Zaduszkowy wieczór
Zaduszkowy Wieczór
Wojtek jest taką „dobrą duszą” od naszych zajęć kulturalnych. Czuwa nad tym, abyśmy brali udział w różnego rodzaju koncertach lub innych spotkaniach kulturalnych. Tak było również tym razem. Zadzwonił we wtorek, że na piątek jest szykowany „ Wieczór Zaduszkowy”, czy mam chęć wziąć w nim udział. Jedną z moich wad jest to, że czasami szybciej coś powiem, niż pomyślę. To też tym razem zapytałam – a co ja z tego będę miała. Usłyszałam, że na pewno będę zadowolona.
Nie ukrywam i część moich „kolegów” wie, że lubię dobry seks, to też już dalej nie dyskutowałam, tylko zgodziłam się. Przyjechał po mnie po 18-tej, w samochodzie był już Marek „kikut”, pojechaliśmy do znanego nam lokalu, gdzie rzeczywiście był „Zaduszkowy” nastrój. Przyćmione światła, dużo świec zapachowych, miły nastrój. Kiedy tylko rozpoczął się koncert Wojtek przyniósł mi piwo. W trakcie trwania koncertu wypiłam jeszcze jedno i było mi bardzo dobrze. Koncert skończył się przed dwunastą, Wojtek stwierdził – jedziesz z nami. Nie było to pytanie, tylko wręcz dyspozycja. Ponieważ byłam w bardzo dobrym nastroju, co przypisywałam piwku, stwierdziłam – dobrze. Dopiero później dotarło do mnie, że to drugie piwo, które przyniósł Wojtek musiało być z „dopalaczem”, bo zaczęłam być dość mocno pobudzona. Pojechaliśmy za miasto, w dość znane mi okolice z moich rowerowych wędrówek. Mała, podmiejska miejscowość, a tam bardzo sympatyczny z wyglądu domek. W środku jeszcze dwóch mężczyzn – gospodarz Adam i jego brat Wiesiek. Na pierwszy rzut oka – średniego wzrostu mężczyźni w wieku ok. 35 lat. Miał to być „Zaduszkowy Wieczór”, to spodziewałam się jakiegoś „stonowanego” spotkania, a tu Wojtek, Marek „kikut” i gospodarze Adam z Wieśkiem. Wyglądało na to, że to będzie raczej „rozrywkowe” spotkanie. Nie pomyliłam się, weszliśmy do środka, Adam od razu zaprowadził mnie na piętro, gdzie była przytulna sypialnia, mówiąc – tutaj możesz się rozgościć, tam jest łazienka. Zdjęłam kurtkę i sweterek, po czym weszłam do łazienki. Przed wyjściem z domu kąpałam się, ale na wszelki wypadek, jak to się mówi, umyłam ręce i dobrze całe krocze. Założyłam na gołe ciało sukienkę zakładaną przez głowę, przecież wiedziałam, że reszta będzie mi niepotrzebna. Zeszłam do pokoju, a tam impreza na całego, na stole wódeczka, soczki i jakieś kanapki, natomiast panowie już w negliżu. Podeszłam, czekał na mnie kieliszek z wódką, Wojtek wzniósł toast – za miłe spotkanie. Pomyślałam, nie wiem, czy będzie ono takie miłe, bo nie znałam Adama i Wieśka i nie bardzo wiedziałam, czego można się po nich spodziewać. Po chwili Wojtek podał mi drugi kieliszek, mówiąc – na drugą nóżkę, żeby Ci się dobrze stało. Od razu dostałam coś do popicia, a kiedy odstawiłam szklaneczkę Wojtek zdjął ze mnie sukienkę mówiąc – zaprezentuj kolegom swoje wdzięki. Podeszli do mnie wszyscy, szczególnie przyglądali mi się Adam z Wieśkiem, po czym Wiesiek stwierdził – wyglądasz pięknie i jak widać, masz już duże doświadczenie, wskazując w tym momencie mój kwiatek, dalej komentując – to dobrze, będzie nam łatwiej razem się bawić. Nie wiedziałam, co w tym momencie to oznacza, ale po chwili usłyszałam Wojtka mówiącego do Adama – Adam, jako gospodarz zaczynaj. Adam pogładził mnie po plecach jednocześnie lekko popychając w kierunku kanapy, która stała pod ścianą, mówiąc – klęknij na niej. Tę pozycję lubię, to też wypięłam pupę, szeroko rozsuwając nogi. Adam już po chwili był za mną i lekko podtrzymując ręką swojego kutasa kierował go w moją dziurkę. Jęknęłam, kiedy się wbił, po chwili po pokoju zaczął rozchodzić się ten bardzo miły odgłos odbijanych od siebie bioder. A Adam chwycił mnie mocno i jakby chcąc udowodnić swoją siłę, dość energicznie wbijał się we mnie raz za razem. Czułam, że jestem całkowicie wypełniona, po chwili poczułam narastające we mnie podniecenie, zaczęłam wyrażać je pojękiwaniem, aż przyszedł moment spełnienia, potwierdzony przeze mnie dość głośnym jękiem. Wysunął się, ja poszłam się umyć, a kiedy wróciłam, czekał już na mnie nalany kieliszek wódki. Na szczęście nie był on zbyt duży, pomyślałam, jak tak pójdzie, to zaraz będę pijana. Kiedy odstawiłam szklaneczkę z kolą uśmiechnął się do mnie Marek mówiąc – mam chęć przypomnieć sobie Ciebie, klęknij. Ponownie uklękłam wypinając pupę, a Marek zaraz mnie wypełnił. Zbliżenie z nim jest o tyle inne, że nie ma lewej dłoni, nie mógł trzymać mnie za lewe biodro, tylko przyciska tego kikuta do pleców, a ruszając się przesuwał go w górę i w dół, co powoduje, ze czuje się go w specjalny sposób. Po tym zbliżeniu znowu podali mi wódkę, wypiłam, ale już czułam, że zaczynam mieć lekki szum w głowie. Tym razem zbliżył się do mnie Wojtek proponując klasyczny układ. Położyłam się, szeroko rozsuwając nogi, po chwili miałam go nad sobą, a za moment w sobie. Wbijał się systematycznie, a ja zaczynałam coraz głośniej jęczeć, czując, jak „sklepuje” swoimi biodrami moje wargi sromowe. Poczułam narastające w nim podniecenie, a po chwili ten wspaniały moment wypełnienia. Ostatnim partnerem był Wiesiek, ale wcześniej ponownie Wojtek podał mi kieliszek wódki. Spojrzałam – pytając – chcesz mnie upić, na co odpowiedział –lepiej, żebyś była dobrze pijana, bo na Wieśku nie koniec naszej zabawy. Nie rozumiałam tego w tym momencie, ale nie było czasu na dyskusję bo w tym momencie Wiesiek dał mi do zrozumienia, że dłużej nie będzie na mnie czekał. Położyłam się na tej samej kanapie, a on się do mnie zbliżył. Widząc go jęknęłam, bo trzymał w ręku dość potężnego kutasa. Stwierdził – kurwa, czego jęczysz, jeszcze Ci go nie wpieroliłem. Po czym z całą siła wsadził mi go wypełniając mnie do samego końca. Ponownie jęknęłam, a po chwili zaczęłam jęczeć bardzo głośno, bo nie dość, ze był dość duży i wypełniał mnie całkowicie, to na dodatek wbijał się we mnie z ogromną siłą, prawie przesuwając mnie za każdym pchnięciem o kilka centymetrów w górę kanapy. Przy każdym takim pchnięciu czułam równie mocno jego biodra uderzające o zewnętrzne części mojej cipki, a ponieważ byłam już po trzech intensywnych zbliżeniach, czułam go bardzo mocno. Na szczęście to wbijanie nie trwało zbyt długo, poczułam, jak dochodzi do swojego szczytu i wręcz krzycząc przyjęłam w siebie jego wytrysk. Po tak intensywnym zbliżeniu miałam już małe kłopoty, aby pójść do łazienki, bo nadal czułam tego kutasa w sobie, a na dodatek już czułam dość duży szum w głowie na skutek wypitej wódeczki. Ale jakoś poszłam, umyłam się. Po wyjściu Wojtek podał mi dość mocno wypełnioną szklaneczkę z płynem ciemnego koloru, myślałam, że to kola, a to, owszem była kola, ale przede wszystkim była to wódeczka. Zaczęłam pić, w tym momencie przytrzymali mi głowę, zmuszając do wypicia całej jej zawartości, po czym Wojtek zaprowadził mnie na kanapę mówiąc – odpocznij. Nawet się ucieszyłam z takiego obrotu sprawy nie zastanawiając się, gdzie oni znikają. Nie trwało to zbyt długo, pojawili się ponownie mówiąc – idziemy. Łatwo było to powiedzieć, trochę trudniej zrobić, bo mnie już bardzo mocno kręciło się w głowie. Ale opierając się o Wojtka zaczęliśmy przemieszczać się, jak się okazało, do piwnicy. Przeszliśmy przez pierwsze pomieszczenie i weszliśmy do drugiego, Adam powiedział – to jest moja siłownia, ale czasami służy do innych celów też. Panował w niej dość duży półmrok i w pierwszej chwili nie zorientowałam się, jaki sprzęt tam jest. Po chwili zobaczyłam stojący prawie na środku stolik nakryty prześcieradłem do którego prowadzili mnie moi panowie. Za nim zdążyłam się dobrze rozejrzeć po tym pomieszczeniu, już leżałam na tym stoliku, po chwili poczułam, jak mam zakładane na nogi opaski, jeszcze moment i już jechały one do góry i na boki. Wówczas zaczęło się oglądanie mojego krocza i pewne komentarze, które przede wszystkim wygłaszał Wiesiek. Komentarze w stylu, że jak ja jestem tak „udekorowana”, to znaczy, że już nie jedno przeżyłam. To akurat była prawda, ale nie wiedziałam, dlaczego tak go to interesuje. Na odpowiedź nie musiałam czekać zbyt długo, bo po chwili na moje krocze spadł bat. Wiesiek od przodu, a Adam z tyłu z rzemieniową szpicrutą, która celowała prosto w sam rowek. Zaczęli mnie okładać, a ja się mogłam tylko drzeć, bo przecież mnie to mocno bolało. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, dostałam chyba po pięć razy i skończyli, ale na krótko. Okazało się, że Adam z Wieśkiem są „specjalistami” od bawienia się w szczególny sposób z kobietami i po chwili zajęli się moimi piersiami. Nie są one zbyt duże, a pomimo to udało im się mocno mi je obwiązać, tak, że stały się dość dużymi balonikami. Kiedy to skończyli na środku piersi przeciągnęli haczyk z linka, Wojtek z Markiem przytrzymali mi ręce, a Wiesiek zaczął podciągać mnie do góry. Z jednej strony miałam uniesione do góry nogi, z drugiej byłam podciągana za piersi. Bolało mnie to bardzo, to też się darłam, ale tylko to mogłam robić. To ich na pewien czas zadowoliło, opuścili nogi do takiego poziomu, aby mogli odbyć ze mną zbliżenie. Pierwszy zaczął Marek, przyciskając mi ten swój kikut do brzucha i wbijając się we mnie z całej siły. Darłam się, bo przecież miałam „sklepaną” cipkę, każde dotknięcie bolało, ale on nie zwracali na to uwagi, tylko się we mnie systematycznie wbijał, aż doszedł do końca. Skończył, nie oznaczało to jednak dla mnie spokoju. Ja mam specyficzny typ budowy bioder, o mocno wyoblonej do góry kości łonowej. Przez co mam mocno wyeksponowane na zewnątrz duże wargi. Ona zawsze wszystkich intrygują tym razem zaintrygowały Wieśka, który od razu w każdą z nich wbił po jednej igle. Wiesiek skończył, zbliżył się do mnie Wojtek i wszedł bardzo mocno, jakby chciał w ten sposób udowodnić zakres posiadanej siły. Wbijał się, a ja się darłam, bo oprócz tego, ze mnie wypełniał do końca, jeszcze uderzał w zewnętrzną powierzchnie cipki, którą nieźle klepali. Ale skończył, mocno spuszczając się we mnie. Odetchnęłam, ale nie a długo, bo Wiesiek już czekał z następnym kompletem igieł. Po Wojtku tak samo mocno zerżnął mnie Adam, a kończył kolejkę Wiesiek, wcześniej wbijając mi w wargi następny komplet igieł Leżałam już mocno zmaltretowana, kiedy poczułam, że Adam ponownie podciąga linkę oplatającą moje piersi. Praktycznie zawisłam w powietrzu, mając odpowiednio wysoko podciągnięte nogi i tułów poprzez uniesienie piersi. Darłam się, ale to spowodowało tylko to, ze po chwili ponownie pojawił się Wiesiek trzymając w ręku kilka igieł, które zaczął wbijać w moje napęczniałe piersi. Skończył, o dziwo opuścili mnie na stół, tak, że miałam podparte plecy, zdziwiłam się, ale nawet wypięli mi hak. Pomyślałam, zrobili swoje i koniec, ale niestety, cieszyłam się przedwcześnie. Pojawił się Adam i po chwili miałam założone na ręce, powyżej nadgarstka opaski, w nie wpiął linki i znowu „wędrowałam” w górę, ale tym razem na wyciągniętych rękach. Podciągnęli mnie dość wysoko, ale popuścili nogi, ustawiając mnie w pozycji siedzącej. Wówczas podszedł do mnie marek „Kikut” zaczął „głaskać” mnie tym swoim kikutem po cipce. Po zbliżeniach była ona jeszcze mokra, to też nie miał problemów, aby go zmoczyć. Uznając, że ma go odpowiednio mokrego zaszedł mnie od tyłu, podstawiając go pod brązową dziurkę. W tym momencie zrozumiałam o co chodzi, oni podeszli, rozciągnęli mi pośladki, on natomiast pchnął go do góry. Wrzasnęłam, ale już się wbił, zaczęli luzować linki, które napinały ręce, a ja pod ciężarem swojego ciała zaczęłam się wbijać na tego kikuta. Już go raz miałam w sobie, to też teraz tylko jęczałam, za nim wszedł we mnie na odpowiednią głębokość. Ale w pewnym momencie poczułam bul, drąc się, że już dalej nie. Miałam go w sobie znaczną długość. O dziwo, posłuchali, dalej wisiałam na rękach na odpowiedniej wysokości, ale oni jeszcze nie skończyli. Od przodu podszedł Wiesiek trzymając w ręku wcale nie mały wibrator. Przytrzymał mnie za biodra, abym mu się nie odsunęła i zaczął mi go wsuwać, jednocześnie go włączając. Darłam się, bo przecież w pupie siedział kikut, ale to nie pomagało, wsunął go prawie całego , po czym zaczął wykonywać wszystkie ruchy, jak przy zbliżeniu, to znaczy wsuwał i wysuwał. Ja się darłam ale o dziwo w którymś momencie zaczęłam podniecać się, a kiedy już puściłam swoje soki, uznali, że mnie już „zajeździli”. Podciągnęli mnie tak, ze wysunął się kikut z pupy, a następnie położyli na stole wypinając opaski, na końcu wyjmując wibrator. Wówczas Wojtek pomógł mi wstać i przejść do łazienki. Opłukana, mocno chwiejąca się na nogach ubrałam się, wsiadłam do taksówki i wróciłam do domu. Żegnając mnie Wiesiek stwierdził – do miłego zobaczenia. Pomyślałam, być może, bo to przeżyłam nie było wcale aż tak nie miłe. 04 listopada 2009r. Baska. baska45@poczta.onet.pl ***