Basenowe ćwiczenia
Basenowe ćwiczenia
W niedzielę, 04 miałam imieniny. Na ten dzień miałam zaproszenie na basen od ratowników. To spotkane wyglądało tak. Wstałam wcześniej, umyłam, wzięłam „basenową” torbę, wzięłam również 2 butelki 0,7 Bolsa i poszłam. Gdy tylko pojawiłam się na basenie natychmiast zaprowadzili mnie do sauny, na drzwiach było napisane „Przepraszamy, awaria”, natomiast w środku już czekało na mnie „towarzystwo”. Najpierw wręczyli mi przepiękny bukiet róż, ale jakich długich, chyba po 80cm każda, a następne wręczyli model przepięknego jachtu. Ma on 50cm długości kadłuba i 65cm wysokości od pokładu do topu masztu. Na jednej burcie był tradycyjne życzenie dla żeglarzy – stopy wody pod kilem, na drugiej burcie napis – dla Barbary – 04.12.2011r.
Za to tylko już byłam ich. Ale jeszcze był szampan i życzenia, po których Bolek objął mnie w pół, delikatnie zsuwając ramiączko od kostiumu. Drugie już zsunęłam sama, resztę kostiumu też i stojąc przed nimi naga powiedziałam – chłopcy, do dwunastej jestem Wasza. To wystarczyło i tutaj pewnego rodzaju aluzja. W piątek 9-ciu dojrzałych mężczyzn, w niedzielę rano teoretycznie pięciu „młodych chłopaków”, ale było ich więcej, bo zawsze musiało być dwóch na basenie, czyli chyba 7-dmiu. W tym przypadku już po dwóch godzinach głośno jęczałam. Młodość to jednak młodość. O dwunastej już się bardzo słabo trzymałam na nogach. Opłukałam się i pojechałam do domu. No i teraz epilog. W domu rozebrałam się, poszłam do łazienki, chciałam się wykąpać. Ale będąc nagą dotknęłam cipki. Poczułam ją mocno, ale też poczułam coś innego, czego nie da się w normalny sposób wytłumaczyć. Zaskoczyłam, że niedawno dostałam Noego, dużego kutasa, jeszcze go nawet nie rozpakowałam. Prawie biegiem poleciałam na piętro, otworzyłam szafkę, rozerwałam wszystkie papiery i pudełka, nawet nie oglądając go przez chwilę, tylko nalałam na niego co nieco balsamu do ciała, który stał pod ręką, po czym postawiłam go na stołeczku i zaczęłam go „ujeżdżać”. W tym momencie zorientowałam się, że jest bardzo duży, a przede wszystkim gruby. Ale to nie miało znaczenia. Można powiedzieć, że wpadłam w furię i wbijałam się w niego coraz mocniej. Gdzieś w sobie czułam ból, a pomimo to wbijałam się na niego, aż wbiłam do końca. Gdy tylko moje wargi poczuły opór stało się coś dziwnego, po prostu dostałam bardzo mocny ścisk mięśni w brzuchu, a po ściankach zaczęły się sączyć krople moich soków. Wówczas jakby odpłynęły ze mnie wszystkie siły, nie wiele brakowało, abym się przewróciła, wyjęłam go z siebie, już nie szłam do wanny, tylko umyłam się pod prysznicem i poszłam do łóżka. Obudziłam się dobrze po południu. Poszłam do łazienki na piętrze „posprzątać” po tych moich „figlach”. Sprzątając opakowanie po tym sztucznym penisie przeczytałam, że ma on 15 cali długości całkowitej, a 13,5 cale do jąder, 2 cale średnicy, czyli ma on 38cm długości całkowitej, a 34 cm „roboczej” i 5cm średnicy. Patrzyłam na ten opis z niedowierzaniem, ale z drugiej strony przekonałam się, co można zrobić „w furii” Tak skończyły się moje imieniny A. D. 2011roku. Dlaczego o tym piszę. Bo historia lubi się powtarzać i tak było wczoraj. Poszłam „planowo” na basen, na 20-tą. Spokojnie sobie popływałam, ale widziałam, że jest dwóch ratowników z tej „ekipy”, która była w imieniny. Specjalnie nie zwróciłam na nich uwagi nadal katowałam wodę tę swoją żabką. Dochodziła 21-sza. Kiedy byłam przy „płytkim” brzegu podszedł do mnie jeden z ratowników, mówiąc, że zaprasza mnie „na kawę”. Było tak nie raz, że wchodziłam do ich pomieszczenia teoretycznie „na kawę” a praktycznie mieliśmy ze sobą zbliżenia. To te…ż się specjalnie nie zdziwiłam, pomógł mi wyjść z basenu, ja owinęłam się w ręcznik, a on prowadzi mnie do sauny. Na drzwiach znana mi kartka „Przepraszamy, awaria” a w saunie już dwóch ratowników. Jeden z nich podszedł do mnie, chwycił dość mocno za włosy, odciągnął głowę do tyłu, usłyszałam – chyba nie masz nic przeciwko temu, abyśmy zrobili małą powtórkę. W tym momencie zamknął mi usta swoimi ustami, o dziwo, poddałam się, całując go też. Drugi zaczął zsuwać ze mnie kostium, za chwile byłam naga, położyli mnie na stoliku przykrytym ręcznikiem, mocno rozkładając nogi na boki. Po chwili już pierwszy siedział we mnie, naparł z bardzo dużą siłą, a ja tylko jęczałam. Nie wiem, gdzie się spieszył, ale też szybko skończył. Po chwili obrócili mnie na brzuch, dostałam mocnego klapsa na pośladek a za nim drugi już był we mnie. Tak samo, naprawdę, nie wiem, gdzie się spieszył, ale uderzał swoimi biodrami we mnie bardzo mocno. Widać było, że są mocno napaleni, bo wsuwając się szybko we mnie, szybko też dochodzili do swoich orgazmów, spuszczając się. Trzeci również wszedł we mnie od tyłu, tak samo mocno we mnie się wsuwając. Trzymał mocno za biodra, przyciągając mocno moje. Sama się zdziwiłam, ale byłam podniecona, wypinając się tez w jego stronę. Skończył, spuszczając się mocno we mnie. Młodość, to jest młodość. Ten pierwszy już leżał na drugiej krawędzi stołu, pokazując swojego sterczącego kutasa. Jego koledzy pomogli mi podstawiając stołek, weszłam na niego, wbijając go sobie w pupę. Pozostali rozsunęli mi nogi, następny już wchodził na drugiego we mnie. Tym razem nie wytrzymałam, patrząc na niego powiedziałam – wolniej. Spojrzał no i od tego momentu, można powiedzieć, zaczęła się bardzo miła zabawa. Wsuwał się we mnie wolniutko, ale wypełniając mnie całą. Ja jęczałam w narastającym podnieceniu, osiągając wcale nie mały orgazm w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Zorientowali się, następny już nie „szalał”, tylko wolniutko wsuwał się we mnie. Ja jeszcze nie ochłonęłam z poprzedniego podniecenia, to też jęczałam coraz głośniej, osiągając bardzo mocny orgazm razem z nim.Gdy skończył, ponownie obrócili mnie na brzuch, ten, którego miał mnie w pupie ponownie w nią wszedł i po kilku mocnych ruchach skończył we mnie. Wówczas nastąpiło coś, czego poprzednio nie było. Właśnie ten, z którym odbyłam zbliżenie w pupę sięgnął po jakiś krem, nasmarował sobie ręce, po czym zbliżył je do mojej pupy, wsuwając najpierw jeden palec, po czym dwa, po chwili zaczął nimi obracać, to w jedną stronę, to w drugą. Zaczęłam jęczeć, po chwili zaczęłam mocniej, bo wsunął już trzy palce. Tymi trzema palcami „kręcił” w pupie dość długo, ale tylko po to, aby za chwilę je wysunąć, po chwili poczułam, jak jedną rękę położył na kości ogonowej, a tą drugą, zwinięta w piąstkę zaczął wsuwać w pupę. Darłam się, ale pozostali odpowiednio mocno mnie przytrzymali, tak, ze ten w końcu wsunął mi ją całkowicie. Czułam ją bardzo mocno w sobie, jęczałam coraz głośniej, ale on specjalnie na to nie zwracał uwagi, systematycznie ją wsuwał i wysuwał. Jednak przyszedł ten moment, w którym już nie wytrzymałam, krzyknęłam – dość, a kiedy ją wysunął klepnął mnie mocno w pośladek, mówiąc – jak dość, to dość, mocniej pobawimy się innym razem. Nie wiem, co on ma na myśli i jeżeli on uważa, że co tydzień będą takie „zabawy” to jest w dużym błędzie. Z basenu ja na pewno nie zrezygnuje. 14 grudnia 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl