Klub “Czarnej Róży” 1
Klub „Czarnej Róży” 1.
Kiedyś, będąc jeszcze młodą dziewczyną, a żyła wówczas z nami moja Babcia powiedziałam jej – mam taką i taką propozycję – iść czy nie iść. Babcia z mądrością Salomona powiedziała – jak pójdziesz, to się sama przekonasz, czy zyskałaś, czy straciłaś, czy warto było, czy nie. Jak nie pójdziesz nigdy się o tym nie przekonasz. No i jakby druga kwestia – kobiety ze swojej natury są ciekawe życia, ale jest też takie powiedzenie, że ciekawość to pierwszy prób do Piekła. Ja otrzymałam zaproszenie, z którego nie wiele co wynikało, więc, jak to się mówi, działałam w ciemno, z tzw. Kobiecej ciekawości. No i można powiedzieć, że znalazłam się w Piekle, a właściwie w Klubie „Czarnej Róży.
W skrócie wyglądało to tak. Zgodnie z zaproszeniem poszłam na miejsce spotkania, podjechała taksówka, ale ta duża, siedmioosobowa. Było w niej już pięć osób, ja szósta. Pojechaliśmy gdzieś dość daleko, około półtorej godziny w okolice, które ja mało znam. Było zresztą ciemno i niewiele było widać. Po drodze jakaś zdawkowa rozmowa na tematy absolutnie obojętne. Przyjechaliśmy na miejsce, bardzo duża willa, piętrowa z poddaszem na wysokim parterze. Przywitał mnie mężczyzna, zaprowadził do pokoiku, mówiąc, że jak odpocznę, to dobrze by było, abym się przebrała „na balety” i zeszła do salonu. Po pewnym czasie zeszłam na dół, ktoś mi wskazał miejsce, normalne przyjęcie, jakieś jedzenie, jakaś wódeczka. O północy, jako że Wieczór Andrzejkowy, lanie wosku. Lałam przygotowaną dla mnie porcję wosku do wiaderka, ktoś tym wiaderkiem ruszał, po rzuceniu cienia na ścianę okazało się, że jest to coś bardzo nieregularnego, nie do końca możliwe do zdefiniowania, ale uznali, że może to przypominać kwiat róży. Kiedy przyszła kolej na następne lanie wosku jeden z mężczyzn wziął mnie za rękę i powiedział – chodź ze mną. Szliśmy jakimś korytarzem, później do piwnicy, po czym otworzył jakieś drzwi, mówiąc – wchodź. Było to pomieszczenie kompletnie ciemne. Za nim się zorientowałam o co chodzi, byłam już lekko podpita, on zamknął za mną drzwi. Po chwili mój wzrok przystosował się do tej ciemności i zaczęłam rozróżniać zarysy tego pomieszczenia. Ale również w tym samym momencie otworzyły się inne drzwi i zobaczyłam wchodzącą postać ze świeczką. Zaczął chodzić po tym pomieszczeniu i wówczas okazało się, że jest tam naszykowanych kilka świeczek, które on zapalił, tym sposobem powstał dość przyjemny półmrok. Postać zbliżyła się do mnie i wówczas zobaczyłam, że jest to mężczyzna ubrany całkowicie w czarny trykot, łącznie z kominiarką. Na oczach jakaś siateczka, niewielki otwór na ustach, ale też z siatką. Podszedł, podprowadził mnie do krzesełka, mówiąc – tutaj możesz się rozebrać. Kiedy jednak zdjęłam bluzkę i spódniczkę powiedział – dość, Stałam ubrana tylko w staniczek, małe majteczki i cienkie rajtuzy. Sięgnął na leżący obok na półce nóż, przyłożył mi go do klatki piersiowej, cała struchlałam, ale przesunął go w bok i rozciął ramiączko. Po chwili zrobił to z drugim, a na końcu przesunął na środek stanika i pociągając od wewnętrznej strony rozciął go całkowicie. Opadł, a on zaczął przyglądać się moim piersiom. Po chwili zaczął przesuwać tępą stroną klingi tego noża po brzuchu, doszedł do majteczek i zaczął je rozcinać. Ale nie do końca, w pewnym momencie przesunął się na samo biodro i rozciął tą wąską część majteczek, po chwili zrobił to z po drugiej stronie, zaczęły zsuwać się na dół. Wówczas przesuwając go całkiem w dół, rozciął je do końca, opadły na podłogę. Kiedy on mnie tak „rozbierał” słyszałam za swoimi plecami szum, ale nie wiedziałam, co się dzieje. Po chwili powiedział – idziemy, odwróciłam się, przeszliśmy w drugi koniec tego pomieszczenia, a tam stało kilku mężczyzn, tak samo ubranych, jak i ten. Jeden z nich podał mi szklaneczkę, mówiąc – napij się, a kiedy wypiłam, czuć było w szklaneczce alkohol rozsunęli się i ukazało mi się coś w rodzaju fotela ginekologicznego. Usłyszałam – siadaj na tym, Usiadłam, oni mnie odpowiednio ułożyli, tak, że miałam wpięte ręce a nogi mocno podciągnięte do góry, a przede wszystkim mocno rozsunięte. Tym sposobem miałam biodra na wysokości ich bioder. Wówczas zbliżył się do mnie pierwszy mężczyzna, dłuższą chwilę mnie oglądał, po czym ujrzałam w jego ręku końcówkę jakiegoś bata, ale nie miałam czasu się zastanawiać, po chwili wylądował w moim rowku, sięgając aż do brązowej dziurki. Zawyłam, ale to nie zrobiło na mim większego wrażenia ponieważ chwycił mi fałd skóry na brzuchu i przekłuł od dołu do góry go grubą szpilką. Puścił, popatrzył, czy dobrze wbił, założył na ostry koniec zatyczkę tworzywową, rozsunął w kroku swój trykot i trzymając w ręku kutasa zbliżył się do mojej dziurki. Tak zaczęli mnie rżnąć. W myślach przypomniałam sobie salę, moim zdaniem było ich ośmiu, to też pomyślałam, że jak mnie ośmiu będzie chciało zerżnąć, to z mojej pizdy „polecą wióry”. Trudno powiedzieć dlaczego, ale okazało się, że zerżnęło mnie sześciu. Sześciu, ale w ten sam sposób, czyli każdy wbił mi w fałd brzuszny swoja szpilkę i od każdego dostałam po jednym uderzeniu. To wystarczyło, abym mocno spuchła i czuła rozklepaną cipkę. Wyszli, wskazując mi drzwi, gdzie była łazienka, zastrzegając, że mam nie zdejmować „dekoracji”. Umyłam się i wróciłam do tej samej sali. Ponownie były w niej tym razem cztery postacie. Okazało się, że są to kobiety, ale zdecydowanie lepiej ode mnie zbudowane. Podeszły do mnie, dając mi ponownie coś do wypicia, w czym było czuć alkohol, a jednocześnie sugerując, że mam się położyć na tym fotelu. Kiedy mnie ułożyły i odpowiednio wpięły dłuższą chwilę przyglądały się mojej cipce, specjalnie zbliżały świecę, aby dokładnie obejrzeć mojego „kwiatuszka”, po czym stwierdziły – bawili się z Tobą nasi panowie, teraz My się pobawimy. No i zaczęły od piersi. Jedna przyłożyła mi do piersi metalowy krążek, druga chwyciła za brodawkę i ciągnęła tak długo, jak mogła, aż w ten krążek weszła znaczna część mojej piersi. Okazało się, że w krawędzi tego krążka są otwory i następna, trzymając w ręku dość długą szpilkę zaczęła mi ją wbijać pod kątek ok. 45o. Ja się darłam, ale one nie zważały na to uwagi, tylko wbijały drugą z przeciwległego końca, tak, że miałam wbite dwie długie szpile. Po chwili zrobiły to z druga piersią a następnie zajęły się moją pizdą. Dłuższą chwilę ją głaskały, sprawdzały, jak wygląda mój napletek od łechtaczki, po czym pojawiła się jedna i trzymając dość grubą szpilkę zaczęła mi ją wbijać wzdłużnie, od dołu do góry w dużą wargę sromową. Panowie zadbali o to, aby były one odpowiednio spuchnięte, to też teraz bolało mnie to niesamowicie mocno. Na szczęście skończyło się na dwóch szpilkach zabezpieczonych zatyczkami z tworzywa. Pozwoliły mi wstać, co nie było takie łatwe, znowu dostałam coś do picia, a po chwili zorientowałam się, że ktoś wszedł do tego pomieszczenia. Okazało się, ze jest to ciemnoskóry mężczyzna, trzymający na biodrach ręcznik. Panie stwierdziły – a to jest nasz pierwszy prezent dla Ciebie, siadasz na nim. W tym momencie mężczyzna rozsiadł się w dość szerokim fotelu, zsunął ręcznik. Ja wrzasnęłam – nie, ale w tym momencie dostałam pejczem po dupie, jakby na zachętę, abym nie protestowała. Miałam w Hamburgu zbliżenia z potężnymi kutasami, Jurek Furman też ma potężnego kutasa, ale ten wydawał mi się jeszcze większy Nie mając wyjścia podeszłam do niego, chwyciła za szyję, oparłam nogi o krawędź tego fotela i zaczęłam się na niego nabijać. Ledwo ustawiłam go na dziurce, a już czułam, ze mi się nie mieści. Wówczas usłyszałam – ruszaj dupą, po czym poczułam następne uderzenie na pośladku. Ruszyłam biodrami i wówczas zaczął się we mnie wsuwać. Ale było to wyjątkowo powolne wsuwanie się we mnie, zachęcana następnymi uderzeniami ponownie ruszyłam biodrami, a on wsuwał się coraz głębiej. Pamiętam ze szkoły średniej z fizyki model maszyny parowej. Można tę sytuację w pewnym sensie porównać, przesuwał się powoli, wypełniając mnie całą. Wypełniając, to jest mało powiedziane, po prostu nabijałam się na tego kutasa. Jakoś dałam radę do ¾ jego długości, ale dalej już czułam go w gardle. Niestety, moje asystentki nie miały żadnej litości i co raz dopingowały mnie batem do dalszych ruchów biodrami. Myślę, że się trochę podnieciłam, przez to rozluźniłam się i w końcu opadłam na tym kutasie do końca. Moje asystentki uznały, że osiągnęłam, to co miałam osiągnąć, pomogły mi z niego zejść i pozwoliły pójść do łazienki. Kiedy wróciłam, czekały na mnie, tym razem kładąc w poprzek jakiegoś stołu. Dwie złapały za ręce, abym się nie mogła ruszyć, a dwie rozsunęły pośladki. Nie była to najwygodniejsza pozycja, bo przecież na brzuchu miałam powpinane szpilki, które teraz dawały o sobie znać. Spojrzałam kątem oka, a za mną „czai się” następny czarnoskóry mężczyzna z podobnie dużym kutasem. Zaczęłam się drzeć, ale to nic nie pomogło, od przystawił się do brązowej dziurki i zaczął się w nią wdzierać. Tak to trzeba określić, ponieważ dziurka była jeszcze „nie przygotowana” Cipka była już trochę rozluźniona, pupa nie, to też czułam go wyjątkowo mocno, jak się we mnie wpychał. Ja leżałam, on chwycił za biodra i wbijał się we mnie z całej siły. A miał jej sporo, to też po pewnym czasie czułam go całego w sobie, czułam, że mam w sobie potężnego kutasa. Wycofał się, a ja, już słaniając się na nogach poszłam do łazienki. Wracam, a one stoją przy tym samym stole, natomiast na brzegu stołu siedzi następny czarnoskóry mężczyzna. Podeszłam, a on lekko wsunął się na stół, rozchylając nogi. Tam znowu następny „ponadnormatywny kutas. Moje partnerki, pokazując stosownymi ruchami wyartykułowały – jest Twój, siadasz na nim pupa tyłam. Za nim zdążyłam pomyśleć, podsunęły mi stołeczek, abym mogła sięgnąć biodrami na taką wysokość. Poradziły mi tylko – rozsuń pośladki. O dziwo, posłuchałam, chwyciłam je, rozsuwając starałam się usiąść na tym kutasie. I to jest właściwie powiedziane, bo od razu czułam, że jest bardzo gruby. Ale zaczęłam trochę kręcić biodrami i po chwili zaczął się we mnie wbijać. Pupa była moment wcześniej „wypełniona” to też nie stawiała aż tak dużego oporu, kilka ruchów i już go miałam w sobie. Wówczas podeszły do mnie moje asystentki, podciągnęły nogi do góry, a z ciemności wyłonił się następny ciemnoskóry mężczyzna. Zaczął się do mnie zbliżać trzymając w ręku równie dużego kutasa. Zaczęłam krzyczeć – nie, on nie wejdzie, ale to nie miało żadnego znaczenia. Przystawił go do dziurki, poczułam, że jest sztywny, a po chwili poczułam, jak zaczyna mnie „rozdzierać”. Przecież „od tyłu” siedział już we mnie taki sam kutas, więc gdzie to się miało pomieścić. Okazało się jednak, że mieściło się i zaczął wbijać się we mnie coraz głębiej. Ja coraz głośniej się darłam, a on coraz głębiej we mnie wchodził. Chwycił mnie za nogi i wykonując stosowne ruchy swoimi biodrami wbijał się we mnie z całej siły. Przyszedł moment, kiedy ja już byłam wypełniona, ale on miał jeszcze „rezerwę”. To też pochylił się nade mną i z całej siły zaczął się wbijać. Nie wiem, kiedy cipka puściła soki, ale zrobiła się trochę „większa” wpuszczając go całego. Na chwilę mi to ulżyło, bo on wykonał jeszcze kilka mocnych pchnięć, tak, że znowu zaczęłam wyć, po czym zaczął się wysuwać. Po chwili drugi też się podniósł, a ja, jakby siłą ciężkości, zaczęłam opadać na podłogę, przez co zaczął się również wysuwać ten kutas, którego miałam w pupie. Wysunęłam się i poszłam do łazienki. Myjąc się pomyślałam – cztery kutasy, ale jakie, przecież dalej nie dam rady. Owinięta w ręcznik wyszłam, a przy mnie już dwie postacie, okazało się mężczyźni, podprowadzili w rejon stołu, na którym nie dawno „barowałam się” z dwoma dużymi kutasami. W sumie miałam ich cztery, a czułam się, jakby odbyła zbliżenia z nie wiem jaką ilością mężczyzn, tak mocno byłam rozbita w środku. Kiedy podeszłam do stołu mężczyźni poprosili, abym uklękła, szeroko rozsuwając nogi i wysoko wypinając pupę. Kiedy już sami poprawili mnie, tak, jak chcieli po chwili usłyszałam, a za moment poczułam na swoim rowku rzemień pejcza. Jęknęłam z bólu, ale po chwili stało się coś, co mi się zdarza bardzo rzadko. Kiedy uderzył mnie po raz drugi jęknęłam głośniej, ale mówiąc – jeszcze. Jak jeszcze, to jeszcze, nie wiem, ile razy jeszcze dostałam, ale w pewnym momencie czułam już bardzo mocny, piekący ból. Wrzasnęłam i opadłam na podłogę. Wówczas pojawiły się moje partnerki, które zaciągnęły mnie na fotel i mocno rozpięły. Po chwili podszedł do mnie pierwszy mężczyzna i zaczął mi wsuwać swojego kutasa w pupę. Jęknęłam, bo przecież niedawno mi ją sklepali. Teraz wiem, dlaczego ją tak dokładnie klepali. Za pierwszym pojawił się drugi i to samo. Przy trzecim już jęczałam, bo bolało nie coraz bardziej, nie miało to żadnego znaczenia, tak, jak poprzednim razem, tak i teraz zerżnęło mnie sześciu mężczyzn. Sześć kutasów wbijało się w moje wnętrze pupy, pozostawiając w niej swój płynny ślad. Kiedy skończyli pojawiły się partnerki i usłyszałam – oni zrobili swoje, teraz czas na nas, abyśmy dokończyły, to ca zaczęłyśmy. Po czym dwie podeszły do piersi, nadal były one „nadziane” na kółka i przebite długimi igłami. Przez to były mocno wypukłe, a przede wszystkim brodawki. O dziwo zaczęły je głaskać, po czym stwierdziły – cycki są udekorowane, ale brodawka nie, jej też się coś należy. Spojrzałam, a jedna zaczęła ją jeszcze mocniej ściskać, natomiast druga przyłożyła do jej środka niezbyt długą, ale za to grubą szpilkę i zaczęła prosto w nią wciskać. Zaczęłam się drzeć, tylko to mogłam zrobić, ale to nic nie dało, po pierwszym cycku przyszła kolej na drugiego i dokładnie tak samo wbiły w niego, po sam łepek drugą szpilkę. Stwierdziły – cyckom starcze, teraz bierzemy się za pizdę. Jęknęłam, a one – nie masz co jęczeć, i tak będziesz udekorowana. Pojawiły się od przodu, najpierw przez chwilę jej się dłuższą chwile przyglądały, nawet przysunęły bliżej świecę, po chwili dość delikatnie ją pogładziły, ale to był koniec tych pieszczot. Po chwili jedna z nich ścisnęła mi mocno jedną wargę sromową, a druga, od dołu do góry zaczęła wbijać w nią dość grubą i długą szpilę. Przekłuła się na wylot, zabezpieczyła osłonką ostry koniec i zaczęły to samo z drugą. Po chwili i w drugiej już była wbita szpila. Ale uznały, ze to za mało. Jena chwyciła napletek łechtaczki mocno go naciągając, a druga wbiła w niego równie długą szpilę. Darłam się, bo ta „łechtaczkowa” była dość dużą i sięgała dość wysoko wzgórka łonowego. O dziwo, dostałam coś do picia, a po chwili usłyszałam – dupę przetrzepali Ci nasi koledzy, to My Ci przetrzepiemy pizdę. Przez moment nie wiedziałam o co chodzi, ale po chwili już było wszystko jasne. Do mojej pizdy zbliżyła się jedna z partnerek, która miała gołą dłoń, ta dłoń jej się mocno świeciła. Zaczęła niby głaskać pizdę, ale w pewnym momencie ustawiła ją dłonią do przodu i zaczęła mi ją wciskać. Wyłam, bo mnie prawie rozdzierała, ale ona robiła swoje, obracała dłoń to w lewą stronę, to w prawą, cały czas napierając, aż cała dłoń wsunęła się do środka. Poczułam, jak ją zwija w piąstkę i tą piąstką zaczęła wykonywać dość silne ruchy to do przodu, to do tyłu, wbijając mi się coraz głębiej. Doszła do szyjki i zaczęła ją wręcz „boksować”, ja już wyłam bez przerwy, a ona swoje. Przerwała, uznałam, ze koniec, ale myliłam się, jedna wysunęła się, pojawiła się druga, ale ze zdecydowanie większą dłonią. No i za chwilę to samo, przesunęła się po piździe i po chwili już się w nią wpychała. Wpychała i wepchnęła i powtórzyło się to, co przed chwilą. Ja już prawie nie reagowałam, tak byłam rozbita. Wysunęła się, nawet wzięła ręcznik i zaczęła mnie wycierać. To już było dla mnie niezrozumiałe, ale tylko przez moment. Pojawili się ponownie mężczyźni, jeden też miał ręcznik, bardzo mocno wycierał moje podbrzusze, a szczególnie lewą stronę, aż do pachwiny. Uniosłam głowę, patrzę, a on smaruje mi to miejsce jakąś czarną pastą. Ale zaczął wycierać drugą stronę też, a za moment usłyszałam – Andrzejki, bez lania wosku się nie obędą, po czym zaczęli mi kapać, ale na prawą stronę woskiem ze świec. Było ich kilka, dość dużo i dość szybko nakapali, ja jęczałam, bo mnie lekko parzyło. Za chwilę przenieśli się na drugą stronę, ale tam kapali tylko jasnym woskiem i tak jakby delikatniej, na pewno było go mniej. Jeden z tych mężczyzn miał w reku coś w rodzaju łopatki, wziął i ten wosk jakby wyrównał. Odsunął się, pojawił następny trzymający cos w ręku. Nie zdążyłam się temu dobrze przyjrzeć, kiedy zbliżył właśnie do tego miejsca i mówiąc – witaj w klubie Czarnej Róży, przyłożył. Zawyłam, bo mnie piekielnie zabolało, a przede wszystkim piekło. Po chwili poczułam swąd palącego się wosku, a oni wszyscy nagle zniknęli. Leżałam przez chwilę, przyszły dwie partnerki, wypięły mnie z fotela, osunęłam się na podłogę. Przyniosły moją torbę, mówiąc – teraz kierowca odwiezie Cię do domu, a Klub kiedyś się do Ciebie odezwie. Szpiki masz w prezencie, tylko ich nie wyrzucaj. Jakby wróciła mi świadomość i pytam – co to jest za Klub, usłyszałam – dowiesz się w stosownym momencie. Po czym owinęły mnie w koc i zaniosły do przedsionka, do którego weszłam, tam mnie zostawiły i wyszły. Po chwili pojawiło się dwóch mężczyzn, pytając - czy mam siłę iść o własnych nogach. Próbowałam stanąć, ale nie bardzo mi się to udało, to też wzięli mnie w tym kocu, zanieśli do samochodu, ułożyli na tylnym siedzeniu i tak przyjechałam do domu. Ponieważ to trochę trwało, to jakby wróciły mi siły, szczególnie w nogach. Pod domem już wysiadłam sama z samochodu i nadal owinięta w koc, z torbą weszłam do domu, Była czwarta rano. Zostawiłam torbę w przedpokoju, praktycznie wciągnęłam się na piętro do łazienki, stanęłam pod natryskiem i zaczęłam wyjmować z siebie te Andrzejkowe prezenty. Próbowałam też zmyć również miejsce, które mnie bardzo mocno piekło. Niestety, nie do końca mi się udało wodą z mydłem. Zaczęłam ścierać spirytusem salicylowym, piekło mocno, ale się prawie udało. Stanęłam przed lustrem i dłuższą chwilę patrzyłam, nie ma wątpliwości, miałam na sobie dość wyraźny rysunek pączka czarnej róży. Nawet nie sprzątałam, zeszłam na dół położyłam się do łóżka. Zmęczenie i odprężenie wzięło górę, usnęłam. Rano wszystko mnie bolało, poszłam posprzątać na górę. Szczególnie przyglądałam się tym szpilkom, nawet wzięłam szkło powiększające. Myślę, że szpilki, które miałam wbite w duże wargi sromowe i w łechtaczkę, nie sa to zwykłe szpilki, a przynajmniej ich główki, ale tego będę pewna, kiedy skonsultuję się z jubilerem. Tak zakończyło się moje spotkanie „Andrzejkowe”, nie wiem, jak będzie wyglądał ciąg dalszy i w tym momencie kompletnie nie wiem, kto stoi pod nazwą Klub „Czarnej Róży”. 28 listopada 2009r, Baśka, baska45@poczta.onet.pl ***