Kierownik Włodek 3.
Zbliżały się końcowe dni sierpnia i trzeba było omówić szereg spraw związanych z rozpoczynającym się nowym rokiem szkolnym i nową organizacją pracy naszego Ośrodka. Umówiliśmy się na spotkanie w piątek, 28 sierpnia, na godzinę 17-tą u Włodka w biurze.
Okazało się, że Włodek ma naprawdę „zmysł organizacyjny” i wiele zajęć było już poplanowanych, były popodpisywane stosowne umowy, to też nam zostało niewiele do omówienia. Zbliżała się 19-ta, kiedy było już naszym spotkaniu i kiedy już wszyscy wyszli, Włodek zaproponował - może pojedziemy odwiedzić Dominika i Marka. Spojrzałam na niego, ale pomyślałam sobie, że praktycznie od naszego poprzedniego spotkania to myśmy się nie widzieli, minął miesiąc, więc czemu nie, ale spytałam - a będziesz grzeczny ?. Obiecał, że tak. Umówiliśmy się, że ja wpadnę na trochę do domu i zaraz do nich przyjadę. Na naszym poprzednim spotkaniu miałam obiecane poznanie „innych możliwości zakładu”, ciekawa byłam, co to za możliwości. Wskoczyłam pod natrysk odświeżyć się po całym dniu, założyłam małe majteczki i lekkie płócienne spodnie, cienką bluzeczkę, narzuciłam żakiecik, wsiadłam w taksówkę i pojechałam. Było już po 20-tej i zakład był już zamknięty, ale na mój dzwonek pojawił się Włodek. Zaprowadził mnie do „naszego” pokoju, patrzę i zrobiło mi się „ciemno w oczach”. Byli tam, poza Dominikiem i Markiem, Krzysztof i Stefan. Obaj byli to bardzo wysocy, dobrze zbudowani mężczyźni, przy czym Stefan miał przed sobą bardzo duży brzuch, był po prostu gruby. Przez tyle lat swoich doświadczeń z mężczyznami, nigdy nie miałam do czynienie z takim grubym mężczyzną. Jak się za chwilę dowiedziałam, Stefan jest specjalistą od leczenia bioprądami i laserem, natomiast Krzysztof jest lekarzem o specjalności chirurgia miękka, a właściwie chirurgia plastyczna. Nie miałam czasu zastanawiać się nad tym, bo panowie naszykowali „zastawę stołową”, czyli szklaneczki, napoje i wódeczkę. Zasiedliśmy przy stole, panowie zaczęli wymieniać swoje uwagi na temat sprzętu i technik rehabilitacji. Mnie szczególnie interesował Krzysztof, wdałam się z nim w dyskusję, okazało się, że specjalizuje się w usuwaniu różnego rodzaju blizn powypadkowych. Tak poszła pierwsza butelka 0,7 litra. To spowodowało, że byli już dość weseli, wówczas Włodek poprosił mnie na bok, weszliśmy jakby na zaplecze, mówiąc - tu możesz się rozebrać, idziemy na „mokre” urządzenia. Rzeczywiście, nie było sensu moczyć ubrania, rozebrałam się, owinęłam w ręcznik i tak przeszliśmy do jacuzzi. Weszłam do wanny, ale okazało się, że jest tylko Dominik i Marek. Zapytałam - gdzie reszta - Włodek odpowiedział - grzeją się w saunie. Przyjemna temperatura wody, lekko się wyprostowałam, kiwnęłam kilka razy nogami, kiedy Dominik powiedział - odwróć się, oprzyj się o barierkę i rozsuń nogi. Pomyślałam - dobrze się zaczyna, ale jakby wewnętrznie byłam zaniepokojona, co będzie dalej, bo „na dzień dobry” ominęła mnie klepanka. Wystawiłam biodra i zaraz Dominik był we mnie. Poczułam go mocno w sobie i jakby przez moment miałam wrażenie, że jakby tęskniłam za nim. Być może on to również wyczuł i trzymając mnie mocno za biodra wjeżdżał we mnie coraz mocniej, aż osiągnął swój orgazm. Poszedł, a ja odwróciłam się i nadal kąpałam się w tej wannie. Po jakimś czasie przyszedł Marek. Ale on wyciągnął mnie z tej ciepłej wody, owinęłam się w ręcznik i poszliśmy do pokoju, gdzie są leżanki. Tam pokazał mi, ze mam się położyć. Wyciągnęłam się swobodnie, mocno rozsuwając nogi. Marek za chwile był we mnie i wykonując systematycznie swoje posuwiste ruchy wbijał się we mnie, ale nie tylko. Wbijając się, jednocześnie dobijał się swoją kością łonową do moich warg sromowych, przez co czułam go bardzo mocno. To jednak o dziwo spowodowało, że dość szybko podnieciłam się osiągając dość mocny orgazm w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Skończył, a ja wróciłam do ciepłej wanny. Po ciepłych wodach Egiptu woda w tej wannie wcale nie wydawała mi się ciepła. Kiedy już się ponownie rozgrzałam pojawił się Krzysztof, który zaproponował mi pozycje od tyłu. Lubię ja, to też nie protestowałam. Krzysztof dość szybko zsunął się do wody, to też nie widziałam go dokładnie, za to poczułam go dokładnie, kiedy wsuwał we mnie swojego kutasa. Pomimo to, że byłam już po dwóch zbliżeniach poczułam go mocno w sobie. Przy swojej potężnej budowie ciała jego wsuwanie się od tyłu powodowało, że jednocześnie bardzo mocno dotykał moich warg. One już zaczynały dawać sygnał o swoim zmęczeniu. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, wbijając się we mnie jeszcze kilka razy spuścił się, a ja skwitowałam to dość głośnym jękiem. Ponownie wsunęłam się do wody, obróciłam na plecy i spokojnie pluskałam. Pojawił się Włodek, prosząc, abym z nim poszła. Weszliśmy do pokoju z leżankami, gdzie na jednej z nich leżał Stefan. Zsunął ręcznik a moim oczom ukazał się bardzo dużych rozmiarów sterczący kutas. Usłyszałam od Włodka - siadaj na nim. Jęknąłem, ale nie miałam wyjścia. Usiadłam najpierw na brzuchu i zsuwając się jak po zjeżdżalni w pewnym momencie poczułam tą pałkę. Pomogłam sobie ręką ustawić ja na dziurce i zaczęłam się na nią nasuwać. Już od pierwszej chwili jęczałam, bo miałam wrażenie, że mnie za chwilę rozerwie. Wolniutko, ale systematycznie wbijała się w moje wnętrze, a ja coraz głośniej jęczałam. Kiedy miałam w sobie już jej ponad połowę Stefan wykonał ruch bioder do góry i szybko opadł. Z ust moich rozległ się głośny krzyk, bo wbiłam się na tego kołka i następnych kilka centymetrów, byłam już pełna, a jego jeszcze nie czułam. Wówczas Stefan wykonał powtórnie taki sam ruch, ja się ponownie rozdarłam, ale tym razem już go miałam całego w sobie. Od tego momentu Stefan trzymając mnie za biodra zaczął razem ze mną robić huśtawkę - w górę, w dół, ja wyłam z bólu, ale również z narastającego podniecenia, aż oboje doszliśmy do pełnego orgazmu. Zsunęłam się z niego, praktycznie osuwając się na podłogę. Wróciłam do swojej kąpieli, a kiedy odpoczęłam Włodek zaprowadził mnie do pokoju rehabilitacji ruchowej. Znałam go już z naszego poprzedniego spotkania. Przyszedł również z nami Dominik i Marek. Poprosili mnie, abym ułożyła się, tak, jak poprzednio, na tym podeście między ramkami Wpięli mi ręce dość wysoko za ramionami, ale nogi prawie na wysokości bioder, tyle tylko, że do górnego drążka, a nie bocznych uchwytów. Tym sposobem miałam biodra podciągnięte dość wysoko. Na dodatek Dominik zaczął mi podsuwać pode mnie, owinięty w ręcznik dość duży klin. Nic z tego nie rozumiałam, dopóki nie przyszedł Marek. Okazało się, że trzyma w ręku końcówkę od irygatora. Ale kiedy ja rozwinął, zrozumiałam, ze nie jest to zwykła końcówka, ale tzw. do głębokich wlewów, miała ona na pewno więcej niż 50cm. Przystawił ją do brązowej dziurki i zaczął systematycznie wsuwać. Czułam, jak się milimetr po milimetrze przesuwa w moim wnętrzu. Kiedy już mi ją wsunął, podłączył do niej rurkę przedłużającą od klasycznego irygatora zakończoną elastycznym pojemnikiem. Pojemnik zamocował na jednej ze ścianek. Wówczas Włodek wlał do niego przygotowaną wcześniej lekko rozcieńczona kawę z ekspresu. Pojawił się również Dominik, popatrzył ma mnie, mówiąc - zaczęliśmy powolne tankowanie, ale za nim Włodek wleje w Ciebie to, co zamierza, ja się Tobą pobawię. To mówiąc sięgnął po dwie związane na końcach kawałki bambusa, rozgiął je, po czym przyłożył do piersi i przez powstały mi wsunął ją ośrodka. Kiedy puścił, rozdarłam się, bo mi ja mocno ścisnął. Dominik nawet nie zareagował, tylko wziął do ręki dość długą, drewnianą szpilkę i przekłuł mi pierś, mówiąc - musiałem zabezpieczyć, żeby się nie zsunęła. Rozdarłam się, ale on podał mi tylko szklankę z piciem, mówiąc - pij, bo Ci zaschnie w gardle. Rzeczywiście, kiedy się rozdarłam, zrobiło mi się sucho, to też z przyjemnością wypiłam to, co mi lał w gardło. Lał mi kolę, ale zaprawiona wódką, a ja już byłam lekko pijana. Jednak chciało mi się pić, więc łykałam wszystko, co mi lał. Ja łykałam, nie biorąc pod uwagę faktu, ze z drugiej strony też się wlewa jakiś płyn. Nie miałam czasu, aby się nad tym zastanawiać, bo Dominik zaczął mi już przekłuwać drugą pierś, założywszy wcześniej na nią obejmę z bambusa, która ją mocno ściskała. Skończył i w tym momencie spojrzałam, że Włodek wlewa drugi dzbanek do pojemnika od irygatora. Nie wiedziałam dokładnie, ile w nim jest, później okazało się, że mieścił 0,7 litra. Tym nie mniej ja już czułam się lekko wypełniona. Natomiast Marek zaczął dalszą swoją zabawę. Przesunął ręką po brzuchu, stwierdzając - jesteś ładnie podciągnięta do góry, na Twoim brzuszku zrobiła się bardzo ładna fałdka skórna, myślę, ze będzie bardzo ładnie wyglądała, jak ją udekoruje. To mówiąc sięgnął po dość długie szpilki drewniane. Chwycił ten fałd skórny poniżej pępka, ścisnął go mocno palcami i zaczął w niego wbijać tę szpilkę. Rozdarłam się, ale to nic nie dało. Po chwili, mniej więcej w odległości dwóch centymetrów w prawo od pępka zaczął wbijać drga. Dał mi odpocząć pojąć następną szklanką koli i zaczął wbijać następną szpilkę z lewej strony pępka. To mnie bolało, to też zaczęłam ruszać biodrami, nie mając świadomości, że działam na własną szkodę. Ruszając biodrami powodowałam ruch cieczy, który był w moim brzuchu i dalsze się jego przemieszczanie. Dominik spojrzał na swoje osiągnięcia i nie spiesząc się wcale wbił mi jeszcze po jednej szpilce, tak, że miałam ich już pięć. W tym czasie ponownie opróżnił się zbiornik irygatora i Włodek ponownie go napełnił. Ale ja już zaczęłam pojękiwać, bo mój brzuch zrobił się wyraźnie duży. Tym razem pojawił się sam Włodek i masując mi ten brzuch stwierdził - wpuszczę Ci jeszcze ten pojemnik, to będziesz jeszcze bardziej okrąglejsza. Przerwał to masowanie, ale tylko po to, aby mi wlać w gardło następna szklankę koli, tyle tylko, że ona znowu była z alkoholem. Przełknęłam ostatni łyk, wówczas poczułam już bardzo mocno wypełnienie swojego brzucha, a tam jeszcze coś z niego spływało. Na szczęście była to już ostatnia porcja tej kawy i dobrze, bo mój brzuch był już bardzo mocno zaokrąglony. Wówczas przyszli wszyscy mnie oglądać, podziwiając moja „ciążę”. To podziwianie było im potrzebne zupełnie do czegoś innego. Zbliżyli się do mnie Dominik z Markiem, Dominik wolniutko zaczął wyjmować ze mnie rurkę wlewową, a kiedy już ja wyjął, Marek błyskawicznie „uszczelnił” moją dziurkę wcale nie małym korkiem analnym. Po chwili wyjęli z pod moich bioder klin, który tam był i tym sposobem znalazły się one na wysokości ich bioder. Teraz już wszystko było jasne, można powiedzieć, że już z utartą hierarchia pierwszy szykował się do wejścia we mnie Dominik. No i wszedł, tyle tylko, że ja się rozdarłam niesamowicie głośno, bo przecież cała przestrzeń brzucha była bardzo mocno wypełniona, mocno napierając na pochwę. To też Dominik wpychając się musiał ją wręcz rozpierać, co spowodowało falę bólu. Tym się on akurat nie przejął, chwycił za biodra i wbijając się coraz mocniej doszedł do swojego maksymalnego podniecenia, spuszczając się we mnie. Po nim faktycznie ustawiła się sztafeta, bo zaraz wszedł we mnie Włodek. Mając swobodny dostęp do moich bioder wbijał się z całej siły, co powodowało odpowiednie „obijanie” też zewnętrznej części mojej cipki. Marek nie był wcale gorszy i też wchodził we mnie bardzo mocno. To też zaczęłam już coraz głośniej jęczeć, bo przecież w tym brzuchu nie było miejsca na takiego kutasa. Skończył i wszedł we mnie Krzysztof. Już podczas poprzedniego zbliżenia miałam wrażenie, że jego kutas jest większy, niż tych trzech poprzednich. Teraz już nie miałam żadnej wątpliwości. Miałam wrażenie, ze za chwilę mnie coś od środka rozsadzi, kiedy się tak wbijał. Szczególnie mocno czułam jego napór na szyjce, bo tam już był mocny ucisk z brzucha. Ale szczyt tego całego spotkania nastąpił, kiedy się do mnie zbliżył Stefan. Położył tego swojego kutasa na mnie, patrzę, a on sięga prawie pod pępek. Darłam się, kiedy podczas poprzedniego zbliżenia siadałam na nim, bo mnie wypełnił niesamowicie mocno, szczególnie napierając na boki cipki. Ale wówczas brzuch miałam pusty. Teraz miałam w brzuchu, wg mnie dobrze ponad dwa litry płynu, więc gdzie tan kutas ma się tam zmieścić. Tymczasem Stefana nic to nie obchodziło, przystawił się do mojej dziurki, chwycił mnie tymi swoimi olbrzymimi dłońmi za biodra i zaczął się we mnie wpychać. Darłam się niesamowicie, a on to lekko luzował ten napór, to napierał mocniej. Tym sposobem wbijał się coraz głębiej. Ja, można powiedzieć, szalałam w tej uprzęży, próbując rzucać się na boki, ale to nic nie dawało, on spokojnie wbijał się coraz głębiej we mnie. Kiedy wbił mniej więcej ¾ tego swojego kutasa już zaczęłam prawie wyć, bo przecież jego wpychanie się powodowało przesuwanie się gdzieś w głąb płynu, który był we mnie, a to znowu gdzieś tam na coś naciskało. Ale ten mój krzyk chyba go jeszcze bardziej podniecił, bo jakby zatrzymał się przez chwilę, bo czym z całej siły naparł na mnie i wszedł cały. Poczułam, jak jego biodra dobiły do moich, wręcz jakby chciał je przesunąć. Ponownie zastygł i ponownie się we mnie wbił. Osiągnął swój cel, był cały we mnie, a ja dostałam jakiś dziwnych drgawek, tak we mnie wszystko pulsowało. Widząc to moi panowie stwierdzili, że dość i Stefan zaczął się wysuwać. Na szczęście nie robił tego zbyt szybko, ale kiedy skończył Włodek wypiął mnie z tej uprzęży, mówiąc - możesz iść do łazienki. Łatwo to było powiedzieć, zdecydowanie trudniej zrobić, tym bardziej, że jak tylko miałam wolną rękę, podał mi szklaneczkę, a je jej zawartość wypiłam łapczywie. Pomógł mi Dominik i doszłam, pierwsze, co zrobiłam to wyjęłam z pupy korek, który tkwił we mnie. Dłuższą chwilę siedziałam na sedesie, mocno ściskając brzuch, aby wycisnąć z siebie wszystko, co we mnie wpompował Włodek. Dominik wychodząc powiedział - przyjdę po Ciebie. O tyle miał rację, że ja się ledwo trzymałam na nogach, ponieważ, po pierwsze, już sporo wypiłam, a po drugie, wszystko mnie mocno bolało, a przede wszystkim brzuch. To też nawet się ucieszyłam, kiedy przyszedł, ale zaprowadził mnie do sali ćwiczeń gimnastycznych. Tam wszyscy na mnie czekali, Włodek podał mi następną szklankę, po czym Marek z Krzysztofem pokazali mi schodki, mówiąc - wchodź. Do tych schodków były przymocowane uchwyty, które przymocowali mi do kostek. Po chwili to samo zrobili z rękoma mocując je do drążka, który był na wysokości moich piersi. Po chwili usłyszałam od Włodka - kucnij. Trudno powiedzieć, że kucnęłam, po prostu opadłam prawie bezwładna, zawisając na rękach. Po chwili usłyszałam - unieś się, a za chwilę ponownie - kucnij. Tyle tylko, że tym razem pode mną stał chyba ten sam korek analny, który miałam wcześniej. A ponieważ byłam już bardzo zmęczona to praktycznie siłą bezwładu opadłam na ten kołek, wbijając go sobie w pupę. Panowie coś ciekawie oglądali nie z przodu, po czym Włodek zarządził ponowne unoszenie się i opadanie, tyle tylko, że tym razem stał pode mną znacznie większy korek analny. Tym razem już nie opadałam tak szybko, wręcz w pewnym momencie zatrzymałam się, ale czyjeś sprawne ręce spowodowały, że po chwili miałam go całego w sobie. Miałam nadzieję, że to już koniec, ale byłam w błędzie. Tyle tylko, że moi panowie zainteresowali się cipką. Przy takim mocnym wypełnieniu korkiem analnym była ona też mocno wyeksponowana. Włodek ponownie poprosił, abym się uniosła, a kiedy zaczęłam opadać poczułam, że mam coś przyłożone do cipki. Patrzę, a tam sterczy średniej wielkości kutas. Kiedy zaczęłam się opuszczać ten kutas zaczął wsuwać się w moją cipkę. Jęknęłam, bo przecież w pupie siedział tamten kołek, ale na szczęście tan kutas nie był zbyt duży i w miarę gładko wsunął mi się do środka. Wówczas nastąpiło coś, czego nie przewidywałam. Podszedł do mnie blisko Marek, a Włodek skomentował - Marek jest naszym specjalistą od wszelkiego rodzaju szpilek i nie tylko, zobaczysz, kiedyś Ci jeszcze to udowodni. Nie do końca wiedziałam w tym momencie, o co tu chodzi, Marek wsunął rękę pod moje krocze, dopychając mocniej tego kutasa tak, że praktycznie wsunął się cały, a po chwili pochylił się i wziął w rękę jedną zewnętrzną wargę. Ścisnął ją, ja wrzasnęłam, ale po chwili poczułam, że mi ją czymś przebija. Po chwili zrobił to z drugą i tym sposobem miałam wbitą szpilkę poziomo przez obie wargi. Za chwilę zrobił to ponownie wbijając drugą i trzecią. Tym sposobem miałam przekłute w trzech miejscach obie wargi, ale takie ich ustawienie powodowało, że miałam „zablokowanego” w cipce tego kutasa, którego mi wsadzili. Nic z tego nie rozumiałam, ale panowie przeszli za mnie, Włodek ponownie poprosił, abym się uniosła, a kiedy to zrobiłam, poczułam, jak wysuwają ze mnie tego kołka, który siedział w pupie. Pomyślałam, że to już koniec, niestety, za szybko. W momencie, kiedy już całkowicie wyszedł ze mnie któryś z nich przeciągnął przez dziurkę jakby śliską ręką, a po chwili usłyszałam - opuszczaj się. Spojrzałam przez ramię, a tam na sztorc ustawiona ręka Dominika, która już zbliżyła się do mojej brązowej dziurki. Rozdarłam się - nie, ale to nic nie dało. Nie miałam już siły utrzymać się w takiej pozycji, na dodatek poczułam na ramionach czyjeś ręce ciągnące mnie w dół. Tym sposobem zaraz moja dziurka znalazła się nad jego ręką, po chwili poczułam jego palce wsuwające się w moje wnętrze. Do momentu nadgarstka jakoś to się wsuwało, ale kiedy zaczęłam przedzierać się przez nadgarstek, czułam, jak bym była rozrywana. Na szczęście przesunął się i zaczęłam opadać, nie wiem, jak dużo, ale czułam go bardzo głęboko w sobie. Wówczas moi panowie zaczęli się ze mną bawić. Unosili mnie za ramiona i opuszczali, a ja nabijałam się na dłoń Dominika. Miałam przy tym mocno wyeksponowane pośladki, którymi zajął się Marek i po każdym takim nasadzeniu wbijał mi w pośladek jakąś szpilę. Darłam się, bo mnie wewnątrz wszystko bolało, ale oni patrzyli na to z zadowoleniem. Jednak po którymś takim nasadzaniu stwierdzili, że dość, unieśli do góry, Dominik wysunął dłoń, co też nie było takie proste i zaczęli mnie wypinać. Wypięli nogi, wypięli ręce, ale ja nie miałam siły stać na nogach, opadłam na podłogę. Wówczas przynieśli koc, położyli na nim i w takim stanie zanieśli do łazienki, postawili pod natryskiem i Włodek mnie opłukał. Następnie, owiniętą w ręcznik przenieśli do „naszego” pokoju. Tam Włodek, podając mi bluzkę stwierdził - założysz tylko to, pokazując jeszcze spódnicę, a z resztą „wyposażenie” pojedziesz do domu. Nie dyskutowałam, wciągnęłam spódnicę, resztę rzeczy schowałam do torby i przeszłam do drzwi, gdzie czekała już na mnie taksówka. Pierwsze, co zrobiłam po powrocie do domu, to uwolniłam się z „bagażu” w cipce, wyciągając poprzeczne szpilki, udało mi się również powyciągać szpilki z pośladków i piersi, a następnie zdjąć bambusowe patyczki. Weszłam do wanny i długo masowałam całe ciało, a po wyjściu mocno się smarowałam, szczególnie te kłute miejsca. Ale robiłam to już resztka sił, padłam na łóżko i o dziwo usnęłam. Obudziłam się, była prawie dziesiąta. Obudzić, to ja się obudziłam, ale „rozruch” trwał dobrą godzinę, za nim mogłam swobodnie poruszać się po mieszkaniu. Tak zakończyło się drugie moje spotkanie „organizacyjne” z kolegami Włodka.
30 sierpnia 2009r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl ***






