Wpisy z styczeń, 2011

Student Andrzej

Student Andrzej

Znowu jest student i na dodatek Andrzej, tak jak mój były mąż ma na imię i tak jak on kiedyś wygląda, młody wysportowany, wysoki mężczyzna. A wszystko zaczęło się od głupoty dwóch innych mężczyzn. Mam siedzącą pracę, to też od lat staram się trochę ćwiczyć, aby się nie zasiedzieć.

  •  

We wtorki staram się chodzić na basen, a w niedzielę przed południem urządzam sobie rowerowe wycieczki i to dość dalekie. Ale mina niedziela była pod względem pogody „wściekła’, lało i lało. To tez postanowiłam około południa iść na basen. Normalnie, jak zwykle, przebrałam się w szatni w kostium, założyłam czepek, nie wymagają, ale jest mi wygodnie, weszłam wsunęłam się do wody i zaczęłam pływać. Chyba z racji pogody na basenie było prawie pusto. Nie jestem żadnym wyczynowcem, nie znam różnych styli, umiem ta swoją „żabą”, ale tak mogę pływać długo. Nie raz były z tym różne numery, tym razem wyszedł też. Pod ścianą siedziało na ławce dwóch młodych mężczyzn, traktując mnie, z racji mojej postury „za dziewczynkę” również wsunęli się do wody i zaczęli obok mnie pływać „młócąc”: wodę jakimś motylkiem czy kraulem. Ja popatrzyłam na nich spokojnie, wzięłam nawrót i płynę dalej. Po przepłynięciu następnych 100m zwolnili i zaczęli mi się dość mocno przyglądać. Ja nie zwracałam na nich uwagę, tylko następny nawrót i płynę. Wówczas jeden z nich zapytał jak długo mam zamiar pływać, odpowiedziałam, ze jak się zmęczę, to wyjdę. No i dalej już się „nabrali” mówiąc – kto pierwszy wyjdzie z wody, ten stawia kawę. Było to przy końcowym brzegu, przy którym siedział ratownik, oni pewni siebie, jeszcze do niego krzyknęli – słyszałeś, on kiwnął głową, a ja odbiłam się od brzegu i zaczęłam dalej pływać. Po 600m widzę, że już wiszą na brzegu. Podpłynęłam i z „szyderczym” uśmiechem mówię – przypominam, że kto pierwszy wyjdzie z baseny, ten stawia kawę, ale mieliśmy pływać, a nie wisieć na bandzie. Spojrzeli na mnie, a ja się odbiłam i płynę dalej, odbili się, zaczęli płynąć też, ale dla jednego było to już ostatnie 100m, kiedy ja brałam nawrót, on wyszedł z basenu i widziałam, jak wychodzi. Drugi wytrzymał jeszcze 150m i wyszedł z drugiej strony basenu, ja podpłynęłam do brzegu, gdzie siedział ratownik i zatrzymując się na chwilę spytałam go – no to gdzie są Ci moi zawodnicy, uśmiechnęłam się i zaczęłam pływać dalej. On się tylko uśmiechnął, po chwili zauważyłam, że też wyszedł, jak długo go nie było, nie wiem, ale przyszedł moment, kiedy ja też uznałam, że dość. Podpłynęłam do drabinki i wyszłam. Wówczas on się poderwał, podszedł, patrzę, a on trzyma w ręku przepiękną pąsową różę, podając, mówi – to dla ciebie, dziękuję Ci, żeś wykończyła tych dwóch zarozumialców. Ja byłam owinięta w ręcznik, wzięłam, po czym zdjęłam czepek, on widząc mnie dostał oczy jak „pięć złotych”, po czym zaczął – przepraszam Panią, ale ja nie przypuszczałem…W tym momencie przerwałam mu, dziękując za różę, i zapraszając go na kawę do baru. Okazało się, że dochodziła akurat 14-ta i jego dyżur na basenie już się kończył, dalej obejmowali dłuż właśnie Ci dwaj, którzy „wysiedli”. Ubrałam się, a kiedy wyszłam z szatni już na mnie czekał. Spojrzał i zrobiło mi się „miękko”. Wysoki, dobrze zbudowany szatyn, o bardzo ładnej powierzchowności, skromnie ubrany w kolorową koszulę i dżinsy. W tym kompleksie jest bar – kawiarnia, poszliśmy, stwierdziłam, że od niego otrzymałam przepiękną różę, to ja zapraszam go na kawę. Podczas rozmowy okazało się że jest to pan inżynier, który skończył I etap studiów, a teraz kończy I semestr studiów magisterskich. Jest „zamiejscowy” mieszka w akademiku, a na basenie dorabia do stypendium. Rozmowa toczyła się gładko, wypiliśmy kawę i zrobiła się godzina 15-ta, stwierdziłam, że musze już iść do domu, bo zgłodniałam, czas byłby zjeść jakiś obiad. Wówczas Andrzej, bo wcześniej już mi się przedstawił stwierdził, że on też musi wpaść do jakiegoś Mc Donads’a, bo w niedzielę nie ma obiadu w akademiku. No cóż, mam taka naturę i nic na to nie poradzę, czasami coś szybciej powiem, niż pomyślę. Spojrzałam na niego i stwierdziłam – jest niedziela, należy Ci się normalny obiad za te różę, zapraszam. Spojrzał, a ja powtórzyłam – nie rozumiesz, zapraszam Cię do siebie na obiad. W tym momencie wstałam, chwyciłam go za rękę i zaczęliśmy iść w kierunku szatni. On jakby jeszcze nie dowierzał, ale ja podałam mu swój numerek, wzięłam kurtkę, on zarzucił swoją, wyszliśmy, podeszliśmy do samochodu, otworzyłam, o dziwo otworzył mi drzwi, ja wrzuciłam torbę do bagażnika, wsiadłam i przyjechaliśmy do mnie. Weszliśmy, poprosiłam, aby się rozebrał w korytarzyku, dając mu „dyżurne” pantofle i zapraszając, aby usiadł w salonie przy ławie. Ja się również „zakręciłam” i pierwsze, co zrobiłam, to na szybko naszykowałam dwa drinki. Stuknęliśmy się szklaneczkami, wznosząc toast – za miłe spotkanie, po czym Andrzej zasiadł na kanapie, a ja zajęłam się szybkim przygotowaniem obiadu. Miałam już go podszykowanego dzięki Magdzie, bitki wołowe, ugotowaną kaszę, trzeba było ja tylko podgrzać, zrobiłam mizerię oraz pokroiłam pomidora z cebulką. Gdybym się spodziewała „gościa” to może bym naszykowała coś wykwintniejszego, ale tak, to musieliśmy się zadowolić tym, co miałam podszykowane. Okazało się, że to, co miałam podszykowane, w stosunku do „stołówkowego” jedzenia było też czymś wykwintnym. Nakryłam stół na dwie osoby, postawiłam świece, postawiłam też sok jabłkowy i pomarańczowy, wódeczkę czystą i żubrówkę oraz lód. Po chwili już miałam ciepłe dania, podałam i zasiedliśmy do obiadu. Pokazałam mu alkohole mówiąc – jesteś mężczyzną, decyduj. Nalał do szklaneczek żubrówkę i sok jabłkowy, dołożył lodu, ponownie wznieśliśmy toast – za miłe spotkanie. Przyjemność było patrzeć, jak „pochłania” serwowaną mu kaszę, bitki i surówkę, moment i wszystko ze stołu zniknęło. Kiedy skończyliśmy, zapytałam, przy życzy sobie herbatę lub kawę. Wyraził chęć na herbatę, a kiedy poszłam do kuchni ją szykować, zapytałam, czy może być w kubku, pokazując dość duży kubek. W takim kubku kiedyś pijał herbatę mój mąż, a w tym, który pokazywałam, pijął mój syn. Andrzej spojrzał, po czym rozległo się głośne – takkkk, naszykowałam, postawiłam na ławie, wyjęłam z szafki jakieś ciastka i zasiedliśmy ponownie, Andrzej naszykował następnego drinka, okazało się, że kończy nam się zawartość butelki. Kiedy spokojnie sączyliśmy tego drinka, rozmawiając dalej o jego studiach i planach na przyszłość nastąpiło coś, czego kompletnie nie przewidywałam. Była już prawie 17-ta, kiedy zadzwonił telefon, Andrzej odebrał, po czym usłyszałam, że jakiś męski głos gdzieś go zaprasza. Andrzej odmówił, wyjaśniając, że jest zajęty. Męski głos był dość napastliwy, nalegał, sugerując jakieś atrakcyjne spotkanie, wymieniając przy tym damskie imię. Wówczas Andrzej wyjaśnił, że jest na wyjątkowo atrakcyjnym spotkaniu z wyjątkowo atrakcyjna kobietą i nie zamierza się nigdzie ruszać, po czym wyłączył telefon. Spojrzałam na niego mocno zdziwiona, po czym dokończyliśmy pitego w tym momencie drinka. Ponieważ z ust Andrzeja padła taka deklaracja wstałam, przyniosłam następną butelkę żubrówki i pojemnik soku jabłkowego. Andrzej dość szybko zmontował następnego drinka, po czym stuknęliśmy się szklaneczkami i wprost mu powiedziałam, że nie chcę, aby miał przeze mnie jakieś kłopoty, szczególnie z kobieta. Andrzej wyjaśnił, że nie ma żadnych zobowiązań wobec żadnej kobiety i póki co, jest mu bardzo dobrze ze mną. Nie wiem, czy powodem tego postępowania była ilość wypitego alkoholu, czy rozdrażnienie po tej rozmowie, ale Andrzej w pewnym momencie obrócił się w moim kierunku, chwycił rękoma za boki głowy i bardzo wolno zbliżył usta do moich. Ja otworzyłam bardzo szeroko oczy, ale kiedy je poczułam na swoich zmrużyłam w znaczący sposób. Usta nasze na początku jakby muskały się, ale po chwili już mocno do siebie przywarły. W następnym momencie lekko uchyliły i poczułam, jak zaczynają dotykać się nasze język. Delikatnie, jeden muskał drugi, aż przyszedł moment, że przywarły do siebie bardzo mocno. Wówczas Andrzej puścił moją głowę, ale za to mocno przytulił do siebie. Przywarłam do niego, czułam, jak faluje jego klatka piersiowa. To falowanie jego klatki spowodowało wręcz drżenie mojego całego ciała. Nie byłam w stanie tego wytrzymać. Nie wiem, kiedy to się stało, ale razem zaczęliśmy unosić się, a kiedy stanęliśmy na nogach, on pochylony nade mną całował mnie bardzo żarliwie, a ja obejmując jego ramiona cała po prostu drżałam. Nie umiem tego wytłumaczyć, czy to magia tego imienia, czy to magia tej postaci, ale w pewnym momencie miałam wrażenie, że czas się cofnął, ja jestem młodą dziewczyną i tulę się do swojego Andrzeja. On to wyczuł, uniósł głowę, spojrzał na mnie, ja tylko kiwnęłam głową i zaczęliśmy iść do sypialni. Iść, jest to źle powiedziane, wręcz płynęliśmy, pozbywając się po drodze ubrania. Doszliśmy do łóżka, ja się na nie wsunęłam, szeroko i wysoko unosząc nogi, po chwili on się pojawił nade mną całym swoim torsem, a po chwili poczułam koniec jego kutasa, jak ślizga się po dziurce. Nie będę ukrywała, że byłam wyjątkowo podniecona, to też w momencie, kiedy mnie wypełniał aż jęknęłam. Poczułam go bardzo mocno w sobie, czułam, jak jego główka ślizga się delikatnie po ściankach po to, aby za chwilę oprzeć się o ścianki szyjki. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale czułam go bardzo mocno w sobie, wyrzuciłam ręce do tyłu i wypinając w jego kierunku biodra czekałam na każde jego następne pchniecie. On to chyba wyczuł, bo się wcale nie śpieszył, wolniutko minimalnie się wysuwał, po czym równie wolno, ale w dość zdecydowany sposób wsuwał mi tero kutasa aż do końca. Nie wiem, jak on to robił, ale ta zabawa trwała dość długo, miał mnie całą pod sobą, patrzył mi prosto w oczy i wsuwał się aż do końca. Po którymś kolejnym pchnięciu zaczęłam czuć narastające skurcze brzucha sygnalizujące nadchodzący orgazm. Chciałam mieć go razem z nim i lekko ściskając ja próbowałam go powstrzymać. Okazało się, ze mi się udało, mocne skurcze przyszły kiedy zdecydowanie zwolnił ze swoimi pchnięciami, ale za to zrobiły się bardzo mocne, po chwili poczułam, jak tężeje, jeszcze moment, jak mnie wypełnia. Wówczas ja też dostałam bardzo mocny skurcz pełnego orgazmu, który potwierdziłam bardzo głośnym jękiem. Tak tkwiliśmy jeszcze przez dłuższą chwilę, po czym powiedziałam, że na piętrze jest druga łazienka, żeby tam poszedł się umyć. Jeszcze chwile tkił we mnie, ale już nie długo, wysunął i poszedł. Ja zwinęłam się w fasolkę i tak tkwiłam jeszcze przez chwilę, jak bym chciała zatrzymać go jak najdłużej w sobie, ale po pewnym czasie też się poszłam umyć. Wróciłam, poszłam do kuchni, wzięłam jeszcze sok, postawiłam na barku, przejechałam pod ławę, wzięłam resztę, która była i ustawiłam to wszystko pod oknem w sypialni. Andrzej przyszedł owinięty w ręcznik, położył się na łóżku i za chwilę leżał obok mnie. Ale była to bardzo krótka chwila, bo której ja ułożyłam się na jego przedramieniu, a on mnie przytulił. Przytulił i nasze usta ponownie się spotkały. Spotkały w żarliwym, namiętnym pocałunku. Całowaliśmy się jak dwoje kochanków, nasze języczki biegały to w jedną to w druga stronę. Nie wiem, jak długo to trwało, ale w pewnym momencie powiedziałam – chce mi się pić. Andrzej spojrzał, uniósł, usiadł na krawędzi łóżka, przyciągnął do siebie barek i ponalewał do naszych szklaneczek. Nie będę ukrywała, że bardzo chciało mi się pić, myślę, że przede wszystkim z powodu podniecenia, do jakiego mnie doprowadził. Kiedy tak oboje siedzieliśmy na łóżku i popijaliśmy spojrzałam w dół, a tam jego kutas jeszcze „ w spoczynku”. Nigdy nie ukrywałam, że seks oralny również sprawia mi przyjemność, że nie raz bardzo dobrze czułam nie jednego kutasa w swoim gardle. Ale teraz trzeba było pobudzić tego kutasika. Odstawiłam szklankę i przesunęłam się między jego nogi, on tylko spojrzał, też odstawił szklaneczkę, oparł się na łokciach odchylając do tyłu, dając mi możliwość większego do niego dostępu. Wzięłam go w ręce i delikatnie zsuwając napletek zaczęłam oblizywać główkę, to z jednej strony, to z drugiej, to znowu delikatnie biorąc ją w usta, języczkiem próbując wcisnąć się w dziurkę. To ponownie wysunęłam się i ponownie zaczęłam oblizywać główkę. Poczułam, że już zaczyna się robić sztywniejszy, wówczas zsunęłam napletek i w tej pozycji wsunęłam go sobie w usta, tym sposobem miałam go od razu dość głęboko. Czując, że już jest coraz bardziej twardy zaczęłam jeszcze intensywniej wsuwać go sobie w usta, aż poczułam, że jest już dość mocny. Wówczas wysunęłam się, mówiąc – posuń się wyżej, a samej przemieściłam się na jego brzuch i zsuwając się coraz niżej w wsunęłam go sobie w dziurkę. Andrzej tylko spojrzał, po czym chwycił mnie za piersi lekko ściskając, ja oparłam swoje ręce o jego ramiona i zaczęłam się systematycznie unosić i opadać. To powodowało coraz mocniejsze nabijanie się na jego kutasa, który robił się coraz twardszy. Zaczęłam go czuć coraz mocniej w sobie, każdy taki ruch do góry i na dół potwierdzałam coraz głośniejszym jęczeniem. Andrzej widząc to moje podniecenie, w pewnym momencie puścił moje piersi, chwycił za biodra i zaczął unosić swoje. Nie był to wielki problem, bo on duży, dobrze zbudowany mężczyzna, ja drobna kobieta. Poczułam, jak coraz mocniej ściska te moje biodra, jak coraz szybciej unosi mnie do góry i opuszcza, aż doszedł do samego szczytu, spuszczając się we mnie. Opadłam na niego, mocno oddychając. On też łapał głębokie oddechy, a oczy jego wyrażały ogromną radość. Przytulił mnie do i dość długo leżeliśmy w tej pozycji. Ale w którymś momencie trzeba było się ruszyć, zsunęłam się i poszłam do łazienki. On też poszedł się umyć, a kiedy wrócił, dokończyliśmy wcześniej rozpoczętego drinka, po czym położyliśmy się i leżeliśmy dłuższą chwilę nie rozmawiając. Ale po chwili zaczęłam – Andrzej, czy Ty masz jakieś zobowiązania, bo nie chcę, abyś miał kłopoty. Andrzej spojrzał, po czym wyjaśnił, że nie ma żadnych zobowiązań damsko – męskich. Ma zobowiązania co do nauki, chce skończyć te studia magisterskie, następnie najchętniej by został na studium doktoranckim, a jeśli nie, to chciałby wyjechać gdzieś za granicę, ale nie do pracy, a uczyć się. Muszę przyznać, że tą wypowiedzią mi zaimponował, to też ciągnę dalej – a ta praca na basenie ? Odpowiedź była krótka – dorabiam sobie w wolnych chwilach na wakacyjny wyjazd. W tym momencie rozłożył mnie na płask, rozsunął nogi, wsunął między nie głowę, a za chwilę poczułam jego język na łechtaczce. Może on zobowiązań wobec kobiety nie ma, ale doświadczenie ma na pewno. Z bardzo dużym wyczuciem jego języczek przesuwał się po mojej łechtaczce. Było niemożliwym, żeby nie widziała moich pierścionków, ale niczego nie komentował, wręcz odwrotnie pieścił mi łechtaczkę jakby jego tam nie było. Dotyki jego języka spowodowały natychmiastowe mje podniecenie, cipka się powiększyła, a w dziurce pokazały się pierwsze kropelki soków. On to zauważył i zaraz zaczął je zlizywać, mocno wsuwając języczek do środka. Te kropelki soków to była ewidentna oznaka narastającego mojego podniecenia. Dalsze jego działania tylko je potęgowały. Wsunęłam ręce pod biodra i jeszcze mocniej rozsunęłam nogi, aby miał jeszcze większy dostęp do cipki, a on jeszcze mocniej zaczął wsuwać języczek w dziurkę. Jęczałam już coraz głośniej, a on nic, tylko oparł ręce na moich udach i to lekko unosił się do góry, aby językiem „drażnić” mi łechtaczkę, to lekko się zsuwał, zanurzając języczek w dziurce. Przyszedł moment, że była ona prawie pełna soków, zwilżył w niej swój język, zsunął się jeszcze niżej i przystawił go do brązowej dziurki. Jęknęłam jeszcze głośniej, bo mam ja tez bardzo wrażliwą. On to czując zaczął jeszcze mocniej wsuwać go, aż prawie wkręcił się do środka, na ile mógł. Po chwili poczułam, że ta moja dziurka jest mocno mokra. Wówczas Andrzej uniósł się, popatrzył na mnie a po chwili dostawił do niej swojego kutasa, który nabrał dużej sztywności. Ja szybko chwyciłam się za uda, jeszcze wyżej podciągając biodra, jakby dając mu jednoznacznie do zrozumienia, że akceptuję jego pomysł. On go też tak zrozumiał i bardzo wolno zaczął na nią napierać. To trwało tylko chwile, pupa się rozluźniła i po chwili już był we mnie. Czułam go głęboko w sobie, mocno się wysuwał i jeszcze mocniej wsuwał. Trzymał mnie za biodra, jego kość łonowa mocno na mnie napierała. Jęczałam, bo to się inaczej czuje, ale też jest przyjemne, to jęczenie narastało aż do momentu, kiedy się we mnie spuścił. Wówczas prawie krzyknęłam, czułam, jak te jego soki rozpływają się po moim wnętrzu, powodując taki dziwne, ale bardzo przyjemne uczucie. W tej pozycji mógł dość długo we mnie tkwić, ale przyszedł moment, kiedy się wysunął poszedł myć. Ja również, po wyjściu z łazienki okazało się, że to jest już prawie godzina 20-ta, zaproponowałam kolacje. Andrzej w pierwszej chwili się bronił, ale po pytaniu – a co masz w lodówce, w akademiku, już dłużej ze mną dłużej nie dyskutował. Zasiedliśmy do stołu, zjedliśmy, zaproponowałam herbatę, którą postawiłam w salonie na ławie, cały czas „drinkowaliśmy”, Andrzej usiadł na kanapie, a ja poszłam na moment do kuchni, chciałam jeszcze pokroić kawałek ciasta. On jednak to widząc poszedł za mną i kiedy je kroiłam zaczął głaskać mnie po pośladkach. Przesuwał rękę, a ma ją dość dużą to po jednym, to po drugim pośladku. Byłam ubrana w lekką cienka podomkę, więc dobrze czuł, jak zaczęły drżeć pod wpływem jego dotyku. Czując, że jestem już trochę podniecona wsunął mi lewą ręką pod sukienkę, wsuwając ją mocno miedzy nogi. Ja w tym momencie oparłam się o blat, szeroko rozsuwając nogi. Palec Andrzeja za chwile już dotykał łechtaczki, a po chwili ona już się zrobiła duża. Trudno to wytłumaczyć, ale praktycznie od razu się podnieciłam i poczułam, jak dziurka napełnia się moimi sokami. Andrzej to wyczuł, za chwilę zaczął delikatnie sprawdzać dziurkę. Czując, że jest wilgotna wsunął w nią palec. Jęknęłam, poczułam go aż na szyjce. Jakby odruchowo lekko cofnęłam biodra do tyłu, jeszcze mocniej rozsuwając nogi, a on już bardzo swobodnie zaczął wsuwać i wysuwać swój palec w dziurkę. Ja zaczęłam się robić coraz bardziej podniecona, praktycznie położyłam się na blacie, wypinając mocno biodra do tyłu. Andrzej to wykorzystał i za moment miałam w sobie dwa długie i dość grube palce, a nie jeden. Jęczałam coraz głośniej, bo on coraz energiczniej wsuwał mi je i wysuwał. Przyszedł moment, kiedy praktycznie dostałam orgazm, jęczałam bardzo głośno, a z dziurki wręcz kapały moje soki. Andrzej zorientował się, że ma bardzo mokre palce, to też je wolno wysunął, przesunął minimalnie do góry i od razu znalazły się w mojej brązowej dziurce. Jęknęłam, czując je głęboko w sobie i jakby odruchowo uniosłam się do góry. On pewnie na to czekał, palce jego prawej ręki błyskawicznie wsunęły się pode mnie wypełniając cipkę. Jęczałam już bardzo głośno, niby byłam wyprostowana, ale stałam na ugiętych nogach, a on już obiema rękoma przemiennie wbijał we mnie swoje palce. Cipka była bardzo mokra, prawie cały czas sączyły się z niej soki, on to wyczuł i po chwili poczułam jak rozpiera ją swoimi trzema palcami. Jęczałam bardzo głośno, a on wsuwał je bardzo mocno. Czułam je bardzo mocno, czułam, jak się dotykają pomiędzy sobą, aż przyszedł moment, kiedy dostałam bardzo mocny orgazm, z mojego wnętrza wręcz chlusnęło sokami na podłogę, a ja prawie zawyłam. Andrzej uznał, że osiągnął swój cel, położył mnie na blacie i ponownie wypełnił mi pupę. Wbijał się bardzo mocno, a ja jęczałam, Czując, jak się wbija, jak mnie wypełnia, aż do końca, do momentu, kiedy się spuścił. Trzymał mnie dłuższą chwilę, po czym wysunął, poszedł na górę umyć się, a ja usiadłam na stołku z bardzo drżącymi nogami. Po chwili dopiero wyjęłam z szuflady czystą ściereczkę, najpierw wytarłam siebie, za chwile podłogę. Andrzej w tym czasie umył się i już zszedł z góry ubrany, dając do zrozumienia, że skończył to spotkanie. Podszedł, objął ramieniem, mówiąc – jesteś niesamowita, kiedy będziesz na basenie. Popatrzyłam, mówiąc – we wtorek wieczorem. Pochylił się i bardzo mocno mnie pocałował, a kiedy skończył powiedziałam – to się spotkamy. Przez długą chwilę patrzył na mnie, po chwili tym razem to ja mu rzuciłam się na ramiona, a usta nasze zwarły się w bardzo mocnym, namiętnym pocałunku. Kiedy trzeba było wziąć oddech zakryłam mu usta ręką, mówiąc – idź. Robiłam to wbrew sobie, bo jeszcze chwilę a ponownie byśmy wylądowali w łóżku. Andrzej to zrozumiał, założył kurtkę, wyszedł. Ja usiadłam i jeszcze długo nie mogłam dojść do siebie. Dopiero po dłuższym czasie posprzątałam, zrobiłam sobie jeszcze jednego drinka, zasiadłam na kanapie i analizowałam to, co się stało. Właściwie nie stało się nic, po prostu kochałam się z młodym chłopakiem, myślę, że sprezentowanie mu laptopa pomoże mu na jego studiach. A co będzie dalej, zobaczymy. 17 stycznia 2011r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

***

Noc Sylwestrowa 2010, część 2

Noc Sylwestrowa 2010, część 2

Po porannych „ćwiczeniach” zostałam odwieziona do pokoju w pensjonacie, gdzie się dobrze umyłam, szczególnie „spracowane” miejsca, po czym położyłam do łóżka i o dziwo zasnęłam. Obudził mnie telefon Marka, zapraszający na obiad. Nie będę ukrywała, że wstając z łóżka dość mocno czułam całe podbrzusze.

  •  

Ale lekko je rozsmarowałam i poszłam. Wzięłam z sobą sukieneczkę i kilka drobiazgów w które miałam się przebrać na kolację Sylwestrową. Z powodu małej Zosi cała rodzina postanowiła spędzić Sylwestra w domu. To też po obiedzie trwała zabawa z dzieckiem a o 22-giej, kiedy Zosia już spała, zasiedliśmy do kolacji. O północy był tradycyjny Szampan, życzenia, przede wszystkim dla Zosi i ciąg dalszy kolacji. Skończyliśmy ją tuż przed drugą, po czym zaczęliśmy się ubierać. Wówczas Hania zaproponowała, abym się nie przebierała w spodnie, bo przyjedzie po nas kolega Karola i zawiezie najpierw nas, a później ciebie. Później Ciebie, ale nie powiedziała gdzie, a ja byłam dość mocno „wstawiona”, że się nie zorientowałam się w podstępie. Zeszliśmy przed dom, chwile czekaliśmy, podjechał „duży” samochód, nawet nie wiem, jaki wsiedliśmy. Karol z przodu, obok kierowcy, a my z Anna z tyłu, tyle tylko, że na jednym z siedzeń siedział już dość potężny mężczyzna. Karol rozmawiał z kierowcą, po czym podjechaliśmy pod ich dom, wysiedli, mówiąc do mnie – Ty jedziesz dalej. Było kompletnie ciemno, nie znam miasta, to też nawet nie zorientowałam się, że my nie jedziemy do pensjonatu, w którym mieszkam, tylko zupełnie gdzieś indziej. Kiedy podjechaliśmy, obaj panowie szybko wysiedli z samochodu, pokazując, że też mam wysiąść. Wysiadłam, ale stanęłam przed samochodem i zaczęłam się rozglądać. Wówczas nastąpiło coś, czego kompletnie nie przewidywałam. Jeden z mężczyzn, który siedział obok mnie wsunął mi rękę między włosy, ścisnął, tak, że mnie mocno zabolało, drugą ręką zakrył mi usta. Drugi chwycił za rękę, wykręcił do tyłu, tak, że znalazłam się w takiej pochylonej pozycji. Byłam zbyt pijana, aby zacząć stawiać opór, zresztą mieli nade mną dużą przewagę fizyczną. Zaczęli prowadzić w kierunku budynku, przed którym staliśmy, kiedy się zbliżaliśmy ktoś otworzył drzwi i weszliśmy do środka. W całym budynku było ciemno, panował półmrok bo oświetlenie stanowiło tylko światło latarń z zewnątrz. Tak przeszliśmy jakiś odcinek jakiegoś korytarza, doszliśmy do schodów, zeszliśmy w dół i dopiero tam mnie puścili. Otworzyli drzwi do niewielkiego pomieszczenia, w którym czekał na mnie mężczyzna, spotkałam go przed południem, który bardzo słabo mówił po angielsku. Ale z tego co zrozumiałam wytłumaczył mi, że to jest ciąg dalszy „ćwiczeń” które miałam przed południem i że mam się tu rozebrać. Teraz już było jasne, przywieźli tutaj, aby mnie dalej rżnąć. Kiedy się rozbierałam „Anglik” podał mi szklaneczkę z płynem, czułam w niej alkohol, ale było mi wszystko jedno, przede wszystkim po tym „stresie” wejściowym chciało mi się pić. Rozebrałam się i weszliśmy do niezbyt dużej, ale dobrze oświetlonej i wyposażonej w sprzęty sali ćwiczeń. Spojrzałam, a przede mną stoi pięciu dobrze zbudowanych mężczyzn. Spojrzeli na mnie, po czym jeden z nich wyciągnął w moim kierunku rękę i pociągnął w głąb sali prowadząc mnie w kierunku dość wysokiej, nakrytej białym płótnem skrzyni. Położyli mnie na niej unosząc i rozciągając nogi na bok. Wówczas drugi podszedł i przez dłuższą chwilę przyglądał się mojemu kroczu. Po chwili położył rękę na podbrzuszu, przesuwając ją w znaczący sposób po moich „znaczkach” Przez dłuższą chwilę po nich niej wodził, coś komentując, czego nie zrozumiałam. Dalej przesunął rękę niżej znajdując pierścionek i napletek łechtaczki. Od tego momentu zaczęło mi być miło, zaczął bardzo delikatnie wodzić palcem po łechtaczce a ja zaraz zaczęłam się podniecać. Widząc to zaczął intensywniej wodzić palcem po niej, aż do momentu, kiedy zrobiła się bardzo mokra. Wówczas wsunął mi dwa palce w dziurkę robiąc klasyczną palcówkę. Miał rękę odpowiedniej wielkości, to też praktycznie od razu zaczęłam go czuć na szyjce, co powodowało dalsze moje podniecenie. Kiedy już zaczęłam mocno jęczeć włączyli się pozostali mężczyźni i zaczęły się „właściwa” zabawa. Dwóch podeszło z boku i mocno naciągając mi piersi w górę zapięli na każdej po jednym średniej wielkości klipsie biurowym. Rozdarłam się, bo przecież to mocno ściska, a przez to boli, ale już było po wszystkim. Popatrzyli, czy są równo zapięte, po czym wpięli w nie po średniej wielkości ciężarku, na moje oko około 100gram. Po chwili ci sami zajęli się moim podbrzuszem. Mając mocno podciągnięte do góry nogi na brzuchu utworzył się naturalny fałd skórny. Właśnie ten fałd, kilka centymetrów poniżej pępka został chwycony następnym, zdecydowanie większym, niż w piersiach klipsem biurowym. Tak samo, jak w przypadku piersi i do tego klipsa został dopięty ciężarek i też zdecydowanie większy, niż w piersiach. Po tych zabiegach ten mężczyzna, który cały czas pieścił swoimi palcami cipkę, a który doprowadził ją do dużego podniecenia wysunął je, a przede mną pojawił się następny, trzymający w ręku klasyczną packę na dość długiej rękojeści. Spojrzał, po czym przyłożył mi idealnie w sam środek. Rozdarłam się, bo przecież miałam ją mocno rozbitą po porannych „ćwiczeniach” ale to nie miało żadnego znaczenia. Przykładał mi raz za razem, ile tych uderzeń było, nie wiem, czułam już bardzo mocny ból w kroczu, przestał i pojawił się następny, tym razem ze swoim argumentem. A miał go dość dużego. Stanął, po chwili już miałam go w sobie. Darłam się nadal, bo przecież miałam wargi sromowe mocno obite. Na dodatek na brzuchu „dyndał” ciężarek, również piersi były naciągane wiszącymi ciężarkami. Przy tym zbliżeniu nie ma co mówić o jakiejkolwiek subtelności czy delikatności, wbijał się we mnie tak mocno, jak mógł. Myślałam, że w tych warunkach niczego nie będę czuła, a jednak po pewnym czasie zaczęłam odczuwać narastające podniecenie. O dziwo, doszłam do dość dużego, w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Wysunął się, za moment wsunął się drugi i to samo. Wbijał się we mnie z całej siły, ja jęczałam, czując każde jego pchnięcie na wargach, a on nic, tylko do przodu, jak by chciał wejść mi tym swoim kutasem w środek. Zamiast wejść w środek doszedł do swojego orgazmu i się spuścił. Okazało się, że to nie koniec, po tym wszedł trzeci, który już mnie rozbił całkowicie. Tylko jęczałam, a on wsuwał swojego kutasa z całej siły, aż wypełnił mnie do końca. Po tym zbliżeniu pozwolili na przerwę, kolega „Anglik” dał mi następną szklaneczkę, którą wypiłam do końca i poszłam się umyć. Celowo stałam dłuższą chwile pod natryskiem, wyszłam, znowu dostałam szklankę picia. Już po tej poprzedniej czułam, że ze mną jest „coś nie tak” Niby wszystko widzę, niby normalnie reaguję, ale nie mam kompletnie odruchu obronnego, wręcz odwrotnie, wyszłam z pod natrysku mając chęć na dalszą „zabawę” Oni też na to czekali. Tym razem ustawili mnie przy drabince, rękoma trzymałam się za szczeble dość nisko, a biodra miałam w dość dużej odległości, nogi mocno rozsunięte. Nawet nie wiem który podszedł do mnie, przeciągnął ręką po kroczu, po czym poczułam, jak na moje pośladki spada packa. Raz na jeden, raz na drugi, ale również w sam środek, tak, że sięgała aż do cipki. Jęczałam, ale to nic nie pomagało, nawet nie próbowałam liczyć tych uderzeń. Przestał, kątem oka spostrzegłam, że się moi partnerzy zamienili, ale nie widziałam niczego więcej. Za chwilę już było jasne, kiedy opuściłam głowę w dół ujrzałam, że do łechtaczki zbliża się jakiś wibrator. Zaraz go też poczułam, myślę, ze był to wibrator typu Magic Massager, z tą jednak różnicą, że miał stożkową „główkę”. Na początku główka dotykała wyłącznie łechtaczki, doprowadzając mnie do bardzo dużego podniecenia. Kręciłam biodrami na boki, ale to nic nie dawało. W tym momencie pojawiły się dodatkowe „atrakcje” Będąc w tak pochylonej pozycji „zwisały” mi obciążone piersi i zwisał mi ciężarek przypięty do brzucha. Ten tylko się kiwał, natomiast piersi, będąc mocno obciążone pozwalały na dostęp do nich. Wykorzystało to dwóch innych moich partnerów i krótkimi szpicrutami zaczęło mnie w nie uderzać, przy czym robili to na zmianę. Jeden uderzał od góry, drugi od dołu i tak na zmianę. Zaczęłam w tym momencie „szaleć”, podniecał mnie mocno wibrator, który cały czas dotykał mojej łechtaczki, a tu odczuwałam ból po uderzeniach w piersi. Ale po iluś uderzeniach moi partnerzy przestali uderzać mnie po piersiach, natomiast wibrator, wibrując z odpowiednią częstotliwością „wjechał w dziurkę, dotykając szyjki. Wręcz zaczęłam krzyczeć, cipka zaczęła się mocno podniecać, aż przyszedł moment pełnego podniecenia, po którym poczułam skurcz bardzo mocnego orgazmu. Oni na to tylko czekali, wysunęli go, po czym jego miejsce zaczęły zajmować ich kutasy. Stałam już na drżących nogach, kiedy pierwszy wszedł we mnie i wbijając się z całej siły prawie podrzucał do góry. Trzymał mocno za biodra, po czym swoimi biodrami wręcz miażdżył moje wargi. Pojękiwałam bardzo głośno prawie w rytm jego pchnięć, aż poczułam, jak się spuszcza. Po nim jeszcze dwóch tak samo mocno we mnie się wbijali. Pod koniec już prawie krzyczałam, ale to ich chyba właśnie podniecało. Kiedy trzeci skończył puścili mnie, osunęłam się na kolana. Pomogli mi się podnieść, ponownie „anglik” dał mi coś do picia i pomógł pójść do łazienki. Opłukałam się, kiedy wyszłam znowu dostałam pić. Ewidentnym było, że w tej szklaneczce był alkohol, ale czy nie coś jeszcze, tego nie wiem, bo ponownie poczułam się „rześka”. Moi partnerzy ponownie podprowadzili mnie do tej drabinki, tyle tylko, że tym razem tyłem. Dwóch pokazało, gdzie mam u góry trzymać się za szczeble, natomiast następny podszedł i to, co mnie zdziwiło, zdjął ze mnie ciężarki, wypiął również te biurowe klipsy. Poczułam się zdecydowanie lepiej, ale tylko na moment. Po chwili pojawił się jeden z wielorzemieniowym batem. Podszedł, popatrzył, przez chwilę gładził ręką moje piersi, przesunął ja również po brzuchu, po czym odsunął na odpowiednią odległość i za chwile końce tego bata spadły na moją pierś. Raz na jedną, raz na drugą, po chwili na dolną część brzucha i ponownie na piersi. Tak to trwało dobra chwilę, do momentu, kiedy na piersi nie pojawiły się wyraźne ślady tych uderzeń. Ja się darłam, ale to nic nie dawało, pewnie miał swój „program” i musiał go zrealizować. Kiedy skończył ponownie pogładził piersi i dolną część brzucha, odsunął się, a w to miejsce pojawił się następny trzymający w ręku lampę typu Violet wand zakończoną fioletową pałeczką. Po mału zbliżył ja do piersi czekając, aż przeskoczy iskra. Wrzasnęłam, bo poczułam to jak ukłucie, a po chwili to samo w drugą i tak na zmianę to w jedną, to w drugą. Darłam się, myślę, że to „strzelanie” iskrami jest mocniejsze, niż rzeczywiste ukłucie. Kiedy już dostałam kilka takich ukłuć na piersi zaczął przesuwać tę pałeczkę w dół, najpierw kilka iskier puścił na brzuch schodząc coraz niżej. Dwóch następnych partnerów rozciągnęło mi mocno nogi, przyciskając ją do drabinki a ten od lampy obniżył ją na tyle, że puścił mi iskrę na łechtaczkę. Rozdarłam się, ale iskry przeskakiwały równo najpierw na samą łechtaczkę, a po chwili znowu niżej, aż do samej dziurki. Darłam się, a oni spokojnie wpuścili w moją dziurkę kilka tych iskier. Na moment przestali, ale tylko po to, aby mnie obrócić przodem do drabinki. Rozciągnęli mocno ręce i nogi na boki, spojrzałam kątem oka, a tam już się ustawił ten sam, co wcześniej trzymał w ręku bat. Teraz miał go ponownie, ale tym razem jego uderzenia zaczęły spadać na moje pośladki. Nie wiem, jak on to robił, ale poczułam, jak na mnie spadają same końcówki tych rzemyków, jakby ześlizgując się po skórze pośladków. Nie wiem, czy to bolało bardziej, czy mniej, gdyby uderzał całymi rzemieniami, ale bolało. Jęczałam, ale oni robili swoje. Mało tego, w pewnym momencie to „głaskanie” końcówkami tych rzemieni przenieśli na moje plecy i czułam wcale nie takie słabe uderzenia pomiędzy łopatkami. Próbowałam ruszać się, ale ich ręce trzymały mnie, jak żelazne kleszcze. Nie wiem, ile razy zostałam uderzona, ale przyszedł moment, kiedy przestali mnie chłostać. Za to od razu poczułam czyjeś ręce na swoich pośladkach, które mocno je rozciągały, a za moment, jak w samą dziurkę przeskakują iskry z tej fioletowej pałeczki. Były to potwornie mocne ukłucia, próbowałam jakoś się ruszyć, ale to nic nie dawało, raz za razem przeskakiwała następna iskra, a ja czułam, jak by mnie ktoś gdzieś kłuł mnie gdzieś głęboko w brzuch. Nie wiem ile tych iskier przeskoczyło na mnie, ale w pewnym momencie przestali. Pokazali mi, że mam opuścić ręce na niższe szczeble i wypiąć biodra. Spojrzałam, a tuż za mną stoi jeden z moich partnerów z mocno świecącym się kutasem. Jeszcze moment, a ten kutas oparł się o moją brązową dziurkę, po chwili na nią naparł, a już za chwilę czułam, jak mnie rozpiera i jad wbija się w moje wnętrze. Darłam się, bo dziurka była mocno podrażniona tymi iskrami, ale on na to nie zważał, chwycił za biodra i już był cały we nie. Wsuwał się bardzo mocno, jego wzgórek łonowy mocno napierał na wcześniej obite pośladki. Z jednej strony bolało, z drugiej czułam go wewnątrz i tak na zmianę, aż mnie wypełnił swoimi sokami. Po pierwszym wbił się we nie drugi i następny i tak po kolei tych sześciu. Przy czwartym już mocno jęczałam, przy piątym prawie krzyczałam, a przy szóstym mocno krzyczałam. Oni jednak trzymając mnie mocno za biodra robili swoje. Kiedy skończyli, jeden Anglik tych partnerów posługiwał się łamaną angielszczyzną ponownie podał mi szklankę, a kiedy wypiłam poinformował, że to koniec tego spotkania. Z tego co zrozumiałam, to mnie przepraszał, że było ono takie „prowizoryczne”, ale organizowali je w ostatniej chwili. Zapewniał, że kiedy spotkamy się następnym razem postarają się, aby było bardziej atrakcyjne. Weszłam pod natrysk, w miarę szybko opłukałam, ubrałam i mój „Anglik” odwiózł mnie do pensjonatu.

Epilog

Po „szalonej” Sylwestrowej Nocy wróciłam do pensjonatu i położyłam do łóżka. Już świtało, a pomimo to zasnęłam. Obudził mnie telefon, spojrzałam na zegarek, była 12-ta. Dzwonił Marek, złożył mi życzenia Noworoczne i zaprosił na 14-tą na obiad, przypominając, że o 17-tej mam odlot samolotu. Nie bez problemów podniosłam się z łóżka, tym razem dobrze umyłam pod ciepłym natryskiem, pomogło to się rozruszać. Później trochę poćwiczyłam i już w miarę sprawna wypiłam kawę, spakowałam się i pojechałam. Na obiedzie ponownie byliśmy wszyscy, tak, jak wieczorem, trochę „pogadaliśmy” o różnych sprawach, ale ani Karol, ani Anna nie dali do zrozumienia, że się cokolwiek stało. Zostałam przez syna odwieziona na lotnisko. Tym razem wracałam przez Pragę Czeską, aby ominąć śnieżyce na północy europy. Lot był bez przeszkód zdążyłam na przesiadkę i spokojnie dojechałam do domu. Rozpakowałam się, umyłam zrobiłam „swojego” drinka i odruchowo włączyłam komputer. Patrzę, a tam list od Anki:

Cześć Basiu. Przepraszam, że zostałaś „porwana” na spotkanie, ale tak było najprościej to załatwić. Kilka zdań na mój temat. Moja historia zaczęła się ok. 10 lat temu. Jestem kobietą dość mocno pobudzoną erotycznie i bardzo często odbywałam i odbywam zbliżenia z Karolem. Pewnego razu, podczas zbliżenia w pozycji od tyłu dostałam od niego mocnego klapsa w dupę i stało się ze mną coś bardzo dziwnego – dostałam wyjątkowo mocny orgazm, kiedy się we mnie spuszczał, który wręcz wykrzyczałam. Po kilku dniach Karol spytał, dlaczego tak krzyczałam. Kiedy mu powiedziałam przy następnym zbliżeniu znowu dostałam takiego samego klapsa i znowu miałam mocno orgazm. Tak dostawałam klapsy przez chyba trzy miesiące. W tym momencie wpadłam na pomysł kupienia klasycznej packi, wsunęłam Karolowi pod poduszkę. Kiedy ją zobaczył, tylko się uśmiechnął, stwierdził – wystaw dupę i od tego momentu dostawałam klapsy packą. Ale tym razem inicjatywę przejął Karol i najpierw kupił krótkiego pejcza, później dwa rodzaje batów, po czym to wszystko dał mnie, a ja kiedy miałam ochotę na baty, to mu je podkładałam pod poduszkę. Tak było do grudnia 2005roku. Kończyłam 40 lat i Karol zaproponował mi pójście do Klubu. Zgodziłam się i 01 grudnia 2005 roku można powiedzieć dostałam publiczną chłostę, ale też publicznie byłam rżnięta przez 6 mężczyzn. Później, kiedy tylko chciałam, to albo chodziłam z nim, albo sama. Tak to trwało przez 3 lata, do 01 grudnia 2008 roku. Wówczas zdecydowałam, że chcę być członkiem Klubu, to też otrzymałam uzgodniony tatuaż, ja sobie wybrałam symbol swojego znaku zodiaku – Strzelca, który mi zrobili na podbrzuszu. Tam, gdzie jest wszyta perełka, tam też mam wtopiony symbol swojego Klubu i swój numer. Z racji tatuażu tego nie widać, ale to się daje wyczuć palcem. Od tego czasu jestem już samodzielna i mniej więcej co 6 tygodni odwiedzam jakiś klub, na początku trzy nasze w Lyonie, ale później zostałam poproszona i jeżdżę do innych miast, głównie do Marsylii, ale również do Tuluzy i Tulonu. Od prawie dwóch lat, za sprawą Twojego byłego męża jeżdżę również do Paryża. W kilka miesięcy po ślubie Marka, chyba w kwietniu przyjechał Andrzej w piątek wieczorem. Widzieliśmy się na kolacji, ale chciał się jeszcze z nimi zobaczyć w sobotę. Spał w tym samym pensjonacie, w którym Ty śpisz i w tym samym pokoju. W sobotę przed południem Marek i Małgosia chodzili jeszcze na jakiś kurs komputerowy, to też poszłam do niego i sprowokowałam go do seksu. Muszę Ci powiedzieć, że jest dobry i nieźle mnie zerżnął. Ale widząc moją „ozdobę” zapytał, czy bym nie przyjechała do Paryża, do Klubu, z którym on jest zaprzyjaźniony. Zgodziłam się i tym sposobem teraz co dwa miesiące jeżdżę do niego. Właśnie wraz z życzeniami Świąteczno – Noworocznymi przysłał mi zaproszenie na spotkanie w pierwszy weekend stycznia. Karol się zgodził i jadę. Jeżeli masz życzenie, to Ci prześlę relacje. Ale póki co serdecznie zapraszam Cię do nas. Pozdrawiam. 02 stycznia 20101r. Anka. To jest ostatni akcent mojego Świąteczno – Noworocznego wyjazdu do syna, synowej i wnuczki. Następny realny termin to przełom kwietnia i maja, będę chciała jechać, będę chciała zobaczyć się z rodziną, ale sądzę, że też będę miała jakięś spotkania w jakimś Klubie.

04 stycznia 2011r. Baśka

***

Noc Sylwestrowa 2010, część 1

Noc Sylwestrowa 2010r, część 1.

Minął tydzień poświąteczny, podczas którego również chodziłam na ćwiczenia, w niektóre dni sama, w niektóre dni z Anią. Tak też było w czwartek, byłyśmy na ćwiczeniach, kiedy jeden z instruktorów o czymś z nią rozmawiał. Ćwiczenia skończyłyśmy, popływałyśmy i wracałyśmy do domu. Wówczas Ania mi przekazała – jutro jest Sylwester, klub jest zamknięty już od 15-tej, masz przyjść na ćwiczenia na 11-tą.

  •  

Niczego nie podejrzewając powiedziałam – dobrze, ale zapytałam, o czym jeszcze rozmawialiście. Ania wyjaśniła mi, że pytali o mnie, a przede wszystkim co robię w Sylwestrową Noc. Wyjaśniłam im, że umówiliśmy się u Małgosi w domu na symboliczne spotkanie Sylwestrowe, przewidując, że około 2-giej się skończy z racji konieczności opieki nad małym dzieckiem. Przyjęłam to wyjaśnienie, bo rzeczywiście tak się umówiliśmy i na tym się nasza rozmowa skończyła. W piątek wstałam dość wcześnie, poszłam do Małgosi, do dziecka, tam zjadłam lekkie śniadanie i poszłam na 11-tą na ćwiczenia, mówiąc, że wrócę za dwie godziny. Pojechałam do znanego mi już fitnes klubu, przebrałam się w trykot i poszłam na salę ćwiczeń. Ledwo na nią weszłam, podszedł do mnie Michell, pokazując, że mam iść za nim. Przeszłam korytarz, schody, zeszliśmy o piętro niżej, ewidentnie do podpiwniczenia, tam też przeszliśmy kawałek, po czym otworzył drzwi i praktycznie mnie wepchnął. Nie było to pomieszczenie zbyt mocno oświetlone, to też za nim przyzwyczaiłam się do otoczenia, chwile to trwało. Ale tylko chwilę, po chwili stanął przede mną mężczyzna średniego wzrostu, wyciągnął w moim kierunku rękę i jednym ruchem zdarł ze mnie trykot, pociągnął w kierunku czegoś, co przypominało dość dużą szeroką i odpowiednio wysoką skrzynię. Obok niej stało jeszcze dwóch podobnej budowy. Za nim zdążyłam się zorientować, co się dzieje, pchnął mnie i już na niej leżałam. Jeden przytrzymał mnie, abym na niej leżała, drugi rozsunął mi nogi, a trzeci już kierował swojego kutasa w cipkę. Ta „skrzynia” była dość wysoka, moje biodra znajdowały się na wysokości ich bioder, to też nie miał żadnych problemów, aby mi go wsadzić. Wsadził i od razu zaczął się bardzo mocno wbijać. Ewidentnym jest, że w tym przypadku nie ma co mówić o jakiejkolwiek finezji czy delikatności. Było to brutalne wbijanie się we mnie z całej siły, jaką on miał. Będąc lekko pochylonym rękoma trzymał mnie za biodra i systematycznie uciskał moje wargi swoja kością łonową. Już po kilku takich pchnięciach zaczęłam jęczeć, ale to nic nie dawało, on, chwyciwszy określony rytm systematycznie się we mnie wbijał. Nie było możliwości, abym tego nie poczuła, już po kilku takich pchnięciach jęczałam i zaczynałam jęczeć coraz głośniej, po każdym jego następnym pchnięciu. Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że dysponował on dość potężnym kutasem, przez co byłam wewnętrznie mocno wypełniona, a jego pchnięcia były też mocno odczuwane na szyjce. Nie jestem w stanie wytłumaczyć tego, jak on to robił, ale to jego wbijanie się we mnie trwało już dość długo, ja już dość głośno jęczałam, ale nie widziałam żadnych oznak jego zmęczenia. Wbijał się i wbijał, a ja już jęczałam coraz głośniej. Nie wiem dlaczego przerwał, przez chwilę tkwił we mnie patrząc się śmiejącymi się oczami, po czym wysunął się, ale tylko po to, aby jego miejsce zajął drugi. Drugi, wcale nie gorszy, który kontynuował sklepywanie mojej cipki swoją kością łonową. Każde pchnięcie było wykonywane tak mocno, jak by to miało być ostatnie jego pchnięcie. A nie było, bo po nim następowały następne. Ja już jęczałam bardzo głośno, ten mój jęk ich chyba podniecał, bo co ja jęknęłam, to on jakby jeszcze mocniej wsadzał mi tego swojego kutasa, Nie jestem w stanie powiedzieć, jak długo to trwało, ale podobnie, jak poprzedni, ewidentnym było, że jest to jakiś „długodystansowiec”. Tym nie mniej i ten się zmęczył, nie poczułam, aby się spuszczał, ale zatrzymał, a po chwili wysunął. Czekałam, aż trzeci we mnie wejdzie, ale w tym momencie nastąpiła zmiana pozycji. Przekręcili mnie na brzuch i wysunęli na tyle, że opierałam się nogami o podłogę, a biodra miałam minimalnie uniesione do góry. Wykorzystał to trzeci z partnerów i wszedł we mnie od tyłu. Wszedł, chwycił za biodra i zaczął się we mnie wsuwać, ale robił to bardzo energicznie, przez co za każdym razem dobijał swoimi biodrami do moich powodując ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie ciał. Przy tej dysproporcji ciał nie jest wcale przesadą powiedzieć, że moje biodra „fruwały” do góry. Ja jęczałam już bardzo mocno, ale, ku memu zdziwieniu zaczęłam się podniecać. Cipka zaczęła puszczać soki, co spowodowało charakterystyczne „chlapanie”, oni to usłyszeli, kwitując to radosnym uśmiechem. Ale spowodowało to jakby dodatkowy przypływ energii u mojego partnera, bo jakby ze zdwojona siłą zaczął się we mnie wbijać. Pomimo, że cipka puściła soki czułam go bardzo mocno w sobie, czułam każde jego pchnięcie bardzo głęboko. To też już jęczałam coraz głośniej, to jednak na nim nie robiło wrażenia, wsuwał się we mnie tak samo mocno. No i znowu przyszedł moment konsternacji, bo zupełnie nie wiem dlaczego, zatrzymał się, przez dłuższą chwilę tkwił we mnie, po czym wysunął. Ale tylko na moment, jego miejsce ponownie zajął pierwszy partner. Wywołało to moje zdziwienie, bo miął on tak samo mocno sztywnego kutasa, jak podczas poprzedniego zbliżenia. Nie da się ukryć, są to mężczyźni mający duże doświadczenie, chwycił mnie za biodra, wsuwał się we mnie i płynnie i mocno. Tym razem już poczułam go bardzo mocno, mój jęk chwilami przechodził w elementy krzyku. Byłam mocno wypełniona, a każde jego pchnięcie, w momencie naparcia na szyjkę czułam bardzo głęboko w sobie. To wypełnienie i to napieranie na szyjkę powodowało narastające we mnie podniecenie. Cipka „pociła się” coraz bardziej. Przyszedł moment, którego się nie spodziewałam, zaczęłam wyraźnie czuć, jak on zaczyna szczytować, jak zaczął się robić mocniejszy. Moja cipka natychmiast na to zareagowała również dużym podnieceniem osiągając orgazm w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Byłam tym mocno zaskoczona, ale zrobiło mi się przyjemnie. Jeszcze przez chwilę we mnie tkwił, a kiedy się wysunął dwaj pozostali pomogli mi ponownie położyć się na plecach, tym sposobem wróciłam do pierwotnej pozycji i zaraz drugi zaczął się we mnie wbijać. Ale tym razem unieśli mi nogi do góry i na boki, przez co mógł mocniej się we mnie wsuwać. Od razu poczułam to w sobie, był mocny i głęboki. Ponownie jęczałam, a on mnie wypełniał. Ponownie przekonałam się, że mam do czynienia z zawodowcem, bo robił to spokojnie, ale mocno i do końca. Od razu też poczułam te jego pchnięcia na swoich wargach, które były prawie miażdżone jego kością łonową. To też już prawie krzyczałam, kiedy tak rytmicznie się wsuwał, aż zaczęłam głośno krzyczeć, czując, że już się zaczyna sprężać do końcowych pchnięć. Zrobił je wyjątkowo mocno, po czym spuścił się we mnie, zastygł w bezruchu, a dopiero po dłuższej chwili wysunął. Byłam już bardzo mokra, bo po pierwszym zbliżeniu, kiedy się mój partner we mnie spuścił zostałam tylko wytarta ręcznikiem, teraz również i za chwilę już siedział we mnie trzeci. Od samego początku, kiedy wszedł we mnie krzyczałam, bo miałam cipkę już mocno zmęczoną. On jednak, podobnie, jak poprzednik, trzymając mnie mocno za biodra wsuwał się we mnie bardzo mocno, wypełniając mnie do końca. Byłam już bardzo mocno podniecona, z cipki sączyły się krople moich soków namiętności, a on nie przestawał. Ja już prawie wyłam, bo wg mnie trwało to już bardzo długo, a on nic, tylko wysuwał się i wsuwał, napierając bardzo mocno. Ale i na niego przyszedł kres, ja się darłam w pełnym orgaźmie, a on się we mnie spuszczał. Zastygł i dłuższą chwilę tkwił we mnie, a kiedy się wysunął, drugi partner nadal trzymał mi nogi w górze, a przede mną pojawił się pierwszy partner i od razu wsunął mi dwa palce w cipkę. Była ona bardzo mokra, to też bez problemów zaczął je wsuwać i lekko na boki obracać. Czułam go bardzo mocno, bo sięgał dość głęboko, po kilku takich ruchach wysunął je, ale tylko po to, aby dołożyć trzeci palec i w ten sposób zaczął „rozwiercać” cipkę. To napierał do granic możliwości ich wsunięcia, to nimi obracał. Trwało to dłuższą chwilę, cipkę miałam dość mocno rozbitą, to też niebyt mocno czułam te obroty, które nimi robił. Okazało się, że to był tylko wstęp, kiedy już te trzy palce dość mocno ślizgały się w cipce wysunął je, a po chwili przyłożył do niej wszystkie cztery palce chwile podwiniętym pod spód kciukiem. Krzyknęłam – nie, ale żelazne ręce pozostałych trzymały mnie odpowiednio mocno, chwile on niewielkimi ruchami do przodu wsuwał mi ją do środka. Darłam się, czując, jak jestem prawie rozdziera, ale to nic nie dawało, próbowałam ruszać biodrami, ale to tylko pomagało mu w dalszym mnie wypełnianiu. Wykonując systematycznie ruchy do przodu poczułam, jak przez moja kość łonową prześlizguje się jego nadgarstek i za chwile poczułam, jak wsuwa się już we mnie bardzo głęboko. Darłam się, ale on wszedł cały, jakim sposobem zwinął dłoń w piąstkę, nie wiem, ale poczułam bardzo mocny napór na dolna część macicy. Kiedy tylko ją wyczuł zaczął ją po prostu „boksować”. Wyrzuciłam ręce do tyłu, wypinałam biodra, ale tylko po to, aby on jeszcze mocniej mógł się we mnie wsunąć. Kiedy uniosłam głowę zobaczyłam, że praktycznie cała jego dłoń jest wsunięta we mnie. Jęczałam coraz mocniej, a on systematycznie wsuwał ją do maksymalnego oporu. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale w pewnym momencie cipka puściła całą moc soków i ta jego dłoń wręcz zaczęła się we mnie ślizgać. Nie wiem, jak długo to trwało, po chwili zaczął ją wysuwać, a kiedy wysunął opuścili mi nogi i przez chwilę leżałam całkiem bez ruchu. Trzeci z moich partnerów podął mi rękę, podął również ręcznik, którym się owinęłam, doszedł drugi i tek we dwóch sprowadzili mnie do szatni. W szatni jeszcze przez moment siedziałam, ale nie mogłam za długo, bo dali znać, że za pięć minut będę miała taksówkę. Rzeczywiście, przyjechała, pojechałam do pensjonatu, tam dłuższą chwilę stałam pod ciepłym natryskiem. Ogrzałam dolną część brzucha, posmarowałam zabraną z domu maścią i położyłam się do łóżka. Nie bardzo wiem, kiedy usnęłam, obudził mnie telefon syna, zapraszający na 16-tą na obiad. Nie bez problemów zebrałam się, ubrałam i poszłam. Obiad zaczynał nasze rodzinne spotkanie, które miało o północy mieć charakter Sylwestrowy, a po toastach, ze względu na małe dziecko, mieliśmy się rozejść do domów. Tak miał wyglądać mój Sylwester 2010roku. Okazało się, że los, za pomocą Anny, zgotował mi inne jego zakończenie. 04 stycznia 2010r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

***