Weekend kwietniowo – majowy, Hamburg, część 2. W szatni odpoczywałam do dziewiątej, o dziewiątej, owinięta w duży, kąpielowy ręcznik zaczęłam być prowadzona przez opiekującą się mną dziewczynę. Jedno, co się zorientowałam, szłyśmy na tym samym poziomie, po czym doszłyśmy do drzwi, otworzyła je, było to coś w rodzaju przedpokoju. Tam poleciła mi zdjąć ręcznik, po czym otworzyła drzwi i gasząc światło powiedziała – wchodź. Weszłam w pełną ciemność, to nie był nawet mrok, była to całkowita ciemność, w której nie widziałam nic.
Weekend kwietniowo – majowy, Hamburg, część 1. Zaraz po powrocie z wiosenno – zimowego urlopu moja „kadrówka” zawiadomiła mnie, że mam jeszcze 4 dni zeszłorocznego urlopu i zasadne by było, abym wykorzystała go do końca marca. Rozejrzałam się po swoim planie pracy i okazało się, że do końca marca to nie ma szans. Ale na koniec kwietnia to tak. Tym sposobem sprowokowała mnie do ponownego urlopu na przełomie kwietnia i maja. Wychodziło tego 9 dni wolnego. Miałam chęć odwiedzić syna w Paryżu, miał 02 kwietnia urodziny, ale z drugiej strony nie miałam ochoty „zwalać mu się na głowę” aż na tyle dni.
Weekend kwietniowo – majowy, Paryż.
Zaraz po powrocie z wiosenno – zimowego urlopu moja „kadrówka” zawiadomiła mnie, że mam jeszcze 4 dni zeszłorocznego urlopu i zasadne by było, abym wykorzystała go do końca marca. Rozejrzałam się po swoim planie pracy i okazało się, że do końca marca to nie ma szans. Ale na koniec kwietnia to tak. Tym sposobem sprowokowała mnie do ponownego urlopu na przełomie kwietnia i maja. Wychodziło tego 9 dni wolnego. Miałam chęć odwiedzić syna w Paryżu, miał 02 kwietnia urodziny, ale z drugiej strony nie miałam ochoty „zwalać mu się na głowę” aż na tyle dni.
Historia Ludwiki
Historia Ludwiki ( na podstawie jej listów )W połowie lutego tego roku otrzymałam następujący list: Przeglądając różne strony internetowe, znalazłam Twoje opowiadania. Myślę, że znalazłam tę osobą, do której mogę zwrócić się o pomoc. Jest rozwódką z małego miasta w środku polski. Mam 32 lata, po studiach wyszłam za mąż, niestety urodziłam dziecko z wadą genetyczną, zmarło. Mam dobrą pracę, jestem dosyć majętna z domu. Po porodzie trochę przytyłam, przy swoim wzroście ok. 160cm ważę prawie 80kg. No i moja prośba. Załatw mi chłopa do rżnięcia.
Miniony tydzień
Miniony Tydzień.
Już od kilku lat mam prawie stały grafik rozkładu dni w tygodniu, w środę jest wizyta w zakładzie kosmetycznym i u masażysty. Od początku kwietnia na dziale masażu są dwaj masażyści - praktykanci, którzy doskonalą sztukę masażu, a przy tej okazji uczą się również „sztuki obcowania z kobietą”.
Krystyna, list nr 4
Krystyna, list nr 4
Maciej wrócił ze swojego wyjazdu, tuliłam się do niego jak porządna żona, zaraz doszło między nami do zbliżenia. Dalej czas mijał dosyć spokojnie. Przyszedł długi weekend majowy, wyjechaliśmy na działkę, prawie sielanka. Nawet zastanawiałam się, dlaczego tak długo nie pojawia się u nas Mikołaj. Przyszła sobota, 26 maja, zjedliśmy śniadanie, zasiedliśmy do kawy.
Wówczas Maciej, jakby chcąc mi to przypomnieć, stwierdził, że za tydzień, w niedzielę, 03 czerwca są jego imieniny i chciałby coś zorganizować. Stwierdziłam, że nie ma problemu, tyle tylko, że ja bym chciała cokolwiek wcześniej wiedzieć.
Praktykant “Zajączek”
Praktykant „Zajączek”.
Na okres Świąt Wielkanocnych i tydzień po nich wzięłam urlop, zresztą z zeszłego roku jeszcze. Wyjechałam do Rabki. Był to bardzo udany urlop pod względem wypoczynkowym i turystycznym. Pomimo zimy udało mi się zrobić kilka ciekawych wycieczek. W tym na Maciejową, Luboń Wlk i Turbacz od strony Nowego Targu. Ponadto było kilka wyjazdów do ciepłych źródeł na Orawice i do Beszanowej. Tym razem był to urlop absolutnie „postny” pod względem seksu, co jest w moim przypadku raczej „nowością”.
Dzień Dobry Basiu.
Minęło 7 tygodni od mojego pierwszego pobytu w Hamburgu. Taki układ wyszedł z mojej fizjologii. Mianowicie musiałam trafić w tzw. dobre dni, bo wówczas nie miałam żadnego zabezpieczenia. Więc wyliczyłam sobie, że okres przyjdzie w niedzielę, 4 marca, to też w piątek i sobotę mogę się rżnąć.
Helena w Hamburgu, list nr 1. W listopadzie 2006 roku otrzymałam bardzo dziwny list: Dzień Dobry Basiu. Przeglądając Internet znalazłam Twoje opowiadania, dlatego proszę Cię, pomóż mi. Jestem wdową i potrzebuje „chłopa”, żeby mnie raz na jakiś czas zerżnął. Moja sytuacja wygląda następująco. Mam 39 lat, w ubiegłym roku w czerwcu syn zdał maturę i wyjechał do Anglii, studiuje w Manchesterze. W kwietniu tego roku mój mąż zginął w wypadku samochodowym. Zostałam sama i nie mogę sobie poradzić z moim temperamentem.
List od Julii, część 2
Już od następnego dnia zaczął przyjeżdżać po mnie pod przystanek autobusowy, aby zabrać mnie do pracy, tym samym w jego wielkim samochodzie codziennie rano uprawialiśmy seks na dzień dobry, a po pracy na godzinę zajeżdżaliśmy do hoteliku. Od tamtej pory przez dwa kolejne lata byłam jego kochanką, a on był moim kochankiem.






