Ewa, list nr 2.
Dzień Dobry Basiu. Minęło sporo czasu od mojego poprzedniego listu. Chcę Ci powiedzieć, że Twoja litera, jak to się mówi, sporo namieszała w naszym życiu erotycznym. Zgodnie z tym, co mi zapowiedział Henryk systematycznie, co jakiś czas, kupuję jakąś zabawkę.
CZYTAJ DALEJ »
Kuzyn Henryk i jego kolega.
Rodzina mojej Mamy pochodzi z zupełnie innej strony kraju, z tego też powodu moje kontakty
z tamtą częścią rodziny są dosyć rzadkie. Będąc kiedyś przejazdem w tamtych stronach odwiedziłam jedną z sióstr mojej Mamy, Ciocię Justynę. Ciocia jest o 12 lat młodsza od mojej Mamy, więc i jej dzieci są również odpowiednio młodsze. Podczas tej wizyty spotkałam się z jej synem, Henrykiem. Był on wówczas na II roku studiów.
CZYTAJ DALEJ »
Marzec i Furman
Przyszła sobota – 8 Marca. Kiedyś było to ważne propagandowe święto. Wydawało mi się, że już dzisiaj zapomniane, a jednak nie przez wszystkich. Byłam w czwartek na gimnastyce i na basenie. Podszedł do mnie Krzysztof, mówiąc, przyjdź w sobotę na basen, na godzinę 10-tą. Będziesz mogła sobie popływać, mamy też dla Ciebie niespodziankę.
W soboty staram się jeździć na rowerze. Ale w tę sobotę pogoda nie sprzyjała wycieczce rowerowej, więc kiedy Krzysztof zaproponował mi przyjście na basen, nie widziałam żadnego problemu. Nie wyczuwałam też żadnego podstępu. Znam Krzysztofa już jakiś czas, jest to bardzo miły i sympatyczny mężczyzna z którym miałam kilka zbliżeń. Kiedy mnie zaprosił, pomyślałam „stęsknił się za mną”, ale tego zaproszenia w żaden sposób nie kojarzyłam z 8 Marca i Dniem Kobiet. Krótko po tym, jak weszłam do basenu wypatrzył mnie Krzysztof, ale za chwilę zniknął w pokoju ratowników.
CZYTAJ DALEJ »
Krystyna z Poznania, list nr 1 Dobry Wieczór Basiu. Dziękuję Ci za list i zwrot mojej korespondencji. Dziękuję również za sugestię, aby opisać moje przeżycia. Nie wiem, czy będę w stanie dorównać Twoim opowiadaniom, ale postaram się to, co myślę i to co przeżyłam opisać. Oczywiście, wiedząc, co do Ciebie pisałam, będzie mi łatwiej zacząć wszystko od początku.
CZYTAJ DALEJ »
Kumulacja.
Jest niedzielne przedpołudnie a ja jestem w wyjątkowo dobrym nastroju. Dlaczego – bo dopadła mnie „Kumulacja?. Wczoraj przed południem poszłam do sklepu, a przed sklepem stojak Toto - Lotka i napis „kumulacja”. Cyfry pod tym napisem nie mają znaczenia, kluczowym słowem jest słowo „Kumulacja”, bo taka w tym tygodniu u mnie wystąpiła.
CZYTAJ DALEJ »
Dzień Dobry Basiu. Piszę do Ciebie, aby Ci podziękować za Twoje opowiadania. Spowodowały one znaczącą zmianę w moim życiu. Jesteśmy małżeństwem z długim stażem. Jestem równolatką, mam 50 lat, mój mąż 52. jestem mężatką, która moim zdaniem, miała udane pożycie małżeńskie, ale nie kryję, że od pewnego czasu było ono dosyć monotonne. Od dwóch lat jesteśmy sami, bo syn się ożenił i wyprowadził. I właśnie mniej więcej dwa lata temu, na wiosnę wszystko się zaczęło. Jak tu nie wierzyć, że na wiosnę budzi się nowe życie?
CZYTAJ DALEJ »
Koniec karnawału 2008. Sobota, 02 luty 2008. Koniec karnawału, bardzo krótkiego w tym roku. Na żadne „duże bale” to ja się nie piszę, jakoś mi to nie odpowiada, na żadną „prywatkę” też nie miałam zaproszenia, więc bardzo ucieszyłam się, kiedy zadzwonił Paweł, zapraszając do znajomej Tawerny. Okazało się, że w tą sobotę jest zespół, że są szanty i normalna zabawa. Tak, jak to bywało normalnie, zespół gra od dziewiętnastej do północy, a w przerwach między piosenkami i po północy muzyka mechaniczna, najczęściej do trzeciej nad ranem. To mi odpowiadało, tym bardziej, że jest to niewielki, dosyć przytulny „lokal” w którym nie obowiązują „krawaty’, wręcz odwrotnie, jest bardzo swobodna atmosfera i taneczne szaleństwo. Nikogo z obsługi nie dziwią pląsy po stołach..
CZYTAJ DALEJ »
Styczniowe incydenty. Swoje różne spotkania opisuje w formie opowiadań. Ale czasami są takie, które, z racji swojej powtarzalności, nie zasługują na szerszy komentarz, ale z drugiej strony, szkoda „stracić je z pola wodzenia”. Wówczas odnotowuję je jako „incydenty”, przedstawiając, można powiedzieć, ich skróconą wersję. Tak wyglądały te „incydenty” w styczniu.
CZYTAJ DALEJ »
Sylwestrowy partner. Tydzień przed Sylwestrem spotkałam znajomą. W trakcie rozmowy padło oczywiście pytanie o Sylwester. Stwierdziłam, że nie mam żadnych planów i chyba będę w domu. Na co ona, zapraszając mnie stwierdziła, że powinnam przyjść do nich, bo mają jednego „fajnego” wolnego chłopaka. Jego żona pracuje w systemie zmianowym, tym razem wypadło jej pracować w tę noc. A on musiałby siedzieć w domu sam, więc przychodzi do nich.
CZYTAJ DALEJ »
Urodziłam się 01 lipca 1958 roku. Zbliżał się 01 stycznia 2008 roku, kalendarzowo wchodziłam już w swoją „pięćdziesiątkę”. Wiadomo, że już po pięćdziesiątce to w naszym życiu „ z górki” i to nawet czasami bardzo szybko. Dlatego ten fakt swojego życia postanowiłam w odpowiedni sposób zaakcentować. Pisząc o „zaakcentowaniu” mam na myśli oczywiście seks. Napisałam do Hamburga, do Manfreda list informujący go o tym fakcie, z jednoczesną prośbą, aby mi takie spotkanie naszykował.
CZYTAJ DALEJ »