<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Moje opowiadania erotyczne</title>
	<atom:link href="http://pamietnik-erotyczny.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pamietnik-erotyczny.info</link>
	<description>Znajdziesz tutaj historie prawdziwe, moje erotyczne opowiadania, jest to moj erotyczny pamietnik.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 14 May 2012 08:16:37 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Wyjazdy &#8220;sponsorowane&#8221;</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/wyjazdy-sponsorowane/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/wyjazdy-sponsorowane/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 08:16:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=506</guid>
		<description><![CDATA[Wyjazdy „sponsorowane” Jak długo trwa ten Świat, zawsze były kobiety w specjalny sposób „hołubione”, poczynając od kwiatów, poprzez biżuterię i innego rodzaju „podarunki” a kończąc na „sponsorowanych wycieczkach” Przykładem takiej wycieczki był mój kwietniowo – majowy rejs.   Pierwsza kwestia, to imię Andrzej. Ono mnie „prześladuje” od samego początku. Mój pierwszy chłopak – Andrzej, mąż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wyjazdy „sponsorowane” </strong></p>
<p>Jak długo trwa ten Świat, zawsze były kobiety w specjalny sposób „hołubione”, poczynając od kwiatów, poprzez biżuterię i innego rodzaju „podarunki” a kończąc na „sponsorowanych wycieczkach” Przykładem takiej wycieczki był mój kwietniowo – majowy rejs.</p>
<ul>
<li><strong> </strong></li>
</ul>
<p>Pierwsza kwestia, to imię Andrzej. Ono mnie „prześladuje” od samego początku. Mój pierwszy chłopak – Andrzej, mąż – Andrzej, kilku znajomych też Andrzeje, teraz kapitan proponowanego rejsu – Andrzej. Po powrocie ze Świątecznego urlopu zastałam na skrzynce zaproszenie od Andrzeja na 10-dniowy rejs. Już kiedyś z nim pływałam, trochę się znaliśmy. Pisze, że jego młodsi „zamożni” koledzy mają stopień sternika jachtowego, chcieliby zdawać, na morskiego, ale nie mają stażu. Dlatego proponuje mi ten rejs na funkcji I oficera, jako mój rejs szkoleniowy w obsłudze nowych elektronicznych urządzeń nawigacyjnych. Jak ze wszystkim, tutaj też się technika zmienia i chcąc za nią nadążać, trzeba się cały czas szkolić. Pod żaglami pływam, można powiedzieć od zawsze. Na pierwszym obozie żeglarskim byłam po szóstej klasie szkoły podstawowej. A teraz mam już patent kapitana jachtowego. Patent, patentem, a kwalifikacje kwalifikacjami, trzeba je ciągle doskonalić. Andrzej zaproponował rejs na bardzo luksusowym jachcie. Kilka jego danych technicznych. Długość: 14,56m, szerokość: 4,46m, zanurzenie 2m, Ciężar 14 ton Silnik: Yanmar 88KM Zbiorniki paliwa: 400l, Zbiorniki na wodę: 700l, całkowite ożaglowanie 135m2. Wyposażenie: 3 prysznice (1 na zewnątrz), ciepła woda 2 WC, <a href="http://www.skiff.pl/foty/o%20jachcie/nowe/mesa11.jpg" target="_blank"></a>kompletnie wyposażony kambuz, lodówka, zakwaterowanie 8 osób w czterech podwójnych zamykanych kabinach. Oczywiście dodatkowo właśnie wyposażenie elektroniczne w środki łączności, nawigacyjne i bezpieczeństwa. Było nas 7 osób, Andrzej jako kapitan, ja jako I oficer, Anna, którą raz widziałam na sejmiku jako II oficer, Marek, III oficer oraz Janusz, Karol, Włodek jako załoga. Zarówno Marka jak i pozostałych trzech członków załogi nie znałam. Byli to mężczyźni w wieku ok. 35 lat, nie da się ukryć atrakcyjni wizualnie, ale również intelektualnie. Prowadzili różne biznesy, stąd dla mnie i Anny był to rejs „sponsorowany”. Zrekompensowałyśmy się im inaczej, ale o tym później. To też we wtorek 24 kwietnia zrobiliśmy zbiórkę na pokładzie, podzieliliśmy się na wachty, mnie przypadł Janusz, poznaliśmy się z jachtem i równo o godzinie 00.00 25 kwietnia odbiliśmy od kei. Mieliśmy sprzyjający wiatr, piękną, w miarę ciepłą pogodę oraz z racji komfortu jachtu dużo miejsca zarówno na pokładzie jak i w messie, co było ważne w naszych „figlach”. Gdy tylko minęliśmy Hel Andrzej w znaczący sposób pogłaskał mnie po plecach, zrobiłam się od razu cała mokra, stanął przede mną tylko w szortach, nie miałam problemów, aby je spuścić, po chwili miałam w ustach jego penisa. Lubię tak pieścić mężczyzn, to też dość szybko doprowadziłam go do pełnej sztywności, po czym samej zsuwając majteczki oparłam się o stół, wypinając w jego kierunku biodra. Chwycił mnie mocno, po chwili był we mnie a ja bardzo mocno poczułam go w sobie. Po kilku jego ruchach byłam już mocno podniecona, a moment, kiedy się we mnie spuszczał, potwierdziłam głośnym jękiem. Tak została zainaugurowana „druga” atrakcja tego rejsu. Po mnie wystąpiła Anna z Karolem i tak już było do końca rejsu. Nie było żadnych „ekscesów”, ze względu na warunki „preferowana” była pozycja „od tyłu” ale na jeźdźca na kolanach też jeździłyśmy. Najmniej atrakcyjna była pozycja „klasyczna” ze względu na wysokość kajut. Pozycja klasyczna najczęściej uprawiana była na pokładzie. Odwiedziłyśmy Kopenhagę i Malmö. W Malmö spędziliśmy więcej czasu, między innymi odwiedzając typowy klub swingersów „Ogród miłości”. Rzeczywiście, za dość wysokim ogrodzeniem duży teren urozmaicony ogrodami skalnymi z niszami ale również różnego rodzaju podgrzewane tarasy, oczka wodne z ciepłą wodą, sauny sucha i mokra. Oczywiście część zadaszona z leżakami, jacuzzi, barem. Mnie poderwało czterech mężczyzn, Annę też. Nasi koledzy mieli mniej szczęścia, bo mieli tylko po trzy zbliżenia. Droga powrotna nie różniła się niczym od trasy tam, cały czas, w miarę możliwości naszych partnerów, zaspakajałyśmy ich. Ponieważ były odpowiednie warunki sanitarne, było dużo oralu, natomiast praktycznie nie było analu. Dopłynęliśmy do Jastarni w sobotę 05 maja po południu, zdaliśmy jacht i poszliśmy jeszcze do zarezerwowanego pensjonatu na kolację podsumowującą rejs. Tam też były harce przez całą noc, były tam warunki na seks jednoczesny, ale również na anal. Można powiedzieć, że wzięli sobie odwet za cały rejs, w niedzielę około południa mocno bolała mnie pupa. Ale to był koniec, o 13-tej obiad i rozjechaliśmy się w Polskę, każdy w inna stronę. Tak wyglądał mój weekend majowy 2012r.</p>
<p>Po powrocie do domu zastałam list od Marioli. Cytuję go w całości i zwracam uwagę na końcową sekwencję jej relacji. Godząc się na „wyjazd sponsorowany” trzeba dokładnie poznać zakres „sponsoringu” aby uniknąć różnych niespodzianek, chociażby takich, jakie spotkały Mariolę !!!</p>
<p><strong>Święto Kwitnącej Wiśni i nie tylko.  </strong></p>
<p>Basiu. Od pewnego czasu śledzę Twoje relacje, dlatego postanowiłam opisać swoją wycieczkę do Japonii. Do Japonii lata teraz nie mało osób, ale uważam, że moja wycieczka była bardzo specyficzna. Kilka słów o sobie. Jestem dojrzałą kobietą, mam 42 lata i podobno, jak na mój wiek, jestem bardzo zgrabną i atrakcyjną kobietą. Chyba tak jest, ale nie jest to bardzo istotne w tym momencie. Z wykształcenia jestem lekarzem z tytułami naukowymi pracująca w jednej z klinik Uniwersyteckiej. Nie ulega wątpliwości, że japońskie firmy są wiodącymi firmami w zakresie elektroniki medycznej. Jedna z takich firm zainstalowała na naszym oddziale swoje urządzenia elektroniczne. Okazało się, że są one bardzo dobre, to też na podstawie naszej rekomendacji firma sprzedaje ich w Polsce dużo. W ramach rekompensaty za pomyślny kontrakt zostałam zaproszona do polskiej siedziby tej firmy. Byłam tam kilka razy, po którymś razie między mną a głównym przedstawicielem firmy doszło do zbliżenia fizycznego. Od tamtego czasu spotykaliśmy się nie raz, okazało się, że przedstawicieli jest trzech, były niezłe orgietki. Ostatni raz widziałam się z nimi w lutym i wówczas, w „nagrodę” za współpracę zaproponowali mi dwutygodniową wycieczkę do Japonii na początku kwietnia na trwające tam wówczas Święto Kwitnącej Wiśni. Firma pokrywała wszystkie koszty pobytu, poza dwoma wejściami, które miały mnie kosztować 250 dolarów. Nie pytałam, o jakie wejścia chodzi, uznałam, że na tyle mnie stać, zaczęliśmy uzgadniać szczegóły. Byłam w Japonii od 01 do 15-tego kwietnia. Teraz kilka zdań na temat Święta Kwitnącej Wiśni. Ewidentnie jest to ewenement na skalę niespotykaną w świecie.</p>
<p><em>Sakura</em> &#8211; <em>to japońska nazwa ozdobnych drzew wiśniowych (Prunus serrulata) i ich kwiatów. Kwiaty sakura są wiosną w Japonii wszechobecne, we wszystkich swoich możliwych odcieniach różu. Widać je w parkach dużych miast, wzdłuż poboczy dróg i autostrad, a nawet na stromych górskich stokach. Dlatego Japonia nazywana jest Krajem Kwitnącej Wiśni. </em><em>Sakura -  jest powszechnie rozpoznawalnym  symbolem Japonii, umieszczanym na wszelkiego rodzaju przedmiotach codziennego użytku, w tym na kimonach, materiałach piśmiennych i zastawie stołowej. Kwiat wiśni jest również powszechnie wykorzystywaną metaforą ulotnej natury życia i jako taki często jest wykorzystywany w sztuce japońskiej, a także jest kojarzony z samurajami<strong>. </strong></em><em>Z okresem kwitnienia wiśni związany jest bardzo specyficzna japońska tradycja hanami, czyli tłumacząc dosłownie: &#8220;oglądanie kwiatów&#8221;. Nie jest to jednak zwyczajne podziwianie piękna przyrody, ale okazja do towarzyskich spotkań i zabawy w gronie najbliższych przyjaciół. Można powiedzieć, że na przełomie marca i kwietnia Japończyków ogarnia kwiatowe szaleństwo. </em></p>
<p>To też jeździłam po Japonii oglądając te cuda natury. Oglądałam różne możliwe miejsca kultury japońskiej. W pojęciu kultury mieszczą się również miejsca tradycyjnego doskonalenia się japończyków w kulturze fizycznej. W czwartek, po południu zaproponowano mi zwiedzenie takiego ośrodka, gdzie kultywowane jest tradycja walki szermierskiej – kendo. Trochę zdziwiłam się, że możliwość obejrzenia takiego pokazu kosztuje aż 200 dolarów, wcześniej mnie o tym uprzedzono, to zapłaciłam. Niestety, informację, którą mi przekazano za obejrzenie tego pokazu nie była pełna, przekonałam się o tym po czasie.</p>
<p><em>Kendo jest japońską odmianą szermierki sportowej, prowadzonej przy użyciu mieczy bambusowych. Jest zarazem jedną z japońskich sztuk walki określanych wspólnym mianem budo. Jako sztuka walki wywodzi się bezpośrednio z bojowej szermierki samurajskiej o nazwie kenjutsu, której historia sięga XI wieku (czyli czasów, gdy do użytku wprowadzono jednosieczny miecz o wygiętym kształcie głowni). Różne szkoły i formy kenjutsu rozwijały się aż do połowy XIX wieku (kiedy wprowadzono zakaz noszenia mieczy przez samurajów).Para-sportowa forma szermierki bojowej zrodziła się w początkach XVII wieku, gdy do treningu zaczęto stopniowo wprowadzać ochraniacze i miecze ćwiczebne, pozwalające na zadawanie pełnych ciosów, a tym samym na toczenie bezkrwawych pojedynków. Trening prowadzony przy użyciu ostrych mieczy stalowych na to nie pozwalał &#8211; umożliwiał on jedynie powtarzanie stałych sformalizowanych układów, tzw. kata, w których ciosy były zatrzymywane w ostatniej fazie ataku. Zastosowanie mieczy ćwiczebnych, najpierw drewnianych, a z czasem elastycznych konstrukcji bambusowych (shinai) oraz solidnych protektorów, wzorowanych na zbroi samurajskiej, pozwoliło ćwiczyć bardziej dynamicznie i toczyć walki sparingowe. Wprowadzone z czasem regulaminy treningu szły w kierunku ograniczania dopuszczalnego obszaru zadawanych cięć, a także eliminacji technik zagrażających bezpieczeństwu walczących.</em></p>
<p>Weszliśmy do dużej sali, gdzie pod ścianą stało 24 młodych dorodnych chłopców. Kto mówił, że japończycy są mali !!! Miałam z ich grona wybrać tych, którzy dla mnie mieli zrobić prezentację. Nie świadoma zagrożenie na szczęście wybrałam ośmiu, reszta opuściła salę a tych ośmiu ustawiwszy się w pary zaczęli pokaz. Mój przewodnik dość precyzyjnie tłumaczył przebieg tego pokazu. Trwał on równą godzinę, po której sześciu z nich usiadło przede mną ze skrzyżowanymi nogami, po chwili pojawili się dwaj pozostali i w głębokim pokłonie położyli przede mną duże pudełko Przewodnik dal mi znać, otworzyłam, a tam piękna replika miecza samurajskiego. Wzięłam delikatnie w rękę, długo go oglądałam, odłożyłam do pudełka i patrzę na nich, a oni na mnie. Spojrzałam na przewodnika, a ten mówi do mnie – oni czekają na nagrodę !!!. Nadal nie świadoma niczego stwierdziłam, że przecież już zapłaciłam. Wówczas przewodnik wytłumaczył mi, że zapłaciłam „szkole”, oni z tego mają niewielką część, natomiast ode mnie oczekują nagrody. Dalej nie świadoma mówię – <em>nie mam więcej pieniędzy z sobą</em>. Patrząc na mnie w znaczący sposób przewodnik powiedział – <em>nie chodzi o pieniądze, rozbierz się.</em> Patrząc na niego w tym momencie dopiero zrozumiałam, o co tu chodzi. Jeszcze raz na niego spojrzałam, popatrzyłam na nich, pomyślałam – ośmiu, chyba dam radę, zaczęłam się rozbierać. Niestety, przeceniłam się. Gdy tylko odłożyłam na bok majteczki, które były ostatnim elementem mojego ubrania natychmiast doskoczyło do mnie dwóch chwyciło mocno za ręce, zaczęli ciągnąć w głąb sali. Tam, nie mam pojęcia skąd pojawiła się bambusowa, kwadratowa ramka. Natychmiast przywiązali mi rozciągnięte na bok ręce do górnej poprzeczki, również rozciągnięte nogi do dolnej poprzeczki, po czym całą tą klatkę powiesili pionowo na dwóch linkach. Zaraz potem zaczęły się moje zbliżenia z nimi. Nie mam pojęcia, jak oni to robili, ale wyginali mnie i do przodu i do tyłu, tak, że cały czas miałam któregoś kutasa bądź to w piździe, bądź to w dupie. Po pierwszej fazie tych zbliżeń doszła druga faza, zbliżenia jednoczesne. I tak na przemian, a to miałam kutasa w piździe, a to w dupie, a to w oby dziurkach. Nie mam pojęcia, jak oni to robili, ale te kutasy stały im non stop i non stop wchodzili we mnie. Mało tego, nie było to po jednym zbliżeniu. W pewnym momencie zorientowałam się, że to już zaczyna się „następna runda” Później już przestałam się nad tym zastanawiać, po pewnym czasie zaczęła boleć mnie i pizda i dupa, to zaczęłam jęczeć, później już nawet nie jęczałam. Można powiedzieć, że wisiałam jak worek, a oni mnie rżnęli. Trwało to równe dwie godziny. Po tym czasie zostałam odwiązana, dłuższy czas leżałam na podłodze, nie mając możliwości utrzymania się na nogach. Dopiero po pewnym czasie, na czworakach doszłam do miejsca, gdzie były moje rzeczy, wciągnęłam tylko sukienkę, mówiąc – jedziemy do hotelu. Przewodnik już tego dnia do mnie nie odezwał się. W hotelu pomógł mi wejść do pokoju, on wniósł za mną mój prezent, ja opadłam na łóżko i długo nie mogłam się pozbierać. Późnym wieczorem umyłam się, położyłam, ale tej nocy trudno powiedzieć, czy spałam. Tak leżąc zastanawiałam się, czy to był gwałt, czy nie. Chyba jednak nie, w końcu sama do nich poszłam, sama ich wybrałam, sama też się rozebrałam. Z drugiej strony pomyślałam, że nie miało by to takiego efektu, gdybym wybrała dwóch lub czterech. A ośmiu – <em>takiego rznięcia i tak długiego jeszcze w swoim życiu nie miałam.</em> Następnego dnia musiałam się oszczekać, w późniejszych też, jeszcze po tygodniu czułam pizdę. Przyszedł piątek pojechaliśmy do Kawasaki na Święto Fallusa. Co to jest ??? Komentarz i zdjęcia z Internetu.</p>
<p><em>Japoński Dzień Płodności powstał w okresie Edo (1603-1867), kiedy to prostytutki odwiedzały świątynie, aby prosić bóstwa o powodzenie w <a href="void(0)">biznesie</a> i ochronę przed syfilisem. Następnie damy owe nosiły po ulicach obraz Wielkiego Penisa. Obecnie święto to jest obchodzone każdego roku w pierwszą niedzielę kwietnia, jako Kanamara Matsuri lub Festival of the Steel Phallus. Jest to dzień oczyszczenia (oni się tam ciągle oczyszczają, jakbyście nie zauważyli), a także element pomagający zbierać fundusze na walkę z wirusem HIV. Tego dnia prosi się także bóstwa <span style="text-decoration: underline">o udane małżeństwo, szczęśliwe rozwiązanie i macierzyństwo, jak również i o pomyślność w interesach</span>. Podczas Kanamara Matsuri odbywa się mnóstwo koncertów, ludzie się bawią i panuje ogólnie wesoła atmosfera. Obchody święta rozpoczynają się występem tańczącej na scenie maiko (młodej gejszy &#8211; praktykantki), której towarzyszą mikoshi, czyli takie przenośne ołtarzyki. W ołtarzykach umieszczone są ogromne figury błogosławionych penisów. Następnie ołtarzyki te są niesione w konwoju przypominającym coś pomiędzy procesją (ze względu na kapłanów odprawiających modły) a paradą. Wyobraźcie to sobie: ogromny różowy penis przemierza ulice niesiony przez 10 lub 12 mężczyzn (a czasem i kobiety), którzy wykonując ciałem rytmiczne ruchy góra-dół, intonują pieśni. I tak przez całe miasto&#8230; </em>Tego dnia ani widok stojących wzdłuż ulic transwestytów z ustami pomalowanymi krwistoczerwoną szminką i owłosionymi nogami, ani staruszek namiętnie liżących siusiakowe lizaki nikogo nie dziwi.<em></em></p>
<p>A skąd druga nazwa &#8211; Festival of the Steel Phallus? Istnieje legenda, która mówi o ostrozębnym demonie, który ukrył się w waginie pewnej młodej dziewczyny i wykastrował dwóch niczego nieświadomych panów. Z pomocą zrozpaczonej dziewczynie przyszedł&#8230; kowal, który przy użyciu wykutego z żelaza penisa połamał demonowi zęby. Dlatego właśnie w świątyni Kanamara czci się stalowe penisy. Ot i cała filozofia. Podobnie jak w przypadku innych świąt &#8211; komercja nie śpi. Komercja czuwa. Podczas obchodów Kanamara Matsuri jak grzyby po deszczu wyrastają kramiki i straganiki oferujące w swym asortymencie różnorakie słodycze nawiązujące do tematyki Dnia Penisa. Penisowe motywy można znaleźć tam dosłownie wszędzie &#8211; na obrazkach, dekoracjach, cukierkach, lizakach, ciasteczkach, fantazyjnie powycinanych warzywach, pamiątkach i innych bzdetach. W Polsce takie rzeczy tylko na Allegro, w Japonii &#8211; na legalu.</p>
<p>Basiu W tekście jest takie zdanie: <em>Tego dnia prosi się także bóstwa <span style="text-decoration: underline">o udane małżeństwo, szczęśliwe rozwiązanie i macierzyństwo, jak również i o pomyślność w interesach </span></em>I nie ma w tym żadnej przesady, czego byłam osobiście świadkiem i za co zapłaciłam wcześniej zaplanowane 50 dolarów. Otóż mój przewodnik zaprowadził mnie, po naszemu trzeba to nazwać do „świątyni” Świętego Fallusa. W samym wejściu wisiał drewniany, mający chyba z 5m długości i 1 metr średnicy elegancko wyrzeźbiony fallus. Przeszliśmy przez kilka sal, w których były różne eksponaty, weszliśmy do niewielkiej salki, było tam jeszcze pięć innych osób, przed nami była duża szyba, za nią też niezbyt duże pomieszczenie o bardzo różnym wystroju, przedstawiające różne fallusy. Z boku jakiś stół, a na nim najróżniejsze przedmioty. Przewodnik powiedział do mnie – <em>patrz, za to zapłaciłaś, a nagrodę dostaniesz później</em>. To hasło nagroda trochę mnie zmroziło, ale nie miałam czasu zastanawiać się nad tym. Do tego pomieszczenia weszła autentyczna para młodych, ubrana w eleganckie białe kimona. Ja się na tych kimonach nie znam, ale wyglądali pięknie. Po chwili wyszło do nich trzech „mnichów”, wszyscy złożyli przed sobą ręce, jak my, do pacierza, zaczęli wykonywać charakterystyczne ruchy do przodu. Przewodnik powiedział – <em>modlą się o szczęśliwe małżeństwo i o płodność dla panny młodej.</em> Trudno mi ocenić, jak długo trwała ta modlitwa, ale widać było, że oni też uczestniczą w tej „modlitwie”, w pewnym momencie jeden z nich odszedł, po chwili wrócił stawiając przed panną młodą coś w rodzaju „słupka”. No i tu jest sedno sprawy, po chwili zaprosił pannę młodą do tego stolika, chwilę tam stali, przewodnik później mi wyjaśnił, że ona wybierała odpowiedni „rozmiar” fallusa dla siebie, zaraz wróciła na swoje miejsce, a on, trzymając w ręku, można powiedzieć, w nabożny sposób, przyniósł i postawił coś na tym słupku. Po chwili dojrzałam, że jest to średniej wielkości właśnie sztuczny fallus, dokładnie taki sam, jak wisiał przy wejściu, tylko odpowiednio zmniejszony. „Mnich” najpierw przyniósł wiązkę palących się kadzidełek i tymi kadzidełkami omiatał tego fallusa. Po chwili przyniósł z tego stołu pojemnik, wydawało mi się, że była to jakaś oliwka i polał go. Kiedy już ta ciecz po nim spłynęła, panna młoda uniosła bokami swoje kimono, po chwili widać było, jak zsuwa majteczki, podała je stojącemu obok niej mężczyźnie. Za chwilę ponownie wykonała ten sam ruch, zrobiła dwa kroki do przodu, tak, że ten fallus znalazł się między jej nogami. Spojrzała na kapłana, coś do niego powiedziała, wówczas on położył na jej ramionach ręce, coś do niej jeszcze powiedział, po czym chyba ją pchnął w dół, bo widać było, jak się obniża, jednocześnie słychać było dość głośny jęk. Po chwili lekko uniosła się i ponownie „kucnęła”. On jeszcze przez chwilę trzymał ręce na jej ramionach, zdjął, ona się uniosła, a on wyjął z niej tego fallusa. Pokazał „mężowi”, że są ślady krwi, po czym odłożyli go do bardzo eleganckiego pudełeczka. „Mąż” w tym momencie podął jej coś białego, najprawdopodobniej podpaskę, ona wsunęła sobie w krocze, następnie wzięła od niego wcześniej zdjęte majteczki, założyła. Wówczas jeszcze raz razem z tymi kapłanami odmówili jakąś „modlitwę” i wyszli. Siedziałam z dużym niedowierzaniem tego, co widziałam. Po zakończonej tej „ceremonii” mój przewodnik wziął mnie za rękę i poprowadził w zupełnie inne miejsce. Usłyszałam – <em>tamta część Świątyni jest tylko dla dziewic, a Ty dziewica nie jesteś. Ale masz możliwość poczuć podczas naszego Święta Świętego Fallusa.</em> Zaprowadził do jakiegoś pomieszczenia, pojawiła się kobieta mówiąca po angielsku, okazało się, że mam się rozebrać. Kiedy to zrobiłam, przekazała mi, że mogę poczuć w sobie siłę świętego fallusa, ale aby to się stało, muszę się oczyścić. Nie wiedząc jeszcze na co zgodziłam się, wówczas wprowadziła mnie do pomieszczenia, gdzie na środku stała parująca kadź. Pokazała, że mam do niej wejść, okazało się to dość łatwe, ciecz, która w niej była, była dość ciepła, a przede wszystkim miała dziwny zapach. Obecna przewodniczka poleciła mi kilkakrotnie kucnąć, przez co ta ciecz omywała mnie prawie po piersi. Po tym pomogła mi wyjść, podała ręcznik, którym miałam się wytrzeć i podprowadziła do drzwi, za które miałam wejść. Było to pomieszczenie bardzo podobne, do poprzedniego, nie za duże, wokół pełno świec. Weszli „mnichowie”, moim zdaniem tacy sami, jak poprzednio. Jeden mówił po angielsku, zapytał, czy mam wolę poczuć Świętego Fallusa w dniu jego święta, abym w dalszym swoim życiu miała zadowolenie z miłości. Na takie pytanie odpowiedziałam, że tak. Wówczas zapytał mnie, czy zgadzam się sześciokrotnie poczuć w sobie siłę Świętego Fallusa. Mając jeszcze w oczach poprzednią scenę, założyłam, że takiego fallusa to ja mogę mięć w sobie sześć razy. No i tutaj następny mój błąd, o którym przekonałam się dopiero później. Na początku było wszystko w porządku, czyli tak, jak w poprzedniej scenie postawili przede mną specjalny słupek, na nim postawili średniej wielkości tego Świętego Fallusa. Nie wiem, na czym polegać miała ta jego świętość, wg mnie był to zwykły dość mały sztuczny członek wykonany z bambusa. Ale za nim mogłam go pochłonąć, jeden z tych mnichów polał go „świętym olejem” a dopiero wówczas, jak jeden z nich zaznaczył, mam go bardzo wolno pochłonąć w sobie. Lekko kucając poczułam go pod sobą i napierając poczułam go w sobie. Kiedy już go miałam, stojący przede mną mnich położył mi ręce na ramionach, a drugi wytłumaczył, że to ma tak trwać przez czas ich modlitwy, po to, abym pochłonęła moc fallusa przekazywaną przez święte oleje. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, puścił ręce z ramion, wsunął rękę w krocze, chwycił tego fallusa i pokazał, abym się uniosła. Wówczas wyciągnął go ze mnie, odkładając na śnieżno białą serwetkę, owinął go i podał. Wzięłam, wówczas drugi wziął mnie za rękę, wyprowadził z tego pomieszczenia, znowu do innego, tam położyli nie na stole, jeden z nich wziął ode mnie tego fallusa, chwycił pionowo, tak, ze wystawał tylko czubek i tym czubkiem zaczął masować całe moje podbrzusze, a szczególnie okolice wzgórka łonowego. Myślałam, że to taki rytuał, później dopiero moja przewodniczka uzmysłowiła mi, że to po to, abym miała odpowiednio rozciągniętą tę część ciała. Po dość krótkim takim masażu coś „zabełkotał” ponownie pojawiła się przewodniczka i zabrała na „kąpiel”. Po kąpieli ponownie weszłam do pomieszczenia mnichów, ale oni tym razem już się mnie o nic nie pytali, ponownie postawili słupek, a na nim, można powiedzieć, o numer większego tego świętego Fallusa. Ponownie polał go tym olejem i znowu miałam go pochłonąć. Pochłonęłam, procedura się powtórzyła, przeszłam na masaż. Po następnym masażu znowu kąpiel i znowu pochłanianie. Przy czwartym, który był już dość duży odezwałam się, że miałam poczuć sześć razy, a ja mam za każdym razem wyjmowany. Wówczas wytłumaczono mi, ze to nie może być sześć razy ten sam, tylko za każdym razem inny, a że jest on coraz większy, tego nie dopowiedział. Czwartego pochłonęłam już z bardzo dużymi problemami, ale jakoś go całego wsadziłam. Przy piątym już miałam bardzo duże problemy, głośno jęcząc dałam radę ta ¾ długości. Ale przy szóstym już darłam się od początku. Po pierwsze, został on polany nie tym przeźroczystym olejem, ale takim różowym. A po drugie był on bardzo duży, jak go później pomierzyłam, miał on 5cm średnicy. Jednak nie miałam wyjścia, stanęło obok mnie trzech „mnichów”, jeden napierał na ramiona, a dwóch położyło ręce na biodrach, można powiedzieć pilnując, abym się na tego fallusa nabijała. Na dodatek po tym różowym „oleju” poczułam bardzo mocne pieczenie. Ale nie miałam żadnego ruchu. Minimalnie unosząc się, opuszczałam, pochłaniając go coraz głębiej w sobie. Teraz dopiero doceniłam te „masarze podbrzusza” Były one wykonywane przy użyciu jakiegoś preparatu, który najprawdopodobniej powodował rozciągliwość mojego wnętrza, bo po pewnym czasie miałam go prawie całego w sobie. W domu go pomierzyłam, do imitacji jąder prawie 28cm, przy 5cm średnicy. Kiedy już go miałam prawie całego w sobie, wówczas nastąpił następny akt tego spotkania, o którym w ogóle nie miałam pojęcia. Stojący za mną mężczyzna chwycił mnie za ręce, wykręcając tak, ze mocno wychyliłam się całym ciałem w pół łuk. W tym momencie pojawili się inni mnisi, podeszli do mnie, po chwili jeden chwycił jedną pierś, drugi drugą, mocno ją ścisnęli, a drugą ręką zaczęli wbijać mi w brodawki, w kanał mleczny dość grube, brązowe szpilki, zakończone dość dużą okrągłą główką. Za chwilę taką samą szpilkę wbili mi w samą żołądź. Dopiero wówczas pozwolili się unieść, wyjąć z siebie tego Fallusa. Zostałam odprowadzona do pomieszczenia, gdzie mogłam się umyć. Moja opiekunka w tym momencie rozchyliła swoje kimono, zsunęła część stanika, pokazała pierś w której tkwiła zdecydowanie większa kulka, mówiąc – <em>to jest pamiątka z tej świątyni, wyjdzie z Ciebie po kilku latach, teraz nie ruszaj, bo i tak nie wyjmiesz</em>. Jakby jej nie wierząc, pociągnęła, ale ta szpilka nie chciał wyjść. Obmyłam się, wróciłam do hotelu. W sobotę przed południem odpoczywałam, a po południu wsiadłam w samolot i wróciłam do domu. Po czterech dniach dotarła przesyłka, a w niej:</p>
<p>- w pięknie opakowanym futerale replika klasycznego miecza samurajskiego. W pudełku na miecz jest od razu specjalny stojak, to też stoi on na honorowym miejscu w moim mieszkaniu</p>
<p>- w bardzo ładnym, dużym pudełku wyłożonym granatowym aksamitem 6 sztuk Fallusów, odpowiednio ułożonych, których używałam w Klasztorze. To pudełko schowałam do specjalnej szafki</p>
<p>Podsumowując ten wyjazd jedno jest pewne, jako przestroga dla innych. Korzystając z promocji i zaproszeń sponsorowanych należy się dokładnie dowiedzieć, to mieści się w takim zaproszeniu i jakie mogą być ewentualne konsekwencje tego zaproszenia. Z drugiej strony nie wiem, czy ewentualnie znając szczegóły, zdecydowała bym się na ten wyjazd. A tak, to:</p>
<p>Po pierwsze – zewnętrznie jestem bardziej atrakcyjną kobietą. Moje brodawki mocno się odznaczają przez staniczek przy obcisłych bluzkach, co intryguje nie tylko mężczyzn.</p>
<p>A po drugie – cóż, kobieta przewrotną jest. Już dzisiaj myślę, jak sobie załatwić następny <em>sponsorowany</em> wyjazd do Japonii. Zastanawiam się, jak bym się czuła, gdybym wybrała 12 zawodników, a nie 8-miu. Jak się dowiem, to do Ciebie napiszę. 12 maja 2012 r. Mariola.</p>
<p>***</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/wyjazdy-sponsorowane/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012 08</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-08/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-08/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 07:02:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=503</guid>
		<description><![CDATA[Urlop Świąteczny, 15 kwiecień 2012r, sobota. W tym roku Święta Wielkanocne spędzałam u swojego syna, Marka, mieszka w Lyonie. Ale mój były mąż mieszka w Paryżu, kiedy dowiedział się, ze przylatuję do Lyonu ma dłużej zaproponował, abym również jego odwiedziła. Jego prośbę poparł również Marek i tym sposobem w czwartek po południu przeleciałam z Lyonu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urlop Świąteczny, 15 kwiecień 2012r, sobota. </strong></p>
<p>W tym roku Święta Wielkanocne spędzałam u swojego syna, Marka, mieszka w Lyonie. Ale mój były mąż mieszka w Paryżu, kiedy dowiedział się, ze przylatuję do Lyonu ma dłużej zaproponował, abym również jego odwiedziła. Jego prośbę poparł również Marek i tym sposobem w czwartek po południu przeleciałam z Lyonu do Paryża. Nie wiedziałam jedna tego, że mój były mąż jest mocno „zaprzyjaźniony” z teściową Marka, Anną.</p>
<ul>
<li> </li>
</ul>
<p>Przyszła sobota, dzień mojego wyjazdu. Leżałam w łóżku mocno obolała po piątkowych odwiedzinach w swingers klubie. Była prawie 12-ta, kiedy wstałam, umyłam się i poszłam do kuchni. Krystyna i Andrzej już byli po śniadaniu, ja byłam w stanie tylko napić się kawy, Andrzej podał mi drinka, wypiłam go całego, ponownie wróciłam do pokoju, do łóżka. Nie wiedziałam, że ten drink był dla mnie „specjalnie przygotowany” Po pewnym czasie oboje przyszli do mojego pokoju, zsunęli ze mnie kołdrę, położyli się obok, zaczęli mnie pieścić. Krystyna zajęła się moimi piersiami, zaczęła je delikatnie dotykać, a Andrzej zaczął gładzić mnie po brzuchu, zsuwając rękę coraz niżej. Po chwili już dotykał mojej łechtaczki. Nie trzeba było długo czekać, ona zaczęła nabrzmiewać, a ja zaczęłam być coraz mocniej podniecona. Po kilku takich dotykach już „płynęłam”, Andrzej to wyczuł, bardzo delikatnie wsunął w cipkę dwa palce, sięgając aż do szyjki. Zaczęłam mocno jęczeć, Krystyna w tym czasie ręką pieściła jedną pierś, a ustami drugą pierś. Ewidentnym było, że czegoś takiego dłużej wytrzymać się nie da. Zaczęłam jęczeć, aż przyszedł moment, kiedy poczułam skurcze w brzuchu, a z cipki popłynęły strugą moje soki. Wówczas Andrzej wysunął swoje palce, dał znać Krystynie, odsunęła się, a on przemieścił się tak, aby wejść we mnie. Rozsunęłam szeroko nogi, po chwili już go miałam w sobie. Jęczałam, cipka odczuwała jeszcze skutki wczorajszego spotkania z ciemnoskórymi mężczyznami, ale o dziwo, dość szybko zaczęła się podniecać, powodując, że wsuwał się we mnie mocno i głęboko. Jego korpus utworzył, coś w rodzaju namiotu nade mną podpartego jego potężnymi ramionami, Krystyna w tym czasie znowu pieściła moje piersi. To też w dość krótkim czasie zaczęłam odczuwać skurcze w brzuchu, a po chwili przyszedł pierwszy orgazm. Andrzej jeszcze nie skończył, jeszcze się we mnie dość energicznie wsuwał. Aż przyszedł i jego orgazm, głośno jęcząc pchnął mnie kilka razy bardzo mocno, po czym poczułam, jak mnie wypełniają jego soki. Potwierdziłam to głośnym jękiem, wbijając w jego ramiona mocno ręce Tak tkwiliśmy dłuższą chwilę, po której usłyszałam – <em>nie ruszaj się</em>. Wysunął się, ale w tym momencie Krystyna podała mu dość dużych rozmiarów wibrator. Miał on naturalny wygląd, ale był on też dość znacznych rozmiarów, a przede wszystkim był dość gruby. Andrzej ukląkł za mną, po czym delikatnie, ale dość zdecydowanie wsunął go w cipkę. Zaczęłam głośno jęczeć, czując, jak mnie wypełnia, Andrzej natomiast wsuwał i wysuwał mi go systematycznie i do końca, tak, ze wypełniał mnie całego. Ale co kilka ruchów przekręcał pokrętło wibratora i czułam w sobie coraz to mocniejsze wibracje. Szczególnie mocno czułam je, gdy główka tego penisa napierała na szyjkę. Ale w tym wszystkim było coś dziwnego, po prostu ugięłam nogi i wysuwałam biodra lekko do góry, aby mógł go we mnie łatwiej wsuwać. Przyszedł moment, kiedy wibrator wibrował we mnie bardzo mocno, aż doszłam do bardzo mocnego orgazmu, podczas którego wręcz chlusnęła ze mnie sokami. Widząc to zwrócił się do Krystyny – <em>teraz Twoja kolej</em>. Za nim się zorientowałam, zamienili się miejscami. Krystyna teraz przyklękła przede mną, położyła mi lewą rękę na brzuchu, a dwa pace drugiej po chwili wsunęły się w cipkę. Głośno jęknęłam, czując je bardzo głęboko, ona wykonała kilka ruchów, po których dołączyła trzeci palec. Wsunęła mi tę część dłoni w cipkę, wykonała kilka ruchów w lewo i w prawo, po których zwinęła swoją dłoń i zaczęła ją wsuwać całą. Wówczas zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Jęczałam bardzo głośno, prawie krzyczałam, kiedy rozciągała mi cipkę wsuwając w nią dłoń, a z drugiej strony na ugiętych nogach wypinałam w jej kierunku biodra, aby mogła łatwiej ją wsunąć. Aż poczułam, jak już wsunęła mi całą. Nadal jęczałam, podkrzykiwałam, a Krystyna systematycznie wsuwała i wysuwała mi już cała dłoń do środka. Wsuwała, mocno napierając na tylną ściankę i szyjkę. Sama się zdziwiłam, ale po pewnym czasie już czułam ją dość luźno. Wówczas usłyszałam – <em>obróć się na kolana</em>. Byłam jeszcze trochę odurzona wcześniej wypitym drinkiem, to też nawet się nie zastanawiałam, a kiedy już miałam odpowiednio szeroko rozsunięte nogi Krysia ponownie wsunęła mi swoją dłoń w cipkę. Tym razem mając większą swobodę poruszania ręką wsuwała mi ją dość energicznie. Jęczałam bardzo głośno, a po chwili prawie zaczęłam krzyczeć. Z drugiej strony Krystyny ukląkł Andrzej i zaczął w pupę wsuwać w pupę ten wibrator, którym wcześniej mnie masturbował. Jęczałam bardzo głośno, ale wówczas Andrzej powiedział – <em>nie masz co jęczeć i tak Ci go wsunę</em>. Ja zaczęłam „falować” co Krystyna naparła na mnie, to ja „uciekałam” do przodu, a kiedy się cofałam, Andrzej mocniej przytrzymywał ten wibrator, który wsuwał się we mnie. Po kilku takich ruchach okazało się, że cały ten wibrator miałam w sobie. Wówczas Krystyna wykonała kilka mocnych pchnięć, ja zawyłam już z bólu, wówczas Krystyna zaczęła się wycofywać, usłyszałam od Andrzeja – idź się umyć i odpocznij, za dwie godziny jedziemy na lotnisko. Poszłam do łazienki. „wyplułam” z siebie ten wibrator, wróciłam do pokoju, położyłam na łóżku, leżałam dość długo, odpoczywając po tych pieszczotach. W pewnym momencie przyszedł Andrzej, przyniósł filiżankę kawy, wypiłam, zaczęłam się ubierać. Spakowałam, pojechaliśmy na lotnisko. Po niecałych pięciu godzinach byłam już w domu. Rozpakowałam się, położyłam i usnęłam. Tak definitywnie zakończył się mój urlop w okazji Świąt Wielkiej Nocy w 2012 roku. 15 kwietnia 2012r Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a></p>
<p>***</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-08/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012 07</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-07/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-07/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 07:00:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=501</guid>
		<description><![CDATA[Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, piątek. W tym roku Święta Wielkanocne spędzałam u swojego syna, Marka, mieszka w Lyonie. Ale mój były mąż mieszka w Paryżu, kiedy dowiedział się, ze przylatuję do Lyonu ma dłużej zaproponował, abym również jego odwiedziła. Jego prośbę poparł również Marek i tym sposobem w czwartek po południu przeleciałam z Lyonu do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, piątek.</strong></p>
<p>W tym roku Święta Wielkanocne spędzałam u swojego syna, Marka, mieszka w Lyonie. Ale mój były mąż mieszka w Paryżu, kiedy dowiedział się, ze przylatuję do Lyonu ma dłużej zaproponował, abym również jego odwiedziła. Jego prośbę poparł również Marek i tym sposobem w czwartek po południu przeleciałam z Lyonu do Paryża. Nie wiedziałam jedna tego, że mój były mąż jest mocno „zaprzyjaźniony” z teściową Marka, Anną.</p>
<ul>
<li> </li>
</ul>
<p>Wybierając się do Lyonu dałam znać Annie, że mam chęć na coś ciekawego. Przy tej okazji zacytowałam jej fragment z listu, który otrzymałam od pewnego mężczyzny. Pisał tak: <em>Kiedyś byłem na imprezie, na której było 11 facetów i 2 babeczki, każda z nich zaliczyła pełną 11-tkę – jeden po drugim bez przerw, tylko tyle, że pomiędzy partnerami płukały irygatorem pochwy, aby faceci się nie brzydzili jechać w takiej ilości spermy.</em> Nie ukrywałam, że taka informacja trochę mnie intrygowała, ale niczego Annie nie narzucałam. Nie wiedziałam, że moją sugestię Anna przekazała Andrzejowi, a ten to praktycznie prawie zrealizował. Piątkowy dzień, można powiedzieć, zaczął się „normalnie”. Wstałam dość późno, była chyba 10-ta. Poszłam do toalety, a kiedy już wyszłam umyta, Krystyna podała mi dużą filiżankę kawy. Z przyjemnością ją wypiłam, poszłam do pokoju, aby się przebrać, byłam tylko w podomce. Gdy już ją zdjęłam i miałam zamiar zacząć ubierać się, weszli do mojego pokoju oboje. Andrzej zaczął mnie gładzić po plecach, delikatnie popychając w kierunku łóżka. Ale pokazał, abym położyła się w poprzek łóżka, okazało się, że moja głowa znajduje się poza jego krawędzią. Wówczas Andrzej pochylił się nade mną, przystawiając mi swoje prącie do ust, otworzyłam je i po chwili już je miałam prawie całe w sobie. Ale jednocześnie Krystyna ułożyła się między moimi nogami, rozłożyłam je bardzo szeroko, a jej głowa za chwilę już była przy mojej cipce. Po chwil poczuła jej języczek na łechtaczce. Nie miałam możliwości potwierdzenie narastającego we mnie podniecenia, ale żadna normalna kobieta nie jest w stanie oprzeć się takim pieszczotom To też opierałam ręce o łóżko, wychylając w kierunku Andrzeja głowę, który wsuwał mi coraz głębiej swoje prącie, a z drugiej strony unosiłam w górę i opuszczałam biodra, gdy Krystyna doprowadzała mnie swoim językiem do pełnego orgazmu. Wówczas dała znać Andrzejowi, zamienili się miejscami. Andrzej błyskawicznie wszedł we mnie wypełniając mnie do końca, a nad moją twarzą pojawiła się cipka Krystyny. Przyglądałam się jej dość długo, ale po chwili chwyciłam jej biodra rękoma, a usta przylgnęły do jej łechtaczki. Andrzej mocno wchodził i wychodził we mnie, a ja w rytm tych samych ruchów dotykałam językiem łechtaczki Krystyny. Ja jęczałam w podnieceniu powodowanym wypełnieniu mnie przez Andrzeja, a Krystyna po chwili zaczęła jęczeć podniecona moimi pieszczotami łechtaczki. Gdy poczułam, że Andrzej spuszcza się we mnie, ja mocno przywarłam ustami do cipki Krystyny, czując, jak na moją twarz sączą się jej soki. Po tych pieszczotach ponownie musieliśmy się umyć, pierwszy poszedł Andrzej. Wówczas Krystyna położyła się na łóżku, rozłożyła szeroko nogi pokazując swoją cipkę, po czym usłyszałam – <em>jak będziesz chciała mięć taką, to Ci mogę to załatwić</em>. Przyjrzałam się jej lepiej, przekonałam się, że on ma praktycznie wycięte całkowicie duże wargi sromowe, a w tym miejscu uformowane są dwa niewielkie „wałeczki” intensywnie czerwonego koloru skośnie usytuowane, nakierowane na otwór pochwy, jakby drogowskazy. Popatrzyłam, a Krystyna powiedziała – <em>jak widzisz, jest drogowskaz, zawsze trafią w dziurkę</em>. Dłużej już jej nie mogłam się przyglądać. Andrzej wyszedł z łazienki, poszedł się ubierać, teraz Krystyna szła się myć. Przez chwilę jeszcze „miałam w oczach” ten intrygujący obrazek, ale za chwilę musiałam wrócić do rzeczywistości, Krystyna wyszła z łazienki, kolej na mnie. Umyłam, ubrałam, zjedliśmy późne śniadanie, po którym pojechaliśmy na zwiedzanie Paryża. Za każdym razem, kiedy jestem chcę wjechać na wieżę Eiffla, podziwiać Paryż z góry. Później pojechaliśmy do nowo otwartej galerii szkła artystycznego. Naprawdę było co podziwiać. Wróciliśmy do domu, można powiedzieć, lekka przekąska obiadowa, ok. 19-tej Andrzej powiedział – <em>idź się przebrać, jedziemy do klubu nocnego</em>. Nie do końca wiedziałam, ale na wszelki wypadek ubrałam się w lekką sukieneczkę, niewiele pod spodem i na to żakiet. Pojechaliśmy, nie jest ważne, gdzie, był to klasyczny swingers klub. Kilka klimatyzowanych pomieszczeń, z mini siłownią, sauną suchą i mokrą oraz dużym basenem w urządzeniami do hydromasażu. Od razu zorientowałam się, że moje przyjście do klubu jest umówione, zostaliśmy odpowiednio przywitani, tym bardziej, że przyszły dwie kobiety i jeden mężczyzna. Można powiedzieć, że w „szatni” rozebraliśmy się z naszych ubrań, ubierając białe, „służbowe” szlafroki. Zaraz po wejściu Andrzej podprowadził nas do baru, zamówił drinki. Niestety, nadal nie znam francuskiego, nie zrozumiałam, co tłumaczył barmanowi, ale moim zdaniem, zamówił dla mnie tego drinka „wzmocnionego” nie tylko alkoholem. Kiedy już go wypiłam Krystyna zaprowadziła mnie w głąb klubu, do jednego z bocznych pomieszczeń. Weszłam, czekał na mnie ciemnoskóry mężczyzna, średniego wzrostu. Spojrzał na mnie, po czym objął i sprowokował bardzo długi, namiętny pocałunek. Staliśmy tak dłuższą chwilę, po której on zsunął z siebie swój szlafrok, a moim oczom okazał się dość okazały jego kutas. Nigdy nie ukrywałam, że lubię pieścić mężczyzn, to też przyklęknęłam, biorąc jego prącie w usta. Na początku wpuszczałam je sobie głęboko, a kiedy już zaczęło nabierać odpowiedniej twardości zaczęłam go intensywnie oblizywać. Jednocześnie poczułam, jak mocno jestem podniecona, to też dając mu znać przemieściliśmy się na łóżko. Po chwili, z szeroko rozsuniętymi nogami z przyjemnością przyjęłam go w siebie. Czułam go mocno, to też zaczęłam coraz głośniej jęczeć. Jeszcze kilka takich pchnięć, a ja poczułam pierwsze skurcze. Moment, kiedy się we mnie spuszczał potwierdziłam głośnym jękiem i bardzo mocnym orgazmem. Nie spodziewałam się, że w tych warunkach osiągnę taki orgazm. On wyszedł, w narożniku była kabina natryskowa, opłukałam się, obok leżały białe ręczniki, zdążyłam się wytrzeć, kiedy do tego pomieszczenia wszedł następny mężczyzna, ale był to zupełnie inny mężczyzna. Przede wszystkim wyższy, mocno zbudowany. Nie miałam wątpliwości, od razu pokazał ręką łóżko, po chwili już miałam go w sobie. Czułam go bardzo mocno w sobie, ale też czułam go na sobie. Przy tak potężnej budowie ciała jego biodra wręcz miażdżyły moją cipkę. To też jęczałam coraz głośniej. Myślę, że takie moje jęczenie jest dla nich pewnego rodzaju sygnałem do dalszego podniecenia, po każdym moim głębszym i głośniejszym jęku czułam mocniejsze pchnięcie. Aż przyszedł moment, kiedy bardzo mocno przyspieszył, a po chwili poczułam, jak się spuszcza. Wyszedł, ja znowu pod natrysk, tym razem nie zdążyłam się jeszcze zupełnie wytrzeć, kiedy wszedł następny. Znowu mocno zbudowany mężczyzna, gestem ręki pokazał, że mam wejść na łóżko na kolanach. Dłuższą chwilę poprawiał się, ale za chwilę już go miałam w sobie. Trzymał mnie bardzo mocno za biodra i równie mocno wbijał się we mnie. W tej pozycji cipka jest szczególnie wyeksponowana, to też jego pchnięcia czułam bardzo mocno. Jęczałam, ale to nie zmieniało mojego położenia. Siedział we mnie i wbijał wyjątkowo mocno aż do końca. Gdy kończył już jęczałam bardzo mocno, byłam wypełniona aż do końca. Nie bardzo wiedziałam, co mnie dalej czeka, partner poszedł, a ja pod natrysk. Zdążyłam się umyć, a tu wchodzi następny. Już od wejścia prezentuje swojego sterczącego kutasa. Po chwili już leżę na łóżku, a on na mnie. Wbija się niesamowicie mocno, tym razem podniósł sobie moje nogi „na pagony”, chwycił za nogi, dociskając je do siebie i wbijał się z całej siły. Na już nie miałam siły, moje nogi opadły do przodu, tym sposobem jeszcze bardziej odsłoniłam cipkę, a on w nią wbijał. Kiedy skończył nie bardzo miałam siłę się podnieść, obróciłam się na bok, mając nadzieję na dłuższy odpoczynek. Niestety, popełniłam błąd. Przyszedł następny partner, widząc mnie w takiej pozycji położył mnie zupełnie na brzuchu, wsuwając pod biodra poduszkę, po czym wręcz uwalił się na mnie, wsuwając swojego kutasa w cipkę. Można powiedzieć, że miażdżył mnie całym swoim ciałem, jednocześnie wbijając się głęboko we mnie. Nie miałam żadnej możliwości ruchu, szeroko rozsunęłam nogi, a on mocno wsuwał we mnie tego swojego kutasa, aż w końcu spuścił się we mnie. Po tym spotkaniu zmobilizowałam się, szybko weszłam pod natrysk. Nie zdążyłam wyjść, kiedy pojawiła się Krystyna. Pomogła mi się wytrzeć, ubrałam się w szlafrok, wyszłyśmy. Podprowadziła mnie do baru, długo piłam podanego mi drinka. Kiedy kończyłam, spytała – <em>chcesz drugiego</em>, chciałam, Krystyna coś powiedziała barmanowi, ten sięgnął gdzieś pod ladę, wyjął napełnioną szklaneczkę. Nie zastanawiając się wypiłam ją, po czym usłyszałam od Krystyny – do tej pory miałaś rozgrzewkę, teraz idziesz na „ćwiczenia”. Idąc z nią zorientowałam się, że ze mną jest coś nie tak, poczułam się trochę odurzona. Weszłyśmy do innego pomieszczenia, dość ciemnego, zmobilizowałam się, kiedy już mój wzrok się przyzwyczaił zobaczyłam przede wszystkim jakieś wyposażenie tego pomieszczenia – stół, kanapa, jakieś stołki. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jest tam w środku pięciu ciemnoskórych mężczyzn. Wszyscy mężczyźni byli nadzy i wszyscy prezentowali swoje sterczące kutasy. To też zsunęłam z siebie swój biały szlafroczek i podeszłam do pierwszego z brzegu, wzięłam go w rękę i poprowadziłam do łóżka. Tak się zaczęło. Po tym pojedynczym zbliżeniu zaczęły się duety. Kiedy leżałam na wznak na kanapie, to od razu miałam w cipce pierwszego kutasa, a w ustach drugiego. Kiedy zajęłam pozycję na jeźdźca, od razu miałam drugiego w pupie, a kiedy byłam w tej samej pozycji, ale w układzie analnym, od razu miałam kutasa w cipce. Teraz wiedziałam, dlaczego Krystyna mnie odurzyła. Fruwałam od jednego partnera do drugiego bez żądnego odpoczynku. Jak nie w cipce to w pupie, albo w obu jednocześnie miałam cały czas te ciemne kutasy. Myślę, że w tym półmroku oni się zmieniali, a ja byłam cały czas jedna. Nie mam pojęcia, ile razy miałam kutasa w cipce, a ile w pupie. Tak, czy inaczej, do pewnego czasu jeszcze jęczałam, ale od pewnego momentu już nawet nie miałam siły jęczeć. Nie mam też pojęcia, kiedy to się skończyło, w pewnym momencie pomieszczenie opustoszało. Przy pomocy jakiegoś mebla podniosłam się, ubrałam w swój szlafrok i wyszłam. Spojrzałam na zegar na ścianie, byłam z nimi półtorej godziny. Nie wiem jakim sposobem trafiłam do baru, tam spotkałam Andrzeja i Krystynę, zapytałam, czy to już koniec tego spotkania, czy mają dla mnie jeszcze jakąś niespodziankę. Stwierdzili, że jeżeli mam już dość, to idziemy do domu, ale jeżeli mam chęć, to oni mają jeszcze coś w zanadrzu. Spojrzałam, po czym stwierdziłam – może innym razem. Pomogli mi się ubrać, wróciliśmy do domu, tam dopiero weszłam pod natrysk i dokładnie umyła. Myjąc się, czułam, że mam bardzo mocno rozbitą cipkę i wcale nie mniej rozbitą pupę. Stojąc pod tym prysznicem uznałam ten wyjazd urlopowy za udany. Nie przepuszczałam, że jeszcze jutro będę miała „pożegnanie”.15 kwietnia 2012r Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a></p>
<p>***</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/14/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-07/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012.06</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/09/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-06/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/09/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-06/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 May 2012 08:40:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=499</guid>
		<description><![CDATA[Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, czwartek. Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w i kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, czwartek. </strong></p>
<p>Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w i kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do niedzieli, 15 kwietnia.</p>
<ul>
<li> </li>
</ul>
<p>Następna niespodzianka to spotkanie z moim byłym mężem i jego obecną żoną. Teściowie mojego syna, przed jego ślubem poznali się z ojcem Marka – Andrzejem i jego obecną żoną Krystyną, po którym nawiązały się między nimi przyjacielskie stosunki. Kiedy miałam przyjechać na te Święta, planując pobyt aż do następnej niedzieli porozumieli się, mój były mąż Andrzej zaprosili mnie do siebie. Postanowiłam skorzystać z tego zaproszenia, tym bardziej, że już wcześniej poznałyśmy się i nawiązały się między nami „normalne” relacje a szczególnie między mną a Krystyną. Ale ten temat wymaga oddzielnej relacji. Tak czy inaczej, w późne czwartkowe popołudnie miałam lecieć z Lyonu do Paryża. Ale wcześniej był poranek. Ledwo zdążyłam wyjść z łazienki, do drzwi zapukał Michał. Formalnie chciał się pożegnać, ale ewidentnym było, że chciał mnie jeszcze raz zerżnąć, a ja nie będę ukrywała, ze ja też takiej chęci nie miałam. To też kiedy tylko wszedł od razu położyłam się do łóżka, szeroko rozsuwając nogi. Zdziwiłam się, kiedy Michał wsunął głowę między moje nogi i zaczął językiem dotykać łechtaczki. Całą cipkę miałam jeszcze dość mocno powiększoną po wcześniejszym „pompowaniu”, to jednak nie przeszkadzało mu to, aby mnie mocno podniecić. Przyszedł moment, kiedy zapierałam się nogami o łóżko, wypinając w jego kierunku biodra, po to, aby mógł mocniej jeszcze mnie pieścić. Na efekt nie trzeba było długo czekać, kilka jeszcze jego ruchów językiem po łechtaczce i już zaczęły ze mnie płynąc soki namiętności. Michał to zauważył, podniósł głowę, po czym spytał – <em>mocno</em>, a ja nawet się nie zastanawiając jęknęłam długim – <em>taaaak.</em> Wówczas Michał zwinął poduszkę, podsuwając mi ja pod biodra, pokazał, abym szeroko rozłożyła nogi, lekko uginając je w kolanach, sięgnął do swojej torby po znany mi już pejcz i zaczął nim uderzać w sam środek. Zaczęłam jęczeć, czułam ból, a pomimo to nie zsuwałam nóg. Michał uderzał, a ja widzą przed sobą nagiego mężczyznę ze sterczącym kutasem myślałam o jednym – za chwilę będę miała go w sobie. Ta myśl niwelowała ból, co nie oznacza, że go nie czułam. Czułam go bardzo mocno, a pomimo to wypinałam w jego kierunku biodra. Aż przyszedł moment, ze ten ból spowodował pierwsze drżenie całego ciała. Michał to zauważył, odłożył pejcz na bok, po czym zbliżył się do mnie, a za chwilę już go miałam w sobie. Najpierw rozległ się głośny krzyk, a po chwili przeciągły jęk – <em>mocnie</em>j. Michał trzymał mnie za biodra i rzeczywiście wbijał się we mnie z całej siły. Ja jęczałam coraz mocniej, moja ciało, targane i bólem i namiętnościami zaczynało dostawać drgawek. Te drgawki przechodziły przez całe ciało, aż przyszedł moment, kiedy poczułam jego bardzo mocne, jakby ostatnie pchnięcia. Z mojego gardła wyszedł jeden duży krzyk, ciało wygięło się w konwulsyjnym łuku, a pochwa skurczyła się tak mocno, że aż Michał jęknął. Tak tkwiliśmy dobrą chwilę, za nim pochwa trochę się rozluźniła, Michał się wysunął, wytarł w ręcznik i ubrał. Podszedł do mnie, bardzo mocno pocałował, po czym usłyszałam – <em>jak przyjedziesz następnym razem, to pobawimy się lepiej</em>. Powiedziałam tylko – <em>dobrze</em>, on wyszedł, a ja zwinęłam się w fasolkę, położyłam i długo leżałam, nie mając kompletnie siły ruszyć się. Ale jakoś zebrałam się, umyłam, poszłam do Małgosi i do wnuczki Zosi. Bawiłyśmy się bardzo ładnie, przyszedł Marek, zjedliśmy obiad, pożegnałam się, bo umówiliśmy się, ze jeszcze „wpadnę” do Paryża, do mojego byłego męża Andrzeja. Doleciałam dość późno, zjedliśmy kolację, poszłam spać. Po porannym spotkaniu z Michałem byłam bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy. 15 kwietnia 2012r. Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/09/urlop-swiateczny-kwiecien-2012-06/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop Świąteczny 2012.05</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/08/urlop-swiateczny-2012-05/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/08/urlop-swiateczny-2012-05/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 May 2012 07:31:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=497</guid>
		<description><![CDATA[Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, środa. Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w i kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, środa. </strong></p>
<p>Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w i kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do niedzieli, 15 kwietnia.</p>
<ul>
<li> </li>
</ul>
<p>We wtorek wróciłam późno w nocy ze spotkania, gdzie poznałam „siłę kutasów” ciemnoskórych mężczyzn. Nie da się ukryć mają je duże i wiedzą, jak je wykorzystać. Czując jeszcze mocno w sobie to spotkanie leżałam dłużej w łóżku, za nim zebrałam się i poszłam do Małgosi, a przede wszystkim do mojej wnuczki Zosi. Podczas całego dnia co pewien czas chodziłam do toalety i smarowałam całe krocze, przynosiło to ulgę. Po obiedzie poszłam do swojego pensjonatu, tam jeszcze raz wysmarowałam się. Smarując stwierdziłam, ze już prawie nie czuję tego wczorajszego spotkania z tymi ciemnoskórymi mężczyznami. Położyłam się w łóżku, czekając na Annę, jednocześnie zastanawiając się co oznaczała jej informacja – <em>wieczorem pojedziesz na degustacje wina. </em>Ale nie miałam nad czym się zastanawiać, co będzie, to będzie. Ok. 18-tej pukanie do drzwi i młody mężczyzna, mówiący dość dobrze po angielsku zaprasza mnie do „winiarni”. Jedziemy dość długo, ponad godzinę, podjeżdżając pod coś w rodzaju Zajazdu. Tam wita mnie następny, młody mężczyzna, nie miał więcej, niż 35 lat w towarzystwie bardzo młodej dziewczyny. Okazuje się, że jest to Karolina, która ma polskie korzenie i mówi po polsku, natomiast pracuje w tej winiarni. Na początku jedziemy kilka kilometrów przez całą plantację winorośli, już bardzo ładnie zielona. Dojeżdżamy do zabudowań. Wówczas następuje prezentacja wszystkich urządzeń technologicznych, widzę w nich kilku mężczyzn, ale w tym momencie z niczym ich nie kojarzy, po czym przechodzimy do składu wina. To jest imponujące, w obniżeniu terenu są tunele w których leżakuje wino. Jest to cały ciąg regałów, a w nich butelki z winem. Gdzieś po środku tego tunelu rozszerzenie, jakiś stół, kilka krzesełek, właściciel tej winiarni przynosi kilka butelek wina, jedne białe, inne czerwone. Zaczyna się degustacja, jestem proszona o wyrażenie opinii o tych winach. Podczas degustacji dowiaduję się, że jest to tzw gospodarstwo rolne, produkujące wino wyłącznie „na własne potrzeby”, czyli do dystrybucji w Zajeździe, który widziałam. Na stole duży półmisek przekąsek, sery i różne wędliny pokrojone w kostkę. Nieświadoma tego, co mnie czeka w końcu wybieram czerwone wino. Właściciel pokazuje, że w prezencie otrzymam taką ładną skrzyneczkę, w której będzie 6 butelek wybranego przeze mnie wina, jednocześnie coś bardzo szybko mówi do jednego z pracowników. Zaczynamy wracać tym samym tunelem, ale ja czuję, ze po tej degustacji, czyli wypiciu kilku kieliszków różnego wina mnie się trochę kręci w głowie i jakbym nie wszystko ostro widziała. To też nie reaguję na moment, kiedy przed halą produkcyjną, którą wcześniej zwiedzałam skręciliśmy w bok, podchodząc do niewielkiego budynku. Jedno pomieszczenie, drugie, weszłam do następnego, które określiłabym jako „laboratorium”. Jasne, dużo różnych półek, tylko trochę mnie intrygowała ta „klatka” na środku. Moja tłumaczka poprosiła, abym się rozebrała. Zakładałam, ze będzie jakiś seks, to też specjalnie nie miałam oporów. Po chwili pojawiła się nawa kobieta i razem z dotychczasowym opiekunem położyli mnie w tej klatce. Po chwili poczułam, jak mam ręce wiązane gdzieś na boki, do góry, a zaraz później miałam mocno podciągnięte do tyłu nogi, co powodowało dużą ekspozycję mojego krocza. Teraz już mając mnie całkowicie unieruchomioną zaczęła się mną zajmować wyłącznie ta nowa kobieta. Po chwili w jej rękach pojawiły się klasyczne igły lekarskie, ścisnęła jedną pierś, wbiła mi dwie od góry. Po chwili dwie takie same igły wbiła od dołu. Spojrzała, po czym zaczęła wbijać mi następne dwie igły od góry w wargi sromowe. Są one jeszcze dość duże po spotkaniu z Tomkiem, to też nie miała żadnych problemów. Ale przy następnych igłach zaczęłam się drzeć, bo zaczęła je wbijać tuż obok brązowej dziurki. Moja tłumaczka wyjaśniła mi, ze pani jest lekarką i wie, gdzie może wbić igły, a gdzie nie. Po chwili pojawił się inny mężczyzna, dłuższą chwilę przyglądał się, po czym podał „lekarce” dość duży pojemnik z białego tworzywa, przez którego ścianki widać było czerwoną ciecz. Tłumaczka przekazała – <em>wybrałaś czerwone wino, to teraz będziesz je piła</em>. Lekarka nalała z dużego pojemnika do małego, po czym z tą maszyną podjechała do mnie. Okazało się, ze są tam wężyki, które lekarka podłączyła do wbitych w moje piersi igły, a następnie coś włączyła. Moim zdaniem, była to pompka perystaltyczna, taka, jak stosuje się w szpitalach do podawania lekarstw. Nie jest istotne, jak się to urządzenie nazywało, ważne jest, że po włączeniu w wężykach pokazał się ten czerwony płyn i zaczął on wypełniać moje piersi. Po chwili drugą taką maszynę ustawiła między moimi nogami dwa wężyki podłączyła do igieł w cipce, a cztery do igieł w pupie. Od tego momentu mogłam tylko obserwować, jak „puchnę” Moje piersi zaczęły zmieniać kolor i zaczęły robić się coraz większe. Wargi były już dość duże, teraz zaczęły się robić ja duże baloniki. Najdziwniejsze wrażenie było w pupie, czułam, jak mi się w niej robi „ciasno”. Jęczałam, bo mnie to wszystko „uwierało” to jednak nic nie dawało. Lekarka co jakiś czas sprawdzała tylko twardość piersi i warg, naciskając również na pupę. Nie mam pojęcia, jak długo to wszystko trwało, ale w pewnym momencie lekarka wyłączyła wszystkie aparaty, powyjmowała igły, dostałam coś do wycierania się, a ktoś inny zaczął wypinać mnie z tej klatki. W pierwszej chwili nie miałam siły sać na nogach, ale jakoś stanęłam, tłumaczka pokazała, ze mam iść w kierunku następnych drzwi. Kiedy tam weszłam wszystko się wydało. Było to pomieszczenie typu socjalnego, stół, krzesełka, kanapa, a w nim kilku mężczyzn. Mój dotychczasowy „opiekun” powiedział – <em>wybrałaś sobie wino, jesteś zatankowana, teraz czas na spalanie. Oni się tobą zajmą</em>. Spojrzałam i nie miałam wątpliwości, co teraz będzie. Gdy tylko on to skończył podeszło do mnie dwóch, pokazało, że ma się wypiąć pupą w ich kierunku. Rozsunęli mi mocno pośladki, pojawił się trzeci z dość dużym korkiem analnym. Zaczęło mi go wsuwać, a ja zaczęłam się drzeć, przecież pupa była tez „zatankowana” była bardzo mocno ściśnięta, to też darłam się. Było to jakieś dziwne uczucie rozdzierania mnie od środka. Nic to jednak nie dało, po dłuższej „walce” ze mną ich korek siedział we mnie. To był początek. Teraz pokazali mi, że ma położyć się na stojącej tam prawie na środku kanapie. No i zaczęło się. Po chwili jeden z nich, mający lepiej niż średniego kutasa zaczął się we mnie wbijać. Od samego początku darłam się, bo przede wszystkim swoim wzgórkiem łonowym „miażdżył” mi moje wargi. Można powiedzieć, że wbijał się we mnie wyjątkowo mocno, ja czasami miałam wrażenie, jakby miął chęć wejść tym swoim kutasem gdzieś w głąb brzucha. Prawie wyłam, kiedy się we mnie spuszczał. Miałam możliwość pójścia do łazienki, kiedy wróciłam, tłumaczka podała mi szklankę, mówiąc – Twoje wino. Nie miałam wyjścia, chciało mi się pić, to też szybko ja wypiłam. W tym momencie zorientowałam się, że następny mój partner, ze sterczącym mocno do góry kutasem leży na tym łóżku, pokazując, ze mam na nim usiąść. Pomimo, że już byłam po pierwszym zbliżeniu następne nie było wcale łatwiejsze. Ale w trakcie nastąpiło coś, czego zupełnie nie przewidziałam. W pewnym momencie podeszło od tyłu dwóch, lekko wykręciło mi ręce, odchylając mocno do tyłu. Tym sposobem miałam mocno wyeksponowaną klatkę piersiową. Pokazała się lekarka, pomyślałam, to nic dobrego nie wróży i rzeczywiście. W ręce trzymał długą metalową szpilę. Chwyciła moją pierś, mocno ją ścisnęła w pionie, po czym wbiła ją na wylot, po chwili przepchnęła przez drugą. Po chwili przebiła mi piersi jeszcze jedną taką samą szpilą. Po chwili przypięła zaciski do brodawek i zawiesiła na nich dość duże ciężarki. Moi partnerzy puścili mnie, ale ten, na którym siedziałam zaczął mnie podrzucać. Tym sposobem ciężarki zawieszone na brodawkach obciągały piesi, powodując bardzo duży ból. To mojego partnera nie interesowało, doprowadził się do pełnego orgazmu, spuszczając się we mnie. Gdy wróciłam z łazienki ponownie czekała na szklanka z winem, a kiedy wypiłam, okazało się, że partnerzy ściągnęli z sufitu linkę, z karabińczykiem, lekarka wpięła ten karabińczyk za te szpilki, które wcześniej mi wpięła. Oni trochę podciągnęli, tym sposobem stałam unieruchomiona na  środku. Podprowadzili mnie do ściany, pokazali, że mam się wypiąć, zaraz następny wszedł we mnie od tyłu. Jęczałam cały czas bardzo głośno, to jednak nic nie dawało. Tym razem nie wypinając mnie następny oparł mnie o ścianę plecami i tak wszedł we mnie. Jęczałam już bardzo mocno, przecież w środku, w pupie miałam jeszcze ten korek. Kiedy kończył miałam wrażenie, ze to już koniec. Ale niestety, myliłam się. Ponownie „do akcji” wkroczyła lekarka, tym razem postawiła na środku stołek, a na nim dość dużego sztucznego penisa, dając do zrozumienia, ze mam go sobie wbić w siebie. Jęczałam, słaniając się na nogach, ale jakoś w końcu wbiłam się na niego. Wówczas moi partnerzy podsunęli za mnie średniej wielkości stolik, podciągnęli tak, że moja pupa znalazła się na nim, inni przytrzymali nogi na boki. A lekarka wzięła następne szpilki i przebijając moje wargi wbijała je w tego kutasa. Tak wbiła trzy z jednej strony, trzy z drugiej strony, a na końcu przebiła mi łechtaczkę wbijając od góry następną duża szpilkę. Darłam się już niemożliwie, ale nie mogłam się za bardzo ruszać, bo wisiałam na tej lince. Na szczęście okazało się, ze to już koniec tej zabawy. Zostałam wypięta z linki, a tłumaczka powiedziała, ze mogę się już ubrać. Jak tu się ubrać, skoro na mnie tyle różnych rzeczy. Założyłam sweterek, spódniczkę i nic więcej. Gdy wychodziłam lekarka pożegnała się ze mną, mówiąc – <em>przyjedź jeszcze, wówczas pójdziemy do masarni</em>. Gdy tłumaczka przekazała mi tylko się uśmiechnęłam, po czym wyszłam na zewnątrz. Okazało się, ze już czeka na mnie samochód, wróciłam do pensjonatu, była północ. Weszłam do łazienki, zdjęłam z siebie wszystkie „ozdoby” i wkładki. Długo się myłam, próbując „zmyć” wpompowane we mnie wino, ale to się nie bardzo dało. Wysmarowałam, co mogłam i tak poszłam spać. Tak skończył się następny dzień mojego „Świątecznego Urlopu” 15 kwietnia 2012r. Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a></p>
<p>***</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/08/urlop-swiateczny-2012-05/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop Świateczny 2012.04</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/07/urlop-swiateczny-2012-04/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/07/urlop-swiateczny-2012-04/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 May 2012 06:32:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=495</guid>
		<description><![CDATA[Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, wtorek. Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w I kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, wtorek</strong>.</p>
<p>Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w I kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do niedzieli, 15 kwietnia.</p>
<ul>
<li> </li>
</ul>
<p>Minęły dni Świąteczne, przyszedł wtorek. Zaczął się bardzo atrakcyjnie, można powiedzieć, pod kilkoma względami. Wiedziałam, że ma przyjść Michał, to też tylko się „dobrze” umyłam, na wszelki wypadek również pupę, ubrałam w cieniutką koszulkę nocną i czekałam na niego. Przyszedł, było kilka minut po 8-smej, gdy tylko mnie zobaczył, natychmiast zaczął się rozbierać, po czym zaczęliśmy bardzo namiętnie się całować. Podczas tych pocałunków Michał przesunął mnie w kierunku łóżka, po czym położył, rozsunął nogi i wsunął głowę, po chwili sięgając języczkiem mojej łechtaczki. Nie ma „normalnej” kobiety, która by nie zareagowała dużym podnieceniem podczas takich pieszczot. To też już po chwili zaczęłam jęczeć i jęczałam coraz głośniej, a on to lizał moja łechtaczkę, to ją delikatnie brał w zęby, to znowu wsuwał język w dziurkę. Takie pieszczoty spowodowały, że po kilku chwilach już byłam bardzo mocno podniecona, a po kilku następnych już jęczałam w odlocie pełnego orgazmu. Z dziurki sączyły się moje soki bardzo obfitym strumieniem. Michał zorientował się, że już doprowadził mnie do pierwszego orgazmu, uniósł się na rękach, podciągnął i wsadził w cipkę swoje prącie. Jęknęłam jeszcze głośniej i tak już jęczałam do końca, a on się we mnie wsuwał i wysuwał. Czułam go bardzo mocno. Czułam go głęboko w sobie, chwilami miałam wrażenie, że wsuwa mi się do brzucha, ale też czułam go na szerokości pochwy, kiedy wykonywał takie ruchu biodrami na boki. Jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł moment spełnienia i to tym razem pełnego spełnienia. Dostałam bardzo mocny orgazm, mięśnie brzucha zacisnęły się tak, że aż Michał jęknął. Dłuższą chwilę leżeliśmy bez ruchu, po której najpierw Michał, a później ja poszliśmy się umyć. Kiedy wróciłam do pokoju naszykowałam sobie drinka z colą, jemu tylko colę. Gdy nasze szklaneczki opróżniły się, nalałam je ponownie, znowu opróżniliśmy je do dna. Przez moment rozmawialiśmy o jego pracy, ale nie trwało to długo, Michał objął mnie ramieniem, spojrzał tym swoim dziwnym wzrokiem, po czym usłyszałam – <em>nadal twierdzisz, że wszystko lubisz mocno.</em> Spojrzałam na niego, już mi trochę szumiało w głowie, przecież jeszcze nic nie jadłam, a już sporo wypiłam, na dodatek jeszcze byłam mocno podniecona, to też nie zastanawiając się powiedziałam długie – <em>taaaaak</em>. Wówczas Michał polecił mi ułożyć się na brzuchu głową w kierunku krawędzi łóżka, było to jednoznaczne, ze chciał, abym wzięła jego prącie do ust. Ale jednocześnie polecił mi szeroko rozsunąć nogi. Osobiście poprawił moje ułożenie, a po chwili poszedł do swojej torby, a w jego ręku zobaczyłam krótki, skórzany pejcz. Stanął przede mną, pokazał, abym uniosła się na rękach tak, abym mogła wziąć jego prącie w usta, a kiedy już je miałam, poczułam pierwsze uderzenie na pośladku. Po chwili drugie na drugim, ale trzecie już w sam rowek, a koniec tego pejcza sięgał cipki. Nie byłam w stanie jęczeć, miałam „zakneblowane” usta, a Michał systematycznie spuszczał tego pejcza na pośladki i w rowek. Jeżeli dobrze liczyłam, dostałam pięć razy, ale to jest we mnie dziwne, czułam ból, ale też czułam narastające we mnie podniecenie. Przerwał, po chwili przemieścił się i natychmiast wszedł we mnie na płask. Swoimi biodrami dotykał pośladków, które moment wcześniej zbił. To też czułam ból urażania, ale też czułam rozkosz narastającego podniecenia. Wypełniał mnie mocno i do końca, ja jęczałam coraz głośniej, aż jęknęłam już bardzo głośno, kiedy poczułam w sobie jego soki. Jeszcze przez chwilę we mnie tkwił, po czym poszedł się umyć, a ja leżałam, nie mając siły się ruszyć. Wyszedł z łazienki, ubrał, podszedł, pocałował, mówiąc – <em>tym razem tyle, ale kiedy indziej może pobawimy się inaczej</em>. Poszedł, a ja jeszcze długo leżałam, nie mając siły, aby się ruszyć. W końcu jakoś się pozbierałam, umyłam, ubrałam i poszłam do Rodziny. Śniadanie, zabawa z dzieckiem, jakoś się rozruszałam, ale cały czas dość mocno czułam pośladki. Przed 17-tą zjadłam lekką kolację, wróciłam do pensjonatu, chwilę odpoczęłam, odświeżyłam, o 19-tej przyjechała po mnie Anna, wsiadłyśmy w samochód, wywiozła mnie gdzieś dość daleko za Lyon do innego, też dość dużego miasta. Tam wprowadziła do pewnego domu, przywitała się z dziewczyną, która miała wyraźnie afrykańskie rysy, po czym powiedziała – <em>ona zajmuje się Tobą dalej, a jak skończysz, taksówka odwiezie Cię do hotelu, tutaj poznasz „siłę” czarnoskórych mężczyzn, w domu tego nie masz. </em>Dziewczyna pokazała mi, że mam się rozebrać, po czym zaprowadziła do następnego pokoju. Tam czekał na mnie mój partner, ale jaki. Ciemnoskóry, ale nie taka mocna czekolada, miał ok. 180cm wzrostu, Za to bardzo mocno zbudowany, mówi się, że taki mężczyzna jest krępy. Było dokładnie też tak, jak to mówi moja przyjaciółka – męskie prącie jest proporcjonalne do budowy mężczyzny, bo jak zdjął swój biały szlafrok wszystko było jasne. Jego prącie „ w zwisie” miały ok. 22/23cm, ale to co rzucało się od razu w oczy, było ono grube. Stanął przede mną, prezentując te swoje „wdzięki”. Wzięłam w ręką i nie miałam wątpliwości, co trzymam. Przyklęknęłam, próbując wziąć je w usta. Przykładałam do ust, ale z wsunięciem tego prącia w usta miałam poważne problemy. Oblizałam je tylko, to wystarczyło, aby zrobił się odpowiednio sztywny. Pokazał mi, że mam się położyć na łóżku, szeroko rozsunęłam nogi. Ten moment, kiedy go pieściłam pozwolił na to, że zaczęłam być dość mocno podniecona, to też moment, kiedy we mnie wchodził nie był taki trudny. Ale na tym się skończyło. Po chwili już poczułam, że jestem bardzo mocno wypełniona „wzdłuż” i „w szerz”. Byłam pełniutka w sobie, a jego prącie zrobiło się bardzo sztywne i mocno napierało na szyjkę. Powodowało to moje bardzo mocne podniecenie, ale też miałam wrażenie, że za chwilę wejdzie mi „do środka brzucha” Mój partner okazał się profesjonalistą, nie spieszył się, ale za to bardzo mocno na mnie napierał. Trzeba wziąć jeszcze pod uwagę różnicę w budowie ciał. Już sama masa jego ciała powodowała bardzo duży napór na moje wargi, a jego pchnięcia dopełniały całości. Jednocześnie praktycznie leżąc na mnie „miażdżył” mnie swoją wagą ciała, jakby chciał wgnieść mnie w materac. To też po krótkiej chwili jeszcze mocniej wypinałam w jego kierunku biodra, maksymalnie rozchylając nogi, aby mógł jak najgłębiej wejść we mnie. On to zrozumiał, po pewnej chwili zaczął przyspieszać swoje pchnięcia, aż wykonał te trzy ostatnie, bardzo mocne pchnięcia, po których wypełnił mnie swoimi sokami. Ja w tym momencie już miałam silne skurcze brzucha, głośno jęcząc potwierdziłam mój mocny orgazm. Dłuższą chwilę tkwił we mnie, po czym wysunął się, a ja jeszcze dość długo leżałam zwinięta w fasolkę. Nie trwało to jednak zbyt długo, poszłam do łazienki, umyłam, a kiedy wróciłam, czekała na mnie szklaneczka białego wina. Wówczas okazało się, że podczas mojego zbliżenia z tym partnerem do pokoju weszło dwóch następnych. Wino było bardzo smaczne, lekko wytrawne, to też wypiłam ją błyskawicznie. Widząc to, moi partnerzy nalali mi następną, którą też bez problemów opróżniłam. Wówczas poczułam się nasycona, drugi partner, widząc to, pokazał, żeby zajęła pozycję od tyłu. Dłuższą chwilę „ustawiał mnie” po czym poczułam jego prącie w sobie. Ale to zbliżenie nie było tak łagodne, jak poprzednie. Mój partner, tak, jak poprzedni, był potężnie zbudowanym mężczyzną, to też bardzo mocno czułam każde jego pchnięcie. Chwilami miałam wrażenie, ze wręcz „podbija” moje biodra do góry, przez co w szczególnie mocny sposób czułam go na swoich wargach. To „podbijanie” powodowało moje duże podniecenie, dobrze czułam falowanie na brzuchu oraz chodzące po nim orgazmy. Powodowały one wypływ moich soków, co spowodowało mocniejsze „mlaskanie” kiedy on się we mnie wsuwał. Aż przyszedł moment, kiedy poczułam, że mocniej sztywnieje, a za chwilę, jak mnie wypełnia. Trudno to określić, jako orgazm, ale było to takie błogie zadowolenie. Znowu toaleta, wino i nadal dwaj partnerzy. Ja ich nie rozróżniałam, nie wiem, czy to Ci sami, czy w tym czasie się podmienili. Jedno jest ważne. Następny pokazał, abym się ułożyła na płask, a za chwilę już mnie wypełniał. Wszedł mocno i cały czas czułam go mocno. Przecież rano Michał klepnął mnie kilka razy tak, że końcówka pejcza sięgała dziurki, a teraz „ta ciemnoskóra góra mięsa” wbijała się we mnie całej siły. To też jęczałam bardzo głośno, to jednak nic nie dawało, wbijał się, aż osiągnął swój szczyt. Ja też byłam mocno podniecona, ale też już czułam mocne zmęczenie, szczególnie mocno czułam „sklepane” wargi sromowe. Nie wiem, czy to byli Ci sami, czy się podmienili, ale kiedy wróciłam z łazienki miałam nalaną szklaneczkę wina, szybko ją wypiłam, po chwili wypiłam następną i następną. Po tych trzech poczułam się nasycona, nie wiedząc, że chyba wypiłam o jedną za dużo. Tak, czy inaczej ponownie leżałam na łóżku, z szeroko rozsuniętymi nogami, a następny już wchodził we mnie. Tym razem jęczałam już od samego początku, czując go bardzo mocno w sobie. Czułam go w sobie, ale też czułam na sobie. Jego biodra bardzo mocno napierały na moje wargi sromowe, praktycznie miażdżąc je swoją siłą. Jęczałam, ale to moje jęczenie było chyba „miłym miauczeniem” dla niego, bo jeszcze mocniej i szybciej wbijał się we mnie. Tak doszliśmy do końca, o dziwo poczułam nawet dość duży orgazm, kiedy się we mnie spuszczał. Dłuższą chwilę tkwił we mnie, wymienił jakieś słowa ze stojącym obok nas partnerem, po czym wysunął się, a w jego miejsce błyskawicznie wbił się ten drugi. Wbił się bardzo mocno, ja jęczałam bardzo głośno. On natomiast wykonał we mnie trzy pchnięcia, po czym wysunął się, uniósł mi wyżej nogi i za chwile wszedł w dolną dziurkę. Wolno, ale bardzo mocno wsuwał się we mnie, wypełniając mnie głęboko. Te ich prącia były na pewno większe, niż średnie, to też czułam go bardzo mocno w sobie. Ale też od tego momentu zaczęłam się jakoś dziwnie „swobodnie” czuć. Wysuwałam w jego kierunku biodra, chcąc, aby mnie jak najmocniej wypełniał. Aż poczułam jego bardzo mocne pchnięcie, a za chwilę poczułam, jak po moim wnętrzu rozpływają się jego soki. Nie jest to ten sam orgazm, co pochwowy, ale też się to bardzo dobrze czuje. Tym razem mogłam pójść do łazienki, ale idąc do niej jakoś dziwnie się poczułam. W tym momencie jeszcze kładłam to na karb występującego już zmęczenia, ale kiedy wróciłam, ponownie wypiłam trzy szklaneczki wina, piłam spokojnie, widziałam, ze nalewają je z butelki. Tyle tylko, że ta butelka już była otwarta. To też od tego momentu zaczęłam się czuć jakaś „swobodna”, jakby pragnąca mężczyzny. Oni to też od tego momentu zaczęli wykorzystywać. Od razu rozłożyli mnie na plecach, po chwili już miałam mocnego, ciemnego kutasa w sobie. Wbijał się we mnie z potworną siłą, ja się już prawie darłam, to nic nie dawało, aż do momentu, kiedy się we mnie spuścił. Wysunął się, „koledzy” pomogli mu mnie odwrócić, po chwili już miałam następnego w pozycji od tyłu. Przy naszej różnicy w budowie ciał tym razem naprawdę „fruwałam” w górę, kiedy się we mnie wbijał. Jęczałam już głośno, ale od pewnego momentu wiedziałam, że to jęczenie nie ma na nich żądnego wpływu. Oni wiedzą, ze mają mnie zerżnąć. Wysunął się ten, którego miałam od tyłu, to położyli mnie płasko na tej kanapie, a następny ze swoim mocnym kutasem wbijał się w moją brązową dziurkę. Darłam się, bo był dość suchy, ale to nic nie dało, po chwili miałam go głęboko w sobie. Można powiedzieć, że od tego momentu zaczęły się już „niekontrolowane „ harce” moich partnerów, których ambicją było udowodnienie mi ich „potęgi”. Zaczęło się od klasycznego duetu. Ja na kolanach, jeden z partnerów w pozycji od tyłu, a ja miałam w ustach kutasa drugiego partnera, który leżał przede mną. Po chwili zmiana, to ja leżałam na plecach, jeden wchodził we mnie klasycznie, a drugi „atakował moje usta. Tak zmieniali się przynajmniej trzy razy. Podczas tych zbliżeń już  nie miałam siły nawet jęczeć, docierało do mnie, że z mojej cipki za chwilę zostanie „miazga”. Jakby było mało tego „rozbijania” cipki w tych pozycjach w pewnym momencie jeden z partnerów położył się na niewielkim stole, a między jego nogami sterczał pionowo mocno naprężony kutas. Jego koledzy „pomogli” mi, wbiłam się na niego pupą, a kiedy już go miałam całkiem w sobie, mocno rozsunęli mi nogi. Tym sposobem mieli dostęp do cipki, którą od razu wypełnili. Prawie krzyczałam, bo bardzo mocno czułam te oba kutasy w sobie. Trzymając mnie mocno za biodra wbijał się w cipkę niesamowicie mocno. Jeden skończył, wszedł drugi, po drugim trzeci. Trudno mi było ich kontrolować, ale moim zdaniem przynajmniej pięć kutasów gościło w tej pozycji w mojej cipce.Widząc, że już prawie wrzeszczę, kiedy ten ostatni wbijał się we mnie przestali, ale tylko na chwilkę. Pomogli mi zsunąć się, a kiedy ten, na którym siedziałam wysunął się ze mnie moi partnerzy chwycili nie za ręce, rozciągnęli na łóżku płasko, na brzuchu, po czym usłyszałam – <em>kolega, który był w pupie przecież nie skończył</em>. Po chwili poczułam, jak mi rozciągają pośladki i jak w moją dziurkę ładuję się ten „niedokończony” kutas. Ale ładował się nie tylko on, ale cała masa jego ciała, przez co czułam go szczególnie mocno. Wbijając się coraz mocniej doszedł do końca, poczułam, jak się we mnie spuszcza. Wysunął się, chwilę leżałam, za nim zdążyłam wstać. Niestety, ta chwila spowodowała, że zaraz usiadł na mnie następny i od razu poczułam, jak wsuwa swojego kutasa we mnie. Znowu jęknęłam, ale to nic nie dało. Dobrze, że leżałam na łóżku, trochę amortyzowało te jego pchnięcia. W tym momencie przekonałam się ilu ich było. Było ich dziewięciu i dziewięć kutasów „zawitało” do mojej pupy. Jęczałam coraz głośniej kiedy jeden za drugim wbijał się i spuszczał we mnie. Pod koniec już prawie krzyczałam, okazało się, ze pupę też mam „rozbitą” Anna miała rację, na tym spotkaniu poznałam „siłę” czarnoskórych mężczyzn, może nie ich siłę, ale siłę ich kutasów. Kiedy ostatni już się spuścił we mnie pomogli mi wstać, troch ę wytrzeć i ledwo trzymając się na nogach późną nocą wróciłam do pensjonatu. Tak skończył się następny dzień mojego „Świątecznego Urlopu”. 15 kwietnia 2012r. Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a> ***</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/07/urlop-swiateczny-2012-04/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop Świąteczny 2012.03</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/02/urlop-swiateczny-2012-03/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/02/urlop-swiateczny-2012-03/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 May 2012 19:03:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=492</guid>
		<description><![CDATA[Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, poniedziałek. Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w i kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, poniedziałek. </strong></p>
<p>Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w i kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do niedzieli, 15 kwietnia.</p>
<ul>
<li> </li>
</ul>
<p>We Francji Święta Wielkanocne trwają od czwartku do niedzieli. Poniedziałek to już normalny dzień pracy. To też umówiłam się tylko z Małgosią, że przyjdę do niej i do małej Zosi, abyśmy się razem pobawiły. I nic nie zapowiadało jakichś „rewelacji”, bo dzień zaczął się można powiedzieć „normalnie, to znaczy odwiedził mnie ramo Michał, który odbył ze mną klasyczne, ale bardzo energiczne zbliżenie. Zdążyłam wyjść z łazienki i byłam ubrana tylko w jedwabną cienką, a co najważniejsze, przezroczystą podomkę. Michał, gdy tylko wszedł, objął mnie swoim ramieniem, po czym nasze usta spotkały się w mocnym, namiętnym pocałunku. Zaczęła się „rozmowa” naszych języczków, które mówiły, że chcą siebie. Przyszedł moment, kiedy Michał zsunął ze nie tę podomkę, dłuższą chwilę trwało uwalnianie się jego z ubrania, a kiedy już był nagi w wymowny sposób stanął przede mną. Nie miałam wątpliwości, co mam zrobić. Tutaj mała uwaga, od dłuższego czasu obserwuję, że nie tylko kobiety, ale również mężczyźni są w tych miejscach wygoleni. To samo Michał, cały wzgórek łonowy miał elegancko wygolony i czuć było, że po porannym myciu „odświeżył” go bardzo przyjemna woda kolońską. To też od razu wzięłam go w ręce, zaczęłam pieścić. Nie był jeszcze całkowicie podniecony, to też bez żadnych problemów mogłam go wsunąć głęboko w usta. Bardzo lubię czuć męskie prącie głęboko w gardle, kiedy prawie drapie mnie po krtani. Po chwili wysuwałam, zaczęłam języczkiem pieścić główkę, ale po to tylko, aby ja odpowiednio zwilżyć i ponownie wsunąć głęboko w usta. Wykonałam te czynności kilka razy, wówczas okazało się, ze prącie Michała jest już bardzo sztywne. Wówczas dał mi znać, abym położyła się na łóżku, po chwili miałam go całego w sobie. W pewnym momencie uniosłam nogi do pozycji „na pagony” i zapierając się o jego ramiona wystawiałam w jego kierunku biodra. A on wbijał się szybko i bardzo mocno, przyszedł moment, że już mocno jęczałam z podniecenia i mocnego orgazmu, aż prawie krzykiem potwierdziłam moment, kiedy się we mnie spuszczał. Ubrał się i poszedł do pracy a ja jeszcze długo leżałam cała drżąca, za nim zdołałam się ruszyć. W końcu jednak umyłam się, wypiłam kawę, poszłam do Małgosi. Cały dzień upłynął nam na zabawie z wnuczką, spacerze i tzw. krzątaninie domowej. Po południu przyszedł Marek, zasiedliśmy do obiadu. Jedliśmy, popijaliśmy wino, aż zrobiło się późne popołudnie, „młodzi” musieli zająć się kąpaniem i spaniem Zosi. Gdy weszłam do pokoju, okazało się, ze czeka na mnie bukiet pięknych kwiatów, pięknych przede wszystkim Michał. No i można powiedzieć, że od tego momentu zaczyna się moja „wpadka”. Chcąc przybliżyć Michałowi Polskę wyjęłam z torby butelkę polskiej wódki „Wyborowa”, a ponieważ nie mieliśmy nic do jedzenia, piliśmy ją jako drinki z sokiem pomarańczowym. Z pojemności 0,7 wypiliśmy prawie połowę butelki, rozmawiając o różnych sprawach. Ale ta ilość spowodowała, że przynajmniej ja zrobiłam się dość „wesoła”. Michał to zauważył i kiedy wracałam z toalety stanął przede mną, pochylił, nasze usta spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku. Po chwili ręce robiły swoje, za chwilę byliśmy prawie nadzy, to znaczy on był w slipkach, a ja w majteczkach. Pieszcząc mnie zsunął prawą rękę na mój pośladek, po czym delikatnie uderzył, dając mi jakby klapsa. Ja odsunęłam usta od jego ust i szepnęłam – <span style="text-decoration: underline">mocniej</span>. On w pierwszej chwili nie bardzo wiedział o co mnie chodzi, to też pocałowałam go bardzo namiętnie i mocno w usta, a po tym pocałunku powiedziałam – <em>ja wszystko lubię, jak jest mocne.</em> Michał spojrzał, po czym uderzył mnie jeszcze raz, tym razem mocniej, a ja mu jakby podziękowałam następnym pocałunkiem. W tym momencie chyba do niego dotarło, bo następnego klapsa dostałam mocniejszego. No i tu odezwała się ta moja dziwna natura, kiedy znowu dostałam klapsa, poczułam, że się podniecam. W tym momencie Michał poprosił, abym stanęła w dużym rozkroku opierając ręce o krawędź dość stabilnego fotela. Ta krawędź była dość niska, tym sposobem byłam wygięta w jego stronę. Stanął za mną i zaczął mnie uderzać, to w jeden pośladek, to w drugi. Ja pojękiwałam, ale nie ruszałam się. Uderzył mnie chyba z pięć razy, przerwał, polecił mi opuścić ręce na podłogę i uklęknąć. Widziałam, że jest mocno podniecony, po chwili usłyszałam – <em>jak chcesz mocno, to będziesz miała mocno</em>. W tym momencie poczułam jego prącie na swojej brązowej dziurce i za nim zdążyłam zareagować, już mnie trzymał za biodra a to swoje prącie mocno we mnie wbijał. Rozdarłam się, bo był śliski, ale nie na tyle, aby we mnie swobodnie wejść. Jęczałam bardzo głośno, to nic nie dawało, on trzymał mnie bardzo mocno aż w końcu spuścił się we mnie. Wysunął, poszedł się umyć, po nim poszłam ja, a kiedy wróciłam czekał na mnie następny drink. Michał przytulił się do mnie, po czym usłyszałam – <em>Twoje znaczki dużo mówią, ale nie do końca wiedziałem w którą stronę, teraz już wiem. Jutro idę później do pracy, wpadnę rano, to się pobawimy.</em> Po tych słowach mocno mnie pocałował, ubrał i poszedł. Ja za chwilę położyłam się do łóżka, dłuższą chwilę zastanawiając się, na czym będzie polegała ta zabawa z Michałem. Ale to dopiero jutro, na szczęście dość szybko usnęłam. Tak zakończył się mój urlopowy poniedziałek. 15 kwietnia 2012 roku, Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a></p>
<p>***</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/05/02/urlop-swiateczny-2012-03/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop Świateczny 2012.02</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/04/17/urlop-swiateczny-2012-02/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/04/17/urlop-swiateczny-2012-02/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Apr 2012 17:58:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=490</guid>
		<description><![CDATA[Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, niedziela. Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w I kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urlop Świąteczny, kwiecień 2012r, niedziela</strong>.</p>
<p>Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w I kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do niedzieli, 15 kwietnia.</p>
<p>Ale sobotę poznałam Michała. Wspólnie spędziliśmy wieczór i zapowiedział swoje przyjście w niedzielę rano. Jak zapowiedział, tak zrobił. Było parę minut po ósmej, kiedy stanął w drzwiach. Zdążyłam właśnie wyjść z łazienki i zrobić kawę. Zaproponowałam ją również Michałowi. Wypiliśmy po filiżance, po której Michał rozebrał się stanął przede mną, jakby chciał dać mi do zrozumienia – <em>to prącie jest Twoje</em>. Nie wiem, czy właściwie, ale tak to odczytałam, to też przyklękłam przed nim i zaczęłam wsuwać je sobie w usta. Nie był jeszcze całkiem podniecony, to też mogłam go dość swobodnie i dość głęboko wsunąć. Nie trwało to jednak zbyt długo, nie wiem, czy na skutek tych pieszczot zrobił się grubszy i mocniejszy, nie miałam możliwości już go dłużej pieścić, spojrzałam na niego, a on powiedział – <em>od tyłu i w pupę</em>. Jeszcze raz spojrzałam, po czym weszłam na łóżko i wypięłam w jego stronę pupę. Delikatnie rozsunął jeden pośladek, pomagając sobie drugą ręką to swoje sztywne prącie skierował w moją brązową dziurkę. Delikatnie, aczkolwiek stanowczo naparł na nią, ja jęknęłam, była bardzo ciasna, ale po chwili wpuściła go do środka. Poczułam, jak mnie mocno ścisnął za biodra, a ta chwilę, jak bardzo mocno zaczął wsuwać go w moje wnętrze. Czułam, jak mnie całą rozpiera, jak sięga daleko w głąb, aż po kilku takich mocnych pchnięciach, jak mnie wypełnia swoimi sokami. Nie jest to ten sam orgazm, jak w cipce, ale jest to też odpowiednio mocne wrażenie, które u mnie wywołało wręcz lekkie drżenie całego podbrzusza. Dłuższą chwilę tkwił we mnie, po czym wysunął się, a ja poszłam się ponownie umyć. Po tym powitaniu ubraliśmy się i poszliśmy do rodziny na Świąteczne Śniadanie. Przebiegało ono w bardzo miłej atmosferze, po pewnym czasie przekształciło w Świąteczny obiad, mocno zakrapiany winem. Oni są chyba do tego wina przyzwyczajeni, ale mnie zaczęło lekko szumieć w głowie, to też „po cichu” poszłam odpocząć na piętro do ich sypialni. Ale Michał się szybko zorientował, że mnie nie ma, Małgosia mu powiedziała, gdzie jestem, to też po paru minutach był już u mnie. Kładąc się do łóżka zdjęłam sukienkę, byłam w samych majteczkach. Michał je błyskawicznie ściągnął, pokazał, że ponownie mam się odwrócić na kolana, zaraz też już był we mnie. Wychodząc z założenia, że ma mało czasu od razu wziął się za mnie bardzo energicznie. Trzymając mocno za biodra wsuwał się we mnie i wysuwał, słychać było „mlaskanie” naszych pośladków, aż przyszedł ten moment spełnienia, kiedy się we mnie spuścił. Podał mi leżący na krześle ręczniczek i poszedł, wsunęłam go sobie w krocze, zwinęłam w fasolkę i długo odpoczywałam. Przykryłam się kołdrą, miałam wrażenie, że przysnęłam. W pewnym momencie poczułam, że ktoś dotyka mnie od tyłu, że wsuwa rękę między moje nogi. W pierwszej chwili myślałam, że mi się to śni, ale kiedy chciałam się ruszyć, usłyszałam- <em>nie ruszaj się, mam dla Ciebie Świąteczny prezent</em>. W tym momencie poczułam, jak w cipkę zaczyna się coś wsuwać. Położyłam się na płask, a Anna zaczęła wsuwać we mnie średniej wielkości standardowy wibrator. Jęknęłam, ale pozwalałam jej dalej działać. Byłam jeszcze mokra, to też ślizgał się lekko, wsuwała mi go do końca. Spowodowało to moje błyskawiczne podniecenie, przyszedł moment, że „chlusnęłam” swoimi sokami. Wysunęła go, położyła obok, mówiąc – <em>odpocznij trochę</em>. Nie było to takie proste, po takim „wybudzeniu”, ale ponownie zwinęłam się w fasolkę, przykryłam kołdrą, o dziwo na trochę usnęłam. Gdy się obudziłam, umyłam zeszłam na dół, Małgosia szykowała Świąteczny obiad. Na szczęście po tym obszernym Śniadaniu była to raczej „przegryzka” niż obiad, więcej piliśmy wina, niż jedliśmy, dużo rozmawialiśmy. Zrobiło się już późne popołudnie, kiedy uznałam, że na dzisiaj wystarczy, bo przecież przed nami jeszcze sporo dni. Pożegnałam się, wyszłam, razem z Michałem przeszliśmy do pensjonatu, w którym mieszkałam. Kiedy podeszliśmy, okazało się, że czeka na nas Karol, mąż Anny. Podobno zapomniałam wziąć swój Świąteczny prezent w postaci koszyczka z butelkami wina. Ale kiedy weszliśmy do pokoju, już nie miałam wątpliwości, po co oni weszli. Oni też nie kryli swoich zamiarów i od razu zaczęli się rozbierać. Zaczęło się, można powiedzieć, normalnie. Na początku uklękłam między nimi, pieszcząc to jednego, to drugiego. Kiedy już obaj byli mocno podnieceni, dali znać, abym się ustawiła na kolanach, przy czym Karol usiadł na łóżku, szeroko rozsuwając nogi. Było to jednoznaczne, że mam jego prącie wziąć usta. Po chwili Michał już mnie wypełniał od tyłu i tym sposobem miałam ich jednocześnie w sobie. Dość dawno nie miałam w sobie tak zgranej „pary” widać, że mają doświadczenie, bo spokojnie, ale skutecznie Michał wsuwał się we mnie, a ja pochłaniałam prącie Karola. Tak doszliśmy do wytrysku Michała i mojego orgazmu. Umyłam się szybko, bo przecież jeszcze nie zaspokojony był Karol. Tym razem ułożyłam się w pozycji klasycznej, Karol wszedł we mnie, a z boku przyklęknął Michał, podając mi, jeszcze „prawie śpiące” swoje prącie do ust. Ale tym sposobem mogłam je głęboko wsunąć w usta. Tak, że miałam głęboko w cipce Karola i głęboko w ustach Michała. Ta sytuacje bardzo mocno mnie podnieciła, nie bardzo mogłam jęczeć, ale dawałam im do zrozumienia, że jest mi dobrze. Przyszedł moment, kiedy Karol wypełnił mnie swoimi sokami, a ja, wypuszczając w tym momencie z ust penisa Michała dość głośno jęknęłam. Puścili mnie, poszłam się umyć, uważając, że zadawalając ich oby zakończyłam dzisiejszy dzień. Można powiedzieć, że tak skończyła się moja Świąteczna Niedziela. We Francji poniedziałek jest już normalnym dniem pracy. 15 kwietnia 2012r. Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a></p>
<p>***</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/04/17/urlop-swiateczny-2012-02/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop Świąteczny 2012.01</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/04/16/urlop-swiateczny-2012-01/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/04/16/urlop-swiateczny-2012-01/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Apr 2012 10:02:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Urlop Świąteczny, sobota, 07 kwietnia 2012r, Michał. Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w i kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urlop Świąteczny, sobota, 07 kwietnia 2012r, Michał. </strong></p>
<p>Mój syn Marek mieszka w Lyonie, tam się ożenił, ma 2-letnią córeczkę. Jest to moje jedyne dziecko, to też kiedy tylko mogę, latam do nich. Tak też było w tym roku, po bardzo intensywnym okresie pracy w i kwartale postanowiłyśmy w okresie Świąt odpocząć. Ja wzięłam sobie urlop aż do niedzieli, 15 kwietnia.</p>
<ul>
<li> </li>
</ul>
<p>Przyleciałam już w czwartek, przywitałam się z całą rodziną, a w szczególności z wnuczką Zosią. Na początku długo mi się przyglądała, ale po pewnym czasie usłyszałam- baba. Ktoś, kto nie ma wnucząt, nie wie, co to znaczy. W piątek świątecznych sobotę pomagałam w świątecznych przygotowaniach, aż przyszedł czas kolacji. Podczas moich wcześniejszych wizyt u syna dość blisko poznałam rodziców synowej – Annę i Karola. Okazało się, że oboje są swingersami, bywają w różnych „klubach”, uprawiając dość swobodne formy seksu. Umawiając się na przylot do nich zasugerowałam, że chętnie bym „przeżyła coś ciekawego”. Bywając wcześniej wiedziałam, że są u nich różne „kluby” to też kiedy Anna przysłała list, że ma dla mnie niespodziankę, spodziewałam się właśnie odwiedzin któregoś z „klubów”. Ale tutaj znowu sprawdziło się powiedzenie Babci – planowanie czas stracony, los da Ci to, co będzie chciał. No i dał <strong>Michała</strong>. W sobotnie przedpołudnie, poszliśmy poświęcić koszyczek, było to dość daleko. Święta Wielkanocne we Francji nie są tak obchodzone, jak w Polsce, było tylko kilka kościół, w których było święcenie pokarmów. Po tych przygotowaniach wróciłam do pensjonatu w którym zawsze mieszkam, kiedy przyjeżdżam do nich, odpoczęłam, odświeżyłam się i poszłam do syna i synowej już na Świąteczną kolację. Okazało się, że na tą kolację został zaproszony również Michał. Jest to Polak, lekarz, który po doktoracie przyjechał do Lyonu robić specjalizację, a gdy zdał egzamin, zaproponowano mu prace w klinice. Ma 43 lata, jest średniego wzrostu, ale krępej budowy ciała. Siedzieliśmy podczas kolacji obok siebie, Michał był ciekaw Polski, rozmawialiśmy na różne sprawy. Kiedy kolacja skończyła się nawet przyjęłam to za naturalne, że mnie odprowadza. Ale odprowadził nie tylko do pensjonatu, ale również do pokoju. Podczas kolacji wypiłam trochę wina, to też idąc do pensjonatu z mężczyzną poczułam się również trochę podniecona. To też nie broniłam się, kiedy Michał w pokoju objął mnie ramieniem pochylił głowę nad moją twarzą i skierował usta w kierunku moich ust. Spotkały się i złączyły w bardzo namiętnym pocałunku. Trwał on dobrą chwilę, po której zaczęliśmy się rozbierać. Michał spuścił spodnie, a ja przykucnęłam, zsunęłam jego slipki. No i tu moje zaskoczenie, to, co zobaczyłam wyglądało imponująco. Nie spodziewałam się, że ma on tak potężnego penisa. Przyłożyłam go do ust, delikatnie wsuwając, ale zbyt głęboko to on mi się nie wsunął, wypełnił tylko usta. To też po kilku ruchach podniosłam się, zsuwając z siebie majteczki. Od razu położyłam się na łóżku, szeroko rozkładając nogi. Pieszcząc jego prącie miałam świadomość, że jest „dość duży”. Po chwili przekonałam się jak duży, kiedy wsunął się we mnie. Wsuwał się delikatnie, jakby chciał poznać wnętrze, do którego wchodzi, ale wszedł do końca. Wypełnił mnie całkowicie, jego główka mocno napierał na szyjkę, ale też wypełnił mnie w całej mojej objętości. To spowodowało bardzo duże moje podniecenie. Ale po chwili Michał zaczął nie tylko wykonywać ruchy w przód zarówno w tył, ale również zaczął „wiercić” się na boki, mocno napierając na moje wargi. To spowodowało dalsze moje podniecenie. Jeszcze kilka takich jego ruchów, zarówno ja zaczęłam odczuwać pierwsze sygnały nadchodzącego orgazmu. Po następnych kilku ruchach już go miałam, a Michał jeszcze nie zamierzał kończyć. To wsuwał się we mnie, do znowu „wychylał, napierając na wargi. Jęczałam coraz głośniej, aż na niego przyszedł również ten stan pełnego zadowolenia, poczułam, jak się we mnie spuszcza. Zaczęłam cała drżeć, wbijając swoje ręce w jego ramiona. Długo leżeliśmy na sobie, za czym Michał wstał, a ja mogłam pójść do łazienki. Kiedy wróciłam, zaproponowałam drinka. Dłuższą chwilę siedzieliśmy sącząc płyn ze szklanek. Trudno mi określić, jak długo to trwało, wdaliśmy się w sympatyczną rozmowę, oboje przedstawialiśmy drobne epizody ze swojego życia. Ten czas pozwolił Michałowi zregenerować się, pokazując mi dość mocno podniecone prącie, po czym usłyszałam – <em>może od tyłu</em>. Nie zastanawiałam się nawet przez chwilę. Weszłam na łóżko, wypięłam w jego kierunku biodra, szeroko rozsuwając nogi. Po chwili już go miałam w sobie, jeszcze chwila, a w pokoju zaczął rozchodzić się ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Poczułam, jak jego szerokie dłonie mocno chwyciły mnie za biodra przytrzymując, w momencie, kiedy się we mnie wbijał. Bo tak to trzeba określić, trzymał mnie mocno rękoma i wbijał się raz za razem. Po chwili zatrzymał się, wykonał kilka ruchów na boki, po czym ponownie zaczął się wbijać. Nie wytrzymywałam, już w połowie głośno jęczałam potwierdzając każde jego pchnięcie. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale po pewnym czasie, kiedy byłam już mocno podniecona zaczęłam wręcz drżeć, mój brzuch falował w skurczach zbliżającego się orgazmu. Aż przyszedł i tak mocny, że aż Michał też jęknął, poczułam, jak się we mnie spuszcza, jednocześnie zaciskając bardzo mocno ręce na moich biodrach. Tak tkwiliśmy przez dłuższą chwilę, po której oboje opadliśmy na łóżko, długo nie mogąc złapać oddechu. Michał wstał pierwszy, a ja jeszcze długo leżałam, zwinięta w fasolkę, trzymając rękoma falujący brzuch. Po nim ja poszłam do łazienki, kiedy wyszłam, czekała na mnie szklaneczka z drinkiem. Stuknęliśmy się, Michał wzniósł toast – <em>za nasze miłe spotkanie</em>, wypiliśmy, Michał ubrał się i całując mnie bardzo namiętnie na pożegnanie powiedział – <em>przyjdę po Ciebie rano</em>. Ja wróciłam do łóżka, nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Można powiedzieć, że tak zaczął się mój „Wiosenny” urlop. 15 kwiecień 2012r Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a></p>
<p>***</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/04/16/urlop-swiateczny-2012-01/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>04. Tadeusz z basenu</title>
		<link>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/03/26/04-tadeusz-z-basenu/</link>
		<comments>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/03/26/04-tadeusz-z-basenu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Mar 2012 16:31:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>baska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pamietnik-erotyczny.info/?p=485</guid>
		<description><![CDATA[04. Tadeusz z basenu Minęły następne tygodnie. Nasze spotkania basenowe zaczęły mieć „dziury”, a to ja nie mogłam, a to on miał dyżur. Przyszła sobota, 24 marca. Tadeusz zaproponował spotkanie po basenie, w domu przywitał mnie od razu dużym drinkiem, mówiąc- za dwa tygodnie Święta, nie spotkamy się na basenie, Ty jeździsz na swoje wycieczki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>04. Tadeusz z basenu </strong></p>
<p>Minęły następne tygodnie. Nasze spotkania basenowe zaczęły mieć „dziury”, a to ja nie mogłam, a to on miał dyżur. Przyszła sobota, 24 marca. Tadeusz zaproponował spotkanie po basenie, w domu przywitał mnie od razu dużym drinkiem, mówiąc- <em>za dwa tygodnie Święta, nie spotkamy się na basenie, Ty jeździsz na swoje wycieczki rowerowe, dzisiaj „bawimy” się trochę dłużej.</em> Nie chce powiedzieć, że się w Tadeuszu zakochałam, ale ewidentnym jest, że seks z nim sprawiał mi wyjątkowo dużą przyjemność.</p>
<ul>
<li> </li>
</ul>
<p>To też od razu wylądowaliśmy w łóżku, po chwili już czułam jego prącie w sobie. Ale jak czułam. Od pierwszego jego pchnięcia czułam bardzo mocne podniecenie, a każde jego następne pchnięcie powodowało wzrastające podniecenie. Uniosłam wysoko nogi, mocno wypinałam w jego kierunku biodra, jakby czekając, aby się wbił we mnie. A on to robił, raz za razem, na początku bardzo spokojnie, ale z czasem i coraz mocniej i coraz szybciej. Każde jego pchniecie potwierdzałam narastającym jękiem, aż zaczęłam już prawie krzyczeć, kiedy zaczął się pierwszy orgazm. Ja już odpływałam w pierwszych skurczach brzucha, a on jeszcze mnie wytrzymywał. Aż poczułam, że i on już dochodzi do swojego szczytu. Przede wszystkim przyspieszył, po drugie zaczął się wbijać we mnie bardzo mocno, aż przyszło to ostatnie pchnięcie, po którym zastygł, a ja poczułam, jak mnie wypełniają jego soki. Potwierdziłam to głośnym jękiem, po którym poczułam w sobie bardzo mocny skurcz. Tadeusz jeszcze chwilę tkwił we mnie, a kiedy wysunął się, zwinęłam się w fasolkę i leżąc dłuższą chwile głęboko oddychałam. Kiedy już wyrównał oddech poszłam do łazienki umyć się, zasiedliśmy do śniadania. Przyszedł moment, doszliśmy już do kawy Tadeusz lekko odsunął się od stołu, wyraźnie rozsuwając nogi. Uważam, że we właściwy sposób go zrozumiałam, przyklękłam przed nim, biorąc jego kutasa do buzi. Pogładził lekko mnie po głowie, jakby akceptując moją decyzję, a ja systematycznie wpuszczałam go sobie w usta. Jeszcze moment, poczułam, że zaczyna nabierać sztywności. Wówczas Tadeusz przytrzymał mi głowę, mówiąc – <em>poczekaj, trochę się pobawimy</em>. Zaprowadził do pokoju, pokazał, że mam usiąść z rozsuniętymi nogami. Samemu coś sięgnął z półki, okazało się, że jest to miniaturowy wibrator, wsunął mi go w pochwę, włączając. Po chwili poczułam bardzo przyjemne jego„mrowienie” w sobie. Natomiast Tadeusz stanął na brzegach tej kanapy, jego kutas był na wysokości moich ust. Otworzyłam je, po chwili miałam go w sobie. Będąc w takiej pozycji miał możliwość mocnego wsuwania mi go w usta i to wykorzystywał. Chwyciłam się rękoma za jego uda, a on systematycznie wsuwał się we mnie. To „mrowienie” w cipce mocno mnie podnieciło, to też szeroko otwierałam usta, a on coraz mocniej wbijał mi swojego kutasa. Czułam go prawie bardzo głęboko w sobie, kiedy w pewnym momencie, można powiedzieć, na sekundę zastygł, a po tej sekundzie wysunął się i spuścił się na moje piersi. Ja prawie krzyknęłam, kiedy to poczułam, patrząc, jak jego sperma spływa wolniutko po moim ciele. To spowodowało jeszcze większe moje podniecenie. Tadeusz przesunął ręką po cipce, wyczuwając, jak z niej wypływają moje soki. Czując tą śliskość, wyciągnął ten wibratorem, po czym wsunął mi dwa palce w pochwę, dotykając szyjki. Jęknęłam z podniecenia, a z szyjki wypłynęły już moje soki. Wówczas usłyszałam – <em>jesteś mocno podniecona,</em> <em>naszykowałem nową, „małą” zabawkę, czy nie miała byś ochoty wsunąć jej sobie w cipkę</em>. Po pierwsze byłam podpita, po drugie byłam mocno podniecona, to też nie zastanawiając się nawet przez chwilę objęłam go bardzo mocno ramionami, przywarłam ustami do jego, go całując go wybrzmiałam – <em>taaaak</em>. Po chwili Tomek uniósł się, usłyszałam – <em>idź do sypialni i połóż się z rozsuniętymi nogami,</em> samemu podszedł do szafki. Zgodnie z jego sugestią poszłam do sypialni, położyłam się wygodnie na łóżku, szeroko rozsuwając nogi, Tadeusz pojawił się po chwili z tą „małą” zabawką. Usłyszałam – <em>pobaw się nim</em>. Był to czarnego koloru sztuczny członek wykonany z silikonu, z dość dużą, wyraźnie ukształtowaną główką. Rozsunęłam i uniosłam lekko nogi do góry, wzięłam go od Tadeusza, przyłożyłam do cipki. W tym momencie zorientowałam się, że nie jest on taki „mały”, ale mocno naparłam, główka weszła. Poczułam, jak mi prawie rozdziera wejście, ale wsunęła się. Trzymałam go od dołu, poluzowując i napierając wsuwałam go w siebie. Czując, jak jestem mocno rozpierana coraz głośniej jęczał, ale też coraz mocniej napierałam. Niestety, poczułam już dość duży opór. Usłyszałam – <em>daj ręce, pomogę Ci uklęknąć</em>. Udało się, uklękłam. Ta moja zabawa trwała już chwilę, w tym momencie zdziwiłam się, ale zrobiłam się bardzo mokra. To też przytrzymując go przy stopce zaczęłam ponownie wysuwać go i wsuwać w siebie. Okazało się, że z wysuwaniem nie ma kłopotów, ale ze wsuwaniem pojawiły się ponownie. Obserwując go zobaczyłam, że mam go tylko znaczną część, ale nie cały, dalej już nie mogę. Spojrzałam na Tadeusza, błagalnym głosem wyszeptałam – <em>dalej nie mogę, pomóż</em>. Tadeusz polecił mi ponownie położyć się na plecach, chwyciłam nogi pod kolanem, szeroko je rozsuwając, a Tadeusz zaczął mi go wsuwać. Do pewnego momentu robił to dość delikatnie, ale, kiedy już wsuwał ponad połowę, zaczął to robić dość energicznie, nie dość, że szybko, to i dość mocno. Ja się darłam, unosiłam głowę i widziałam, jak w momencie wsuwania wypełnia mi się dolna część brzucha. Przyszedł moment, kiedy już go miałam prawie całego w sobie. Od tego momentu Tadeusz jakby zwolnił, ale za to dość mocno we mnie go wsuwał. Wykonał kilka takich ruchów, po czym usłyszałam – <em>nie ruszaj się</em>. Poszedł do łazienki, za chwilę wrócił, zobaczyłam, że na prawej ręce ma tą cienką, lateksową rękawiczkę, była czymś wysmarowana. Podszedł, uśmiechnął się do mnie mówiąc – <em>a teraz deser</em>. W pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi, zaraz było już wszystko wiedziałam. Tadeusz wysunął z cipki tego sztucznego kutasa i przyłożył do niej swoje palce odpowiednio zwinięta. Ja opuściłam na bok szeroko rozstawione nogi, zapierając się nimi o łóżko, lekko uniosłam biodra, głośno jęcząc. Nie raz miałam chęć, aby mi ktoś wypełnił cipkę dłonią, ale do tej pory zdarzyło się to tylko kilka razy, teoretycznie wbrew mojej woli. Teraz zapierałam się na nogach, wypinając w jego kierunku biodra, wręcz czekając, kiedy mi ją zacznie wsuwać. A on zaczął bardzo delikatnie, najpierw zaczął przekręcać w cipce zwinięte palce, a kiedy już poczuł, że się „ślizgają” zaczął napierać. Jęczałam bardzo głośno, czując, jak ta koronka przesuwa się do mojego wnętrza i jak za chwilę już mam ją cała w sobie. Poczułam napór jego palców na tylnej ściance pochwy, głośno jęcząc. Tadeusz bardzo ostrożnie przekręcił rękę, to w jedną stronę, to w drugą, lekko naparł na ściankę i wolniutko zaczął ja wysuwać. Wysunął całą, ale tylko po to, aby za chwile ponownie zacząć ją wsuwać. Znowu zaczęłam jęczeć, on tym razem położył lewą ręką na brzuchu, jakby chciał sprawdzić, jak daleko jest, drugą wsuwał coraz głębiej, aż ponownie dotknął ścianki. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale tym razem chciałam poczuć go mocno w sobie, to też wyjęczałam – <em>zwiń ją w piąstkę</em>. Nie musiałam mu dwa razy powtarzać, poczułam, jak ją złożył i jak zewnętrzną częścią naparł na ściankę. Znowu nie mogę tego wytłumaczyć, ale jęknęłam – <em>mocno</em>. Tadeusz tylko spojrzał, po czym lekko ja poluzował i mocno wsunął w głąb. Od tego momentu zaczęło się to, na co nie raz miałam ochotę. Ja unosiłam wysoko biodra, on w tym momencie mocno napierał na moje wnętrze. Na dodatek drugą ręką zaczął dotykać łechtaczki, co mnie bardzo mocno podnieciło. To też jęczałam coraz głośniej, coraz szybciej unosiłam biodra, a Tomek coraz mocniej wbijał we mnie swoją dłoń. Aż przyszedł moment, którego się zupełnie nie spodziewałam, po prostu dostałam bardzo mocny orgazm, wyrzuciłam wysoko biodra, Tomek się zorientował, w tym momencie naparł na mnie bardzo mocno i na dłuższą chwilę zastygł. Kiedy ja zaczęłam opuszczać biodra, on zaczął wysuwać rękę i na tym skończyła się ta nasza pieszczota. Długo leżałam, głęboko oddychając. Tym razem Tadeusz przyniósł w szklance wodę mineralną, ale chłodną, wypiłam wszystko, po czym poszłam do łazienki. Kiedy wyszłam, wypiłam jeszcze jedna szklankę wody, ubrałam, wróciłam do domu. Wykąpałam, poszłam spać. Obudziłam się po pewnym czasie, kiedy chciałam wstać, od razu poczułam całe podbrzusze, ale kiedy go dotknęłam, poczułam, że „jest mi dobrze”. Bolało, a jednak byłam zadowolona. Jeszcze chwile poleżałam, po czym nastąpiło coś, czego nie przewidywałam. Przypomniałam sobie, że niedawno przysłali mi nowego „Kubusia”. Od pewnego czasu pasjonują mnie duże Kubusie, ten miał 2 cale średnicy i 15 cali długości do imitacji jąder. Gdy tylko pomyślałam o nim, już się zrobiłam mokra, a gdy smarowałam go kremem już poczułam pierwsze skurcze. Ustawiłam go na stołeczku, okazało się, że mocno muszę się wspiąć na palcach, aby go w siebie wsadzić. Gdy tylko poczułam go w dziurce mocno naparłam. Naparłam i głośno jęknęłam. Przecież całe podbrzusze bolało mnie od porannej „zabawy” a tu nowa zabawka. Jęczałam coraz głośniej, coraz mocniej bolało mnie podbrzusze, ale też coraz mocniej chciałam mieć go w sobie. Czułam ból, a pomimo to napierałam coraz mocniej. Patrząc po śladach od kremu wbiłam w siebie trochę więcej, niż połowę. Dalej już nie dałam rady, bo ból był bardzo duży. Pomyślałam – szkoda, że nie ma Tadeusza, może by mi pomógł wbić go głębiej. Mocno zmęczona umyłam się, położyłam do łóżka, wspominając „poranną gimnastykę” Nie powiem Tadeuszowi, że było mi dobrze, ale też na pewno nie będę się broniła, jeśli kiedyś będzie chciał to powtórzyć. A może zaproponuje „coś innego”. 26 marca 2012r Baśka <a href="mailto:baska45@poczta.onet.pl">baska45@poczta.onet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pamietnik-erotyczny.info/2012/03/26/04-tadeusz-z-basenu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

