24
kwietnia

Świąteczne jajka

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Marek 04. Świąteczne jajka.

Marek jest moim „gospodarzem domu”, do jego obowiązków należy utrzymywanie porządku na zewnątrz budynku i wywiązuje się z nich bardzo dobrze. Ale od pewnego czasu, po zakończonej jego pracy dochodzi między nami do zbliżenia, przy czym Marek upodobał sobie moją pupę, a mnie z tym jest też dobrze. Ale nie są to zwykłe zbliżenia. Poza zbliżeniami Marek „bawi” się mną stosując różne elementy przemocy, a ja się na nie godzę.

  •  

Tak było również w miniony piątek. W środę przysłał mi sms-a z pytaniem, o której wrócę w piątek do domu, bo on chciałby zaprezentować mi „Świąteczne jajka”. Rzeczywiście, nie widzieliśmy się w Święta, bo ja wyjechałam, a zbliżenie z nim miałam pod koniec lutego, czyli prawie dwa miesiące temu. To też doszłam do wniosku, że mogę się z nim spotkać, licząc się z tym, że mnie zbije i nie wiem co jeszcze. To jest właśnie ten dziwny stan u mnie. Mam świadomość, że podczas tego spotkania mój partner zada mi bul, a pomimo to świadomie się na to godzę. Mało tego, psychicznie już się przygotowuję, aby być mu całkowicie podporządkowaną. Zaczęliśmy, można powiedzieć, jak zwykle, od natrysku. Kiedy weszłam do łazienki Marek stał już pod nim, to też stanęłam obok niego i zaczęliśmy się myć. Ale jak to już kilkakrotnie bywało, ręce jego od razu zaczęły „myć” moją dolną część ciała, usłyszałam - wyreguluj natrysk. Zmniejszyłam wypływ wody, regulując również jej temperaturę i podałam przez ramię końcówkę Markowi. Przesunął ją w znaczący sposób po moich plecach aż do samego dołu, a kiedy poczułam ją w rowku w znaczący sposób wypięłam pupę. Marek delikatnie wsunął mi ją w brązową dziurkę, ja odruchowo chwyciłam się za brzuch. On po chwili również przyłożył rękę do mojego brzuszka i oboje czekaliśmy, kiedy się wypełni. Przyszedł moment, uznałam, że wystarczy, Marek nie protestował, pozwolił mi się wypróżnić i wsunął końcówkę ponownie. Po chwili znowu byłam wypełniona, tym razem już trochę mocniej, ale ponownie Marek pozwolił mi się wypróżnić. Za trzecim razem przytrzymał końcówkę dłużej, wypełniając mnie bardzo mocno, aż krzyknęłam. Wówczas wolniutko wyjął końcówkę natrysku, w zamian wsuwając mi w pupę bardzo energicznym ruchem klasyczny, średniej wielkości korek analny. Jęknęłam, kiedy go wsuwał, ale po chwili już go miałam w sobie. Wyszliśmy z pod natrysku, owinęłam się w ręcznik, a Marek podprowadził mnie do bocznego lustra, mówiąc – chodź sprawdzimy, czy wystarczająco Cię napompowałem. Stanęłam profilem do lustra i aż się sama zdziwiłam, bo brzuch miałam jak średniej wielkości bębenek. Marek go delikatnie pogłaskał, po czym powiedział – a teraz ustaw się ładnie na pieska. Miałam świadomość, że od tego momentu zaczyna się jego zabawa, ale posłusznie ustawiłam się na kolanach, wysoko wypinając pupę i szeroko rozsuwając nogi. Marek stanął przede mną, pochylił, przesuwając ręką po całym kroczu, po czym usłyszałam świst rzemieni od dyscypliny, a za chwilę poczułam piekący bul ma cipce. Rzemienie spadły równo na nią, po chwili na jeden pośladek, za chwilę na drugi i ponownie w sam rowek. Darłam się, ale on nie reagował, tylko z odpowiednią siłą spuszczał na mnie rzemienie dyscypliny. Nie jestem w stanie policzyć, ile tego było, ale po pewnym czasie ustały, poprosił, abym wstała, podając mi szklankę z piciem. Czułam w szklaneczce alkohol, ale to nie było ważne, bardzo chciało mi się pić. Wypiłam ją do dna, wówczas Marek polecił – siadaj na stole. Zapiął mi opaski na rękach i nogach, po czym przypiął rękę z nogą do jednego kółka, drugą rękę z nogą do drugiego kółka, następnie zewnętrzne kółka do linek, które były przeciągnięte przez haki w ścianie. Tym sposobem miął mnie maksymalnie rozciągniętą, ale też miał pełny dostęp do mojego krocza. Przez chwilę jakby delektował się tym widokiem, przesuwając po brzuchu i kroczu rękę. Stwierdził, że są to miejsca jeszcze zbyt czerwone, wziął w rękę , które dyscyplinę i zaczął okładać mi nią cipkę. Darłam się, bo przecież mocno bolało. Tym razem jednak rzemienie nie spadały tylko na moje krocze, na cipkę, ale również na dolną część brzucha, która z racji „napompowania” była w specyficzny sposób wyeksponowana. Raz za razem spadały rzemienie dyscypliny na cipkę, czułam piekący bul, ale wystąpiło również to, co się w takich momentach u mnie pojawia, a mianowicie podniecenie. Wyraźnie czułam, jak po tych uderzeniach zaczynają falować mięśnie brzucha w narastającym podnieceniu, a na wyjściu z cipki pokazały się krople śluzu. Marek to zauważył, podszedł i podtrzymując ręką swojego kutasa wprowadził go do środka, mocno wbijając się we nie. Jęknęłam, czując, jak mnie wypełnia, a za chwilę zaczęłam jeszcze mocniej, czując, jak systematycznie wbija się we mnie. Czułam go szczególnie mocno, bo przecież miałam wypełniony cały brzuch, a przez to miałam mocno ściśniętą cipkę. Wsuwał się i wysuwał, a we mnie narastało podniecenie, aż przyszedł moment, poczułam, że Marek też jest już bardzo mocno podniecony, pchnął tego swojego kutasa jeszcze we mnie trzy razy i zaczął się spuszczać. Ja też w tym momencie głośno jęczałam, poczułam mocny ścisk w sobie w narastającym orgazmie. Chwile we mnie trwał, po czym wysunął się, wytarł kutasa w ręcznik i sięgnął po torebkę foliową. Patrzę, a on wyjmuje z niej ugotowane na twardo jajko, mówiąc - symbolem Świąt Wielkanocnych jest jajko, to Cię nimi nafaszeruje i ozdobie. Po czym zaczął mi je wsuwać w cipkę. Standardowe jajko ma około 6cm długości i 4cm szerokości, czyli ok. 65cm3 objętości. Niby nie jest to dużo, ale zależy to wszystko, do jakiej objętości się to odnosi. Objętość cipki nie jest zbyt duża, to też kiedy mi je wsuwał zaczęłam jęczeć. Przy drugim już jęczałam głośno, bo przecież powodowało ono jakiś ucisk, a przecież w środku miałam pełno wody, napompowanej do „pupy”. Po chwili wziął następne i już z pewnymi oporami, ale jeszcze mi je wepchnął. Kiedy wsuwał czwarte, już jęczałam bardzo głośno, na szczęście piątego jajka już nie był w stanie wcisnąć. To też sięgnął do torby, tym razem dłużej czegoś w niej szukał, po chwili wyjął spinkę typu „szczęki rekina” ścisnął mocno obie wargi i zapiął mi ją na nich. Była to duża, metalowa zapinka, mające około 12cm długości z wyjątkowo ostrymi kolcami, które się natychmiast wbiły w wargi. Rozdarłam się, bo mnie bolało, Marek natomiast jeszcze ją mocniej ścisnął, patrząc, czy odpowiednio głęboko wbiły mi się jej kolce. Uznał, że wystarczające, po czym powiedział - teraz czas na dekoracje pisankami. Patrzę, a on wyjął z torby dość grubą igłę z już nawleczoną igłą i zaczął zbliżać się do moich piersi. Chwycił w palce brodawkę i przekłuł ja pionowo. Można to powiedzieć w dwóch słowach, ale przecież najpierw ją ścisnął, po czym przyłożył do niej tą igłę i naciskając niezbyt mocno patrzył, jak mi się wbija w brodawkę. Ja jęczałam z bólu, on przebił ją na wylot, przeciągnął nitkę, po czym wyjął z torby pomalowane jajko, przekłuł je na wylot w poprzek i zawiązał. Tym sposobem miałam przytwierdzoną pisankę do piersi. Po chwili powtórzył to samo z drugą brodawką. Ale okazało się, że to jeszcze nie wszystko. Wziął w dwa palce fragment piersi nad brodawką tak samo go przekłuł, po czym przywiązał następne jajko. To samo powtórzył z drugą piersią, a następnie, w ten sam sposób przypiął po jednym jajku pod brodawką. Tym sposobem miałam poprzypinane po trzy jajka na każdej piersi. Na tym jeszcze Ne koniec. Nawlekając ponownie igłę wziął się za mój brzuch. Był on mocno „sterczący”, bo przecież miął w sobie dość dużo wody. To Markowi nie przeszkadzało, tylko systematycznie ściskał kolejny fałd skóry, przekłuwał go igłą, przeciągał nitkę i przywiązywał następne jajko. Tym sposobem, pomiędzy pępkiem a wzgórkiem łonowym przypiął mi pięć jajek. Ostatnie, szóste przypiął, przewlekając igłę przez napletek łechtaczki, co mnie szczególnie bolało. Skończył, wypiął z linek, mówiąc - możesz się obejrzeć. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam się śmiać, bo wyglądało to dość  zabawnie. Z drugiej jednak strony każdy ruch ciałem, szczególnie piersiami poruszał te jajka, a to urażało, powodując dokuczliwy bul. Marek popatrzył też na mnie, po czym pozwolił, abym wyjęła z pupy tkwiący tam ciągle korek w wypuściła z siebie będącą wewnątrz mnie wodę. Trwało to chwilę, po czym usłyszałam - wiesz, ze lubię Twoją dupcuię, to mnie nasmaruj. Spojrzałam, stał przede mną ze sterczącym kutasem, a w ręku trzymał tubkę z kremem. Kiedy go wysmarowałam, polecił - połóż się na stole. Popatrzyłam, a on tylko głową wskazał mi stół, na którym nie tak dawno jeszcze siedziałam. Podeszłam i wolno przesuwając ręce do przodu pochyliłam cały tułów, aż w końcu się na nim położyłam. Położyłam, mocno jęcząc, pod sobą miałam jajka przymocowane za pomocą nitki, która była przeciągnięta przez fragment skóry na brzuchu lub przez piersi. Przy każdym ruchu powodowało to dość mocny bul, a zanosiło się na jeszcze większy. Marek zbliżył się do mnie od tyłu, rozsunął pośladki i wsunął w brązową dziurkę swojego sterczącego kutasa. Zrobił to płynnie, bo wcześniej był przeze mnie nasmarowany, po czym chwycił za biodra i zaczął mnie systematycznie posuwać. To się trochę wysunął, to się wbił to znowu wysunął, to znowu wbił. Ja jęczałam bardzo głośno, bo to jego wbijanie się powodowało ruch całego ciała, a przede wszystkim napinanie się pode mną tych zamocowanych jajek. To wsuwanie i wysuwanie trwało dość długo, jednak w pewnym momencie poczułam, że pęcznieje, a za chwilę, jak mnie wypełnia swoimi sokami. To mmi trochę ulżyło, bo zakładałam, ze to już koniec tej zabawy. Niestety, myliłam się. Owszem, Marek wysunął ze mnie swojego kutasa, ale usłyszałam - nie ruszaj się. Odwróciłam twarz w jego stronę, patrzę, a on znowu coś wyciąga z torby, która stała obok. Było to następne jajko ugotowane na twardo i obrane ze skorupki. Przystawił mi je do brązowej dziurki i zaczął je wciskać. Pupa była dość mocno rozluźniona po jego zbliżeniu, była też mokra po jego sokach, to też udało mu się je wsunąć bez większych problemów. Czuje, ze za moment wsuwa drugie i następne. Po czterech już zaczęłam głośno jęczeć, ale wsunął jeszcze piąte i szóste. Tu już darłam się, ze mnie boli. Wówczas usłyszałam - podnieś się. Wyprostowałam się, a on stwierdził, że mój brzuch jest jeszcze za mało wyeksponowany i ponownie pchnął mnie na stół. Ten ruch do góry spowodował, że jajka, które miałam w sobie lekko się przesunęły i kiedy ponownie położyłam się na stole udało mu się wsunąć we mnie jeszcze dwa, kiedy próbował trzecie już się darłam bardzo mocno. Zrezygnował, ale usłyszałam - nie ruszaj się. Po chwili poczułam, jak mi ściska skórę na pośladku, a za chwilę mocne ukłucie Za moment to samo powtórzyło się na drugim pośladku. Okazało się, że Marek miął przygotowane trzy duże agrafki i nimi „zapiął” mi pupę tak, aby siedzące w niej jajka nie wysuwały się. Po czym pozwolił mi się wyprostować a następnie polecił usiąść na stołeczku. Nie było to takie proste, ale w końcu usiadłam, czując, jak się we mnie przesuwają te jajka. Czas, w którym wsuwał mi te jajka pozwolił mu się dość dobrze zregenerować i jego kutas był już dość sztywny, przystawi mi go do ust, głęboko wsuwając. Czułam, jak mi wchodzi coraz głębiej, to też coraz szerzej otwierałam usta. Nie wiem, jak on to zrobił, ale podniecił się dość szybko i spuszczając się skierował cały strumień na moje piersi mówiąc - masz jajka w majonezie. Wysunął się, umył ubrał i poszedł. Ja najpierw dłuższą chwilę siedziałam, dopiero później wzięłam nożyczki i przecinałam nitki na piersiach i na brzuchu uwalniając się od tych pisanek. Później z dużym wysiłkiem odpięłam agrafki na pupie uwalniając ją z całej zawartości. Wówczas dopiero weszłam pod natrysk, dokładnie się umyłam, po czym nastąpiła cała ceremonia smarowania obolałych miejsc. Skończyłam, była prawie północ na zegarze. Dobrze, ze następny dzień to sobota, miałam szanse odpocząć.

20 kwietnia 2010. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

 

22
kwietnia

Sportowcy 01

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Sportowcy 01.

Mam siedzący tryb pracy, poza pracą też „nasiadówki”, a ja od wielu już lat najlepiej regenerują się pływając. Zaczęło to się jeszcze w dziecinnych latach. Dziadek mówił o mnie „półdieble weneckie”, z tego powodu, że byłam bardzo ruchliwa. Licząc, że się trochę „ustatkuję” zapisał mnie na basen. Wyczynowca to ze mnie nie zrobił, ale nauczyłam się dobrze pływać, szczególnie żabką i nie szybkościowo a na wytrzymałość.

  •  

Potrafię w dużym basenie pływać od brzegu do brzegu bez przerwy przez godzinę. Z tego powodu czasami były różne „numery”, bo różni próbowali pływać równo ze mną, po czym „wysiadali” w przedbiegach. Po pływaniu najczęściej chodzę jeszcze na pół godzinki do sauny, później się myje i do domu. Na basenie praktycznie znam wszystkich ratowników, z większością miałam zbliżenia. Od stycznie w poniedziałki i czwartki, kiedy ja też jestem na basen, przychodzą „sportowcy”, wśród nich wyróżniają się judocy. Są to młodzi, dobrze, wręcz potężnie zbudowani mężczyźni, Próbowali mnie podrywać, traktując jak „małolata”. W wodzie mam włosy pod czepkiem, a w kostiumie wyglądam zupełnie dobrze, to skąd mieli wiedzieć, ile ja mam lat. Kilkakrotnie próbowali pływać „równo” ze mną, ale nic im z tego nie wychodziło. Nie będę ukrywała, że nie raz miałam na nich chęć, ale przecież nie będę im pierwsza proponowała. Ale chyba domyślił się czegoś zaprzyjaźniony ratownik, Adam, bo miniony poniedziałek zaprzyjaźniony ratownik szepnął mi „na ucho” - masz w saunie niespodziankę. Spojrzałam, kiwnęłam głową, ale pływałam dalej. Kiedy przyszedł mój czas poszłam do szatni, zdjęłam mokry kostium, owinęłam się w duży ręcznik, mały do leżenia wzięłam w rękę, poszłam do sauny. Tam w przedsionku zostawiłam duży i co nieco owinięta małym weszłam do środka. Panował w niej bardzo głęboki półmrok, za nim się wzrok przyzwyczaił nic nie widziałam, po dłuższej chwili dopiero dojrzałam, że na jednej ławce siedzi jedna „góra mięsa” a na drugiej druga, Było to dwóch bardzo potężnych chłopców, którzy niedawno jeszcze ze mną pływali. Położyłam ręcznik na ławce, samej kładąc się na nim. Tak leżałam dłuższą chwilę. Robiło mi się już ciepło, już pojawiły się pierwsze krople potu, kiedy poczułam na swoich plecach czyjeś ręce. Spojrzałam, a to jedna „góra mięsa” klęczała obok mnie jakby masując mi plecy. Nie trwało to dugo, po chwili jego ręka poprzez rowek wylądowała głęboko między moimi nogami, które rozsunęłam, dotykając łechtaczki. Od dłuższego czasu nie było Piotra, to też miałam chęć na seks, ale nie przypuszczałam, że będę zerżnięta tak „dobrze”. Po chwili podszedł drugi, rozłożył na podłodze duży frotowy ręcznik, a pierwszy cichutko powiedział

- połóż się i rozsuń nóżki. Spojrzałam, ale nie dyskutowałam. Po chwili leżałam na podłodze rozsuwając i lekko unosząc nogi. Przede mną pojawiła się ta „góra mięsa”, ale miała ona też odpowiedniego do swojej postury kutasa. Przystawił się, a po chwili pchnął. Jęknęłam, czując, jak mnie wypełnia, a po chwili już głośno jęczałam, bo we mnie wbijał się pokaźny kutas. Nie dość, że mnie mocno wypełnił, nie dość, że dotykał szyjki, to dość mocno na nią napierał. Ja jęczałam w narastającym podnieceniu, czułam, jak mi już zaczynają prężyć się mięśnie na brzuchu, a on systematycznie w głąb i w głąb. To nie były zwykłe pchnięcia, bo było bardzo mocne wbijanie się we mnie podczas którego nie dość że miałam go całego w sobie, to jeszcze jego wzgórek łonowy „miażdżył” moje zewnętrzne wargi sromowe. Czułam go coraz mocniej w sobie, poczułam, jak pęcznieje, wbiłam mu się w ramiona, jęcząc w bardzo mocnym orgazmie, kiedy się we mnie spuszczał. Skończył, dość długą chwilę trwał we nie, wysunął się, ale jego miejsce natychmiast zajął drugi. Ponownie był to młody mężczyzna dość wysoki, bardzo mocno zbudowany, barczysty, nogi jak filary, ma moje oko ok. 90- 100kg wagi. To też kiedy taki wbił się we mnie z całej siły, ja tylko mogłam jęczeć. Jeszcze nie minęło podniecenie po pierwszym zbliżeniu, a tu wbijał się we nie drugi. Można powiedzieć, że robił to wolniej, ale systematyczniej. To też ja jęczałam w falowo chodzących skurczach brzucha, a on się wbijał. Sytuacja powtórzyła się, czułam, jak się wbijał głęboko we mnie, ale też bardzo mocno czułam, jak mi „miażdży” wargi sromowe tymi swoimi pchnięciami. Poczułam, że dochodzi do maksymalnego podniecenia, prawie krzyczałam, kiedy się we mnie spuszczał. Trudno znaleźć słowa, kiedy to obłędne podniecenie wiruje w głowie, a oczy zachodzą mgłą. Wysunął się mówiąc - idź się umyj, ale wróć. Prawdę powiedziawszy w tym momencie mogłam wziąć ręcznik i wyjść. A jednak tego nie zrobiłam. Nie ma na to racjonalnego wytłumaczenia. Przecież wiedziałam, że będę dalej rżnięta, a pomimo to umyłam się pod natryskiem i wróciłam. Podali mi butelkę typu „Pet”, mówiąc - masz napij się. Spojrzałam, niby cola, ale po pierwszym łyku zorientowałam się, że jest ona zaprawiona alkoholem. Pociągnęłam kilka łyków, w oni mówią - oprzyj się brzuchem o ławkę. Spojrzałam i byłam trochę zdziwiona, jak oni to zrobili, pierwszy stał obok mnie ze sterczącym kutasem. Drugi za nim też szykował swojego.Oparłam się o ławkę, wypinając pupę, po chwili poczułam, jak w moją cipkę wsuwa się kutas tego pierwszego. Wsunął, wypełniając mnie do końca, chwycił za biodra i zaczął swoją „rytmiczną” zabawę, w tył i do przodu, ale z całej siły. Można sobie wyobrazić, co czułam. Ja drobna, nie całe 50kg, za mną prawie 100kg. Przy każdym jego pchnięciu czułam, jak moje biodra unoszą się do góry. Starałam się nogami amortyzować te ruchy, bo dobijał swoją kością łonową do moich warg. Czułam, jak za każdym takim pchnięciem mam „miażdżone” wargi. Ale też czułam narastające we mnie podniecenie, czułam, jak twardnieje mi brzuch w tym podnieceniu. Przyszedł moment spełnienia, poczułam jak się spuszcza, ale poczułam również jak potwornie mocno zaciska się moja cipka w bardzo mocnym orgazmie. Tkwiliśmy tak w sobie dłuższą chwilę, udało mi się wyrównać oddech, po chwili poczułam jak puszczają kleszcze jego rąk i wysuwa się. Ale to był tylko moment. Pomimo tak dużej masy swojego ciała zmienili się błyskawicznie i już drugi był we mnie. Był we mnie i zaczęło się wszystko od nowa. On nowa, to wcale nie oznacza tak samo. Przede wszystkim miałam już bardzo mocno zmiażdżoną cipkę od zewnątrz, to tez każde jego pchnięcie kwitowałam bardzo błotnym jękiem. Ten jęk był narastający, bo narastało tez we mnie podniecenie. Wyrażało się to systematycznymi skurczami brzucha. Za każdym razem, kiedy czułam taki skurcz jęczałam. Drugi mój partner był wyraźnie wolniejszy, ale za to „dokładniejszy”, dość wolno wysuwał się, ale za to szybko i mocno wsuwał. Ja już tylko tłukłam rękoma w ławkę, oczy zaszły mi mgłą, brzuch zaczynał coraz mocniej boleć, a on jeszcze i jeszcze. Aż przyszedł moment, wysunął się dość mocno, zatrzymał na dłuższą chwilę, po czym pchnął z całej siły. Moje uniesienie się na nogach nic nie dało, wręcz huknął mnie w cipkę powodując mocny bul warg, poczułam, jak się spuszcza. Tkwiliśmy w sobie bardzo długo, za nim on się uniósł, ja osunęłam się na podłogę, nie mając siły utrzymać się na nogach. Dostałam pić, trochę ochłonęłam, po czym usłyszałam - idź się umyj i wróć. Nie było to takie proste, na chwiejnych nogach doszłam do natrysku, puściłam wodę i myjąc się dotknęłam cipki. Aż jęknęłam, tak mnie bolała. A pomimo to zamiast wyjść i iść do domu, weszłam do sauny, wiedząc, że mogę mięć następne zbliżenie. Niby nie jest to logiczne, bo przecież cipka już mnie mocno bolała, a jednak weszłam. Ponownie dostałam pić, po czym po chwili jeden z nich położył się na podłodze. Kiedy on się zdążył podniecić, nie wiem, ale zobaczyłam jego sterczącego kutasa. Pokazali mi, że mam na nim usiąść, ale w odwrotnej pozycji, plecami do twarzy. Kucnęłam, ustawiłam tego sterczącego kutasa i wolniutko zaczęłam go wpuszczać w siebie. Wszedł cały, a ja znowu jęknęłam, bo oparłam się zewnętrzną, obolałą częścią cipki o jego kość łonową. On to wyczuł i natychmiast mi „poprawił” podrzucając mnie do góry. W określonych dysproporcjach porównuje się mrówkę ze słoniem. Tutaj aż takie dysproporcje nie występowały, ale nie miał żadnych problemów, aby mnie swoimi podrzutami bioder wbić na siebie do końca. Drugi stanął przede mną i swoimi ogromnymi „łapami” chwycił za piersi mocno je ściskając. Zaczęłam głośno jęczeć, ale oni patrzyli tylko na siebie, jeden mnie podrzucał do góry, a drugi w tym momencie ściskał piersi. Po kilku takich podrzutach drugi puścił piersi, jedną ręką chwycił mnie za włosy, a mam ich sporo, mocno je ściskając. To mnie zabolało, więc zaczęłam krzyczeć. On na to czekał, pomagając sobie drugą ręką wsadził mi swojego kutasa głęboko w usta. Ja lubię oral, może to dziwne, ale właśnie lubię, jak mnie ktoś gwałci w usta. To też je otworzyłam szeroko, a on systematycznie mi się w nie wbijał. Jeden podrzucał mnie do góry, a drugi jedną ręką od góry „dociskał” wbijając mi się głęboko w usta, drugą ręką ponownie ściskając piersi, to jedną, to drugą. To było ich trzecie zbliżenie, to też poczułam je mocniej, bo zdecydowanie dłużej trwało. Aż osiągnęli odpowiedni poziom podniecenia, najpierw spuścił się ten drugi w usta, a kiedy „chlapał” mnie resztkami swojej spermy po piersiach poczułam, jak się od dołu spuszcza we mnie ten drugi. Tak tkwiliśmy przez dłuższą chwilę, po czym pomogli mi wstać i zaczęłam iść do łazienki. Usłyszałam - wróć, ale odpowiedziałam - nie, już na dzisiaj dość. Wówczas usłyszałam - przyjdź w czwartek, będzie nas trzech. Spojrzałam, ale nie odezwałam się. Czując mocno cipkę poszłam pod natrysk, opłukałam się i wrócim do domu. Rano ją jeszcze dość mocno czułam, ale po kąpieli i odpowiednim smarowaniu dość szybko wszystko „wróciło do normy”. Siedząc przy kawie zaczęłam się zastanawiać - iść w czwartek czy nie ??? Ale odpowiedź na to pytanie może będzie w następnym liście. 21 kwietnia 2010. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

9
kwietnia

Dzień Kobiet 2010

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Dzień Kobiet, 2010.

Jest takie powiedzenie - nie chwal dnia przed zachodem słońca. Był 08 marca, tzw. Dzień Kobiet. Specjalnie się na niego nastawiałam, ale podświadomie miałam chęć na jakąś zabawę. W pracy dzień minął „standardowo” dyrekcja przyszła z kwiatkiem, była też jakaś „kopertówka”, Panie mogły iść o dwie godziny wcześniej do domu.

  •  

Mnie się nie spieszyło, ale wyszłam też o godzinę wcześniej, pojechałam do „Spółki lekarskiej”, miałam tam sporo pracy. Przywitałam się z Tadeuszem, z czasem, kiedy pracowałam dochodzili pozostali pracownicy spółki. Około 18-tej byli już wszyscy, przyszli do mojego pokoju, ledwo się mieszcząc, Tadeusz złożył mi życzenia, wręczając mi dość grubą kopertę, otrzymałam też przepiękny bukiet  kwiatów i usłyszałam - dzisiaj nie jest dobry dzień, na imprezowanie. Spotkamy się w innym, uzgodnionym terminie. Po czym wyszli, wszyscy przecież są żonaci i pojechali z kwiatkami do swoich pań. To też trochę jakby zawiedziona wróciłam do domu. Zdążyłam się rozebrać, zdjąć buty, a tu dzwonek. Patrzę, a przy furtce stoi Leszek, a w ręku trzyma olbrzymi bukiet róż. Otworzyłam, wszedł, popatrzył i mówi - czy będzie Pani uprzejma przyjąć te kwiaty z okazji Dnia Kobiet”. Uśmiechnęłam się, mówiąc, że tak, wzięłam te kwiaty, prosząc, aby się rozebrał i wszedł do salonu. W tym czasie poszłam po wazon, po chwili stał na ławie wypełniony przepięknymi różami. Stanęłam przed nim, pytając - co sobie życzysz ? Spojrzał na mnie tym swoim głębokim wzrokiem, mówiąc - Ciebie. Więcej już nie musiał mówić, po chwili usta nasze zwarły się w bardzo mocnym pocałunku. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale całowaliśmy się jak klasyczna para zakochanych. Języki nasze przenikały do wnętrza ust, to w jego, to w moje. Moment i Leszek zaczął zsuwać z siebie marynarkę. Był to znak,„drepcząc” weszliśmy na piętro, do pokoju gościnnego, zrzuciliśmy z siebie wszystko, a kiedy znaleźliśmy się przy łóżku już byliśmy nadzy. Położyłam się, szeroko rozsuwając nagi, aby mógł swobodnie wejść we nie. Wszedł, a ja głośno jęknęłam, czując, jak mnie wypełnia. Wczepiłam się rękoma w jego potężne ramiona nad sobą i wypinając w jego kierunku biodra przyjmowałam jego mocne pchnięcia. Każde z nich potwierdzałam głośnym jękiem. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale od samego początku, od momentu wypełnienia mnie czułam drżenie mięsni brzucha, które za każdym jego pchnięciem nasilały się, aż przeszły w bardzo mocną wibrację, kiedy się we mnie spuszczał. Potwierdziłam to głośnym jękiem, po czym opuściłam bezwładne ręce wzdłuż łóżka. Przez chwilę tkwiliśmy w sobie, po czym zaproponowałam - idziemy się umyć. Naprzeciwko pokoju gościnnego jest łazienka, weszliśmy pod natrysk. Puściłam delikatnie wodę i zaczęłam opłukiwać jego kutasa. Stał nieruchomo, a ja przesuwając strumień wody opłukałam tą jego pałeczkę, kierując wodę głębiej, opłukałam woreczek, aż skierowałam ją na jego brązową dziurkę. Wówczas Leszek chwycił swoje pośladki dając mi możliwość dokładnego jej umycia, a kiedy przesunęłam po niej ręką głośno jęknął. „Z wykopalisk” wiedziałam, że mężczyźni mają to miejsce wrażliwe, ale w jakim stopniu, tego nie wiedziałam. Na razie się nad tym nie zastanawiałam, wycofałam strumień wody, podałam mu natrysk do ręki, odwracając się do niego tyłem i delikatnie wypinając pupę. Wsunął natrysk między moje nogi, za nim wsunął rękę, niby to myjąc zaczął dotykać łechtaczki. Byłam jeszcze mocno pobudzona po naszym zbliżeniu, to też jęknęłam, Leszek to zrozumiał, jako zachętę do dalszych pieszczot i po chwili jego paluszek dotykał delikatnie mojej dziurki. Paluszek to nie jest właściwe określenie. Leszek jest potężnym mężczyzną, to też ma odpowiednio do swojej postury ma duże ręce, a przez to odpowiednio długie palce. Palce, które weszły we mnie głęboko, sięgając szyjki. Jest to szczególnie wrażliwe miejsce, to też od razu zaczęłam jęczeć. Lekko wypięłam się w jego stroną, minimalnie uginając nogi, a on, mając już pełny dostęp, mocno mnie pieścił, zarówno systematycznie wsuwając swoje palce w głąb cipki, jak i dość mocno rozsuwając je na boki. Powodowało to moje coraz większe podniecenie, które zaczęło dawać o sobie znać w postaci wydzielających się ze mnie soków. Leszek to wyczuł, tym bardziej „kręcił” w cipce paluszkami. Czując mnie bardzo mokrą wysunął je, przesunął w górę, dotykając łechtaczki, a kiedy jęknęłam i jeszcze bardziej ugięłam nogi, ponownie przesunął je w kierunku dziurki i rozprowadzając po nich wydobywające się ze mnie soki zaczął wsuwać mi, ale nie dwa, tylko trzy palce. Zaczęłam jęczeć bardzo głośno czując, jak mnie rozciąga, a jednocześnie, jak jest głęboko, sięgając szyjki. To powodowało dalsze moje podniecenie, można powiedzieć, kółko się zamknęło, on „buszował” w cipce, a ja jęczałam coraz głośniej w narastającym podnieceniu. Aż przyszedł moment, kiedy już po brzuchu przeleciała cała seria skurczy i „chlusnęłam” strumieniem soków dostając mocny orgazm. Opadłam na kolana, tym sposobem jego kutas znalazł się na wysokości moich ust i od razu przekonałam się, że jest mocno podniecony. Otworzyłam je, a Leszek podtrzymując go lekko lewą ręką wsunął mi go całego. Po chwili obie jego ręce podtrzymywały moją głowę, a on wykonywał charakterystyczne ruchy, wsuwając go coraz głębiej i głębiej. Ja otworzyłam maksymalnie szeroko usta, a on „wjeżdżał” w nie, aż do samego końca, na wargach czułam jego wzgórek łonowy. Tak systematycznie wbijając się we mnie doszedł do swojego orgazmu, spuszczając mi się prosto w oczy. Opadłam na podłogę głęboko oddychając, po czym opłukałam się i zeszłam na dół, do sypialni. Po chwili przyszedł Leszek, wypiliśmy małego drinka i położyliśmy się do łóżka. Ten spokój nie trwał zbyt długo, po kilku minutach moja ręka zaczęła pieścić jego kutasa, a jego paluszki pieściły moja łechtaczkę. Tak osiągnęliśmy wystarczający poziom podniecenia, aby mogło dojść między nami do zbliżenia. Tym razem uniosłam się na kolana, a on wszedł we mnie od tyłu. Co „postawny” mężczyzna, to mężczyzna, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia, jednocześnie mocno ściskając mnie za biodra. Poczułam wyjątkowo mocne pchnięcia, wypełniające nie do końca. Jedno za drugim, wchodził we mnie, a ja zaczynałam się mocno drzeć, aż dla nas obojgu przyszedł moment spełnienia i poczułam, jak się we mnie spuszcza. Opadłam na pościel skulona w fasolkę bardzo głęboko oddychając. Za nim zdążyłam jeszcze wyrównać do końca oddech Leszek zapytał – gdzie jest ten wibrator, który widziałem kiedyś na górze, w łazience. Nie da się ukryć byłam bardzo mocno pobudzona emocjonalnie i nie panowałam nad sobą do końca, to też wstałam, pokazałam mu, aby szedł za mną, poszliśmy na górę, podeszłam do „białej szafki”, otworzyłam ją, wysunęłam szufladę z wibratorami pytając go – który ?. Leszek spojrzał, po czym usłyszałam – idź do łóżka, ja się muszę umyć. Umył się, ale nie tylko, po chwili przyszedł owinięty w ręcznik. Położył się obok mnie, po czym zaczął pieścić moje piersi, po kilku ruchach przesunął rękę na łechtaczkę, intensywnie ją pieszcząc. To spowodowało, że zaczęłam być bardzo mokra. Czując to uniósł się na rękach i całym ciałem przesunął tak, że jego głowa znalazła się między moimi nogami. Mocno je rozsunęłam a na mojej łechtaczce natychmiast znalazł się jego języczek. Poruszał się w każdą stronę, przesuwał ocierając się o nią coraz mocniej. Po chwili wylądował w dziurce, głęboko ją penetrując, po czym ponownie wrócił do łechtaczko. Kilka jego ruchów i zaczynałam jęczeć, aż doprowadził mnie do klasycznego łechtaczkowego orgazmu. Wyrzuciłam do góry biodra, mocno krzycząc, kiedy on, trzymając delikatnie w zębach napletek łechtaczki lekko je zaciskał. Puścił, po czym usłyszałam - idziemy na górę. Chwycił mnie za rękę, poszliśmy, zapaliłam boczne światło, spojrzałam, a Leszek już wziął z półki naszykowany wibrator. Można powiedzieć, że poległam własną bronią, bo kupuje te „zabawki” czasami bez zastanowienia, bardziej z ciekawości niż do użytku, po czym znajduje się ktoś, kto chce je użyć. Tak też się stało tym razem, patrząc mi prosto w oczy usłyszałam - on jest Twój. Ja zasłoniłam dziurkę rękoma mówiąc – nie, to jest zabawka. Leszek dał mi „klapsa” na pupę, mówiąc – weź te ręce, jak to jest „zabawka” to nią się teraz pobawimy.. Był to jeden z potężniejszych wibratorów potocznie nazywanych „Kogutami”, mający 28cm długości, tyle tylko, że główka jego miała ok. 2,5cm średnicy, ale „żołądź” w końcowym odcinku prawie 6. Położył mi ręce na ramionach, dociskając mnie tak, że zaczęłam się dalej wbijać na ten wibrator, jednocześnie dostawiając mi do ust już dość mocno podnieconego kutasa. Otworzyłam usta, wsunął mi go i wykonując systematycznie „posuwiste” ruchy wsuwał mi go coraz głębiej w usta, jednocześnie coraz mocniej napierając na moje ramiona, przez co ja coraz bardziej luzowałam ręce, pozwalając, aby się wsunął we mnie ten drugi. Po odpowiedniej ilości takich ruchów i odpowiednio mocnym „naporze” miałam go już całkowicie w sobie. Naparłam na niego na tyle mocno, że włączył się zainstalowany w stopce, dość mocny. wibrator. To spowodowało, że Leszek intensywniej zaczął wsuwać swojego kutasa w moje usta, doszedł do orgazmu, tym razem spuszczając mi się na piersi, co zresztą lubię. Wysunął się, poprosił, abym wstała i obróciła, wypinając w jego kierunku pupę. Stanął z boku, przyłożył mi kilka bardzo mocnych klapsów gołą ręką na pośladki mówiąc – wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet. Po czym wziął się ubrał i wyszedł. Ja poszłam pod natrysk, umyłam, wyjęłam ten potężny wibrator i położyłam do łóżka. Dochodziła północ, pomyślałam – takich obchodów „Dnia Kobiet” to jeszcze nie miałam. Po pewnym czasie usnęłam, ranek był dość koszmarny, trzeba było wstać, a mnie wszystko bolało. Ale nie było wyjścia, musiałam pójść do pracy. To też rozgrzałam się w wannie, trochę pogimnastykowałam i „witaj” wtorku 09 dniu marca. 12 marca 2010. Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

 

6
kwietnia

Rozkosze seksu w bólu

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Piotr 5, Rozkosze seksu w bólu

Na pewno dla większości ludzi skojarzenie takich dwóch słów jest absurdem. Bo jaką rozkosz może dawać ból. A jednak w moim przypadku tak to jest, że są sytuacje kiedy ból powoduje podniecenie i rozkosz przeżywanej sytuacji.

  •  

Od dłuższego czasu w każdą środę spotykam się z Piotrem. Dłuższy już okres czasu były to klasyczne spotkania, bez żadnych dodatkowych atrakcji. Ale w minioną środę sytuacja trochę zmieniła się. Początek był taki sam. Przyjechałam do niego na godzinę 19-tą, zdążyłam tylko postawić torbę, zdjąć kurtkę i wejść do dalszej części przedpokoju, a już objął mnie ramieniem i zaczęliśmy się całować. To też jest dość trudne do wytłumaczenia, ale zawsze całujemy się jak para kochanków, która jest wiecznie nienasycona swoich pieszczot. Tak też jest z nami, usta nasze zwarły się, a języczki mówiły na przemian - chcę Cię. Była to dyspozycja do  innych części ciała, bo po chwili zaczęłam rozpinać jego koszulę, a on zaczął zdejmować ze mnie bluzkę. Spadły w pokoju na podłogę, ale nie to było ważne. Przemieszczając się w kierunku sypialni pozbyliśmy się wszystkich części garderoby, ja zostałam w bardzo skromnych majteczkach, on w ładnych slipkach. Położyłam się na łóżku, po chwili poczułam „słodki” ciężar jego ciała na sobie. Przylegał do mnie cały, ja obejmowałam rękoma jego ramiona i wręcz wbijając w nie swoje dłonie wciskałam swoje usta jego. Przez moment byliśmy całkowicie nienasyceni siebie, po chwili Piotr lekko uniósł się, był to znak, ze powinniśmy zsunąć z siebie pozostałe części ubrania. Zsunęłam majteczki, szeroko rozsunęłam nogi i zaraz chciałam być cała jego. Tak też się stało, po chwili wypełnił mnie, a ja jęczałam z narastającego podniecenia. Jak to on w bardzo specyficzny dla mnie sposób minimalnie wysuwał się, po chwili wsuwał, cały wibrując. To powodowało, że praktycznie od samego początku zbliżenia byłam mocno podniecona, po kilku jego ruchach już pojawiały się pierwsze skurcze brzucha, a kiedy już wypełniał mnie ostatecznie cały brzuch falował w skurczach, a ja głośno jęcząc potwierdzałam bardzo mocny orgazm. Opadł na mnie całym ciężarem ciała i dłuższą chwilę oddychał, po czym wstał i poszedł do toalety. Ja zwinięta w fasolkę leżałam trzymając się za brzuch, który jeszcze pulsował po przeżytym zbliżeniu. Przyszedł na mnie czas umycia się, a kiedy wróciłam przy łóżku czekała na mnie szklaneczka z drinkiem. Z przyjemnością ją prawie całą wypiłam, po czym położyłam się wtulona w Piotra nadal przeżywając nasze zbliżenie. Nie jest to pierwsze nasze zbliżenie, a pomimo to zawsze przezywam je bardzo mocno. Leżeliśmy dłuższą chwilę, ale praktycznie zaraz nasze usta spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku. Języczki przekazywały sobie informację o wspaniale przeżytym zbliżeniu, ale ręce też nie leżały bezczynnie. Po chwili jego kutas znalazł się w mojej rączce i wolniutko go zaczęłam masować, natomiast jego rączka jakby odruchowo wylądowała w cipce, a paluszek natychmiast znalazł łechtaczkę. To oczywiście spowodowało narastające w nas podniecenie, ja czułam, jak jego kutas nabiera objętości, czułam również, jak rośnie we mnie podniecenie i jak pęcznieją moje wargi sromowe. Trudno mi powiedzieć, jak długo to trwało, ale w pewnym momencie Piotr uniósł się, ponalewał do szklaneczek odpowiednich płynów i podał mi już napełnioną. Nawet się nie zastanawiałam, czy tej wódki w mojej szklaneczce było więcej, niż mnie, tylko od razu wypiłam jej znaczącą objętość. Odstawiłam, Piotr też, jego ręce znalazły się na moich ramionach, kładąc mnie płasko na łóżku, a głowa zaczęła wędrować  od piersi w dół. Najpierw próbował „zjeść” moje piersi, biorąc je całe do ust, po czym dość intensywnie pieścił języczkiem brodawki. One natychmiast zareagowały robiąc się jak truskawki. Po chwili cały zaczął opuszczać się w dół, przez moment jego języczek zagłębił się w pępkowym dołku, nie trwało to długo, głowa zaczęła opuszczać się niżej, aż wylądowała między nogami. Rozsunęłam je szeroko i poczułam jego policzki na swoich udach, jak coraz mocniej wciskają się, aż jego usta dotknęły łechtaczki. Usta, a po chwili języczek zaczął nią pieścić. Poczułam narastające podniecenie i jeszcze szerzej rozsunęłam nogi, tym sposobem jego języczek bardziej swobodniej mógł buszować w cipce, to zagłębiając się w dziurce, to pieszcząc łechtaczkę. Wyrzuciłam ręce w górę i coraz głośniej jęcząc potwierdza łam narastające we mnie podniecenie powodowane tymi jego pieszczotami. Przyszedł moment, że już bardzo głośno jęczałam kiedy jego języczek ślizgał się po łechtaczce, to znowu jego ząbki delikatnie brały ją, minimalnie zaciskając się. To powodowało dodatkowe podniecenie, wyrażane skurczami brzucha. Aż przyszedł pełny orgazm, potwierdzony przeze mnie głośnym jękiem. Wówczas stało się coś, czego nie przewidziałam. Piotr chwycił zębami napletek łechtaczki i dość mocno zwarł je, tak, że poczułam bardzo mocne ugryzienie. Krzyknęłam, bo mnie mocno zabolało, wyrywając się z tego zębowego uścisku. Wówczas Piotr uniósł się i kładąc się całym ciężarem ciała na mnie zaczął całować bardzo intensywnie w usta, jakby chcąc przeprosić mnie za to ugryzienie. Po chwili podniósł się całkiem z łóżka, podał mi szklaneczkę z drinkiem. Mnie już lekko szumiało w głowie chyba z dwóch powodów - po pierwsze z powodu poprzednio wypitego alkoholu, po drugie z podniecenia, które przed chwilą doznałam. Opróżniłam szklaneczkę, wówczas Piotr poprosił, abyśmy przeszli do pokoju. Tam poszedł do szafki stojącej z boku i w jego ręku zobaczyłam klasyczną wielo rzemieniową dyscyplinę o długości ok. 55- 60cm. Pokazał mi ją, po czym spytał - czy masz chęć być nią uderzona po cipce ? No i tu jest ten mój problem „rozkoszy” bólu. Nie wiem, jak by się zachował, gdybym powiedziała - nie, ale ja nie powiedziałam. Zarzuciłam mu ręce na ramiona i mocno całując go w usta wyszeptałam - tak. Ponownie usta nasze złączyły się w bardzo namiętnym pocałunku, a kiedy już się nasyciły zaczęłam opuszczać ręce z jego ramion. Wówczas Piotr rozłożył duży ręcznik na stole mówiąc - siadaj. Usiadłam, po chwili cała położyłam się na nim, mając biodra na jego krawędzi. Piotr uniósł mi nogi do góry, prosząc, abym chwyciła je pod kolanami, szeroko rozsuwając. Pomógł mi odpowiedni Mo się ułożyć, pomógł również odpowiednio chwycić nogi i dość mocno je rozsunąć, po czym przesunął ręką po moim kroczu. Przesunął raz, przesunął drugi raz wyczuwając, że jest jeszcze bardzo mokre po moim poprzednim podnieceniu. Następnie odsunął się jakieś dwa - trzy kroki, zamachnął i uderzył rzemieniami w sam środek cipki. Krzyknęłam, ale jakby jeszcze mocniej chwyciłam nogi, po chwili poczułam drugie uderzenie. To samo, zaciskając ręce na nogach jeszcze bardziej je rozsuwałam, po chwili nastąpiły następne uderzenia, rzemienie wypełniały cała przestrzeń cipki, sięgając końcówkami do spojenia łonowego. Było ich wszystkich siedem. Piotr odłożył dyscyplinę i przeciągnął ręką po całym kroczu. Krzyknęłam czując ból, ale jednocześnie poczułam, ze jestem bardzo mokra, ze wręcz sączą się ze mnie moje soki namiętności. Piotr też to wyczuł, stanął blisko, oparł nogi na swoich ramionach i chwytając za biodra zaczął zbliżać do dziurki swojego kutasa. Wszedł we mnie, a ja zawyłam, zawyłam, bo bolała mnie obita cipka, ale też zawyłam, bo poczułam go bardzo mocno w sobie. Jest to u mnie bardzo dziwne, bo przy każdym jego pchnięciu czułam ból dotykanych warg, ale z drugiej strony czułam narastające we mnie podniecenie. Każde jego pchnięcie kwitowałam dość mocnym pokrzykiwaniem, coraz mocniejszym, w miarę narastania podniecenia. Przyszedł moment, w którym Piotr bardzo mocno mnie pchnął, wypełniając mnie swoimi sokami, a ja rozdarłam się w wyjątkowo mocnym orgazmie, czując, jak faluje mój brzuch, a pochwa zaciska się coraz mocniej na kutasie Piotra. Tak tkwiliśmy złączeni z sobą dłuższą chwilę, o czym on pierwszy wysunął się, a ja, zsuwając ze stołu ręcznik opadłam na podłogę. Po chwili i ja poszłam, umyłam się, a kiedy zaczęłam się ubierać Piotr, podając mi szklaneczkę, spytał mnie, czy możemy się spotkać jutro, czyli w czwartek, o tej samej godzinie. Przeleciałam szybko kalendarz, sącząc w tym czasie zawartość szklaneczki, na szczęście nie miałam niczego zaplanowanego, zgodziłam się na jego propozycję. Wróciłam do domu, byłam dość  mocno podpita po drinkach Piotra, byłam również jeszcze mocno podniecona po zbliżeniu z nim. Za nim położyłam się spać postanowiłam się jeszcze opłukać. Weszłam do łazienki na piętrze, puściłam natrysk i stanęłam pod strumieniem ciepłej wody. Woda przyjemnie omywała ciało, wzięłam na ręce trochę płynu do kąpieli, wolniutko rozprowadzałam go po ciele, kierując ręce również w kierunku krocza. Przesunęłam rękę po obolałych wargach sromowych i nastąpiło coś, czego nie potrafię wytłumaczyć. Poczułam ból, ale jednocześnie poczułam jakieś dziwne podniecenie. Jeszcze raz i jakby zaczęło się nasilać. To też chwyciłam wargi i zaczęłam je ściskać, czułam ból, ale jednocześnie poczułam mocne drżenie brzucha. Jeszcze mocniej, jeszcze mocniejszy ból i jeszcze mocniejsze drżenie brzucha powodujące wyraźne podniecenie. Przytrzymałam dłużej i poczułam, że zaczynam być mocno podniecona. Puściłam wargi i chwyciłam je jeszcze raz, tak, że dość mocno wystawała łechtaczka. Powtórzyło się to samo, bolało, ale czułam, jak brzuch faluje w narastającym orgazmie. Popatrzyłam na siebie, to znaczy na to krocze, widząc dość wyraźnie łechtaczkę, jakby do niej powiedziałam - coś chcesz, ale co ??? Nie wiem skąd mi przyszła myśl - ukłuć, ale po chwili już nie miałam wątpliwości, łechtaczka chciała być ukłuta. Opłukałam się, owinęłam w duży, kąpielowy ręcznik, poszłam do szafy z „zabawkami”, otworzyłam szufladę, w której są różnego rodzaju igły i szpilki, po czym spojrzałam, nie wiem dlaczego wzrok mój zatrzymał się na dość dużej szpilce stalowej i jakby chciałam spytać łechtaczkę wypowiedziałam pytająco - ta ?, głos gdzieś ze mojego wnętrza odpowiedział - ta. Była to szpilka w kształcie gwoździa z odpowiednio zaostrzonym czubkiem i odpowiednio wywłaszczonym łebkiem wcale nie taka mała, 5mm średnicy i 15cm długa. Podeszłam w odpowiednie miejsce do ściany, zapaliłam światła, ustawiłam stołeczek, po czym jeszcze raz przesunęłam ręką po cipce, cała drżała, ścisnęłam mocno wargi, one też drżały, uznałam, ze tego chcą. Ustawiłam na stołeczku tą szpilkę, drugą ręką mocno naciągnęłam napletek łechtaczki i zaczęłam się opuszczać. Dotknęłam, czując ukłucie, ale napierałam mocniej, wbiłam ją do środka. Jęczałam z bólu, ale weszła i nie wiem dlaczego w pewnym momencie zatrzymałam się. Zacisnęłam zęby, w tym momencie moje biodra wypięły się do przodu, ja mocniej naparłam i wbiłam ją bardzo mocno w siebie krzycząc, kiedy czubek wychodził w fałdzie brzusznym skóry. Popatrzyłam na siebie i w tym momencie nastąpiło coś bardzo dziwnego, odpłynęły wszystkie emocje. Wyjęłam szpilkę z siebie, powstałe dziurki przemyłam płynem dezynfekującym, poszłam do swojej sypialni, zranione miejsca posmarowałam specjalną maścią, położyłam się spać i kompletnie nie wiem, kiedy usnęłam. Obudziłam się normalnie, tylko obolała cipka i ślad po szpilce przypominały mi o wczorajszym dniu. Zaczął się normalny dzień, toaleta, śniadanie, praca. Dłużył się niesamowicie, za nim doczekałam 19-tej na którą byłam umówiona z Piotrem. Nie wiedziałam, po co i dlaczego zaprosił mnie dzisiaj. Ale spotkanie nasze zaczęło się „normalnie”, od bardzo namiętnych pocałunków. Pocałunków, podczas których systematycznie spadały z nas poszczególne części ubrania. I tak samo jak wczorajszego dnia położyłam się na łóżku, a Piotr „przykrył” mnie całym sobą, wręcz miażdżąc moje usta. Uniósł się, był to znak, że zdejmujemy majteczki, po czym usłyszałam - na kolanach. Lubię tę pozycję, to też jak najszybciej obróciłam się, wypinając biodra w jego stronę. On po chwili już je trzymał, a jego kutas już mnie wypełniał. Tak, jak do tej pory czułam go wyjątkowo mocno i tak, jak do tej pory czułam to jakieś dziwne wibrowanie tego jego kutasa, kiedy się we mnie wsuwał. Trzymał mocno za biodra i raz za razem wsuwał się, a ja coraz głośniej jęczałam, bo czułam go od zewnątrz, przecież jego wzgórek łonowy dobijał do moich obolałych warg sromowych. Czułam go mocno wewnątrz siebie, kiedy mnie wypełniał, aż przyszedł ten ostatni moment, kiedy wbił się we mnie bardzo mocno, jednocześnie spuszczając się we mnie. Biłam rękoma o materac, kiedy mój brzuch „wariował” w bardzo mocnym orgazmie. Wysunął się, a ja opadłam, trzymając się rękoma za brzuch, który nadal pulsował. Wrócił Piotr z łazienki podając szklaneczkę drinka, a ja łapczywie wypiłam ja całą, po czym dopiero później poszłam się umyć. Kiedy przyszłam, czekała na mnie druga, zapytałam - czy nie za często, Piotr stwierdził - pij, pij, będziesz lepiej czuła. Ale co ? Byłam przekonana, że skoro zaprosił mnie drugi raz, to ma dla mnie jakąś niespodziankę. Tylko jaką ??? Póki co, leżeliśmy w łóżku rozmawiając o różnych sprawach, w tym o sprawie remontu mieszkania, które adaptuje na Biuro. Wcześniej już okazało się, ze Piotr kupił to mieszkanie, w którym byliśmy i też je remontował, za nim wyposażył, to mieliśmy o czym rozmawiać. W tym czasie wypiliśmy następną szklaneczkę. Wówczas Piotr zaproponował, abyśmy przeszli do pokoju, stanęliśmy przy stole, wziął z szafki tę samą dyscyplinę co poprzedniego dnia i zapytał: czy masz chęć być nią uderzona po pupie ? Zachowałam się dokładnie tak samo, jak poprzednio, rzuciłam mu się na ramiona i przywarłam ustami mocno do jego ust. On też objął mnie swoimi ramionami, oddając mi bardzo namiętny pocałunek. W przerwie, między jednym oddechem a drugim szepnęłam mu - tak i nadal „wisiałam” na jego ramionach. Po dłuższej chwili tych pocałunków Piotr chwycił mnie za ręce, mówiąc - połóż się na stole. Położyłam, wypinając pupę do tyłu, Piotr poprawił mnie, odsuwając trochę moje biodra od krawędzi oraz rozsuwając mocno nogi. Samemu wszedł na ten stół i lekko pochylając się zaczął mnie bić. Ta wiązka luźnych, elastycznych rzemieni układała się równo to na jednym pośladku, to na drugim, a to, co czułam najmocniej, to wówczas, kiedy spadał na rowek, bo sięgały aż do cipki. Tak dostałam po pięć batów, po czym Piotr zszedł, a ja leżałam jęcząc z bólu. Z bólu, ale zdziwiłam się, bo jednak pojawiło się w cipce wcale nie małe podniecenie i zrobiła się bardzo mokra. Po chwili podszedł do mnie od tyłu, a zaraz poczułam jego kutasa, jak napiera na moją brązową dziurkę. Nie wiem kiedy się nasmarował, ale był śliski i bez problemów cały wszedł we mnie. Jęczałam, bo czułam go w sobie, ale pojękiwałam, bo czułam, jak jego biodra dotykają moich, świeżo obitych. On trzymał mnie za moje biodra i podobnie, jak w pozycji na kolanach, systematycznie i zdecydowanie wchodził we mnie. Poczułam, że „pęcznieje”, A po chwili, jak się we mnie „wlewa”. Jest to bardzo specyficzne i miłe uczucie, kiedy się rozpływa po moim wnętrzu jego sperma. Tak tkwiliśmy w sobie dłuższą chwilę, po której usłyszałam - poczekaj. Leżałam bez ruchu, Piotr wrócił i poczułam, jak coś „majstruje” przy mojej brązowej dziurce. To majstrowanie polegało na tym, że zaczął wsuwać mi w pupę czarnego koloru wcale nie mały korek. Miał on ładnie ukształtowaną główkę kutasa, prześlizgnęła się przez wejście, a później już czułam coraz mocniejsze wypełniane. Jęczałam już coraz głośniej, bo ten korek wsuwał się we mnie na bardzo dużą głębokość, jednocześnie mocno mnie rozpierając. Po powrocie do domu okazało się, że miał on 22cm długości i 3cm średnicy. Przyszedł moment, że już go miałam prawie całego w sobie, poczułam imitację jąderek. Wówczas Piotr powiedział - obróć się i usiądź na krawędzi stołu. Pierwsze nie było problemem, ale siadając, oparłam się o jąderka, tym sposobem wbiłam go sobie do końca. Jęczałam, czując go bardzo mocno, ale okazało się, że to nie koniec „pieszczot” która Piotr mi „zafundował”. Podszedł i rozsuwając mi szeroko nogi przystawił do cipki wcale nie mały wibrator. Z zewnątrz wyglądał bardzo atrakcyjnie, z imitacją fałd skóry i bardzo ładnie ukształtowaną główką. Jedyny problem to to, że miał 22cm długości i 3,5 cm średnicy. Od razu poczułam, że jest jeszcze szerszy, niż ten korek w pupie. Miałam szeroko rozsunięte nogi a Piotr stojąc przede mną i patrząc mi prosto w oczy systematycznie mi go wciskał. Siedziałam na krawędzi tego stołu podpierając się rękoma od tyłu, jęczałam coraz głośniej kręcąc głową na wszystkie strony, a Piotr systematycznie wsuwał mi go coraz głębiej. Kiedy miałam go już prawie całego w sobie włączył wibrację. Ja rozdarłam się jeszcze głośniej, a on pchnął go jeszcze mocniej, wpychając mi go już całego. Pogłaskał mnie po brzuchu, jakby podziwiał, jak mi „urósł” na skutek tych dwóch wkładek, po czym powiedział - połóż się płasko na stole. Wyciągnęłam się na jego prawie całą długość, przełożył mi ręce za ramiona, głaszcząc po całym ciele, począwszy od piersi, a skończywszy na bardzo uwypuklonym wzgórku łonowym. Przeciągnął tak ręką kilka razy, odwrócił się, po czym sięgnął na półkę, a tam leżała klasyczna packa. Wziął ja w rękę, przeciągnął po całej długości, od rękojeści, po samą packę, po czym spojrzał na mnie i stwierdził - a teraz już bez pytania dostaniesz „premię”. Nim skończył mówić te słowa packa opadła na wzgórek łonowy, po chwili wziął w rękę jedną pierś, ścisnął ją i pac w nią, ponownie packa opadła na wzgórek łonowy, po chwili znowu wylądowała na mojej drugiej piersi. Wyprężyłam się i darłam, ale to nic nie dawało, dostałam na wzgórek łonowy, po czym tym razem po dwa razy na każdą pierś i znowu wzgórek. Trochę pogubiłam się w tym liczeniu, ale myślę, że dostałam po dziesięć uderzeń płasko w każdą pierś i chyba tyle samo na wzgórek. Piersi czułam szczególnie mocno obolałe, bo uderzał od strony brodawki, Odłożył packę i powiedział - nie ruszaj się. Nie wiedziałam o co mu jeszcze chodzi, ale okazało się, ze to już koniec naszego spotkania, przyniósł mi ubranie, zaczął zakładać majteczki. Spojrzałam, a on - z tym bagażem pojedziesz do domu, stań. Stanęłam na chwiejących nogach, on pomógł mi i wciągnęłam majteczki, nie było mi zbyt wygodnie, bo wewnątrz miałam obie wkładki. Po chwili podał mi rajtuzy, założyłem, mocniej podciągając. One mocniej podtrzymywały siedzące we mnie  wibrator i korek w pupie. Reszta już nie była problemem, zadzwonił po taksówkę, po czym pożegnaliśmy się bardzo czule i usłyszałam od niego - zobaczymy się po 1-szym maja, przez kwiecień mnie nie ma. Teraz zrozumiałam jego zachowanie. Dał mi „prezent” na cały miesiąc. Przed domem stała taksówka, wsiąść w nią wcale nie było łatwo, a tym bardziej jechać. Jechałam w pozycji siedzącej, a mój „bagaż” dawał mi o sobie mocno znać. W domu częściowo rozebrałam się w przedpokoju, resztę w siebie w sypialni, ale w rajtuzach poszłam do łazienki na piętrze, zdjęłam je, zdjęłam majteczki, stanęłam pod dość ciepłym natryskiem i zaczęłam wyjmować to co we mnie siedziało. Udało mi się to szybko zrobić, wzięłam na rękę żel, zaczęłam go rozprowadzać po ciele począwszy od bioder, rozprowadziłam po obolałej pupie i wzgórku łonowym, przeciągnęłam ręką po mniej już bolącej cipce, następnie brzuchu i dotknęłam piersi. Nastąpiło coś bardzo podobnego jak wczorajszego dnia. Przesuwałam po nich rękoma, jakbym chciała je rozmasować, czułam, jak mocno mnie bolą, a jednocześnie poczułam drżenie dolnej części brzucha i narastające we mnie podniecenie. Zaczęłam je mocniej dotykać, jeszcze mocniej czułam ból i jeszcze mocniej czułam skurcze brzucha, prawie jakbym za chwilę miała dostać bardzo silnego orgazmu. Nie jestem w stanie tego w żaden sposób wytłumaczyć, ale pojawiła się myśl - ukłuć. Dalej już szło jakby automatem. Owinęłam się w ręcznik, poszłam do „białej szafy”, otworzyłam szufladę z igłami i szpilkami, praktycznie odruchowo wzięłam bardzo długą szpilkę, stanęłam przed lustrem i patrzyłam. Patrzyłam, bo należy powiedzieć, ze moje ręce jakby działały podświadomie. Jedna ręka ścisnęła w pionie jeden cycek a druga pchała w niego w poprzek tą szpilkę. Czułam, jak mnie kłuje, czułam jak się przez nią przeciska, jęczałam, kiedy wychodziła z drugiej strony, już prawie darłam się, jak wchodziła w drugi cycek, a na pewno głośno rozdarłam się, kiedy wyszła z drugiej strony. Popatrzyłam, jeszcze ja w środku szarpnęłam, co mnie jeszcze mocniej zabolało, po czym w tym momencie jakby odpłynęły wszystkie emocje. Już nie czułam, jak ją wyciągałam, odłożyłam ją na bok, pogasiłam światła i zeszłam do swojej  łazienki. Tam posmarowałam piersi specjalnym kremem, założyłam koszulę i położyłam się spać. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam. Dobrze, ze piątek wzięłam sobie wolny, bo obudziłam się dość późno, prawie o ósmej. Dotknęłam się i od razu dotarły do mnie przeżycia dnia wczorajszego. Ale to już jest historia. Moja historia przeżywania rozkoszy seksu i rozkoszy bólu.

06 kwietnia 2010r, Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***

3
marca

Mieszkanie w spadku

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Mieszkanie w spadku.

W połowie ubiegłego roku podjęłam się dodatkowej pracy w Spółce Lekarskiej i w Klinice Weterynaryjnej. Ta praca zaczęła mnie dość mocno obciążać czasowo i pod koniec ubiegłego roku rozważałam możliwość podjęcia pracy na własny rachunek, zakładając Firmę Rachunkową.

  •  

W tym momencie nie miałam jeszcze zbyt mocnej motywacji. Sytuacja diametralnie zmieniła się w lutym tego roku. Zadzwonił do mnie mój kuzyn. Mój dziadek miał Brata Dymitra i po nim jest jakby druga linia rodziny. Utrzymywałam z nimi luźne kontakty rodzinno – towarzyskie. Szczególnie upodobała sobie mnie Ciocia Helenka. Była to kobieta w wieku moich rodziców, od dłuższego czasu samotna, bo Wujek Jakub zmarł dość wcześnie. Kilka razy pomagałam Cioci Helence w jej sprawach zdrowotnych, załatwiając takiego czy innego lekarza lub np. odwożąc ją do sanatorium. Ciocia Helenka miała jednego syna, który od wielu lat przebywa w Stanach Zjednoczonych i poza korespondencją oraz okazjonalnym wsparciem finansowym kontaktów z Matka nie miał. Ciocia Helenka zmarła w październiku ubiegłego roku i uważałam ten rozdział historii rodzinnej za zamknięty. W lutym zadzwonił do mnie kuzyn, który organizował pochówek Cioci z prośbą o spotkanie. Umówiliśmy się w piątek wieczorem. Michał, bo tak się nazywał, dojrzały mężczyzna w wieku około 40 przyszedł i zasiedliśmy do kawy. Rozmowa dotyczyła oczywiście Cioci Helenki. W pewnym momencie Michał wyjął na stół dokumenty, między innymi akt notarialny, z którego wynikało, że mieszkanie własnościowe, w którym mieszkała Ciocia jest zapisane na mnie. Zrobiłam duże oczy, ale Michał wyjaśnił mi. Ciocia miała sporo różnych oszczędności, którymi on zawiadywał. Przekazał je zgodnie z jej życzeniem. Miała również trochę biżuterii, też ja rozdysponowała po rodzinie. Natomiast mieszkanie z wyposażeniem zapisała mnie. To też on wykonując wolę Cioci przekazuje mnie ten akt notarialny oraz klucze do tego mieszkania. Zaskoczenie moje nie miało granic, to też wypiliśmy trochę wódeczki, jakby „opijając” sprawę. Nie da się ukryć, że spodziewając się spotkania z Michałem ubrałam się „na nastolatkę”, w odpowiednią bluzkę i mini spódniczkę. To też zauważyłam że od pewnego momentu Michał dość często spogląda w kierunku moich ud. Jest to przystojny mężczyzna, więc nie miałam nic przeciwko temu, aby mieć z nim zbliżenie. Mając taki zamiar przysiadłam się blisko niego i zakładając mu ręce na ramiona figlarnie stwierdziłam – zrobiłeś mi wyjątkowy prezent, myślę, że powinnam Ci za niego podziękować. Za nim się spostrzegł już moje usta zwarły się z jego, a mój języczek szukał jego. W pierwszej chwili rozwarł szeroko oczy, ale po chwili je zmrużył i też objął mnie swoimi ramionami. Oddaliśmy się przez dłuższą chwilę namiętnym pocałunkom, po których Michał przejął inicjatywę wsuwając rękę pod bluzkę i dotykając piersi. Poczuł, że są już nabrzmiałe, a kiedy dotknął brodawkę widać było, że się zdziwił, czując, jak są twarde. Czując go tak dobrze stwierdziłam – chodź, pociągając za rękę. Po chwili szliśmy w kierunku mojej sypialni, po drodze „gubiąc” wszystko to, co na sobie mieliśmy. Kiedy stanęliśmy przy łóżku ja byłam tylko w stringach, a on w bokserkach. Położyliśmy się i ponownie zwarliśmy jak para nienasyconych kochanków. Jego ręka zaczęła wędrować w kierunku mojego wzgórka a moja w kierunku jego krocza. Wsunęłam rękę pod bokserki i poczułam coś dość dużego, a przede wszystkim twardego między jego nogami. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale jest to konsekwencja menopauzy, o której mówiła Małgosia, bo poczułam wyraźny skurcz brzucha w pierwszym orgazmie, który przyszedł. To też już dłużej nie czekałam, tylko zaczęłam mu zsuwać bokserki, on zsunął moje springi, rozsuwałam szeroko nogi, aby mógł wejść we nie. Widać było, że mam do czynienia z doświadczonym mężczyzną, bo wszedł bardzo delikatnie, po czym nie spiesząc się, zaczął mnie wypełniać. Ja, chyba na skutek tego wstępnego skurczu czułam go wyjątkowo dobrze, to też praktycznie od pierwszego momentu wypełnienia jęczałam, osiągając w momencie jego szczytowania wyjątkowo mocny orgazm. Dłuższą chwilę leżeliśmy obok siebie, za nim usłyszałam - jesteś lepsza, niż nie jedna młódka. To mnie podbudowało, poszłam do łazienki, mówiąc mu, że ma do dyspozycji łazienkę na piętrze. Owinięci w ręczniki zasiedliśmy przy ławie tocząc rozmowę na temat Cioci Helenki i jej życia. Przy tym poszło trochę wódeczki i Michał w pewnym momencie jakby przeciągnął się, ja to wykorzystałam i błyskawicznie wylądowałam między jego nogami. Bardzo chciałam zobaczyć ten „narząd”, który kilka minut temu sprawił mi tyle przyjemności. Michał jakby odruchowo ścisnął nogi, ale po chwili majestatycznie je rozsunął i mogłam już bez przeszkód zająć się „tym narzędziem”. A było czym. Wolniutko wzięłam go w obie ręce i zaczęłam systematycznie przesuwać je w górę i w dół. Zaczął wyglądać „apetycznie”, wówczas pochyliłam się i zaczęłam wpuszczać go sobie w usta. To go wsunęłam w głąb, to go wysunęłam przesuwając po główce języczkiem Jemu to się chyba spodobało, bo jęknął, wówczas ja zaczęłam go pieścić jeszcze intensywniej. To robiłam nurka w usta, to go lizałam. Aż przyszedł moment, że już był odpowiednio sztywny, wówczas odsunęłam się od niego, a po chwili leżałam tułowiem na kanapie, wypinając mocno pupę. Michał nie miał wątpliwości, co ze mną zrobić. Zaraz znalazł się za mną, a po chwili we mnie. W tej pozycji też pokazał swoją klasę. Nie spieszył się, ale w sposób zdecydowany wsuwał się we mnie, a ja jęczałam w narastającym podnieceniu. Jęczałam, a on coraz mocniej wsuwał się, aż przyszedł moment spełnienia i poczułam, jak jestem wypełniana jego sokami. Dłuższą chwilę siedziałam w kucki, kiedy on się wysunął. Widząc, że wraca z łazienki podniosłam się, on po drodze zebrał swoje rzeczy, ubrał i poszedł do domu. Tak dowiedziałam się, że dostałam mieszkanie po Cioci Helence. Na jego obejrzenie umówiliśmy się na następny dzień, to znaczy na sobotę.

***

***

Umówiłam się z Michałem na sobotnie przedpołudnie, aby formalnie przejąć mieszkanie Cioci Helenki. Znałam to mieszkanie, bo nie raz bywałam, ale teraz to coś zupełnie innego. Michał przyszedł o umówionej godzinie i zaczęliśmy wspólnie je oglądać. Jest to mieszkanie na I piętrze, typowe półpiętro w klasycznej czynszowej kamienicy dla dość zamożnych mieszczan składające się z trzech pokoi i kuchni oraz toalety i spiżarki. Z klatki schodowej wchodzi się do dużego przedpokoju. Po lewej stronie duży salon o pow. 36m2, a na nim średni pokój - jadalnia o pow. 27m2. Po prawej stronie od wejścia duże toaleta, ponad 11m2, a za nią mały pokój, sypialnia o powierzchni 18m2. na końcu tego ciągu znajduje się wąska spiżarka o pow. 9m2. Na wprost wejścia, w końcu przedpokoju usytuowana była kuchnia o powierzchni ponad 22m2. Łączna powierzchnia 120m2, w tym powierzchnia mieszkalna 81m2. Szczegółowy dalszy opis wyposażenia tego mieszkania nie znajduje tu uzasadnienia. Jakoś odruchowo zaczęliśmy oglądać to mieszkanie od prawej strony, łazienka, sypialnia, a w niej przepiękne, stylowe drewniane łóżko. Stanęliśmy przy nim, patrzyliśmy na nie dłuższą chwilę, po czym ja pierwsza zaczęłam ściągać sweterek. Michał, jakby naśladując mnie poszedł „w dół”, po chwili był już bez spodni i skarpetek, ja zsunęłam również spodnie i rajtuzy. Moment i oboje wylądowaliśmy w tym łóżku, ale o dziwo, ręce nasze splotły się w bardzo mocnym uścisku, a usta spotkały w dziwnie mocnym, namiętnym pocałunku. Trwał on dość długo, za nim ręce nasze zaczęły szukać innych wrażeń. Spuściłam rękę wzdłuż brzucha i natychmiast znalazłam dość dobrze podnieconego już jego kutasa. Zaczęłam go delikatnie pieścić, co spowodowało, że zaraz zaczął nabierać odpowiedniej sztywności. Jego paluszki bezbłędnie znalazły moją łechtaczkę, zaczął ją delikatnie pieścić. Spowodowało to moje duże podniecenie, zrobiłam się bardzo mokra. To podniecenie narosło do tego stopnia, że zaczęły się pojawiać pierwsze skurcze brzucha. Dlatego szerzej rozsunęłam nogi, Michał to odpowiednio zrozumiał i po chwili wszedł we mnie. Ja wczepiłam się w jego ramiona, mocno wypinając w jego kierunku biodra, on natomiast z bardzo dużym wyczuciem wolno, ale jednak odpowiednio mocno wsuwał i wysuwał swojego kutasa. Czułam go niesamowicie mocno, czułam, jak przesuwa się i dotyka szyjki, czułam, jak jego wzgórek łonowy dochodzi do moich warg. Takie pieszczoty od początku zaczęły dawać natychmiastowy efekt. Zaczęłam być coraz mocniej podniecona, pojawiały się coraz mocniejsze skurcze, aż przyszedł ten końcowy, wyjątkowo mocny, jednoczesny z chwilą, kiedy Michał spuszczał się we mnie. Nie da się ukryć, że jest to wyjątkowo emocjonalne przeżycie. Długą chwilę trwaliśmy w sobie, ale równie długo po tym zbliżeniu leżeliśmy obok siebie, głęboko oddychając. Kiedy już byliśmy zdolni „do życia” ja się poszłam umyć, ale ubrałam się tylko w majteczki i zaczęliśmy oglądać mieszkanie dalej. W spiżarce znaleźliśmy jeszcze jakieś kompoty, to jeden z nich rozlaliśmy w kuchni do szklanek, bo obojgu nam chciało się pić. Przy tej okazji obejrzeliśmy kuchnię. Jest ona najbardziej zużyta. Natomiast oba pokoje - jadalnia i salon są do odświeżenia. Ale to, co najważniejsze, są bardzo ładnie, stylowo, tak na okres międzywojenny umeblowane. W salonie duża kanapa, stół i 6 krzeseł, wszystko bardzo ładne, wymagające jednak odświeżenia. Jakby odruchowo zasiedliśmy na tej kanapie, chcąc chyba sprawdzić, czy jeszcze się do czegoś nadaje. Bujając się Kika razy nagle nasze ciała położyły się wzdłuż tej kanapy, a usta mocno przywarły do siebie. Po chwili poczułam, jak jego kutas nabiera odpowiedniej sztywności, to też już sama zsunęłam majteczki i opierając się o siedzenie kanapy spuściłam nogi na podłogę, wypinając jednocześnie pupę. Michał po chwili już był za mną, podtrzymując sobie lekko rączką swojego kutasa zręcznie wprowadził go do cipki, a po chwili już miałam go całego w sobie. Jeszcze jeden moment i zaraz zaczął rozlegać się po pokoju ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Była to w tym momencie „najpiękniejsza muzyka świata”, bo w jej rytm narastało we mnie podniecenie, Michał też podniecił się odpowiednio mocno, poczułam wyjątkowo mocny ścisk bioder i wypływ jego soków w moje wnętrze. Jest to ten moment, w którym przychodzi ten wyjątkowo mocny orgazm, kiedy kurczą się wszystkie mięśnie brzucha, powodując, że z ust wydobywa się ten wspaniały okrzyk radości i zadowolenia. Michał poszedł się umyć, a ja jeszcze chwilę siedziałam na podłodze z podkurczonymi ściśniętymi nogami, chcąc jak najdłużej zatrzymać w sobie z momentu tego wspaniałego orgazmu. Po umyciu się wróciłam do sypialni, tam już był Michał, czekając na mnie ze szklaneczką zimnego kompotu. Wypiłam ja prawie od razu i padłam na łóżko długo odpoczywając po tak emocjonalnym zbliżeniu. Po dłuższej chwili tym razem ja poszłam do kuchni, przyniosłam szklaneczki z napojem, wypiliśmy. Odstawiłam je na bok, jednak nie kładłam się obok niego, ale pochyliłam w poprzek jego ciała, od razu sięgając ustami po jego kutasa. Odruchowo rozsunął nogi, ja ułożyłam się wzdłuż niego, oparłam ręce na biodrach i zaczęłam się „bawić”. To wpuszczałam go sobie w głąb ust, to też go oblizywałam. Bardzo mi się to spodobało i zapragnęłam mięć go bardzo głęboko w ustach. Powiedziałam - Michał, poczekaj, przekręciłam się w poprzek łóżka tak, że głowa opadła poza jej krawędź, szeroko rozchylając usta, ustawiając się na pozycji „łabędzia szyja”. On to zrozumiał od razu, stanął za mną i bardzo ostrożnie zaczął wsuwać tego swojego kutasa we mnie. Zrobił się już słusznych rozmiarów i w tej pozycji wchodził bardzo głęboko. Rozłożyłam szeroko ręce na boki, jakby chcąc jeszcze bardziej wychylić usta w jego stronę. On to doskonale zrozumiał, przytrzymując mnie lekko za ramiona wsuwał się coraz głębiej, aż po którymś razie czułam go całego w sobie. Mając otwarte oczy widziałam jego genitalia, jak się bujały w rytm systematycznego wsuwania się we mnie. Robił to delikatnie, ale mocno, wsuwając się do końca. To powodowało, że czułam go bardzo mocno, on tez czuł mocno mnie. Wspaniale wyczuł moment swojego maksymalnego podniecenia i wysunąwszy się, strzelił na mnie swoimi sokami. Ja zaczęłam je mocno rozcierać po piersiach, jęcząc, bo bardzo to lubię. Po chwili obróciłam się, patrząc na niego, a on patrząc na mnie stwierdził - ta zabawa podoba mi się, jesteś bardzo dobra, będę chciał Cię częściej odwiedzić w tym mieszkaniu. Stwierdziłam - dobrze, Michał się ubrał i poszedł, a ja usiadłam na tym łóżku i zaczęłam się zastanawiać, co z tym „dobrodziejstwem” mam zrobić. Wówczas przyszła myśl - bingo, mam lokal na firmę. Wstałam, jeszcze raz obeszłam całe mieszkanie, oczywiście wymagało to pewnych zmian, ale rzeczywiście, miałam już lokal na biuro. Wróciłam do domu i zaczęłam kombinować, co powinnam zmienić, abym mogła otworzyć tam Biuro Księgowości i Rozliczeń dla Firm.03 marca 2010r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

 

3
marca

A wszystkiemu winna zima

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

A wszystkiemu winna zima.

Zaistnienie tej sytuacji można przypisać trzem powodom:

1. Nadmiernej ilości śniegu, który spadł tej zimy i który należało usunąć.

2. Mojej namiętności do seksu z bólem. Nic na to nie poradzę. Jestem taka, która raz na jakiś czas potrzebuje przeżyć coś bardzo „ostrego”.

3. „Zabawkom”, które mam w domu. Kiedyś latałam do Hamburga. Tam nawiązałam kontakt z „magazynami” erotycznymi, które przesyłają mi swoje katalogi. Trzeba powiedzieć, że taki katalog jest formatu A-4 i ma ok. 350 kolorowych stron, a na każdej dwa, trzy „obrazki”. Przeglądając zawsze wybiorę jakąś „zabawkę”, nie zastanawiając się, kiedy i jak będę się nią bawiła.

  •  

W drugiej połowie tygodnia miałam „piękne” klasyczne zbliżenia z Leszkiem, ale w sobotę rano już mnie „swędziała” cipka na okoliczność spotkania z Markiem, a spotkania z nim czasami bywają uciążliwe, tym nie mniej sama się na nie godzę. Utrzymanie porządku na zewnątrz domu należy właśnie do Marka i on się z tego wywiązuje dobrze. Jest zima, śnieg z chodnika zawsze był usunięty. Ale powstały pryzmy wzdłuż płotu, teraz przy niewielkiej odwilży bardzo ograniczające poruszanie się po uliczce i zalegające również na części chodnika. Marek zaproponował, że w sobotę to on by umówił się z kolegą, przyjechali by „Białoruśką” usunęli śnieg z jezdni, porozbijali pryzmy i powrzucali go za płot, nie tylko u mnie, ale też u innych sąsiadów, tym sposobem mieli byśmy czystą ulicę. Miało to coś kosztować, poszłam po sąsiadach, każdy dął swoją część składki i rzeczywiście, w sobotę, ok. 10-tej  przyjechali - Marek, jego kolega Andrzej, operator tej koparki i Włodek jako pomocnik. „Na Dzień Dobry” wypili herbatę z „prądem” i wzięli się do pracy. Ja w tym czasie krzątałam się po kuchni, szykując im kanapki na drugie śniadanie. W pewnym momencie przyszedł Marek, mówiąc - chodź na górę. Na górę, to znaczy do łazienki, która jest na piętrze. Weszliśmy, nawet nie wiem kiedy ustawił na środku stolik nakryty ręcznikiem, po czy usłyszałam - zdejmij majtki połóż się na nim i p[okaż pizdę. Byłam ubrana w luźną sukieneczkę, pod którą rzeczywiście miałam tylko majteczki. To też je zsunęłam, zsunęłam również z siebie sukieneczkę i położyłam się wypinając do przodu biodra. Rękoma chwyciłam za nogi poniżej kolan mocno rozsuwając je na boki. Marek podszedł, przeciągnął ręką, sprawdzając jakby, czy jest odpowiednio odsłonięta, po czym wziął z półki wielorzemieniową dyscyplinę i zaczął ją spuszczać prosto na sam środek krocza. Zaczęłam głośno jęczeć, ale on tylko patrzy, gdzie są czerwone ślady i znowu, zamach i pac. Tak dostałam równo w środek pięć razy. Jęczałam z bólu, ale, to co jest u mnie dziwne, jednocześnie czułam dziwne podniecenie i zaczęłam robić się mokra. Marek to wykorzystał, spuścił spodnie i szorty, po chwili jego kutas wbijał się we mnie. Jęczałam, bo czułam go mocno w sobie, ale też jęczałam, bo wbijał się we mnie mocno, a przez to jego wzgórek łonowy dotykał moich warg sromowych, które były dość mocno obite. Trzymając mnie mocno za biodra wbijał się, aż przyszedł moment orgazmu i spuścił się we mnie całkowicie. O dziwo, ja też miałam orgazm, potwierdzając go mocnym krzykiem. Ubrał się i poszedł do kolegów, ja umyłam, ubrałam się w to samo i poszłam dalej szykować kanapki. Kiedy skończyłam, Marek zarządził przerwę i zasiedli do stołu. Nie wiem, czy jedli w domu śniadanie, ale wszystko, co naszykowałam znikało ze stołu w dużym tempie. Kiedy skończyli i wypili „po piwku” Marek podszedł do mnie mówiąc - myślę, że nie poskąpisz moim kolegom swoich wdzięków, przecież widzisz, że chcą się zrelaksować. Spojrzałam na niego, a on głową pokazał kanapę, a rękoma pozycję od tyłu. Nie wiem dlaczego, ale byłam mu całkowicie podporządkowana, podeszłam do kanapy, zsunęłam majteczki i po chwili położyłam się na brzuchu, wypinając do góry pupę. Chłopcy przez chwilę byli zaskoczeni, ale widząc mnie naga nie mieli wątpliwości, co mają zrobić. Pierwszy zastartował operator Andrzej, wyskoczył błyskawicznie ze spodni i już jego kutas siedział we mnie. Ponieważ miał nade mną dużą przewagę fizyczną od razu zaczęłam jęczeć, czując każde jego pchnięcie. Zaczęłam jęczeć również z tego powodu, że miałam sklepaną pizdę i każde jego pchnięcie powodowało odczuwalny ból urażanych warg. Był szybki, to też szybko skończył, Marek wytarł mnie ręcznikiem i już był we mnie Włodek. Ten też był dość niecierpliwy, to też trzymając mnie za biodra szybko się we mnie spuścił. Założyli spodnie i poszli dalej do pracy. Ja poszłam do łazienki, myłam się dłuższą chwilę, po czym wróciłam do swoich obowiązków w kuchni. Przez okno widziałam, że się coś zmawiają w znaczący sposób zerkając w moją stronę, ale nie wiedziałam, co to znaczy. Dowiedziałam się po dwóch godzinach, kiedy skończyli pracę. Przyszli do domu, zjedli naszykowany obiad i zasiedli przy „piwku” na kanapie. Marek znacząco na mnie spojrzał, już wiedziałam o co chodzi. Zdjęłam sukienkę i podeszłam do Andrzeja. Ten w tym czasie rozpiął spodnie i wystawił na zewnątrz jeszcze niezbyt sztywnego kutasa. Pochyliłam się nad nim, biorąc go w usta. Wolno i spokojnie wpuszczałam je w głąb, to znowu wysuwałam, oblizując jego gałkę. Kiedy ja pieściłam kutasa Andrzeja, Marek usadowił się z tyłu, pieszcząc mi łechtaczkę, a Włodek zaczął ściskać mi piersi. Tego nie dało się długo wytrzymać i po chwili cała zaczynałam wirować. Wówczas Marek przesunął się i wszedł we mnie. Czułam mocno tego jego kutasa, on też mnie czuł dobrze, wbijając się we mnie systematycznie, aż do końca, do momentu, kiedy się spuścił. Ja będąc przez niego popychana nabijałam się na kutasa Andrzeja pełnymi ustami. Po Marku wszedł we mnie Włodek, zrobił to samo. Wówczas Marek położył mnie płask na podłodze, rozsunęłam nogi, po chwili Andrzej już był we mnie. Marek rozciągnął mi ręce ponad głową, przez co mogli spokojnie dojść do moich piersi. Andrzej ładował mnie w cipkę, a oni pieścili moje piersi. Moment spuszczania się przez Andrzeja potwierdziłam głośnym krzykiem, bo wbił się we mnie bardzo mocno, jednocześnie dobijając się swoim wzgórkiem łonowym do mojego, co spowodowało ból warg. Wstałam, a Marek powiedział – idź na górę, ja zaraz przyjdę, tylko ich wypuszczę. Nie czekając aż oni wyjdą poszłam do łazienki na piętrze, weszłam pod natrysk, długo myjąc się po tych zbliżeniach. Po pewnym czasie przyszedł Marek, nawet pomógł mi się wytrzeć, po czym zapiął na rękach opaski, karabińczyki od nich zapiął na jednym kółku, a kółko w linkę. Podszedł do ściany i zaczął tę linkę podciągać, tym sposobem miałam mocno wyciągnięte do góry ręce. Zablokował linkę, obszedł mnie wkoło, po czym przyłożył rękę do krocza mówiąc – w pizdę Cię już pierdolili, to ja zajmę się dupcią. Marek rzeczywiście „gustował” w mojej pupie, rżnąc mnie w nią, kiedy mógł. Wsunął jednak rękę od przodu, przyłożył do cipki, po czym stwierdził – ale najpierw się jeszcze nią pobawię. Odszedł na bok, ale tylko po to, aby po chwili wrócić trzymając w ręku haczyk. Można powiedzieć, że sama zgotowałam sobie ten los, bo niedawno go kupiłam. Jest to metalowy haczyk, odpowiednio wygięty. Dłuższe ramię, proste jest zakończone oczkiem, drugie ramię, krótsze jest wygięte pod kątem około 60o. Jest to goły pręt o średnicy 1,5cm na który można nałożyć tworzywowe nasadki różniące się między sobą zarówno kształtem, jak i grubością. Marek trzymał w ręku taki haczyk, na który nałożony był ładnie wyprofilowany męski członek o średnicy ok. 4cm. Polecił mi rozsunąć nogi, po czym przyłożył tego kutasa do cipki i mocno pchnął w środek. Rozdarłam się, bo mnie zabolało, po chwili do końcówki z oczkiem dopiął drugą linkę i zaczął ja systematycznie, przez wielokrążek przyczepiony do drugiej ściany, naciągać. Najpierw się ta linka naprężyła, ale dalsze jej naprężanie się powodowało mocny napór drugiego końca, aż zaczął się we mnie wsuwać. Jęczałam, bo był to dość gruby kutas, który mnie wypełniał. Patrzyłam, jak się systematycznie wsuwa, aż głośno jęcząc poczułam, że mam go całego w sobie. Okazało się, że to nie koniec naciągania linki, po chwili poczułam ucho tego haczyka jak zaczyna dolegać do mojej kości łonowej i po chwili jak się w nią wpija. Zaczęłam się unosić na palcach, ale linka napinała się. Przyszedł moment, że już tylko czubkami palców stałam na podłodze, praktycznie wisząc cipką na tym haku. Darłam się, bo to potwornie boli, Marek na to nie zwracał uwagę, patrzył tylko, czy hak odpowiednio równo wszedł między wargami i czy odpowiednio mocno dolega do kości łonowej. Stwierdził, że jeszcze za mało i jeszcze o jakiś centymetr podciągnął linkę, co zaowocowało już praktycznie prawie całkowite zawiśnięcie moje na tej lince. To go zadowoliło i zaczął mnie oglądać. Oczko haczyka było na wysokości pępka, dalej linka przechodziła wzdłuż ciała, pomiędzy piersiami do góry. Uznał, że jeżeli poluzuj linkę od rąk to mogę się zacząć niebezpiecznie odchylać do tyłu, więc trzeba temu zapobiec. Nie wiedziałam, jak on to chce zrobić, ale za chwilę już wiedziałam. Przyniósł z półki bardzo długa szpilkę i zaczął mi ja wbijać w pierś od lewej do prawej strony. Widać było, że mu zależy na tym, aby mi zadać jak najwięcej bólu, bo wbijał ja bardzo wolniutko. Weszła w stożek z jednej strony, wyszła z drugiej, podłożył pod nią linkę i zaczął wbijać dalej przebijając drugą pierś. Tym sposobem linka była pomiędzy moim ciałem, a szpilką. Ale jedna to za mało, po chwili z drugiej strony wbił mi drugą szpilkę. Teraz, pośrodku, na wysokości brodawek dołożył trzecią szpilkę. Wówczas poluzował linkę na której miałam naciągnięte ręce. Całe ciało zaczęło odchylać się do tyłu, linka oparła się o te szpilki napinając je mocno, co powodowało określony ból piersi. To też zaczęłam się drzeć. Marek uznał, że jest to zbyt mało i zaczął od przodu wbijać mi prosto w środek brodawek odpowiednio grube szpilki. Znowu się darłam. Wówczas przyklęknął i zaczął oglądać od zewnątrz moje wargi sromowe, które wcześniej tak ładnie okładał dyscypliną. Uznał, że na skutek jego klepania oraz powieszenia mnie na tym haku są one na tyle nabrzmiałe, że należy się nimi zająć. A zajęcie się polegało na wbicie w nie w poprzek następnej szpilki. Najpierw przebił mi jedną wargę, po czym odpowiednio naciągając, przebił drugą wargę. Tym sposobem, kiedy puścił napierały one na metal haczyka, dociskając go do kości łonowej. Uznał, że może wbić jeszcze dwie i to zrobił. Na tym zakończył, jak to powiedział, dekorowanie przodu, teraz przyszedł czas na tył ciała. Obrócił mnie twarzą do ściany, poczułam jego ręce na udach, a za chwilę poczułam, jak końcówki dyscypliny spadają w te same miejsca, które moment temu dotykał. Darłam się bardzo głośno, on jednak tylko liczył, klepiąc mi po pięć na każdy pośladek, starając się jednak, aby te rzemyki trafiały również w środek rowka. Ponownie pogładził mnie rękoma po bolących pośladkach, poczułam, jak je rozciąga, a za chwilę jak wbija w brązową dziurkę swojego kutasa. Chwycił za biodra i wbijał się w nią systematycznie. Ja jęczałam, bo bolały mnie pośladki, on jednak wolno i spokojnie, jak on to lubi robić, wsuwała się i wysuwał, aż przyszedł moment jego podniecenia i poczułam, że się spuszcza. Wysunął się, gdzieś poszedł, ale za chwilę wrócił. Postawił za mną stołeczek, natomiast w pupę wsunął mi wcale nie małych rozmiarów korek analny. Rozdarłam się, ale to nic nie dało. Marek całkiem zluzował linkę od rąk i wolno zaczął luzować linkę od haczyka. Nie mając siły stać zaczęłam się opuszczać, automatycznie nabijając się na podstawiony mi korek. Darłam się, ale nie byłam w stanie nic zrobić. Opuścił mnie tak, że nogi już dotykały podłogi, ale mnie miałam siły stać, to też dalej opadałam, aż w końcu całkiem usiadłam na tym stołku, wbijając w siebie ten kołek całkowicie. Kiedy odwiązał obie linki opadłam całkiem na podłogę. Marek w tym czasie ubrał się i wyszedł, a ja zaczęłam systematycznie wyjmować ze mnie wszystko, co mi powbijał. Zeszłam do swojej łazienki, napuściłam  ciepłej wody, nalałam olejków i długo się myłam. Później zaczęłam różnymi maściami „zacierać” ślady po Marku. Na koniec posprzątałam i położyłam się spać. Kiedy usnęłam, nie pamiętam, ale poranek był bardzo trudny, wszystko mnie bolało. Jest takie powiedzenie – czym się trułeś, tym się lecz. Ponieważ mnie wszystko bolało, to już o 11-tej pojechałam na basen. Po basenie poszłam na masaż, ale tym razem tylko na masaż. 27 luty 2010r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

27
lutego

Kierowca Leszek

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Kierowca Leszek 01

Kiedyś usłyszałam zdanie, że życie składa się z mało uporządkowanych przypadków. Myślę, że w mojej sytuacji ma to całkowite zastosowanie, ponieważ znowu przypadek zrządził, że poznałam kierowcę Leszka.

  •  

Jesienią 2008 roku była narada gdzieś tam, w tamtą stronę zostałam „zabrana” jednym samochodem w drogę powrotną jechałam z innym oficerem. Po przyjeździe pod dom zapraszałam go na kawę. Nie bardzo chciał, mówiąc, że coś ma jeszcze do załatwienia. Wówczas kierowca zaproponował, że on to załatwi, a pan oficer może pójść na kawę. Tak też było, zasiedliśmy do kawy, a ponieważ był to dość młody oficer nie było trudno go sprowokować i zanim żołnierz wrócił, my już byliśmy po zbliżeniu, szybkim, ale bardzo udanym. Przyjechał kierowca, zrelacjonował załatwienie sprawy, wówczas ja nieopatrznie powiedziałam - jak to dobrze mieć kierowcę z głową, ja bym też takiego chciała mieć. Na tym się rozmowa skończyła, panowie pojechali a ja całkiem zapomniałam o sprawie. Pewnego dnia, we wrześniu ubiegłego roku sekretarka mówi mi, że czeka na mnie wysoki, bardzo ładnie zbudowany, przystojny mężczyzna, który chce ze mną rozmawiać. Wszedł, spojrzał i pyta - czy Pani nadal potrzebuje kierowcę z głową. Spojrzałam, w pierwszej chwili nie zaskoczyłam o co chodzi, myślałam, że to jakiś interesant, dopiero po chwili dotarło do mnie, że ten elegancki mężczyzna to ten sam, który prawie rok temu był żołnierzem i odwoził mnie do domu. Zaczęliśmy rozmowę, okazało się, że rzeczywiście, jest zawodowym kierowcą, który ma wszystkie uprawnienia, wykorzystał również czas pobytu w wojsku i biegle mówi po angielsku i niemiecku, ale innego wykształcenia, poza technikum mechanicznym to on nie ma. Niestety, u mnie nie mógł być zatrudniony, jednostka budżetowa, brak etatów. Ale poprosiłam go, aby skontaktował się ze mną za kilka dni. Zadzwoniłam do kilku zaprzyjaźnionych firm, okazało się, że jedna z nich potrzebuje właśnie takiego kierowcę, bo mają i samochody małe i busy. Został zatrudniony od października i w tym momencie uważałam sprawę za załatwioną. Ale jak to ja, ten chłopak mi się bardzo podobał i kombinowałam, co z tym fantem zrobić. Znowu przypadek, w minionym tygodniu wyskoczył wyjazd na resortową naradę, mnie się swoim samochodem jechać nie chciało, a nasi dwaj kierowcy na zwolnieniu lekarskim. Wówczas zadzwoniłam do firmy z pytaniem, czy nie mogli by mi „wypożyczyć” Leszka. Okazało się, że jest to możliwe i w środę pod koniec mojej pracy Leszek przyjechał do mnie. Wyjechaliśmy prosto po pracy, jadąc dowiedziałam się, że ma 22 lata, że ma rodziców niezbyt zamożnych i że ma swoje mieszkanie odziedziczone po dziadkach. Po szkole poszedł do wojska na ochotnika, mając nadzieję pozostać na zawodowego żołnierza, ale podczas służby zmienił zdanie, wrócił do cywila i nie bardzo wie, co ma z sobą dalej zrobić. Póki co, jest mi wdzięczny za załatwienie mu tej pracy. Podróż minęła właściwie na tego typu rozmowie i na miejscu byliśmy przed wieczorem. Zakwaterowanie, miałam pokój jednoosobowy, Leszek też po sąsiedzku ze mną. Kolacja, a po kolacji relaks. W ośrodku był basen, zaproponowałam Leszkowi pływanie, zgodził się. Po pewnym czasie pływania wyszłam do toalety, przy tej okazji stwierdziłam, że obok jest sauna, w której można się zamknąć, nie bardzo wiadomo przed kim, bo na basenie byliśmy tylko we dwoje. To też jeszcze trochę popływaliśmy. Po czym powiedziałam do Leszka - chodź, idziemy się zagrzać. Spojrzał, ale wyszliśmy z basenu, weszliśmy do sauny, zamknęłam drzwi, po czym zdjęłam z siebie mokry kostium , położyłam obok, a sama rozciągnęłam się na ręczniku. Leszek położył się obok, ale w slipach. Mogłam mu się dokładnie przyjrzeć. Wysoki, barczysty, piękne uda, potężne ramiona. Ale jak to ja, korciło mnie, co pod slipami. To też kiedy byłam już odpowiednio ciepła i mokra przesunęłam się w jego stronę. Kładę mu rękę na klatce piersiowej. Niby to bawię się jego owłosieniem, a ma go sporo, ale zaczęłam systematycznie zsuwać rękę w dół, aż do slipek. Leszek do tej pory nie reagował, to też już nie czekając dłużej na nic, uniosłam się, poprosiłam , aby uniósł biodra, zsunęłam slipy pochyliłam się i wzięłam w usta dość mocno nabrzmiałego już jego kutasa. On tylko spojrzał, ale nie reagował. Ja wolniutko zaczęłam wpuszczać go w głąb, po czym wysuwałam „masując” główkę języczkiem. Tu już zaczął pojękiwać, to ja ponownie go w usta i ponownie go oblizywać. To on zaczął już głośniej pojękiwać. On głośniej, ja dokładniej i intensywniej. Przesunął się tak, że leżałam na przedłużeniu ego ciała, ręce miałam oparte na jego biodrach i dość intensywnie wpuszczałam go sobie w usta. Po pewnym czasie okazało się, że ten jego kutas nie jest wcale taki mały i coraz więcej przestrzeni wypełnia w moich ustach. Zaczęło mi się to podobać i dalej pieściłam go coraz intensywniej. Aż przyszedł moment, że zaczął być już bardzo mocno podniecony, przytrzymałam go mocniej w ustach i pozwoliłam, aby spuścił się, wypełniając je i połknęła wszystko to, co z siebie wyrzucił. W tym momencie Leszek wsunął ręce w moje włosy i dość mocno ścisnął mi głowę. Chwilę tak tkwiliśmy, po czym usłyszałam - coś Ty ze mną zrobiła. Podniosłam się do góry, położyłam na jego klatce piersiowej, tak, ze twarz miałam na wysokości jego twarzy. Uniosłam ją, a usta nasze spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku. Objął mnie tymi swoimi mocnymi ramionami, mocno do siebie przyciskając, a ja mocniej przyciskając usta. Jednak w którymś momencie trzeba było wziąć głębszy oddech, to też powiedziałam mu - to był akt mojej uległości wobec Ciebie, a teraz idziemy się umyć, a później przejdziesz do mojego pokoju. Wróciłam do pokoju, naszykowałam łóżko, naszykowałam po drinku, przyszedł Leszek, stanęłam przed nim, i jak małolaty objęliśmy się ramionami, on mocno pochylając się nade mną, znowu zaczął całować. Tym pocałunkom cały czas było mało i mało, w tym czasie ja zsunęłam z niego dres, sama zdjęłam sukienkę, pod którą nie było niczego i położyliśmy się do łóżka. Rozsuwając szeroko nogi, unosząc do góry uda pozwoliłam mu wejść w siebie. On to zrobił, a po moim ciele przeszły dreszcze niesamowitego podniecenia. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, wyciągnęłam do góry ręce starając się jak najmocniej wystawić w jego stronę biodra, a on systematycznie wsuwał się we mnie, za każdym razem czułam go coraz mocniej w sobie. Te dreszcze powodowały skurcze brzucha, które skończyły się bardzo mocnym skurczem w chwili wyjątkowo mocnego orgazmu. Dłuższą chwilę leżeliśmy obok siebie głęboko oddychając. W pewnym momencie poprosiłam go, aby poszedł się umyć, , a kiedy wyszedł, zasugerowałam, aby poszedł do swojego pokoju, tłumacząc koniecznością bycia wypoczętą na następny dzień. Był to pretekst, ponieważ miałam świadomość, że jeżeli zostanie jeszcze dłużej, to zaczniemy pieścić się dalej i nie wiadomo, kiedy to się skończy. Ale w czwartek rano już mu nie darowałam. Wstałam wcześniej, umyłam i poszłam do jego pokoju. O dziwo, już nie spał, to też przytuliliśmy się do siebie, jakbyśmy nie wiadomo jak dłudo się nie widzieli. Nasze usta zwarły się w bardzo namiętnym pocałunku, języki natomiast mówiły, że chcą naszego zbliżenia. To też zaraz zaczął zsuwać ze mnie sukienkę, w której przyszłam a ja zsuwałam jego bluzę od piżamy, a po niej spodnie. Wówczas okazało się, ze jego kutas jest już bardzo sztywny, to też odwróciłam się oparłam ręce o stojącą pod ścianą szafkę, wypinając w jego kierunku biodra. Na jego reakcję nie musiałam zbyt długo czekać, pomagając sobie trochę ręką po chwili wprowadził kutasa w cipkę, a następnie chwycił mnie za biodra, systematycznie wypełniając. Powtórzyła się sytuacja z wczorajszego dnia. Czułam go wyjątkowo mocno w sobie, czułam w sobie każde jego pchnięcie. Po każdym takim mocnym pchnięciu narastało we mnie podniecenie, aż przyszedł moment spełnienia, potwierdzony przeze mnie głośnym jękiem. Leszek też jęknął ale zrobił coś, czego się nie spodziewałam. W momencie, kiedy się we mnie spuszczał jedną rękę wsunął mi we włosy, mocno je chwycił i zaczął przyciągać ją do siebie. To mnie zabolało, to też wręcz krzyknęłam, kiedy mnie tak trzymał. Stojąc na chwiejnych nogach wytarłam się leżącym obok ręcznikiem, przeszłam do swojego pokoju i szybko weszłam pod prysznic. Pomogło to tylko na trochę, ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Po śniadaniu poszłam na odprawę, siedziałam za stołem, słuchałam, co do mnie mówią, ale myśli moje krążyły zupełnie gdzie indziej. Czekałam tylko na przerwę i możliwość pójścia do Leszka. Kiedy tylko ją ogłosili, natychmiast pobiegłam do jego pokoju. On po śniadaniu wrócił do swojego pokoju i teraz już leżał na łóżku. Zamknęłam drzwi i zrzucając z siebie ubranie po chwili już byłam przy nim. Przytulił mnie mocno do siebie, a usta nasze ponownie spotkały się w namiętnym pocałunku. Nie pamiętam kiedy pocałunek z mężczyzną sprawiał mi tak dużo radości i przyjemności. Ta czułość ust spowodowała, przeniesienie podniecenia na całe ciało. Tym razem to ja leżałam na nim, to też uniosłam się na rękach i podciągając nogi, po chwili unosząc je lekko wprowadziłam jego kutasa do cipki. Kiedy Leszek poczuł go we mnie uniósł biodra do góry, tym sposobem wbił co całego. Chwycił za biodra i od tego momentu zaczęła się „szaleńcza” jazda. On wyrzucał mnie do góry, a ja opadałam, wbijając się na jego kutasa coraz głębiej. Ręce miałam oparte na jego klatce piersiowej i tak „fruwałam” do góry i na dół, aż oboje osiągnęliśmy poziom naszego orgazmu. Niestety, nie mogłam się nacieszyć do końca tym orgazmem, musiałam wracać na zajęcia. Po zajęciach kolacja i już nie mieliśmy wątpliwości, co mamy robić. Leszek przyszedł do mnie odświeżony i pachnący, ja tez byłam po kąpieli. Leżeliśmy w łóżku obok siebie, ale to nie trwało zbyt długo. Jego ręka, wcale nie mała dłoń zsunęła się na moje piersi. Wyjątkowo delikatnie zaczął dotykać brodawki, a one od razu stanęły na baczność, to też pochylił głowę i zaczął je pieścić ustami. To jedną, to drugą. Można powiedzieć, że szkoda, że mam ich tylko dwie, bo czułam jakieś dziwne drżenie, kiedy jego języczek „bawił się” brodawkami. Usta jego zajmowały się piersiami. A rączka zsunęła się niżej, ja rozchyliłam nogi i poczułam jego paluszek na łechtaczce. Znowu robił to wyjątkowo delikatnie, wręcz ja muskał. Powodowało to moje ciągle narastające podniecenie. Podniecenie, wyrzuciłam ręce do góry, rozsuwając jeszcze szerzej nogi, pozwalając mu na coraz intensywniejsze pieszczenie łechtaczki. Po chwili poczułam, że już jestem „mokra”, od tego momentu nie dość, żę bardziej intensywnie mnie pieścił, to jego palec zaczął mocniej przyciskać się do niej. W pewnym momencie wręcz gniótł ją, jakby chciał ją wcisnąć we mnie, a ja coraz głośniej jęczałam, w coraz to większym podnieceniu. Pieścił jeszcze przez chwilę, aż doprowadził mnie do orgazmu, krzyknęłam i wyrzuciłam biodra do góry. Wówczas przesunął się, po chwili ujrzałam jego potężny tors nad sobą, a za chwilę jego kutasa w cipce. Jęknęłam, kiedy we mnie wszedł, a za moment zaczęłam coraz mocniej wypinać biodra w jego stronę chcąc, aby wszedł we mnie jak najgłębiej. A Leszek, podpierając się na tych swoich potężnych ramionach wsuwał się we nie coraz mocniej. Doskonale mnie wyczuł wysuwał się, jak by chciał cały wyjść, po czym bardzo mocno wbijał się we mnie do samego końca. Nie tylko czułam jego kutasa w sobie, ale czułam również, jak jego kość łonowa wręcz miażdży moje wargi sromowe. Jęczałam, wbijając swoje ręce w jego ramiona, aż w pewnym momencie wręcz krzycząc wyrzuciłam ręce do tyłu wypinając biodra po to, aby jak najwięcej wziąć od niego. Wypełnił mnie tym swoim kutasem, tkwiąc nade mną i patrząc mi prosto w oczy, a ja w jego, widząc, jak mu się świecą jak żarówy. Opadliśmy obok siebie, po chwili poszedł się umyć, ja po nim. Wracając z łazienki naszykowałam do dużym drinku i wznieśliśmy toast za miłe spotkanie, po czym wypiliśmy je do dna. Leżeliśmy obok siebie nic do siebie nie mówiąc, słowa nie były potrzebne, aby wiedzieć, że jest nam dobrze. Tym razem Leszek wstał, naszykował po następnym drinku, podał mi szklaneczkę, jak to się mówi - stuknęliśmy się i usłyszałam - „za wspaniałą Kochankę”. Miło to było usłyszeć z ust młodego mężczyzny, który jak widać, znalazł we mnie duże zadowolenie Po chwili wyraził to pieszczotami ponownie pieszcząc ustami moje piersi, a gdy się nimi nasycił zaczął zsuwać swoją głowę coraz niżej. Przyszedł moment, ze znalazła się ona między moimi nogami. Rozchyliłam je szeroko, a po chwili poczułam, jak jego języczek dotyka łechtaczki. Mogę powiedzieć, że on bawił się nią, wylizując ją, to za chwilę brał ją w usta ssąc aż do ostatniej kropli moich soków. To znowu j a oblizywał, to znowu ja ssał, tym sposobem doprowadzając mnie do bardzo dużego podniecenia. Cały czas jęczałam coraz głośniej, przyszedł moment, że już bardzo głośno jęczałam, bo po brzuchu zaczęły chodzić mi skurcze. Kolejny orgazm wyrzucający ze mnie następną porcję soków. Aż przyszedł moment mocnego skurczu, wyrzuciłam z siebie bardzo dużo soków. Leszek to czując wessał się we mnie, chwycił łechtaczkę zębami i dość mocno je zacisnął. Krzyknęłam, bo mnie zabolało, ale nie miałam czasu, nad tym się zastanawiać, Leszek uniósł się i po chwili odbywaliśmy następne zbliżenie. Następne zbliżenie pełne namiętności. Każde jego pchnięcie kwitowałam głośnym jękiem. Po chwili byłam tak podniecona, że już pierwsze skurcze na brzuchu, aż przyszedł ten końcowy, tak mocny, że aż krzyczałam, kiedy się we mnie spuszczał. Długo tkwiliśmy złączeni w tym namiętnym uścisku, ale niestety, nie mogło to trwać zbyt długo. Kiedy się umyliśmy, wypiliśmy następnego drinka i poprosiłam, aby poszedł do siebie, tłumacząc się następnym dniem pracy. Był to wybieg, bo wiedziałam, ze jeżeli jeszcze trochę zostanie, to znowu zaczniemy się pieścić, i skończymy późno w nocy. Poszedł, a ja i tak długo nie spałam zastanawiając się, dlaczego zbliżenia z Leszkiem przeżywam tak mocno. Piątek rano, tym razem Leszek przyszedł do mnie. Wystarczyło, że się do mnie przytulił, już byłam podniecona. To też wywinęłam mu się, odwracając się na brzuch i wypinając do góry biodra. Wiedział, co ma z nimi zrobić, po chwili czułam go bardzo mocno w sobie. Wsuwał się we mnie i wysuwał, a ja coraz głośniej jęczałam w narastającym podnieceniu. Jakby tego podniecenia było mało Leszek przesunął prawą rękę pode mnie i sięgnął swoim paluszkiem do łechtaczki. Zaczął ja pieścić, a ja zaczęłam krzyczeć, bo mnie pobolewała po tym jego ugryzieniu, ale również z powodu narastającego podniecenia. Leszek przerwał o mocno trzymając mnie za biodra wsuwał się bardzo mocno również we mnie. Skończył, wypełniając mnie swoimi sokami co potwierdziłam bardzo głębokim jękiem. W momencie, kiedy się wysuwał dostałam od niego bardzo mocnego klapsa na pośladek. Krzyknęłam, bo mnie zabolało, ale o dziwo, poczułam też mocny skurcz brzucha powodując następny orgazm. Na szczęście on się nie zorientował, ubrał i wyszedł. Ja też się umyłam, ubrałam i zeszłam na śniadanie i na dalszą część spotkania. Siedziałam przy stole, czegoś niby słuchałam, coś niby notowałam, ale cały czas czułam w sobie Leszka. Dotrwałam do końca, zjedliśmy obiad i w drogę powrotną. Przyjechaliśmy do firmy, tam Leszek odstawił samochód, po czym ja mu podałam kluczyki od swojego samochodu, mówiąc - zapraszam Cię na kolację. Spojrzał, ale nic nie powiedział, wsiedliśmy do samochodu. Podjechaliśmy pod dom, otworzyłam garaż. Leszek wprowadził samochód do środka, ja go zamknęłam, mówiąc - zapraszam Cię do środka. Ale gdy tylko weszliśmy do mieszkania Leszek natychmiast mnie objął i zaczął całować. Tak, jak było wcześniej tak i teraz usta nasze zwarły się w bardzo mocnym i namiętnym pocałunku. Trwał on dość długo, po czym był przerywany tylko o to, aby zdjąć z siebie jakąś następna część ubrania. Kiedy tylko byłam w staniku i majteczkach, a on w slipach weszliśmy do sypialni. Tam ponownie nasze usta zwarły się w mocnym, namiętnym pocałunku, a ręce zdejmowały pozostałe części ubrania. Gdy tylko zsunął ze mnie majteczki, ja zsunęłam jego slipki rozsunęła szeroko nogi, lekko unosząc uda, on po chwili już mnie wypełniał. Mając już teraz pełną swobodę od samego początku jęczałam, a kiedy się we mnie spuszczał, wręcz krzyczałam z osiągając wyjątkowo mocny orgazm. Dłuższą chwilę leżeliśmy, za nim poleciłam mu pójść do łazienki na piętro, sama weszłam do swojej. Umyta, założyłam szlafroczek, posprzątałam swoje rzeczy i zaczęłam krzątać się po kuchni. Leszek zszedł, miał na sobie tylko slipki, pokazałam, gdzie są napoje, proponując, aby się nimi zajął, samej szykując jakąś kolację. Zasiedliśmy, nawet coś zjedliśmy, bardziej wypiliśmy. Zaczęłam sprzątać ze stołu, stanęłam przy blacie kuchennym. Leszek podszedł i wsunął mi rękę między nogi. Rozszerzyłam je, on bezbłędnie trafił do cipki, znajdując od razu łechtaczkę. Oparłam ręce o blat, lekko wypinając się do tyłu, on natomiast bardzo intensywnie swoim paluszkiem pieścił łechtaczkę. Jęczałam, bo mnie jeszcze pobolewała od tego jego „gryza”, ale też jęczałam, bo narastało we mnie podniecenie. Nie musiał długo czekać, zaraz zrobiłam się bardzo podniecona i mokra. Wówczas Leszek dołączył drugi palec i chwycił ją między te dwa palce jakby w kleszcze. To powodowało dalsze podniecenie, po chwili już zaczęłam być bardzo mokra. Wypływające z dziurki moje soki spowodowały, że te jego palce zrobiły się bardzo mokre. Wówczas lekko przesuwając je w dół trafił na dziurkę i od razu wsadził je bardzo głęboko. Ja jęczałam coraz głośniej, on wsuwał je i wysuwał coraz mocniej sięgając szyjki. Co powodowało bardzo mocne moje podniecenie. Tak pieszcząc mnie doprowadził do takiego stanu podniecenia, ze byłam już bardzo mokra. Wówczas wsunął ze mnie całkiem szlafroczek, po czym poczułam jego kutasa, jak się we mnie wsuwa. Okazało się jednak, że wsunął go tylko po to, aby go zwilżyć, bo wysunął, przesunął w kierunku brązowej dziurki mówiąc jednocześnie - wypnij się mocniej. Wypięłam i poczułam, jak jego kutas wciska się do środka. Nie był zbyt mokry, to tez po chwili poczułam mocniejszy opór jęcząc, ale Leszek chwycił mnie w tym momencie za biodra i mocno wbił, Krzyknęłam, bo mnie trochę zabolało, ale było już za późno, już cały siedział we mnie. Siedział, ale po chwili zaczął wysuwać się i wsuwać, aż doszedł do swojego orgazmu, spuszczając się we mnie. Skończył, poszedł się umyć, ubrał i żegnając się zapytał - czy będę miał przyjemność kiedykolwiek jeszcze jechać z Panią Dyrektor w delegację ? Spojrzałam na niego mówiąc - sądzę że tak. Pocałowaliśmy się bardzo mocno i Leszek wyszedł. Ja jeszcze dłuższą chwilę fczułam go w swojej pupie. Sprzątnęłam kuchnię, poszłam sprzątać łazienkę na piętrze. Patrzę, a tam na samym środku leży średniej wielkości wibrator, którego używałam przed wyjazdem. Ewidentnym jest, że on go widział, bo był on pod prysznicem, a teraz na środku łazienki. Jest jednak pytanie - co pomyślał ??? Myślę, ze jak się dowiem to kiedyś to opiszę. 27 luty 2010roku. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

***

 

27
lutego

Piotr 4. Zbiorówki

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Piotr 4, Zbiorówki

Spotkanie z Piotrem kontynuowałam w pewnym standardzie. Przychodziłam odbywaliśmy po dwa zbliżenia. W połowie stycznie zapytał mnie jednak, czy bym nie miała ochoty na wypad w „ciepły klimat” Wyjaśnił, że jego „korporacja” organizuje spotkanie dotyczące podsumowania minionego roku na Cyprze, w dniach od 07 do 14 lutego. On tam leci, ale mogę również i ja lecieć.

  •  

Pomyślałam, urlopu mam jeszcze prawie miesiąc zaległego za ubiegły rok, u nas środek zimy, tam ciepła woda w basenie. Analizowałam też „zagrożenie”, powiedział, że „on tam leci”, ale należało założyć, że może zarówno z Polski, jak i z innych krajów ktoś inny też lecieć, np. jego koledzy z Egiptu. Czym mi to groziło - najwyżej seksem z kilkoma partnerami, ale to przecież nie problem, bo to właśnie lubię. Założyłam, że tym razem, ponieważ jest to wyjazd „zamiejscowy” będzie to klasyczny seks. Co prawda to założenie było dość teoretyczne, ale jakieś ryzyko trzeba było wkalkulować. Przy następnym spotkaniu potwierdziłam swoją gotowość do takiego wyjazdu. Na tym skończyła się dyskusja, Piotr do tematu wrócił na początku lutego, kiedy zbliżał się termin lotu. Wówczas zadałam my zasadnicze pytanie - ile mnie to będzie kosztowało, oświadczył, że jestem przez niego zaproszona, więc nic. Pomyślałam, jak nic, to nic, umówiliśmy się co do sposobu dojazdu na lotnisko i w niedzielę, 07 lutego wylecieliśmy, najpierw do Aten, a następnie do Nikozji, stamtąd już autobusem do hotelu w Paphos. Zostaliśmy zakwaterowani, ja w pokoju obok Piotra. Były to duże, jednoosobowe pokoje, przestronne, dużo przestrzeni. Dolecieliśmy w godzinach popołudniowych, to też każde z nas zakwaterowało się w swoim pokoju, odpoczęliśmy i poszliśmy na kolację. Przy kolacji spotkałam Karola i Wowę, starych znajomych z Egiptu. Już teraz wiedziałam, że będę w ich towarzystwie. Po kolacji przeszliśmy wszyscy do pokoju Piotra i wówczas zaczęło się. Już tego wieczoru miałam z nimi trzema po dwa zbliżenia. Skończyliśmy na tym, bo w poniedziałek musieli iść do „pracy”. To też z samego rana dostałam po jednym „strzale” i poszli. Wracali ok. 18-tej i „bawiliśmy” się „od początku”, również wychodziło im po dwa „strzały”. Sytuacja zmieniła się w środę wieczorem, skończyli pracować, nie musieli już iść do pracy w czwartek, zaczęły się zbliżenia „na okrągło”. Jak tylko byli zdolni, to mnie „dopadali”. I było wszystko, była klasyka, był anal, był oral. Były zbliżenia zbiorowe i były zbliżenia jednoczesne. Skończyliśmy w sobotę o północy, bo trzeba było się przespać i w niedzielę wracać. Oczywiście, nie było to wszystko takie łatwe, bo jak by na to nie patrzeć, jest to trzech „dorodnych” mężczyzn, każdy mający odpowiednią energię, to też po takim wieczorze byłam po sześciu zbliżeniach i dobrze, że była „spana” noc, to trochę odpoczywałam. Natomiast od środy już nie było takiego komfortu, byłam brana kiedy mnie chcieli, to też w czwartek po południu już pojękiwałam, czując, jak mam obolałe wargi, jak mam rozbite wnętrze cipki. Później już było coraz gorzej, a w piątek po południu to już krzyczałam i wyłam. Im to nie przeszkadzało, tylko robili swoje. No i tu jest właśnie pewien paradoks. Od połowy tego spotkania już byłam dość mocno obolała, a pomimo to jestem zadowolona, że mnie tak zerżnęli. Kiedy się rozstawaliśmy Karol stwierdził, że był to wstępny trening, na dalsze treningi zaprasza do Drezna. Nie wiem, co to oznacza, ale na razie nie będę się nad tym zastanawiała. Po niedzieli następny tydzień i następna środa, spotkanie z Piotrem można powiedzieć „standardowe”. Natomiast następna środa już nie była taka „standardowa” . Przysłał mi już we wtorek sms-a, że chciałby, abyśmy spotkali się o 17-tej. Jeżeli zmienia godzinę, bo normalnie spotykamy się o 19-tej, to znaczy, że coś „kombinuje”. Przyjechałam, wsiedliśmy w samochód i wyjechaliśmy „ w Polskę”. W pewnej miejscowości zatrzymaliśmy się przy ładnej willi, weszliśmy do środka, tam na progu powitała mnie młoda, ale dobrze zbudowana kobieta przedstawiająca się jako Iza. Poprosiła, abym weszła z nią do sypialni na piętro, po czym pomogła mi się rozebrać do naga. Podała biały szlafrok „frote”, co nieco na mnie za duży i zeszliśmy do salonu. Obszerne pomieszczenie ze stołem, a przy nim sześciu mężczyzn, to znaczy Piotr, Władysław, mąż Izy oraz czterech dorodnych mężczyzn ubranych również w białe szlafroki, wyglądających jednak dość dziwnie. Podnieśli się i ustawili „wg wzrostu”. Przede wszystkim wszyscy byli ogoleni na „zero” na głowie, później okazało się, że na całym ciele, dokładnie ani jednego włoska. Ani na klatce piersiowej, ani na rękach czy nogach. To powodowało, że podczas zbliżeń po prostu ślizgali się . Pierwszy stał Stefan, wzrostu około 190cm, a klatce ze 140, dłoń jak szufla. Za nim Marcin, nieco niższy, może ze 185cm wzrostu, ale równie bardzo dobrze zbudowany. Trzeci Krzysztof, już znacznie niższy, może ze 175cm, ale za to można określić go jako krępy. Nie był „utyty”, ale miał na sobie sporo mięsni. Czwarty Ludwik, już zupełnie niski w stosunku do Stefana, tak ze 170 cm wzrostu, dobrze zbudowany, ale drobny, a szczególnie miał drobne dłonie. Piotr mi ich przedstawił, jako „swoich” podopiecznych, informując, że oni wszyscy czterej w poniedziałek wyszli z miejsca odosobnienia, czyli z więzienia i w ramach „powrotu do normalnego życia” powinni na początku zaspokoić swoje potrzeby z kobietą. W tym momencie spojrzał, a on najspokojniej, wskazując pokój obok powiedział - tam jest pokoik specjalnie dla Ciebie przygotowany i tam Cię będą pierdolić jak będą chcieli. Spojrzałam, rzeczywiście, na środku tego pokoiku stał średniej wielkości tapczanik, a obok niezbyt wielki stół nakryty prześcieradłem. Nie jestem w stanie opisać Ci tego, co się tam działo. Czterech wyposzczonych samców z jajami pełnymi spermy. Rżnęli mnie, jak chcieli, w pizdę, w dupę, w usta. Kutasy ich stawały non stop, jak na zawołanie. Na dodatek tymi swoimi łapami co jakiś czas dawali mi klapsa. Około północy już nie miałam siły trzymać się na nogach, ale to im nie przeszkadzało. Kładli mnie na kanapie, na stoliku, tak, że głowa zwisała z drugiej strony i rżnęli w pizdę i w usta. Coś takiego jeszcze nie przeżyłam, takiej furii, z jaką mnie cały czas rżnęli. Wypompowali się, była druga w nocy, kiedy już prawie nieprzytomną Piotr mnie wziął, owinął w koc, moje rzeczy spakował do torby, którą miałam z sobą i przywiózł pod dom. Jako tako po drodze otrzeźwiałam, chwiejąc się na nogach otworzyłam dom, weszłam do sypialni i padłam. Rano próbowałam się ruszyć, ale nie było mowy. Zadzwoniłam do firmy, głosem bardzo mocno chrypiącym, bo pieprząc mnie w usta nie raz dotknęli strun głosowych, mówiąc, że jestem chora i biorę dwa dni urlopu. Przyszła środa, 24 luty, Piotr mówi, że chciałaby, abym pojechała z nim w piątek „za miasto”. Zapytałam - czy w to samo miejsce - odparł - tak. Wsiedliśmy w samochód o 20-tej, około 22-giej byliśmy na miejscu, powitała nas jak poprzednio Iza, ale tym razem zaprowadziła mnie do „piwnicy”, to znaczy pomieszczenia poniżej parteru, ale nie miało to nic wspólnego z piwnicą. Było to pomieszczenie czyste, zrobione w płytkach ceramicznych, ładnie oświetlone oświetleniem bocznym. Na środku jakiś niewielki stolik, ale od razu rzuciły mi się w oczy haczyki, które były w ścianach na różnej wysokości i kilka na suficie. Obok bardzo ładna toaleta i drugie pomieszczenie z kanapą, stolikiem, fotelem. Iza zaproponowała mi, abym się tam rozebrała, po czym przeszłyśmy do poprzedniego pomieszczenia. Tam było już dwóch mężczyzn, innych, niż poprzednio, ale tak samo całkowicie ogolonych, mieli tylko luźne szorty na sobie. Położyli mnie na tym stoliku, po czym najpierw przypięli mi do poprzecznego drążka ręce, a następnie nogi, po czym w boczne oczka tego drążka wpięli linki i podciągnęli mnie do góry, tak, że minimalnie opierałam się biodrami o stół. Sprawdzili, czy jest to odpowiednia wysokość i wyszli. Po chwili wrócili, ale nie sami. Zrobiło mi się słabo, bo przede mną stało siedmiu mężczyzn, dobrą chwilę ich liczyłam i po chwili nie miałam wątpliwości. Było ich siedmiu. Jęknęłam, przecież tamtych czterech mnie wykończyło, a ty dwa razy więcej. Ale podeszli, długo oglądali moje krocze, przesuwali ręką po nim, to co mnie zdziwiło, podnieciłam się. Widząc mnie podnieconą jeden z nich przystawił do łechtaczki palec i zaczął ją masować, po chwili drugi z drugiej strony wsunął palec w cipkę, robiąc klasyczną „palcówkę”. Ponieważ robili to „delikatnie” po pewnym czasie zaczęłam być podniecona, aż doszłam do orgazmu, a z cipki popłynął obfity strumień moich soków. Usłyszałam, o to nam chodziło, po chwili pierwszy przystawił się do cipki, wsunął w nią swojego kutasa, ale tylko po to, aby go zwilżyć, po czym zaraz wszedł w pupę. Jęknęłam, czułam, jak się rozpycha, wchodząc, poczułam jego ręce na biodrach, a jego biodra na swoich pośladkach. Trzymając mnie mocno w talii zaczął się wsuwać i wysuwać, aż wszedł cały. Ale tym razem się nie spieszył, tym razem wolno, spokojnie, ale dość mocno wbijał się we mnie, aż poczułam, że pęcznieje, a za moment jak się we mnie spuszcza. Chwilę trwał, wysunął, a za nim już stał następny trzymając kutasa w ręku. Pomyślałam, zaraz mi go wsadzi w cipkę, a on od razu wjeżdża w pupę. Była wilgotna, to też wsunął się bez problemów i można powiedzieć historia powtórzyła się, doszedł do swojego szczytu i spuścił się we mnie. Po nim trzeci i to samo, następnie czwarty i tak do końca, do szóstego. W tym momencie miałam już mocno rozklepaną pupę, Już szóstego czułam bardzo mocno, bo tym razem wsuwali się we mnie wolno, ale za to bardzo mocno. Pomyślałam, skończyli pierwszą rundę, zaczną drugą w cipkę, go widziałam, jak już „stroją” od nowa swoje kutasy. I nie myliłam się, tyle tylko, że ponownie zaczęli wsuwać się w pupę. Ja już jęczałam, a oni robili swoje. Jeden po drugim ponownie wsuwał się w pupę, robił to coraz mocniej i spuszczali się w środek. W pewnym momencie już czułam, jak zaczynam być wypełniona ich sokami, a oni dokładali dalej. Zaczynałam być już bardzo mocno zmęczona tymi ich zbliżeniami, natomiast okazało się, ze oni nie, że oni „świeżutcy”, ich kutasy ponownie były sztywne i zaczęli wbijanie się we mnie po raz trzeci. Miałam już pupę mocno rozklepaną, to też kiedy wbijali się jeden za drugim ja tytko coraz głośniej jęczałam, a kiedy kończyła się ta „kolejka” prawie krzyczałam. Kolejka skończyła się, prosty rachunek miałam 18 razy kutasa w pupie, okazało się, że to jednak nie koniec. Teraz dopiero zaczęło się „dopierdalanie”. Władek był dość drobnej postury, a przede wszystkim miał drobne dłonie. Podszedł i zaczął „głaskać” mnie po pupie. Za pierwszym razem przesuwał tą dłoń delikatnie, ale już następnym razem jego palce dość mocno uciskały wejście do pupy, a za trzecim przyłożył do niej zwiniętą ją w „trąbkę” i zaczął wpychać do środka. Darłam się, a on, o dziwo wolniutko, ale skutecznie wsuwał ją do środka. Po chwili miął ją całą w środku, poczułam, jak ją zwija w piąstkę i zaczęło się „palowanie”. Najpierw kilka delikatnych ruchów do przodu, aby zorientować się, ile ma przestrzeni, ale za chwilę minimalny ruch do tyłu i energiczny ruch do przodu. Uniosłam głowę i patrzę, jak on ją wsuwa, widzę, że już cała dłoń, za następnym razem minął nadgarstek, dalej już nie patrzyłam, tylko czułam, jak ten tłok ładuje się w moje wnętrze. Miałam kilka zbliżeń z fistingiem cipki, miałam już w pupie „kikuta”, ale całej dłoni jeszcze nie. A ona wbijała się coraz głębiej i głębiej. Im ona głębiej, tym ja głośniej, przyszedł moment, że już tylko wyłam, a on jeszcze się wbijał i wbijał. Przyszedł moment, kiedy partnerzy uznali, że dość. Wysunął rękę, moi partnerzy odpięli nogi, po czym nastąpił „klasyczny” element „palowania”. Przy stole postawili stołeczek, a na nim potężnych rozmiarów kołek analnych. Ja zsuwając się ze stołu trafiłam pupą prosto na ten kołek, który zaczął systematycznie wbijać mi się w pupę. Do pewnego momentu czułam, jak mnie wypełnia, ale na pewnej głębokości już zaczęłam jęczeć, a po chwili wręcz krzyczeć, kiedy we mnie wchodził. Przyszedł moment, że miałam go całego w sobie. Wówczas moi partnerzy wykazali swoje zadowolenie i odwiązali mi ręce. Spowodowało to, że jeszcze mocniej opadłam na stołek, całkiem nabijając się na ten kołek. Oni poszli, a ja na czworakach przeszłam do łazienki i zaczęłam się myć. Pierwsze, co zrobiłam, to wyciągnęłam tego kołka z siebie, ale myjąc się stwierdziłam że mnie dość mocno boli wejście do pupy. Po powrocie do domu ponownie się umyłam i zaczęłam smarować pupę różnymi maściami, aby jak najprędzej można było na niej usiąść. Doszłam jednak do wniosku, że Piotr zaczyna się mną bawić, jest pytanie - jaka będzie następna zabawa ??? 27 luty 2010r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

 

6
lutego

“Ostre” pieszczoty

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Ostre” pieszczoty.

Przyszedł koniec roku i zrobiłam pewnego rodzaju podsumowanie swojej osoby. Doszłam do wniosku, że są we mnie dwie natury:

  •  

1. Natura kobiety, której odpowiada klasyczny seks. Nie ukrywam, że czasami tęsknię za tym, abym była mocno zerżnięta przez kilku mężczyzn. To miało miejsce już nie raz i dlatego jest to coraz trudniej opisać.  Przykładem mogą być moje spotkania z Piotrem. Z racji Świąt i Nowego Roku nie widzieliśmy się 3 tygodnie i nie ukrywam, że tęskniłam, aczkolwiek miałam też pewne obawy. Tymczasem było „normalnie” bez żadnych dodatkowych atrakcji, podczas pierwszego zbliżenia dostałam bardzo mocny orgazm. Później długo rozmawialiśmy o różnych kwestiach, tym razem wypieścił mi cipkę języczkiem, a jak mnie wziął od tylu od początku jęczałam w dużym podnieceniu. W momencie, kiedy zaczął się we mnie spuszczać przyszedł tak duży orgazm, że aż krzyczałam, bo czułam, jak się kurczą na nim wszystkie mięśnie pochwy. Ten ból podbrzusza czułam bardzo długo, więc jak tu nie tęsknić za takim seksem.

2. Natura kobiety, która ma chęć, aby jej zadano ból. To trudno zrozumieć, ale tak jest. Mam świadomość, że jest to moje „skrzywienie” psychiczne, ale nic na to nie poradzę. Rozmawiałam na ten temat z Małgośką, skierowała mnie do psychiatry. Odbyliśmy trzy spotkania, za każdym razem mnie zerżnął, ale w końcu postawił diagnozę i chyba jest ona właściwa. Ja w swoim życiu jestem „żywiołem”, który cały czas „szaleje”. Kiedy byłam mała dziadek nazywał mnie „półdiablę weneckie” bo ja byłam wszędzie i nigdy nie można było mnie upilnować. Moje rówieśniczki chodziły z lalkami, a ja ganiałam się z chłopakami po drabinkach. Być może ta „żywiołowość” spowodowała, że dobrze grało mi się w piłkę ręczną. Ale od tego momentu zaczyna się moja dominacja w życiu. Na podwórku dominowałam nad chłopakami, w szkole zawsze byłam przewodniczącą klasy, w sporcie zawsze byłam kapitanem drużyny. Na studiach byłam starostą roku, a po trzecim roku przewodniczącą samorządu studenckiego. Kiedy poszłam do pracy, to tylko rok pracowałam „samodzielnie”, po roku już byłam jakąś kierowniczką zespołu, później działu. Kiedy powołałam dział Marketingu byłam jego kierowniczką, aż teraz zastępca dyrektora.W innych działaniach to samo, albo Prezes, albo Przewodnicząca, albo Główny Specjalista. Więc jak mi wytłumaczył ten psychiatra, gdzieś musiała pojawić się „nisza”. Padło na seks, ale ten z bólem. Kiedyś w 1992 roku spiłam się w głupi sposób i wówczas wymusiłam na swoim partnerze, żeby mnie zbił. Zrobił to, a ja się zdziwiłam, że poza bólem pojawiło się bardzo mocne podniecenie. Później przypomniałam sobie ten fakt w Hamburgu, mówiąc o tym Manfredowi. On to przekazał swoim kolegom, a oni okazali się być osobami „inteligentnymi” i nie skatowali mnie od pierwszego razu, tylko stopniowali „klepanki”, gdzieś na przełomie 1999/2000 zaczęli również delikatnie dokuczać mi różnego rodzaju igłami, szpilkami czy klamrami. Muszę przy tym zaznaczyć, że zawsze wszystkie te „pieszczoty” były połączone z bardzo dobrym seksem. Tak, że teraz już, można to tak nazwać, nie bardzo umiem się obyć od „przemocy”, przy czym zawsze ma ona inny wymiar. Przykładem są np. pieszczoty z Markiem. Marek jest mężem Eli, która na pewnym etapie zaczęła pomagać mi w prowadzeniu gospodarstwa domowego. Kiedyś chciałam, aby mi posprzątała również samochód, stwierdziła, że nie, od sprzątania samochodu jest jej mąż Marek. No i tak zaczął „pracować” u mnie Marek dbając o mój samochód, ale nie tylko. Jest również odpowiedzialny za wszystko, co jest na zewnątrz domu. Przyjechał w sobotę przed południem, posprzątał podwórko, pozamiatał liście a kiedy skończył spytał, czy bym nie miała ochoty „umyć mu pleców”. Jest to takie nasze hasło do pójścia do łazienki na piętrze. Kiedy się umyliśmy i bardzo delikatnie przepłukał mi brzuszek zaproponował, abyśmy poszli do łóżka. Tam położył się obok i zaczął bardzo delikatnie pieścić moją łechtaczkę. Oczywiście robiła się coraz bardziej podniecona, aż wyczuł, ze już cała pływam. Ja już jęczałam bardzo głośno, bo chyba nie ma kobiety, która by się tak nie podnieciła. Przyszedł moment pierwszych skurczów, a on jeszcze mnie pieścił. Czując, że jestem już bardzo mokra wsunął dwa palce w cipkę, robiąc klasyczną palcówkę. To powodowało jeszcze większe podniecenie, aż zaczęły przychodzić skurcze i przyszedł tak mocny orgazm, że aż „chlusnęłam” swoimi sokami na zewnątrz. Przerwał, mówiąc - idziemy na górę. Weszliśmy do łazienki, wówczas poprosił, abym wypięła pupę. Stanął odwrotnie, to znaczy jego stopy były przy moich rękach i mocno je trzymałam, a on wziął skórzaną szpicrutę i zaczął mnie bić. Przyłożył mi kilka razy, ja jęczałam, ale z drugiej strony czułam, jak się podniecam, jak ze mnie „kapie”. Polecił rozsunąć pośladki, opierając się na ramionach przesunęłam ręce do tyłu i rozsunęłam je, a on przyłożył mi kilka razy w sam środek rowka. Koniec szpicruty sięgał aż na wzgórek łonowy. Przerwał, przeszedł do tyłu i wszedł we mnie. Ja nie jestem w stanie opisać tego podniecenia, jakie w tym momencie przeżywałam, ale powiedzieć, że wszystko we mnie w środku wibrowało, to mało. Orgazm, który dostałam, kiedy się spuszczał był tak mocny, że aż wyłam z bólu. Tkwił we mnie chwilę, po czym polecił podnieść się, stanąć przy ścianie i zaczął dotykać łechtaczki. Ja wyrzuciłam ręce do góry, drąc się z podniecenia, które przecież jeszcze po tym zbliżeniu nie minęło, a on powodował nowe. Przerwał, sięgnął, miał naszykowaną dość grubą, ale przede wszystkim długą szpilę po czym pokazując mi miejsca na piersiach powiedział - tu je wbijasz. Te szpilki nie dawno kupiłam i w tym momencie doszłam do wniosku, że te wszystkie zabawki kupuje na swoją „zgubę” Ręka jego ponownie wróciła na łechtaczkę i intensywnie ją pieścił patrząc jednocześnie, jak ja sobie przebijam najpierw jedną, a później drugą pierś. Tutaj następne wyjaśnienie, co innego jak ktoś Cię kłuje, a co innego, kiedy trzeba to zrobić samemu. Wówczas trzeba pokonać te barierę strachu. Kiedy skończyłam on przerwał, pokazując mi, że mam uklęknąć, ale wówczas jego kutas wszedł między moje piersi rozsuwając je, co powodowało dodatkowy ból, a ja pochylając głowę miałam lizać jego czubek. Robiłam to tak długo, aż doszedł do orgazmu, wystrzelił swoimi sokami. Wówczas wysunął się, obmył, ubrał i poszedł do domu. Drugi przykład to moje grudniowe spotkanie w „Klinice Weterynaryjnej” Jest między nami taka umowa, że ja jeżdżę w każdy czwartek do nich do pracy. Wówczas nie wolno im mnie ruszać. Ale Mikołaj, szef obsługi, lekarz weterynarii raz na jakiś czas proponuje, ze przyśle po mnie samochód. Oznacza to, że mają chęć się ze mną „pobawić”. W połowie grudnia, biorąc pod uwagę, że to koniec roku i warto by było go jakoś ciekawie zakończyć zgodziłam się, aby po mnie przyjechali. „Zabawa” zaczęła się już w biurze, kiedy kończyłam pracę dziewczyny dały mi drinka. Czułam, że jest „zaprawiony”, ale wypiłam. Po pewnym czasie wydawało mi się, że wszystko kontroluje, ale jakoś bez oporów poddaję się temu, co one chcą, jednak zachowując czucie. Zaprowadziły mnie do pokoju „socjalnego” i tam rozebrały, po czym położyły na leżance. Po chwili pojawiły się inne z linką i zawiązały mi bardzo ciasne „obwarzanki” na piersiach. Tym sposobem robią się z nich dość duże baloniki. Kiedy już uznały, że te „baloniki” są odpowiednie w ich rekach pojawiły się różnego rodzaju igły. Na początek poszła brodawka, w którą wkłuły po dwie igły, a następnie „baloniki” w które wkłuły też po dwie igły, ale długie, praktycznie na wylot. Oczywiście, jęczałam coraz głośniej, ale one wówczas z większą zażartością wbijały mi te igły. Tak przygotowaną zaprowadziły do „stajni” a tam czekał już na mnie Mikołaj ze swoja „drużyną”, było ich siedmiu. Założyli mi na ręce opaski, wpięli  i rozciągnę na boki. Ale tym razem zrobili jeszcze coś innego. Wsunęli pod „obwarzanki” haczyk i zaczęli podciągać mnie do góry nie na rękach, ale na tych obwiązanych piersiach. Powodowało to jeszcze większy ich ścisk, a przez to ból. Kiedy mnie podciągnęli do odpowiedniej wysokości, zwisając równo w dół zaczęli używać sobie taką wielo rzemieniową dyscypliną  na moich pośladkach. Darłam się, ale to nic nie dawało, swoje musiałam dostać. Oni stali za mną i tylko patrzyli, czy pojawiają się odpowiednie ślady na pośladkach. Ale po chwili musieli się dostać do mojej cipki. Założyli mi opaski na nogi i zaczęli podciągać do góry, jednocześnie rozchylając je na boki. Po chwili miałam je już na wysokości swoich ramion, tyle tylko, że tym sposobem wisiałam w powietrzu na rozciągniętych nogach i haku wpiętym między piersi, bo ramiona zostały trochę poluzowane. Darłam się, bo mnie to bolało, ale to nic nie dawało. Teraz wzięli się za cipkę. Jest takie pojęcie „precyzyjnego cięcia” u chirurga, można to również odnieść do zachowania się Mikołaja, który z wyjątkową precyzją uderzał trzcinką prosto w cipkę. A jego asystent poprawiał go dyscypliną, sięgając rzemieniami dość wysoko powyżej wzgórka łonowego. Ja rzucałam biodrami na boki, ale to niewiele dawało, końcówka trzcinki spadała Na środek cipki. W pewnym momencie dał znać i dwóch „partnerów” rozciągnęło mi „płatki” po to, aby mógł lepiej celować w sam środek ciupki. Skończył, wówczas podszedł, przesunął ręką po całym kroczu, uznał, że wystarczy. Wystarczy na kroczu, ale dla niego nie wystarczyło całkiem, podszedł do przodu i zaczął tą trzcinką uderzać w moje nabrzmiałe piersi. Bolało „jak skurwysyn”, darłam się niesamowicie, a on spokojnie licząc do pięciu, uderzał raz za razem. Kiedy tak wisiałam całkiem rozciągnięta pojawiły się „dziewczyny”. Kiedy podeszły w ich rękach zobaczyłam średniej wielkości, ale wcale nie takie cienkie szpile. Jena chwytała moją wargę, ściskając ją, a druga wbijała w nią wzdłużnie tą szpilę. Darłam się, bo przecież wszystkie te miejsca były bardzo mocno „sklepane”, to jednak nic nie dawało. Po chwili powtórzyły to z drugą wargą. To nie był koniec, za chwilę pojawiły się w ich rękach klamerki bardzo podobne, jak używa się do włosów, tylko metalowe i z bardzo ostrymi trójkątnymi „zębami”. Stwierdziły - te „szczęki rekina” będą w sam raz na Twoją pizdę. Ponownie ścisnęły mi wargę i zapięły ją, a ich końce wbiły się prawie całkowicie w moje ciało. Za moment zrobiły to samo z drugą wargą, zapinając na niej drugą klamerkę. Po chwili pojawiła się następna, zapięła haczyk na oczku jednej klamerki. Do tego haczyka była przywiązana gumka, przeciągnęła ja pode mną i zapięła drugim haczykiem z drugiej strony. Rozdarłam się jeszcze głośniej, bo tym sposobem cipka została całkowicie rozciągnięta na boki. Okazało się, że to o to chodzi, wówczas panowie opuścili moje nogi na podstawiony stoliczek, tak, że biodra moje znalazły się na wysokości ich bioder i Mikołaj, jako pierwszy wszedł we mnie swoim kutasem. Ma go dość potężnego, to też czułam go mocno w sobie. Chwycił za biodra i zaczął wbijać się z całej siły. Jęczałam, bo mnie całą wypełniał, aż wypełnił do końca. Był to początek „sztafety”, po Mikołaju następny i następny. Po trzecim już się darłam, a był jeszcze czwarty i piąty. Kiedy rżnął mnie szósty już prawie wyłam, a przy siódmym całkiem. Bolało mnie wszystko z zewnątrz i wewnątrz, kiedy skończyli miałam dodatkowo sklepaną cipkę z zewnątrz i wcale nie mniej rozklepaną cipkę wewnątrz. Skończyli, dziewczyny wytarły mnie mokrym ręcznikiem po czym stwierdziły - my też coś z tego chcemy mieć. Podeszły, zaczęły głaskać mnie po kroczu, jedna stanęła z jednej strony i zaczęła „głaskać” mi łechtaczkę, zaczęło mi się robić „dobrze”, druga stała z drugiej strony i zaczęła paluszkami dotykać dziurki. Tam było trochę gorzej, bo mnie całe to miejsce mocno bolało. Po chwili, ta, która „zaglądała” do dziurki zwinęła swoją dłoń i zaczęła mi ja wsuwać do środka. Darłam się, bo mnie wszystko bolało, ale ona nie przestawała tak długo, aż nie wsunęła mi całej dłoni do środka, zwinęła ją w piąstkę i zaczęła nią dość szybko wewnątrz mnie przesuwać. Wyłam z bólu, rzucając biodrami na lewo i prawo, ale to tylko powołało dodatkowe bodźce, w pewnym momencie zaczęłam być „śliska” czyli cipka popuściła soków. Wówczas ona zaczęła i mocniej i szybciej wbijać ta dłoń we mnie, aż chyba przyszedł orgazm, bo bardzo głośno zawyłam. Wysunęła dłoń i zaczęły wypinać mnie z tej uprzęży, najpierw nogi, później ręce, na koniec poluzowały linkę od haczyka przy piersiach i całkiem opadłam na stół. Leżałam dłuższą chwilę, dostałam szklankę picia, które wypiłam jednym haustem, po chwili drugą. Za nim mnie rozwiązały dobrały mi się do pupy, wsuwając w nią systematycznie coraz większe „kołki”, aż na końcu ustawiły na stołeczku odpowiedni dużego „kołka” i ściągając mnie ze stołu patrzyły, jak się na niego nabijam, drąc się przy tym, bo mnie mocno w środku „rozpierał”. Tak wyposażoną zaprowadziły mnie do pokoju, gdzie się rozbierałam, owinęły w koc, włożyły do samochodu i w takim stanie zostałam odwieziona do domu. Dopiero w domu szybko weszłam do wanny i „mocząc się” pozbyłam się wszystkich „ozdób.

06 luty 2010r, Baśka, baska45@poczta.onet.pl

***.

5
lutego

Duży, Czekoladowy człowiek

   Dodane przez: baska  w kategorii Opowiadania

Duży, Czekoladowy człowiek.

W połowie stycznia otrzymałam zaproszenie na imprezę karnawałową do jednego z zaprzyjaźnionych klubów. Impreza była bardzo udana, dużo muzyki do tańca, ale też dużo piosenek turystyczno - szantowych. Impreza kończyła się około drugiej w nocy. Na sali było trochę różnych znajomych, znałam już ich z niejednej imprezy, tej mniej oficjalnej też.

  •  

Jednym z takich znajomych był Karol, z którym kiedyś spędziłam „drugą” część zabawy. W pewnym momencie powiedział - jak chcesz mieś dobry prezent Noworoczny to jedź za mną po koncercie. Spojrzałam na niego pytając co to za prezent, odpowiedział - byłaby to dla Ciebie duża niespodzianka. Niestety, wyczuł moją słabość, że w takich momentach jestem ryzykantką i zgodziłam się. Pojechaliśmy do miasta, taksówka zatrzymała się przy klasycznej. ładnie wyglądającej kamienicy. Weszliśmy na drugie piętro, Karol zadzwonił jeden krótki, drugi dłuższy dzwonek, widocznie umówiony sygnał i weszliśmy do środka. Wyszła na nasze powitanie bardzo potężna kobieta, nie dość, że wysoka to jeszcze bardzo mocno zbudowana, z szerokimi ramionami, obfitym biustem i dużymi biodrami. Karol stwierdził - dalej się z nimi bawisz i wyszedł. Kobieta przedstawiła się jako Anna i zaprosiła do środka. Weszłyśmy do dużego pokoju, w którym ubrany w szlafrok siedział równie potężny mężczyzna. Przedstawił się jako Wiktor, po czym Anna poprosiła mnie, abyśmy przeszły do pokoju naprzeciwko tego pokoju. Była tam sypialnia, Anna poleciła - tutaj się rozbierz, tam jest łazienka, tutaj są ręczniki. Nawet nie dyskutowałam, rozebrałam się, umyłam po całym wieczorze i owinięta w ręcznik wróciłam do poprzedniego pokoju. Były w nim przyciemnione światła, na przewoźnym barku stały naszykowane szklaneczki z drinkiem, Wiktor wskazując je powiedział - poczęstuj się. Wzięłam pierwszy z brzegu, nie wiem, czy był „podrobiony” czy nie, po czym stuknęliśmy się. Wiktor wznosząc toast - za miłe spotkanie. Kiedy wychyliłam prawie połowę polecił - a teraz pokaż się. Zsunęłam ręcznik i stanęłam przed nim. Przyglądał mi się dłuższą chwilę, dotknął ręka kwiatuszka i różyczki, stwierdzając - widzę, że jesteś zawodowcem. To dobrze. Zapytałam - co ma na myśli, usłyszałam - takie znaczki nie otrzymują „małolaty”, ale doświadczone w seksie kobiety. Myślę, że nasza propozycja przypadnie Ci do gustu. A teraz połóż się na tamtym stoliku. Spojrzałam, w głębi pokoju stał stół nakryty białym ręcznikiem, Wiktor położył mnie na nim na brzuchu, mocno rozsuwając nogi, natomiast Anna złapała mnie od przodu za ręce, mocno je ściskając. Odwróciłam głowę i spojrzałam na Wiktora. Zdjął szlafrok, a między jego nogami sterczał dość dużych rozmiarów kutas. Po chwili poczułam jak mi go wsadza w cipkę, za chwilę wbił się we mnie z całej siły. Ja jęknęłam, bo nie byłam przygotowana na tek dużego kutasa. On zaczął wbijać się we mnie coraz mocniej, przy jego masie ciała ja prawie fruwałam do góry i coraz głośniej jęczałam, po czym usłyszałam - nie masz co jęczeć, przecież Ci robię dobrze. Jako tako dobrze poczułam się dopiero za chwilę, kiedy cipka puściła soki i lekko rozciągnęła się. Czułam go wyjątkowo mocno, ale o dziwo również podnieciłam się i głośno jęcząc potwierdziłam jego wytrysk. Anna podała mi ręcznik i poszłam się umyć. Po wyjściu ponownie napiłam się ze szklaneczki, po czym Wiktor pokazał mi, że mam się położyć na tym samym stole, ale na plecach. Podeszli do mnie oboje, przez chwilę przyglądali mi się rozciągając i podnosząc mi nogi do góry. Anna chwyciła mnie dość mocno, a Wiktor wyszedł, po chwili wrócił, a mnie oczy wyszły z orbit. Do pokoju wszedł ciemnoskóry mężczyzna, bardzo potężnej budowy i proporcjonalnie do jego budowy ciała trzymał w ręku sterczącego kutasa. Ja spojrzałam i krzyknęłam ze strachu - nie, ale nie miałam żadnego ruchu, ponieważ Wiktor podszedł do stołu i przytrzymał mi brzuch. A ten „potwór” podszedł do mnie, uśmiechnął się i zaczął mi wsuwać w cipkę tego kutasa. Gdzie tam wsuwał, przyłożył, po czym zaczął pchać. Pomimo, że moment temu miałam zbliżenie z wcale nie małym kutasem, ten w ogóle nie chciał wejść. Chwycił mnie za biodra i zaczął napierać. Ja zaczęłam się drzeć, a on, dosłownie milimetr po milimetrze wsuwał się we mnie. Czułam, jak mnie prawie rozdziera, kiedy jego główka przechodziła przez wejście. Kiedy tylko minęła kość łonową od razu pojawiło się wybrzuszenie na brzuchu. Na brzuchu widać było, jak wsuwa się we mnie, bo pojawiał się „pagórek”, jakby kret kopał tunel. Doszedł do ¾ odległości pomiędzy wejściem i pępkiem, kiedy poczułam, że jestem pełna. Ale on jeszcze nie wszedł. Teraz zaczęło się „nabijanie mnie na pal”, darłam się coraz głośniej, bo mnie wszystko w środku bolało, a on dalej się wbijał. Kiedy się wbił miałam wrażenie, że mam go gdzieś pod przepona. Od tego momentu zaczął się minimalnie wysuwać i jeszcze mocniej się wbijać. Przyszedł moment, że już tylko wyłam. Wówczas skończył i zaczął się wysuwać. Nie było to takie proste, kiedy się wysunął Anna puściła moje nogi, a ja zsunęłam się ze stołu na podłogę. Dostałam coś do picia, Anna podała mi ręcznik mówiąc - idź się umyj. Łatwo było powiedzieć, kiedy ja nie byłam w stanie utrzymać się na nogach. Opłukałam się, wówczas usłyszałam od Anny - możesz się ubrać. Historia powtórzyła się w minioną sobotę ( 30 stycznia ). Byłam na koncercie, świetnie się bawiłam, ale w pewnym momencie Karol zapytał mnie, czy nie miałabym ochoty ponownie spotkać się z „czekoladą”. No i ja nawet bez żadnych oporów powiedziałam, że tak. Ale tym razem było inaczej. Początek był taki sam, Anna i Wiktor zachowywali się bardzo mile, na „Dzień Dobry” dostałam szklaneczkę i poszłam z Anna do sypialni, tam się rozebrałam, umyłam i przyszłam do pokoju. Wiktor rozłożył się szeroko na fotelu, dając mi znać, że powinnam na nim usiąść, mówiąc - to ćwiczenie przyda Ci się na później. Nie zastanawiałam się na d tym głębiej, udało mi się wejść na niego, czułam się dobrze wypełniona, wówczas on zaczął unosić swoje biodra, ja jeszcze mocniej się na niego wbiłam, osiągając duży stopień podniecenia, kiedy się spuszczał. Poszłam do łazienki, obmyłam, owinięta w ręcznik wyszłam do pokoju, Wiktor podał mi szklankę z której dość dużo wypiłam drinka, czując, ze jest mocno z alkoholem i weszliśmy do sypialni. Tam stałą „Czekoladka” Był to wyjątkowo duży mężczyzna. Duży, bo dość wysoki, ale i bardzo mocno rozbudowany. Na moje oko miał on ok. 190cm wzrostu, ze 160 w klatce, ze 140 w biodrach. Jak stanęłam przy nim głową nie sięgałam mu do pachy, a jego biodra były minimum dwa razy szersza, niż moje Z tego też względu ten jego kutas był „ogromny”. Trudno mi precyzyjnie określić, ile miał cm, ale ok. 28 długości na pewno, natomiast miał go wyjątkowo grubego, myślę, że dobre 6cm.Kiedy do niego podeszłam, zsunął z siebie ręcznik i ujrzałam przed sobą tego potwornie dużego, czarnego kutasa. Wiktor stwierdził - jest Twój, siadaj na nim. Teraz zrozumiałam, co miał na myśli, mówiąc, że to ćwiczenie przyda mi się później. Łatwo było powiedzieć, „Czekoladka” położyła się na łóżku, ja usiadłam na jego brzuchu, przesunęłam biodra na odpowiednią odległość, unosząc się na udach, po czym ustawiłam go na cipce i puściłam rękę. Naparłam swoim ciałem, ale to nie dało żadnego efektu. Po prosty „siedziałam” cipką na kołku. Wówczas Wiktor poprosił, abym wysunęła nogi do przodu, położył mi ręce na moich ramionach i zaczął mocno napierać. Ja się darłam, ale poczułam, że ten kutas zaczął we mnie wchodzić. Kiedy tylko weszła główka, wówczas Wiktor dał znać „Czekoladce” a ten zaczął unosić i opuszczać biodra. Tego nie da się opisać, co się czuje, jak w moje wnętrze zaczęła się wdziera ta czarna masa tego kutasa. Rozpierał się na boki, a po chwili już napierał na szyjkę. Jeszcze moment i już się na niej opierał, a dalej to już wdzierał się we mnie, a ja miałam wrażenie, ze go mam pod brodą.Tak sama się nabiłam na ten „pal”. Przez dłuższą chwile tak mnie podrzucał i opuszczał, aż prawie wyjąc opadłam na jego tyłów. Pomogli mi się podnieść i zejść, poszłam do łazienki umyć się. Nie mogłam Cipki dotknąć, tak mnie bolała, ale również całe podbrzusze. Umyta weszłam do pokoju, Wiktor znowu „poił” mnie tym drinkiem, po czym razem z Anna ponownie zaprowadzili do sypialni, mówiąc, abym zajęła pozycję na kolanach. Kiedy mnie odpowiednio ustawili, szeroko rozsuwając mi nogi i mocno unosząc biodra coś krzyknęli. Wówczas w drzwiach ukazała się znana mi już „czekoladka”, ale tym razem ukląkł za mną i zamiast do cipki przystawił się do pupy. Ja spojrzałam a Wiktor do mnie - przecież masz dwie dziurki. Oni blokowali moje ramiona, a on naparł. Można powiedzieć, ze cipka ma naturalną dziurkę, w którą można wejść, pupa ma też, ale ta jest zdecydowanie mniejsza i „zamknięta” To też zaczęłam się drzeć, kiedy mnie „rozdzierał” aby wejść. Tego nie da się opisać, co się czuje, jak zaczął we mnie wchodzić. W pewnym momencie chwycił za biodra i dociskając je do swoich milimetr po milimetrze wypełniał moje wnętrze. Wypełnił cały odbyt i napierał dalej. Poczułam ból w sobie, kiedy mocno pchnął, wchodząc całkowicie. Kilka razy jeszcze dobił i tak zastygł. Głęboko oddychając czułam bardzo mocny nabór w całym brzuchu. Wówczas Wiktor podszedł, on lekko cofając się, jednocześnie trzymając mnie za biodra opuścił jedną nogę, po czym zaczął się obracać. Po chwili usiadł na łóżku, wbijając mnie całkowicie w siebie. W tej pozycji chwycił mnie pod udami i je wysoko uniósł, od przodu pojawił się Wiktor i zaczął swojego kutasa wsuwać w cipkę. Nie wiem, jak on to zrobił, że miał go aż tak sztywnego, ale zaczął się we mnie bardzo mocno wdzierać, a ja darłam się, czując to wypełnienie. Przecież od tyłu siedział ten olbrzymi czarny kutas, od przodu wdzierał się „normalny’ ale też wcale nie mały. Wszedł cały, po czym wsuwając się i wysuwając doszedł do swojego maksymalnego podniecenia mocno spuszczając się we mnie. Przez chwilę tak we mnie chwili, wysunął się, opuścili mi nogi i ja wysuwając się z tego czarnego kutasa praktycznie opadłam na podłogę, nie mając siły stać. Ten moment wykorzystała Anna, kazała mi zająć pozycje na kolanach, mocno rozsuwając mi nogi mówiąc - ja też muszę mieć jakąś przyjemność z tego spotkania. Wiktor rozsunął mi pośladki a ona zaczęła wsuwać dużego sztucznego kutasa. Na szczęście pupa była jeszcze rozciągnięta, to na początku jej dobrze szło, ale około połowy już zaczęłam głośnio się drzeć. Wówczas oboje z Wiktorem obrócili mnie, tak, ż zaczęłam na tym kołku siadać, wbijając się na niego całkowicie. Umyłam i wróciłam do domu. Oba te kutasy czułam w sobie przez dłuższy okres czasu.

05 luty 2010r, Baśka. baskak5@poczta.onet.pl

***