Wpisy z czerwiec, 2011

Student Andrzej – rozstanie

Student Andrzej – rozstanie

Jesienią ubiegłego roku poznałam na basenie Andrzeja, pana inżyniera, który teraz kontynuował naukę na kursie magisterskim. W semestrze zimowym spotykaliśmy się we wtorki i czwartki, po moim basenie. Ale już w drugim semestrze tak miał ustawiony plan zajęć, że mogliśmy spotykać się tylko w czwartki. Ale czasami, kiedy mógł, spotykaliśmy się również w piątkowy lub sobotni wieczór.

Dlaczego tak mogliśmy się spotykać, nie wiedziałam, tym razem zaproponował środę przed długim weekendem czerwcowym. Wcześniej jednak coś się podziało. Przede wszystkim muszę powiedzieć, że te spotkania z Andrzejem, przynajmniej do pewnego momentu były wspaniałe. Dochodziło między nami do zbliżeń klasycznych, zarówno od przodu jak i od tyłu. Osiągałam podczas tych zbliżeń pełny orgazm, a czasami wręcz wpadałam w drgawki, kiedy się we mnie spuszczał. Było mi również bardzo miło i nie raz doprowadzał mnie do orgazmu, kiedy pieścił cipkę ustami. Ja mu nie byłam dłużna i nie raz pieszcząc jego kutasa swoimi ustami doprowadzałam go do wytrysku. Pierwszy sygnał, że coś się w naszych pieszczotach zmienia miał miejsce w czwartek, 05 maja. Było to nasze pierwsze spotkanie po moim urlopie. Doszło między nami do klasycznego zbliżenia praktycznie zaraz, kiedy tylko wszedł do domu. Miałam wrażenie, że tęskniłam za nim, chciałam mu się oddać całkowicie, to też kiedy przyszedł moment jego spełnienia, ja też doszłam do bardzo mocnego orgazmu, poczułam wyjątkowo mocny skurcz mięśni brzucha, co wręcz wykrzyczałam. Odpoczęliśmy, zjedliśmy kolację, po której ponownie wylądowaliśmy w łóżku, a tym razem Andrzej wziął mnie od tyłu. Przy tej dysproporcji ciał czułam każde jego pchnięcie bardzo mocno. Ma tego kutasa dość dużego, to też wypełniał mnie całkowicie i ponownie głośno krzyczałam, kiedy się we mnie spuszczał. Nie mieliśmy ze sobą kontaktu trzy tygodnie i chyba ten czas spowodował, że bardzo pragnęłam jego pieszczot. Z drugiej strony chyba to zadowolenie, że przyszedł spowodowało, że piliśmy dość dużo alkoholu, to też po tym zbliżeniu czułam już dość duży szum w głowie. Umyci ponownie położyliśmy się do łóżka, przez dłuższa chwilę leżeliśmy, ale nie trwało to zbyt długo. Andrzej ponownie nalał wódeczkę do kieliszków, po czym ja swój wypiłam do końca, a on tylko do połowy, natomiast drugą połowę wylał na wzgórek łonowy, wódeczka zaczęła spływać do cipki. Wówczas zmienił pozycję, uniósł się, przesunął tak, że jego usta zaczęły pieścić łechtaczkę, zlizując spływającą tam wódeczkę. Dotykał ją językiem, ale w pewnym momencie powiedział – ten pierścionek jest tu zupełnie niepotrzebny, nie można Cię swobodnie pieścić, bo mocno przeszkadza. Gdybym była trzeźwa, może bym tak nie zareagowała, ale ponieważ byłam już dość mocno podpita, stwierdziłam – to go zdejmij. Uniósł się, popatrzył w koło, na stoliku leżały cążki do skórek, wziął je w rękę, jedną ręką przytrzymując jedno ramię, drugie ramię udało mu się odgiąć na tyle, żeby przesunąć go na bok tak, aby móc go wysunąć. Zdjął, po czym wziął butelkę, nalał nam do kieliszków, pokazał, że mam wypić, a samemu wypił połowę, a drugą tym razem wylał na łechtaczkę, mówiąc – muszę ją zdezynfekować. Krople wódeczki nie zdążyły jeszcze dobrze spłynąć w dziurkę, kiedy jego usta zaczęły ją pieścić. Tym razem, nie mając już żadnych przeszkód jego języczek bardzo mocno ją pieścił, a ja coraz mocniej wiłam się na łóżku w narastającym podnieceniu. Przyszedł moment, kiedy już byłam o krok od pełnego orgazmu. Andrzej to wyczuł i zrobił coś, co zrobił już raz, pół roku temu. Mianowicie mnie ugryzł, zacisnął na napletku łechtaczki zęby tak, że się mocno w nią wbiły. Ja zawyłam, wyrzuciłam biodra do góry, ale za nim opadły, on już się uniósł i już się we mnie wsuwał. Po chwili wypełnił mnie do końca, a ja bardzo głośno jęczałam. Ból spowodowany ugryzieniem przykryło bardzo mocne podniecenie. Myślę, że ten ból spowodował jednocześnie tak duże moje podniecenie, że wbijałam ręce w jego ramiona, mocno wypinając biodra w jego kierunku, aby jak najmocniej we mnie wszedł. A on rytmicznie się wsuwał, aż przyszedł moment pełnego spełnienia, podczas którego ja dostałam wręcz dreszczy, jednocześnie bardzo głośno krzycząc. Długo później odpoczywaliśmy, kiedy poszłam się umyć widziałam na swoim wzgórku dwa bardzo wyraźne znaki po jego zębach, a kiedy myłam to miejsce, czułam przenikliwy ból. Ale poszłam do łóżka i nawet nie bardzo wiem, kiedy usnęłam, mocno do niego się tuląc. Nad ranem, kiedy zaczęliśmy się ruszać okazało się, że jest już mocno podniecony i od razu mnie wypełnił, a ja jęczałam, osiągając bardzo mocny orgazm. Umył się, ubrał i poszedł, bo przecież on na uczelnię, a ja do pracy. Wszystko dobrze, ale cały czas czułam to jego ugryzienie, a wieczorem widać było w tym miejscu bardzo mocny i ciemny siniak. Po dwóch tygodniach mamy następne spotkanie, podczas którego, jeżeli tak można powiedzieć, popełniam błąd przyznania się do swojego czerpania przyjemności z bólu. Było już mocno po północy, byłam też mocno pod wpływem alkoholu, kiedy odbywaliśmy klasyczne zbliżenie od tyłu. Wypięłam w jego kierunku, Andrzej wsunął się mocno we mnie, ja jęknęłam, wówczas on, nie wiem dlaczego, klepnął mnie dłonią w pośladek. Ja, będąc już w mocnym podnieceniu powiedziałam – mocniej, po chwili dostałam następny, ale na tym się skończyło, bo on zaczął już szczytować, a za chwilę poczułam, jak mnie wypełnia. Mogę powiedzieć, że sytuacja w pewnym sensie powtórzyła się za tydzień, tyle tylko, że w innym wydaniu. Również było to już mocno po północy, kiedy mieliśmy już za sobą dwa zbliżenia i wypite wcale nie mało wódeczki. Andrzej ułożył mnie płasko na tapczanie na brzuchu, ukląkł za mną i zaczął mi dawać klapsy na pupę. Uderzył jedną ręką w jeden pośladek, drugą ręką w drugi i jakby czekał na moją reakcję. Ponieważ ja nie zareagowałam, uderzył ponownie. Przecież mocno czułam te jego uderzenia, ale nie reagowałam. Chyba po pięciu takich klapsach pierwszy raz jęknęłam, to go chyba sprowokowało, bo zaczął uderzać dalej. Przyszedł moment, że mnie te pośladki już bolały, już jęczałam głośno, to go chyba podniecało, bo uderzał dalej. Chyba po trzech następnych jęknęłam – boli, wówczas usłyszałam – przecież lubisz, po czym dostałam kilka następnych uderzeń. Kiedy już zaczęłam krzyczeć, że mocno boli uznał, że wystarczy. Usłyszałam – nie ruszaj się, Andrzej wychylił się, wziął z szafki krem, który tam leżał, posmarował nim swojego kutasa i rozsuwając mocno pośladki wbił mi go w pupę. Jęczałam, bo czułam go bardzo mocno w sobie, a przede wszystkim jęczałam, bo napierał na bardzo mocno sklepaną pupę. Wsuwał się systematycznie, aż doszedł do swojego orgazmu, spuszczając się we mnie. To był koniec atrakcji na czas tego spotkania. Dalej minęło półtora miesiąca na pięknym klasycznym seksie z bardzo dużą ilością pieszczot oralnych zarówno z mojej strony, jak również ze strony Andrzeja. Przyszedł długi weekend, zaproponował spotkanie w środę, o 6-tej, tłumacząc potrzebą pojechania na pozostałą część weekendu do domu. Niczego nie podejrzewając zgodziłam się i wszystko przez długi okres wyglądało normalnie. Mieliśmy trzy zbliżenia, byłam wypieszczona jego ustami aż do pełnego orgazmu. Podczas tego spotkanie wypiliśmy również dość dużą ilość wódeczki, bo Andrzej opijał zaliczenie pierwszego roku studiów magisterskich. Nie ukrywam, że nad ranem byłam trochę jeszcze pijana, kiedy on już wstał. Usłyszałam – idę się umyć, po czym poszedł do łazienki na piętrze. Przebudziłam się, też poszłam do łazienki, opłukałam i wyszłam. Patrzę, jego jeszcze nie ma, idę na górę, o on na mnie czeka w górnej łazience. Podchodzę, a Andrzej pokazuje, że na środku stoi mój stolik nakryty ręcznikiem, a ja mam się na tym położyć. Kiedy tylko to zrobiłam w jego rękach pojawiły się kajdanki, założył mi je na rękę i nogę jedną parę, drugą na drugą rękę i nogę Tym sposobem leżałam, jak to się mówi rozłożona „na motyla” z pełnym dostępem do krocza, a w szczególności do cipki. Wówczas również można powiedzieć całkiem się obudziłam, ale to było już za późno. Andrzej przesunął ręką po całym moim kroczu, po czym usłyszałam – dzisiaj jest nasze ostatnie spotkanie. W przyszłym roku zamieniam studia stacjonarne na zaoczne, bo podejmuję w lipcu pracę. Druga kwestia, we wrześniu się żenię, to też już nie będę przyjeżdżał do Ciebie. Lubisz ból, ale dzisiaj dostaniesz taki wpierdol, jakiego być może jeszcze nie miałaś. Sięgnął do torby i wyjął z niej trzcinkę bambusową, w znaczący sposób przeciągnął ja w dłoni, po czym zbliżył się do mnie i za chwilę ta trzcinka spadła na cipkę. Jęknęłam, ale to nic nie dało, Andrzej, w określonych odstępach czasu systematycznie mnie uderzał. Po kilku takich uderzeniach już bardzo głośno jęczałam, a po kilku następnych już płakałam. Andrzej nic z tego sobie nie robił, tylko cały czas komentował – Twoja pizda jest jeszcze za mało czerwona, po czym uderzał następny raz. Kiedy już prawie wyłam, przestał, poszedł do kuchni, przyniósł sok, wódkę i szklankę, zrobił bardzo mocnego drinka, podtrzymując mi głowę wlał go we mnie. Ewidentnym było, że po takiej ilości alkoholu zaraz ponownie będę pijana. Odstawił, wówczas okazało się, że ta jego „zabawa” bardzo go podnieciła, przesunął mnie bliżej krawędzi stołu i wszedł we mnie. Darłam się, bo mnie bolała cała zewnętrzna część cipki, ale za moment ten ból zaczął jakby ustępować narastającemu podnieceniu. Wypełniał mnie całkowicie, wchodził aż do końca. Powodowało to narastające we mnie podniecenie, aż osiągnęłam prawie orgazm w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Wysunął się i wytarł, po czym odpiął mi nogi i trzymając za ręce położył ponownie na tym stoliku na brzuchu. Przypinając kajdankami ręce do nóg stołowych. Leżałam z wypiętą pupą a Andrzej ponownie wziął trzcinkę w rękę i zaczął nią obijać mi pośladki, ale nie tylko, ustawiał się tak, żeby trafić w rowek. Darłam się, jednak usłyszałam – zrobię Ci dupę czerwoną jak marchewka, po czym znowu zaczął uderzać. Nie wiem, ile razy i gdzie mnie uderzył, ale po pewnym czasie już nie miałam nawet siły krzyczeć, a on cały czas uderzał mnie w pośladki i w rowek. Te uderzenia bardzo mnie już bolały, już nawet nie krzyczałam, już jęczałam. Wówczas o dziwo przerwał, spojrzałam kątem oka, a on szykował swojego kutasa, aby wejść w moją pupę. Przytrzymał go ręką i przystawił do dziurki, po czym mocno pchnął. Rozdarłam się, bo ten jego kutas był praktycznie suchy, miał trochę spermy na samym czubku. Wpychając mi powodował, że jego główka przeciskała się przez wejście, powodując duży ból. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, chwycił mnie za biodra i po chwili cały już siedział we mnie. Zaczął systematycznie się wsuwać, aż w końcu osiągnął swój stan maksymalnego podniecenia i się we mnie spuścił. Poczułam, jak się jego soki rozpływają po mnie i miałam nadzieję, że to już koniec tego spotkania, tym bardziej, ze Andrzej obmył swojego kutasa w umywalce, wytarł go i założył szorty. Niestety, mocno się myliłam. A tej łazience jest powkręcanych w sufit i w boczne ściany kilka różnych haków. Powkręcał je Marek, kiedy ćwiczył w domu i rozpinał na nich drążki i sprężyny. Teraz okazało się, ze Andrzej przełożył przez jeden z haków w suficie linkę, odpiął mi ręce od nóg stołowych, ale spiął je razem, a w środek wpiął linkę, którą zaczął naciągać. Po chwili stałam na środku łazienki z rękoma wyciągniętymi do góry. Andrzej przeszedł wokół mnie, pogładził po pupie, przeciągnął ręką po kroczu, po czym usłyszałam – dostałaś lanie, przecież to lubisz, ale teraz trzeba Cię trochę powypełniać. Skończył, po czym poszedł do kuchni i przyniósł z niej zwykły stołek barowy. Kiedyś dostałam takie dwa stołki od pewnej firmy, zwykle ich nie używam, stoją sobie w kącie, są dość wysokie, 75cm. Teraz przyniósł, postawił przede mną, mówiąc – możesz się o niego trochę oprzeć. Tym sposobem byłam lekko pochylona do przodu. Andrzej tymczasem podszedł do swojej torby i wyjął z niej potężnych rozmiarów korek analny typu „wieża”. Spojrzałam, kiedyś taki miałam, ale trochę mniejszy. Natomiast ten od razu wydawał mi się bardzo duży i nie myliłam się. Kiedy go później pomierzyłam okazało się, że ma 32cm długości i 7/7,5cm średnicy. Zaczęłam krzyczeć – nieeee, on na to – przecież kiedyś sama mówiłaś, ze lubisz mieć coś mocnego w dupie. Wyjął również z torby jakiś pojemnik, odkręcił wieczko, po czym umoczył w nim ten korek, dalej palcem posmarował prawie cały, przystawił mi go do pupy i zaczął napierać. Pupa po chwili puściła i zaczął się wsuwać. Najpierw wszedł czubek, a po chwili już pierwszy segment. Ale wówczas zaczęłam czuć bardzo duże pieczenie. Zaczęłam krzyczeć, próbowałam ruszać biodrami na boki, ale Andrzej nie zwracał na to uwagi, tylko systematycznie go we mnie wsuwał. Na szczęście nie robił tego „na chama” tylko w miarę delikatnie, kawałek wsunął, minimalnie wysunął i ponownie napierał. Tym sposobem wsuwał go coraz dalej i dalej, aż w końcu wsunął mi go całego. Przesunął ręką po brzuchu, gdzie wyraźnie wyczuwało się wybrzuszenie spowodowane tym korkiem. Wówczas przesunął stołek, który stał przede mną za mnie, lekko popchnął go do przodu, podtykając go pod pupę, tak, że blokował ten korek w pupie. Tym sposobem teraz byłam lekko wychylona do przodu, Andrzej zatrzymał się, jeszcze raz pogładził po brzuchu, sięgnął do cipki, po czym rozsunął mi mocno nogi na boki. Po chwili podszedł do swojej torby i wyjął z niej wcale nie małych rozmiarów sztucznego penisa. Po zakończonym spotkaniu pomierzyłam go, okazało się, że ma 27,5cm, tyle tylko, że był bardzo gruby, miał 5cm średnicy. Zaczęłam się ponownie drzeć – nieee, ale Andrzej się tylko uśmiechnął, mówiąc – jak to nie, przecież takie kutasy lubisz. Po czym tak samo, jak poprzednio posmarował go „kremem” ze swojego pudełeczka, zbliżył się do mnie i zaczął wciskać mi go w cipkę. Zaczęłam się drzeć, on na to nie zwracał zupełnie uwagi, wziął go w dwie ręce, przystawił do dziurki i zaczął wciskać. Darłam się, bo nie dość, że zaczęło mnie w środku piec, to na dodatek miałam wrażenie, ze za chwilę rozerwie mi cipkę. Przecież już we mnie siedział ten korek w pupie. Andrzej jednak na to nie zważał, tylko napierał, a ten kutas wsuwał się i wsuwał. Wszedł prawie cały, prawie, bo nie czułam jeszcze tej imitacji jajeczek, kiedy Andrzej podszedł do mnie od tyłu, wyjął stołek i podstawił go z przodu, najpierw lekko pochylony, a kiedy był już pode mną zaczął go prostować, tak, że w końcu na nim siedziałam. Siedziałam, ale tym sposobem wbił we mnie do końca ten korek w pupie i tego kutasa w cipkę. Siedziałam, ale widać było, jak tego jest dużo, bo bardzo wyraźnie odstawała mi dolna część brzucha. Było wyraźnie widać to wybrzuszenie. Skończył, ja się na tym stołeczku mocno kręciłam, bo w dalszym ciągu odczuwałam pieczenie w pupie i w cipce. Tym razem byłam przekonana, że to już koniec tej zabawy, bo przecież powbijał we mnie to co chciał. Okazało się, ze jednak nie. Podszedł do swojej torby i wyjął z niej normalną świecę stołową, taką, która ma około 30cm długości i ok. 2,5cm średnicy. Spojrzał na mnie i mówi – dupę i pizdę Ci już urządziłem, ale masz jeszcze cycki, nimi też się można pobawić. Zapalił tę świecę, podszedł do mnie, chwycił za pierścionek, który miałam wpięty, naciągnął całą pierś, po czym zaczął na nią kapać stearyną z tej świeczki. Po chwili zaczął to samo z drugą. Darłam się, przecież mnie parzyło, on jednak równomiernie skapywał t ą stearynę to na jedna, to na drugą pierś. Kiedy już na obie nakapał odpowiednio dużo, pogładził mnie po brzuchu, stwierdzając – masz tu bardzo ładną wypukłość, będzie po niej świeca ładnie spływać. Ta wypukłość, to te dwa „prezenty” które mi wsadził. Jęknęłam, bo po chwili zaczęły spadać krople płynnej świecy na moje podbrzusze. Tak wypalił prawie pół świecy, po czym usłyszałam – Twoje podbrzusze, to jak kronika, co jakiś czas ktoś w niej coś zapisuje. Pomyślałem, że ja też powinienem pozostawić na nim jakiś ślad. Ale nie będę Cię w taki sposób zdobić. Zostawię Ci ślad po mojej świeczce. W tym momencie palącą się część skierował na mój brzuch tuż pod pępkiem i mocno przycisnął. Rozdarłam się, bo mnie parzyło, ale było już po wszystkim. Andrzej odłożył tą zgaszoną świeczkę, wszedł do pokoiku, ubrał się, po czym podszedł, jak to się mówi, dał mi pożegnalnego buziaka mówiąc – miło było się z Tobą pieprzyć, po czym zluzował linkę, do której były przywiązane moje ręce, rozpiął kajdanki, rzucając je na podłogę i poszedł. Okazało się, że nie jest mi zbyt wygodnie na tym stołku, na którym siedziałam, chciałam stanąć, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa, osunęłam się na podłogę. Leżałam tak dobrą chwilę, za nim przede wszystkim wyjęłam z siebie te korki, następnie już podpierając się o barierkę schodów zeszłam do swojej łazienki. Napuściłam do wanny wody, wsypałam wcale nie mało pachnącej soli Jericho i zanurzyłam się całkowicie. Tego typu sole zawierają wyjątkowo dużo mikroelementów, które poprawiają wygląd i elastyczność skóry, co po „klepaniu” Andrzeja było mi bardzo potrzebne. Jednocześnie musiałam pozbyć się świecy z piersi i brzucha oraz dobrze zmyć miejsce, w którym zgasił świeczkę. Dłuższą chwilę leżałam w tej wodzie, ale kiedyś trzeba było wyjść. Tylko się wytarłam i położyłam do łóżka. Spojrzałam na zegarek, była godzina 9-ta. Prosty rachunek, spotkanie kończące moją znajomość z Andrzejem trwało trzy godziny. Kiedyś i tak musiało by się skończyć, ale nie przypuszczałam, że ta znajomość skończy się w taki sposób. Jak widać, życie nadal nas zaskakuje i sprawia różne niespodzianki, szkoda, że czasami tak bolesne. 27 czerwca 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

Jak dobrze mieć sąsiada

Jak dobrze mieć sąsiada.

Mam na imię Agnieszka. Mam 30 lat i od 8 lat jestem mężatką – mam dwoje dzieci. Wyszłam za mąż z miłości – w każdym bądź razie wtedy tak mi się wydawało. Uczucie moje do męża w związku kompletnym brakiem zainteresowania moją osobą już dawno umarło i nie było to spowodowane historią, którą opisuję poniżej. Podobno, w ocenie facetów jestem bardzo atrakcyjna, gdyż jestem wysoka (179 cm), szczupła choć biuściasta i to co lubią faceci, przeważnie długowłosą blondynką (czasami zmieniam kolor włosów na odcienie kasztanu). Mam wyższe wykształcenie ekonomiczne i pracuję w dużym mieście w dużym banku we Wielkopolsce.

  •  

Dokładnie rok temu 11 czerwca 2010 r. w piątek zaczęła się ta dziwna, choć dla mnie cudowna historia (celowo nie piszę, że przygoda, bo teraz tego tak nie oceniam). Mieszkam za miastem w dużym domu jednorodzinnym (280 m2). Dom ten usytuowany był na działce 3940 m2. Jako, że budowa mojego domu pochłonęła sporo pieniędzy i w związku z tym powstały długi postanowiliśmy dokonać podziału działki i wystawić jej połowę na sprzedaż. Grunty te kupiło starsze od nas małżeństwo – on starszy o 14 lat, ona 11. Zaczęli budowę domu i zakończyli ją dwa lata temu. Jako, że byli naszymi jedynymi sąsiadami zaczęłam obserwować ich życie. Sąsiadka jest wybitnie niesympatyczną kobietą, za to on tryska dobrym humorem i optymizmem. Przez te 2 lata obserwacji nie zauważyłam, aby rozmawiali ze sobą więcej niż 3-4 zdania na godzinę. Raczej unikali swojego towarzystwa, choć on próbował wielokrotnie pieszczotliwie ją zagadywać – zawsze kończyło się to jej odburknięciem. Wszystko to dobrze widziałam i słyszałam, bo nasze działki oddziela jedynie 60-cio centymetrowej wysokości żywopłot. Już wtedy, gdy mieszkali zaledwie kilka tygodni, zaczęłam marzyć o takim facecie jak mój sąsiad i stawał się on z dnia na dzień coraz bardziej obiektem mojego pożądania. Kończyło się to przeważnie moją masturbacją w łazience. Trwało to do dnia podanego wcześniej i wtedy zaczęło się moje inne życie. Jak wspomniałam był piątek i zakończył się tydzień pracy. Była godzina 23-cia. Rodzinka dawno już spała a ja zakończyłam w łazience przepierki. Z mokrymi ciuchami w ręce, nie chcąc ich ładować do wirówki w pralce by nie budzić rodziny, wyszłam na dwór. Było równie ciepło jak tego roku. Rozwiesiłam odzież na lince by obciekła do rana i gdy już chciałam wracać do domu, w drzwiach od podwórka w domu sąsiadów zapaliło się światło. W poranniku wyszedł mój sąsiad. Nie wiedział, że i ja tam jestem. Jego żona chyba spała, bo we wszystkich oknach było zupełnie ciemno. Stałam w bezruchu i obserwowałam go z ciemności. On stanął może z 2 metry od domu i zdjął porannik – był kompletnie nagi. Jakże wtedy był cudowny. Dobrze umięśniony, bez piwnego brzucha i z całkiem potężnym orężem poniżej pępka. Penis jego był już całkiem spory pomimo, że był dopiero w pół wzniesiony Zaczął wykonywać ćwiczenia, a ja rozpływałam się w uwielbieniu do jego ciała. Jakże wtedy zaczęłam zazdrościć jego żonie tak cudownego faceta. Z wrażenia pojemnik na pranie wyleciał mi z rąk. On na ten dźwięk zamarł i skierował się do granicznego żywopłotu nie dbając o swoją nagość. O sąsiadeczka – powiedział. Myślałem, że ktoś buszuje Wam po podwórku. Podeszłam do niego nieco bliżej – tak na metr od niego i teraz widziałam jak cudownie jest zbudowany. Chyba jego podniecała ta sytuacja, bo członek stanął mu w kilkunastu sekundach. Przepraszam, za brak u mnie stroju, ale przywykłem do takich ćwiczeń, kiedy byłem na kontrakcie w Afryce. Odpowiedziałam, że ma nie krępować się moją obecnością, ale ma uważać aby nikt inny z moich domowników go nie widział. Miejsce gdzie stoję i ćwiczę nie jest widoczne z Waszych okien – odpowiedział. Ale jak chce pani porozmawiać to proszę przejść do mnie i wtedy już nikt nas nie zobaczy. Poczułam się zażenowana choć mocno podniecona. Zapytałam tylko czy często to robi – odpowiedział, że codziennie o tej samej porze o ile pogoda pozwala, a na jutro zapowiadają jeszcze cieplejszą pogodę. Dał tym samym znać, że również tu będzie. No to do jutra – odpowiedziałam. Powiedział wtedy, że możemy poćwiczyć razem. Pasowało mi to, bo mąż rano miał z dziećmi wyjechać na tydzień do swojej matki 380 km dalej. Powiedziałam sąsiadowi o tym, a on odpowiedział, że Marta – jego żona chodzi spać ok. godz. 9.30 i zasypia tak twardo, że armaty ją nie obudzą. Powiedziałam, że przyjdę a on odpowiedział, że może przyjść w szortach o ile mnie krępuje jego nagość. Nic a nic mnie nie krępuje, bo widzieć tak pięknego faceta to sama przyjemność – odpowiedziałam. Na dowód moich zamiarów powiedziałam, że oboje będziemy nadzy. Na pożegnanie przeszliśmy na Ty i pocałowaliśmy się na pojednanie nad żywopłotem. Jego usta wydały mi się wtedy najsłodszymi ustami na świecie. Spojrzałam na dół na członek, który on gładził ręką i tylko powiedziałam „cudowny, najwspanialszy” i pobiegłam do domu. Zza firanki z ciemnego już korytarza dostrzegłam, że on onanizuje się stojąc przy żywopłocie na szeroko rozstawionych nogach. Chyba dał sobie maksymalną rozkosz i zakończył tą zabawę wytryskiem bo wyprężył się i trzymając penisa w ręce zamarł w bezruchu. Potem było widać jak go otrząsa. Gdy wrócił do domu i pogasły u niego światła, wyszłam z latarką z domu i podeszłam do żywopłotu. Snopem światła omiotłam płytki pod żywopłotem – lśniła na nich świeża sperma. Dotknęłam ją palcem. Rozmazałam ją na dłoni – była jeszcze ciepła i podniecająco pachniała. Walczyłam ze sobą aby nie wziąć jej do ust. Tej nocy nie mogłam spać i myślałam, że wydrapię sobie łechtaczkę. Żałowałam straconej okazji, bo jego członek stał dla mnie i z myślą o mnie był ten wytrysk nasienia. Gdy rodzinka o świcie wyjechała złapałam kilka godzin snu. Po obiedzie sąsiedzi znowu coś robili na ogrodzie, a on, gdy tylko mnie dostrzegł na dworze krzyknął do mnie „dzień dobry Pani sąsiadko”. Pomyślałam „aha, boi się tego kaszalota i nie mówi do mnie na Ty”. Pomachałam im obu ręką i poszłam do domu. Wieczorem wykapałam się starannie i dobierałam ciuchy do nocnej gimnastyki z sąsiadem. Jednak nic mi nie pasowało i w końcu naszła mnie myśl, że wyjdę w samym poranniku. Miałam nowy jeszcze w szafie, który sięgał mi do wysokości powyżej połowy ud tak, że tylko niewiele zakrywał mi pupę. Pośpiesznie wydepilowałam sobie łono i krocze by nie wyjść na zaniedbaną babę. Wyszłam na podwórko, gdy tylko zauważyłam pojawiającą się poświatę od drzwi sąsiadów. Krzysztof – mój sąsiad już był na ogrodzie i cudownie wyglądał nago w świetle księżyca. Poszłam do niego i udaliśmy się w głąb ogrodu z dala od domów. Gdy tam doszliśmy jego członek już stał i był naprawdę potężny. Zapytał czy mam strój do ćwiczeń a ja odpowiedziałam, że sam ma sprawdzić czy jest odpowiedni. Rozwiązał mi pasek od porannika i gdy zobaczył mnie nagą, aż zadrżał mu głos i ledwo wyjęknął – boski strój. Zapytałam ile ma czasu na ćwiczenia – odpowiedział, że praktycznie do świtu. Zaprosiłam go do mnie do domu aby tam kontynuować ćwiczenia. Pozbieraliśmy nasze poranniki i poszliśmy do mnie do sypialni. Chciał zgasić światło, ale zaprotestowałam, gdyż chciałam rozkoszować oczy widokiem jego muskulatury i wzwodem członka. Wziął mnie w objęcia a ja czułam się cudownie, bo nigdy jeszcze nie byłam w ramionach tak dużego i silnego faceta. Każda część jego ciała była wręcz idealna. Byłam bardzo podniecona i on też, o czym świadczył jego wielki i mocno nabrzmiały penis. Moja muszelka już kipiała sokami. On delikatnie położył mnie na łóżku i zaczęliśmy się całować. Zaczął bardzo długą grę wstępną obcałowując każdy zakamarek mojego ciała – piersi, brzuch, uda, łydki, stopy ssąc zarazem każdy z palców przy nich. Potem były całowane plecy, pośladki, przeciągnął językiem przez szparkę pomiędzy nimi zagłębiając jednocześnie język do odbytu, aż w końcu wessał się w moją cipkę. Był pierwszym facetem w moim życiu, który okazał takie uwielbienie mojemu ciału. Całymi ustami obejmował wargi cipki i wysysał ze mnie wszystkie soki. Byłam na pograniczu szaleństwa i tak samo jak on ja również zapragnęłam jego ciała. Powiedziałam mu o tym, że mam ochotę wziąć jego prącie do ust, ale nigdy tego nie robiłam i ma mi wybaczyć, jak mi to nie wyjdzie. Położył się płasko i rozwarł nogi tak szeroko jak umiał. Umieściłam się pomiędzy nimi tak, ze najpierw całowałam go w usta, potem po szyi i torsie pachnącym kosmetykami. Całowałam brzuch i schodząc niżej poczułam, że jego członek mam pod spodem brody. Całowałam potem jego ciało po bokach penisa oglądając go bez ustanku. Był tak potężny jak jego właściciel i mocno żylasty. Lizałam potem jego jądra i krocze pod nimi, aż w końcu przyszła kolej na penisa. Jeszcze nigdy nie miałam tego męskiego organu tak blisko twarzy. Dopiero teraz po raz pierwszy wzięłam go w dłoń. Nie wiem ile to centymetrów, ale jak trzymałam go w dłoni u nasady i nad nią złapałam drugą ręką to było na wierzchu jeszcze sporo członka na trzeci chwyt. Zdjęłam do końca skórkę z żołędzia i wpakowałam go sobie do ust. Spojrzałam Krzysiowi w oczy – był rozpromieniony. Z jego żołędzia wydobywał się w wielkich ilościach śluz, który mi nieziemsko smakował. Posuwałam ustami po jego orężu, a on trzymał mnie za głowę, aż w końcu mi przerwał, bo zbliżał się jego orgazm. Prosił o chwilę uspokojenia. Ja też nie chciałam tego tak kończyć. Po może 10 minutach ręcznych pieszczot rozwarłam jak szeroko uda i pod pośladki wsadziłam poduszkę. Wsadź mi – poprosiłam. On umieścił się nade mną i wpakował w kipiącą sokami cipkę swojego potężnego penisa. Gdy już wszedł we mnie drżał cały i mówił, że w najśmielszych marzeniach nie spodziewał się takiego szczęścia, że w tym wieku będzie mógł kochać się z tak młodą kobietą. Mogę już na zawsze być Twoja – odpowiedziałam. Posuwał mnie fantastycznie, a ja moją cipką odpowiadałam na każdy jego ruch. Złączyłam stopy nad jego pośladkami i błagałam niebiosa aby już nigdy nie wychodził ze mnie. Niestety tak się nie stało. Szybko dopadły nas w tym samym momencie orgazmy. On nim zaczął wytrysk chciał wyjść ze mnie, ale ja go powstrzymałam przed tym. Wlał we mnie wszystkie soki napompowane do nasieniowodów w trakcie naszego wspólnego uwielbienia. Nie wychodził ze mnie tylko całował moje piersi, a ja nasze zmieszane ze sobą płyny zbierałam palcem z cipki i zlizywałam. Smakuje? – zapytał. A ja zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że bardzo. Wyjął penisa ze mnie i powiedział, że jak chcę mogę mieć tego więcej. Zrozumiałam i rozpływając się w szczęściu i niegasnącym pożądaniu wzięłam ponownie jego członek do ust i ssałam jak maleńkie dziecko smoczek. On patrzył na moje poczynania i ponownie wzrosła twardość jego penisa. Po kilku minutach kochaliśmy się powtórnie i również ze szczytowaniem, potem jeszcze raz i jeszcze raz. O 4 nad ranem poszedł do siebie. Umówiliśmy się na następny wieczór i kolejne, ale teraz już przychodził całkiem nagi i ja na niego tak samo nago czekałam. W tydzień przećwiczyliśmy większość układów z Kamasutry. Było nam cudownie. Najbardziej jednak wspominam pierwszy raz gdy on dostał orgazm w moich ustach. Do dzisiaj jego nasienie jest dla mnie czymś najlepszym czym może mnie obdarować. Potem przez najbliższy rok, aż do ubiegłego miesiąca spotykaliśmy się po pracy w hoteliku na godziny, aż w końcu Krzysztof stwierdził, że za dużo czasu zajmuje szukanie hotelu i wychodzi to zbyt drogo i wynajął kawalerkę na przedmieściach, gdzie mogliśmy bez skrępowania przed pracą i po pracy spotykać się by oddawać się naszej miłości. W tym momencie sprawdza się powiedzenie – nie da Ci ojciec, nie da Ci matka, to co da Ci sąsiadka ( sąsiad ) Agnieszka.

List ten otrzymałam od Agnieszki i za jej zgodą umieszczam na swojej stronie. Może ktoś też ma tak „dobrego” sąsiada. 20 czerwca 2011 Baska baska45@poczta.onet.pl

Andrzej, aptekarz

Andrzej – aptekarz.

Tuż po nowym roku, była to chyba środa, zadzwonił Tadeusz, szef Spółki Lekarskiej z prośbą o spotkanie, mówiąc jednocześnie, że sprawa jest pilna. Wsiadłam w samochód, za parę minut byłam u niego. W gabinecie siedział jeszcze jeden mężczyzna, został mi przedstawiony jako Andrzej. Pomyślałam, znowu Andrzej, bo kiedyś mąż Andrzej, teraz Andrzej student. Kiedy wstał, okazało się, że jest to mężczyzna średniego wzrostu, około 35 lat, później okazało się, że 38, bardzo dobrze zbudowany, taki „mocny w sobie”, można powiedzieć o połowę ode mnie szerszy.

  •  

Podczas rozmowy okazało się, że jego księgowa w czasie Świąt przewróciła się, jest w szpitalu po operacji lewej ręki, a właściwie łokcia. Tym sposobem było jasne, że nie ma mu kto prowadzić księgowości, a prowadzi hurtownię farmaceutyczną i ma „pod sobą” pięć aptek. Usłyszałam – zajmij się tym, oczywiście, nie za darmo. Pewnie, że nie za darmo, ale zająć się mogę, bo to w końcu moja praca. Uzgodniliśmy spotkanie następnego dnia u niego. Przywitał się, po czym zaproponował mi pokazanie „swoich włości”. Jego hurtownia mieści się w jednym z biurowców z lat 70-tych, który został wyremontowany na zasadzie, że każda firma kupowała sobie pewną powierzchnię i sama ją remontowała, jednocześnie partycypując proporcjonalnie do swojej powierzchni w tzw. kosztach ogólnych. Na dole portiernia ze stałym nadzorem, on ma swoją hurtownię na 6-tym piętrze. Po prawej stronie od wejścia duży, chyba ok. 30m2 pokój administracyjno – biurowy, a dalej duża łazienka i pokój socjalny dla personelu. Od razu rzuciła mi się w oczy stojąca pod oknem dość szeroka wersalka, na środku stół i 4 krzesła, na ścianie sąsiadującej z łazienką aneks kuchenny i kilka szafek zarówno stojących jak i wiszących Natomiast po lewej stronie cztery rzędy regałów, na których leży cały asortyment, którym handlują apteki. Obeszliśmy te regały w koło, rzuciło mi się w oczy, że przy ścianach i po środku jest większy odstęp między regałami, a pomiędzy dwoma wewnętrznymi węższy. Wróciliśmy do pokoju biurowo – administracyjnego, przedstawił mi Emilię, poprosił, aby nam zrobiła kawę i tak się zaczęła nasza współpraca. Emilia zna się na księgowości, ale nie ma uprawnień księgowej, umówiliśmy się, że ona będzie wykonywać wszystkie operacje księgowe, wymagany jest odpowiedni nadzór nad tymi czynnościami, ewentualnie rozstrzyganie niejednoznacznych spraw. Umówiłyśmy się, ze będę przychodziła raz w tygodniu i tak ta praca trwa po dziś dzień. Zarejestrowałam Emilię u siebie w Biurze, jako praktykantkę po to, aby z czasem mogła zdać egzamin na księgową, wówczas moja pomoc nie będzie potrzebna. Andrzej okazał się być wyjątkowo miłym i sympatycznym mężczyzną, jak większość Andrzej, to też współpraca między nami układa się bardzo dobrze. Ale po drodze zaistniały inne okoliczności. Było to pod koniec maja, kiedy Andrzej zapowiedział swoją wizytę w biurze. Rozmowa dotyczyła głównie spraw kadrowych pracowników w podległych mu aptekach. Nie zdążyliśmy omówić wszystkiego, zaproponował spotkanie następnego dnia, 25.05, ale praktycznie o 18-tej, wcześniej nie miał możliwości. Nie miałam nic zaplanowane, zgodziłam się. Przyszedł, zaproponowałam kawę, zaproponowałam również drinka. Okazało się, że Andrzej jest „człowiekiem” a nie „samochodem”, nie było problemu. Myślę, że Tadeusz przekazał mu pewne informacje, co do moich „skłonności”, bo w pewnym momencie, kiedy wracałam z toalety stanął przede mną, położył ręce na ramionach, przystawił twarz do mojej i zaczął mnie całować. W pierwszej chwili byłam mocno zdziwiona jego zachowaniem, ale kiedy poczułam przyjemny dotyk jego warg na swoich podjęłam „grę”. Zaczęłam mu odwzajemniać mu ten pocałunek, nasze języki zaczęły jakąś dziwną rozmowę. To oczywiście doprowadziło do mojego dużego podniecenia, to też nie broniłam się, kiedy wsunął mi ręce pod bluzkę, zaczął ją podciągać do góry. Uniosłam ręce, po chwili bluzka leżała obok nas, to samo spotkało mój staniczek. Ja w tym momencie zaczęłam rozpinać jego koszulę, sam zsunął ją z ramion, usta ponownie spotkały się w namiętnym pocałunku, a to, co ważniejsze moje piersi poczuły szorstkość jego klatki piersiowej. Jest to szczególne wrażenie, jest to bardzo podniecające, kiedy brodawki, które już zrobiły się mocno napęczniała zaczęły czuć jego owłosienie. To podniecenie spowodowało dalsze nasze rozbieranie. On zsunął spodnie, ja też, po chwili zsunęłam rajtuzy z majteczkami, on zsunął swoje spodenki. W tym momencie „wyszło szydło z worka”, spojrzałam, trzymał w ręku wcale nie małej wielkości, a przede wszystkim dość grubego kutasa. Nie wytrzymałam, uklękłam, wzięłam go w usta. Nie miałam już żadnych wątpliwości. Musiałam szeroko je otworzyć, aby go wsunąć, a kiedy już miałam go w ustach okazało się, że niewiele go mogłam w nich zmieścić. Próbowałam kilka razy, to nic nie dało, nie wsunęłam go głębiej, jak koniec języka. Te próby spowodowały bardzo duże moje podniecenie, to też puściłam go, obróciłam i oparłam o siedzenie kanapy. Andrzej wiedział, co ma ze mną zrobić, przystawił tego kutasa do dziurki i zaczął ją wypełniać. Zaczął ją wypełniać, a ja zaczęłam jęczeć. Byłam już mocno podniecona, to też mógł dość gładko wsuwać się we mnie, a pomimo to czułam, jak jestem mocno wypełniana. Nie wsuwał się od razu, pchną delikatnie do przodu, chwilę poczekał, pchnął ponownie. Każde jego pchnięcie czułam wyjątkowo mocno, każde jego pchnięcie potwierdzałam głośnym jękiem. Nie wiem dlaczego, ale czułam bardzo mocne podniecenie. W momencie, kiedy wszedł we mnie cały poczułam pierwszy orgazm, a kiedy mnie wypełnił ponownie poczułam następne skurcze brzucha. Później już za każdym pchnięciem czułam następne skurcze. Moment, kiedy zaczął dochodzić do swojego maksymalnego podniecenia, kiedy poczułam, że robi się bardzo twardy, a za chwilę zaczął się spuszczać, zaczęłam bardzo głośno jęczeć. Tkwiliśmy w sobie dłuższą chwilę, ale nie mogliśmy tak bez końca. Wysunął się, ja poszłam się umyć. Kiedy wróciłam, był już ubrany, ja pomimo „wodnego” ostudzenia cały czas czułam go w sobie. Podeszłam, usta nasze spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku, po czym uznaliśmy, że czas zakończyć to spotkanie. W chwili rozstania zaprosił mnie do swojej hurtowni, za tydzień, 01.06, na godzinę 20-tą. Nie będę ukrywała, że ten tydzień dłużył mi się bardzo, a dnie upływały wyjątkowo wolno. Ale tak to jest, kiedy się czeka na coś przyjemnego. Równo za tydzień, kilka minut przed 20-tą pojechałam pod umówiony adres. Weszłam, okazało się, że w biurze już nie ma nikogo tylko Andrzej. Przywitał się, usiedliśmy w takim kącie dla gości w części biurowej, gdzie jest kanapa narożna i ława, po czym zaproponował kawę i „coś do kawy”. Przezornie przyjechałam taksówką, nie było problemu z tym „coś do kawy”. Usiedliśmy nawet położył na ławie jakieś dokumenty, ale kiedy wypiliśmy po dobrym łyku drinka wziął mnie za rękę, przeszliśmy do pokoju socjalnego, a tam wersalka, która normalnie jest złożona, tym razem jest już rozłożona, pościelona ładnym kolorowym prześcieradłem, na której leżała kołderka. Nie miałam żadnych wątpliwości, po co tu przyszliśmy. Rozebrałam się, Andrzej zrobił to samo, po chwili oboje leżeliśmy w łóżku przytuleni do siebie. Ręce nasze oplotły ramiona, a usta spotkały w bardzo namiętnym pocałunku. Pocałunek trwał nadal, ale ręce już zaczęły przesuwać się w dół. Moja pochwali pieściła kutasa Andrzeja, jego już pieściła moją łechtaczkę. Ja czując jego palec bardzo szybko podnieciłam się, Andrzej to wyczuł, spojrzał na mnie pytając- już ? Skinęłam głową, odrzucił kołdrę, ja rozsunęłam i uniosłam w górę nogi, on zaczął się we mnie wsuwać. Podobnie, jak poprzednim razem, robił to bardzo wolno, ale zdecydowanie. Jego pchnięcia czułam cała ciałem. Kiedy mnie wypełnił, zaczęłam głośno jęczeć i tak już jęczałam do samego końca. A on wsuwał się we mnie bardzo mocno, czułam go całym ciałem, piersi nabrzmiały bardzo mocno, stawiając brodawki na sztorc. On to zauważył, pochylił się i zaczął ocierać się o nie, wykonując te ruchy do przodu. To znowu powodowało napięcie mięśni brzucha, które robiły się coraz twardsze. Poczułam, że zaczyna dochodzić do swojego szczytu, jeszcze mocniej prężąc się i jeszcze mocniej się we nie wsuwając. Aż przyszedł ten wspaniały moment orgazmu, kiedy zaczęłam cała drżeć, czując, jak jego sperma prawie wciska się w szyjkę. Głośno jęknęłam, po czym oboje zastygliśmy w bezruchu. Nie trwało to zbyt długo, wyjął z pod poduszki ręczniczek, podał, mówiąc – idź się umyć. Kiedy wróciłam czekał na mnie w łóżku, podając szklaneczkę drinka. Wypiłam łapczywie, po czym ponownie położyliśmy się obok siebie, dłuższą chwilę leżąc i nic nie mówiąc. Trudno jest mi określić ten czas „lenistwa”, po którym Andrzej powiedział – może byśmy trochę popracowali. Podał mi koc, samemu owinął biodra ręcznikiem, poszliśmy do biura. Zasiedliśmy przy ławie, przeglądając przygotowane dokumenty. Trwało to pewien czas, skończyliśmy, wypiliśmy następnego drinka, po którym Andrzej pokazując mi mocno już sztywnego kutasa powiedział – masz bardzo ładna dupcię, pozwolisz mu w nią wejść ? Kiwnęłam tylko głową, wówczas on podał mi jakiś krem, mówiąc – posmaruj, będzie łatwiej. Wycisnęłam trochę tego kremu na dłonie, rozsmarowałam go między nimi, po czym przyklęknęłam przed nim i starannie go nasmarowałam. Ten mój dotyk spowodował jeszcze większe jego podniecenie, czułam, że jest bardzo twardy. Rozłożył swój ręcznik na ławie, pokazując, żebym uklękła, a kiedy już wypięłam pupę bardzo delikatnie się w nią zaczął wsuwać. Tak samo, jak poprzednio, nie robił tego na raz, tylko delikatnymi pchnięciami, to tez dłuższą chwilę czułam, jak się przepycha przez odbyt i jak w końcu cały jest już we mnie. Chwycił za biodra i zaczął systematyczne wbijanie się, a ja czułam go bardzo dobrze. Nie będę ukrywała, że lubię seks analny, szczególnie w takim wykonaniu. Od pewnego momentu zaczęłam z nim „współpracować”, co on napierał na mnie, ja mocniej wypinałam się w jego stronę. Ta nasza „współpraca” przyniosła efekt w postaci jego spuszczenia się we mnie. Poczułam, jak się po moim wnętrzu rozpływają te jego soki. I jest to bardzo miłe, można powiedzieć, ze jest to pewnego rodzaju orgazm, bo po brzuchu zaczęły przechodzić skurcze, powodując wypływ z cipki moich soków. Tak tkwiliśmy przez chwilę, po której wysunął się, ja usiadłam na kanapie, mając pod spodem ręcznik, on poszedł się umyć. Po nim ja się umyłam, wypiliśmy znowu po drinku i tak skończyliśmy to spotkanie. Obojgu było nam szkoda kończyć je, ale następny dzień był normalnym dniem pracy. Zadzwonił po taksówkę, wsiadłam, przyjechałam do domu i jeszcze długo, leżąc w łóżko czułam go w sobie. Zastanawiałam się, czy był to krótki, ale wspaniały epizod, czy będzie z tego coś więcej. Czas pokaże. 05 czerwca 2011r Baśka baska45@poczta.onet.pl

***