Wpisy z marzec, 2010

Mieszkanie w spadku

Mieszkanie w spadku.

W połowie ubiegłego roku podjęłam się dodatkowej pracy w Spółce Lekarskiej i w Klinice Weterynaryjnej. Ta praca zaczęła mnie dość mocno obciążać czasowo i pod koniec ubiegłego roku rozważałam możliwość podjęcia pracy na własny rachunek, zakładając Firmę Rachunkową.

  •  

W tym momencie nie miałam jeszcze zbyt mocnej motywacji. Sytuacja diametralnie zmieniła się w lutym tego roku. Zadzwonił do mnie mój kuzyn. Mój dziadek miał Brata Dymitra i po nim jest jakby druga linia rodziny. Utrzymywałam z nimi luźne kontakty rodzinno – towarzyskie. Szczególnie upodobała sobie mnie Ciocia Helenka. Była to kobieta w wieku moich rodziców, od dłuższego czasu samotna, bo Wujek Jakub zmarł dość wcześnie. Kilka razy pomagałam Cioci Helence w jej sprawach zdrowotnych, załatwiając takiego czy innego lekarza lub np. odwożąc ją do sanatorium. Ciocia Helenka miała jednego syna, który od wielu lat przebywa w Stanach Zjednoczonych i poza korespondencją oraz okazjonalnym wsparciem finansowym kontaktów z Matka nie miał. Ciocia Helenka zmarła w październiku ubiegłego roku i uważałam ten rozdział historii rodzinnej za zamknięty. W lutym zadzwonił do mnie kuzyn, który organizował pochówek Cioci z prośbą o spotkanie. Umówiliśmy się w piątek wieczorem. Michał, bo tak się nazywał, dojrzały mężczyzna w wieku około 40 przyszedł i zasiedliśmy do kawy. Rozmowa dotyczyła oczywiście Cioci Helenki. W pewnym momencie Michał wyjął na stół dokumenty, między innymi akt notarialny, z którego wynikało, że mieszkanie własnościowe, w którym mieszkała Ciocia jest zapisane na mnie. Zrobiłam duże oczy, ale Michał wyjaśnił mi. Ciocia miała sporo różnych oszczędności, którymi on zawiadywał. Przekazał je zgodnie z jej życzeniem. Miała również trochę biżuterii, też ja rozdysponowała po rodzinie. Natomiast mieszkanie z wyposażeniem zapisała mnie. To też on wykonując wolę Cioci przekazuje mnie ten akt notarialny oraz klucze do tego mieszkania. Zaskoczenie moje nie miało granic, to też wypiliśmy trochę wódeczki, jakby „opijając” sprawę. Nie da się ukryć, że spodziewając się spotkania z Michałem ubrałam się „na nastolatkę”, w odpowiednią bluzkę i mini spódniczkę. To też zauważyłam że od pewnego momentu Michał dość często spogląda w kierunku moich ud. Jest to przystojny mężczyzna, więc nie miałam nic przeciwko temu, aby mieć z nim zbliżenie. Mając taki zamiar przysiadłam się blisko niego i zakładając mu ręce na ramiona figlarnie stwierdziłam – zrobiłeś mi wyjątkowy prezent, myślę, że powinnam Ci za niego podziękować. Za nim się spostrzegł już moje usta zwarły się z jego, a mój języczek szukał jego. W pierwszej chwili rozwarł szeroko oczy, ale po chwili je zmrużył i też objął mnie swoimi ramionami. Oddaliśmy się przez dłuższą chwilę namiętnym pocałunkom, po których Michał przejął inicjatywę wsuwając rękę pod bluzkę i dotykając piersi. Poczuł, że są już nabrzmiałe, a kiedy dotknął brodawkę widać było, że się zdziwił, czując, jak są twarde. Czując go tak dobrze stwierdziłam – chodź, pociągając za rękę. Po chwili szliśmy w kierunku mojej sypialni, po drodze „gubiąc” wszystko to, co na sobie mieliśmy. Kiedy stanęliśmy przy łóżku ja byłam tylko w stringach, a on w bokserkach. Położyliśmy się i ponownie zwarliśmy jak para nienasyconych kochanków. Jego ręka zaczęła wędrować w kierunku mojego wzgórka a moja w kierunku jego krocza. Wsunęłam rękę pod bokserki i poczułam coś dość dużego, a przede wszystkim twardego między jego nogami. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale jest to konsekwencja menopauzy, o której mówiła Małgosia, bo poczułam wyraźny skurcz brzucha w pierwszym orgazmie, który przyszedł. To też już dłużej nie czekałam, tylko zaczęłam mu zsuwać bokserki, on zsunął moje springi, rozsuwałam szeroko nogi, aby mógł wejść we nie. Widać było, że mam do czynienia z doświadczonym mężczyzną, bo wszedł bardzo delikatnie, po czym nie spiesząc się, zaczął mnie wypełniać. Ja, chyba na skutek tego wstępnego skurczu czułam go wyjątkowo dobrze, to też praktycznie od pierwszego momentu wypełnienia jęczałam, osiągając w momencie jego szczytowania wyjątkowo mocny orgazm. Dłuższą chwilę leżeliśmy obok siebie, za nim usłyszałam – jesteś lepsza, niż nie jedna młódka. To mnie podbudowało, poszłam do łazienki, mówiąc mu, że ma do dyspozycji łazienkę na piętrze. Owinięci w ręczniki zasiedliśmy przy ławie tocząc rozmowę na temat Cioci Helenki i jej życia. Przy tym poszło trochę wódeczki i Michał w pewnym momencie jakby przeciągnął się, ja to wykorzystałam i błyskawicznie wylądowałam między jego nogami. Bardzo chciałam zobaczyć ten „narząd”, który kilka minut temu sprawił mi tyle przyjemności. Michał jakby odruchowo ścisnął nogi, ale po chwili majestatycznie je rozsunął i mogłam już bez przeszkód zająć się „tym narzędziem”. A było czym. Wolniutko wzięłam go w obie ręce i zaczęłam systematycznie przesuwać je w górę i w dół. Zaczął wyglądać „apetycznie”, wówczas pochyliłam się i zaczęłam wpuszczać go sobie w usta. To go wsunęłam w głąb, to go wysunęłam przesuwając po główce języczkiem Jemu to się chyba spodobało, bo jęknął, wówczas ja zaczęłam go pieścić jeszcze intensywniej. To robiłam nurka w usta, to go lizałam. Aż przyszedł moment, że już był odpowiednio sztywny, wówczas odsunęłam się od niego, a po chwili leżałam tułowiem na kanapie, wypinając mocno pupę. Michał nie miał wątpliwości, co ze mną zrobić. Zaraz znalazł się za mną, a po chwili we mnie. W tej pozycji też pokazał swoją klasę. Nie spieszył się, ale w sposób zdecydowany wsuwał się we mnie, a ja jęczałam w narastającym podnieceniu. Jęczałam, a on coraz mocniej wsuwał się, aż przyszedł moment spełnienia i poczułam, jak jestem wypełniana jego sokami. Dłuższą chwilę siedziałam w kucki, kiedy on się wysunął. Widząc, że wraca z łazienki podniosłam się, on po drodze zebrał swoje rzeczy, ubrał i poszedł do domu. Tak dowiedziałam się, że dostałam mieszkanie po Cioci Helence. Na jego obejrzenie umówiliśmy się na następny dzień, to znaczy na sobotę.

***

***

Umówiłam się z Michałem na sobotnie przedpołudnie, aby formalnie przejąć mieszkanie Cioci Helenki. Znałam to mieszkanie, bo nie raz bywałam, ale teraz to coś zupełnie innego. Michał przyszedł o umówionej godzinie i zaczęliśmy wspólnie je oglądać. Jest to mieszkanie na I piętrze, typowe półpiętro w klasycznej czynszowej kamienicy dla dość zamożnych mieszczan składające się z trzech pokoi i kuchni oraz toalety i spiżarki. Z klatki schodowej wchodzi się do dużego przedpokoju. Po lewej stronie duży salon o pow. 36m2, a na nim średni pokój – jadalnia o pow. 27m2. Po prawej stronie od wejścia duże toaleta, ponad 11m2, a za nią mały pokój, sypialnia o powierzchni 18m2. na końcu tego ciągu znajduje się wąska spiżarka o pow. 9m2. Na wprost wejścia, w końcu przedpokoju usytuowana była kuchnia o powierzchni ponad 22m2. Łączna powierzchnia 120m2, w tym powierzchnia mieszkalna 81m2. Szczegółowy dalszy opis wyposażenia tego mieszkania nie znajduje tu uzasadnienia. Jakoś odruchowo zaczęliśmy oglądać to mieszkanie od prawej strony, łazienka, sypialnia, a w niej przepiękne, stylowe drewniane łóżko. Stanęliśmy przy nim, patrzyliśmy na nie dłuższą chwilę, po czym ja pierwsza zaczęłam ściągać sweterek. Michał, jakby naśladując mnie poszedł „w dół”, po chwili był już bez spodni i skarpetek, ja zsunęłam również spodnie i rajtuzy. Moment i oboje wylądowaliśmy w tym łóżku, ale o dziwo, ręce nasze splotły się w bardzo mocnym uścisku, a usta spotkały w dziwnie mocnym, namiętnym pocałunku. Trwał on dość długo, za nim ręce nasze zaczęły szukać innych wrażeń. Spuściłam rękę wzdłuż brzucha i natychmiast znalazłam dość dobrze podnieconego już jego kutasa. Zaczęłam go delikatnie pieścić, co spowodowało, że zaraz zaczął nabierać odpowiedniej sztywności. Jego paluszki bezbłędnie znalazły moją łechtaczkę, zaczął ją delikatnie pieścić. Spowodowało to moje duże podniecenie, zrobiłam się bardzo mokra. To podniecenie narosło do tego stopnia, że zaczęły się pojawiać pierwsze skurcze brzucha. Dlatego szerzej rozsunęłam nogi, Michał to odpowiednio zrozumiał i po chwili wszedł we mnie. Ja wczepiłam się w jego ramiona, mocno wypinając w jego kierunku biodra, on natomiast z bardzo dużym wyczuciem wolno, ale jednak odpowiednio mocno wsuwał i wysuwał swojego kutasa. Czułam go niesamowicie mocno, czułam, jak przesuwa się i dotyka szyjki, czułam, jak jego wzgórek łonowy dochodzi do moich warg. Takie pieszczoty od początku zaczęły dawać natychmiastowy efekt. Zaczęłam być coraz mocniej podniecona, pojawiały się coraz mocniejsze skurcze, aż przyszedł ten końcowy, wyjątkowo mocny, jednoczesny z chwilą, kiedy Michał spuszczał się we mnie. Nie da się ukryć, że jest to wyjątkowo emocjonalne przeżycie. Długą chwilę trwaliśmy w sobie, ale równie długo po tym zbliżeniu leżeliśmy obok siebie, głęboko oddychając. Kiedy już byliśmy zdolni „do życia” ja się poszłam umyć, ale ubrałam się tylko w majteczki i zaczęliśmy oglądać mieszkanie dalej. W spiżarce znaleźliśmy jeszcze jakieś kompoty, to jeden z nich rozlaliśmy w kuchni do szklanek, bo obojgu nam chciało się pić. Przy tej okazji obejrzeliśmy kuchnię. Jest ona najbardziej zużyta. Natomiast oba pokoje – jadalnia i salon są do odświeżenia. Ale to, co najważniejsze, są bardzo ładnie, stylowo, tak na okres międzywojenny umeblowane. W salonie duża kanapa, stół i 6 krzeseł, wszystko bardzo ładne, wymagające jednak odświeżenia. Jakby odruchowo zasiedliśmy na tej kanapie, chcąc chyba sprawdzić, czy jeszcze się do czegoś nadaje. Bujając się Kika razy nagle nasze ciała położyły się wzdłuż tej kanapy, a usta mocno przywarły do siebie. Po chwili poczułam, jak jego kutas nabiera odpowiedniej sztywności, to też już sama zsunęłam majteczki i opierając się o siedzenie kanapy spuściłam nogi na podłogę, wypinając jednocześnie pupę. Michał po chwili już był za mną, podtrzymując sobie lekko rączką swojego kutasa zręcznie wprowadził go do cipki, a po chwili już miałam go całego w sobie. Jeszcze jeden moment i zaraz zaczął rozlegać się po pokoju ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Była to w tym momencie „najpiękniejsza muzyka świata”, bo w jej rytm narastało we mnie podniecenie, Michał też podniecił się odpowiednio mocno, poczułam wyjątkowo mocny ścisk bioder i wypływ jego soków w moje wnętrze. Jest to ten moment, w którym przychodzi ten wyjątkowo mocny orgazm, kiedy kurczą się wszystkie mięśnie brzucha, powodując, że z ust wydobywa się ten wspaniały okrzyk radości i zadowolenia. Michał poszedł się umyć, a ja jeszcze chwilę siedziałam na podłodze z podkurczonymi ściśniętymi nogami, chcąc jak najdłużej zatrzymać w sobie z momentu tego wspaniałego orgazmu. Po umyciu się wróciłam do sypialni, tam już był Michał, czekając na mnie ze szklaneczką zimnego kompotu. Wypiłam ja prawie od razu i padłam na łóżko długo odpoczywając po tak emocjonalnym zbliżeniu. Po dłuższej chwili tym razem ja poszłam do kuchni, przyniosłam szklaneczki z napojem, wypiliśmy. Odstawiłam je na bok, jednak nie kładłam się obok niego, ale pochyliłam w poprzek jego ciała, od razu sięgając ustami po jego kutasa. Odruchowo rozsunął nogi, ja ułożyłam się wzdłuż niego, oparłam ręce na biodrach i zaczęłam się „bawić”. To wpuszczałam go sobie w głąb ust, to też go oblizywałam. Bardzo mi się to spodobało i zapragnęłam mięć go bardzo głęboko w ustach. Powiedziałam – Michał, poczekaj, przekręciłam się w poprzek łóżka tak, że głowa opadła poza jej krawędź, szeroko rozchylając usta, ustawiając się na pozycji „łabędzia szyja”. On to zrozumiał od razu, stanął za mną i bardzo ostrożnie zaczął wsuwać tego swojego kutasa we mnie. Zrobił się już słusznych rozmiarów i w tej pozycji wchodził bardzo głęboko. Rozłożyłam szeroko ręce na boki, jakby chcąc jeszcze bardziej wychylić usta w jego stronę. On to doskonale zrozumiał, przytrzymując mnie lekko za ramiona wsuwał się coraz głębiej, aż po którymś razie czułam go całego w sobie. Mając otwarte oczy widziałam jego genitalia, jak się bujały w rytm systematycznego wsuwania się we mnie. Robił to delikatnie, ale mocno, wsuwając się do końca. To powodowało, że czułam go bardzo mocno, on tez czuł mocno mnie. Wspaniale wyczuł moment swojego maksymalnego podniecenia i wysunąwszy się, strzelił na mnie swoimi sokami. Ja zaczęłam je mocno rozcierać po piersiach, jęcząc, bo bardzo to lubię. Po chwili obróciłam się, patrząc na niego, a on patrząc na mnie stwierdził – ta zabawa podoba mi się, jesteś bardzo dobra, będę chciał Cię częściej odwiedzić w tym mieszkaniu. Stwierdziłam – dobrze, Michał się ubrał i poszedł, a ja usiadłam na tym łóżku i zaczęłam się zastanawiać, co z tym „dobrodziejstwem” mam zrobić. Wówczas przyszła myśl – bingo, mam lokal na firmę. Wstałam, jeszcze raz obeszłam całe mieszkanie, oczywiście wymagało to pewnych zmian, ale rzeczywiście, miałam już lokal na biuro. Wróciłam do domu i zaczęłam kombinować, co powinnam zmienić, abym mogła otworzyć tam Biuro Księgowości i Rozliczeń dla Firm.03 marca 2010r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

 

A wszystkiemu winna zima

A wszystkiemu winna zima.

Zaistnienie tej sytuacji można przypisać trzem powodom:

1. Nadmiernej ilości śniegu, który spadł tej zimy i który należało usunąć.

2. Mojej namiętności do seksu z bólem. Nic na to nie poradzę. Jestem taka, która raz na jakiś czas potrzebuje przeżyć coś bardzo „ostrego”.

3. „Zabawkom”, które mam w domu. Kiedyś latałam do Hamburga. Tam nawiązałam kontakt z „magazynami” erotycznymi, które przesyłają mi swoje katalogi. Trzeba powiedzieć, że taki katalog jest formatu A-4 i ma ok. 350 kolorowych stron, a na każdej dwa, trzy „obrazki”. Przeglądając zawsze wybiorę jakąś „zabawkę”, nie zastanawiając się, kiedy i jak będę się nią bawiła.

  •  

W drugiej połowie tygodnia miałam „piękne” klasyczne zbliżenia z Leszkiem, ale w sobotę rano już mnie „swędziała” cipka na okoliczność spotkania z Markiem, a spotkania z nim czasami bywają uciążliwe, tym nie mniej sama się na nie godzę. Utrzymanie porządku na zewnątrz domu należy właśnie do Marka i on się z tego wywiązuje dobrze. Jest zima, śnieg z chodnika zawsze był usunięty. Ale powstały pryzmy wzdłuż płotu, teraz przy niewielkiej odwilży bardzo ograniczające poruszanie się po uliczce i zalegające również na części chodnika. Marek zaproponował, że w sobotę to on by umówił się z kolegą, przyjechali by „Białoruśką” usunęli śnieg z jezdni, porozbijali pryzmy i powrzucali go za płot, nie tylko u mnie, ale też u innych sąsiadów, tym sposobem mieli byśmy czystą ulicę. Miało to coś kosztować, poszłam po sąsiadach, każdy dął swoją część składki i rzeczywiście, w sobotę, ok. 10-tej  przyjechali – Marek, jego kolega Andrzej, operator tej koparki i Włodek jako pomocnik. „Na Dzień Dobry” wypili herbatę z „prądem” i wzięli się do pracy. Ja w tym czasie krzątałam się po kuchni, szykując im kanapki na drugie śniadanie. W pewnym momencie przyszedł Marek, mówiąc – chodź na górę. Na górę, to znaczy do łazienki, która jest na piętrze. Weszliśmy, nawet nie wiem kiedy ustawił na środku stolik nakryty ręcznikiem, po czy usłyszałam – zdejmij majtki połóż się na nim i p[okaż pizdę. Byłam ubrana w luźną sukieneczkę, pod którą rzeczywiście miałam tylko majteczki. To też je zsunęłam, zsunęłam również z siebie sukieneczkę i położyłam się wypinając do przodu biodra. Rękoma chwyciłam za nogi poniżej kolan mocno rozsuwając je na boki. Marek podszedł, przeciągnął ręką, sprawdzając jakby, czy jest odpowiednio odsłonięta, po czym wziął z półki wielorzemieniową dyscyplinę i zaczął ją spuszczać prosto na sam środek krocza. Zaczęłam głośno jęczeć, ale on tylko patrzy, gdzie są czerwone ślady i znowu, zamach i pac. Tak dostałam równo w środek pięć razy. Jęczałam z bólu, ale, to co jest u mnie dziwne, jednocześnie czułam dziwne podniecenie i zaczęłam robić się mokra. Marek to wykorzystał, spuścił spodnie i szorty, po chwili jego kutas wbijał się we mnie. Jęczałam, bo czułam go mocno w sobie, ale też jęczałam, bo wbijał się we mnie mocno, a przez to jego wzgórek łonowy dotykał moich warg sromowych, które były dość mocno obite. Trzymając mnie mocno za biodra wbijał się, aż przyszedł moment orgazmu i spuścił się we mnie całkowicie. O dziwo, ja też miałam orgazm, potwierdzając go mocnym krzykiem. Ubrał się i poszedł do kolegów, ja umyłam, ubrałam się w to samo i poszłam dalej szykować kanapki. Kiedy skończyłam, Marek zarządził przerwę i zasiedli do stołu. Nie wiem, czy jedli w domu śniadanie, ale wszystko, co naszykowałam znikało ze stołu w dużym tempie. Kiedy skończyli i wypili „po piwku” Marek podszedł do mnie mówiąc – myślę, że nie poskąpisz moim kolegom swoich wdzięków, przecież widzisz, że chcą się zrelaksować. Spojrzałam na niego, a on głową pokazał kanapę, a rękoma pozycję od tyłu. Nie wiem dlaczego, ale byłam mu całkowicie podporządkowana, podeszłam do kanapy, zsunęłam majteczki i po chwili położyłam się na brzuchu, wypinając do góry pupę. Chłopcy przez chwilę byli zaskoczeni, ale widząc mnie naga nie mieli wątpliwości, co mają zrobić. Pierwszy zastartował operator Andrzej, wyskoczył błyskawicznie ze spodni i już jego kutas siedział we mnie. Ponieważ miał nade mną dużą przewagę fizyczną od razu zaczęłam jęczeć, czując każde jego pchnięcie. Zaczęłam jęczeć również z tego powodu, że miałam sklepaną pizdę i każde jego pchnięcie powodowało odczuwalny ból urażanych warg. Był szybki, to też szybko skończył, Marek wytarł mnie ręcznikiem i już był we mnie Włodek. Ten też był dość niecierpliwy, to też trzymając mnie za biodra szybko się we mnie spuścił. Założyli spodnie i poszli dalej do pracy. Ja poszłam do łazienki, myłam się dłuższą chwilę, po czym wróciłam do swoich obowiązków w kuchni. Przez okno widziałam, że się coś zmawiają w znaczący sposób zerkając w moją stronę, ale nie wiedziałam, co to znaczy. Dowiedziałam się po dwóch godzinach, kiedy skończyli pracę. Przyszli do domu, zjedli naszykowany obiad i zasiedli przy „piwku” na kanapie. Marek znacząco na mnie spojrzał, już wiedziałam o co chodzi. Zdjęłam sukienkę i podeszłam do Andrzeja. Ten w tym czasie rozpiął spodnie i wystawił na zewnątrz jeszcze niezbyt sztywnego kutasa. Pochyliłam się nad nim, biorąc go w usta. Wolno i spokojnie wpuszczałam je w głąb, to znowu wysuwałam, oblizując jego gałkę. Kiedy ja pieściłam kutasa Andrzeja, Marek usadowił się z tyłu, pieszcząc mi łechtaczkę, a Włodek zaczął ściskać mi piersi. Tego nie dało się długo wytrzymać i po chwili cała zaczynałam wirować. Wówczas Marek przesunął się i wszedł we mnie. Czułam mocno tego jego kutasa, on też mnie czuł dobrze, wbijając się we mnie systematycznie, aż do końca, do momentu, kiedy się spuścił. Ja będąc przez niego popychana nabijałam się na kutasa Andrzeja pełnymi ustami. Po Marku wszedł we mnie Włodek, zrobił to samo. Wówczas Marek położył mnie płask na podłodze, rozsunęłam nogi, po chwili Andrzej już był we mnie. Marek rozciągnął mi ręce ponad głową, przez co mogli spokojnie dojść do moich piersi. Andrzej ładował mnie w cipkę, a oni pieścili moje piersi. Moment spuszczania się przez Andrzeja potwierdziłam głośnym krzykiem, bo wbił się we mnie bardzo mocno, jednocześnie dobijając się swoim wzgórkiem łonowym do mojego, co spowodowało ból warg. Wstałam, a Marek powiedział – idź na górę, ja zaraz przyjdę, tylko ich wypuszczę. Nie czekając aż oni wyjdą poszłam do łazienki na piętrze, weszłam pod natrysk, długo myjąc się po tych zbliżeniach. Po pewnym czasie przyszedł Marek, nawet pomógł mi się wytrzeć, po czym zapiął na rękach opaski, karabińczyki od nich zapiął na jednym kółku, a kółko w linkę. Podszedł do ściany i zaczął tę linkę podciągać, tym sposobem miałam mocno wyciągnięte do góry ręce. Zablokował linkę, obszedł mnie wkoło, po czym przyłożył rękę do krocza mówiąc – w pizdę Cię już pierdolili, to ja zajmę się dupcią. Marek rzeczywiście „gustował” w mojej pupie, rżnąc mnie w nią, kiedy mógł. Wsunął jednak rękę od przodu, przyłożył do cipki, po czym stwierdził – ale najpierw się jeszcze nią pobawię. Odszedł na bok, ale tylko po to, aby po chwili wrócić trzymając w ręku haczyk. Można powiedzieć, że sama zgotowałam sobie ten los, bo niedawno go kupiłam. Jest to metalowy haczyk, odpowiednio wygięty. Dłuższe ramię, proste jest zakończone oczkiem, drugie ramię, krótsze jest wygięte pod kątem około 60o. Jest to goły pręt o średnicy 1,5cm na który można nałożyć tworzywowe nasadki różniące się między sobą zarówno kształtem, jak i grubością. Marek trzymał w ręku taki haczyk, na który nałożony był ładnie wyprofilowany męski członek o średnicy ok. 4cm. Polecił mi rozsunąć nogi, po czym przyłożył tego kutasa do cipki i mocno pchnął w środek. Rozdarłam się, bo mnie zabolało, po chwili do końcówki z oczkiem dopiął drugą linkę i zaczął ja systematycznie, przez wielokrążek przyczepiony do drugiej ściany, naciągać. Najpierw się ta linka naprężyła, ale dalsze jej naprężanie się powodowało mocny napór drugiego końca, aż zaczął się we mnie wsuwać. Jęczałam, bo był to dość gruby kutas, który mnie wypełniał. Patrzyłam, jak się systematycznie wsuwa, aż głośno jęcząc poczułam, że mam go całego w sobie. Okazało się, że to nie koniec naciągania linki, po chwili poczułam ucho tego haczyka jak zaczyna dolegać do mojej kości łonowej i po chwili jak się w nią wpija. Zaczęłam się unosić na palcach, ale linka napinała się. Przyszedł moment, że już tylko czubkami palców stałam na podłodze, praktycznie wisząc cipką na tym haku. Darłam się, bo to potwornie boli, Marek na to nie zwracał uwagę, patrzył tylko, czy hak odpowiednio równo wszedł między wargami i czy odpowiednio mocno dolega do kości łonowej. Stwierdził, że jeszcze za mało i jeszcze o jakiś centymetr podciągnął linkę, co zaowocowało już praktycznie prawie całkowite zawiśnięcie moje na tej lince. To go zadowoliło i zaczął mnie oglądać. Oczko haczyka było na wysokości pępka, dalej linka przechodziła wzdłuż ciała, pomiędzy piersiami do góry. Uznał, że jeżeli poluzuj linkę od rąk to mogę się zacząć niebezpiecznie odchylać do tyłu, więc trzeba temu zapobiec. Nie wiedziałam, jak on to chce zrobić, ale za chwilę już wiedziałam. Przyniósł z półki bardzo długa szpilkę i zaczął mi ja wbijać w pierś od lewej do prawej strony. Widać było, że mu zależy na tym, aby mi zadać jak najwięcej bólu, bo wbijał ja bardzo wolniutko. Weszła w stożek z jednej strony, wyszła z drugiej, podłożył pod nią linkę i zaczął wbijać dalej przebijając drugą pierś. Tym sposobem linka była pomiędzy moim ciałem, a szpilką. Ale jedna to za mało, po chwili z drugiej strony wbił mi drugą szpilkę. Teraz, pośrodku, na wysokości brodawek dołożył trzecią szpilkę. Wówczas poluzował linkę na której miałam naciągnięte ręce. Całe ciało zaczęło odchylać się do tyłu, linka oparła się o te szpilki napinając je mocno, co powodowało określony ból piersi. To też zaczęłam się drzeć. Marek uznał, że jest to zbyt mało i zaczął od przodu wbijać mi prosto w środek brodawek odpowiednio grube szpilki. Znowu się darłam. Wówczas przyklęknął i zaczął oglądać od zewnątrz moje wargi sromowe, które wcześniej tak ładnie okładał dyscypliną. Uznał, że na skutek jego klepania oraz powieszenia mnie na tym haku są one na tyle nabrzmiałe, że należy się nimi zająć. A zajęcie się polegało na wbicie w nie w poprzek następnej szpilki. Najpierw przebił mi jedną wargę, po czym odpowiednio naciągając, przebił drugą wargę. Tym sposobem, kiedy puścił napierały one na metal haczyka, dociskając go do kości łonowej. Uznał, że może wbić jeszcze dwie i to zrobił. Na tym zakończył, jak to powiedział, dekorowanie przodu, teraz przyszedł czas na tył ciała. Obrócił mnie twarzą do ściany, poczułam jego ręce na udach, a za chwilę poczułam, jak końcówki dyscypliny spadają w te same miejsca, które moment temu dotykał. Darłam się bardzo głośno, on jednak tylko liczył, klepiąc mi po pięć na każdy pośladek, starając się jednak, aby te rzemyki trafiały również w środek rowka. Ponownie pogładził mnie rękoma po bolących pośladkach, poczułam, jak je rozciąga, a za chwilę jak wbija w brązową dziurkę swojego kutasa. Chwycił za biodra i wbijał się w nią systematycznie. Ja jęczałam, bo bolały mnie pośladki, on jednak wolno i spokojnie, jak on to lubi robić, wsuwała się i wysuwał, aż przyszedł moment jego podniecenia i poczułam, że się spuszcza. Wysunął się, gdzieś poszedł, ale za chwilę wrócił. Postawił za mną stołeczek, natomiast w pupę wsunął mi wcale nie małych rozmiarów korek analny. Rozdarłam się, ale to nic nie dało. Marek całkiem zluzował linkę od rąk i wolno zaczął luzować linkę od haczyka. Nie mając siły stać zaczęłam się opuszczać, automatycznie nabijając się na podstawiony mi korek. Darłam się, ale nie byłam w stanie nic zrobić. Opuścił mnie tak, że nogi już dotykały podłogi, ale mnie miałam siły stać, to też dalej opadałam, aż w końcu całkiem usiadłam na tym stołku, wbijając w siebie ten kołek całkowicie. Kiedy odwiązał obie linki opadłam całkiem na podłogę. Marek w tym czasie ubrał się i wyszedł, a ja zaczęłam systematycznie wyjmować ze mnie wszystko, co mi powbijał. Zeszłam do swojej łazienki, napuściłam  ciepłej wody, nalałam olejków i długo się myłam. Później zaczęłam różnymi maściami „zacierać” ślady po Marku. Na koniec posprzątałam i położyłam się spać. Kiedy usnęłam, nie pamiętam, ale poranek był bardzo trudny, wszystko mnie bolało. Jest takie powiedzenie – czym się trułeś, tym się lecz. Ponieważ mnie wszystko bolało, to już o 11-tej pojechałam na basen. Po basenie poszłam na masaż, ale tym razem tylko na masaż. 27 luty 2010r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl