Koledzy Marka 03, Imieniny Lecha
Koledzy Marka 03, Imieniny Lecha
Zaraz po powrocie z urlopu zadzwonił do mnie Witek, mówiąc, że 12 sierpnia są imieniny Leszka, też ich kolegi z klasy i jestem na to spotkanie zaproszona. Spotkanie jest dzień później, 13 sierpnia w piątek, o dwudziestej u Leszka w domu, będzie również Filip. Pomyślałam, 13 i piątek, dobry czy zły początek. Ale mijały już dwa tygodnie jak wróciłam z urlopu i zaczynała mnie „swędzieć cipka”.
Okazało się, że Leszek mieszka w klasycznym bloku, w mieszkaniu złożonym z trzech pokoi i kuchni. Odziedziczył to mieszkanie po rodzicach, którzy po przejściu na emeryturę wyprowadzili się „na wieś”. Pomimo takich warunków w dalszym ciągu był kawalerem. Zawodowo pracował jako przedstawiciel włoskiej i francuskiej firmy armatury sanitarnej, z tej racji natychmiast zaprosił mnie na wycieczkę do Francji, do Lyonu. Wiedział, że tam mieszka mój Marek i już się ze sobą kontaktowali. Impreza kręciła się bardzo dobrze wg przewidzianego przeze mnie scenariusza. Na początku była „pogawędka” i kilka kieliszków wódeczki. O dziwo, pomimo praktycznie różnicy pokolenia mieliśmy o czym ze sobą rozmawiać, ale kiedy ukazało się dno w pierwszej butelce, byliśmy na tyle weseli, że Witek podszedł do mnie i gładząc po włosach zaczął zdejmować ze mnie bluzkę. Wcale się temu nie sprzeciwiałam, wręcz odwrotnie, uniosłam ręce, bluzka zjechała i ukazała się klatka piersiowa z gołymi piersiami, byłam bez stanika. Widziałam, jak „zaświeciło” się oko Leszkowi, to też wstałam, podeszłam do niego i stojąc przed nim wzięłam jego ręce, przyłożyłam do piersi. Przez chwilę jakby głaskał je całą powierzchnią dłoni, po chwili jednak zamkną je, zaciskając w nich moje piersi. Są one jeszcze na tyle jędrne, że trochę wysunęły mu się pomiędzy palcami. Leszek siedział na fotelu, z szeroko rozłożonymi nogami, dając mi do zrozumienia, że powinnam zająć się jego kutasem. Przykucnęłam, opierając ręce o jego uda, wzięłam w usta jeszcze „śpiącego” jego kutasa. Wolniutko i spokojnie zaczęłam się nim bawić, wsuwając go sobie coraz głębiej w usta, to wysuwając, oblizując główkę „jak loda”. Lubię tak pieścić
mężczyzn i sprawiało mi to przyjemność. Ale pozostali koledzy „nudzili się”, to też Witek wsunął mi rękę między nogi, po chwili poczułam jego palec na łechtaczce. Dotykał mnie bardzo delikatnie, przez co spowodował, że bardzo szybko się podnieciłam. Nie mogłam głośno jęczeć, bo cały czas miałam „zajęte” usta, to też zaczęłam delikatnie poruszać biodrami na boki oraz w przód i tył. Dodatkowo Filip ułożył się obok na podłodze i wsunął pode mnie swoje ręce, chwytając „zwisające” piersi. To zaczęło być już bardzo podniecające, cipka zrobiła się bardzo mokra. Witek, czując, że ma już odpowiednio mokry palec, przesunął go w dziurkę. ja jęknęłam, kiedy poczułam, jak „ślizga się” po szyjce. Ten dotyk szyjki spowodował, że cipka zrobiła się bardziej mokra, wręcz roniła krople swojego podniecenia. Witek to wykorzystał, wysunął palec, którym mnie pieścił do tej pory, dołączył serdeczny i wsunął oba jednocześnie. Jęknęłam, przesuwając biodra minimalnie do przodu, ale to spowodowało, że jego palce weszły jeszcze głębiej, teraz czułam oba na szyjce. Mając tak ustawioną dłoń wsuwał ją we mnie coraz mocniej. Kiedy już jęczałam bardzo głośno polecił Filipowi – weź ja od dołu. Filip natychmiast wsunął pode mnie rękę sięgając swoimi palcami łechtaczki. Od dołu czułam palce Filipa na łechtaczce, od tyłu
czułam palce Witka w cipce. Taki układ spowodował, że byłam bardzo mocno podniecona, cipka wręcz „wypluwała” z siebie strumień soków. Wówczas Leszek powiedział – dajcie mi ją tutaj tyłem, odsuwając moją twarz i pokazując sterczącego kutasa. Kiedy próbowałam usiąść na nim, okazało się, że przesunął tego swojego kutasa w kierunku mojej brązowej dziurki. Nie był on bardzo śliski, to też nabijając się na niego głośno jęczałam, kiedy przepychał się do mojego wnętrza. Gdy tylko całkiem wszedł Witek uniósł
moje nogi szeroko je rozsuwając, przez co odsłoniła się cipka, w którą natychmiast wszedł Filip. Jęczałam bardzo głośno, czując ich obu w sobie, ale to nic nie dawało. Miałam wrażenie, że ta pozycja nie jest im obca, bo równomiernie, na przemian wbijali się we mnie. Kiedy Filip osiągnął swój orgazm i całkiem się we mnie spuścił, zastąpił go Witek. Wbijając się we mnie równie mocno. Po tych dwóch zbliżeniach puścili mnie, zsunęłam się z Leszka, ale tylko na moment. Położyli mnie w poprzek krzesła, Leszek ponownie wszedł mi w pupę, spuszczając się w nią po pewnym czasie. Po tych zbliżeniach nastąpiła następna faza „zabawy”. Chłopcy nie pozwolili mi się umyć, tylko odwrócili kładąc na podłodze na wznak. Nie wiem, czyj to był pomysł, ale Witek uniósł mi nogi, rozciągając je na boki, a w ręku Leszka zobaczyłam średniej wielkości wibrator. Przykląkł i natychmiast mi go wsunął i to bardzo głęboko,po czym zaczął nim systematycznie „pracować”. W tą „zabawę” włączył się również Filip, jedną ręką ściskał mi pierś, drugą zaczął pieścić łechtaczkę. To spowodowało, że zaczęłam być bardzo mocno podniecona, coraz głośniej jęcząc. Przyszedł moment, że już nie jęczałam, lecz wręcz podkrzykiwałam, podniecili mnie do tego stopnia, że zaczynałam mięć coraz mocniejsze skurcze brzucha, aż osiągnęłam
bardzo mocny orgazm. W tym momencie Witek puścił moje nogi, sugerując, że mam się obrócić na kolana. Wypięłam pupę i rozsunęłam nogi, tym razem Filip wsunął we mnie ten sam wibrator, zaczynając mnie pieścić ponownie. Po pewnym czasie przerwał, trzymając mi go głęboko w cipce. Poczułam, że mam coś przy brązowej dziurce. Spojrzałam kątem oka, a tam Leszek trzymał w ręku wcale
nie małych rozmiarów korek analny, naparł i już mi go wsuwał w pupę. Zaczęłam się drzeć, bo przecież w cipce „siedział” wibrator, to też miałam wrażenie, że za chwilę mnie rozerwie. Na szczęście nie rozerwało, wsunął mi się głęboko, wówczas Filip ponownie włączył wibrator. Ponownie doprowadzili mnie do dużego podniecenia, aż w końcu doprowadzili do orgazmu, podczas którego mocno krzycząc
wyrwałam im się z rąk, opadając na podłogę. Leżałam dłuższą chwilę, po czym poszłam do łazienki, umyłam, usuwając z siebie te ich „zabawki”. Wróciłam, wypiłam dużego drinka, poszłam do pokoiku, dłuższą chwilę odpoczywając. Było już dobrze po północy, przechodziłam z pokoiku do pokoju, kiedy Leszek klepnął mnie dość mocno w pupę. Spojrzałam na niego, a on zaczął mnie przepraszać, wówczas objęłam go ramieniem, mówiąc – nie przepraszaj, dopóki kobieta nie zareaguje. W tym momencie, stojąc
przed nim przyciągnęłam go prawą ręką do siebie, lewą opuściłam na jego kutasa, mówiąc dalej – a skąd wiesz, że to nie sprawia kobiecie przyjemności ?. Widząc zdziwienie w jego oczach powiedziałam – a teraz klepnij mnie w drugi pośladek. Spojrzał, ja kiwnęłam głową i dostałam. Spojrzał, a ja do niego – jeszcze raz, uderzył, a ja – jeszcze raz. Tym sposobem dostałam po pięć mocnych klapsów, po czym powiedziałam - dość, może innym razem pozwolę Ci na więcej, a teraz masz mnie zerżnąć. W tym czasie, kiedy
dostawałam od niego klapsy ściskałam dość mocno jego kutasa, tym sposobem zrobił się twardy, to też przyklęknęłam przy kanapie a Leszek za chwilę już siedział we mnie. Po chwili mocno trzymał za biodra, a po mieszkaniu zaczął rozchodzić się ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Nie da sięukryć, że ta „muzyka” jest bardzo podniecająca, to też zaraz zaczęłam się mocno podniecać. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale chyba te klapsy od Leszka spowodowały, że już po kilku jego pchnięciach czułam
się bardzo mocno podniecona, po kilku następnych już zaczęłam odczuwać pierwsze skurcze, a kiedy się we mnie spuszczał prawie krzyczałam z obłędnie dużego orgazmu. Chłopcy nie pozwolili, abym „ostygła” i zaraz po Leszku wszedł we mnie Filip. Jego kutasa też czułam mocno w sobie, to też dalej bardzo głośno jęczałam. Ja jęczałam, on się we mnie wbijał, aż doszedł do swojego orgazmu i znowu poczułam w sobie to wspaniałe uczucie spuszczania się przez mężczyznę. Tę sztafetę zakończył Witek wbijając się we mnie
z całej siły. Już nie jęczałam, już prawie cały czas krzyczałam, bo dopadło mnie obłędnie duże podniecenie. Po brzuchu przelatywały skurcze, jeden za drugim. W pewnym momencie, co Witek mnie pchnął, napierając na szyjkę, to po moim brzuchu przelatywał skurcz. To też w momencie, kiedy się spuszczał poczułam tak potworny skurcz orgazmu, że krzyknęłam wyjątkowo mocno. Witek wysunął się ze mnie, ale za nim jeszcze skończył, ponownie stanęli przy mnie Filip z Leszkiem, kiedy Witek wysunął się ze mnie Filip błyskawicznie wsadził mi w cipkę wcale nie małego sztucznego kutasa i zaczął go mocno we mnie wbijać. Darłam się, czując, jak mnie rozpiera i wypełnia, ale po tym nastąpiło coś jeszcze. Kiedy Filip wpychał we mnie tego sztucznego kutasa Leszek dawał mi klapsa na pupę. Po kilku takich pchnięciach byłam wypełniona bardzo mocno, a kiedy Leszek przyłożył mi następnego, bardzo mocnego klapsa,
rozdarłam się, wysunęłam się im z rąk i położyłam na boku, nie pozwalając się ruszyć. Po chwili stwierdziłam, że na dzisiaj już dość, poszłam do łazienki, umyłam i wróciłam do domu, niosąc z sobą tego sztucznego kutasa. Okazało się, że ma on 24cm długości i 4,5cm średnicy. Tak zakończyły się imieniny Leszka, szkolnego kolegi z liceum mojego syna Marka. 15 sierpnia 2010r, niedziela. Baśka baska45@poczta.onet.pl
***