewnym momencie zaczęły po brzuchu chodzić bardzo mocne skurcze orgazmu, które mocno promieniowały na nogi. Z całej siły trzymałam się uchwytów, aż do momentu, kiedy poczułam, że się spuszcza. Włodek podął mi ręcznik i opadłam na podłogę. Oni poszli, a ja bardzo długo nie mogłam wstać i cokolwiek z sobą zrobić. Przytrzymując się stołu, a później ściany poszłam do łazienki. Dłuższą chwilę płukałam się, omywając obolałe pośladki, a przede wszystkim pizdę. Łazienka była na zapleczu tego pokoju, w którym byłam, wychodząc, ponownie do niego weszłam. Patrzę, a oni już na mnie czekają. Podszedł Włodek i znowu podaje mi kieliszek wódki. Próbuje protestować, mówiąc, że za chwile będę pijana, na co on – no i o to, kurwa, chodzi, żebyś była pijana, to nas lepiej popamiętasz. W tym momencie dostawił mi kieliszek do ust i chwytając mocno za włosy odchylił głowę do tyłu, wlewając mi go prosto w gardło. Na szczęście udało mi się go przełknąć i zaczęłam opróżniać szklankę z kolą, która też moim zdaniem była lekko zaprawiona alkoholem. Wypiłam jedną, wypiłam drugą, jakoś jeszcze trzymałam się na nogach, kiedy Włodek pokazał, że mam się ponownie położyć na tym stole, na którym poprzednio leżałam, widząc jednocześnie, że on już szykuje się do wejścia. Położyłam się, rozsunęłam szeroko nogi, po chwili już był we mnie, a ja prawie wyłam. Nie dość, że wbił się cały we mnie, wypełniając mnie do końca, to na dodatek zrobił to bardzo mocno. A przecież pizda znowu była sklepana, to powodowało dodatkowy ból. Można powiedzieć, że po chwili sytuacja się wyrównała, wbijał się we mnie systematycznie, czułam go tak, jak by miał mnie za chwilę rozerwać, na dodatek każde jego pchnięcie powodowało, że dotykał swoim wzgórkiem łonowym moich sklepanych warg, drażniąc je mocno. Tym nie mniej, nie umiem tego wytłumaczyć, ale zaczęłam się podniecać, ponownie poczułam narastające skurcze brzucha i nadchodzący orgazm. Prawie krzyczałam, kiedy przyszedł ten ostatni skórcz, po którym poczułam, jak się we mnie spuszcza. Ponownie miałam nogi „z waty” i wylądowałam na podłodze. Tym razem już miałam bardzo poważne problemy, żeby się poruszać. Byłam już mocno pijana, miałam mało skoordynowane ruchy, można powiedzieć, że już się nie kontrolowałam. To też Włodek i Daniel podnieśli mnie z podłogi i prawie zaciągnęli do tego pokoju, gdzie była klatka do rehabilitacji ruchowej. Wpięli tak, jak poprzednio, miałam szeroko rozciągnięte ręce i równie szeroko rozciągnięte nogi, przez co oni mieli swobodny dostęp do mojego krocza. Stanął przede mną Włodek, mówiąc – za chwilę zerżnie Cię jeszcze Marek, ale za nim to zrobi, zajmie się Tobą Dominik, on jest naszym specjalistą od różnych szpilek. Za nim skończył to mówić, zobaczyłam, jak Dominik podchodzi do jakiejś tacy, po czym podchodzi do mnie od prawej strony. Popatrzył, mówiąc - masz niezłe cycki, ale przede wszystkim masz bardzo ładne brodawki. Z przyjemnością Ci je przekłuje. Popatrz, mam tu takie ładne wykałaczki, one się do tego naprawdę dobrze nadają.. Spojrzałam, a on sięgnął po brodawkę, ścisnął i zaczął ją tą wykałaczką przekłuwać. Jak byłam pijana, tak nagle otrzeźwiałam i rozdarłam, kiedy przekłuwał mi ją w poprzek. Ale Dominik majestatycznym krokiem przeszedł na druga stronę, chwycił drugą brodawkę i tak samo zaczął ją wolniutko przekłuwać. Darłam się, ale to nic nie dawało, oni wszyscy stali i jakby z zadowoleniem patrzyli, co on robi. A Dominik sięgnął coś nowego, po czym ścisnął mi pierś od dołu do góry, mówiąc - cyckowi też się coś należy. Darłam się, ale nie byłam w stanie nic zrobić. Po chwili zaczął mi przebijać w poprzek drugiego cycka. Kiedy to skończył przeszedł do przodu i stanął na wprost mojego krocza. Popatrzył, mówiąc - masz bardzo ładną pizdeczkę, trochę spuchła po Włodka klepaniu, to dobrze, będzie ja łatwiej kłuć. Jak tylko skończył, to pochylił się, ścisnął mi w poprzek zewnętrzną wargę i zaczął przekłuwać ją wzdłuż. Darłam się, ale on robił swoje, to samo zaczął robić z drugą. Poczułam mocne ukłucie, po czym ten moment, kiedy coś przepychał przez nią i jak wychodzi z drugiej strony. Podniósł się, Włodek z Markiem stwierdzili, że dobrze, ale okazało się, że to jeszcze nie koniec. Wziął w rękę coś w rodzaju patyczka, ostro zaostrzonego, ale znacznie grubszego, niż wykałaczki. Popatrzył na mnie mówiąc - a tą wbije Ci w łechtaczkę. Chwycił napletek łechtaczki, mocno go odciągnął i zaczął od dołu wbijać w nią ten patyczek. Przebił ja do samej góry, tak, że wyszedł dość wysoko, prawie dochodząc do wzgórka łonowego. Uniósł się, popatrzył, po czym coś ponownie wziął w rękę. Pokazał mi niezbyt długi, ale dość gruby kołeczek, lekko stożkowo zaokrąglony od góry mówiąc - a teraz tym się pobawimy. Nie wiedziałam o co chodzi, bo nie nadawał się on do kłucia. Po chwili już wszystko było jasne. Ponownie się pochylił, ścisnął mi łechtaczkę i lekko uniósł do góry. Pokazała się „trzecia dziurka” i właśnie w tą dziurkę zaczął ten kołek wciskać. Darłam się bardzo głośno, bo ta dziurka nie jest przyzwyczajona do takiego rozpierania, on natomiast systematycznie ten kołek w nią wciskał. Nie wiedziałam wówczas, ile wsunął, a ile pozostawił, ale w tym momencie przerwał, mówiąc - Marek, teraz jest Twoja. A Marek jakby tylko na to czekał. Natychmiast znalazł się przede mną, przystawił tą swoją armatę do dziurki i natychmiast naparł. Już za pierwszym razem wszedł prawie do połowy, to też mając wolne ręce chwycił mnie za biodra i zaczął to swoje wbijanie. Wyłam, bo nie dość, że czułam go bardzo głęboko w sobie, to jeszcze jego wzgórek łonowy dobijał do mojej pizdy, a ona nie dość, że była spuchnięta, to jeszcze teraz poprzekłuwana. To też, nie wiem, czy w odruchu obronnym, czy z racji jego wbijania się zaczęłam wypinać swoje biodra coraz mocniej w jego kierunku, a on coraz mocniej w nie walił. Po chwili już tylko czułam jego kutasa gdzieś bardzo głęboko w sobie, jak by za chwilę miał wyjść mi pod żebrami. Na szczęście podniecił się dość szybko i poczułam, jak się we mnie spuszcza. Zastygł w tym momencie i przez chwile tak trwaliśmy w bezruchu. Wysunął się, myślałam, że to już koniec tego spotkania. Trochę się myliłam. Podszedł do mnie Dominik, ale tym razem już nie miał niczego w rękach. Przesunął prawą ręką od góry do dołu, jakby rozmazując śluz, który ze mnie wypływał, ale po chwili zaczął tę rękę ponownie przesuwać do góry. Jakby sprawdził kołeczek w „trzeciej dziurce”, czy dobrze siedzi, dotknął patyczka, którym miałam przebitą łechtaczkę i ponownie przesunął rękę w dół, a kiedy był na wysokości dziurki zwinął ją w piąstkę i zaczął mi ją wpychać. Znowu się rozdarłam, ale za nim ja skończyłam swoje „Auuuuu” jego piąstka już była w mojej piździe i przesuwała się do przodu. Poprawił się i stojąc lekko z boku zaczął mi ta rączką „boksować” wnętrze mojej pizdy, szczególnie mocno dobijając ja do łechtaczki. Chcąc również uczestniczyć w tej „zabawie” Marek z Włodkiem chwycili mnie za piersi mocno je ściskając. Zaczęłam się drzeć i jęczeć na zmianę, ruszałam biodrami na wszystkie strony, aż w pewnym momencie zawyłam bardzo głośno, bo bardzo mocno wbił mi tą rękę w środek pizdy. Wówczas przestali. Puścili cycki, Dominik wysunął swoją rękę i zaczęli wypinać mnie z tej ramki. Nie było mowy o tym, żebym stała na własnych nogach. Włodek podsunął mi stołek, na którym usiadłam, podał mi szklankę z kolą, którą natychmiast wypiłam. Po chwili podał mi bluzkę i spódnicę, mówiąc - to załóż, resztę zrobisz w domu, zaraz będzie taksówka. Chyba w tym momencie było to najlepsze wyjście. Wsunęłam między nogi ręcznik, wciągnęłam spódnicę, założyłam bluzeczkę, staniczek i majteczki schowałam do torebki i zaczęłam iść w kierunku wyjścia. Rzeczywiście, już podjeżdżała taksówka, wolniutko wsiadłam i jakoś dojechałam do domu. W domu od razu poszłam do łazienki na piętrze, puściłam letnia wodę i zaczęłam wyjmować z siebie te wykałaczki i kołek sterczący w łechtaczce. Kiedy wyjęłam kołek z „trzeciej dziurki” zaczęłam opróżniać pęcherz. O dziwo, trwało to dość długo. Wytarłam ciało i od razu zaczęłam smarować je specjalną maścią, aby nie pozostały ślady po tych kłuciach. Założyłam koszulkę i położyłam się do łóżka, dochodziła trzecia nad ranem. Tak skończyło się moje spotkanie z kolegami Włodka. Kiedy mnie żegnał, stwierdził - poznałaś tylko część naszych możliwości, przy następnym spotkaniu pokażemy Ci dalsze. Nie odezwałam się, nie komentując tej jego wypowiedzi, ale jak będzie następne spotkanie to może opiszę. 01 sierpnia 2009r, Baśka. baska45@poczta.onet.pl
***






