Wpisy z kwiecień, 2010

Świąteczne jajka

Marek 04. Świąteczne jajka.

Marek jest moim „gospodarzem domu”, do jego obowiązków należy utrzymywanie porządku na zewnątrz budynku i wywiązuje się z nich bardzo dobrze. Ale od pewnego czasu, po zakończonej jego pracy dochodzi między nami do zbliżenia, przy czym Marek upodobał sobie moją pupę, a mnie z tym jest też dobrze. Ale nie są to zwykłe zbliżenia. Poza zbliżeniami Marek „bawi” się mną stosując różne elementy przemocy, a ja się na nie godzę.

  •  

Tak było również w miniony piątek. W środę przysłał mi sms-a z pytaniem, o której wrócę w piątek do domu, bo on chciałby zaprezentować mi „Świąteczne jajka”. Rzeczywiście, nie widzieliśmy się w Święta, bo ja wyjechałam, a zbliżenie z nim miałam pod koniec lutego, czyli prawie dwa miesiące temu. To też doszłam do wniosku, że mogę się z nim spotkać, licząc się z tym, że mnie zbije i nie wiem co jeszcze. To jest właśnie ten dziwny stan u mnie. Mam świadomość, że podczas tego spotkania mój partner zada mi bul, a pomimo to świadomie się na to godzę. Mało tego, psychicznie już się przygotowuję, aby być mu całkowicie podporządkowaną. Zaczęliśmy, można powiedzieć, jak zwykle, od natrysku. Kiedy weszłam do łazienki Marek stał już pod nim, to też stanęłam obok niego i zaczęliśmy się myć. Ale jak to już kilkakrotnie bywało, ręce jego od razu zaczęły „myć” moją dolną część ciała, usłyszałam – wyreguluj natrysk. Zmniejszyłam wypływ wody, regulując również jej temperaturę i podałam przez ramię końcówkę Markowi. Przesunął ją w znaczący sposób po moich plecach aż do samego dołu, a kiedy poczułam ją w rowku w znaczący sposób wypięłam pupę. Marek delikatnie wsunął mi ją w brązową dziurkę, ja odruchowo chwyciłam się za brzuch. On po chwili również przyłożył rękę do mojego brzuszka i oboje czekaliśmy, kiedy się wypełni. Przyszedł moment, uznałam, że wystarczy, Marek nie protestował, pozwolił mi się wypróżnić i wsunął końcówkę ponownie. Po chwili znowu byłam wypełniona, tym razem już trochę mocniej, ale ponownie Marek pozwolił mi się wypróżnić. Za trzecim razem przytrzymał końcówkę dłużej, wypełniając mnie bardzo mocno, aż krzyknęłam. Wówczas wolniutko wyjął końcówkę natrysku, w zamian wsuwając mi w pupę bardzo energicznym ruchem klasyczny, średniej wielkości korek analny. Jęknęłam, kiedy go wsuwał, ale po chwili już go miałam w sobie. Wyszliśmy z pod natrysku, owinęłam się w ręcznik, a Marek podprowadził mnie do bocznego lustra, mówiąc – chodź sprawdzimy, czy wystarczająco Cię napompowałem. Stanęłam profilem do lustra i aż się sama zdziwiłam, bo brzuch miałam jak średniej wielkości bębenek. Marek go delikatnie pogłaskał, po czym powiedział – a teraz ustaw się ładnie na pieska. Miałam świadomość, że od tego momentu zaczyna się jego zabawa, ale posłusznie ustawiłam się na kolanach, wysoko wypinając pupę i szeroko rozsuwając nogi. Marek stanął przede mną, pochylił, przesuwając ręką po całym kroczu, po czym usłyszałam świst rzemieni od dyscypliny, a za chwilę poczułam piekący bul ma cipce. Rzemienie spadły równo na nią, po chwili na jeden pośladek, za chwilę na drugi i ponownie w sam rowek. Darłam się, ale on nie reagował, tylko z odpowiednią siłą spuszczał na mnie rzemienie dyscypliny. Nie jestem w stanie policzyć, ile tego było, ale po pewnym czasie ustały, poprosił, abym wstała, podając mi szklankę z piciem. Czułam w szklaneczce alkohol, ale to nie było ważne, bardzo chciało mi się pić. Wypiłam ją do dna, wówczas Marek polecił – siadaj na stole. Zapiął mi opaski na rękach i nogach, po czym przypiął rękę z nogą do jednego kółka, drugą rękę z nogą do drugiego kółka, następnie zewnętrzne kółka do linek, które były przeciągnięte przez haki w ścianie. Tym sposobem miął mnie maksymalnie rozciągniętą, ale też miał pełny dostęp do mojego krocza. Przez chwilę jakby delektował się tym widokiem, przesuwając po brzuchu i kroczu rękę. Stwierdził, że są to miejsca jeszcze zbyt czerwone, wziął w rękę , które dyscyplinę i zaczął okładać mi nią cipkę. Darłam się, bo przecież mocno bolało. Tym razem jednak rzemienie nie spadały tylko na moje krocze, na cipkę, ale również na dolną część brzucha, która z racji „napompowania” była w specyficzny sposób wyeksponowana. Raz za razem spadały rzemienie dyscypliny na cipkę, czułam piekący bul, ale wystąpiło również to, co się w takich momentach u mnie pojawia, a mianowicie podniecenie. Wyraźnie czułam, jak po tych uderzeniach zaczynają falować mięśnie brzucha w narastającym podnieceniu, a na wyjściu z cipki pokazały się krople śluzu. Marek to zauważył, podszedł i podtrzymując ręką swojego kutasa wprowadził go do środka, mocno wbijając się we nie. Jęknęłam, czując, jak mnie wypełnia, a za chwilę zaczęłam jeszcze mocniej, czując, jak systematycznie wbija się we mnie. Czułam go szczególnie mocno, bo przecież miałam wypełniony cały brzuch, a przez to miałam mocno ściśniętą cipkę. Wsuwał się i wysuwał, a we mnie narastało podniecenie, aż przyszedł moment, poczułam, że Marek też jest już bardzo mocno podniecony, pchnął tego swojego kutasa jeszcze we mnie trzy razy i zaczął się spuszczać. Ja też w tym momencie głośno jęczałam, poczułam mocny ścisk w sobie w narastającym orgazmie. Chwile we mnie trwał, po czym wysunął się, wytarł kutasa w ręcznik i sięgnął po torebkę foliową. Patrzę, a on wyjmuje z niej ugotowane na twardo jajko, mówiąc - symbolem Świąt Wielkanocnych jest jajko, to Cię nimi nafaszeruje i ozdobie. Po czym zaczął mi je wsuwać w cipkę. Standardowe jajko ma około 6cm długości i 4cm szerokości, czyli ok. 65cm3 objętości. Niby nie jest to dużo, ale zależy to wszystko, do jakiej objętości się to odnosi. Objętość cipki nie jest zbyt duża, to też kiedy mi je wsuwał zaczęłam jęczeć. Przy drugim już jęczałam głośno, bo przecież powodowało ono jakiś ucisk, a przecież w środku miałam pełno wody, napompowanej do „pupy”. Po chwili wziął następne i już z pewnymi oporami, ale jeszcze mi je wepchnął. Kiedy wsuwał czwarte, już jęczałam bardzo głośno, na szczęście piątego jajka już nie był w stanie wcisnąć. To też sięgnął do torby, tym razem dłużej czegoś w niej szukał, po chwili wyjął spinkę typu „szczęki rekina” ścisnął mocno obie wargi i zapiął mi ją na nich. Była to duża, metalowa zapinka, mające około 12cm długości z wyjątkowo ostrymi kolcami, które się natychmiast wbiły w wargi. Rozdarłam się, bo mnie bolało, Marek natomiast jeszcze ją mocniej ścisnął, patrząc, czy odpowiednio głęboko wbiły mi się jej kolce. Uznał, że wystarczające, po czym powiedział - teraz czas na dekoracje pisankami. Patrzę, a on wyjął z torby dość grubą igłę z już nawleczoną igłą i zaczął zbliżać się do moich piersi. Chwycił w palce brodawkę i przekłuł ja pionowo. Można to powiedzieć w dwóch słowach, ale przecież najpierw ją ścisnął, po czym przyłożył do niej tą igłę i naciskając niezbyt mocno patrzył, jak mi się wbija w brodawkę. Ja jęczałam z bólu, on przebił ją na wylot, przeciągnął nitkę, po czym wyjął z torby pomalowane jajko, przekłuł je na wylot w poprzek i zawiązał. Tym sposobem miałam przytwierdzoną pisankę do piersi. Po chwili powtórzył to samo z drugą brodawką. Ale okazało się, że to jeszcze nie wszystko. Wziął w dwa palce fragment piersi nad brodawką tak samo go przekłuł, po czym przywiązał następne jajko. To samo powtórzył z drugą piersią, a następnie, w ten sam sposób przypiął po jednym jajku pod brodawką. Tym sposobem miałam poprzypinane po trzy jajka na każdej piersi. Na tym jeszcze Ne koniec. Nawlekając ponownie igłę wziął się za mój brzuch. Był on mocno „sterczący”, bo przecież miął w sobie dość dużo wody. To Markowi nie przeszkadzało, tylko systematycznie ściskał kolejny fałd skóry, przekłuwał go igłą, przeciągał nitkę i przywiązywał następne jajko. Tym sposobem, pomiędzy pępkiem a wzgórkiem łonowym przypiął mi pięć jajek. Ostatnie, szóste przypiął, przewlekając igłę przez napletek łechtaczki, co mnie szczególnie bolało. Skończył, wypiął z linek, mówiąc – możesz się obejrzeć. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam się śmiać, bo wyglądało to dość  zabawnie. Z drugiej jednak strony każdy ruch ciałem, szczególnie piersiami poruszał te jajka, a to urażało, powodując dokuczliwy bul. Marek popatrzył też na mnie, po czym pozwolił, abym wyjęła z pupy tkwiący tam ciągle korek w wypuściła z siebie będącą wewnątrz mnie wodę. Trwało to chwilę, po czym usłyszałam – wiesz, ze lubię Twoją dupcuię, to mnie nasmaruj. Spojrzałam, stał przede mną ze sterczącym kutasem, a w ręku trzymał tubkę z kremem. Kiedy go wysmarowałam, polecił – połóż się na stole. Popatrzyłam, a on tylko głową wskazał mi stół, na którym nie tak dawno jeszcze siedziałam. Podeszłam i wolno przesuwając ręce do przodu pochyliłam cały tułów, aż w końcu się na nim położyłam. Położyłam, mocno jęcząc, pod sobą miałam jajka przymocowane za pomocą nitki, która była przeciągnięta przez fragment skóry na brzuchu lub przez piersi. Przy każdym ruchu powodowało to dość mocny bul, a zanosiło się na jeszcze większy. Marek zbliżył się do mnie od tyłu, rozsunął pośladki i wsunął w brązową dziurkę swojego sterczącego kutasa. Zrobił to płynnie, bo wcześniej był przeze mnie nasmarowany, po czym chwycił za biodra i zaczął mnie systematycznie posuwać. To się trochę wysunął, to się wbił to znowu wysunął, to znowu wbił. Ja jęczałam bardzo głośno, bo to jego wbijanie się powodowało ruch całego ciała, a przede wszystkim napinanie się pode mną tych zamocowanych jajek. To wsuwanie i wysuwanie trwało dość długo, jednak w pewnym momencie poczułam, że pęcznieje, a za chwilę, jak mnie wypełnia swoimi sokami. To mmi trochę ulżyło, bo zakładałam, ze to już koniec tej zabawy. Niestety, myliłam się. Owszem, Marek wysunął ze mnie swojego kutasa, ale usłyszałam – nie ruszaj się. Odwróciłam twarz w jego stronę, patrzę, a on znowu coś wyciąga z torby, która stała obok. Było to następne jajko ugotowane na twardo i obrane ze skorupki. Przystawił mi je do brązowej dziurki i zaczął je wciskać. Pupa była dość mocno rozluźniona po jego zbliżeniu, była też mokra po jego sokach, to też udało mu się je wsunąć bez większych problemów. Czuje, ze za moment wsuwa drugie i następne. Po czterech już zaczęłam głośno jęczeć, ale wsunął jeszcze piąte i szóste. Tu już darłam się, ze mnie boli. Wówczas usłyszałam – podnieś się. Wyprostowałam się, a on stwierdził, że mój brzuch jest jeszcze za mało wyeksponowany i ponownie pchnął mnie na stół. Ten ruch do góry spowodował, że jajka, które miałam w sobie lekko się przesunęły i kiedy ponownie położyłam się na stole udało mu się wsunąć we mnie jeszcze dwa, kiedy próbował trzecie już się darłam bardzo mocno. Zrezygnował, ale usłyszałam – nie ruszaj się. Po chwili poczułam, jak mi ściska skórę na pośladku, a za chwilę mocne ukłucie Za moment to samo powtórzyło się na drugim pośladku. Okazało się, że Marek miął przygotowane trzy duże agrafki i nimi „zapiął” mi pupę tak, aby siedzące w niej jajka nie wysuwały się. Po czym pozwolił mi się wyprostować a następnie polecił usiąść na stołeczku. Nie było to takie proste, ale w końcu usiadłam, czując, jak się we mnie przesuwają te jajka. Czas, w którym wsuwał mi te jajka pozwolił mu się dość dobrze zregenerować i jego kutas był już dość sztywny, przystawi mi go do ust, głęboko wsuwając. Czułam, jak mi wchodzi coraz głębiej, to też coraz szerzej otwierałam usta. Nie wiem, jak on to zrobił, ale podniecił się dość szybko i spuszczając się skierował cały strumień na moje piersi mówiąc – masz jajka w majonezie. Wysunął się, umył ubrał i poszedł. Ja najpierw dłuższą chwilę siedziałam, dopiero później wzięłam nożyczki i przecinałam nitki na piersiach i na brzuchu uwalniając się od tych pisanek. Później z dużym wysiłkiem odpięłam agrafki na pupie uwalniając ją z całej zawartości. Wówczas dopiero weszłam pod natrysk, dokładnie się umyłam, po czym nastąpiła cała ceremonia smarowania obolałych miejsc. Skończyłam, była prawie północ na zegarze. Dobrze, ze następny dzień to sobota, miałam szanse odpocząć.

20 kwietnia 2010. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

 

Sportowcy 01

Sportowcy 01.

Mam siedzący tryb pracy, poza pracą też „nasiadówki”, a ja od wielu już lat najlepiej regenerują się pływając. Zaczęło to się jeszcze w dziecinnych latach. Dziadek mówił o mnie „półdieble weneckie”, z tego powodu, że byłam bardzo ruchliwa. Licząc, że się trochę „ustatkuję” zapisał mnie na basen. Wyczynowca to ze mnie nie zrobił, ale nauczyłam się dobrze pływać, szczególnie żabką i nie szybkościowo a na wytrzymałość.

  •  

Potrafię w dużym basenie pływać od brzegu do brzegu bez przerwy przez godzinę. Z tego powodu czasami były różne „numery”, bo różni próbowali pływać równo ze mną, po czym „wysiadali” w przedbiegach. Po pływaniu najczęściej chodzę jeszcze na pół godzinki do sauny, później się myje i do domu. Na basenie praktycznie znam wszystkich ratowników, z większością miałam zbliżenia. Od stycznie w poniedziałki i czwartki, kiedy ja też jestem na basen, przychodzą „sportowcy”, wśród nich wyróżniają się judocy. Są to młodzi, dobrze, wręcz potężnie zbudowani mężczyźni, Próbowali mnie podrywać, traktując jak „małolata”. W wodzie mam włosy pod czepkiem, a w kostiumie wyglądam zupełnie dobrze, to skąd mieli wiedzieć, ile ja mam lat. Kilkakrotnie próbowali pływać „równo” ze mną, ale nic im z tego nie wychodziło. Nie będę ukrywała, że nie raz miałam na nich chęć, ale przecież nie będę im pierwsza proponowała. Ale chyba domyślił się czegoś zaprzyjaźniony ratownik, Adam, bo miniony poniedziałek zaprzyjaźniony ratownik szepnął mi „na ucho” - masz w saunie niespodziankę. Spojrzałam, kiwnęłam głową, ale pływałam dalej. Kiedy przyszedł mój czas poszłam do szatni, zdjęłam mokry kostium, owinęłam się w duży ręcznik, mały do leżenia wzięłam w rękę, poszłam do sauny. Tam w przedsionku zostawiłam duży i co nieco owinięta małym weszłam do środka. Panował w niej bardzo głęboki półmrok, za nim się wzrok przyzwyczaił nic nie widziałam, po dłuższej chwili dopiero dojrzałam, że na jednej ławce siedzi jedna „góra mięsa” a na drugiej druga, Było to dwóch bardzo potężnych chłopców, którzy niedawno jeszcze ze mną pływali. Położyłam ręcznik na ławce, samej kładąc się na nim. Tak leżałam dłuższą chwilę. Robiło mi się już ciepło, już pojawiły się pierwsze krople potu, kiedy poczułam na swoich plecach czyjeś ręce. Spojrzałam, a to jedna „góra mięsa” klęczała obok mnie jakby masując mi plecy. Nie trwało to dugo, po chwili jego ręka poprzez rowek wylądowała głęboko między moimi nogami, które rozsunęłam, dotykając łechtaczki. Od dłuższego czasu nie było Piotra, to też miałam chęć na seks, ale nie przypuszczałam, że będę zerżnięta tak „dobrze”. Po chwili podszedł drugi, rozłożył na podłodze duży frotowy ręcznik, a pierwszy cichutko powiedział

- połóż się i rozsuń nóżki. Spojrzałam, ale nie dyskutowałam. Po chwili leżałam na podłodze rozsuwając i lekko unosząc nogi. Przede mną pojawiła się ta „góra mięsa”, ale miała ona też odpowiedniego do swojej postury kutasa. Przystawił się, a po chwili pchnął. Jęknęłam, czując, jak mnie wypełnia, a po chwili już głośno jęczałam, bo we mnie wbijał się pokaźny kutas. Nie dość, że mnie mocno wypełnił, nie dość, że dotykał szyjki, to dość mocno na nią napierał. Ja jęczałam w narastającym podnieceniu, czułam, jak mi już zaczynają prężyć się mięśnie na brzuchu, a on systematycznie w głąb i w głąb. To nie były zwykłe pchnięcia, bo było bardzo mocne wbijanie się we mnie podczas którego nie dość że miałam go całego w sobie, to jeszcze jego wzgórek łonowy „miażdżył” moje zewnętrzne wargi sromowe. Czułam go coraz mocniej w sobie, poczułam, jak pęcznieje, wbiłam mu się w ramiona, jęcząc w bardzo mocnym orgazmie, kiedy się we mnie spuszczał. Skończył, dość długą chwilę trwał we nie, wysunął się, ale jego miejsce natychmiast zajął drugi. Ponownie był to młody mężczyzna dość wysoki, bardzo mocno zbudowany, barczysty, nogi jak filary, ma moje oko ok. 90- 100kg wagi. To też kiedy taki wbił się we mnie z całej siły, ja tylko mogłam jęczeć. Jeszcze nie minęło podniecenie po pierwszym zbliżeniu, a tu wbijał się we nie drugi. Można powiedzieć, że robił to wolniej, ale systematyczniej. To też ja jęczałam w falowo chodzących skurczach brzucha, a on się wbijał. Sytuacja powtórzyła się, czułam, jak się wbijał głęboko we mnie, ale też bardzo mocno czułam, jak mi „miażdży” wargi sromowe tymi swoimi pchnięciami. Poczułam, że dochodzi do maksymalnego podniecenia, prawie krzyczałam, kiedy się we mnie spuszczał. Trudno znaleźć słowa, kiedy to obłędne podniecenie wiruje w głowie, a oczy zachodzą mgłą. Wysunął się mówiąc – idź się umyj, ale wróć. Prawdę powiedziawszy w tym momencie mogłam wziąć ręcznik i wyjść. A jednak tego nie zrobiłam. Nie ma na to racjonalnego wytłumaczenia. Przecież wiedziałam, że będę dalej rżnięta, a pomimo to umyłam się pod natryskiem i wróciłam. Podali mi butelkę typu „Pet”, mówiąc – masz napij się. Spojrzałam, niby cola, ale po pierwszym łyku zorientowałam się, że jest ona zaprawiona alkoholem. Pociągnęłam kilka łyków, w oni mówią – oprzyj się brzuchem o ławkę. Spojrzałam i byłam trochę zdziwiona, jak oni to zrobili, pierwszy stał obok mnie ze sterczącym kutasem. Drugi za nim też szykował swojego.Oparłam się o ławkę, wypinając pupę, po chwili poczułam, jak w moją cipkę wsuwa się kutas tego pierwszego. Wsunął, wypełniając mnie do końca, chwycił za biodra i zaczął swoją „rytmiczną” zabawę, w tył i do przodu, ale z całej siły. Można sobie wyobrazić, co czułam. Ja drobna, nie całe 50kg, za mną prawie 100kg. Przy każdym jego pchnięciu czułam, jak moje biodra unoszą się do góry. Starałam się nogami amortyzować te ruchy, bo dobijał swoją kością łonową do moich warg. Czułam, jak za każdym takim pchnięciem mam „miażdżone” wargi. Ale też czułam narastające we mnie podniecenie, czułam, jak twardnieje mi brzuch w tym podnieceniu. Przyszedł moment spełnienia, poczułam jak się spuszcza, ale poczułam również jak potwornie mocno zaciska się moja cipka w bardzo mocnym orgazmie. Tkwiliśmy tak w sobie dłuższą chwilę, udało mi się wyrównać oddech, po chwili poczułam jak puszczają kleszcze jego rąk i wysuwa się. Ale to był tylko moment. Pomimo tak dużej masy swojego ciała zmienili się błyskawicznie i już drugi był we mnie. Był we mnie i zaczęło się wszystko od nowa. On nowa, to wcale nie oznacza tak samo. Przede wszystkim miałam już bardzo mocno zmiażdżoną cipkę od zewnątrz, to tez każde jego pchnięcie kwitowałam bardzo błotnym jękiem. Ten jęk był narastający, bo narastało tez we mnie podniecenie. Wyrażało się to systematycznymi skurczami brzucha. Za każdym razem, kiedy czułam taki skurcz jęczałam. Drugi mój partner był wyraźnie wolniejszy, ale za to „dokładniejszy”, dość wolno wysuwał się, ale za to szybko i mocno wsuwał. Ja już tylko tłukłam rękoma w ławkę, oczy zaszły mi mgłą, brzuch zaczynał coraz mocniej boleć, a on jeszcze i jeszcze. Aż przyszedł moment, wysunął się dość mocno, zatrzymał na dłuższą chwilę, po czym pchnął z całej siły. Moje uniesienie się na nogach nic nie dało, wręcz huknął mnie w cipkę powodując mocny bul warg, poczułam, jak się spuszcza. Tkwiliśmy w sobie bardzo długo, za nim on się uniósł, ja osunęłam się na podłogę, nie mając siły utrzymać się na nogach. Dostałam pić, trochę ochłonęłam, po czym usłyszałam – idź się umyj i wróć. Nie było to takie proste, na chwiejnych nogach doszłam do natrysku, puściłam wodę i myjąc się dotknęłam cipki. Aż jęknęłam, tak mnie bolała. A pomimo to zamiast wyjść i iść do domu, weszłam do sauny, wiedząc, że mogę mięć następne zbliżenie. Niby nie jest to logiczne, bo przecież cipka już mnie mocno bolała, a jednak weszłam. Ponownie dostałam pić, po czym po chwili jeden z nich położył się na podłodze. Kiedy on się zdążył podniecić, nie wiem, ale zobaczyłam jego sterczącego kutasa. Pokazali mi, że mam na nim usiąść, ale w odwrotnej pozycji, plecami do twarzy. Kucnęłam, ustawiłam tego sterczącego kutasa i wolniutko zaczęłam go wpuszczać w siebie. Wszedł cały, a ja znowu jęknęłam, bo oparłam się zewnętrzną, obolałą częścią cipki o jego kość łonową. On to wyczuł i natychmiast mi „poprawił” podrzucając mnie do góry. W określonych dysproporcjach porównuje się mrówkę ze słoniem. Tutaj aż takie dysproporcje nie występowały, ale nie miał żadnych problemów, aby mnie swoimi podrzutami bioder wbić na siebie do końca. Drugi stanął przede mną i swoimi ogromnymi „łapami” chwycił za piersi mocno je ściskając. Zaczęłam głośno jęczeć, ale oni patrzyli tylko na siebie, jeden mnie podrzucał do góry, a drugi w tym momencie ściskał piersi. Po kilku takich podrzutach drugi puścił piersi, jedną ręką chwycił mnie za włosy, a mam ich sporo, mocno je ściskając. To mnie zabolało, więc zaczęłam krzyczeć. On na to czekał, pomagając sobie drugą ręką wsadził mi swojego kutasa głęboko w usta. Ja lubię oral, może to dziwne, ale właśnie lubię, jak mnie ktoś gwałci w usta. To też je otworzyłam szeroko, a on systematycznie mi się w nie wbijał. Jeden podrzucał mnie do góry, a drugi jedną ręką od góry „dociskał” wbijając mi się głęboko w usta, drugą ręką ponownie ściskając piersi, to jedną, to drugą. To było ich trzecie zbliżenie, to też poczułam je mocniej, bo zdecydowanie dłużej trwało. Aż osiągnęli odpowiedni poziom podniecenia, najpierw spuścił się ten drugi w usta, a kiedy „chlapał” mnie resztkami swojej spermy po piersiach poczułam, jak się od dołu spuszcza we mnie ten drugi. Tak tkwiliśmy przez dłuższą chwilę, po czym pomogli mi wstać i zaczęłam iść do łazienki. Usłyszałam - wróć, ale odpowiedziałam – nie, już na dzisiaj dość. Wówczas usłyszałam – przyjdź w czwartek, będzie nas trzech. Spojrzałam, ale nie odezwałam się. Czując mocno cipkę poszłam pod natrysk, opłukałam się i wrócim do domu. Rano ją jeszcze dość mocno czułam, ale po kąpieli i odpowiednim smarowaniu dość szybko wszystko „wróciło do normy”. Siedząc przy kawie zaczęłam się zastanawiać – iść w czwartek czy nie ??? Ale odpowiedź na to pytanie może będzie w następnym liście. 21 kwietnia 2010. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

Dzień Kobiet 2010

Dzień Kobiet, 2010.

Jest takie powiedzenie – nie chwal dnia przed zachodem słońca. Był 08 marca, tzw. Dzień Kobiet. Specjalnie się na niego nastawiałam, ale podświadomie miałam chęć na jakąś zabawę. W pracy dzień minął „standardowo” dyrekcja przyszła z kwiatkiem, była też jakaś „kopertówka”, Panie mogły iść o dwie godziny wcześniej do domu.

  •  

Mnie się nie spieszyło, ale wyszłam też o godzinę wcześniej, pojechałam do „Spółki lekarskiej”, miałam tam sporo pracy. Przywitałam się z Tadeuszem, z czasem, kiedy pracowałam dochodzili pozostali pracownicy spółki. Około 18-tej byli już wszyscy, przyszli do mojego pokoju, ledwo się mieszcząc, Tadeusz złożył mi życzenia, wręczając mi dość grubą kopertę, otrzymałam też przepiękny bukiet  kwiatów i usłyszałam – dzisiaj nie jest dobry dzień, na imprezowanie. Spotkamy się w innym, uzgodnionym terminie. Po czym wyszli, wszyscy przecież są żonaci i pojechali z kwiatkami do swoich pań. To też trochę jakby zawiedziona wróciłam do domu. Zdążyłam się rozebrać, zdjąć buty, a tu dzwonek. Patrzę, a przy furtce stoi Leszek, a w ręku trzyma olbrzymi bukiet róż. Otworzyłam, wszedł, popatrzył i mówi – czy będzie Pani uprzejma przyjąć te kwiaty z okazji Dnia Kobiet”. Uśmiechnęłam się, mówiąc, że tak, wzięłam te kwiaty, prosząc, aby się rozebrał i wszedł do salonu. W tym czasie poszłam po wazon, po chwili stał na ławie wypełniony przepięknymi różami. Stanęłam przed nim, pytając – co sobie życzysz ? Spojrzał na mnie tym swoim głębokim wzrokiem, mówiąc – Ciebie. Więcej już nie musiał mówić, po chwili usta nasze zwarły się w bardzo mocnym pocałunku. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale całowaliśmy się jak klasyczna para zakochanych. Języki nasze przenikały do wnętrza ust, to w jego, to w moje. Moment i Leszek zaczął zsuwać z siebie marynarkę. Był to znak,„drepcząc” weszliśmy na piętro, do pokoju gościnnego, zrzuciliśmy z siebie wszystko, a kiedy znaleźliśmy się przy łóżku już byliśmy nadzy. Położyłam się, szeroko rozsuwając nagi, aby mógł swobodnie wejść we nie. Wszedł, a ja głośno jęknęłam, czując, jak mnie wypełnia. Wczepiłam się rękoma w jego potężne ramiona nad sobą i wypinając w jego kierunku biodra przyjmowałam jego mocne pchnięcia. Każde z nich potwierdzałam głośnym jękiem. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale od samego początku, od momentu wypełnienia mnie czułam drżenie mięsni brzucha, które za każdym jego pchnięciem nasilały się, aż przeszły w bardzo mocną wibrację, kiedy się we mnie spuszczał. Potwierdziłam to głośnym jękiem, po czym opuściłam bezwładne ręce wzdłuż łóżka. Przez chwilę tkwiliśmy w sobie, po czym zaproponowałam – idziemy się umyć. Naprzeciwko pokoju gościnnego jest łazienka, weszliśmy pod natrysk. Puściłam delikatnie wodę i zaczęłam opłukiwać jego kutasa. Stał nieruchomo, a ja przesuwając strumień wody opłukałam tą jego pałeczkę, kierując wodę głębiej, opłukałam woreczek, aż skierowałam ją na jego brązową dziurkę. Wówczas Leszek chwycił swoje pośladki dając mi możliwość dokładnego jej umycia, a kiedy przesunęłam po niej ręką głośno jęknął. „Z wykopalisk” wiedziałam, że mężczyźni mają to miejsce wrażliwe, ale w jakim stopniu, tego nie wiedziałam. Na razie się nad tym nie zastanawiałam, wycofałam strumień wody, podałam mu natrysk do ręki, odwracając się do niego tyłem i delikatnie wypinając pupę. Wsunął natrysk między moje nogi, za nim wsunął rękę, niby to myjąc zaczął dotykać łechtaczki. Byłam jeszcze mocno pobudzona po naszym zbliżeniu, to też jęknęłam, Leszek to zrozumiał, jako zachętę do dalszych pieszczot i po chwili jego paluszek dotykał delikatnie mojej dziurki. Paluszek to nie jest właściwe określenie. Leszek jest potężnym mężczyzną, to też ma odpowiednio do swojej postury ma duże ręce, a przez to odpowiednio długie palce. Palce, które weszły we mnie głęboko, sięgając szyjki. Jest to szczególnie wrażliwe miejsce, to też od razu zaczęłam jęczeć. Lekko wypięłam się w jego stroną, minimalnie uginając nogi, a on, mając już pełny dostęp, mocno mnie pieścił, zarówno systematycznie wsuwając swoje palce w głąb cipki, jak i dość mocno rozsuwając je na boki. Powodowało to moje coraz większe podniecenie, które zaczęło dawać o sobie znać w postaci wydzielających się ze mnie soków. Leszek to wyczuł, tym bardziej „kręcił” w cipce paluszkami. Czując mnie bardzo mokrą wysunął je, przesunął w górę, dotykając łechtaczki, a kiedy jęknęłam i jeszcze bardziej ugięłam nogi, ponownie przesunął je w kierunku dziurki i rozprowadzając po nich wydobywające się ze mnie soki zaczął wsuwać mi, ale nie dwa, tylko trzy palce. Zaczęłam jęczeć bardzo głośno czując, jak mnie rozciąga, a jednocześnie, jak jest głęboko, sięgając szyjki. To powodowało dalsze moje podniecenie, można powiedzieć, kółko się zamknęło, on „buszował” w cipce, a ja jęczałam coraz głośniej w narastającym podnieceniu. Aż przyszedł moment, kiedy już po brzuchu przeleciała cała seria skurczy i „chlusnęłam” strumieniem soków dostając mocny orgazm. Opadłam na kolana, tym sposobem jego kutas znalazł się na wysokości moich ust i od razu przekonałam się, że jest mocno podniecony. Otworzyłam je, a Leszek podtrzymując go lekko lewą ręką wsunął mi go całego. Po chwili obie jego ręce podtrzymywały moją głowę, a on wykonywał charakterystyczne ruchy, wsuwając go coraz głębiej i głębiej. Ja otworzyłam maksymalnie szeroko usta, a on „wjeżdżał” w nie, aż do samego końca, na wargach czułam jego wzgórek łonowy. Tak systematycznie wbijając się we mnie doszedł do swojego orgazmu, spuszczając mi się prosto w oczy. Opadłam na podłogę głęboko oddychając, po czym opłukałam się i zeszłam na dół, do sypialni. Po chwili przyszedł Leszek, wypiliśmy małego drinka i położyliśmy się do łóżka. Ten spokój nie trwał zbyt długo, po kilku minutach moja ręka zaczęła pieścić jego kutasa, a jego paluszki pieściły moja łechtaczkę. Tak osiągnęliśmy wystarczający poziom podniecenia, aby mogło dojść między nami do zbliżenia. Tym razem uniosłam się na kolana, a on wszedł we mnie od tyłu. Co „postawny” mężczyzna, to mężczyzna, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia, jednocześnie mocno ściskając mnie za biodra. Poczułam wyjątkowo mocne pchnięcia, wypełniające nie do końca. Jedno za drugim, wchodził we mnie, a ja zaczynałam się mocno drzeć, aż dla nas obojgu przyszedł moment spełnienia i poczułam, jak się we mnie spuszcza. Opadłam na pościel skulona w fasolkę bardzo głęboko oddychając. Za nim zdążyłam jeszcze wyrównać do końca oddech Leszek zapytał – gdzie jest ten wibrator, który widziałem kiedyś na górze, w łazience. Nie da się ukryć byłam bardzo mocno pobudzona emocjonalnie i nie panowałam nad sobą do końca, to też wstałam, pokazałam mu, aby szedł za mną, poszliśmy na górę, podeszłam do „białej szafki”, otworzyłam ją, wysunęłam szufladę z wibratorami pytając go – który ?. Leszek spojrzał, po czym usłyszałam – idź do łóżka, ja się muszę umyć. Umył się, ale nie tylko, po chwili przyszedł owinięty w ręcznik. Położył się obok mnie, po czym zaczął pieścić moje piersi, po kilku ruchach przesunął rękę na łechtaczkę, intensywnie ją pieszcząc. To spowodowało, że zaczęłam być bardzo mokra. Czując to uniósł się na rękach i całym ciałem przesunął tak, że jego głowa znalazła się między moimi nogami. Mocno je rozsunęłam a na mojej łechtaczce natychmiast znalazł się jego języczek. Poruszał się w każdą stronę, przesuwał ocierając się o nią coraz mocniej. Po chwili wylądował w dziurce, głęboko ją penetrując, po czym ponownie wrócił do łechtaczko. Kilka jego ruchów i zaczynałam jęczeć, aż doprowadził mnie do klasycznego łechtaczkowego orgazmu. Wyrzuciłam do góry biodra, mocno krzycząc, kiedy on, trzymając delikatnie w zębach napletek łechtaczki lekko je zaciskał. Puścił, po czym usłyszałam – idziemy na górę. Chwycił mnie za rękę, poszliśmy, zapaliłam boczne światło, spojrzałam, a Leszek już wziął z półki naszykowany wibrator. Można powiedzieć, że poległam własną bronią, bo kupuje te „zabawki” czasami bez zastanowienia, bardziej z ciekawości niż do użytku, po czym znajduje się ktoś, kto chce je użyć. Tak też się stało tym razem, patrząc mi prosto w oczy usłyszałam – on jest Twój. Ja zasłoniłam dziurkę rękoma mówiąc – nie, to jest zabawka. Leszek dał mi „klapsa” na pupę, mówiąc – weź te ręce, jak to jest „zabawka” to nią się teraz pobawimy.. Był to jeden z potężniejszych wibratorów potocznie nazywanych „Kogutami”, mający 28cm długości, tyle tylko, że główka jego miała ok. 2,5cm średnicy, ale „żołądź” w końcowym odcinku prawie 6. Położył mi ręce na ramionach, dociskając mnie tak, że zaczęłam się dalej wbijać na ten wibrator, jednocześnie dostawiając mi do ust już dość mocno podnieconego kutasa. Otworzyłam usta, wsunął mi go i wykonując systematycznie „posuwiste” ruchy wsuwał mi go coraz głębiej w usta, jednocześnie coraz mocniej napierając na moje ramiona, przez co ja coraz bardziej luzowałam ręce, pozwalając, aby się wsunął we mnie ten drugi. Po odpowiedniej ilości takich ruchów i odpowiednio mocnym „naporze” miałam go już całkowicie w sobie. Naparłam na niego na tyle mocno, że włączył się zainstalowany w stopce, dość mocny. wibrator. To spowodowało, że Leszek intensywniej zaczął wsuwać swojego kutasa w moje usta, doszedł do orgazmu, tym razem spuszczając mi się na piersi, co zresztą lubię. Wysunął się, poprosił, abym wstała i obróciła, wypinając w jego kierunku pupę. Stanął z boku, przyłożył mi kilka bardzo mocnych klapsów gołą ręką na pośladki mówiąc – wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet. Po czym wziął się ubrał i wyszedł. Ja poszłam pod natrysk, umyłam, wyjęłam ten potężny wibrator i położyłam do łóżka. Dochodziła północ, pomyślałam – takich obchodów „Dnia Kobiet” to jeszcze nie miałam. Po pewnym czasie usnęłam, ranek był dość koszmarny, trzeba było wstać, a mnie wszystko bolało. Ale nie było wyjścia, musiałam pójść do pracy. To też rozgrzałam się w wannie, trochę pogimnastykowałam i „witaj” wtorku 09 dniu marca. 12 marca 2010. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

Rozkosze seksu w bólu

Piotr 5, Rozkosze seksu w bólu

Na pewno dla większości ludzi skojarzenie takich dwóch słów jest absurdem. Bo jaką rozkosz może dawać ból. A jednak w moim przypadku tak to jest, że są sytuacje kiedy ból powoduje podniecenie i rozkosz przeżywanej sytuacji.

  •  

Od dłuższego czasu w każdą środę spotykam się z Piotrem. Dłuższy już okres czasu były to klasyczne spotkania, bez żadnych dodatkowych atrakcji. Ale w minioną środę sytuacja trochę zmieniła się. Początek był taki sam. Przyjechałam do niego na godzinę 19-tą, zdążyłam tylko postawić torbę, zdjąć kurtkę i wejść do dalszej części przedpokoju, a już objął mnie ramieniem i zaczęliśmy się całować. To też jest dość trudne do wytłumaczenia, ale zawsze całujemy się jak para kochanków, która jest wiecznie nienasycona swoich pieszczot. Tak też jest z nami, usta nasze zwarły się, a języczki mówiły na przemian – chcę Cię. Była to dyspozycja do  innych części ciała, bo po chwili zaczęłam rozpinać jego koszulę, a on zaczął zdejmować ze mnie bluzkę. Spadły w pokoju na podłogę, ale nie to było ważne. Przemieszczając się w kierunku sypialni pozbyliśmy się wszystkich części garderoby, ja zostałam w bardzo skromnych majteczkach, on w ładnych slipkach. Położyłam się na łóżku, po chwili poczułam „słodki” ciężar jego ciała na sobie. Przylegał do mnie cały, ja obejmowałam rękoma jego ramiona i wręcz wbijając w nie swoje dłonie wciskałam swoje usta jego. Przez moment byliśmy całkowicie nienasyceni siebie, po chwili Piotr lekko uniósł się, był to znak, ze powinniśmy zsunąć z siebie pozostałe części ubrania. Zsunęłam majteczki, szeroko rozsunęłam nogi i zaraz chciałam być cała jego. Tak też się stało, po chwili wypełnił mnie, a ja jęczałam z narastającego podniecenia. Jak to on w bardzo specyficzny dla mnie sposób minimalnie wysuwał się, po chwili wsuwał, cały wibrując. To powodowało, że praktycznie od samego początku zbliżenia byłam mocno podniecona, po kilku jego ruchach już pojawiały się pierwsze skurcze brzucha, a kiedy już wypełniał mnie ostatecznie cały brzuch falował w skurczach, a ja głośno jęcząc potwierdzałam bardzo mocny orgazm. Opadł na mnie całym ciężarem ciała i dłuższą chwilę oddychał, po czym wstał i poszedł do toalety. Ja zwinięta w fasolkę leżałam trzymając się za brzuch, który jeszcze pulsował po przeżytym zbliżeniu. Przyszedł na mnie czas umycia się, a kiedy wróciłam przy łóżku czekała na mnie szklaneczka z drinkiem. Z przyjemnością ją prawie całą wypiłam, po czym położyłam się wtulona w Piotra nadal przeżywając nasze zbliżenie. Nie jest to pierwsze nasze zbliżenie, a pomimo to zawsze przezywam je bardzo mocno. Leżeliśmy dłuższą chwilę, ale praktycznie zaraz nasze usta spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku. Języczki przekazywały sobie informację o wspaniale przeżytym zbliżeniu, ale ręce też nie leżały bezczynnie. Po chwili jego kutas znalazł się w mojej rączce i wolniutko go zaczęłam masować, natomiast jego rączka jakby odruchowo wylądowała w cipce, a paluszek natychmiast znalazł łechtaczkę. To oczywiście spowodowało narastające w nas podniecenie, ja czułam, jak jego kutas nabiera objętości, czułam również, jak rośnie we mnie podniecenie i jak pęcznieją moje wargi sromowe. Trudno mi powiedzieć, jak długo to trwało, ale w pewnym momencie Piotr uniósł się, ponalewał do szklaneczek odpowiednich płynów i podał mi już napełnioną. Nawet się nie zastanawiałam, czy tej wódki w mojej szklaneczce było więcej, niż mnie, tylko od razu wypiłam jej znaczącą objętość. Odstawiłam, Piotr też, jego ręce znalazły się na moich ramionach, kładąc mnie płasko na łóżku, a głowa zaczęła wędrować  od piersi w dół. Najpierw próbował „zjeść” moje piersi, biorąc je całe do ust, po czym dość intensywnie pieścił języczkiem brodawki. One natychmiast zareagowały robiąc się jak truskawki. Po chwili cały zaczął opuszczać się w dół, przez moment jego języczek zagłębił się w pępkowym dołku, nie trwało to długo, głowa zaczęła opuszczać się niżej, aż wylądowała między nogami. Rozsunęłam je szeroko i poczułam jego policzki na swoich udach, jak coraz mocniej wciskają się, aż jego usta dotknęły łechtaczki. Usta, a po chwili języczek zaczął nią pieścić. Poczułam narastające podniecenie i jeszcze szerzej rozsunęłam nogi, tym sposobem jego języczek bardziej swobodniej mógł buszować w cipce, to zagłębiając się w dziurce, to pieszcząc łechtaczkę. Wyrzuciłam ręce w górę i coraz głośniej jęcząc potwierdza łam narastające we mnie podniecenie powodowane tymi jego pieszczotami. Przyszedł moment, że już bardzo głośno jęczałam kiedy jego języczek ślizgał się po łechtaczce, to znowu jego ząbki delikatnie brały ją, minimalnie zaciskając się. To powodowało dodatkowe podniecenie, wyrażane skurczami brzucha. Aż przyszedł pełny orgazm, potwierdzony przeze mnie głośnym jękiem. Wówczas stało się coś, czego nie przewidziałam. Piotr chwycił zębami napletek łechtaczki i dość mocno zwarł je, tak, że poczułam bardzo mocne ugryzienie. Krzyknęłam, bo mnie mocno zabolało, wyrywając się z tego zębowego uścisku. Wówczas Piotr uniósł się i kładąc się całym ciężarem ciała na mnie zaczął całować bardzo intensywnie w usta, jakby chcąc przeprosić mnie za to ugryzienie. Po chwili podniósł się całkiem z łóżka, podał mi szklaneczkę z drinkiem. Mnie już lekko szumiało w głowie chyba z dwóch powodów – po pierwsze z powodu poprzednio wypitego alkoholu, po drugie z podniecenia, które przed chwilą doznałam. Opróżniłam szklaneczkę, wówczas Piotr poprosił, abyśmy przeszli do pokoju. Tam poszedł do szafki stojącej z boku i w jego ręku zobaczyłam klasyczną wielo rzemieniową dyscyplinę o długości ok. 55- 60cm. Pokazał mi ją, po czym spytał – czy masz chęć być nią uderzona po cipce ? No i tu jest ten mój problem „rozkoszy” bólu. Nie wiem, jak by się zachował, gdybym powiedziała – nie, ale ja nie powiedziałam. Zarzuciłam mu ręce na ramiona i mocno całując go w usta wyszeptałam – tak. Ponownie usta nasze złączyły się w bardzo namiętnym pocałunku, a kiedy już się nasyciły zaczęłam opuszczać ręce z jego ramion. Wówczas Piotr rozłożył duży ręcznik na stole mówiąc – siadaj. Usiadłam, po chwili cała położyłam się na nim, mając biodra na jego krawędzi. Piotr uniósł mi nogi do góry, prosząc, abym chwyciła je pod kolanami, szeroko rozsuwając. Pomógł mi odpowiedni Mo się ułożyć, pomógł również odpowiednio chwycić nogi i dość mocno je rozsunąć, po czym przesunął ręką po moim kroczu. Przesunął raz, przesunął drugi raz wyczuwając, że jest jeszcze bardzo mokre po moim poprzednim podnieceniu. Następnie odsunął się jakieś dwa – trzy kroki, zamachnął i uderzył rzemieniami w sam środek cipki. Krzyknęłam, ale jakby jeszcze mocniej chwyciłam nogi, po chwili poczułam drugie uderzenie. To samo, zaciskając ręce na nogach jeszcze bardziej je rozsuwałam, po chwili nastąpiły następne uderzenia, rzemienie wypełniały cała przestrzeń cipki, sięgając końcówkami do spojenia łonowego. Było ich wszystkich siedem. Piotr odłożył dyscyplinę i przeciągnął ręką po całym kroczu. Krzyknęłam czując ból, ale jednocześnie poczułam, ze jestem bardzo mokra, ze wręcz sączą się ze mnie moje soki namiętności. Piotr też to wyczuł, stanął blisko, oparł nogi na swoich ramionach i chwytając za biodra zaczął zbliżać do dziurki swojego kutasa. Wszedł we mnie, a ja zawyłam, zawyłam, bo bolała mnie obita cipka, ale też zawyłam, bo poczułam go bardzo mocno w sobie. Jest to u mnie bardzo dziwne, bo przy każdym jego pchnięciu czułam ból dotykanych warg, ale z drugiej strony czułam narastające we mnie podniecenie. Każde jego pchnięcie kwitowałam dość mocnym pokrzykiwaniem, coraz mocniejszym, w miarę narastania podniecenia. Przyszedł moment, w którym Piotr bardzo mocno mnie pchnął, wypełniając mnie swoimi sokami, a ja rozdarłam się w wyjątkowo mocnym orgazmie, czując, jak faluje mój brzuch, a pochwa zaciska się coraz mocniej na kutasie Piotra. Tak tkwiliśmy złączeni z sobą dłuższą chwilę, o czym on pierwszy wysunął się, a ja, zsuwając ze stołu ręcznik opadłam na podłogę. Po chwili i ja poszłam, umyłam się, a kiedy zaczęłam się ubierać Piotr, podając mi szklaneczkę, spytał mnie, czy możemy się spotkać jutro, czyli w czwartek, o tej samej godzinie. Przeleciałam szybko kalendarz, sącząc w tym czasie zawartość szklaneczki, na szczęście nie miałam niczego zaplanowanego, zgodziłam się na jego propozycję. Wróciłam do domu, byłam dość  mocno podpita po drinkach Piotra, byłam również jeszcze mocno podniecona po zbliżeniu z nim. Za nim położyłam się spać postanowiłam się jeszcze opłukać. Weszłam do łazienki na piętrze, puściłam natrysk i stanęłam pod strumieniem ciepłej wody. Woda przyjemnie omywała ciało, wzięłam na ręce trochę płynu do kąpieli, wolniutko rozprowadzałam go po ciele, kierując ręce również w kierunku krocza. Przesunęłam rękę po obolałych wargach sromowych i nastąpiło coś, czego nie potrafię wytłumaczyć. Poczułam ból, ale jednocześnie poczułam jakieś dziwne podniecenie. Jeszcze raz i jakby zaczęło się nasilać. To też chwyciłam wargi i zaczęłam je ściskać, czułam ból, ale jednocześnie poczułam mocne drżenie brzucha. Jeszcze mocniej, jeszcze mocniejszy ból i jeszcze mocniejsze drżenie brzucha powodujące wyraźne podniecenie. Przytrzymałam dłużej i poczułam, że zaczynam być mocno podniecona. Puściłam wargi i chwyciłam je jeszcze raz, tak, że dość mocno wystawała łechtaczka. Powtórzyło się to samo, bolało, ale czułam, jak brzuch faluje w narastającym orgazmie. Popatrzyłam na siebie, to znaczy na to krocze, widząc dość wyraźnie łechtaczkę, jakby do niej powiedziałam – coś chcesz, ale co ??? Nie wiem skąd mi przyszła myśl – ukłuć, ale po chwili już nie miałam wątpliwości, łechtaczka chciała być ukłuta. Opłukałam się, owinęłam w duży, kąpielowy ręcznik, poszłam do szafy z „zabawkami”, otworzyłam szufladę, w której są różnego rodzaju igły i szpilki, po czym spojrzałam, nie wiem dlaczego wzrok mój zatrzymał się na dość dużej szpilce stalowej i jakby chciałam spytać łechtaczkę wypowiedziałam pytająco – ta ?, głos gdzieś ze mojego wnętrza odpowiedział – ta. Była to szpilka w kształcie gwoździa z odpowiednio zaostrzonym czubkiem i odpowiednio wywłaszczonym łebkiem wcale nie taka mała, 5mm średnicy i 15cm długa. Podeszłam w odpowiednie miejsce do ściany, zapaliłam światła, ustawiłam stołeczek, po czym jeszcze raz przesunęłam ręką po cipce, cała drżała, ścisnęłam mocno wargi, one też drżały, uznałam, ze tego chcą. Ustawiłam na stołeczku tą szpilkę, drugą ręką mocno naciągnęłam napletek łechtaczki i zaczęłam się opuszczać. Dotknęłam, czując ukłucie, ale napierałam mocniej, wbiłam ją do środka. Jęczałam z bólu, ale weszła i nie wiem dlaczego w pewnym momencie zatrzymałam się. Zacisnęłam zęby, w tym momencie moje biodra wypięły się do przodu, ja mocniej naparłam i wbiłam ją bardzo mocno w siebie krzycząc, kiedy czubek wychodził w fałdzie brzusznym skóry. Popatrzyłam na siebie i w tym momencie nastąpiło coś bardzo dziwnego, odpłynęły wszystkie emocje. Wyjęłam szpilkę z siebie, powstałe dziurki przemyłam płynem dezynfekującym, poszłam do swojej sypialni, zranione miejsca posmarowałam specjalną maścią, położyłam się spać i kompletnie nie wiem, kiedy usnęłam. Obudziłam się normalnie, tylko obolała cipka i ślad po szpilce przypominały mi o wczorajszym dniu. Zaczął się normalny dzień, toaleta, śniadanie, praca. Dłużył się niesamowicie, za nim doczekałam 19-tej na którą byłam umówiona z Piotrem. Nie wiedziałam, po co i dlaczego zaprosił mnie dzisiaj. Ale spotkanie nasze zaczęło się „normalnie”, od bardzo namiętnych pocałunków. Pocałunków, podczas których systematycznie spadały z nas poszczególne części ubrania. I tak samo jak wczorajszego dnia położyłam się na łóżku, a Piotr „przykrył” mnie całym sobą, wręcz miażdżąc moje usta. Uniósł się, był to znak, że zdejmujemy majteczki, po czym usłyszałam – na kolanach. Lubię tę pozycję, to też jak najszybciej obróciłam się, wypinając biodra w jego stronę. On po chwili już je trzymał, a jego kutas już mnie wypełniał. Tak, jak do tej pory czułam go wyjątkowo mocno i tak, jak do tej pory czułam to jakieś dziwne wibrowanie tego jego kutasa, kiedy się we mnie wsuwał. Trzymał mocno za biodra i raz za razem wsuwał się, a ja coraz głośniej jęczałam, bo czułam go od zewnątrz, przecież jego wzgórek łonowy dobijał do moich obolałych warg sromowych. Czułam go mocno wewnątrz siebie, kiedy mnie wypełniał, aż przyszedł ten ostatni moment, kiedy wbił się we mnie bardzo mocno, jednocześnie spuszczając się we mnie. Biłam rękoma o materac, kiedy mój brzuch „wariował” w bardzo mocnym orgazmie. Wysunął się, a ja opadłam, trzymając się rękoma za brzuch, który nadal pulsował. Wrócił Piotr z łazienki podając szklaneczkę drinka, a ja łapczywie wypiłam ja całą, po czym dopiero później poszłam się umyć. Kiedy przyszłam, czekała na mnie druga, zapytałam – czy nie za często, Piotr stwierdził – pij, pij, będziesz lepiej czuła. Ale co ? Byłam przekonana, że skoro zaprosił mnie drugi raz, to ma dla mnie jakąś niespodziankę. Tylko jaką ??? Póki co, leżeliśmy w łóżku rozmawiając o różnych sprawach, w tym o sprawie remontu mieszkania, które adaptuje na Biuro. Wcześniej już okazało się, ze Piotr kupił to mieszkanie, w którym byliśmy i też je remontował, za nim wyposażył, to mieliśmy o czym rozmawiać. W tym czasie wypiliśmy następną szklaneczkę. Wówczas Piotr zaproponował, abyśmy przeszli do pokoju, stanęliśmy przy stole, wziął z szafki tę samą dyscyplinę co poprzedniego dnia i zapytał: czy masz chęć być nią uderzona po pupie ? Zachowałam się dokładnie tak samo, jak poprzednio, rzuciłam mu się na ramiona i przywarłam ustami mocno do jego ust. On też objął mnie swoimi ramionami, oddając mi bardzo namiętny pocałunek. W przerwie, między jednym oddechem a drugim szepnęłam mu – tak i nadal „wisiałam” na jego ramionach. Po dłuższej chwili tych pocałunków Piotr chwycił mnie za ręce, mówiąc – połóż się na stole. Położyłam, wypinając pupę do tyłu, Piotr poprawił mnie, odsuwając trochę moje biodra od krawędzi oraz rozsuwając mocno nogi. Samemu wszedł na ten stół i lekko pochylając się zaczął mnie bić. Ta wiązka luźnych, elastycznych rzemieni układała się równo to na jednym pośladku, to na drugim, a to, co czułam najmocniej, to wówczas, kiedy spadał na rowek, bo sięgały aż do cipki. Tak dostałam po pięć batów, po czym Piotr zszedł, a ja leżałam jęcząc z bólu. Z bólu, ale zdziwiłam się, bo jednak pojawiło się w cipce wcale nie małe podniecenie i zrobiła się bardzo mokra. Po chwili podszedł do mnie od tyłu, a zaraz poczułam jego kutasa, jak napiera na moją brązową dziurkę. Nie wiem kiedy się nasmarował, ale był śliski i bez problemów cały wszedł we mnie. Jęczałam, bo czułam go w sobie, ale pojękiwałam, bo czułam, jak jego biodra dotykają moich, świeżo obitych. On trzymał mnie za moje biodra i podobnie, jak w pozycji na kolanach, systematycznie i zdecydowanie wchodził we mnie. Poczułam, że „pęcznieje”, A po chwili, jak się we mnie „wlewa”. Jest to bardzo specyficzne i miłe uczucie, kiedy się rozpływa po moim wnętrzu jego sperma. Tak tkwiliśmy w sobie dłuższą chwilę, po której usłyszałam – poczekaj. Leżałam bez ruchu, Piotr wrócił i poczułam, jak coś „majstruje” przy mojej brązowej dziurce. To majstrowanie polegało na tym, że zaczął wsuwać mi w pupę czarnego koloru wcale nie mały korek. Miał on ładnie ukształtowaną główkę kutasa, prześlizgnęła się przez wejście, a później już czułam coraz mocniejsze wypełniane. Jęczałam już coraz głośniej, bo ten korek wsuwał się we mnie na bardzo dużą głębokość, jednocześnie mocno mnie rozpierając. Po powrocie do domu okazało się, że miał on 22cm długości i 3cm średnicy. Przyszedł moment, że już go miałam prawie całego w sobie, poczułam imitację jąderek. Wówczas Piotr powiedział – obróć się i usiądź na krawędzi stołu. Pierwsze nie było problemem, ale siadając, oparłam się o jąderka, tym sposobem wbiłam go sobie do końca. Jęczałam, czując go bardzo mocno, ale okazało się, że to nie koniec „pieszczot” która Piotr mi „zafundował”. Podszedł i rozsuwając mi szeroko nogi przystawił do cipki wcale nie mały wibrator. Z zewnątrz wyglądał bardzo atrakcyjnie, z imitacją fałd skóry i bardzo ładnie ukształtowaną główką. Jedyny problem to to, że miał 22cm długości i 3,5 cm średnicy. Od razu poczułam, że jest jeszcze szerszy, niż ten korek w pupie. Miałam szeroko rozsunięte nogi a Piotr stojąc przede mną i patrząc mi prosto w oczy systematycznie mi go wciskał. Siedziałam na krawędzi tego stołu podpierając się rękoma od tyłu, jęczałam coraz głośniej kręcąc głową na wszystkie strony, a Piotr systematycznie wsuwał mi go coraz głębiej. Kiedy miałam go już prawie całego w sobie włączył wibrację. Ja rozdarłam się jeszcze głośniej, a on pchnął go jeszcze mocniej, wpychając mi go już całego. Pogłaskał mnie po brzuchu, jakby podziwiał, jak mi „urósł” na skutek tych dwóch wkładek, po czym powiedział – połóż się płasko na stole. Wyciągnęłam się na jego prawie całą długość, przełożył mi ręce za ramiona, głaszcząc po całym ciele, począwszy od piersi, a skończywszy na bardzo uwypuklonym wzgórku łonowym. Przeciągnął tak ręką kilka razy, odwrócił się, po czym sięgnął na półkę, a tam leżała klasyczna packa. Wziął ja w rękę, przeciągnął po całej długości, od rękojeści, po samą packę, po czym spojrzał na mnie i stwierdził – a teraz już bez pytania dostaniesz „premię”. Nim skończył mówić te słowa packa opadła na wzgórek łonowy, po chwili wziął w rękę jedną pierś, ścisnął ją i pac w nią, ponownie packa opadła na wzgórek łonowy, po chwili znowu wylądowała na mojej drugiej piersi. Wyprężyłam się i darłam, ale to nic nie dawało, dostałam na wzgórek łonowy, po czym tym razem po dwa razy na każdą pierś i znowu wzgórek. Trochę pogubiłam się w tym liczeniu, ale myślę, że dostałam po dziesięć uderzeń płasko w każdą pierś i chyba tyle samo na wzgórek. Piersi czułam szczególnie mocno obolałe, bo uderzał od strony brodawki, Odłożył packę i powiedział – nie ruszaj się. Nie wiedziałam o co mu jeszcze chodzi, ale okazało się, ze to już koniec naszego spotkania, przyniósł mi ubranie, zaczął zakładać majteczki. Spojrzałam, a on – z tym bagażem pojedziesz do domu, stań. Stanęłam na chwiejących nogach, on pomógł mi i wciągnęłam majteczki, nie było mi zbyt wygodnie, bo wewnątrz miałam obie wkładki. Po chwili podał mi rajtuzy, założyłem, mocniej podciągając. One mocniej podtrzymywały siedzące we mnie  wibrator i korek w pupie. Reszta już nie była problemem, zadzwonił po taksówkę, po czym pożegnaliśmy się bardzo czule i usłyszałam od niego – zobaczymy się po 1-szym maja, przez kwiecień mnie nie ma. Teraz zrozumiałam jego zachowanie. Dał mi „prezent” na cały miesiąc. Przed domem stała taksówka, wsiąść w nią wcale nie było łatwo, a tym bardziej jechać. Jechałam w pozycji siedzącej, a mój „bagaż” dawał mi o sobie mocno znać. W domu częściowo rozebrałam się w przedpokoju, resztę w siebie w sypialni, ale w rajtuzach poszłam do łazienki na piętrze, zdjęłam je, zdjęłam majteczki, stanęłam pod dość ciepłym natryskiem i zaczęłam wyjmować to co we mnie siedziało. Udało mi się to szybko zrobić, wzięłam na rękę żel, zaczęłam go rozprowadzać po ciele począwszy od bioder, rozprowadziłam po obolałej pupie i wzgórku łonowym, przeciągnęłam ręką po mniej już bolącej cipce, następnie brzuchu i dotknęłam piersi. Nastąpiło coś bardzo podobnego jak wczorajszego dnia. Przesuwałam po nich rękoma, jakbym chciała je rozmasować, czułam, jak mocno mnie bolą, a jednocześnie poczułam drżenie dolnej części brzucha i narastające we mnie podniecenie. Zaczęłam je mocniej dotykać, jeszcze mocniej czułam ból i jeszcze mocniej czułam skurcze brzucha, prawie jakbym za chwilę miała dostać bardzo silnego orgazmu. Nie jestem w stanie tego w żaden sposób wytłumaczyć, ale pojawiła się myśl – ukłuć. Dalej już szło jakby automatem. Owinęłam się w ręcznik, poszłam do „białej szafy”, otworzyłam szufladę z igłami i szpilkami, praktycznie odruchowo wzięłam bardzo długą szpilkę, stanęłam przed lustrem i patrzyłam. Patrzyłam, bo należy powiedzieć, ze moje ręce jakby działały podświadomie. Jedna ręka ścisnęła w pionie jeden cycek a druga pchała w niego w poprzek tą szpilkę. Czułam, jak mnie kłuje, czułam jak się przez nią przeciska, jęczałam, kiedy wychodziła z drugiej strony, już prawie darłam się, jak wchodziła w drugi cycek, a na pewno głośno rozdarłam się, kiedy wyszła z drugiej strony. Popatrzyłam, jeszcze ja w środku szarpnęłam, co mnie jeszcze mocniej zabolało, po czym w tym momencie jakby odpłynęły wszystkie emocje. Już nie czułam, jak ją wyciągałam, odłożyłam ją na bok, pogasiłam światła i zeszłam do swojej  łazienki. Tam posmarowałam piersi specjalnym kremem, założyłam koszulę i położyłam się spać. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Dobrze, ze piątek wzięłam sobie wolny, bo obudziłam się dość późno, prawie o ósmej. Dotknęłam się i od razu dotarły do mnie przeżycia dnia wczorajszego. Ale to już jest historia. Moja historia przeżywania rozkoszy seksu i rozkoszy bólu.

06 kwietnia 2010r, Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***