Janek, I rok studiów.
We wrześniu ubiegłego roku poderwałam kierowcę z zaprzyjaźnionej firmy i praktycznie zmusiłam go do studiów. Zmusiłam, bo odbyłam z nim we wrześniu kilka spotkań, podobało mu się, wówczas powiedziałam, że będę się z nim spotykała, jak zacznie się uczyć, sama zapisałam go na studia, płacąc za jego pierwszy semestr.
Janek podjął te studia, a ponieważ są to studia zaoczne, zjazdy są w sobotę i niedzielę, w soboty, po zajęciach przychodził do mnie. Były bardzo miłe pieszczoty I tak, nie wiadomo kiedy minął pierwszy rok studiów. W tę sobotę miał ostatnie zajęcia na których praktycznie wszystko pozaliczał, 16 czerwca ma jeszcze jedno zaliczenie, ale to już formalność. Dlatego on i jego jeszcze dwóch kolegów postanowili zrobić oblewanie tego roku studiów. Jeden z tych kolegów dysponuje domkiem na działce, niedaleko od miasta, więc tam się umówili na spotkanie. Oczywiście, ja też zostałam na to spotkanie zaproszona. Ponieważ nasze spotkania z Jankiem oparte były o seks, to miałam świadomość, że jeżeli tam pojadę, to będzie seks z tymi trzema mężczyznami. Lubię seks zbiorowy, lubię być co jakiś czas dobrze zerżnięta, więc nie miałam większych oporów, aby tam pojechać. Umówiliśmy się na dwudziestą i o dwudziestej byłam. Bardzo ładny domek, duży pokój stołowy, mniejszy, typu gabinetowego, z szeroką wersalką, dosyć duża kuchnia i bardzo ładna łazienka. Na piętrze dwa pokoje do spania, salonik i łazienka, ale już mniejsza, tyko z natryskiem. Nie obyło się bez niespodzianek. Pierwsza zaraz na powitaniu. Okazało się, że ich jest czterech, a nie trzech. Spojrzałam na Janka, powiedział, że „nie mogli go nie wziąć “bo usłyszał i dał dużą kasę”. Specjalnie się tym nie przejęłam, zasiedliśmy do stołu i zaczęło się oblewanie roku szkolnego. Było wyjątkowo gorąco, więc próbowałam hamować ich zapędy alkoholowe, ale nie bardzo mi się to udawało i po paru minutach opustoszała pierwsza butelka. Widząc, że chłopcy mają już trochę w głowie wzięłam Janka, weszliśmy do tego pokoiku typu gabinet, wysunęliśmy kanapę na środek, aby był do niej dostęp z dwóch stron, po czym poprosiłam Janka aby wyszedł, rozebrałam się do naga, zarzuciłam na ramiona przeźroczysty peniuarek i tak do nich wyszłam. Trzeba było widzieć ich miny, powiedzieć, że szczęki opadły, to mało. Usiałam Jankowi na kolanach i tuląc się do niego stwierdziłam – Ty pierwszy, wy później, każdy zdąży, bo do rana jestem wasza. No i zaczęło się. Poszliśmy z Jankiem do tego pokoiku na kanapę, ale drzwi zostały otwarte. Położyłam się na plecach, rozkładając szeroko nogi. Janek, idąc już zgubił koszule i spodnie i po chwili już był we mnie. My we współżyciu mamy wprawę, więc ładował mnie, jak trzeba. Mnie ta sytuacja mocno podniecała, Cipka roniła szczere krople soków, po których Janek doszedł do swojego szczytu, spuszczając się we mnie. Poszedł do łazienki na górę, a ja do tej obok pokoiku. Całe nasze zbliżenie obserwowali pozostali i już wiedzieli, co maja robić. Wychodząc, już czekał na mnie następny, tym razem w pozycji od tyłu. Z trzecim znowu byłam w pozycji klasycznej, w czwartym znowu od tyłu. Ale matka natura jest dla nas łaskawsza. Jeżeli chodzi o zbliżenia kobiety z mężczyzną, to mężczyzna zawsze chce zbliżenia z kobietą, nie zawsze może, kobieta zawsze może, nie zawsze chce. I teraz właśnie nastąpiła taka sytuacja. Panowie zrobili pierwsza rundę i musieli chwilę poczekać, aby się powtórnie podniecić. W tych podnietach ja im aktywnie pomagałam, pieszcząc ich pałeczki ustami. Ponieważ pierwsza runda była prawie jednoczesna, wracanie ich sprawności też było prawie jednoczesne i zaczęły się pieszczoty „na dwie dziurki” ustami pieściłam jednego, drugi wchodził we mnie od tyłu.. Były to pozycje na stojąco, ale wcale nie rzadko były to pozycje, kiedy mój partner siedział na czymkolwiek, a ja na nim zarówno przodem, jak i tyłem. Janek i jego koledzy to są młodzi zdrowi, dobrze zbudowani mężczyźnie, więc w miarę szybko dochodzili do swojej męskiej sprawności, odbywając ze mną któreś tam zbliżenie. Sytuacja zmieniła się około pierwszej w nocy. Jak się później okazało, zaczęło im brakować wódki, więc jeden zadzwonił do następnego kolegi, aby tamten przyjechał, przywożąc określoną ilość wódki, a przy tym poinformował go, jak wygląda ich impreza. Tamten kolega siedział z jeszcze jednym kolegą, więc przyjechało ich dwóch. Przywieźli, co mieli przywieźć, ale dla mnie pojawiło się dwóch nowych partnerów z nowymi siłami. Nie kryję, że już byłam trochę zmęczona, ale tych dwóch to nie interesowało, tylko od razu wzięli mnie od tyłu. Ten czas zbliżenie dał odpoczynek pozostałym, którzy „ponownie ruszyli do boju”. Na szczęście nie wszyscy byli jednakowo sprawni, ale nie zmienia to sytuacji, że jak tylko któryś był zdolny, to we mnie wchodził. Nie jestem w stanie policzyć, ale na pewno z pierwszej czwórki każdego miałam minimum po trzy razy, a z dodatkowej dwójki po dwa razy. Wychodzi około 20 zbliżeń. Cipka już od północy była mocno sklepana, więc te zbliżenia czułam coraz mocniej. Kiedy przyszli „nowi” to już bardzo mocno jęczałam, jak we mnie wchodzili. Ale to ich właśnie podniecało i tym bardziej chcieli we mnie wejść. Dostarczona przez następnych kolegów porcja alkoholu zrobiła swoje i koło czwartej nad ranem już byli bez sił. Ja na początku wypiłam trochę „na rozruch” ale później już nie piłam, musiałam kontrolować sytuację. Więc widząc ich „zmęczenie alkoholowe” wykorzystałam moment i wymknęłam się z domu. Zadzwoniłam po taksówkę i po paru minutach byłam w domu. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Obudziłam się około 11-tej stwierdzając, że mocno boli mnie podbrzusze. Umyłam się, zjadłam śniadanko i ponownie się położyłam. O dziwo trochę pospałam, ale ból podbrzusza był nadal. Gdzieś koło piątej dzwonek do furtki. Patrzę, a to Janek i jeszcze dwóch. Gdy mnie zobaczył zaczął machać przepięknym, olbrzymim bukietem róż. Tak dużego bukietu chyba nigdy nie widziałam. Otworzyłam furtkę, wpuściłam ich do mieszkania, a oni padli na kolana, przepraszając mnie za wczorajszy wieczór, ale tłumaczyli się, że nie mieli do końca na to wpływu. Uśmiechnęłam się do nich, prosząc, aby wstali bo, moim zdaniem, nic złego się nie stało. Wzięłam kwiaty, wsadziłam w dwa wazony, wróciłam do salonu, pytając, czego się napiją. Było gorące, więc stwierdzili, że tylko coś zimnego, najlepiej z wody i wyciągają z za siebie litrową butelkę „Maximusa”. Ponownie się uśmiechnęłam, przyniosłam soki, wodę i lód, usiedliśmy i poszła pierwsza kolejka. Po drugiej kolejce Janek głaszcząc mnie po nodze zaczął jakąś gadkę, że jest mi wdzięczny za naukę i takie tam dyrdymały. Przecież wiedziałam, o co mu chodzi, więc patrząc mu prosto w oczy powiedziałam – Ty jesteś tu jak w domu, goście mają pierwszeństwo. Wstałam, podeszłam do Wojtka, bo tak miał na imię, wzięłam go za rękę i poprowadziłam do sypialni. Nie miał zbyt dużo do zdejmowania, więc już po chwili był we mnie. No i znowu zaczęła się. Po nim Marek, na końcu Janek. Ale widziałam, że im mało, więc zaczęłam pieścić te ich pałeczki, nie trzeba było to robić zbyt długo i poszła druga runda. Ja po sobocie jeszcze mocno czułam podbrzusze, a tu wbijają się we mnie od nowa. Naturalnym było, że co który we mnie wchodził, to jęczałam coraz mocniej. Wytrzymałam dwie rundy i powiedziałam, że dość. Nawet nie protestowali, ubrali się i wyszli. Ja posprzątałam i poszłam się umyć. Ale myjąc się stwierdziłam, że mi jeszcze „mało” Więc wyszłam z wanny, poszłam po kuferek z zabawkami wyjęłam swojego „Giganta” ponownie weszłam do wanny i po zanurzaniu się zaczęłam na nim siadać. Gigant, bo ma 24 cm długości i 3 cm średnicy „na głowie i 5 na nasadzie. Długo się z nim mocowałam, ale pomimo tak rozklepanej cipki całego nie mogłam wsunąć. Wsunęłam jakieś ¾ i dalej już nie mogłam. Zamieniłam się dziurkami. Wysunęłam z cipki i zaczęłam wpuszczać w pupę. Tu szło zdecydowanie łatwiej, ale też nie do końca. W pewnym momencie oparłam się rękoma o brzegi wanny i zaczęła coraz mocniej napierać. To dało efekt, miałam go całego w sobie. Jeszcze kilka razy poruszałam biodrami, aby „się ułożył” po czym opuściłam ręce do wanny i dotknęłam Łechtaczki. Kilka posunięć po niej i przyszedł taki orgazm, że aż wrzeszczałam. Opadłam odpocząć, wyjęłam „zabaweczkę” dokończyłam mycie i poszłam spać. Kiedy usnęłam, nie wiem, ale budzik o szóstej był bezlitosny. Trzeba było wstawać. Łatwiej było powiedzieć, trudniej było zrobić. Nie było wyjścia, z bardzo bolącym podbrzuszem zrobiłam co trzeba i poszłam do pracy. 27 maja 2007, Baśka, baska45@poczta.onet.pl ***






