Bal karnawałowy 2011r.

Bal karnawałowy 2011

W końcowych dniach lutego miałam spotkanie z Adamem, moim kolegą z poprzedniej pracy, który zaprosił mnie na Bal Karnawałowy. Wróciłam do domu, patrzę na kalendarz, a tu tylko dwa tygodnie. Miałyśmy iść na ten Bal razem z koleżanką, z którą pracuję, Iwoną, to też kiedyś, wykorzystując moment, że byłyśmy we dwie, pytam, jak się mam ubrać.

  •  

A Iwona, w sposób absolutnie bezpośredni powiedziała – licz się z tym, że będziemy rżnięte, ja zakładam pończochy samonośne. Spojrzałam, pytając – a dalej, ona spojrzała na mnie mówiąc – tak jak Ty, zwykłą bluzeczkę w serek, abyś odpowiednio eksponowała dekolt i krótką, zwiewna spódniczkę, abyś ją mogła łatwo podciągnąć. Dodała – Tobie jest dobrze w czerwonym kolorze.. Powiedziałam – dobrze i uznałam, że sprawę ubioru mamy załatwioną. Pytam dalej – a gdzie to jest, usłyszałam – to Cię nie interesuję, o 18-tej przyjedzie po nas samochód. Uznałam sprawę za załatwioną i czekałam na tę sobotę. Rzeczywiście, o 18-tej przyjechał samochód, wysiadł z niej postawny mężczyzna ubrany na czarno, ale zobaczyłam Iwonę, wsiadłam i pojechałyśmy. Jechałyśmy około dwóch godzin, gdzie, nie jest to w żaden sposób istotne, było ciemno, i tak niczego nie rozpoznawałam. Zapamiętałam tylko, że w pewnym momencie zjechaliśmy z głównej drogi, a po pewnym czasie w las i tą leśną drogą dojechaliśmy na miejsce. Był to jakiś ośrodek, Iwona wzięła mnie za rękę i poszłyśmy na piętro, jakimś korytarzem, tam wprowadziła do pokoju, mówiąc – ten jest Twój, przebierz się, spotkanie zaczyna się o 20-tej. Jechaliśmy co prawda klimatyzowanym samochodem, ale i tak czułam się nieświeżo, weszłam pod natrysk, opłukałam się, w pokoju był czajnik i zastawa, zrobiłam sobie kawy. Ubrałam się zgodnie z sugestia Iwony w czerwona bluzeczkę z dużym dekoltem, wzięłam do tego odpowiedni pólstanik, założyłam czerwone pończochy i czerwone majteczki. Niestety, nie miałam żadnej tego koloru spódniczki, wzięłam czarną, ale taką bardzo zwiewną. Do tego czerwone korale i klipsy oraz szpilki, ósemki. Iwona przyszła po mnie, popatrzyła, mówiąc – bomba. Ja natomiast zdziwiłam się, że ona jest ubrana w typowy strój sportowy – bluzka, szorty, getry. Jedyne, co miała „zasadnicze” to buty. Zeszłyśmy na parter, po prawej stronie korytarza była salka, w której były ustawione stoliki w podkowę, nakryte i zastawione już potrawami, a dalej, za przesuwanymi drzwiami następna salka z kominkiem, jakby naszykowana w tym momencie na tańce, tyle tylko, że w tym momencie stał w niej na środku stolik, a na nim kieliszki z szampanem. Popatrzyłam po sali i szybko policzyłam, było nas osiem par, czyli 16 osób i ja. Ze znanych mi osób byli to tylko Adam, Czesław i „oficerowie”. Reszty nie znałam, kiedy weszłam do tej sali okazało się, że praktycznie wszyscy są ubrani bardziej lub mniej sportowo, tylko ja znacznie odbiegam. Spojrzałam na Iwonę – a ona mi mówi – bo Ty jesteś pierwszą dama tego balu. Nie bardzo wiedziałam, co to oznaczało, ale póki co zaczynała się zabawa. Na środku, przy tym stoliku z szampanem stanęła para, jak się później okazało, właściciele tego pensjonatu, Małgorzata i Roman, wzięli kieliszek ręce kieliszki, po czym padło kilka zdań na temat, że jest to już 4 sobota karnawałowa, że na każdej wszyscy się bardzo dobrze bawili i oby tak było tym razem. Skończył – wszystkiego najlepszego. Pojawiło się dwóch kelnerów, wszyscy stali, oni zebrali kieliszki, po czym Roman podszedł do mnie i powiedział – każdy z naszych bali miął swoja „gwiazdę” tym razem, dzięki Adamowi i Czesławowi, jest to Basia. Brawo. Rozległy się oklaski, po czym rozległa się muzyka, wszyscy jednak ruszyli ku stolikom, bo wszystkim chciał się jeść. Zasiedliśmy, każdy coś tam pojadał, na stołach była wódeczka. Wykorzystując moment, że Iwona była wolna zapytałam co oznacza to oświadczenie Romana, że jestem „gwiazdą” balu. Iwona spojrzała, po czym spokojnie mi wyjaśniła – ma cię prawo zerżnąć jak chce każdy z obecnych tu mężczyzn, a Ty nie masz prawa protestować. W tym momencie wszystko było jasne, powiodłam wzrokiem po sali, uznając, że jest to wszyscy granicach moich możliwości. Trwała konsumpcja, ale pojawiła się w głośnikach muzyczka. Wówczas podszedł do mnie Adam, mówiąc – chodź ze mną. Weszliśmy na piętro, Adam otworzył drzwi, weszliśmy do środka. Adam wyjaśnił – jest to apartament właściciela ośrodka, a kiedy kończył weszli Roman i Małgosia. Na pierwszy rzut oka, równolatkowie ze mną, ale znacznie wyżsi, no ja jestem szczególnie niska, po czym Adam przedstawił ich – Roman i Małgorzata, właściciele Ośrodka. Przywitaliśmy się, w tym czasie Adam zrobił po drinku, a kiedy już były gotowe, zasiedliśmy przy stoliku, stuknęliśmy się szklaneczkami i został wzniesiony toast – za miłe spotkanie. W tym momencie Małgorzata stwierdziła – nasz ośrodek jest w środku lasu, nad rzeką, w bardzo zacisznym miejscu. Wokół są lasy, a niezbyt daleko rozlewiska rzeczki, jest wcale nie mało ryb. Tego typu spotkanie to rzadkość, najczęściej mamy tu spotkania typu klubowego przy zdecydowanie mniejszym udziale osób. Nie miałaś możliwości się zapoznać, ale jest tutaj również zaplecze do ćwiczeń oraz sauna. Myślę, że następnym razem, kiedy przyjedziecie z Adamem i Czesławem, będziesz miała możliwość z niej skorzystać. A teraz, Basiu, ja bardzo lubię patrzeć, jak mój mąż pierdoli takie szprotki. Spojrzałam, po chwili nie miałam już wątpliwości, Adam odsunął drzwi i ukazała się sypialnia, z dużym łóżkiem na środku. Adam szepnął mi do ucha – sama zdejmiesz spódniczkę, czy Ci ja mam zdjąć. Spojrzałam, po czym stwierdziłam – sama, jednym ruchem zdjęłam ją razem z majteczkami. Odłożyłam na bok, po czym nie czekając już na zaproszenie położyłam się na łóżku. No i tu konsternacja, bo „na wierzch” wypłynęły moje znaczki. Pierwsza podeszła Małgorzata, przyglądała się przez chwile, po czym stwierdziła – słuchajcie, mamy tutaj do czynienia z bardzo doświadczoną w tej „branży” partnerką,, skąd je masz. Popatrzyłam, mówiąc – dostałam w prezencie. Małgorzata stwierdziła – takich prezentów nie daje się byle komu, musiałaś się czymś zasłużyć lub wykazać. Teraz będzie się wykazywał Roman, a Ty chodź ze mną, powiedziała do Adama. Oni wrócili do saloniku, a Roman zrzucił z siebie spodenki i zaczął się zbliżać do mnie. Jęknęłam, kiedy zobaczyłam tego jego kutasa, bo do małych nie należał. Wszedł we mnie, mocno wypełniając. Było widać jego doświadczenie, nie robił tego zbyt szybko, ale za to, można powiedzieć, precyzyjnie, wsuwał się wolno, ale bardzo mocno, co w zdecydowany sposób czułam na wargach. To zbliżenie nie trwało wcale krótko, jęczałam z dużego podniecenia, kiedy się we mnie spuszczał. Wysunął się, ja zwinęłam się w „fasolkę” i kątem oka widziałam, jak Adam odbywa zbliżenie od tyłu z Małgorzatą. Nie ruszałam się do momentu, kiedy skończyli, Adam podszedł do mnie mówiąc- umyj się i zejdź na dół. Mój pokój był niedaleko, długo stałam pod natryskiem, o dziwo, dość mocno czując to zbliżenie. Ubrana tylko w spódniczkę, bez majteczek zeszłam, podeszłam do stolika, łapczywie pijąc sok, Czesław pokazał gestem na nalany kieliszek wódki, podniosłam i wypiłam go z nim. Podczas powitania zostałam przedstawiona wszystkim tym, którzy mnie nie znali, wszyscy to „branżą prawnicza”. Wśród nich wyróżniał się jeden, dość wysoki, a przede wszystkim bardzo mocno zbudowany, z tzw. szeroką klatką piersiową. Był mężem jednej z pań adwokat, zawodowo inżynier budownictwa. Kiedy wróciłam, zdążyłam co nieco zjeść, właśnie on się pojawił, prosząc mnie do tańca. Był ubrany w białe kimono, jak do zapasów, przepasany paskiem, z gołymi nogami, ale za to białe, krótkie skarpetki i czarne lakierki. Kiedy stanęłam przy nim spokojnie mogłam przejść pod jego ramieniem. Pomimo to tańczyło nam się do pewnego momentu bardzo dobrze. Jednak w pewnej chwili było już jasne, ze jemu nie o taki taniec chodzi. Trzymając mnie jedną ręką, drugą rozwiązał pasek, kimono się rozchyliło i ujrzałam sterczącego między jego nogami ogromnego kutasa. On wówczas wsunął mi rękę pod spódniczkę, kiedy zorientował się, że nie mam majtek, lekko się pochylając, powiedział – chwyć się mnie za szyję i rozsuń nogi. Wsunął mi ręce pod spódniczkę, chwycił za pośladki, uniósł do góry, a po chwili zaczął opuszczać, ja wówczas zaczęłam nadziewać się na tego olbrzyma. Przy tej dysproporcji ciał nie miął żadnych problemów, żeby mnie utrzymać, napierając na pośladki nabił mnie na siebie, aż do końca. Ja natomiast od samego początku bardzo głośno jęczałam, czując, jak się na niego nabijam. Wbił główkę, a zaraz lekko unosząc mnie, wbił dalszą część. I tak, systematycznie mnie lekko unosząc i opuszczając, wbiłam się w niego do samego końca, już bardzo głośno potwierdzając ten fakt. Przeżyłam nie jedno zbliżenie z niejednym dużym kutasem, ale w tej pozycji po raz pierwszy. Od pewnego momentu wyrzuciłam głowę do tyłu, włosy opadły mi na ramiona, a on, na środku tej sali odbywał ze mną wspaniały taniec „namiętności”. Za każdym razem, kiedy mnie nabijał, ja jęczałam coraz głośniej, aż prawie krzycząc potwierdziłam nasze spełnienie się. Wokół rozległy się oklaski, postawił mnie na nogach, a za chwile na podłodze pokazały się krople wypływającego ze mnie płynu. Wsunęłam między nogi spódniczkę, poszłam się umyć. Kiedy wróciłam, okazało się, że „moich’ panów nie ma, przy stoliku siedziały tylko Anna i Dorota, żony moich „wojaków”. Ucieszyły się, widząc mnie, spytałam, gdzie oni, pokazując wolne miejsca, dziewczyny tylko się uśmiechnęły, mówiąc – zmęczyli się. To też same wypiłyśmy po kieliszku, po czym dziewczyny zapytały – a dalszą część wódeczki nie mogłybyśmy wypić u Ciebie w pokoju. Nie podejrzewając niczego zgodziłam się, zwinęłyśmy i wódeczkę, i coś do popicia, szklaneczki i kieliszeczki, poszłyśmy do mnie. Zamknęłyśmy drzwi, Anna ponalewała, po czym wzniosłyśmy toast – za Bal Karnawałowy. Po chwili nalała „na druga nogę, kieliszeczki na szczęście były właśnie takie „damskie”, po czym dziewczyny zapytały, gdzie ćwiczyłam taką pozycję. Śmiejąc się powiedziałam, że to było pierwszy raz, przyjęły to z niedowierzaniem, mówiąc jednocześnie, że, jak do tej pory, był to najwspanialszy występ „gwiazdy”. Uśmiechnęłam się tylko, mówiąc, że jest mi bardzo miło, po czym zapytały, czy mogła bym pokazać te swoje ozdoby. Spojrzałam, Anna czując sprawę, nalała ponownie do kieliszków, wypiłyśmy, popiłam jakąś colę, po czym rozebrałam się i położyłam na łóżku, szeroko rozsuwając nogi. Obie nachyliły się, po czym zaczęły przesuwać po nich rękoma, jedna z jednej strony, druga z drugiej strony. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale to ich dotykanie zaczęło mnie podniecać. One to zauważyły, Dorota przesunęła palcami po wargach, mówiąc – tu jest piątka i zero. Wyjaśniłam, że kiedy kończyłam 50 lat, poprosiłam o taki tatuaż Wówczas Anna spojrzała na mnie, mówiąc – to Ty masz 50 lat, uśmiechnęłam się, wyjaśniając, że było to trzy lata temu. Wówczas Anna, najpierw dłuższą chwilę patrzyła na mnie, po czym przesunęła rękę na piersi, zaczęła je głaskać. Na ich reakcję nie musiałam zbyt długo czekać, po chwili zaczęły się powiększać, Anna stwierdziła – jakie duże brodawki. W tym samym czasie Dorota najpierw dotykała moich warg, jakby sprawdzając ten tatuaż, który tam jest, a po chwili wsunęła palec między nie, dotykając łechtaczki. Jęknęłam, bo byłam już bardzo podniecona, ona to odebrała to jako moją aprobatę, pieszcząc ją jeszcze mocniej Nie wiem, czy one to kiedyś ćwiczyły na sobie, ale Anna pochyliła się i zaczęła pieścić moje piersi ustami, Dorota nadal pieściła łechtaczkę. Nie gustuje w pieszczotach z kobietami, tym razem jednak zaczęłam „odpływać”. Jęczałam coraz głośniej, Anna coraz intensywniej pieściła piersi, natomiast Dorota wyjątkowo delikatnie wsunęła mi dwa palce w cipkę, sięgając szyjki. Wyrzuciłam ręce za siebie, o dziwo wypinając biodra w jej stronę, a ona coraz szybciej zaczęła wsuwać te palce i wysuwać. Moje podniecenie osiągnęło poziom orgazmu, kiedy Dorota nie dość, że wsuwała, ale również minimalnie obracała tymi palcami, co w pewnym momencie spowodowało mój tak mocny orgazm, że aż „chlusnęłam” swoimi sokami. Dziewczyny uznały, że wystarczy, poszły. Była chyba trzecia nad ranem, zmęczona tańcem z „zapaśnikiem” i pieszczotami dziewczyn leżałam na łóżku odpoczywając, kiedy pojawiła się Małgorzata, właścicielka tego pensjonatu, wzięła za rękę, zaprowadziła na zaplecze. Był tam dość duży pokoik, jakby pokój socjalny dla personelu. Na środku stał niezbyt wysoki, średniej wielkości stół, wokół jakieś szafki, kilka krzeseł. Weszliśmy, w środku stało sześciu mężczyzn, Małgorzata ich przedstawiła – to są nasi kierowcy – pierwszych czterech, dwóch to kelnerzy, poza tymi zajęciami jest to również nasza ochrona. Od tego momentu, przez godzinę jesteś do ich dyspozycji. Spojrzałam, ona tylko puściła do nich zdanie – wiecie, co do Was należy, oni odpowiedzieli gromkim = taaaak, po czym wyszła. Pierwszy zbliżył się do mnie kierowca, powiedzmy nr jeden, z którym jechałam, stwierdzając- jak tylko wsiadałaś, już miałem chęć na Twoją dupcię, rozbierzesz się sama, czy mamy Cię rozebrać. W tym momencie było jasne, Małgorzata mnie tu przyprowadziła „na wykończenie”, bo przecież takich 6 byczków, niech zrobią ze mną chociaż po dwa zbliżenia, to mi cipkę zmaltretują całkowicie. Myśląc tak rozbierałam się, zbyt dużo na sobie nie miałam, oni też natychmiast się rozebrali i zobaczyłam te ich sterczące kutasy. Gdy tylko się rozebrałam „pierwszy” kierowca ułożył się na tym stoliku, wystawiając tego swojego kutasa, mówiąc – siadaj na nim. Ktoś podstawił mi stołeczek, ja chwyciłam za pośladki i zaczęłam ustawiać się nad tym kutasem. Poczułam go na dziurce, na szczęście był posmarowany, zaczęłam się na niego wsuwać. Oparłam się rękoma o jego uda, a gdy tylko siedziałam już na nim podeszło dwóch następnych, chwyciło za nogi, unosząc je do góry i na boki. Wówczas pojawił się trzeci, trzymający w ręku swojego kutasa i kierującego go prosto w dziurkę. Jęknęłam, kiedy mi zaczął go wsuwać, przecież w pupie siedział tamten pierwszy, to jęczenie nic nie dało, po chwili już był cały we mnie i bardzo mocno się we mnie wsuwał. Pochylił się tak, że oparł ręce o stół, tym sposobem miał możliwość swobodnych ruchów biodrami, wbijając się we mnie z całej siły. Zaczęłam jęczeć, bo o dziwo, zaczęłam odczuwać narastające podniecenie, akcentując je dość głośnym jękiem w chwili, kiedy się we mnie spuszczał. Po chwili nastąpiła zmiana i zaraz wszedł we mnie następny. Nie miałam wątpliwości, oni to już kiedyś „ćwiczyli” bo ta zmiana była bardzo płynna, za chwilę miałam następnego kutasa w sobie. Ustawił się w tej samej pozycji, co pierwszy, tym sposobem wbijał się we mnie bardzo energicznie. Ja jęczałam, on się wsuwał i wysuwał, aż osiągnął swój cel. Trzeci wytarł cipkę ręcznikiem i za chwilę był we mnie. Byli to potężnie zbudowani mężczyźni, to też ich ruchy na były bardzo mocne, szczególnie czułam to na wargach. Jęczałam już mocno, on wsuwał się we mnie coraz mocniej, aż się spuścił. Przy czwartym już jęczałam non stop, ale im chyba było mało tego jęku, bo Ci, co skończyli wcześniej podeszli i chwycili mnie za piersi mocno je ściskając. Mój jęk już był na pograniczu płaczu, bolały mnie piersi, a bolała mnie już cipka. Na szczęście skończył i wbił się we mnie piąty. Sytuacja powtórzyła się, nie tak bolała mnie cipka, co ściskane piersi, prawie krzyczałam, a on robił swoje, aż do końca. Kiedy się spuścił, wysunął się, pozostali pomogli mi się obrócić, wylądowałam na brzuchu na stole, a pierwszy doprowadził się do końca, spuszczając mi się w pupę. Wówczas pozwolili mi pójść do łazienki umyć się. Dłuższą chwilę stałam pod natryskiem, kiedy wyszłam, okazało się, że oni już sobie „ostrzą” na mnie swoje kutasy. Nawet nie wiem który rozłożył się na fotelu, wystawiając swojego kutasa do góry, mówiąc – masz na nim usiąść, ale tyłem. Odwróciłam się, lekko pochyliłam, szeroko rozsunęłam nogi, zrobiłam dwa kroki do tyłu i poczułam go na dziurce. Jęcząc, wsunęłam go głęboko w siebie. W tym momencie pojawił się inny przede mną, podtykając mi swojego kutasa do ust. Oparłam ręce na jego biodrach i wsunęłam, wówczas oni zaczęli zabawę, siedzący unosił biodra, przez co ja cała się unosiłam, a ten drugi mocniej na mnie napierał, głębiej wsuwając mi swojego kutasa. Oba miałam maksymalnie w sobie, cipka opierała się o uda tego, na którym siedziałam, a usta opierały się na wzgórku łonowym tego, który mi go do nich wsadził. Była to tylko zabawa, bo ewidentnym było, że w tej pozycji ani jeden, ani drugi nie spuści się. Oni też to wiedzieli, ale „zabawa” przez pewien czas trwała. Zrezygnowali, kiedy inny dal im znać. Puścili mnie, ale tylko po to, aby położyć na stole. Dwóch uniosło mi nogi do góry, rozsuwając jednocześnie na boki, tym sposobem następny miał swobodne wejście w cipkę. Tyle tylko, że ułożyli mnie w poprzek stolika, był on na tyle wąski, że z drugiej strony głowa opadła za jego krawędź. Wykorzystał to inny, po chwili miałam pełne usta następnego kutasa, a w tej pozycji wsunął mi go bardzo głęboko. Po chwili tym razem dwóch innych znowu się we mnie wbijało, jeden siedząc głęboko w ustach, ale drugi swobodnie wypełniając cipkę. Chwycił za biodra i wsuwał się mocno i do końca, co szczególnie czułam na miażdżonych przez niego wargach. Robił to dość powolnie, ale na tyle skutecznie, że w pewnym momencie poczułam, jak się spuszcza. Mój jęk był na pograniczu krzyku, to nic nie dawało, panowie się tylko zmienili i następny już był we mnie. Ten, niestety, był bardzo „agresywny” wsunął się i zdecydowanie mocno wsuwał się we mnie. Ja jęczałam coraz mocniej, nie było to zbytnio słyszalne, bo w usta miałam wypełnione kutasem, on coraz mocniej wsuwał się we mnie, aż dobił do celu. Niestety, po nim pojawił się trzeci, ten, ponownie jak pierwszy wsuwał się w sposób dość spokojny, ale za to bardzo precyzyjny i mocny. Każde jego pchnięcie czułam głęboko w sobie, ale również na swoich wargach. Nie wiem, jak oni to robią, ale ten też się we mnie spuścił. Kiedy się wysunął, wysunął się również ten, którego miałam w ustach, opuścili nogi, pozwalając iść do łazienki. Opadłam na podłogę, dopiero po dłuższej chwili któryś podał mi rękę, wstałam i poszłam. Celowo przedłużałam to mycie, aby mieć chwile odpoczynku. Kiedy wyszłam, oni byli bardzo rozbawieni, widziałam w ich rękach szklaneczki z piwem, nawet nie pytając o zgodę wzięłam od pierwszego i wypiłam cała do dna. Uznali, ze już odpoczęłam, ponownie położyli mnie na stole, tym razem na brzuchu, tak, że z tyłu wystawały moje biodra, rozsunęli nogi i zaraz jeden z nich wszedł we mnie. Już nie miałam siły jęczeć. Przy takiej dysproporcji ciała, prawie „fruwałam” do góry, kiedy się we mnie wbijał, a na pewno bardzo mocno czułam jego kość łonową. Trzymał nie mocno za biodra i systematycznie wchodził. Nie wiem który był to jego raz, ale trwało to dobrą a chwilę, za nim się we mnie spuścił. Po nim wszedł następny i tak wszyscy inni po kolei. Muszę przyznać, że wykazali się bardzo dużą sprawnością i aktywnością, bo praktycznie za każdym razem spuszczali się we mnie. Przy tej ostatniej „serii” czułam, jak ich sperma sączy się po moim podbrzuszu, jak spływa po jednej i drugiej nodze. Było to nawet dość mile. Nie liczyłam tych zbliżeń, ale na szczęści kończył się już czas mojego z nimi spotkania. Wówczas nastąpiło coś, co się zdarza bardzo rzadko. Jeden z nich zaprowadził do łazienki i za nim zdążyłam puścić wodę pod natryskiem, on mnie odwrócił, polecił wypiąć pupę i wdarł się w nią z całej siły, ja się rozdarłam, bo mnie to bolało, on natomiast chwycił za biodra, można powiedzieć zastygł na moment, a za chwilę poczułam, jak mnie wypełnia swoim złotym płynem. Jęknęłam, ale zrobiło mi się dobrze, czując ten ciepły płyn wypełniający moje wnętrze. Skończył, wysunął się, a ja zaczęłam się myć. Tak skończyła się moja „godzina” z kierowcami i kelnerami. Wychodząc od nich miałam nadzieję, że to już koniec tej „zabawy”, tym bardziej, że byłam bardzo mocno zmaltretowana, bolała mnie cipka, praktycznie ledwo trzymałam się na nogach. Pojawili się w drzwiach Małgosia i Adam, Adam wziął mnie pod rękę i zaprowadził do pokoju, mówiąc – umyj się, chwilę odpocznij, przyjdę po ciebie.  Weszłam pod natrysk i stałam pod nim dobra chwilę, po czym owinięta w ręcznik położyłam się na łóżku, przykryłam kołdra i tak leżałam. Nie wiem, jak długo, ale przyszedł Adam, mówiąc – chodź. Próbowałam coś na siebie założyć, Adam powiedział – okryj się ręcznikiem, to wystarczy. Spojrzałam, nie mówiąc już nic zeszliśmy do salonu, wchodząc do niego Adam zaczął uderzać w dzwonek, jakby kogoś przywoływał. Bo rzeczywiście przywoływał, w salonie nadal grała muzyka, niektórzy tańczyli, ale części osób nie było. Po tym dzwonku zaczęli się pojawiać, ale było widać, że wszyscy są już dość mocno zmęczeni. Kiedy tak czekaliśmy kelnerzy wsunęli na sale lokomotywę, autentyczną lokomotywę wykonaną z blachy i wcale nie taką małą. Przednie koła miały ok. 80cm, duże około metra. Całość wyglądała jak najbardziej autentycznie. Wówczas Adam powiedział na głos – szanowni Państwo, rozpoczynamy procedurę przyjęcia Basi do naszego Klubu, a zwracając się do mnie – otrzymałaś od nas miniaturkę lokomotywy, jako symbolu naszej organizacji. Teraz „przejedziesz” się tą lokomotywą, a właściwie na tej lokomotywie. W tym momencie podeszła do mnie Małgosia i pokazała mi, że na kominie tej lokomotywy jest jakby osadzona kula. Spojrzała na mnie mówiąc – ta kuleczka ma się znaleźć w Twojej pizdeczce, siadaj na niej, jednocześnie przesuwając mnie tak, żebym okrakiem stanęła nad tym kominem, lekko przykucnęłam, poczułam tę kulkę pod cipką. Spojrzałam, nie problem usiąść, ale ta kulka miała moim zdaniem około 5cm średnicy. Przesunęłam się tak, że kroczem oparłam się na tym kominie, a cipką usiadłam na tej kulce. Od razu poczułam, że jest bardzo duża, będę miała poważne problemy, aby ją sobie wsadzić. Adam podszedł do kabiny, włączył „motor” bo coś zaczęło w tej maszynie szumieć, nacisnął jakiś guzik, po którym rozległ się klasyczny gwizd lokomotywy, a za chwilę autentyczne odgłosy jej pracy. Słychać było charakterystyczne – puf, puf, puf, po czym poczułam, że ta kulka, którą miałam pod sobą zaczyna unosić się do góry. Po prostu ta kulka była zakończeniem rurki teleskopowej, która była w środku i która na skutek pompowania powietrza zaczęła unosić się do góry Ja zaczęłam się unosić razem z nią, ale przyszedł moment, że ja się już wyprostowałam, a ona nadal napiera. Zaczęłam jęczeć, bo zorientowałam się, ze ona napiera i chce się we mnie wsunąć. Po chwili to nastąpiło, chwyciłam się rękoma za brzuch, głośno jęcząc, czując, jak się wolniutko we mnie wsuwa, widziałam, jak ta część podbrzusza się uwypukla. Trudno mi ocenić, jak dużo tego „komina” weszło we mnie, ale czułam ją mniej więcej w połowie pomiędzy łechtaczką a pępkiem. Na szczęście zatrzymała się, ale i tak czułam go bardzo głęboko w sobie, a przede wszystkim miałam bardzo mocno wypełnioną przestrzeń na wysokości wzgórka łonowego. To spowodowało, że w szczególny sposób były eksponowane moje „obrazki, która na nim miałam. Wszyscy się przez chwile im przyglądali, a ja tak stałam i jęczałam. Pojawił się Czesław w towarzystwie Małgorzaty i Romana. Roman podszedł do mnie, wziął za ręce mówiąc – od dziś możesz się uważać pełnoprawnym członkiem naszej fundacji, abyś jednak o nas nie zapominała, otrzymujesz mały znaczek. Spojrzałam, a Adam kontynuował – jesteśmy Klubem prawniczym, a symbolem prawników jest „paragraf”, pokazując trzymany w ręku metalowy znak paragrafu, pomazany na czarno, który w pozycji poziomej zbliża do mojego wzgórka. Zaczęłam się drzeć, ale Roman mnie mocno przytrzymał, a Adam przyłożył ten „stempelek” na szczęście tuż nad „Kwiatem Lotosu”. Rozdarłam się, bo mnie parzyło, ten stempel był bardzo gorący i przykładając mi go do ciała wtopił go we mnie, pozostawiając na ciele wyraźny ślad. Odłożył go na bok, po czym ogłosił – proszę państwa, nasz Bal karnawałowy a.d. 2011r uważam za zakończony. W tym momencie ktoś zwolnił ciśnienie i „kominek” zaczął się obniżać, aż się całkiem ze mnie wysunął. Wówczas pojawiła się Iwona, mówiąc – chodź się ubrać, za chwile wracamy. Chwiejąc się na nogach doszłam do swojego pokoju, ubrałyśmy się , a po paru minutach siedziałyśmy w tym samym samochodzie, z tymi samymi panami, którzy nas przywieźli, a teraz odwozili. Kiedy już wjeżdżaliśmy do miasta Iwona powiedziała – najpierw odwiozą Ciebie, później mnie. Specjalnie się nie zdziwiłam, przecież tak wyjeżdżaliśmy. Podjechaliśmy pod dom, na dość chwiejnych nogach doszłam do bramy, drugi mężczyzna, który siedział obok kierowcy pomógł mi wyjąć z samochodu torbę i odjechali. Ja weszłam, nawet się nie myjąc położyłam się na łóżku i nie wiem kiedy usnęłam. Kiedy się obudziłam, pierwsze co poczułam, to pieczenie na brzuchu. Wstałam i nie miałam żadnych wątpliwości, miałam bardzo „ładny” znak paragrafu na swoim wzgórku łonowym, posmarowałam maścią, trochę zelżyło i poszłam spać dalej, myśląc, czy zaproszą mnie za rok na bal. Ale to dopiero za rok. Zaczęłam się krzątać po mieszkaniu, kiedy zadzwonił telefon. Dzwoniła Iwona, mówiąc, że Ci dwaj odwieźli ją do domu, weszli z nią do środka i zerżnęli. Tak definitywnie skończył się nasz bardzo dziwny „Bal Karnawałowy 2011r”.09 marca 2011r Baśka baska45@poczta.onet.pl

Spotkanie żeglarskie. Ala

Spotkanie „żeglarskie”, Ala

Była prawie dziewiąta godzina, kiedy zadzwonił telefon Marka, odebrałam, po czym słyszę damski głos – Dzień Dobry Basiu, czy mogę przyjechać do Ciebie wykąpać się, bo to, co jest w tym hotelu nie nadaje się do użytku. Stwierdziłam, nie ma sprawy, bierz swoje bety, przyjeżdżaj, pójdziesz na stoisko ode mnie.

  •  

Ala przyjechała z cała swoją torbą. Na początku dłuższą chwilę oglądała dom, po czym zaprowadziłam ją na piętro, pokazałam pokój gościnny, mówiąc – jak chcesz wziąć natrysk, masz łazienkę naprzeciwko, natychmiast jak chcesz się wykąpać, to zejdź na dół. Stwierdziła, że ma chęć się wykąpać, powiedziałam – dobrze, przebierz się i zejdź. Zeszłam do łazienki, puściłam wodę, nalałam płynu i olejku, czekałam, kiedy zejdzie. Ale za nim weszła do wanny zaprosiłam ją do salonu, podając szklaneczkę z drinkiem, mówiąc – za miłe spotkanie. Wypiłyśmy, weszłyśmy obie do łazienki, ja chciałam sprawdzić poziom wody w wannie, Ala jęknęłam – uooo, po czym stwierdziła – ta wanna jest bardzo duża, zmieścimy się obie. Tego się nie spodziewałam, ale za nim zdążyłam zareagować, Ala zdjęła swój szlafroczek i wsuwając się do wanny, wyciągnęła w moim kierunku rękę, mówiąc – chodź. Byłam ubrana w podomkę, a ramo, prawdę powiedziawszy, zdążyłam tylko wziąć natrysk, to też nie zastanawiając się dłużej wsunęłam się również do wanny. Ala siedziała naprzeciwko mnie i widziałam jej falujące piersi, a ona moje. Po chwili wyjęła z wody rękę, nalała na nią płynu, roztarła na drugiej i wyciągnęła je w moim kierunku, dotknęła ich, zaczęła nimi ruszać tak, jakby mi je myła. Byłam trochę zaskoczona, ale zaczęłam robić to samo, co ona. Ja nie gustuję w pieszczotach z kobietami, do tej pory miałam ich bardzo niewiele, ale tym razem miałam wrażenie, że chce być przez nią myta. Po chwili przysunęła się jeszcze bliżej mnie, zsunęła ręce na brzuch, a za chwilę poczułam jej paluszki w swojej cipce. Przeszły po mnie dreszcze, ale jakby odruchowo zrobiłam to samo. Ku memu zdziwieniu zrobiło mi się dobrze. Czułam, jak Ala mnie coraz mocniej masuje, ale też czułam też ją coraz bardziej podnieconą. Przyszedł moment, że zbliżyłyśmy się do siebie, to, co było moim dużym zaskoczeniem ciągnęło mnie do jej ust. Aż przyszedł moment, kiedy się spotkałyśmy, kiedy nasze wargi zaczęły ocierać się mocniejsi siebie, kiedy wreszcie bardzo mocno przywarły do siebie, a nasze języczki latały to w jedną, to w druga stronę. Obie czułyśmy bardzo mocne podniecenie. Nie wiem, jak to się stało, nigdy tego nie robiłam, ale w pewnym momencie powiedziałam – opłuczmy się i chodźmy do łóżka. Ala nawet chwili nie czekała, uniosła się, wzięła naszykowany ręcznik, owinęła się i potruchtała do łóżka, ja za nią, tam „dotarłyśmy” się, odrzuciłyśmy ręczniki i wsunęłyśmy pod kołdrę. Wsunęłyśmy się, ale to, co mnie zdziwiło, natychmiast nasze ręce owinęły się wokół naszych ciął, a usta złączyły w namiętnym, gorącym pocałunku. Dobrą chwilę tak tkwiłyśmy, po chwili jednak nasze ręce zaczęły chodzić po naszym ciele. Ja zaczęłam pieścić jej piersi, które zaraz nabrzmiały, ona moje, brodawka po chwili zrobiła się tak dużą, jak mała truskawka. Ale tego nam było mało, zaczęłyśmy się dotykać w kroku, ona moja łechtaczkę, ja jej. Nasze cipki po chwili zrobiły się mokre i zaczęłyśmy jęczeć w bardzo dużym podnieceniu. W tym czasie zsunęła się z nas kołdra, leżałyśmy, każda na boku z rozszerzonymi nogami, abyśmy mogły swobodnie się pieścić. Ala, będąc chyba mocniej podniecona w pewnym momencie uniosła głowę i zobaczyła moje „ozdoby”. Puściła mnie, przesunęła i dobra chwile im się przyglądała. Spytała – co to jest, odpowiedziałam – pamiątki z życia. Ala zaczęła je dotykać, przesuwać palcem po śladzie każdej z nich, przez chwilę „bawiła” się pierścionkiem wpiętym powyżej napletka, po czym wróciła „do góry”, patrząc na mnie spytała – możesz powiedzieć skąd to masz. Wstałam, nalałam ponownie do szklaneczek drinka, usiadłam na krawędzi łóżka, podając jej druga szklaneczkę i w kilku zdaniach wyjaśniłam pochodzenie moich „ozdób”, nie wnikając w zbytnie szczegóły. Po tym wstałam poszłam do kuchni i naszykowałam śniadanie, przede wszystkim chciałam dokończyć swoje, przy okazji częstując Alę. Zjadłyśmy, o czym usiadłyśmy jeszcze na chwilę przy ławie w salonie dopijając kawę. Wówczas Ala przytuliła się do mnie, rękę położyła na mojej piersi, po czym stwierdziła – Basiu, ja bym bardzo chciała przeżyć coś takiego, jak Ty. Bardzo bym chciała, aby mnie ktoś dobrze zerżnął. Przecież ja z tym swoim mężem to tylko klasyka i klasyka. Spojrzałam na nią, pytając – a czy Ty go choć raz sprowokowałaś do czegoś, czy zaproponowałaś mu morze seks w łazience lub na spacerze. Popatrzyła – mówiąc – nie. Powiedziałam dalej – jak chcesz spróbować, to możesz dzisiaj wieczorem, przychodzi Marek, przyjdź z Wojtkiem i Karolem, myślę, ze możemy mieć dobrą zabawę. Spojrzała, mówiąc – dobrze, z Markiem się znam, ale nie spałam, tamtych nie, ale myślę, że będą mieli na mnie chęć. W tym momencie jakby odsunęła się ode mnie, wsuwając rękę między swoje nogi. Spojrzałam, a Ala mówi – zrobiło mi się mokro, tak bym już chciała poczuć coś konkretnego w sobie. Spojrzałam, pytając – mówisz serio ? Ala tylko kiwnęłam głową, to jej powiedziałam – idź do łóżka. Poszłam na piętro, do swojej białej szafy, ostatnio dostałam dość duży wibrator, 24cm długości, 4cm średnicy, tzw. Mrówkę. Pozornie jest on gładki, ale po uruchomieniu wibracji przechodzą od pewnego momentu jego długości do samego czubka takie fale, które powodują uczucie, jakby po ciele chodziły mrówki. Wzięłam go, owinęłam w ręczniczek, żeby nie widziała, zeszłam, po czym usadowiłam się między jej nogami, odkryłam go i szybko przystawiłam do jej dziurki. Pchnęłam część, po czym już wolno w nią wsuwając, włączyłam tą wibrację. Ale aż skoczyła, próbując się podnieść, ale położyłam jej rękę na brzuchu i dalej wpychałam. Wsunęłam ¾, kiedy poczułam opór, minimalnie popuściłam i od tego momentu już napierałam na nią krótkimi ruchami, to w przód, to w tył. Ala leżała z szeroko rozsuniętymi nogami, co chwila lekko unosząc biodra i opuszczając, ale za to coraz głośniej jęcząc. Ja wpasowałam się w te jej ruchy i kiedy miałam ją wyżej, mocniej napierałam. Tak doprowadziłam ją do orgazmu, kiedy wyrzuciła biodra bardzo wysoko, a później mocno opadając, prawie przy tym krzycząc. Wyjęłam go z niej, mówiąc – idź się umyć i jedź na Targi, wieczorem mam dla Ciebie coś innego. Umyła się, dopiła kawę, ubrała i poszła, była zaledwie godzina 11-ta. Ta „zabawa” z Alą spowodowała, że ja też byłam bardzo podniecona, cipka była wilgotna i nie wiedziałam, co z sobą zrobić. Zaskoczyłam, nie dawno przyszła przesyłka, nowy wodoszczelny wibrator „Kiwaczek”, ma dwie podstawy, kiedy się naciśnie jedną na drugą, włącza się wibracja. Poszłam szybko do swojej białej szafy, wyjęłam go z opakowania, wsunęłam baterie i szybko wróciłam do łazienki. Puściłam ciepłą wodę, po czym przyssałam go do dna wanny, a kiedy było w niej już odpowiednio dużo, że miałam zamoczone biodra, zaczęłam się na niego osuwać. Było już trochę za późno, w tym pośpiechu dobrze mu się nie przyjrzałam, dopiero teraz i zauważyłam, że nie jest on taki „malutki” Później sprawdziłam, miał on 26cm długości, ale to, co najistotniejsze w tym momencie, dość gruby, 4,5cm. To też czułam go bardzo mocno w sobie, czułam, jak przesuwając się „szoruje” po ściankach pochwy, aż doszedł do szyjki. To, że doszedł do szyjki nie oznaczało, że wszedł cały. Lekko unosząc się ponownie napierałam, czułam go bardzo mocno w sobie, jęczałam, ale parłam, aż poczułam pod sobą te sztuczne jąderka. Jeszcze raz naparłam, a po chwili cała się minimalnie pochyliłam. Dobrze, że nie było nikogo, bo rozdarłam się, kiedy włączyła się wibracja. Ładnie wymodelowana główka powodowała bardzo dużą wibrację, w szczególny sposób odbieraną przez szyjkę. Jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł moment prawie że krzyku w chwili orgazmu. Uniosłam się, nie było to takie łatwe, wypuściłam wodę z wanny, sama wytarłam się i położyłam do łóżka. O dziwi, byłam tak wyczerpana, że usnęłam. Nie wiem, jak długo spałam, ale obudził mnie telefon – Marek pytał, czy około 14-tej może wpaść na mała przekąskę. Spojrzałam na zegarek, było po dwunastej, powiedziałam dobrze. Tym sposobem musiałam wstać i zająć się domem. Można powiedzieć, że w tym momencie skończyła się dopiero kąpiel Ali.

***Marek rzeczywiście wpadł tuż po trzynastej, od razu poszedł na górę do łazienki, opłukał się, ubrał tylko w podkoszulkę i szorty, po chwili zasiadł do stołu i można powiedzieć, błyskawicznie zmiótł z talerza to, co mu naszykowałam. Postawiłam kawę na ławie, napił się kilka łyków, po czym usłyszałam – a jakiegoś loda na deser to może dostanę. Uśmiechnęłam się, on się uniósł, zsunął całkowicie spodenki, szeroko rozsuwając nogi. Ja przesunęłam się tak, abym mogła go pieścić i zaczęłam wsuwać go sobie w usta. Ja bardzo lubię pieścić ustami męskie kutasy, sprawia mi to dużą przyjemność, to też zaraz najpierw wpuściłam go sobie w usta, a po chwili wysunęłam, po to, aby „lizać” jego pałeczkę. Robiłam to wolno, jakby delektując się jego sokami, po chwili ponownie wsunęłam go sobie w usta. Już teraz poczułam, że jest większy, niż był poprzednio. Ponownie go wysunęłam, polizałam i wpuściłam. Poczułam, że jest już na tyle sztywny, ze może we mnie wejść. Uniosłam się, zrzuciłam z siebie sukienkę i majteczki, uklękłam przy kanapie, wystawiając w jego kierunku pupę. Po wczorajszym dniu wiedział, co ma z nią zrobić, poczułam, jak we mnie wchodzi, jak mnie wypełnia. Jęczałam od samego początku, a on systematycznie wsuwał się i wysuwał, aż poczułam, że pęcznieje, a po chwili, jak się we mnie spuszcza. Ten moment potwierdziłam bardzo głośnym jękiem wywołanym dużym orgazmem. Marek wysunął się, poszedł na górę, ubrał i za chwilę pojechał na Targi. Tak skończył się szybki obiad Marka. Posprzątałam mieszkanie, zaczęłam zastanawiać się, co przygotować na wieczorny spotkanie z Alą. Kiedy tak się zastanawiałam, zadzwonił telefon od Marka z pytaniem, czy ewentualnie z Alą mogą jeszcze przyjść on, Wojtek i Karol. Stwierdziłam, że tak, Marek tylko dodał, że będzie to około 18-tej.Tym sposobem zaczęłam szykować kolację na pięć osób, a jak ona wyglądała, to już inna historia. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***.

Spotkanie “żaglarskie” Marek

Spotkanie „żeglarskie”, Marek

Moja Babcia mawiała – planowanie, czas stracony, los da ci to, co będzie chciał. Tak właśnie było w miniony weekend. Niczego nie planowałam, a los dał mi sam i to dużo. Okazało się, że od piątku do niedzieli odbywają się u nas Targi Turystyczne. W piątek, około 15-tej zadzwonił Marek, że właśnie są na tych targach, mają tutaj i tutaj stoisko, zapraszają.

  •  

Kiedyś, w młodości nauczyłam się żeglować. Później sporo żeglowałam, osiągając stopień kapitana jachtowego. To spowodowało, że w tym środowisku mam wcale nie mało znajomych, Marek był jednym z nich. Ma teraz swoja firmę, promującą żeglarstwo, organizuje rejsy, promuje szeroko rozumiane wychowanie marynistyczne. Przyjechał na targi ze swoimi znajomymi, mającymi chęć promowania całego tego nadmorskiego regionu. Na stoisku okazało się, że w skład delegacji wchodzi Ala, dziewczyna około 35 lat, niezbyt wysoka, niewiele wyższa ode mnie, oraz poza Markiem – Wojtek, Karol, Adam, Krzysztof. Każdy reprezentował inny region, każdy też inną specjalizację. A na stoisku prezentowane było całe bogactwo regionu, od bursztynu, poprzez ryby, specjalnie na tę okazje przygotowane w specjalnych foliach reklamowych, po prezentację nalewek w buteleczkach 50ml. Poza tym oczywiście całe pudła papierowych materiałów promocyjnych. Przywitałam się bardzo serdecznie z Markiem, bo się znamy już od ponad 15 lat, byliśmy wspólnie na niejednym rejsie i nie jedną noc przespaliśmy z sobą. W zdecydowanie mniejszym stopniu znałam również Wojtka i Karola, widywaliśmy się na różnych spotkaniach u Marka, też trochę pływaliśmy. Ali, Adama i Krzysztofą nie znałam zupełnie. Targi kończyły się o 17-tej, zapytali, czy mogę im zaproponować jakąś ciekawą restaurację, gdzie można coś ciekawego zjeść. Pojechaliśmy do zaprzyjaźnionej restauracji, zasiedliśmy, kto mógł, wypił po piwku i praktycznie przed 21-szą było po wszystkim. Wówczas w dość dyskretny sposób zaproponowałam Markowi ciąg dalszy spotkania u mnie. Marek zgodził się natychmiast, kiedy wszyscy wychodzili, myśmy wsiedli w taksówkę i przyjechaliśmy do mnie. Znając się już tyle lat zbędne były jakiekolwiek słowa, od razu, gdy tylko weszliśmy do domu, Marek objął mnie, a usta nasze spotkały się w bardzo namiętnym pocałunku. Ten pocałunek przedłużał się, nasze ręce zaczęły poruszać się wzdłuż ciała, Marek wsunął mi rękę pod bluzkę, dość mocno ściskając pierś, co mnie od razu podnieciło. Puściłam go oczy zaczęłam się rozbierać, on zrobił to samo, za chwilę, już zupełnie nadzy doszliśmy do mojego lóżka. Nie czekając na nic położyłam się, szeroko oczy wysoko unosząc nogi, marek za chwile był we mnie. Myślę, że sama możliwość spotkania się z nim spowodowała u mnie tak duże podniecenie, czułam go bardzo mocno w sobie. Pojękiwałam, kiedy się we mnie wsuwał, czułam tego jego kutasa, jak się miarowo przesuwa w pochwie, jak dochodzi do końca i napiera na szyjkę. Oplotłam rękoma jego ramiona starając się jak najmocniej wystawić biodra w jego kierunku, a on to wykorzystywał, systematycznie mnie wypełniając, aż do końca, aż do momentu, kiedy się we mnie spuścił. Ten moment zaakcentowałam w sposób szczególny, po czym jeszcze przez chwilę tkwiliśmy w sobie, za nim powiedziałam – na piętrze jest łazienka. Marek poszedł na górę, po drodze zbierając swoje rzeczy a ja poszłam do swojej łazienki, umyłam, po czym poszłam do kuchni. Zrobiłam w dzbanku kawy, wystawiłam jakieś drobne słodycze, napoje, wódkę i z tak wyposażonym barkiem przejechałam do sypialni. Po chwili przyszedł Marek, ponalewałam w filiżanki, on ponalewał drinki, wznieśliśmy toast – za miłe spotkanie. Po chwili zaczęła się zwykła konwersacja dotycząca pierwszego dnia targów, dopiliśmy drinki, Marek zrobił po drugim, ale podczas już dalszej rozmowy położyliśmy się na łóżku a marek zaczął całować moje piersi. Podnieciłam się, brodawki zrobiły się bardzo duże i mocno wystające, co prowokuje zawsze mężczyzn, pieszcząc je ustami zaraz też zsunął rękę między nogi, sięgając łechtaczki. Ona też się podnieciła, robiąc się mokrą, a marek swoim paluszkiem jeszcze mocniej ja pobudzał. Zaczęłam jęczeć, a on coraz mocniej. Nie chcąc mu być dłużną zaczęłam pieścić rękoma jego kutasa, czując, jak zaczyna nabierać mocy. Przyszedł moment, zrobił się na tyle sztywny iż uznałam, że mogę go wykorzystać. Uniosłam się na kolana i przemieściłam na jego brzuch, po czym przesuwając się do tyłu, napotkałam ta jego „pałkę” zaczęłam ją sobie wpuszczać w siebie. Nie da się ukryć, głośno jęknęłam, kiedy już ja miałam w sobie. Napierała na moje wnętrze bardzo mocno. Marek chwycił mnie za biodra, minimalnie uniósł do góry, jednocześnie zaczął systematycznie unosić swoje biodra, powodowało to bardzo intensywny ruch jego kutasa we mnie, jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł moment, kiedy wystrzelił we mnie wypełniając mnie cała. Opadłam na niego, przez chwilę tkwiliśmy w sobie, po chwili poczułam, że robi nam się mokro, zsunęłam się i poszliśmy się myć. Ale tym razem nie wróciliśmy do łóżka, założyłam podomkę, poszłam do kuchni przygotować lekką kolację, w końcu zużyliśmy wcale nie mało energii. Szybko zrobiłam grzanki, zapiekłam je w piekarniku, zasiedliśmy przy stole zjadając je, jak również popijając wcale nie mało wódeczki. Skończyliśmy, Marek poszedł umyć ręce, ja stanęłam przy blacie sprzątając naczynia. Po chwili poczułam, jak Marek wsuwa mi rękę od tyłu między nogi. Zdążyłam już wszystko włożyć do zmywarki, w tym momencie ścierałam blat, to też oparłam ręce i szeroko rozsunęłam nogi. Jego paluszek już dość mocno pieścił łechtaczkę, a ja już bardzo mocno jęczałam. Cipka zrobiła się bardzo mokra, wówczas Marek zaczął pieścić ta łechtaczkę dwoma palcami, jakby lekko ściskając je jak szczypce, napierając jednocześnie na napletek. Powodowało to dalsze moje podniecenie, jęczałam już bardzo głośno. On czując to wykonał jeszcze kilka ruchów po niej, po czym zsunął je niżej i wsunął w pochwę, mocno ją wypełniając. Ma te rączkę nie małą, wobec tego te jego palce były na tyle długie, że od razu sięgnęły szyjki, mocno ją dotykając. Ja, czując to, zaczęłam podniecać się coraz bardziej, aż poczułam, jak moje „soki” już zaczynają wypływać z cipki, nogi mi się ugięły, a on jeszcze mocniej wsuwał te palce i wsuwał. Już tego nie mogłam wytrzymać, osunęłam się na podłogę i za chwilę znaleźliśmy się nad sobą w pozycji 6×9, ja na podłodze, a on na mnie. Mam ogrzewanie podpodłogowe, to tez było nam ciepło na niej leżeć, ja od razu wpuściłam sobie w usta, o on wyginając się nade mną dopadł ustami moja cipkę. Dopadł, a jego język zaczął najpierw od łechtaczki, po chwili jednak zaczął wwiercać się w samą dziurkę. Ja, będąc tak podnieconą łapczywie wpuszczałam w usta jego kutasa, starając się mięć go jak najgłębiej. Oboje byliśmy coraz bardziej podnieceni, z cipki wręcz zaczęłam wypływać struga soków, która on systematycznie zlizywał, a ja coraz mocniej czułam go w swoich ustach. Aż oboje osiągnęliśmy znowu pełne orgazmy, ja wręcz chlusnęłam sokami z pochwy, a Marek spuścił mi się w usta. Opadliśmy na podłogę głęboko oddychając, a po chwili poszliśmy się myć. Tym razem ułożyliśmy się w łóżku i nie bardzo wiem kiedy oboje usnęliśmy Marek pierwszy, w pewnym momencie usłyszałam jego równy, miarowy oddech. Ten sen był nam potrzebny, kiedy obudziliśmy się nad ranem, ponownie byliśmy w pełni sił. Zdążyłam się tylko przeciągnąć w łóżku, kiedy Marek zsunął kołdrę, przesunął się za krawędź łóżka i zaczął wsuwać głowę miedzy moje nogi. Rozsunęłam je, lekko unosząc do góry, a on od razu „zaatakował” łechtaczkę, która też zaraz zrobiła się i duża i twarda. Po chwili jego język wsunął się w dziurkę, wylizując pojawiające się tam soki, jednocześnie drażniąc ją odpowiednio, a za chwile znowu pieścił językiem już bardzo podnieconą łechtaczkę. Po chwili wziął ją w usta, jakby ssąc, aż nagle zacisnął na niej dość mocno swoje zęby. Krzyknęłam, ale było już po wszystkim, mocno czułam to ugryzienie, nie miałam jednak czasu zastanawiać się nad tym, Marek uniósł się i za moment już był we mnie. Było ewidentne, że jego kutas też przez noc „odpoczął”, był tak, jak na początku i duży i mocny. Mająć do mnie dostęp w takiej pozycji wsuwał się we mnie bardzo mocno, mocno również napierając swoim wzgórkiem łonowym na mój. Powodowało to jeszcze większe podniecenie, ja wyrzuciłam ręce za siebie starając się wypiąć biodra jak najmocniej w jego kierunku. natomiast tym momencie widać było jego doświadczenie, wsuwał się we mnie i do końca i bardzo mocno. Moment, kiedy dostałam bardzo mocny orgazm potwierdziłam dość wyraźnym prawie krzykiem, Marek też mocno jęknął, kiedy się we mnie spuszczał. Długo tkwiliśmy, patrząc na siebie z dużym zadowoleniem, jednak nie mogło to trwać „wiecznie” Poszliśmy się umyć, założyłam podomkę, on się ubrał. W kuchni w ekspresie była ciepła kawa, wypił filiżankę, pożegnaliśmy się mocnym buziakiem i jego stwierdzeniem – do zobaczenia wieczorem. Ja też napiłam się kilka łyków kawy i wróciłam do łóżka. O dziwo usnęłam, ale nie na długo. Kiedy się obudziłam, przez dłuższą chwilę przeciągałam się po łóżku, mając rękę w kroczu i wspominając Marka. Ale w pewnym momencie wstałam, trochę ogarnęłam dom, robiąc również porządek w łazience na górze po Marku, zjadłam śniadanie, kiedy otrzymałam telefon od Ali, koleżanki Marka z zespołu targowego, ale to już inna historia. 28 luty 2011r, Baska baska45@poczta.onet.pl

Półrocze firmy, luty 2011

Półrocze Firmy, luty 2011r..

Minęła przerwa Świąteczno – Noworoczna i przyszedł Styczeń 2011. Styczeń, a właściwie I kwartał to czas wyjątkowo ciężkiej pracy, bo trzeba zrobić wszystkie rozliczenia minionego roku. To też obie z Martą pracowałyśmy „od świtu do nocy”, przy dużej pomocy Iwony. To też byłam bardzo zaskoczona, kiedy w piątek, 28 stycznia przyszedł Adam, zastępca dyrektora ds. technicznych z mojej poprzedniej firmy z dużym bukietem kwiatów, gratulując „półrocza” naszej działalności.

  •  

Byłam bardzo zaskoczona, oczywiście zaraz pojawiła się kawa i coś do kawy. Dyrektor był z kierowcą, to też mogliśmy spokojnie wypić po „dużym” kieliszku, ja po prostu zostawiam wówczas samochód pod firmą. Zaczęliśmy rozmowę, podczas której dyrektor zaprosił mnie, za miesiąc na „pewne spotkanie, które będzie dla mnie atrakcyjne” Byłam ciekawa, co to za atrakcja, ale nie miałam innego wyjścia musiałam na ten miesiąc uzbroić się w cierpliwość. W tym momencie wróciła refleksja co do samego rozstania się z firmą, w której przepracowałam 30 lat. Zaczęło się jesienią 2009 roku. Wówczas zaczęłam współpracować z dwiema dodatkowymi firmami, wykonując dla nich prace księgowo – rozliczeniowe. Wówczas też zaczęłam zastanawiać się nad założeniem własnego Biura Rachunkowego, ale pewną przeszkodą było brak odpowiedniego lokalu. Ta przeszkoda zniknęła w lutym 2010 roku, kiedy odziedziczyłam mieszkanie po Cioci Helence. Aby podjąć własną działalność musiałam zwolnić się z firmy, w której aktualnie pracowałam. Nie była to łatwa decyzja. Pracę w tej firmie podjęłam jeszcze jako studentka 01 października 1979 roku, czyli przepracowałam w niej ponad 30 lat zajmując kolejno stanowiska od referenta do zastępcy dyrektora, byłam nim od stycznia 2005r. Sprawa swojego odejścia z pracy omówiłam z dyrektorem i jego zastępcą Adamem przy „Świątecznym Jajku”. Okazało się, że mnie całkowicie rozumieją, szczególnie Adam, tym bardziej, że „wychowałam” nowe kadry. Formalnie powinnam pracować do końca lipca, ale u nas przysługują 42 dni urlopu, miałam również zaległy urlop, tak, że fizycznie kończyłam pracę 28 maja 2010r. Około godziny 13-tej była bardzo miła uroczystość oficjalnego pożegnania. Były kwiaty, były prezenty. Był dyplom od Ministra z odznaczeniem, było szereg innych podziękowań. Po tylu latach pracy miałam wcale nie mało znajomych w różnych instytucjach, od których otrzymałam podziękowania. Najbardziej symboliczne od „wojaków”. Od „zielonych” szabla „Batorówka” z wygrawerowanymi symbolami wojska – orzeł i napisem – „od Wojaków. 31.07.2010”. Ale otrzymałam od nich również model klasycznej lokomotywy parowej z dedykacją, abym nie wysiadała z tego pociągu i jechała z nimi dalej. W tym momencie nie rozumiałam tego przesłania, Adam, z-ca Dyrektora powiedział mi, że to mi kiedyś wyjaśni. Otrzymałam również kordzik oficera Marynarki Wojennej z osobistym podziękowaniem wiceadmirała Andrzeja Karwety. Jest to o tyle symboliczne podziękowanie, że wiceadmirał A. Karweta zginął w katastrofie 10 kwietnia 2010r. Na godzinę 16-tą byłam umówiona w „swoim” zajeździe na obiad dla 25 osób. Zaprosiłam te najbardziej „znaczące” osoby, w tym Dyrektora, jego zastępcę, kilka innych osób z firmy, ale również koleżeństwo z innych firm, z którymi współpracowałam. Około 19-tej zaczęło się towarzystwo „wykruszać”, pilnowałam, aby pozostali Adam, zastępca Dyrektora, Wiesiek, naczelny inżynier oraz czterej oficerowie – Janusz, Wojtek, Wiktor, z tymi się już lepiej znałam, doszedł do nich „marynarz” Justyn. Około 21-szej byliśmy już tylko w tym gronie, to też zaprosiłam ich do wynajętego pokoju na dalszy ciąg spotkania. Z grona tych sześciu mężczyzn, z trzema Januszem, Wojtkiem i Wiktorem już wcześniej, a z Justynem ponad rok temu miałam zbliżenia, kiedy otrzymywał ode mnie „premie” za zrealizowane kontrakty. Nie miałam jeszcze zbliżenia z Adamem, z-cą dyrektora i Wieśkiem, naczelnym inżynierem w firmie. Zasiedliśmy przy stole, polała się wódeczka i zaczęły się różne dyskusje. Widząc, że towarzystwo zrobiło się „wesołe” poszłam do łazienki, zdjęłam z siebie wszystko, założyłam tylko krótką przeźroczystą tunikę i wyszłam do nich. Zbliżyłam się do Adama, który siedział na fotelu, patrząc, jak mu się oczy robią coraz większe, po czym stwierdziłam – cały czas próbowałeś mnie podrywać, teraz masz taką możliwość. Jego oczy zrobiły się jeszcze większe, ja nie czekając na jego reakcję wsunęłam mu rękę w spodnie. Nie pomyliłam się, wyczułam, że jest podniecony, to też zaczęłam je rozpinać, po chwili mógł je zdjąć, w tym czasie zdjął również koszulę. Dalej już żądne słowa nie były potrzebne, lekko wysunął biodra do przodu, a ja usiadłam na jego kutasie. Poczułam go mocno sobie, on chwycił mnie w pasie, zaczęłam się lekko unosić i opadać. Tym sposobem oboje osiągnęliśmy swoje orgazmy, Adam spuszczając się we mnie. Tak się zaczęła ta część spotkania, podczas której odbyłam po dwa zbliżenia z każdym z nich. Teraz przyszedł czas na następne spotkanie, ale jak ono miało wyglądać, nie wiedziałam. W umówiony piątek poszłam pod wskazany mi adres, a tam „Kancelaria prawna”, weszłam, w środku Czesław, nasz radca prawny i Adam. Czesław naszykował kawę, postawił na stoliku butelkę Jonnie Walkera, zaczęła się rozmowa. Adam powiedział – pamiętasz, kiedy Cię żegnaliśmy otrzymałaś od nas model lokomotywy z dedykacją, abyś z tego pociągu nie wysiadała i jechała z nami razem. Teraz przyszedł właśnie czas na tą jazdę. Obaj panowie są klasycznymi czterdziestolatkami, ale znają się od czasów studenckich. Jak mi wyjaśnili, cała historia zaczęła się w roku 2000, kiedy to Czesław zdał wszystkie egzaminy i został sędzią w Sądzie Arbitrażowym przy Regionalnej Izbie Gospodarczej. Wówczas też założył Kancelarię Prawną. Pewnego razu spotkali się przy wódce i po którymś kieliszku okazało się, że Czesław jest „kawalerem z odzysku”, ma „zapotrzebowanie” na seks. To też Adam zaproponował mu spotkanie ze swoją żoną Wiesią, twierdząc, że jest ona „nienasycona”. Zorganizował kolacje u siebie w domu i doszło do takiego spotkania, podczas którego doszło do zbliżenia „ w trójkącie”. To mówiąc obaj panowie zaczęli się rozbierać, a kiedy byli już w slipkach dali mi do zrozumienia, że ja też powinnam się rozebrać. Wypiliśmy już kilka kieliszków, było mi wesoło, poszłam do pokoiku, tam się rozebrałam i wróciłam do nich. Pokazali mi, że mam zająć pozycje na kolanach na kanapie. Lubię tą pozycję, to nie było żadnego problemu poza jednym. Pamiętałam z wcześniejszego spotkania, że Adam ma niczego sobie kutasa. Teraz też się o tym przekonałam, on pierwszy wszedł we mnie, mocno chwycił mnie za biodra i od razu zaczął się wsuwać aż do końca. Czułam go bardzo mocno, wypełniał mnie całkowicie, jego czubek napierał na szyjkę, co mnie bardzo mocno podniecało. Widać było jego doświadczenie, bo się wcale nie spieszył, czułam, jak jego główka „szoruje” po ściankach cipki po to, aby za chwile osiągnąć swój cel, napierając na szyjkę. Jego też to podniecało, bo nabierał odpowiedniej sztywności, co dawało jeszcze większy efekt podniecenia, aż już bardzo sztywny wykonał kilka szybszych ruchów, zastygł, a po chwili spuścił się. Ja w tym momencie bardzo mocno jęczałam, czując mocny skurcz brzucha. Wysunął się, Czesław tylko wytarł mnie ręcznikiem i zaraz był we mnie. Sytuacja powtórzyła się z tą tylko różnicą, że ja jęczałam już głośniej, bo mocniej go czułam. Okazało się, że Czesław w niczym nie ustępuje Adamowi, ma równie dużego i mocnego kutasa, którego wsuwał we mnie bardzo precyzyjnie do końca. Podobnie, jak Adam, robił to wolno, ale systematycznie, czułam, jak się jego główka przesuwa we mnie, jak dochodzi do końca. Ta precyzja spowodowała jego późniejsze, ale pełne podniecenie się, co odczułam, kiedy mnie wypełniał. Ja tym razem bardzo mocno jęczałam, brzuch dawał o sobie już wcześniej znać skurczami nadchodzącego orgazmu. Po tych zbliżeniach umyłam się i panowie kontynuowali swoja opowieść. Z ich wypowiedzi wynikało, że powstał już trójkąt, Czesław, Adam i Wiesia. Kiedyś Czesław pojechał do „oficerów” załatwiać jakąś sprawę, spotkali się później w mieszkaniu Wiktora, gdzie podczas „obiadu” Dorota, żona Wiktora poderwała go. Po pewnym czasie doszło do następnego spotkania, ale już w większym gronie, to znaczy Czesław, Wojtek i Anna, druga para „oficerska”, Wiktor i Dorota. Wyjaśnili mu, że kiedyś pojechali taką czwórką na wczasy do Rosji, ale dostali pokój czteroosobowy. Tam się poznali bliżej i od tego czasu organizują sobie „spotkania”, podczas których dochodzi między nimi do zbliżeń. Takie wyjaśnienie trwało jakiś czas, bo było dość obrazowe, w tym czasie dalej opróżnialiśmy buteleczkę i zrobiło się już zupełnie miło. Panowie ponownie się podniecili, Adam objął mnie ramieniem mówiąc – dawno miałem chęć na tą Twoją dupcię, teraz Ci ją zerżnę, w tym momencie pokazując, abym ponownie zajęła taką samą pozycję na kanapie. Widziałam, że jego kutas się mocno świeci, czyli czymś go posmarował, kiedy już miałam odpowiednio wystawione biodra zbliżył go do brązowej dziurki i zaczął na nią napierać. Poczułam mocno, jak ją rozpiera, jak się wsuwa, a za chwilę poczułam jego biodra na swoich. Trzymał mnie mocno za boki i wsuwał bardzo energicznie. Powodowało to ten bardzo przyjemny odgłos odbijanych od siebie ciał, to wspaniałe „mlaskanie pupy”, które doprowadziło go do orgazmu i poczułam, jak moje wnętrze wypełniają jego soki. Ja jęczałam, bo sprawiało mi to przyjemność. Adam wysunął się, zbliżył się Czesław, ale miałam wrażenie, że jakoś dziwnie na mnie patrzy I nie myliłam się. Pchnął mnie na brzuch, mówiąc – unieś lekko biodra, wystaw dupę. Wsunął pode mnie poduszkę, po chwili poczułam, jak zaczął po niej przesuwać ręką, mówiąc- Adam ma rację, masz ją wyjątkowo kształtną. Myślę, że nie będziesz miała nic przeciwko temu, aby ja specjalnie „pogłaskać”. Spojrzałam a on w ręku trzymał klasyczną, skórzaną dość szeroka packę. Po chwili poczułam ja na pośladku, to na jednym, to na drugim. Te uderzenia powtarzały się rytmicznie, a ja darłam się coraz głośniej, bo mnie bolało. Czesław jednak nie przestawał, mówiąc – nie drzyj się, przecież te znaczki świadczą o tym, że to lubisz. Nie wiem dlaczego Czesław skojarzył „moje znaczki” z zadawaniem mi bólu, ale niestety miął rację. Darłam się, ale też zaczęło się coś we mnie zmieniać, bolały pośladki, a cipka zaczęła się robić mokra. Darłam się, że mnie boli, a pomimo to wystawiałam ją mu coraz wyżej do uderzenia. On to zauważył i nadal uderzał, po czym usłyszałam – dzisiaj dość, ale kiedyś się jeszcze zabawimy. Leżałam, mając pupę lekko uniesioną do góry, po chwili poczułam, jak rozciąga moje pośladki i jak za chwilę jego kutas napiera na brązową dziurkę. Naparł i dość gładko się wsunął. Po chwili poczułam na sobie cały ciężar jego ciała. Napierał mocno, wsuwając się we mnie w zdecydowany sposób. Czułam go głęboko w sobie, ale czułam też go na sobie, a zwłaszcza na swoich pośladkach, na które mocno napierał swoimi biodrami. Aż przyszedł moment, kiedy poczułam jego mocne podniecenie, a za chwilę ciepło wypełniających mnie soków. Kiedy wyszłam z łazienki Czesław podszedł do mnie, objął ramieniem i całując w usta zapytał – wszystko w porządku ? Jak mogło być w porządku, kiedy mnie pośladki piekły, ale kiwnęłam głową, że tak. Usiadłam w miękkim fotelu, oni na fotelach i zaczął się ciąg dalszy rozmowy, w której dowiedziałam się, że do Czesława dołączyła Weronika, jego koleżanka ze studiów. Młoda wdowa, mąż zginął w wypadku motocyklowym. Natomiast Adam dołożył do tego informację, że jemu udało się też namówić na tę współpracę Iwonę, która teraz pracuje u mnie. W tym składzie tych czterech osób powołali w 2005 roku „Fundację na rzecz edukacji prawnej dla małego i średniego biznesu – Lokomotywa”. To był oficjalny cel działania, a nieoficjalnie była to grupa osób lubiących bawić się w seks, do której ja też zostałam zaproszona. To był właśnie ten pociąg, do którego ja miałam wsiąść i od którego otrzymałam lokomotywę. Okazało się, że symbol lokomotywy jest oficjalnym logo tej fundacji. Na tym skończyło się to spotkanie, podczas którego otrzymałam zaproszenie na wspólny „Bal karnawałowy”. Wróciłam do domu i stwierdziłam – po tym dzisiejszym spotkaniu, ciekawe, jak on będzie wyglądał. 23 luty 2011. Baśka baska45@poczta.onet.pl

List od Michaliny

List od Michaliny.

Po swoim przyjeździe z Pucka zastałam list od Michaliny. Za jej zgodą pozwalam sobie zamieścić go na stronie. Czekam na reakcję innych kobiet, które być może mają podobne przeżycia. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

Basiu

Kiedyś znalazłam Twoje opowiadania, dość dokładnie je przeczytałam. Dlatego zdecydowałam się napisać do Ciebie, mając pełne zaufanie i wiedząc, że mnie przynajmniej nie wyśmiejesz, jeśli nie zaakceptujesz moich poczynań. Jestem, tak jak Ty dojrzałą kobietą, mam 41 lat, ale bardzo mocnej postury. Mam ponad 176cm wzrostu, 120 w biuście i 140 w biodrach. Nie jestem gruba, ale jestem potężna. Jestem kobieta tzw. grubej kości. Urodziłam dwoje dzieci – syna i córkę, już dorosłe, poza domem. Zawodowo inżynier włókiennik z dużym stażem w przemyśle. 12 lat temu zmarł ojciec mojego męża pozostawiając bardzo duże gospodarstwo rolne. Rodzice męża zakładali, że jego młodsza siostra je przejmie. Owszem, przejęła na 2 lata, ale zginęła w wypadku samochodowym. Wówczas to gospodarstwo zostało zapisane na mojego męża. Tym sposobem wyjechaliśmy z miasta, do miasta wojewódzkiego mam 85km, ale jest dobra komunikacja, szybko można dojechać. Po roku gospodarowania mąż zdecydował, że przekształcimy gospodarstwo w specjalistyczne hodowli koni rzeźnych, ale również w niewielką stadninę koni pod siodło. Okazało się, że jest to dobry interes i powodzi nam się dość dobrze, nie mamy problemów finansowych, wręcz odwrotnie, cały czas inwestując rozwijamy się. Moje pożycie małżeńskie było do pewnego momentu, powiedzmy standardowe, ale nie mam powodów do narzekania. Jestem zabezpieczona, więc kiedy tylko on lub ja chcemy, mamy zbliżenia standardowe, od przodu lub od tyłu. Cała historia zaczęła się na początku 2007 roku. Przeglądając jakoś Internet nawet nie wiem jakim sposobem otworzyła mi się strona z krótkim filmem, na którym kobieta była podciągnięta do góry na lince, w przed nią stał mężczyzna z pejczem i ją bił. Oglądałam go, jak zauroczona, kilka razy. Po chwili udało mi się go skopiować i znowu, kiedy mogłam, oglądałam go. Nie umiem powiedzieć dlaczego zaczęłam drążyć ten temat i znalazłam kilka stron S/M z takimi samymi scenami. Nawet nie wiem kiedy ten temat stał się moją „obsesją”, chodził za mną, a ja nie wiedziałam, co z tym zrobić. Pewnego razu mąż zapodział gdzieś swojego pendraiva, prosił, abym mu użyczyła mój. Ja szybko nagrałam na niego, już wówczas cztery filmy i dałam. Minęły prawie dwa tygodnie, po których mąż mi go oddał, mówiąc – są na nim „ciekawe obrazki” czyżbyś miała chęć. Stwierdziłam, że być może tak, ale to wszystko zależy od Ciebie. Minęły następne dwa tygodnie, była sobota, skończyliśmy jakby tydzień, aczkolwiek u nas praca trwa stale, bo zwierzęta trzeba karmić cały czas. Mąż umył się pierwszy, ja weszłam do łazienki po nim. Nie wiem, kiedy się zorientował, że wyszłam z pod natrysku i już się wytarłam, ale wszedł do niej, poprosił, abym ten duży ręcznik kąpielowy, którym się wytarłam rozłożyła na podłodze i położyła się na nim. Odpowiednio mnie ułożył, miałam ręce i nogi mocno rozsunięte na boki. Nie mam pojęcia kiedy od to wniósł do niej, ale sięgnął do stojącej obok szafki i wyją z niej klasyczny bat, którego używają pracownicy do poganiania koni. Stanął przede mną mówiąc – powiedziałaś, że masz chęć na to, co jest na filmie i zależy to ode mnie, to ja doszedłem do wniosku, że powinnaś coś takiego poczuć, jednocześnie pokazując mi ten bat. W tym momencie do mnie dotarło, że to, co było moja „obsesją” robi się realne. Mąż stanął za mną a za chwilę poczułam pierwsze uderzenia na plecach. Mam je dość szerokie i jest na nich trochę tłuszczu. Pomimo to jęknęłam, ale nie ruszyłam się, on natomiast uderzył mnie kilka razy, sądzę, że nie robił tego zbyt mocno, ale ja czułam każde uderzenia. Jęczałam głośno, po chwili usłyszałam – jak na początek, to starczy, teraz dupsko. Nie da się ukryć, że dupę, a przede wszystkim pośladki mam dość duże, więc miął gdzie uderzać. Nie wiem, ile razy mnie uderzył, ale uderzał zarówno po pośladkach, jak i w sam rowek, co szczególnie mocno czułam. Przestał, mówiąc – obróć się. Położyłam się na plecach, tak samo rozsuwając ręce i nogi. Mąż stanął nade mną od strony głowy całkiem nagi, jego kutas znalazł się nad moją głową. Polecił – weź go w ręce. Ja go objęłam, czując, że jest już dość sztywny, a on zaczął uderzać mnie po brzuchu, celując szczególnie w pizdę. Jęczałam, ściskałam tego jego kutasa, ale nie broniłam się, nie zsunęłam nóg do środka. Nie wiem ile razy mnie uderzył, ale w pewnym momencie przestał, odłożył ten bat, mówiąc – unieś nogi. Uniosłam i rozłożyłam szeroko nogi, on wszedł we mnie. W tym momencie poczułam jakiś dziwny skurcz w brzuchu, czułam mocno podniecenie, kiedy we mnie wsuwał systematycznie swojego kutasa, aż poczułam, że już dochodzi do swojego końca. W momencie, kiedy poczułam w sobie jego wytrysk ja dostałam tak mocnego orgazmu, jak chyba nigdy. Nogi jakby odruchowo uniosły się jeszcze wyżej, a z gardła wyszedł wręcz krzyk. Myślę, ze on myślał, że to z powodu bólu, a ja wręcz cała trzęsłam się w środku, długo czując ten orgazm. Mąż się wysunął, po czym biorąc w rękę bat powiedział – odwróć się na kolana, a kiedy już na nich byłam uderzył mnie kilka razy po dupie, mówiąc – jeżeli będziesz miała chęć na powtórkę, to on tu leży. Wystarczy, że wyjmiesz go na wierzch i powiesisz tu na haczyku, wskazując haczyki, na których wiesza się rączniki. Wytarł się i poszedł do sypialni. Ja umyłam się, założyłam nocna koszulkę i też się położyłam. Nie można powiedzieć, żebym tej nocy spała, wszystko mnie bolało. Kiedy się budziliśmy rano mąż od razu poprosił, abym wystawiła dupę i wszedł we mnie. Powtórzyła się ta sama sytuacja, co wieczorem, pizda mnie bolała, a pomimo to doznałam bardzo mocnego orgazmu. Już w poniedziałek oglądałam bat, którym mnie zbił, ale schowałam go z powrotem. Tak wytrzymałam prawie sześć tygodni, coraz częściej oglądając ten bat, aż go w końcu po tym czasie powiesiłam go na wieszaku. Mąż poszedł się myć, wszedł do łazienki, po chwili z niej wyszedł, spojrzał znacząco na mnie, ja się tylko uśmiechnęłam, nic nie mówiąc. Ale tym razem nie czekał, aż się umyję. Kiedy tylko weszłam do łazienki, wszedł za mną, polecając zajęcie pozycji na kolanach z szeroko rozsuniętymi nogami. Najpierw stanął za mną i uderzył kilka razy po plecach, po czym przeszedł od strony głowy, uderzając po pośladkach i w sam rowek, co szczególnie bolało. Następnie ponownie polecił mi położyć się na plecach z szeroko rozsuniętymi nogami. Ja trzymałam w rękach jego kutasa, on uderzał mnie głównie po piździe. Jęczałam, ale nadal się nie broniłam. Tak, jak poprzednim razem, kiedy skończył wszedł we mnie i ponownie, jak poprzednim razem w końcowej fazie zbliżenia, podczas jego wytrysku ja miałam wyjątkowo mocny orgazm. Pomiędzy tymi spotkaniami mieliśmy wiele zbliżeń, ale okazało się, ze nie były one tak emocjonalne, jak to. Wówczas doszłam do wniosku, że ewidentnie to moje duże podniecenie związane jest w bólem, który mi został zadany. Tak minął rok, podczas którego, mniej więcej co 5 tygodni, ale były momenty, że również po 4 tygodniach wieszałam bat na haczyku od ręczników. Był to lipiec 2008 roku, była bardzo ciepła sobota, kiedy powiesiłam bat na haczyku od ręczników. Mąż wszedł, ponownie się cofnął, patrząc na mnie, ja się uśmiechnęłam, jakby akceptując jego pytanie. Kiedy się umył i ja weszłam do łazienki, wszedł również, zdjął ze mnie ubranie, założył szlafrok, samemu też się ubrał, mówiąc – chodź. Byłam tylko w kąpielowych klapkach, on zresztą również, wziął mnie za rękę, zaprowadził do stajni, tam weszliśmy do takiego bocznego pomieszczenia technicznego. Postawił mnie na środku, mówiąc – poczekaj, gdzieś poszedł, nie wiem, co robił, bośmy nie palili światła, za chwilę wrócił, zdjął ze mnie szlafrok i założył na ręce takie specjalne opaski. Do nich dołączył linki, które normalnie służyły do podciąga koni i napinając je rozciągnął mi ręce mocno na boki. Stałam, on przeszedł się wokół mnie, sprawdzając, czy te linki są odpowiednio napięte. Po chwili wziął w rękę taki sam bat, jaki miał w łazience i zaczął mnie bić po plecach, dostałam kilka uderzeń na wysokości łopatek, po czym przeniósł się na dupę, dość mocno obijając mi pośladki. Kiedy przeszedł na przód chwilę stał przede mną prosto patrząc mi w oczy, po czym zamachnął się i końcówka tego bata wylądowała na moim cycku. Prawie krzyknęłam, w tym momencie dostał drugi i tak na przemian uderzył mnie trzy razy. Nie kryję, że akurat to miejsce bolało mnie bardzo mocno. On tylko spojrzał na mnie, po czym zajął się moim brzuchem, uderzając kilka razy z góry, sięgając końcem równo między nogi. Jęczałam dość głośno, skończył, poluzował linki, polecając mi się pochylić. Wówczas zdjął szlafrok i wziął mnie od tyłu. O dziwo, tak samo, jak w łazience, w tym miejscu czułam go bardzo mocno, osiągając bardzo mocny orgazm. Od tego czasu, kiedy tylko wieszałam bat na haczyku od ręczników wg jego uznania, byłam bita albo w łazience, albo w stajni Następny przełomowy moment to połowa ubiegłego roku. Mam imieniny 19 czerwca, które w ubiegłym roku wypadały w sobotę. Mąż mój zdecydował, że zrobi mi prezent, pojedziemy do Włoch. Głównymi odbiorcami naszego mięsa, nie sprzedajemy żywych koni, są Włochy. Na odbiór przyjeżdżało zawsze dwóch ich przedstawicieli, są to mężczyźni w wieku około 35 lat. Przyjechali w poniedziałek 14 czerwca, pakowanie do kontenerów trwało dwa dni i w czwartek ruszył transport. My również wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy, dojeżdżając w piątek koło południa, po drodze nocleg. Wieczorem zostaliśmy zaproszeni na uroczysta kolację. Nie ukrywam, że ubrałam się ładnie, ale dość wyzywająco, w bluzkę z bardzo dużym dekoltem, krótką spódnicę. Ciepło, miałam gołe nogi i małe majteczki, jeżeli o moich można mówić małe. Kiedy wypiliśmy trochę wódki zrobiło się wesoło, wówczas jeden z naszych odbiorców, Adamo, czyli nasz Adam zażartował – Ty masz figurę jak rasowa klacz, taką by się rżnęło. Wówczas mój mąż się odezwał – a masz chęć, Adam odpowiedział, że już od dawna i bardzo dużą. Wówczas mój mąż patrząc na mnie powiedział – to dzisiaj będziesz miała dużo przyjemności, rozbierz się. Spojrzałam na niego, ale pomyślałam, czemu nie, przecież to tylko następny mężczyzna. Rozebrałam się, Adam pokazał, żebym oparła się na łokciach o kanapę i wystawiła dupę, rozsuwając nogi. Wszedł we mnie gładko, poczułam go głęboko w sobie i o dziwo zrobiło mi się przyjemnie, kiedy się we mnie spuszczał. Skończył, mój mąż pokazał ręka na drugiego Filippo, czyli nasz Filip i zaraz miałam drugiego w sobie. Podobnie, jak za pierwszym razem czułam go bardzo dobrze i dość głośno jęczałam, osiągając wcale nie mały orgazm, kiedy się spuszczał. Skończył, mój mąż wziął chusteczkę ze stołu, lekko mnie wytarł, po czym wszedł we mnie jako trzeci. Byłam mocno podniecona, to też kiedy mój mąż kończył we mnie, jęczałam przezywając bardzo duży orgazm. Tak się skończyła ta kolacja. Po przyjeździe do hotelu oboje wzięliśmy prysznic i szykowałam się do spania. Wówczas mój mąż stwierdził, że jeszcze tego wieczoru nie skończył. Polecił, abym zajęła pozycję na kolanach, mocno rozciągając pośladki. Oparłam się na ramionach, chwyciłam je rękoma i rozciągnęłam, jak prosił. Podszedł i pokazał, że ma w ręku niezbyt długą, może 60cm długości pleciona, skórzaną szpicrutę. Po chwili stanął za moją głową i zaczął uderzać w sam środek. Prawie krzyczałam, ale nie ruszałam się. Dostałam pięć razy, po czym odłożył ją i wszedł we mnie. Jęczałam z bólu i rozkoszy, że mnie wypełniał, że miałam go w sobie i że we mnie się systematycznie wsuwa, napierając mocno na szyjkę. Wsunęłam w usta rękę, żeby nie krzyczeć, kiedy się we mnie spuszczał, Umyta położyłam się obok niego w łóżku, mocno się tuląc, a on tylko głaskał mnie po głowie. Rano nie było najłatwiej, całe krocze mnie bolało, ale pomimo to miałam bardzo dużą przyjemność ze zbliżenia. Dzień upłynął bardzo miło, otrzymałam kwiaty, a od męża piękną złoty naszyjnik i pierścionek na palec. Późnym popołudniem, była prawie 17-ta pojechaliśmy ponownie do Adama, do jego posiadłości. Spotkaliśmy się w salonie, gdzie otrzymałam w prezencie, można powiedzieć, symbol koniarzy, ok. 10cm złotą podkowę, wysadzaną brylantami. Uśmiechnęłam się tylko, dziękując za prezent i już nie czekając na ich propozycję, sama zaproponowałam swoje podziękowanie, w znaczący sposób ujmując spódniczkę. Mój mąż spojrzał, mówiąc – dziękuję, że się domyśliłaś. Wówczas Adam zapytał, czy tych podziękowań nie moglibyśmy sobie przekazać w innym miejscu, mąż stwierdził, że nie widzi przeszkód. Wówczas Adam postawił przede mną dużego drinka, mówiąc – przepraszam, ale my mamy jeszcze jedną sprawę do omówienia, po czym wyszli. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale spokojnie sączyłam drinka, kilkakrotnie otwierając pudełeczko, w którym był mój prezent. Wrócił mąż z Adamem informując mnie, że z okazji imienin mają dla mnie jeszcze dwa szczególne prezenty, ale otrzymam je później. Po czym wyszliśmy z budynku i okazało się, że idziemy do stajni, Adam miął dużą stadninę koni, dwa ogiery sami mu sprzedaliśmy. Tam w pewnym miejscu było coś w rodzaju leżanki, elegancko wyłożonej białą skórą, tyle tylko, że była ona minimalnie skośna. Adam pokazał, że tu się mam rozebrać i na tym położyć. Rozbierając się widziałam, że mój mąż też się rozbiera, trzymając w ręku swojego kutasa. Okazało się, że na tej leżance leży się bardzo wygodnie, po chwili miałam go w sobie, a Adam z Filipem, który w tym momencie doszedł trzymają mi dość wysoko i szeroko rozłożone nogi. Jęczałam, bo podniecało mnie to zbliżenie, w „asyście” dwóch mężczyzn. Mąż spuścił się we mnie, ja to potwierdziłam mocnym orgazmem, panowie nie pozwolili mi się ruszać, tylko wytarli ręcznikiem pizdę, zamienili się miejscami i za chwile miałam w sobie Adama. Ułożenie na tej leżance dawało bardzo dogodny dostęp do pizdy, to też wsadził mi go bez problemów, wsuwając mi go systematycznie w pewnym momencie zaczął się spuszczać. Za chwilę zastąpił go Filip, nie był taki szybki, tym nie mniej i on osiągnął swój szczyt, spuszczając się we mnie. Wówczas nastąpiło coś, czego nie przewidywałam. Do tego pomieszczenia weszli następni mężczyźni. Podeszli, po chwili już pierwszy z nich zsuwał spodnie i szykował swojego kutasa, aby mi go wsadzić w pizdę. Spojrzałam na męża, a on stwierdził – dzisiaj będziesz miała bardzo mocne, imieninowe, pierdolenie, nawet nie wiesz, jak mocne. Od tego momentu już tylko jęczałam, a przede mną zmienił się następny mężczyzna. Było ich pięciu, kiedy jednak piąty już mnie zerżnął okazało się, że kutas mojego męża już jest sztywny i znowu wszedł we mnie. Po nim powtórzyła się kolejka i każdy z tych mężczyzn odbył ze mną następne zbliżenie. Od pewnego momentu już tylko jęczałam, kręcąc głową na boki, kiedy się we mnie systematycznie wsuwali. Ale zauważyłam, że Adam, po tym drugim zbliżeniu o czymś rozmawia z mężem, on potakiwał głową. O czym rozmawiali, dowiedziałam się, kiedy już wszyscy odbyli ze mną drugie zbliżenie. Dwóch z nich nadal trzymało mi nogi na boki i do góry, kiedy ponownie pojawił się Adam i Filip, prowadząc wózek, na którym był pojemnik swoim wyglądem przypominający pojemnik na lód do szampana. Wówczas podszedł trzeci, ręcznikiem dokładnie wytarł pizdę, ale głównie podbrzusze i wzgórek łonowy. Następny podszedł do tego wózka, wziął z niego pojemnik, z pojemnika wałeczek, taki, jak do malowanie i zaczął mi nim malować głównie wzgórek łonowy. Podszedł do mnie mąż, pokazał, że mam mu podać ręce, chwycił mi je mocno, mówiąc – to jest pierwszy prezent z zapowiedzianych. Spojrzał na Adama, kiwając głową. Ja też patrzę, a Adam wyjmuje coś z tego pojemnika, kieruje prosto na to pomalowane miejsce i dotyka je. Ja się rozdarłam, bo mnie zabolało, a przede wszystkim zapiekło, usłyszałam tylko od męża – witaj w rodzinie koniarzy. W tym momencie przypomniały mi się filmy kowbojskie, w których znaczyło się bydło. Teraz ja zostałam tak oznakowana. Później, po umyciu okazało się, że jest to ok. 6cm wysokości i szerokości również podkowa, ramionami skierowana w dół. Jeden z mężczyzn podszedł podając mi szklaneczkę z drinkiem, wypiłam ja do końca. Na tym skończyło się to spotkanie, wróciliśmy do hotelu, umyłam się, wówczas zobaczyłam tę „ozdobę”, była to jeszcze duża rana oparzeniowa, którą mi zrobili. Na szczęście miałam z sobą oksykord, posmarowałam, założyłam majtki, położyliśmy się spać. W niedzielę rano tradycyjnie mąż wziął mnie od przodu, o dziwo, pomimo tylu zbliżeń, pizdę miałam „normalną” czułam go bardzo dobrze, zjedliśmy śniadanie i wróciliśmy do domu. W domu życie wróciło do pewnej normy, to znaczy w połowie lipca powiesiłam bat i dostałam bicie w łazience, a później mieliśmy bardzo mocne zbliżenie. W sierpniu wysłał mnie samą do Włoch, tam mną się zaopiekował Adam, z piątku na sobotę rżnęło mnie kilku mężczyzn, nawet nie wiem, ilu. Rżnęli mnie w pizdę, rżnęli mnie po raz pierwszy w dupę, mój mąż do tej pory tego nie robił, a okazało się, ze też jest to przyjemne, aż wręcz w którymś momencie wyłam, jak widziałam zbliżającego się kutasa. Następne znaczące zdarzenie miało miejsce 10 września, w piątek. Mąż tym razem nie czekał na moje zaproszenie, tylko około 19-tej zaproponował, abyśmy poszli do stajni. Tam stał na środku stolik, polecił mi się na nim położyć, ale tym razem na brzuchu. Zapiął opaski na nogach i podciągał je, co powodowało, że rozjeżdżały się na boki, ale również odkrywały całkowicie dostęp do pizdy i dupy. On to wykorzystał i można powiedzieć, dostałam po całości, czyli sięgnął kilka razy po plecach, mocno obił mi dupę. Później wziął do ręki tę pleciona szpicrutę, którą miał we Włoszech i bardzo mocno zbił mi pizdę, specjalnie mi ja rozciągając. Odpiął, otworzył szampana, mówiąc – pij z butelki. Jęczałam i płakałam podczas tego bicia, to też bez zastanowienia zaczęłam łapczywie pić. Nie wiem, ile wypiłam, ale polecił mi położyć się na tym stole i wypiąć dupę. Wziął mnie od tyłu, jęczałam bardzo głośno, bo czułam go mocno, a poza tym pizda mnie bolała. Kiedy się spuszczał, wręcz krzyczałam, taki dostałam orgazm. W październiku ponownie byłam we Włoszech, gdzie mnie znowu zerżnęli prawie do nieprzytomności, w końcówce listopada ponownie miałam „sesję” w stajni. Na początku stycznia sama powiesiłam bat w łazience i mieliśmy „tradycyjne” łazienkowe spotkanie, ale w piątek, 04 lutego miałam spotkanie w stajni, gdzie najpierw „wisiałam”, miałam dość mocno obitą dupę i pizdę, później zbliżenie, które, nie umiem tego wytłumaczyć, dało mi bardzo duży orgazm. No i teraz jakby podsumowanie tej całej historii. Nie mogę mieć do nikogo o nic pretensję, ponieważ sama sprowokowałam swojego męża do tych elementów przemocy. W dalszym ciągu bicie sprawia mi przyjemność i mocno mnie podnieca. Obawiam się tylko, ze mąż może tę informacje przekazać również do Włoch, a oni mogą wymyślić coś „swojego”, poza nieograniczoną liczbą zbliżeń.

Basiu Jeżeli ten list, a w szczególności elementy przemocy są dla Ciebie nieakceptowane, skasuj go. Jeżeli natomiast wiesz na ten temat cokolwiek, napisz. Proszę. 12 luty 2011r. Michalina.

Spotkanie z Michałem 02

Spotkanie z Michałem 02

W środę skończyłam pisać relację z poniedziałkowego spotkania z Michałem, a w czwartek, w południe miałam od niego ponownie telefon – wygospodarowałem trochę czasu, czy możemy się spotkać w piątek, późnym wieczorem. Jak to się mówi, dla „zamorskiego gościa” zawsze trzeba mieć czas, zgodziłam się, umówiliśmy się na 19-tą. Michał jest moim kuzynem z drugiej linii rodziny po moim Tacie. Znałam go od dziecka, kiedyś potrzebowałam poukładać drzewo kominkowe w drewutni, zadzwoniłam, przyszedł, ułożył, dostał parę groszy.

  •  

Później nie raz dzwonił – czy „Ciocia nie potrzebuje ułożyć drewna”, Ciocia może nie potrzebowała, ale był to sygnał, że Michał potrzebuje pieniędzy. Kiedyś, miął wówczas już 17 lat, wczesną jesienią pomógł mi w ogrodzie, przy tym się spocił, wzięłam go do łazienki na piętrze, umyłam, ale później wzięłam go do pokoju gościnnego. Na początku nie wiedział, o co mi chodzi, ale w pewnym momencie się zorientował, to było nasze pierwsze zbliżenie. Takie zbliżenia zdarzały nam się okazjonalnie, przedostatnie jesienią ubiegłego roku. Dzisiaj Michał ma 28 lat i wyrósł na wspaniałego potężnie zbudowanego mężczyznę, ok. 190cm wzrostu, 110kg wagi. Przy takiej posturze ciała inne „członki” też mają swój wymiar, a jego, moim zdaniem, jest szczególnie duży, jest odpowiednio długi, myślę, że ma w zwodzie ok. 22cm, ale przy tym jest gruby, chyba ok. 3,5cm. Za każdym razem, kiedy miałam z nim spotkania, później czułam go mocno w sobie. Michał skończył na Politechnice Inżynierię Sanitarną i pojechał do Niemiec do pracy. Obecnie pracuje we Frankfurcie nad Menem i podobno dość dobrze mu się powodzi. „Wpadł” wczesną jesienią na kilka dni, nie zapomniał również o „Cioteczce”. Podczas tego spotkania bardzo dokładnie mi się przyglądał, szczególnie tym moim „ozdobom”, po czym oświadczył – wiesz Basiu ( mówimy sobie po imieniu ) takie znaczki to ja widziałem w klubach z którymi współpracuję. Trochę mnie to zaskoczyło, ale nie skomentowałam. Teraz znowu wpadł na kilka dni, był w poniedziałek, zdążyłam to spotkanie opisać. Na to spotkanie przyniósł z sobą dość dużą torbę, w pierwszej chwili nie wiedziałam, co w niej jest, ale później już się dowiedziałam dokładnie. Kiedy się rozstawaliśmy powiedział – zostawiam Ci w prezencie trzy „ogórki” i trzy „kukurydze”, jak będziesz miała ochotę, możesz je wykorzystać, wiesz jak. Pewnie, że wiedziałam, ale nawet nie miałam czasu nimi się w jakikolwiek sposób zająć. Zarówno te „prezenty”, jak również używaną ratanową trzcinkę i kulki z krokodylkami schowałam do tej samej torby i postawiłam w pomieszczeniu garderoby. Założyłam, że w piątek będę robiła porządki, to się temu przyjrzę. Ale okazało się, że w piątek mam mieć inne „zajęcia”. Zgodnie z umową o 19-tej przyszedł Michał. Zaproponowałam kawę i ciasto, przystał na to, postawiłam też jakąś wódeczkę, a kiedy nawiązała się między nami rozmowa, poprosiłam, aby mi przybliżył te „kluby”, z którymi współpracuje. Wówczas okazało się, że pewne informacje ma na pendraivie, jak go gdzieś włączę, to możemy pooglądać. Przez swojego laptopa podłączyłam się do telewizora, to, co miał, mogliśmy pooglądać na dużym ekranie. Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby je szczegółowo opisywać. Jeden jest w mieście, dwa na obrzeżach. Wszystkie trzy mają warunki, aby się tam „zabawić” z kobietami. Jednak w tym momencie coś innego jest zdecydowanie ważniejsze. Na ławie stała kawa i ciasto, Michał zaproponował, że przyniesie nalewkę. Postawiłam kieliszki, a on poszedł na górę i przyniósł butelkę, w której był „wiśniowy” płyn. Postawił na ławie mówiąc – nasza firmowa nalewka. Nalał mnie i sobie, wznieśliśmy toast – za spotkanie, patrzę, on pije, ja też, widocznie rzeczywiście nalewka. Oglądamy dalej te jego ośrodki, nalał następny i następny. Wówczas poczułam, że coś się zaczyna ze mną dziać. Nic mnie nie bolało, byłam całkowicie świadoma tego, co się wokół mnie dzieje, poczułam tylko, że piersi robią mi się jakieś „duże”. Położyłam na nich ręce, czuję, że zrobiły się bardzo jędrne. To samo zaczęło się dziać w kroczu, wargi sromowe zrobiły się jak balony. Wszystko wskazuje na to, że w tej nalewce był jakiś preparat, który powodował duże podniecenie, a to z kolei zadziałało napływem krwi do tzw. ciał jamistych, te z kolei wypełniając się spowodowały odpowiednie powiększenie narządów. Michał zorientował się, że oboje jesteśmy już mocno podnieceni, zsuną się trochę po kanapie, zsunął jednocześnie szorty, mówiąc – weź go sobie. Spojrzałam, a między jego nogami stał „na sztorc” jego kutas. Zsunęłam sukienkę, przemieściłam na brzuch, następnie przesuwając się w dół i unosząc na łydkach znalazłam się nad jego kutasem. Pomagając sobie rękoma wsunęłam go sobie w cipkę, a następnie zaczęłam się opuszczać. Łatwo było powiedzieć – weź go sobie, ale to nie było takie proste, aby się we mnie znalazł. Gdy tylko wślizgnęła się główka, już zaczęłam jęczeć. Obserwując węża, jak połyka swoją ofiarę, w tym momencie ja miałam takie wrażenie. Moja cipka była rozwarta do granic możliwości, a on wsuwał się w nią bardzo wolno. Czułam, jak jego główka prześlizguje się centymetr za centymetrem po ściankach, aż mnie wypełnił. To, że on mnie wypełnił nie oznaczało, że wszedł we mnie. Właśnie w tym momencie chwycił mnie za biodra i unosząc swoje wbijał mnie do końca. Zaczęłam bardzo głośno jęczeć, a moment, kiedy wbił się cały potwierdziłam bardzo głośnym jękiem. Wówczas zaczęła się jazda. Ja oparłam się o jego ramiona, on chwycił mnie za pośladki, lekko je rozciągając, po czym zaczął wykonywać rytmiczne ruchy biodrami, unosząc je do góry i opuszczając. Już nie jęczałam, już tylko krzyczałam, bo napierał na mnie nie tylko z wewnątrz, ale wręcz miażdżył nabrzmiałe wargi. Pomimo to cieszyłam się każdą chwilą jego obecności w moim wnętrzu. W momencie, kiedy się we mnie spuszczał, o dziwo, dostałam bardzo mocny orgazm. Po chwili puścił pośladki, za to chwycił nabrzmiałe piersi i zaczął je dość mocno ściskać. Jęczałam, ale nie reagowałam, aż przyszedł moment, kiedy jego palce zaczęły się zaciskać bardzo mocno. Wówczas zaczęłam prawie krzyczeć – boli. W tym momencie Michał mnie puścił, ale tylko po to, aby chwycić brodawki i też je mocno ściskać. Zaczęłam się drzeć, że boli, ale nie wiem dlaczego, cały czas na nim siedziałam. A on to je ściskał, to je skręcał w lewo i prawo. Można powiedzieć, że robił to delikatnie i po woli, ale skutecznie, ja za to już płakałam z bólu, a pomimo to, jak zahipnotyzowana, nie ruszałam się. Michał ruszył się sam, puścił brodawki i pokazując, że mam się obrócić, zsunęłam się z niego. Byłam cała mokra, na szczęście obok leżały chusteczki, podtarłam się wypinając w jego stronę. No i tu moje pierwsze zdziwienie. Wszystko wskazywało na to, że te pieszczoty spowodowało u niego podniecenie, jego kutas zrobił się dość sztywny na tyle, aby wejść we mnie. A kiedy tylko poczułam go w sobie, poczułam również jego „szaleństwo”. Chwycił mnie za biodra i wsuwał, ale z taką siłą, że się tylko mogłam drzeć. Każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno w sobie, natomiast na zewnątrz jego kość łonowa z wyjątkowo mocną siłą waliła w moje wargi. Darłam się, a on, jakby w transie, wbijał się do samego końca, osiągając w pewnym momencie swój szczyt. Skończył, głośno oddychając, po czym wysunął się, mówiąc – umyj się i przyjdź na piętro. Widziałam, że znowu przyniósł torbę, więc się zastanawiałam, jaka „niespodzianka” kryje się tym razem w tej torbie. Ale posłuszna umyłam się, po czym weszłam do łazienki na piętro. Michał tam już był, okazało się, że przyniósł również kieliszki nalewkę. Nalał, po czym wzniósł toast – za Twoje i moje przyjemności, wypiliśmy kieliszki do dna. Tylko było pytanie, jak mają wyglądać te moje przyjemności, bo nie miałam wątpliwości, że to, co będzie robił, będzie jemu sprawiało przyjemność. Przez dłuższą chwilę stałam na środku łazienki, on chodził wokół mnie, dokładnie mi się przyglądając. Skończył, ponownie nalał tej swojej nalewki i tym razem już tylko stukając się ze mną pokazał, że mam ją wypić. Tej nalewki wypiłam już dość dużo, nie dość, że spowodowała moje „spuchnięcie”, to powodowała, że już dość mocno szumiało mi w głowie. Ale wypiłam, Michał odstawił kieliszki, po czym polecił mi unieść ręce nad głowę. Ponownie zaczął dotykać moich piersi, ale tym razem już dość delikatnie. Wyczuł, że są bardzo mocno nabrzmiałe. Wówczas sięgnął ręką do torby, a po chwili ujrzałam w jego ręku dość dużą, a przede wszystkim dość długą szpilkę. Chwycił jedną pierś tak, że ścisnął ja na płask, po czym w sam brodawki zaczął mi ją wbijać. Stałam z rękoma za głową, darłam się, bo przecież mnie bolało, ale też nie cofnęłam się, kiedy wsuwał ja na 1/3 głębokości. Po chwili zrobił to samo z drugą piersią. Stanął, jakby podziwiając swoje dzieło, po czym podprowadził do ściany przodem, oparł ręce z boku i przysunął dość blisko, ale nie na tyle, abym dotykała ściany tymi szpilkami. Ustawił, po chwili jakby pogłaskał po pośladkach, po czym zaczął szukać czegoś w swojej torbie. Ponieważ ściana jest lustrem wszystko widziałam. Zobaczyłam w jego ręku klasyczny bat, polski odpowiednik tego, to wielorzemieniowa dyscyplina. Podszedł do mnie, przesuwając rękojeścią po plecach, spokojnym i ciepłym głosem powiedział – stój spokojnie, ja będę pieścił Twoją pupę. Nie odezwałam się, ale wszystko widziałam, jak minimalnie odsuwa się i jak po chwili pierwsze uderzenie spada na pośladek. Odruchowo przesunęłam się do ściany, a wówczas dotknęłam szpikami o nią, lekko je wsuwając dalej. I tak było co jakiś czas, to mnie uderzał, to głaskał mi pośladki. Można powiedzieć, że je „pieścił”, bo nie uderzał zbyt mocno, ale na tyle mocno, abym je dobrze czuła. Była to jednak faza początkowa. Chyba po trzech uderzeniach powiedział – odsuń się od ściany o pół kroku. Trudno powiedzieć, ile to jest pół kroku, ale się trochę cofnęłam, co spowodowało moje wygięcie do tyłu i większe wystawienie pupy. Jemu o to chodziło, bo znowu uderzył kilka razy i ponownie polecił mi się odsunąć. Tak to trwało do momentu, kiedy odsunęłam się na tyle mocno, że prawie nie dotykałam ściany, ale za każdym razem Michał „głaskał mi pupę tym batem, tyle tylko, że za każdym razem coraz mocniej. To też kiedy znalazłam się już w pozycji mocno zgiętej polecił mi również rozsunąć szeroko nogi, tak, że tym razem jego uderzenia sięgały również cipki. Darłam się, ale tkwiłam w tej pozie do momentu, kiedy odłożył bat, zbliżył się do mnie i wsunął we mnie już mocno sztywnego kutasa. I tak samo, jak poprzednim razem, jakby w niego wstąpiła jakaś furia. Trzymał mnie, a samemu wbijał się, nie dość, że szybko, to jeszcze mocno. Darłam się i jęczałam coraz głośniej, powodowało to chyba jego podniecenie, bo jakby jeszcze mocniej się we mnie wbijał, aż do momentu, kiedy się spuścił. Usiadł na podłodze, mówiąc – idź się umyj. Weszłam pod natrysk, opłukałam, wytarłam, Michał w tym czasie już odreagował, nalał do kieliszków, podając mi powiedział krótko – pij. Po chwili wziął mnie za ręce, postawił pod tą samą ścianą, ale tyłem, polecając mi trzymać ręce rozsunięte na boki oparte o ścianę. Samemu sprawdził, czy jestem odpowiednio oparta, jednocześnie rozsuwając mi szeroko nogi. To ustawianie trwało dość długo, ale tylko po to, aby on mógł dłużej odreagować. Po chwali ponownie pojawił się w jego ręku ten sam bat, podszedł do mnie i patrząc prosto w oczy uderzył w dolną część brzucha. Jęknęłam, a on ponownie, jeszcze niżej, jednak za chwilę przeniósł się do góry i zaczął uderzać po piersiach. Teraz już się darłam, on jednak na to nie reagował. Nie wiem, ile razy mnie uderzył, nie jest to tak ważne, ważne jest, że w tym momencie częściej uderzał po piersiach, niż po brzuchu. Za chwilę okazało się, że jest to tylko przygrywka do części zasadniczej, jeżeli to tak można nazwać. Przerwał, odłożył bat, po czym wysunął na środek stojący pod ścianą stolik, nakrył ręcznikiem. Przerwał ciąg dalszy tych czynności, podając mi następny kieliszek. Wypiłam, bo przede wszystkim zaschło mi w gardle, po czym polecił położyć się na nim, szeroko rozsuwając nogi. Samemu dopilnował, abym je miała odpowiednio szeroko rozłożone i uniesione do góry, ponownie wziął w rękę bat, przeciągnął ręką po cipce, mówiąc, że bardzo lubi, kiedy są czerwone, za chwilę już mnie uderzył w sam środek. Po chwili ponownie, tak jeszcze kilka razy, tyle tylko, że tym razem nie było to „głaskanie”. Uderzał mocno, a ja głośno się darłam. Kiedy przestał, przesunął po niej ręką, mówiąc – zobacz, jaka jest czerwoniutka, jak bym mogła cokolwiek w tym momencie zobaczyć, wówczas chwycił w dłoń tego swojego kutasa i skierował prosto w dziurkę. Kiedy wszedł, uniósł mi jeszcze wyżej nogi, one oparły się o jego ramiona, a on chwycił rękoma piersi, które mocno ściskał, następnie zaczął się systematycznie we mnie wbijać. Jęczałam i pokrzykiwałam, bo mnie wszystko bolało. On na to nie zwracał uwagę, tylko całym ciężarem ciała napierał, prawie przesuwając mnie po tym stole. Czułam go bardzo mocno w sobie, ale też czułam go bardzo mocno na wargach, które przecież tak mocno obił. Na szczęście i na niego przyszedł koniec, poczułam, jak się we mnie spuszcza. Przez chwilę zaczęłam się zastanawiać. Skąd on bierze tyle siły, aby się tak raz za razem spuszczać. Niestety, nie miałam czasu na dłuższe zastanawianie się, Michał jeszcze chwilę tkwił we mnie, po czym polecił, abym ponownie chwyciła i szeroko rozsunęła nogi. Trzymałam je, on w tym czasie coś szukał w torbie. Okazało się, że jest to dość duży ( 5cm) klips biurowy. Ścisnął dwoma palcami nabrzmiałą wargę, po czym zapiął go. Darłam się, bo przecież bolało, ale on go zapiął, nie reagując na moje darcie. Po chwili zrobił to samo z drugą wargą, okazało się, że to nie wszystko. Wyjął z torby krótkie, ale dość grube szpilkę z dość dużym łepkiem, chwycił w dwa palce łechtaczkę i zaczął ja w nią wbijać. Darłam się, bo przez chwile nie mógł się przebić, ale po chwili już było po wszystkim. Wówczas pozwolił mi puścić i opuścić nogi. Pokazał, że mam stanąć przy stole, opierając się o niego pośladkami. Po tych zabiegach nogi mi się trzęsły, ale jakoś stałam, podpierając się rękoma z tyłu. Michał stanął przede mną i głaszcząc piersi, jakby je lekko ściskając, wyjął z nich te szpilki, które wcześniej wbił. Było to jednak działanie pozorne. Odłożył szpilki, za to ścisnął jedną pierś palcami od góry i od dołu, po czym zapiął na niej taki sam klips biurowy, jak na wargach. Jęczałam z bólu, on jednak bardzo precyzyjnie je zakładał. Niby skończył, ale to były tylko pozory. Zaraz w jego ręku pojawił się, jak się później okazało, 3cm średnicy i 18cm długości ciężarek, który zawiesił na piersi. Po chwili tak samo obciążona była druga. Obciągając je, powodowały dodatkowy nacisk na te klipsy, a przez to dodatkowy ból. Za chwilę takie same dwa ciężarki zawisły na mich wargach. Jęczałam z bólu, ale to nic nie dawało. Wówczas Michał polecił mi, abym się odwróciła przodem do stołu, oparła ręce o jego brzeg  i mocno odsunęła pochylając się przy tym do przodu. Tym sposobem zwisały ze mnie te ciężarki, mocno naciągając zarówno piersi, jak i wargi. Michał osobiście poprawił mnie tak, abym miała mocno rozsunięte nogi, po czym za chwilę wziął do ręki bat i zaczął mnie bić, ale tak, aby te rzemienie trafiały w sam środek krocza. Stawał przede mną to z jednej, to z drugiej strony, systematycznie uderzając. Kiedy skończył, usłyszałam – nie ruszaj się. Wyjął, jak się później okazało, dość dużych rozmiarów sztucznego penisa, nie wiem tylko, czym go posmarował, bo za chwilę usłyszałam komentarz – może kiedyś poczujesz takiego naturalnego, na razie masz zastępstwo, po czym wsunął mi go w dziurkę. Ale wsunął tylko część, okazał się być bardzo dużym i nie wszedł we mnie od razu. Tyle tylko, że dokładnie w tym samym momencie poczułam w cipce mocne cieczenie. Chwyciłam sama go rękoma i wsuwałam w środek, jednocześnie robiąc „taniec Św. Wita”, bo tak mnie w środku piekło. Wsunęłam w siebie prawie 3/4, czując, że jestem już wypełniona. Ale to pieczenie powodowało, że ręce jakby same się na nim zaciskały, próbując wsunąć go jeszcze głębiej. Na dodatek cały czas czułam te ciężarki zarówno na cipce, jak i na wargach. Jęczałam i kręciłam się wokół siebie, a Michał stojąc obok tylko czasami „dopingował” mnie batem, abym go wpychała coraz głębiej. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale w końcu miałam go w sobie. Można powiedzieć, że triumfalnie spojrzałam na Michała, on jednak nie uznał tej sprawy za zakończoną. Ponownie ustawił mnie przodem do stołu, polecając szeroko rozsunąć nogi. Poczułam, jak jego ręka „sprawdza”, czy korek, który miałam odpowiednio głęboko siedzi we mnie, po czym polecił, abym rozsunęła mocno pośladki. Poczułam, jak je dotyka, jak przesuwa rękę po rowku, dotykając brązowej dziurki, po czym pochylił się i zaczął czegoś szukać w torbie. Za nim zdążyłam dobrze się temu przyjrzeć, już poczułam coś na brązowej dziurce. Okazało się, że jest to klasyczny korek analny typu „łezka”. Naparł nim mocno na dziurkę, ja się rozdarłam, ale on go już we mnie wsuwał. Zatrzymał na chwilę, po czym ponownie naparł. Wsuwając go coraz głębiej. Tak systematycznie napierając wsuwał coraz głębiej, a ja coraz mocniej jęczałam i kręciłam biodrami na boki. Nagle poczułam, że moja pupa „połknęła” tę najszerszą część i teraz już jakby się łatwiej przesuwa w głąb. Nie było to takie proste, w cipce siedział tamten korek. W końcu poczułam jego stopkę, czując go całego mocno w sobie. Wówczas Michał poprosił, , abym usiadła na podstawionym stołeczku. Nie było to takie proste, musiałam szeroko rozsunąć nogi, na cipce wisiały ciężarki, ale na szczęście miały dość długie łańcuszki. Kiedy siadałam, poczułam, że oba moje korki jeszcze głębiej wbijają się we mnie, ale to już była końcówka. Michał sprawdził, czy odpowiednio siedzę, po czym gładząc mnie po twarzy powiedział – tym razem również nie mogłem zaprezentować Ci pełnych swoich kwalifikacji, ale przyjedź do nas, to je poznasz, natomiast koledzy będą Cię pierdolić do upadłego. Po tych słowach ubrał się i wyszedł. Ja już spokojnie weszłam pod prysznic i w strumieniu ciepłej wody systematycznie uwalniałam się od tych jego „zabawek”. Kiedy skończyłam, wysmarowałam się odpowiednimi kremami, po czym zeszłam do swojej sypialni, położyłam do łóżka. Tak się zakończyło moje drugie spotkanie z „dorosłym” kuzynem Michałem. Jak zwykle w takiej sytuacji, natychmiast przyszła refleksja, co to znaczy „koledzy będą Cię pierdolić do upadłego”. Po chwili jednak doszłam do wniosku, że dalsze zastanawianie się nie ma uzasadnienia, bo nic więcej nie wiem. Albo się dowiem, kiedy zdecyduję się tam pojechać, albo się nie dowiem, jeśli nie pojadę. Znając się, to pierwsze założenie jest bliższe prawdy, problem tylko – kiedy ??? 07 luty 2011r Baśka baska45@poczta.onet.pl

Spotkanie z Michałem 01

Spotkanie z Michałem, 01.

Dziwnie się to moje życie układa. W połowie stycznia poznałam Andrzeja, przeżyłam z nim kilka wspaniałych chwil klasycznego seksu i już mi się to „urwało”. Andrzej od tego poniedziałku ma sesje egzaminacyjną, ma do zdania jakieś poważne egzaminy i kilka zaliczeń. To też już w sobotę pojechał do domu, uczyć się.  Po sesji „służbowo” jadą w góry na narty. Realna szansa spotkać się z nim, jeżeli będzie chciał, za miesiąc.

  •  

I jakby natychmiast pojawia się coś innego, ale o zupełnie innym charakterze, co mnie zresztą mocno zaskoczyło. Pojawił się Michał. Michał jest od wielu lat. Jest to syn mojego kuzyna z drugiej linii rodziny. Tata miał brata i to jest trzecie pokolenie po tym bracie. Michał zaczął przychodzić do mnie dość wcześnie, bo mieszkając samej, czasami potrzebowałam „męskiej ręki”. Ale kiedy już zaczął dorastać, zaczęłam go „wprowadzać” w życie, tak, jak to kiedyś robiłam z własnym synem. Dzisiaj Michał ma 28 lat i jest wspaniałym mężczyzną, ok. 190cm wzrostu, 110kr wagi. Okazało się, że przy takiej posturze ciała inne „członki” też mają swój wymiar, a jego, moim zdaniem, jest szczególnie duży, jest odpowiednio długi, myślę, że ma w zwodzie ok. 22cm, ale przy tym jest gruby, chyba ok. 3,5cm. Za każdym razem, kiedy miałam z nim spotkania, później czułam go mocno w sobie. Michał skończył na Politechnice Inżynierię Sanitarną i pojechał do Niemiec do pracy. Obecnie pracuje we Frankfurcie nad Menem i podobno dość dobrze mu się powodzi. „Wpadł” wczesną jesienią na kilka dni, nie zapomniał również o „cioteczce”. Podczas tego spotkania bardzo dokładnie mi się przyglądał, szczególnie tym moim „ozdobom”, po czym oświadczył – wiesz Basiu ( mówimy sobie po imieniu ) takie znaczki to ja widziałem w klubach z którymi współpracuję. Trochę mnie to zaskoczyło, ale nie skomentowałam. Teraz znowu wpadł na kilka dni, zadzwonił, że chce się ze mną spotkać, zaproponowałam poniedziałek, na 19-tą. Zgodził się, przyszedł punktualnie i nie udawaliśmy, że nie wiemy, po co przyszedł. Ja byłam tylko w sukieneczce zakładanej przez głowę, nie mając nic więcej na sobie. On wszedł szybko na górę, tam się rozebrał i tylko w szortach za chwilę zszedł do mnie. Zaraz byliśmy w łóżku, ale już zupełnie nadzy, przez pewien czas leżał obok mnie oglądając moje pierścionki. Dotykał, jak by się nimi bawił, szczególnie tym, na wzgórku łonowym. Nie czekając na jego pytanie, wyjaśniłam, że to prezent imieninowy od męża. Jeszcze przez pewien czas dotykał tych na piersiach, po czym powrócił do tego na wzgórku, ale tylko po to, aby za chwilę zacząć dotykać moją łechtaczkę. Przy tej posturze jego ręce też mają odpowiednią wielkość, to też palec, którym zaczął dotykać łechtaczki też miał swoją wielkość. Poczułam go bardzo mocno, po chwili zaczęłam się czuć bardzo podniecona. Przesunęłam się i chwyciłam jego kutasa. Kiedy go objęłam, moja dłoń nie mogła się zacisnąć, a obejmowała około 1/3 jego długości. Wówczas Michał przerwał te pieszczoty, mówiąc – idziemy na górę. Był już u mnie nie raz i znał to mieszkanie, zakładałam, że chce iść do pokoju gościnnego. Nie, weszliśmy do łazienki, wówczas Michał poprosił, abym uklękła, wypinając mocno pupę. Kiedy wchodził, niósł z sobą dość dużą torbę, ale wówczas nie zwróciłam na nią uwagę. Teraz ja otworzył i pierwsze, co wyjął to niezbyt długą, ratanową trzcinkę, wyprostował ją, po czym zaczął się do mnie zbliżać. Ja się rozdarłam – nieee, ale on stwierdził – Twoje znaczki wskazują, że takie zabawy nie są Ci obce, pobawimy się razem. Po czym zaraz poczułam ją na swoich pośladkach, raz na jednym raz na drugim. Tak dostałam pięć dość mocnych uderzeń. Wówczas usłyszałam rozsuń pośladki. Nie jestem w stanie w żaden logiczny sposób tego wytłumaczyć, dlaczego dobrowolnie godziłam się, aby mnie bił, ale to zrobiłam. Oparłam się na ramionach, wypięłam mocno pupę, szeroko rozsuwając nogi, chwyciłam rękoma pośladki i też je mocno rozciągnęłam. On stanął przede mną, pochylił, przeciągnął ręką równo po rowku, po czym poczułam uderzenie. Najpierw raz, po chwili drugi i tak znowu pięć razy. Jęczałam, bo te uderzenia spadały równo na brązową dziurkę, sięgając jednocześnie cipki. Po tych pięciu uderzeniach skończył, prosząc, abym się w rozkroku oparła rękoma o stół i wypięła w jego kierunku pupę. Spojrzałam, w tym momencie się smarował, zrozumiałam, że za chwilę będzie chciał we mnie wejść. I nie pomyliłam się, poczułam tego jego wielkiego kutasa na brązowej dziurce. Najpierw naparł, przez chwilę zwieracz się bronił, ale puścił i ten „gruby kołek” wchodził w moje wnętrze. Na szczęście robił to dość powoli, ale skutecznie, zaraz poczułam jego biodra na swoich. Poczułam go bardzo mocno, zaczęłam jęczeć, bo czułam go wewnątrz siebie, ale czułam go też na zewnątrz, jak swoimi biodrami urażał pośladki, które moment temu obił. Trzymał mnie mocno, wsuwał się systematycznie, to spowodowało, że nie tak szybko, ale jednak doszedł do swojego maksymalnego podniecenia, chwycił mnie mocniej, poczułam, jak mnie wypełnia. Jest to zupełnie inne uczucie, niż wytrysk w cipkę, ale również bardzo miłe. Chwilę tkwił wewnątrz, a kiedy się wysunął, usłyszałam – nie ruszaj się. Spojrzałam kątem oka, on wyciąga zafoliowaną „kukurydzę”. Zdjął folie, sięgnął po jakiś kram, posmarował, przystawił do mojej brązowej dziurki. Jęknęłam – nieee, ale usłyszałam – nie dyskutuj, to jest kukurydza namiętności, na pewno Ci się zmiesci. W tym momencie trudno mi było dyskutować, bo już jakaś część jej weszła w pupę, tyle tylko, że była ona wcale nie mała, o odpowiedniej średnicy. To też przyszedł moment, kiedy poczułam ból, krzyknęłam, wówczas delikatnie ja wycofał, naparł ponownie. Tym razem już wszedł we mnie głęboko, po chwili na zewnątrz pozostała tylko stopka umożliwiająca jej wyciągnięcie. Ale w tym momencie poczułam coś dziwnego, jakby wewnątrz mnie zaczęło się coś poruszać. Michał powiedział – wyprostuj się, nie da się ukryć, że na brzuchu widać było odpowiednie zgrubienie, pogłaskał mnie po nim mówiąc – tam się będą uwalniały „ziarenka” tej kukurydzy które będą wędrowały coraz głębiej, ale z czasem rozpuszczą się w Twoich sokach. Więc to, co ja już zaczynałam czuć, było to uwalnianie się tych „ziarenek” i poruszanie się nich we mnie. Czułam to w jakiś dziwny sposób, to nie bolało, ale jakoś „przeszkadzało”. Miałam wrażenie, jakby wewnątrz chodziły we mnie mrówki. Nie zdążyłam jednak szerzej się nad tym zastanowić, ponieważ Michał „przystąpił” do następnej czynności. Chwycił za ręce i przekładając do tyłu bardzo szybko zapiął je pomógł kajdanki, nawet nie wiem, skąd je wziął, po czym polecił usiąść na stojący obok stołeczek, który przykrył ręcznikiem. Spowodowało to całkowite wbicie się tej „kukurydzy” we mnie, która uwalniała coraz więcej tych ziarenek, one z kolei coraz mocniej gdzieś się tam w moim wnętrzu kręciły, co mi bardzo „przeszkadzało”. Przez chwilę gładził moje piersi, ale zaraz się nimi zajął w zupełnie inny sposób. Wyjął z torby taką opaskę elektryczną, którą mocuje się kable, zwinął ją w kółko, po czym chwycił jedną pierś, ciągnąć ją do przodu jak najgłębiej nasunął na nią tą opaskę i mocno ścisnął. Po chwili z piersi zrobił się „balonik”. To samo zrobił za chwilę z drugą, a kiedy już obie nabrały odpowiedniego wypukłego kształtu wziął tą sama trzcinkę i zaczął w nie uderzać. Darłam się, ale nie mogłam się bronić, ręce miałam złączone z tyłu. Uderzył po pięć razy na każdą pierś i uznał, że wystarczy. Tym razem w jego ręku pojawiły się szpilki bardzo podobne do wykałaczek, ale z tworzywa i zaczął mi je wbijać pionowo w piersi, po dwie w każdą z dwóch stron brodawek. Darłam się coraz głośniej, on jednak precyzyjnie je wsuwał pionowo, z góry na dół. Kiedy skończył, w jego rękach pojawiły się następne „zabawki” w postaci klasycznych elektrycznych „krokodylków. Chwycił mnie za brodawkę, mocno wyciągnął ja do przodu, po czym zacisnął na niej takiego krokodylka. Darłam się, bo jego ostre końcówki mocno się w nią wbijały. Po chwili to samo spotkało druga brodawkę. Ale to jeszcze nie koniec. Te krokodylki na jednej ze swoich końcówek miały dość dużych rozmiarów kółeczka. Po chwili okazało się, po co one są. Michał wyjął z torby dwie, średniej wielkości kulki, miały jak się później okazało, po 5cm średnicy i na dość miniaturowych karabińczykach poprzypinał je, po jednej do każdej piersi. Jęczałam bardzo głośno, bo były ona już mocno ściśnięte tymi opaskami, przekłute. Wówczas odpiął mi ręce, polecając oprzeć się ponownie o stół i szeroko rozsunąć nogi. Spojrzałam i już nie miałam wątpliwości, jego kutas ponownie był gotów „do akcji. Ale za nim poczułam w sobie jego kutasa, wcześniej poczułam tą ratanową trzcinkę, którą spadła na cipkę. Najpierw raz, później drugi, aż tak do pięciu. Darłam się, mocno przebierałam nogami, ale stałam, czekając na koniec. Po tych pięciu uderzeniach przeciągnął ręką po niej, jakby chciał sprawdzić, czy ją dobrze zbił i zaczął przystawiać do niej swojego kutasa. Lubię tę pozycję, ponadto przy takiej dysproporcji ciała, taka pozycja jest bardzo wygodna. Michał miał mnie tak już wielokrotnie, pomagając sobie ręką za chwilę już poczułam jego główkę w cipce, wówczas chwycił mnie za biodra i mocnym zdecydowanym ruchem wszedł. Ja się rozdarłam, w pierwszej chwili miałam wrażenie, że mnie rozedrze, tak mocno we mnie wchodził. Na dodatek w pupie siedziała jeszcze dość gruba ta kukurydza. Ale cipka była na tyle mokra i miękka, że go „wpuściła”, jednak nie całego. Resztę później musiał „zdobywać” systematycznie się we mnie wsuwając. We mnie narastało podniecenie, jęczałam coraz głośniej, tym bardziej, że u piersi wisiały te dwie kulki, które w rytm jego wsuwania się we mnie kołysały się, powodując dość duży ból. On się wysuwał i wsuwał, a ja czułam, jak ta jego główka „szoruje” po ściankach cipki i jak mocno napiera na szyjkę. Robił to dość wolno, ale za to mocno wbijając się we mnie, aż w końcu poczułam jego biodra na sobie. Wszedł cały i nie miałam wątpliwości, że jest głęboko we mnie, bo to czułam. Czułam go w całym swoim podbrzuszu. Michał, czując, że już wszedł cały zaczął wsuwać się coraz mocniej, jego kość łonową poczułam mocno na pupie. Tak, jak był mocny wsuwając się we mnie, tak samo mocno spuścił się, a ja prawie krzyczałam, osiągając w tym momencie, ku mojemu zdziwieniu, wyjątkowo mocny orgazm. Tkwił we mnie przez dłuższą chwilę, a kiedy się wysunął, poprosił, abym położyła się na stole, rozchylając szeroko nogi. Zrobiłam to, a wówczas w jego ręku ponownie pojawiła się ta ratanowa trzcinka. I nie umiem tego w żaden logiczny sposób wytłumaczyć, dlaczego nie opuściłam nóg, tylko jeszcze mocniej podciągnęłam je do góry, wypinając w jego kierunku krocze. A on tylko na nie spojrzał, po czym zamachnął się i uderzył równo w sam środek. Rozdarłam się, bo przecież mnie zabolało, ale on systematycznie zaczął uderzać, dostałam pięć razy w sam środek cipki. Nie pozwolił mi się umyć po naszym zbliżeniu, to też teraz zaczęła wypływać ze mnie ta mieszanina jego spermy i mojego śluzu. Kiedy w to uderzał, to aż chlapało. Na szczęście przestał, ale to nie oznaczało, że skończył. Schylił się do swojej torby, spojrzałam, a w jego ręku klasyczny „ogórek”. Zaczął z niego zdejmować folię, okazało się, że jest to żelowa imitacja ogórka, ale jak powiedział, nasączona specjalną substancją. Co ona powoduje, przekonasz się.- usłyszałam. Rzeczywiście, kiedy otworzył poczułam jakiś dziwny zapach, on go przyłożył do cipki i zaczął wsuwać. Ale mały problem, to nie było wcale takie miękkie i takie małe. Na pierwszy rzut oka miał on około 18cm długości, ale był dość szeroki, ok. 4cm. Zresztą, później, jak pomierzyłam wcale się nie pomyliłam. Wcisnął we mnie ¾ ja prawie krzyczałam zaczęłam, widząc, jak mi „rośnie” brzuch. On jednak nie przestawał, systematycznie popuszczał i napierał tak, że w końcu wsunął mi całego, a ja widziałam wcale nie małe wybrzuszenie na dolnej części podbrzusza. Czułam go bardzo mocno w sobie, ale czułam już też jakieś dziwne wewnątrz „smeranie”. Nie było to piekące, nie był to ból, ale jakieś dziwne łechtanie pobudzające i powodujące jakieś dziwne podniecenie. Spotkałam się czymś takim po raz pierwszy ponieważ po chwili wyczułam jakby dodatkowe skurcze brzucha. Za nim zdążyłam się nad tym dobrze zastanowić, w jego ręku pojawiła się szpilka, taka sama, jaką wbijał w pierś. Wg mnie miała ona 10cm długości, resztę położył mi na brzuchu, a tą jedną wziął w dwa palce. Druga ręką ścisnął wargę sromową i zaczął mi w nią ją wbijać. Zaczęłam się drzeć, nic to nie dało, za chwilę przebijał drugą. Tak wbił mi w wargi cztery takie szpilki, mówiąc – teraz Ci się nie wysunie, możesz wstać. Możesz wstać, jest to dobrze powiedziane, ale jak to zrobić. Spuściłam nogi, oparłam o podłogę, a za chwilę rozdarłam się w dużym krzyku. Szpilki, które mi wbił w wargi były dość długie i dwustronnie ostre, po też jak zsunęłam nogi do siebie, oba końce wbiły mi się w uda. Michał pomógł mi stanąć na nogach, one jednak się trzęsły, to też usiadłam na stołeczku, ale tym sposobem jeszcze mocniej wbiłam tego ogórka w siebie. Stwierdził – pokazałem Ci dzisiaj, jak się można u nas zabawić. Mam nadzieję, ze niedługo przyjedziesz, poznam Cię z moimi kolegami i poznasz jeszcze inne nasze zabawy. A jeżeli będziesz miała życzenie, znaczek też dostaniesz. Po czym „cmoknął” mnie, ubrał się i poszedł. Ja wolniutko poszłam pod natrysk, puściłam ciepłą wodę, zaczęłam uwalniać się od tego wszystkiego, co on na mnie zostawił. Zdjęłam kulki razem z krokodylkami, wyciągnęłam szpilki i zsunęłam opaski, uwalniając zupełnie piersi. Po chwili wyjęłam z pupy „kukurydzę” okazało się, że zostało jej połowę, wszystkie „ziarenka” poodklejały się i siedziały gdzieś we mnie, powodując to bardzo dziwne uczucie. W końcu wyciągnęłam szpilki, wysunęłam tego ogórka. Odłożyłam to wszystko na bok, dokładnie się umyłam, pokłute miejsca posmarowałam odpowiednią maścią, poszłam do siebie, położyłam do łóżku i przez dłuższą chwilę zastanawiałam – jak to się wszystko mogło stać ? Kiedy i jak to się stało, że mój „malutki” Michałem wyrósł na tak dorodnego mężczyznę, na dodatek z takimi możliwościami fizycznymi oraz takimi kwalifikacjami „zabawowymi”. Nie znalazłam na to pytanie odpowiedzi, bo usnęłam. We wtorek miałam bardzo poważne problemy, żeby wstać, ale jakoś do tej pracy poszłam. Na dobre rozruszałam się dopiero wieczorem, na basenie. Wychodząc z niego, niestety, nie spotkałam Andrzeja. Czy go jeszcze spotkam – nie wiem, czy pojadę do Michała – też nie wiem? Same niewiadome. 03 luty 2011r. Baśka baska45@poczta.onet.pl

***

Student Andrzej

Student Andrzej

Znowu jest student i na dodatek Andrzej, tak jak mój były mąż ma na imię i tak jak on kiedyś wygląda, młody wysportowany, wysoki mężczyzna. A wszystko zaczęło się od głupoty dwóch innych mężczyzn. Mam siedzącą pracę, to też od lat staram się trochę ćwiczyć, aby się nie zasiedzieć.

  •  

We wtorki staram się chodzić na basen, a w niedzielę przed południem urządzam sobie rowerowe wycieczki i to dość dalekie. Ale mina niedziela była pod względem pogody „wściekła’, lało i lało. To tez postanowiłam około południa iść na basen. Normalnie, jak zwykle, przebrałam się w szatni w kostium, założyłam czepek, nie wymagają, ale jest mi wygodnie, weszłam wsunęłam się do wody i zaczęłam pływać. Chyba z racji pogody na basenie było prawie pusto. Nie jestem żadnym wyczynowcem, nie znam różnych styli, umiem ta swoją „żabą”, ale tak mogę pływać długo. Nie raz były z tym różne numery, tym razem wyszedł też. Pod ścianą siedziało na ławce dwóch młodych mężczyzn, traktując mnie, z racji mojej postury „za dziewczynkę” również wsunęli się do wody i zaczęli obok mnie pływać „młócąc”: wodę jakimś motylkiem czy kraulem. Ja popatrzyłam na nich spokojnie, wzięłam nawrót i płynę dalej. Po przepłynięciu następnych 100m zwolnili i zaczęli mi się dość mocno przyglądać. Ja nie zwracałam na nich uwagę, tylko następny nawrót i płynę. Wówczas jeden z nich zapytał jak długo mam zamiar pływać, odpowiedziałam, ze jak się zmęczę, to wyjdę. No i dalej już się „nabrali” mówiąc – kto pierwszy wyjdzie z wody, ten stawia kawę. Było to przy końcowym brzegu, przy którym siedział ratownik, oni pewni siebie, jeszcze do niego krzyknęli – słyszałeś, on kiwnął głową, a ja odbiłam się od brzegu i zaczęłam dalej pływać. Po 600m widzę, że już wiszą na brzegu. Podpłynęłam i z „szyderczym” uśmiechem mówię – przypominam, że kto pierwszy wyjdzie z baseny, ten stawia kawę, ale mieliśmy pływać, a nie wisieć na bandzie. Spojrzeli na mnie, a ja się odbiłam i płynę dalej, odbili się, zaczęli płynąć też, ale dla jednego było to już ostatnie 100m, kiedy ja brałam nawrót, on wyszedł z basenu i widziałam, jak wychodzi. Drugi wytrzymał jeszcze 150m i wyszedł z drugiej strony basenu, ja podpłynęłam do brzegu, gdzie siedział ratownik i zatrzymując się na chwilę spytałam go – no to gdzie są Ci moi zawodnicy, uśmiechnęłam się i zaczęłam pływać dalej. On się tylko uśmiechnął, po chwili zauważyłam, że też wyszedł, jak długo go nie było, nie wiem, ale przyszedł moment, kiedy ja też uznałam, że dość. Podpłynęłam do drabinki i wyszłam. Wówczas on się poderwał, podszedł, patrzę, a on trzyma w ręku przepiękną pąsową różę, podając, mówi – to dla ciebie, dziękuję Ci, żeś wykończyła tych dwóch zarozumialców. Ja byłam owinięta w ręcznik, wzięłam, po czym zdjęłam czepek, on widząc mnie dostał oczy jak „pięć złotych”, po czym zaczął – przepraszam Panią, ale ja nie przypuszczałem…W tym momencie przerwałam mu, dziękując za różę, i zapraszając go na kawę do baru. Okazało się, że dochodziła akurat 14-ta i jego dyżur na basenie już się kończył, dalej obejmowali dłuż właśnie Ci dwaj, którzy „wysiedli”. Ubrałam się, a kiedy wyszłam z szatni już na mnie czekał. Spojrzał i zrobiło mi się „miękko”. Wysoki, dobrze zbudowany szatyn, o bardzo ładnej powierzchowności, skromnie ubrany w kolorową koszulę i dżinsy. W tym kompleksie jest bar – kawiarnia, poszliśmy, stwierdziłam, że od niego otrzymałam przepiękną różę, to ja zapraszam go na kawę. Podczas rozmowy okazało się że jest to pan inżynier, który skończył I etap studiów, a teraz kończy I semestr studiów magisterskich. Jest „zamiejscowy” mieszka w akademiku, a na basenie dorabia do stypendium. Rozmowa toczyła się gładko, wypiliśmy kawę i zrobiła się godzina 15-ta, stwierdziłam, że musze już iść do domu, bo zgłodniałam, czas byłby zjeść jakiś obiad. Wówczas Andrzej, bo wcześniej już mi się przedstawił stwierdził, że on też musi wpaść do jakiegoś Mc Donads’a, bo w niedzielę nie ma obiadu w akademiku. No cóż, mam taka naturę i nic na to nie poradzę, czasami coś szybciej powiem, niż pomyślę. Spojrzałam na niego i stwierdziłam – jest niedziela, należy Ci się normalny obiad za te różę, zapraszam. Spojrzał, a ja powtórzyłam – nie rozumiesz, zapraszam Cię do siebie na obiad. W tym momencie wstałam, chwyciłam go za rękę i zaczęliśmy iść w kierunku szatni. On jakby jeszcze nie dowierzał, ale ja podałam mu swój numerek, wzięłam kurtkę, on zarzucił swoją, wyszliśmy, podeszliśmy do samochodu, otworzyłam, o dziwo otworzył mi drzwi, ja wrzuciłam torbę do bagażnika, wsiadłam i przyjechaliśmy do mnie. Weszliśmy, poprosiłam, aby się rozebrał w korytarzyku, dając mu „dyżurne” pantofle i zapraszając, aby usiadł w salonie przy ławie. Ja się również „zakręciłam” i pierwsze, co zrobiłam, to na szybko naszykowałam dwa drinki. Stuknęliśmy się szklaneczkami, wznosząc toast – za miłe spotkanie, po czym Andrzej zasiadł na kanapie, a ja zajęłam się szybkim przygotowaniem obiadu. Miałam już go podszykowanego dzięki Magdzie, bitki wołowe, ugotowaną kaszę, trzeba było ja tylko podgrzać, zrobiłam mizerię oraz pokroiłam pomidora z cebulką. Gdybym się spodziewała „gościa” to może bym naszykowała coś wykwintniejszego, ale tak, to musieliśmy się zadowolić tym, co miałam podszykowane. Okazało się, że to, co miałam podszykowane, w stosunku do „stołówkowego” jedzenia było też czymś wykwintnym. Nakryłam stół na dwie osoby, postawiłam świece, postawiłam też sok jabłkowy i pomarańczowy, wódeczkę czystą i żubrówkę oraz lód. Po chwili już miałam ciepłe dania, podałam i zasiedliśmy do obiadu. Pokazałam mu alkohole mówiąc – jesteś mężczyzną, decyduj. Nalał do szklaneczek żubrówkę i sok jabłkowy, dołożył lodu, ponownie wznieśliśmy toast – za miłe spotkanie. Przyjemność było patrzeć, jak „pochłania” serwowaną mu kaszę, bitki i surówkę, moment i wszystko ze stołu zniknęło. Kiedy skończyliśmy, zapytałam, przy życzy sobie herbatę lub kawę. Wyraził chęć na herbatę, a kiedy poszłam do kuchni ją szykować, zapytałam, czy może być w kubku, pokazując dość duży kubek. W takim kubku kiedyś pijał herbatę mój mąż, a w tym, który pokazywałam, pijął mój syn. Andrzej spojrzał, po czym rozległo się głośne – takkkk, naszykowałam, postawiłam na ławie, wyjęłam z szafki jakieś ciastka i zasiedliśmy ponownie, Andrzej naszykował następnego drinka, okazało się, że kończy nam się zawartość butelki. Kiedy spokojnie sączyliśmy tego drinka, rozmawiając dalej o jego studiach i planach na przyszłość nastąpiło coś, czego kompletnie nie przewidywałam. Była już prawie 17-ta, kiedy zadzwonił telefon, Andrzej odebrał, po czym usłyszałam, że jakiś męski głos gdzieś go zaprasza. Andrzej odmówił, wyjaśniając, że jest zajęty. Męski głos był dość napastliwy, nalegał, sugerując jakieś atrakcyjne spotkanie, wymieniając przy tym damskie imię. Wówczas Andrzej wyjaśnił, że jest na wyjątkowo atrakcyjnym spotkaniu z wyjątkowo atrakcyjna kobietą i nie zamierza się nigdzie ruszać, po czym wyłączył telefon. Spojrzałam na niego mocno zdziwiona, po czym dokończyliśmy pitego w tym momencie drinka. Ponieważ z ust Andrzeja padła taka deklaracja wstałam, przyniosłam następną butelkę żubrówki i pojemnik soku jabłkowego. Andrzej dość szybko zmontował następnego drinka, po czym stuknęliśmy się szklaneczkami i wprost mu powiedziałam, że nie chcę, aby miał przeze mnie jakieś kłopoty, szczególnie z kobieta. Andrzej wyjaśnił, że nie ma żadnych zobowiązań wobec żadnej kobiety i póki co, jest mu bardzo dobrze ze mną. Nie wiem, czy powodem tego postępowania była ilość wypitego alkoholu, czy rozdrażnienie po tej rozmowie, ale Andrzej w pewnym momencie obrócił się w moim kierunku, chwycił rękoma za boki głowy i bardzo wolno zbliżył usta do moich. Ja otworzyłam bardzo szeroko oczy, ale kiedy je poczułam na swoich zmrużyłam w znaczący sposób. Usta nasze na początku jakby muskały się, ale po chwili już mocno do siebie przywarły. W następnym momencie lekko uchyliły i poczułam, jak zaczynają dotykać się nasze język. Delikatnie, jeden muskał drugi, aż przyszedł moment, że przywarły do siebie bardzo mocno. Wówczas Andrzej puścił moją głowę, ale za to mocno przytulił do siebie. Przywarłam do niego, czułam, jak faluje jego klatka piersiowa. To falowanie jego klatki spowodowało wręcz drżenie mojego całego ciała. Nie byłam w stanie tego wytrzymać. Nie wiem, kiedy to się stało, ale razem zaczęliśmy unosić się, a kiedy stanęliśmy na nogach, on pochylony nade mną całował mnie bardzo żarliwie, a ja obejmując jego ramiona cała po prostu drżałam. Nie umiem tego wytłumaczyć, czy to magia tego imienia, czy to magia tej postaci, ale w pewnym momencie miałam wrażenie, że czas się cofnął, ja jestem młodą dziewczyną i tulę się do swojego Andrzeja. On to wyczuł, uniósł głowę, spojrzał na mnie, ja tylko kiwnęłam głową i zaczęliśmy iść do sypialni. Iść, jest to źle powiedziane, wręcz płynęliśmy, pozbywając się po drodze ubrania. Doszliśmy do łóżka, ja się na nie wsunęłam, szeroko i wysoko unosząc nogi, po chwili on się pojawił nade mną całym swoim torsem, a po chwili poczułam koniec jego kutasa, jak ślizga się po dziurce. Nie będę ukrywała, że byłam wyjątkowo podniecona, to też w momencie, kiedy mnie wypełniał aż jęknęłam. Poczułam go bardzo mocno w sobie, czułam, jak jego główka ślizga się delikatnie po ściankach po to, aby za chwilę oprzeć się o ścianki szyjki. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale czułam go bardzo mocno w sobie, wyrzuciłam ręce do tyłu i wypinając w jego kierunku biodra czekałam na każde jego następne pchniecie. On to chyba wyczuł, bo się wcale nie śpieszył, wolniutko minimalnie się wysuwał, po czym równie wolno, ale w dość zdecydowany sposób wsuwał mi tero kutasa aż do końca. Nie wiem, jak on to robił, ale ta zabawa trwała dość długo, miał mnie całą pod sobą, patrzył mi prosto w oczy i wsuwał się aż do końca. Po którymś kolejnym pchnięciu zaczęłam czuć narastające skurcze brzucha sygnalizujące nadchodzący orgazm. Chciałam mieć go razem z nim i lekko ściskając ja próbowałam go powstrzymać. Okazało się, ze mi się udało, mocne skurcze przyszły kiedy zdecydowanie zwolnił ze swoimi pchnięciami, ale za to zrobiły się bardzo mocne, po chwili poczułam, jak tężeje, jeszcze moment, jak mnie wypełnia. Wówczas ja też dostałam bardzo mocny skurcz pełnego orgazmu, który potwierdziłam bardzo głośnym jękiem. Tak tkwiliśmy jeszcze przez dłuższą chwilę, po czym powiedziałam, że na piętrze jest druga łazienka, żeby tam poszedł się umyć. Jeszcze chwile tkił we mnie, ale już nie długo, wysunął i poszedł. Ja zwinęłam się w fasolkę i tak tkwiłam jeszcze przez chwilę, jak bym chciała zatrzymać go jak najdłużej w sobie, ale po pewnym czasie też się poszłam umyć. Wróciłam, poszłam do kuchni, wzięłam jeszcze sok, postawiłam na barku, przejechałam pod ławę, wzięłam resztę, która była i ustawiłam to wszystko pod oknem w sypialni. Andrzej przyszedł owinięty w ręcznik, położył się na łóżku i za chwilę leżał obok mnie. Ale była to bardzo krótka chwila, bo której ja ułożyłam się na jego przedramieniu, a on mnie przytulił. Przytulił i nasze usta ponownie się spotkały. Spotkały w żarliwym, namiętnym pocałunku. Całowaliśmy się jak dwoje kochanków, nasze języczki biegały to w jedną to w druga stronę. Nie wiem, jak długo to trwało, ale w pewnym momencie powiedziałam – chce mi się pić. Andrzej spojrzał, uniósł, usiadł na krawędzi łóżka, przyciągnął do siebie barek i ponalewał do naszych szklaneczek. Nie będę ukrywała, że bardzo chciało mi się pić, myślę, że przede wszystkim z powodu podniecenia, do jakiego mnie doprowadził. Kiedy tak oboje siedzieliśmy na łóżku i popijaliśmy spojrzałam w dół, a tam jego kutas jeszcze „ w spoczynku”. Nigdy nie ukrywałam, że seks oralny również sprawia mi przyjemność, że nie raz bardzo dobrze czułam nie jednego kutasa w swoim gardle. Ale teraz trzeba było pobudzić tego kutasika. Odstawiłam szklankę i przesunęłam się między jego nogi, on tylko spojrzał, też odstawił szklaneczkę, oparł się na łokciach odchylając do tyłu, dając mi możliwość większego do niego dostępu. Wzięłam go w ręce i delikatnie zsuwając napletek zaczęłam oblizywać główkę, to z jednej strony, to z drugiej, to znowu delikatnie biorąc ją w usta, języczkiem próbując wcisnąć się w dziurkę. To ponownie wysunęłam się i ponownie zaczęłam oblizywać główkę. Poczułam, że już zaczyna się robić sztywniejszy, wówczas zsunęłam napletek i w tej pozycji wsunęłam go sobie w usta, tym sposobem miałam go od razu dość głęboko. Czując, że już jest coraz bardziej twardy zaczęłam jeszcze intensywniej wsuwać go sobie w usta, aż poczułam, że jest już dość mocny. Wówczas wysunęłam się, mówiąc – posuń się wyżej, a samej przemieściłam się na jego brzuch i zsuwając się coraz niżej w wsunęłam go sobie w dziurkę. Andrzej tylko spojrzał, po czym chwycił mnie za piersi lekko ściskając, ja oparłam swoje ręce o jego ramiona i zaczęłam się systematycznie unosić i opadać. To powodowało coraz mocniejsze nabijanie się na jego kutasa, który robił się coraz twardszy. Zaczęłam go czuć coraz mocniej w sobie, każdy taki ruch do góry i na dół potwierdzałam coraz głośniejszym jęczeniem. Andrzej widząc to moje podniecenie, w pewnym momencie puścił moje piersi, chwycił za biodra i zaczął unosić swoje. Nie był to wielki problem, bo on duży, dobrze zbudowany mężczyzna, ja drobna kobieta. Poczułam, jak coraz mocniej ściska te moje biodra, jak coraz szybciej unosi mnie do góry i opuszcza, aż doszedł do samego szczytu, spuszczając się we mnie. Opadłam na niego, mocno oddychając. On też łapał głębokie oddechy, a oczy jego wyrażały ogromną radość. Przytulił mnie do i dość długo leżeliśmy w tej pozycji. Ale w którymś momencie trzeba było się ruszyć, zsunęłam się i poszłam do łazienki. On też poszedł się umyć, a kiedy wrócił, dokończyliśmy wcześniej rozpoczętego drinka, po czym położyliśmy się i leżeliśmy dłuższą chwilę nie rozmawiając. Ale po chwili zaczęłam – Andrzej, czy Ty masz jakieś zobowiązania, bo nie chcę, abyś miał kłopoty. Andrzej spojrzał, po czym wyjaśnił, że nie ma żadnych zobowiązań damsko – męskich. Ma zobowiązania co do nauki, chce skończyć te studia magisterskie, następnie najchętniej by został na studium doktoranckim, a jeśli nie, to chciałby wyjechać gdzieś za granicę, ale nie do pracy, a uczyć się. Muszę przyznać, że tą wypowiedzią mi zaimponował, to też ciągnę dalej – a ta praca na basenie ? Odpowiedź była krótka – dorabiam sobie w wolnych chwilach na wakacyjny wyjazd. W tym momencie rozłożył mnie na płask, rozsunął nogi, wsunął między nie głowę, a za chwilę poczułam jego język na łechtaczce. Może on zobowiązań wobec kobiety nie ma, ale doświadczenie ma na pewno. Z bardzo dużym wyczuciem jego języczek przesuwał się po mojej łechtaczce. Było niemożliwym, żeby nie widziała moich pierścionków, ale niczego nie komentował, wręcz odwrotnie pieścił mi łechtaczkę jakby jego tam nie było. Dotyki jego języka spowodowały natychmiastowe mje podniecenie, cipka się powiększyła, a w dziurce pokazały się pierwsze kropelki soków. On to zauważył i zaraz zaczął je zlizywać, mocno wsuwając języczek do środka. Te kropelki soków to była ewidentna oznaka narastającego mojego podniecenia. Dalsze jego działania tylko je potęgowały. Wsunęłam ręce pod biodra i jeszcze mocniej rozsunęłam nogi, aby miał jeszcze większy dostęp do cipki, a on jeszcze mocniej zaczął wsuwać języczek w dziurkę. Jęczałam już coraz głośniej, a on nic, tylko oparł ręce na moich udach i to lekko unosił się do góry, aby językiem „drażnić” mi łechtaczkę, to lekko się zsuwał, zanurzając języczek w dziurce. Przyszedł moment, że była ona prawie pełna soków, zwilżył w niej swój język, zsunął się jeszcze niżej i przystawił go do brązowej dziurki. Jęknęłam jeszcze głośniej, bo mam ja tez bardzo wrażliwą. On to czując zaczął jeszcze mocniej wsuwać go, aż prawie wkręcił się do środka, na ile mógł. Po chwili poczułam, że ta moja dziurka jest mocno mokra. Wówczas Andrzej uniósł się, popatrzył na mnie a po chwili dostawił do niej swojego kutasa, który nabrał dużej sztywności. Ja szybko chwyciłam się za uda, jeszcze wyżej podciągając biodra, jakby dając mu jednoznacznie do zrozumienia, że akceptuję jego pomysł. On go też tak zrozumiał i bardzo wolno zaczął na nią napierać. To trwało tylko chwile, pupa się rozluźniła i po chwili już był we mnie. Czułam go głęboko w sobie, mocno się wysuwał i jeszcze mocniej wsuwał. Trzymał mnie za biodra, jego kość łonowa mocno na mnie napierała. Jęczałam, bo to się inaczej czuje, ale też jest przyjemne, to jęczenie narastało aż do momentu, kiedy się we mnie spuścił. Wówczas prawie krzyknęłam, czułam, jak te jego soki rozpływają się po moim wnętrzu, powodując taki dziwne, ale bardzo przyjemne uczucie. W tej pozycji mógł dość długo we mnie tkwić, ale przyszedł moment, kiedy się wysunął poszedł myć. Ja również, po wyjściu z łazienki okazało się, że to jest już prawie godzina 20-ta, zaproponowałam kolacje. Andrzej w pierwszej chwili się bronił, ale po pytaniu – a co masz w lodówce, w akademiku, już dłużej ze mną dłużej nie dyskutował. Zasiedliśmy do stołu, zjedliśmy, zaproponowałam herbatę, którą postawiłam w salonie na ławie, cały czas „drinkowaliśmy”, Andrzej usiadł na kanapie, a ja poszłam na moment do kuchni, chciałam jeszcze pokroić kawałek ciasta. On jednak to widząc poszedł za mną i kiedy je kroiłam zaczął głaskać mnie po pośladkach. Przesuwał rękę, a ma ją dość dużą to po jednym, to po drugim pośladku. Byłam ubrana w lekką cienka podomkę, więc dobrze czuł, jak zaczęły drżeć pod wpływem jego dotyku. Czując, że jestem już trochę podniecona wsunął mi lewą ręką pod sukienkę, wsuwając ją mocno miedzy nogi. Ja w tym momencie oparłam się o blat, szeroko rozsuwając nogi. Palec Andrzeja za chwile już dotykał łechtaczki, a po chwili ona już się zrobiła duża. Trudno to wytłumaczyć, ale praktycznie od razu się podnieciłam i poczułam, jak dziurka napełnia się moimi sokami. Andrzej to wyczuł, za chwilę zaczął delikatnie sprawdzać dziurkę. Czując, że jest wilgotna wsunął w nią palec. Jęknęłam, poczułam go aż na szyjce. Jakby odruchowo lekko cofnęłam biodra do tyłu, jeszcze mocniej rozsuwając nogi, a on już bardzo swobodnie zaczął wsuwać i wysuwać swój palec w dziurkę. Ja zaczęłam się robić coraz bardziej podniecona, praktycznie położyłam się na blacie, wypinając mocno biodra do tyłu. Andrzej to wykorzystał i za moment miałam w sobie dwa długie i dość grube palce, a nie jeden. Jęczałam coraz głośniej, bo on coraz energiczniej wsuwał mi je i wysuwał. Przyszedł moment, kiedy praktycznie dostałam orgazm, jęczałam bardzo głośno, a z dziurki wręcz kapały moje soki. Andrzej zorientował się, że ma bardzo mokre palce, to też je wolno wysunął, przesunął minimalnie do góry i od razu znalazły się w mojej brązowej dziurce. Jęknęłam, czując je głęboko w sobie i jakby odruchowo uniosłam się do góry. On pewnie na to czekał, palce jego prawej ręki błyskawicznie wsunęły się pode mnie wypełniając cipkę. Jęczałam już bardzo głośno, niby byłam wyprostowana, ale stałam na ugiętych nogach, a on już obiema rękoma przemiennie wbijał we mnie swoje palce. Cipka była bardzo mokra, prawie cały czas sączyły się z niej soki, on to wyczuł i po chwili poczułam jak rozpiera ją swoimi trzema palcami. Jęczałam bardzo głośno, a on wsuwał je bardzo mocno. Czułam je bardzo mocno, czułam, jak się dotykają pomiędzy sobą, aż przyszedł moment, kiedy dostałam bardzo mocny orgazm, z mojego wnętrza wręcz chlusnęło sokami na podłogę, a ja prawie zawyłam. Andrzej uznał, że osiągnął swój cel, położył mnie na blacie i ponownie wypełnił mi pupę. Wbijał się bardzo mocno, a ja jęczałam, Czując, jak się wbija, jak mnie wypełnia, aż do końca, do momentu, kiedy się spuścił. Trzymał mnie dłuższą chwilę, po czym wysunął, poszedł na górę umyć się, a ja usiadłam na stołku z bardzo drżącymi nogami. Po chwili dopiero wyjęłam z szuflady czystą ściereczkę, najpierw wytarłam siebie, za chwile podłogę. Andrzej w tym czasie umył się i już zszedł z góry ubrany, dając do zrozumienia, że skończył to spotkanie. Podszedł, objął ramieniem, mówiąc – jesteś niesamowita, kiedy będziesz na basenie. Popatrzyłam, mówiąc – we wtorek wieczorem. Pochylił się i bardzo mocno mnie pocałował, a kiedy skończył powiedziałam – to się spotkamy. Przez długą chwilę patrzył na mnie, po chwili tym razem to ja mu rzuciłam się na ramiona, a usta nasze zwarły się w bardzo mocnym, namiętnym pocałunku. Kiedy trzeba było wziąć oddech zakryłam mu usta ręką, mówiąc – idź. Robiłam to wbrew sobie, bo jeszcze chwilę a ponownie byśmy wylądowali w łóżku. Andrzej to zrozumiał, założył kurtkę, wyszedł. Ja usiadłam i jeszcze długo nie mogłam dojść do siebie. Dopiero po dłuższym czasie posprzątałam, zrobiłam sobie jeszcze jednego drinka, zasiadłam na kanapie i analizowałam to, co się stało. Właściwie nie stało się nic, po prostu kochałam się z młodym chłopakiem, myślę, że sprezentowanie mu laptopa pomoże mu na jego studiach. A co będzie dalej, zobaczymy. 17 stycznia 2011r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

***

Noc Sylwestrowa 2010, część 2

Noc Sylwestrowa 2010, część 2

Po porannych „ćwiczeniach” zostałam odwieziona do pokoju w pensjonacie, gdzie się dobrze umyłam, szczególnie „spracowane” miejsca, po czym położyłam do łóżka i o dziwo zasnęłam. Obudził mnie telefon Marka, zapraszający na obiad. Nie będę ukrywała, że wstając z łóżka dość mocno czułam całe podbrzusze.

  •  

Ale lekko je rozsmarowałam i poszłam. Wzięłam z sobą sukieneczkę i kilka drobiazgów w które miałam się przebrać na kolację Sylwestrową. Z powodu małej Zosi cała rodzina postanowiła spędzić Sylwestra w domu. To też po obiedzie trwała zabawa z dzieckiem a o 22-giej, kiedy Zosia już spała, zasiedliśmy do kolacji. O północy był tradycyjny Szampan, życzenia, przede wszystkim dla Zosi i ciąg dalszy kolacji. Skończyliśmy ją tuż przed drugą, po czym zaczęliśmy się ubierać. Wówczas Hania zaproponowała, abym się nie przebierała w spodnie, bo przyjedzie po nas kolega Karola i zawiezie najpierw nas, a później ciebie. Później Ciebie, ale nie powiedziała gdzie, a ja byłam dość mocno „wstawiona”, że się nie zorientowałam się w podstępie. Zeszliśmy przed dom, chwile czekaliśmy, podjechał „duży” samochód, nawet nie wiem, jaki wsiedliśmy. Karol z przodu, obok kierowcy, a my z Anna z tyłu, tyle tylko, że na jednym z siedzeń siedział już dość potężny mężczyzna. Karol rozmawiał z kierowcą, po czym podjechaliśmy pod ich dom, wysiedli, mówiąc do mnie – Ty jedziesz dalej. Było kompletnie ciemno, nie znam miasta, to też nawet nie zorientowałam się, że my nie jedziemy do pensjonatu, w którym mieszkam, tylko zupełnie gdzieś indziej. Kiedy podjechaliśmy, obaj panowie szybko wysiedli z samochodu, pokazując, że też mam wysiąść. Wysiadłam, ale stanęłam przed samochodem i zaczęłam się rozglądać. Wówczas nastąpiło coś, czego kompletnie nie przewidywałam. Jeden z mężczyzn, który siedział obok mnie wsunął mi rękę między włosy, ścisnął, tak, że mnie mocno zabolało, drugą ręką zakrył mi usta. Drugi chwycił za rękę, wykręcił do tyłu, tak, że znalazłam się w takiej pochylonej pozycji. Byłam zbyt pijana, aby zacząć stawiać opór, zresztą mieli nade mną dużą przewagę fizyczną. Zaczęli prowadzić w kierunku budynku, przed którym staliśmy, kiedy się zbliżaliśmy ktoś otworzył drzwi i weszliśmy do środka. W całym budynku było ciemno, panował półmrok bo oświetlenie stanowiło tylko światło latarń z zewnątrz. Tak przeszliśmy jakiś odcinek jakiegoś korytarza, doszliśmy do schodów, zeszliśmy w dół i dopiero tam mnie puścili. Otworzyli drzwi do niewielkiego pomieszczenia, w którym czekał na mnie mężczyzna, spotkałam go przed południem, który bardzo słabo mówił po angielsku. Ale z tego co zrozumiałam wytłumaczył mi, że to jest ciąg dalszy „ćwiczeń” które miałam przed południem i że mam się tu rozebrać. Teraz już było jasne, przywieźli tutaj, aby mnie dalej rżnąć. Kiedy się rozbierałam „Anglik” podał mi szklaneczkę z płynem, czułam w niej alkohol, ale było mi wszystko jedno, przede wszystkim po tym „stresie” wejściowym chciało mi się pić. Rozebrałam się i weszliśmy do niezbyt dużej, ale dobrze oświetlonej i wyposażonej w sprzęty sali ćwiczeń. Spojrzałam, a przede mną stoi pięciu dobrze zbudowanych mężczyzn. Spojrzeli na mnie, po czym jeden z nich wyciągnął w moim kierunku rękę i pociągnął w głąb sali prowadząc mnie w kierunku dość wysokiej, nakrytej białym płótnem skrzyni. Położyli mnie na niej unosząc i rozciągając nogi na bok. Wówczas drugi podszedł i przez dłuższą chwilę przyglądał się mojemu kroczu. Po chwili położył rękę na podbrzuszu, przesuwając ją w znaczący sposób po moich „znaczkach” Przez dłuższą chwilę po nich niej wodził, coś komentując, czego nie zrozumiałam. Dalej przesunął rękę niżej znajdując pierścionek i napletek łechtaczki. Od tego momentu zaczęło mi być miło, zaczął bardzo delikatnie wodzić palcem po łechtaczce a ja zaraz zaczęłam się podniecać. Widząc to zaczął intensywniej wodzić palcem po niej, aż do momentu, kiedy zrobiła się bardzo mokra. Wówczas wsunął mi dwa palce w dziurkę robiąc klasyczną palcówkę. Miał rękę odpowiedniej wielkości, to też praktycznie od razu zaczęłam go czuć na szyjce, co powodowało dalsze moje podniecenie. Kiedy już zaczęłam mocno jęczeć włączyli się pozostali mężczyźni i zaczęły się „właściwa” zabawa. Dwóch podeszło z boku i mocno naciągając mi piersi w górę zapięli na każdej po jednym średniej wielkości klipsie biurowym. Rozdarłam się, bo przecież to mocno ściska, a przez to boli, ale już było po wszystkim. Popatrzyli, czy są równo zapięte, po czym wpięli w nie po średniej wielkości ciężarku, na moje oko około 100gram. Po chwili ci sami zajęli się moim podbrzuszem. Mając mocno podciągnięte do góry nogi na brzuchu utworzył się naturalny fałd skórny. Właśnie ten fałd, kilka centymetrów poniżej pępka został chwycony następnym, zdecydowanie większym, niż w piersiach klipsem biurowym. Tak samo, jak w przypadku piersi i do tego klipsa został dopięty ciężarek i też zdecydowanie większy, niż w piersiach. Po tych zabiegach ten mężczyzna, który cały czas pieścił swoimi palcami cipkę, a który doprowadził ją do dużego podniecenia wysunął je, a przede mną pojawił się następny, trzymający w ręku klasyczną packę na dość długiej rękojeści. Spojrzał, po czym przyłożył mi idealnie w sam środek. Rozdarłam się, bo przecież miałam ją mocno rozbitą po porannych „ćwiczeniach” ale to nie miało żadnego znaczenia. Przykładał mi raz za razem, ile tych uderzeń było, nie wiem, czułam już bardzo mocny ból w kroczu, przestał i pojawił się następny, tym razem ze swoim argumentem. A miał go dość dużego. Stanął, po chwili już miałam go w sobie. Darłam się nadal, bo przecież miałam wargi sromowe mocno obite. Na dodatek na brzuchu „dyndał” ciężarek, również piersi były naciągane wiszącymi ciężarkami. Przy tym zbliżeniu nie ma co mówić o jakiejkolwiek subtelności czy delikatności, wbijał się we mnie tak mocno, jak mógł. Myślałam, że w tych warunkach niczego nie będę czuła, a jednak po pewnym czasie zaczęłam odczuwać narastające podniecenie. O dziwo, doszłam do dość dużego, w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Wysunął się, za moment wsunął się drugi i to samo. Wbijał się we mnie z całej siły, ja jęczałam, czując każde jego pchnięcie na wargach, a on nic, tylko do przodu, jak by chciał wejść mi tym swoim kutasem w środek. Zamiast wejść w środek doszedł do swojego orgazmu i się spuścił. Okazało się, że to nie koniec, po tym wszedł trzeci, który już mnie rozbił całkowicie. Tylko jęczałam, a on wsuwał swojego kutasa z całej siły, aż wypełnił mnie do końca. Po tym zbliżeniu pozwolili na przerwę, kolega „Anglik” dał mi następną szklaneczkę, którą wypiłam do końca i poszłam się umyć. Celowo stałam dłuższą chwile pod natryskiem, wyszłam, znowu dostałam szklankę picia. Już po tej poprzedniej czułam, że ze mną jest „coś nie tak” Niby wszystko widzę, niby normalnie reaguję, ale nie mam kompletnie odruchu obronnego, wręcz odwrotnie, wyszłam z pod natrysku mając chęć na dalszą „zabawę” Oni też na to czekali. Tym razem ustawili mnie przy drabince, rękoma trzymałam się za szczeble dość nisko, a biodra miałam w dość dużej odległości, nogi mocno rozsunięte. Nawet nie wiem który podszedł do mnie, przeciągnął ręką po kroczu, po czym poczułam, jak na moje pośladki spada packa. Raz na jeden, raz na drugi, ale również w sam środek, tak, że sięgała aż do cipki. Jęczałam, ale to nic nie pomagało, nawet nie próbowałam liczyć tych uderzeń. Przestał, kątem oka spostrzegłam, że się moi partnerzy zamienili, ale nie widziałam niczego więcej. Za chwilę już było jasne, kiedy opuściłam głowę w dół ujrzałam, że do łechtaczki zbliża się jakiś wibrator. Zaraz go też poczułam, myślę, ze był to wibrator typu Magic Massager, z tą jednak różnicą, że miał stożkową „główkę”. Na początku główka dotykała wyłącznie łechtaczki, doprowadzając mnie do bardzo dużego podniecenia. Kręciłam biodrami na boki, ale to nic nie dawało. W tym momencie pojawiły się dodatkowe „atrakcje” Będąc w tak pochylonej pozycji „zwisały” mi obciążone piersi i zwisał mi ciężarek przypięty do brzucha. Ten tylko się kiwał, natomiast piersi, będąc mocno obciążone pozwalały na dostęp do nich. Wykorzystało to dwóch innych moich partnerów i krótkimi szpicrutami zaczęło mnie w nie uderzać, przy czym robili to na zmianę. Jeden uderzał od góry, drugi od dołu i tak na zmianę. Zaczęłam w tym momencie „szaleć”, podniecał mnie mocno wibrator, który cały czas dotykał mojej łechtaczki, a tu odczuwałam ból po uderzeniach w piersi. Ale po iluś uderzeniach moi partnerzy przestali uderzać mnie po piersiach, natomiast wibrator, wibrując z odpowiednią częstotliwością „wjechał w dziurkę, dotykając szyjki. Wręcz zaczęłam krzyczeć, cipka zaczęła się mocno podniecać, aż przyszedł moment pełnego podniecenia, po którym poczułam skurcz bardzo mocnego orgazmu. Oni na to tylko czekali, wysunęli go, po czym jego miejsce zaczęły zajmować ich kutasy. Stałam już na drżących nogach, kiedy pierwszy wszedł we mnie i wbijając się z całej siły prawie podrzucał do góry. Trzymał mocno za biodra, po czym swoimi biodrami wręcz miażdżył moje wargi. Pojękiwałam bardzo głośno prawie w rytm jego pchnięć, aż poczułam, jak się spuszcza. Po nim jeszcze dwóch tak samo mocno we mnie się wbijali. Pod koniec już prawie krzyczałam, ale to ich chyba właśnie podniecało. Kiedy trzeci skończył puścili mnie, osunęłam się na kolana. Pomogli mi się podnieść, ponownie „anglik” dał mi coś do picia i pomógł pójść do łazienki. Opłukałam się, kiedy wyszłam znowu dostałam pić. Ewidentnym było, że w tej szklaneczce był alkohol, ale czy nie coś jeszcze, tego nie wiem, bo ponownie poczułam się „rześka”. Moi partnerzy ponownie podprowadzili mnie do tej drabinki, tyle tylko, że tym razem tyłem. Dwóch pokazało, gdzie mam u góry trzymać się za szczeble, natomiast następny podszedł i to, co mnie zdziwiło, zdjął ze mnie ciężarki, wypiął również te biurowe klipsy. Poczułam się zdecydowanie lepiej, ale tylko na moment. Po chwili pojawił się jeden z wielorzemieniowym batem. Podszedł, popatrzył, przez chwilę gładził ręką moje piersi, przesunął ja również po brzuchu, po czym odsunął na odpowiednią odległość i za chwile końce tego bata spadły na moją pierś. Raz na jedną, raz na drugą, po chwili na dolną część brzucha i ponownie na piersi. Tak to trwało dobra chwilę, do momentu, kiedy na piersi nie pojawiły się wyraźne ślady tych uderzeń. Ja się darłam, ale to nic nie dawało, pewnie miał swój „program” i musiał go zrealizować. Kiedy skończył ponownie pogładził piersi i dolną część brzucha, odsunął się, a w to miejsce pojawił się następny trzymający w ręku lampę typu Violet wand zakończoną fioletową pałeczką. Po mału zbliżył ja do piersi czekając, aż przeskoczy iskra. Wrzasnęłam, bo poczułam to jak ukłucie, a po chwili to samo w drugą i tak na zmianę to w jedną, to w drugą. Darłam się, myślę, że to „strzelanie” iskrami jest mocniejsze, niż rzeczywiste ukłucie. Kiedy już dostałam kilka takich ukłuć na piersi zaczął przesuwać tę pałeczkę w dół, najpierw kilka iskier puścił na brzuch schodząc coraz niżej. Dwóch następnych partnerów rozciągnęło mi mocno nogi, przyciskając ją do drabinki a ten od lampy obniżył ją na tyle, że puścił mi iskrę na łechtaczkę. Rozdarłam się, ale iskry przeskakiwały równo najpierw na samą łechtaczkę, a po chwili znowu niżej, aż do samej dziurki. Darłam się, a oni spokojnie wpuścili w moją dziurkę kilka tych iskier. Na moment przestali, ale tylko po to, aby mnie obrócić przodem do drabinki. Rozciągnęli mocno ręce i nogi na boki, spojrzałam kątem oka, a tam już się ustawił ten sam, co wcześniej trzymał w ręku bat. Teraz miał go ponownie, ale tym razem jego uderzenia zaczęły spadać na moje pośladki. Nie wiem, jak on to robił, ale poczułam, jak na mnie spadają same końcówki tych rzemyków, jakby ześlizgując się po skórze pośladków. Nie wiem, czy to bolało bardziej, czy mniej, gdyby uderzał całymi rzemieniami, ale bolało. Jęczałam, ale oni robili swoje. Mało tego, w pewnym momencie to „głaskanie” końcówkami tych rzemieni przenieśli na moje plecy i czułam wcale nie takie słabe uderzenia pomiędzy łopatkami. Próbowałam ruszać się, ale ich ręce trzymały mnie, jak żelazne kleszcze. Nie wiem, ile razy zostałam uderzona, ale przyszedł moment, kiedy przestali mnie chłostać. Za to od razu poczułam czyjeś ręce na swoich pośladkach, które mocno je rozciągały, a za moment, jak w samą dziurkę przeskakują iskry z tej fioletowej pałeczki. Były to potwornie mocne ukłucia, próbowałam jakoś się ruszyć, ale to nic nie dawało, raz za razem przeskakiwała następna iskra, a ja czułam, jak by mnie ktoś gdzieś kłuł mnie gdzieś głęboko w brzuch. Nie wiem ile tych iskier przeskoczyło na mnie, ale w pewnym momencie przestali. Pokazali mi, że mam opuścić ręce na niższe szczeble i wypiąć biodra. Spojrzałam, a tuż za mną stoi jeden z moich partnerów z mocno świecącym się kutasem. Jeszcze moment, a ten kutas oparł się o moją brązową dziurkę, po chwili na nią naparł, a już za chwilę czułam, jak mnie rozpiera i jad wbija się w moje wnętrze. Darłam się, bo dziurka była mocno podrażniona tymi iskrami, ale on na to nie zważał, chwycił za biodra i już był cały we nie. Wsuwał się bardzo mocno, jego wzgórek łonowy mocno napierał na wcześniej obite pośladki. Z jednej strony bolało, z drugiej czułam go wewnątrz i tak na zmianę, aż mnie wypełnił swoimi sokami. Po pierwszym wbił się we nie drugi i następny i tak po kolei tych sześciu. Przy czwartym już mocno jęczałam, przy piątym prawie krzyczałam, a przy szóstym mocno krzyczałam. Oni jednak trzymając mnie mocno za biodra robili swoje. Kiedy skończyli, jeden Anglik tych partnerów posługiwał się łamaną angielszczyzną ponownie podał mi szklankę, a kiedy wypiłam poinformował, że to koniec tego spotkania. Z tego co zrozumiałam, to mnie przepraszał, że było ono takie „prowizoryczne”, ale organizowali je w ostatniej chwili. Zapewniał, że kiedy spotkamy się następnym razem postarają się, aby było bardziej atrakcyjne. Weszłam pod natrysk, w miarę szybko opłukałam, ubrałam i mój „Anglik” odwiózł mnie do pensjonatu.

Epilog

Po „szalonej” Sylwestrowej Nocy wróciłam do pensjonatu i położyłam do łóżka. Już świtało, a pomimo to zasnęłam. Obudził mnie telefon, spojrzałam na zegarek, była 12-ta. Dzwonił Marek, złożył mi życzenia Noworoczne i zaprosił na 14-tą na obiad, przypominając, że o 17-tej mam odlot samolotu. Nie bez problemów podniosłam się z łóżka, tym razem dobrze umyłam pod ciepłym natryskiem, pomogło to się rozruszać. Później trochę poćwiczyłam i już w miarę sprawna wypiłam kawę, spakowałam się i pojechałam. Na obiedzie ponownie byliśmy wszyscy, tak, jak wieczorem, trochę „pogadaliśmy” o różnych sprawach, ale ani Karol, ani Anna nie dali do zrozumienia, że się cokolwiek stało. Zostałam przez syna odwieziona na lotnisko. Tym razem wracałam przez Pragę Czeską, aby ominąć śnieżyce na północy europy. Lot był bez przeszkód zdążyłam na przesiadkę i spokojnie dojechałam do domu. Rozpakowałam się, umyłam zrobiłam „swojego” drinka i odruchowo włączyłam komputer. Patrzę, a tam list od Anki:

Cześć Basiu. Przepraszam, że zostałaś „porwana” na spotkanie, ale tak było najprościej to załatwić. Kilka zdań na mój temat. Moja historia zaczęła się ok. 10 lat temu. Jestem kobietą dość mocno pobudzoną erotycznie i bardzo często odbywałam i odbywam zbliżenia z Karolem. Pewnego razu, podczas zbliżenia w pozycji od tyłu dostałam od niego mocnego klapsa w dupę i stało się ze mną coś bardzo dziwnego – dostałam wyjątkowo mocny orgazm, kiedy się we mnie spuszczał, który wręcz wykrzyczałam. Po kilku dniach Karol spytał, dlaczego tak krzyczałam. Kiedy mu powiedziałam przy następnym zbliżeniu znowu dostałam takiego samego klapsa i znowu miałam mocno orgazm. Tak dostawałam klapsy przez chyba trzy miesiące. W tym momencie wpadłam na pomysł kupienia klasycznej packi, wsunęłam Karolowi pod poduszkę. Kiedy ją zobaczył, tylko się uśmiechnął, stwierdził – wystaw dupę i od tego momentu dostawałam klapsy packą. Ale tym razem inicjatywę przejął Karol i najpierw kupił krótkiego pejcza, później dwa rodzaje batów, po czym to wszystko dał mnie, a ja kiedy miałam ochotę na baty, to mu je podkładałam pod poduszkę. Tak było do grudnia 2005roku. Kończyłam 40 lat i Karol zaproponował mi pójście do Klubu. Zgodziłam się i 01 grudnia 2005 roku można powiedzieć dostałam publiczną chłostę, ale też publicznie byłam rżnięta przez 6 mężczyzn. Później, kiedy tylko chciałam, to albo chodziłam z nim, albo sama. Tak to trwało przez 3 lata, do 01 grudnia 2008 roku. Wówczas zdecydowałam, że chcę być członkiem Klubu, to też otrzymałam uzgodniony tatuaż, ja sobie wybrałam symbol swojego znaku zodiaku – Strzelca, który mi zrobili na podbrzuszu. Tam, gdzie jest wszyta perełka, tam też mam wtopiony symbol swojego Klubu i swój numer. Z racji tatuażu tego nie widać, ale to się daje wyczuć palcem. Od tego czasu jestem już samodzielna i mniej więcej co 6 tygodni odwiedzam jakiś klub, na początku trzy nasze w Lyonie, ale później zostałam poproszona i jeżdżę do innych miast, głównie do Marsylii, ale również do Tuluzy i Tulonu. Od prawie dwóch lat, za sprawą Twojego byłego męża jeżdżę również do Paryża. W kilka miesięcy po ślubie Marka, chyba w kwietniu przyjechał Andrzej w piątek wieczorem. Widzieliśmy się na kolacji, ale chciał się jeszcze z nimi zobaczyć w sobotę. Spał w tym samym pensjonacie, w którym Ty śpisz i w tym samym pokoju. W sobotę przed południem Marek i Małgosia chodzili jeszcze na jakiś kurs komputerowy, to też poszłam do niego i sprowokowałam go do seksu. Muszę Ci powiedzieć, że jest dobry i nieźle mnie zerżnął. Ale widząc moją „ozdobę” zapytał, czy bym nie przyjechała do Paryża, do Klubu, z którym on jest zaprzyjaźniony. Zgodziłam się i tym sposobem teraz co dwa miesiące jeżdżę do niego. Właśnie wraz z życzeniami Świąteczno – Noworocznymi przysłał mi zaproszenie na spotkanie w pierwszy weekend stycznia. Karol się zgodził i jadę. Jeżeli masz życzenie, to Ci prześlę relacje. Ale póki co serdecznie zapraszam Cię do nas. Pozdrawiam. 02 stycznia 20101r. Anka. To jest ostatni akcent mojego Świąteczno – Noworocznego wyjazdu do syna, synowej i wnuczki. Następny realny termin to przełom kwietnia i maja, będę chciała jechać, będę chciała zobaczyć się z rodziną, ale sądzę, że też będę miała jakięś spotkania w jakimś Klubie.

04 stycznia 2011r. Baśka

***

Noc Sylwestrowa 2010, część 1

Noc Sylwestrowa 2010r, część 1.

Minął tydzień poświąteczny, podczas którego również chodziłam na ćwiczenia, w niektóre dni sama, w niektóre dni z Anią. Tak też było w czwartek, byłyśmy na ćwiczeniach, kiedy jeden z instruktorów o czymś z nią rozmawiał. Ćwiczenia skończyłyśmy, popływałyśmy i wracałyśmy do domu. Wówczas Ania mi przekazała – jutro jest Sylwester, klub jest zamknięty już od 15-tej, masz przyjść na ćwiczenia na 11-tą.

  •  

Niczego nie podejrzewając powiedziałam – dobrze, ale zapytałam, o czym jeszcze rozmawialiście. Ania wyjaśniła mi, że pytali o mnie, a przede wszystkim co robię w Sylwestrową Noc. Wyjaśniłam im, że umówiliśmy się u Małgosi w domu na symboliczne spotkanie Sylwestrowe, przewidując, że około 2-giej się skończy z racji konieczności opieki nad małym dzieckiem. Przyjęłam to wyjaśnienie, bo rzeczywiście tak się umówiliśmy i na tym się nasza rozmowa skończyła. W piątek wstałam dość wcześnie, poszłam do Małgosi, do dziecka, tam zjadłam lekkie śniadanie i poszłam na 11-tą na ćwiczenia, mówiąc, że wrócę za dwie godziny. Pojechałam do znanego mi już fitnes klubu, przebrałam się w trykot i poszłam na salę ćwiczeń. Ledwo na nią weszłam, podszedł do mnie Michell, pokazując, że mam iść za nim. Przeszłam korytarz, schody, zeszliśmy o piętro niżej, ewidentnie do podpiwniczenia, tam też przeszliśmy kawałek, po czym otworzył drzwi i praktycznie mnie wepchnął. Nie było to pomieszczenie zbyt mocno oświetlone, to też za nim przyzwyczaiłam się do otoczenia, chwile to trwało. Ale tylko chwilę, po chwili stanął przede mną mężczyzna średniego wzrostu, wyciągnął w moim kierunku rękę i jednym ruchem zdarł ze mnie trykot, pociągnął w kierunku czegoś, co przypominało dość dużą szeroką i odpowiednio wysoką skrzynię. Obok niej stało jeszcze dwóch podobnej budowy. Za nim zdążyłam się zorientować, co się dzieje, pchnął mnie i już na niej leżałam. Jeden przytrzymał mnie, abym na niej leżała, drugi rozsunął mi nogi, a trzeci już kierował swojego kutasa w cipkę. Ta „skrzynia” była dość wysoka, moje biodra znajdowały się na wysokości ich bioder, to też nie miał żadnych problemów, aby mi go wsadzić. Wsadził i od razu zaczął się bardzo mocno wbijać. Ewidentnym jest, że w tym przypadku nie ma co mówić o jakiejkolwiek finezji czy delikatności. Było to brutalne wbijanie się we mnie z całej siły, jaką on miał. Będąc lekko pochylonym rękoma trzymał mnie za biodra i systematycznie uciskał moje wargi swoja kością łonową. Już po kilku takich pchnięciach zaczęłam jęczeć, ale to nic nie dawało, on, chwyciwszy określony rytm systematycznie się we mnie wbijał. Nie było możliwości, abym tego nie poczuła, już po kilku takich pchnięciach jęczałam i zaczynałam jęczeć coraz głośniej, po każdym jego następnym pchnięciu. Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że dysponował on dość potężnym kutasem, przez co byłam wewnętrznie mocno wypełniona, a jego pchnięcia były też mocno odczuwane na szyjce. Nie jestem w stanie wytłumaczyć tego, jak on to robił, ale to jego wbijanie się we mnie trwało już dość długo, ja już dość głośno jęczałam, ale nie widziałam żadnych oznak jego zmęczenia. Wbijał się i wbijał, a ja już jęczałam coraz głośniej. Nie wiem dlaczego przerwał, przez chwilę tkwił we mnie patrząc się śmiejącymi się oczami, po czym wysunął się, ale tylko po to, aby jego miejsce zajął drugi. Drugi, wcale nie gorszy, który kontynuował sklepywanie mojej cipki swoją kością łonową. Każde pchnięcie było wykonywane tak mocno, jak by to miało być ostatnie jego pchnięcie. A nie było, bo po nim następowały następne. Ja już jęczałam bardzo głośno, ten mój jęk ich chyba podniecał, bo co ja jęknęłam, to on jakby jeszcze mocniej wsadzał mi tego swojego kutasa, Nie jestem w stanie powiedzieć, jak długo to trwało, ale podobnie, jak poprzedni, ewidentnym było, że jest to jakiś „długodystansowiec”. Tym nie mniej i ten się zmęczył, nie poczułam, aby się spuszczał, ale zatrzymał, a po chwili wysunął. Czekałam, aż trzeci we mnie wejdzie, ale w tym momencie nastąpiła zmiana pozycji. Przekręcili mnie na brzuch i wysunęli na tyle, że opierałam się nogami o podłogę, a biodra miałam minimalnie uniesione do góry. Wykorzystał to trzeci z partnerów i wszedł we mnie od tyłu. Wszedł, chwycił za biodra i zaczął się we mnie wsuwać, ale robił to bardzo energicznie, przez co za każdym razem dobijał swoimi biodrami do moich powodując ten charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie ciał. Przy tej dysproporcji ciał nie jest wcale przesadą powiedzieć, że moje biodra „fruwały” do góry. Ja jęczałam już bardzo mocno, ale, ku memu zdziwieniu zaczęłam się podniecać. Cipka zaczęła puszczać soki, co spowodowało charakterystyczne „chlapanie”, oni to usłyszeli, kwitując to radosnym uśmiechem. Ale spowodowało to jakby dodatkowy przypływ energii u mojego partnera, bo jakby ze zdwojona siłą zaczął się we mnie wbijać. Pomimo, że cipka puściła soki czułam go bardzo mocno w sobie, czułam każde jego pchnięcie bardzo głęboko. To też już jęczałam coraz głośniej, to jednak na nim nie robiło wrażenia, wsuwał się we mnie tak samo mocno. No i znowu przyszedł moment konsternacji, bo zupełnie nie wiem dlaczego, zatrzymał się, przez dłuższą chwilę tkwił we mnie, po czym wysunął. Ale tylko na moment, jego miejsce ponownie zajął pierwszy partner. Wywołało to moje zdziwienie, bo miął on tak samo mocno sztywnego kutasa, jak podczas poprzedniego zbliżenia. Nie da się ukryć, są to mężczyźni mający duże doświadczenie, chwycił mnie za biodra, wsuwał się we mnie i płynnie i mocno. Tym razem już poczułam go bardzo mocno, mój jęk chwilami przechodził w elementy krzyku. Byłam mocno wypełniona, a każde jego pchnięcie, w momencie naparcia na szyjkę czułam bardzo głęboko w sobie. To wypełnienie i to napieranie na szyjkę powodowało narastające we mnie podniecenie. Cipka „pociła się” coraz bardziej. Przyszedł moment, którego się nie spodziewałam, zaczęłam wyraźnie czuć, jak on zaczyna szczytować, jak zaczął się robić mocniejszy. Moja cipka natychmiast na to zareagowała również dużym podnieceniem osiągając orgazm w momencie, kiedy się we mnie spuszczał. Byłam tym mocno zaskoczona, ale zrobiło mi się przyjemnie. Jeszcze przez chwilę we mnie tkwił, a kiedy się wysunął dwaj pozostali pomogli mi ponownie położyć się na plecach, tym sposobem wróciłam do pierwotnej pozycji i zaraz drugi zaczął się we mnie wbijać. Ale tym razem unieśli mi nogi do góry i na boki, przez co mógł mocniej się we mnie wsuwać. Od razu poczułam to w sobie, był mocny i głęboki. Ponownie jęczałam, a on mnie wypełniał. Ponownie przekonałam się, że mam do czynienia z zawodowcem, bo robił to spokojnie, ale mocno i do końca. Od razu też poczułam te jego pchnięcia na swoich wargach, które były prawie miażdżone jego kością łonową. To też już prawie krzyczałam, kiedy tak rytmicznie się wsuwał, aż zaczęłam głośno krzyczeć, czując, że już się zaczyna sprężać do końcowych pchnięć. Zrobił je wyjątkowo mocno, po czym spuścił się we mnie, zastygł w bezruchu, a dopiero po dłuższej chwili wysunął. Byłam już bardzo mokra, bo po pierwszym zbliżeniu, kiedy się mój partner we mnie spuścił zostałam tylko wytarta ręcznikiem, teraz również i za chwilę już siedział we mnie trzeci. Od samego początku, kiedy wszedł we mnie krzyczałam, bo miałam cipkę już mocno zmęczoną. On jednak, podobnie, jak poprzednik, trzymając mnie mocno za biodra wsuwał się we mnie bardzo mocno, wypełniając mnie do końca. Byłam już bardzo mocno podniecona, z cipki sączyły się krople moich soków namiętności, a on nie przestawał. Ja już prawie wyłam, bo wg mnie trwało to już bardzo długo, a on nic, tylko wysuwał się i wsuwał, napierając bardzo mocno. Ale i na niego przyszedł kres, ja się darłam w pełnym orgaźmie, a on się we mnie spuszczał. Zastygł i dłuższą chwilę tkwił we mnie, a kiedy się wysunął, drugi partner nadal trzymał mi nogi w górze, a przede mną pojawił się pierwszy partner i od razu wsunął mi dwa palce w cipkę. Była ona bardzo mokra, to też bez problemów zaczął je wsuwać i lekko na boki obracać. Czułam go bardzo mocno, bo sięgał dość głęboko, po kilku takich ruchach wysunął je, ale tylko po to, aby dołożyć trzeci palec i w ten sposób zaczął „rozwiercać” cipkę. To napierał do granic możliwości ich wsunięcia, to nimi obracał. Trwało to dłuższą chwilę, cipkę miałam dość mocno rozbitą, to też niebyt mocno czułam te obroty, które nimi robił. Okazało się, że to był tylko wstęp, kiedy już te trzy palce dość mocno ślizgały się w cipce wysunął je, a po chwili przyłożył do niej wszystkie cztery palce chwile podwiniętym pod spód kciukiem. Krzyknęłam – nie, ale żelazne ręce pozostałych trzymały mnie odpowiednio mocno, chwile on niewielkimi ruchami do przodu wsuwał mi ją do środka. Darłam się, czując, jak jestem prawie rozdziera, ale to nic nie dawało, próbowałam ruszać biodrami, ale to tylko pomagało mu w dalszym mnie wypełnianiu. Wykonując systematycznie ruchy do przodu poczułam, jak przez moja kość łonową prześlizguje się jego nadgarstek i za chwile poczułam, jak wsuwa się już we mnie bardzo głęboko. Darłam się, ale on wszedł cały, jakim sposobem zwinął dłoń w piąstkę, nie wiem, ale poczułam bardzo mocny napór na dolna część macicy. Kiedy tylko ją wyczuł zaczął ją po prostu „boksować”. Wyrzuciłam ręce do tyłu, wypinałam biodra, ale tylko po to, aby on jeszcze mocniej mógł się we mnie wsunąć. Kiedy uniosłam głowę zobaczyłam, że praktycznie cała jego dłoń jest wsunięta we mnie. Jęczałam coraz mocniej, a on systematycznie wsuwał ją do maksymalnego oporu. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale w pewnym momencie cipka puściła całą moc soków i ta jego dłoń wręcz zaczęła się we mnie ślizgać. Nie wiem, jak długo to trwało, po chwili zaczął ją wysuwać, a kiedy wysunął opuścili mi nogi i przez chwilę leżałam całkiem bez ruchu. Trzeci z moich partnerów podął mi rękę, podął również ręcznik, którym się owinęłam, doszedł drugi i tek we dwóch sprowadzili mnie do szatni. W szatni jeszcze przez moment siedziałam, ale nie mogłam za długo, bo dali znać, że za pięć minut będę miała taksówkę. Rzeczywiście, przyjechała, pojechałam do pensjonatu, tam dłuższą chwilę stałam pod ciepłym natryskiem. Ogrzałam dolną część brzucha, posmarowałam zabraną z domu maścią i położyłam się do łóżka. Nie bardzo wiem, kiedy usnęłam, obudził mnie telefon syna, zapraszający na 16-tą na obiad. Nie bez problemów zebrałam się, ubrałam i poszłam. Obiad zaczynał nasze rodzinne spotkanie, które miało o północy mieć charakter Sylwestrowy, a po toastach, ze względu na małe dziecko, mieliśmy się rozejść do domów. Tak miał wyglądać mój Sylwester 2010roku. Okazało się, że los, za pomocą Anny, zgotował mi inne jego zakończenie. 04 stycznia 2010r. Baśka. baska45@poczta.onet.pl

***

« Poprzednia stronaNastępna strona »