Wpisy z lipiec, 2011

Andrzej, aptekarz 2

Andrzej, aptekarz 2

W początkowych dniach czerwca miałam bardzo emocjonalne spotkanie z Andrzejem, aptekarzem, chociaż nie jest to właściwa nazwa. Andrzej ukończył farmację, ma tytuł magistra, ale korzystając z określonej sposobności, zasobów finansowych rodziców i koneksji rodziców, którzy przez całe życie prowadzili apteki, przejął ich dwie apteki i założył hurtownię farmaceutyczną.

  •  

Po pewnym czasie dokupił jeszcze trzy apteki, tym sposobem ma ich pięć, w niedługim czasie będzie jeszcze jedna. Nie będę ukrywała, że trochę tęskniłam za takim „subtelnym” spotkaniem, ale zgodnie ze swoja zasadą, nie wychodziłam „przed szereg”, stosując się do powiedzenia Babci – cierpliwi bywają wynagradzani. No i ta nagroda przyszła na początku lipca. 01 lipca były moje urodziny, Andrzej znał moją datę urodzenia z naszych wspólnych dokumentów, ale nie przypuszczałam, że będzie pamiętał. Przyszedł w poniedziałek, 04 lipca, przyniósł przepiękny bukiet kwiatów i zaproszenie na spotkanie u niego w środę, 06 lipca. Tak jak poprzednio, kiedy się czeka na coś przyjemnego, czas biegnie wyjątkowo wolno. Ale w końcu przyszła ta umówiona środa i godzina 20-ta. Gdy tylko weszłam, od razu wpadłam w jego objęcia, usta nasze były siebie spragnione, szukały się przez chwilę, a kiedy się zwarły, nie mogły się od siebie oderwać. Natomiast ręce już „pracowały” zdejmując z nas ubranie. Ja, wiedząc, gdzie i po co idę przyjechałam w samej bluzce zdejmowanej przez głowę, bez stanika i w spódniczce, pod którą były tylko małe majteczki. To wszystko spadło ze mnie błyskawicznie, zaraz też przeszliśmy do pokoju socjalnego, gdzie czekała na nas już rozłożona kanapa. Tym razem jednak Andrzej ułożył się pierwszy, rozszerzając trochę nogi i pokazując stojącego równo na sztorc swojego kutasa. Zrozumiałam, że mam na nim usiąść, najpierw przyklękłam, ustawiłam go sobie w dziurce i zaczęłam się opuszczać. Zaczęłam się opuszczać i od razu zaczęłam jęczeć, czując, jak mnie zaczyna wypełniać, jak ja zaczynam go pochłaniać. Było to bardzo podniecające, unosiłam się i opadałam, aż w końcu poczułam go całego w sobie. Andrzej pomógł mi przełożyć nogi do przodu, tym sposobem cała siedziałam na nim. Wówczas chwycił mnie za biodra, po czym zaczął się unosić i opadać. Tym sposobem jego kutas poruszał się we mnie bardzo mocno, mocno napierając na szyjkę, co powodowało wyjątkowo duże podniecenie. W pewnym momencie lewą ręką chwycił moja prawą pierś, lekko odsunął mnie od siebie, ale tylko po to, aby prawą ręką zacząć dotykać łechtaczkę. Wyrzuciłam ręce za głowę, prężąc się, co powodowało jego jeszcze intensywniejsze pieszczoty. Jego paluszek bardzo mocno pieścił łechtaczkę, a ja coraz intensywniej zaczęłam wykonywać ruchy do przodu i do tłu, które w konsekwencji doprowadziły go do wytrysku. Przez dłuższą chwilę tkwiłam na nim, głęboko oddychając, ale w końcu zsunęłam się, poszłam umyć. On po mnie, po toalecie zasiedliśmy w biurze przy ławie delektując się naszykowanym przez niego drinkiem i kawą. Oczywiście, od razu też pojawiły się dokumenty i załatwianie spraw służbowy. Trwało to na tyle długo, że Andrzej zdążył się już lekko podniecić. Nigdy nie ukrywałam, że lubię pieszczoty oralne, szczególnie, jeżeli mężczyzna jest zadbany, a przede wszystkim ładnie wydepilowany. Takim właśnie jest Andrzej, to też opuściłam się na kolana między jego nogi i zaczęłam go pieścić. Jak zawsze zaczęłam od oblizywania główki, ale też zaraz wpuściłam go sobie w usta. Andrzej siedział mając szeroko rozsunięte nogi, mnie było bardzo wygodnie, to też swobodnie wpuszczałam go sobie głęboko w usta, a on dość mocno wysunął się do przodu. Znowu się wysunęłam, pieściłam jego główkę, próbując wwiercić się języczkiem w dziurkę. Jego kutas zrobił się już dość sztywny, to też zupełnie inaczej już teraz wsuwał się języczkiem moje usta. Rozszerzyłam je maksymalnie, aby móc go wsunąć jak najgłębiej, i to mi się udało. On to wyczuł, bardzo delikatnie przytrzymał mi głowę, ja ruszyłam nią kilka razy do przodu języczkiem do tyłu, po chwili poczułam, jak języczkiem mój gardziołek spływa jego sperma. Przełknęłam ją, puścił głowę, wysunęłam się języczkiem wylizałam go do końca. Siedział, głęboko oddychając. Po chwili sięgnął stojące na ławie szklaneczki, podął je wypiliśmy nasze drinki do końca, niczego nie komentując. Poszłam do łazienki, umyłam, po mnie to tamo zrobił Andrzej, kiedy wrócił, nalał po małym drinku, kiedy podnieśliśmy szklaneczki spytał, czy możemy spotkać się za tydzień. Wypiliśmy, kiwnęłam tylko głową, ubraliśmy się, zadzwonił po taksówki i za kilka minut byłam w domu, dochodziła dwunasta. Z początku następnego tygodnia zadzwonił, pytając, czy nie moglibyśmy tego spotkania przełożyć ze środy na piątek, 15 lipca, również na 20-tą, w środę nie może. Nie miałam niczego w planie, zgodziłam się, ale jak już pisałam wcześniej, jeżeli się czeka na coś przyjemnego, to ten czas płynie wyjątkowo wolno. Ale przyszedł ten oczekiwany piątek. Okazało się, że mamy do dyspozycji całą noc, Andrzej w sobotę nie pracuje, ja też, ale „taktycznie” powinniśmy się wynieść najpóźniej o 8-smej rano, bo na 9-tą przychodzą pracownicy. Póki co nasze spotkanie zaczęło się od pocałunków i rozbierania. Tym razem na stole stało kilka butelek piwa. Spokojnie wypiliśmy po szklance, po czym wylądowaliśmy w łóżku. Rozłożyłam szeroko nogi, a kiedy mnie wypełnił, potwierdziłam to głośnym jękiem. Czas oczekiwania na spotkanie spowodował, że byłam bardzo mocno podniecona i pierwsze jego pchnięcie powodowało już narastający orgazm. Objęłam go ramionami i wypinając biodra w jego kierunku chciałam, aby wszedł jak najgłębiej. Aż przyszedł ten wspaniały moment spełnienia, ja jęczałam bardzo głośno, on wbijał we mnie swoje ostatnie krople. Tkwiliśmy w tym uścisku namiętności jeszcze chwile, po której Andrzej poszedł się umyć, ja po nim. Wróciliśmy do biura, sączyliśmy dalej piwo, zaczęliśmy rozmawiać o naszych sprawach zawodowych i nie tylko. Siedzieliśmy na kanapie nadzy, bez skrępowania. W pewnym momencie Andrzej zaczął mnie całować, bardzo namiętnie całować po całym ciele. Nie było to takie bardzo wygodne na tej kanapie, sama do końca nie wiem, jak to się stało, ale osunęliśmy się na podłogę w układzie odwrotnym naszych ciał. Rozsunęłam szeroko nogi, Andrzej natychmiast zaczął pieścić mnie swoimi ustami. Niestety, różnica w wielkości ciał spowodowała, ze ja nie miałam możliwości pełnego pieszczenia jego kutasa, a bardzo chciałam. Andrzej się lekko wygiął, tym sposobem mogłam go wpuszczać głębiej sobie w usta. Można powiedzieć, że Andrzej był sprawniejszy, szybko doprowadził mnie do orgazmu. Miałam zamknięte usta, a pomimo to jęczałam coraz głośniej, kiedy jego języczek pieścił łechtaczkę, kiedy się wkręcał w dziurkę. Po chwili płynęły z niej mocno moje soki namiętności. Aż przyszedł moment, kiedy wręcz chlusnęło ze mnie, a po brzuchu spłynęły skurcze orgazmu. Wysunęłam go z ust, mówiąc do niego – wsuń się we mnie od tyłu. Andrzej ukląkł, ja po chwili uniosłam się na łokciach, a moja głowa osunęła się lekko do tyłu. Otworzyłam szeroko usta, a on zaczął mi go wsuwać. Nie ma go najmniejszego, to też na szczęście nie robił tego zbyt energicznie, ale małymi pchnięciami aż wsunął mi go całego. Nie mogłam jęczeć, ale po moim ciele przebiegły dreszcze zadowolenia, że miałam go tak głęboko. Andrzej zaczął bardzo delikatnie wsuwać się we mnie i wysuwać, aż przyszedł moment, który ja wręcz uwielbiam, natomiast nie wiem, skąd on o tym wiedział. Kiedy przyszedł moment wytrysku wysunął się i strzelił mi swoją spermą prosto na piersi. Ja prawie zawyłam, potwierdzając drgawkami swojego ciała ten wspaniały orgazm. Jeszcze nie minął ten orgazm, za moment miałam następny. Gdy weszliśmy do łazienki Andrzej stwierdził – poczekaj z tym myciem, wzywa mnie fizjologia po piwie. Na co ja się odezwałam – a może byś tą fizjologią zrobił mnie trochę przyjemności. Spojrzał, a ja pod tym natryskiem mocno się pochyliłam, rozszerzając nogi. Nie musiałam nic mówić, po chwili strumień jego złotego płynu omywał cipkę. Pomagając sobie ręką zbliżył kutasa tak, że prawie wlewał się w dziurkę. Ja jęczałam z podniecenia. Gdy skończył puściłam dość intensywny strumień wody z natrysku, pozwalający bardzo dokładnie nam się umyć. Lekko wytarci, położyliśmy się w łóżku, dalej popijając piwka. Trudno mi powiedzieć, jak dużo czasu minęło, ale w pewnym momencie ręka Andrzeja wylądowała między moimi nogami, a ja pieściłam jego kutasa. Po chwili poczułam jego palec na łechtaczce. Dotykał ją bardzo delikatnie, ale stanowczo, ocierając się o nią. Po chwili już zrobiła się bardzo mokra, a za chwilę jęczałam z narastającego podniecenia. To podniecenie narastało i narastało, ja jęczałam coraz głośniej, coraz mocniej ściskając jego kutasa. On się odwzajemniał, coraz mocniej pieszcząc łechtaczkę. Przyszedł moment, że zwilżała palec w dziurce, po czym napierał nim na łechtaczkę, ale w sposób narastający, od delikatnego ocierania po docisk tak mocny, jak by mi chciał wcisnąć ją w kość łonową. Ja wyłam z podniecenia, unosząc coraz wyżej biodra, a on napierał na nią coraz mocniej. W pewnym momencie poczułam, jak prawie mi ją miażdży, ale też w tym momencie z mojego wnętrza wytrysnął strumień moich soków. Andrzej to poczuł, wówczas połączył swoje dwa palce, środkowy i serdeczny, wsunął je w dziurkę. Wsunął je na tyle głęboko, że od razu poczułam je na szyjce. Wsuwał mi je w zdecydowany sposób, napierając czubkami palców na szyjkę, a kiedy się wysuwał, dotykał punktu „G” co powodowało dodatkowy stopień podniecenia. Jęczałam coraz głośniej, a Andrzej cały czas je wsuwał. Przyszedł moment, kiedy ponownie wypłynęła rzeka moich soków ze mnie o ogarniającym mnie orgaźmie, wyrzuciłam ręce za siebie, Andrzej natomiast uniósł się na przedramieniu, tak, że mógł te palce swobodniej we mnie wsuwać. Kiedy poczuł ten następny wypływ soków, poczuł również, że jestem mocno rozluźniona, dołączył do poprzednich dwóch jeszcze palec wskazujący, wsunął je wszystkie trzy bez problemów i dalej podniecał mnie, dotykając wszystkich ścianek pochwy, a przede wszystkim punktu G. To wywołało następna falę mojego podniecenia, potwierdzonego wypływem nowych ilości soków. Cipka aż „chlapała”, kiedy w nią wsuwał i wysuwał te palce. Czując, że ma je bardzo mokre poszedł o krok dalej. Tego ja nie przewidywałam. Wysunął palce z dziurki, zwinął je i całą dłonią zaczął napierać na wejście. Z mojego gardła wydobyło się głośne- boli, ale pchaj. Po chwili już tylko jęczałam – Taaaaak, Andrzej napierał i pomimo bólu wsadził mi swoją dłoń w cipkę. Jęknęłam jeszcze głośniej, poczułam, jak ja zwija w pięść, a po chwili już było tylko jedno głośne Aaaaa, kiedy pięścią napierał na dno pochwy. Sama byłam zdziwiona, że to mu się udało, bo do tej pory to miałam tylko trzy razy męską dłoń w cipce i to można powiedzieć, podczas bardzo agresywnej „zabawy”. Tym razem było to za moim całkowitym przyzwoleniem. Chyba właśnie dlatego, że tego od pewnego momentu chciałam, tak się rozluźniłam, że Andrzej ja wsunął, a mnie to sprawiało przyjemność. Można powiedzieć, że „walił” w ta moja tylna ścianę, ale nie za mocno. Okazało się to być przyjemne, z macicy wypłynął następny strumień soków, a ja odleciałam w bardzo mocnym orgazmie. Andrzej również to wyczuł, potwierdzając głośnym Aaaaa, bo mięśnie zaczęły się obkurczać na jego dłoni. Gdy popuściły delikatnie wysunął swoją dłoń, oboje opadliśmy, przez chwilę leżąc w bezruchu. Nie trwała ona zbyt długo, usłyszałam- chodź do łazienki. Idąc, widziałam, że jego kutas jest już dość mocny. Wystawiłam biodra, rozsuwając nogi, po chwili już go miałam głęboko w sobie, zaraz też poczułam strumień jego złotego płynu, jak „atakuje” szyjkę macicy. Rozdarłam się, po moim ciele przebiegł dreszcz uniesienia. Gdy skończył, umyliśmy się, w biurze wypiliśmy znowu po piwku i tak zakończyło się to nasze spotkanie. Rozstając się, powiedziałam, że teraz będziemy mieli dłuższą przerwę w kontaktach, ja od 15 sierpnia idę na dwa tygodnie urlopu. Andrzej stwierdził – no trudno, skończyliśmy bardzo namiętnym pocałunkiem i wyszliśmy z hurtowni. Tak skończyło się moje drugie spotkanie z Andrzejem. Czy będzie ciąg dalszy, zobaczę. 20 lipca 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl .

Moje spotkanie “powypadkowe”

Dość często koresponduję z młodymi dziewczętami, którym relacjonują swoje różne spotkania. Rzadko kiedy jednak przedstawiają jakąś szerszą relację. Ponieważ wyjątek potwierdza regułę prezentuje relacje Kasi z jej spotkania „powypadkowego”. Baśka baska45@poczta.onet.pl

  •  

Moje spotkanie „powypadkowe”.

Cała historia zaczęła się 3 dni temu, pomagałam babci i kiedy myłam naczynia stłukłam jej talerzyk. „To na szczęście Kasiu” powiedziała babcia i ja to tak zrozumiałam. Kiedy wracałam do domu, oczywiście jak zwykle na rowerze, była godzina 17. Myślałam o zbitym talerzyku i o szczęściu, które może mnie spotkać. Drogę znam na pamięć, więc nie myślałam o niczym ważnym, cieszyłam się, bo pogoda była wspaniała. Wjechałam na skrzyżowanie, z głównej ulicy i – pamiętam tylko uderzenie mojego ciała o asfalt. Nie zdążyłam się pozbierać a już stał koło mnie mężczyzna w wieku ok. 25 lat, wysoki, w garniturze i pomagał stanąć na nogi. Byłam na niego okrutnie zła, nie robiło na mnie wrażenia to że on naprawdę się martwił. Z samochodu przyniósł apteczkę i zaczął wylewać na mnie mililitry wody utlenionej, syczałam z bólu ale patrzyłam z zachwytem na jego twarz bo był naprawdę przystojnym facetem. Gdy upewnił się milionami pytań czy na pewno nic mi nie jest, pomimo zadrapanych rąk i nóg w końcu udało mi się go przekonać, że jest ok. Maciek, bo tak mu na imię, dał mi swój numer telefonu, i powiedział że mam dzwonić bo na prawdę chce jakoś przeprosić za to wszystko. Stwierdziłam, że łatwo mu nie wybaczę i na następny dzień zadzwoniłam do niego, umówiliśmy się na czwartek w kawiarni. Spotkaliśmy się, dostałam wielki przeprosinowy bukiet kwiatów oraz czekoladki, po długiej rozmowie, z wieloma pytaniami zaproponował czy nie wybiorę się do niego, z niepewnością w głosie zgodziłam się, bo zdaniem mojej mentorki: „okazja nadarza się raz”. Lekko utykając na lewą nogę weszłam do jego auta, które miało lekkie rysy z przodu na masce, prawdopodobnie przez mój rower. W drodze do niego zaczęliśmy rozmawiać na bardziej erotyczne tematy. Kiedy dojechaliśmy do jego bardzo zadbanego domku wysiadłam z auta całkiem w szoku. Okazało się, że Maciek mieszka sam, a domem zajmuje się jego gosposia. Weszłam do środka i usiadłam na kanapie. On poszedł do kuchni, z pytaniem na co mam ochotę, odpowiedziałam że na coś zimnego. Po chwili wrócił, już bez marynarki, w samej lekko rozpiętej koszuli i spodniach, z dwoma szklaneczkami napoju. Podał mi picie, w którym wyczułam alkohol. Piłam powoli, a on wymyślał nowe tematy, siadał coraz bliżej aż w końcu położył mi rękę na kolanie i lekko złapał mnie za kark. Poczułam mrowienie między nogami, zrobiło mi się gorąco. Popatrzyłam na niego, a on z wielką wprawą zaczął całować mnie po szyi, moja ręka powędrowała do jego rozporka, rozpięłam go i wsadziłam rękę do spodni dotykając przez bokserki jego lekko nabrzmiałą pałkę. Jego ręka była już pod moją spódniczką, odłożył nasze drinki i zaczął całować mnie namiętnie. Zrzucił mnie na podłogę, złapał za włosy, przyciskając do swojego krocza. Zrobiłam się strasznie mokra. Zsunęłam mu spodnie i bokserki, wzięłam do ręki już dużych rozmiarów pałkę. Zaczęłam przesuwać rękę po niej, a ona stawała się większa i większa, w końcu zaczęłam lizać główkę, ssałam ją mocno i brałam go coraz głębiej do ust, a on mruczał. Złapał mnie za włosy i docisnął moją głowę do brzucha. Z uwagi na wielkość jego pałki miałam ją w przełyku, patrzyłam na niego błagalnie ze łzami w oczach, aby wyjął ją, ale on schylił się, dotknął mojej mocno mokrej pizdy i uśmiechnął się, wyciągnął ze mnie swoją pałkę, pchną na sofę, oparł moją głowę o brzeg łóżka i zaczął mocno i brutalnie gwałcić moje gardło. W końcu kazał mi klęknąć na łóżku, mam wypiąć pupę i oprzeć się na rękach, mocno mnie klepnął w tyłek. Uwielbiam takie zagrania i moja soczki z pizdy zaczęły cieknąć już po nodze. Maciek widział to i zaczął wsuwać powoli swoją pałę (tak, to już nie była pałka, tylko pała) w moją gorącą i rozgrzaną pizdę. Czułam jak mnie rozdziera w środku. Wchodził długo, aż dobił do końca, klepnął potężnie w tyłek, zebrał soczek z pizdy i zaczął wsadzać palec w drugą dziurkę. Już nie mogłam wytrzymać i odsunęłam od niego tyłeczek żeby zaraz mnie uderzył, lecz on złapał mnie za biodra i kazał mi zostać tak, złapał mnie za włosy, pociągnął mocno wyginając moją głowę mocno do tyłu aż jęknęłam. Krzyknął „LUBISZ TO SUKO!” przytaknęłam i zaczął wkładać następne palce w mój tyłeczek. W końcu zaczął wsuwać i wysuwać pałkę z mojej pizdy, a ja jęczałam głośno. Dobijał do samego końca, czułam go idealnie mocno, w pokoju słychać było rytmiczne „plaskanie” jego bioder o moje pośladki. Co chwile mocniej ciągnął za włosy, aż byłam wygięta jak struna. Krzyczałam i jęczałam na przemian, on raczej „sapał” i wyzywał mnie od suk. Czułam jego palce w moim tyłeczku i wielką pałę w piździe, nawet nie poczułam kiedy włożył mi 4 palce w drugą dziurkę. Skończyliśmy prawie w jednym momencie, ja z krzykiem opadłam na łóżko i przez długą chwile odczuwałam orgazm na całym ciele, położył się koło mnie i przytulił. Niestety, musiałam być szybko w domu więc wzięłam szybki prysznic a on zadzwonił po taksówkę. Na koniec mocno pocałował i kazał dzwonić kiedy tylko będę chciała. Na pewno skorzystam z tego, może opiszę, jak wyglądało nasze następne spotkanie. 08 lipca 2011r. Kasia

Lipcowy weekend 2011

Lipcowy weekend 2011r.

01 lipca są moje urodziny. Teraz nie jest to powód do specjalnej radości. Odszedł 53 krzyżyk. Na szczęście, poza moimi koleżankami z pracy nikt się nie zorientował, po pracy wypiłyśmy trochę wódeczki, około 20-tej byłam już w domu. Zrobiłam sobie sama imprezę.

  •  

Po kolacji wypiłam dość mocnego drinka, po czym poszłam do łazienki „mocować się” ze swoim nowym nabytkiem. Ma on 50cm długości i 5cm średnicy. Jest on koloru czarnego, długo się z nim mocowałam, w końcu otrzymałam wynik 28cm. Na czarnym dobrze widać, jak daleko wszedł. Jest dość miękki, to „zafundowałam” sobie jeszcze jedną „przyjemność”. Wzięłam w półki dość długą i w grubą szpilkę, wbiłam ją sobie poprzez łechtaczkę w tego kutasa. Bolało mocno, ale o to mi chodziło. Do „kompletu” wsunęłam w pupę „pałeczkę”, ma ona 30 cm długości, 4cm średnicy kulki. Weszła prawie cała. Jęczałam, wyłam, bo mnie bolało, ale wsadziłam. Wówczas uznałam, że dzień moich urodzin zakończony. Od długiego weekendu czerwcowego do niedzieli są prowadzone prace konserwacyjne na basenie, na który chodziłam. Tak, że brakowało mi tego wysiłku fizycznego. To też postanowiłam pojechać na swoją tradycyjna wycieczkę rowerowa. W sobotę rano pogoda nie była zbyt optymistyczna, wyjątkowo mocno się ochłodziło. Przed wyjazdem zadzwoniłam do Basi, do zajazdu, czy pracują i czy mogę wpaść na herbatę. Potwierdziła, to też ubrałam się ciepło, kurtka, nieprzemakalne spodnie, czapka na głowę i w drogę. Kiedy kupowałam na stacji bilet kilka obecnych tam osób dziwnie mi się przyglądało, bo padał deszcz. To mnie jednak nie zniechęciło, wsiadłam do pociągu i pojechałam do swojej stacji. Kiedy wysiadłam, akurat przestało padać, wsiadłam na rower i w drogę. Jadące samochody pozdrawiały mnie światłami, bo byłam jedynym rowerzystą na tej trasie. Po drodze nie padał zbyt intensywny deszcz, była taka mżawka, ale ona specjalnie nie przeszkadzała. Po dwóch godzinach jazdy dojechałam do zajazdu. Wprowadziłam rower na zaplecze, przywitałam się z Basią, dała mi klucz od służbówki, poszłam się umyć i odpocząć. Poprosiłam, aby mi przyniosła gorącą herbatę, 50-tke czystej wódki i małą coca – colę. Wyszłam już z pod natrysku, kiedy przyszła, postawiła na stole tacę, od razu wlałam do szklaneczki trochę coli i wódkę, po czym szybko wypiłam. Wówczas Basia mówi – słuchaj, mam fajnych gości, trzech młodych Niemców, ostre kutasy, jak nie wczoraj zerżnęli, to do tej pory ich czuję. Może masz ochotę, ale trzeba uważać, jeden mocno bije po dupie. Spojrzałam na nią, chwilę pomyślałam, po czym powiedziałam – wczoraj skończyłam 53 lata, dzisiaj zaczyna wchodzić na grzbiet 54. Może warto by było, żeby ktoś mi te głupoty przez dupę wybił. Basia popatrzyła, powiedziała – dobrze wiesz, że tej głupoty wybić się nie da, wiem to po sobie, przysłać ich, ale musisz uważać, bo już od rana trochę wypili. Kiwnęłam tylko głową, Basia poszła, za parę minut weszło do pokoju trzech wysokich, dobrze zbudowanych mężczyzn. Przynieśli butelkę 0,7 wódki, jakieś „popitki” i szklaneczki. Przyszli w samych szortach, ja byłam owinięta w ręcznik. Przedstawili się Kurt, Karol, Jochan. Basia miała rację. Było to trzech bardzo dobrze zbudowanych mężczyzn wzrostu około 180cm, w klatkach piersiowych około 120, uda jak słupy telegraficzne. Usiedli, na czym się dało, polali po szklaneczkach, ja dolałam sobie tradycyjnie coli i wypiliśmy toast za miłe spotkanie. Po chwili zadali mi pytanie skąd się tu wzięłam i dlaczego tak późno. Wyjaśniłam w kilku słowach, skąd się wzięłam, w tym czasie wypiliśmy następny toast. Wówczas Kurt szarpnął ręcznik, którym byłam owinięta, jednocześnie w sposób dość agresywny powiedział – dość tego gadania, teraz pojeździsz z nami, kładź się. Nawet nie próbowałam z nim dyskutować, położyłam się na łóżku szeroko i wysoko rozsuwając nogi, a po chwili miałam jego kutasa w sobie. Basia miała racje, miał on dość potężnego kutasa, naparł na mnie z cała furią, od razu wypełnił mnie całkowicie, aż głośno jęknęłam. Spojrzał, po czym wsuwając się we mnie wyjątkowo mocno usłyszałam – jeszcze nie tak będziesz jęczała. Miał rację, bo wsuwał się we mnie wyjątkowo mocno. Był to potężny mężczyzna, to tez jego biodra były równie duże, kiedy się we mnie wsuwał, prawie mnie „spłaszczał” mocno naciskając również na wargi sromowe. Na szczęście taka furia nie trwała zbyt długo, poczułam, jak sztywnieje, a za chwilę jak się we mnie spuszcza. Nawet przez moment się nie zawahał, wypełnił mnie do końca. Wysunął się, nie zdążyłam się jeszcze dobrze ruszyć, kiedy usłyszałam – odwróć się i wystaw dupę. W momencie, kiedy się unosiłam poczułam na pośladku bardzo mocne uderzenie, rozdarłam się, po czym usłyszałam Kurta – rozsuń szeroko nogi. Nawet przez moment nie zastanawiałam się, wystawiłam pupę, po chwili klęknął za mną Jochan, jego kutas natychmiast znalazł się w cipce, a on trzymając mnie za biodra, tak samo, jak Kurt, wsuwał się we mnie z całej siły. Po pokoju zaczął rozchodzić się ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder i moje jęczenia, a właściwie miauczenie, bo walił we mnie z całej siły, a ja, o dziwo, podniecałam się coraz mocniej. Moment, kiedy się spuszczał potwierdziłam dość głośnym krzykiem osiągniętego orgazmu. Jochan wysunął się, zaczął się do mnie zbliżać Karol, ale za nim ustawił się za mną, ponownie Kurt „położył” swoją dłoń na pośladku. Piekło mnie niesamowicie, nie miałam czasu zastanawiać się, gdyż Karol przesunął swojego kutasa po bardzo mokrej cipce, ale po chwili przeciągnął go do góry, zaczął wciskać go do pupy. Darłam się, nie był na tyle mokry, aby wszedł gładko. Czułam ból oporu zwieracza, na niewiele się to dało, naparł mocno i wbił się we mnie do samego końca, do swojego wzgórka łonowego. Trzymając mnie za biodra wsuwał się i wysuwał, aż poczułam, jak się we mnie spuszcza. Odetchnęłam, wysunął się, a ja poszłam do łazienki. Dłuższą chwilę stałam pod natryskiem nie wiedząc, że działam na swoją niekorzyść. Na niekorzyść, bo oni w tym czasie odpoczęli. Gdy tylko wyszłam z łazienki Kurt znowu przylepił swoją dłoń do mojego pośladka, rozdarłam się, ale w tym samym momencie zostałam pchnięta na łóżko, tyle tylko, że w jego poprzek Kurt od razu chwycił mnie za ramiona, ściągnął na jego brzeg, mówiąc – tą dziurkę tez trzeba wypełnić. W tej pozycji głowa lekko opadła do tyłu dając możliwość głębokiego wejścia w usta. On to wykorzystał, po chwili miałam go całego. Pozostali tez nie próżnowali, Karol zajął się moimi piersiami, ale nie na zasadzie łagodnych pieszczot, tylko ściskania ich i skręcania brodawki trzymanej w palcach. Natomiast Jochyn zajął się cipką, przede wszystkim dotykając palcami łechtaczki. Byłam mocno pobudzona, to tez łechtaczka za chwilę zrobiła się mokra, pomimo, że Jochyn ściskał mi piersi, powodując ból. Kurt natomiast trzymając mnie za głowę systematycznie wsuwał swojego kutasa w moje usta. Na początku nie był jeszcze taki podniecony, ten jego kutas nie był aż tak duży, jak zrobił się po kilku jego pchnięciach. Kiedy poczuł, że jest już odpowiednio sztywny wysunął się i zajął miejsce między nogami, a mnie w usta wsadzi swojego kutasa Jochyn. Próbowałam jęczeć, ale z moich ust wydobywały się nieartykułowane dźwięki, kiedy Kurt wsuwał mi swojego kutasa z jednej strony, Jochyn z drugiej strony w usta, a Karol „ukręcał” mi piersi. Na szczęście nie trwało to długo, poczułam, jak Kurt się spuszcza. Jochyn też wysunął swojego kutasa z moich ust. O dziwo, pozwolili mi iść się umyć, a kiedy wyszłam zobaczyłam, że Karol leży na łóżku z wystawionym do góry świecącym kutasem. Pokazali mi, że mam na nim usiąść, a kiedy już miałam go w sobie, Jochyn stanął przede mną, wsuwając mi swojego kutasa ponownie w usta. Kiedy poczuł, że jest już odpowiednio sztywny schylił się, wsunął go w cipkę. Tym sposobem miałam ich dwóch w sobie. Jęczałam głośno, ale to nic nie dawało, Jochyn wsuwał się systematycznie, aż doszedł do swojego szczytu, spuszczając się we mnie. Gdy się wysunął Karol, trzymając mnie w pół uniósł się, obrócił, położył na brzuchu i dokończył swoje zbliżenie, spuszczając się we mnie. Gdy uniósł się Kurt znowu dał o sobie znać i za nim zdążyłam się unieść, przyłożył mi swoim łapskiem kilka razy po pośladkach. Ryczałam, bo mnie bolało, na szczęście udało mi się wywinąć, poszłam do łazienki, umyć się. Podczas tej zabawy, która trwała już dość długo panowie opróżnili butelkę, którą przynieśli, dość często częstując również mnie. Tym sposobem w pewnym momencie dość mocno szumiało mi w głowie. Kiedy wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że butelka została opróżniona, uznałam, że ta zabaw już się skończyła. Ale chyba właśnie opróżnienie tej butelki spowodowało „nietypowe” jej zakończenie. W pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi, bo moi panowie ułożyli mnie na brzuchu przy łóżku. Wyciągnęli do góry ręce, poprawili mój tułów, tak, aby jego znaczna część leżała na tapczanie, a pozostała, szczególnie biodra, wystawała poza tapczan. W tym samym czasie poczułam, jak mi mocno rozsuwają na boki nogi. Wówczas Kurt usadowił się na siedząco obok mnie, swoim ciałem docisnął mnie do łóżka, przy okazji dając mi dwa następne klapsy na pupę, po czym w rękach Jochana zobaczyłam opróżniona przeze mnie małą buteleczkę po coli. Przesunął ja w dość charakterystyczny sposób, tak, jak to robi mężczyzna ze swoim kutasem, a po chwili poczułam ją w swojej cipce. Wcisnęłam twarz w pościel, aby nie było słychać zbyt mocno mojego – nieeee, to jednak nic nie dało. Zaczął ją we mnie wciskać. Na szczęście nie robił tego zbyt mocno, czasami cofając ją i znowu napierając. W pewnym momencie uniosłam głowę drąc się, że boli. Jochan jeszcze raz pchnął ją we mnie i wysunął. Okazało się, że weszło jej prawie 3/4 . Kiedy Jochan wsuwał mi tę buteleczkę Karol wszedł do łazienki. Nie wywołało to w tym momencie mojej żadnej reakcji, nie zareagowałam nawet, widząc, ze trzyma w ręku tubkę z moim kremem nawilżającym. Kiedy Jochan wysunął z cipki buteleczkę Karol dostawił do pupy tę tubkę z kremem i praktycznie całą jej zawartość wcisnął we mnie. Po chwili poczułam w niej jego dwa palce, za chwilę już trzy palce „rozwiercały” ją, a za chwilę poczułam, jak jego zwinięta „w trąbkę” dłoń zaczyna napierać na wejście do pupy. Ale w tym momencie przeszły po mnie dreszcze, wcisnęłam twarz w pościel, jęcząc coraz głośniej, a z drugiej strony wypinałam pupę i wręcz napierałam sama też na jego dłoń. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale poczułam też dziwne podniecenie w cipce. Karol parł swoją dłonią cały czas do przodu, głośno jęczałam, kiedy poczułam, że przechodzi przez odbyt koronka dłoni, mojego zaraz jeszcze głośniej, kiedy zaczął „penetrować’ moje wnętrze. Wsunął ją całą, wsuną dalej niż nadgarstek. Lekko ja cofną i naparł ponownie. Ku mojemu zdziwienia zabolało mnie lekko, ale on wsunął się aż do dwunastnicy. Nie wiem, jak głęboko w nią wszedł, w pewnym momencie poczułam duży ból, krzyknęłam – dość. Posłuchał, jeszcze przez chwilę tkwił we mnie, po czym zaczął ją wycofywać. Wysunął i musiał iść się umyć. Ja leżałam w całkowitym bezruchu, głęboko oddychając po tym przeżyciu. Kiedy Karol się umył uznałam nasze spotkanie za zakończone. Oni nie protestowali, wzięli wszystkie rzeczy, które przynieśli i wyszli. Żegnając się, na kartce napisali swój adres internetowy, zapraszając mnie jednocześnie, abym ich odwiedziła. Nie skomentowałam tego, samej weszłam do łazienki, dłuższą chwilę stałam pod natryskiem, myjąc cipkę i pupę. Obie czułam bardzo mocno. W tym momencie ewidentnym było, że do domu wracam autobusem. Ubrałam się zeszłam, poprosiłam Basię, aby przechowała mi rower do dzisiejszego dnia. Rano pojechałam autobusem do zajazdu, już tym razem nie zatrzymując się, podziękowałam za przechowanie roweru, wsiadłam i wróciłam do domu. Odpoczęłam, zjadłam obiad, napisałam tą relację. Tak zakończył się pierwszy weekend miesiąca lipca. Jak będą wyglądały następne, nie wiem. 04 lipca 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***