Koledzy Marka 04. Leszek

Koledzy Marka 04, Leszek

Były imieniny Lecha i była impreza. Było już dobrze po północy, kiedy Leszek klepnął mnie dość mocno w pupę. Spojrzałam na niego, a on zaczął mnie przepraszać, wówczas objęłam go ramieniem, mówiąc – nie przepraszaj, dopóki kobieta nie zareaguje. W tym momencie, stojąc przed nim przyciągnęłam go prawą ręką do siebie, lewą opuściłam na jego kutasa, mówiąc dalej – a skąd wiesz, że to nie sprawia kobiecie przyjemności ?.

Widząc zdziwienie w jego oczach powiedziałam – a teraz klepnij mnie w drugi pośladek. Spojrzał, ja kiwnęłam głową i dostałam. Spojrzał, a ja do niego – jeszcze raz, uderzył, a ja – jeszcze raz. Tym sposobem dostałam po pięć mocnych klapsów, po czym powiedziałam – dość, może innym razem pozwolę Ci na więcej, a teraz masz mnie wziąć od tyłu. Po tych słowach nie tylko Leszek wszedł we mnie od tyłu, ale również Witek i Filip, wówczas uznałam, że mam już dość i wróciłam do domu. Po dwóch dniach przyszedł od Leszka sms: – co to oznacza, że może innym razem pozwolę mu na więcej. Nie był to temat na sms-y, zaproponowałam, aby przyszedł, to przedyskutujemy. Spotkaliśmy się, przyszedł elegancko ubrany, z kwiatkiem i butelką. Ja byłam ubrana tylko w sweterek i krótką spódnicę, nie mając nic pod spodem. On zdjął kurtkę, był w podkoszulce i dżinsach. Zasiedliśmy przy ławie i na początku zaczęliśmy rozmawiać „ o dobrych, dawnych czasach”, kiedy razem z Markiem chodził do tej samej szkoły. Przy tej okazji zapytał, jak się wiedzie Markowi w Lyonie. Opowiedziałam w kilku słowach jego historię, informując, że tak, jak w ubiegłym roku, wybieram się do niego na Święta Bożego Narodzenia. Pomimo kilku kieliszków rozmowa jakby nie kleiła się. Oboje podświadomie wiedzieliśmy, że chodzi nam o te klapsy u Leszka, ale nie bardzo wiedzieliśmy, jak „wrócić do tematu”. Zaczęłam zastanawiać się, jak go sprowokować. W pewnym sensie pomogła nam „matka natura”, bo poszedł do toalety na piętro. Kiedy wracał stanęłam przed nim, objęłam go w ten sam sposób ramieniem, jak poprzednim razem, drugą rękę wsunęłam między nogi i patrząc na niego zapytałam – może powtórzysz, to co zrobiłeś u Leszka. Spojrzał na mnie, pytając – a chcesz ? Kiwnęłam głową, po chwili poczułam jego dłonie na moich pośladkach, a za chwilę dość mocne uderzenia, to na jeden, to na drugi pośladek. Tak dostałam po pięć klapsów a kiedy skończył ja zaczęłam odpinać mu spodnie, po chwili miałam już jego kutasa na wierzchu, o dziwo był już dość sztywny, to też od razu zsunęłam spódniczkę, wypięłam się przy kanapie. Nie miał wątpliwości, co ma zrobić, chwycił mnie za biodra, po chwili zaczął się rozlegać odgłos odbijanych od siebie bioder. Czułam go bardzo dobrze, co wyrażałam dość głośnym pojękiwaniem aż do momentu, kiedy się we mnie spuścił. Kiedy wrócił z łazienki wypiliśmy po drinku i zapytałam – było Ci dobrze, stwierdził, że tak, wówczas zapytałam – czy sprawiło Ci przyjemność dawanie mi klapsów. Stwierdził, że tak, bo wcale nie rzadko daje takie klapsy Natalii, a ostatnio kupił taką „packę” i tą packą klepie ją po dupie, ale również po cipce. Usiedliśmy przy ławie, wypiliśmy po kieliszku i poprosiłam go, aby mi opowiedział jak „klepie” Natalię. No i tu moje zaskoczenie, bo Leszek bez żadnych zahamowań zaczął mi opowiadać, jak kiedyś wymusił na siostrze Witka zbliżenie „rozprawiczenia jej”, kiedy kończyła 16 lat, jak wymusił na niej seks zbiorowy z nim i innymi kolegami, kiedy kończyła 18 lat, jak zaczął dawać jej klapsy, przed którymi ona od pewnego momentu przestała się bronić, wręcz przeciwnie, uprawiając seks wymagała klapsów, a teraz, od momentu, kiedy kupił tę packę, wymaga klepania ją tą packą. Podczas tego opowiadania wypiliśmy kilka następnych kieliszków i Leszek zaczął być bardzo rozmowny. To też prowokując go zapytałam, czy jeśli miałby taką możliwość, to zadałby kobiecie inny ból. O dziwo otrzymałam potwierdzającą odpowiedź, w której mówił, że już widział kilka takich filmików, gdzie mężczyźni nie tylko bili kobiety, ale np. wbijali im różne igły. On by też bardzo chętnie powbijał takie igły w różne miejsca kobietom, ale Natalia na razie się nie zgadza, a innych takich kobiet nie zna. W tym momencie zapytałam Leszka, czy jest możliwość rozmowy na ten temat z Natalią, uznał, że chyba tak, bo ona nie raz brała udział w ich zabawach, ale to będzie można uzgodnić w późniejszym czasie, natomiast w tym momencie nabrałam chęci sprawdzenia go, a przede wszystkim jego możliwości „sklepanie mnie”. Poszłam na piętro, naszykowałam w łazience stolik nakryty ręcznikiem, poszukałam w swojej szafie z „zabawkami” odpowiedniej packi, bo miałam ich kilka, położyłam ją na szafce i poprosiłam Leszka do siebie. Położyłam się na stoliku, rozsunęłam nogi na boki odsłaniając cipkę, po czym powiedziałem do niego – teraz masz możliwość zrealizować swoją opowieść chociażby częściowo, tam na szafce leży packa, przecież wiesz, co masz nią zrobić. Leszek dłuższą chwilę patrzył na mnie, popatrzył w kierunku miejsca packi, ponownie popatrzył na mnie. Wówczas zagrałam jak poprzednio, mówiąc – jak mi zrobisz dobrze, to może Ci pozwolę na więcej. Jeszcze raz spojrzał na mnie, wziął packę w rękę, przymierzył się i uderzył. Popatrzył na mnie, a ja do niego – więcej. Uderzył jeszcze raz, ponownie zaczął mi się przyglądać, więc ja do niego – tak, jak Natalię. Widocznie go tym stwierdzeniem zdenerwowałam, bo dostałam jeszcze kilka razy. Cipka już mnie bolała odpowiednio mocno, ale nic nie mówiłam. Odłożył packę i już nie dyskutując, wszedł we mnie, wprowadzając w cipkę swojego bardzo sztywnego kutasa. Czułam go mocno, czułam go podwójnie, bo uderzał w moje obolałe wargi, ale też wypełniał moją cipkę całkowicie. To też w którymś momencie zaczęłam jęczeć, jęcząc coraz głośniej, kiedy narastało we mnie podniecenie, aż do momentu, kiedy się we mnie spuścił, co potwierdziłam głośnym „auuuuu”. Wysunął się, ja opuściłam nogi, odwróciłam, kładąc się płasko na stoliku, po czym powiedziałam – a teraz poprawka na pupę. Nawet na niego nie patrzyłam tylko leżałam, czekając na jego reakcję. Zareagował prawidłowo, to znaczy wziął packę i dostałam po pięć klapsów na każdy pośladek. Usłyszałam pytanie – starczy ?, odpowiedziałam – tak, ale tam pod ręcznikiem leży korek analny, masz mi go wsunąć w pupę. Nadal nie podnosiłam się tylko czekałam. Korek był już nasmarowany, ale rzecz w tym, że był to duży korek, miał 18cm długości i 5cm średnicy. Zorientowałam się, że poszedł po niego, chwilę trwała cisza, aby go dalej sprowokować, przesunęłam ręce na pośladki i mocno je rozciągnęłam. Poskutkowało, po chwili poczułam go na swojej brązowej dziurce, a jeszcze chwilę, jak zaczął na mnie napierać. Zaczęłam się drzeć, bo pupa nie była rozluźniona i wpychanie takiego korka nie było takie proste. Ale przeszedł „furtkę”, zaczął go wsuwać coraz głębiej. Nie wiem, jak dużo go wsunął, ale zaczęłam czuć opór, zaczęłam jęczeć. Usłyszałam – jęcz, jęcz, chciałaś, to go będziesz miała. Naparł bardzo mocno i poczułam, że wsunął mi go całego. Wówczas stwierdziłam – teraz Ty. Ta „zabawa” spowodowała, że się ponownie podniecił i jego kutas był już odpowiednio sztywny. Poczułam go w dziurce, ale poczułam też go bardzo mocno, kiedy się we mnie wsuwał. Było bardzo ciasno, to też czułam, jak wsuwa się kawałek po kawałku, aż wszedł cały. Chwycił za biodra i zaczął swoją jazdę, a ja zaczęłam jęczeć w narastającym podnieceniu. Podnieceniu, ale również bólu, bo przecież miałam cipkę dość dobrze sklepaną. Cipka jednak puściła swoje soki i pomimo korka w pupie Leszek mógł systematycznie się we mnie wsuwać i wysuwać. Powodowało to narastające we mnie podniecenie, pojawiły się skurcze brzucha, aż przyszedł moment, kiedy przyszedł bardzo mocny skurcz orgazmu w momencie, kiedy on się spuszczał. Wysunął się, ja się wyprostowałam, owinęłam w ręcznik mówiąc, że to na dzisiaj koniec. Zeszliśmy do salonu, tam wypiliśmy jeszcze „rozchodniaczka”, po czym żegnając się z nim stwierdziłam, że być może spotkam się z nim jeszcze i „pozwolę na więcej”, ale wcześniej chciałabym porozmawiać z Natalią. Leszek zostawił mi jej telefon, poszedł. Poszedł, a ja wróciłam na górę. W pierwszej chwili chciałam wejść pod natrysk, ale będąc jeszcze dość mocno podniecona poczułam pewien niedosyt. To też poszłam do szafy i wzięłam z niej dość duży wibrator zakończony imitacją jąder z tzw ciśnieniowym włącznikiem. To znaczy trzeba go bardzo mocno nacisnąć, aby się włączył. Ustawiłam go na stołeczku i zaczęłam się na niego nabijać. Nie było to takie proste, bo w pupie nadal siedział korek. Ale systematycznie unosząc się i opadając po pewnym czasie miałam go prawie w sobie. Zaczęłam głośno jęczeć, w momencie, kiedy już prawie cały wszedł we mnie, a moje wargi dotknęły jąder. To zaczęła dość mocno boleć, ale jeszcze raz się uniosłam i opadając wbiłam się do końca. Wbiłam się na tyle mocno, że włączył się wibrator. Chwyciłam się za brzuch jęcząc w narastającym podnieceniu, aż przyszedł ten wspaniały moment skurczu orgazmu i „popłynęłam” w pełnym swoim zadowoleniu. Tak zakończyło się następne moje spotkanie z „Kolegami Marka” Jestem przekonana, że po tym, co usłyszałam od Leszka nie jest to moje z nimi spotkanie ostatnie.

29 sierpnia 2010r, Baśka. baska45@poczta.onet.pl