Wpisy z grudzień, 2011

Boże Narodzenie 2011

Boże Narodzenie 2011r

Nie tak dawno dyskutowałam z jedną z respondentek na temat – czy jesteśmy masochistkami ? Trudno to jednoznacznie określić, ale nie będę ukrywała, że w określonych sytuacjach ból mnie podnieca. Tak też było w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.

  •  

Moja Babcia, kiedy planowałam coś dalej, niż dwa dni zawsze mówiła – planowanie czas stracony, los da Ci to, co będzie chciał. No i wszystko się zgadza. Planowałam wylecieć w piątek do Lyonu na cały okres Świąteczno – Noworoczny. Ale w czwartek dostałam pismo, że w tym tygodniu, w środę, czwartek mam kontrolę w firmie z Urzędu Skarbowego i z wyjazdu nici. Dobrze, że powysyłałam paczki Świąteczne dla syna, synowej, wnuczki i Teściów Syna. Tym sposobem Święta spędzałam w domu. W Wigilię byłam u swojej dalszej rodziny. W niedzielę u nas była ładna pogoda, od rana pojechałam na swoją „tradycyjną” wycieczkę rowerową. PKP trochę mi „popsuło” plany, bo normalnie miałam pociąg 08.30, teraz mam 07.45, o całe 45 minut wcześniej. Jadę na dworzec, wsiadam w pociąg, jadę do „swojej” stacji, jest to 75km ode mnie, wsiadam na rower i wracam do domu. W połowie drogi jest zajazd, tam normalnie odpoczywam, w niedzielę był zamknięty, ale posiedziałam chwilę przy stoliku, zjadłam drugie śniadanie, wypiłam herbatę, którą miałam w termosie i spokojnie wróciłam do domu. Było bardzo sympatycznie, był bardzo mały ruch na drodze, jechało się bardzo spokojnie. Ale to jest część prawdy, bo podczas tej wycieczki i po niej miałam pewne „przygody. Przed wyjazdem do pupy wsunęłam średniej wielkości koreczek analny. Natomiast w cipkę wsadziłam sobie dwie wibrujące srebrne kuleczki dopochwowe. Wsunęłam klasyczną podpaskę, założyłam majteczki lateksowe, które mocno mnie opinały i tak „ubrana” udałam się na swoją wycieczkę. Masz świadomość, że jadąc na rowerze, przy każdym naciśnięciu pedałów następowało odpowiednie napięcie mięśni brzucha, a przez to ruch koreczka w pupie, a przede wszystkim ruch kuleczek w cipce. To też już po ujechaniu kilku kilometrów już byłam cała dość dobrze podniecona. Kiedy stanęłam na krótki postój, cały czas czułam, jak się we nie „gotuje”. Po przyjechaniu do domu byłam bardzo mocno podniecona. Czułam wyraźnie przechodzące po moim brzuchu skurcze. To też praktycznie natychmiast po wejściu do domu poszłam do łazienki na piętrze, rozebrałam do naga, ale pozostawałam w majteczkach, jakby odruchowo poszłam do swojej szafy z „zabawkami”, wyjęłam „szpilkę” czyli sztucznego penisa o długości 26cm do jąderek i 3cm średnicy, ustawiłam się nad takim wąskim stołeczkiem. Szybko zdjęłam majteczki i usiadłam na nim tak, aby blokować pupę, a w cipkę zaczęłam wciskać sobie tego kutasa. Jęczałam, bo przecież w pupie nadal siedziała tamten kołeczek, ale systematycznie napinając ręce w pewnym momencie miałam go już całego w sobie. Oparłam się całkowicie na stołeczku, czując bardzo mocno te dwie wkładki w sobie. Czując je coraz mocniej, coraz mocniej się podniecałam. To spowodowało, że moje wargi sromowe, a przede wszystkim łechtaczka zaczęły mocno nabrzmiewać. Po chwili już były mocno „przekrwione”, a łechtaczka mocno się powiększyła. Wówczas stało się to, co jest dla wielu ludzi niezrozumiałe. Trzymając te obie wkładki nadal w sobie podeszłam ponownie do szafy, wyciągnęłam szufladę, w której są igły i szpilki, wyjęłam dość dużą szpilkę. Może nie była ona zbyt długa, miała 3 cm długości, ale była dość gruba, 2mm średnicy. Usadowiłam się na stołeczku naprzeciwko lustra, tak, abym wszystko dobrze widziała, szeroko rozsunęłam  nogi, tak, abym miała cipkę jak najbardziej na wierzchy, lewą ręką chwyciłam łechtaczkę w palce, mocno ją ściskając, tym sposobem miałam ją jeszcze bardziej na wierzchu, a prawą ręką zaczęłam w żołądź łechtaczki wbijać te szpilkę. Jęczałam coraz głośniej, a kiedy już wbiłam w siebie prawie połowę już zaczęłam prawie krzyczeć z bólu, ale wbijałam ją nadal. Moment, w którym poczułam perełkę szpilki na łechtaczce był tym momentem, w którym dostałam obłędnego orgazmu. Zaczęłam się cała trząść, z cipki prawie strumieniem zaczęły płynąć moje soki. Po chwili już tej wibracji nie wytrzymałam, osunęłam się na podłogę. Dłuższą chwilę głęboko oddychałam, po czym wyjęłam wszystko z siebie, weszłam pod natrysk, opłukałam, zeszłam do sypialni, położyłam do łóżka i nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Obudziłam się, było godzina 19-ta. Tak minął mi pierwszy dzień Świąt. Na „szczęście” w drugim dniu nic się nie działo, spokojnie odpoczęłam, czytając książkę. Ale kiedy poszłam na spacer z kijami jednak podbrzusze lekko czułam, to też po powrocie do domu wykąpałam się razem z moim „Kubusiem”, ma on 24cm długości i 3,5 średnicy, po czym udałam się w „krótką” drzemkę. Trwała ona ok. 2 godzin, wieczorem zdążyłam jeszcze „wyskoczyć” do kina. Tak minęły mi Święta Bożego Narodzenia 2011 roku. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Masażysta Andrzej

Masażysta Andrzej

Nie wiem jak to nazwać, ale przez znaczącą część życia „prześladuje” mnie imię Andrzej. Mój pierwszy chłopak – Andrzej, mąż – Andrzej, wieloletni przyjaciel – Andrzej, aptekarz – Andrzej, a teraz masażysta – Andrzej. Czy to nie zadużo tych „Andrzej” jak na jedną głowę. Ta historia zaczęła się w połowie czerwca. Do biura przyszło dwóch panów „M”, Mietek, Michał. Okazało się, że są współwłaścicielami fitneds klubu i siłowni. Ponieważ od 01 lipca przechodzą pod nadzór firmy patronackiej, chcą też mieć profesjonalnie prowadzoną księgowość.

  •  

Pojechałam, obejrzałam obiekt. Okazało się, że w peryferyjnej części miasta, przejęli pomieszczenia po jakimś zakładzie, na początku zrobili tam tylko siłownię. Ponieważ jednak obiekt był wpisany na listę obiektów prawnie chronionych otrzymali za jego rewitalizację zwrot środków finansowych. Te środki pozwoliły im na rewitalizacje następnego obiektu, również siłowni, a za pozyskane w tym roku środki przebudowali następne pomieszczenia, w których powstały dwie sale po 60m2 do fitnesu oraz zaplecze do suchej rehabilitacji narządów ruchu. Byłam pełna uznania tego co zrobili, podpisaliśmy umowę, że od 01 lipca przejmuję prowadzenie ich dokumentacji księgowej. Po podpisaniu tej umowy wszystkie trzy otrzymałyśmy bezpłatne wejściówki na ich zajęcia. Ja zamieniłam czwartkowy basen na siłownię. Pod koniec września Mieczysław zaproponował, w ramach tych samych ćwiczeń również pół godziny masażu rekreacyjnego. Zgodziłam się i w pierwszy czwartek października przyszłam na zajęcia na 19.30, po 40 minutach ćwiczeń przeszłam do pomieszczenia masażu. Michał przedstawił mi ich masażystę – Andrzeja. Okazało się, że jest to dojrzały mężczyzna, mający 42 lata. Położył mnie na stole, zaczął masować. Najpierw tył, później przód, byłam naga, dłuższą chwilę przyglądał się moim „znaczkom”, ale nie powiedział nic. Tak minął październik, Andrzej masował mnie bardzo dobrze, a przede wszystkim dokładnie. Tuż przed końcem października stwierdził – w piersiach masz dwa wisiorki, są one ładne, ale w Twoim wieku już się nie powinno nosić takich rzeczy, zbyt mocno obciągają piersi. Spojrzałam na niego, po czym nie zastanawiając się palnęłam – to je zdejmij. Usłyszałam – następnym razem, rzeczywiście, za tydzień miał przygotowane szczypce, rozsunął je i tym sposobem, 27 października, po niecałym roku noszenia „pierścionków” pozbyłam się ich. Ale to, co jest istotne w tym wszystkim. Zaraz tego samego dnia Andrzej powiedział – tutaj mam specjalnie zrobiony żel, którym będę Ci masował piersi, Ty natomiast masz sobie kupić i łykać ten preparat, dał mi kartkę. W domu przeczytałam jego nazwę i zajrzałam do Internetu, a tam było napisane:

Dakolen to całkowicie naturalne i bezoperacyjne rozwiązanie. Zawiera kompozycję substancji aktywnych, naukowo opracowaną w celu naturalnej stymulacji tkanki piersi. W ten sposób pomaga uzyskać utracony kształt i jędrność biustu. Dakolen to wyciągi roślinne, które przyczyniają się do reaktywacji wzrostu tkanki piersi, co sprawia, że biust jest pełniejszy i bardziej elastyczny. Głównymi składnikami preparatu są ekstrakty z kopru włoskiego, lnu i chmielu zwyczajnego, zawierające znaczną ilość całkowicie naturalnych substancji roślinnych, znanych jako fitoestrogeny. Fitoestrogeny mają podobne działanie na tkankę biustu jak żeńskie hormony – estrogeny.Nasiona kopru włoskiego i chmiel zwyczajny zawierają fitoestrogeny, które pomagają wspierać pełny kształt i jędrność biustu. Lignany z lnu zwyczajnego (Linum usitatissimum) pielęgnują i dbają o zachowanie prawidłowej tkanki dojrzałych piersi. Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus) zawiera naturalnie występujące antyoksydanty i dzięki temu wspomaga ochronę przed wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi za proces starzenia. Kompozycja substancji aktywnych preparatu Dakolen zapewnia zdrowy rozwój piersi.

Poczytałam i uznałam, że nic nie tracę, a rzeczywiście, w moim wieku już warto było zadbać o piersi, tym bardziej, że nie raz były one dość mocno „zmęczone”. Następnego dnia pokazałam kartkę swoim koleżankom, ponownie przeanalizowaliśmy Internet, doszłyśmy do wniosku, że poza gotówką nic nie tracimy, Krystyna poszła i kupiła pełną dawkę dla każdej z nas. Tabletki tabletkami, ale od momentu, kiedy Andrzej zaczął masować mi piersi, ja zaczęłam się podniecać. On to zauważył, ale nie reagował. Następna, znacząca data w tej historii to czwartek, 17 listopada. Andrzej, masując mnie zauważył, że jestem „po przeżyciach”, wówczas stwierdził – aby zlikwidować te wszystkie ślady, to Ty przed masażem powinnaś być mocno rozgrzana. Czy jest taka możliwość ? Stwierdziłam, że tak, ale u mnie w domu. Zaproponował termin w sobotę, 17 grudnia, o 11-tej. Zgodziłam się, przyszedł, pokazałam mu stół, na którym może mnie masować, pokazałam wannę w łazience, po czym zaprowadziłam go do pokoju gościnnego, aby się tam mógł rozebrać. W tym czasie zeszłam do łazienki, puściłam ciepłą wodę wlałam trochę olejków eterycznych, po czym się w niej zanurzyłam. Po chwili do łazienki przyszedł Andrzej, ubrany tylko w spodnie od dresu, wziął gąbkę i tą ciepłą wodą już rozmasowywał moje ciało. Kiedy już praktycznie rozmasował mnie całą, podął mi ręcznik, pomógł wytrzeć, przeszliśmy do pokoju, położyłam się na stole, a on zaczął mnie powtórnie masować. Skończył plecy i cały tył, poprosił, abym położyła się odwrotnie, po czym dalej kontynuował ten klasyczny masaż. Kiedy już mnie praktycznie rozmasował całą, sięgnął ręką do swojej torby, wziął z niej pojemnik z białą substancją i zaczął intensywnie rozsmarowywać piersi. Kiedy już poczuł, że są nabrzmiałe z podniecenia, poprosił, abyśmy przeszli do salonu, po czym siadając na kanapie, zsunął spodnie, mówiąc – a teraz ten kutas jest Twój. Spojrzałam i jak to się mówi, oczy stanęły mi w słup. Okazało się, że między jego nogami sterczy coś bardzo potężnego. Kiedyś miałam już takie spotkania z Jarkiem czy Jankiem Furmanem. Może to upływ czasu, a może nie, ale ten wydął mi się wyjątkowo duży, a przede wszystkim potężny. Wziąłem go w rękę i nie miałam już żądnych wątpliwości, moja dłoń objęła go w połowie, a szerokość dłoni stanowiła może ¼ jego długości. Ale nie miałam wyjścia, uklęknęłam na kanapie, rozsunęłam cipkę i zaczęłam się opuszczać. Od pierwszej chwili czułam jego „potęgę”. Pomimo, że byłam mocno podniecona już na początku miałam problem, aby wsunąć go w siebie. Wsuwając go w siebie czułam, jak rozciąga się moja cipka. Kiedy przechodziła jego żołądź jęczałam, czując maksymalne rozciągnięcie dziurki. Kiedy się wsuwał, czułam, jak by po ściankach pochwy przesuwał się milimetr po milimetrze w moje wnętrze. Przyszedł moment, kiedy wypełnił mnie całkowicie, nie oznacza to jednak, że on się wsunął cały. W tym momencie Andrzej mocno chwycił mnie za biodra, po czym samemu się uniósł i szybko opadł. To spowodowało, ze wbiłam się w niego jeszcze głębiej, ale nadal nie całkowicie. Wówczas powtórzył to unoszenie, po którym już bardzo głośno jęcząc wbiłam się na niego całkowicie. Powiedzieć, że go miałam w sobie, to mało. Miałam wrażenie, ze mam go pod brodą. Byłam mocno wypełniona, wszystkie moje mięśnie były tak naprężone, że miałam wrażenie, jakbym miała go gdzieś głęboko w sobie. Przez moment tak trwaliśmy, po czym Andrzej trzymając mnie mocno za biodra zaczął mnie wręcz podrzucać, częściowo się wysuwając, po czym ja opadając ponownie nabijałam się na tego kutasa. Każdy taki ruch powodował wyjątkowo mocne parcie na szyjkę maciczną, a przez to narastające podniecenie. To podniecenie narastało, aż po iluś takich „podrzutach” poczułam bardzo mocny skurcz mięśni brzucha i prawie krzycząc opadłam na Andrzeja w bardzo mocnym orgazmie. Ja opadłam w orgazmie, to nie oznacza, że on też doszedł. Usłyszałam – Tobie dość, ale mnie nie, idziemy na łóżko. Zsunęłam się z niego i bardzo chwiejnym krokiem przeszłam do sypialni, położyłam się, szeroko i wysoko rozsuwając nogi. Andrzej bardzo wolno zbliżył się do mnie, ustawił tego kutasa na wysokości dziurki, po czym energicznie pchnął. Krzyknęłam głośno, przez moment miałam wrażenie, że jestem rozdzierana, a ten jego kutas wszedł we mnie ledwo, ledwo. Od tego momentu można powiedzieć, zaczął się horror. Będąc opartym na ramionach nade mną zaczął wykonywać systematycznie ruchy bioder do przodu, tym samym wbijając we mnie coraz głębiej tego kutasa. Trudno opisać takie uczucie, ale czułam, jak po ściankach pochwy, bardzo mocno rozpieranej przesuwa się ten „tłok”, prąc systematycznie do przodu. Tak wsuwając się wszedł we mnie, wypełniając, ale samemu jeszcze nie. To tez te jego pchnięcia, kiedy napierał na moja szyjkę były wyjątkowo mocne. Bardzo mocno czułam napięcie wszystkich mięśni. Andrzej minimalnie wysuwając się, za każdym razem napierał odpowiednio mocno, aż w końcu i on wszedł cały we mnie. Na chwilę się zatrzymał, popatrzył na mnie, po czym zaczął „finał”. Wysuwał się i wsuwał, napierając coraz mocniej, ja czułam go coraz mocniej w sobie. O dziwo cipka zaczęła puszczać soki, poczułam płynność jego ruchów, aż przyszedł ten wspaniały, końcowy moment. Zatrzymał się na chwilę, spojrzał wymownie na mnie, po czym pchnął mnie z całej siły, ja rozdarłam się, bo poczułam prawie ból na wargach, on natomiast „wlał” we mnie tyle, ile mógł, a mógł nie mało. Jeszcze przez chwilę tkwił we mnie, po czym usłyszałam – to jest mój spóźniony prezent imieninowy, na dzisiaj dość, od następnego razu, poza masażem, zaczniemy się bawić. Wysunął się, poszedł na piętro, umył, ubrał, podszedł do mnie, leżałam zwinięta w fasolkę, klepnął mnie dość mocno w pupę, mówiąc – do zobaczenia w czwartek. Wyszedł, a ja jeszcze długo leżałam w łóżku, jakby cały czas czując go w sobie. W końcu jednak zebrałam się, umyłam, próbowałam coś w domu robić. Niby robiłam, ale jednak cały czas miałam wrażenie, że jeszcze jego czuję. Szczęśliwie, byłam zaproszona na obiad, to też musiałam się czymś zająć. Ale też cały czas chodziła mi po głowie to jego stwierdzenie „po masażu zaczniemy się bawić”. Jak się „pobawimy” to pewnie napiszę. Sobotni epilog Przed południem miałam bardzo emocjonalne zbliżenie z „masażystą”. Chodziłam podniecona cały dzień, cały dzień miałam wrażenie, że go czuję. Rozładowałam się wieczorem. Jak ? Po prostu nabiłam się na grubą świece. Nasze Stowarzyszenie bardzo aktywnie współpracuje z Harcerzami. W piątek było w Katedrze uroczysta przekazanie młodzieży Betlejemskiego Światła Pokoju. Myśmy też zostali zaproszeni. Wzięłam z domu klasyczną lampę „wozówkę”, w niej przewiozłam światło do Stowarzyszenie. Tam czekał duży lampion, ogień został do niego przeniesiony, tak się ma palić do Wigilii. W Wigilię wszyscy przyjdą i wezmą światło do swoich domów. Do tego Światła otrzymaliśmy pięć dużych świec, mają one 32cm długości i 4,5cm średnicy. Leżały u mnie na stole. Wieczorem, kiedy już szykowałam się do spania, nadal byłam bardzo podniecona. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale wzięłam jedną z tych świec, poszłam do łazienki, posmarowałam ją kremem Nivea, jest on bardzo dobry, bo nie spływa, postawiłam ją na stołeczku i wspinając się na palce zaczęłam ją sobie wbijać w pupę. Już od samego początku jęczałam, bo trzeba było rozciągnąć pupę. Później zaczęła się wsuwać. Po pewnym czasie pojawił się ból, ale jeszcze ja w siebie wbijałam. Aż przyszedł moment, kiedy zaczęło mnie wnętrze bardzo mocno boleć. Wówczas nastąpiło coś, co wg mnie ma wymiar tego bólu erotycznego. Po prostu dostałam bardzo mocny orgazm, a z cipki bardzo obficie popłynęły moje soki. Tak zakończyła się wczorajsza sobota. Niedziela, 18 grudnia 2011r. Baśka

Basenowe ćwiczenia

Basenowe ćwiczenia

W niedzielę, 04 miałam imieniny. Na ten dzień miałam zaproszenie na basen od ratowników. To spotkane wyglądało tak. Wstałam wcześniej, umyłam, wzięłam „basenową” torbę, wzięłam również 2 butelki 0,7 Bolsa i poszłam. Gdy tylko pojawiłam się na basenie natychmiast zaprowadzili mnie do sauny, na drzwiach było napisane „Przepraszamy, awaria”, natomiast w środku już czekało na mnie „towarzystwo”. Najpierw wręczyli mi przepiękny bukiet róż, ale jakich długich, chyba po 80cm każda, a następne wręczyli model przepięknego jachtu. Ma on 50cm długości kadłuba i 65cm wysokości od pokładu do topu masztu. Na jednej burcie był tradycyjne życzenie dla żeglarzy – stopy wody pod kilem, na drugiej burcie napis – dla Barbary – 04.12.2011r.

    Za to tylko już byłam ich. Ale jeszcze był szampan i życzenia, po których Bolek objął mnie w pół, delikatnie zsuwając ramiączko od kostiumu. Drugie już zsunęłam sama, resztę kostiumu też i stojąc przed nimi naga powiedziałam – chłopcy, do dwunastej jestem Wasza. To wystarczyło i tutaj pewnego rodzaju aluzja. W piątek 9-ciu dojrzałych mężczyzn, w niedzielę rano teoretycznie pięciu „młodych chłopaków”, ale było ich więcej, bo zawsze musiało być dwóch na basenie, czyli chyba 7-dmiu. W tym przypadku już po dwóch godzinach głośno jęczałam. Młodość to jednak młodość. O dwunastej już się bardzo słabo trzymałam na nogach. Opłukałam się i pojechałam do domu. No i teraz epilog. W domu rozebrałam się, poszłam do łazienki, chciałam się wykąpać. Ale będąc nagą dotknęłam cipki. Poczułam ją mocno, ale też poczułam coś innego, czego nie da się w normalny sposób wytłumaczyć. Zaskoczyłam, że niedawno dostałam Noego, dużego kutasa, jeszcze go nawet nie rozpakowałam. Prawie biegiem poleciałam na piętro, otworzyłam szafkę, rozerwałam wszystkie papiery i pudełka, nawet nie oglądając go przez chwilę, tylko nalałam na niego co nieco balsamu do ciała, który stał pod ręką, po czym postawiłam go na stołeczku i zaczęłam go „ujeżdżać”. W tym momencie zorientowałam się, że jest bardzo duży, a przede wszystkim gruby. Ale to nie miało znaczenia. Można powiedzieć, że wpadłam w furię i wbijałam się w niego coraz mocniej. Gdzieś w sobie czułam ból, a pomimo to wbijałam się na niego, aż wbiłam do końca. Gdy tylko moje wargi poczuły opór stało się coś dziwnego, po prostu dostałam bardzo mocny ścisk mięśni w brzuchu, a po ściankach zaczęły się sączyć krople moich soków. Wówczas jakby odpłynęły ze mnie wszystkie siły, nie wiele brakowało, abym się przewróciła, wyjęłam go z siebie, już nie szłam do wanny, tylko umyłam się pod prysznicem i poszłam do łóżka. Obudziłam się dobrze po południu. Poszłam do łazienki na piętrze „posprzątać” po tych moich „figlach”. Sprzątając opakowanie po tym sztucznym penisie przeczytałam, że ma on 15 cali długości całkowitej, a 13,5 cale do jąder, 2 cale średnicy, czyli ma on 38cm długości całkowitej, a 34 cm „roboczej” i 5cm średnicy. Patrzyłam na ten opis z niedowierzaniem, ale z drugiej strony przekonałam się, co można zrobić „w furii” Tak skończyły się moje imieniny A. D. 2011roku. Dlaczego o tym piszę. Bo historia lubi się powtarzać i tak było wczoraj. Poszłam „planowo” na basen, na 20-tą. Spokojnie sobie popływałam, ale widziałam, że jest dwóch ratowników z tej „ekipy”, która była w imieniny. Specjalnie nie zwróciłam na nich uwagi nadal katowałam wodę tę swoją żabką. Dochodziła 21-sza. Kiedy byłam przy „płytkim” brzegu podszedł do mnie jeden z ratowników, mówiąc, że zaprasza mnie „na kawę”. Było tak nie raz, że wchodziłam do ich pomieszczenia teoretycznie „na kawę” a praktycznie mieliśmy ze sobą zbliżenia. To te…ż się specjalnie nie zdziwiłam, pomógł mi wyjść z basenu, ja owinęłam się w ręcznik, a on prowadzi mnie do sauny. Na drzwiach znana mi kartka „Przepraszamy, awaria” a w saunie już dwóch ratowników. Jeden z nich podszedł do mnie, chwycił dość mocno za włosy, odciągnął głowę do tyłu, usłyszałam – chyba nie masz nic przeciwko temu, abyśmy zrobili małą powtórkę. W tym momencie zamknął mi usta swoimi ustami, o dziwo, poddałam się, całując go też. Drugi zaczął zsuwać ze mnie kostium, za chwile byłam naga, położyli mnie na stoliku przykrytym ręcznikiem, mocno rozkładając nogi na boki. Po chwili już pierwszy siedział we mnie, naparł z bardzo dużą siłą, a ja tylko jęczałam. Nie wiem, gdzie się spieszył, ale też szybko skończył. Po chwili obrócili mnie na brzuch, dostałam mocnego klapsa na pośladek a za nim drugi już był we mnie. Tak samo, naprawdę, nie wiem, gdzie się spieszył, ale uderzał swoimi biodrami we mnie bardzo mocno. Widać było, że są mocno napaleni, bo wsuwając się szybko we mnie, szybko też dochodzili do swoich orgazmów, spuszczając się. Trzeci również wszedł we mnie od tyłu, tak samo mocno we mnie się wsuwając. Trzymał mocno za biodra, przyciągając mocno moje. Sama się zdziwiłam, ale byłam podniecona, wypinając się tez w jego stronę. Skończył, spuszczając się mocno we mnie. Młodość, to jest młodość. Ten pierwszy już leżał na drugiej krawędzi stołu, pokazując swojego sterczącego kutasa. Jego koledzy pomogli mi podstawiając stołek, weszłam na niego, wbijając go sobie w pupę. Pozostali rozsunęli mi nogi, następny już wchodził na drugiego we mnie. Tym razem nie wytrzymałam, patrząc na niego powiedziałam – wolniej. Spojrzał no i od tego momentu, można powiedzieć, zaczęła się bardzo miła zabawa. Wsuwał się we mnie wolniutko, ale wypełniając mnie całą. Ja jęczałam w narastającym podnieceniu, osiągając wcale nie mały orgazm w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Zorientowali się, następny już nie „szalał”, tylko wolniutko wsuwał się we mnie. Ja jeszcze nie ochłonęłam z poprzedniego podniecenia, to też jęczałam coraz głośniej, osiągając bardzo mocny orgazm razem z nim.Gdy skończył, ponownie obrócili mnie na brzuch, ten, którego miał mnie w pupie ponownie w nią wszedł i po kilku mocnych ruchach skończył we mnie. Wówczas nastąpiło coś, czego poprzednio nie było. Właśnie ten, z którym odbyłam zbliżenie w pupę sięgnął po jakiś krem, nasmarował sobie ręce, po czym zbliżył je do mojej pupy, wsuwając najpierw jeden palec, po czym dwa, po chwili zaczął nimi obracać, to w jedną stronę, to w drugą. Zaczęłam jęczeć, po chwili zaczęłam mocniej, bo wsunął już trzy palce. Tymi trzema palcami „kręcił” w pupie dość długo, ale tylko po to, aby za chwilę je wysunąć, po chwili poczułam, jak jedną rękę położył na kości ogonowej, a tą drugą, zwinięta w piąstkę zaczął wsuwać w pupę. Darłam się, ale pozostali odpowiednio mocno mnie przytrzymali, tak, ze ten w końcu wsunął mi ją całkowicie. Czułam ją bardzo mocno w sobie, jęczałam coraz głośniej, ale on specjalnie na to nie zwracał uwagi, systematycznie ją wsuwał i wysuwał. Jednak przyszedł ten moment, w którym już nie wytrzymałam, krzyknęłam – dość, a kiedy ją wysunął klepnął mnie mocno w pośladek, mówiąc – jak dość, to dość, mocniej pobawimy się innym razem. Nie wiem, co on ma na myśli i jeżeli on uważa, że co tydzień będą takie „zabawy” to jest w dużym błędzie. Z basenu ja na pewno nie zrezygnuje. 14 grudnia 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

    Moje Imieniny AD 2011

    Imieniny 04.12.2011r.

    W tym roku moje imieniny wypadały w niedzielę. Umówiłam się z koleżankami, że zrobimy sobie małe spotkanie w piątek wieczorem, po pracy. Magda zajęła się sprawą organizacyjnie i na 17-tą wszystko było gotowe. Ale w trakcie dnia miałam telefony z życzeniami jak również bardzo miłe wizyty. Już ok. 10-tej przyszedł Tadeusz ze Spółki Lekarskiej. Piękne kwiaty i duży zestaw kosmetyków. Kiedy robiłam kawę Iwona podpowiada – zaproś go na wieczór.

      Zaraz po Tadeuszu dzwoni Mikołaj z Kliniki Weterynaryjnej. Patrzę na Iwonę, a ona kiwa głową, to też go zaprosiłam. Ponadto zaprosiłam jeszcze dwóch innych szefów firm. O 17-tej okazało się, że Tadeusz przyszedł w składzie 4-osobowym, czterech lekarzy, których znałam. Zaraz potem pojawił się Mikołaj w składzie 3-osobowym. Dołączyło jeszcze tych dwóch Prezesów, tym sposobem było ich 9-więciu. Magda spojrzała na mnie mówiąc – dasz sobie sama radę, spojrzałam, w tym momencie zrozumiałam, że Iwona sugeruje orgietkę, spojrzałam na nią, mówiąc – tak. To też dziewczyny w dyskretny sposób parę minut po 18-tej wyszły z biura, Magda wychodząc powiedziała – nie sprzątaj, przyjdę rano, to posprzątam. Kiedy zamknęłam za nią drzwi weszłam do salonu, popatrzyłam na to wesołe towarzystwo, po czym poszłam do łazienki, rozebrałam się i naga , tylko w szpileczkach weszłam do salonu mówiąc – każdy z Was kiedyś mnie rżnął, dzisiaj macie możliwość wszyscy. Do północy jestem Wasza. Spojrzeli na mnie, a ja podeszłam do Tadeusza, mówiąc – od Ciebie to się zaczęło, więc zaczynaj. Wszyscy panowie byli już w koszulach, to też nie problem było szybko się rozebrać, pogłaskałam jego kutasa, zaraz stanął, ja odwróciłam się przodem do kanapy, uklękłam wystawiając pupę. Po chwili miałam Tadeusza w sobie. Tak zaczęła się ta „dużą” orgietka. Byłam rżnięta w pochwę, w pupę, zespół Tadeusza zafundował mi podwójną zabawę od przodu, to znowu Mikołaj zrobił kilka „kanapek”. Dwaj „Prezesi” single też nie byli gorsi, pięknie wkomponowali się w środowisko i uwijali się, jak mogli. Około 11-tej już zaczęłam głośno jęczeć, bo mnie już zaczęła boleć cipka, pupa trochę mniej. Ale Mikołaj przytomnie stwierdził – nie jęcz, sama zaproponowałaś północ i wziął mnie od tyłu. Rzeczywiście, sama zaproponowałam, to też nie protestowałam, kiedy następni mnie rżnęli. Równo o północy ustawiłam ich w rządku, po czym idąc przed nimi na kolanach, każdego wzięłam w usta, dziękując za spotkanie, po czym wszyscy się ubraliśmy i dość weseli wyszliśmy do domów. Tadeusz odwiózł mnie do domu. Długo leżałam w wannie, za nim poszłam do łóżka, a obudziłam się w sobotę o 10-tej. Pochwa nawet nie bardzo mnie bolała, pupa też, więc uznałam spotkanie za udane. Około 14-tej przyszła Magda, przekazała mi informację, co posprzątała w biurze, przyniosła napoczęte wódki i wina, pomogła mi przygotować „rodzinne spotkanie”. To też zaczęło się o 17-tej, ale przebiegało „normalnie, kulturalnie kończąc się około 21-szej. Posprzątałam i dość szybko poszłam spać, bo umówiłam się w niedzielę rano na basen. Już we wtorek, kiedy wychodziłam z basenu jeden z ratowników powiedział do mnie – Ty masz w niedzielę imieniny, zapraszamy Cię na 9-tą do nas. To też rano wstałam, umyłam, wzięłam „basenową” torbę, wzięłam również 2 butelki 0,7 Bolsa i poszłam. Gdy tylko pojawiłam się na basenie natychmiast zaprowadzili mnie do sauny, na drzwiach której było napisane „Przepraszamy, awaria”, natomiast w środku już czekało na mnie „towarzystwo”. Najpierw wręczyli mi przepiękny bukiet róż, ale jakich długich, chyba po 80cm każda, a następne wręczyli model przepięknego jachtu. Ma on 50cm długości kadłuba i 65cm wysokości od pokładu do topu masztu. Na jednej burcie był tradycyjne życzenie dla żeglarzy – stopy wody pod kilem, na drugiej burcie napis – dla Barbary – 04.12.2011r. Za to tylko już byłam ich. Ale jeszcze był szampan i życzenia, po których Bolek objął mnie w pół, delikatnie zsuwając ramiączko od kostiumu. Drugie już zsunęłam sama, resztę kostiumu też i stojąc przed nimi naga powiedziałam – chłopcy, do dwunastej jestem Wasza. To wystarczyło i tutaj pewnego rodzaju aluzja. W piątek 9-ciu dojrzałych mężczyzn, w niedzielę rano teoretycznie pięciu „młodych chłopaków”, ale było ich więcej, bo zawsze musiało być dwóch na basenie, czyli chyba 7-dmiu. Ale w tym przypadku już po dwóch godzinach głośno jęczałam. Młodość to jednak młodość. O dwunastej już się bardzo słabo trzymałam na nogach. Opłukałam się i pojechałam do domu. No i teraz epilog. W domu rozebrałam się, poszłam do łazienki, chciałam się wykąpać. Ale będąc nagą dotknęłam cipki. Poczułam ją mocno, ale też poczułam coś innego, czego nie da się w normalny sposób wytłumaczyć. Zaskoczyłam, że niedawno dostałam Noego, dużego kutasa, jeszcze go nawet nie rozpakowałam. Prawie biegiem poleciałam na piętro, otworzyłam szafkę, rozerwałam wszystkie papiery i pudełka, nawet nie oglądając go przez chwilę, tylko nalałam na niego co nieco balsamu do ciała, który stał pod ręką, po czym postawiłam go na stołeczku i zaczęłam go „ujeżdżać”. W tym momencie zorientowałam się, że jest bardzo duży, a przede wszystkim gruby. Ale to nie miało znaczenia. Można powiedzieć, że wpadłam w furię i wbijałam się w niego coraz mocniej. Gdzieś w sobie czułam ból, a pomimo to wbijałam się na niego, aż wbiłam do końca. Gdy tylko moje wargi poczuły opór stało się coś dziwnego, po prostu dostałam bardzo mocny ścisk mięśni w brzuchu, a po ściankach zaczęły się sączyć krople moich soków. Wówczas jakby odpłynęły ze mnie wszystkie siły, nie wiele brakowało, abym się przewróciła, wyjęłam go z siebie, już nie szłam do wanny, tylko umyłam się pod prysznicem i poszłam do łóżka. Obudziłam się dobrze po południu. Poszłam do łazienki na piętrze „posprzątać” po tych moich „figlach”. Sprzątając opakowanie po tym sztucznym penisie przeczytałam, że ma on 15 cali długości całkowitej, a 13,5 cale do jąder, 2 cale średnicy, czyli ma on 38cm długości całkowitej, a 34 cm „roboczej” i 5cm średnicy. Patrzyłam na ten opis z niedowierzaniem, ale z drugiej strony przekonałam się, co można zrobić „w furii” Tak skończyły się moje imieniny A. D. 2011roku. Baśka baska45@poczta.onet.pl

      Masażysta Andrzej

      Masażysta Andrzej

      Nie wiem jak to nazwać, ale przez znaczącą część życia „prześladuje” mnie imię Andrzej. Mój pierwszy chłopak – Andrzej, mąż – Andrzej, wieloletni przyjaciel – Andrzej, aptekarz – Andrzej,a teraz masażysta – Andrzej. Czy to nie zadużo tych „Andrzej” jak na jedną głowę. Ta historia zaczęła się w połowie czerwca. Do biura przyszło dwóch panów „M”, Mietek, Michał. Okazało się, że są współwłaścicielami fitneds klubu i siłowni. Ponieważ od 01 lipca przechodzą pod nadzór firmy patronackiej, chcą też mieć profesjonalnie prowadzoną księgowość.

      •  

      Pojechałam, obejrzałam obiekt. Okazało się, że w peryferyjnej części miasta, przejęli pomieszczenia po jakimś zakładzie, na początku zrobili tam tylko siłownię. Ponieważ jednak obiekt był wpisany na listę obiektów prawnie chronionych otrzymali za jego rewitalizację zwrot środków finansowych. Te środki pozwoliły im na rewitalizacje następnego obiektu, również siłowni, a za pozyskane w tym roku środki przebudowali następne pomieszczenia, w których powstały dwie sale po 60m2 do fitnesu oraz zaplecze do suchej rehabilitacji narządów ruchu. Byłam pełna uznania tego co zrobili, podpisaliśmy umowę, że od 01 lipca przejmuję prowadzenie ich dokumentacji księgowej. Po podpisaniu tej umowy wszystkie trzy otrzymałyśmy bezpłatne wejściówki na ich zajęcia. Ja zamieniłam czwartkowy basen na siłownię. Pod koniec września Mieczysław zaproponował, w ramach tych samych ćwiczeń również pół godziny masażu rekreacyjnego. Zgodziłam się i w pierwszy czwartek października przyszłam na zajęcia na 19.30, po 40 minutach ćwiczeń przeszłam do pomieszczenia masażu. Michał przedstawił mi ich masażystę – Andrzeja. Okazało się, że jest to dojrzały mężczyzna, mający 42 lata. Położył mnie na stole, zaczął masować. Najpierw tył, później przód, byłam naga, dłuższą chwilę przyglądał się moim „znaczkom”, ale nie powiedział nic. Tak minął październik, Andrzej masował mnie bardzo dobrze, a przede wszystkim dokładnie. Tuż przed końcem października stwierdził – w piersiach masz dwa wisiorki, są one ładne, ale w Twoim wieku już się nie powinno nosić takich rzeczy, zbyt mocno obciągają piersi. Spojrzałam na niego, po czym nie zastanawiając się palnęłam – to je zdejmij. Usłyszałam – następnym razem, rzeczywiście, za tydzień miał przygotowane szczypce, rozsunął je i tym sposobem, 27 października, po niecałym roku noszenia „pierścionków” pozbyłam się ich. Ale to, co jest istotne w tym wszystkim. Zaraz tego samego dnia Andrzej powiedział – tutaj mam specjalnie zrobiony żel, którym będę Ci masował piersi, Ty natomiast masz sobie kupić i łykać ten preparat, dał mi kartkę. W domu przeczytałam jego nazwę i zajrzałam do Internetu, a tam było napisane:

      Dakolen to całkowicie naturalne i bezoperacyjne rozwiązanie. Zawiera kompozycję substancji aktywnych, naukowo opracowaną w celu naturalnej stymulacji tkanki piersi. W ten sposób pomaga uzyskać utracony kształt i jędrność biustu. Dakolen to wyciągi roślinne, które przyczyniają się do reaktywacji wzrostu tkanki piersi, co sprawia, że biust jest pełniejszy i bardziej elastyczny. Głównymi składnikami preparatu są ekstrakty z kopru włoskiego, lnu i chmielu zwyczajnego, zawierające znaczną ilość całkowicie naturalnych substancji roślinnych, znanych jako fitoestrogeny. Fitoestrogeny mają podobne działanie na tkankę biustu jak żeńskie hormony – estrogeny.Nasiona kopru włoskiego i chmiel zwyczajny zawierają fitoestrogeny, które pomagają wspierać pełny kształt i jędrność biustu. Lignany z lnu zwyczajnego (Linum usitatissimum) pielęgnują i dbają o zachowanie prawidłowej tkanki dojrzałych piersi. Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus) zawiera naturalnie występujące antyoksydanty i dzięki temu wspomaga ochronę przed wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi za proces starzenia. Kompozycja substancji aktywnych preparatu Dakolen zapewnia zdrowy rozwój piersi.

      Poczytałam i uznałam, że nic nie tracę, a rzeczywiście, w moim wieku już warto było zadbać o piersi, tym bardziej, że nie raz były one dość mocno „zmęczone”. Następnego dnia pokazałam kartkę swoim koleżankom, ponownie przeanalizowaliśmy Internet, doszłyśmy do wniosku, że poza gotówką nic nie tracimy, Krystyna poszła i kupiła pełną dawkę dla każdej z nas. Tabletki tabletkami, ale od momentu, kiedy Andrzej zaczął masować mi piersi, ja zaczęłam się podniecać. On to zauważył, ale nie reagował. Następna, znacząca data w tej historii to czwartek, 17 listopada. Andrzej, masując mnie zauważył, że jestem „po przeżyciach”, wówczas stwierdził – aby zlikwidować te wszystkie ślady, to Ty przed masażem powinnaś być mocno rozgrzana. Czy jest taka możliwość ? Stwierdziłam, że tak, ale u mnie w domu. Zaproponował termin w sobotę, 03 grudnia, o 11-tej. Zgodziłam się, przyszedł, pokazałam mu stół, na którym może mnie masować, pokazałam wannę w łazience, po czym zaprowadziłam go do pokoju gościnnego, aby się tam mógł rozebrać. W tym czasie zeszłam do łazienki, puściłam ciepłą wodę wlałam trochę olejków eterycznych, po czym się w niej zanurzyłam. Po chwili do łazienki przyszedł Andrzej, ubrany tylko w spodnie od dresu, wziął gąbkę i tą ciepłą wodą już rozmasowywał moje ciało. Kiedy już praktycznie rozmasował mnie całą, podął mi ręcznik, pomógł wytrzeć, przeszliśmy do pokoju, położyłam się na stole, a on zaczął mnie powtórnie masować. Skończył plecy i cały tył, poprosił, abym położyła się odwrotnie, po czym dalej kontynuował ten klasyczny masaż. Kiedy już mnie praktycznie rozmasował całą, sięgnął ręką do swojej torby, wziął z niej pojemnik z białą substancją i zaczął intensywnie rozsmarowywać piersi. Kiedy już poczuł, że są nabrzmiałe z podniecenia, poprosił, abyśmy przeszli do salonu, po czym siadając na kanapie, zsunął spodnie, mówiąc – a teraz ten kutas jest Twój. Spojrzałam i jak to się mówi, oczy stanęły mi w słup. Okazało się, że między jego nogami sterczy coś bardzo potężnego. Kiedyś miałam już takie spotkania z Jarkiem czy Jankiem Furmanem. Może to upływ czasu, a może nie, ale ten wydął mi się wyjątkowo duży, a przede wszystkim potężny. Wziąłem go w rękę i nie miałam już żądnych wątpliwości, moja dłoń objęła go w połowie, a szerokość dłoni stanowiła może ¼ jego długości. Ale nie miałam wyjścia, uklęknęłam na kanapie, rozsunęłam cipkę i zaczęłam się opuszczać. Od pierwszej chwili czułam jego „potęgę”. Pomimo, że byłam mocno podniecona już na początku miałam problem, aby wsunąć go w siebie. Wsuwając go w siebie czułam, jak rozciąga się moja cipka. Kiedy przechodziła jego żołądź jęczałam, czując maksymalne rozciągnięcie dziurki. Kiedy się wsuwał, czułam, jak by po ściankach pochwy przesuwał się milimetr po milimetrze w moje wnętrze. Przyszedł moment, kiedy wypełnił mnie całkowicie, nie oznacza to jednak, że on się wsunął cały. W tym momencie Andrzej mocno chwycił mnie za biodra, po czym samemu się uniósł i szybko opadł. To spowodowało, ze wbiłam się w niego jeszcze głębiej, ale nadal nie całkowicie. Wówczas powtórzył to unoszenie, po którym już bardzo głośno jęcząc wbiłam się na niego całkowicie. Powiedzieć, że go miałam w sobie, to mało. Miałam wrażenie, ze mam go pod brodą. Byłam mocno wypełniona, wszystkie moje mięśnie były tak naprężone, że miałam wrażenie, jakbym miała go gdzieś głęboko w sobie. Przez moment tak trwaliśmy, po czym Andrzej trzymając mnie mocno za biodra zaczął mnie wręcz podrzucać, częściowo się wysuwając, po czym ja opadając ponownie nabijałam się na tego kutasa. Każdy taki ruch powodował wyjątkowo mocne parcie na szyjkę maciczną, a przez to narastające podniecenie. To podniecenie narastało, aż po iluś takich „podrzutach” poczułam bardzo mocny skurcz mięśni brzucha i prawie krzycząc opadłam na Andrzeja w bardzo mocnym orgazmie. Ja opadłam w orgazmie, to nie oznacza, że on też doszedł. Usłyszałam – Tobie dość, ale mnie nie, idziemy na łóżko. Zsunęłam się z niego i bardzo chwiejnym krokiem przeszłam do sypialni, położyłam się, szeroko i wysoko rozsuwając nogi. Andrzej bardzo wolno zbliżył się do mnie, ustawił tego kutasa na wysokości dziurki, po czym energicznie pchnął. Krzyknęłam głośno, przez moment miałam wrażenie, że jestem rozdzierana, a ten jego kutas wszedł we mnie ledwo, ledwo. Od tego momentu można powiedzieć, zaczął się horror. Będąc opartym na ramionach nade mną zaczął wykonywać systematycznie ruchy bioder do przodu, tym samym wbijając we mnie coraz głębiej tego kutasa. Trudno opisać takie uczucie, ale czułam, jak po ściankach pochwy, bardzo mocno rozpieranej przesuwa się ten „tłok”, prąc systematycznie do przodu. Tak wsuwając się wszedł we mnie, wypełniając, ale samemu jeszcze nie. To tez te jego pchnięcia, kiedy napierał na moja szyjkę były wyjątkowo mocne. Bardzo mocno czułam napięcie wszystkich mięśni. Andrzej minimalnie wysuwając się, za każdym razem napierał odpowiednio mocno, aż w końcu i on wszedł cały we mnie. Na chwilę się zatrzymał, popatrzył na mnie, po czym zaczął „finał”. Wysuwał się i wsuwał, napierając coraz mocniej, ja czułam go coraz mocniej w sobie. O dziwo cipka zaczęła puszczać soki, poczułam płynność jego ruchów, aż przyszedł ten wspaniały, końcowy moment. Zatrzymał się na chwilę, spojrzał wymownie na mnie, po czym pchnął mnie z całej siły, ja rozdarłam się, bo poczułam prawie ból na wargach, on natomiast „wlał” we mnie tyle, ile mógł, a mógł nie mało. Jeszcze przez chwilę tkwił we mnie, po czym usłyszałam – to jest mój prezent imieninowy, na dzisiaj dość, od następnego razu, poza masażem, zaczniemy się bawić. Wysunął się, poszedł na piętro, umył, ubrał, podszedł do mnie, leżałam zwinięta w fasolkę, klepnął mnie dość mocno w pupę, mówiąc – do zobaczenia w czwartek. Wyszedł, a ja jeszcze długo leżałam w łóżku, jakby cały czas czując go w sobie. W końcu jednak zebrałam się, umyłam, próbowałam coś w domu robić. Niby robiłam, ale jednak cały czas miałam wrażenie, że jeszcze jego czuję. Szczęśliwie, byłam zaproszona na obiad, to też musiałam się czymś zająć. Ale też cały czas chodziła mi po głowie to jego stwierdzenie „po masażu zaczniemy się bawić”. Jak się „pobawimy” to pewnie napiszę. Sobota, 03 grudnia 2011r. Baśka