Wpisy z kategorii 'Opowiadania'

Basenowe ćwiczenia

Basenowe ćwiczenia

W niedzielę, 04 miałam imieniny. Na ten dzień miałam zaproszenie na basen od ratowników. To spotkane wyglądało tak. Wstałam wcześniej, umyłam, wzięłam „basenową” torbę, wzięłam również 2 butelki 0,7 Bolsa i poszłam. Gdy tylko pojawiłam się na basenie natychmiast zaprowadzili mnie do sauny, na drzwiach było napisane „Przepraszamy, awaria”, natomiast w środku już czekało na mnie „towarzystwo”. Najpierw wręczyli mi przepiękny bukiet róż, ale jakich długich, chyba po 80cm każda, a następne wręczyli model przepięknego jachtu. Ma on 50cm długości kadłuba i 65cm wysokości od pokładu do topu masztu. Na jednej burcie był tradycyjne życzenie dla żeglarzy – stopy wody pod kilem, na drugiej burcie napis – dla Barbary – 04.12.2011r.

    Za to tylko już byłam ich. Ale jeszcze był szampan i życzenia, po których Bolek objął mnie w pół, delikatnie zsuwając ramiączko od kostiumu. Drugie już zsunęłam sama, resztę kostiumu też i stojąc przed nimi naga powiedziałam – chłopcy, do dwunastej jestem Wasza. To wystarczyło i tutaj pewnego rodzaju aluzja. W piątek 9-ciu dojrzałych mężczyzn, w niedzielę rano teoretycznie pięciu „młodych chłopaków”, ale było ich więcej, bo zawsze musiało być dwóch na basenie, czyli chyba 7-dmiu. W tym przypadku już po dwóch godzinach głośno jęczałam. Młodość to jednak młodość. O dwunastej już się bardzo słabo trzymałam na nogach. Opłukałam się i pojechałam do domu. No i teraz epilog. W domu rozebrałam się, poszłam do łazienki, chciałam się wykąpać. Ale będąc nagą dotknęłam cipki. Poczułam ją mocno, ale też poczułam coś innego, czego nie da się w normalny sposób wytłumaczyć. Zaskoczyłam, że niedawno dostałam Noego, dużego kutasa, jeszcze go nawet nie rozpakowałam. Prawie biegiem poleciałam na piętro, otworzyłam szafkę, rozerwałam wszystkie papiery i pudełka, nawet nie oglądając go przez chwilę, tylko nalałam na niego co nieco balsamu do ciała, który stał pod ręką, po czym postawiłam go na stołeczku i zaczęłam go „ujeżdżać”. W tym momencie zorientowałam się, że jest bardzo duży, a przede wszystkim gruby. Ale to nie miało znaczenia. Można powiedzieć, że wpadłam w furię i wbijałam się w niego coraz mocniej. Gdzieś w sobie czułam ból, a pomimo to wbijałam się na niego, aż wbiłam do końca. Gdy tylko moje wargi poczuły opór stało się coś dziwnego, po prostu dostałam bardzo mocny ścisk mięśni w brzuchu, a po ściankach zaczęły się sączyć krople moich soków. Wówczas jakby odpłynęły ze mnie wszystkie siły, nie wiele brakowało, abym się przewróciła, wyjęłam go z siebie, już nie szłam do wanny, tylko umyłam się pod prysznicem i poszłam do łóżka. Obudziłam się dobrze po południu. Poszłam do łazienki na piętrze „posprzątać” po tych moich „figlach”. Sprzątając opakowanie po tym sztucznym penisie przeczytałam, że ma on 15 cali długości całkowitej, a 13,5 cale do jąder, 2 cale średnicy, czyli ma on 38cm długości całkowitej, a 34 cm „roboczej” i 5cm średnicy. Patrzyłam na ten opis z niedowierzaniem, ale z drugiej strony przekonałam się, co można zrobić „w furii” Tak skończyły się moje imieniny A. D. 2011roku. Dlaczego o tym piszę. Bo historia lubi się powtarzać i tak było wczoraj. Poszłam „planowo” na basen, na 20-tą. Spokojnie sobie popływałam, ale widziałam, że jest dwóch ratowników z tej „ekipy”, która była w imieniny. Specjalnie nie zwróciłam na nich uwagi nadal katowałam wodę tę swoją żabką. Dochodziła 21-sza. Kiedy byłam przy „płytkim” brzegu podszedł do mnie jeden z ratowników, mówiąc, że zaprasza mnie „na kawę”. Było tak nie raz, że wchodziłam do ich pomieszczenia teoretycznie „na kawę” a praktycznie mieliśmy ze sobą zbliżenia. To te…ż się specjalnie nie zdziwiłam, pomógł mi wyjść z basenu, ja owinęłam się w ręcznik, a on prowadzi mnie do sauny. Na drzwiach znana mi kartka „Przepraszamy, awaria” a w saunie już dwóch ratowników. Jeden z nich podszedł do mnie, chwycił dość mocno za włosy, odciągnął głowę do tyłu, usłyszałam – chyba nie masz nic przeciwko temu, abyśmy zrobili małą powtórkę. W tym momencie zamknął mi usta swoimi ustami, o dziwo, poddałam się, całując go też. Drugi zaczął zsuwać ze mnie kostium, za chwile byłam naga, położyli mnie na stoliku przykrytym ręcznikiem, mocno rozkładając nogi na boki. Po chwili już pierwszy siedział we mnie, naparł z bardzo dużą siłą, a ja tylko jęczałam. Nie wiem, gdzie się spieszył, ale też szybko skończył. Po chwili obrócili mnie na brzuch, dostałam mocnego klapsa na pośladek a za nim drugi już był we mnie. Tak samo, naprawdę, nie wiem, gdzie się spieszył, ale uderzał swoimi biodrami we mnie bardzo mocno. Widać było, że są mocno napaleni, bo wsuwając się szybko we mnie, szybko też dochodzili do swoich orgazmów, spuszczając się. Trzeci również wszedł we mnie od tyłu, tak samo mocno we mnie się wsuwając. Trzymał mocno za biodra, przyciągając mocno moje. Sama się zdziwiłam, ale byłam podniecona, wypinając się tez w jego stronę. Skończył, spuszczając się mocno we mnie. Młodość, to jest młodość. Ten pierwszy już leżał na drugiej krawędzi stołu, pokazując swojego sterczącego kutasa. Jego koledzy pomogli mi podstawiając stołek, weszłam na niego, wbijając go sobie w pupę. Pozostali rozsunęli mi nogi, następny już wchodził na drugiego we mnie. Tym razem nie wytrzymałam, patrząc na niego powiedziałam – wolniej. Spojrzał no i od tego momentu, można powiedzieć, zaczęła się bardzo miła zabawa. Wsuwał się we mnie wolniutko, ale wypełniając mnie całą. Ja jęczałam w narastającym podnieceniu, osiągając wcale nie mały orgazm w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Zorientowali się, następny już nie „szalał”, tylko wolniutko wsuwał się we mnie. Ja jeszcze nie ochłonęłam z poprzedniego podniecenia, to też jęczałam coraz głośniej, osiągając bardzo mocny orgazm razem z nim.Gdy skończył, ponownie obrócili mnie na brzuch, ten, którego miał mnie w pupie ponownie w nią wszedł i po kilku mocnych ruchach skończył we mnie. Wówczas nastąpiło coś, czego poprzednio nie było. Właśnie ten, z którym odbyłam zbliżenie w pupę sięgnął po jakiś krem, nasmarował sobie ręce, po czym zbliżył je do mojej pupy, wsuwając najpierw jeden palec, po czym dwa, po chwili zaczął nimi obracać, to w jedną stronę, to w drugą. Zaczęłam jęczeć, po chwili zaczęłam mocniej, bo wsunął już trzy palce. Tymi trzema palcami „kręcił” w pupie dość długo, ale tylko po to, aby za chwilę je wysunąć, po chwili poczułam, jak jedną rękę położył na kości ogonowej, a tą drugą, zwinięta w piąstkę zaczął wsuwać w pupę. Darłam się, ale pozostali odpowiednio mocno mnie przytrzymali, tak, ze ten w końcu wsunął mi ją całkowicie. Czułam ją bardzo mocno w sobie, jęczałam coraz głośniej, ale on specjalnie na to nie zwracał uwagi, systematycznie ją wsuwał i wysuwał. Jednak przyszedł ten moment, w którym już nie wytrzymałam, krzyknęłam – dość, a kiedy ją wysunął klepnął mnie mocno w pośladek, mówiąc – jak dość, to dość, mocniej pobawimy się innym razem. Nie wiem, co on ma na myśli i jeżeli on uważa, że co tydzień będą takie „zabawy” to jest w dużym błędzie. Z basenu ja na pewno nie zrezygnuje. 14 grudnia 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

    Moje Imieniny AD 2011

    Imieniny 04.12.2011r.

    W tym roku moje imieniny wypadały w niedzielę. Umówiłam się z koleżankami, że zrobimy sobie małe spotkanie w piątek wieczorem, po pracy. Magda zajęła się sprawą organizacyjnie i na 17-tą wszystko było gotowe. Ale w trakcie dnia miałam telefony z życzeniami jak również bardzo miłe wizyty. Już ok. 10-tej przyszedł Tadeusz ze Spółki Lekarskiej. Piękne kwiaty i duży zestaw kosmetyków. Kiedy robiłam kawę Iwona podpowiada – zaproś go na wieczór.

      Zaraz po Tadeuszu dzwoni Mikołaj z Kliniki Weterynaryjnej. Patrzę na Iwonę, a ona kiwa głową, to też go zaprosiłam. Ponadto zaprosiłam jeszcze dwóch innych szefów firm. O 17-tej okazało się, że Tadeusz przyszedł w składzie 4-osobowym, czterech lekarzy, których znałam. Zaraz potem pojawił się Mikołaj w składzie 3-osobowym. Dołączyło jeszcze tych dwóch Prezesów, tym sposobem było ich 9-więciu. Magda spojrzała na mnie mówiąc – dasz sobie sama radę, spojrzałam, w tym momencie zrozumiałam, że Iwona sugeruje orgietkę, spojrzałam na nią, mówiąc – tak. To też dziewczyny w dyskretny sposób parę minut po 18-tej wyszły z biura, Magda wychodząc powiedziała – nie sprzątaj, przyjdę rano, to posprzątam. Kiedy zamknęłam za nią drzwi weszłam do salonu, popatrzyłam na to wesołe towarzystwo, po czym poszłam do łazienki, rozebrałam się i naga , tylko w szpileczkach weszłam do salonu mówiąc – każdy z Was kiedyś mnie rżnął, dzisiaj macie możliwość wszyscy. Do północy jestem Wasza. Spojrzeli na mnie, a ja podeszłam do Tadeusza, mówiąc – od Ciebie to się zaczęło, więc zaczynaj. Wszyscy panowie byli już w koszulach, to też nie problem było szybko się rozebrać, pogłaskałam jego kutasa, zaraz stanął, ja odwróciłam się przodem do kanapy, uklękłam wystawiając pupę. Po chwili miałam Tadeusza w sobie. Tak zaczęła się ta „dużą” orgietka. Byłam rżnięta w pochwę, w pupę, zespół Tadeusza zafundował mi podwójną zabawę od przodu, to znowu Mikołaj zrobił kilka „kanapek”. Dwaj „Prezesi” single też nie byli gorsi, pięknie wkomponowali się w środowisko i uwijali się, jak mogli. Około 11-tej już zaczęłam głośno jęczeć, bo mnie już zaczęła boleć cipka, pupa trochę mniej. Ale Mikołaj przytomnie stwierdził – nie jęcz, sama zaproponowałaś północ i wziął mnie od tyłu. Rzeczywiście, sama zaproponowałam, to też nie protestowałam, kiedy następni mnie rżnęli. Równo o północy ustawiłam ich w rządku, po czym idąc przed nimi na kolanach, każdego wzięłam w usta, dziękując za spotkanie, po czym wszyscy się ubraliśmy i dość weseli wyszliśmy do domów. Tadeusz odwiózł mnie do domu. Długo leżałam w wannie, za nim poszłam do łóżka, a obudziłam się w sobotę o 10-tej. Pochwa nawet nie bardzo mnie bolała, pupa też, więc uznałam spotkanie za udane. Około 14-tej przyszła Magda, przekazała mi informację, co posprzątała w biurze, przyniosła napoczęte wódki i wina, pomogła mi przygotować „rodzinne spotkanie”. To też zaczęło się o 17-tej, ale przebiegało „normalnie, kulturalnie kończąc się około 21-szej. Posprzątałam i dość szybko poszłam spać, bo umówiłam się w niedzielę rano na basen. Już we wtorek, kiedy wychodziłam z basenu jeden z ratowników powiedział do mnie – Ty masz w niedzielę imieniny, zapraszamy Cię na 9-tą do nas. To też rano wstałam, umyłam, wzięłam „basenową” torbę, wzięłam również 2 butelki 0,7 Bolsa i poszłam. Gdy tylko pojawiłam się na basenie natychmiast zaprowadzili mnie do sauny, na drzwiach której było napisane „Przepraszamy, awaria”, natomiast w środku już czekało na mnie „towarzystwo”. Najpierw wręczyli mi przepiękny bukiet róż, ale jakich długich, chyba po 80cm każda, a następne wręczyli model przepięknego jachtu. Ma on 50cm długości kadłuba i 65cm wysokości od pokładu do topu masztu. Na jednej burcie był tradycyjne życzenie dla żeglarzy – stopy wody pod kilem, na drugiej burcie napis – dla Barbary – 04.12.2011r. Za to tylko już byłam ich. Ale jeszcze był szampan i życzenia, po których Bolek objął mnie w pół, delikatnie zsuwając ramiączko od kostiumu. Drugie już zsunęłam sama, resztę kostiumu też i stojąc przed nimi naga powiedziałam – chłopcy, do dwunastej jestem Wasza. To wystarczyło i tutaj pewnego rodzaju aluzja. W piątek 9-ciu dojrzałych mężczyzn, w niedzielę rano teoretycznie pięciu „młodych chłopaków”, ale było ich więcej, bo zawsze musiało być dwóch na basenie, czyli chyba 7-dmiu. Ale w tym przypadku już po dwóch godzinach głośno jęczałam. Młodość to jednak młodość. O dwunastej już się bardzo słabo trzymałam na nogach. Opłukałam się i pojechałam do domu. No i teraz epilog. W domu rozebrałam się, poszłam do łazienki, chciałam się wykąpać. Ale będąc nagą dotknęłam cipki. Poczułam ją mocno, ale też poczułam coś innego, czego nie da się w normalny sposób wytłumaczyć. Zaskoczyłam, że niedawno dostałam Noego, dużego kutasa, jeszcze go nawet nie rozpakowałam. Prawie biegiem poleciałam na piętro, otworzyłam szafkę, rozerwałam wszystkie papiery i pudełka, nawet nie oglądając go przez chwilę, tylko nalałam na niego co nieco balsamu do ciała, który stał pod ręką, po czym postawiłam go na stołeczku i zaczęłam go „ujeżdżać”. W tym momencie zorientowałam się, że jest bardzo duży, a przede wszystkim gruby. Ale to nie miało znaczenia. Można powiedzieć, że wpadłam w furię i wbijałam się w niego coraz mocniej. Gdzieś w sobie czułam ból, a pomimo to wbijałam się na niego, aż wbiłam do końca. Gdy tylko moje wargi poczuły opór stało się coś dziwnego, po prostu dostałam bardzo mocny ścisk mięśni w brzuchu, a po ściankach zaczęły się sączyć krople moich soków. Wówczas jakby odpłynęły ze mnie wszystkie siły, nie wiele brakowało, abym się przewróciła, wyjęłam go z siebie, już nie szłam do wanny, tylko umyłam się pod prysznicem i poszłam do łóżka. Obudziłam się dobrze po południu. Poszłam do łazienki na piętrze „posprzątać” po tych moich „figlach”. Sprzątając opakowanie po tym sztucznym penisie przeczytałam, że ma on 15 cali długości całkowitej, a 13,5 cale do jąder, 2 cale średnicy, czyli ma on 38cm długości całkowitej, a 34 cm „roboczej” i 5cm średnicy. Patrzyłam na ten opis z niedowierzaniem, ale z drugiej strony przekonałam się, co można zrobić „w furii” Tak skończyły się moje imieniny A. D. 2011roku. Baśka baska45@poczta.onet.pl

      Masażysta Andrzej

      Masażysta Andrzej

      Nie wiem jak to nazwać, ale przez znaczącą część życia „prześladuje” mnie imię Andrzej. Mój pierwszy chłopak – Andrzej, mąż – Andrzej, wieloletni przyjaciel – Andrzej, aptekarz – Andrzej,a teraz masażysta – Andrzej. Czy to nie zadużo tych „Andrzej” jak na jedną głowę. Ta historia zaczęła się w połowie czerwca. Do biura przyszło dwóch panów „M”, Mietek, Michał. Okazało się, że są współwłaścicielami fitneds klubu i siłowni. Ponieważ od 01 lipca przechodzą pod nadzór firmy patronackiej, chcą też mieć profesjonalnie prowadzoną księgowość.

      •  

      Pojechałam, obejrzałam obiekt. Okazało się, że w peryferyjnej części miasta, przejęli pomieszczenia po jakimś zakładzie, na początku zrobili tam tylko siłownię. Ponieważ jednak obiekt był wpisany na listę obiektów prawnie chronionych otrzymali za jego rewitalizację zwrot środków finansowych. Te środki pozwoliły im na rewitalizacje następnego obiektu, również siłowni, a za pozyskane w tym roku środki przebudowali następne pomieszczenia, w których powstały dwie sale po 60m2 do fitnesu oraz zaplecze do suchej rehabilitacji narządów ruchu. Byłam pełna uznania tego co zrobili, podpisaliśmy umowę, że od 01 lipca przejmuję prowadzenie ich dokumentacji księgowej. Po podpisaniu tej umowy wszystkie trzy otrzymałyśmy bezpłatne wejściówki na ich zajęcia. Ja zamieniłam czwartkowy basen na siłownię. Pod koniec września Mieczysław zaproponował, w ramach tych samych ćwiczeń również pół godziny masażu rekreacyjnego. Zgodziłam się i w pierwszy czwartek października przyszłam na zajęcia na 19.30, po 40 minutach ćwiczeń przeszłam do pomieszczenia masażu. Michał przedstawił mi ich masażystę – Andrzeja. Okazało się, że jest to dojrzały mężczyzna, mający 42 lata. Położył mnie na stole, zaczął masować. Najpierw tył, później przód, byłam naga, dłuższą chwilę przyglądał się moim „znaczkom”, ale nie powiedział nic. Tak minął październik, Andrzej masował mnie bardzo dobrze, a przede wszystkim dokładnie. Tuż przed końcem października stwierdził – w piersiach masz dwa wisiorki, są one ładne, ale w Twoim wieku już się nie powinno nosić takich rzeczy, zbyt mocno obciągają piersi. Spojrzałam na niego, po czym nie zastanawiając się palnęłam – to je zdejmij. Usłyszałam – następnym razem, rzeczywiście, za tydzień miał przygotowane szczypce, rozsunął je i tym sposobem, 27 października, po niecałym roku noszenia „pierścionków” pozbyłam się ich. Ale to, co jest istotne w tym wszystkim. Zaraz tego samego dnia Andrzej powiedział – tutaj mam specjalnie zrobiony żel, którym będę Ci masował piersi, Ty natomiast masz sobie kupić i łykać ten preparat, dał mi kartkę. W domu przeczytałam jego nazwę i zajrzałam do Internetu, a tam było napisane:

      Dakolen to całkowicie naturalne i bezoperacyjne rozwiązanie. Zawiera kompozycję substancji aktywnych, naukowo opracowaną w celu naturalnej stymulacji tkanki piersi. W ten sposób pomaga uzyskać utracony kształt i jędrność biustu. Dakolen to wyciągi roślinne, które przyczyniają się do reaktywacji wzrostu tkanki piersi, co sprawia, że biust jest pełniejszy i bardziej elastyczny. Głównymi składnikami preparatu są ekstrakty z kopru włoskiego, lnu i chmielu zwyczajnego, zawierające znaczną ilość całkowicie naturalnych substancji roślinnych, znanych jako fitoestrogeny. Fitoestrogeny mają podobne działanie na tkankę biustu jak żeńskie hormony – estrogeny.Nasiona kopru włoskiego i chmiel zwyczajny zawierają fitoestrogeny, które pomagają wspierać pełny kształt i jędrność biustu. Lignany z lnu zwyczajnego (Linum usitatissimum) pielęgnują i dbają o zachowanie prawidłowej tkanki dojrzałych piersi. Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus) zawiera naturalnie występujące antyoksydanty i dzięki temu wspomaga ochronę przed wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi za proces starzenia. Kompozycja substancji aktywnych preparatu Dakolen zapewnia zdrowy rozwój piersi.

      Poczytałam i uznałam, że nic nie tracę, a rzeczywiście, w moim wieku już warto było zadbać o piersi, tym bardziej, że nie raz były one dość mocno „zmęczone”. Następnego dnia pokazałam kartkę swoim koleżankom, ponownie przeanalizowaliśmy Internet, doszłyśmy do wniosku, że poza gotówką nic nie tracimy, Krystyna poszła i kupiła pełną dawkę dla każdej z nas. Tabletki tabletkami, ale od momentu, kiedy Andrzej zaczął masować mi piersi, ja zaczęłam się podniecać. On to zauważył, ale nie reagował. Następna, znacząca data w tej historii to czwartek, 17 listopada. Andrzej, masując mnie zauważył, że jestem „po przeżyciach”, wówczas stwierdził – aby zlikwidować te wszystkie ślady, to Ty przed masażem powinnaś być mocno rozgrzana. Czy jest taka możliwość ? Stwierdziłam, że tak, ale u mnie w domu. Zaproponował termin w sobotę, 03 grudnia, o 11-tej. Zgodziłam się, przyszedł, pokazałam mu stół, na którym może mnie masować, pokazałam wannę w łazience, po czym zaprowadziłam go do pokoju gościnnego, aby się tam mógł rozebrać. W tym czasie zeszłam do łazienki, puściłam ciepłą wodę wlałam trochę olejków eterycznych, po czym się w niej zanurzyłam. Po chwili do łazienki przyszedł Andrzej, ubrany tylko w spodnie od dresu, wziął gąbkę i tą ciepłą wodą już rozmasowywał moje ciało. Kiedy już praktycznie rozmasował mnie całą, podął mi ręcznik, pomógł wytrzeć, przeszliśmy do pokoju, położyłam się na stole, a on zaczął mnie powtórnie masować. Skończył plecy i cały tył, poprosił, abym położyła się odwrotnie, po czym dalej kontynuował ten klasyczny masaż. Kiedy już mnie praktycznie rozmasował całą, sięgnął ręką do swojej torby, wziął z niej pojemnik z białą substancją i zaczął intensywnie rozsmarowywać piersi. Kiedy już poczuł, że są nabrzmiałe z podniecenia, poprosił, abyśmy przeszli do salonu, po czym siadając na kanapie, zsunął spodnie, mówiąc – a teraz ten kutas jest Twój. Spojrzałam i jak to się mówi, oczy stanęły mi w słup. Okazało się, że między jego nogami sterczy coś bardzo potężnego. Kiedyś miałam już takie spotkania z Jarkiem czy Jankiem Furmanem. Może to upływ czasu, a może nie, ale ten wydął mi się wyjątkowo duży, a przede wszystkim potężny. Wziąłem go w rękę i nie miałam już żądnych wątpliwości, moja dłoń objęła go w połowie, a szerokość dłoni stanowiła może ¼ jego długości. Ale nie miałam wyjścia, uklęknęłam na kanapie, rozsunęłam cipkę i zaczęłam się opuszczać. Od pierwszej chwili czułam jego „potęgę”. Pomimo, że byłam mocno podniecona już na początku miałam problem, aby wsunąć go w siebie. Wsuwając go w siebie czułam, jak rozciąga się moja cipka. Kiedy przechodziła jego żołądź jęczałam, czując maksymalne rozciągnięcie dziurki. Kiedy się wsuwał, czułam, jak by po ściankach pochwy przesuwał się milimetr po milimetrze w moje wnętrze. Przyszedł moment, kiedy wypełnił mnie całkowicie, nie oznacza to jednak, że on się wsunął cały. W tym momencie Andrzej mocno chwycił mnie za biodra, po czym samemu się uniósł i szybko opadł. To spowodowało, ze wbiłam się w niego jeszcze głębiej, ale nadal nie całkowicie. Wówczas powtórzył to unoszenie, po którym już bardzo głośno jęcząc wbiłam się na niego całkowicie. Powiedzieć, że go miałam w sobie, to mało. Miałam wrażenie, ze mam go pod brodą. Byłam mocno wypełniona, wszystkie moje mięśnie były tak naprężone, że miałam wrażenie, jakbym miała go gdzieś głęboko w sobie. Przez moment tak trwaliśmy, po czym Andrzej trzymając mnie mocno za biodra zaczął mnie wręcz podrzucać, częściowo się wysuwając, po czym ja opadając ponownie nabijałam się na tego kutasa. Każdy taki ruch powodował wyjątkowo mocne parcie na szyjkę maciczną, a przez to narastające podniecenie. To podniecenie narastało, aż po iluś takich „podrzutach” poczułam bardzo mocny skurcz mięśni brzucha i prawie krzycząc opadłam na Andrzeja w bardzo mocnym orgazmie. Ja opadłam w orgazmie, to nie oznacza, że on też doszedł. Usłyszałam – Tobie dość, ale mnie nie, idziemy na łóżko. Zsunęłam się z niego i bardzo chwiejnym krokiem przeszłam do sypialni, położyłam się, szeroko i wysoko rozsuwając nogi. Andrzej bardzo wolno zbliżył się do mnie, ustawił tego kutasa na wysokości dziurki, po czym energicznie pchnął. Krzyknęłam głośno, przez moment miałam wrażenie, że jestem rozdzierana, a ten jego kutas wszedł we mnie ledwo, ledwo. Od tego momentu można powiedzieć, zaczął się horror. Będąc opartym na ramionach nade mną zaczął wykonywać systematycznie ruchy bioder do przodu, tym samym wbijając we mnie coraz głębiej tego kutasa. Trudno opisać takie uczucie, ale czułam, jak po ściankach pochwy, bardzo mocno rozpieranej przesuwa się ten „tłok”, prąc systematycznie do przodu. Tak wsuwając się wszedł we mnie, wypełniając, ale samemu jeszcze nie. To tez te jego pchnięcia, kiedy napierał na moja szyjkę były wyjątkowo mocne. Bardzo mocno czułam napięcie wszystkich mięśni. Andrzej minimalnie wysuwając się, za każdym razem napierał odpowiednio mocno, aż w końcu i on wszedł cały we mnie. Na chwilę się zatrzymał, popatrzył na mnie, po czym zaczął „finał”. Wysuwał się i wsuwał, napierając coraz mocniej, ja czułam go coraz mocniej w sobie. O dziwo cipka zaczęła puszczać soki, poczułam płynność jego ruchów, aż przyszedł ten wspaniały, końcowy moment. Zatrzymał się na chwilę, spojrzał wymownie na mnie, po czym pchnął mnie z całej siły, ja rozdarłam się, bo poczułam prawie ból na wargach, on natomiast „wlał” we mnie tyle, ile mógł, a mógł nie mało. Jeszcze przez chwilę tkwił we mnie, po czym usłyszałam – to jest mój prezent imieninowy, na dzisiaj dość, od następnego razu, poza masażem, zaczniemy się bawić. Wysunął się, poszedł na piętro, umył, ubrał, podszedł do mnie, leżałam zwinięta w fasolkę, klepnął mnie dość mocno w pupę, mówiąc – do zobaczenia w czwartek. Wyszedł, a ja jeszcze długo leżałam w łóżku, jakby cały czas czując go w sobie. W końcu jednak zebrałam się, umyłam, próbowałam coś w domu robić. Niby robiłam, ale jednak cały czas miałam wrażenie, że jeszcze jego czuję. Szczęśliwie, byłam zaproszona na obiad, to też musiałam się czymś zająć. Ale też cały czas chodziła mi po głowie to jego stwierdzenie „po masażu zaczniemy się bawić”. Jak się „pobawimy” to pewnie napiszę. Sobota, 03 grudnia 2011r. Baśka

      Piwna zabawa

      Piwna zabawa

      Od pewnego czasu obserwuje, że niektórym, nie wszystkim, ale niektórym mężczyznom bardziej odpowiada „zabawa” z kobietą niż seks z kobietą. Druga kwestia, grupą zawodową, która temu przewodzi to lekarze. Kiedyś miałam raz „wizytę” u „kardiologa”, drugi raz do niego nie poszłam. Tym razem też lekarz, ale internista – specjalista chorób zakaźnych. Zaczęła się już jesień i zaczęło się już pełne życie kulturalne, a przed wszystkim koncerty. Właśnie w miny piątek byłam na jednym z takich koncertów piosenek turystycznych i żeglarskich, w tym typowych szant. Jest to specyficzny zestaw piosenek, który nie wszystkich interesuje. To też do tego klubu przychodzi też określona grupa osób. Wśród tej grupy był wczoraj Wiktor i Marian. Wiktora już znałam wcześniej, chyba dwa i pół roku temu zaprosił do siebie, do domu. Spotkaliśmy się przy wódeczce w sześć osób – ja jedna i ich pięciu.

      •  

      Ale Mariana nie znałam, wysoki, dobrze zbudowany, klasyczny czterdziestolatek. Podczas naszej rozmowy okazało się, że z zawodu jest lekarzem po doktoracie, o specjalizacji choroby zakaźne. To on właśnie wczoraj mocno mnie adorował pilnując, abym nie miała pustego kufelka. Ponieważ miałam ciągle nalewane „z rury” tak do końca nie wiem, ile wypiłam, ale kiedy się koncert kończył byłam „wesoła”. Wówczas Wiktor zaproponował ciąg dalszy wieczoru. Byłam pewna, że to chodzi o tamtą „powtórkę”, okazało się, że tym razem jest inna wersja. Pierwsza różnica – nie pojechaliśmy do Wiktora, a do Mariana. Budynek w śródmieściu miasta, stara, przedwojenna kamienica, można powiedzieć, że również przedwojenne mieszkanie. W tym sensie przedwojenne, że każde pomieszczenie było przynajmniej dwa razy większe od standardów blokowych. Jak się później dowiedziałam, powierzchnia całkowita 182m2, powierzchnia użytkowa 114m2. W takim mieszkaniu można mieszkać. Drugie moje duże zaskoczenie – ich dwóch, gdzie reszta. Jeżeli to miała być „powtórka z rozrywki”, to powinno ich być pięciu. Ale nie odzywałam się, w czasie, kiedy Wiktor prezentował mieszkanie, Marian szykował w kuchni napoje, gdy weszliśmy podał mi szklankę z piwem. W Pubie widział, że piję z sokiem malinowym, tutaj też była dla mnie naszykowana szklanka z takim sokiem. Ale nie tylko, po dobrej chwili zorientowałam się, że Marian najprawdopodobniej dolał do tego piwa czystej wódki, bo w dość krótkim czasie zrobiłam się mocno pijana. Ale to za chwilę, w tym momencie zrobiło mi się znowu „wesoło”, przeszliśmy do sypialni, tam mi dali już do zrozumienia, że mają na mnie chęć. Nie będę ukrywała, że ja też byłam mocno podniecona, to też nie protestowałam, kiedy zaczęli mnie rozbierać. Gdy już wszyscy byliśmy nago Marian zaproponował zbliżenia od tyłu, ale w pupę. Lubię seks analny, to też nie protestowałam, ale poprosiłam, aby się nasmarowali. Wówczas usłyszałam – to nas nasmaruj. Wiktor podał pudełko z kremem i był to bardzo przyjemny moment. Obaj stali przede mną, ja kucnęłam, w pierwszej chwili popieściłam ich ustami, a kiedy poczułam, że są odpowiednio mocni, pociągnęłam po nich kremem, po czym weszłam na łóżko, wypięłam pupę. Marian był pierwszy, mocno go poczułam, kiedy się we mnie wsuwał, po chwili trzymał mnie za biodra i systematycznie wsuwał we mnie swojego kutasa. Nie było to nic nadzwyczajnego, ale nie był też taki bardzo mały. Kiedy doszedł do swojego orgazmu, a trwało to dobrą chwilę, poczułam, jak sztywnieje, a za chwilę jak się po moim wnętrzu rozpływa jego sperma. W tym momencie ja też dostałam orgazm. Nie jest to taki sam, jak ten od cipki, ale było mi bardzo przyjemnie. Po chwili panowie się zamienili, Marian poszedł do łazienki, a mnie wypełniał Wiktor. Robił to bardzo wolno, spokojnie, wręcz majestatycznie, ale dość mocno. Czułam go mocno w sobie, tym bardziej zrobiło mi się miło, kiedy mnie wypełniał. Przez chwile tkwił we mnie, a kiedy się wysunął usłyszałam – idź się umyć. Weszłam do łazienki dość chwiejnym krokiem, bo mocno czułam w sobie to „piwo”, które wypiłam na wejściu. To też kiedy Marian wyciągnął do mnie ręce nawet się nie broniłam. Niestety, nie były to „przyjazne” ręce, w tym momencie założył mi na nie kajdanki. Po chwili zobaczyłam zwisająca linkę. Marian chwycił ją i poprzez karabińczyk zapiął ją. Do łazienki wszedł również Wiktor, który za chwile lekko podciągnął ją, a ponieważ linka przechodziła przez oczko przy ścianie, znalazłam się przy niej i ja. Nie bardzo wiedziałam, o co to chodzi, ale sprawa wyjaśniła się bardzo szybko. Okazało się, że obok mnie, na ścianie, na odpowiedniej wysokości zawieszony jest pojemnik od irygatora, w ręku Mariana pojawiła się końcówka, ale nie taka zwykła, a ta tzw. głęboka wlewka, obracając mnie, wsunął mi ją w pupę, mocując przygotowanymi plastrami, aby się nie wysunęła. W tym czasie Wiktor przyniósł cały kontener butelek piwa, zaczęli jedną po drugiej wlewać je w ten pojemnik. Kiedy był już dobrze wypełniony Marian odblokował zawór i ze zbiornika zaczęło to piwo wpływać do mojego wnętrza. http://lewatywa.info/Wlewnik-przyssawka-lewatywa-2l.html Po chwili poczułam je w sobie, na szczęście Marian ustawił zawór na wolny wypływ, to też wolno mnie wypełniało. Nie oznacza, ze tego nie czułam, Wiktor czuwał nad tym, aby w zbiorniku był odpowiedni poziom tego piwa, co zapewniało odpowiednie ciśnienie, a tym samym wypełnianie mojego wnętrza. W czasie, kiedy się to piwo sączyło we mnie, oni nie próżnowali i zaczęli mi mocno „dokuczać” Zaczęli od piersi. Mam w nich, powyżej brodawki wpięte pierścionki, prezent od byłego męża, Andrzeja. Marian wykorzystał je jako kółka i wpiął eleganckie, ale dość długie i ciężkie ciężarki. Tym sposobem obie piersi były dość mocno obciągane w dół. No i teraz zaczyna się to ich właściwe dokuczanie. Nie wiem skąd je Marian wziął, ale w pewnym momencie, trzymając za ten ciężarek Wiktor mocno podciągnął mi jedną pierś do góry, Marian pod nią przyłożył „wałeczek, a Wiktor ponownie ją opuścił. Ja za to za chwilę zaczęłam się drzeć. Ten wałeczek miał ok. 1.5cm średnicy, był czymś posmarowany, ale to nie był gładki wałeczek, to był typowy „jeż” mający igły o długości ok. 3mm. Pierś, obciągana tym ciężarkiem od razu nadziała się na tego „jeżą”, nie dość, że poczułam mocne kłucie, to jeszcze po chwili zaczęło mnie bardzo mocno piec. Oni za chwilę zrobili to samo z drugą piersią. Tym sposobem miałam pod piersiami wsunięte wałeczki – jeże, które mnie mocno kłuły, a kiedy się ruszałam, jeszcze mocniej się na nie nabijały. Do tego były one posmarowane jakimś białym „kremem”, który w zranionych miejscach powodował mocne pieczenie. Jęczałam już bardzo głośno, bo bolały piersi, ale też brzuch zaczął się wypełniać coraz większą ilością piwa, tworząc dość duży już balonik. Wiktor z Marianem oglądali go przez dłuższą chwilę, po czym zaczęli coś wyjmować ze stojącej obok szafki. Było to elektryczne urządzenie, bo podłączyli je do prądu, a kiedy się do mnie obrócili, wszystko było jasne. Obaj w rękach trzymali końcówki od lampy typu Violet Wand, Wiktor prostą jak długa szpilka, a Marian gość grubą z „główką”, jakby imitującą sztucznego penisa. Zbliżyli się do mnie, Wiktor zaczął mnie „pieścić” zaczynając od piersi, przez co one już całkiem nabiły się na te kolce, następnie przesuwał się w dół, bo mocno już wypełnionym brzuchu, natomiast Marian zaczął mnie „pieścić” zaczynając od wzgórka łonowego, poprzez łechtaczkę. Tego już się nie dało wytrzymać, darłam się, próbowałam się ruszać to na lewo, to na prawo, oni na to nie zwracali uwagi, Wiktor w pewnym momencie zaczął zbliżać tę „igłę” bardzo blisko do brodawek, Marian natomiast, chyba obniżając napięcie, wprowadził mi tę swoja lampkę w pochwę. Poczułam wyjątkowo mocne „mrowienie” darłam się, on jednak trzymał mnie za biodra i systematycznie ją wsuwał i wysuwał. Jak to długo trwało, nie wiem, ale z ulgą odetchnęłam, kiedy się ode mnie oddalili, wyłączając te urządzenia. Podeszli, wypięli mi ręce z tej linki i nawet zdjęli kajdanki, a za chwilę zaczęli wyjmować ze mnie tą wlewkę. Wiktor ją wolno wyjmował, a kiedy już praktycznie cała wyszła Marian błyskawicznie mnie „zakorkował” energicznie wbijając mi w pupę dość duży korek analny. Znowu jęknęłam, dość mocno zachwiałam się na nogach, zaczęło działać to piwo, które we mnie wlali, ale nie miałam czasu na myślenie. Wiktor podprowadził mnie do stojącego z boku stolika, w tym czasie Marian przyniósł z sypialni moje ubranie. Optymistycznie pomyślałam, że to koniec tego spotkania. Duży błąd. Wiktor zdjął mi z piersi wisiorki, wyjął z pod nich wałeczki – jeże. W tym momencie Marian wysmarował od środka mój staniczek, podał mi go, mówiąc – załóż. Mocno chwiałam się na nogach, to też prawie odruchowo go założyłam, wówczas oni położyli na tym stoliczku ręcznik, polecając mi się położyć i wypiąć pupę. Za chwilę miałam Mariana w sobie, trzymał mnie za biodra, systematycznie wbijając się we mnie. Jedno ale, w tym samym momencie zaczęły mnie bardzo mocno piec piersi. Nie byłam w stanie nic zrobić, poza głośnym jęczeniem. Marian doszedł do swojego punktu kulminacyjnego, poczułam, jak się we mnie spuszcza. Nawet poczułam dość duże podniecenie. Ale nastąpiła zmiana, tym razem Wiktor wsadził mi swojego kutasa i mocno trzymając za biodra systematycznie się we mnie wbijał. Wbijał się bardzo mocno, ja głośno jęczałam, aż przyszedł moment, w którym poczułam jego spermę w sobie. Głośno jęknęłam, można powiedzieć z ulgą, że on już skończył. Jeszcze przez chwilę tkwił we mnie, ponownie pojawił się Marian i w momencie, kiedy Wiktor wysunął się ze mnie, on mi coś wcisnął w pochwę. Po chwili ścisnął mi nogi, a ja aż za wyłam. Poczułam wewnątrz siebie bardzo duży ból jakiegoś ukłucia. Za nim jednak zdążyłam więcej zareagować Wiktor podał mi majteczki, mówiąc – zakładaj. Stojąc na chwiejnych nogach nawet się nie zastanawiałam, założyłam, po czym pokazał, że mogę usiąść na stołeczku. Siadając, wbiłam w siebie do końca ten korek, który miałam w pupie, wbiłam też w siebie tą wkładkę, którą mi wsadził Marian w pochwę. Oni natomiast już mi podawali nogawki od rajtuzy, wciągnąłem je, po chwili założyłam spodnie, sweterek, Wiktor podał mi Kurtkę, mówiąc – przed domem stoi taksówka. Mocno chwiejąc się na nogach doszłam do niej, widziałam, ze Marian podał taksówkarzowi 100zł, mówiąc – zawieź ją gdzie chce. Ja chciałam tylko do domu, miałam duże trudności z wysiadaniem, taksówkarz mi pomógł dojść do furtki, dalej już jakoś dałam radę. W domu szybko zrzucałam z siebie ubranie i podciągając się na poręczy, weszłam na piętro, tam puściłam natrysk, starając umyć przede wszystkim piersi. Ale też wyciągnęłam z pupy korek, zaczęłam pozbywać się tego płynu, który pozostał jeszcze po piwie. Zaczęłam też wyciągać tę wkładkę, którą miałam w pochwie. Okazało się, że to był następny wałek – jeż, tyle tylko, że miał 2,5cm średnicy. Wyjmując go jęczałam, czując jak „szoruje mi” po ściankach. Na szczęście miał bardzo krótkie igiełki, tyle tylko, że były one posmarowane tą białą substancją, która tak mocno piekła. Wypłukałam mocno pochwę, wytarłam się, już nie schodziłam na dół, tylko poszłam do pokoju gościnnego, wsunęłam się pod kołdrę. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Obudziłam się, było już widno. Wstałam, mocno czułam i pochwę i pupę, widziałam, że mam podrażnioną skórę na piersiach. Posprzątałam łazienkę, zeszłam na dól, pozbierałam ubranie i poszłam do swojej łazienki, nalałam ciepłej wody do wanny, ponalewałam olejków, włączyłam hydromasaż i tak starałam się zrelaksować. Osuszyłam, wzięłam z szafki odpowiednie kremy i zaczęłam dalszą regenerację mojego ciała. Poczułam się lepiej, nawet zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam, ponownie położyłam się do łóżka i o dziwo usnęłam. No i teraz jest coś, czego nie da się w żaden logiczny sposób wytłumaczyć. Około 16-tej mam telefon, dzwoni Marian, mówiąc „pozostawiłaś niedopite piwo i zasadnym jest, abyś je dopiła, zapraszam na wieczór”. Po wczorajszym spotkaniu miałam raczej przesyt piwa, a on mi mówi o jakimś „niedopitym” piwie. Miałam świadomość, że jest to podstęp, a pomimo to przyjęłam zaproszenie i zgodziłam na spotkanie. Umówiliśmy się, że przyjedzie po mnie o 19-tej, ale to już inna historia. 25.10.2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

      Kilka zdań na temat seksu analnego

      Kilka zdań na temat seksu analnego

      Niedawno otrzymałam list od Ewy:

                  Basiu. Jestem mężatką, mam 35 lat i bawimy się w seks, kiedy możemy i gdzie możemy. Od pewnego czasu mąż wprowadził do naszego związku seks snalny. Ale robimy to w „opakowaniu”, czyli przy użyciu prezerwatywy. Mnie to przeszkadza, bo nie czuję tego wytrysku tak jak w pochwę. Czy można bez prezerwatywy?

      •  

      Jestem dojrzałą kobietą, która już od ponad 20 lat uprawia seks w sposób dowolny, również seks analny. We wszystkich informacjach przewijających się na różnych stronach internetowych bardzo mocno eksponowana jest sprawa higieny. Nie ma wątpliwości, że jest to bardzo ważna kwestia. Na początku jednak kilka zdań wprowadzenia. Seks analny polega na wprowadzaniu penisa do odbytnicy. Jest to elastyczny kanał swoją budową bardzo przypominający pochwę. Odbyt jest bardzo podobny do pochwy. Podobnie się zachowuje, jest podobnie zbudowany, spełnia podobne funkcje, a jego pobudzanie może dawać takie same, a nawet większe przyjemności. Kilka zdań porównania odbytu i pochwy:

      1. Pochwa jest bardzo czuła na dotyk tylko w pierwszej 1/3 długości, głębiej można odczuwać tylko silne bodźce związane na przykład z obecnością penisa. Tak samo odbyt na przykład całowanie go z zewnątrz może łatwo wywołać orgazm, głębiej jest mniej wrażliwy, ale ruchy penisa są wyczuwane. Różnica polega na tym, iż pochwa otoczona jest innymi strefami silnie erogennymi (wargi sromowe, łechtaczka), odbyt niestety nie, ale przecież w trakcie stosunku można pieścić łechtaczkę ręką.
      2. Pierwsze stosunki są bardziej skomplikowane. “Z przodu” następuje rozerwanie błony dziewiczej, “z tyłu” nic się nie rozrywa, ale też trzeba przyzwyczaić się do penetracji, należy po prostu nauczyć się rozluźniać zwieracz oraz przyzwyczaić też do nowych doznań. Po kilku próbach łatwość stosunków będzie już taka sama
      3. Oba te organy służą do wydalania, jednak nieczystości zbierają się w oddzielnych częściach i tylko okresowo przechodzą na zewnątrz. W macicy zbiera się krew i wydalana jest raz na miesiąc przez kilka dni. W pupie kał zbiera się w jelitach i raz dziennie przechodzi do odbytnicy, skąd wydalany jest na zewnątrz. Przez większość dnia odbytnica pozostaje jednak pusta.
      4. W pochwie znajduje się punkt G dający duże podniecenie, w odbycie nazwano go punktem A, jego stymulacja może wywołać orgazm analny
      5. Przewężenie jelita w pupie i szyjka macicy w pochwie nie pozwalają przedostawać się nieczystościom. Większość kobiet posiada wrodzony odruch zaciskający jelio w czasie stosunku. Tak jak wszyscy mężczyźni mają odruch zaciskający cewkę moczową aby mocz nie mógł wydostać się w trakcje uprawiania seksu. Tak więc po skorzystaniu z toalety odbytnica pozostaje pusta i w czasie seksu analnego nie będzie żadnych brudnych niespodzianek. Wiele kobiet bardzo ceni sobie stymulacje szyjki macicy, tak samo jest z pupą. Pobudzanie przewężenia na granicy pomiędzy jelitami i odbytnicą często uznawane jest za bardzo podniecające. Stymulowanie tej części wymaga jednak bardzo głębokiej penetracji.
      6. Odbyt tak jak pochwa jest bardzo pojemny i rozciągliwy. Z łatwością pomieści męskie przyrodzenie, nawet najdłuższe, gdyż nie ma limitu długości (pochwa ma maksymalnie 15cm, gdyby nie otaczający ją srom oraz jej rozciągliwość cały penis nie zmieściłby się, natomiast do odbytu zmieści się nawet 30 centymetrowy olbrzym.

      Dostęp do odbytnicy ogranicza zwieracz – zaciskający się pierścień mięśniowy. Ta część nazywana jest odbytem, ma ona 3-4 cm szerokości i jest zwykle mocno zaciśnięta, aby doszło do stosunku zwieracz musi rozluźnić się otwierając dostęp do odbytnicy. Odbytnica jest końcowym odcinkiem przewodu pokarmowego przez który wydalamy kał. Przez większość czasu wszelkie nieczystości znajdują się jednak w jelitach i tylko raz dziennie przedostają się do odbytnicy. Pojawia się wtedy potrzeba wypróżnienia. Po skorzystaniu z toalety odbytnica znowu pozostaje pusta przez kilka godzin. Ten czas jest najlepszy na uprawianie seksu analnego. Zamiast jednak czekać na wypróżnienie lub aby zwiększyć higienę, można wypłukać wnętrze odbytnicy wodą. Niewielką ilość wprowadza się do środka gumową gruszką, woda wypłukuje ewentualne pozostałości i wypływa na zewnątrz pozostawiając czyste i wilgotne wnętrze gotowe na rozpoczęcie stosunku analnego.

      Samo przygotowanie się do stosunku analnego obejmuje dwa aspekty:

      Pierwszy aspekt to stopniowe przyzwyczajenie partnerki do penetracji pupy. Palcami, wibratorem, lub wtyczkami analnymi o zwiększającej się średnicy. Drugi aspekt, to właśnie zapewnienie odpowiedniej higieny. Czasami wystarczy, że kobieta wypróżni się i weźmie prysznic, kiedy indziej potrzebne jest wykonanie lewatywy.

      Lewatywa płytka. Zastosowanie lewatywy nie jest konieczne, czasami jednak pomaga. Przed zwykłym stosunkiem wystarczy mała lewatywa z niewielkiej ilości wody. Zostaną wtedy wypłukane z pupy ewentualne nieczystości pozostawiając czyste i wilgotne wnętrze gotowe do penetracji. Jeśli zamierzasz zrobić lewatywę, koniecznie wypróbuj wcześniej jak ona działa. W ten sposób zdobędziesz doświadczenie i będziesz mieć pewność, że zrobisz ją przed stosunkiem we właściwy sposób.
      Lewatywa głęboka. Gdy chcesz być czysta przez wiele godzin lub planujesz bardziej zaawansowane pieszczoty wtedy możesz zrobić głęboką lewatywę. Jest ona bardziej skomplikowana, całość zajmuje ponad godzinę czasu, ale dzięki niej usuniesz wszelkie nieczystości jakie są w Twoim brzuchu. Po niej pupa pozostanie czysta bardzo długo. Ja w swojej łazience, na piętrze mam natrysk ze specjalnie dobraną główką. Jest to rurka długości 25cm i średnicy 1,5cm. Z boku, na długości ok. 3cm i szerokości ok. 1cm są dziurki umożliwiające korzystanie z tej baterii jako natrysku. Natomiast na czubku ta bateria ma przekręcaną główkę, przekręcenie jej w odpowiednią stronę powoduje wypływ wody od góry. Wprowadzając te końcówkę do pupy dość głęboko jestem w stanie bardzo dokładnie ją wypłukać. Natomiast na ścianie, praktycznie na stałe wisi „nowoczesny” irygator. http://lewatywa.info/Wlewnik-przyssawka-lewatywa-2l.html Jest to pojemnik ze specjalnym uchwytem, który wisi odpowiednio wysoko. Do tego irygatora dokupiłam tzw. głęboka wlewkę, można je kupić w aptece, wprowadzam ją już bardzo głęboko, wlewam do pojemnika ok. 1.5 litra wody, czasami dodaję płynu dezynfukującego, tym sposobem jestem wypłukana bardzo głęboko, co zapewnia mi higienę na bardzo długi okres czasu. Ale to wszystko dotyczy jakby efektu końcowego przygotowania naszego, kobiecego organizmu do seksu analnego w momencie, kiedy możemy być zaskoczone sytuacją. Ale w większości przypadków jakieś „specjalne” spotkania mamy w piątkowe lub sobotnie wieczory. I do tych wieczorów możemy się przygotować w sposób fizjologiczny, o czym żaden Internetowy portal nie pisze. O co to chodzi ??? Na czym to ma polegać – mówiąc prosto – na pewnego rodzaju poście. Wszyscy już zapomnieli, że przed wiekami piersi Chrześcijanie całkowicie pościli w piątki na znak żałoby po śmierci Chrystusa. To przetrwało do nas w symbolu postu w Wielki Piątek, natomiast w zwykłe piątki w wielu środowiskach chrześcijańskich nie jada się mięsa. Natomiast moja znajoma zaproponowała powrót „do korzeni”, czyli całkowitego postu w piątek. Już od wielu lat w piątki nie jem niczego treściwego, pijąc tylko wodę, najbardziej smakuje mi Muszynianka. Jest to naturalne oczyszczenie organizmu. Ostatni posiłek, i to niezbyt obfity jem w czwartek wieczorem. Wypróżniam się w piątek rano i od tego momentu mój przewód pokarmowy jest „pusty”. Nie ma w nim treści żołądkowych, tym sposobem nie maco przechodzić do jelit, a w konsekwencji do układu wydalania. Jeżeli idę na imprezę na wszelki wypadek jeszcze się po południu „przepłukuje”, ale to bardziej dla zasady niż z potrzeby. Myślę, że to się większości wyda dziwne, że to się nie da wytrzymać. Mnie się też tak na początku wydawało, ale po dwóch miesiącach organizm się tak przyzwyczaił, że w tej chwili nie mam z tym żadnego problemu. Mało tego, uważam, że takie „oczyszczenie organizmu” jest generalnie zadane, nie tylko ze względu ma seks analny i zapewniam wszystkich, że po pewnym czasie w ogóle nie czuje się głodu. Jeżeli jestem w piątek na imprezie też nic nie jem. Natomiast piję soki, piwo, które lubię lub jakiegoś drinka. Tym sposobem zachowuję „czystość organizmu” do soboty. W sobotę rano duża kawa z mlekiem i dwa, trzy banany. Jeżeli mam w planie wieczorem imprezę utrzymuje swój „post” wzmacniając się jakimiś napojami energetycznymi, jeżeli nie, po południu spożywam lekki obiad. Ten sposób odżywiania się już prawie 20 lat pozwala mi na zachowanie określonej wagi ciała, a co się z tym wiąże, określonej figury. Nie mam zbędnych fałdek tłuszczowych czy innych oznak zaniedbań, jak wiele innych młodych kobiet. Chodzę co tydzień na basen i obserwuję swoje koleżanki, którym przydało by się zrzucić po kilka kilogramów. Ale to już ich problem a nie mój.Tyle na temat mojego przygotowania do seksu analnego. Z przyjemnością poznam opinię innych kobiet, mężczyzn też. 23 października 2011r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

      ***

      Znajomy z Polanicy

      Znajomy z Polanicy

      Podczas tegorocznego urlopu w Polanicy poznałam Michała. Jest to wysoki, ale bardzo szczupły mężczyzna w wieku około 30 lat, bardzo dobrze umięśniony, klasyczny „pianista” o długich, a wąskich rękach. Towarzyszył mnie i Andrzejowi na wędrówkach po górach przez dwa dni. W tym samym czasie wiele razy pieściliśmy się, aż do bardzo intensywnych pieszczot ostatniego dnia naszego pobytu. Szokiem dla mnie i Andrzeja było, kiedy w niedzielę rano przyszedł pożegnać się z nami młody mężczyzna w sutannie.

      •  

      Bez żadnego zażenowania pożegnał się z nami, wręczając wizytówkę ze swoim adresem i innymi danymi kontaktowymi, zapraszając do odwiedzenia. Schowałam wizytówkę, minął wrzesień, nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie wywinęła, Wysłałam e-maila dziękując za mile spędzony czas, wysyłając kilka „bezpiecznych zdjęć”. Odpowiedź była natychmiastowa, nadal zapraszająca do odwiedzin. Michał, tak samo jak ja mieszka w dużym wojewódzkim mieście. Zżerała mnie ciekawość, zaproponowałam „bezpieczne spotkanie” w sobotę, w połowie października. Byłam zdziwiona, kiedy przyszedł list potwierdzający przyjęcie zaproszenia, ale jednocześnie z bardzo precyzyjnym rozkładem „jazdy” jak mam dojechać i gdzie, ale również, jakie mam możliwości powrotu. Była to istotna informacja, dzieliła nas odległość 4 godzin jazdy pociągiem pospiesznym. Michał oczekiwał na mnie na dworcu, wsiedliśmy w samochód, ewidentnie pojechaliśmy na peryferyjny obszar miasta. Podjechaliśmy na miejsce, otworzył z pilota bramę i w głębi mocno zadrzewionej działki stała typowa, jednopiętrowa wg przedwojennego wzoru willa. Michał otworzył drzwi, zapraszając do środka. Weszłam, duży przedpokój, po lewej stronie wnęka na ubrania, dalej wejście do toalety, za nią kuchnia, po prawej stronie dwa duże pokoje. Michał zdjął ze mnie kurtkę, mówiąc – idziemy na piętro. Weszliśmy, a tam dwa średniej wielkości pokoje i toaleta. Weszliśmy do jednego z nich, postawił moja torbę, mówiąc – odśwież się po podróży i zejdź na herbatę. Zdjęłam sweterek, szybko się rozebrałam, opłukałam pod natryskiem, ubrałam w krótką sukieneczkę z dość dużym dekoltem, zeszłam na parter. Słysząc, że schodzę wyszedł do przedpokoju, weszliśmy do pierwszego pokoju. Na środku rozsuwane drzwi, wejście do pokoju, typowy salon. Zaprosił do stołu, poczęstował herbatą, były naszykowane kanapki, ewidentny katering. Postawił na stole filiżanki z herbatą, nalał do szklaneczek po drinku, stuknęliśmy się, za miłe spotkanie. Rozejrzałam się, usłyszałam, że jest to mieszkanie po jego dalekiej krewnej, mieszkała w nim od przed wojny i tak jest urządzone do dzisiejszego dnia. Były w nim przeprowadzane drobne remonty, ale wyposażenie zostało nie ruszone. Zaczął komentować poszczególne meble, w tym czasie wypiliśmy drugiego drinka. Nie wiem, co spowodowało, czy to napięcie nerwowe, czy zmęczenie, czy ta dwuznaczna sytuacja, że ma do czynienia z kimś, kto poza tymi drzwiami nie jest tą osobą, ale zaczęło mi mocno szumieć w głowie. Weszliśmy do sypialni, zaprezentował wyposażenie, a przede wszystkim bardzo solidne, przedwojenne łóżko. To znaczy, jak sam wytłumaczył, przedwojenne są ramy, natomiast kiedyś było ono wyścielone siennikiem słomianym, dzisiaj już nikt takich rzeczy nie używa, jest w nim normalny materac. Kiedy stanęliśmy przed śliczną, klasyczną toaletką stanął za mną, zaczął mnie rozbierać. Spojrzałam, ale nie protestowałam, zdejmował wszystko po kolei, układając, na stojącym obok toaletki krześle. Kiedy zostałam już w samych majteczkach, zaczął się samemu rozbierać, odkładając ubranie na drugie krzesło. Po chwili stanął nagi, prezentując już mocno podniecone prącie. Wówczas ja zsunęłam z siebie majteczki, wsunęłam się do łóżka, szeroko rozsuwając nogi. Tu pierwsze zaskoczenie, Michał zamiast wsunąć się we mnie pochylił się, wsuwając głowę między moje nogi. Jego twarz wtopiła się w moja cipkę, a języczek zaczął od razu buszować w dziurce. Ja jęczałam, on natomiast wsuwał go bardzo głęboko. Po chwili przeniósł się na łechtaczkę, teraz ją ssał, a po chwili mocno na nią napierał językiem. Usłyszałam – wsuń ręce pod pupę, on ponownie zajął się łechtaczką, a kiedy zrobiła się jak ziarnko fasoli dość mocno na niej zacisnął zęby. Ja jęknęłam, a on dłuższą chwile ją trzymał, po czym zsunął się, zaczął znowu drążyć językiem dziurkę. Było tam już bardzo dużo soków, zsunął je językiem do brązowej dziurki, teraz zaczął się w nią wwiercać. Jęczałam w narastającym podnieceniu, Michał znowu wrócił do dziurki, wsunął w nią język, ja prawie krzyknęłam, bo dostałam bardzo mocny orgazm. Wówczas dopiero Michał się uniósł, wolno przesunął się, nade mnie, a za chwilę czułam, jak jego prące wsuwa się we mnie. Prawie krzyczałam z bardzo mocnego podniecenia, kiedy mnie wypełniał. Moment, kiedy wszedł, kiedy naparł na szyjkę potwierdziłam wbijając ręce w jego ramiona. Wysuwałam w jego kierunku biodra, on to wyczuł i bardzo wolno, ale mocno wsuwał we mnie to dość dużych rozmiarów swoje prącie. Poczułam, że już jest mocno podniecony, spojrzał na mnie pytając – mogę, prawie błagalnym głosem odpowiedziałam – taaaak. Poczułam dwa bardzo mocne pchnięcia i silny strumień wytrysku w sobie. Jednocześnie przyszedł bardzo mocny orgazm, pochwa zacisnęła się bardzo mocno na nim, co on skwitował głośnym – oooo. Długo tkwił we mnie, po chwili z pod poduszki wyciągnął ręcznik, podał, a samemu poszedł się umyć. Kiedy wyszedł, poszłam ja, dłuższą chwilę płukałam się pod natryskiem i wytarta wróciłam do pokoju. Na nasze spotkanie przywiozłam „gwizdek” ze zdjęciami z naszych „wędrówek”, nie wszystkie były „cenzuralne”, to też ich nie przesyłałam. Teraz, w ramach odpoczynku, popijając następnego drinka, spokojnie je oglądaliśmy. Skończyliśmy oglądanie, Michał spisał te, które będzie chciał skopiować, wcześniej jednak zasugerował, że pieszczoty w Polanicy miały swoje atrakcje. Uznał, że tą atrakcję możemy teraz w tym miejscu powtórzyć. Za nim zorientowałam się do końca, o czym on mówi, w jego ręku zobaczyłam dokładnie taką samą packę, jaką miał Andrzej i którą kilka razy uderzali mnie po cipce. Spojrzałam, usłyszałam – chodź i rozłóż nogi. Po pierwsze już mi szumiały w głowie wypite drinki, po drugie czasami lubię ten ból, to też nawet nie protestowałam, przeszłam na łóżko i szeroko rozsunęła nogi, chwytając je pod udami. Michał przyklęknął przed łóżkiem, długo ręką sprawdził, czy cipka jest mokra, po czym prosto w nią uderzył. Jęknęłam, ale trzymałam nogi nadal. Patrzyłam na niego, on na mnie i zaczął uderzać. Tym razem uderzył 10 razy i nie było to „głaskanie”, od siódmego uderzenia już jęczałam bardzo mocno. Skończył i nastąpiło to, co w tym momencie niweluje cały ból. Do cipki zbliżyły się jego usta, po chwili jego języczek zaczął dotykać łechtaczki. Nie ma żadnej „normalnej” kobiety, która nie ulegnie podnieceniu przy takich pieszczotach. Obracał tym języczkiem na wszystkie strony, czując, że z dziurki wypływają moje soki, wsuwał w nią język, zlizywał, ponownie wracał do łechtaczki. Tym razem już bardzo głośno jęczałam, aż przyszedł ten wspaniały moment, kiedy zaczęły latać mi po brzuchu skurcze, a z dziurki wypłynęło wcale nie mało soku wyciskanego z macicy podczas bardzo dużego orgazmu. Michał uniósł się, po chwili jego prącie już było we mnie. Moje nogi oparły się o jego ramiona, a on, trzymając mnie za biodra systematycznie się we mnie wsuwał. Od razu pchnął tak, że poczułam go na szyjce, ale też był na tyle mocny, że czułam, jak jego żołądź „szoruje” po ściankach pochwy. Nie spieszył się, wolno, ale dość mocno wprowadzał to swoje prącie w moje wnętrze. Napierając, napierał również na wargi sromowe, w które moment wcześniej uderzał. One też dawały o sobie znać, w postaci bólu. Jednak był on zdecydowanie „zagłuszany” przez narastające we mnie podniecenie. Pochwa zrobiła się „przyjazna” prąciu, przesuwało się „płynnie” aż dało się wyczuć ten moment narastającego podniecenia, po którym następuje już tylko pełny odlot. Odlatywaliśmy oboje, zarówno Michał jęknął, jak również ja mocno jęczałam, kiedy się we mnie spuszczał. Dłuższą chwilę tkwiliśmy w sobie, po czym po umyciu się dłuższą chwilę odpoczywaliśmy. Znowu wcale nie mało wódeczki, dalej zajmowanie się zdjęciami. Po tym czasie Michał był znowu podniecony, pokazał, abym zajęła pozycję na kolanach. Wypięłam w jego kierunku pupę, rozszerzyłam nogi, a jego prącie zaraz zaczęło penetrować moja pochwę. Penetracja była bardzo głęboka, to też jęczałam coraz głośniej, bo narastało we mnie bardzo duże podniecenie. Po kilku jego mocnych pchnięciach podnieciłam się na tyle mocno, że macica puściła soki i po sypialni zaczął rozchodzić się charakterystyczny odgłos „mlaskania” powodujący jeszcze większe podniecenie. Michał dodatkowo, raz na jakiś czas klepał mnie w pośladek, co też powodowało dalsze podniecenie. To też moment, w którym zaczął się spuszczać oboje poczuliśmy bardzo mocno, Michał jęknął swoim charakterystycznym – oooou, ja wydałam głośny dźwięk jęku. Jeszcze przez chwilę tkwił we mnie, a kiedy się wysunął opadłam na pościel. Leżałam dłuższą chwilę, za nim on się umył, ja też umyta wróciłam do stołu, gdzie ponownie czekała na mnie szklaneczka drinka. Ale pijąc ja wyczułam, że jest coś mocniejsza, niż poprzednie. Nie skomentowałam, Michał ponownie zaczął komentować przywiezione przeze mnie zdjęcia. Siedzieliśmy obok siebie, ja przerzucałam zdjęcia w komputerze, a jego ręka znalazła się na mojej łechtaczce. Byłam cały czas podniecona, to też praktycznie za chwile już była cała mokra. Wówczas wziął mnie za rękę, poszliśmy do sypiali, tym razem to Michał ułożył się na łóżku, a ja miałam się na niego nabić. Byłam mocno podniecona, to też po chwili miałam już jego prącie w sobie. Czułam go bardzo mocno w sobie, mocno pomógł głęboko. Unosiłam się lekko na udach, a opuszczając się, jeszcze mocniej wsuwałam w siebie ten jego wcale nie mały argument. Michał wyciągnął w moim ręku swoje ręce, mocno ściskając mi piersi. Powodowało to dalsze moje podniecenie, jęczałam już bardzo głośno. Jemu jednak było tego też za mało. Odchylił mnie i wsunął palec pod łechtaczkę. Czując go tak mocno wręcz zaczęłam skakać na nim, on coraz mocniej uciskał łechtaczkę. Przyszedł moment, że zaczęłam czuć skurcze brzucha, jeszcze kilka moich „podskoków” na nim, przyszedł tak mocny skurcz orgazmu, że aż on też jęknął, a po chwili poczułam, jak się spuszcza. Opadłam na jego tułów głęboko oddychając. Michał też wykazał bardzo duże podniecenie. Ale byliśmy kompletnie mokrzy, to też w pewnym momencie poszliśmy się umyć. Okazało się, że to było ostatnie zbliżenie od przodu. Kiedy już znowu byliśmy względnie wypoczęci, aczkolwiek ja byłam już dość mocno pijana, Michał stanął przede mną, mówiąc – pogłaskałem Ci pizdę, teraz czas na głaskanie pupy. Co wybierasz ?. Spojrzałam, a on trzymał w ręku klasyczny pejcz, bambusowa trzcinkę i to, co nazywa się batem, a co jest właściwie kilku rzemieniową dyscypliną. Popatrzyłam, nie umiem tego wytłumaczyć, ale wybrałam trzcinkę. Poprosił, abym oparła się o stół z daleko wysuniętymi biodrami, samemu poprawił, aby to była odpowiednia odległość, jak również szeroko rozsuwając mi nogi, po czym zaczął uderzać. Na początku uderzał poziomo po obu pośladkach, już w tym momencie głośno jęczałam, po chwili przesunął się w kierunku mojego tułowia i zaczął uderzać z góry pionowo, to w jeden pośladek, to w drugi, ale pomiędzy tymi uderzeniami uderzał również w sam środek, drażniąc brązową dziurkę, ale też sięgając do cipki. Już nie jęczałam, już płakałam, on nadal uderzał. Przyszedł moment, że nie wytrzymałam, zsunęłam nogi i podniosłam się. Michał spojrzał na mnie mówiąc – jeszcze nie skończyłem, teraz się pochyl i rozciągnij pośladki. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale posłuchałam go. Pochyliłam się przy tym stole, opierając klatkę piersiową, rozstawiłam szeroko nogi, a rękoma rozciągnęłam pośladki. Michał przeciągnął ręką po kroczu, polecił jeszcze mocniej rozsunąć nogi, po chwili usłyszałam świst trzcinki i poczułam, ja równo uderza w sam środek, uderzając zarówno w dziurkę, jak i w cipkę. Rozdarłam się, ale rąk nie puściłam, a Michał systematycznie uderzał. Przyszedł moment, ze już nogi mi drżały, wówczas przestał. Skończył, ale zrobił to samo, co z cipką. Ukląkł i zaczął pieścić brązową dziurkę ustami. Była ona dość mocno zbita, to też kiedy poczułam na niej jego język, zaczęłam głośno jęczeć, bo w pierwszej chwili bolało. Ja jęczałam, a on napierał na dziurkę coraz mocniej. Robiłam się coraz mocniej podniecona, odchodził ból, robiło się przyjemnie, to też dziurka przestała być tak bardzo napięta. Pozwalało to Michałowi na głęboką jej penetrację. Ale tego było mu za mało. Obniżył się i zaczął wsuwać język w dziurkę, a następnie sięgnął nim do łechtaczki. To samo, na początku darłam się, bo bolało, ale za moment ból ustąpił miejsca podnieceniu, doprowadzając do orgazmu. Ponownie wrócił do brązowej dziurki, a czując, że jest „miękka” uniósł się, za moment poczułam w niej jego prącie. Przystawił je i mocno pchnął. Ja jęczałam, on trzymał mnie mocno za biodra, systematycznie się we mnie wsuwając. Było to bardzo przyjemne, sama wypinałam w jego kierunku pupę, a on wsuwał się we mnie do końca, aż po wzgórek łonowy. Przyszedł moment, kiedy osiągnął swój orgazm, poczułam, jak po moim wnętrzu rozpływają się jego soki. Tkwił we mnie dłuższą chwilę, po której usłyszałam – nie ruszaj się. Spojrzałam, Michał sięgnął po jakąś dość dużą tubkę, wycisnął z niej przezroczysty żel, rozsmarował go na prawej ręce. Ta ręka po chwili już zbliżała się do mojej pupy. Najpierw wsunął dwa palce, rozdarłam się, bo przecież wcześniej mocno ją zbił, po czym, wsuwając i wysuwając je jednocześnie obracał nimi to w lewą, to w prawą stronę. Kiedy poczuł, że poruszają się swobodnie, przyłożył trzeci palec. Ja prawie krzyczałam, bo czułam, jak mnie rozciąga, ale czułam to przez ból, a on to samo, to je wsuwał aż do końca, to nimi obraca. Ja wydaję z siebie coraz głośniejsze pomruki, on coraz energiczniej obraca dłoń w pupie. Aż przyszedł moment kulminacyjny, wysunął palce, zwinął dłoń i zaczął ją cała wsuwać we mnie. W pierwszej chwili rozdarłam się – nieee, było jednak za późno, usłyszałam tylko – przyj. Usztywniłam się na nogach, a Michał systematycznie, milimetr po milimetrze wsuwał mi swoją dłoń do mojego wnętrza. Darłam się, zwieracz był mocno zbity, to też bolał, kiedy przepychał koronkę dłoni, po chwili rozciągnął mnie bardzo mocno, wszystko mocno bolało, ale on zaraz był już we mnie. Już tylko jęczałam, a on systematycznie wsuwał mi ją coraz głębiej. Darłam się, kiedy zaczął napierać na pierwszy zakręt. Wówczas trochę się wycofał i ponownie naparł. Kiedy zaczęłam się drzeć, że boli, prawie wysunął się całkiem i ponownie wsunął we mnie. Jęczałam coraz głośniej, on natomiast systematycznie wysuwał i wsuwał koronkę dłoni. Przyszedł moment, kiedy wysunął się zupełnie, usłyszałam- chodź tutaj. Tam w kącie stał normalny, kuchenny stołek, Michał ponownie nasmarował dłoń tym żelem, oparł ją o niego, mówiąc – a teraz siadasz sama. Spojrzałam, ale nie dyskutowałam, przesunęłam się tak, żeby jego ręka była pod moja pupą, rozciągnęłam pośladki, zaczęłam się opuszczę. O dziwo pupa nie była jeszcze „ostudzona” udało mi się ją wsunąć. Wówczas usłyszałam – unoś się i opadaj jak najgłębiej. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale praktycznie tego chciałam sama. Oparłam ręce na ugiętych nogach i zaczęłam opuszczać się coraz głębiej. Poczułam ból, kiedy jego palce doszły do zgięcia pomiędzy odbytnicą, a jelitem grubym. Jęczałam głośno, a Michał tylko mnie ponaglał – głębiej, głębiej. Wbiłam się na tą jego rękę po połowy przedramienia, ale już dalej nie dawałam rady, dalej już był taki ból, że drętwiałam. Wówczas nastąpiło coś nieprzewidzianego. Michał sięgnął drugą ręką pod ten stołeczek, wyjął z pod niego dużych rozmiarów wibrator, zaczął go wsuwać w cipkę. Darłam się, ale on robił swoje. Po chwili poczułam, jak z jednej strony mojego wnętrza buszuje jego ręka, z drugiej, w cipkę jest wpychany pokaźnych rozmiarów wibrator. Kiedy już go wsunął praktycznie całego we mnie usłyszałam – kucaj, gdy ja się opuszczałam, on napierał tym wibratorem w górę, to ja w górę, to on do mnie – kucaj. Tak ta zabawa trwała dłuższą chwilę, do momentu, kiedy już zaczęły mi drętwieć nogi, nie miałam siły stać. Michał wysunął rękę, położył mnie na podłodze, na brzuchu, po czym, nie mam pojęcia, skąd on go wziął, za chwile zaczął mi wciskać w pupę bardzo dużych rozmiarów korek analny. Darłam się, ale on napierał, aż go praktycznie wsunął. Pchnął go we mnie jeszcze kilka razy, po czym usłyszałam – możesz iść się umyć. Wyszłam z łazienki, podał mi następnego drinka, mówiąc – na dzisiaj już dość, następnym razem przyjedź w piątek, to się lepiej pobawimy. Ubrałam się, wypiłam, nie skomentowałam jego słów, okazało się, że za pół godziny mam pociąg, dojechałam do domu, nawet się nie myłam, tylko rozebrałam, poszłam spać. O dziwo, usnęłam, obudziłam się w niedzielę, było już popołudnie. Wówczas to poszłam do łazienki, weszłam do wanny, napuściłam ciepłej wody, wlałam pachnących olejków i zaczęłam się myć. Myjąc się zastanawiałam, co mogą oznaczać te jego słowa – to się lepiej pobawimy No i tu jest ten mój problem, nie zastanawiałam się, czy ja drugi raz pojadę, tylko co mnie tam może spotkać. A jeżeli mnie rzeczywiście spotka, to chyba opisze. 17 października 2011. Baśka baska45@poczta.onet.pl ***

      Urlop, Polanica 11, część 3

      Urlop Polanica 11, Część 3

      25 sierpnia, czwartek .

      Można powiedzieć, że następne dni, to znaczy niedziela, poniedziałek, wtorek i środa wyglądały bardzo podobnie. Taka sama „pobudka”, toaleta, później śniadanie, spacer po górach lub innych atrakcyjnych turystycznie miejscach, po południu obiad, kąpiel, wieczorne pieszczoty. Przyszedł czwartek, 25.08, który w sposób diametralny odmienił pozostałą część naszego urlopu, aczkolwiek od rana nic tego nie zapowiadało.

      •  

      Już tradycyjnie, kiedy zaczęliśmy wstawać od razu Andrzej wypełnił mnie swoim kutasem. Czułam go mocno w sobie, czułam każde jego pchnięcie, a moment, kiedy się spuszczał potwierdziłam głośnym jękiem, potwierdzającym mój orgazm. Po tym była już toaleta, śniadanie i następny wyjazd „ w teren”. Tym razem był to Rezerwat Śnieżnej Białki, wspaniały teren bogatej naszej flory. Przez teren rezerwatu prowadzi szlak turystyczny, przepiękny spacer wśród wspaniałej przyrody. Znaleźliśmy ładne miejsce na postój i posiłek. Korzystając z tego, że wokół nas tylko las i las rozebrałam się, a Andrzej już wiedział, co ma zrobić. Oparłam ręce o wystający pieniek, rozsunęłam szeroko nogi, po chwili miałam go już w sobie. W tej pozycji czuję go bardzo mocno, on też, trzymając mnie mocno za biodra wsuwał się aż po same jądra. Szybko się podnieciłam i głośno jęczałam, kiedy mnie wypełniał. Praktycznie, podczas każdej wycieczki udawało nam się znaleźć miejsce, aby odbyć zbliżenie. Idąc szlakiem tak, jak i na innych szlakach, praktycznie „żywej duszy”, nie ujrzysz indywidualnego turysty z plecakiem. Ale tym razem stało się inaczej. Kiedy Andrzej odbywał ze mną zbliżenie, w pewnym momencie usłyszałam – czy mogę się przyłączyć. Skoczyliśmy na równe nogi, Andrzej wysunął się ze mnie, ale oboje staliśmy nago. Mężczyzna podszedł do mnie, przywitał, przedstawiając się jako Michał. Spojrzałam stał przede mną wysoki, ale bardzo szczupły mężczyzna w wieku około 30 lat, bardzo dobrze umięśniony, klasyczny „pianista” o długich, a wąskich rękach. Można powiedzieć, że długo mierzyliśmy się wzrokiem, po czym pomyślałam – czemu nie, nie zastanawiając się, co będzie dalej. To też ponownie obróciłam się w kierunku pieńka, przy którym miałam zbliżenie z Andrzejem, wypinając w jego kierunku biodra. Michał zrozumiał ten gest bardzo dobrze, błyskawicznie zrzucił spodenki razem z szortami, po chwili ukazał mi się jego kutas. Może nie był on zbyt potężny, na pewno jednak był długi. Bez żadnych problemów wsunął się we mnie, ale w pierwszej chwili nie wsunął się cały. Mocno napierając poczułam, jak mnie wypełnia, ale również jak mocno napiera na szyjkę. Trzymając mnie mocno za biodra zaczął wykonywać dość szybkie ruchy, doprowadziły go one do maksymalnego podniecenia, po którym się spuścił. Ja też od pewnego momentu głośno jęczałam, osiągając pomimo takiej sytuacji dość duży stopień podniecenia. Kiedy skończył sięgnęłam po swój ręczniczek, wytarłam, ubrałam. Andrzej w tym czasie odpakował nas, mieliśmy ruszyć w dalszą drogę. Wówczas Michał wyjął ze swojego plecaka „piersiówkę”, rozlał do kubków, po czym wzniósł toast – za miłe spotkanie. Wypiliśmy, wówczas okazało się, że Michał również „mieszka” w Polanicy, pozostałą część drogi przeszliśmy razem rozmawiając o różnych sprawach, ale nie o tym, co się kilka minut temu stało. Wróciliśmy do domu, po drodze obiad, a po obiedzie basen. Michał wiedział, że tam będziemy, również przyszedł. Kapiąc się Andrzej zapytał, czy mam coś przeciwko temu, aby po basenie Michał przyszedł do nas „na piwo”. Stwierdziłam, że nie. Wychodząc Michał potwierdził nasze zaproszenie, zdecydował jednak, że pójdzie do domu przebrać się. Kiedy zbliżaliśmy się do domu Andrzej uzna, że powinien iść do sklepu, bo skoro Michał ma przyjść, to powinniśmy mieć w domu „coś więcej”. Nie było go ponad godzinę, po której przyszli obaj. Naszykowałam kawę, herbatę, coś na „przegryzkę”, bo przynieśli dużo piwa i wcale nie mało wódki. Zasiedliśmy do stołu, poszedł pierwszy toast – za miłe spotkanie. Jakaś dyskusja na „dowolny” temat, po czym następny toast, po którym Andrzej przeszedł na „nasze” piwko. Znowu jakaś rozmowa „turystyczna”, kilka łyków naszego piwka, po którym już mi lekko szumiało w głowie. Wówczas Andrzej, głaszcząc mnie po ręce, powiedział – Basiu, czas najwyższy, abyś nam pokazała swoje wdzięki. Zrozumiałam to od razu wstałam od stołu i przy swoim łóżku zaczęłam zdejmować wszystko, co miałam na sobie. Kiedy już byłam zupełnie naga, stanęłam z rękoma uniesionymi do góry, patrząc na nich zapytałam – to który z was pierwszy ? Andrzej kurtuazyjnie stwierdził – gość ma pierwszeństwo, po czym spojrzałam na Michała, on już wstawał od stołu. Zdjął też z siebie wszystko, co miał, ponownie zobaczyłam ten jego, jednak wcale nie mały „argument” położyłam się na łóżku, szeroko rozsuwając nogi. Po chwili już go miałam w sobie, oparł swoje potężne ramiona na krawędziach łóżka, a jego biodra wprowadzały we mnie tego jego potężnego kutasa. To mnie mocno podniecało, czułam go bardzo mocno w sobie, czułam też, jak narasta we mnie podniecenie. Trudno jest mi to wytłumaczyć, cała ta historia z obecnością Michała, nas, w szczególnie mnie mocno zaskoczyła. Zaskoczyła, ale pozytywnie, to też byłam bardzo mocno podniecona podczas tego zbliżenia osiągając mocny orgazm, za nim jeszcze on się we mnie spuścił. Natomiast moment, w którym się spuszczał potwierdziłam głośnym jękiem, jak bym chciała mu podziękować. Umyta wróciłam do pokoju, czekał na mnie Andrzej, pokazując, że mam się oprzeć o stół. Ta pozycja bardzo mi odpowiada, to też „leżąc” prawie na stole wypielam biodra do tylu. Andrzej za chwilę by we mnie, ale też podłączył się Micha, który zaczął dotykać od spodu łechtaczkę. To spowodowalo, że byłam natychmiast podniecona i tylko coraz głośniej jęcząc potwierdzałam narastające we mnie podniecenie. Trudno to wytłumaczyć, ale wspaniale uczulam Andrzeja, który mnie wypełnia, uczulam też mocno dotyk swojej łechtaczki. To też coraz głośniej jęcząc doczekałam się momenty, kiedy Andrzej spuści się we mnie. Tkwił przez dłuższą chwilę, wysunął, usłyszałam Michała – nie ruszaj się. Po chwili Michał stanął za mną, poczułam, jak mi wsuwa dwa palce w cipkę. Jęknęłam, kiedy dotknął szyjki, on je wsunął tylko po to, aby je zwilżyć, bo zaraz wysuną i wsunął w brązową dziurkę. Jęknęłam, on natomiast pochyli się nade mną i prawą ręką ponownie sięgnął łechtaczki. Zaczęłam głośno jęczeć, potwierdzając, że go mocno czuję, on wbija mi je coraz mocniej, jednocześnie lekko przekręcając je to w jedną, to w drugą stronę. Trwało to dłuższą chwilę, mnie udało się opuścić jedną rękę, sięgnęłam jego prącia, które zaczęłam pieścić. Ten duet da rezultat w postacie jego podniecenia, a kiedy czułam, że jest już mocny szepnęłam – wejdź. Nie musiałam powtarzać dwa razy, lekko pomagając sobie ręką zaraz wsadzi mi tego kutasa w brązową dziurkę. Mocno jęczałam, bo nie był bardzo mokry, ale wszedł, chwycił mnie za biodra i zaczął mocno się wbijać. Po chwili siedział cały we mnie, a ja uczulam go dość głęboko. Zaczął się systematycznie wsuwać, doprowadzając się do orgazmu, ja natomiast poczuam, jak w moim wnętrzu rozpruwają się jego soki. Nie jest to ten sam orgazm, co pochwowy, ale jest to też bardzo mile uczucie. Poszłam się umyć, kiedy wyszłam, Andrzej podał mi kieliszek, wypiłam – za nasze przyjemności, po czym położyłam się na łóżku, aby odpocząć. Trudno mi określić, jak długo leżałam, ale tym razem Andrzej zbliży się do mnie, prosząc, abym położyła się w poprzek lóżka, spuszczając na dół nogi. Myślałam, że ma chęć wziąć mnie od tyłu, ale on rozsunął mi mocno nogi, po czym w ręku Michała zobaczyłam packę, którą wcześniej używał Andrzej. Moment i poczułam pierwsze uderzenie, po chwili następne. Jęczałam, to jednak nic nie dawało, Michał systematycznie mnie uderzał, celując szczególnie w sam rowek. Nie liczyłam tych uderzeń, ale w pewnym momencie czułam już bardzo mocno te uderzenia. Kiedy już prawie krzyczałam, przestali, wówczas poczułam, że Andrzej zbliża się do mnie. Po chwili już go miałam w sobie. Chwycił mocno za biodra i równie mocno wsuwał się we mnie . Jęczałam bardzo głośno, bo bolały mnie wargi, kiedy wbijał się we mnie, ale też czułam narastające we mnie podniecenie. A ono narastało z czasem, kiedy  on coraz intensywniej wbijał się we mnie, aż poczułam jak zaczyna osiągać swój szczyt, po którym spuścił. Przez chwilę tkwił jeszcze we mnie, jakby chciał jak najwięcej tej spermy pozostawić w środku, po czym wysunął się, Michał tylko przetarł moje krocze ręcznikiem, po czym zaraz wsadził swojego kutasa, tym sposobem miałam ich dwóch w sobie, jednego po drugim. Cala procedura powtórzyła się, miałam wrażenie, jakby Michał wbijał się we mnie mocniej, bo mocniej bolała mnie cipka z zewnątrz, ale też mocniej czułam go w sobie. Mocniej chyba też trzymał mnie za biodra, tym sposobem prawie „fruwałam”, kiedy się we mnie wsuwał. Natomiast moment, kiedy się we mnie spuszczał już wykrzyczałam głośno, o dziwo, osiągając również bardzo mocny orgazm. Tak zakończył się ten czwartek, kiedy poznałam Michała. Ale w perspektywie mieliśmy jeszcze piątek.

      Urlop Polanica 26, 27 sierpnia, piątek, sobota

      Ten piątek niestety był dobrym zakończeniem mojego urlopu. Czy dobrym, trudno powiedzieć, ale atrakcyjnym. Zaczął się, można powiedzieć już standardowo, od porannych zbliżeń z Andrzejem i Michałem, który przyszedł na poranną kawę. Pojechaliśmy na ostatnią naszą wycieczkę, ale bardzo długą. Z Dusznik, przez Kozią Halę do Zieleńca, a dalej przez torfowiska już do Polanicy. Po wyjściu z Koziej Hali szlak do Zieleńca prowadził asfaltową drogą. Nie był to zbyt przyjemny odcinek drogi, ale moi panowie wypatrzyli „punkt widokowy”, gdzie rzeczywiście można było podziwiać wspaniałe widoki na Duszniki i nie tylko, była wspaniała widoczność. Ten punkt widokowy był oddalony od głównego szlaku o ok. 50m i dość dobrze zakryty, moi panowie, kiedy tylko wyrównali oddechy, natychmiast zaczęli spoglądać w moją stronę. Przecież wiedziałam, o co im chodzi. Zsunęłam spodenki i majteczki, naszykowałam chusteczki i patrząc na nich, zapytałam – to który pierwszy. Andrzej zdecydował, że znowu Michał. Zsunął też spodenki i szorty, ukazał się ten jego potężny kutas, już prawie gotowy. Oparłam ręce o poprzecznie ułożone drzewo, mocno wypinając się w jego stronę, on natomiast, po tych dwóch dniach spotkań, nie miał żadnych trudności, aby wejść we mnie. Trzymał mnie mocno, a ja od samego początku jęczałam, bo przecież wypełniał mnie do końca. Wypełniał do końca, a ja się podniecałam, bo mi było „dobrze”, to też bardzo głośno jęczałam, kiedy się we mnie spuszczał. Miałam chusteczki, zdążyłam się tylko wytrzeć, kiedy wszedł we mnie Andrzej. Byłam jeszcze mocno podniecona po poprzednim zbliżeniu, to też głośno już jęcząc potwierdzałam jego pchnięcia we mnie. A mając mnie w tak dogodnej pozycji nie miał żadnych problemów, aby mnie wypełniać do końca. O też tak samo, jak poprzednio, było mi „dobrze” i już zdecydowanie głośniej jęczałam, gdy przyszedł mój orgazm, a on się spuszczał. Jak to się mówi, były to warunki „bojowe” wytarłam się, wsunęłam w majteczki podpaskę i ruszyliśmy w dalszą drogę. Zastanawiałam się, przed nami jeszcze kilka godzin drogi do Polanicy, ile jeszcze będzie takich postoi ??? Pierwszy, dłuższy postój był w Zieleńcu, w schronisku „Orlica”. Zafundowaliśmy sobie po dwa piwa oraz odpowiednio dużą porcję chleba ze smalcem, zjedliśmy również część naszych zapasów, aby tego zbyt długo nie nosić. Przeszliśmy Torfowiska, wyszliśmy na prostą drogę prowadzącą do Polanicy. Przeszliśmy ponad półtorej godziny, uznaliśmy, że czas byłby odpocząć. Trudno powiedzieć, czy na szczęście, ale przy szlaku trafiła się stół i dwie ławki z drewna, widać, że właśnie naszykowane dla turystów, bo był po nich ślad. Rozłożyliśmy wszystkie nasze „prowianty, okazało się, że mamy jeszcze po dwie puszki piwa. Byliśmy w bardzo dobrych nastrojach, te nastroje na pewno poprawiły nam wypite piwa, a ponieważ na drodze nie było widać „żadnej żywej duszy”, moi panowie uznali, że mogą ze mną się pobawić. Mieliśmy z sobą dwa ręczniki, położyli je w poprzek tego stołu, a ja zdjęłam spodenki i majteczki, kładąc się na nim. Andrzej uniósł mi nogi do góry i bez problemów wsunął we mnie swojego kutasa. Myślę, ze chciałam tego zbliżenia, bo od początku byłam mocno podniecona. Na dodatek był on tak wąski, że głowa opadała z drugiej strony, co wykorzystał Michał, wsuwając mi swojego w usta. Spotkali się w takiej sytuacji pierwszy raz, a pomimo zsynchronizowali się idealnie, byłam wypełniana na przemian, to w pochwę przez Andrzeja, to w usta przez Michała. Jęczałam z pełnego podniecenia, wręcz krzycząc, kiedy się Andrzej we mnie spuszczał. Tym razem nawet nie miałam możliwości wytarcia się, panowie zamienili się stronami, teraz Michał mnie wypełniał. Jest to potężny mężczyzna, mający mocne biodra, to też bardzo mocno czułam te jego pchnięcia. On też, mając swobodę ruchu bioder udowadniał mi, że jest w stanie wbić się we mnie do końca. Było mi tak dobrze, że przymknęłam oczy i bardzo głośno jęczałam w pełnym orgazmie, kiedy mnie wypełnił. Jeszcze tkwił we mnie przez dłuższą chwilę, po czyn wysunął się, opuszczając moje nogi na ziemię. Pomimo, że poczułam „grunt” nie byłam w stanie swobodnie stać na nogach. Wówczas okazało się, że Andrzej ma jeszcze pół puszki piwa, z przyjemnością je wypiłam do końca. Jeszcze chwile odpoczęliśmy, po czym pokonując dalszy odcinek szlaku wróciliśmy do domu. Michał poszedł do siebie, mówiąc, że niedługo wróci. Przyszedł po niecałej godzinie przynosząc butelkę wódki i napoje. Później okazało się że przyniósł jeszcze coś więcej. Andrzej też w tym czasie zrobił zakupy, tym sposobem mieliśmy sporo alkoholu. To też nie czekając zbyt długo, zaczęliśmy kolacje dość mocno zakrapianą. Już po dwóch drinkach czułam, że mi dość mocno kręci się w głowie. Nie miałam czasu zastanawiać się nad tym, Andrzej dał mi do zrozumienia, że czas już zacząć naszą „zabawę”. Po chwili leżałam na łóżku, a on mnie mocno wypełniał. Nie wiem, myślę, że świadomość, iż jest to nasz ostatni wieczór na tym urlopie spowodowała, ze byłam bardzo mocno podniecona. To też czułam go bardzo mocno w sobie, jęczałam prawie od samego początku. To podniecenie narastało dodatkowo, ponieważ Michał zbliżył się do nas i zaczął mocno pieścić mi piersi. To też jęczałam coraz głośniej, poczułam jego maksymalne podniecenie, mnie też zaczęły latać skurcze po brzuchu i głośno jęcząc potwierdziłam moment, kiedy się we mnie spuszczał. Jeszcze długą chwilę tkwił we mnie, a kiedy się wysunął szybko musiałam iść do łazienki, umyć się. Wróciłam, już czekała na mnie szklaneczka z drinkiem, a kiedy ja opróżniłam, Michał dał mi do zrozumienia, że już na mnie czeka. Zaproponował pozycje od tyłu, po chwili już go miałam w sobie. Dodatkowo, Andrzej również przysunął się do nas, pieszcząc moje piersi. Trzymał mocno za biodra i wsuwał raz za razem, zaraz też w pokoju słychać było ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Jęczałam, bo mnie przecież wypełniał do końca, aż przyszedł moment, kiedy poczułam jego wytrysk, samej głośno jęcząc w pełnym orgazmie. Umyłam się, znowu miałam nalaną szklaneczkę drinka, wypiłam jej ponad połowę. Niestety, po tych zbliżeniach moi panowie musieli trochę „odpocząć”, ja natomiast zajęłam się tzw. kuchnią. Jest takie powiedzenie – pracują na tych samych falach. Myślę, że Andrzej i Michał są tego przykładem. Kiedy ja myłam filiżanki po kawie, aby można było je ponownie napełnić, oni zdążyli się porozumieć, co do dalszej części naszej „zabawy”. Kiedy już napełniłam filiżanki kawą, Andrzej podał mi następnego drinka wznosząc toast – za miłe spotkanie. Jak do tej pory było ono „miłe” ale od tego momentu, może nie do końca. Bo kiedy wypiłam drinka Andrzej objął mnie ramieniem, mówiąc – mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, abyśmy cię „pogłaskali”, jednocześnie pokazując packę, którą kilkakrotnie używał. Za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, ponownie położyli mnie w poprzek łóżka, Andrzej podciągnął mi nogi do góry i na boki, Michał natomiast zaczął uderzać mnie prosto w cipkę. Zakryłam ręką usta, aby się nie drzeć za bardzo, tym nie mniej mocno jęczałam, bo on nie był wcale taki delikatny i uderzył kilka razy dość mocno. Przestał, myślałam, ze to koniec, ale gdzie tam. Sięgnął do swojej torby ręką, po chwili zobaczyłam w niej dość dużą, później okazało się 6cm agrafkę. Pochylił się, ścisnął mocno wargę, po czym zaczął mi ją wbijać. Jęczałam, to jednak nic nie dało, po chwili taką samą wbił w druga wargę. Wówczas powiedział – Andrzej, jest już gotowa. Ja chwyciłam się pod uda, a Andrzej wszedł we mnie, mocno mnie wypełniając. Mocno mnie wypełniając, ale też mocno mnie urażając, kiedy się we mnie wsuwał. A robił to dość długo, to też jęczałam coraz mocniej, czując go w sobie, ale też czując, jak swoim łonem podrażnia moje wargi. Na szczęście skończył, spuszczając się we mnie. Nie pozwolili mi się umyć, tylko odwrócili na kolana, szeroko rozsunęłam nogi, zaraz też miałam w sobie Michała. Trzymał mnie mocno za biodra, a jeszcze mocniej się we mnie wsuwając, jednocześnie dotykając warg. Jęczałam bardzo głośno, za nim się we mnie spuścił, bo mnie przede wszystkim bolała cipka. Ale skończył, mogłam iść się umyć, mogłam też wypiąć te agrafki. Po tym, jak wyszłam z łazienki wszyscy dłuższą chwilę odpoczywaliśmy, popijając następnego drinka. W pewnym momencie Andrzej powiedział – połóż się w poprzek łóżka, mam chęć Cię popieścić. Każda pieszczota Andrzeja sprawia mi przyjemność, to też nawet nie zastanawiając się ułożyłam się, Andrzej podszedł, po czym pomógł mi unieść do góry i na bok nogi a samemu zaczął pieścić cipkę językiem. Nie ma kobiety, która by na takie pieszczoty była „oporna”. Gdy tylko poczułam język na łechtaczce już zaczęłam jęczeć. Michał również nie próżnował, ukląkł obok mnie, wsuwając swojego kutasa w usta. Nie mogłam głośno jęczeć, ale było mi bardzo dobrze. Poczułam, jak mi pęcznieje łechtaczka, jak nabrzmiewają wargi, aż przyszedł moment, kiedy poczułam mocny skurcz orgazmu łechtaczkowego, a z dziurki popłynęła „rzeka” soków. Wówczas usłyszałam – poczekaj. Andrzej uniósł się, po chwili poczułam jego kutasa w swojej dziurce. Byłam w takim stanie podniecenia, że od początku jęczałam, czując pełne wypełnienie. Nie mogłam głośno jęczeć, bo Michał cały czas wsuwał i wysuwał swojego kutasa z moich ust. Tym nie mniej, co jakiś czas, kiedy, chociaż na chwilę go wysuwa głośno jęczałam, wyrażając swój stan zadowolenia. Aż przyszedł moment pełnego orgazmu, poczułam mocny skurcz brzucha, a Andrzej, jakby „zawiesił:” się we mnie na chwilę, po czym pchnął bardzo mocno, spuszczając się jednocześnie. Poczułam też, jak pochwa wypełnia się moimi sokami. Andrzej przez dłuższą chwilę tkwił we mnie, po czym usłyszałam – nie ruszaj się. Wysunął się ze mnie, ale przyklęknął przy kanapie, jedną rękę położył mi na brzuchu, drugiej dwa palce wsunął w dziurkę. Michał wysunął swojego kutasa z moich ust, pochylając się, chwycił mnie za piersi, lekko je ściskając. Zaczął je w ten sposób pieścić, podczas gdy Andrzej systematycznie wsuwał i wysuwał te palce w dziurkę, a czując, że wsuwają się lekko, przyłożył do poprzednich dwóch jeszcze jeden. Te trzy palce również wsuwały się gładko, byłam mocno rozluźniona  zarówno po tych pieszczotach języczkiem, jak po tym zbliżeniu. Andrzej, czując, że mu się ręka „śliska”, wysunął te palce, złączył je w całą dłoń, po czym zaczął mi ją wsuwać w cipkę. Cała dłoń to nie to samo, co palce, cipka stawiała opór, ale ja chciałam, aby mi ja wsunął, to tez jęczałam – pchaj, a on to lekko wysuwając, to ponownie napierając wsuwał mi ją coraz głębiej. Przyszedł moment, kiedy przechodziła „koronka” jęczałam głośno, ale nadal jęczałam – pchaj. Przyszedł moment, kiedy poczułam ją w sobie, Andrzej zwinął ja w piąstkę i tak naparł na „dno” pochwy, czyli na szyjkę. Jęczałam, a on to znowu napierał, to popuszczał. W tym momencie już się darłam, bo byłam mocno podniecona, ale też czułam w sobie coś niesamowitego. Andrzej, od powolnych ruchów przeszedł do dość energicznych, „uderzając” w szyjkę. Te uderzenia od podniecenia przeszły w ból, zaczęłam się drzeć, a kiedy już się bardzo mocno rozdarłam, przez dłuższą chwilę zatrzymał się we mnie, po czym zaczął ja wyjmować. Kiedy wyjął, a ja opuściłam nogi długo nie mogłam na nich stać. Trzęsłam się, jakby jeszcze przez dłuższą chwilę czując go w sobie. Można powiedzieć, że otrzeźwiałam, kiedy weszłam pod natrysk. Opłukałam, wróciłam do pokoju, gdzie natychmiast dostałam dużego drinka. Wypiłam zawartość szklaneczki do końca, dopiero usiadłam głęboko oddychając. Panowie zajęci byli jakąś bardzo interesującą dyskusją, tym sposobem miałam dłuższą chwilę odpoczynku, spokojnie leżałam na łóżku. Ten spokój skończył się jednak, kiedy Michał podszedł do łóżka, pokazał, abym się położyła płasko na nim a po chwili klęczał za mną mówiąc – rozciągnij pośladki. Nie on pierwszy powiedział mi wczoraj, że mam zgrabną „pupcię” po czym mnie w nią zerżnął, widać mu się to spodobało, bo teraz miał zamiar zrobić to samo. Byłam dość mocno podpita, to tez zbytnio nie reagowałam prosił, abym rozsunęła pośladki, to zrobiłam. Zaraz też poczułam jego kutasa na swojej dziurce. Nadetnie wiem kiedy się nasmarował, był mocno nasmarowany, to też dziurka nie stawiała oporów, po chwili czułam go mocno w sobie. Ponieważ jest to dość potężny mężczyzna jego pchnięcia nie były wcale takie łagodne, wbijał się mocno, mocno tez czułam jego wzgórek łonowy. Nie wiem, jak on to robił, ale to jego wsuwanie się we mnie trwało dość długo, a ponieważ leżałam płasko na łóżku, mocno też szczułam te jego pchnięcia w sobie. Przyszedł nareszcie moment, kiedy poczułam, że zaczyna być bardzo mocny, a za chwilę poczułam, jak się we mnie spuszcza. Nie jest to orgazm, jaki się ma wówczas, kiedy się mężczyzna spuszcza w pochwę, ale też trzeba powiedzieć, że jest to bardzo miłe uczucie, kiedy się te soki rozpływały po moim wnętrzu. Michał dość długą chwilę tkwił we nie, a kiedy się wysuwał usłyszałam – unieś się na kolana. Nie do końca się w tym momencie kontrolowałam, jakby odruchowo uniosłam biodra, dość szeroko rozsuwając nogi. Spojrzałam, a Michał zbliżał do mojej pupy swoją rękę. W pierwszej chwili nie zorientowałam się, kiedy wsunął mi dwa palce. Wysuwał je i wsuwał, a kiedy już pupa zrobiła się bardziej śliska, przyłożył trzeci. Wsunął głęboko, ale jednocześnie zaczął kręcić tymi palcami, to w jedna to w druga stronę. Od początku zauważyłam, że jak na mężczyznę to ma wąskie, ale długie palce, dłonie też miał dość wąskie. Po chwili jęczałam, ale jeszcze nie reagowałam. Wysunął je, pomyślałam skończył, a gdzie tam, on ponownie nakremował rękę i znowu zaczął od tych trzech palców. Kiedy już one „obracały” mu się swobodnie wysunął je, wówczas złączył palce, zwinął dłoń, zaczął mi ja całą wsuwać. W tym momencie zorientowałam się, jakie ma zamiary, ale było już za późno. Jego ręka mocno napierała na moją pupę, ja się darłam, że mnie boli. Najbardziej bolało, kiedy wsuwał koronkę palców, po chwili jednak miał we mnie całą dłoń i wsuwał ją coraz głębiej. Nie wiem, jak on to zrobił, ale wsunął ją dość głęboko za nadgarstek. Wówczas zaczął nią wewnątrz ruszać, to jednak nie było przyjemne, zaczęłam się drzeć, w końcu zrezygnował, wysunął. Opadłam na łóżko głęboko oddychając, kiedy on wstał, poszedł się umyć. Kiedy wyszedł, ja poszłam się umyć, kiedy wróciłam już się ubierał, zbierając się do domu. Andrzej naszykował po drinku „na rozchodnika”, wypiliśmy, tak skończył się nasz ostatni dzień urlopu. Co dobre, niestety, szybko się kończy. Przyszła sobota, ostatni dzień naszego pobytu w Polanicy. Po piątkowych „pieszczotach”, jakie mi zafundował Andrzej z Michałem nie bardzo chciało nam się wstawać, ale przyszedł moment, że już dłużej leżeć w łóżku nie było sensu. Zaczęliśmy dzień, już tradycyjnie, od naszej „kąpieli”. Poszliśmy oboje do łazienki, wystawiłam mu pupę. Cipka, po wczorajszym sklepaniu i „zabawie” było dość mocno pobudzona, to też mocno też odbierała strumień jego złotego płynu. A był na tyle mocny, że wsadził mi go do dziurki i omywał całe wnętrze. Jęczałam z podniecenia, a gdy skończył, po brzuchu przeszły skurcze orgazmu. Umyłam się, po mnie Andrzej, po czym zaraz przyszedł do łóżka „dokończyć” to, co zaczął w łazience. Rozsunęłam szeroko nogi, a on mnie wypełnił. Ma potężne to swoje prącie i pomimo, że to już tyle razy mieliśmy zbliżenia klasyczne, to jednak czułam go bardzo mocno. Tym bardziej, że wczoraj moi „panowie” znowu „pogłaskali” cipkę kilka razy tą wąską packą. To też jęczałam, bo i pobolewała cipka z zewnątrz i narastało podniecenie wewnątrz. Jęczałam coraz głośniej, aż wbiłam mu swoje ręce w jego ramiona, wypinając mocno biodra, kiedy się we mnie spuszczał. Ponowne mycie i tym razem już się ubrałam, zjedliśmy śniadanie. Wypiliśmy kawę, poszliśmy, w ramach porannego spaceru, do Huty Szkła. Kupiłam wysoki, ale wąski wazon, kupiłam dwa kompletu bardzo ładnych szklanek, Andrzej też zrobił jakieś zakupy. Wówczas okazało się, że nie bardzo jest jak to wziąć. Umówiliśmy się, że wrócimy do domu i Andrzej podjedzie samochodem. Tak też było, on pojechał po zakupy, ja się pakowałam. Kiedy podjechał byliśmy praktycznie spakowani. Postanowiliśmy jednak wypić jeszcze przed drogą wypić kawę. Kiedy tak spokojnie siedzieliśmy, pukanie do drzwi. Po naszym zaproszeniu wchodzi do pokoju mężczyzna w długiej, czarnej sutannie !!! Dłuższa chwila minęła, za nim w tym mężczyźnie rozpoznaliśmy naszego „towarzysza” od wędrówek i pieszczot, Michała. Bez żadnego zażenowania pożegnał się z nami, wręczając wizytówkę ze swoim adresem i innymi danymi kontaktowymi, zapraszając do odwiedzin. Wyszedł, a myśmy jeszcze długo siedzieli nie dowierzając temu, co chwilę wcześniej widzieliśmy. Jednak w którymś momencie kawa w filiżankach się skończyła, wzięliśmy torby, zeszliśmy do samochodu, wróciliśmy do domu. Andrzej podwiózł mnie pod dom, żegnając się dał mi „siostrzanego” buziaka, mówiąc – do zobaczenia. Tak skończył się mój sierpniowy urlop 30 sierpnia 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

      Urlop, Polanica 11, część 2

      Urlop, 19, 20 sierpnia, piątek, sobota

      Po czwartku jest piątek. Przebudzenie w piątek nie było takie proste. Kiedy jednak zaczęłam sygnalizować potrzebę pójścia do łazienki, Andrzej również wstał, mówiąc – opłuczę Cię. Wiedziałam, że chodzi mu o moją cipkę. Stanęłam pod natryskiem mocno pochylona, z szeroko rozsuniętymi nogami, a on, opierając się jedną ręką o ścianę, druga ręką skierował strumień tego swojego złotego płynu prosto na nią.

      •  

      Jęknęłam, zaczął omywać ją dokładnie, szczególnie te miejsca, które wczoraj zbił. Być może to spowodowało, że czułam je w szczególny miły sposób, bez bólu, w narastającym podnieceniu. Skończył, wyszedł, ja zaczęłam się myć. Wówczas dopiero zobaczyłam, że cipka nabrała jakiegoś „ciemnego” koloru, a dotyk powodował dość intensywny ból. Nie zastanawiałam się nad tym w tym momencie, umyta wsunęłam się pod kołdrę, wówczas Andrzej poszedł do łazienki. Kiedy wrócił, ogolony i odświeżony, czuć od niego było przyjemny zapach, odrzucił kołdrę, a jego twarz natychmiast skierowała się między moje nogi. Rozsunęłam je szeroko, po chwili poczułam jego języczek na łechtaczce. Pieścił ją delikatnie, ale w zdecydowany sposób. Jaka mogła być moja reakcja, natychmiast się podnieciłam. On to poczuła, a pomimo to nie przestawał mnie pieścić. Już jęczałam bardzo głośno, a jemu jeszcze mało. Wsuwał język w dziurkę, ale tylko po to, aby za chwilę ponownie wrócić do łechtaczki. Tym razem już prawie krzyczałam, on mocno trzymał swoje ręce na moich udach i cały czas dotykał językiem żołądzi łechtaczki, aż „chlusnęłam” sokami w pełnym orgazmie. Dopiero wówczas uniósł się i wszedł we mnie. O dziwo, zupełnie nie czułam wczorajszego bólu, teraz było ważne, że miałam go w sobie i chciałam, aby mnie wypełniał, aż do końca. A kiedy przyszedł ten koniec, prawie wyłam w rozkoszy orgazmu, kiedy mnie wypełniał. Długo dochodziłam do siebie, za nim wstałam i poszłam do łazienki. Później było śniadanie i wyjazd do Międzygórza, gdzie zrobiliśmy wspaniały spacer na Śnieżnik. Odpoczęliśmy w schronisku, po czym poszliśmy na sam szczyt. Nie ma już wieży widokowej, jest trochę kamieni i kilka ławek, na których można było posiedzieć, podziwiając widoki. Niby była pogoda, niby widoczność była wspaniała, a pomimo tego wiał wiatr i to dość silny. Znając go ze swoich poprzednich wycieczek wzięliśmy kurtki, tym sposobem nas nie przewiało. Wypiliśmy po piwku, zeszliśmy do schroniska, zjedliśmy obiad i ruszyliśmy w powrotna drogę. Zeszliśmy aż do samego Międzygórza „grzecznie” bo o dziwo spotykaliśmy turystów, co prawda nie takich, jak my. Patrząc na niektórych „turystów”, ewidentnym było, że niektórzy pomylili parkiet w Zdrojowej ze szlakiem turystycznym. Dotyczy to zarówno ubioru, jak i butach, w których szli. Wróciliśmy do domu, po drodze obiad. Uznaliśmy, że trzeba odpocząć, oboje rozebraliśmy się, ja zostałam w bieliźnie, niestety, niezbyt długo. Podszedł do mnie od tyłu, chwycił za piersi i pieszcząc je podciągnął stanik do góry. Po chwili byłam już cała podniecona, a brodawki zrobiły się duże i twarde. Andrzej przez chwilę trzymał je w palcach po czym spytał - już ?. Spojrzałam na niego, kiwając głową, po czym zsunęłam majteczki, odpięłam stanik i od razu poszłam na łóżko, rozkładając szeroko i wysoko nogi. Andrzej zrobił to samo, a po chwili już go miałam w sobie. Było to drugie nasze zbliżenie tego dnia i któreś z rzędu już na tym wyjeździe, a pomimo to czułam go wspaniale, czułam go bardzo mocno. Chwyciłam się jego ramion, wypinając w jego kierunku biodra, on się systematycznie wsuwał, aż doprowadził mnie do orgazmu, samemu jednocześnie spuszczając się. Dłuższą chwilę tkwiliśmy w sobie, po czym umyliśmy się, poszliśmy na basen. Był to piątek wieczór. Na basenie „puchy”, bo większość „w Zdrojowej”. Z przyjemnością grzałam się w ciepłej wodzie, wystawiając to co mogłam pod dysze hydromasażu. Ale nie da się zbyt długo stać pod tymi dyszami, poszliśmy do sauny. Na basenie „puchy” a tym bardziej w saunie. Usiedliśmy, rozkładając ręce na boki. Ale nie usiedziałam tak zbyt długo, opuściłam się na dół, wsuwając głowę między nogi Andrzeja. On się uniósł, zsunął slipy, po chwili miałam jego kutasa w ustach, Nie był jeszcze zbyt sztywny, to też mogłam się nim dłużej „bawić”, aż doprowadziłam go do pełnej sztywności. Jednak było mi mało, cały czas wpuszczając go sobie w usta doprowadziłam do wytrysku. Strzelił mi prosto w twarz, tylko się uśmiechnęłam, roztarłam ją, po czym poszliśmy szybko do basenu, tam ja obmyłam. Wróciliśmy do domu, tradycyjnie weszliśmy pod natrysk zmyć tę sól, po czym zasiedliśmy w fotelach, Andrzej podał piwko, z przyjemnością sączyłam je ze szklanki. Gdy wypiłam pierwsze, podał mi drugie. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale smakowało mi wyjątkowo, dość szybko je wypiłam. Siedziałam przez chwilę, Andrzej podszedł do mnie, podał mi ręce, wstałam, zaczął mnie rozbierać. Nie było to nic nowego, nie podejrzewałam niczego, ale gdy mnie całkiem rozebrał poprosił, abym mocno rozsunęła nogi i równie mocno pochyliła się do przodu. Tym sposobem miałam mocno wyeksponowane pośladki, ale też całe krocze. Andrzej najpierw zaczął je gładzić ręką, po chwili wsunął ją w krocze, dotykając cipki, znowu pogładził po pośladkach, po czym usłyszałam – wczoraj zaczęliśmy Twoją zabawę, myślę, że dzisiaj możemy ją kontynuować. Spojrzałam katem oka na niego, trzymał w ręku tę sama packę, pochwali poczułam pierwsze uderzenie na pośladku, drugie na drugim, ale trzecie już prosto w krocze. Czułam te packę w samym rowku. I od początku, pośladek pośladek, krocze. Ale za trzecim razem już było inaczej. Pośladek, pośladek dwa razy w krocze. Jęczałam głośno, Andrzej jednak na to nie reagował, dostałam po pięć razy na pośladki, ale zdecydowanie częściej na cipkę. Skończył, odłożył ją, po czym pomógł mi się wyprostować, poprowadził do łóżka, pokazał, że mam przy nim uklęknąć. Kiedy rozsunęłam nogi zorientowałam się, że cipka jest wilgotna. Andrzej to wykorzystał, za chwile miałam go w sobie. No i tego nie mogę zrozumieć, kiedy się we mnie wsuwał czułam ból, a jednocześnie narastało we mnie podniecenie. Narastało i to bardzo mocne podniecenie. Andrzej systematycznie, ale dość wolno wsuwał się we mnie, a ja już odlatywałam w orgazmie. Kiedy mnie dotykał, przechodził prze zemnie dreszcz bólu i rozkoszy. Poczułam, że tężeje przed swoimi ostatnimi pchnięciami, poczułam i od razu pojawiły się bardzo mocne skurcze brzucha. W momencie, kiedy się we mnie spuszczał wcisnęłam twarz w pościel, żeby nie krzyczeć i biłam mocno rękoma, wypinając w jego kierunku bardzo mocno biodra. Tak tkwiliśmy dłuższą chwilę, po której Andrzej poszedł się umyć, a ja osunęłam się na podłogę. Dopiero kiedy wyszedł podał mi rękę, wstałam, poszłam się myć. Opłukałam, założyłam koszulkę, położyłam się do łóżka, wtuliłam się w niego, mówiąc do niego – dziękuję. Tylko za co, za to, że mnie zbił, czy za to, że przeżyłam bardzo duży orgazm. Tak, czy inaczej, długo jeszcze mój organizm „drgał” za nim usnęłam.

      Sobota, 19 sierpnia.

      Po piątku, w naszym kalendarzu jest sobota. Zaczęła się bardzo przyjemnie. Gdy tylko zaczęliśmy ruszać się w łóżku, usłyszałam – chodź do łazienki. Spojrzałam, wstając z łóżka zdjęłam koszulkę i naga poszłam za nim. Widzę, że trzyma już gotową ta swoja „armatę, spojrzałam na niego, powiedział – od tyłu. Wystawiłam pod natryskiem swoja pupę, szeroko rozsuwając nogi, a on za chwilę puścił w to miejsce strumień swojego złotego płynu. Jęknęłam, kiedy skierował go na cipkę. Była ona mocno obolała po wczorajszym „klepaniu”, może dlatego bardziej wrażliwa. Przechodziły po mnie dreszcze, kiedy poczułam go tuż przy samej dziurce. Skończył, umyliśmy się, Andrzej został jeszcze się ogolić i taki ogolony, pachnący przyszedł do łóżka. Czekałam już na niego, a kiedy się zbliżał, szeroko i wysoko uniosłam nogi. Wszedł we mnie, a ja bardzo głośno jęczałam. Na początku jęczałam, bo mnie bolała cipka, kiedy dotykał warg sromowych, ale po pewnym czasie jęczałam, bo narastało we mnie podniecenie. To trudno wytłumaczyć, narastało podniecenie, malał ból, aż przyszedł moment, kiedy prawie krzyczałam, gdy poczułam zbliżający się orgazm, wbiłam ręce w jego ramiona, mocno wypinając w jego kierunku biodra, tak przyjęłam w siebie jego wytrysk. Długo leżeliśmy obok siebie, głęboko oddychając. W końcu najpierw Andrzej później ja umyliśmy się, zrobiliśmy śniadanie, pojechaliśmy na następny nasz spacer w góry. Wróciliśmy późnym popołudniem bardzo zadowoleni, to też od razu na obiedzie pozwoliliśmy sobie na „szaleństwo”, wypiliśmy duże piwo z pięćdziesiątką czystej wódki. Zrobiło nam się wesoło, poszliśmy do domu, tam dołożyliśmy znowu piwko „z wkładką”, poszliśmy na basen. Byliśmy w bardzo dobrych humorach. W „kurortach” w sobotni wieczór królują różnego rodzaju „Zdrojowe” nas to kompletnie nie interesowało. Nie tylko nas, w basenie poza nami było „aż” trzy osoby. Trochę się pokąpaliśmy, poszliśmy do sauny, tam też „puchy” Siadając na ławce Andrzej od razu zsunął slipki, szeroko rozsuwając nogi. Było to jednoznaczne, że chce, abym go pieściła. Ja widząc go w takim stanie tez miałam ochotę, bo bardzo lubię te pieszczoty. To też uklękłam, oparłam jedna rękę Ponieważ jego udo, w druga wzięłam jeszcze „śpiącego” kutasa, zaczęłam go wpuszczać sobie w usta, to znowu oblizywać językiem jego żołądź. Widocznie sprawiało mu to przyjemność, bo po paru chwilach już zaczął być coraz bardziej sztywny. To jego podniecenie mnie się też udzieliło, czułam, jak cipka robi mi się mokra. Andrzej poczuł, że jest już „mocny” usłyszałam – chodź do mnie. Jeszcze bardziej wysunął się do przodu, a ja zaczęłam siadać, wprowadzając sobie tego jego kutasa w cipkę. Wsunęłam go całego i poczułam, że mam go bardzo głęboko. Wówczas chwycił mnie za biodra i unosząc, wbijał aż tak, że czułam jego kutasa aż pod przepona. To jego unoszenie mnie potęgowało zarówno jego, jak i moje podniecenie. W pewnym momencie to ja przejęłam inicjatywę. Trzymając się za jego ramiona zaczęłam unosić się i opadać, aż poczułam zbliżający się orgazm, podczas którego Andrzej też się we mnie spuścił. Ja poprawiłam kostium w kroczu, Andrzej wciągnął slipki i ponownie wróciliśmy do basenu. Znowu się rozgrzaliśmy, stając pod odpowiednimi dyszami, po czym cali weseli, grzało nas jeszcze nasze „piwko” poszliśmy „na rybkę” znowu było piwko z wkładką, wróciliśmy do domu. Jakby już odruchowo rozebraliśmy się, weszliśmy pod natrysk, opłukując „słoną wodę”, wytarta i okryta w ręcznik kąpielowy od razu poszłam do łóżka. Andrzej podobnie, wytarł się, nasmarował kremem i taki pachnący przyszedł do mnie. Ale nie położył się obok mnie, jego twarz zanurzyła się między moim nogami a za chwilę jego usta zaczęły dotykać cipki. Syknęłam, czułam jeszcze ból po wczorajszym biciu, ale po chwili ten ból zaczął ustępować podnieceniu wywoływanym jego pieszczotami. Jego języczek od razu zaczął pieścić żołądź łechtaczki, czując, że jest już mocno podniecona, zaczął wsuwać języczek w dziurkę. I tak na zmianę, to pieszczenie łechtaczki, tak, że aż „miauczałam” z podniecenia, to znowu zanurzanie języczka w dziurce i spijanie moich soków. Ja jęczałam coraz głośniej, ręce wyrzuciłam do góry, biodra wysuwając mocno w jego kierunku. Przyszedł moment, kiedy poczułam mocny skurcz brzucha, a z dziurki wypłynęła duża ilość moich soków. Wówczas Andrzej uniósł się, przesuną nade mną, wsuwając kutasa w cipkę. Byłam tak podniecona, że aż prawie krzyczałam, kiedy mnie wypełniał. Poczułam go całego w sobie, ale nie tylko, jak mnie wypełniał całą, byłam tak podniecona, że aż cała drżałam. Nie spieszył się, wolno, ale zdecydowanymi ruchami wsuwał we mnie tego swojego kutasa, ja już odlatywałam w bardzo mocnym orgazmie, a on jeszcze siwe mnie wsuwał. Poczułam, że i on zaczyna dochodzić. Ten moment jest szczególnie podniecający, trzymałam się mocno za jego ramiona wypinając w jego kierunku biodra, a on wykonał te trzy ostatnie, bardzo mocne ruchy, po których poczułam strumień jego spermy na szyjce. Tkwił we mnie cały, patrząc w oczy spytał – było Ci dobrze, ściskając jego ramiona wykrztusiłam z siebie – bardzo dobrze, wówczas usłyszałam – to teraz będzie Ci jeszcze lepiej, podnieś nogi wysoko do góry. W tym memencie nie wiedziałam o co chodzi, Andrzej wysunął się, wytarł w leżący obok ręcznik, po czym przykląkł z mojej lewej strony na wysokości bioder, po chwili jego ręka skierowała się w stronę cipki. Wsunął w nią dwa palce, cipka była bardzo mokra po naszym zbliżeniu, ślizgały się w niej, sięgając bez problemów szyjki. Jęknęłam, kiedy zaczął ją dotykać, on jednak skupił się na tym, aby mi je mocno wsunąć. Czując, ze się już luźno wsuwają, po chwili dołączył trzeci palec, wsuwając je całkowicie w moje wnętrze. Nadal sięgali szyjki, to też ja się podniecałam, a cipka puszczała nadal soki. Dłuższą chwilę wsuwali mi je i wysuwali, jednocześnie próbując je obrócić to w jedną, to w druga stronę. Trzymałam wysoko nogi, jak mnie prosił, ale jednocześnie jęczałam, czując się bardzo mocno podnieconą. Wówczas okazało się, że była to „gra wstępna” do dalszych pieszczot. Andrzej wysunął całą rękę, przesunął po całym kroczu, po czym kiedy zaczął zbliżać się do cipki zwinął ja „ w trąbkę”, zaczął mi ją wsuwać. Jęknęłam, byłam mocno podniecona, ale pomimo to czułam bardzo mocny opór, kiedy mi ja wciskał. Naparł mocniej, ja jęczałam bardzo głośno, to jednak nic nie dawało, Andrzej systematycznie napierał. Zaczęłam krzyczeć, kiedy przepychał „koronkę” swojej dłoni, po chwili poczułam ją cała w sobie. On złożył ją w piąstkę i tą piąstką zaczął napierać na moją tylna ściankę, a przede wszystkim na szyjkę macicy i wejście maciczne. Darłam się, ale nie opuszczałam nóg, to nie bolało, to było jakieś takie dziwne uczucie, napór gdzieś na wnętrze, jakby chciał wejść aż pod żebra. Wykona kilka takich pchnięć, ja się darłam, po czym równie delikatnie wysunął ją ze mnie i dając mi „klapsa” na cipkę usłyszałam – na dzisiaj już dość, idziemy spać. Długo leżałam nie mogąc dojść do siebie, poszłam, opłukałam się, po czym wtulona w niego nawet nie wiem kiedy usnęłam. Tak zakończyła się ta sobota. 30 sierpni 2011r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

      Urlop, Polanica, sierpień 11, część 1

      Urlop, Polanica, 14 – 18 sierpnia, od niedzieli do czwartku

      Zbliżał się rok naszej działalności, zbliżał się również okres urlopowy. Zaczęłyśmy go rozplanowywać, tak wypadło, że ja mogłam wziąć drugie dwa tygodnie sierpnia. Kiedy już ustaliłyśmy terminy zaczęłam się zastanawiać, jak go wykorzystać. Rozmawiałam z kolegami ze Spółki Lekarskiej, okazało się, że ktoś ma tam namiary na bardzo sympatyczny pensjonat w Polanicy Zdrój. Tam też można było wykupić sobie kilka zabiegów, szczególnie zależało mi na wodnych. Sprawdziłam w Internecie, podzwoniłam, no i to klamka zapadła.

      •  

      Rozstając się w połowie lipca z Andrzejem, aptekarzem, powiedziałam mu o tym urlopie i o ewentualnej naszej dłuższej przerwie w spotkaniach. Ale tydzień przed moim wyjazdem zadzwonił, pytając, gdzie jadę na ten urlop. Wyjaśniłam, znowu dwa dni przerwy i telefon z propozycja wspólnego wyjazdu. Do tej pory mieliśmy ze sobą sympatyczne kontakty, wyjaśniłam zasady naszego ewentualnego wyjazdu, informując o moich zamiarach turystycznych, zgodził się. Stwierdziłam, tyle mogę zaryzykować, gdyby coś nie tak, to zawsze można zmienić lokum. Jak to zwykle bywa, przed urlopem jest masa pracy, to też wyjechaliśmy w niedzielę, 14 sierpnia rano. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że jest to bardzo ładny, a przede wszystkim duży apartament. Mieliśmy do dyspozycji duży pokój z aneksem kuchennym i sypialnię. Można powiedzieć, warunki komfortowe. Wnieśliśmy swoje torby, poukładaliśmy na półkach, można było odpocząć, a przede wszystkim umyć się po podróży. Tak rozpoczął się ten urlop, podczas którego bardzo dużo chodziliśmy po różnych górach, zaczynając od Śnieżnika i Marii Śnieżnej, poprzez kilka wypadów z Dusznik, przez Zieleniec, odwiedzając Błędne Skały, Szczeliniec i rezerwat Skalne Grzyby, a także Skalne Miasto po Czeskiej stronie i kilka innych ciekawych miejsc. W te wędrówki wkomponowane były jakieś zabiegi typu kąpiel borowinowa czy hydromasaż a przede wszystkim masaże wodne w basenie z ciepłą mineralna wodą. Uzupełnieniem tego wszystkiego była oczywiście erotyka, która zaczęła się zaraz po naszym przyjeździe. Andrzej poszedł do łazienki pierwszy, wyszedł „pachnący”, ja po nim, też nie chciałam być gorsza, wyszłam owinięta tylko w ręcznik, Andrzej to zrozumiał jednoznacznie, podprowadził do łóżka, położył, widziałam jego naprężone już prącie, zrobiłam się natychmiast mokra. Ale Andrzej „zagrał” inaczej, rozsunął mi nogi, wsunął między nie głowę, po chwili poczułam jego języczek na łechtaczce. Myślę, że nie ma kobiety, która nie zareaguje na takie pieszczoty. Natychmiast zaczęłam się podniecać, jęcząc coraz głośniej. Przyszedł moment, że prawie wiłam się z bardzo dużego podniecenia, a Andrzej nadal mnie pieścił. Aż wręcz krzyknęłam, wyskakując mocno do góry, kiedy dopadł mnie ten łechtaczkowy orgazm. Andrzej się uniósł, widać było, że też jest bardzo podniecony, wziął w rękę tego swoje prącie, zaczął się masturbować Trwało to chwilę, po której było widać, że już dochodzi do swojego orgazmu, a za chwilę strzelił mocnym strumieniem na moje piersi. Jęknęłam, jest to niesamowite wrażenie, dreszcz przeszedł po całym ciele, Andrzej pochylił się i zaczął mnie bardzo mocno całować po tych „skropionych” piersiach. Efekt był taki, że ponownie musieliśmy iść się umyć. Ale tym razem już po umyciu poszliśmy spać. Rano, chociaż nie bardzo wiem, która to była godzina, zaczęliśmy się ruszać w łóżku. Andrzej pochylił się nade mną pytając, czy nie miałabym ochoty mieć „omywanej” cipki. Zrozumiałam o co mu chodzi, weszłam do łazienki, ale tym razem zapytałam – a piersi mogą być ? Spojrzał, a ja już klęczałam wystawiając w jego kierunku podniecone brodawki, nawet nie wiem, kiedy się podnieciły. Andrzej bez problemów skierował strumień tego swojego złotego płynu prosto na nie, omywając, to jedną, to drugą. Kiedy skończył, podał mi rękę, pomógł podnieść się i już oboje staliśmy pod natryskiem. Umyci wróciliśmy do łóżka, nie wiem, jak on to robi, ale jego prącie było już na tyle podniecone, że bez problemów wsunął się we mnie. Czułam go bardzo mocno w sobie, wypełniał mnie do końca. Powodowało to narastające we mnie duże podniecenie, było ono na tyle duże, że aż zacisnęłam swoje palce na jego ramionach. Po kilku pchnięciach dostałam bardzo duży orgazm, potwierdzony głośnym jękiem. Po tym zbliżeniu ponownie musieliśmy się umyć, po czym zasiedliśmy do śniadania. Można uznać, że od tego momentu zaczął się nasz właściwy urlop. Był to dzień świąteczny, spacerowaliśmy wiec wszystkie zakłady były pozamykane, udaliśmy się do Piekiełka, tam wypiliśmy po piwku, wróciliśmy do domu. Było ciepło, od razu się rozebraliśmy z naszych „wyjściowych” ubrań, a gdy tylko się rozebraliśmy, od razu wylądowaliśmy w łóżku, tym razem wystawiłam pupę do góry, Andrzej wszedł we mnie od tyłu. Znowu czułam go bardzo mocno, znowu jęczałam, a on, mocno trzymając mnie za biodra wsuwał się we mnie coraz mocniej, aż przyszedł ten wspaniały moment spełnienia, kiedy prawie krzyczałam w mocnym orgaźmie. Umyliśmy się, zjedliśmy obiad, po obiedzie położyliśmy się w łóżku, oboje na prawym boku, przez chwilę leżeliśmy spokojnie, chyba nawet zdrzemnęliśmy się, ale po pewnym czasie poczułam, jak Andrzej zaczyna gładzić mój pośladek, zaczął od zewnętrznej strony, po czym zaczął coraz bardziej przesuwać tę rękę w kierunku rowka. Im on bliżej rowka, tym ja obracałam się bardziej na płask, aż w końcu leżałam całkiem na brzuchu, z dość mocno rozsuniętymi nogami. On jeszcze przez chwilę gładził pośladek, po czym przesunął rękę w kierunku rowka, mocno po nim przesuwając środkowy palec. To do góry, to w dół, sięgając cipki. Zrobiłam się mokra, on jeszcze kilka razy przesunął nim po rowku, po czym najpierw głęboko wsunął w cipkę, ale tylko po to aby go zwilżyć, po czym dość mocno napierając na krocze przesunął do brązowej dziurki, mocno go wpychając. Jęknęłam, czując, jak mi rozwiera pupę. On go włożył bardzo głęboko, na szczęście poprzednim razem myjąc się, dokładnie umyłam wnętrze pupy, tak, ze mógł „bezpiecznie” w niej buszować. Bo zaczął buszować, raz go głęboko wsuwał, to go wysuwał, to nim napierał na boki. Przyszedł moment, kiedy już mocno buszował tym palcem w pupie, a ona zrobiła się „miękka”. Wówczas uniósł się, poślinił tylko swojego kutasa, po czym zaczął mi go wsuwać. Wówczas okazało się, że ani pupa nie jest zbytnio rozluźniona, ani jego kutas nie jest zbyt śliski. Poczułam dość duży opór, jęknęłam głośno, ale było już po wszystkim, kutas Andrzeja już we mnie siedział. Poprawił się, lekko ugiął uda i zaczął się we nie systematycznie wsuwać i wysuwać. Początkowo czułam go bardzo mocno, był jeszcze suchy, ale po pewnym czasie pupa zrobiła się lekko zwilżona, wsuwał się w nią bez problemów, aż do samego końca, kiedy poczułam, że po moim wnętrzu rozpływają się jego soki. Nie jest to ten sam orgazm, jaki osiąga się, kiedy spuszcza się w cipkę, ale było to bardzo przyjemne. Mało tego, po tym zbliżeniu bardzo długo jeszcze tkwił we mnie, za nim się wysunął. Tym razem to tylko on musiał iść się umyć, ja spokojnie odpoczywałam. Wrócił, ubraliśmy się, poszliśmy na spacer, posiedzieliśmy w Parku Zdrojowym, wróciliśmy na kolację, po kolacji poszliśmy gdzieś na piwo, przy okazji posłuchaliśmy dość dobrej muzyki mechanicznej, głównie piosenki i to te starsze. Kiedy wróciliśmy i szykowaliśmy się do snu Andrzej ponownie wziął mnie od tyłu, ponownie w pupę, ale tym razem nasmarował się. Tak zakończył się pierwszy pełny dzień naszego pobytu w Polanicy. Można powiedzieć, że zarówno wtorek, jak i środa przebiegały bardzo podobnie, z tą tylko różnicą, że już byliśmy na spacerach w górach, mieliśmy rano, przed śniadaniem swoje zabiegi, a po powrocie z gór kąpiel w ciepłym basenie przy odpowiednich dyszach. W to wszystko wplątane były zbliżenia, kiedy tylko mogliśmy w możliwych pozycjach, to znaczy od przodu, od tyłu i na jeźdźca.

      Czwartek, 18 sierpnia

      Wtorek, środa wyglądały bardzo podobnie, jak poniedziałek. Już na „Dzień Dobry” zbliżenie i później, w zależności od sytuacji następne. Oczywiście, w tym czasie zaczęliśmy realizować nasz program turystyczny, ale tam też zdarzały się zbliżenia. Przyszedł czwartek, 18 sierpnia, który w dość istotny sposób odmienił pozostałą część naszego urlopu, aczkolwiek od rana nic tego nie zapowiadało. Już tradycyjnie, kiedy zaczęliśmy wstawać od razu Andrzej wypełnił mnie swoim kutasem. Czułam go mocno w sobie, czułam każde jego pchnięcie, a moment, kiedy się spuszczał potwierdziłam głośnym jękiem, potwierdzającym mój orgazm. Po tym była już toaleta, śniadanie i wyjazd w góry.Tym razem był to Rezerwat Śnieżnej Białki, wspaniały teren bogatej naszej flory. Przez teren rezerwatu prowadzi szlak turystyczny, przepiękny spacer wśród wspaniałej przyrody. Idąc szlakiem tak, jak i na innych szlakach, praktycznie „żywej duszy” nie ujrzysz turysty indywidualnego z plecakiem. Znaleźliśmy ładne miejsce na postój i posiłek. Korzystając z tego, że wokół nas tylko las i las rozebrałam się, a Andrzej już wiedział, co ma zrobić. Oparłam ręce o wystający pieniek, rozsunęłam szeroko nogi, po chwili miałam go już w sobie. W tej pozycji czuję go bardzo mocno, on też, trzymając mnie mocno za biodra wsuwał się aż po same jądra. Szybko się podnieciłam i głośno jęczałam, kiedy mnie wypełniał. Wróciliśmy do domu, gdy tylko weszliśmy do pokoju Andrzej bardzo mocno objął mnie ramieniem, usta spotkały się w wyjątkowo namiętnym pocałunku, podczas którego spadły z nas wszystkie rzeczy i przemieściliśmy się do pokoju, lądując w łóżku. Rozsunęłam szeroko nogi, bo po takim czasie już „tęskniłam” za jego kutasem. Czułam go wspaniale, rękoma chwyciłam się za jego ramiona i wypinając jak najmocniej w jego kierunku biodra czekałam na każde jego pchnięcie. Aż doczekałam się tego ostatniego, czując jednocześnie, jak mnie wypełnia. Po takim zbliżeniu długo odpoczywałam, za nim poszłam do łazienki. Zjedliśmy, można powiedzieć, dobrą kolację, po całym dniu wędrówki po lesie z różnymi „atrakcjami” chciało nam się jeść. Ponownie odpoczęliśmy, po czym, jakby obowiązkowo zebraliśmy się na basen. Była to duża przyjemność, po całym dniu wymoczyć się w ciepłej wodzie, mając przy tym możliwość mieć odpowiedni masaż. Wróciliśmy, Andrzej nalał do szklaneczek piwo, z przyjemnością wypiłam ją jednym chałatem. Ponownie nalał, tym razem wypiłam tylko pół, poszłam do pokoju, rozebrałam, poszłam do łazienki, opłukałam po tej „słonej” wodzie, wytarłam, usiadłam na krótszym brzegu łóżka, smarując całe ciało balsamem. Andrzej w tym czasie również się umył, a kiedy wrócił, zaczął „pomagać” mi w smarowaniu. Smarując miejsce koło miejsca, najpierw położył mnie na łóżku, po chwili poprosił, abym uniosła nogi, rozszerzając je samemu wsuwając w to miejsce swoją twarz. Zaczął mnie pieścić, jego języczek zaczął „omiatać” łechtaczkę, nie wiem, czy jest jakaś kobieta, która się takim pieszczotom oprze. To też praktycznie zaraz zaczęłam jęczeć z podniecenia, a cipka zaczęła puszczać swoje soki. On je wylizywał i nadal mnie pieścił, a to dotykając języczkiem łechtaczki, a to go wsuwając do dziurki, a to nim atakując „brązową” dziurkę. Leżałam i coraz głośniej jęczałam, jednocześnie starając się coraz wyżej unieść nogi. Przyszedł moment, poczułam skurcze brzucha sygnalizujące zbliżający się orgazm. Andrzej to wytrzymał, po czym, kiedy chlusnęłam swoimi sokami szybko uniósł się, wypełniając dziurkę swoim kutasem. Jęczałam bardzo głośno, po brzuchu latały skurcze mięsni, z cipki wydobywały się następne porcje soków. Taki stan podniecenia dał efekt w postaci bardzo mocnego orgazmu, Andrzej też jęknął, kiedy cipka obkurczyła się na jego kutasie. Dłuższą chwilę tkwiliśmy w tym miłosnym uścisku, ale jednak po chwili trzeba było się ruszyć, on pierwszy, ja za nim. Z przyjemnością później dopiłam pozostawione w szklaneczce piwko i jak to było do tej pory, położyłam się. Andrzej również położył się obok mnie, wtuliliśmy się w siebie, ale ręce jego za moment już dotykały mojej cipki. Przecież  nie minęło całkiem tamto podniecenie, to też zaraz zrobiła się mokra. Andrzej uniósł się na jednej ręce, patrzył mi prosto w oczy, dotykał paluszkiem łechtaczki, co powodowało narastające we mnie podniecenie, po czym usłyszałam – Basieńko, na Twojej pizdeczce są „wizytówki” które mówią, że Ty się lubisz bawić w różne mocne zabawy. Myślę, że czas najwyższy, abyśmy się razem w coś takiego pobawili. Spojrzałam na niego, dłuższą chwilę się nie odzywałam, pomyślałam, że ma racje, te moje znaczki coś znaczą a teraz ponoszę tego konsekwencje. Jednocześnie pomyślałam, od czasu „zabawy” z Andrzejem – studentem minęło już trochę czasu, mogę zaryzykować. W tym czasie, kiedy ja wykonywałam ten „proces myślowy” Andrzej opuścił się, po chwili poprosił, abym wysoko i szeroko rozsunęłam nogi, wówczas jego głowa natychmiast znalazła się między nimi. Natychmiast też jego języczek zaczął dotykać moja łechtaczkę, co powodowało narastające we mnie podniecenie. Kiedy już jęczałam bardzo głośno, a z cipki sączyły się moje soki Andrzej przerwał te pieszczoty, wstał, po chwili wrócił, trzymając w ręku małą i dość wąską skórzaną packę. Przyklęknął przy łóżku, ręką sprawdził, czy cipka jest jeszcze mokra, po czym prosto w nią uderzył. Jęknęłam, on tylko spojrzał na mnie, po czym mierząc idealnie w sam środek uderzył ponownie. Te uderzenia to chyba była „wprawka”, bo trzecie już było zdecydowanie mocniejsze, ale nadal równo na cipkę. Dostałam w nią jeszcze dwa razy i to dość mocno. Przy trzeciej już głośno jęczałam w momencie uderzenia, ale nóg nie opuściłam. Po tych pięciu uderzeniach odłożył, wówczas okazało się, że jest bardzo podniecony, po chwili wsuwał we mnie swojego kutasa. Na szczęście robił to wolno i spokojnie, ale nie obyło się bez tego, aby mnie nie uraził. To też z początku jęczałam, ale po chwili nastąpiło coś, czego do końca nie rozumiem. Kiedy zaczął swoim wzgórkiem łonowym urażać wargi czułam ból, ale jednocześnie będąc przez niego całkowicie wypełniona, czułam ogromne podniecenie. Tak, czy inaczej, jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł moment spełnienia. Trudno jest mi powiedzieć, czy to spowodował ból warg, czy mocne podniecenie wypełnieniem, ale dostałam bardzo mocnego orgazmu, a mięśnie brzucha były twarde, jak kamień. Tym razem po umyciu już poszliśmy spać. Wtulona w niego, nawet nie czułam zbyt mocno tej sklepanej cipki. Ale nie można było tego powiedzieć w piątek rano. To już jednak następny dzień. Polanica, 30 sierpnia 2011r. Baśka.

      Specjalista “trzeciej dziurki”

      Specjalista trzeciej dziurki.

      Karolcia to moja kosmetyczka i fryzjerka od ładnych kilku lat, do której chodzę mniej więcej co dwa tygodnie w środę. Będąc któregoś razu dała mi wizytówkę mówiąc – jak masz chęć, to się tam „zamelduj”. Z zawodu jest to lekarz ginekolog, ale przede wszystkim jest to specjalista od „trzeciej dziurki”. Zapytałam, co poza tym, stwierdziła – inne „pieszczoty” też są ciekawe, „dopiecze” Ci do żywego. Nie jedź samochodem, bo nie będziesz miała siły wracać. Spojrzałam na nią, powiedziałam – dobrze, wsunęłam ją w torebkę. Nie ukrywam, że ta propozycja była „interesująca” szczególnie ta „trzecia dziurka” i to „dopieczenie do żywego”.

      •  

      Wizytówka przeleżała na biurku ponad dwa miesiące, na początku sierpnia zrobiły się „luzy” szybko „zregenerowałam” się po spotkaniu z moim Działem Technicznym, postanowiłam zaryzykować, bardzo intrygowała mnie ta „trzecia dziurka”. Napisałam do niego list pytając o możliwość spotkania. Odpowiedział błyskawicznie, wymiana korespondencji ze zdjęciem trwała kilka godzin, po których zaproponował spotkanie w sobotę, o 12-tej. Okazało się że ten specjalista mieszka w innym wojewódzkim mieście, ale jest w miarę dobra komunikacja kolejowa, podróż trwa ok. 3 godzin. Spotkaliśmy się na dworcu, pojechaliśmy gdzieś za to miasto, był to bardzo ładny domek jednorodzinny na bardzo dużej działce. Wjechaliśmy, wówczas okazało się, że miejsce naszego spotkania to nie ten domek, a stojący w głębi duży, murowany budynek gospodarczy z wjazdem na samochód. Wysiedliśmy w garażu, okazało się, że jest tam przejście do następnego pomieszczenia, miało ono charakter typowego magazynu z półkami, za nim było jeszcze jedno, to miało charakter „gabinetu” jasno oświetlone, dość wysokie, ściany wyłożone płytkami, po bokach różne szafki i regały. Podeszliśmy do narożnika, gdzie znajdował się stolik i dwa krzesełka. Pokazał mi to miejsce, mówiąc – tutaj możesz się rozebrać. Położyłam swoją torbę, po czym zdjęłam to, co miałam na sobie, nie było tego dużo. Kiedy byłam już naga, podął mi szklaneczkę z napojem, poczułam w nim alkohol, powiedział – pewnie po podróży chce Ci się pić. Nie miałam wątpliwości, że po tych kilku godzinach z przyjemnością bym się czegoś napiła, to też bez zastanowienia wypiłam całą jej zawartość, spytał – jeszcze, kiwnęłam głową, podał mi drugą. Był w niej alkohol, ale też było coś innego, po chwili dopiero zorientowałam się, że jest to zapach mięty. Przez chwilę się zastanawiałam, co oznacza ta mięta, później się zorientowałam, w tym napoju była jakaś domieszka, która spowodowała moje duże odurzenie, trzeba było „przykryć” jej smak. Kiedy już ją opróżniłam Ignacy, bo tak się nazywał ten „specjalista” powiedział – idziemy się umyć, pokazując, gdzie mam iść. Przed wyjściem z domu myłam się dokładnie, ale nie protestowałam. Podeszliśmy do ściany, wisiał tam potężnych rozmiarów pojemnik, wg nie 5 litrów, Ignac wyjął z szuflady specjalną jednorazową końcówkę, dopiął do węża – odwróć się i wypnij dupę. Po chwili miałam ją już w sobie, a on odblokował przepływ tej cieczy. Nie wiedziałam, co to jest za ciecz, ale zaczęła ona wypełniać moje wnętrze. Kiedy jęknęłam pierwszy raz, że już jestem pełna, wyjął ją, a ja mogłam się wypróżnić. Skończyłam, wówczas ponownie wsunął mi te końcówkę, ale już głębiej, chyba w tym czasie, kiedy ja się wypróżniałam napełnił ponownie ten pojemnik, ponownie zaczęłam być wypełniana. Tym razem już głośno jęczałam, kiedy przerwał to wypełnianie, po czym znowu mogłam się wypróżnić. Za trzecim razem znowu poczułam, że mi wsuwa jeszcze głębiej, niż poprzednio, odblokował zacisk, ciecz zaczęła spływać do mojego wnętrza. Ale tym razem trzymał tę końcówkę zdecydowanie dłużej. Moje wnętrze wypełniło się, brzuch zrobił się jak balon, a on jeszcze wpuszczał ten płyn we mnie. Dopiero kiedy zaczęłam głośno jęczeć, że boli, wówczas skończył, spojrzał na pojemnik, usłyszałam – niezły wynik, 3,800. Oznaczało to, że w moje wnętrze wpuścił 3,8litra tego płynu. Tylko po co, skoro za chwilę ja to wszystko z siebie wypuściłam. Na odpowiedź nie musiałam czekać zbyt długo. Kiedy wróciłam z pod natrysku pokazał, abym położyła się na stojącym na środku stoliku. Kiedy oparłam się większą częścią ciała usłyszałam – wypłukałem Ci dupę, teraz mogę Ci ją zerżnąć. Spojrzałam kątem oka, ten jego kutas nie wyglądał imponująco, po chwili poczułam, jak mi rozciąga pośladki, jeszcze chwila, jak się we mnie wpycha. Na szczęście się nasmarował, to też wszedł dość gładko. Trzymając się moich bioder systematycznie się we mnie wsuwał, osiągając swój stan maksymalnego podniecenia wyrażony spuszczeniem się we mnie. Nie będę ukrywała, że lubię seks analny, to też poczułam się mocno podniecona. Ale to był już koniec „pieszczot” po tym zbliżeniu już zaczęła się „zabawa”. Ignac wysunął się, nie kazał mi się ruszać, a po chwili poczułam, jak mi coś wsuwa w pupę. Jęknęłam, bo miałam wrażenie, że jest to coś dużego i nie myliłam się. Po chwili usłyszałam – wyprostuj się i usiądź na tym stołeczku. W tym momencie nie miałam już żadnej wątpliwości, w pupie tkwił kawałek czegoś srebrzystego, o średnicy ok. 3cm. Pozostała część wystawała na zewnątrz, a ja teraz siadając miałam ją wsunąć w siebie. Nie bardzo wiem, jak ja to zrobiłam, ale delikatnie osuwając się w dół po pewnym czasie pochłonęłam ten srebrzysty przedmiot. Wówczas Ignac polecił ni wstać i ponownie oprzeć się o stół, ale tylko rękoma. Po chwili usłyszałam – to jest taki cylinder, w środku pusty, tylko z zatyczką półokrągłą, aby mógł wejść w Ciebie, teraz tą zatyczkę wysunę, a Ciebie nakarmię takimi kiełbaskami. Zobaczyłam w ręku coś w rodzaju serdelka, poczułam, jak wysuwa zatyczkę, po chwili zorientowałam się, że wsunął w cylinder tę kiełbaskę, a tą zatyczką wpycha ją dalej, po chwili poczułam, jak coś się przemieszcza w moim wnętrzu. Tą procedurę wykonał trzy razy, po trzecim razie już dość wyraźnie poczułam wypełnienie mojego wnętrza. Wówczas Ignac wysunął ze mnie ten „cylinder” natomiast wsunął klasyczny korek analny, wg mnie ok. 12cm długi i 2,5 cm średnicy. Po tych „zabiegach” pozwolił mi się wyprostować, przesunął ręką po brzuchu, mówiąc – dobrze jest. W tym momencie nie bardzo wiedziałam, co to oznacza. Nie bardzo miałam czas nad tym się zastanawiać, Ignac założył mi opaski na rękach, wpiął w zwisające na ścianie linki, podciągnął mnie, ale nie za mocno, stopami stałam na podłodze, tyle tylko, że miałam mocno rozciągnięte ręce na boki. Kiedy ponownie przesunął mi ręką po brzuchu poczułam, że się w nim coś zaczyna dziać. Zaczęło i narastało. Pierwszą informacje odebrałam pozytywną, to nie boli, ale później już nie było tak dobrze. Miałam wrażenie, że mnie coś swędzi, to swędzenie narastało. Pierwszy odruch, kiedy Cię coś swędzi, podrapać się. Ale jak się podrapać w środku brzucha ? To też zaczęłam jęczeć, ruszać biodrami to w jedna, to w drugą stronę. Ignacowie właśnie o to chodziło, zobaczyłam w jego rękach klasyczny bat furmana, którego rzemienny koniec zaraz zaczął spadać na moje pośladki, ale tak jakoś dziwnie, nie poprzecznie, a wzdłużnie, trafiając również w rowek. Przerwał, mówiąc – wnętrze brzucha już Ci załatwiłem, teraz załatwię Ci tą zewnętrzna część dupy. Założył na prawą rękę rękawiczkę, po czym zanurzył ja w jakimś słoiczki i zaczął nią „smarować” pośladki. Po chwili poczułam potworne pieczenie. Nie wiedziałam, co to jest, kątem oka widziałam, że jest to białe i ma postać kremu. Wysmarował mi je dokładnie, mówiąc – starczy Ci tego kremu do jutra. Nie próbuj to myć, bo to reaguje w woda. Rzeczywiście, zarówno wnętrze brzucha, jak i pieczenie pośladków dokuczało mi do późnych godzin w niedzielę. Ale to był dopiero początek. Przeszedł na przód, uderzył kilka razy po piersiach, co skwitowałam bardzo głośnym krzykiem, wówczas usłyszałam – cyckom starczy, później się nimi zajmę, teraz rozsuń szeroko nogi. Rozsunęłam je, a on tym batem zaczął uderzać równo w sam środek, celując szczególnie w cipkę. Darłam się, on jednak systematycznie uderzał. Przestał, mówiąc – dupę Ci już załatwiłem, pizdą jeszcze się zajmę, teraz czas na cycki. Wziął z półki dwie płaskie metalowe listewki, na końcach których były śruby. Zawiesił je przede mną na linkach na wysokości moich piersi, chwycił brodawkę i za nią wciągnął całą pierś pomiędzy nie. Jest jedno „ale”, te płaskowniki były od wewnętrznej strony mocno chropowate, co dawało odpowiedni opór i uniemożliwiało wysunięcie się piersi. Po chwili zrobił to z drugą, a zaraz później zaczął kręcić śrubami, powodując mocne ich ściśnięcie. Tym sposobem, po wykonaniu kilku ruchów miałam je mocno spłaszczone. Zaczęłam jęczeć, bo mnie zaczęło boleć, ale Ignac na to nie zwracał uwagi. W momencie, kiedy uznał, że są odpowiednio spłaszczone, przestał kręcić. Wówczas wyjął z szuflady w szafce, która stała obok cztery dość grube szpilki, po czym po dwie wbił mi w piersi tuż przy krawędzi płaskowników, mówiąc – to zabezpieczenie, aby się nie wysunęły. Darłam się, on jednak tego nie słuchał. Niestety, to nie był koniec tych „pieszczot” Można powiedzieć, że najgorsze nastąpiło dopiero teraz. Wyjął z szuflady dwie zwykłe igły lekarskie, ale dość grube, po czym wbił je do połowy prosto w sam środek brodawek. Darłam się, ale nie miałam żądnego ruchu. Po chwili Ignac podszedł do szafki, wyjął z niej słoiczek, z szuflady wyjął klasyczną strzykawkę, 10ml, naciągnął w nią płyn, który w nim był, zaczął wstrzykiwać mi go w pierś. Wcisnął połowę, po chwili drugą połowę w drugą. Skończył, ponownie ją napełnił i ponownie po połowie wstrzyknął w moje piersi. Kiedy skończył, wyciągnął igły, lekko masując obie piersi. W momencie, kiedy skończył zaczęłam się drzeć i płakać. Nie wiem, co to była za substancja, ale wewnątrz piersi poczułam bardzo mocne pieczenie, przechodzące w ból. Ten mój płacz nic nie dawał, ta substancja już była we mnie. Piekły mnie już pośladki, jakieś dziwne uczucie miałam w sobie, teraz piekły mnie piersi. Ignacy wówczas powiedział – teraz czas wziąć się za zasadniczą sprawę, to znaczy za Twoja pizdę. Mówiąc to poluzował linki, spiął mi ręce kajdankami, po czym odpiął od linek. Odpiął również linki podtrzymujące listwy na piersiach. Przeszliśmy w inną część pomieszczenia, w pierwszej chwili myślałam, że to leżanka, a to był lekkiej konstrukcji fotel ginekologiczny. Polecił mi się położyć, po czym podciągnął go na odpowiednią wysokość, wówczas zaczął mnie „instalować”. Ułożył nogi na podpórkach i mocno rozchylił je na boki, po tym całość minimalnie przechylił do tyłu, tym sposobem miał swobodny dostęp do mojego krocza. Sięgnął pod ścianę, tam zwisały jakieś linki, ich końce wpiął w końcówki listewek, które były zaciśnięte na piersiach i podciągnął je na odpowiednia wysokość, tak, ze miałam piersi mocno naciągnięte. Wówczas rozpiął mi ręce, wiedząc, że ruchy mam i tak ograniczone. Przez chwilę przyglądał się mojemu kroczu, po czym zatarł ręce, mówiąc – no a teraz do pracy. Widać było, że to, co zobaczył mu odpowiada. Poszedł gdzieś, a kiedy wrócił zobaczyłam dość dużą tacę, którą ułożył obok. Jak prawdziwy lekarz, najpierw przetarł mi całą cipkę tamponem z jakimś środkiem dezynfekującym, po czym pojawiła się klasyczna igła medyczna, taka sama, jaką mi kłuł piersi, wbił mi ją w wargę sromową. Po chwili wziął tę samą strzykawkę, co poprzednio, napełnił tym samym białym płynem i wstrzyknął w wargę. Zaraz poczułam to samo pieczenie przechodzące w ból, następnie dostałam taki sam „zastrzyk” w druga wargę. Ale to, co było najbardziej bolesne, w następnej kolejności taki sam zastrzyk zrobił mi w samą łechtaczkę. Darłam się niesamowicie, łzy leciały mi z oczu z bólu. Ta sytuacja chyba podnieciła Ignacy, rozsunął fartuch w który był ubrany, po chwili już miałam jego kutasa w sobie. Mając mnie przed sobą w takiej pozycji nie miał żadnych trudności, aby odbyć ze mną zbliżenie. Wsuwał się systematycznie, pomimo bólu poczułam nawet dość duże podniecenie w chwili, kiedy się we mnie spuszczał. Skończył, wytarł się, mnie dał szklaneczkę z płynem, abym się napiła. Był to ten sam płyn z alkoholem, który piłam poprzednio. Wówczas w jego rękach pojawił się klasyczny, tworzywowy rozwieracz ginekologiczny. Wsunął go w pochwę dość mocno ją rozszerzając. Zaraz też w jego ręku pojawił się klasyczny rozwieracz Hagera, którym poszerza się wejście do szyjki macicznej. Natomiast Ignac chwycił w palce napletek łechtaczki i wsunął go w „trzecią dziurkę”. Zrobił to bardzo delikatnie, tak, aby się ona „przyzwyczaiła” do tej grubości. Wsunął jej połowę, wysunął, po chwili ponownie zaczął to robić. Kiedy już ten rozwieracz wsuwał się swobodnie, wysunął go całkowicie, ale tylko po to, aby za chwile wsunąć grubszy. Rozwieracze Hagera zwiększają swoją średnicę o 5mm do grubości 26mm. Ten, który miał Ignac w ręku miał chyba 15mm. Kiedy już „przyzwyczaiłam się” do tej średnicy wysunął, wsuwając następny. Robiąc to stopniowo nie czułam, jak zwiększa się otwór w mojej „trzeciej dziurce”. Gdy rozwieracz miał już, moim zdaniem, 2cm wyjął z pochwy ten rozwieracz ginekologiczny, ale za to wsunął mi klasyczny miniaturowy wibrator. Moim zdaniem miał on nie więcej niż 12cm, przy 2cm średnicy. Pomimo ciągłego bólu, po zbliżeniu z Ignacem byłam nadal trochę podniecona, to też ten wibrator zaczął mnie dalej podniecać. Chyba to podniecenie powodowało dalsze rozluźnienie pochwy, ale chyba też dalsze rozluźnienie innych mięśni, bo Ignac zaczął wsuwać we mnie następne rozwieracze. Przyszedł moment, że moim zdaniem wsunął mi już najgrubszy. I chyba miałam rację, bo po wyjęciu tego zaczął mi wsuwać zwykłe pręciki metalowe, tyle tylko, że miały one coraz to większą średnicę. Nie jestem w stanie tego ocenić, mocno już jęczałam, widząc następny, który zbliżał do tej dziurki, bo chyba miał już 3,5cm. Tym właśnie długo się ze mną bawił. Przez dłuższą chwilę miałam go w sobie. Wówczas Ignac powiedział – trzymaj go. Sięgnęłam rękoma, trzymałam, patrząc jednocześnie, co on robi. A on zdjął całkiem fartuch, wziął w ręce swoje prącie, czymś je nasmarował, tyle tylko, że było ono w stanie mocnego podniecenia. Podszedł jedną ręką wyjął najpierw ten wibrator, później ten rozwieracz, błyskawicznie się nade mną pochylił i drugą ręką przystawił go do tej dziurki. Zaczęłam się drzeć – nieeee, to jednak nic nie dało, poczułam, jak się we mnie wsuwa. Byłam przerażona, ale też zdziwiona. Po tylu latach „zabawy” w sex” dopiero teraz jakiś „doktorek” wsadził mi swojego kutasa w trzecia dziurkę. Wsadził, w pierwszej chwili byłam bardzo mocno przerażona, po chwili jednak te jego ruchy w przód i w tył spowodowały jakieś dziwne uczucie. Przede wszystkim nic mnie nie bolało, kiedy całkiem wszedł we mnie czułam go gdzieś bardzo głęboko w sobie, było to jakieś bardzo dziwne uczucie. Wykonał kilka ruchów, po których poczułam, że się we mnie spuszcza. No i w tym momencie całkiem „zgłupiałam”. Poczułam coś bardzo dziwnego, jakby jakieś wewnętrzne łechtanie, które trwało wyjątkowo krótko. Ignac jeszcze chwilę tkwił we mnie, po czym zaczął się bardzo wolniutko ze mnie wysuwać. Podał mi ręcznik, odpiął uchwyty na nogach, odkręcił śrubki na tych dwóch metalowych listwach, uprzednio wyjmując igły. Usłyszałam – spotkanie zakończone, chwilę poleż, abyś mogła dobrze stanąć na nogach. Rzeczywiście, było mi to potrzebne. Po pewnym jednak czasie stanęłam, Ignac podał mi podpaskę, mówiąc – przyda Ci się na drogę, po czym podeszliśmy do miejsca, gdzie się rozebrałam. Założyłam swoje ubranie, Ignac spojrzał na zegarek, usłyszałam – masz 40 minut do pociągu, zdążysz. Twoje pizda mówi, że jesteś doświadczoną kobietą, nie byłem na taką przygotowany. Na następne spotkanie przygotuję inny scenariusz. A może masz jakieś swoje życzenia, to mi napisz. Kiedy kończył odezwał się klakson taksówki, wyszłam, nic nie mówiąc na temat jego propozycji. Pojechałam na dworzec, miałam już bilet powrotny, usiadłam w przedziale. Ale gdzie tam, cały czas piekły mnie pośladki, cały czas jeszcze coś się we mnie „gotowało” i cały czas też piekły mnie piersi, wargi i łechtaczka. Nie było mowy o siedzeniu. Stałam na korytarzu zastanawiając się, czego dzisiaj doświadczyłam. Doszłam do wniosku, że doświadczyłam jednak czegoś nowego, a przede wszystkim zbliżenia w „trzeciej dziurce”. Czy to powtórzę, nie wiem. Tak, jak Ignac powiedział, w niedzielę po południu zaczęło się wszystko uspakajać i wieczorem mogłam spokojnie się wykąpać. W poniedziałek nie było już prawie śladów po tym spotkaniu. Co dalej, nie wiem. Za tydzień urlop. 08 sierpnia 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

      « Poprzednia stronaNastępna strona »