Andrzej, aptekarz 2
Andrzej, aptekarz 2
W początkowych dniach czerwca miałam bardzo emocjonalne spotkanie z Andrzejem, aptekarzem, chociaż nie jest to właściwa nazwa. Andrzej ukończył farmację, ma tytuł magistra, ale korzystając z określonej sposobności, zasobów finansowych rodziców i koneksji rodziców, którzy przez całe życie prowadzili apteki, przejął ich dwie apteki i założył hurtownię farmaceutyczną.
Po pewnym czasie dokupił jeszcze trzy apteki, tym sposobem ma ich pięć, w niedługim czasie będzie jeszcze jedna. Nie będę ukrywała, że trochę tęskniłam za takim „subtelnym” spotkaniem, ale zgodnie ze swoja zasadą, nie wychodziłam „przed szereg”, stosując się do powiedzenia Babci – cierpliwi bywają wynagradzani. No i ta nagroda przyszła na początku lipca. 01 lipca były moje urodziny, Andrzej znał moją datę urodzenia z naszych wspólnych dokumentów, ale nie przypuszczałam, że będzie pamiętał. Przyszedł w poniedziałek, 04 lipca, przyniósł przepiękny bukiet kwiatów i zaproszenie na spotkanie u niego w środę, 06 lipca. Tak jak poprzednio, kiedy się czeka na coś przyjemnego, czas biegnie wyjątkowo wolno. Ale w końcu przyszła ta umówiona środa i godzina 20-ta. Gdy tylko weszłam, od razu wpadłam w jego objęcia, usta nasze były siebie spragnione, szukały się przez chwilę, a kiedy się zwarły, nie mogły się od siebie oderwać. Natomiast ręce już „pracowały” zdejmując z nas ubranie. Ja, wiedząc, gdzie i po co idę przyjechałam w samej bluzce zdejmowanej przez głowę, bez stanika i w spódniczce, pod którą były tylko małe majteczki. To wszystko spadło ze mnie błyskawicznie, zaraz też przeszliśmy do pokoju socjalnego, gdzie czekała na nas już rozłożona kanapa. Tym razem jednak Andrzej ułożył się pierwszy, rozszerzając trochę nogi i pokazując stojącego równo na sztorc swojego kutasa. Zrozumiałam, że mam na nim usiąść, najpierw przyklękłam, ustawiłam go sobie w dziurce i zaczęłam się opuszczać. Zaczęłam się opuszczać i od razu zaczęłam jęczeć, czując, jak mnie zaczyna wypełniać, jak ja zaczynam go pochłaniać. Było to bardzo podniecające, unosiłam się i opadałam, aż w końcu poczułam go całego w sobie. Andrzej pomógł mi przełożyć nogi do przodu, tym sposobem cała siedziałam na nim. Wówczas chwycił mnie za biodra, po czym zaczął się unosić i opadać. Tym sposobem jego kutas poruszał się we mnie bardzo mocno, mocno napierając na szyjkę, co powodowało wyjątkowo duże podniecenie. W pewnym momencie lewą ręką chwycił moja prawą pierś, lekko odsunął mnie od siebie, ale tylko po to, aby prawą ręką zacząć dotykać łechtaczkę. Wyrzuciłam ręce za głowę, prężąc się, co powodowało jego jeszcze intensywniejsze pieszczoty. Jego paluszek bardzo mocno pieścił łechtaczkę, a ja coraz intensywniej zaczęłam wykonywać ruchy do przodu i do tłu, które w konsekwencji doprowadziły go do wytrysku. Przez dłuższą chwilę tkwiłam na nim, głęboko oddychając, ale w końcu zsunęłam się, poszłam umyć. On po mnie, po toalecie zasiedliśmy w biurze przy ławie delektując się naszykowanym przez niego drinkiem i kawą. Oczywiście, od razu też pojawiły się dokumenty i załatwianie spraw służbowy. Trwało to na tyle długo, że Andrzej zdążył się już lekko podniecić. Nigdy nie ukrywałam, że lubię pieszczoty oralne, szczególnie, jeżeli mężczyzna jest zadbany, a przede wszystkim ładnie wydepilowany. Takim właśnie jest Andrzej, to też opuściłam się na kolana między jego nogi i zaczęłam go pieścić. Jak zawsze zaczęłam od oblizywania główki, ale też zaraz wpuściłam go sobie w usta. Andrzej siedział mając szeroko rozsunięte nogi, mnie było bardzo wygodnie, to też swobodnie wpuszczałam go sobie głęboko w usta, a on dość mocno wysunął się do przodu. Znowu się wysunęłam, pieściłam jego główkę, próbując wwiercić się języczkiem w dziurkę. Jego kutas zrobił się już dość sztywny, to też zupełnie inaczej już teraz wsuwał się języczkiem moje usta. Rozszerzyłam je maksymalnie, aby móc go wsunąć jak najgłębiej, i to mi się udało. On to wyczuł, bardzo delikatnie przytrzymał mi głowę, ja ruszyłam nią kilka razy do przodu języczkiem do tyłu, po chwili poczułam, jak języczkiem mój gardziołek spływa jego sperma. Przełknęłam ją, puścił głowę, wysunęłam się języczkiem wylizałam go do końca. Siedział, głęboko oddychając. Po chwili sięgnął stojące na ławie szklaneczki, podął je wypiliśmy nasze drinki do końca, niczego nie komentując. Poszłam do łazienki, umyłam, po mnie to tamo zrobił Andrzej, kiedy wrócił, nalał po małym drinku, kiedy podnieśliśmy szklaneczki spytał, czy możemy spotkać się za tydzień. Wypiliśmy, kiwnęłam tylko głową, ubraliśmy się, zadzwonił po taksówki i za kilka minut byłam w domu, dochodziła dwunasta. Z początku następnego tygodnia zadzwonił, pytając, czy nie moglibyśmy tego spotkania przełożyć ze środy na piątek, 15 lipca, również na 20-tą, w środę nie może. Nie miałam niczego w planie, zgodziłam się, ale jak już pisałam wcześniej, jeżeli się czeka na coś przyjemnego, to ten czas płynie wyjątkowo wolno. Ale przyszedł ten oczekiwany piątek. Okazało się, że mamy do dyspozycji całą noc, Andrzej w sobotę nie pracuje, ja też, ale „taktycznie” powinniśmy się wynieść najpóźniej o 8-smej rano, bo na 9-tą przychodzą pracownicy. Póki co nasze spotkanie zaczęło się od pocałunków i rozbierania. Tym razem na stole stało kilka butelek piwa. Spokojnie wypiliśmy po szklance, po czym wylądowaliśmy w łóżku. Rozłożyłam szeroko nogi, a kiedy mnie wypełnił, potwierdziłam to głośnym jękiem. Czas oczekiwania na spotkanie spowodował, że byłam bardzo mocno podniecona i pierwsze jego pchnięcie powodowało już narastający orgazm. Objęłam go ramionami i wypinając biodra w jego kierunku chciałam, aby wszedł jak najgłębiej. Aż przyszedł ten wspaniały moment spełnienia, ja jęczałam bardzo głośno, on wbijał we mnie swoje ostatnie krople. Tkwiliśmy w tym uścisku namiętności jeszcze chwile, po której Andrzej poszedł się umyć, ja po nim. Wróciliśmy do biura, sączyliśmy dalej piwo, zaczęliśmy rozmawiać o naszych sprawach zawodowych i nie tylko. Siedzieliśmy na kanapie nadzy, bez skrępowania. W pewnym momencie Andrzej zaczął mnie całować, bardzo namiętnie całować po całym ciele. Nie było to takie bardzo wygodne na tej kanapie, sama do końca nie wiem, jak to się stało, ale osunęliśmy się na podłogę w układzie odwrotnym naszych ciał. Rozsunęłam szeroko nogi, Andrzej natychmiast zaczął pieścić mnie swoimi ustami. Niestety, różnica w wielkości ciał spowodowała, ze ja nie miałam możliwości pełnego pieszczenia jego kutasa, a bardzo chciałam. Andrzej się lekko wygiął, tym sposobem mogłam go wpuszczać głębiej sobie w usta. Można powiedzieć, że Andrzej był sprawniejszy, szybko doprowadził mnie do orgazmu. Miałam zamknięte usta, a pomimo to jęczałam coraz głośniej, kiedy jego języczek pieścił łechtaczkę, kiedy się wkręcał w dziurkę. Po chwili płynęły z niej mocno moje soki namiętności. Aż przyszedł moment, kiedy wręcz chlusnęło ze mnie, a po brzuchu spłynęły skurcze orgazmu. Wysunęłam go z ust, mówiąc do niego – wsuń się we mnie od tyłu. Andrzej ukląkł, ja po chwili uniosłam się na łokciach, a moja głowa osunęła się lekko do tyłu. Otworzyłam szeroko usta, a on zaczął mi go wsuwać. Nie ma go najmniejszego, to też na szczęście nie robił tego zbyt energicznie, ale małymi pchnięciami aż wsunął mi go całego. Nie mogłam jęczeć, ale po moim ciele przebiegły dreszcze zadowolenia, że miałam go tak głęboko. Andrzej zaczął bardzo delikatnie wsuwać się we mnie i wysuwać, aż przyszedł moment, który ja wręcz uwielbiam, natomiast nie wiem, skąd on o tym wiedział. Kiedy przyszedł moment wytrysku wysunął się i strzelił mi swoją spermą prosto na piersi. Ja prawie zawyłam, potwierdzając drgawkami swojego ciała ten wspaniały orgazm. Jeszcze nie minął ten orgazm, za moment miałam następny. Gdy weszliśmy do łazienki Andrzej stwierdził – poczekaj z tym myciem, wzywa mnie fizjologia po piwie. Na co ja się odezwałam – a może byś tą fizjologią zrobił mnie trochę przyjemności. Spojrzał, a ja pod tym natryskiem mocno się pochyliłam, rozszerzając nogi. Nie musiałam nic mówić, po chwili strumień jego złotego płynu omywał cipkę. Pomagając sobie ręką zbliżył kutasa tak, że prawie wlewał się w dziurkę. Ja jęczałam z podniecenia. Gdy skończył puściłam dość intensywny strumień wody z natrysku, pozwalający bardzo dokładnie nam się umyć. Lekko wytarci, położyliśmy się w łóżku, dalej popijając piwka. Trudno mi powiedzieć, jak dużo czasu minęło, ale w pewnym momencie ręka Andrzeja wylądowała między moimi nogami, a ja pieściłam jego kutasa. Po chwili poczułam jego palec na łechtaczce. Dotykał ją bardzo delikatnie, ale stanowczo, ocierając się o nią. Po chwili już zrobiła się bardzo mokra, a za chwilę jęczałam z narastającego podniecenia. To podniecenie narastało i narastało, ja jęczałam coraz głośniej, coraz mocniej ściskając jego kutasa. On się odwzajemniał, coraz mocniej pieszcząc łechtaczkę. Przyszedł moment, że zwilżała palec w dziurce, po czym napierał nim na łechtaczkę, ale w sposób narastający, od delikatnego ocierania po docisk tak mocny, jak by mi chciał wcisnąć ją w kość łonową. Ja wyłam z podniecenia, unosząc coraz wyżej biodra, a on napierał na nią coraz mocniej. W pewnym momencie poczułam, jak prawie mi ją miażdży, ale też w tym momencie z mojego wnętrza wytrysnął strumień moich soków. Andrzej to poczuł, wówczas połączył swoje dwa palce, środkowy i serdeczny, wsunął je w dziurkę. Wsunął je na tyle głęboko, że od razu poczułam je na szyjce. Wsuwał mi je w zdecydowany sposób, napierając czubkami palców na szyjkę, a kiedy się wysuwał, dotykał punktu „G” co powodowało dodatkowy stopień podniecenia. Jęczałam coraz głośniej, a Andrzej cały czas je wsuwał. Przyszedł moment, kiedy ponownie wypłynęła rzeka moich soków ze mnie o ogarniającym mnie orgaźmie, wyrzuciłam ręce za siebie, Andrzej natomiast uniósł się na przedramieniu, tak, że mógł te palce swobodniej we mnie wsuwać. Kiedy poczuł ten następny wypływ soków, poczuł również, że jestem mocno rozluźniona, dołączył do poprzednich dwóch jeszcze palec wskazujący, wsunął je wszystkie trzy bez problemów i dalej podniecał mnie, dotykając wszystkich ścianek pochwy, a przede wszystkim punktu G. To wywołało następna falę mojego podniecenia, potwierdzonego wypływem nowych ilości soków. Cipka aż „chlapała”, kiedy w nią wsuwał i wysuwał te palce. Czując, że ma je bardzo mokre poszedł o krok dalej. Tego ja nie przewidywałam. Wysunął palce z dziurki, zwinął je i całą dłonią zaczął napierać na wejście. Z mojego gardła wydobyło się głośne- boli, ale pchaj. Po chwili już tylko jęczałam – Taaaaak, Andrzej napierał i pomimo bólu wsadził mi swoją dłoń w cipkę. Jęknęłam jeszcze głośniej, poczułam, jak ja zwija w pięść, a po chwili już było tylko jedno głośne Aaaaa, kiedy pięścią napierał na dno pochwy. Sama byłam zdziwiona, że to mu się udało, bo do tej pory to miałam tylko trzy razy męską dłoń w cipce i to można powiedzieć, podczas bardzo agresywnej „zabawy”. Tym razem było to za moim całkowitym przyzwoleniem. Chyba właśnie dlatego, że tego od pewnego momentu chciałam, tak się rozluźniłam, że Andrzej ja wsunął, a mnie to sprawiało przyjemność. Można powiedzieć, że „walił” w ta moja tylna ścianę, ale nie za mocno. Okazało się to być przyjemne, z macicy wypłynął następny strumień soków, a ja odleciałam w bardzo mocnym orgazmie. Andrzej również to wyczuł, potwierdzając głośnym Aaaaa, bo mięśnie zaczęły się obkurczać na jego dłoni. Gdy popuściły delikatnie wysunął swoją dłoń, oboje opadliśmy, przez chwilę leżąc w bezruchu. Nie trwała ona zbyt długo, usłyszałam- chodź do łazienki. Idąc, widziałam, że jego kutas jest już dość mocny. Wystawiłam biodra, rozsuwając nogi, po chwili już go miałam głęboko w sobie, zaraz też poczułam strumień jego złotego płynu, jak „atakuje” szyjkę macicy. Rozdarłam się, po moim ciele przebiegł dreszcz uniesienia. Gdy skończył, umyliśmy się, w biurze wypiliśmy znowu po piwku i tak zakończyło się to nasze spotkanie. Rozstając się, powiedziałam, że teraz będziemy mieli dłuższą przerwę w kontaktach, ja od 15 sierpnia idę na dwa tygodnie urlopu. Andrzej stwierdził – no trudno, skończyliśmy bardzo namiętnym pocałunkiem i wyszliśmy z hurtowni. Tak skończyło się moje drugie spotkanie z Andrzejem. Czy będzie ciąg dalszy, zobaczę. 20 lipca 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl .