Wpisy z maj, 2010

Sportowcy 02

Sportowcy 02

W połowie kwietnia, w poniedziałek po basenie poszłam do sauny, gdzie miała na mnie czekać „niespodzianka”. Ta niespodzianka to dwóch dobrze zbudowanych młodych mężczyzn, sportowców, którzy w tym czasie ćwiczyli na basenie. Miałam chęć na seks, to też pozwoliłam sobie na takie dwa zbliżenia, jedno po drugim. Żegnając się usłyszałam – - przyjdź w czwartek, będzie nas trzech.

  •  

Przyszłam w czwartek, ale z tych trzech, którzy czekali na mnie wybrałam jednego. Reszcie powiedziałam, że mają czekać na swoja kolejkę. Wówczas jeden z nich zaproponował – a może byś przyszła w sobotę, jesteśmy od 9-tej do 12-tej. Spojrzałam, ale nie odezwałam się. Przez ponad cztery tygodnie przychodziłam na basen w poniedziałki i czwartki, pływaliśmy razem, nawet się z nimi zaprzyjaźniłam, a po basenie z wybranym „sportowcem” spotykałam się w saunie. Oni jednak za każdym razem zapraszali mnie na sobotę. W miniona sobotę miałam wolną, postanowiłam pójść i zobaczyć, jak wygląda ich trening. Było ich na basenie kilku, ilu dokładnie w tym momencie nie policzyłam, bardzo się ucieszyli, zauważyłam, że zrobiło się wśród nich pewne poruszenie. Nie wiedziałam, co ono oznacza, ale po pewnym czasie jeden z nich przyszedł i kiedy podpłynęłam do brzegu stwierdził – sauna i natrysk już są nagrzane. Uśmiechnęłam się, przepłynęłam jeszcze raz basen, po czym poszłam do sauny. Weszłam do pomieszczenia, gdzie są natryski, poczułam, że jest w nim bardzo ciepło, ale przede wszystkim w powietrzu unosił się bardzo ładny, odświeżający zapach. Zostawiłam duży ręcznik, a z małym weszłam do sauny. W saunie to samo, miły, orzeźwiający zapach i przyjemna temperatura. Tam czekało na mnie trzech „sportowców”, z którymi miałam już zbliżenia. W kąciku sauny stało wiaderko, a z niego wystawała butelka. Kiedy weszłam, jeden z nich ją wyjął, podął mi szklaneczkę, po czym wypełnił ją do wysokości 1/3. Samemu też sobie ponalewali i wznieśli toast – za miłe spotkanie. Poczułam w szklaneczce alkohol, był to jakiś napój zaprawiony alkoholem. Wypiłam, po czym jeden z nich objął mnie „przyjaźnie” ramieniem mówiąc – a teraz grzecznie wypnij dupcie. Uśmiechnęłam się, bo jadąc do nich psychicznie byłam nastawiona na seks, tylko nie do końca wiedziałam, jak on będzie wyglądał. Teraz już wiedziałam. Zgodnie z jego życzeniem wypięłam się, a on po chwili już był we mnie. Bardzo lubię tę pozycję, bo będąc drobną mam za sobą zawsze „potężniejszego” mężczyznę. Co się z tym łączy, przede wszystkim uścisk bioder. Kiedy mężczyzna już się we mnie wsunie, to najczęściej chwyta za biodra, mocno ściskając. To jest bardzo podniecające. Drugi element, występuje głęboka penetracja członka w pochwę oraz  bardzo ważny moment emocjonalny, moment wytrysku mężczyzny na szyjkę macicy. Jest ona szczególnie uwrażliwiona i jest to ten moment, kiedy np. zwierają się mięśnie Kegla. Tak również było w tym przypadku. Poczułam jego ręce na swoich biodrach, poczułam, jak wsuwa się we mnie jego kutas, po czym za chwilę zaczął rozchodzić się w pomieszczeniu ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Jest to ta charakterystyczna „melodia” która powoduje narastające podniecenie uwieńczone wytryskiem. W tym momencie ja poczułam ten charakterystyczny skurcz mięśni brzucha i krocza odpływając w mocnym orgazmie. Potwierdziłam to głośnym jękiem, on przez moment jeszcze tkwił we mnie, jakby chciał, aby te jego soki rozpłynęły się mocno po całym moim wnętrzu. Po chwili puścił i zaczął wysuwać, ale w tym samym momencie poczułam na swoich biodrach nowe ręce i usłyszałam – nie ruszaj się. Spojrzałam, a tu drugi już się szykuje, aby zająć miejsce tego poprzedniego. No i zajął i wypełnił mnie sobą i ponownie słychać było ten odgłos odbijanych od siebie bioder ale również mojego coraz głośniejszego jęczenia. Jęczenia powodowanego narastającym podnieceniem ale również tym niesamowitym uczuciem, kiedy to biodra mężczyzny dolegają do warg kobiety. Tyle tylko, że tym razem ten partner robił to już dość mocno, co też w szczególny sposób czułam zarówno w sobie, jak i „na sobie” czyli na swoich wargach sromowych. Wsuwał się i wysuwał, a ja jęczałam coraz głośniej, aż poczułam pierwsze skurcze brzucha sygnalizujące nadejście orgazmu. Przyszedł w momencie, kiedy poczułam wytrysk. Gdy na szyjce poczułam strumień jego spermy zwarły się we mnie wszystkie mięśnie brzucha powodując bardzo mocny orgazm, potwierdzony dość głośnym jękiem. Trwał we mnie chwilę, dopóki nie wyrównał oddechu, a kiedy wysuwał się, następna para rąk już leżała na moich biodrach, jednocześnie usłyszałam – jeszcze ja. Był to ten trzeci, który spokojnie czekał na swoją kolejkę. Spokojnie czekał, ale wcale nie był taki spokojny, kiedy tylko objął rękoma moje biodra a jego kutas znalazł się w cipce. Można powiedzieć, że zaczęło się bardzo mocne wbijanie. Różnica ciał między nami powodowała to, że kiedy jego biodra z odpowiednią siłą dolegały do moich, moje unosiły się w bardzo znaczący sposób. Jednocześnie czułam, jak jestem głęboko wypełniona. To też za każdym takim pchnięciem jęczałam coraz głośniej, aż prawie krzyknęłam, kiedy wbił się po raz ostatni, jednocześnie mocno spuszczając się. Czułam, jak te jego soki namiętności rozpływają się we mnie, po całym ciele przeszły dziwne dreszcze, powodujące bardzo mocny skurcz pochwy w osiągniętym orgaźmie. Po tych zbliżeniach pojedynczych zaczęły się zbliżenia zbiorowe. Pierwsze zaczęło się jakby klasycznie, w pozycji „na kolanach”. Wychodzę z pod natrysku a jeden z nich, siedząc na dość szerokim fotelu z rozsuniętymi nogami pokazuje mi swojego sterczącego kutasa, dając jednocześnie znak, abym go wzięła w usta. Przyklękłam przed nim i opierając ręce o jego biodra, pochyliłam nad nim twarz, wsuwając go sobie w usta. Kiedy już miałam go odpowiednio głęboko poczułam, że czyjeś ręce oparły się na moich biodrach a za chwilę, że inny kutas wsuwa mi się w dziurkę. Jeszcze moment i już miałam ich oby. Co ten od tyłu pchnął mnie do góry, wbijając się mocno we mnie, ten siedzący unosił biodra wbijając mi głęboko w usta swojego kutasa. Tak zaczęła się ta „zabawa” i trwała, aż ten, którego miałam w cipce spuścił się we nie. Wysunął się, ale ten na którym się opierała przytrzymał mnie, po chwili poczułam jak następny sytuuje się za mną. Przez chwilę „ślizgał” się po cipce, ale tylko po to, aby za chwilę wepchnąć swojego kutasa w moją pupę. Mocno jęknęłam, bo nie był zbyt dobrze zwilżony, ale po chwili już był we mnie, trzymając ręce na moich biodrach wbijając się z cała swoją mocą. Tym sposobem ja nabijałam się ustami na tego, na którym leżałam. Ta sytuacja nie trwała zbyt długo i poczułam, jak jestem wypełniana jego sokami. Wysunął się, ten, na którym leżałam też pozwolił mi się podnieść i poszłam się umyć. Następne zbliżenie zaczęło się w pozycji „ma jeźdźca”. Nie wiem skąd znalazła się w tym pomieszczeniu ławka taka, jaką używa się do ćwiczeń, jeden z nich ułożył się na niej pokazując swojego sterczącego kutasa. Nie miałam wątpliwości, że ma być mój, przesuwając się w dużym rozkroku w jego kierunku po chwili moja cipka była nad jego kutasem. Pochyliłam się, podpierając rękoma o jego brzuch i za moment miałam go w sobie. On wykonał kilka ruchów biodrami w górę, tym sposobem całkiem zostałam nabita na tego kutasa. Zaraz zostałam otoczona następnymi partnerami, pokazującymi swoje sterczące argumenty. Trzymając takie dwa w ręku zaczęłam odjeżdżać, będąc mocno podrzucana do góry. Dodatkowo dwóch innych podeszło z boku i zaczęło ściskać mi piersi. Pojawił się również jeszcze jeden, odsunął mi głowę do tyłu. Otworzyłam usta, a on wsunął mi swojego kutasa. W tej pozycji jest „prosta” linia gardła, tym sposobem bez problemów zaczął mi robić „masaż migdałków”. O dziwo, partner, na którym siedziałam dość szybko doszedł do swojego maksymalnego podniecenia, ten, którego miałam w ustach wysunął się i pomagając sobie ręką również doszedł do wytrysku, spuszczając się równo mnie na piersi. Po umyciu się dostałam coś do picia, po czym okazało się, że jeden z partnerów położył się na krawędzi stolika podpierając się na łokciach i wystawiając do góry sterczącego kutasa. Drugi podsunął mi stołeczek, pokazując, że mam na nim usiąść pupą. Spojrzałam, „świeci się” to znaczy, że jest nasmarowany i rzeczywiście, kiedy zaczęłam na nim siadać wślizgnął się we mnie beż rządnych problemów. Poczułam go mocno w sobie, wówczas stojący przede mną partnerzy unieśli mi nogi do góry, szeroko je rozsuwając. Tak „otworzył” się otworek cipki, w który po chwili wbił się jeden z tych partnerów. Nie wiem, gdzie i kiedy oni ćwiczyli, ale jeden trzymał mnie za biodra, a ten, który wszedł w cipkę, wbijał się z całą siłą. Jęczałam, bo cipka już zaczynała być dość mocno „zmęczona”, on jednak na to nie zwracał uwagi, tylko wbijając się we mnie coraz mocniej doszedł do swojego maksymalnego podniecenia spuszczając się we mnie. Wysunął się, patrzę, a tam jeszcze dwóch stoi ze sterczącymi kutasami i po chwili już następny był we mnie. Jęczałam coraz głośniej, to jednak ich nie wzruszało, po pary minutach drugi się spuścił. Kiedy trzeci się wbijał już jęczałam bardzo głośno, ale on robił swoje, wbijając się we mnie z całej siły. A ponieważ są to „sportowcy” mają jej wcale nie mało. Wysunął się, a ja poczułam, jak po kroczu sączy się nadmiar spermy, którą we mnie wlali. Umyta usiadłam na fotelu trochę odpoczywając ale niezbyt długo, na tym samym stoliku nastąpiła zmiana partnerów. Tym razem pierwszy położył się na plecach, rozsuwając nogi, jednocześnie dając mi do zrozumienia, że powinnam usiąść na jego sterczącym kutasie. Obok stało już kilku partnerów, czekających kiedy już będę na nim siedziała. Wówczas położyli mnie płasko, tym sposobem mieli swobodny dostęp do pupy, co od razu wykorzystali. Po chwili już miałam dwa kutasy w sobie, „statycznego” od dołu i „dynamicznego” od góry, który się systematycznie we mnie wbijał. Wbijał do końca, wypełniając swoimi sokami. Po chwili następny robił to samo, przy trzecim już dość mocno czułam pupę. Niestety, nie był to jeszcze koniec. Jeszcze dwóch weszło w moja pupę, rozbijając ja bardzo mocno. Ledwo trzymając się na nogach zaczęłam przemieszczać się w kierunku natrysku. Niby chcąc mi pomóc szło ze mną dwóch innych partnerów. Poprosili, abym oparła dłonie na armaturze i szeroko rozstawiła nogi, wypinając je lekko do tyłu. W pierwszej chwili pomyślałam – przed chwilą sklepali mi pupę, teraz chcą jeszcze sklepać cipkę. Okazało się, że niby tak, ale z pewną różnicą. Otóż jeden z nich trzymając w ręku sterczącego swojego kutasa zbliżył się, po czym prawie przystawił go do brązowej dziurki i puścił strumień swojego „złotego” płynu. Ale puścił go pod takim ciśnieniem, że aż jęknęłam, on natomiast po chwili przesunął w dół, „omywając” cipkę po to, aby po chwili w nią wejść. Jęczałam, bo to dziwne, ale przyjemne uczucie, kiedy byłam omywana, a następnie „płukana” od środka. Kiedy skończył, wysunął się, a za nim stał już następny. Tak następnych trzech partnerów potraktowało moją cipkę. Skończyli, opłukałam się i wyszłam z pod natrysku już cała mocno obolała, na chwiejących się nogach. Dwóch mnie chwyciło, mówiąc – jesteś zmęczona, połóż się. Patrzę, a na podłodze jest rozłożony duży, kąpielowy ręcznik. Nie zastanawiając się nawet przez moment położyłam się na tym ręczniku, oni pomogli mi się odpowiednio ułożyć, w pewnym momencie czuję, że poniżej kolan tym ich paskiem od szlafroka mam związywane nogi. Nie bardzo wiedziałam, co to ma znaczyć, ale niedługo już wszystko było jasne. Jeden z nich usiadł na tych nogach, rękoma rozciągnął pośladki i pochylając się trafił swoim kutasem równo w moją brązowa dziurkę. Zaczęłam głośno jęczeć, bo była ona już mocno „sfatygowana”, ale to nie miało znaczenia. Po chwili jego kutas już był we mnie mocno się wbijając. Czułam go bardzo mocno, tym bardziej, że leżałam na twardym podłożu. A on systematycznie się we mnie wbijał doprowadzając się do maksymalnego podniecenia i spuszczając się we mnie. Wstał, po chwili następny to samo, ręce oparł obok mnie z jego kutas już był w pupie. Miałam wrażenie, że mocniej się we mnie wbija, to też głośno jęczałam. Im ja głośniej, tym on mocniej, aż znowu poczułam, że jestem wypełniana. Niestety, nie był to jeszcze koniec, po tym jeszcze dwóch wbijała się w moją pupę w tej pozycji. Kiedy już czwarty siedział we mnie prawie krzyczałam, bo pupa już mnie bardzo mocno bolała. Okazało się, że w kolejce był jeszcze jeden, na szczęście był to ostatni do zbliżenia ze mną w te pozycji i ostatni w ogóle podczas tego spotkania. Nie mam pojęcia ile zbliżeń miałam, pamiętałam, że na basenie widziałam ich dwunastu, czy wszyscy mieli ze mną zbliżenie, nie wiem, na pewno większość nie jedno. Tym razem miałam ich dużo i mocnych, czego konsekwencją było bardzo boląca mnie cipka i nie mniej boląca pupa. Wróciłam do domu obolała, napuściłam do wanny wody, włączyłam hydromasaż i zaczęłam odpoczywać. Myjąc się, przeciągnęłam ręką po całym kroczu. Poczułam mocny ból, ale po nim nastąpiło coś, co jest zupełnie nie do wytłumaczenia. Nastąpiły skurcze całego podbrzusza i zaczęłam być bardzo mocno podniecona, jakby mój organizm czegoś jeszcze się domagał. Chyba w tym momencie działając odruchowo wyszłam z wanny, owinęłam we frotowy ręcznik i poszłam na piętro, doszłam do „białej szafki” w której mam swoje „zabawki” i sięgnęłam też chyba odruchowo. Pierwszy to był korek analny, przeze mnie nazwany „wieżą”, bo równy od góry do dołu, ale mający co pewien czas poprzeczne „pierścionki” dokumentujące „piętra”. Miał on 24cm długości i 3,5/4cm średnicy. Stanęłam na środku łazienki przed lustrem, tak, abym się widziała, ustawiłam przed sobą stołeczek, nakryłam go ręcznikiem. Koreczek posmarowałam oliwką, stanęłam w rozkroku i jedną ręką podtrzymywałam w pionowej pozycji ten korek, drugą ręką rozciągnęłam pośladek, nasunęłam się na brązową dziurkę i zaczęłam się nadziewać. Kiedy wsunęłam już czubek i „prześlizgnęłam się” przez „I piętro” drugą ręką rozsunęłam drugą część pupy i coraz dalej wsuwałam go w siebie. Od początku jęczałam, bo pupa była dość mocno sklepana przez tą ilość zbliżeń, ale pomimo to wpuszczałam go do środka. Mając już w sobie „III pietra” napotkałam dość mocny opór i znaczny ból. Zacisnęłam zęby, mrucząc – musisz być mój, mocno napierając. Poczułam, jak się „mocno” przeciska, jak „rysuje” mi po kości ogonowej, ale wszedł, po chwili poczułam następne „piętra”, aż w końcu miałam go już całego w sobie. Przez chwilę siedziałam głęboko oddychając, po chwili kilka razy wstałam, masując brzuch i ponownie siadałam, aż już dość dobrze czułam go w sobie. Teraz nastąpił „drugi akt”. Drugą zabawką, którą wzięłam z szafy był wibrator, bardzo naturalny sztuczny członek, jeden problem, bardzo duży, miał 28cm długości i 5cm średnicy. Usiadłam okrakiem na krawędzi stołeczka, tak, abym mocno trzymała „wieżę” w pupie, dostawiłam do cipki ten wibrator i dość mocnym ruchem pchnęłam go w dziurkę. W tym momencie rozdarłam się czując przejmujący ból, ale „główkę” już miałam w sobie. Uniosłam się, przesunęłam tak, aby oparł się na stołeczku i zaczęłam opuszczać się. Jęczałam i zaciskałam zęby, ale centymetr po centymetrze wsuwałam go w siebie. Czułam, jak mnie „orze” w środku, bo przecież w pupie siedziała „wieża”. To tym bardziej napierałam na niego przemawiając do niego – boli a ja i tak cię wsadzę. No i wsadziłam całego, poczułam, jak moje wargi oparły się o ręcznik. Wówczas uniosłam się, podtrzymując go jedną ręką, drugą ręką przekręciłam pokrętło wibracji. Po chwili poczułam wibrację, zawyłam z bólu, bo miałam wrażenie, że rozerwie. Ale usiadłam, trzymając się za brzuch i jęcząc czułam, jak on coraz mocniej napiera na szyjkę. Jeszcze chwila, ból zaczął ustępować, w to miejsce zaczęło pojawiać się podniecenie. Po brzuchu zaczęły przesuwać się coraz częściej skurcze brzucha a cipka zaczęła być coraz wilgotniejsza. To uczucie narastało, potęgowało się, z cipki zaczęło wypływać coraz więcej soków, aż przyszedł ten jeden, jedyny moment, kiedy przez brzuch przeleciała seria mocnych skurczy, a cipka wypluła z siebie obfita ilość soków w tym końcowym orgazmie. Jęknęłam bardzo głośno, trzymając się za brzuch, po czym wyjęłam wibrator, wyjęłam korek z pupy, wrzuciłam je do umywalki, a sama, tylko wycierając się na bardzo chwiejnych nogach zeszłam do sypialni, położyłam w łóżku i nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Obudziłam się, było dość późne popołudnie. Wstałam, co nieco zjadłam i ponownie położyłam się do łóżka. Tym razem spałam aż do niedzielnego poranka. Mogę powiedzieć, że dopiero w tym momencie skończyłam spotkanie, które zaczęłam poprzedniego dnia rano. To zakończenie było umowne, bo kiedy chciałam się ruszyć, poczułam, jak mocno boli mnie całe podbrzusze i pupa. Ale na to, to ja już mam „lekarstwo” 23 maja 2010r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

Piotr. majowy weekend 3

Piotr 6, Majowy weekend 3

Poniedziałek. Długo w nocy nie mogłam usnąć, obudziłam się „cała obolała” i zastanawiałam się, dlaczego Piotr zaprosił mnie na dwunastą. Z drugiej strony uznałam, że dobrze, bo czas oczekiwanie na spotkanie z nim bardzo się dłużył.

  •  

Przyjechałam prawie punktualnie, Piotr otworzył mi drzwi i pierwsze, co mi się rzuciło w oczy – był w szortach. Zawsze, kiedy się spotykaliśmy był całkowicie ubrany, ale pomyślałam, pewnie niedawno wstał i nie zdążył się ubrać. Nie była to prawda, bo jak sam później powiedział, celowo się nie ubierał, aby mnie od początku prowokować. Dlatego od razu weszliśmy do sypialni i tam zaczęłam się rozbierać. Kiedy stanęłam przed nim całkiem naga podał mi szklaneczkę z drinkiem wznosząc toast – za nasze spotkanie. Później dopiero uzmysłowiłam sobie, że zawsze piliśmy po naszych zbliżeniach, a tym razem już przed. Jednak w tym momencie nie miało to żadnego znaczenia, wypiłam całą szklankę do końca i położyłam się na łóżku chcąc mieć go w sobie jak najprędzej. Rzeczywiście, nie czekałam na niego, po chwili poczułam go mocno w sobie i tak, jak w poprzednich zbliżeniach od początku przechodziły po mnie drgawki podniecenia. Piotr wsuwał się wolno, ale mocno, przez co to moje podniecenie było jeszcze większe. Objęłam go ramionami i z całej siły wypinałam w jego kierunku biodra, aby jak najmocniej wszedł we mnie. Czułam go bardzo mocno w sobie, ale też czułam ból, jaki mi sprawiał, bo przecież cała cipka była mocno opuchnięta po jego przedwczorajszym biciu. Jego kutas mocno napierał na szyjkę, ale niestety, taki stan uniesienia nie mógł trwać zbyt długo. Po moim brzuchu już chodziły skurcze narastającego orgazmu, a kiedy poczułam, że się we mnie spuszcza, wyrzuciłam ręce do góry i jeszcze mocniej wypinając się, bardzo głośno jęczałam. Po chwili Piotr ponownie poda mi szklaneczkę mówiąc jednocześnie – połóż się w poprzek łóżka. Pijąc uśmiechnęłam się mówiąc – chcesz mnie upić i zaczęłam układać się tak, jak prosił. Uśmiechnął się mówiąc – może Ci się przyda, po czym przyklękną przy łóżku i zaczął kierować swoją głowę w kierunku mojej cipki. Jeszcze nie opadły mnie emocje poprzedniego zbliżenia, a już pojawiły się następne. Piotr wsunął głowę między moje nogi, ja je rozsunęłam bardzo szeroko, wsunęłam pod pupę ręce, aby lekko unieść biodra do góry, a Piotr zaczął pieścić mnie swoimi ustami. Leżałam, głową kręcąc na jedną i drugą stronę, bo byłam coraz mocniej podniecona. A on, wygodnie oparwszy swoje ręce na moich biodrach cały czas to wwiercał się swoim języczkiem w dziurkę, to znowu „dopadał” łechtaczkę „szorując” nim po niej. Jęczałam, bo odczuwałam dość mocny ból dotyku jego ust do mojej cipki, ale jednocześnie czułam narastające podniecenie. Po brzuchu przechodziły skurcze narastającego orgazmu, aż przyszedł ten końcowy, bardzo mocny. Można powiedzieć, że chlusnęłam sokami, Piotr wziął ręcznik, dokładnie mnie wytarł i zaczął dalej mnie pieścić. Ja już wyłam, zaczęło mnie boleć całe podbrzusze, a on nie przestawał tylko jeździł tym swoim językiem po tej mojej łechtaczce. Doprowadził mnie do ponownego orgazmu, który potwierdziłam bardzo głośnym krzykiem. Wówczas przestał, pomógł mi usiąść, ponownie podał szklankę z drinkiem, po czym śmiejąc się do mnie zapytał – chcesz mnie jeszcze raz. Tylko kiwnęłam głową i zaczęłam obracać się na łóżku tak, aby wystawić się jemu od tyłu. Po chwili już miałam go w sobie i zaczął się ten stan obłędnego uniesienia. Rękoma tłukłam w łóżko, po całym ciele przechodziły ciarki podniecenia i coraz głośniej jęczałam czując każde jego pchnięcie. A on jakby celowo chcąc mnie jeszcze bardziej „dręczyć” wsunął rękę pod brzuch i sięgnął do łechtaczki. Kiedy tylko mnie dotknął aż zawyłam, a on, niby delikatnie, ale systematycznie przesuwa ten swój palec po niej, doprowadzając mnie wręcz do szaleństwa. Na szczęście przyszedł ten wspaniały moment, kiedy zaczął się spuszczać, wypełniając mnie swoimi sokami. W tym momencie praktycznie darłam się aż do momentu, kiedy poczułam, że „zastygł” we nie. Trzymał mnie za biodra i tkwił bardzo długo. Kiedy wysunął się, ja osunęłam się na podłogę, nie mając siły wstać. Wrócił, wówczas ja mogłam pójść do łazienki. Kiedy wyszłam z pod natrysku czekał już na mnie podając mi ponownie szklaneczkę, mówiąc – pij. Już mi mocno w głowie szumiało, ale z drugiej strony bardzo chciało mi się pić. Kiedy wypiłam, odstawił na bok, posadził na stole mówiąc – ponownie wyjeżdżam na dłuższy okres czasu. Zobaczymy się może za dwa miesiące, a może później. To też jest to nasz ostatnie spotkanie w tym mieszkaniu ze mną, chodź i tu podpisz, masz je ode mnie jako darowizna. Niestety, będziesz musiała zapłacić podatek. Wskazał mi krzesełko, po czym czytam, a tam jest akt darowizny. Spojrzałam na niego, a on – wyjeżdżam z Polski, ale będę czasami wpadał, wówczas wynajmę hotel. Ale Ty będziesz przyjeżdżać do mnie tam, gdzie Cię zaproszę.  Spóźniłem się, bo myślałem, ze będziesz tu miała biuro, ale zrobisz z nim, co będziesz chciała, możesz też sprzedać. W środę pojedziesz do notariusza xxx, tam podpiszesz akt notarialny, ja podpisałem wczoraj też ze środową datą. . Ponownie na niego spojrzałam, a on – no czytaj. Przeczytałam, nie było wątpliwości, była to akt darowizny. Spojrzałam na niego, pytając, skąd ma moje dane, wówczas się przyznał, że kiedyś, kiedy usnęłam „splądrował” mi torebkę i spisał wszystkie moje dane, ale nigdy ich do niczego, poza tą umową nie wykorzystał. Po czym usłyszałam – wychodząc, zamknij mieszkanie, czynsz masz opłacony do lipca. Ale za nim się rozstaniemy, jeszcze chcę się z Tobą pożegnać. Będziemy mieli jeszcze jedno zbliżenie, ale teraz będziesz bardzo grzeczna i będziesz robiła to, o co Cię poproszę. Oczy otworzyły mi się jeszcze szerzej ze zdziwienia, byłam tą sytuacją całkowicie zaskoczona. W tym momencie zrozumiałam, dlaczego tak szczegółowo wypytywał mnie o Biuro w sobotę. Po czym podprowadził mnie do ściany, gdzie stał stołeczek nakryty ręcznikiem, pokazał, abym na nim usiadła przodem do lustra, podał mi dość dużą agrafkę, taką z 8cm długości pokazał, że mam rozsunąć nogi i zapiąć ją sobie wzdłuż na wardze sromowej. Spojrzałam na niego, a on stojąc za mną zaczął głaskać mnie po głowie mówiąc – grzeczna dziewczynka, grzeczna dziewczynka. Zrozumiałam, że takie jest jego życzenie i odchyliwszy się dość mocno do tyłu zaczęłam wbijać sobie tą agrafkę. Już kiedyś to tłumaczyłam, co innego jest, jak ktoś cię kłuje, a co innego, jak trzeba to zrobić samemu, pokonując strach i odruch bólu w momencie ukłucia. Tym bardziej, że dwa dni wcześniej miałam ją nieźle zbitą i jeszcze cała bolała. Ale jakoś spięłam się w sobie i przekłułam dolną część skóry, przepchnęłam ją dość wysoko i wypchnęłam u góry. Piotr kiwnął głową i podał mi drugą pokazując drugą stronę. Procedura powtórzyła się i po dobrej chwili, głośno jęcząc, wbiłam w siebie druga agrafkę. Wówczas Piotr, podając mi następna agrafkę, pokazał mi palcem miejsce na brzuchu. W pozycji siedzącej zawsze pojawi się fałd skórny powyżej wzgórka łonowego. Właśnie takie miejsce wskazał mi Piotr, było to kilka centymetrów poniżej pępka. Wzięłam tą agrafkę, ścisnęłam ten fałd i zapięłam ją na nim. Wówczas palec Piotra wskazał miejsce jakieś 3cm w prawo od tamtego. Patrzyłam na niego, a on tylko głaskał mnie po głowie, samemu kiwając swoją. Okazało się, ze gustuje w pewnej symetrii, bo za chwile wskazał mi miejsce w lewo od pierwszego. Kiedy już wszystkie pięć agraf siedziało we mnie pokazał, że mogę wstać. Nie było to takie proste, bo przede wszystkim ciągnęła mi się skóra na brzuchu, tam, gdzie miałam wpięte te agrafy. Wówczas pokazał, że mam stanąć przed lustrem, mówiąc – a teraz zepniesz sobie te swoje cycuszki. Wbij ją w brodawki. Spojrzałam, a on trzymał w ręku następną agrafkę. Już nie dyskutowałam, wzięłam ją od niego, odpięłam, po czym przebiłam jedną i drugą brodawkę dociągając je do siebie. Piotr spojrzał, pocałował mnie mówiąc – popatrz, te twoje działanie podnieciły mnie, nasmaruj go. Spojrzałam, rzeczywiście, ten jego kutas, którego tak pragnęłam sterczał, jak dzida, Piotr podał mi krem i kilkoma ruchami zrobiłam go śliskiego, zakładając, że jak zawsze wsadzi mi go w pupę. Niestety, tak nie było. Piotr poprosił mnie, abym położyła się płasko na podłodze, po czym ukląkł na mnie okrakiem i przesuwając się do przodu zbliżył swojego kutasa do szczeliny, jaką stanowiły spięte dwie moje piersi. Przysunął się, po czym wolno, ale zdecydowanymi ruchami zaczął się w nią wślizgiwać,. Ja się darłam, bo przecież mnie to bolało, ale on na to nie reagował, wsunął go całego tak, że prawie miałam go pod brodą. Wsunął i wysunął, tak bawił się kilka razy, na szczęście nie za długo, po czym zsunął się zupełnie na dół, pokazując, że mam unieść nogi. To zrobiłam błyskawicznie, rozciągając je na boki. Poczułam pewnego rodzaju ulgę, ale nie do końca. Piotr wbił się we mnie, a ja znowu się darłam, darłam, bo mnie to jego wbijanie mocno bolało. Przecież nie dość, że mnie wcześniej zbił, to jeszcze teraz miałam wpięte agrafki, które mnie urażały. On jednak na to nie zważał, tylko się we mnie systematycznie wbijał. Na szczęście, na skutek narastającego podniecenia zrobiło mi się lepiej i kiedy się spuszczał też miałam orgazm potwierdzony dość głośnym jęczeniem. Piotr się wysunął, a ja zwinęłam się na tej podłodze w fasolkę, nie mając kompletnie siły się ruszyć. Nie musiałam, Piotr wrócił, przynosząc następną szklankę drinka, a kiedy ją wypiłam, poprosił, abym ukucnęła. Wówczas podał mi do ręki wibrator, ale jaki. Był przede wszystkim duży, jak go później pomierzyłam, ma 28cm długości i 4/5cm średnicy w formie walca z półokrągła główką. Cały dowcip polegał na tym, że on na swojej długości, co jakiś czas miał wypustkę w formie „kropki”. Piotr podał mi go do ręki, mówiąc – jest Twój, wsadź go sobie. Łatwo to było powiedzieć, nie tak łatwo zrobić. Ukucnęłam, podstawiłam go pod siebie i zaczęłam wsuwać. O dziwo początek był dość łatwy, ale już w połowie zaczęłam jęczeć. On wsuwał się we mnie, całą rozpierając na boki, ale najbardziej uciążliwe były te „kropki”, które w szczególny sposób dawały o sobie znać, przesuwając się przez wejście do Cipki. W połowie już bardzo głośno jęczałam, a po połowie już nie dawałam rady. Wówczas Piotr wziął się na sposób i wyciągnął mi do przodu nogi. Opierałam się na rękach próbując regulować wysokość wpuszczania w siebie tego wibratora. Ale w pewnym momencie ręce zmęczyły się, zaczęły się uginać, a ja coraz bardziej zaczęłam nabijać się na ten wibrator. Przyszedł moment, kiedy ręce całkiem omdlały i praktycznie miałam go całego w sobie. Piotr pomógł mi się podnieść po czym posadził na stołeczku. Tam, będąc w pozycji siedzącej jeszcze mocniej wbiłam go w siebie. To, można powiedzieć usatysfakcjonowało Piotra, ale w pewnym stopniu. W jego ręku pojawił się sznurek, którym związał obie agrafki w cipce, mówiąc - z takim bagażem Cię zostawiam, nie musisz się teraz ubierać. Ale on poszedł i za nim ja „doszłam do siebie” on stanął przede mną ubrany, trzymając w ręku dość duża torbę. Objął mnie ramieniem mówiąc - jesteś wspaniałą kochanką, będzie mi Ciebie brakowało, po czym nasze usta spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku, a z moich oczach, nie wiem dlaczego, zaczęły płynąc łzy. Podał mi dwa komplety kluczy, mówiąc, że więcej nie ma, to też nie muszę od razu wymieniać zamków. Po czym otworzył drzwi i wyszedł. Stanęłam na środku pokoju jak ta „sierota”, kompletnie ogłuszona sytuacją, która się zdarzyła. Podeszłam do stołu i jeszcze raz przeczytałam dokument, który wcale nie tak dawno podpisałam. Nie było żadnej wątpliwości, Piotr podarował mi mieszkanie warte wcale nie małe pieniądze. Wróciłam do łazienki, pomału uwolniłam się z „ozdubek”. Weszłam pod natrysk, opłukałam, ubrałam, spakowałam torbę, wyszłam przed mieszkanie i ręce mi się trzęsły, kiedy je zamykałam. Od września ubiegłego roku pierwszy raz ja je zamykałam na klucz, do tej pory to one zamykały się za mną. W domu napuściłam wody do wanny, nalałam pachnących olejków, włączyłam masaż i myjąc się dotykałam wszystkich „bolących” miejsc. Bolały, a jednocześnie powodowały podniecenie. Może to się komu wydać dziwne, ale jestem dziwnie spokojna, że kiedy tylko zadzwoni i zaprosi na spotkanie, to bez względu na to, gdzie ono będzie i co mnie na tym spotkaniu spotka, nie odmówię, pojadęTak zakończył się czwarty i ostatni dzień majowego weekendu. I niech mi kto powie, ze życie nie jest w stanie zaskoczyc nas swoimi niespodziankami. . 05 maja 2010r Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

Piotr, Majowy weekend 2

Piotr 6, majowy weekend 2.

Nie widziałam się z Piotrem cały miesiąc. Zadzwonił, abyśmy spotkali w majowy weekend. Tak wyglądała nasza niedziela.

  •  

Obudziłam się wcześnie rano i podobnie, jak w sobotę nie wiedziałam, co mam z sobą zrobić. Krzątałam się po mieszkaniu, dla zabicia czasu nawet poszłam do sklepu. I jak to w życiu bywa, można powiedzieć, że uratował mnie absolutny zbieg okoliczności. W sobotę było święto, wszystko było pozamykane, ale dzisiaj była już „zwykła” niedziela, zadzwoniłam sprawdzić, czy jest czynny basen. Okazało się, ze tak, to też o 14-tej pojechałam, znalazłam się w wodzie i nareszcie czułam, że mogę się wyżyć. „Młóciłam” wodę tę swoja żabą, robiąc te swoje długości basenu w bardzo dziwnym tempie. Nie uszło to uwadze znajomemu ratownikowi, Adamowi, który podszedł do mnie podczas jednego z nawrotu i zapytał – Baśka, co Ci jest, chcesz wodę w basenie „przemielić”. Uśmiechnęłam się do niego mówiąc – rozpiera mnie energia. To jest ta jedna z tych kilku moich wad charakteru, szybciej powiem, niż pomyśle. Adam tylko się uśmiechnął i poszedł, a ja dalej pływałam. Po pewnym czasie wrócił, mówiąc – jak chcesz rozładować swoją energię, to idź do sauny. W tym momencie zrozumiałam całą sytuację, na basenie byli ratownicy, z którymi już się trochę znałam, z kilkoma miałam też już zbliżenia. Spojrzałam na Adama, uśmiechnęłam się i po jednym z następnych nawrotów wyszłam z basenu, poszłam do szatni, zdjęłam kostium, owinęłam się w ręcznik i poszłam. Weszłam do przedsionka, a tam na fotelu siedział jeden ze znajomych instruktorów od ćwiczeń, którego też znałam, mówiąc – zostaw tu ręcznik i wejdź. Spojrzałam, zostawiłam ręcznik i weszłam do środka. W środku panował duży półmrok, pewnie celowo, żebym się zbyt szybko nie poorientowała w sytuacji. A kiedy już cokolwiek widziałam, w tym momencie zobaczyłam trzech ratowników, z którymi już kiedyś miałam zbliżenia, ale pojedynczo. Oni widząc mnie od razu się do mnie zbliżyli, mówiąc – chodź do nas „malutka” i wystaw tą swoją wspaniałą pupcię. Z racji niskiego wzrostu i drobnej postury w wielu środowiskach jestem nazywana „malutka” to też mnie to nie zdziwiło, ale za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć ich ręce już mnie kierowały w kierunku dolnej ławki, abym się na niej położyła w pozycji na kolanach. Kiedy tylko w niej się znalazłam, już czułam, jak jeden z nich wbija się we mnie. No i tu moje całkowite zdziwienie, przez brzuch przeleciały skurcze a cipka natychmiast zrobiła się mokra, jakby akceptowała zaistniałą sytuacje. To też wystawiłam w ich kierunku biodra, mocno je wypinając, a jednocześnie mocno również rozsuwając nogi. Na efekty nie trzeba było czekać, już po chwili pierwszy trzymał mnie za biodra, a jego kutas wbijał się we mnie. Wbijał się bardzo mocno, bo przecież ja drobna, a on bardzo mocno zbudowany mężczyzna. Każdy jego ruch bioder do przodu to było całkowite mnie wypełnienie, ale jednocześnie dobicie jego wzgórka łonowego do moich warg sromowych, które to dość mocno odczuwały. To też bo dość krótkim okresie czasu już zaczęłam jęczeć z podniecenia, narastało ono we mnie i głośno je wyraziłam w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Ale by to tylko moment, bo za chwilę już drugi znalazł się za mną, za chwilę już jego ręce opierały się o moje biodra, a jego kutas już „wjeżdżał” do mojej norki. Zaczął się ten sam spektakl, co przed chwilą, tyle tylko, że podniecenie, które we mnie narosło jeszcze nie opadło i po jego ruchach wbijania się we mnie po moim brzuchu przelatywały skurcze orgazmów. To też jęczałam już dość głośno, szczególnie w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Leżałam oparta na tej półce nie bardzo mając siłę wstać, za nim zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować już trzeci był we mnie. Każde jego pchnięcie to jakby podrywanie mnie do góry, to też zaczęłam już bardzo mocno jęczeć, bo zaczynałam czuć już trochę obolałą cipkę. Spuścił się, a kiedy chciałam się podnieść okazało się, ze chłopcy „wymienili się” i następny, ze sterczącym już kutasem wchodził we mnie. Tego już czułam bardzo mocno, to też bardzo głośno jęczałam, kiedy jego biodra dobijały się do moich. Ten jednak był bardziej opanowany, wbijał się wolniej, ale za to bardziej „precyzyjnie” to znaczy mocno dobijał swoja kością łonową w moją. Po drodze są moje wargi sromowe, które w tym momencie były już dość mocno sfatygowane. Ale i na tego przyszedł czas, poczułam, że się spuszcza. W tym momencie usłyszałam – nie ruszaj się, jeszcze ja. Prawdę powiedziawszy nie miałam siły się ruszyć, ale też już czułam się bardzo zmęczona tymi zbliżeniami. Ten ostatni był chyba najpotężniejszy z nich wszystkich, czułam za sobą jego bardzo potężne biodra, a po chwili poczułam jego bardzo mocne pchnięcia. Już nie jęczałam, już prawie krzyczałam, kiedy wbijał się we mnie, pomimo tylu zbliżeń czując go bardzo mocno w sobie, ale przede wszystkim czując, jak swoimi pchnięciami wręcz miażdży moje wargi. Na szczęście i na niego przyszedł moment spełnienia, spuścił się, co znowu, poczułam wyjątkowo mocno. Na szczęście na nim się ta „kolejka” skończyła. Jeden z nich pomógł mi wstać, bo ledwo utrzymywałam się na nogach, objął mnie ramieniem, wyprowadził pod natrysk mówiąc – wczoraj było Święto Pracy, wykonaliśmy swoją pracę. W tym momencie uświadomiłam sobie, że tak właśnie było, trzeba przyznać, we właściwy sposób uczciłam to święto. Wróciłam do domu, weszłam do ciepłej wanny z masażem i zaczęłam masować całe swoje krocze, bo przecież na wieczór byłam umówiona z Piotrem. Wytarłam się i zaczęłam smarować różnego rodzaju kremami, mając nadzieję, że do wieczora to zmęczenie cipki mi przejdzie. No niestety, tak zupełnie nie przeszło, ale nie miałam wyjścia, ubrałam się i pojechałam na umówione spotkanie. Piotr przywitał mnie bardzo czule , tuląc się do mnie i bardzo mocno całując. Trochę dziwiły mnie te jego pocałunki, bo całował mnie nie tylko w usta, ale zaczął całować całą, po szyj, karku. Im więcej ja odsłaniałam swojego ciała, tym więcej on całował. Kiedy zdjęłam staniczek od razu zaczął całować moje piersi, a kiedy zsunęłam majteczki wręcz rzucił mnie na łóżko i zaraz miał głowę między moimi nogami. Jego język natychmiast znalazł łechtaczkę i zaczął się o nią ocierać. To oczywiście spowodowało moje natychmiastowe podniecenie. W dziurce pokazały się moje soki, które on natychmiast zlizywał, wwiercając się językiem do środka. Po chwili ponownie był na łechtaczce próbując „owinąć” ja wokół swojego języka. Ja już jęczałam bardzo mocno, prężyłam i kręciłam głową w obie strony, ale to nic nie dawało. Piotr, dość wygodnie opierając się o moje biodra nadal bawił się moją łechtaczką i dziurką. W końcu doprowadził mnie do pełnego orgazmu, który potwierdziłam bardzo głośnym jękiem i „wypluciem” z siebie dużej ilości soków. Piotr to natychmiast wykorzystał, pokazał, abym obróciła się i opuściła nogi. Leżałam całym tułowiem na łóżku, a on natychmiast znalazł się za mną, wsuwając we mnie swojego kutasa. We mnie nie opadło jeszcze podniecenie po jego poprzednich pieszczotach, a już narastały następne. Biłam rękoma o łóżko, jęczałam coraz głośniej, a Piotr systematycznie się we mnie wsuwał i wysuwał. Każde jego pchnięcie było na tyle mocne, że czułam je również na swoich wargach sromowych. To też powodowało dodatkowe podniecenie. Przyszedł moment, kiedy Piotr przyspieszył, zaczął wsuwać się we mnie coraz mocniej, aż poczułam, że już jest blisko, a za chwilę, jak mnie wypełnia swoimi sokami. Jęknęłam bardzo głośno, po czym opadłam na łóżko głęboko oddychając. Po umyciu się trochę poukładałam rzeczy, które leżały w dużym nieładzie po tym moim powitaniu i zostałam zaproszona do stołu. Na stole naszykowane były głównie owoce i drobne słodycze, różnego rodzaju czekoladki. Wywiązała się rozmowa między innymi na moje tematy zawodowe, czyli podatki. W pewnym momencie zaproponowałam kontynuowanie tej rozmowy w łóżku. Leżeliśmy obok siebie, ja ułożona na jego przedramieniu, dalej rozmawiając. Ale podczas tej rozmowy moja ręka „wylądowała” na jego kutasie, a jego na mojej łechtaczce, co całkowicie wyeliminowało rozmowę, za to jakby spowodowało „grę wstępną” do naszego zbliżenie. Poczuł, że jestem już odpowiednio mokra, uniósł się na rękach i zaczął przesuwać się tak, aby wejść we mnie. Ja też tego chciałam, to też od razu szeroko rozsunęłam nogi wysoko unosząc je do góry, aby mógł wejść we mnie. Zrobił to bardzo płynnie, płynnie też zaczął się we nie wsuwać i wysuwać. Ta jego płynność spowodowała, że natychmiast zaczęłam się podniecać, cipka robiła się coraz bardziej nabrzmiała i mokra. Po całym ciele zaczęły chodzić dreszcze podniecenia. Nie mogąc już tego dłużej wytrzymać wyrzuciłam ręce do góry i wypinając mocno biodra chciałam, aby jak najmocniej wchodził we mnie. A on się wsuwał i wysuwał, aż przyszedł  ten wspaniały moment spełnienia, kiedy zaczął się we mnie spuszczać. Jęczałam w pełnym orgazmie, chcąc, aby wszedł we nie jak najmocniej. Oboje opadliśmy na siebie głęboko oddychając, wyrażająć w ten sposób swój stan zadowolenia. Po tych dwóch zbliżeniach siedzieliśmy przy stole, o dziwo tym razem rozmowa nasze zeszła na temat mojej działalności społecznej. Kiedy w sposób dość sugestywny opowiadałam o swoim pobycie w Gdyni Piotr wstał, podszedł do mnie, odsunął krzesło na którym siedziałam na bok i osunął swoją głowę między moje nogi. Poczułam jego ciepły oddech na swojej cipce, po chwili jego języczek na napletku łechtaczki. Nie ma kobiety, nawet te „zimne ryby” nie są w stanie oprzeć się podnieceniu, które powoduję pieszczenie cipki przez męski języczek. A Piotra języczek buszował coraz mocniej, oblizując tą moja łechtaczkę ze wszystkich stron. Kiedy już jęczałam bardzo głośno lekko jeszcze pochylił się i jego języczek wpadł prosto do dziurki. Latał w niej na wszystkie strony, próbując sięgnąć jak najgłębiej, po czym ponownie wrócił do łechtaczki. Znowu to ją próbował „owinąć” wokół języczka, to ją próbował wylizać. Te jego poczynanie trwały wcale nie tak krótko, ja wierciłam się na tym krześle, bojąc się, że za chwilę spadnę. Przyszedł moment, że chwyciłam się bardzo mocno brzegów krzesła i bardzo głośno jęcząc potwierdziłam swój orgazm, czego dowodem był duży wypływ soków z cipki. Piotr wstał popatrzył na mnie mówiąc – to było dla Ciebie, a teraz coś dla mnie, idź do łazienki i wypnij pupę. Myślałam, że chce mnie wziąć od tyłu, ale dlaczego mam iść do łazienki, skoro tu, przy krześle byłoby mi wygodniej. Jednak nie zastanawiałam się zbytnio, poszłam, ustawiłam się na kolanach mocno wypinając pupę i czekałam na Piotra. Przyszedł po chwili, podszedł do mnie, przesuwając ręką po całym kroczu, po czym zaszedł mnie od przodu mówiąc – wczoraj dostała pizda, dzisiaj należy się dupie. Nie skończył mówić, kiedy poczułam, jak na pośladek spadło uderzenie, po chwili drugie na drugi i tak na zmianę piąć razy. Po tym przerwał, mówiąc – rozszerz pośladki. Oparłam się całym ciałem na podłodze, sięgnęłam rękoma pośladków mocno je rozciągając, po chwili poczułam bardzo mocny ból spadającej w sam środek trzcinki sięgającej aż do cipki. Raz, dwa trzy, darłam się i jęczałam, ale to nic nie dawało, po chwili jeszcze dwa. Usłyszałam – nie puszczaj rąk i poczułam na brązowej dziurce jego kutasa. Był nasmarowany, to też bez większych problemów wszedł we mnie. Ja uniosłam się na rekach i zaczęłam ni to jęczeć, ni to krzyczeć. Bo czułam ból kiedy jego kutas wchodził we mnie bardzo głęboko, a jego wzgórek łonowy urażał moją dziurkę, ale z drugiej strony ulegałam narastającemu podnieceniu, kiedy on systematycznie wsuwał się we mnie i wysuwał. Tak to trwało dość długo, aż poczułam, że dochodzi do swojego maksymalnego podniecenia, a za chwilę jak się we mnie spuszcza. Czułam to bardzo wyraźnie, bo Piotr najpierw na chwilę we mnie zastygł, bo czym pchnął mnie z całej siły. Jęczałam z bólu i podniecenia, co wyrażało się mocnym skurczem całego podbrzusza i wyciekiem soków z cipki. Wysunął się i poszedł się umyć, a ja jeszcze dłuższą chwilę trwałam tak w tej pozycji mocno ściskając nogi, jakbym chciała zatrzymać go całego w sobie. Po tym zbliżeniu myślałam, że to już koniec naszego spotkania w tym dniu, okazało się, że jeszcze nie. Leżałam na łóżku, Piotr przyklęknął przy nim i zbliżył głowę do cipki. Przez chwilę się w nią wpatrywał, po czym położył swoje ręce na moich biodrach i zaczął ją pieścić swoim językiem. Jeździ po niej w tą i z powrotem, a ja zaczynałam coraz głośniej jęczeć w narastającym podnieceniu. Już dostawałam skurcze brzucha, już mocno „śliniła” się cipka, a on nie przestawał, tylko nadal ja „maltretował” To jego języczek oblizywał łechtaczkę, to „buszował” w dziurce. Tak doprowadził mnie do pierwszego orgazmu, podczas którego wypłynęło ze mnie bardzo dużo soków. Piotr je zlizał i zaczął „zabawę” od nowa, od nowa pieszcząc coraz mocniej moją cipkę. Nie wiem, jak długo to trwało, ale wiem, że w miarę szybko przyszedł następny orgazm i to bardzo mocny. Po całym brzuchu przebiegł skurcz, który „wypluł” ze mnie znowu wcale nie małą ilość soków. Piotr ponownie przyssał się do łechtaczki, chwytając ją delikatnie zębami, po chwili ponownie ją chwycił, ale pełniej, po czym dość mocno je zacisnął. Rozdarłam się krzycząc – gryziesz, a on, śmiejąc się do mnie spokojnie powiedział – przecież chciałem, będziesz miała moją „myszkę”. Po całkowitym zniewoleniu cipki poprosił, abym usiadła na łóżku, jednocześnie podając mi następna szklaneczkę z drinkiem. Już w tym momencie szumiało mi w głowie, ale wzięłam i wypiłam. Wówczas poprosił – usiąć i nie ruszaj się. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, ale też nie bardzo miałam możliwość ruszania się, bo już mi bardzo mocno szumiało w głowie. Piotr wrócił z jakąś torbą, po czym można powiedzieć – ustawił mnie. To znaczy pomógł mi unieść na brzegu lóżka z odpowiednio szeroko rozsuniętymi nogami, po czym wyjął swoja „niespodziankę” Wyjął „giganta”, sztucznego kutasa w cielistym kolorze, który miał na mój pierwszy rzut oka około 35cm długości i ok. 5cm średnic. Postawił go przy łóżku między moimi nogami mówiąc – siadaj pupą, od dzisiaj, zanim ode mnie wyjdziesz, będziesz na nim ćwiczyła. Myślę, ze kiedyś będzie cały Twój. Spojrzałam przerażona, byłam już naszym spotkaniem trochę zmęczona, na dodatek dość mocno podpita, to też zaparłam się rękoma o krawędź łóżka i zaczęłam się opuszczać, a kiedy go poczułam praktycznie opadłam na niego. Rozdarłam się, bo przecież pupa bolała mnie po jego biciu, a na dodatek poczułam, jak się rozciąga. Przy tym opadaniu pochłonęłam może połowę główki, a za moment poczułam, jak on się wsuwa dalej we mnie. Jęczałam bardzo głośno mając wrażenie, że za chwilę mnie rozerwie, a Piotr, drażniąc łechtaczkę mobilizował – jeszcze, jeszcze. Ruszając minimalnie biodrami udało mi się wsunąć go jeszcze trochę, ale już dalej nie mogłam. Jęcząc głośno powiedziałam – więcej nie mogę, boli. Piotr spojrzał na mnie, na tego kutasa, stwierdzając – dobrze, jak na pierwszy raz nieźle, ale ćwicz w domu, bo następnym razem ma być lepiej. Pomógł mi go wyjąć, nie wiem skąd wziął mazaka i zaznaczył, do którego miejsca dzisiaj się wbiłam. Później pomógł mi przejść do łazienki, umyłam, a kiedy się ubierałam zapytał – możesz przyjść jutro o 12-tej. Kiwnęłam głową, on mnie mocno pocałował i wyszłam. W domu przekonałam się, co osiągnęłam, nie mogłam usiąść, nie mogłam złączyć nóg i bolało mnie całe podbrzusze. Tak zakończył się mój trzeci dzień spotkania z Piotrem. Zastanawiałam się tylko, dlaczego zaprosił mnie na dwunastą. 05 maja 2010r. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

Piotr, Majowy weekend 1

Piotr 6, Majowy weekend

Zbliżał się majowy weekend, ja nie miałam żadnych planów. Podświadomie czekałam na wiadomość od Piotra. Rozstając się, powiedział – zobaczymy się w maju. Nie sprecyzował dokładnie terminu, to też ja cierpliwie czekała i doczekałam się. W środę przyszedł sms: „Czy możemy spotkać się piątek, 19” Odpowiedziałam – tak i od tej chwili czas nabrał wymiaru podwójnego, albo jeszcze większego.

  •  

Nie umiem tego wytłumaczyć, ale odezwała się we mnie niesamowita tęsknota, tylko za czym. Jest wspaniałym „kochankiem” to fakt, ale oprócz tego przecież spotkania z nim to nie jest idylla, przecież było wcale nie mało elementów s/m, a jednak coś mnie do niego ciągnęło. To też w piątek równo o 19-tej zadzwoniłam do jego drzwi. Otworzy i spotkaliśmy się jak para stęsknionych kochanków. Ja rzuciłam mu się na ramiona, a on tuląc mnie bardzo mocno całował każde miejsce, które tylko udało mu się odsłonić. Przemieszczaliśmy się w kierunku sypialni gubiąc po drodze poszczególne części garderoby, aż w pewnym momencie przytulił mnie do siebie, a ja na swoim brzuchu poczułam twardość jego kutasa. To wystarczyło, aby mój brzuch odpowiedział również skurczem, a cipka zrobiła się bardzo mokra. Po chwili już byliśmy w łóżku, ja rozłożyłam szeroko nogi, jednocześnie wysoko je unosząc po to, aby mógł wejść we mnie jak najmocniej. Piotr to zrobił, wsunął się we mnie aż do końca, od początku poczułam go na szyjce, ale jednocześnie bardzo mocno poczułam go na swoich wargach sromowych. Spowodowało to, że bardzo mocno podnieciłam się, a wargi nabrzmiały, jak baloniki. Piotr wolno, ale „dokładnie” wsuwał się we mnie, co spowodowało niesamowite moje podniecenie. Wyrzuciłam ręce do góry, wypinałam biodra mocno w jego stronę, aby wziąć od niego jak najwięcej. I brałam, aż wzięłam wszystko, głośno jęcząc, kiedy się we mnie spuszczał. Cała w tym momencie drżałam, a po brzuchu przelatywały skurcze orgazmu. Piotr wstał, a ja zwinięta w fasolkę jeszcze dłuższą chwilę cała drżałam, przezywając to zbliżenie. Po umyciu się Piotr zaprosił do stołu, który zastawiony był głównie owocami i napojami. Zupełnie nie wiem dlaczego wywiązała się między nami rozmowa na tematy motoryzacyjne. Nie jestem fanka motoryzacji i moja wiedza nie jest zbyt głęboka, to też więcej mówił Piotr niż ja. Ale przyszedł moment, kiedy uznał, ze powinniśmy wrócić do sypialni. Gdy tylko podeszliśmy do łóżka Piotr lekko mnie pchnął i położyłam się w poprzek. Stanął nade mną, położył ręce na piersiach, lekko ścisnął brodawki po czym zaczął je spuszczać coraz niżej, aż zaczął rozchylać nogi. Nie stawiałam oporu i sama je mocno rozsunęłam, jednocześnie unosząc je ku górze. Tak wyglądało, że on na to czekał i natychmiast jego głowa znalazła się między nimi a po chwili jego języczek znalazł się na mojej łechtaczce. Jęknęłam, bo poczułam jak przechodzą po mnie dreszcze, natomiast on cały czas obracał tym językiem to w jedną, to w druga stronę. Cipce było dobrze, to też puściła soki, wówczas on przeniósł się do dziurki i zaczął je spijać, wwiercając się języczkiem w głąb. Nie ma go tak dużego, aby sięgnąć szyjki, ale i tak mocno w niej rozrabiał. Ja jęczałam już bardzo głośno, będąc w coraz to większym podnieceniu. Piotr jakby tego nie zauważał, nadal wiercił tym swoim językiem to po łechtaczce, to w dziurce. Mnie już zaczęły chodzić skurcze po brzuchu, jęczałam coraz głośniej, on jednak nie przestawał. Przyszedł moment, kiedy osiągnęłam ten maksymalny poziom podniecenia, przez brzuch przeszedł bardzo mocny skurcz orgazmu, a ja krzyczeć „wyplułam” z siebie niesamowitą ilość soków. Wówczas Piotr poprosił, abym obróciła się na kolana. Trwało to bardzo krótko, po czym poczułam w sobie jego kutasa. Znowu zaczęłam jęczeć, przecież nie opadło ze mnie jeszcze tamto podniecenie, a już od nawa narastało jakby drugie. Trzymając mocno ręce na biodrach wysuwał się ze mnie, a po chwili wchodził z pełnym impetem. Nie dość, że czułam go całego w sobie, to jeszcze na dodatek czułam, jak swoja kością łonową obija moje wargi. Każde takie pchnięcie kwitowałam głośnym jękiem, do momentu, kiedy poczułam jego wytrysk. A ma go bardzo obfity, to też głośno jęknęłam tłukąc rękoma w łóżko. Piotr poszedł się umyć, ja po nim. Do tej pory nasze spotkania mniej więcej tak wyglądały, to też nie zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam Piotra w szlafroku. Podszedł, przycisnął mnie do siebie, spotkaliśmy się w bardzo mocnym namiętnym pocałunku i usłyszałam pytanie – możesz przyjść jutro ? Kiwnęłam głową, usłyszałam – bądź o 19-tej.

Sobota. O dziwo, noc z piątku na sobotę przespałam bardzo dobrze, ale obudziłam się, była 7-ma. Do spotkania z Piotrem miałam 12 godzin i cos z tym czasem powinnam zrobić, bo w domu „zgłupieję”. Święto, nic nie działa, wszystkie sklepy zamknięte. Postanowiłam pojechać na swoją co sobotnią wycieczkę rowerową. Spakowałam plecak, wsiadłam na rower i na dworzec. Wysiadłam z pociągu i wracam, ale dawno nie jechałam na rowerze „zewnętrznym”, mam w domu taki do ćwiczeń, to też jak tylko zobaczyłam zaprzyjaźniony zajazd to o niczym innym nie myślałam, tylko żeby odpocząć. Przywitałam się bardzo sympatycznie z właścicielką Basią i poprosiłam o klucz do „służbowego”. Był to pokój służbowy personelu na drugim piętrze, w szczycie budynku. Jednocześnie powiedziałam – przynieś „płyn odżywczy” i jakąś przekąskę. Poszłam na górę, zdjęłam z siebie wszystko, weszłam pod natrysk i stałam pod nim dobrą chwilę. Owinięta w ręcznik podłam na łóżko, weszła Basia, na tacy miała „przekąskę” ale jako płyn odżywczy zawsze brałam piwo, a tu nie dość, że piwo to jeszcze dwie szklaneczki z drinkiem. Spojrzałam na nią, ona na mnie i usłyszałam – jak chcesz, to możesz potrzebować zdecydowanie więcej energii. Zrobiłam duże oczy, a ona – mam tu na pokoju dwóch takich młodych, ostrych, już ich sprawdziłam. Popatrzyłam, pomyślałam, do spotkania z Piotrem jeszcze dużo czasu, czemu nie zaryzykować. Uśmiechnęłam się mówiąc – dobrze. Wówczas Basia podała mi szklaneczkę, drugą wzięła sama w rękę i „stukając” się ze mną powiedziała – będzie Ci dobrze, zaraz Ci ich przyślę. Wypiłam do połowy, Basia wzięła swoją i wyszła. W pokoju było okno zaciemnione, panował miły półmrok, leżałam w łóżku naga i sama byłam ciekawa, w co się wrobiłam. Łóżko było typu „małżeńskiego”, stojące pod oknem, ale z obu stron było do niego dojście. Zdążyłam przegryźć kanapkę, pukanie do drzwi. Po moim zaproszeniu weszło do pokoju, ubranych w ładne białe dresy, dwóch młodych chłopaków, trzymających w ręku koszyk, a z niego wystawały następne butelki piwa. Wyjęli, nalali do kufla, mówiąc – właścicielka powiedziała nam, że lubisz piwo, ja jestem Piotr a on Paweł. W tym momencie zaczęłam im się przyglądać, że są jednakowi. Stuknęłam się z nimi kuflem, pytając – skąd się tu wzięły takie bliźniaki. Wyjaśnili, że są przejazdem, mieli jechać dalej, ale, pokazując na kufel, chyba nie pojadą. Wypiliśmy po parę łyków, oni zdecydowanie więcej, niż ja, bo ja jednak musiałam jechać dalej, po czym wstali i zsunęli z siebie dresy. Nie da się ukryć było to dwóch młodych mężczyzn bardzo ładnie wyposażonych w „matkę naturę”. Podeszli do łóżka, jeden z jednej strony, drugi z drugiej i wolniutko zsunęli kołdrę, pod którą leżałam. Przedstawili się, ale nie wiedziałam, który jest który, przysiedli się, jeden zaczął pieścić piersi, drugi zaczął od brzuszka, ale jakoś dziwnie jego ręka dość szybko przesunęła się przez wzgórek łonowy i wylądował w szparce bezbłędnie trafiając na łechtaczkę. Jęknęłam, wówczas drugi przypiął mi się ustami do piersi intensywnie je pieszcząc. Muszę przyznać, że od początku widać było „fachowców”, którzy bezbłędnie w bardzo krótkim czasie doprowadzili mnie do bardzo dużego podniecenia. To też ten, który pieści cipkę wszedł na łóżko i zaczął podnosić moje nogi do góry. Sama mu pomagałam, rozszerzając je, on za chwilę już był we mnie. Moja wstępna ocena nie była błędna, czułam go głęboko w sobie, czułam, jak napiera na szyjkę, ale czułam też, jak jego kość łonowa „dobija się” do łechtaczki. Nie trzeba było długo czekać, przyszło szybko podniecenie i głośno jęcząc potwierdziłam moment, kiedy się spuszczał. Umyłam się, a kiedy wyszłam drugi wyraźnie dawał mi do zrozumienia, że czeka mnie powtórka. Nie kwestionowałam, położyłam, szeroko rozsuwając nogi i zaraza drugi mnie wypełniał, jak przystało na bliźniaków, robił to równie dobrze, jak brat. Oboje doszliśmy równo do orgazmu, o dziwo, stwierdziłam, że jego wytrysk wcale nie był taki mały. Po tym zbliżeniu była dłuższa przerwa, podczas której omawialiśmy bardzo „obojętny” temat, to znaczy pogoda i droga, którą mieliśmy do przebycia. Na szczęście okazało się, że zmierzamy w przeciwnych kierunkach. Ale ten czas wystarczył, aby „bliźniaki” byli już prawie gotowe do dalszego działania. To, co mnie zaskoczyło, ponownie zaczęli mnie pieścić, na początku tak samo, jak poprzednio, czyli jeden „przypiął” się do piersi, drugi swoimi palcami dość intensywnie zaczął pieścić łechtaczkę. Jednak, kiedy poczuł, że puściłam soki wsunął głowę między nogi pieszcząc cipkę językiem. Zaczęła odjeżdżać w narastającym podnieceniu, kiedy ten, który pieścił cipkę nagle przerwał, uniósł głowę, mówiąc d drugiego – chodź i zobacz, ona ma tu jakieś ozdóbki. Drugi przesunął się i zaczęli mnie dość dokładnie oglądać, a ponieważ był półmrok włączyli światło i obejrzeli mój znaczek na wzgórku, obejrzeli wargi, już sama pokazałam im gwiazdki na piersiach. Uśmiechnęli się, mówiąc - to Ty jesteś doświadczona kobieta, wobec tego pobawimy się teraz z Tobą. W tym momencie jeden z nich położył się płasko na łóżku, pokazując, ze mam się na niego nadziać. Widząc, co się szykuje krzyknęłam – idź się posmarować. O dziwo posłuchał, poszedł do łazienki i kiedy  ja już jeździłam wrócił, pokazując nasmarowanego, mocno stojącego kutasa. Przysunął się i muszę przyznać bardzo, że bardzo zręcznie wsunął się w pupę. Miałam dwa wcale niezłe kutasy w sobie, które zaczęły wyjątkowo rytmicznie, na przemian wsuwać się i wysuwać we mnie. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale ja poczułam bardzo mocne podniecenie, kiedy się obaj jednocześnie we mnie spuszczali. Wysunęli się, ja wsunęłam w krocze ręcznik, mówiąc, że na dzisiaj dość. To jest ta moja wada, że czasami szybciej coś powiem, niż pomyślę. Chłopaki okazały się być bystre i inteligentne, od razu podchwyciły moja myśl, pytając - w takim razie gdzie i kiedy spotykamy się na dalszą zabawę ?. Popatrzyłam na nich, wówczas jeden z nich zapytał, czy mam coś do pisania. Wyjęłam z plecaka długopis, a on na serwetce napisał numer telefonu mówiąc – zapewniam Cię, umiemy się z kobietą bawić. Wyszli, ja jeszcze dłuższą chwilę leżałam, bo nie kryję, było mi dobrze po tym zbliżeniu. Jednak rzeczywistość wymagała podjęcia przeze mnie działań „porządkowych”. Umyłam się, wbrew zasadom, dopiłam piwo, spakowałam i zeszłam pożegnać się. Żegnając się z Basią powiedziałam – było dobrze, ale krótko, na co ona – oni od czasu do czasu tutaj się pojawiają, dać Ci znać. Kiwnęłam głową, dałyśmy sobie symbolicznego buziaka w siadłam na rower i wracałam do domu. Wracałam i czułam się jakoś dziwnie, jakby mnie bekas wewnętrzna energia rozpierała. I chyba rozpierała, bo dziwnie szybko wróciłam do domu, było przed 15-tą. Zjadłam obiad i położyłam się, być może to wpływ tej przejażdżki, a być może tej „wewnętrznej energii” ale zasnęłam. Obudziłam się, było po piątej. Poszłam do łazienki na piętrze tam się dokładnie umyłam, szczególnie pupę. Wróciłam do swojej łazienki dokończyć dalszą toaletę, wysmarowałam się odpowiednim balsamem, makijaż twarzy, rąk. To wszystko zajęło trochę czasu, po czym usiadłam w fotelu, zamknęłam oczy i jakby żywi stanęli mi przed oczami „bliźniacy” i zaczęłam zastanawiać się, jak by mogło wyglądać spotkanie z nimi, gdybym miała więcej czasu. Ale nie było czasu na „marzenia”, ubrałam się, taksówka i mieszkanie Piotra. Otworzył drzwi i od razu zaczyna się „inna” bajka. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale nawet dotyk jego reki już mnie podnieca, nie  mówiąc już o dalszych czułościach. A pojawiły się od razu, objął mnie ramieniem i pochylając głowę oczekiwał moich ust. Nie broniłam mu ich i spotkały się one w wyjątkowo namiętnym pocałunku. Przyszedł moment, że dociskał swoje z taka siłą, jakby chciał zmiażdżyć moje. Ale w trakcie tego pocałunku przemieszczaliśmy się w kierunku sypialni, a kiedy już w niej byliśmy, Piotr pokazał mi, abym ustawił się na kolanach. Zrobiłam to chętnie, bo lubię tę pozycję, Piotrowi chyba też ona odpowiada, po chwili był we mnie. Poczułam jego dłonie na biodrach, poczułam go w sobie i poczułam go na wargach, kiedy „sklepywał” je swoją kością łonową. To wszystko powodowało, że narastało we mnie podniecanie, jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł ten wspaniały moment orgazmu wspólnego z jego spuszczaniem się. Tłukłam rękoma o pościel, a on jeszcze dobrą chwile tkwił we mnie, za nim wyszedł. Ja opadłam zwinięta w fasolkę, ściskając mocno nogi, chcąc jak najdłużej zatrzymać go w sobie. Ale w pewnym momencie i ja musiałam pójść do łazienki. Owinięta w ręcznik zostałam zaproszona do stołu, gdzie stała butelka wina, kieliszki, drobne słodycze i owoce. Piotr wzniósł toast za nasze spotkanie i wypiłam prawie pół kieliszka wina. Dobre, lekko słodkie. Zaczęliśmy rozmowę na temat postępu w remoncie mieszkania, które adaptuje na Biuro. Nie wiedziałam w tym momencie dlaczego tak go to interesuje. Ta rozmowa trwała dość długo, bo praktycznie zdążyliśmy opróżnić butelkę. Wówczas Piotr zaproponował – następną wypijemy w łóżku. Przemieściliśmy się do łóżka, krótko mieliśmy kieliszki w ręku, ale po ich opróżnieniu ręce nasze zajęły się zupełnie czymś innym. Moja ręka pieściła jego kutasa, a jego już wymacała łechtaczkę. Pieścił mnie dość delikatnie, to też narastało we mnie coraz to większe podniecenie. Raz jego paluszek dotykał łechtaczki, raz go wsuwał delikatnie w dziurkę, sięgając nim aż do szyjki. Ja pieszcząc jego kutasa doprowadziłam go do pełnej sztywności, to też kiedy po pieszczeniu łechtaczki zaczął wsuwać paluszek w dziurkę powiedziałam – a może ten sztywny paluszek. Spojrzał, uśmiechnął się, po czym zaczął przemieszczać się tak, aby móc we mnie wejść. Ja rozsunęłam szeroko nogi, unosząc je wysoko i zaraz poczułam go w sobie. No i to jest ten moment. Wypełnił mnie, a ja już cała drżę. Wsuwa się i wysuwa, a mnie po brzuchu już chodzą skurcze. Czuję jak się „przytula” jego kość do moich warg, a ja robię się coraz bardziej mokra i mokra. Następnych kilka pchnięć, a ja już prawie wyję z podniecenia. Czuję, że zbliża się wytrysk, a mnie się obkurcza cały brzuch w bardzo mocnym orgazmie. No i ten moment, kiedy strumień idzie prosto w szyjkę, a ja drę się w tym orgazmie. Nie umiem tego w żaden sposób wytłumaczyć, ale te jego zbliżenia są właśnie takie jakieś „specjalne”, dlatego później godzę się na wszystko, co sobie życzy. A życzenia ma różne. Po tym zbliżenie długo odpoczywaliśmy. Kiedy wyszłam z łazienki Piotr siedział przy stole proponując następny kieliszek wina. Powrócił temat mojego Biura, wyposażenia technicznego, przecież musiałam zakupić komputery z legalnym oprogramowaniem. Rozmowa toczyła się dalej, aż Piotr wstał podszedł do mnie, odsunął na bok krzesło, na którym siedziałam, po czym przyklęknął i za chwilę jego twarz znalazła się na wysokości ciupki, a za moment jego języczek już „pracował” na mojej łechtaczce. I nie tylko, kiedy ona już była „duża” przeniósł się dziurki, w którą wsuwał i wysuwał swój języczek. Ja jęczałam coraz mocniej, chwyciłam się rękoma za brzegi krzesła, wysuwałam biodra jak naw jego kierunku, siedząc prawie już na jego krawędzi, a on dalej mnie pieścił. Tak doprowadził do orgazmu, podczas którego wypłynęło ze mnie wcale nie mało soków. Wówczas Piotr uniósł się, pocałował mnie w usta, po czym patrząc mi prosto w oczy zapytał – masz chęć, abym Ci dalej popieścić cipkę. W tym momencie miałam świadomość, że nie będą to zwykłe pieszczoty, a s/m. Nie wiem też, jaką satysfakcję sprawia Piotrowi zadawani mi bólu, ale już kilka razy widziałam, że w tym momencie „Śmieją mu się” oczy. A pomimo to kiwnęłam głową a on mówi – to chodź, poszliśmy do łazienki, tam posadził mnie na stole, po czym zapiął na nogach opaski, wpiął je w linki i zaczął podciągać. To spowodowało, że moje nogi „rozjechały” się na boki, całkowicie odsłaniając całe krocze. Po chwili w reku Piotra znalazła się trzcinka bambusowa i usłyszałam – dostaniesz piątek w środeczek. Po chwili końcówka trzcinki zaczęła spadać na cipkę. Zaczęłam jęczeć, a on systematycznie mnie uderzał. Po pięciu uderzeniach usłyszałam – rozciągnij mocniej pizdę. I wykonałam to jego polecenie, przesunęłam ręce na wargi sromowe i rozciągnęłam je na boki, a Piotr w powstałe miejsce dokładnie mnie uderzał następnych pięć razy. Skończył i opuścił mi nogi, całe krocze bolało bardzo mocno, Piotr podał mi kieliszek wina, mówiąc – to Ci pomoże. Nie wiem, w czym miął mi pomóc ten kieliszek wina, ale wino było mokre, a mnie zaschło w gardle. Wypiłam cały, Piotr go odstawił na bok mówiąc – unieś nogi do góry. Kiedy ja je podnosiłam, on spuścił szorty i już trzymał w ręku sterczącego kutasa. Po chwili był on już we mnie, a ja się rozdarłam. Rozdarłam się, bo mnie wszystko bolało, ale również jęczałam, bo poczułam, jak mnie wypełnia. Kiedy się wsunął, dotykał kutasem szyjki i to powodowało narastające podniecenie, ale jednocześnie kością ogonową dotykał warg, które moment wcześniej zbił. Ale okazało się, że im mocniej i dłużej mnie wypełnia, im dłużej jest we mnie, tym mocniej czuję narastające podniecenie, a słabiej urażanie warg. Aż przyszedł moment, kiedy pchnął mnie bardzo mocno, jęknęłam głośno z bólu, ale za chwilę jęczałam już z orgazmu, który mnie dopadł, a przyszedł o dziwo bardzo mocny, mięśnie dolnej części brzucha tak się skurczyły, że aż je było widać, kiedy „oblepiają” kutasa Piotra. Tkwił we mnie dość dugo, za nim się wysunął, a ja poszłam się umyć. Nie było to takie proste, ale jakoś dałam radę, po umyciu poszłam do sypialni i „walnęłam się” na łóżko. Piotr podał mi następny kieliszek wina, wypiłam go „duszkiem” to też zaraz dostałam drugi i przez chwilę leżałam bez ruchu. Nie dało się jednak tak leżeć „bezczynnie”, kiedy już jako tako doszłam do siebie znowu wróciliśmy do „służbowej” rozmowy praktycznie o niczym, żeby było śmiesznie, o systemie komunikacji w mieście i o problemach w przemieszczaniu się po nim. Ale podczas tej rozmowy moja ręka znalazła się na jego kutasie, który zaczął bardzo wolno nabierać swojej sztywności. Kiedy już był dość sztywny Piotr powiedział – piździe to już dzisiaj dam spokój, ale weź mnie do buzi. Po czym ułożył mnie na krawędzi łóżka tak, że praktycznie cała głowę miałam za niego krawędzią. W takiej sytuacji robi się prosta linia przełyku, co daje możliwość bardzo głębokiego wsunięcia kutasa. Piotr to właśnie wykorzystał i minimalnie przytrzymując mi głowę z boku wsunął mi go całkowicie. A ponieważ ma go dużego już w takim stanie podniecenia sięgał moich „migdałów”. Na szczęście robił to bardzo delikatnie, wolno wsuwając się, ale za każdym razem bardzo głęboko. Czułam go mocno, tym bardziej, że robił się coraz sztywniejszy. Jednak w pewnym momencie przerwał, poprosił, abym położyła się płasko na brzuchu, poczułam, jak usiadł na moich podudziach, drugi ruch – to rozsuwanie pośladków, a trzeci ruch – wsunięcie mi tego kutasa w brązową dziurkę. Zaczęłam jęczeć, bo nie był na tyle śliski, aby wejść bezproblemowo, czułam dość duże tarcie, jednak pod naporem „siły” pupa puściła go do środka. Wówczas oparł się swobodnie na ramionach nade mną i wjeżdżał w nią systematycznie. To wjeżdżanie doprowadziło go do orgazmu i poczułam, jak jestem wewnątrz wypełniana. Wewnątrz mnie zaczęło rozchodzić się jakieś dziwne „ciepło” w momencie, kiedy się rozpływały jego soki. Jeszcze chwilę we mnie tkwił, po czym, dając mi mocnego klapsa w pupę stwierdził – na dziś już dość. Wysunął się, a ja jeszcze dość długo leżałam, też jednak w pewnym momencie zebrałam się umyłam i zaczęłam ubierać. Kiedy już się szykowałam do wyjścia podszedł, objął mnie ramieniem, mocno pocałował, pytając – czy możemy się spotkać jutro o19-tej. Kiwnęłam głową, wsiadłam w taksówkę i wróciłam do domu. Tak zakończyłam drugi dzień długiego majowego weekendu. 06 maja 2010, Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***