Archive for luty, 2010

27
lutego

Kierowca Leszek

   Posted by: baska   in Opowiadania

Kierowca Leszek 01

Kiedyś usłyszałam zdanie, że życie składa się z mało uporządkowanych przypadków. Myślę, że w mojej sytuacji ma to całkowite zastosowanie, ponieważ znowu przypadek zrządził, że poznałam kierowcę Leszka.

  •  

Jesienią 2008 roku była narada gdzieś tam, w tamtą stronę zostałam „zabrana” jednym samochodem w drogę powrotną jechałam z innym oficerem. Po przyjeździe pod dom zapraszałam go na kawę. Nie bardzo chciał, mówiąc, że coś ma jeszcze do załatwienia. Wówczas kierowca zaproponował, że on to załatwi, a pan oficer może pójść na kawę. Tak też było, zasiedliśmy do kawy, a ponieważ był to dość młody oficer nie było trudno go sprowokować i zanim żołnierz wrócił, my już byliśmy po zbliżeniu, szybkim, ale bardzo udanym. Przyjechał kierowca, zrelacjonował załatwienie sprawy, wówczas ja nieopatrznie powiedziałam - jak to dobrze mieć kierowcę z głową, ja bym też takiego chciała mieć. Na tym się rozmowa skończyła, panowie pojechali a ja całkiem zapomniałam o sprawie. Pewnego dnia, we wrześniu ubiegłego roku sekretarka mówi mi, że czeka na mnie wysoki, bardzo ładnie zbudowany, przystojny mężczyzna, który chce ze mną rozmawiać. Wszedł, spojrzał i pyta - czy Pani nadal potrzebuje kierowcę z głową. Spojrzałam, w pierwszej chwili nie zaskoczyłam o co chodzi, myślałam, że to jakiś interesant, dopiero po chwili dotarło do mnie, że ten elegancki mężczyzna to ten sam, który prawie rok temu był żołnierzem i odwoził mnie do domu. Zaczęliśmy rozmowę, okazało się, że rzeczywiście, jest zawodowym kierowcą, który ma wszystkie uprawnienia, wykorzystał również czas pobytu w wojsku i biegle mówi po angielsku i niemiecku, ale innego wykształcenia, poza technikum mechanicznym to on nie ma. Niestety, u mnie nie mógł być zatrudniony, jednostka budżetowa, brak etatów. Ale poprosiłam go, aby skontaktował się ze mną za kilka dni. Zadzwoniłam do kilku zaprzyjaźnionych firm, okazało się, że jedna z nich potrzebuje właśnie takiego kierowcę, bo mają i samochody małe i busy. Został zatrudniony od października i w tym momencie uważałam sprawę za załatwioną. Ale jak to ja, ten chłopak mi się bardzo podobał i kombinowałam, co z tym fantem zrobić. Znowu przypadek, w minionym tygodniu wyskoczył wyjazd na resortową naradę, mnie się swoim samochodem jechać nie chciało, a nasi dwaj kierowcy na zwolnieniu lekarskim. Wówczas zadzwoniłam do firmy z pytaniem, czy nie mogli by mi „wypożyczyć” Leszka. Okazało się, że jest to możliwe i w środę pod koniec mojej pracy Leszek przyjechał do mnie. Wyjechaliśmy prosto po pracy, jadąc dowiedziałam się, że ma 22 lata, że ma rodziców niezbyt zamożnych i że ma swoje mieszkanie odziedziczone po dziadkach. Po szkole poszedł do wojska na ochotnika, mając nadzieję pozostać na zawodowego żołnierza, ale podczas służby zmienił zdanie, wrócił do cywila i nie bardzo wie, co ma z sobą dalej zrobić. Póki co, jest mi wdzięczny za załatwienie mu tej pracy. Podróż minęła właściwie na tego typu rozmowie i na miejscu byliśmy przed wieczorem. Zakwaterowanie, miałam pokój jednoosobowy, Leszek też po sąsiedzku ze mną. Kolacja, a po kolacji relaks. W ośrodku był basen, zaproponowałam Leszkowi pływanie, zgodził się. Po pewnym czasie pływania wyszłam do toalety, przy tej okazji stwierdziłam, że obok jest sauna, w której można się zamknąć, nie bardzo wiadomo przed kim, bo na basenie byliśmy tylko we dwoje. To też jeszcze trochę popływaliśmy. Po czym powiedziałam do Leszka - chodź, idziemy się zagrzać. Spojrzał, ale wyszliśmy z basenu, weszliśmy do sauny, zamknęłam drzwi, po czym zdjęłam z siebie mokry kostium , położyłam obok, a sama rozciągnęłam się na ręczniku. Leszek położył się obok, ale w slipach. Mogłam mu się dokładnie przyjrzeć. Wysoki, barczysty, piękne uda, potężne ramiona. Ale jak to ja, korciło mnie, co pod slipami. To też kiedy byłam już odpowiednio ciepła i mokra przesunęłam się w jego stronę. Kładę mu rękę na klatce piersiowej. Niby to bawię się jego owłosieniem, a ma go sporo, ale zaczęłam systematycznie zsuwać rękę w dół, aż do slipek. Leszek do tej pory nie reagował, to też już nie czekając dłużej na nic, uniosłam się, poprosiłam , aby uniósł biodra, zsunęłam slipy pochyliłam się i wzięłam w usta dość mocno nabrzmiałego już jego kutasa. On tylko spojrzał, ale nie reagował. Ja wolniutko zaczęłam wpuszczać go w głąb, po czym wysuwałam „masując” główkę języczkiem. Tu już zaczął pojękiwać, to ja ponownie go w usta i ponownie go oblizywać. To on zaczął już głośniej pojękiwać. On głośniej, ja dokładniej i intensywniej. Przesunął się tak, że leżałam na przedłużeniu ego ciała, ręce miałam oparte na jego biodrach i dość intensywnie wpuszczałam go sobie w usta. Po pewnym czasie okazało się, że ten jego kutas nie jest wcale taki mały i coraz więcej przestrzeni wypełnia w moich ustach. Zaczęło mi się to podobać i dalej pieściłam go coraz intensywniej. Aż przyszedł moment, że zaczął być już bardzo mocno podniecony, przytrzymałam go mocniej w ustach i pozwoliłam, aby spuścił się, wypełniając je i połknęła wszystko to, co z siebie wyrzucił. W tym momencie Leszek wsunął ręce w moje włosy i dość mocno ścisnął mi głowę. Chwilę tak tkwiliśmy, po czym usłyszałam - coś Ty ze mną zrobiła. Podniosłam się do góry, położyłam na jego klatce piersiowej, tak, ze twarz miałam na wysokości jego twarzy. Uniosłam ją, a usta nasze spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku. Objął mnie tymi swoimi mocnymi ramionami, mocno do siebie przyciskając, a ja mocniej przyciskając usta. Jednak w którymś momencie trzeba było wziąć głębszy oddech, to też powiedziałam mu - to był akt mojej uległości wobec Ciebie, a teraz idziemy się umyć, a później przejdziesz do mojego pokoju. Wróciłam do pokoju, naszykowałam łóżko, naszykowałam po drinku, przyszedł Leszek, stanęłam przed nim, i jak małolaty objęliśmy się ramionami, on mocno pochylając się nade mną, znowu zaczął całować. Tym pocałunkom cały czas było mało i mało, w tym czasie ja zsunęłam z niego dres, sama zdjęłam sukienkę, pod którą nie było niczego i położyliśmy się do łóżka. Rozsuwając szeroko nogi, unosząc do góry uda pozwoliłam mu wejść w siebie. On to zrobił, a po moim ciele przeszły dreszcze niesamowitego podniecenia. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, wyciągnęłam do góry ręce starając się jak najmocniej wystawić w jego stronę biodra, a on systematycznie wsuwał się we mnie, za każdym razem czułam go coraz mocniej w sobie. Te dreszcze powodowały skurcze brzucha, które skończyły się bardzo mocnym skurczem w chwili wyjątkowo mocnego orgazmu. Dłuższą chwilę leżeliśmy obok siebie głęboko oddychając. W pewnym momencie poprosiłam go, aby poszedł się umyć, , a kiedy wyszedł, zasugerowałam, aby poszedł do swojego pokoju, tłumacząc koniecznością bycia wypoczętą na następny dzień. Był to pretekst, ponieważ miałam świadomość, że jeżeli zostanie jeszcze dłużej, to zaczniemy pieścić się dalej i nie wiadomo, kiedy to się skończy. Ale w czwartek rano już mu nie darowałam. Wstałam wcześniej, umyłam i poszłam do jego pokoju. O dziwo, już nie spał, to też przytuliliśmy się do siebie, jakbyśmy nie wiadomo jak dłudo się nie widzieli. Nasze usta zwarły się w bardzo namiętnym pocałunku, języki natomiast mówiły, że chcą naszego zbliżenia. To też zaraz zaczął zsuwać ze mnie sukienkę, w której przyszłam a ja zsuwałam jego bluzę od piżamy, a po niej spodnie. Wówczas okazało się, ze jego kutas jest już bardzo sztywny, to też odwróciłam się oparłam ręce o stojącą pod ścianą szafkę, wypinając w jego kierunku biodra. Na jego reakcję nie musiałam zbyt długo czekać, pomagając sobie trochę ręką po chwili wprowadził kutasa w cipkę, a następnie chwycił mnie za biodra, systematycznie wypełniając. Powtórzyła się sytuacja z wczorajszego dnia. Czułam go wyjątkowo mocno w sobie, czułam w sobie każde jego pchnięcie. Po każdym takim mocnym pchnięciu narastało we mnie podniecenie, aż przyszedł moment spełnienia, potwierdzony przeze mnie głośnym jękiem. Leszek też jęknął ale zrobił coś, czego się nie spodziewałam. W momencie, kiedy się we mnie spuszczał jedną rękę wsunął mi we włosy, mocno je chwycił i zaczął przyciągać ją do siebie. To mnie zabolało, to też wręcz krzyknęłam, kiedy mnie tak trzymał. Stojąc na chwiejnych nogach wytarłam się leżącym obok ręcznikiem, przeszłam do swojego pokoju i szybko weszłam pod prysznic. Pomogło to tylko na trochę, ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Po śniadaniu poszłam na odprawę, siedziałam za stołem, słuchałam, co do mnie mówią, ale myśli moje krążyły zupełnie gdzie indziej. Czekałam tylko na przerwę i możliwość pójścia do Leszka. Kiedy tylko ją ogłosili, natychmiast pobiegłam do jego pokoju. On po śniadaniu wrócił do swojego pokoju i teraz już leżał na łóżku. Zamknęłam drzwi i zrzucając z siebie ubranie po chwili już byłam przy nim. Przytulił mnie mocno do siebie, a usta nasze ponownie spotkały się w namiętnym pocałunku. Nie pamiętam kiedy pocałunek z mężczyzną sprawiał mi tak dużo radości i przyjemności. Ta czułość ust spowodowała, przeniesienie podniecenia na całe ciało. Tym razem to ja leżałam na nim, to też uniosłam się na rękach i podciągając nogi, po chwili unosząc je lekko wprowadziłam jego kutasa do cipki. Kiedy Leszek poczuł go we mnie uniósł biodra do góry, tym sposobem wbił co całego. Chwycił za biodra i od tego momentu zaczęła się „szaleńcza” jazda. On wyrzucał mnie do góry, a ja opadałam, wbijając się na jego kutasa coraz głębiej. Ręce miałam oparte na jego klatce piersiowej i tak „fruwałam” do góry i na dół, aż oboje osiągnęliśmy poziom naszego orgazmu. Niestety, nie mogłam się nacieszyć do końca tym orgazmem, musiałam wracać na zajęcia. Po zajęciach kolacja i już nie mieliśmy wątpliwości, co mamy robić. Leszek przyszedł do mnie odświeżony i pachnący, ja tez byłam po kąpieli. Leżeliśmy w łóżku obok siebie, ale to nie trwało zbyt długo. Jego ręka, wcale nie mała dłoń zsunęła się na moje piersi. Wyjątkowo delikatnie zaczął dotykać brodawki, a one od razu stanęły na baczność, to też pochylił głowę i zaczął je pieścić ustami. To jedną, to drugą. Można powiedzieć, że szkoda, że mam ich tylko dwie, bo czułam jakieś dziwne drżenie, kiedy jego języczek „bawił się” brodawkami. Usta jego zajmowały się piersiami. A rączka zsunęła się niżej, ja rozchyliłam nogi i poczułam jego paluszek na łechtaczce. Znowu robił to wyjątkowo delikatnie, wręcz ja muskał. Powodowało to moje ciągle narastające podniecenie. Podniecenie, wyrzuciłam ręce do góry, rozsuwając jeszcze szerzej nogi, pozwalając mu na coraz intensywniejsze pieszczenie łechtaczki. Po chwili poczułam, że już jestem „mokra”, od tego momentu nie dość, żę bardziej intensywnie mnie pieścił, to jego palec zaczął mocniej przyciskać się do niej. W pewnym momencie wręcz gniótł ją, jakby chciał ją wcisnąć we mnie, a ja coraz głośniej jęczałam, w coraz to większym podnieceniu. Pieścił jeszcze przez chwilę, aż doprowadził mnie do orgazmu, krzyknęłam i wyrzuciłam biodra do góry. Wówczas przesunął się, po chwili ujrzałam jego potężny tors nad sobą, a za chwilę jego kutasa w cipce. Jęknęłam, kiedy we mnie wszedł, a za moment zaczęłam coraz mocniej wypinać biodra w jego stronę chcąc, aby wszedł we mnie jak najgłębiej. A Leszek, podpierając się na tych swoich potężnych ramionach wsuwał się we nie coraz mocniej. Doskonale mnie wyczuł wysuwał się, jak by chciał cały wyjść, po czym bardzo mocno wbijał się we mnie do samego końca. Nie tylko czułam jego kutasa w sobie, ale czułam również, jak jego kość łonowa wręcz miażdży moje wargi sromowe. Jęczałam, wbijając swoje ręce w jego ramiona, aż w pewnym momencie wręcz krzycząc wyrzuciłam ręce do tyłu wypinając biodra po to, aby jak najwięcej wziąć od niego. Wypełnił mnie tym swoim kutasem, tkwiąc nade mną i patrząc mi prosto w oczy, a ja w jego, widząc, jak mu się świecą jak żarówy. Opadliśmy obok siebie, po chwili poszedł się umyć, ja po nim. Wracając z łazienki naszykowałam do dużym drinku i wznieśliśmy toast za miłe spotkanie, po czym wypiliśmy je do dna. Leżeliśmy obok siebie nic do siebie nie mówiąc, słowa nie były potrzebne, aby wiedzieć, że jest nam dobrze. Tym razem Leszek wstał, naszykował po następnym drinku, podał mi szklaneczkę, jak to się mówi - stuknęliśmy się i usłyszałam - „za wspaniałą Kochankę”. Miło to było usłyszeć z ust młodego mężczyzny, który jak widać, znalazł we mnie duże zadowolenie Po chwili wyraził to pieszczotami ponownie pieszcząc ustami moje piersi, a gdy się nimi nasycił zaczął zsuwać swoją głowę coraz niżej. Przyszedł moment, ze znalazła się ona między moimi nogami. Rozchyliłam je szeroko, a po chwili poczułam, jak jego języczek dotyka łechtaczki. Mogę powiedzieć, że on bawił się nią, wylizując ją, to za chwilę brał ją w usta ssąc aż do ostatniej kropli moich soków. To znowu j a oblizywał, to znowu ja ssał, tym sposobem doprowadzając mnie do bardzo dużego podniecenia. Cały czas jęczałam coraz głośniej, przyszedł moment, że już bardzo głośno jęczałam, bo po brzuchu zaczęły chodzić mi skurcze. Kolejny orgazm wyrzucający ze mnie następną porcję soków. Aż przyszedł moment mocnego skurczu, wyrzuciłam z siebie bardzo dużo soków. Leszek to czując wessał się we mnie, chwycił łechtaczkę zębami i dość mocno je zacisnął. Krzyknęłam, bo mnie zabolało, ale nie miałam czasu, nad tym się zastanawiać, Leszek uniósł się i po chwili odbywaliśmy następne zbliżenie. Następne zbliżenie pełne namiętności. Każde jego pchnięcie kwitowałam głośnym jękiem. Po chwili byłam tak podniecona, że już pierwsze skurcze na brzuchu, aż przyszedł ten końcowy, tak mocny, że aż krzyczałam, kiedy się we mnie spuszczał. Długo tkwiliśmy złączeni w tym namiętnym uścisku, ale niestety, nie mogło to trwać zbyt długo. Kiedy się umyliśmy, wypiliśmy następnego drinka i poprosiłam, aby poszedł do siebie, tłumacząc się następnym dniem pracy. Był to wybieg, bo wiedziałam, ze jeżeli jeszcze trochę zostanie, to znowu zaczniemy się pieścić, i skończymy późno w nocy. Poszedł, a ja i tak długo nie spałam zastanawiając się, dlaczego zbliżenia z Leszkiem przeżywam tak mocno. Piątek rano, tym razem Leszek przyszedł do mnie. Wystarczyło, że się do mnie przytulił, już byłam podniecona. To też wywinęłam mu się, odwracając się na brzuch i wypinając do góry biodra. Wiedział, co ma z nimi zrobić, po chwili czułam go bardzo mocno w sobie. Wsuwał się we mnie i wysuwał, a ja coraz głośniej jęczałam w narastającym podnieceniu. Jakby tego podniecenia było mało Leszek przesunął prawą rękę pode mnie i sięgnął swoim paluszkiem do łechtaczki. Zaczął ja pieścić, a ja zaczęłam krzyczeć, bo mnie pobolewała po tym jego ugryzieniu, ale również z powodu narastającego podniecenia. Leszek przerwał o mocno trzymając mnie za biodra wsuwał się bardzo mocno również we mnie. Skończył, wypełniając mnie swoimi sokami co potwierdziłam bardzo głębokim jękiem. W momencie, kiedy się wysuwał dostałam od niego bardzo mocnego klapsa na pośladek. Krzyknęłam, bo mnie zabolało, ale o dziwo, poczułam też mocny skurcz brzucha powodując następny orgazm. Na szczęście on się nie zorientował, ubrał i wyszedł. Ja też się umyłam, ubrałam i zeszłam na śniadanie i na dalszą część spotkania. Siedziałam przy stole, czegoś niby słuchałam, coś niby notowałam, ale cały czas czułam w sobie Leszka. Dotrwałam do końca, zjedliśmy obiad i w drogę powrotną. Przyjechaliśmy do firmy, tam Leszek odstawił samochód, po czym ja mu podałam kluczyki od swojego samochodu, mówiąc - zapraszam Cię na kolację. Spojrzał, ale nic nie powiedział, wsiedliśmy do samochodu. Podjechaliśmy pod dom, otworzyłam garaż. Leszek wprowadził samochód do środka, ja go zamknęłam, mówiąc - zapraszam Cię do środka. Ale gdy tylko weszliśmy do mieszkania Leszek natychmiast mnie objął i zaczął całować. Tak, jak było wcześniej tak i teraz usta nasze zwarły się w bardzo mocnym i namiętnym pocałunku. Trwał on dość długo, po czym był przerywany tylko o to, aby zdjąć z siebie jakąś następna część ubrania. Kiedy tylko byłam w staniku i majteczkach, a on w slipach weszliśmy do sypialni. Tam ponownie nasze usta zwarły się w mocnym, namiętnym pocałunku, a ręce zdejmowały pozostałe części ubrania. Gdy tylko zsunął ze mnie majteczki, ja zsunęłam jego slipki rozsunęła szeroko nogi, lekko unosząc uda, on po chwili już mnie wypełniał. Mając już teraz pełną swobodę od samego początku jęczałam, a kiedy się we mnie spuszczał, wręcz krzyczałam z osiągając wyjątkowo mocny orgazm. Dłuższą chwilę leżeliśmy, za nim poleciłam mu pójść do łazienki na piętro, sama weszłam do swojej. Umyta, założyłam szlafroczek, posprzątałam swoje rzeczy i zaczęłam krzątać się po kuchni. Leszek zszedł, miał na sobie tylko slipki, pokazałam, gdzie są napoje, proponując, aby się nimi zajął, samej szykując jakąś kolację. Zasiedliśmy, nawet coś zjedliśmy, bardziej wypiliśmy. Zaczęłam sprzątać ze stołu, stanęłam przy blacie kuchennym. Leszek podszedł i wsunął mi rękę między nogi. Rozszerzyłam je, on bezbłędnie trafił do cipki, znajdując od razu łechtaczkę. Oparłam ręce o blat, lekko wypinając się do tyłu, on natomiast bardzo intensywnie swoim paluszkiem pieścił łechtaczkę. Jęczałam, bo mnie jeszcze pobolewała od tego jego „gryza”, ale też jęczałam, bo narastało we mnie podniecenie. Nie musiał długo czekać, zaraz zrobiłam się bardzo podniecona i mokra. Wówczas Leszek dołączył drugi palec i chwycił ją między te dwa palce jakby w kleszcze. To powodowało dalsze podniecenie, po chwili już zaczęłam być bardzo mokra. Wypływające z dziurki moje soki spowodowały, że te jego palce zrobiły się bardzo mokre. Wówczas lekko przesuwając je w dół trafił na dziurkę i od razu wsadził je bardzo głęboko. Ja jęczałam coraz głośniej, on wsuwał je i wysuwał coraz mocniej sięgając szyjki. Co powodowało bardzo mocne moje podniecenie. Tak pieszcząc mnie doprowadził do takiego stanu podniecenia, ze byłam już bardzo mokra. Wówczas wsunął ze mnie całkiem szlafroczek, po czym poczułam jego kutasa, jak się we mnie wsuwa. Okazało się jednak, że wsunął go tylko po to, aby go zwilżyć, bo wysunął, przesunął w kierunku brązowej dziurki mówiąc jednocześnie - wypnij się mocniej. Wypięłam i poczułam, jak jego kutas wciska się do środka. Nie był zbyt mokry, to tez po chwili poczułam mocniejszy opór jęcząc, ale Leszek chwycił mnie w tym momencie za biodra i mocno wbił, Krzyknęłam, bo mnie trochę zabolało, ale było już za późno, już cały siedział we mnie. Siedział, ale po chwili zaczął wysuwać się i wsuwać, aż doszedł do swojego orgazmu, spuszczając się we mnie. Skończył, poszedł się umyć, ubrał i żegnając się zapytał - czy będę miał przyjemność kiedykolwiek jeszcze jechać z Panią Dyrektor w delegację ? Spojrzałam na niego mówiąc - sądzę że tak. Pocałowaliśmy się bardzo mocno i Leszek wyszedł. Ja jeszcze dłuższą chwilę fczułam go w swojej pupie. Sprzątnęłam kuchnię, poszłam sprzątać łazienkę na piętrze. Patrzę, a tam na samym środku leży średniej wielkości wibrator, którego używałam przed wyjazdem. Ewidentnym jest, że on go widział, bo był on pod prysznicem, a teraz na środku łazienki. Jest jednak pytanie - co pomyślał ??? Myślę, ze jak się dowiem to kiedyś to opiszę. 27 luty 2010roku. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

***

 

27
lutego

Piotr 4. Zbiorówki

   Posted by: baska   in Opowiadania

Piotr 4, Zbiorówki

Spotkanie z Piotrem kontynuowałam w pewnym standardzie. Przychodziłam odbywaliśmy po dwa zbliżenia. W połowie stycznie zapytał mnie jednak, czy bym nie miała ochoty na wypad w „ciepły klimat” Wyjaśnił, że jego „korporacja” organizuje spotkanie dotyczące podsumowania minionego roku na Cyprze, w dniach od 07 do 14 lutego. On tam leci, ale mogę również i ja lecieć.

  •  

Pomyślałam, urlopu mam jeszcze prawie miesiąc zaległego za ubiegły rok, u nas środek zimy, tam ciepła woda w basenie. Analizowałam też „zagrożenie”, powiedział, że „on tam leci”, ale należało założyć, że może zarówno z Polski, jak i z innych krajów ktoś inny też lecieć, np. jego koledzy z Egiptu. Czym mi to groziło - najwyżej seksem z kilkoma partnerami, ale to przecież nie problem, bo to właśnie lubię. Założyłam, że tym razem, ponieważ jest to wyjazd „zamiejscowy” będzie to klasyczny seks. Co prawda to założenie było dość teoretyczne, ale jakieś ryzyko trzeba było wkalkulować. Przy następnym spotkaniu potwierdziłam swoją gotowość do takiego wyjazdu. Na tym skończyła się dyskusja, Piotr do tematu wrócił na początku lutego, kiedy zbliżał się termin lotu. Wówczas zadałam my zasadnicze pytanie - ile mnie to będzie kosztowało, oświadczył, że jestem przez niego zaproszona, więc nic. Pomyślałam, jak nic, to nic, umówiliśmy się co do sposobu dojazdu na lotnisko i w niedzielę, 07 lutego wylecieliśmy, najpierw do Aten, a następnie do Nikozji, stamtąd już autobusem do hotelu w Paphos. Zostaliśmy zakwaterowani, ja w pokoju obok Piotra. Były to duże, jednoosobowe pokoje, przestronne, dużo przestrzeni. Dolecieliśmy w godzinach popołudniowych, to też każde z nas zakwaterowało się w swoim pokoju, odpoczęliśmy i poszliśmy na kolację. Przy kolacji spotkałam Karola i Wowę, starych znajomych z Egiptu. Już teraz wiedziałam, że będę w ich towarzystwie. Po kolacji przeszliśmy wszyscy do pokoju Piotra i wówczas zaczęło się. Już tego wieczoru miałam z nimi trzema po dwa zbliżenia. Skończyliśmy na tym, bo w poniedziałek musieli iść do „pracy”. To też z samego rana dostałam po jednym „strzale” i poszli. Wracali ok. 18-tej i „bawiliśmy” się „od początku”, również wychodziło im po dwa „strzały”. Sytuacja zmieniła się w środę wieczorem, skończyli pracować, nie musieli już iść do pracy w czwartek, zaczęły się zbliżenia „na okrągło”. Jak tylko byli zdolni, to mnie „dopadali”. I było wszystko, była klasyka, był anal, był oral. Były zbliżenia zbiorowe i były zbliżenia jednoczesne. Skończyliśmy w sobotę o północy, bo trzeba było się przespać i w niedzielę wracać. Oczywiście, nie było to wszystko takie łatwe, bo jak by na to nie patrzeć, jest to trzech „dorodnych” mężczyzn, każdy mający odpowiednią energię, to też po takim wieczorze byłam po sześciu zbliżeniach i dobrze, że była „spana” noc, to trochę odpoczywałam. Natomiast od środy już nie było takiego komfortu, byłam brana kiedy mnie chcieli, to też w czwartek po południu już pojękiwałam, czując, jak mam obolałe wargi, jak mam rozbite wnętrze cipki. Później już było coraz gorzej, a w piątek po południu to już krzyczałam i wyłam. Im to nie przeszkadzało, tylko robili swoje. No i tu jest właśnie pewien paradoks. Od połowy tego spotkania już byłam dość mocno obolała, a pomimo to jestem zadowolona, że mnie tak zerżnęli. Kiedy się rozstawaliśmy Karol stwierdził, że był to wstępny trening, na dalsze treningi zaprasza do Drezna. Nie wiem, co to oznacza, ale na razie nie będę się nad tym zastanawiała. Po niedzieli następny tydzień i następna środa, spotkanie z Piotrem można powiedzieć „standardowe”. Natomiast następna środa już nie była taka „standardowa” . Przysłał mi już we wtorek sms-a, że chciałby, abyśmy spotkali się o 17-tej. Jeżeli zmienia godzinę, bo normalnie spotykamy się o 19-tej, to znaczy, że coś „kombinuje”. Przyjechałam, wsiedliśmy w samochód i wyjechaliśmy „ w Polskę”. W pewnej miejscowości zatrzymaliśmy się przy ładnej willi, weszliśmy do środka, tam na progu powitała mnie młoda, ale dobrze zbudowana kobieta przedstawiająca się jako Iza. Poprosiła, abym weszła z nią do sypialni na piętro, po czym pomogła mi się rozebrać do naga. Podała biały szlafrok „frote”, co nieco na mnie za duży i zeszliśmy do salonu. Obszerne pomieszczenie ze stołem, a przy nim sześciu mężczyzn, to znaczy Piotr, Władysław, mąż Izy oraz czterech dorodnych mężczyzn ubranych również w białe szlafroki, wyglądających jednak dość dziwnie. Podnieśli się i ustawili „wg wzrostu”. Przede wszystkim wszyscy byli ogoleni na „zero” na głowie, później okazało się, że na całym ciele, dokładnie ani jednego włoska. Ani na klatce piersiowej, ani na rękach czy nogach. To powodowało, że podczas zbliżeń po prostu ślizgali się . Pierwszy stał Stefan, wzrostu około 190cm, a klatce ze 140, dłoń jak szufla. Za nim Marcin, nieco niższy, może ze 185cm wzrostu, ale równie bardzo dobrze zbudowany. Trzeci Krzysztof, już znacznie niższy, może ze 175cm, ale za to można określić go jako krępy. Nie był „utyty”, ale miał na sobie sporo mięsni. Czwarty Ludwik, już zupełnie niski w stosunku do Stefana, tak ze 170 cm wzrostu, dobrze zbudowany, ale drobny, a szczególnie miał drobne dłonie. Piotr mi ich przedstawił, jako „swoich” podopiecznych, informując, że oni wszyscy czterej w poniedziałek wyszli z miejsca odosobnienia, czyli z więzienia i w ramach „powrotu do normalnego życia” powinni na początku zaspokoić swoje potrzeby z kobietą. W tym momencie spojrzał, a on najspokojniej, wskazując pokój obok powiedział - tam jest pokoik specjalnie dla Ciebie przygotowany i tam Cię będą pierdolić jak będą chcieli. Spojrzałam, rzeczywiście, na środku tego pokoiku stał średniej wielkości tapczanik, a obok niezbyt wielki stół nakryty prześcieradłem. Nie jestem w stanie opisać Ci tego, co się tam działo. Czterech wyposzczonych samców z jajami pełnymi spermy. Rżnęli mnie, jak chcieli, w pizdę, w dupę, w usta. Kutasy ich stawały non stop, jak na zawołanie. Na dodatek tymi swoimi łapami co jakiś czas dawali mi klapsa. Około północy już nie miałam siły trzymać się na nogach, ale to im nie przeszkadzało. Kładli mnie na kanapie, na stoliku, tak, że głowa zwisała z drugiej strony i rżnęli w pizdę i w usta. Coś takiego jeszcze nie przeżyłam, takiej furii, z jaką mnie cały czas rżnęli. Wypompowali się, była druga w nocy, kiedy już prawie nieprzytomną Piotr mnie wziął, owinął w koc, moje rzeczy spakował do torby, którą miałam z sobą i przywiózł pod dom. Jako tako po drodze otrzeźwiałam, chwiejąc się na nogach otworzyłam dom, weszłam do sypialni i padłam. Rano próbowałam się ruszyć, ale nie było mowy. Zadzwoniłam do firmy, głosem bardzo mocno chrypiącym, bo pieprząc mnie w usta nie raz dotknęli strun głosowych, mówiąc, że jestem chora i biorę dwa dni urlopu. Przyszła środa, 24 luty, Piotr mówi, że chciałaby, abym pojechała z nim w piątek „za miasto”. Zapytałam - czy w to samo miejsce - odparł - tak. Wsiedliśmy w samochód o 20-tej, około 22-giej byliśmy na miejscu, powitała nas jak poprzednio Iza, ale tym razem zaprowadziła mnie do „piwnicy”, to znaczy pomieszczenia poniżej parteru, ale nie miało to nic wspólnego z piwnicą. Było to pomieszczenie czyste, zrobione w płytkach ceramicznych, ładnie oświetlone oświetleniem bocznym. Na środku jakiś niewielki stolik, ale od razu rzuciły mi się w oczy haczyki, które były w ścianach na różnej wysokości i kilka na suficie. Obok bardzo ładna toaleta i drugie pomieszczenie z kanapą, stolikiem, fotelem. Iza zaproponowała mi, abym się tam rozebrała, po czym przeszłyśmy do poprzedniego pomieszczenia. Tam było już dwóch mężczyzn, innych, niż poprzednio, ale tak samo całkowicie ogolonych, mieli tylko luźne szorty na sobie. Położyli mnie na tym stoliku, po czym najpierw przypięli mi do poprzecznego drążka ręce, a następnie nogi, po czym w boczne oczka tego drążka wpięli linki i podciągnęli mnie do góry, tak, że minimalnie opierałam się biodrami o stół. Sprawdzili, czy jest to odpowiednia wysokość i wyszli. Po chwili wrócili, ale nie sami. Zrobiło mi się słabo, bo przede mną stało siedmiu mężczyzn, dobrą chwilę ich liczyłam i po chwili nie miałam wątpliwości. Było ich siedmiu. Jęknęłam, przecież tamtych czterech mnie wykończyło, a ty dwa razy więcej. Ale podeszli, długo oglądali moje krocze, przesuwali ręką po nim, to co mnie zdziwiło, podnieciłam się. Widząc mnie podnieconą jeden z nich przystawił do łechtaczki palec i zaczął ją masować, po chwili drugi z drugiej strony wsunął palec w cipkę, robiąc klasyczną „palcówkę”. Ponieważ robili to „delikatnie” po pewnym czasie zaczęłam być podniecona, aż doszłam do orgazmu, a z cipki popłynął obfity strumień moich soków. Usłyszałam, o to nam chodziło, po chwili pierwszy przystawił się do cipki, wsunął w nią swojego kutasa, ale tylko po to, aby go zwilżyć, po czym zaraz wszedł w pupę. Jęknęłam, czułam, jak się rozpycha, wchodząc, poczułam jego ręce na biodrach, a jego biodra na swoich pośladkach. Trzymając mnie mocno w talii zaczął się wsuwać i wysuwać, aż wszedł cały. Ale tym razem się nie spieszył, tym razem wolno, spokojnie, ale dość mocno wbijał się we mnie, aż poczułam, że pęcznieje, a za moment jak się we mnie spuszcza. Chwilę trwał, wysunął, a za nim już stał następny trzymając kutasa w ręku. Pomyślałam, zaraz mi go wsadzi w cipkę, a on od razu wjeżdża w pupę. Była wilgotna, to też wsunął się bez problemów i można powiedzieć historia powtórzyła się, doszedł do swojego szczytu i spuścił się we mnie. Po nim trzeci i to samo, następnie czwarty i tak do końca, do szóstego. W tym momencie miałam już mocno rozklepaną pupę, Już szóstego czułam bardzo mocno, bo tym razem wsuwali się we mnie wolno, ale za to bardzo mocno. Pomyślałam, skończyli pierwszą rundę, zaczną drugą w cipkę, go widziałam, jak już „stroją” od nowa swoje kutasy. I nie myliłam się, tyle tylko, że ponownie zaczęli wsuwać się w pupę. Ja już jęczałam, a oni robili swoje. Jeden po drugim ponownie wsuwał się w pupę, robił to coraz mocniej i spuszczali się w środek. W pewnym momencie już czułam, jak zaczynam być wypełniona ich sokami, a oni dokładali dalej. Zaczynałam być już bardzo mocno zmęczona tymi ich zbliżeniami, natomiast okazało się, ze oni nie, że oni „świeżutcy”, ich kutasy ponownie były sztywne i zaczęli wbijanie się we mnie po raz trzeci. Miałam już pupę mocno rozklepaną, to też kiedy wbijali się jeden za drugim ja tytko coraz głośniej jęczałam, a kiedy kończyła się ta „kolejka” prawie krzyczałam. Kolejka skończyła się, prosty rachunek miałam 18 razy kutasa w pupie, okazało się, że to jednak nie koniec. Teraz dopiero zaczęło się „dopierdalanie”. Władek był dość drobnej postury, a przede wszystkim miał drobne dłonie. Podszedł i zaczął „głaskać” mnie po pupie. Za pierwszym razem przesuwał tą dłoń delikatnie, ale już następnym razem jego palce dość mocno uciskały wejście do pupy, a za trzecim przyłożył do niej zwiniętą ją w „trąbkę” i zaczął wpychać do środka. Darłam się, a on, o dziwo wolniutko, ale skutecznie wsuwał ją do środka. Po chwili miął ją całą w środku, poczułam, jak ją zwija w piąstkę i zaczęło się „palowanie”. Najpierw kilka delikatnych ruchów do przodu, aby zorientować się, ile ma przestrzeni, ale za chwilę minimalny ruch do tyłu i energiczny ruch do przodu. Uniosłam głowę i patrzę, jak on ją wsuwa, widzę, że już cała dłoń, za następnym razem minął nadgarstek, dalej już nie patrzyłam, tylko czułam, jak ten tłok ładuje się w moje wnętrze. Miałam kilka zbliżeń z fistingiem cipki, miałam już w pupie „kikuta”, ale całej dłoni jeszcze nie. A ona wbijała się coraz głębiej i głębiej. Im ona głębiej, tym ja głośniej, przyszedł moment, że już tylko wyłam, a on jeszcze się wbijał i wbijał. Przyszedł moment, kiedy partnerzy uznali, że dość. Wysunął rękę, moi partnerzy odpięli nogi, po czym nastąpił „klasyczny” element „palowania”. Przy stole postawili stołeczek, a na nim potężnych rozmiarów kołek analnych. Ja zsuwając się ze stołu trafiłam pupą prosto na ten kołek, który zaczął systematycznie wbijać mi się w pupę. Do pewnego momentu czułam, jak mnie wypełnia, ale na pewnej głębokości już zaczęłam jęczeć, a po chwili wręcz krzyczeć, kiedy we mnie wchodził. Przyszedł moment, że miałam go całego w sobie. Wówczas moi partnerzy wykazali swoje zadowolenie i odwiązali mi ręce. Spowodowało to, że jeszcze mocniej opadłam na stołek, całkiem nabijając się na ten kołek. Oni poszli, a ja na czworakach przeszłam do łazienki i zaczęłam się myć. Pierwsze, co zrobiłam, to wyciągnęłam tego kołka z siebie, ale myjąc się stwierdziłam że mnie dość mocno boli wejście do pupy. Po powrocie do domu ponownie się umyłam i zaczęłam smarować pupę różnymi maściami, aby jak najprędzej można było na niej usiąść. Doszłam jednak do wniosku, że Piotr zaczyna się mną bawić, jest pytanie - jaka będzie następna zabawa ??? 27 luty 2010r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

 

6
lutego

“Ostre” pieszczoty

   Posted by: baska   in Opowiadania

Ostre” pieszczoty.

Przyszedł koniec roku i zrobiłam pewnego rodzaju podsumowanie swojej osoby. Doszłam do wniosku, że są we mnie dwie natury:

  •  

1. Natura kobiety, której odpowiada klasyczny seks. Nie ukrywam, że czasami tęsknię za tym, abym była mocno zerżnięta przez kilku mężczyzn. To miało miejsce już nie raz i dlatego jest to coraz trudniej opisać.  Przykładem mogą być moje spotkania z Piotrem. Z racji Świąt i Nowego Roku nie widzieliśmy się 3 tygodnie i nie ukrywam, że tęskniłam, aczkolwiek miałam też pewne obawy. Tymczasem było „normalnie” bez żadnych dodatkowych atrakcji, podczas pierwszego zbliżenia dostałam bardzo mocny orgazm. Później długo rozmawialiśmy o różnych kwestiach, tym razem wypieścił mi cipkę języczkiem, a jak mnie wziął od tylu od początku jęczałam w dużym podnieceniu. W momencie, kiedy zaczął się we mnie spuszczać przyszedł tak duży orgazm, że aż krzyczałam, bo czułam, jak się kurczą na nim wszystkie mięśnie pochwy. Ten ból podbrzusza czułam bardzo długo, więc jak tu nie tęsknić za takim seksem.

2. Natura kobiety, która ma chęć, aby jej zadano ból. To trudno zrozumieć, ale tak jest. Mam świadomość, że jest to moje „skrzywienie” psychiczne, ale nic na to nie poradzę. Rozmawiałam na ten temat z Małgośką, skierowała mnie do psychiatry. Odbyliśmy trzy spotkania, za każdym razem mnie zerżnął, ale w końcu postawił diagnozę i chyba jest ona właściwa. Ja w swoim życiu jestem „żywiołem”, który cały czas „szaleje”. Kiedy byłam mała dziadek nazywał mnie „półdiablę weneckie” bo ja byłam wszędzie i nigdy nie można było mnie upilnować. Moje rówieśniczki chodziły z lalkami, a ja ganiałam się z chłopakami po drabinkach. Być może ta „żywiołowość” spowodowała, że dobrze grało mi się w piłkę ręczną. Ale od tego momentu zaczyna się moja dominacja w życiu. Na podwórku dominowałam nad chłopakami, w szkole zawsze byłam przewodniczącą klasy, w sporcie zawsze byłam kapitanem drużyny. Na studiach byłam starostą roku, a po trzecim roku przewodniczącą samorządu studenckiego. Kiedy poszłam do pracy, to tylko rok pracowałam „samodzielnie”, po roku już byłam jakąś kierowniczką zespołu, później działu. Kiedy powołałam dział Marketingu byłam jego kierowniczką, aż teraz zastępca dyrektora.W innych działaniach to samo, albo Prezes, albo Przewodnicząca, albo Główny Specjalista. Więc jak mi wytłumaczył ten psychiatra, gdzieś musiała pojawić się „nisza”. Padło na seks, ale ten z bólem. Kiedyś w 1992 roku spiłam się w głupi sposób i wówczas wymusiłam na swoim partnerze, żeby mnie zbił. Zrobił to, a ja się zdziwiłam, że poza bólem pojawiło się bardzo mocne podniecenie. Później przypomniałam sobie ten fakt w Hamburgu, mówiąc o tym Manfredowi. On to przekazał swoim kolegom, a oni okazali się być osobami „inteligentnymi” i nie skatowali mnie od pierwszego razu, tylko stopniowali „klepanki”, gdzieś na przełomie 1999/2000 zaczęli również delikatnie dokuczać mi różnego rodzaju igłami, szpilkami czy klamrami. Muszę przy tym zaznaczyć, że zawsze wszystkie te „pieszczoty” były połączone z bardzo dobrym seksem. Tak, że teraz już, można to tak nazwać, nie bardzo umiem się obyć od „przemocy”, przy czym zawsze ma ona inny wymiar. Przykładem są np. pieszczoty z Markiem. Marek jest mężem Eli, która na pewnym etapie zaczęła pomagać mi w prowadzeniu gospodarstwa domowego. Kiedyś chciałam, aby mi posprzątała również samochód, stwierdziła, że nie, od sprzątania samochodu jest jej mąż Marek. No i tak zaczął „pracować” u mnie Marek dbając o mój samochód, ale nie tylko. Jest również odpowiedzialny za wszystko, co jest na zewnątrz domu. Przyjechał w sobotę przed południem, posprzątał podwórko, pozamiatał liście a kiedy skończył spytał, czy bym nie miała ochoty „umyć mu pleców”. Jest to takie nasze hasło do pójścia do łazienki na piętrze. Kiedy się umyliśmy i bardzo delikatnie przepłukał mi brzuszek zaproponował, abyśmy poszli do łóżka. Tam położył się obok i zaczął bardzo delikatnie pieścić moją łechtaczkę. Oczywiście robiła się coraz bardziej podniecona, aż wyczuł, ze już cała pływam. Ja już jęczałam bardzo głośno, bo chyba nie ma kobiety, która by się tak nie podnieciła. Przyszedł moment pierwszych skurczów, a on jeszcze mnie pieścił. Czując, że jestem już bardzo mokra wsunął dwa palce w cipkę, robiąc klasyczną palcówkę. To powodowało jeszcze większe podniecenie, aż zaczęły przychodzić skurcze i przyszedł tak mocny orgazm, że aż „chlusnęłam” swoimi sokami na zewnątrz. Przerwał, mówiąc - idziemy na górę. Weszliśmy do łazienki, wówczas poprosił, abym wypięła pupę. Stanął odwrotnie, to znaczy jego stopy były przy moich rękach i mocno je trzymałam, a on wziął skórzaną szpicrutę i zaczął mnie bić. Przyłożył mi kilka razy, ja jęczałam, ale z drugiej strony czułam, jak się podniecam, jak ze mnie „kapie”. Polecił rozsunąć pośladki, opierając się na ramionach przesunęłam ręce do tyłu i rozsunęłam je, a on przyłożył mi kilka razy w sam środek rowka. Koniec szpicruty sięgał aż na wzgórek łonowy. Przerwał, przeszedł do tyłu i wszedł we mnie. Ja nie jestem w stanie opisać tego podniecenia, jakie w tym momencie przeżywałam, ale powiedzieć, że wszystko we mnie w środku wibrowało, to mało. Orgazm, który dostałam, kiedy się spuszczał był tak mocny, że aż wyłam z bólu. Tkwił we mnie chwilę, po czym polecił podnieść się, stanąć przy ścianie i zaczął dotykać łechtaczki. Ja wyrzuciłam ręce do góry, drąc się z podniecenia, które przecież jeszcze po tym zbliżeniu nie minęło, a on powodował nowe. Przerwał, sięgnął, miał naszykowaną dość grubą, ale przede wszystkim długą szpilę po czym pokazując mi miejsca na piersiach powiedział - tu je wbijasz. Te szpilki nie dawno kupiłam i w tym momencie doszłam do wniosku, że te wszystkie zabawki kupuje na swoją „zgubę” Ręka jego ponownie wróciła na łechtaczkę i intensywnie ją pieścił patrząc jednocześnie, jak ja sobie przebijam najpierw jedną, a później drugą pierś. Tutaj następne wyjaśnienie, co innego jak ktoś Cię kłuje, a co innego, kiedy trzeba to zrobić samemu. Wówczas trzeba pokonać te barierę strachu. Kiedy skończyłam on przerwał, pokazując mi, że mam uklęknąć, ale wówczas jego kutas wszedł między moje piersi rozsuwając je, co powodowało dodatkowy ból, a ja pochylając głowę miałam lizać jego czubek. Robiłam to tak długo, aż doszedł do orgazmu, wystrzelił swoimi sokami. Wówczas wysunął się, obmył, ubrał i poszedł do domu. Drugi przykład to moje grudniowe spotkanie w „Klinice Weterynaryjnej” Jest między nami taka umowa, że ja jeżdżę w każdy czwartek do nich do pracy. Wówczas nie wolno im mnie ruszać. Ale Mikołaj, szef obsługi, lekarz weterynarii raz na jakiś czas proponuje, ze przyśle po mnie samochód. Oznacza to, że mają chęć się ze mną „pobawić”. W połowie grudnia, biorąc pod uwagę, że to koniec roku i warto by było go jakoś ciekawie zakończyć zgodziłam się, aby po mnie przyjechali. „Zabawa” zaczęła się już w biurze, kiedy kończyłam pracę dziewczyny dały mi drinka. Czułam, że jest „zaprawiony”, ale wypiłam. Po pewnym czasie wydawało mi się, że wszystko kontroluje, ale jakoś bez oporów poddaję się temu, co one chcą, jednak zachowując czucie. Zaprowadziły mnie do pokoju „socjalnego” i tam rozebrały, po czym położyły na leżance. Po chwili pojawiły się inne z linką i zawiązały mi bardzo ciasne „obwarzanki” na piersiach. Tym sposobem robią się z nich dość duże baloniki. Kiedy już uznały, że te „baloniki” są odpowiednie w ich rekach pojawiły się różnego rodzaju igły. Na początek poszła brodawka, w którą wkłuły po dwie igły, a następnie „baloniki” w które wkłuły też po dwie igły, ale długie, praktycznie na wylot. Oczywiście, jęczałam coraz głośniej, ale one wówczas z większą zażartością wbijały mi te igły. Tak przygotowaną zaprowadziły do „stajni” a tam czekał już na mnie Mikołaj ze swoja „drużyną”, było ich siedmiu. Założyli mi na ręce opaski, wpięli  i rozciągnę na boki. Ale tym razem zrobili jeszcze coś innego. Wsunęli pod „obwarzanki” haczyk i zaczęli podciągać mnie do góry nie na rękach, ale na tych obwiązanych piersiach. Powodowało to jeszcze większy ich ścisk, a przez to ból. Kiedy mnie podciągnęli do odpowiedniej wysokości, zwisając równo w dół zaczęli używać sobie taką wielo rzemieniową dyscypliną  na moich pośladkach. Darłam się, ale to nic nie dawało, swoje musiałam dostać. Oni stali za mną i tylko patrzyli, czy pojawiają się odpowiednie ślady na pośladkach. Ale po chwili musieli się dostać do mojej cipki. Założyli mi opaski na nogi i zaczęli podciągać do góry, jednocześnie rozchylając je na boki. Po chwili miałam je już na wysokości swoich ramion, tyle tylko, że tym sposobem wisiałam w powietrzu na rozciągniętych nogach i haku wpiętym między piersi, bo ramiona zostały trochę poluzowane. Darłam się, bo mnie to bolało, ale to nic nie dawało. Teraz wzięli się za cipkę. Jest takie pojęcie „precyzyjnego cięcia” u chirurga, można to również odnieść do zachowania się Mikołaja, który z wyjątkową precyzją uderzał trzcinką prosto w cipkę. A jego asystent poprawiał go dyscypliną, sięgając rzemieniami dość wysoko powyżej wzgórka łonowego. Ja rzucałam biodrami na boki, ale to niewiele dawało, końcówka trzcinki spadała Na środek cipki. W pewnym momencie dał znać i dwóch „partnerów” rozciągnęło mi „płatki” po to, aby mógł lepiej celować w sam środek ciupki. Skończył, wówczas podszedł, przesunął ręką po całym kroczu, uznał, że wystarczy. Wystarczy na kroczu, ale dla niego nie wystarczyło całkiem, podszedł do przodu i zaczął tą trzcinką uderzać w moje nabrzmiałe piersi. Bolało „jak skurwysyn”, darłam się niesamowicie, a on spokojnie licząc do pięciu, uderzał raz za razem. Kiedy tak wisiałam całkiem rozciągnięta pojawiły się „dziewczyny”. Kiedy podeszły w ich rękach zobaczyłam średniej wielkości, ale wcale nie takie cienkie szpile. Jena chwytała moją wargę, ściskając ją, a druga wbijała w nią wzdłużnie tą szpilę. Darłam się, bo przecież wszystkie te miejsca były bardzo mocno „sklepane”, to jednak nic nie dawało. Po chwili powtórzyły to z drugą wargą. To nie był koniec, za chwilę pojawiły się w ich rękach klamerki bardzo podobne, jak używa się do włosów, tylko metalowe i z bardzo ostrymi trójkątnymi „zębami”. Stwierdziły - te „szczęki rekina” będą w sam raz na Twoją pizdę. Ponownie ścisnęły mi wargę i zapięły ją, a ich końce wbiły się prawie całkowicie w moje ciało. Za moment zrobiły to samo z drugą wargą, zapinając na niej drugą klamerkę. Po chwili pojawiła się następna, zapięła haczyk na oczku jednej klamerki. Do tego haczyka była przywiązana gumka, przeciągnęła ja pode mną i zapięła drugim haczykiem z drugiej strony. Rozdarłam się jeszcze głośniej, bo tym sposobem cipka została całkowicie rozciągnięta na boki. Okazało się, że to o to chodzi, wówczas panowie opuścili moje nogi na podstawiony stoliczek, tak, że biodra moje znalazły się na wysokości ich bioder i Mikołaj, jako pierwszy wszedł we mnie swoim kutasem. Ma go dość potężnego, to też czułam go mocno w sobie. Chwycił za biodra i zaczął wbijać się z całej siły. Jęczałam, bo mnie całą wypełniał, aż wypełnił do końca. Był to początek „sztafety”, po Mikołaju następny i następny. Po trzecim już się darłam, a był jeszcze czwarty i piąty. Kiedy rżnął mnie szósty już prawie wyłam, a przy siódmym całkiem. Bolało mnie wszystko z zewnątrz i wewnątrz, kiedy skończyli miałam dodatkowo sklepaną cipkę z zewnątrz i wcale nie mniej rozklepaną cipkę wewnątrz. Skończyli, dziewczyny wytarły mnie mokrym ręcznikiem po czym stwierdziły - my też coś z tego chcemy mieć. Podeszły, zaczęły głaskać mnie po kroczu, jedna stanęła z jednej strony i zaczęła „głaskać” mi łechtaczkę, zaczęło mi się robić „dobrze”, druga stała z drugiej strony i zaczęła paluszkami dotykać dziurki. Tam było trochę gorzej, bo mnie całe to miejsce mocno bolało. Po chwili, ta, która „zaglądała” do dziurki zwinęła swoją dłoń i zaczęła mi ja wsuwać do środka. Darłam się, bo mnie wszystko bolało, ale ona nie przestawała tak długo, aż nie wsunęła mi całej dłoni do środka, zwinęła ją w piąstkę i zaczęła nią dość szybko wewnątrz mnie przesuwać. Wyłam z bólu, rzucając biodrami na lewo i prawo, ale to tylko powołało dodatkowe bodźce, w pewnym momencie zaczęłam być „śliska” czyli cipka popuściła soków. Wówczas ona zaczęła i mocniej i szybciej wbijać ta dłoń we mnie, aż chyba przyszedł orgazm, bo bardzo głośno zawyłam. Wysunęła dłoń i zaczęły wypinać mnie z tej uprzęży, najpierw nogi, później ręce, na koniec poluzowały linkę od haczyka przy piersiach i całkiem opadłam na stół. Leżałam dłuższą chwilę, dostałam szklankę picia, które wypiłam jednym haustem, po chwili drugą. Za nim mnie rozwiązały dobrały mi się do pupy, wsuwając w nią systematycznie coraz większe „kołki”, aż na końcu ustawiły na stołeczku odpowiedni dużego „kołka” i ściągając mnie ze stołu patrzyły, jak się na niego nabijam, drąc się przy tym, bo mnie mocno w środku „rozpierał”. Tak wyposażoną zaprowadziły mnie do pokoju, gdzie się rozbierałam, owinęły w koc, włożyły do samochodu i w takim stanie zostałam odwieziona do domu. Dopiero w domu szybko weszłam do wanny i „mocząc się” pozbyłam się wszystkich „ozdób.

06 luty 2010r, Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***.

5
lutego

Duży, Czekoladowy człowiek

   Posted by: baska   in Opowiadania

Duży, Czekoladowy człowiek.

W połowie stycznia otrzymałam zaproszenie na imprezę karnawałową do jednego z zaprzyjaźnionych klubów. Impreza była bardzo udana, dużo muzyki do tańca, ale też dużo piosenek turystyczno - szantowych. Impreza kończyła się około drugiej w nocy. Na sali było trochę różnych znajomych, znałam już ich z niejednej imprezy, tej mniej oficjalnej też.

  •  

Jednym z takich znajomych był Karol, z którym kiedyś spędziłam „drugą” część zabawy. W pewnym momencie powiedział - jak chcesz mieś dobry prezent Noworoczny to jedź za mną po koncercie. Spojrzałam na niego pytając co to za prezent, odpowiedział - byłaby to dla Ciebie duża niespodzianka. Niestety, wyczuł moją słabość, że w takich momentach jestem ryzykantką i zgodziłam się. Pojechaliśmy do miasta, taksówka zatrzymała się przy klasycznej. ładnie wyglądającej kamienicy. Weszliśmy na drugie piętro, Karol zadzwonił jeden krótki, drugi dłuższy dzwonek, widocznie umówiony sygnał i weszliśmy do środka. Wyszła na nasze powitanie bardzo potężna kobieta, nie dość, że wysoka to jeszcze bardzo mocno zbudowana, z szerokimi ramionami, obfitym biustem i dużymi biodrami. Karol stwierdził - dalej się z nimi bawisz i wyszedł. Kobieta przedstawiła się jako Anna i zaprosiła do środka. Weszłyśmy do dużego pokoju, w którym ubrany w szlafrok siedział równie potężny mężczyzna. Przedstawił się jako Wiktor, po czym Anna poprosiła mnie, abyśmy przeszły do pokoju naprzeciwko tego pokoju. Była tam sypialnia, Anna poleciła - tutaj się rozbierz, tam jest łazienka, tutaj są ręczniki. Nawet nie dyskutowałam, rozebrałam się, umyłam po całym wieczorze i owinięta w ręcznik wróciłam do poprzedniego pokoju. Były w nim przyciemnione światła, na przewoźnym barku stały naszykowane szklaneczki z drinkiem, Wiktor wskazując je powiedział - poczęstuj się. Wzięłam pierwszy z brzegu, nie wiem, czy był „podrobiony” czy nie, po czym stuknęliśmy się. Wiktor wznosząc toast - za miłe spotkanie. Kiedy wychyliłam prawie połowę polecił - a teraz pokaż się. Zsunęłam ręcznik i stanęłam przed nim. Przyglądał mi się dłuższą chwilę, dotknął ręka kwiatuszka i różyczki, stwierdzając - widzę, że jesteś zawodowcem. To dobrze. Zapytałam - co ma na myśli, usłyszałam - takie znaczki nie otrzymują „małolaty”, ale doświadczone w seksie kobiety. Myślę, że nasza propozycja przypadnie Ci do gustu. A teraz połóż się na tamtym stoliku. Spojrzałam, w głębi pokoju stał stół nakryty białym ręcznikiem, Wiktor położył mnie na nim na brzuchu, mocno rozsuwając nogi, natomiast Anna złapała mnie od przodu za ręce, mocno je ściskając. Odwróciłam głowę i spojrzałam na Wiktora. Zdjął szlafrok, a między jego nogami sterczał dość dużych rozmiarów kutas. Po chwili poczułam jak mi go wsadza w cipkę, za chwilę wbił się we mnie z całej siły. Ja jęknęłam, bo nie byłam przygotowana na tek dużego kutasa. On zaczął wbijać się we mnie coraz mocniej, przy jego masie ciała ja prawie fruwałam do góry i coraz głośniej jęczałam, po czym usłyszałam - nie masz co jęczeć, przecież Ci robię dobrze. Jako tako dobrze poczułam się dopiero za chwilę, kiedy cipka puściła soki i lekko rozciągnęła się. Czułam go wyjątkowo mocno, ale o dziwo również podnieciłam się i głośno jęcząc potwierdziłam jego wytrysk. Anna podała mi ręcznik i poszłam się umyć. Po wyjściu ponownie napiłam się ze szklaneczki, po czym Wiktor pokazał mi, że mam się położyć na tym samym stole, ale na plecach. Podeszli do mnie oboje, przez chwilę przyglądali mi się rozciągając i podnosząc mi nogi do góry. Anna chwyciła mnie dość mocno, a Wiktor wyszedł, po chwili wrócił, a mnie oczy wyszły z orbit. Do pokoju wszedł ciemnoskóry mężczyzna, bardzo potężnej budowy i proporcjonalnie do jego budowy ciała trzymał w ręku sterczącego kutasa. Ja spojrzałam i krzyknęłam ze strachu - nie, ale nie miałam żadnego ruchu, ponieważ Wiktor podszedł do stołu i przytrzymał mi brzuch. A ten „potwór” podszedł do mnie, uśmiechnął się i zaczął mi wsuwać w cipkę tego kutasa. Gdzie tam wsuwał, przyłożył, po czym zaczął pchać. Pomimo, że moment temu miałam zbliżenie z wcale nie małym kutasem, ten w ogóle nie chciał wejść. Chwycił mnie za biodra i zaczął napierać. Ja zaczęłam się drzeć, a on, dosłownie milimetr po milimetrze wsuwał się we mnie. Czułam, jak mnie prawie rozdziera, kiedy jego główka przechodziła przez wejście. Kiedy tylko minęła kość łonową od razu pojawiło się wybrzuszenie na brzuchu. Na brzuchu widać było, jak wsuwa się we mnie, bo pojawiał się „pagórek”, jakby kret kopał tunel. Doszedł do ¾ odległości pomiędzy wejściem i pępkiem, kiedy poczułam, że jestem pełna. Ale on jeszcze nie wszedł. Teraz zaczęło się „nabijanie mnie na pal”, darłam się coraz głośniej, bo mnie wszystko w środku bolało, a on dalej się wbijał. Kiedy się wbił miałam wrażenie, że mam go gdzieś pod przepona. Od tego momentu zaczął się minimalnie wysuwać i jeszcze mocniej się wbijać. Przyszedł moment, że już tylko wyłam. Wówczas skończył i zaczął się wysuwać. Nie było to takie proste, kiedy się wysunął Anna puściła moje nogi, a ja zsunęłam się ze stołu na podłogę. Dostałam coś do picia, Anna podała mi ręcznik mówiąc - idź się umyj. Łatwo było powiedzieć, kiedy ja nie byłam w stanie utrzymać się na nogach. Opłukałam się, wówczas usłyszałam od Anny - możesz się ubrać. Historia powtórzyła się w minioną sobotę ( 30 stycznia ). Byłam na koncercie, świetnie się bawiłam, ale w pewnym momencie Karol zapytał mnie, czy nie miałabym ochoty ponownie spotkać się z „czekoladą”. No i ja nawet bez żadnych oporów powiedziałam, że tak. Ale tym razem było inaczej. Początek był taki sam, Anna i Wiktor zachowywali się bardzo mile, na „Dzień Dobry” dostałam szklaneczkę i poszłam z Anna do sypialni, tam się rozebrałam, umyłam i przyszłam do pokoju. Wiktor rozłożył się szeroko na fotelu, dając mi znać, że powinnam na nim usiąść, mówiąc - to ćwiczenie przyda Ci się na później. Nie zastanawiałam się na d tym głębiej, udało mi się wejść na niego, czułam się dobrze wypełniona, wówczas on zaczął unosić swoje biodra, ja jeszcze mocniej się na niego wbiłam, osiągając duży stopień podniecenia, kiedy się spuszczał. Poszłam do łazienki, obmyłam, owinięta w ręcznik wyszłam do pokoju, Wiktor podał mi szklankę z której dość dużo wypiłam drinka, czując, ze jest mocno z alkoholem i weszliśmy do sypialni. Tam stałą „Czekoladka” Był to wyjątkowo duży mężczyzna. Duży, bo dość wysoki, ale i bardzo mocno rozbudowany. Na moje oko miał on ok. 190cm wzrostu, ze 160 w klatce, ze 140 w biodrach. Jak stanęłam przy nim głową nie sięgałam mu do pachy, a jego biodra były minimum dwa razy szersza, niż moje Z tego też względu ten jego kutas był „ogromny”. Trudno mi precyzyjnie określić, ile miał cm, ale ok. 28 długości na pewno, natomiast miał go wyjątkowo grubego, myślę, że dobre 6cm.Kiedy do niego podeszłam, zsunął z siebie ręcznik i ujrzałam przed sobą tego potwornie dużego, czarnego kutasa. Wiktor stwierdził - jest Twój, siadaj na nim. Teraz zrozumiałam, co miał na myśli, mówiąc, że to ćwiczenie przyda mi się później. Łatwo było powiedzieć, „Czekoladka” położyła się na łóżku, ja usiadłam na jego brzuchu, przesunęłam biodra na odpowiednią odległość, unosząc się na udach, po czym ustawiłam go na cipce i puściłam rękę. Naparłam swoim ciałem, ale to nie dało żadnego efektu. Po prosty „siedziałam” cipką na kołku. Wówczas Wiktor poprosił, abym wysunęła nogi do przodu, położył mi ręce na moich ramionach i zaczął mocno napierać. Ja się darłam, ale poczułam, że ten kutas zaczął we mnie wchodzić. Kiedy tylko weszła główka, wówczas Wiktor dał znać „Czekoladce” a ten zaczął unosić i opuszczać biodra. Tego nie da się opisać, co się czuje, jak w moje wnętrze zaczęła się wdziera ta czarna masa tego kutasa. Rozpierał się na boki, a po chwili już napierał na szyjkę. Jeszcze moment i już się na niej opierał, a dalej to już wdzierał się we mnie, a ja miałam wrażenie, ze go mam pod brodą.Tak sama się nabiłam na ten „pal”. Przez dłuższą chwile tak mnie podrzucał i opuszczał, aż prawie wyjąc opadłam na jego tyłów. Pomogli mi się podnieść i zejść, poszłam do łazienki umyć się. Nie mogłam Cipki dotknąć, tak mnie bolała, ale również całe podbrzusze. Umyta weszłam do pokoju, Wiktor znowu „poił” mnie tym drinkiem, po czym razem z Anna ponownie zaprowadzili do sypialni, mówiąc, abym zajęła pozycję na kolanach. Kiedy mnie odpowiednio ustawili, szeroko rozsuwając mi nogi i mocno unosząc biodra coś krzyknęli. Wówczas w drzwiach ukazała się znana mi już „czekoladka”, ale tym razem ukląkł za mną i zamiast do cipki przystawił się do pupy. Ja spojrzałam a Wiktor do mnie - przecież masz dwie dziurki. Oni blokowali moje ramiona, a on naparł. Można powiedzieć, ze cipka ma naturalną dziurkę, w którą można wejść, pupa ma też, ale ta jest zdecydowanie mniejsza i „zamknięta” To też zaczęłam się drzeć, kiedy mnie „rozdzierał” aby wejść. Tego nie da się opisać, co się czuje, jak zaczął we mnie wchodzić. W pewnym momencie chwycił za biodra i dociskając je do swoich milimetr po milimetrze wypełniał moje wnętrze. Wypełnił cały odbyt i napierał dalej. Poczułam ból w sobie, kiedy mocno pchnął, wchodząc całkowicie. Kilka razy jeszcze dobił i tak zastygł. Głęboko oddychając czułam bardzo mocny nabór w całym brzuchu. Wówczas Wiktor podszedł, on lekko cofając się, jednocześnie trzymając mnie za biodra opuścił jedną nogę, po czym zaczął się obracać. Po chwili usiadł na łóżku, wbijając mnie całkowicie w siebie. W tej pozycji chwycił mnie pod udami i je wysoko uniósł, od przodu pojawił się Wiktor i zaczął swojego kutasa wsuwać w cipkę. Nie wiem, jak on to zrobił, że miał go aż tak sztywnego, ale zaczął się we mnie bardzo mocno wdzierać, a ja darłam się, czując to wypełnienie. Przecież od tyłu siedział ten olbrzymi czarny kutas, od przodu wdzierał się „normalny’ ale też wcale nie mały. Wszedł cały, po czym wsuwając się i wysuwając doszedł do swojego maksymalnego podniecenia mocno spuszczając się we mnie. Przez chwilę tak we mnie chwili, wysunął się, opuścili mi nogi i ja wysuwając się z tego czarnego kutasa praktycznie opadłam na podłogę, nie mając siły stać. Ten moment wykorzystała Anna, kazała mi zająć pozycje na kolanach, mocno rozsuwając mi nogi mówiąc - ja też muszę mieć jakąś przyjemność z tego spotkania. Wiktor rozsunął mi pośladki a ona zaczęła wsuwać dużego sztucznego kutasa. Na szczęście pupa była jeszcze rozciągnięta, to na początku jej dobrze szło, ale około połowy już zaczęłam głośnio się drzeć. Wówczas oboje z Wiktorem obrócili mnie, tak, ż zaczęłam na tym kołku siadać, wbijając się na niego całkowicie. Umyłam i wróciłam do domu. Oba te kutasy czułam w sobie przez dłuższy okres czasu.

05 luty 2010r, Baśka. baskak5@poczta.onet.pl

***