Wpisy z styczeń, 2012

Tadeusz z basenu

01. Tadeusz z basenu

Jesień trwała bardzo długo, nawet w połowie grudnia, nie mogąc jeździć w sobotę, jeździłam w niedziele na swoje rowerowe wycieczki. Ale przyszła „plucha” ta jazda tez się skończyła. Będąc któregoś razu na basenie we wtorek, po wyjściu z szatni usiadłam na chwilę w kawiarence, aby odreagować, dosuszyć włosy. Dosiadł się jeden z instruktorów pływania, później okazało się, że ma na imię Tadeusz.

  •  

Zaczęliśmy rozmowę, podczas której wyraziłam ten swój żal, na co Tadeusz powiedział – to przyjdź do nas na basen. My jesteśmy od 8-mej i nie raz jesteśmy sami. Chodzę na basen we wtorki na 8-mą ale wieczorem, czemu miała bym nie chodzić na 8-mą ale rano i to w sobotę. Oczywiście, nasze serialowe społeczeństwo nie jest w stanie wstać o tej godzinie, ale mnie dwa razy nie trzeba było powtarzać. Był początek grudnia, sobota pojechałam na basen, mieli rację, było nas dwie osoby, ja i jeden mężczyzna. Zaczęliśmy pływać, okazało się, że bardzo dobrze pływa, a przede wszystkim jest wytrzymały. Praktycznie cały czas pływał, jak to się mówi, nie wisiał na krawędzi basenu. Ja też „włączyłam” na drugim torze tą swoją „żabę” i tak sobie pływaliśmy. Tydzień później to samo, tylko nas dwoje. Kiedy kończyliśmy zapytał, czy bym się z nim nie napiła kawy. O 9-tej jest już otwarty bufet, przedstawił się jako Tadeusz. Jest on średniego wzrostu, myślę, że nie całe 170cm, ale za to taki „masywny”, bardzo dobrze zbudowany mający moim zdaniem ok. 35 lat. Usiedliśmy przy stoliku, pierwsze pytanie – gdzie się nauczyłam tak dobrze pływać. Dalej już rozmowa potoczyła się na inne różne tematy. Podczas tej rozmowy okazało się że zawodowo jest lekarzem – ortopedą, uśmiechnęłam się, bo jakoś ostatnio gdzie się nie ruszę, to lekarz. Tak piliśmy kawę dwa razy, trzeci raz – była to sobota, 21 stycznia, zaproponowałam wypicie kawy u mnie w domu. Przez chwilę patrzył na mnie „badawczym” wzrokiem, po czym usłyszałam – dobrze. Pojechaliśmy, Tadeusz też samochodem, to też nie mogłam na stole postawić nic innego, jak kawę i przygotowaną szarlotkę. Obejrzał dokładnie dom, miałam satysfakcję, kiedy mu powiedziałam, że praktycznie sama go budowałam. Ale nie będę ukrywała, że miałam na niego chęć, tylko nie bardzo wiedziałam, jak mu to dać do zrozumienia. Kiedy prawie dopił kawę, zapytałam – woda na basenie jest mocno chlorowana, wysusza skórę, nie był byś tak uprzejmy i nie wysmarował mnie balsamem, samej mi jest to zrobić trudno. Znowu patrzył na mnie tym swoim badawczym wzrokiem, po czym usłyszałam – dobrze. Wzięłam go za rękę, poszliśmy do sypialni, tam się błyskawicznie rozebrałam, mówiąc, żeby się też rozebrał, będzie mu wygodniej, pokazałem tubę z balsamem i położyłam na brzuchu. Patrzyłam, jak mi się przygląda, po czym samemu rozebrał się do spodenek, wziął tubę z balsamem. Muszę przyznać, że kiedy poczułam jego ręce na swoim ciele od razu zrobiłam się mocno podniecona. A on systematycznie i bardzo delikatnie rozprowadzał balsam po całym ciele. Skończył, ja bez namysłu odwróciłam się, wystawiając w jego kierunku przednią część ciała. Znowu długo patrzył, nic nie powiedział, tylko wycisnął z tuby balsam na rękę i zaczął go rozprowadzać. Zaczął od klatki piersiowej, bardzo delikatnie przesuwając dłonie po piersiach. Te natychmiast dały mu znać, że mnie podnieca. Zrobiły się twarde, a brodawki napęczniały, mocno wystając do góry. Tadeusz jednak rozprowadzał balsam dalej, jakby tego nie widząc. Kiedy jednak doszedł do podbrzusza dłuższą chwilę przyglądał się moim znaczkom, a przede wszystkim dość mocno widocznym kolorowym „balonikom” cipki. Ja rozsunęłam szeroko nogi, on znowu spojrzał wymownie i od tego momentu zaczęło się. Lewa ręka wróciła do „masowania” piersi, a prawa zaczęła zanurzać się w przestrzeń między nogami. Po chwili już jego duży palec był na łechtaczce. Ta też dała mu do zrozumienia, że jest podniecona. Ale jego dotyk spowodował jeszcze większe jej podniecenie. Ja zamknęłam oczy i zaczęłam pojękiwać. On poczuł, że mnie podnieca i zaczął ją dalej pieścić palcem. Kiedy już jęczałam bardzo głośno przesunął rękę niżej, wsuwając mi palec w pochwę. Jęknęłam, czując, jak narasta we mnie podniecenie. On natomiast wolno, ale systematycznie wsuwał go i wysuwał, dotykając czubkiem palca szyjki. Tego już się nie dało dłużej wytrzymać. Jęczałam coraz głośniej, pochwa była wypełniona moimi sokami, a Tadeusz nadaj ja pieścił. Przyszedł moment, kiedy już nie wytrzymałam i jęcząc głośno wypowiedziałam te słowa – wejdź we mnie. Znowu wbił we mnie ten swój wzrok, ale po chwili zsunął spodenki, ujrzałam jego mocno podniecone prącie. No i tu małe zaskoczenie, przy jego średnim wzroście to jego prącie okazało się być wcale nie takie małe. Szybko się o tym przekonałam, kiedy zaczął mi je wprowadzać w pochwę. W tym momencie można było poznać „mistrza”. Wypełniał mnie wolno, poczułam go w całej pochwie. Po chwili minimalnie się wysunął i wsunął ponownie. We mnie zaczęło narastać podniecenie, po brzuchu zaczęły chodzić lekkie skurcze. Tadeusz, mając mnie pod sobą, to się wysuwał, to wsuwał, mocno napierając również na moje „baloniki”. Następne jego pchnięcia, a ja już cała „płynęłam”. Aż przyszedł ten końcowy moment, który poczuliśmy jednocześnie. Poczułam jego trzy ostatnie bardzo energiczne pchnięcia, a za chwilę jego sperma zaczęła mnie wypełniać. Ja natomiast dostałam bardzo mocnego skurczu mięśni brzucha, które spowodowały obkurczenie się pochwy na jego prąciu. Przez dłuższą chwilę tkwiliśmy w sobie, ale niestety, nie mogło to trwać zbyt długo. Tadeusz wysunął się, poszedł do łazienki, a ja zwinęłam się w fasolkę, mocno ściskając nogi jeszcze czułam drżenie jego prącia w sobie. Tadeusz wrócił po chwil, podszedł do mnie, cmoknął mnie, mówiąc – dzisiaj nie mogę dłużej zostać, ale za tydzień będę miał dla Ciebie więcej czasu. Ubrał się i wyszedł, wówczas ja poszłam do łazienki, zaczęłam puszczać wodę do wanny, ale we mnie jeszcze się „gotowało”. Wówczas przypomniałam sobie, że niedawno dostałam nowy, zdalnie sterowany, wodoodporny wibrator, bardzo pasujący do tej sytuacji, bo niezbyt długi, ale dość gruby, miał 24cm długości „roboczej” i 4cm średnicy. Taki „masywny” jak Tadeusz. Ustawiłam go na dnie wanny i zaczęłam go wsuwać w siebie. Pomimo, że byłam mocno podniecona jednak mocno czułam, jak mnie wypełnia. Czułam, jak mnie rozpiera, wsuwając się we mnie, a jeszcze mocniej, kiedy mnie wypełnił. Mnie wypełnił, ale samemu jeszcze do końca nie wszedł. To też unosząc się na rękach, wykonałam kilka ruchów do góry i na dół, po których poczułam, że się już wbił we mnie. Wówczas uruchomiłam wibrację, zwiększając jej częstotliwość. Przyszedł moment, kiedy poczułam ponownie potworny ból orgazmu, jeszcze większy skurcz brzucha. Jeszcze przez moment siedziałam na nim, nie mając siły się ruszyć. Po dłuższej chwili wysunęłam, opłukałam, szybko wytarłam i przeszłam do łóżka. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Ale wiem, że jak się obudziłam była godzina druga po obiedzie. Tak się skończyło moje pierwsze „intymne” spotkanie z Tadeuszem. Jeśli będą następne, może opiszę. 24 stycznia 2012r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Tomek, długi weekend styczniowy, część 3

Tomek, długi weekend styczniowy, część 3

Od Sylwestra uzgodniliśmy, że północ jest naszą szczególna godziną. Właśnie przyszła północ z piątku na sobotę, kiedy Tomek objął mnie ramieniem, przypominając mi ten fakt. Wówczas usłyszałam – Basiu, Twój wzgórek łonowy mówi, że już co nieco w tym życiu przeżyłaś, bawiąc się w „mocne” zabawy. Może byś miała chęć pobawić się ze mną. Nie umiem tego wytłumaczyć, czy to wpływ wypitych drinków, czy to wpływ mojego podniecenia po przeżytym zbliżeniu, ale w tym momencie zarzuciłam mu ręce na szyję, przywarłam ustami do jego ust w bardzo namiętnym pocałunku, po czym łapiąc oddech przed następnym szepnęłam długie – taaaak.

  •  

Ten nasz pocałunek trwał jeszcze długą chwilę, po której usłyszałam- idź do łazienki. Poszłam do łazienki, a Tomek do kuchni, po chwili wrócił, podając ponownie szklaneczkę z drinkiem. Wzniósł toast – za naszą zabawę, po czym wypił zawartość szklaneczki do dna. Ja również, jego wzorem, wypiłam swoją, aczkolwiek czułam w niej dość mocno alkohol. Wówczas Tomek odstawił je na bok, wyciągnął z końca łazienki dość duży stolik, przykrył go ręcznikiem kąpielowym, po czym pokazał, abym na nim usiadła. Ewidentnie, byłam wówczas wyższa. Siedziałam przed nim, a on stał patrząc na mnie, po chwili oparł ręce na moich piersiach, delikatnie je masując. Na efekt nie trzeba było czekać zbyt długo, zaraz zrobiły się dość mocno napęczniałe, a przede wszystkim napęczniały brodawki. Wówczas Tomek lekko je ściskając powiedział – zaczął się Nowy Rok, powinnaś w niego wejść z uśmiechem i z kolorową wizją życia. Tych Twoich cycuszków nie wolno ruszać, nasz tam już kolorki i tak ma zostać. Ale chcę Ci zrobić takie same kolorki na Twoich wargach. W tym momencie zsunął obie ręce w kierunku cipki. Tutaj kilka zdań komentarza na temat „znaczków” które już miałam. Było to moje „pożegnanie” z przeszłością i niektórymi Klubami, z którymi „współpracowałam” w Hamburgu. 30 grudnia 2007, na progu mojej kalendarzowej 50-tki zostałam odpowiednio wytatuowana. Miałam wytatuowany czarny znak zodiaku „raka” w samym kroczu i „50”, piątka czerwona na prawej wardze, zero niebieskie na lewej wardze, na piersiach, ok. 1cm poniżej brodawki mam wytatuowaną czerwoną gwiazdkę o średnicy ok.1cm. na lewej piersi taką samą gwiazdkę, ale koloru niebieskiego na prawej piersi. Następne „znaczki” pojawiały się mniej więcej w rocznych odstępach. 28 listopada 2008r. po spotkaniu w klubie „Czarnej Róży”, patrząc od góry, na lewej stronie mojego wzgórka łonowego pojawił się czarny znak stylizowanej „Czarnej Róży”, przy czym nie był on tatuowany, ale umieszczony z pomocą gorącego stempla na pomalowanej skórze. Tym sposobem ten znak po prostu „wtopił się” trwale w skórę właściwą i tkwi we mnie do tej pory. Mniej więcej po roku, 10 stycznia 2009 roku na pożegnaniu z innym klubem otrzymałam, wtopiony tą samą techniką na środku wzgórka łonowego, czerwony symbol Kwiatu Lotosu” Pomimo, że upłynęły już dwa lata, jest on nadal intensywnie czerwony, co dość wyraźnie widać, kiedy zdejmę majteczki. Tym razem minęło półtora roku, 23 lipca, w ramach „prezentu urodzinowego” otrzymałam następny znaczek, tym razem na prawej stronie wzgórka łonowego, ponownie czarnego koloru – Kotwicę Admiralicji . Było to nawiązanie do mojego żeglarstwa i rejsów, które z członkami tego klubu odbyłam. Tym sposobem, cała dolna część mojego wzgórka łonowego jest odpowiednio udekorowana. Ja jeszcze nie wiedząc, co to ma być ponownie rzuciłam mu się na szyję, objęłam go mocno, usta nasze znowu zwarły się z bardzo namiętnym pocałunku, po którym powiedziałam – chcę być dla Ciebie kolorowa. Tomek jeszcze raz spojrzał na mnie wymownie, a ja nadal trzymając go za szyję powtórzyłam – ja chcę. Wówczas dał mi znać, abym się położyła na tym stole i szeroko rozsunęła nogi. Już wcześniej zauważył mój wygięty do góry wzgórek łonowy oraz mocno wyeksponowane wargi sromowe. Pieszcząc wcześniej moją cipkę ustami „zapoznał” się też dokładnie z moja łechtaczką. Teraz, kiedy tak leżałam jeszcze raz mi się przyjrzał, po czym otworzył stojącą pod ścianą szafkę, coś z niej powyjmował. Okazało się, że ma w ręku klasyczne opaski, pozapinał mi je na nogach. Po chwili wyjął linki gumowe, wpiął je w opaski, zaczął naciągać. Dopiero wówczas zorientowałam się, że na ścianach i przy podłodze wmontowane są haczyki. Przeciągając je odpowiednio znalazłam się z mocno rozciągniętymi na boki nogami. Tomek jeszcze raz przeciągnął ręką po cipce, po czym zobaczyłam w jego ręku klasyczną igłę lekarską, otworzył opakowanie, wyjął, po czym dość mocno ściskając wargę po prawej stronie wbił ją od dołu na głębokość ok. 1cm. Lekko jęknęłam, ale on za chwilę wbił drugą od góry, natomiast za moment dwie następne były w drugiej wardze sromowej. Patrząc od góry na prawej wardze miałam już wytatuowaną cyfrę „pięć” koloru czerwonego, na lewej wardze cyfrę „zero” koloru niebieskiego. Miałam je wytatuowane na przełomie grudniu 2007 i stycznia 2008 roku, kiedy zaczynałam kalendarzowo 50 – ty rok życia. Tomek musiał je zauważyć wcześniej, kiedy kilkakrotnie pieścił moją łechtaczkę ustami. Teraz był już do tego przygotowany, w następnej kolejności wyjął z szafki pojemniki z czerwonym i niebieskim roztworem. Widząc mój wzrok, uspokoił mnie – nie bój się, to jest specjalny żel biologiczny, przyswajalny przez ludzki organizm, stosuje się go do wypełniania ran, za nim się same zagoją. Dla Twoich potrzeb zabarwiłem je organicznymi barwnikami, które też się wchłaniają przez organizm ludzki. Będziesz kolorowa przez jakieś 9 – 10 miesięcy, jeżeli będzie Ci to odpowiadało, kiedyś powtórzymy. Po chwili wziął strzykawkę, 20ml, naciągnął tego czerwonego roztworu i zaczął mi go wciskać w prawą wargę. Patrzyłam, jak rośnie mi tam czerwony balonik. Po chwili drugą porcję, przez drugą igłę wstrzyknął z drugiej strony. Tym sposobem miałam już dość duży „czerwony” wałek. W tym momencie zmienił strzykawkę i zaczął wprowadzać niebieski płyn do lewej wargi. Trochę jęczałam, czując, jak mi „puchnie”, ale to nic nie dawało, po chwili wprowadzał płyn drugą igłą. Przez ten czas nic nie mówił, tylko skupiony był na tych „zastrzykach” Myślałam, że skończył, jednak za wcześnie. Pogładził ręką po cipce, wyczuwając te „baloniki” po czym usłyszałam – te kolory to ktoś Ci narzucił, teraz ja dołożę swój. W pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi, ale zaraz się wszystko wyjaśniło. Wyjął z szafki następna igłę, ścisnął mi dość mocno napletek łechtaczki i wbił mi ją dość głęboko w samą łechtaczkę ( 2 ). Tym razem rozdarłam się, ale nie byłam w stanie nic zrobić. Po chwili wyjął następną strzykawkę, a z szafki następny pojemnik czarnego koloru. Naciągnął w nią, złączył z igłą i zaczął wciskać zawarty w niej płyn. Wcisnął całą, po czym wyjął wszystko, igłę ze strzykawką, zaraz też wyjął pozostałe igły i dłuższą chwile przyglądał się, jak wyglądam. Delikatnie przeciągnął ręka po całej cipce, po chwili podął mi ręcznik, wypiął nogi, mówiąc – idź się umyć. Umyta, dłuższą chwilę patrzyłam na cipkę, nawet bez rozsuwania nóg widać było dwa dość duże „kolorowe wałki”. Jednocześnie pod napletkiem od razu poczułam „duży koralik” łechtaczki. Jedno, co było ważne, myjąc się i dotykając nie czułam bólu. Przeszłam do sypialni, Tomek pokazał, abym się położyła, jednocześnie podkładając pod biodra zwinięta na pół poduszkę, ułożyłam się szeroko rozsuwając nogi i patrząc, jak zbliża się do mnie jego potężny kutas. Wepchnął się do dziurki i zaczął mnie wypełniać. Poczułam go bardzo mocno w sobie, od razu zaczęłam się mocno podniecać, jednocześnie wypinając w jego kierunku biodra. A on się wsuwał systematycznie, aż doszedł do tego momentu, kiedy zaczął napierać swoim wzgórkiem łonowym na pogrubione wargi sromowe. Po chwili poczułam, jak jego łono ociera się o łechtaczkę. Jęknęłam, wyrzuciłam ręce do tyłu, mocniej wypinając się w jego kierunku chciałam, aby wszedł we mnie jak najmocniej. On to też tak zrozumiał, zaczął jeszcze mocniej na mnie napierać. Zaczęłam się bardzo mocno podniecać, po chwili już byłam cała mokra. Czułam, jak mocno napiera na moje wargi, jak je mocno uciska, ale nie powodowało to bólu, powodowało to jakieś dziwne uczucie przekładające się na coraz to większe podniecenie. Natomiast to podniecenie w naturalny sposób powodowało jeszcze większe powiększanie się moich warg i łechtaczki. To wszystko powodowało bardzo mocne podniecenie, po chwili poczułam pierwsze skurcze w brzuchu sygnalizujące zbliżający się orgazm. No i przyszedł. Tomek też go wyczuł, jeszcze mocniej wbijał się we mnie, aż przyszedł ten moment obopólnego spełnienia. W tym momencie zakryłam usta dłonią, aby nie krzyczeć, bo po brzuchu przebiegały wyraźne skurcze, a ja, można powiedzieć, w tym momencie, kiedy po raz ostatni wbił się we mnie, praktycznie zaczęłam cała drżeć. Mocno przywarł do mnie, dłuższą chwile tkwiąc we mnie, czekając, aż się uspokoję. Dopiero w tym momencie wysunął się, a ja szybko zwinęłam się w fasolkę, cała jeszcze drżąca. Po pewnym czasie poszłam się umyć, a kiedy wróciłam Tomek leżał w łóżku pokazując, że mam się koło niego położyć. Wtuliłam się mocno, dłuższą chwilę leżeliśmy, po czym Tomek odwrócił się tak, aby mięć moją twarz przed sobą. Usta nasze połączyły się w bardzo namiętnym pocałunku, po którym usłyszałam – wtul się, musimy się trochę przespać. Nie wiem, kiedy usnęłam, ale na pewno jakiś czas spałam. Tomek pierwszy ruszył się do łazienki, spojrzałam na zegarek, dochodziła piąta rano, kiedy wrócił, pachniał „świeżością”, to lubię. Po nim ja też się umyłam, też zrobiłam się „pachnąca”. Wsunęłam się do łóżka, po chwili poczułam jego rękę, jak się zsuwa w kierunku wzgórka łonowego. Jeszcze moment, jego palec zaczął dotykać mojego „koralika”, bo łechtaczka już zdążyła się podniecić. Dotykał mnie wyjątkowo delikatnie, co powodowało szybko narastające we mnie podniecenie. Jeszcze moment, poprosił, abym się ustawiła na kolanach. Wypięłam w jego kierunku biodra, szeroko rozsuwając nogi, a za moment poczułam, jak wsadza mi tego swojego kutasa. Wygięłam się mocno w jego kierunku, a on też odpowiednio mocno wbijał się we mnie. W tej pozycji miął również dobry dostęp do moich warg sromowych, to też, można powiedzieć, miażdżył je swoimi mocnymi pchnięciami. Ja jęczałam od samego początku, a kiedy chwycił mocno za biodra i zaczął wbijać się jeszcze mocniej, podnieciłam się do tego stopnia, że aż zaczęłam cała drżeć. Mając dużo swobody systematycznie wysuwał się dość mocno, ale tylko po to, aby za chwilę odpowiednio mocno wsunąć się we mnie W momencie, kiedy się we mnie spuszczał z całej siły waliłam dłonią w pościel. Wysunął się, zdążyłam chwycić ręcznik, wsunęłam go w krocze i opadłam zupełnie bez sił, czując, jak cała wewnątrz drżę, a szczególnie jak drżą te duże moje wargi. Poszłam się umyć, po czym poszliśmy razem do kuchni robić śniadanie. Kiedy umawialiśmy się na ten weekend, Tomek miał mięć go całego. Niestety, w ostatnich chwili okazało się, że musi o 15-tej być w szpitalu na dyżurze. Tym sposobem zostało nam tylko to przedpołudnie. Poszliśmy do kuchni, naszykowaliśmy lekkie śniadanko, nie wiele do jedzenia, za to dużo do picia. Zaczęłam sprzątać, w tym momencie poczułam jego rękę między nogami, szeroko je rozsunęłam, po chwili już oparta o blat, miałam go całego w sobie. Leżałam na tym blacie głośno oddychając, kiedy on się we mnie systematycznie wsuwał. To, co ważne, przy wszystkich naszych zbliżeniach Tomek się nie spieszy, tym sposobem w szczególny sposób czuje się jak ten jego kutas wypełnia moje wnętrze, jak się wolno przesuwa, aż do końca, aż napiera na szyjkę. Kiedy skończył, wysunął się, a ja leżałam na tym blacie nie mając siły ruszyć się. Mało tego, poczułam, jak po chwili zaczynają wypływać ze mnie te jego soki. Wówczas przeszedł po mnie następny dreszcz podniecenia, aż poczułam mocne skurcze w brzuchu. Nie miałam jednak innego wyjścia, sięgnęłam po ręczniczek, wsunęłam między nogi, poszłam się umyć. Umyta, ponownie wsunęłam się do łóżka, dochodziła dopiero siódma, nie było po co wstawać. Wtuliłam się w niego i ponownie usnęliśmy. Nie trwało to jednak zbyt długo, Tomek poszedł pierwszy do łazienki, a kiedy ja wyszłam siedział na krótszym brzegu łóżka. Uznałam, że powinnam mu „podziękować” za ten Noworoczny prezent, to też podeszłam do niego, uklękłam zaczęłam pieścić jego kutasa ustami. Był na tyle „mały”, że mogłam go swobodnie wsuwać i wysuwać. Widocznie sprawiało mu to przyjemność, po chwili zrobił się „normalny, a Tomek pokazał, abym na nim usiadła. On się dość mocno wsunął na łóżko, ja uklękłam i zaczęłam go sobie wsuwać. Moje „nowe” wargi – baloniki od razu dały znać, zaraz dały znać, że są odpowiednio ugniatane. Uniosłam się jeszcze kilka razy, opuściłam, miałam go całego w sobie. Od razu zaczęłam głośno jęczeć, po całym ciele zaczęły przechodzić dreszcze, bo czułam go bardzo mocno w sobie, ale też czułam go równie mocno na zewnątrz, bardzo mocno uciskał wargi – baloniki. Było to zupełnie nowe odczucie tego zbliżenia. Wsuwałam się i wysuwałam, ja już byłam cała „pływająca” a Tomek jeszcze nie. To też chwycił mnie za biodra, przekręcił na plecy, moje nogi rozsunął maksymalnie na boki i kontynuował to zbliżenie. Już nie jęczałam, już prawie krzyczałam w obłędnym orgazmie. Czułam go w sobie, czułam na sobie, brzuch zrobił się twardy jak deska, wypluwając z siebie obłędne ilości soków. Przez moment miałam wrażenie, że „odlatuje w zaświaty” w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Nie pamiętam, kiedy miałam tak namiętne zbliżenie. On się wysunął, Leżałam ja zwinięta na bok leżałam, łapiąc powietrze, jak ryba. Leżałam, bo w moim wnętrzu jeszcze wszystko pulsowało, Leżałam a cipki lały się „litry” naszych soków. Zebrałam się do łazienki, długo stałam pod natryskiem, za nim doszłam jako tako do siebie. Kiedy wyszłam, Tomek dał mi drinka, samemu pił już colę, bo szedł na dyżur. Stuknęliśmy się, usłyszałam – jesteś teraz kolorowa, życzę Ci kolorowych snów. Nie wiem, czy będą one kolorowe i nie wiem, że będą to sny, ale wiem, że na pewno że będziemy mieli następne spotkanie. Kiedy – czas pokaże. 15 stycznia 2012r. Baśka Baska45@poczta.onet.pl

Tomek, długi weekend styczniowy, część 2

Tomek, długi weekend styczniowy, część 2

Można powiedzieć, że pierwszą część naszego spotkania zakończyliśmy około 3-ciej nad ranem w piątek. Po dwóch mocnych klasycznych zbliżeniach i dodatkowej „zabawie” z cipka poszliśmy spać. Nie da się ukryć, że zarówno te zbliżenia jak i zabawy dość mocno mnie wyczerpały i nawet nie wiem o której usnęłam.

  •  

Pierwszy raz obudziłam się, to była siódma rano, ale Tomek jeszcze spał, to ja też zamknęłam oczy i chyba spałam dalej. Kiedy Tomek zaczął się ruszać, była prawie 9-ta, poszedł do łazienki, ja po nim. Pomna dyspozycji – jutro zajmiemy się Twoja pupcią, bardzo dokładnie ją umyłam a przede wszystkim głęboko. Zawsze mam w torbie gruszkę do lewatywy, tym razem się przydała, wypłukałam ją dobrze. Wsunęłam się do łóżka, Tomek objął mnie ramieniem, po czym zbliżył usta do moich, zaczęliśmy się całować. Były to bardzo namiętne pocałunki, podczas których Tomek zaczął gładzić moje piersi, po chwili pokazały, że są już podniecone, zajął się łechtaczką. Cipka trochę mnie pobolewała po wczorajszych „wkładkach” ale nie łechtaczka, która zaraz dała znać o swoim podnieceniu. Kiedy już zaczęłam głośno jęczeć, usłyszałam – połóż się na brzuszku. Spojrzałam, on kiwnął głową, odwróciłam się, kładąc ręce przed sobą i szeroko rozsuwając nogi. Tomek ułożył się obok mnie, zaczął ręką gładzić plecy. Wolniutko i bardzo delikatnie przesuwał rękę, a ja cała drżałam z podniecenia. Przesuwając ją coraz niżej, w pewnym momencie zsuwając palce rowkiem doszedł do dziurki. A ona cała mokra, delikatnie wsunął w nią palec, ja jęknęłam, czując narastające podniecenie, kiedy zaczął dotykać szyjki. Czując, że jego palec jest już całkiem mokry wysunął z tamtej dziurki i przesuwając go wyżej, zaczął wsuwać w brązową dziurkę. Jęknęłam, odruchowo ścisnęłam pośladki, ale po chwili je rozluźniłam, czując, jak zaczyna nim, penetrować tą dziurkę. Jeszcze moment i poczułam, że robi to zupełnie swobodnie, że pupa się rozluźniła. On to też wyczuł, wysunął ten palec, ale tylko po to, aby po chwili wsunąć dwa palce. Zaczęłam jęczeć, czując, jak mi je całe wsuwa, jak nimi zaczyna kręcić na boki. Nagle przestał, wysunął je, usłyszałam, unieś biodra do góry, on zwinął poduszkę na pół, podłożył pod mnie, po czym usłyszałam- rozciągnij pośladki. Przesunęłam ręce do tyłu, posłusznie je rozciągnęłam, Tomek w tym czasie bardzo szybko posmarował kutasa stojącym obok kremem nawilżającym, położył się na mnie i zaczął mi go wsuwać. Jęczałam, czując jak mnie rozpiera ten jego kutas, jak zaczyna się we mnie zagłębiać. Po chwili już go miałam całego w sobie. Jęczałam, nie jest to takie samo zbliżenie, jak w cipkę, ale też się je mocno czuje. A Tomek, podpierając się nade mną na tych swoich potężnych ramionach, tymi swoimi potężnymi biodrami wbijał mi go coraz mocniej. Przyszedł moment, kiedy przyspieszył to swoje wsuwanie, a zaraz poczułam, jak się po moim wnętrzu rozpływają jego soki. Nie jest to ten sam orgazm, co pochwowy, ale jest to również coś bardzo miłego. Skończył, wytarł się ręcznikiem, położył obok mnie i tak dłuższą chwilę leżeliśmy. Okazało się, ze to zbliżenie na tyle nas rozładowało, że usnęliśmy. Obudziliśmy się, dochodziła godzina 12-ta, uznaliśmy, że wypada coś zjeść. Poszliśmy do kuchni, Tomek naszykował kanapki, ja zaparzyłam herbatę, zasiedliśmy do śniadania. Ale Tomek uznał, że śniadanie tak „na sucho” to nie śniadanie, naszykował po dużym drinku. Patrząc, jak on leje tą wódeczkę od razu zorientowałam się, że w mojej szklaneczce jest więcej niż w jego. Ale stuknęliśmy się „za miłe spotkanie” i ją prawie całą wypiłam. Skończyliśmy, Tomek uznał, ze trzeba to mieszkanie trochę posprzątać, a przede wszystkim sypialnie. Kiedy była ona już doprowadzona do odpowiedniego ładu przeszliśmy do łazienki, pościerałam wszelkie ślady naszej dotychczasowej bytności, Tomek natomiast czegoś szukał w szafkach. Gdy już posprzątałam stanął przede mną, mówiąc – pobaw się nim trochę, pokazując już dość mocno podnieconego kutasa. Spojrzałam na niego, on kiwnął głową, uklękłam, on się lekko pochylił, po czym wzięłam go w usta. Zaczęłam go sobie wsuwać i wysuwać, jeszcze się mieścił, wysuwałam i oblizywałam, próbując wsunąć języczek w dziurkę, po czym ponownie wsuwałam go w usta. Kiedy zrobił się dość śliski Tomek chwycił mnie z tyłu za głowę i dość mocno przytrzymując zaczął przyciskać mi go do ust, w tym momencie usłyszałam – otwórz je szeroko. Otworzyłam szeroko usta, ale też otworzyłam szeroko oczy czując, jak on mi go wsuwa coraz głębiej. Po chwili miałam go całego w sobie, czułam go gdzieś bardzo głęboko, chyba na krtani. Tak trzymał go dłuższą chwilę, po czym wysunął i ponownie mi go wsunął do samego końca. Szybko oddychałam przez nos, kiedy ponownie wsuwał go aż po swój wzgórek łonowy. Wysunął się, podniósł do góry, po czym podał przyniesioną z kuchni szklaneczkę z drinkiem. Już poprzednio widziałam, że mi nalał dość dużo wódki, teraz też ja czułam, ale musiałam „przepłukać” gardło po tych jego pieszczotach, mając świadomość, że jak to wypiję, to będę mocno „wstawiona”. Nie miałam czasu zastanawiać się nad tym, Tomek pokazał, abym położyła się na krawędzi łóżka, prosząc jednocześnie, aby rozsunęła pośladki. Za moment poczułam jego dwa śliskie palce, jak wwiercają się w pupę. Poczułam je mocno, ale krótko, bo za chwile poczułam jego kutasa. Wpychał się głęboko, po chwili trzymał za biodra, systematycznie się wsuwając. Czułam bardzo mocno te jego pchnięcia, ulegająć dużemu podnieceniu, kiedy nasze biodra odbijały się o siebie. Jeszcze kilka mocnych pchnięć i poczułam, jak się we mnie rozpływaja te jego soki. Zrobiło mi się miło, on się wysunął, a ja, zabezpieczona ręczniczkiem wsunęłam się na łóżko i położyłam. Tomek przyszedł po chwili, podał mocnego drinka, wypiłam do końca i zwinięta w fasolkę leżałam na łóżku, z pupą wystawioną w zewnętrznym kierunku. Trudno powiedzieć, jak długo leżałam, chyba nawet przez jakiś czas spałam. Ale przyszedł moment, kiedy poczułam zsuwającą się kołdrę, a po chwili przesuwające się po moich pośladkach ręce Tomka. Rozsunął je, a po chwili już poczułam, jak wsuwa we mnie swojego kutasa. Ja przesunęłam nogę do środka, a on, trzymając mnie za biodro mocno wszedł we mnie. Po kilku pchnięciach obrócił mnie na plecy, miałam uniesione nogi, a on wsuwał się coraz mocniej. W tej pozycji miałam cipkę „na wierzchu”, on to za chwile wykorzystał, sięgnął na bok po leżący na półce wibrator, którego już wcześniej używał, po czym zaczął działać jednocześnie. Wolno i spokojnie wsuwał swojego kutasa w pupę, a prawą ręką zaczął „masować” cipkę, zaczynając oczywiście od łechtaczki. Zaczęłam się coraz mocniej podniecać Niedługo zrobiłam się bardzo mocno podniecona, Tomek po chwili już widział, jak się cipka „ślini”, to też zaczął mocno napierać na dziurkę. Jęczałam coraz głośniej, a kiedy już doprowadził mnie do orgazmu, wyrzuciłam biodra do góry, prawie całkowicie wbijając sobie ten wibrator do środka. Tomek przez moment przytrzymał mnie mocniej, po chwili poczułam, jak się we mnie spuszcza. Po tym zbliżeniu, podczas którego tak mocno się podnieciłam, w momencie, kiedy Tomek się wysunął usłyszałam: – idź do łazienki, stań twarzą przy ścianie, rozsuń szeroko nogi i rozciągnij mocno pośladki. Weszliśmy do łazienki razem, Tomek podszedł do szafki, po chwili zobaczyłam taką wkładkę analną złożoną z kulek, na pręcie. Spojrzałam, wydawały mi się te kulki dość duże, później okazało się że mają po 3cm średnicy, a przede wszystkim, że jest ich dużo. Tak, jak mnie prosił, rozciągnęłam pośladki, pupa była jeszcze rozluźniona po naszym zbliżeniu, to też pierwsza kulka weszła bez problemu. Druga i trzecia też weszły bez większych oporów, ale przy czwartej już czułam, że jestem wypełniana, problemy zaczęły się przy piątej. Każda z kulek była umocowana w odległości około 5cm, a więc kiedy wsuwał mi piątą, to pierwsza była gdzieś na głębokości ok. 25cm we mnie. Ponieważ były one dość duże, dość mocno mnie już wypełniły, zaczęłam je już czuć mocno w brzuchu. Jęknęłam, a Tomek już wsuwał mi następną. Zaczęłam już mocno jęczeć, on jednak nie przestawał, wsunął ostatnią, siódmą. Za nią jednak był jeszcze ostatni, około 8cm odcinek tej wkładki. Tomek podstawił stołeczek, usłyszałam – siadaj. Jęczałam już bardzo głośno, bo siadając, wsuwałam go sobie do końca. Tomek jeszcze naparł na ramiona, abym wbiła go głębiej, po czym pokazał, abym wstała. Wówczas okazało się, że ostatni odcinek, na końcu ma dziurkę, przez którą jest przewleczony sznurek, Tomek chwycił oba końce, przeciągnął je do przodu, po czym zawiązał. Tym sposobem nie było możliwości, aby ta wkładka wysunęła się ze mnie. Po chwili jego ręce znalazły się na moim brzuchu, sprawdzał, jak mocno jest wybrzuszony. Dlaczego to robił, wyjaśniło się za chwilę. Postawił mnie na środku, wyjął z szuflady klasyczne opaski na ręce, zapiął mi je, wyjął linki – gumki, powpinał, po czym przeciągając przez haczyki w ścianach pozapinał je do haczyków w podłodze. Tym sposobem stałam, z rozłożonymi szeroko rękoma, podszedł, rozsunął mi mocno nogi. Pogładził mnie po mocno wybrzuszonym brzuchu, przeszedł na tył, pogłaskał po pośladkach, po czym usłyszałam – a teraz jest czas, abym pogłaskał Cię trochę inaczej. Po chwili w jego ręku pojawił się klasyczny, wielorzemieniowy bat, którym zaczął mnie uderzać. Na początku uderzył nawet dość lekko po jednym pośladku, po chwili poczułam uderzenie na drugim pośladku. Przeszedł na przód, po chwili poczułam uderzenie na dolną cześć brzucha. Tak zaczęła się ta jego „wędrówka” wokół mnie. To był z tyłu, to z przodu, za każdym razem przechodząc wokół czułam uderzenia. Były one coraz mocniejsze. Zaczęłam jęczeć, kręcić głową na wszystkie strony, próbowałam ruszać ramionami, nic to nie dawało, raz za razem czułam jego uderzenia. Dość mocno czułam je na wyeksponowanej części brzucha poniżej pępka. Widać było, że celuje w to miejsce pomiędzy pępkiem a moimi znaczkami. Przyszedł moment, że zaczął uderzać bardzo mocno, ja się darłam, zaczęłam płakać. Wówczas stanął przede mną, popatrzył, szybkimi ruchami uderzył mnie po piersiach, ja się rozdarłam, po czym usłyszałam – na razie wystarczy, teraz się zabawimy inaczej. Podsunął pod pośladki stolik, wypiął mi ręce, po czym usłyszałam – połóż się i unieś nogi. Po chwili jego kutas zbliżał się do mojej dziurki. Zaczął napierać i wsuwać się z dużą furią, a ja po prostu krzyczałam. Przecież w brzuchu miałam ta wkładkę, ten jego kutas nie mieścił się, to też miałam wrażenie, że mnie za chwilę rozerwie. Na szczęście ta jego „furia” nie trwała zbyt długo, poczułam jak się spuszcza. O dziwo, mnie też się zrobiło „dobrze”. Wysunął się i poszedł, mówiąc – wyjmij z siebie ta wkładkę, umyj się, musisz dobrze odpocząć przed następną zabawą. W tym momencie ważne było, ze mogłam iść się umyć. Zawsze w torbie mam cały zestaw swoich kosmetyków, to od razu zaczęłam rozcierać pośladki, a przede wszystkim ślady na piersiach. Wyjęłam z siebie wkładkę, okazało się, że się zbytnio nie myliłam, kulki co prawda nie miały 3cm średnicy, ale nie wiele mniej. Osadzone były co 5cm, to też jeżeli weszło 7, to na pewno na głębokość powyżej 30cm. Nic dziwnego, ze miałam mocno wystający brzuch. Umyta, dostałam dużego drinka, usłyszałam- idź się połóż i odpocznij. Z przyjemnością wsunęłam się do łóżka, zwinęłam w fasolkę i spokojnie leżałam, chyba nawet usnęłam. Kiedy się ocknęłam nade na stał Tomek mówiąc – północ się zbliża na miejskim zegarze. Tak skończyła się ta część piątku. 12 stycznia 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Tomek, długi weekend styczniowy, część 1

Tomek, długi weekend styczniowy, część 1

Tomka poznałam w końcowych dniach listopada na pogrzebie mojej Cioci. Rozstając się, umówiliśmy się na następne spotkanie na pierwszy weekend styczniowy. Z racji Święta Trzech Króli był to wydłużony weekend o piątek. Ale moje plany Świąteczno – Noworoczne, ze względów zawodowych, uległy zmianie i zupełnie przypadkiem spędziłam w Tomkiem wspaniałą Noc Sylwestrową. Kiedy wychodziłam w południe Nowego Roku usłyszałam – ale nasza umowa odnośnie weekendu jest nadal aktualna ? Spojrzałam na niego, mówiąc – tak. Korespondując uzgodniliśmy, że przyjadę tak, jak poprzednio, ale w czwartek. Właśnie przyszedł ten weekend styczniowy, który okazał się być bardzo znaczącym weekendem.

  •  

Zaczęliśmy tak, jak poprzednio, Tomek odebrał mnie z dworca, przyjechaliśmy do domu, weszłam do tego samego pokoju, przebrałam się, umyłam ręce i zeszłam do salonu. Tam czekał na mnie gorący „grzaniec”. Nie wiem co to było, ale ładnie pachniało, a mnie się chciało pić. To też wypiłam całą szklaneczkę, Tomek nalał mi następną, znowu prawie wypiłam, nie przewidując w miarę szybkich konsekwencji. Ale to było później, teraz, można powiedzieć, rzuciłam mu się na ramiona, a usta nasze spotkały się w wyjątkowo namiętnym pocałunku. Usta nasze dolegały do siebie, to mocniej, to słabiej, to znowu języki zaczęły swój taniec, a mój wsuwając się w jego usta mówił – chcę Cię. On to odpowiednio zrozumiał, zaczął podciągać mój sweterek, po chwili już leżał na podłodze, a myśmy zaczęli przemieszczać się w kierunku sypialni. Gdy stanęliśmy obok łóżka ja byłam już tylko w majteczkach i staniczku, a Tomek w samych spodenkach. Po chwili nie mieliśmy na sobie nawet tego, spojrzałam na niego, jego kutas już był mocno podniecony, o dziwo, ja też byłam podniecona. Tomek pokazał, abym ustawiła się na kolanach, w pozycji od tyłu. Po chwili już go miałam w sobie. Od samego początku głośno jęczałam, byłam podniecona, ale nie byłam jeszcze na tyle rozluźniona, aby wsunął się we mnie swobodnie. Chwycił za biodra i po prostu wbił się we mnie z całej siły. Po chwili już mnie mocno wypełniał. Mówiąc wprost, przy takiej różnicy masy ciał byłam po prostu mocno trzepana. Każde jego pchniecie odczuwałam bardzo mocno, zarówno wewnątrz siebie, jak i na zewnątrz, na swoich wargach sromowych. Było to nasze pierwsze zbliżenie, to też trwało dość długo, Tomek, jak to u niego bywa, wcale się nie spieszył, można powiedzieć, że wolno, ale precyzyjnie wbijał się we mnie. Aż przyszedł dla niego też odpowiedni moment podniecenia, poczułam mocniejszy ścisk dłoni na biodrach, poczułam szybsze i mocniejsze pchnięcia, po których nastąpił wytrysk. Ten jego sygnał o zbliżającym się wytrysku spowodował u mnie bardzo mocny skurcz mięśni na brzuchu, a po chwili równie mocny orgazm. Dłuższą chwilę tkwił we mnie, za nim się od niego uwolniłam, on poszedł do łazienki, ja natomiast opadłam na bok, mocno ściskając nogi i głęboko oddychając. Kiedy wyszłam z łazienki Tomek już posprzątał swoje ubranie. Ja też zaczęłam je zbierać, po chwili Tomek zaprosił mnie do łóżka, jednocześnie podając następną szklankę grzańca. Po tych już dwóch wypitych wcześniej szklaneczkach nieźle mi szumiało w głowie, ale bez żądnego zastanowienia wypiłam tą następną. Czułam jakieś wewnętrzne zadowolenie, to też wtuliłam się w niego dłuższą chwilę odpoczywając, a przede wszystkim czując jego ciało. Tomek dłuższą chwilę też leżał spokojnie, gładząc mnie po głowie, po twarzy, po chwili już po całym ciele. Kiedy już zaczęłam „odpływać” w narastającym podnieceniu Tomek spojrzał na mnie, mówiąc – zbliża się dwunasta, czy nasza ale umowa obowiązuje. Podczas naszego pierwszego, Sylwestrowego spotkania, kiedy wybiła godzina dwunasta, Tomek tuląc mnie do siebie powiedział – Basiu, chciałbym, aby godzina 12-ta, czy w południe, czy o północy, w naszych dalszych kontaktach była specyficzną godziną, mającą swoja moc i swój wymiar. Wówczas się zgodziłam, nie widziałam powodów, aby teraz się nie zgodzić, to też tuląc się do niego i mocno go całując stwierdziłam- jestem Twoja, możesz ze mną zrobić, co chcesz. Spojrzał, usłyszałam – zapamiętam sobie te słowa, po czym nalał z termosu następną szklaneczkę grzańca, wypiliśmy, wówczas pokazał, abym się swobodnie położyła na plecach, położył mi ręce za głową, po chwili rozsunął szeroko nogi. Samemu wstał, a kiedy wrócił trzymał w ręku wcale nie małą „maczugę”. Jej główka, na pierwszy rzut oka, w kształcie odwróconej gruszki miała około 3cm średnicy i ok. 4cm długości. Okazało się, że jest to wibrator, ale nie zwykły, raczej coś w rodzaju stymulatora typu „Magic Massager”. Tomek włączył go na delikatną wibrację, po czym dostawił do łechtaczki. Po chwili już jęczałam, a on systematycznie, wolniutko przesuwał go to w górę, to w dół. Po chwili przekręcił częstotliwość wibracji o jedną pozycję i ponownie zaczął nim masować łechtaczkę. Nie wiem, czy jest jakaś normalna kobieta, która czymś takim nie ulegnie podnieceniu. To też coraz głośniej jęczałam, zaczęłam unosić w górę biodra. Przyszedł moment, że byłam już mocno podniecona, jedną rękę wsunęłam pod pośladek, drugą ręką chwyciłam jego kutasa, i dalej jęczałam. Wówczas Tomek zaczął przesuwać ten wibrator do dziurki. Jęknęłam jeszcze głośniej, minimalnie na nią naparł, ale nie wsuwał. Dłuższą chwilę przytrzymał, po czym wrócił do łechtaczki. Wykonał kilka ruchów w łechtaczce, a ja już prawie krzyczę. Czuję, jak jestem mocno podniecona, jak jestem mocno nabrzmiała. Tomkowi chyba o to chodziła, przełącza wibrator na następna prędkość i dotyka łechtaczki. Gdy ją poczułam wyrzuciłam biodra w górę, a on za mną, znowu ją dotyka, ale tym razem mocniej. Jęczę coraz głośniej, a on coraz mocniej napiera tą końcówką na łechtaczkę. Po chwili dochodzę do klasycznego łechtaczkowego orgazmu, przez brzuch przesuwają się skurcze, a z cipki zaczyna wypływać strużka soków. Gdy tylko to zobaczył natychmiast przesunął główkę do dziurki, zaczął ja w nią wsuwać. Ja unosiłam biodra do góry i w dół, a on wolnitko wsuwał ją coraz głębiej. Wypełnił mnie do końca, dotykając główką szyjki. W tym momencie prawie zawyłam, czując bardzo mocny skurcz brzucha. Okazało się, że jemu chodziło i to, aby mnie do takiego stopnia podniecić. Wyjął wibrator, zmienił pozycję, po chwili był we mnie. Szeroko rozsunęłam nogi, mocno wypinałam biodra, a on bardzo po woli mnie wypełniał. Gdy tylko wypełnił, gdy poczułam jego koniec na główce dostałam wręcz dreszczy z podniecenia. Każde jego pchnięcie potwierdzałam nie tylko jękiem, ale bardzo mocno zaciśniętymi rękoma na jego ramionach. Muszę przyznać, ze takiego perfekcjonisty jeszcze nie spotkałam. On wolno, ale zdecydowanymi ruchami wsuwał się we mnie, a po mnie w tym momencie przelatywały ciarki. Po kilku następnych pchnięciach poczułam zbliżający się orgazm, brzuch zrobił się twardy, pochwa zaczęła zaciskać na jego kutasie. On to też poczuł, w tym momencie przyspieszył i za chwilę wypełniał mnie swoimi sokami. Ten moment potwierdziłam prawie krzykiem. Tomek dłuższą chwilę tkwił we mnie, po chwili usłyszałam – nie ruszaj się, mam dla Ciebie prezent. Wysunął się, podszedł do szafki, po chwili ujrzałam w jego ręku pokaźnych rozmiarów sztucznego kutasa. Na pierwszy rzut oka był na pewno grubszy niż jego, ale też na pewno był dłuższy. Usłyszałam – jesteś dzisiaj mocno rozluźniona, nie powinnaś mieć z nim kłopotów. Podał mi go, a ja spojrzałam na niego, spojrzałam na tego kutasa, ponownie spojrzałam na niego, on tylko kiwnął głową, ręką pokazując na cipkę. Była ona jeszcze mokra po naszym poprzednim zbliżeniu, to też rozsunęłam szeroko nogi, po czym zaczęłam go wsuwać. Na szczęście był on silikonowy, był dość miękki, ale to nie oznaczało, że mogłam go swobodnie wsuwać. Zaczęłam, poczułam, jak mnie rozciąga, ale główka weszła, naparłam, po chwili wsunęłam następny kawałek. Lekko poluzowałam, po czym ponownie naparłam. Naparłam jeszcze raz, zaczęłam jęczeć, po chwili jęknęłam – już nie mogę. Tomek podał mi rękę mówiąc – trzymaj go i chodź. Poszliśmy do kuchni, postawił na środku stołeczek, usłyszałam – Mała, ten koreczek dzisiaj jest Twój. Nie dyskutowałam, zaczęłam się ponownie unosić i opadać. Tomek na chwile odszedł, po chwili wrócił, trzymając w ręku wibrator, którego używał poprzednio. Po chwili pochylił się nade mną, zaczął jedną ręką dotykać piersi, a drugą spuścił niżej, kierując go na łechtaczkę. Kiedy jej dotknął, jęknęłam, ale też wyprostowałam się, po chwili oparłam ręce krawędzie stołeczka, uniosłam do góry i znowu opuściłam. On napierał na łechtaczkę, ona powodowała moje narastające podniecenie, ono chyba powodowało dalsze rozluźnienie. Czułam przecież, że jestem już całkiem wypełniona, a jedna nadal się wypełniałam, a on nadal wsuwał się we mnie. Tak cały czas będąc „drażnioną” tym wibratorem na łechtaczce systematycznie unosiłam się i opadałam. Po takich jeszcze kilku ruchach okazało się, że mam już całego w sobie. Tomek spojrzał, po czym poprosił, abym się uniosła i mocno pochyliłam do przodu. Wówczas okazało się, że ten „korek” ma w spodzie określone wyżłobienie, Tomek przeciągnął przez nie sznureczek, po czym poprosił, abym ponownie opadła. Kiedy siadałam naparł na moje ramiona, tak, że wszedł on znowu aż do końca, po czym poprosił, abym się uniosła, on w tym czasie przeciągnął wokół mnie te sznurki, po to, aby je zawiązać z tyłu. Tym sposobem miałam go zablokowanego w sobie. Tomek objął mnie ramieniem, pochylił, pocałował, jakby dając mi do zrozumienia, że zaakceptował, to co zrobiłam, po czym usłyszałam – połóż się na łóżku i szeroko rozłóż nóżki. Idąc, dość mocno chwiałam się na nogach, bo – po pierwsze, dawała o sobie znać odpowiednia ilość wypitego grzańca, po drugie zmęczone nogi tymi „ćwiczeniami” kiedy wsuwałam w siebie ten korek. Nie wiedziałam, co mnie czeka, ale posłusznie poszłam, położyłam, szeroko rozsuwając nogi. Tomek podszedł, przyniósł zwilżony ręczniczek, przeciągnął po cipce, po czym usłyszałam – cipka ma dwie dziurki, jedną już zatkaliśmy, teraz czas na drugą, rozchyl wargi. Spojrzałam, po czym rozsunęłam wargi, pochwali w jego ręku ujrzałam coś, co przypominało rozwieracz Hagera. Niczego nie podejrzewając patrzyłam, jak on go zbliża do cewki i jak delikatnie w nią go wsuwa. Nie wiem, jak dużo go wsunął, ale trzymając go w ręku polecił – a teraz podwiń nogi uklęknij i sama go wsuwaj. . Znowu spojrzałam na niego, po czym udało mi się uklęknąć, wzięłam ten rozwieracz od niego i zaczęłam go wciskać. Wówczas dopiero zorientowałam się, że jest to podobne do rozwieracza, ale tylko na początku, dalej jego średnica w znaczący sposób powiększa się. Spojrzałam na Tomka, on tylko ręką pokazał – wsuwaj, wsuwaj, a ja zaczęłam wsuwać. Po chwili zaczęłam jęczeć, czując, jak mnie to zaczyna boleć. Co centymetr, to większy ból, bo to nadal zwiększało swoją średnicę. Przyszedł moment, kiedy ten ból był już dość wyraźny, Tomek nadal pokazywał, że mam go wsuwać. Wsuwałam, ale ból narastał, aż do momentu, kiedy już go prawie całego wsunęłam. Prawie, ale jeszcze zostały może 3cm. Tomek podał mi rękę, mówiąc – chodź do kuchni, tam pokazał stołeczek, na którym siadałam, wsuwając w cipkę korek. Teraz ostrożnie, opierając się rękoma o krawędzie siadałam ponownie, wsuwając w siebie do końca ten rozwieracz. Wsuwałam, ale ból był taki, że zaczęłam płakać. Tomek podszedł do mnie, pogładził po twarzy, usłyszałam – dzisiaj pobawiliśmy się cipką, jutro pobawimy się pupcią, idź do łazienki, umyj się, idziemy spać. Kiedy się unosiłam odwiązał sznurek, który miałam zawiązany na plecach, a który blokował korek w cipce, po czym poszedł do łóżka. Szybko wyjęłam z siebie najpierw ten rozwieracz z cewki, później ten korek z cipki. Dopiero wówczas mogłam się im dobrze przyjrzeć. Rozwieracz miał chyba standardową długość, ale już po dwóch centymetrach długości dość mocno rozszerzał się, mając około 4cm średnicy pod koniec. Natomiast korek, na mój ogląd miał ok. 6cm średnicy i ze 20cm długości. Odłożyłam je na bok, opłukałam i jednak dość obolała położyłam się do łóżka. Spojrzałam na zegarek, ta nasza zabawa od północy trwała prawie trzy godziny. Tak zakończył się pierwszy dzień naszego spotkania. 09 stycznia 2012r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Tomek 01, Sylwester, część 2

Tomek 01, Sylwester, część II

Widocznie było nam dobrze, bo spaliśmy długo. Kiedy się obudziłam, dochodziła 6-ta rano. Poszłam do toalety, przy tej okazji szczególnie dobrze umyłam pupę, nie wiedząc do końca, co mnie dalej czeka. Kiedy wróciłam, to samo zrobił Tomek. Bardzo lubię taką sytuację, wrócił ogolony, odświeżony, pachnący.

  •  

Położył się obok mnie, leżałam na brzuchu, po chwili zaczął w znaczący sposób przesuwać mi rękę po plecach, minął łopatki, zaczął głaskać pośladki. Usłyszałam – chcę Cię tak, na płask i w pupę. Spojrzałam na niego, kiwnęłam tylko głową i odruchowo rozciągnęłam pośladki. Na szczęście niedaleko, na stole stoliku stał balsam, widziałam, jak się smaruje, po czym zaczął tym swoim potężnym kutasem wsuwać się we mnie. Ale jest to nieprecyzyjne określenie, to było wbijanie się we mnie jego masą ponad 120kg-mową. To było to parcie, które nie tylko weszło we mnie, ale jeszcze dociskało mnie całą do łóżkowego materaca. Tym sposobem czułam go nie tylko w swojej pupie, czułam go w całym swoim wnętrzu. Było to coś tak wspaniałego, że przez głowę przeszła mi myśl – następne zbliżenie też chcę tak. Ale o następnym zbliżeniu nie było co w tym momencie myśleć, w tym momencie prawie szorowałam przednią częścią ciała, kiedy Tomek wykonywał te swoje pchnięcia do przodu. Poczułam moment, kiedy już zbliżał się do swojego orgazmu, a za chwilę mocno jęczałam, czując, jak się jego sperma rozlewa po moim wnętrzu. Tomek spuścił się we mnie, a pomimo to jeszcze przez dłuższą chwilę tkwił we mnie. Po tym razem poszliśmy do łazienki, wymyłam go dokładnie i wówczas miałam możliwość popieścić go ustami, bo był w stanie „spoczynku”. Gdy go tak pieściłam wziął mnie za głowę, mówiąc – chodź do łóżka. Tam ułożył mnie w poprzek, podłożył pod kark ręcznik, po czym opuścił mi głowę w dół. Ja otworzyłam usta, a on wolniutko wprowadził mi go w głąb. Jeszcze był w stanie spoczynku, a ja już go mocno czułam. Ale Tomek przesuwał go, to w przód, to w tył, prawie wysuwając go z ust. Kilka takich ruchów, a już był zdecydowanie grubszy, jeszcze kilka i już był tak gruby, że nie był w stanie poruszać mi się w ustach. Wówczas Tomek jedną ręką chwycił moją pierś, a drugą, pochylając się, zaczął pieścić łechtaczkę. Ja już po chwili byłam podniecona, on jednak nie przestawał, ta ręka, która ściskała pierś, ściskała ją coraz mocniej, a ta, która dotykała łechtaczki spowodowała, że już była bardzo duża. Nie mogłam krzyczeć, nie mogłam się specjalnie ruszać. Jedna ręką objęłam nadgarstek jego ręki, próbując ją odwieść od mojej pierś, drugą ręką próbowałam odepchnąć jego biodra. Dopiero po pewnym czasie udało mi się go odepchnąć i wysunąć tego kutasa z ust. Ale efekt był taki, że zarówno on, jak i ja byliśmy mocno podnieceni. To też Tomek tylko zmienił pozycję, ja leżałam nadal w poprzek, rozłożyłam szeroko nogi, on zaczął mnie wypełniać. Od samego początku jęczałam, czując, jak mnie najpierw rozpiera, a później, jak mnie wypełnia. Wypełnił mnie do końca, czułam go bardzo mocno w sobie. Każde jego pchnięcie potwierdzałam coraz to głośniejszym jękiem w miarę narastającego podniecenia. Przyszedł moment, że już byłam bardzo mocno podniecona, a pomimo to czułam go bardzo mocno w sobie. To też w momencie, kiedy się we mnie spuszczał wbiłam swoje ręce w jego ramiona głośno krzycząc, odpływając w obłędnie mocnym orgaźmie. Po tym zbliżeniu ponownie poszliśmy się umyć, po czym Tomek przyniósł drinka i wypiliśmy toast za Nowy Rok. Nie wiem, ile w tym drinku było wódki, ale efekt był taki, że niedługo po tym poczułam się „wesoła”. Ponownie położyliśmy się do łóżka, ja leżałam na wznak, a Tomek gładził moje piersi. Moment i już byłam podniecona, moment, a one już jak dwa baloniki, to też przeniósł się na dół, zaczął pieścić łechtaczkę. Już po chwili jęczałam z dużego podniecenia, a on w tym momencie wsunął w pochwę dwa palce, dotykając od razu szyjki. Ja wpięłam się w niego, jęcząc, a on systematycznie wsuwając je we mnie doprowadził do bardzo mocnego orgazmu. Kiedy wypinałam biodra do góry usłyszałam – chcę Cię znowu w pupę. Był to moment, kiedy się odwróciłam, uklękłam wypinając w jego kierunku pupę, a on za moment wciskał w nią tego swojego kutasa. Od początku jęczałam, ale też wypinałam się w jego kierunku, aby wszedł we mnie jak najmocniej. A on to robił, trzymając mnie mocno za biodra wbijał się z całej siły. Przy tej różnicy wagi ciała czułam go bardzo mocno, od pewnego momentu jego pchnięcia, nie wiem, jakim sposobem, ale czułam bardzo głęboko w sobie. Aż przyszedł moment, kiedy bardzo głośno jęcząc przyjęłam w siebie cały jego wytrysk. Wszystko we nie pulsowało kiedy usłyszałam – a może chcesz jakąś małą zabaweczkę w pupcie. Byłam tak zemocjonowana, że nawet przez moment nie pomyślałam, aby kwestionować jego pytanie, tylko od razu z moich ust wydobyło się głośne – taaaak. Tomek powiedział – to się przez chwile nie ruszaj, sięgnął coś z szafki. Od razu miałam wrażenie, że to nie jest „mała” zabawka, ale intrygowały mnie jakieś tasiemki, które miał również z sobą. Przyklęknął za mną, oparł jedną rękę na kości krzyżowej, a w drugiej ręce trzymając korek analny, zaczął mi go wsuwać. Nie był on wcale taki mały, to też od razu zaczęłam jęczeć, ale wówczas dostałam klapsa na pupę i usłyszałam – przecież sama chciałaś. Pewnie, że sama chciałam, to też jęczałam, czując jak nie coraz mocniej wypełnia, a jednocześnie coraz mocniej wypinając w jego kierunku pupę. Trwało to dłuższą chwilę po której poczułam, że korek jest bardzo głęboko we mnie a pupa zaczyna się zamykać. Tomek poprosił, abym wstała, a kiedy to zrobiłam pokazał, abym uniosła jedną nogę, po czym założył mi na biodra „pas cnoty” zapinając zameczek zatyczką. Był on na tyle „krótki”, że się mocno wcisnął w mój „rowek” jednocześnie nie pozwalając wysunąć się korkowi, który siedział w pupie. Usłyszałam – idź się umyć, czas zjeść jakieś śniadanie. Jak tu się umyć w tym pasku, nie było rady, musiałam go trochę zamoczyć. Trochę dziwnie się czułam, a przede wszystkim dziwnie wyglądałam, ale z łazienki poszłam do kuchni, razem naszykowaliśmy śniadanie, herbatę, Tomek nalał po następnym drinku, wypiliśmy za pomyślność w Nowym Roku. Tym razem już oboje byliśmy trochę głodni, bo ze stołu co nieco ubyło, a przede wszystkim oboje delektowaliśmy się ciepłą herbatą. Wydawało mnie się, że to już koniec naszego spotkania. Okazało się, że jeszcze nie. Widząc, że jestem już odprężona, usłyszałam – na a teraz chyba możemy zakończyć we właściwy sposób nasze spotkanie. Za nim zdążyłam pomyśleć, Tomek podął mi rękę, poprowadził do sypialni i znowu usłyszałam – od tyłu, oprzyj się o łóżko. Odpiął blokadę na „pasie cnoty, zdjął ją, pokazując, że mam zająć odpowiednią pozycję, kładąc swój tułów na łóżku. Kiedy się wypięłam odruchowo zaczął mi się wysuwać z pupy korek, Tomek go jednak mocno wepchnął ponownie we mnie, a samemu wbił się. Ja się rozdarłam, bo przecież w pupie miałam wypełnienie, ale rozdarłam się raz, kiedy się we mnie wbijał, po chwili już go miałam całego w sobie i byłam w stanie tylko jęczeć. Trzymał za biodra i tym razem „mocno” trzepał, wbijając się we mnie z całej siły. Miałam szeroko rozsunięte nogi, przez co jego biodra dotykały mojego wzgórka łonowego, a przy sile jego naporu systematycznie „uciekał” do przodu, a przede wszystkim do góry. Czułam, jak jestem mocno podrzucana, a w powietrzu słychać było ten głośny „plask” odbijanych od siebie ciał. Aż przyszedł moment, kiedy wbił się we mnie bardzo mocno, zastygł i poczułam tę wspaniałą chwilę wypełniania. Cała drżałam i jęczałam w obłędnie dużym orgazmie. Wszystko się we mnie gotowało. Tomek po chwili wysunął się, usłyszałam – nie ruszaj się. Za chwilę przyszedł, w ręku trzymał kuleczki dopochwowe, wsunął mi cztery, poczułam, jak jestem jeszcze bardziej wypełniona, a Tomek w tym momencie ponownie podał mi tasiemki od „pasa cnoty”, mówiąc – z nimi tak szybko nie wystygniesz. Po czym klepnął mnie dość mocno w pośladek, mówiąc – idź się umyć i ubrać. Kiedy zeszłam już gotowa do drogi ponownie podał mi szklaneczkę, wznosząc toast – za Twoją i moja pomyślność, za naszą godzinę dwunastą. Wypiliśmy, zadzwonił po taksówkę, okazało się, że mam niecałe 30 minut do pociągu. Kiedy wychodziłam, bardzo namiętnie mnie pocałował, mówiąc – ale nasza umowa odnośnie weekendu jest nadal aktualna ? Spojrzałam na niego, mówiąc – taaak. Wsiadłam w taksówkę, ale nie za bardzo było mi wygodnie siedzieć, bo w sobie miałam swój Noworoczny” bagaż. W pociągu stałam na korytarzu, bo o dziwo, pociąg był prawie pełny. W domu napuściłam wody do wanny, zdjęłam „pas cnoty” wyjęłam z siebie kulki i korek, dobrze umyłam się i położyłam do swojego łóżka. Była godzina 17-ta. Takiego „Sylwestra” jeszcze nie przeżyłam, nie zatańczyłam ani jeden taniec, a byłam bardzo zadowolona. Widać można spędzić Sylwestra i inny sposób też, nie koniecznie tańcząc. 05 stycznia 2012r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

Tomek 01, Sylwester, część 1

Tomek 01, Sylwester, część I

Nie tak dawno cytowałam moja Babcię, która miała bardzo różne powiedzonka, między innymi to: – Planowanie czas stracony, los da Ci to, co będzie chciał. Miałam zaplanowany wyjazd na okres Świąteczno – Noworoczny do Lyonu, do syna. Niestety, ze względów zawodowych nie mogłam wyjechać. Dowiedziałam się o tym na tyle późno, że nie bardzo miałam szansę cokolwiek załatwić sobie na Sylwestra. To też pogodziłam się z myślą, że spędzę go z butelką przed telewizorem. Około godziny 10-tej zadzwonił Tomek, mój daleki kuzyn, z którym poznałam się pod koniec listopada.

  •  

Poznałam go na pogrzebie mojej Cioci, siostry mojej Mamy. Pogrzeb był w piątek o 11-tej, ale jest to ode mnie 360km. To też pojechałam w czwartek samochodem, a ponieważ u rodziny nie było gdzie przenocować, kuzynka zarezerwowała miejsce w jednym z hoteli. W piątek, przy obiedzie usiadł obok mnie Tomek, dość daleki kuzyn. Widziałam go 20 lat temu, wówczas miał 13 lat, teraz był to wysoki, około 190cm wzrostu, bardzo dobrze zbudowany mężczyzna. Przyjechał pociągiem, zakładając, że po oficjalnej części „obiadu” będzie część mniej oficjalna, podczas której porozmawia sobie ze swoimi kuzynami i kuzynkami. Ale oni wszyscy przyjechali z żonami lub mężami, wszystkim się gdzieś spieszyło, w rezultacie w hotelowej restauracji, „przy piwku” zasiedliśmy tylko we dwoje. W pewnym momencie z restauracji hotelowej przenieśliśmy się do mojego pokoju, tam dopiliśmy jakąś wódeczkę. Wówczas zaczęło się. Tomek po prostu zaczął mnie rozbierać, ja się specjalnie nie broniłam, ale, jak to się mówi, sprawa się rypnęła, kiedy on się rozebrał. Moja koleżanka – Małgośka, lekarz, ginekolog kilka razy udowadniała mi, że u mężczyzny prącie jest proporcjonalne do ogólnej budowy ciała. Tomek miał ok. 190cm wzrostu, ponad 140cm w klatce piersiowej, ramiona jak konary drzew, a uda jak słupy telegraficzne. Nic dziwnego, że to co zobaczyłam „w zwisie” spowodowało, że oczy mi wyszły na wierzch. Miało „to” około 20cm, jak mu stanął zdecydowanie więcej. Zaczęliśmy się pieścić, spróbowałam wziąć go do ust, nie było szans, nie wsunęłam go w usta. Ale on się podniecił i wsunął się we mnie. Wsunął się, jest to powiedziane delikatnie, po prostu wbił się we mnie praktycznie przebijając mnie „na wylot”, tak mocno go czułam. Tej nocy doszło między nami jeszcze dwa razy do zbliżenia. W sobotę poszliśmy na obiad do jednej kuzynki, na kolację do drugiej. Wróciliśmy do hotelu około 22-giej i od razu nadziałam się na tego kutasa. Później mieliśmy jeszcze jedno zbliżenie, po którym go wyrzuciłam. Musiałam się przespać, bo w niedzielę droga powrotna. Po ujechaniu ok. 200km był zajazd, Tomek zaproponował przerwę na kawę. Zamawiając kawę zamówił również pokój, od razu był we mnie. Dojechaliśmy do domu, była 15-ta, okazało się, że Tomek ma PKS za dwie godziny, znowu był strzał i to nie byle jaki. On wyjechał w niedzielę późnym popołudniem, a ja „wspomnienie” po nim czułam jeszcze bardzo mocno w poniedziałek wieczorem. Teraz zadzwonił złożyć mi życzenia Noworoczne, pytając, gdzie się bawię na Sylwestra. Wyjaśniłam całą sytuację, kończąc – w domu przed telewizorem. Wówczas usłyszałam – no na pewno nie. Pakuj się i przyjeżdżaj do mnie. Byliśmy umówieni na spotkanie na pierwszy długi weekend w styczniu, ale teraz. Za nim zdążyłam pomyśleć, usłyszałam – zaraz Ci wyślę rozkład jazdy pociągów i na tym, w tym momencie skończyła się nasza rozmowa. Za parę minut przyszedł list, w którym były opisane wszystkie możliwe do niego pociągi oraz powrotne, a zaraz telefon, że mam pociąg o 15-tej, mam tym przyjechać. Potwierdziłam Tomkowi możliwość przyjazdu, zastrzegając się jednak, że muszę sama przeanalizować ten rozkład. Nie chodziło mi o pociągi, ale przecież nie byłam w ogóle przygotowana. To też wysłałam mu sms-a, że wyjeżdżam do niego o 19-tej, wcześniej muszę załatwić inne sprawy. Nie miałam nic do załatwienia, ale musiałam, jak to „baba” odpowiednio się przygotować. Umyłam głowę, wykąpałam się w olejkach, aby ładnie „pachnieć” zrobiłam odpowiedni makijaż. Spakowałam torbę z tym wszystkim, co uznałam za niezbędne, zadzwoniłam po taksówkę, pojechałam na dworzec. O dziwo, pociąg był na peronie odjechał o właściwej godzinie i przyjechał o właściwej godzinie. Tomek czekał na dworcu, wsiedliśmy w samochód, pojechaliśmy do niego. Kilka zdań o nim. Już podczas naszego wcześniejszego spotkania dowiedziałam się, że jest lekarzem, chirurgiem „miękkim” w Powiatowym Szpitalu, że zrobił doktorat i różne specjalizacje. Specjalnie mnie to nie interesowało, interesowało mnie to, dlaczego, mając 33 lata był jeszcze kawalerem. Wyjaśnił mi, że w tym „powiatowym” grajdole nie bardzo ma z kogo wybrać, a to „co się pcha do łóżka” nie nadaje się do życia. Wówczas specjalnie dalej nie wnikałam i na tym poziomie pozostała mija wiedza na temat prywatnego życia Tomka. Okazało się, że jest to na dość dużej działce domek – bliźniak. Weszliśmy, zaprowadził mnie na piętro, gdzie był pokoik, w którym mogłam się przebrać. Parter był dość obszerny, salon, sypialnia, gabinet, bardzo duża łazienka, nie mniejsza kuchnia. To wszystko połączone dość dużym przedpokojem. Zostałam wprowadzona do salonu, tam odpowiednio zastawiony stół. Tomek pokazując butelki zapytał – co pijesz ? Drinka, nalał wódeczki do szklaneczek, nawet dość dużo jej było, sok jabłkowy, lód, podał jedną mnie, drugą trzymając samemu w ręce, objął mnie w pół, wzniósł toast – za nasze spotkanie. Stuknęliśmy się szklaneczkami, ja wypiłam prawie całą, chciało mi się pić po podróży, on również, po czym pochylił się nade mną i nasze usta spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku. Po chwili odstawiliśmy szklaneczki, ja zarzuciłam mu ręce na szyję, dalej go namiętnie całując. Po tym stało się to, co było do przewidzenia. Tomek obejmował mnie jedną ręką, drugą zaczął opuszczać w dół. Byłam ubrana w cieniutką, krótką sukieneczkę i miękki staniczek, to też bez problemów wyczuł, że moje piersi są już mocno nabrzmiałe. Po chwili jego ręka sięgnęła wzgórka łonowego, a ponieważ miałam „mini”, bez problemów wsunął mi rękę pod sukienkę, czując, że moja cipka jest mocno podniecona. Całując mnie nadal usłyszałam – idziemy do sypialni ? Tylko kiwnęłam głową, po czym zaczęliśmy iść, po drodze rozbierając się. Kiedy doszliśmy do łóżka i ja się już na nim położyłam, szeroko rozsuwając nogi. Przede mną pojawił się on, olbrzymi tors, który się do mnie zbliżał, ale również ten jego wielki kutas, który kierował się prosto w moją dziurkę. Gdy tylko go poczułam, już jęknęłam i tak jęczałam do samego końca. Powiedzieć, że jęczałam, to mało, bardzo chciałam mieć go w sobie, to też wypinałam mocno biodra w jego kierunku, a on się we mnie wbijał. Tak to należy formułować, po to nie było wsuwanie się. Każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno, jak mnie rozpiera na boki, ale też jak zaczyna mnie wypełniać. Chwyciłam się jego ramion, nogami starałam się objąć jego biodra. Niestety, nie dałam rady, to też rozsuwając je mocno na boki pozwalałam mu wejść w siebie jak najgłębiej. On to wyczuł, wsuwał się we mnie do samego końca. Wszedł we mnie na tyle mocno, że jego wzgórek łonowy dochodził do moich warg. Było to bardzo podniecające, co ja wyrażałam coraz to głośniejszym jękiem, aż przyszedł moment spełnienia. Moment tak mocny, że ja prawie krzyczałam, wbijając mu w ramiona swoje ręce, czując, jak się we mnie spuszczał. Przez mój brzuch przeszły fale skurczy, a pochwa mocno obcisnęła się na jego kutasie. On to poczuł, bo spojrzał, po czym jeszcze dłuższą chwile tkwił we mnie. Ale przyszedł moment, kiedy się wysunął, poszedł do łazienki, a ja zwinięta w fasolkę leżałam, głęboko jeszcze oddychając i czując jak we mnie rozpływa się jeszcze ta jego sperma. Po nim poszłam ja do łazienki, a kiedy wyszłam owinięta w duży, pokazał, że mam się obok niego położyła. Wtuliliśmy się w siebie, ja na wysokości jego klatki piersiowej. Leżałam jak na poduszce, czując, jak pode mną faluje, w momencie, kiedy brał oddech. Ten stan rozkoszy trwał dobrą chwilę, po której usłyszałam – przecież nie pożegnamy starego roku w takim bałaganie. Uśmiechnęłam się, wstałam, zaczęliśmy sprzątanie. Ja pozbierałam swoje rzeczy, poszłam do pokoiku, w którym się przebierałam i tam je zostawiłam. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale ubrałam się tylko w majteczki, zeszłam do pokoju. Tomek też pozbierał swoje rzeczy, ubrał się tylko w szorty, zasiedliśmy przy stole, zaczęliśmy jeść to, co było przygotowane. Jednak po chwili uznaliśmy, że brakuje nam herbaty. To też oboje poszliśmy do kuchni. Kiedy tylko stanęłam przed bufetem, na którym stał elektryczny czajnik jego ręce od razu chwyciły moje piersi, a one dały mu znać, że się podniecam. Gdy brodawki były już tak duże, jak truskawki zsunął ręce po pośladkach, jednocześnie zsuwając moje majteczki, prosto między nogi. Odruchowo je rozsunęłam a po chwili poczułam jego palce na łechtaczce. Jęknęłam w odruchu narastającego podniecenia, on natomiast zaczął coraz intensywniej mnie pieścić. Przyszedł moment, kiedy poczuł, że jestem już bardzo podniecona. Zrzucił z siebie szorty, mnie lekko odsunął od blatu, tak, że mogłam się lekko wygiąć w jego kierunku, on od razu zaczął się we mnie wsuwać. Ale gdzie tam wsuwać, normalnie wdzierać. Pomimo mocnego podniecenia nadal on się we mnie nie mieścił. Gdy tylko przystawił tego kutasa, już czułam lekki opór, ale gdy naparł mocniej, poczułem, jak przesuwa się ku mojemu wnętrzu. Jeszcze kilka pchnięć i już był całkowicie we mnie. No i teraz zaczęła się „jazda”. Przecież on jest praktycznie dwa razy cięższy ode mnie. Przy tej dysproporcji ciał ja „fruwałam” jak piórko. Co mnie pchnął, to mnie prawie unosił do góry, a jego kutas z odpowiednia siłą napierał na szyjkę, po chwili ten napór ustępował, kiedy mnie opuszczał. Przyszedł moment, kiedy bardzo głośno jęczałam, czując, jak po moim brzuchu zaczynają przesuwać się skurcze orgazmu. W pewnym momencie Tomek bardzo mocno mnie pchnął, ja czułam, jak się prawie odrywam od podłogi, a po chwili ten wspaniały moment spełnienia. Tkwił we mnie przez dłuższą chwilę, a kiedy się wysunął poczułam, jak z mojej pochwy zaczyna wypływać mieszanina jego i moich soków. Dobrze, że w pobliżu był stojak z ręcznikami kuchennymi, szybko odwinęłam z niego kawałek, wsunęłam w krocze, poszłam do łazienki umyć się. Kiedy wróciłam, kuchnia była posprzątana, na stole stały filiżanki z herbatą. Cieszyłam się, ale to nie zmieniało faktu, że wewnątrz cała jeszcze czułam to zbliżenie, a w kroku czułam jeszcze sączące się soki. Tym razem dłuższą chwilę siedzieliśmy przy stole, aż zaczęła zbliżać się północ. Tomek naszykował szampana, równo o północy strzelił korek, nalał do kieliszków, po czym tuląc się do siebie wyszeptałam – wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Tomek również złożył mi życzenia pomyślności, po czym wypiliśmy nalanego szampana do końca. Wówczas Tomek ponownie nalał do kieliszków, tuląc mnie do siebie powiedział – Basiu, chciałbym, aby godzina 12-ta, czy w południe, czy o północy, w naszych dalszych kontaktach była specyficzną godziną, mającą swoja moc i swój wymiar. Byłam podniecona zbliżeniami z nim, byłam trochę pod wpływem szampana, to też specjalnie nie zastanawiając się, co to oznacza, powiedziałam – dobrze, zgadzam się. Tomek pochylił się i bardzo długo całowaliśmy się, a pocałunki te były bardzo namiętne. Znowu zaczynałam być podniecona. Tomek przerwał te pocałunki, po czym usłyszałam – czy na powitanie tego Nowego Roku masz chęć na inną zabawę z szampanem ? Zarzuciłam mu ręce na szyję i patrząc mu prosto w oczy powiedziałam – taaaak. Usłyszałam – idź do łazienki. Po chwili przyszedł również Tomek, niosąc z sobą dwie butelki szampana. Zdjął z nich folie, zdjął zabezpieczenia, dodatkowo umył szyjki tych butelek. Po chwili naszykował również ręcznik, ale coś jeszcze, czego nie zauważyłam. Podszedł do mnie, poprosił, abym uklękła. Usłyszałam – rozsuń mocno nóżki, rozciągnij pośladki. Spojrzałam, Tomek posmarował czymś szyjkę od jednej butelki, przystawił ją do mojej dziurki, zdecydowanym ruchem wyjął korek, a otwór skierował w moja pupę, wciskając ją we mnie. Jęknęłam, czując, jak mnie rozpiera, ale poczułam jednocześnie, jak z dość dużą siła wlewa się we mnie zawarty w niej płyn. Tomek podtrzymując jedną ręką butelkę, drugą popukiwał w denko. Ja jęczałam coraz mocniej, on jeszcze mocniej wbijał ją we mnie, weszła już prawie cała szyjka, ale przede wszystkim powodowało to dalsze wypływanie zawartej w niej cieczy. O dziwo, po kilku jeszcze takich puknięciach okazało się, że butelka jest pusta, ale też, co mnie mocno zdziwiło, okazało się, że weszło we mnie znaczna część butelki. Ale to, co najważniejsze poczułam, jak płyn wypełnia moje wnętrze, powodując znaczące jego wypełnienie. W tym momencie usłyszałam – chcesz drugą, jęczałam, bo mnie pupa trochę pobolewała, czułam jej mocne rozciągnięcie, a pomimo to jęknęłam – taaak. Wówczas Tomek podciągając kciukiem korek prawie otworzył drugą butelkę, po czym szybkim ruchem wyjął pierwszą, a dostawił do pupy drugą, jeszcze mocniej ją wciskając. Jęknęłam bardzo głośno czując, jak mnie rozpiera, ale też poczułam, jak pod dość dużym ciśnieniem wpływa do mojego wnętrza płyn z tej butelki. Tomek, tak, jak poprzednio, co raz to pukał w denko, a ja czułam w swoim wnętrzu następną porcje płynu. Puknął jeszcze kilka razy, po czym usłyszałam – pusta. Butelka pusta, ale mój brzuszek pełny, zrobił się z niego mały balonik. Wówczas usłyszałam – poczekaj chwilę, podszedł do szafki, a po chwili szybkim ruchem wyjął z pupy butelkę i jeszcze szybszym ruchem wsunął we mnie dość duży korek. Jęknęłam już głośno, ale usłyszałam – wyprostuj się. Gdy się wyprostowałam, mocno poczułam w pupie wsunięty korek, ale przede wszystkim poczułam mocno wypełniony brzuszek. Był on wyraźnie mocno zaokrąglony. Tomek również przyglądał mu się z dużym zainteresowaniem, po czym usłyszałam – pupa dostała swojego sylwestrowego szampana, przecież cipce też się należy. Spojrzałam, a on niesie z kuchni dwie następne butelki. Pokazał, abym położyła się na stoliku, rozsunęła nogi, po czym odkorkował jedna butelkę i wbił mi ją w pochwę. Pochwa jest krótka, więc wypełniła mnie ta szyjka butelki praktycznie całkowicie, a kiedy zaczął nią ruszać, to, co się nie mieściło zaczęło wypływać bokami. Tak „wychlapał” całą butelkę. Popatrzył na mnie, po czym zsunął szorty, a ja ujrzałam jego sterczącego kutasa. Przybliżył go do dziurki, po czym zaczął się w nią wdzierać. To, że była ona „wypłukana” szampanem wcale nie oznacza, że było mu łatwiej wejść. Może trochę, ale nie za dużo. Nogi moje oparł o swoje ramiona i trzymając mnie mocno za biodra wbijał się we mnie całkowicie. Ja prawie krzyczałam, przecież w pupie siedział tamten korek. Z drugiej strony było to coś niesamowitego, jego energiczne ruchy powodowały ruszanie się mojego ciała, a przede wszystkim zawartości, którą miałam wewnątrz. Widać było i czuć było jak „kotłuje” się we mnie ten szampan. Ale też to „kotłowanie” się miało inny wpływ. Po prostu zawarty w nim alkohol bardzo szybko zaczął być wchłaniany przez mój organizm. To wszystko dawało jedno i niesamowite, a przede wszystkim niepowtarzalne wrażenie. Jęczałam, ale też rozchylałam nogi na boki, aby wszedł we mnie jak najgłębiej. Aż przyszedł moment, kiedy pchnął mnie chyba trzy razy bardzo mocno, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia. Tkwił we mnie dłuższą chwilę, po czym usłyszałam – a może masz chęć pobawić się jeszcze z buteleczką szampana. Moim zdaniem był to wpływ euforii i podniecenia po przebytym zbliżeniu oraz wpływ wypitych drinków i pochłoniętego szampana, bo z moich ust wydobyło się głośne, długie – taaaak. Ale on spytał jeszcze raz – ale na całość. Ja znowu głośne – taaak. Nie wiedziałam w tym momencie, co oznacza – na całość. Wówczas Tomek wysunął się ze mnie, obrócił tak, abym oparła się tułowiem o stolik, po czym naszykował następną butelkę szampana. Naszykował, to znaczy zdjął z niej wszystko, poza korkiem, a szyjkę mocno czymś nasmarował. Zbliżył się do mnie, nie spiesząc się wyjął ten korek i podważając korek od butelki z szampanem, gdy tylko z niej wyszedł, natychmiast skierował ją do mojej dziurki, mocno dopychając. Jęknęłam głośno, poczułam, jak znowu wypełnia mnie zawartość tej butelki. Ale poczułam też coś więcej. Tomek tym razem nie pukał w denko, tylko trzymając w rękach, przekręcając lekko to w jedną, to w druga stronę zaczął mi ją wciskać do środka. Kiedy zaczęłam głośno jęczeć usłyszałam – na całość. Teraz zrozumiałam na co się zgodziłam. Wytrzymałam jeszcze trochę, kiedy Tomek powiedział – teraz siadaj sama. Pomógł mi zmienić pozycję, ustawił stołeczek, na którym oparłam się, wsuwając w siebie tę butelkę już po szampanie. Napierałam coraz mocniej, Tomek stał za mną, delikatnie poklepując po pośladkach mówiąc – dalej, dalej. Jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł moment, kiedy przyszedł tak duży ból, że już nie byłam w stanie dalej napierać na nią. Krzyknęłam – dość, Tomek pomógł mi wstać, wypięłam się w jego kierunku z błagalnym wzrokiem, on zaczął ją ze mnie wysuwać. Kiedy już wyszła cała okazało się, ze wsunęłam całą szyjkę i prawie jedną trzecią długości już rozszerzonej butelki. Tomek odłożył ja na bok, mówiąc – idź się umyć. Umyta wróciłam do sypialni, Tomek podał mi szklaneczkę z drinkiem, wznosząc toast – za Twoje pierwsze osiągnięcie w tym roku Wypiliśmy, po czym usłyszałam – wydaje mnie się, że jesteśmy trochę zmęczeni, spróbujmy się trochę przespać. Położyłam się obok niego wtulona „na muszelkę” i nawet nie wiem kiedy usnęłam. Widocznie było nam dobrze, bo spaliśmy długo. Kiedy się obudziłam, dochodziła 6-ta rano. Ale to już inna historia. 04 stycznia 2012r Baśka baska45@poczta.onet.pl